Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
03.05.2021 - 03.05.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.05.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
8 punktów
-
Wczorajsza wycieczka po południowych krańcach województwa zachodniopomorskiego w zasadzie miała być dłuższa - bo planowaliśmy zacząć w Trzcińsku-Zdroju i zrobić pętlę ok. 100 km. Prognozy zapowiadały pochmurną pogodę z lekkimi przejaśnieniami - niezbyt ciepło, ale bez opadów. Umówiliśmy się więc z zaprzyjaźnioną parą na wspólne rowerowanie po nowych szlakach. Do Trzcińska podjechaliśmy samochodami - niestety w strugach deszczu, a termometr pokazywał po godzinie dziewiątej ledwie ... 6 stopni. Brr! To ma być majówka? Posiedzieliśmy trochę w aucie, zastanawiając się, co robić dalej i po niespełna godzinie deszcz jakby zelżał - najpierw zamienił się w mżawkę, a potem prawie całkiem ustał. Wciąż jednak było lodowato. Darek zaproponował spacer po trzcińskiej starówce, a potem - ponieważ czasu było mniej niż początkowo planowaliśmy, a pogoda niepewna i chłodna - modyfikację trasy na krótszą. Ostatecznie auta zostawiliśmy na moryńskim rynku i stamtąd ruszyliśmy w kierunku Mieszkowic. W Moryniu ostatnio byłam ponad dwadzieścia lat temu - miasteczko wyładniało, nawet przy takiej nieciekawej pogodzie przyjemnie się prezentowało. Przy Fontannie Wielkiego Raka w Moryniu - jeszcze nieczynnej: Wzdłuż jeziora Mokrzycko jedziemy do wioski Gądno, a z niej bocznymi drogami w kierunku Mieszkowic. Po drodze skusiło nas malownicze miejsce biwakowe nad jeziorem Bielińskim. Udało się nawet ponownie rozpalić ognisko, na którym tlił się żar i przyjemnie ogrzać podczas przerwy na posiłek. W Mieszkowicach pokręciliśmy się po starym mieście. Na zdjęciu - wczesnogotycki kościół Przemienienia Pańskiego. Dalej dobrym asfaltem jedziemy do Czelina. Droga lekko opada - fajna trasa na szosówkę, tylko szkoda, że ponad 100 km od domu. To tutaj zaczyna się Szlak Pamięci Narodowej, upamiętniający forsowanie Odry przez Pierwszą Armię Wojska Polskiego, wiosną 1945 r. Czelin: Pogoda nieco poprawia się - czasem usiłuje przebić się słońce przez chmury i robi się trochę cieplej. Kolejne miejsce pamięci jest w Gozdowicach - pomnik poległych saperów i muzeum. Muzeum jest zamknięte z powodu pandemii, ale na zewnątrz dostrzegamy wojskowe łodzie desantowe i inny sprzęt z czasów II Wojny Światowej. Jeszcze w 2019 roku z Gozdowic kursował w sezonie niewielki prom na niemiecką stronę Odry. W ubiegłym sezonie przeprawa została wstrzymana przez pandemię, w tym - również. Po rejsach pozostały tylko tablice - "Prom bez granic". Niestety póki co - nieaktualne ... Nie ma kogo witać ... Wspinamy się szosą w kierunku północnym, po drodze zaglądając do punktu widokowego, oznaczonego jako dawny punkt dowodzenia. Moi towarzysze wycieczki Stare Łysogórki - cmentarz poległych żołnierzy i czołg z czasów wojennych W Siekierkach tablica informacyjna kieruje nas ku sanktuarium Matki Bożej Nadodrzańskiej Królowej Pokoju, położonemu na wzgórzu nieopodal drogi. Sanktuarium - jak to współczesne sanktuarium. Nic specjalnego. Ale to, co zobaczyłam wokół mocno mnie zszokowało. Pomijam portret papieża jako graffiti na ścianie garażu plebanii i figurę Matki Boskiej wymalowanej tak, że wyglądała jak zombie. To kwestia poczucia estetyki i smaku (wątpliwego). Ale na instalację z