Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.02.2020 - 11.02.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.02.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Bad Hofgastein Obudziła mnie dzisiaj o czwartej nad ranem wichura. Oho – huragan Ciara vel Sabina rozrabia również w naszej dolinie! Rano dalej wiało, a na dodatek za oknem śnieżyca. Rzut oka na prognozę – mocny wiatr zachodni, ale od godzin południowych przynajmniej opady śniegu mają zanikać. Rzut oka na mapę – co tu mamy osłoniętego od zachodu? Całkiem blisko – Bad Hofgastein. Na taki wybór bardzo nas dzisiaj namawiała też nasza gospodyni. No i nie trzeba odśnieżać samochodu, bo mamy pod nosem skibusa! Nie śpieszyliśmy się za bardzo ze śniadaniem i przygotowaniami na stok, widząc poranną pogodę. Tak było rano: Wczoraj większość wyciągów w Bad Hofgastein i Bad Gastein stała, bo wiatr był południowy, dziś rano na stronie internetowej wyświetlał się status „w przygotowaniu”, ale koło dziewiątej stopniowo zaczęły pojawiać się zielone „ptaszki”. Z domu wyszliśmy dopiero za piętnaście dziesiąta, a że pierwszy przyjechał skibus do Bad Hofgastein, a nie do Angertal, to nim pojechaliśmy – zaliczając jeszcze po drodze rundkę krajoznawczą po miasteczku. Autobus dowiózł nas do nowego, zadaszonego terminalu autobusowego, z którego tylko dwa kroki do dolnej stacji Schlossalmbahn i całego centrum informacyjno-usługowego dla narciarzy. Wszystko jeszcze pachnie tu nowością, bo cała inwestycja została oddana do użytku z początkiem sezonu 2018/2019. Kilka zdjęć pstrykniętych na szybko, w niezbyt fotogenicznych okolicznościach atmosferycznych, ale jako, że @JC pytał ostatnio, to niniejszym zaspokajam jego ciekawość. Dolna stacja, widziana z peronu autobusowego: W środku dominują pomarańczowe akcenty i dużo luster: Same gondole przestronne i wygodne. Dobre i to, bo przyszło nam niestety spędzić w nich więcej czasu, niż byśmy chcieli. Jakieś 200 metrów przed górną stacją utknęliśmy na dobre dwadzieścia minut z jakichś przyczyn technicznych. Za to na górnej stacji dostaliśmy jako rekompensatę vouchery do wykorzystania w dowolnej restauracji w ośrodku. Miły gest. Na górze zadymka, zawieja i mnóstwo świeżego puchu. Prawdziwy powder day! Wiadomość – jak dla mnie – średnia, bo jazda w kopnym śniegu, gdy jeszcze nic nie widać i nie mam orientacji w ośrodku, to nie do końca moja bajka. Pierwszy zjazd trasą H4 bardzo deprymujący – co chwila wjeżdżam w jakąś zaspę, mało co widzę, kiepsko jadę, bolą mnie nogi. Zaczynam się zastanawiać, czy nagle całkiem zapomniałam, jak się jeździ na nartach, czy może dopadł mnie pesel? Postanawiam przenieść się gdzieś na niebieską, najlepiej nieco niżej i na spokojnie unormować sytuację. Dzieci zostają na trasach czerwonych, bo im akurat taki freeride bardzo się podoba, a my z Darkiem zjeżdżamy na H3 i H31 – spokojną nartostradę do Angertal, choć mocno oblodzoną w dolnym odcinku. W międzyczasie na niebie zaczynają się pojawiać pierwsze, nieśmiałe przebłyski słońca. Wsiadamy więc w gondolkę Kaserebenbahn i postanawiamy objechać dzisiaj trasy po północnej stronie ośrodka, czyli Bad Hofgastein. Działały prawie wszystkie wyciągi – oprócz najwyższych krzesełek Hohe Scharte oraz orczyka Schlosshochalmlift. Przy dolnej stacji Kasererbahn - brokuł ze śniegu. Ot, sztuka ... Widok na drugą stronę ośrodka (Bad Gastein) i szczyt Stubnerkogel: Bardzo przypadła nam do gustu czerwona H32, biegnąca początkowo grzbietem wzniesienia, a potem dwiema szerokimi i nachylonymi przecinkami w lesie. W międzyczasie jakoś ogarnęłam jazdę w świeżym śniegu – może dlatego, że zdecydowanie poprawiła się widoczność. Na trasach sporo muld, ale miękkich i sypkich – jeździło się w sumie przyjemnie, a widoki – bajkowe! Dobre warunki na obydwu wariantach H5a wzdłuż krzesełek Weitmoser oraz na trasie H2, którą jeździliśmy pod koniec dnia. Weitmoser: H2: Ta trasa też nam się bardzo podobała, bo jest urozmaicona terenowo. Dzieci zjechały również trasami do doliny, do samego Bad Hofgastein, ale warunki na dolnych odcinkach ponoć nieciekawe – lód i topniejący śnieg, więc my sobie podarowaliśmy. Kolej linowa Pendelbahn Schlossalm: I autorka bloga: W lutym wszystkie wyciągi działają już do 16.00, choć pod koniec dnia panuje już lekki półmrok. Wciągamy się jedną z ostatnich gondolek Schlossalmbahn II i kończymy dzień dobrze po 16.30 ostatnim zjazdem nartostradą do Angertal przy znów pogarszającej się pogodzie i powrotem skibusem do domu - już przy wietrze i opadach śniegu. Dystans – 57,5 km wg endomondo, 31 km zjazdów wg Skiline. Pozdrawiam.10 punktów
