Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.05.2021 - 14.05.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.05.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Uwierz Wiesiek - są ludzie dla których robi różnice 2000zł - to cena "całego" roweru turystycznego dobrej marki ale z niższej pułki. A jeszcze gdybyś chciał z żoną...a z żoną i z dziećmi? I robi ci się kwota za którą zaopatrzysz całą familie w nowy sprzęt narciarski...3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
kolejne otwarcie. https://www.wantedinrome.com/news/italy-lifts-quarantine-for-tourists-from-eu-uk-and-israel-from-16-may.html2 punkty
-
2 punkty
-
Dla niektórych ma to znaczenie zasadnicze- nie bawi mnie stanie na wodzie łódź w łódź, nie cieszy stanie/siedzenie chłop przy chłopie na brzegu tak jak nie raduje mnie jazda na nartach w Białce w niedziele...cenie sobie spokój i cisze a wędka to bardziej pretekst niż narzędzie do pozyskiwania rybiego mięsa choć czasem coś zabiorę do domu. Za młodu startowałem w zawodach albo je sędziowałem wtedy "tłok" zrozumiały - teraz unikam jak ognia. Morskie połowy - doświadczenie mam niewielkie - sporadycznie na Atlantyku jakieś niewielkie rekiny, stingery i flądropodobne - może kilkanaście razy byłem nie więcej, z brzegu parę razy ale nie porwało mnie.2 punkty
-
Oj, zdziwiłbyś się, zdziwił! A od uczelnianego informatyka wczoraj dostałam maila, cyt.: " Rozumiem ze stara strona ma zostać zachowana puki nie zostanie utworzona nowa ?" Nic, tylko się puknąć mocno w głowę, można rowerem elektrycznym 🙈2 punkty
-
Niestety wody płynące zawsze były traktowane trochę po macoszemu jeśli idzie o gospodarkę rybną. A presja jest przeogromna wiec coraz trudniej o samotnie - ale jeszcze są miejsca gdzie można uciec od zgiełku.2 punkty
-
Przyszedł recenzent Leksykalnej mądrości źródło Tematu nie zna Ale trzy grosze Łaskawie rzuci A przecież... Pułkowego roweru Od dwupółkowego amora Nie odróżni!2 punkty
-
..temat rzeka ... podobny do "jakie narty kupić" ..musicie się umówić na wspólne "dręczenie".. 😉2 punkty
-
Trochę jeździłem na elektrykach. I na tych na których jeździłem były różne tryby. Także i takie na których naprawdę niewiele trzeba było dać wysiłku. Zresztą to dobrze widać. Jak mi gościu podjeżdża pod Schronisko na Śnieżniku leniwie przebierając nóżkami i jeszcze się rozgląda to już z daleka widzę na czym jedzie. Przełożenia typu 4:1 (siła wspomagania vs siła kręcenia) to normalka. Wobec tego jeśli wspomaganie daje 80% mocy to umówmy się, że blisko skutera to jest. Natomiast patrzę na to stoicko, masz ochotę kupisz elektryka. Mnie na razie to nie bawi bo enduro to nie moja bajka, za stary jestem i wiem czym się to skończy. A w kwestii turystyki - póki mogę wolę to robić po swojemu. Nie zastrzegam się, że kiedyś sobie nie kupię. Ale na razie zgadzam się, że to manipulacja słowna i rower elektryczny to nie jest rower. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Oczywiście macie z marionenem racje https://zakopane.naszemiasto.pl/tatry-koniec-skitourow-w-gorach-park-narodowy-zamyka-szlaki/ar/c1-8255572 sorry za dezinformacje. Do 10 maja można było w Gasienicowej jedynie pohasać.2 punkty
-
2 punkty
-