krzyży, zabranych chyba z cmentarza wojennego i poniemieckich nagrobków w formie ściętych drzew - jakich wiele można spotkać na przedwojennych cmentarzach na Pomorzu - wysmarowanych pomarańczową i zieloną farbą oraz przerobionych na propagandowy ołtarzyk broniący nienarodzonych - po prostu brak mi słów... Jak to możliwe, że ktoś mógł zrobić coś takiego bez żadnych konsekwencji? Następnie zaglądamy na most dawny most kolejowy. Wkrótce powstanie tu ścieżka pieszo-rowerowa łącząca rowerową Trasę Pojezierzy Zachodnich z niemieckim szlakiem długodystansowym Odra-Nysa i punkt widokowy. Prace po polskiej stronie są już na ukończeniu, po niemieckiej - jeszcze potrwają do końca roku, co najmniej. Na razie teren budowy jest zagrodzony i niewiele widać. Asfaltową DDR-kę do Trzcińska poprowadzono po nasypie dawnej linii kolejowej, po malowniczych terenach Cedyńskiego Parku Krajobrazowego. Po drodze ruiny starego młyna i zabytkowe stare dworce. Wyszło nam nieco ponad 66 km. Jak na majówkę - bardzo mało ludzi, zarówno na rowerach jak i w turystycznych miejscach po drodze. Może pogoda ich wystraszyła.6 punktów
-
Karkonosze ostatnio dały popalić, z czego skwapliwie skorzystałem czy raczej skorzystaliśmy. Wczoraj było super bo padało, a dzisiaj bo można już było spędzić dzień nie tylko w doskonałych warunkach śniegowych ale i widoczność mimo czasami pełnego zachmurzenia była prawie doskonała. Operowaliśmy dzisiaj w rejonie Karpacza, Wang, Samotni, Strzechy Akademickiej i najbliższych okolic. Weekendowe zmęczenie ze mnie wychodzi więc zamiast ględzić (pisać) wolę wstawić trochę zdjęć... 20210503_115004_99.mp4 20210503_115004_99.mp4 20210503_131020_01.mp4 20210503_115004_99.mp46 punktów
-
Cyklistowski Gon Ach te noce niecodzienne pełni niespokojnej! Gdy hipnotyczne światło wypełnia każdą dziurę, i każdy intymny skrawek przestrzeni. I nie ma się już gdzie schronić. Pomarańczowy Księżyc pulsuje i przyciąga, przyciąga i pulsuje. Jest coraz bliżej i bliżej. Aż jego milczący krzyk staje się nie do wytrzymania. Wtedy zdaję się na instynkt, wskakuję na rower i szukam. Stado formuje się z kolejnych jednostek ogarniętych imperatywem pożerania przestrzeni. Gnamy przez pola, dziury i wilcze ścieżki. Suche badyle bębnią nam po głowach. Błoto pryska spod kół. Czasem, na ścieżynkach, przeszkadzają złośliwe drzewce. Czasem błyskają w zaroślach przekrwione ślepia. Czasem przedzieramy się przez rozedrgane stada, dziwnie pobudzonych, nietoperzy. Ale nie zatrzymuje nas nic. Bo liczy się tylko gon. Cyklistowski Gon. Czy też tak macie? "Singlowe" ścieżki na szerokość kiery w widłach Odry i Oławy były milczącymi świadkami tych cyklicznych cyklistycznych ekscesów. We wtorek mieliśmy syzygijne perygeum naszego satelity (czyli Superksiężyc). Relacja jest z środy/czwartku. Pozdro Wiesiek6 punktów
-
2 punkty
-
Ten, kto podąża za tłumem nigdy nie dojdzie dalej niż tłum. Ten kto, podąża sam znajdzie się w miejscu do którego nikt jeszcze wcześniej nie dotarł2 punkty
-
2 punkty
-
Nie da się ukryć, że ostatnie dni w Karko to rewelacja, choć nie trafiłem na idealny puch. No ale o tej porze w Polsce o to trudno. Na 10 stopni mimo to daje 11...😃2 punkty
-