-
Rano dość mocno wiało, SMR nie działał jeszcze, COS odpalił dolną kanapę. Decyzja jedziemy na BSA. Tu na stoku mała niespodzianka. Po 2 naszych zjazdach, kursowanie wyciągu zostało wstrzymane z powodu burzy śnieżnej. W ciągu 30 minut było kompletnie biało i spadło około 10 cm śniegu. Później jazda w kompletnie innych warunkach jak rano, bardzo fajnie, choć nie wszyscy na stoku radzili sobie, że świeżym śniegiem. To już po opadzie śniegu. A tu moje zadowolone dziecię bo zabrałem go na czarną.9 punktów
-
7 punktów
-
Wróciłem z wieczornej jazdy... Było mocno przeciętnie🤨 Bezpieczna jazda 3 właściwie nie możliwa ze względu na ilość ludzi , na 1 ok. Ale... ratrakowanie tras to tam niestety jest kpina,schody, dziury i pola kalafiorów. Trasy bardziej przypominają pole przygotowane do sadzenia ziemniaków niż przygotowaną trasę narciarską😣 Dodatkowo pod Kulfonką niezabezpieczone przeciery, takie że ludzią iskry spod nart leciały... Jutro pojadę rano, mają otworzyć trasy 4 i 7, ale coś mi się wydaje,że obie te trasy widziały ostatni raz ratrak z niedzieli na poniedziałek6 punktów
-
6 punktów
-
No to dziś powtórka z rozrywki czyli Alpendorf, tym razem połączony z Wagrain. Pogoda rano nie zachęcała, śnieżyca, wiatr, ale prognoza pokazywała że się przejaśni i o dziwo się sprawdziła. Około 11:30 wyszło słońce i zrobiło się bajkowo. Śnieg świetny, trasy równe, jedyne co przeszkadzało to tłumy ludzi i wiatr. Ale jazda znów dobra, pewna, bez spiny. 34km w dół to wystarczający dystans żeby się nasycić. Udany dzień.6 punktów
-
Dzisiaj karty rozdawała pogoda. Nam dostało się tak średnio - chyba dama i to taka mocno kapryśna, bo w separacji . Huraganowe wiatry mocno okroiły ofertę ośrodków narciarskich w okolicy. Sportgastein nie działał w ogóle, w Schlossalm-Angertal-Stubnerkogel tylko pojedyncze, dolne wyciągi . Na placu boju pozostał Dorfgastein albo jakieś opcje w ośrodkach poza doliną. Dorfgastein bardzo nam też polecała nasza właścicielka, jako dobrą alternatywę na wietrzną pogodę. Cały ośrodek ma około 70 km tras – głównie czerwonych i niebieskich. Jeździ się do wysokości 2033 m npm., więc niżej w Sportgastein i w bardziej osłoniętym terenie. Niestety nie było udostępnione połączenie między Grossarltal a Dorfgastein, więc na dobrą sprawę mogliśmy jeździć tylko po połowie ośrodka. Separacja - jakby nie patrzeć . Działała dolna sekcja gondoli, kanapa z osłonami Wengeralmbahn i kanapa bez osłon Gipfelexpress plus jakieś orczyki w dolinie dla początkujących, z których nie korzystaliśmy. Wengeralmbahn: Niestety było też multum ludzi w ośrodku. Rano do gondoli staliśmy chyba z dwadzieścia minut. Następne z dziesięć do Wengeralmbahn. Początek dnia był jeszcze słoneczny, ciepły – kilka stopni na plusie, śnieg miękki. Na trasach szybko zaczęły się robić odsypy. Krzesło Gipfelexpress ruszyło z pewnym opóźnieniem, bo dopiero przed jedenastą, ale za to tam warunki śniegowe były chyba najlepsze i tam spędziliśmy najwięcej czasu na kilku wariantach tras – głównie czerwonych i jednej niebieskiej. Gipfelexpress tuż przed otwarciem: Roztaczał się też stamtąd wspaniały widok na góry, dolinę i dziejący się na naszych oczach spektakl natury, kiedy to nadciągające chmury frontowe niechybnie zapowiadały zmianę pogody. Trasa D2: I autorka bloga : Z niebieskiej trasy D7a bardzo blisko już do Grossarl i bez problemu można byłoby przejechać na nartach, ale pracownik ośrodka z ratrakiem - chyba dla powagi urzędu - z uśmiechem odsyłał narciarzy z powrotem na swoją stronę, gdyż w każdej chwili pogoda mogła się pogorszyć na tyle, że znów trzeba byłoby zatrzymać górne krzesełka i ludzie zostaliby po złej stronie, a drogą to 50 km objazdu! Po godzinie dwunastej zaczęło przelotnie prószyć śniegiem, a przed czternastą zrobiła się prawdziwa zadymka śnieżna i na samej górze nic już nie było widać. Wyciągi raz chodziły, raz nie chodziły. Zjechaliśmy niżej do Wengeralm – tutaj widoczność lepsza, ale za to śnieg przechodzący w śnieg z deszczem, a niżej to już prawdziwa ulewa. No cóż – około wpół do trzeciej zwinęliśmy żagle i postanowiliśmy narciarski dzień zakończyć w pizzerii Ramazotti w Bad Hofgastein, gdzie sześć lat temu w lecie bywaliśmy parę razy. Pizza wciąż jest tam pyszna, a klimat równie sympatyczny, co kiedyś. W sumie 50 km (łącznie na nartach i wyciągach) zrobione. Nie jest to wynik imponujący i nie wyjeździłam się tak jak wczoraj, ale jeszcze parę dni przed nami, więc pewnie zdążę to nadrobić. Za oknem szaro, buro i ponuro, ale jutro od południa pogoda ma się poprawiać. Pozdrawiam serdecznie !6 punktów