Bóbr jest wyczesany! Wyczesany na maksa. Przy nim najmocniejsze marki naszych dolnośląskich rzek (czyli Odra i Barycz) jawią się jako stateczne i cóż tu gadać, nudne, nestorki. Od dawna chodzi mi po głowie aby przygotować autorski opis trasy rowerowej "blisko nurtu" Bobru. Bo zarówno część górska, podgórska jak i nizinna są po prostu świetne. Z jakiś tajemniczych, dla mnie, względów wzdłuż jego biegu jest multum jezior zaporowych, żwirowisk i piaskowni. Eksploatowanych i przekształconych w centra rekreacyjne. Do tego sporo tu klifów i bardzo fajnych budowli hydrotechnicznych. Tym razem w planie był fragment od Żagania do Podgórzyc. Tam chciałem przekroczyć brodem rzekę. To się nie udało, w 1/3 rekonesansowego przejścia uznałem, że nurt jest stanowczo za silny i zbyt głęboki na takie zabawy. Może innym razem... Na mapie zaznaczyłem czerwonymi kółkami tereny rekreacyjne (śliczne), niebieskie strzałeczki to urządzenia hydrotechniczne. Zdjęcia dadzą Wam pogląd jaki to piękny temat. W bonusie jest jeszcze taka fota: Świetne miejsce aby poćwiczyć podjazdy i zjazdy w piachu bo te "górki" były tu regularne. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Maj-piekny miesiąc na wyjście w góry, chociaż w wyższych partiach leży jeszcze sporo śniegu. Jako, że jestem totalnie zakochana w Tatrach to inne równie śliczne miejsca jakoś mnie nie przekonują🤣 Mam wolne kilka dni, pogoda piękna, pomeczylam Miska i udało się zaplanować 1 dniowa wycieczkę! Dzień wcześniej mapa w dłoń i planowanie gdzie by pójść. Kusiły mnie jeszcze krokusy, ale w Chochołowskiej już byłam kilka razy, a lubię poznawać nowe miejsca, myślałam o Kalatówkach, ale od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie Sarnia Skała. Odpuściliśmy krokusy i zdecydowałam się na Sarnią Skałę. Nigdzie wyżej nie chcieliśmy iść, bo po pierwsze slaba kondycja, a po drugie nie mamy żadnego doświadczenia w chodzeniu po śniegu czy lodzie, nie mamy raczkow czy raków więc nie było wyjścia😁 Poniedziałek-wiekszosc idzie do pracy, a my wstaliśmy i w góry! Zeszło nam trochę czasu i wyjechaliśmy spod Krakowa dopiero po 7 rano🙈albo i 7.30...ale mieliśmy do ogarnięcia kilka ważnych rzeczy i zastanawialiśmy się czy nie przeniesc wyjazdu na wtorek, ale powiedziałam że nie ma opcji ...🤣 Pod Krakowem wiało dość mocno, w Tatrach niby też trochę miało wiac, ale miało być słoneczko i byc ciepło. Ale nie spodziewałam się że aż tak ciepło! Ubrałam się za ciepło, było ponad 20 stopni, pełna lampa, wiatru prawie wcale! Może 2 razy trochę zawiało, ale dzięki temu nie było tak gorąco. Na szlak wyszliśmy dopiero o 9.20....pozno, ale wiedzieliśmy że mamy koło 3-4 godzin chodzenia więc na luzie ... Na parkingu przed Dolina Strążyska może 4 auta😁 zaczniemy właśnie z tej Doliny, doszliśmy na Polane Strążyska i zjedliśmy coś z plecaka, chwilka przerwy i poszliśmy nad Siklawice. Przepięknie! Dalej wróciliśmy do Polany i w stronę Sarniej Skały. Słońce i brak kondycji (12 h na nogach w gastro jakoś nie przekłada się na nogi do takiego wysiłku🤣). Pomimo wielu krótkich przerw na złapanie oddechu, zrobienie zdjęć, patrzeniu na widoki i strasznie wolnemu tempu doszliśmy na Sarnią Skałę w czasie jaki bym podawany na drogowskazach i mapie, sukces😁nie jest z nami tak źle. Z Sarniej Skały widoki przepiękne! Wyżej w górach śnieg, przepiękny widok. Napatrzyliśmy i udaliśmy się w kierunku Doliny Białego. Tutaj były jeszcze resztki śniegu, cóż za radość 😁😁powolutku zeszliśmy przez tą piękną Dolinkę na Dół, dalej drogą pod reglami do parkingu do auta. Całość trasy miała ok 8,7 km-przynajmniej tak mówi aplikacja z mapą🙂 jak na pierwsze wyjście w tym roku to wystarczyło, było cudownie, pogoda idealna, lepiej nie mogliśmy sobie wymarzyć. W aucie w drodze powrotnej pokazywało cały czas 26-30 stopni🙈🙈🙈 muszę wyciągnąć lżejsze ciuchy..... Poniżej filmik: I zdjęcia też są 🙂1 punkt
-
Rozumiem, że to jakieś specyficzne zaloty. Ale to nie w tym temacie, proszę uprzejmie otworzyć sobie nowy. Nie chciałbym by przez wasz offtop JC zamknął kolejny ciekawy temat.1 punkt