Obserwując świat wokół mnie, obserwując zmiany zachowań społeczeństw i ich przywódców, proponuje wprowadzenie "prawa jazdy" dla narciarzy!!! Oczywiście wszystkie działania z tym związane będą wprowadzane tylko z troski o człowieka, jego bezpieczeństwo, zdrowie, oraz rozwój. Prawo jazdy otrzymywałby każdy narciarz po odbyciu kursu jazdy na nartach, zapoznaniu się z przepisami prawnymi i technicznymi (tak, tak, ale o tym za chwilę), i zdaniu egzaminu. Można byłoby wprowadzić kilka kategorii tego prawa jazdy, gdzie najwyższa upoważniałaby do jazdy na wszystkim , wszędzie i w każdych warunkach. Żeby "branża nie szorowała po kamieniach" wszystkie kursy, egzaminy, dokumenty, byłyby oczywiście płatne. Ileż to kasy wpłynęłoby do "branży" z tej przyczyny. Dodatkowo, oczywiście, tylko i wyłącznie z troski o ochronę narciarzy, wprowadziłbym okresowe przeglądy sprzętu narciarskiego. Sieć serwisów dokonywałaby przeglądów, napraw, gdy takie byłyby potrzebne, ustawiała wiązania i na wszystko dawała certyfikat np. nalepkę z hologramem i dokument papierzany (dostępny byłby też w bazie danych elektronicznie). Narty wraz z certyfikatem dobierane byłyby pod konkretnego narciarza, (nie tak jak w przypadku aut, gdzie kilka osób może nimi jeździć!). Takie uregulowanie spowodowałoby wzrost zatrudnienia i rozwój "branży" aby nie szorowała po kamieniach i nie wyciągała ręki po dotacje, (czytaj społeczne pieniądze obywateli). Takie skodyfikowanie i zbiurokratyzowanie "branży" uruchomiłoby kreatywność służb sprawdzających i karzących (mandaty), ubezpieczeniowców wszelkiej maści i influencerów oczywiście. Nie będę rozwijał tematu dalej, mam nadzieję że zrobimy to razem w dyskusji, bo chyba na braki w wyobraźni i kreatywności nie powinniśmy narzekać patrząc na naszą rzeczywistość, choćby ostatni hit " paszporty covidowe"! A więc do dzieła koledzy forumowi! Popracujmy trochę jak politycy, lobbyści, rząd....2 punkty
-
Wczoraj mocno wiało ale i sypało, powyżej 980 m spadło około 20 cm nowego, z uwagi na wiatr trudno dokładnie powiedzieć ile. Widoczność wczoraj słabo dzisiaj zdecydowanie lepiej, były momenty ze słońcem, a teraz chmur już prawie nie ma. Nart i snowboardów bardzo mało, dużo turystów pieszych na wszystkich szlakach. W stosunku do wczorajszego dnia wiatr zdecydowanie słabnie, w zasadzie prawie nieodczuwalny, poza granią oczywiście...na Śnieżce nie byłem.2 punkty
-
Od 19 maja będzie można wjechać bez kwarantanny jeżeli w kraju z którego się przyjeżdża średnia ilość zachorowań z ostatnich dni jest mniejsza niż 500 / 100 tys. Natomiast będzie dużo upierdliwych przepisów, jak np. rejestracja przy wjeździe, możliwość wejścia do restauracji tylko z negatywnym testem itp2 punkty
-
2 punkty
-
Dokładnie tak to się nazywało, bardziej chodziło mi o długość tej oferty niż godzinę otwarcia, ale jedno z drugim jednak bezsprzecznie koreluje. Trudno żeby później uruchomić ośrodek by grupka osób mogła sobie pojeździć w komfortowych warunkach. Ciekawe czy ta oferta żyje dalej... a kiedyś było tak no , ale nie wiem do czego mam się odnieść, proszę rzetelnie i konstruktywnie... Wolałbym merytorycznie, bo tak to nie mam szansy na obronę, ja odniosłem się do Twoich 2 konkretnych postów, nie oceniam całej działalności Lexi na forum. W jednym dostrzegam brak kultury (wynikający z Twojej złośliwej insynuacji) i drugi o braku tolerancji i zrozumienia innych narciarzy. Sugestia jest jasna i czytelna, jednoznacznie pejoratywna. Inna sprawa to skąd wiesz na ile i z jak daleka ludzie przyjeżdżają na narty, a także ile czasu spędzają na stoku jeżdżąc, a ile siedząc w knajpie. Ja np. kompletnie nie mam pojęcia i szczerze, absolutnie mnie to nie obchodzi...2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
