Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. Spiochu

    Spiochu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      2 038


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      4 980


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 17.08.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Znalazłem chwile czasu i zmontowałem film z wypadu na Łopień, o którym pisałem w tamtym roku. Zapraszam jak macie chwile czasu. Wypad krótki, ale zakończony pięknymi widokami na Śnieżkę i Ćwilin. I ta łąką na Łopieniu!
    6 punktów
  2. Racja - mam już skipass i rezerwację noclegów na 5 tygodni. Jaki będzie sezon zależy tylko od Ciebie
    5 punktów
  3. Pierwszy wypad w teren Alp Julijskich, to nasz debiut na Via Ferrtach Prisojnik 2547 m npm zdobyty (to ta góra, która wczoraj pozowała nam jako tło do kawy)...i to jedną z trudniejszych dróg górskich w Słowenii (stopień trudności C/D - VF Okno). Jak było? Oszałamiająco! Co czuliśmy? Przypływ olbrzymiej energii oraz szacunek do gór - na ich tle, wśród tej przestrzeni, człowiek, to tylko drobiazg. Kolor tutejszych wapieni nas oczarował! Zapraszam do naszej dzisiejszej przygody, zdjęć do fotorelacji jest sporo...ale uwierzcie - mocno selekcjonowanych. Startujemy z przełęczy Vrsić Z tej, na którą podjechaliśmy szosami. Nasz cel, choć nieco z boku - już widać Idziemy! Debiut na Via Ferracie... trochę serce drży Początek: Marboru w akcji 😮 A potem już leci... ...jesteśmy oszołomieni miejscem, fajowością tego typu aktywności w górach. Trudno, po olbrzymiej selekcji zdjęć poukładać je w kolejności - robiliśmy GoPro, aparatem i telefonem. Skupię się zatem na przypadkowości i krótkim komentarzu. Foto zrobiła mi przypadkowo spotkana Polka, Paulina w trakcie zejścia - bardzo miłe spotkania rodaków dzisiaj - gdzieś z daleka od kraju. Dziękuję z fotos i pozdrawiam serdecznie! Ten obraz zatytułował bym "Ja i cel" Trudności na szlaku: 'Okno" i tym razem, moja udomowiona Paula Razem na szczycie! Wychodzę z "okna": Tak, tak - można się zachwycić! Start z przełęczy był ok 7 rano... W planach na dzisiaj był Triglav, ale do 4 padał deszcz, więc zmieniliśmy plany w ostatnim momencie. ...a wczoraj się @tanovachwaliłem, że będzie od razu z grubej rury... najwyższy szczyt Słowenii musi poczekać. Spotkana twarz "ducha Alp Julijskich" 😮 Paula na początku wędrówki: W ścianie... Do góry w pionie! Miejscami było bardzo wąsko! Schroniska już na dole... ...kwiatki podobne jak w Tatrach Tam idziemy... @Mitek różnorodność geologiczna (wnioskuję po ilości kolorów skał) musi być tutaj dla Geologa niesamowita. Napotkana tablica: Okno, czy? ... W oddali... Kolejna stal w rękach n Nepalski akcent Graniówka: Widoki - powalają! Ściana 😮 Fałszywy szczyt W stronę Włoch... Ze szczytu - widok na "naszą" kwaterkę Oooo tam Ci ona Nasz przyszły cel? Tutejsze "żebraki" trochę większe od wróbelków na Kościelcu Basza? Jest oznaczenie szczytu! I zdobywczyni! Zakochana w julijskich klimatach. Pomiędzy skałami, góra... Dolomity na linii horyzontu! 😮 I w drugą stronę... Ptak w locie i Triglav. Roślinki I jeszcze raz... W ścianie Prawie takie samo zdjęcie... Twarz... 😮 Czy ktoś wie jak ta skała się nazywa? Kolory...i "Malutka"... To idę... Kontempluję... Przypięta dobrze! Tuż przed "oknem": Skrada się... 1 I łup! Nie, nie... żartowałem! Przytulony "Franio' Na "fałszywym" szczycie... Na grani spacerek i nie wie gdzie iść? Tam!!! Specjale foto dla @JC ze szczytu z pozdrowieniem od Radia M Zapatrzona... ...i "Basza" numer 2 I to by było na koniec! Cudowny dzień, w fantastycznym miejscu Co jutro? Niebawem napisz i pokażę. Pozdrowienie ze Słowenii marboru i Paula
    3 punkty
