Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. Zibi28

    Zibi28

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      530


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. hupon

    hupon

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      718


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.05.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. Nie tylko w sensie narciarskim, ale i czysto matematycznym. Dla matematycznych dyletantów. Ekspozycja stoku podawana w procentach to nic innego jak tangens kąta nachylenia pomnożony przez 100 %. Dla 45 stopni tan = 1 razy 100% mamy ekspozycję 100%. Dla 90 stopni jest to nieskończoność. Jest to wiedza na poziomie matematyki ze szkoły podstawowej. Pozdrawiam.
    3 punkty
  2. Czasem dwie godziny robią zasadniczą różnicę (temperatura i słońce), w przypadku wiatru wystarczy 6 godzin i zamiast puchu jest beton lub niebezpieczne depozyty. Wracając do nastromienia ja widzę to tak; - do 30 stopni w zasadzie zjedzie się zawsze (pomijając rzadko występujący żywy lód) - 30-45 stopni jest różnie - dolna granica raczej zawsze, górna już niekoniecznie - powyżej 45 stopni da się zjechać w sprzyjających okolicznościach Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  3. Góry nie zrobiliśmy bo zaczęło się potężnie chmurzyć a szło od grani. Zabrakło 40 min. Przestraszyliśmy się i wjechaliśmy na ścianę pod skałą. Ten przejazd był stresujący, dalej lawinisko dla mnie spoko. Kamil trochę narzekał. Na wyplaszczeniu pod szczytem spadło multum puchu, którego po drugiej stronie góry (bo ją obchodzisz) było znacznie, znacznie mniej.
    2 punkty
  4. Puenta Cadini. Wczoraj. Zjechaliśmy z połowy tej ścianki... Tutaj droga podejścia - pod 100% Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  5. No to ostatni pełny dzień w jedynym polskim mieście całkowicie na wyspach. Rano było bardzo zimno. Ale było słońce. Więc plan był latarnia i Niemcy. Ale nic się nie powiodło. Po drodze na pkp (przystanek linii 1 na latarnie) wstąpiliśmy do galerii po rękawiczki i komin ale nie z tego nie było. Wg aplikacji Świnoujście autobus nr 1 był o 10.50. Ale na przystanku było napisane że o 11.32. Poszliśmy się ogrzać na pkp atam tłumy ludzi bo odjeżdżał pociąg do Warszawy i Jeleniej Góry. Wyszliśmy z dworca ale na latarnie nie pojechaliśmy bo 30 min czekania nie miało sensu tym bardziej że zbliżały się chmury. No to na prom i tradycyjnie nad Świnę. Tam wodowano kilka Łodzi w marinie. Później brzegiem i do stawy. Ale przy stawie zaczęło mocno padać. To szybko do knajpy (Elpapa pilar). Tam długo siedzieliśmy bo padało coraz mocniej. Wyszliśmy z knajpy bo naprawdę dlufo siedzieliśmy i już tylko po rybę do Kalisza. (ryby zakupiono w centrali rybnej). No i do apartamentu. Cały czas padało. Zaraz znów zacznie padać. Jutro uciekamy że Świnoujścia z samego rana. Planowany prom o 8.30. Później ok będą kolejki.
    2 punkty
  6. Wrócę do tematu wątku. Ze szwagrem, po 8 piwie z drabiny. Jakieś 800%.
    2 punkty
  7. Przeczytaj jeszcze raz co sam napisałeś, a jeśli nadal nie rozumiesz to poproś nauczycielkę matematyki ze szkoły podstawowej by ci wytłumaczyła procenty.