Czasy poniżej 30 minut na 10k (w sensie biegów ulicznych) dla amatorów to czysta fikcja; rekord PL to 28:22 (od 1993 roku!). Dycha na bieżni powinna teoretycznie być trochę szybsza (i rekord PL to 27:53 od 1978 roku!). Powiedzmy, że amator, który łamie 35 minut to gigant, a to że tacy biegają na polskich asfaltach to fact of life. Nie wspominam o wynikach na poziomie WR, bo to lata świetlne od polskich wyników. Natomiast jak mówicie o 45 minutach na dychę, to chodzi o życiówkę, czy o zwykły bieg jak co dzień? Bo jeżeli ktoś biega treningowo 10k z tempem 4:30 to szacun wielki. Ja przy życiówce koło 43 minut treningowo biegam jakieś 50 minut i to mnie satysfakcjonuje🙂.1 punkt
-
1 punkt
-
Jest dość twardo, zwłaszcza jak dzisiaj przypiekło słońce, w nocy mróz. Jutro puchu zapewne nie będzie. Nie jeździłem pod wyciągiem (Zbyszkiem). Na Grosiku i Złotówce jest okey bez ziemi czy kamieni, no ale wyciągi nie działają. Kolejki jakie są do Zbyszka niestety nie wiem...1 punkt
-
No ja wyciągami zbytnio się teraz nie interesuję, tyle co zobaczę z daleka, działa lub nie...1 punkt
-
W Szklarskiej Ski Arena stoi już któryś tydzień, nie mam czy działają inne mniejsze wyciągi. Opad białego jakby mniejszy w Szklarskiej, na Puchatku poważne przetarcia, na Loli zacnie się zabielilo.1 punkt
-
Dokładnie. I tam prowadzę kolegów licząc, że innym razem oni mnie poprowadzą. To się nazywa kooperacja.1 punkt
-
Wiesiu ja w rowerach to jestem zero, miedzy wierszami miałem co innego na myśli. Pozdrawiam.1 punkt
-
A na Jaworzynie Krynickiej ciągle jeżdżą.Może nieliczni,ale jednak.Jeździli wczoraj,w deszczu,będa jeździć jutro... VID_20210418_091459.mp41 punkt
-
Fakt, wybrałem z Sudetów Karkonosze, ale to dlatego, że akurat tutaj od kilku dni operuję i wiosny ni chuchu, w obecnej chwili na resztę gór nie zwracam uwagi. Przepraszam... PS. W Sudetach Karkonosze zimą (wiosną) najważniejsze, choć wszystkie góry lubię i doceniam.1 punkt
-
Powyżej 980m w Karkonoszach to faktycznie śnieg piękny, bialutki i pachnący. Ale Sudety to także wiele mniejszych górek. No dobrze, przepraszam, nie powinienem jęczeć o wiosnę na forum narciarskim.1 punkt
-
Wiesiu nocne jazdy jak najbardziej, ale jak nie chcesz się babrać w miękiszoństwie to trzeba jeździć samemu, nie z kolegami.😁😉1 punkt
-
Mało było problemów z jazdą w tym sezonie 🤔 . Wymyślcie coś ciekawszego np. opłatę środowiskową za niszczenie naturalnego kształtu płatków śniegu :)(1 punkt
-
nie wręcz przeciwnie .... ktoś tym serwisom musi nadać uprawnienia i je certyfikować ( to kolejny dział i kolejny prezes potrzebny ) no i trzeba jeszcze powołać i wyposażyć inspekcję narciarską taki odpowiednik ITD oraz Sanepidu :)))1 punkt
-
Dziękuję . Późno w tym roku - zazwyczaj 1000 km przejeżdżałam już w kwietniu, a nie dopiero na początku maja. Ale dotychczasowa pogoda i stacjonarny tryb życia nie sprzyjają długim i częstym wypadom rowerowym.1 punkt
-
O kur.... , ktoś mnie wyprzedził! No cóż, żyje się na tym świecie, to i tamto ogląda, tego i tamtego słucha, stąd może i przyszły do mnie inspiracje, mimo, że tego sobie nie uświadomiłem. Myślałem, że to ja jestem prekursorem porządkowania, kontroli, wyznaczania kierunku działania i rozwoju branży która szoruje po dnie. @miraz, chłopie, aleś mi podciął skrzydła!1 punkt