-
5 punktów
-
Dziś wiatr storpedował SMR. COS jeszcze rano walczył, ale się poddał. Więc wybór był oczywisty BSA. To oczywiście nie jest duży ośrodek narciarski, ale fajna stacja z klimatem, która wygrywa położeniem (jest naturalnie osłonięta od wiatru), przygotowaniem tras oraz ich zróżnicowaniem. Nie jest to stacja którą pokochałem od pierwszego wejrzenia (jazdy), bo dopiero w zeszłym sezonie się do siebie przekonaliśmy. Trasy rano były przygotowane bardzo dobrze, na stronie ostrzeżenie o drobnych kamieniach na trasach, ja takich jednak nie stwierdziłem. Fajna jazda od 8:00 do 9:30. Później dojechali Ci co się zorientowali, że jednak nie wszystkie ośrodki narciarskie są w Szczyrku zamknięte. Dojechały też szkółki i dzieci z zimowisk, tak że szybka bramka dla szkółek równo stanęła. Do 8:25 moja sezonówka nie działała - przechodziłem nad bramką (co nikogo z obsługi nie zdziwiło). Warunki bardzo fajne. Stok przygotowany bardzo dobrze. Moja ulubiona trasa w ośrodku. O 9:30 zaczęło się lekko korkować. Około 10:30 stanęło na dobre - podziękowałem za jazdę. Jak wsiadłem do auta spadł deszcz. Bramka dla szkółek też stała.5 punktów
-
Nie za dużo mi się udało w tym sezonie.... ale jednak coś się tam udało. 1) Spacer narciarski na rozgrzewkę, z końcem grudnia. Szyndzielnia - Magura - Klimczok - Szyndzielnia. Wyjazd koleją, brak śniegu poniżej 900 mnpm. 2) Poranne wejście na Pilsko na wschód słońca, oraz wizyta na Rysiance, nocleg na Miziowej. 3) Samotna wycieczka na Turbacz w środku tygodnia. Zupełna pustka i cisza. Nowy Targ Kowaniec MZK - Bukowina Miejska - Turbacz - Obidowa. 4) Wycieczka na Gorc Troszacki. 5) Wycieczka na Wysoki Wierch z pogranicza Sławska i wsi Wołosianka. 6) Wieczorna wycieczka na Połoninę Wetlińską, zjazd po ciemku. VID_20200204_172551.mp4 7) Przysłup - Jasło - Przysłup.4 punkty
-
4 punkty
-
Ski Suche 11.02 Nie chcę was zanudzać fotami ze sztruksem z jednej trasy, więc mała zmiana. Dzisiaj do południa w zasadzie było tak: VID_20200211_120026.mp4 Potem nawet chwilami przebijało się słońce ale frekwencja po 11 była już absurdalna więc odwrót na domu. Śnieg był też słaby - ciężki i mokry opad na twardym podłożu / lodzie.3 punkty
-
Nie do końca. Koleje Dolnośląskie, albo inne publiczne spółki, dostają określone dotacje które są jawne. Przynajmniej tak to powinno wyglądać, bo nie mówię o tym że jakieś spółki robią jakieś przekręty. Linie w stylu Ryanair nie pobierają żadnych publicznych dotacji. "Ukryta dotacja" to np. coś w stylu rozmowy za zamkniętymi drzwiami - wy nam zapłacicie xxxxx za reklamę województwa w najszej pokładowej gazetce bo inaczej nie polecimy. Mniej więcej jakoś tak. Podróż lotnicza jest bardzo droga. To że bilet kosztuje 49 zł, to nie znaczy że koszty działania pasażerskich są tanie. To tylko dystrybucja biletów i to że uda Ci się kupić za taką kwotę. Nie świadczy to o tym że ten rodzaj transportu jest w ogólnym rozrachunku tani. Taki sposób działania niektórych przewoźników lotniczych jest powszechny dopiero od niedawna tj ostatnich 15-20 lat. Podałem przykład wyżej, ale to bardziej skomplikowane. W Polsce nie ma tak naprawdę sensownych promocji przy przejeździe kilku osób. Tak jak wspomniany CityStar skłania do podróży pociągiem ze Słowacji do Austrii większą grupę osób, tak nie ma jakiegokolwiek odpowiednika oferty w Polsce. W Czechach kupując jednodniowy bilet weekendowy ważny na całą sieć kolei CD (ok 110 zł), płaci za niego tylko jedna osoba, a druga jedzie za darmo. Ale możesz się przesiąść we Wiedniu, nie musisz jechać do końca. Włochy.... Stworzenie tak absurdalnego systemu wymaga zaangażowaniu wielu osób. Biurokracja rośnie. Znany temat.3 punkty
-
Nie zgodzę się z Tobą. Najtańszą w wielu przypadkach tak, choć nie zawsze, ale na pewno nie najszybszą i nie najwygodniejszą. Cena? Jeżeli jedzie się w kilka osób to samochód jest najtańszy. Jeżeli jedzie jedna osobo, to często samolot będzie kosztował mniej niż paliwo. Szybkość? Samolotu nie przebijesz, jeżeli mieszkasz w pobliżu miasta z lotniskiem. Wygoda? Dla pasażera i to nie zawsze, nie wstaniesz nie pochodzisz., a kierowca po 8-12h jazdy nie będzie wypoczęty. Samolot i pociąg są dużo wygodniejsze.3 punkty
-
Witam Panowie nie wiem po co to wylewanie łez na zapas, warunki super to ze nie ma wszędzie śniegu to nie znaczy ze nie ma go na trasach Oswiadczam z cała powaga wszem i wobec że z samej góry na dół nie spotkałem minerała 😂😂😂🙃🤭 wiatr zwiewa a świeży opad nanosi i tak w kółko I po co te smutki ? narty naostrzyć łebki w górę i do przodu 😂😂😉😉3 punkty
-
3 punkty
-