    2 punkty
  8. Umknęło mi aby wstawić na forum informację, że na moim kanale zamieściłem także film z Civetty
    1 punkt
  9. Tu masz dwa fajne przykłady - ta sama stromizna w odstępie 14 dni - wszystko kwestia warunków 4:50 I u mnie 5:18
    1 punkt
  10. Wiesiek, poza trasą liczy się po czym, a nie na jakim nachyleniu
    1 punkt
  11. Na mocno zlodzonej Harakiri miałem kilka lat temu ciekawą sytuację.Zaproponowałem dla żartu znajomemu doktorowi,z którym byłem,żebyśmy od niej zaczęli rozgrzewkę.Doktor popukał się w głowę,ale ustąpił.Byliśmy tam tylko we dwóch i jeden Austriak.Stanęliśmy po zjeździe na dole,z boku trasy a Austriak na środku.Nagle na górze pojawiła się panienka,jadąca w skos stoku trawersem a na końcu zmieniająca kierunek przestępowaniem,bo chyba tylko to umiała.Doktor powiedział "nie wierzę własnym oczom",a panienka po 2 trawersach przy trzecim,będąc na środku wystraszyła się i pojechała w dół prosto w linii spadku,z kijami w górze i głośnym wrzaskiem ze strachu.Austriak na środku stał jak sparaliżowany ,wpatrując się w nią jak w kobrę.Trafiła w niego czołowo.Oboje przez chwilę leżeli nieprzytomni,mój doktor rzucił się ich ratować.Okazało się,że poza stratami sprzętowym,wyszli chyba bez większych obrażeń...
    1 punkt
  12. Ta wizja mnie przeraża - bądź litościw człeku i zrób to... zaraz!. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  13. Do każdej wypowiedzi Wujota powinieneś się odnosić jak do świętości bo w odróżnieniu od ciebie jest naprawdę wartościowym człowiekiem. Janie wywal ten post, że 100% to pion bo w sensie narciarskim nigdy tak nie było nie jest i pewnie nie będzie. Pozdrowienia
    1 punkt
  14. to lepszym punktem wypadowym będzie Arabba, także łatwiej będzie przedostać się do innych ośrodków bez konieczności jazdy autem http://www.appartamentidolomites.com/en/ koniecznie wrzuć wszystko co wiesz- relacje, filmiki, zdjęcia opisz wszystkie miejsca gdzie byliście
    1 punkt
  15. Chyba nie jest to takie proste. Ile może ważyć profesjonalna kamera, 100 g? Jest jeden czynnik który na wysokości Everestu będzie zawsze problemem, to jest gęstość powietrza. Aby to bardziej uzmysłowić, to startujący odrzutowiec, powiedzmy Boeing 737, na wysokości morza przeciąga się przy prędkości dwieście coś tam, a na wysokości przelotowej, pomimo że leci 800 a więc bardzo daleko od tej granicy, to w związku z małą gęstością powietrza to ciągle są tej granicy bardzo blisko. Te same ograniczenia również dotyczą śmigłowców. Trzeba pamiętać że pod względem aerodynamicznym śmigłowce są najmniej doskonałe. Czyli trzeba dostarczyć dużo więcej koni mechanicznych aby to to utrzymało się w powietrzu, z tego też powodu najczęstszym stosowanym napędem są silniki odrzutowe, które przy stosunkowo niedużej wadze, rozwijają potężne moce a mimo to było to duże wyzwanie. Śmigłowiec co wleciał nad Mount Everest, to jego normalny pułap to raptem 4000 metrów a żeby mógł wlecieć tak wysoko to mu zamontowali dużo mocniejszy silnik i wybebeszony. Niestety ta prosta technicznie góra, ale przez swoją wysokość jest zabójcza dla ludzi i bardzo trudna technicznie dla śmigłowców. I to nie jest tak że jutro wymyślą jakieś rewolucyjne rozwiązanie które pozwoli bez wysiłku tak wysoko latać. Jak się przyglądam w jakim kierunku idzie rozwój silników lotniczych i wykorzystujących je śmigłowców to raczej idzie to w kierunku konstrukcji coraz lżejszych i i bardziej ekonomicznych. Rozwoju w kierunku dużych wysokości nie ma, bo i po co. Być może trafi się jakiś genialny konstruktor który poskłada jakiś wyjątkowy śmigłowiec i będzie go na to stać. Na razie jest to w sferze marzeń. A na dzień dzisiejszy zostaje dobre przygotowanie techniczne i fizyczne himalaistów, którzy też będą przy tym bardzo świadomi granicy, za którą góra już ich nie wypuści i nikt nie przyjdzie z pomocą.