-
rozumiem,że należy stworzyć kategorie czyli najwyższa szarżą to GS a tak poważnie , z tego co się orientuję to w Szwajcarii raz w roku musisz oddać narty do serwisu i dostac tzw TUV bez tego z ubezpieczeniem można mieć problemy... Pozdrawiam M1 punkt
-
@tanovapierwszy 1000 zaliczony 👍💪 Brawo i dzięki za kolejną relację 🙂1 punkt
-
IS-2 na monumencie miażdży. W UA oraz RUS zdarzają się sytuacje, ze czołgi z pomników są odpalane.1 punkt
-
1 punkt
-
@Wujot Ciekawe rozwiązania, technologia robi wrażenie. Słyszałem jednak o innym skutecznym oświetleniu. Może to wyda się zbyt radykalne, ale w pełni wpisuje się w temat minimalizmu. Pozwolę sobie zatem, tak nieśmiało zapytać: Nie myślałeś kiedyś, żeby jeździć za dnia?1 punkt
-
Aż się boję pomyśleć, do jakich czynów doprowadziłoby Cię oglądanie "Wiadomości TVP...".1 punkt
-
Dziewczyny na kolarkach są super! Zawsze się obejrzę Za rowerem rzecz jasna :p1 punkt
-
Na jakiej stacji? Może narciarskiej, żebyśmy pozostali w temacie. A propos sosu... W sosie własnym wajdelota, I filety z filareta I kompoty z Wizygota Tur w bratrurze, Żubrze udźce, Wszyscy nuże Chap za sztućce, Ale kneź przed tą zabawą Chciał wystąpić z mową-trawą - Już się podniósł, Wsparł o blat się, Kiwnął w przód się Oraz w zad się, I rzekł w średniowiecznej mowie: - Mociumichmośćwaćpanowie! Jako wieda ano spokąd, Dadźbóg raciąż do nipokąd, Brzęczyszczeje dyćka dziewierz, Grzymidojda sierdząc nie wiesz! Ady ino kićki dziopa Cimcirymci Hryćka kopa? Ady ino ćwiąka łajba, Ano bździąg odbita szajba Ano gwoździec! Uździec ano! Tu owacją mu przerwano, Na ramiona go porwano, Udzielono mu poparcia I zabrano się do żarcia. Choć po prawdzie z całej mowy Nikt nie pojął ni połowy, Gdyż kneź mówił o tych rzeczach Raczej w stylu średniowiecza, Zasię młodsze pokolenie Znało tylko odrodzenie, Więc nie doszła ich kneziowa Mądrość niedościgła... - To skąd te brawa wpół słowa? - Bo kolacja stygła!1 punkt
-
Dobra...dam hot doga za kwity - do odbioru na najbliższej stacji... jakie sosy?1 punkt
-
Bierzcie co chcecie ale Pcimia nie oddam - kto ma Pcim ma wszystko...1 punkt
-
1 punkt
-
Ktoś będący ekspertem dla Ciebie nie koniecznie musi być nim dla mnie - szczególnie w świecie wirtualnym. I dalej - taki ktoś jeśli pisze do kompletnie nieznanej mu osoby w sposób autorytatywny czy arbitralny robi z siebie aroganta itp bo dla nieznanego mu "odbiorcy" nie jest ani autorytetem ani arbitrem (i to w żadnej dziedzinie, nawet w tej na której myśli że się zna) .... abstrahując już od tego ze jak jesteś kozak w jakimś temacie to nie znaczy ze dostaniesz Nobla w każdej innej dziedzinie. A w skrócie nie róbmy buraczanej roboty. Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Teraz podstawa sa ladne zdjecia i filmy. Jak nie wrzucisz odpowiedniej ilosci grafiki to tresci prawie nikt nie przeczyta. Za to nawet belkot poparty dobrym zdjeciem (niekoniecznie prawdziwym) potrafi przekonac miliony.1 punkt
-
OK. Jestem zwykłym protekcjonalnie odnoszącym się do kolegów chamem. To chciałeś przekazać postem - przekazałaś. Trzymaj się.1 punkt
-