do marca to wszystko sie może zmienić 10 razy w obie strony więc odpowiedź brzmi: poczekaj do marca2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Może tym razem się uda, bo wczoraj miałam problemy techniczne z umieszczeniem relacji. Sportgastein Pierwszy dzień naszego narciarskiego tygodnia w dolinie Gastein i przyległościach spędziliśmy w ośrodku Sportgastein. O takim wyborze zadecydowały dwa czynniki - po pierwsze stabilna, słoneczna pogoda bez silnych wiatrów. Sportgastein jest najwyższym ośrodkiem regionu Ski Amadé, leżącym w prawdziwie wysokogórskiej scenerii, w związku z tym trasy i wyciągi są nie osłonięte i przy silnym wietrze stacja nie działa. Po drugie - piękna pogoda zapewne wyciągnęła z domu jednodniowych/weekendowych narciarzy. Mieliśmy nadzieję, że nie dotrą do trudniej dostępnej, kameralnej stacji na końcu doliny, lecz zostaną w Dorfgastein lub Bad Hofgastein-Bad Gastein. I słusznie - na parkingu sporo miejsca, nawet ok. 9.30. Do Sportgastein prowadzi płatna droga że szlabanem, ale narciarze wpuszczani są za darmo. Kupiliśmy skipassy - przy kasie kolejek brak. Warto też zapytać w kasie o zniżki dla studentów, jeśli macie w swoim gronie osoby z ważną legitymacją studencką - mimo iż nie ma ich w oficjalnym cenniku, to kolejny ośrodek, gdzie taką zniżkę dostaliśmy. Podoba mi się koncepcja ośrodka - od parkingu na szczyt Kreuzkogel narciarzy wwozi długa gondola Goldbergbahn. Wzdłuż niej wytyczono osiem tras - pięć w górnym piętrze, do stacji pośredniej i trzy w dolnym, co daje sporą ilość wariantów zjazdu o kilkukilometrowej (ok 5km) długości. Oprócz tego jest jeszcze orczyk wzdłuż fragmentu trasy gondoli, wspomagający ją zapewne w bardziej zatłoczonych okresach. Efektem takiego rozplanowania jest również mała ilość ludzi na trasach, które świetnie się trzymały do późnego popołudnia. Przy górnej stacji gondoli - fantastyczne widoki na morze gór i oczywiście Foto Point. W dół biegnie (ciemno) niebieska trasa S1, trzy czerwone oraz jedna skiruta po muldach, którą nie jechaliśmy. Najbardziej przypadła nam do gustu czerwona S6 - ciekawie poprowadzona urozmaiconym terenem, z fragmentem wśród skałek. Przy stacji pośredniej knajpa i trzy trasy na sam dół - czerwona dość wąska i bardzo pokręcona nartostrada oraz dwie czarne z bardzo konkretnymi ściankami ok. 70 procent. Ogólnie trasy raczej wymagające - kondycyjnie i technicznie też. Nie widzieliśmy prawie wcale osób początkujących. Do gondoli kolejek nie było, cały dzień jazda na bieżąco. Wszystkie trasy objechać można w ok. 2 godziny, ale my zostaliśmy cały dzień, bo nie chciało się nam przenosić. Przy pięknej pogodzie i twardych, zmrożonych stokach wcale się nie nudziliśmy. Jeżdziliśmy od ok. 9.45 do 16.30, z przerwą na lunch w drugiej knajpce - przy dolnej stacji. Mnie Endomondo pokazało blisko 90 km, a to i tak najgorszy wynik w rodzinie 😉. Po południu wrzucę więcej zdjęć, bo teraz zbieramy się na stok. Dzisiaj Dorfgastein2 punkty
-
Było kiedyś takie połączenie w weekendy Kraków Gł. - Wisła. Pociąg osobowy ,czas podróży 3h. Wyjazd o 5.00 , powrót o 17.00 Za kawalera w każdą sobotę pakowaliśmy się i wysiadaliśmy w Ustroniu pod Czantorią.Pojeździliśmy cały dzień,potem jakiś obiadek i piwko i spokojny powrót do domu.Pociąg był zawsze zapełniony narciarzami,było wesoło i świetna atmosfera trasa mijała błyskawicznie.JAK BY BYŁA TAKA OPCJA TERAZ TO BYM Z NIEJ KORZYSTAŁ .2 punkty
-
Ale i tak można już powiedzieć, że pierwsze ferie były najlepsze, mimo, że były co najwyżej średnie.2 punkty
-
W dniu 11.02.2020 Gondola A1 i Orczyk C3 wznowiły jazdę. Dostępne są trasy 1, 3 oraz 2. Wkrótce dostępna będzie kolej B1 i trasa 4. https://www.szczyrkowski.pl/resort/trasy-i-koleje2 punkty
-
W najbliższych 10-15 latach to się diametralnie zmieni na korzyść komunikacji publicznej , w większości napędzanej przez silniki elektryczne ,a liczba samochodów osobowych w UE zmniejszy się o 20-30 procent. Możecie wyśmiać to stwierdzenie ,ale czas pokaże kto miał rację .2 punkty
-
Ludzie zawsze byli przekonani do pociągów, tylko po 1989 r. zrobiono u nas bardzo wiele żeby ludzi do tych pociągów zniechęcić. Znakomicie opisane jest to w dwóch książkach, które @Gerald przywołał na początku tego wątku. W większości przypadków to nie było tak, że pociągi likwidowano, bo ludzie przestali nimi jeździć, tylko tak, że ludzie przestali jeździć, bo pociągi zlikwidowano albo ograniczono ich częstotliwość przejazdu. Komunikacja zbiorowa w wielu przypadkach nie będzie dochodowa ale nawet dokładnie do niej i tak może być opłacalne, bo np. ograniczy ściąganie do kraju 20-letnich passerati w dieslu. Tak więc jako państwo najpierw sami coś zniszczyliśmy, a teraz bohatersko odbudowujemy, dziwiąc się że to co było nie było takie głupie.2 punkty