-
Byłem w tym roku na nartach nawet, pusto było z rana, a potem nie omieszkałem objechać zalewu dookoła zanim wróciłem na Janiolow Wierch. Niestety autem nie rowerem, ale i tak piękne gran turismo wyszło, mniam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Każdy ma swój patent na relaks, ja mam slip na rzece 100m od domu ale rzeka jest tutaj tak "obstawiona" ze wole płynąc wyżej lub jechać i wodować się wyżej w górę rzeki gdzie jestem sam i mam przyrodę tylko dla siebie... Dawniej miałem jeszcze łódkę na stałe na wodzie w górach na jeziorze zaporowym tam walczyliśmy czasem do końca grudnia (no chyba ze wcześniej zamarzło) - całkowita pustka i widok na ośnieżone góry - poezja.1 punkt
-
Co do męża może jutro. Oferowanie tobie nart o różnych specyfikacjach w tym samym rozmiarze uważam delikatnie za nieporozumienie. My Turn 68 (następca wyśmienitych damskich nart sportowych Trinity) to narta o specyfice slalomowej i tutaj 160 jest akurat, natomiast RC4 mimo że umieszczona w grupie race to faktycznie wysokiej klasy AM więc 171 min było by w sam raz. A teraz proszę się nie gniewać - 5/10 oznacza bardziej 3/10 - wiec pozostajesz w technice klasycznej gdzie długość narty ma kluczowe znaczenie. Jeżeli stawiasz na komfort prowadzenia bez nacisku na szkolenia/samo szkolenia proponuję rc4 w rozmiarze 1711 punkt
-
Nie, dyskusja nie jest na poziomie akademickim. To raczej niższa "pułka", studenci takich błędów nie robią. Przynajmniej kiedyś nie robili.1 punkt
-
Zakaz bez sensu, ale co zrobić. Powinni chociaż 5 stawów udostępnić no i Gąsienicowy. Pewnie dlatego "Rysa", że tam najdłużej jest śnieg. Możesz sobie podejść tylko na Bulę. Też jest sporo zjazdu do stawu.1 punkt
-
W tym sezonie nowa jakość w moim trekingu Shimano Alfine Dostał nową ,,skrzynię biegów" Shimano Alfine wraz z mocną obręczą i solidnymi szprychami i łańcuch do napędów jednorzędowych W Nexus miałem zębatkę 18z teraz zmieniłem na 20z i jest optymalnie. MTB mam 3x9, 1x12 testowałem i po przejechaniu całodziennej tury mogę ten napęd polecić.1 punkt
-
Możesz śmiało wytknąć. Może dzięki temu, postaram się coś zmienić. Trudno mi znaleźć sytuacje, gdzie bezpośrednio i świadomie krzywdzę zwierzęta. Pośrednio, wszyscy mamy niekorzystny wpływ na naturę. Może też należałoby się nad tym zastanowić. Tymczasem, możesz po prostu zaniechać wędkowania i jego promowania, lub robić to tylko na potrzeby żywnościowe. Określenia "glebić" proponowałbym nie używać, nie pasuje do poziomu kulturalnej dyskusji.1 punkt
-
Ski areál Kouty nad Desnou Ski Aréna Karlov 170km z Bielska Horský resort Dolní Morava1 punkt
-
Ależ uroczo spór kwitnie..🙂.. Większość rowerzystów jeszcze nie miało takiego roweru i to nie dlatego ze są przeciwnikami ale po prostu ich nie stać - czyli że taki rower staje się elitarny, szpanerski i automatycznie staje się obiektem pożądania "mas" - w dobrym tonie będzie już wkrótce mieć rower przynajmniej o klasę lepszy niż sąsiad. Parcie w tym kierunku jest duże i mocno wspierane przez handel. Wieszcze wiec świetlany rozwój wszelkiej maści e-rowerów w Polsce. Kto pierwszy ten lepszy, tort jeszcze nie do końca podzielony a potencjał ogromny. Dodatkowo wpisuje się w idee "fit" i "eco".. ...ideał wiec ..a rower mam zwykły - "kupiłem" kiedyś za butelkę whisky ..nie znam marki ale lekki jest i fajny.. używam często..1 punkt
-