    1 punkt
  16. 1 punkt
  17. Nie, nie stanie się "Krupówkami", pewnie masz rację że Matterhorn jest trudniejszy technicznie, ale..... Szerp nie musi robić testu wydolnościowego. Zrobi to za niego góra. W tym wątku były już cytowane opinie, o ile tlen obniża wysokość dla oddychania, chyba tysiąc albo dwa niżej. Załóżmy że dwa tysiące, to i tak jest to ciągle 7500 metrów. Wiem jakie miałem problemy na wysokości 5500 i to na siedząco:;) Widziałem jak inni się zachowywali, zapewniam Cię, że nie była to "bułka z masłem przed śniadaniem". Powyżej 7000 metrów jest strefa śmierci, i żaden cudotwórca i diesięciogwazdkowy hotel tego nie zmieni. Aby turystyczne wejście skończyło się powodzeniem, to trzeba górę zdobyć w określonym tempie, bo inaczej albo się zamarznie albo się udusi - nawet jak lokaj będzie niósł setkę butli z tlenem. Niestety, znowu muszę przypomnieć Tomka Mackiewicza i dlaczego został na trochę niższej górze na zawsze. W latach 90 - tych aby być dopuszczonym do latania na lepszej klasy szybowcu to należało zrobić przelot 300 km. Wielu się burzyło, że instruktorzy chcą mieć dla siebie sztabówkę. A prawda była taka, że jak ktoś w ciągu powiedzmy sześciu godzin obleciał tak długą trasę, to znaczy że precyzyjnie krążył w kominach że wybierał dobre chmury - bo inaczej lot nie odbyłby się w dobrym tempie, to znaczy że jakość pilotażu jest na dobrym poziomie i można go wsadzić na lepszy(trudniejszy) szybowiec i sobie na nim nie zrobi krzywdy. Jeżeli ktoś zapłacił za wyprawę komercyjną, a oszukał co do swoich umiejętności, to góra go szybko zweryfikuje, Bo będzie wolniej się wspinał, a zimno i brak tlenu będą powoli go zabijać. Jak stamtąd na czas nie ucieknie - ze zdobyciem szczytu czy bez, to jego los i tak będzie przesądzony. Pewnie znasz, ale jakby co, to obejrzyj sobie film Chyba dobrze oddaje realia, które na górze gór panują. Zwróć uwagę na szefa ekspedycji który wie kiedy jeszcze można kontynuować wspinanie i kiedy trzeba powiedzieć sobie wystarczy i spróbować uciec ze strefy śmierci. A że brak tlenu upośledza w pierwszej kolejności układ nerwowy, można zaobserwować jak "turystom" rozum odbiera.
    1 punkt
  18. Dostałem nową, letnią mapę SMR. Zaznaczone są tam ścieżki rowerowe, które powstaną w tym roku lipiec i wrzesień 2019. Ale...! Na mapce zaznaczona jest też restauracja na Hali Skrzyczeńskiej z opisem 12/2019!
    1 punkt
  19. Będąc sam też bym się nie odważył, zwłaszcza przy takich warunkach jak opisywałeś, my 6 dni wcześniej mieliśmy w nocy mróz a i tak wyglądało to nieciekawie. Niedźwiedź przed Kobylą Dolinką was nie postraszył?
    1 punkt
  20. @MarioJ piękna zimowa podróż po Tatrach, gratulacje. To zdjęcie przypomniało mi moją i Mariusza wrześniową wyprawę na Rysy. Miejsce to samo. w tle Wołowiec Mięguszowiecki.