-
Dzień drugi: Antynarty czyli Sabrina Jak wiadomo zaplanowane było przetestowanie kontrowersyjnego SkiWelta. Rano sprawdzamy statusy wyciągów, chodzi ich trochę mniej niż zwykle, ale chodzą, wiadomo nadciąga Sabrina, jednak jest słonecznie i w miarę spokojnie. Zdzwaniamy się ze znajmymi, którzy są w Monachium i umawiamy się w dolnej stacji gondoli w Hopfgarten. Jrsteśmy na parkingu przed nimi, szybkie przebieranie i idziemy do kasy, generalnie jest luźno i spokojnie. Przy składaniu zamówienia na skipssy pani kasjerka uprzejmie informuje, że obecie chodzą dwa wyciągi i należy spodziewać się ich wyłączenia w najbliższym czasie. W takim razie odpuszczamy, szybki telefon do znajomch, aby kierowali się do Auffach (bo tam rano wszystko działało), my też zawracamy w stronę "naszej" doliny-Wildschonau. Prez Niderau docieramy do Auffach, gondola jeszcze chodzi, ale pani w kasie twierdzi, że sytuacja jest dynamiczna na górze wieje, wyciągi są zamykane, więc raczej dużych nadzieji na jazdę tu nie ma. Zanim dotarli przyjacielo z Monachium gondola została zamknięta. Po krótkiej nardzie stwierdzamy, że w Niderau chodzi wszystko i miejsce wygląda na zaciszne, więc lecimy tam,to zaledwie 7 km. Parkujemy gondoli M1 Markbachjochbahn, idziemy do kasy i gondola już wyłączona 😜 Kolejne narady w gronie ekipy jest jeszcze krzesło M2 Lanerkopfhbahn, pan w kasie mówi,że jeszcze chodzi, ale jak długo to nie wiadomo, minę ma taką sobie, decydujemy się na najtanśzą opcję, czyli skipass 2 godzinny- na horyzoncie widać ciemny wał chmur. Szybki wjazd, przed szczytem czuć, że jednak wieje, do dyspozycji mamy jedną trasę-czarną 15. Trasa fajna, godna uwagi i mimo dodatniej temperaury w dobrym stanie, chociaż widać i czuć, że śnieg jest mokry i robi się ciężki. Docieramy do dolnej stacji i pan z obsługi mówi: letzter eintrag..czyli wszystko jasne, kolega Darek ma jakąś awarię wiązania snowboardu i po naprawie już jest uziemniony. No i jest wściekłość, skipass na dwie godziny wykupiony, a my po 20 minutach już wyłączeni. Nagle koleżanka Joanna dostrzega działający orczyk M5 Arenalift, przemieszczamy się tam autem. Młodzięż stwierdza, że oni orczykiem nie będą jeździć, Darek twierdzi, że on na desce nie umie na orczyku, więc zostejemy we dwoje ja i Joanna(żona Darka 🙂 ) Zaczynamy, do dyspozycji mamy czarną 20 i czerwoną 24, obie całkiem przyjemne, krótkie, ale co zrobisz...nagle zaczyna padać deszcz, a my mamy ok 1,5 h do wyjeżdzenia- w koću zapłacone, to trzeba wykorzystać- to takie nasze... 😉 . Plan jest, aby zrobić 10 zjazdów, ale deszcz zienia się w ulewę, podczas każdego podjazdu na orczyku analizujemy z Joanną sytuację i jednak po siódmym zjeździe stwierdzamy, że nie jesteśmy normalni- leje jak z cebra, wszystko mokre, na szczęście kurtki nie przepuściły nawałnicy do środka. Kończyny ten dziwny dzień o 13;30......coś niesamowitego. Zapraszam ekipę na kwaterę, kończymy kawą i piwem oraz długimi polaków rozmowami. Prognozy na jutro mowią wciąż o silnym wietrze, zweryfikujemy to rano- albo będą narty albo wycieczka do Monachium. Zdjęć dziś nie robiłem. .2 punkty
-
Ski Suche 10.02 Na nudę nie narzekam. Dziś miałem niezły przegląd pogodowy. Rano sielanka - słonko i koło zera; potem wiosenna bryza; następnie załamanie pogody - wichura i w rezultacie wyłączone krzesło i koniec jazdy po 11- a następnie deszcz. Po południu krótka dogrywka u Jędrola - nie padało ale zaczęło się oziębiać i wreszcie wieczorem zaczął padać śnieg. Rano było tak:2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Dzień pierwszy: SkiJuwel Relacja tekstowa, zdjęcia albo się załadują, albo pojawią się po powrocie. Pogoda idealana lekki minus i lampa. Zaczynamy ok 8:30 pod gondolą w Auffach, niestety niedziela i szczyt sezonu feryjnego sprawia, że w kolejce do kasy spędzam dobre 20-30 minut, lekki szok, nigdy w Alpach tego nie doświadczyłem. Z uwagi na to, że planujemy z synami mikro ski safari + dzień przerwy dla nie narciarkiej żony, kupuję skipassy jednodniowe. Szybko pakujemy się do gondolki i po kilkunastu minutach jeseśmy na Schatzbergalm. Szybkie spojrzenie na dwa krzesła przy tym szcycie nie napawa optymizmem-widać kolejki. Nie ma co się zastanawiać i medytować, co będzie to będzie, zjeżdzamy fajną czerwoną 6 do krzesła S3 i po 10 minutach w kolejce wciągamy się na górę i postanawiamy szybko zobaczyć co się dzieje w sąsiedniej dolinie