Rozumiem punkt widzenia, ale jako wędkarz (od jakiegoś czasu niepraktykujący, chociaż myślę nad powrotem) wydaje mi się, że trochę za bardzo upraszacz problem cierpienia ryb. Owszem, wyciąganie ryby jest dla niej bardzo stresujące, ale znacznie gorsze jest nieumiejętne korzystanie z wypychacza. Ryba wyciągana z wody przeżywa szok, ale wypuszczona do wody zapomni o tym o ile wszystko dobrze zrobimy, czyli szybko i sprawnie wyjmiemy haczyk. Można się męczyć z wypychaczem 10 minut i masakrować rybę żywcem (pijani wędkarze tak robią zazwyczaj), a można zrobić to w 10 sekund i ryba będzie zdrowa jak... ryba. Innym jeszcze większym problemem jest okresowe zanieczyszczenie wód przemysłowymi odpadami, które powodują, że ryby nie mając dokąd uciec (bo na lądzie się nie schronią) zdychają w męczarniach. Okrutny i bardzo świeży przykład z mojego regionu: https://www.radiowroclaw.pl/articles/view/99233/Szklarska-Poreba-smrod-z-rzeki-zatruwa-zycie I to jest coś, czym się martwię znacznie bardziej niż wędkarzem łowiącym dla sportu.1 punkt
-
Polowanie(lub połowy) dla zaspokojenia potrzeb żywnościowych to nie problem. To jest naturalne zachowanie. Mnie razi samo dręczenie zwierząt, czy to dla zabawy (Np. większość wędkarzy), czy dla zysku (hodowle przemysłowe w tragicznych warunkach). Jeśli chodzi o ludzi, to też nie jest najlepiej. Samych wojen nie jest już tak wiele. Wszyscy jednak żyjemy z wyzysku biedniejszej części świata. Żebyśmy mogli szaleć na nartach, ktoś musi zapierdzielać za miskę ryżu, albo zdychać na ulicy. Niestety tak to wygląda. Bezpośredniego związku nie widać, ale sądzę, że zasobów ziemskich jest zbyt mało na tak wyszukane fanaberie.1 punkt
-
1 punkt
-
No proszę, nie spodziewałem się Widzę ,że nawet z moich okolic są tu wędkarze A @marboru, nawet bym nie przypuszczał 😆 Ja w swojej okolicy biczuję jeziora Międzybrodzkie i Żywieckie, niestety w tym roku od początku maja bez większych efektów, w pięciu wypadach Znacznie lepiej było późną wiosną z pstrągami. Tegoroczny letni urlop planuję wędkarsko na Kaszubach w Lipuszu, mam nadzieję,że wody nie gospodarowane przez PZW okażą się zasobniejsze PS. Może ktoś z okręgu BB chętny na wspólny spinning?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cieszy mnie, że przypominasz temat hodowli. Kurczaki na fermie, mają znacznie gorzej niż ryby. Jeśli łowisz tylko tyle ile dasz radę zjeść, nie jestem tego przeciwnikiem. Nie jestem wegetarianinem. (jeszcze?). Na razie staram się ograniczać spożycie mięsa i unikać tego przemysłowego. I o ten fragment mi chodzi. Jeśli nie potrzebowałeś ich zjeść, dręczyłeś je dla zabawy.1 punkt
-
Cześć! Od dwóch sezonów jeżdżę na 1/12 (SRAM) , wcześniej na 3/10 ( SHIMANO - DEORE). Nie miałem jakiś specjalnych preferencji po prostu kupiłem taki wariant w sklepie. Jak do tej pory nie brakuje mi przełożeń na podjazdach w terenie umiarkowanym (pomorze). Zdarza mi się brać udział w amatorskich maratonach mtb ( np. seria "garmin" na pomorzu). Na zjazdach może brakować jeżeli chcesz ( możesz) pędzić powyżej 45km/h. Moim zdaniem napędy jednoblatowe świetnie spisują się właśnie na różnego rodzaju zawodach , zwłaszcza XC. Brak przedniej przerzutki : -zmniejsza masą układu napędowego, -znika element który może się popsuć lub utrudnić zmianę przełożenia szczególnie w trudnych warunkach zawodów - możliwość szybkiej zmiany przedniej tarczy na odpowiednią do warunków terenowych ( mała teren z dużą ilością trudnych podjazdów, większa na płaskie maratony) - łatwiejsze serwisowanie. Nowe systemy jednoblatowe są wydajne i precyzyjne , wspomagane sprzęgłem . Żeby nie było tak całkiem słodko to w przełożeniach skrajnych występuje duże ukosowanie łańcucha co niewątpliwie wpływa na szybsze zużycie kasety jak i łańcucha. Przy wyprawach po płaskich z małą przednią tarczą ( 30, 32, 34 zęby ) dochodzi do szybszego zużycia