    1 punkt
  21. 1 punkt
  22. Przejście Tatr Wysokich w 4 dni - Dzień 4 Dzień ostatni. W planach przejście z Popradzkiego Stawu poprzez przełęcz Gładką do Doliny Pięciu Stawów Polskich (DS5), i dalej w dół do auta, które zostawiliśmy na Łysej Polanie. Śniadanie w Majlathovej Chacie podają od 6 i właśnie o tej porze się tam stawiamy. To największa zaleta tej chaty. Można wcześnie wyruszyć w trasę, co w tym ostatnim dniu jest dla nas szczególnie ważne. W Popradzkim hotelu obok startują pół godziny później, co też nie jest wcale złe. Majlathova generalnie fajna, ale dla mnie na takiej wysokości trochę zbyt ekskluzywnie. Wychodzimy chyba 7:30 i idziemy klasycznie w górę Doliny Mięguszowieckiej. Na rozdrożu kierujemy się bardziej na lewo i ruszamy do naszego pierwszego celu: Niżnia Koprowa Przełęcz (2120m). Legendarna przełęcz w drodze z Zakopanego do Szczyrbskiego Jeziora, kiedyś tędy wędrował i jeździł Mariusz Zaruski z kompanami. Andrzej chwyta spory nawis, fotogeniczny Wchodzimy w żleb pod przełęczą, jak zwykle stromo i wejście z buta. W tej wyprawie miałem czasami wrażenie, że cały czas idę z nartami na plecach 🙂 Dosięgamy przełęczy, gdzie Andrzej robi mi jedno z moich najpiękniejszych skiturowych zdjęć. Serdeczne ukłony dla niego 🙂 I Andrzej na przełęczy: Z przełęczy zjeżdżamy Dolina Hlińską. Aha i tutaj mieliśmy drugi raz nieciekawe warunki śniegowe, na początku na stromym było coś zbliżonego do szreni. Na szczęście tylko kawałek na górze, później się powierzchnia ocieplała i robił się już całkowicie miękki śnieg. Po pokonaniu stromszego kawałka z przełęczy jedziemy długo łagodnymi stokami Doliny Hlińskiej około 3km. Akurat mam kawałek video z tego zjazdu . W ten sposób dojeżdżamy do krótkiej ścianki, która jest ostatnią częścią tego zjazdu i wpadamy na połączenie z Doliną Koprową. Na foto poniżej jesteśmy przed tą ścianką, a przed nami w oddali jest widoczne obniżenie Zaworów oraz Walentynkowy Wierch na końcu. Grań widoczna po prawej to już granica z Polską i jednocześnie główna grań Tatr. Jesteśmy znowu na wysokości 1500m ale tutaj znacząco inne warunki śniegowe. Stoki są baaardzo miękkie i mokre, na jednej z wystaw lawina gruntowa. Musimy się pilnować. Poniżej zdjęcie w stronę Doliny Ciemnosmreczyńskiej. W chmurach widoczny Koprowy Wierch. Zaczynamy podejście w strony przełęczy Zawory. Kolejna legendarna przełęcz którą kiedyś najstarsi skiturowcy używali do przejścia z Zakopanego na obecną Słowacje. Zbocze jest mega mokre, patrzę na poziomice na mapie i proponuję podchodzić wzdłuż zielonego szlaku, który idzie najbardziej łagodnym ramieniem do góry. Przekraczamy próg i wchodzimy w Kobylą Dolinkę. Tutaj już śnieg jest bardziej związany, miękko jest tylko z wierzchu. Jest również łagodnie i teren kojarzy mi się z alpejskimi lodowcami, klimat jest niesamowity. Szedłem akurat pierwszy i rozpoznawanie tego miejsca było dla mnie magicznym przeżyciem. Foto z ekipą W pewnym momencie zjeżdża w moim kierunku samotny skiturowiec. Wcześniej ten sam chyba nas mijał na podejściu, wyglądał na szybkiego sportowca. Trochę się dziwię że nie robi pętli i daję mu znak że chcę zamienić kilka słów. Zatrzymuje się koło mnie Słowak. Rozmawiamy kto gdzie zmierza i rzeczywiście chciał zjechać do DS5 i przez Wrota wrócić na Słowację. Mówi jednak że jest dużo zsuwów w okolicy