Cześć Odniosłem się ściśle do Twoich tez: a) spadku obrotów w branży b) wpływu zamknięcia galerii na branżę. W obu wypadkach zdecydowanie się mylisz albo bagatelizujesz temat , co też napisałem. Tak jak wspomniałem zakupy kontraktuje się rok wcześniej i trzeba za nie zapłacić! Sprzęt tourowy i biegowy został więc zamówiony na zasadzie analogii z poprzednimi sezonami bo nikt - nawet Ty przecież - nie była stanie przewidzieć sytuacji. Z oczywistych więc względów dość szybko sprzedało się to co było a później nie było już nic, bo... nie zostało wyprodukowane. Nie ma więc miejsca na nadrabianie spadku sprzedaży (nie niewielkiego, tylko rzędu 70-80%) sprzętu zjazdowego. Podobnie myśląc o sklepach w galeriach nie ma na myśli Decathlonu czy GoSportu - to jest chyba oczywiste - bo te nie mają z branżą narciarską wiele wspólnego. Zerknij sobie np. na sieć PM Sportu... Pozdrowienia serdeczne PS Czy wzorem innych userów przy braku argumentacji będziesz się czepiać słówek? Proszę Cię, bądźmy dorośli.1 punkt
-
Cześć Widać, że nie masz pojęcia jak ta branża funkcjonuje. Zakupy na sezon robi się praktycznie rok wcześniej (widziałaś już narty na 2022, prawda). Producencie w sezonie zajmują się przygotowaniem i promocja kolekcji na sezon następny a nie "doprodukowaniem" biegówek bo jest popyt. Dystrybutor buduje więc zamówienie z mniej więcej rocznym wyprzedzeniem i nie sądzę aby ktokolwiek przewidział, że sytuacja będzie taka jak byłą. Biegówki i skitpour to margines takich zamówień i sprzedaż nawet całości zapasów nie miała wpływu wielkiego wpływu na resztę. Największe obroty robią sklepy w galeriach i dlatego (pomimo największych kosztów) się je opłaca utrzymywać. Sezonowość oferty to oczywistość ale pokaż mi sezonowe towary, które wyrównają lawinową sprzedaż sprzętu narciarskiego przed i w trakcie sezonu. Bartek to bardzo rozsądny człowiek i zorientowany gość - nikt nie staje się wspólnikiem wielkiej firmy z dupy i warto go ze zrozumieniem przeczytać a nie pisać "co mi się wydaje". Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Po 2-3h dobrej jazdy, można spokojnie jechać do domu. Powodów jest kilka. 1. Jazda w tłumie jest niebezpieczna i nieprzyjemna 2. Po muldach jeździć się da, ale jest to spokojne zwożenie się. Na pełnej pycie to może kilka osób w Polsce potrafi. Kiedyś zresztą nie było lepiej pod tym względem. 3. Jeśli cisnąłeś na maksa 2-3h to i tak nie masz już siły na nic. BTW. Aktualne narty do wyczynowej jazdy po muldach są bardzo wąskie Np. model K2 244 ma taliowanie 97-66-82 W czasie obecnych ferii w SMR jest nawet gorzej. Muldy podobne, ale jeszcze na każdej kilka kamieni i narciarz.1 punkt
-
Były wymyślone przez Polsport Compact 160cm - 175cm , 70mm pod butem, sam pożyczałem od taty i bylem zachwycony (moje slalomki miały 203cm), niestety jazda na compactach była traktowana jako obciach. Mówi się też, że to właśnie w Szaflarach wymyślono carvingi, czyli taliowane narty, ułatwiające skręt i kontrolę nad „deską” – w 1981 r. zakłady opracowały model COMPACT E-222, dość krótkie jak na owe czasy narty (160 - 175 cm), z zaokrąglonymi, poszerzonymi przodami, zwężające się do wiązań. Choć zaprezentowano je nawet w jednym z odcinków kultowego programu „Sonda”, nie weszły do masowej produkcji. Powód tej decyzji w dzisiejszych czasach uznano by co najmniej za idiotyczny: stwierdzono bowiem, że nie jest to sprzęt godny rasowych narciarzy, więc cały projekt poszedł w odstawkę. Dopiero osiem lat później pierwsze carvingi opuściły słoweńskie zakłady Elan, zaczynając tym samym swoją wielką ekspansję.1 punkt