małych koronek ( 10, 11,12,14 zębów) i cała kaseto do wymiany! Łańcuch i elementy napędu są upakowane w tej samej szerokości co napędy 10-tkowe, co skutkuje ich mniejszą szerokością a co za tym idzie i mniejszą "wytrzymałością" na zużycie. Koszty komponentów dla układów napędowych 1/12 szczególne wyższych modeli są dość wysokie. uff ... Przy zakupie nowego bika zobacz czy rama ma możliwość mocowania przedniej przerzutki- tak na przyszłość bo jeżeli napęd Ci nie podejdzie to za sezon lub dwa dokupisz sobie przednią przerzutkę i wrócisz do tego co bardziej Ci pasuje. Pozdrawiam1 punkt
-
I co z nia zrobie? Bede nosil przy plecaku? Dla mnie wartosc uzytkowa takiej szosy w karbonie jest podobna jak deskorolki z tesco. Mozna przejechac pare metrow po rownym asfalcie. Moze uda mi sie nawet nie wywalic. Usiasc sie nie da, dluzej jechac tez nie.1 punkt
-
1 punkt
-
Wczoraj wieczorem wróciłam z przedłużonego weekendu, na którym było też trochę rowerowania nad Drawą i Korytnicą. W sobotę i w poniedziałek tylko krótkie wypady ze względu na brak czasu - cóż, praca zdalna bywa absorbująca. Ale w niedzielę udało się zaplanować nieco dłuższą trasę. We wcześniejszych planach było przejechanie w majówkę w dwa dni wzdłuż Drawy od Rezerwatu Doliny Pięciu Jezior, gdzie rzeka ma źródło aż do ujścia w okolicach Krzyża. Ale pogoda nie sprzyjała i przełożyliśmy plany na kiedy indziej. W ten weekend pogoda super, ale czasu tyle nie było. Sobota Krótka pętla na trasie Barnimie - Borowiec - Drawnik - Drawno - Podegrodzie - Barnimie - Dominikowo. Pogoda już słoneczna, ale jeszcze bardzo zimno i jazda w polarze i wiatrówce. Niecałe 23 km Pałacyk Lasów Państwowych w Borowcu: Biwak Drawnik Niedziela Celem niedzielnej wycieczki była elektrownia wodna Borowo, w której jeszcze nie byliśmy. Generalnie słabiej znamy tereny Puszczy Drawskiej, położone na północ od DK 10, pomimo, że są one w zasięgu rowerowym od nas z działki. Nasza trasa prowadziła niebieskim szlakiem z Dominikowa przez wieś Sieniawę do Drawna, a następnie doliną Drawy w górę rzeki do Rościna i Prostyni. Krótko przed Prostynią odbiliśmy w pieszy szlak zielony, który doprowadził nas przez poligon do Borowa. Powrót szlakami rowerowymi wytyczonymi przez gminę Kalisz Pomorski przez miejscowości Suchowo i Cybowo, a następnie jezioro Mąkowarskie i leśniczówkę Łowno z powrotem do Dominikowa. Trasa w większości terenowymi drogami, asfaltu było nie więcej niż 20%, więc tempo jazdy wolne, za to możliwość bliskiego obcowania z przyrodą, dużo urozmaiconych krajobrazów i mało cywilizacji, a i też nigdzie nam się nie śpieszyło. Drewniany mostek na północ od Drawna, gdzie rzeka bagienną deltą uchodzi do jeziora Grażyna Stąd zaczyna się bardzo malowniczy odcinek niebieskiego szlaku skrajem doliny Drawy, przez leśne tereny. Jest to szlak pieszy, a rzeźba terenu jest urozmaicona, ale rowerem mtb lub turystycznym spokojnie do przejechania. Od Rościna szlak odchodzi od rzeki i zaczynają się bardziej piaszczyste tereny. Pod jedną górę trzeba zsiąść z roweru i pchać w luźnym piachu prawie po kostki. Drugą taką piaskową górę będziemy mieli na szlaku rowerowym z Suchanowa do Cybowa. Trwająca susza niestety pogarsza przejezdność takich dróg. Drawa w Rościnie: Mostek na Mąkowarce (dopływ Drawy) Krótko za mostkiem opuszczamy pieszy szlak i odbijamy na rowerowy, poprowadzony szutrówką - zdecydowanie łatwiejszą do jazdy. Docieramy do linii kolejowej Stargard-Kalisz Pomorski, a następnie do drogi krajowej nr 10. Kilkaset metrów musimy pojechać bardzo ruchliwą krajówką bez pobocza. Tylko kilkaset metrów, ale zdążyły mnie dość mocno