Przełęczy Gładkiej i się tego wystraszył, radzi nam nawet tam nie iść. Słowak wraca do siebie być może Hlińską spowrotem do Popradzkiego. Troszkę mnie to ruszyło i czekam na kolegów. Rozmawiamy i ustalamy że idziemy bez zmian na Zawory, aby samemu zbadać teren za przełęczą. Na przełęczy jest tak: Analizujemy sytuację. Rzeczywiście jest kilka zsuwów, trochę gruntu poleciało, na zboczu które musimy strawersować do Przełęczy Gładkiej. Wychodzi że to są stoki zachodnie i słońce tam świeci w późniejszej części dnia. Zsuwy były więc mocno popołudniowe. My mamy godzinę taką, że słońce w tym kierunku jeszcze nie świeci. Postanawiamy że pójdziemy tym krótkim zboczem z odstępami 30-metrowymi i z najwyższą uwagą. Tutaj w tle grzbiet Czerwonych Wierchów: Wkraczamy w trawers zbocza Gładkiego Wierchu aby dojść do granicznej Gładkiej Przełęczy. W tle na foto widać słowacki słupek z tablicą. Ostatnie moje metry na trawersie, zdjęcie zrobione w kierunku pięknej Doliny Cichej: Doszliśmy. Jesteśmy na granicy ! 🙂 Jesteśmy w kraju ! 🙂 Nasza DS5 🙂 Zjazd z Gładkiej był wyśmienity, niezbyt trudny, miękki równy śnieg. Wbrew pozorom zdjęcia można było znaleźć czystą linię. Ostatnie spojrzenia na wyższe partie DS5: Dojeżdżamy do schroniska, gdzie pół godzinki odpoczywamy i się posilamy. Pozostaje nam jeszcze zjazd Doliną Roztoki do asfaltu. Następnie dojście z buta do Łysej Polany. Przy aucie jesteśmy przed 17:00 i mniej więcej o tej porze ruszamy do Wrocławia. Na tym się kończy nasz trawers Tatr. Niestety, to już koniec. Statystyka ostatniego dnia: do góry 1100m, w dół 1650m, długość 25km. Bardzo pasjonujące przejście Tatr, trudne, wymagające, dużo chodzenia z buta pod górę. Ekipa zgrana i zmotywowana wewnętrznie. Pogoda nam dopisała, zagrożenia lawinowego uniknęliśmy. Było świetnie. Podsumowanie na mapie poniżej. Czerwona linia to główna grań Tatr, niebieska linia to schemat naszej trasy. P.S. Foto autorstwa: Andrzej, Mario, Robert.
    1 punkt
  23. Parę lat temu to 2 lata i 1 miesiąc...☺️
    1 punkt
  24. Prawdopodobnie w tle jest coś, czego nie braliśmy pod uwagę, obserwując tylko wielki boom frekwencyjny: 1. Drastyczny wzrost kosztów (energia, woda, pracownicy); 2. Ten boom wcale nie był taki wielki, w marcu można było śmigać bez kolejek praktycznie wszędzie; 3. Szczyrk już nie pomieści większej ilości narciarzy, niż przyjechało w czasie ferii; 4. W Szczyrku było wiele osób "zwiedzających", którzy wcale nie będą nadal regularnie przyjeżdżali. To decyduje, że robi się tylko bardzo pewne inwestycje.
    1 punkt
  25. Na razie mamy totalną posuchę, jeśli chodzi o realne zapowiedzi inwestycji stricte narciarskich (a w zeszłym roku już buldożery ruszały), więc pewnie na sezon 2019/20 nic wielkiego się nie wydarzy. Choć może to cisza przed burzą? Na razie ruszyła budowa ... drogi: torek, 16 kwietnia 2019 Trwa już budowa szczyrkowskiego łącznika z drogą S1 Niniejszym informuję, że trwa już budowa łącznika dla narciarzy i turystów głównie ze Śląska i z Małopolski, którzy w przyszłym sezonie odwiedzą Szczyrk. Pomysł połączenia z drogą ekspresową jest bardzo dobry, szkoda tylko, że łącznik będzie się kończył w Buczkowicach. Jego główną zaletą będzie odciążenie Bystrej lub Rybarzowic - dziś zatkanych przez samochody dojeżdżające do Szczyrku. Łącznik natomiast nie zlikwiduje korków w samym Szczyrku, bo te wynikają z innych przyczyn (brak wystarczająco pojemnych parkingów oraz konieczność przejazdu przez centrum miejscowości). Najsensowniejsza na dziś wydaje się budowa parkingu na końcu łącznika i organizacja transportu zbiorowego do Szczyrku bezpośrednio z tegoż parkingu. A tak wyglądają prace obecnie: Więcej: http://ekonomiaplussport.blogspot.com/2019/04/trwa-juz-budowa-szczyrkowskiego-acznika.html