Alpbachtal, zjazd czerwoną 13 do pośredniej stacji gondoli(dalej się nie da) J2 rewelacyjny. Zreszą uprzedzając podsumowanie dnia-wszystkie trasy przygoowane perfekcyjnie i trzymaly do końca dnia, nawet dolne odcinki. Zjeżdżamy gondolą J1 do Alpbach i szybko w górę na Gmagkopf. Z tego szczyu eksplorujemy wszystkie trasy, są one takie jakie lubimy najbardziej soczyste cerwone z fajnym nachyleniem bez muld, po prostu miód. Mnie bardzo podobał się zjazd o do dolnej stacji krzesła Gmabahn trasami 44 i 47a oraz zjazd do dolnej stcji gondoli W1 czerwonymi 43 i 42. Młodzież tesuje fun slope i snowpark. Zapomniałem wspomnieć, że w Alpbachal ludzi mniej - jazda bez kolejek, Po 14 wracamy do doliny Wildschonau i katujem już bez kolejek wszystkie warianty-słońce zachodzi stoki lekko twardnieją i są w super kondycji - nie beton, ale twardo i sypko jednocześnie praktycznie bez muld. Dzień kończymy o 16:30 w Auffach-dolna część zjazdu lekko zalodzona, ale bez darmatu. To był bardzo dobry dzień z piękną pogodą i z doskonalymi warunkmi na stoku. Trasy w tym ośrodku z pewnością zadowolą wszyskich, którzy coś już jeżdżą, dla począkujących może być o trochę za trudno. Jak dla mnie ośrodek na dzień lub dwa idealny, czy na dłużej to już kwestia gustu. Zdecydowanie ciekawsza jest część w Alpbachtal-więcej tras i więcej możliwości szukania nowych wyzwań. Na jutro planujemy SkiWelt, ale zapowiadają orkan Sabrina, więc zobaczymy rano co będzie możliwe do wykonania. Załaduję kilka zdjęć poglądowych, bo łącze słabe, niestety. Oczywiście czekam na komentarze i pytania. P.S. Ten żółty człowieczek na zdjęciu z sercem to podobno ja 😉2 punkty
-
Od jakiegoś czasu, chodziło mi po głowie założenie tego wątku. Pewien zbieg okoliczności wczoraj (nawrót kontuzji z przed 2 lat/pogotowie ratunkowe/noga w szynie gipsowej) spowodował, że mam teraz dużo czasu na pisanie przez najbliższy czas.... Ale do rzeczy. Na kanwie dyskusji na forum o ochronie środowiska, a także paru innych wątków, z przytaknięciem o słuszności tego wątku @Ziemowit chciałbym rozpocząć dyskusję o wykorzystaniu transportu kolejowego w dotarciu na szeroko pojęte narty. Do dyskusji warto będzie włączać wątki o połączeniach autobusowych które są uzupełnieniem kolei w wielu miejscach. Wiem że niektórzy forumowicze, jak np. @mirekn korzystają z takich rozwiązań pomimo posiadania samochodu. Impulsem do stworzenia wątku są także dwie publikacje wydawnicze "Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej" Karola Trammera oraz "Nie zdążę" Olgi Gitkiewicz. W szczególności ta druga publikacja (reportaż), opisuje wykluczenia komunikacyjne wielu obszarów naszego kraju, oraz cały schemat niszczenia transportu publicznego w Polsce. Pokłosiem nieudolności organizacji transportu publicznego w Polsce jest dziś wiele obszarów górskich gdzie nie działa jakakolwiek komunikacja publiczna, pomimo faktu iż Karpaty są najbardziej zaludnionym obszarem górskim na Świecie. Przekłada się to oczywiście na możliwości sprawnego dotarcia na narty. Z uwagi na powyższe ograniczenia, dotarcie w Polsce na narty komunikacją publiczną jest w wiele miejsc bardzo trudne i czasochłonne. W inne z kolei dotarcie koleją jest możliwe bardzo łatwo, ale ogranicza fakt braku sprawnej komunikacji na miejscu, wewnątrz kurortu (np. Wisła). Wątek ten ma na celu stworzenie miejsca do wymiany informacji na temat sposobu, rozkładów jazdy, możliwości, taryf w sytuacjach taki jak: - Dotarcie na stok, do danego kurortu/miejsca. - Odbycie wycieczki narciarskiej/skiturowej z wykorzystaniem transportu publicznego. - Kombinowana podróż samochód/pociąg/autobus/samolot. - Dotarcie z Polski w Alpy. Jestem świadomy wielu wad i problematyki funkcjonowania tego rodzaju transportu. Proszę o powstrzymanie się z komentarzami w stylu "Ja do pociągu nie wsiądę za nic na świecie", i nie zabieranie się za niepotrzebne/niemerytoryczne dyskusje. Nie mam zamiaru zmieniać czyiś radykalnych poglądów. Resztę, zapraszam do dyskusji. Poniżej, kilka zdjęć. Bardziej pozytywne przykłady to Austria - gdzie sposób wykorzystania kolei jest łatwy, a dotarcie do większości austriackich ON nie sprawia problemów. Perony kolei i lokalnych autobusów są ze sobą połączone, a taka forma dotarcia jest powszechna. Oraz gorsze przykłady czyli np. Polska. Poniżej zdjęcie jednego z ostatnich regularnych kursów PKS Pasyk&Gawron Limanowa (dawny PPKS Limanowa) do Koninek, od jakiegoś czasu pod stok nie dojeżdża już transport publiczny. Na samym końcu - zdjęcie z Ukrainy, przystanek we wsi Hukliwy, na połoninie Borżawie. Choć jest wszystko tutaj jest w fatalnym stanie, kolej umożliwiała mi za niewielkie pieniądze dotarcie na wycieczkę skiturową. Przepraszam za jakość zdjęć, ale cały czas nie chce mi się kupić sensownego sprzętu. Zapraszam do dyskusji.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Miejsce do spania w nocnym pociągu nie będzie tanie. W PKP Intercity 450zł w ofercie flexi podlegającej wymianie lub zwrotowi lub 380zł oferta specjalna bezzwrotna. Są jeszcze inne opcje, np. jazda za dnia do Wiednia a potem nocny z miejscem do spania z Wiednia do Innsbrucka: Cena 85 ojro za łózko lub 55 ojro za kuszetkę.1 punkt