zestresować. Z ulgą odbijamy w boczną drogę do Prostyni. Nagrodą jest równiutki asfalt, praktycznie bez ruchu samochodowego. Drawa w Prostyni - na drugim zdjęciu widać w oddali dwa kajaki. To jedyni kajakarze, których spotkaliśmy po drodze przez wszystkie trzy dni. Tuż za Prostynią asfalt się kończy i przechodzi w starą, brukowaną drogę. Tablica informuje, że wjeżdżamy na teren poligonu. Jak to? Wstęp wzbroniony, a poprowadzono tutaj szlak turystyczny? Trochę to sprzeczne ze sobą. Postanawiamy jednak jechać, wychodząc z założenia, że jeśli będą jakieś manewry, to najwyżej nas zawrócą. Dojeżdżamy do zabytkowej, ponad stuletniej elektrowni w Borowie, która w zasadzie nie jest na samej Drawie, ale na kanale energetycznym, równoległym do koryta rzeki: Tutaj robimy sobie odpoczynek i kanapki. Dalej jedziemy żółtym szlakiem rowerowym do Suchanowa: Gdzieś na szlaku między Suchanowem, a Cybowem: Za Cybowem kierujemy się w stronę Jeziora Mąkowarskiego. Ponownie przekraczamy Mąkowarkę w pobliżu ruin starego, poniemieckiego młyna. Nie było chabrów na poligonie (nie ta pora), ale za to znaleźliśmy całe połacie kwitnącego barwinka koło młyna Jeszcze chwila relaksu nad jeziorem i kończymy wycieczkę. 51 km Poniedziałek Po południu wybraliśmy się z Darkiem na niedługą przejażdżkę - tym razem nie nad Drawę, lecz nad Korytnicę - drugą z pobliskich rzek. Jadąc leśnymi duktami odwiedziliśmy małą, śródleśną osadę Sówka - z polem biwakowym dla kajakarzy, a wróciliśmy bocznymi asfaltami przez Jaźwiny i Niemieńsko. Po drodze minęło nas może ze trzy samochody. 19 km. Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Ten betonowy kawałek jest od Osiek do rozjazdu z R09 (w przybliżeniu), jaka będzie reszta nawierzchni łącznika do Gruszeczki nie wiem ale dowiemy się to jeszcze w tym roku. Zainteresował mnie ten recenzowany kawałek bo jeśli nie przeszkadzało tu pół kilometra totalnych kocich łbów w Prusicach to zdecydowanie lepsza część zaczyna się już w Trzebnicy i jest powiedzmy 60 km po asfalcie (z dwoma brukami). Ale prawdę powiedziawszy wysokoklasowe asfalty są też w okolicach Potaszni, Wielgie Milickie i pewnie można zestawić pętle po 100 kilometrów albo więcej. Pomijając, że to nie są specjalnie fajne okoliczności (poza wspomnianym rezerwatem Olszyny Niezgódzkiej) po prostu asfalty wśród pól. Ta ścieżka z Prusic do Żmigrodu pomijając ostatni kawałek wśród mokradeł jest absolutnie nudna. Usnąć tam można. Ale jak widać każda potwora znajdzie amatora Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Zacznijmy od kwestii podstawowej - co to jest rower? definicja roweru Wg UCI , na polski grunt zaadaptowanej przez PZKol wygląda to tak: Preambuła Rowery muszą odpowiadać duchowi i pryncypiom kolarstwa jako sportu. Oznacza to, że muszą one zapewniać kolarzom jednakowe szanse podczas rywalizacji. Zasada zakłada panowanie człowieka nad maszyną .§ 1. ZasadyDefinicja1.3.006 Rower jest to pojazd posiadający dwa koła równej średnicy. Przednie koło służy do kierowania, tylne koło jest napędzane przez system składający się z pedałów i łańcucha.(podkreślenie moje) Jak widać nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek innym napędzie poza pedałami i łańcuchem. Możecie mnie nazwać talibem,starozakonnym lub innym ortodoksem, ale piękno kolarstwa,zwłaszcza górskiego, polega na tym,że jesteś ty, rower i trasa, góra które masz zaliczyć. Masz to zrobić bez łapania za jadący ciągnik,korzystania z podwózki itp udogodnień.Korzystasz z takich udogodnień lub jakiegokolwiek silnika,bez względu na jego moc i rodzaj nie jesteś kolarzem,rowerzystą. Nikt nikomu nie zabrania jazdy na takim urządzeniu i przynajmniej ja nie zamierzam z tego powodu kogokolwiek krytykować ale nie nazywajcie swojej działalności kolarstwem, bo jesteście wtedy nieuczciwi wobec tych którzy tylko i wyłącznie siłą mięśni i woli - zgodnie nie tylko z formalną definicją kolarstwa ale i prawie dwuwiekową tradycją, zdobywają kolejne metry wysokości i kilometry trasy.1 punkt