    1 punkt
  26. Dokładnie Tatry a w zasadzie bardzo nikła ich część są dla ludzi. Myślisz, że obecnie są dla zwierząt? Jak trzeba to ludzie ukamienują niedzwiadka, dla każdego nadmiernie ciekawskiego niedzwiedzia kontakt z ludzmi to wyrok, nadal się w Tatrach nagminnie kłusuje, ... i tak by można było wymieniać. Dobrze, że prawie nie ma wilków bo też miały by przekichane. Jeśli uważasz, że zamkniesz gęby kasą przeciwnikom wrzucając ich wszystkich do jednego wora to gratulacje. Zakopane śpi na kasie to łatwo było by to już dawno załatwić. Szanujmy się wzajemnie i nie sprowadzamy tematu na tak niski poziom. Na pewno wszystko da się wybudować i nawet nie trzeba do tego specjalistów. Nadal mamy jednak problem z wodą. W trakcie wspomnianych anomalii praktycznie ciągle wieje albo jest halny co uniemożliwia naśnieżanie lub znacząco by je wydłużyło. Nadal przypominam o prawie metrowej warstwie. No chyba, że wjedziemy buldożerami i wyrównany teren. Sztuczny ubity śnieg utrzymuje się jak wiemy dłużej. Obecnie jak ktoś bywa w Beskidach fajnie czuć jak w ciepłe dni po zbliżeniu się w teren ze śniegiem nagle robi się chłodno. Jak zwraca uwagę TPN nie wiadomo jaki to by miało wpływ na dolinę. Czy to są oszołomy? Być może ale jak wspomniałem nie widzę ani jednego powodu dla którego trzeba dla garstki zapaleńców ryzykować. Chcesz poczuć się jak w Alpach to od tego jest druga strona Tatr.
    1 punkt
  27. A ja mam nadzieję, że nie uda się zrobić cepelii z tych kilku wyższych górek, które mamy w Polsce. Zakopane już i tak jarmark przypomina.
    1 punkt
  28. To Twoje zdanie. Ja mam zdanie, że zrobienie kilku inwestycji nic w Tatrach nie zniszczy. Tatry są dla zwierząt, ale też i ludzi. Bardziej niszczą przyrodę miliony ludzi dreptajacy latem po szlakach (i nie tylko). Kwestie techniczne zbiorników przez specjalistów zostaną rozwiązane, a oszolomów/ekoterystów należy pokonać zmianami w prawie, które wytrącą im oreż z ich pazernych łap. Bo przecież wszyscy sobie zdajemy sprawę, że to nie o ekologie chodzi, ale o kasę, którą chcą wyszarpać przy okazji inwestucji.
    1 punkt
  29. Kolejna tura całkiem udana,choć w większości w deszczu 5 godzinnej i 16 km z mała przerwą Kto by chciał pokonać wyżej wymieniony kierunek musi wziąć pod uwagę spore braki śniegu na tarasie Parę foci
    1 punkt
  30. Chyba czas najwyższy:;) Kiedyś właściciel wyciągu krzesełkowego, skomentował że jak jest miesiąc działania wyciągów to jest ok a jak dwa miesiące to są pieniądze na inwestycje - ale to był komentarz sprzed kilku lat. Technologicznie Białka była czynna tak długo, jak długo byli chętni do jazdy. Śnieg jeszcze u nich na trasach leży. To sami w Szczyrku Kopa i Małe Skrzyczne ciągle są do wykorzystania. W ich przypadku inwestycja w te dwie trasy było strzałem w dziesiątkę. Też pomysł z "chwilowym" wstawieniem armat też był dobrym pomysłem, a trochę na armatach zaoszczędzili.