-
Proszę https://www.tt.com/artikel/30716683/video-gondel-in-alpbach-von-sturm-sabine-wild-umhergewirbelt https://www.facebook.com/TirolerTageszeitung/1 punkt
-
1 punkt
-
Jakby była dobra zima, to bym zachęcał do przyjazdu - wtedy są 2 trasy czynne w Myślenicach i można coś pojeździć plus ew. po jakimś czasie przeskoczyć do pobliskich Harbutowic. A tak, to tylko jak masz ciśnienie1 punkt
-
Ja o tym przekonałem się już wiele lat temu, gdy po tygodniu spędzonym w Ischgl, trafiłem do Kappl na ostatnie pół dnia przed powrotem do Polski, choć niespecjalnie mi się wtedy chciało (nie wiedząc, co mnie czeka). Różnica jest we wszystkim - w jakości śniegu, cenach, widoku dziewiczych stoków dookoła, klimacie knajpek, pustek na trasach... dlatego tegoroczne "safari" tyrolskie zaplanowałem z udziałem 3 stacji małych i tylko 2 dużych. W tych dużych też nie zamierzam jeździć obleganymi trasami. Np w Solden od razu wyruszam na polecaną przez wielu, czarną 25-kę i jej okolice, które większość tylko mija w drodze na lodowiec. Wracając do tematu, to zaletą Sillian jest też względna bliskość "królowej Dolomitów", czyli Cortiny.1 punkt
-
Szkoda że nie umiem/nie da się wrzucić wszystkich zdjęć. @marboru co jutro... Dowiesz się jutro Wiesz co dziwna sprawa, do tej pory skitracker mnie nie zawodził. Z GPS w telefonie wszystko ok, telefon nowy, ma 2 miesiące. Cóż, jutro dam jeszcze szansę tej aplikacji a jak zawiedzie to zmieniam. Jazda nocna w Pozza di fassa jest w wybrane dni. Wczoraj był międzynarodowy dzień pizzy. Wiec po nartach wybraliśmy się na pizzę top od the top. . Hotel wraz z restauracją. Wystrój, smaki, atmosfera naprawdę na najwyższym możliwym poziomie. Takiej pizzy jeszcze nie jadłem a zaznaczam, że jestem fanem tego dania - w domu od kilku lat robię własne, mam kamień do pizzy, własny przepis na ciasto itd. Kiedyś też pracowałem w pizzerii i to niejednej Tutaj jeszcze udoskonalę swoje umiejętności. Family Hotel La Grota - polecam! Dobranoc a jutro lecimy dalej1 punkt
-
Jak lubisz szerokie, twarde trasy , na których można pocisnąć na gs-ach to nigdzie nie znajdziesz takich jak na północnej stronie Innerkrems - południowa część z kolei diametralnie inna , teraz można też stamtąd zjechać do pięknej widokowo doliny z mini ośrodkiem Schönfeld - poczujesz się tam , jakbyś trafił do innego świata i czasoprzestrzeni - warto , jak lubicie zwiedzanie. Ja ostatnio coraz bardziej doceniam zalety mniejszych ośrodków - mniejszy tłum i brak muld przez cały dzień - w sobotę byliśmy w Kitzbuehel, a po niedzielnych nartach w małym Sillian zapytałem wszystkich , gdzie im się bardziej podobało narciarsko - odpowiedź była jednomyślna...1 punkt
-
Nie mogę już edytować wpisu na blogu, a chciałam jeszcze umieścić kilka zdjęć tras narciarskich, których ciekaw był m.in. @marboru. Trasy czerwone w górnej części ośrodka: Niebieska S1: I dolny odcinek czarnej S5: Pozdrawiam serdecznie ! PS. Mariusz - jestem przekonana, że Pauli i Tobie spodobałby się ten ośrodek! Może kiedyś tu zawitacie?1 punkt
-
I ja co roku od kilku ładnych lat zawsze tam serwisuje narty i nigdy nie miałem żadnych problemów. Ino porównania nie mam do żadnego warszawskiego serwisu. Natomiast w ten weekend byłem w Krynica i coś nas podkusiło, żeby na szybko rano dać do serwisu nasze narty (smarowanie + ostrzenie) i tak spierdo... robotę, że po dwóch zjazdach wracaliśmy ponownie do serwisu, bo okazało się, że nie przytępili przodów i tyłów i narty żyły własnym życiem. Serwis w pierwszym budynku po lewej jak się dojeżdża do ośrodka - nie poelcam.1 punkt
-