-
Byłoby jak znalazł na pandemicznie zamknięte wyciągi w minionym sezonie .1 punkt
-
1 punkt
-
Ma ruszyć chyba 29 maja, ale to zawsze zależało od tego czy odkopią drogę na czas Na jakich warunkach ma ruszyć jeszcze nie wiadomo, czytałem że wstępnie od 2 czerwca Włochy mają się otworzyć na turystów.1 punkt
-
Wybraliśmy się do ośrodka w skrócie nazywanego Laax w Szwajcarii (Gryzonia). Jego pełna nazwa to Flims-Laax-Falera i oferuje 224 kilometrów tras zjazdowych obsługiwanych przez 28 różnego rodzaju kolei. Do tej pory nazwa Laax kojarzyła mi się raczej z reklamówkami Zero Gravity, widoczkiem kwadratowych brązowych domków z żółtymi oknami i free-stylem. Dlaczego pojechałem do Laax, a nie do najczęstszych wyborów, czyli Lanzerheide-Arosa, St. Moritz, Lank-Adelboden, Andermatt, Verbier, Samnaun, Scuol? Nie wiem. Tak wyszło, w grę wyszło kilka czynników, jedne merytoryczne, inne pozamerytoryczne. Na początku powiem, że ośrodek z pewnością musi być bardzo dobry i musi spełniać wszelakie najbardziej oryginalne wymagania. Musi, a czy spełnia? Tego niestety nie wiem😀. Pokrótce wytłumaczę i na końcu sporządzę wnioski. Ośrodek terytorialnie jest bardzo duży i rozległy. Nad poziomem morza sięga od 1100 m do 3018 m. Wjazd następuje z trzech miasteczek: Flims (1100 m npm) gondolą ArenaExpress oraz 3 os dwusekcyjnym krzesłem, z Laax (1100 m npm) dwoma gondolami oraz z Falery (1220 m npm) 4 os krzesłem. Widok na Flims: Okolice dolnej stacji obu gondol w Laax wyglądają natomiast tak: I trochę z oddali: Falera natomiast, najbardzej urokliwa ma taką oto urodę: Zdjęcia zdradzają nieco kulisy pogodowe, ale o tym później. Głównym terenem narciarsko-logistyczn-kulturalnym jest Crap Sogn Gion (2252 m npm), to płaskowyż, w którym obok obowiązkowego dużego molocha zawierającego restauracje, wypożyczalnie, depozyty, masę innych rzeczy, ogromną szafę pełną winyli, drugą szafę ze sprzętem do ich słuchania jest rozległy obszar free-stylowy: różne half-pipe'y, skiparki i inna infrastruktura niekoniecznie trasowa. Notabene w sobotę 23. stycznia kończyło się właśnie LaaxOpen 2021. Główny budynek jest bardzo efektowny i budzi przeróżne skojarzenia od dziecięcych klocków do bunkra. Mi się podoba i już. Inne obrazki z Crap Sogn Gion: Innymi regionami są Naraus-Foppa (maks. 1842 m npm), La Siala z Mutta Rodunda i Grauberg (maks. 2810 m npm), Vorab z wyjazdem na lodowiec o tej samej nazwie (3018 m npm) oraz Fuorcla da Sagogn z Crap Masegn (maks. 2528 m npm). Podział jest mój i wynika z analizy mapki i częściowo z ich funkcjonalnym połączeniem. Ci, którzy wciągają się z Flims mogą dotrzeć gondolą do punktu przesiadkowego Plaun (1630 m npm), skąd wjechać można do Crap Sogn Gion lub drugą sekcją gondoli do Nagens lub krzesłem do Naraus. Nie ma powrotu narciarskiego bezpośrednio z Plaun do Flims. Trzeba wciągnąć się na Nagens i tam kombinacją tras 12-18-10 można zjechać pod gondolę. To jest sześć kilometrów w sumie fajnego zjazdu sekwencją niebieska-czerwona-niebieska, trochę wąsko, ale nie ma kłopotu. Dolna stacja gondoli Flims: Gondola ArenaExpress produkcji firmy Garaventa: Plaun: Z kolei wjazd z Laax dużą, nowoczesną gondolą jest zapewniony do Crap Sogn Gion, a starszą, drugą, mniejszą do kolejnego centrum przesiadkowego Curnius (1644 m npm). Uwaga!