    1 punkt
  31. Niesamowicie dużo śniegu zabrała wiosna w ciągu zaledwie tygodnia.
    1 punkt
  32. Na moim kanale na YouTube zamieściłem nowy film - #vlog011 - Szczyrk - najdłuższy zjazd
    1 punkt
  33. Majówkę czas zacząć! Nie inaczej jak na nartach. Niewątpliwie z pomocą przyszedł TMR ze Sprytnym Karnetem i fenomenalna pogoda! Nie mogli odmówić, więc zapowiedzieli działalność do 1 maja, choć pewnie najchętniej wyłączyli by wszystko... Pobudka o świcie, bo nie pamiętam na co budzik ustawiłem. Sprawnie się pozbierałem, przez chwilę podziwiałem wschód słońca i strzała! Przejazd poszedł sprawnie i gdzieś tak 8.10, może kilka minut później, melduję się pod Biela Put. Gramolenie nieco zajęło,ale w końcu nieco po otwarciu ruszam na krzesełko. Najpierw oczywiście fotki, ujęcia filmowe itp... Kolejka do krzesełka szybko stopniała, ale niespodzianka czekała dalej - kto wymyślił ten twinliner!? "Biedronka" nie zabiera zbyt wielu na pokład i w ten sposób powstaje wąskie gardło. Swoje musiałem odczekać. Jakże irytujące jest, jak się prawie wchodzi, a tu stop! Przecież mogli puścić z rana krzesło na Lukovą, ale jest wytłumaczenie - brak śniegu, choć komu on na dole potrzebny? Po prostu trzeba wciągnąć ludzi pod Funitela, a później mogą wyłączyć. Ale w końcu dotarłem i od razu skontaktowałem się z Jaśkiem. Co jak co, ale Jasiek zawsze na Pole Position! Już zdążył przetestować trasę i jest nieźle*! Czekam pod dolna stację Funitela i dalej już śmigamy razem. Nawet stąd widać, że warun na trasie jest! Nie mogę się doczekać! Ale Jasiek szybko dojeżdża i ruszamy razem do gondoli. Pierwszy przejazd na północy kończy się wielkim uśmiechem na twarzy. U góry twardo, wręcz lodowo, ale dość równo, jak na wiosnę... Poniżej Lukovej szybko mięknie, ale to taka tu granica - powyżej twardo, poniżej od razu miękko.Pierwsza część dnia super poniżej, druga powyżej... Próbujemy południe, bo pewnie tam będzie bardziej miękko... Niestety nie było ratrakowane i do tego tu nie puściło! Zazwyczaj to tu najszybciej robi się miękko, ale nie dziś! Oto właśnie Chopok! Tu wszystko jest możliwe. Zjeżdżamy tam raz, bo niestety trawers już wytopiony. Ale trasa 33a super! Szkoda, że się nie postarali. Co by nie mówić o Szczyrku, to jak trzeba, z łopatami zasuwają... Wracamy na północ, bo tu jednak lepiej. Przy okazji próbujemy nieco freeridu wśród Kosodrzewiny. Możliwości ograniczone, ale da się nieco poszaleć. A to przecież już maj! Oczywiście była przerwa na browara, ale na Kosodrevinie, bo tu już pozamykali... Pozostaje Rotunda, z której mamy fantastyczne widoki! Człowiek tak mógłby siedzieć i patrzyć na te widoki bez końca... Ale trzeba się zebrać i cisnąć dalej. Teraz trasa do Lukovej super, ale poniżej morskie fale! Próbujemy więc inne opcje - FIS górna część, czy freeride wśród kosodrzewiny. Jest nieźle, przynajmniej w drugim przypadku. Co jak co, ale Chopok daje sporo możliwości, nawet w maju! Góra jest bardzo chimeryczna, ale potrafi się odwdzięczyć... Niestety zmęczenie dawało się we znaki, bo warun trzeba wykorzystać. Ostra jazda do samego końca! Ostatnie wejście przez bramki 15.24. To juz wiedziałem, że nie zdążę i za Lukovą skręciłem na czarną. To była wisienka na torcie! Miękko, równo i tylko krótkie zawężenia. W zeszłym roku w kwietniu wyglądało to dużo gorzej! Och, czemu tego krzesła na Lukovą nie puścili!? Ale jazda! Dojechałem do Jasnej i dostałem asekuracyjne sygnały od obsługi, że krzesło na Biel Put już zamknięte... Pozostało skorzystać z czapek śniegu, żeby nie drałować z buta.Może trudno uwierzyć, ale tak dotarłem do jakieś 200 metrów od parkingu. Trochę dreptania i jestem na parkingu. Czas skończyć ten fantastyczny dzień! Przepraszam! Ten beznadziejny, bez klimatu, kosztowny,za karę spędzony, z kamieniami, itp... Dzięki Jaśku za towarzystwo! To była top majówka! Wstęp do przyszłego sezonu! To już niedługo... Jak sami widzicie na załączonych zdjęciach - dzień do d... Fatalne warunki, kamienie, brak mgły, zawieruchy, tłumy ludzi - po co tam się pchać? Pozdrawiam, Johnny
    1 punkt
  34. nachylenie trasy to wielkość opisująca różnicę wysokościmiędzy dwoma punktami trasy odniesioną do odległości dzielącej te punkty. 100% to pion - 90°
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...