Godzinę temu wróciłem z Kasiny. Na miejscu momentami urywało głowę od podmuchów wiatru ale kanapa śmigała bez najmniejszych zakłóceń, głównie dlatego, że cały jej przebieg jest osłonięty lasem. Nie będę tworzył wielkiego wypracowania o tym wyjeździe, bo pora późna, więc skrótowo w punktach. 1. Kasina potwierdziła swoje wady i zalety. Bywam tu kilka razy w każdym sezonie i w zasadzie zawsze jest podobnie. Dzisiaj wybrałem się na jazdę wieczorną, która w weekendy ma większy sens niż slalom między narciarską szarańczą w dzień. Ludzi i tak było dużo. O 17:50 parking górny zapełniony w 3/4. Mimo to tradycyjnie bez kolejek do kanapy. Przepustowość robi swoje. 2. Świetne warunki śniegowe. Po raz pierwszy w sezonie, jeździłem po naturalnym śniegu. Wrażenia świetne. Z tą ilością białego który mają, spokojnie dociągną do marca, nawet jeżeli luty będzie bardzo ciepły. A na to się chyba zanosi. 3. Zima zaczyna się z 10 km przed Kasiną (jadąc od Dobczyc). Nie do uwierzenia, ale wszędzie dookoła leży śnieg;)))))) 4. Mogę narzekać na ten ośrodek, a przede wszystkim na ilość ludzi, ale pomimo tego można się tam wyjeździć. Dzisiaj spędziłem na stoku 2,5 godz., a pod koniec po kilkunastu zjazdach poczułem już nogi. W Myślenicach do których często jeżdżę na szybkie wypady, nie ma o tym mowy. Za krótka trasa, za wolne krzesło. W Kasinie jest inaczej. Kilka fotek. Jazdę rozpocząłem niemal równo po wieczornym ratrakowaniu. Pierwsze trzy przejazdy udało mi się zaliczyć po miękkim sztruksie. Ten reflektor wyżej od pozostałych to oświetlenie naturalne czyi księżyc. Ten był dzisiaj przepiękny. Zdjęcie niestety absolutnie tego nie oddaje. Mamy takie czasy, że 9 lutego człowiek zachwyca się zimową aurą. Szanowni Państwo, śnieg na drzewach!!! No to pozdro.1 punkt
-
Według wczorajszego zdjęcia @galdon wygląda to marnie, jak dla mnie to jest za mało śniegu.1 punkt
-
Problemem Wisły jest niedostateczna komunikacja do przysiółków leżących obok wyciągów. W okolice Stożka dojeżdżają 3 kursy dziennie w dni nauki szkolnej. W godzinach które nijak nie pasują na przesiadki z pociągów, dwa kursy rano, i jeden około 14. Podobnie jest do innych miejsc, np. pod Soszów. O 16 nie ma możliwości powrotu. To jest największy problem, którego nikt nie chce dostrzec z włodarzy gmin. Przez to kurort staje się mało konkurencyjny. Taki problem dostrzegł Szczyrk, a ostatnio Krynica. Mozolnie to idzie, i za wolno. Od kilku moich znajomych usłyszałem, że do kurortu dojechali autem, ale na miejscu korzystali ze skibusów nawet na odległości kilkudziesięciu km. Takie coś też należy cenić. Przepraszam za skopiowanie wątku. Widzę że w 2011 rozwinęła się tutaj na tym forum podobna dyskusja, która szybko umarła.1 punkt
-
Narty są bardzo łatwe do przewiezienia w pociągu. Wystarczy je włożyć na półkę bagażową nad głową, lub pod siedzenie. Nie stanowi to najmniejszego problemu. U nas część zmodernizowanych wagonów posiada stojaki na narty. W austriackich składach też takie są. Paradoksalnie największym problemem jest umieszczenie nart w samochodzie, w którym ktoś nie ma bagażnika. W pociągu absolutnie zawsze się je gdzieś upchnie, tak żeby nikomu nie zagrażały/przeszkadzały. Nigdy nie stanowiło to dla mnie lub współpasażerów problemu. Kiedyś wykonam zdjęcia i je wrzucę. Jako przykład, podam elektryczny zespół trakcyjny EN71, które w latach 70tych zostały zaprojektowane do obsługi górskich linii w Polsce. Zostały wyposażone w takie o to stojaki: zdjęcie pochodzi z http://www.garnek.pl/sebek92/29030510/en71-001 W wielu modernizowanych tradycyjnych wagonach montowane są przewijaki w toaletach które jednocześnie są przystosowane dla osób niepełnosprawnych. Generalnie im kraj ma więcej zmodernizowanego taboru, tym jest większe prawdopodobieństwo przewijaka. Raczej nie będzie z tym problemu w ekspresach jadących przez całą Austrię. W starszych wagonach gdzie go nie ma np. w Polsce, można sobie radzić poproszeniem obsługi o znalezienie na tą chwilę pustego przedziału, choć czasami może to być nie wykonalne. zdjęcie pochodzi z witryny polskatimes.pl1 punkt
-
Super wątek @Gerald! Pomimo, że na narty głównie jeżdżę samochodem, to zdażyło mi się kilka razy podróżować w Alpy (włoskie i austriackie) pociągiem z Polski i z Niemiec, a także w alpy Szwajcarskie z Zurychu. W wolnej chwili z chęcią opiszę w tym wątku moje doświadczenia. Na wstępie napiszę jedynie, że w Alpy da się dojechać transportem publicznym praktycznie wszędzie, ale niestety wszystko jest kwestią czasu i samochód w wielu wypadkach po prostu pozwala szybciej dojechać do celu.1 punkt
-
Dla mnie taka forma to jakiś kosmos...Znielubiłem w ostatnich jeżdżenie autem w obliczu korków,radarów i szukania parkingów,bardziej jak wtedy,gdy robiłem 100 tys. km rocznie.Staram się jeździć tylko ,gdy muszę.ale akurat na narty ciężko mi sobie wyobrazić inną opcje z dobytkiem,który wożę,i godzinami,na które muszę gdzieś dojechać.Kiedyś,owszem,ale to były inne czasy i inny ekwipunek...1 punkt