- fajna knajpka, która w czasie pandemii zorganizowała polową kuchnię z nienajgorszym jedzeniem. Na dół prowadzi czerwona trasa 64 znakomita od początku do końca i czarny wariant nr 65. Jeszcze zdjęcia Laax: Curnius (za mną restauracja Curnius Bar): Kilka strzałów trasy nr 64: Od strony Falery wjazd jest tylko wolnym starym krzesłem firmy Garaventa, które mocno trąci myszką, ale jest oldskulowe i ma przyspawany z boku uchwyt na narty, więc jedziemy na krześle bez nart. Na marginesie obecnie Garaventa występuje łącznie z Doppelmayerem. Jedyna trasa z góry do Falery jest długa, baaardzo niebieska, wąska, nie nadaje się w zasadzie do niczego tylko do kontemplacji otoczenia, a to w okolicy tej trasy mocno przypomina Alpe di Siusi, piękne wrażenia. Jak widać na zdjęciach można odnieść wrażenie, że pogoda była w kratkę, że były piękne słoneczne dni i takie urokliwie pochmurne. Otóż w pierwszym dniu było słońce, fantastyczna widoczność, żeby zapoznać się z trasami, w drugim dniu słońce walczyło dzielnie rano, by polec bezpotomnie po południu i już do samego końca było tak: I wtedy wyszedł z ukrycia prawdziwy target takich warunków, ludzie z szerokimi nartami i snowboardziści. Trzeba jeszcze dodać, że ośrodek ma pokaźną ofertę tras żółtych czyli free. Ja też na taki monstrualny powder alert zareagowałem z entuzjazmem, po czym w miarę moich umiejętności używałem już tylko drugiej pary swoich nart 80 mm pod butem. I zabawy było co niemiara, chociaż z upływem dni śniegu przybywało, a widoczności ubywało. Rano witał nas taki obrazek na balkonie: W związku z tym nart SL używałem tylko w pierwszym dniu, pozostałe dni należały do nich: Jeszcze kilka obrazków, gdy coś było widać: Dlaczego moja ocena musi być mocno subiektywna? Otóż dlatego, że w zasadzie większej części ośrodka nie miałem szans zobaczyć. Z uwagi na warunki pogodowe z 224 kilometrów tras w pierwszym dniu otwartych było 170, potem 100, w ostatnim dniu 15. W ostatnim dniu padał ulewny deszcz na dole, a na stacji pośredniej sypał grubopłatowy śnieg. Większość wyciągów nie chodziła, stąd do eksploracji Vorab, jego lodowca, La Siala, Fuorcla de Sagogn w ogóle nie doszło. Z tego co widziałem, to: 1. Trasy są długie, długaśne. Na warunki dolomickie wręcz nieprzyzwoicie długie. 2. Miejscami bywają wąskie (w niskim sezonie to nie problem). 3. Bogata sieć gastronomiczna (w okresie pandemii to wniosek niestosowny) 4. Dość nowoczesna infrastruktura Ciężko polecić szczególnie konkretne trasy, większość wymagających tras była zamknięta. Mi osobiście przypadły do gustu dwie fajne długie, ciekawe czerwone. Nr 64 z Crap Sogn Gion do Laax i nr 66 z Crap Sogn Gion do Plaun. Dla mnie (subiektywnie!!!) pod względem narciarskim ośrodek absolutnie spełnił wymagania, które mógłbym ustanowić. Było tam wszystko, co mógłbym chcieć, plus to o czym nawet nie mogłem marzyć, czyli sposobność potrenowania do upojenia jazdy w głębokim śniegu. Oczywiście biorąc pod uwagę, że nie miałem narty free, tylko AM z genem free. Było jedno miejsce, które urzekło mnie szczególnie, i o którym zrobię osobny wpis w ciągu kilku dni. Oprócz mnie było też jedno super zadowolone z takiego rozwoju sytuacji stworzenie: Polecam ten ośrodek, jeżeli nawet tylko zbadałem jego "dolną" część. Pozdrawiam Waldek1 punkt
-
raczej błogosławieństwo, oni już wiedzą co robią, jak obserwuję kamerki z najpopularniejszych polskich stoków i czytam Wasze relacje to gdybym jechał w najbliższym czasie do Białki albo Szczyrku na narty to zabrał bym najkrótsze jakie mam w piwnicy czyli 156 cm1 punkt