  4. Spreewald leży w Brandenburgii, bliziutko przy autostradzie z Berlina do Drezna – zaledwie dwie i pół godziny drogi od Szczecina i półtorej godziny od Zielonej Góry. Warto spędzić tam weekend lub nawet więcej czasu. Dlaczego? Niesamowite krajobrazy licznych odnóg i kanałów Szprewy tworzą istny labirynt wśród lasów i łąk. Oprócz gęstej sieci kanałów i szlaków wodnych, po których pływać można kajakiem albo płaskodenną łodzią, znaleźć można w tej zielonej krainie setki kilometrów pięknych tras rowerowych, w tym Szlak Ogórka (Gurkenradweg) - pętlę o długości 260 km po najciekawszych miejscach rezerwatu biosfery w Spreewaldzie i jego okolic. Pętla ma układ gwiaździsty, więc można ją przejechać w dwóch, trzech, a nawet czterech etapach, startując np. z miasteczek Burg (Bórkowy), Lübben (Lubin) czy pobliskich miejscowości. A że jesteśmy na forum narciarskim, to nadmienię jeszcze przy okazji, że niedaleko stąd jest do hali Snowtropolis (chyba najmniejszej w Niemczech), niestety na nartach będzie można pojeździć dopiero od października. Do Vetschau, gdzie mieliśmy zarezerwowane dwa noclegi na agroturystyce, dotarliśmy w piątek około 10-tej rano. We czwórkę - ja z Darkiem i sąsiadka Monika ze swoją drugą połówką. Ściągamy rowery z bagażników, szybkie ogarnięcie sakw, prowiantu itp. i ruszamy w kierunku wschodnim, pętlą do Cottbus. Pogoda dopisuje - jest piękny, słoneczny i ciepły dzień. Najpierw jeszcze wizyta w informacji turystycznej w Vetschau, gdzie zaopatrujemy się w poglądową mapkę i robimy fotkę przed pałacem miejskim. „Ogórek, ogórek – zielony ma garniturek, i czapkę i sandały, zielony jest cały” – pamiętacie tę piosenkę? Pyszne szprewaldzkie ogórki to wizytówka regionu, więc wszystko jest tutaj ogórkowe – można się napić ogórkowego radlera (taki sobie), zagryzając ogórkami w occie z różnymi przyprawami (dobre), nic więc dziwnego, że i szlak rowerowy jest ogórkowy. Przez najbliższe trzy dni będziemy podążać za takimi tablicami z piktogramem wesołego zielonego ogórka, pędzącego na rowerze . Spreewald – jak cała niemiecka część Łużyc - jest regionem dwujęzycznym, zamieszkałym przez etniczną mniejszość słowiańską Serbołużyczan. Świadczą o tym dwujęzyczne nazwy ulic i miejscowości, ale również oznakowanie dróg rowerowych jest zarówno w języku niemieckim jak i dolnołużyckim. Już po kilku minutach zaczynają się typowe szprewaldzkie krajobrazy – kanały, stare młyny, mostki, śluzy i kajakarze. Inaczej niż na szlakach rzecznych można tutaj pływać trasami okrężnymi, wracając do punktu startu, bo nurt jest bardzo spokojny. Nie ma też przeszkód w korycie, więc oprócz typowych kajaków, są też dmuchane, rozmaite kanu i łódki wiosłowe w różnych wariantach. Dojeżdżamy do ładnego miasteczka Burg – tu mieści się również przystań, gdzie można skorzystać z przejażdżki tradycyjną łodzią z flisakiem. Co jest na stolikach? Oczywiście browarek i ... słoik ogórków! Im bliżej Cottbus/Chociebuża, tym krajobraz staje się bardziej podmiejski, a zielono-niebieską dżunglę zastępują smętne, enerdowskie blokowiska. Również i tutaj tablice są dwujęzyczne. Mam w swojej biblioteczce przewodnik po Niemczech, wydany w 1991 roku, tuż po zjednoczeniu. Oto co można wyczytać w nim o Cottbus: „Opuszczone kamienice, zabite deskami fronty i osiedla mieszkalne z wielkiej płyty, pokryte węglowym pyłem tworzą wizerunek miasta. Tylko secesyjny gmach Teatru Miejskiego przypomina o lepszych czasach”. Aktualnie kopalnia węgla brunatnego jest w fazie wygaszania, a jej rozległe tereny podlegają rekultywacji i stopniowej zamianie na jeziora. Samo miasto natomiast wydaje się, że zyskało nowe życie – w centrum turystów przyciąga ładna starówka, odnowione budynki, a na obrzeżach zielone tereny, w tym Park Branitz z pałacem (w remoncie) i oryginalną piramidą na jeziorze, w której spoczywają doczesne szczątki księcia Pücklera – tego od Parku Mużakowskiego. Na rynku w Cottbus: Elektrownia wodna na Szprewie: Park i pałac Branitz: Szlak prowadzi dalej w kierunku Peitz, przez tereny zalewowe dawnej kopalni – dzisiaj ostoję ptactwa. I tylko wielkie kominy elektrowni Jänschwalde przypominają o niedawnej, przemysłowej historii tego miejsca. Droga powrotna do Vetschau wiedzie malowniczo koroną wału na Szprewie i jej odnogach. Miejscami nurt Szprewy tworzy bystrza, a miejscami napędza stare młyny, czy płynie spokojnymi kanałami. W jednym z nich pod wieczór obserwujemy beztrosko baraszkującą rodzinę piżmaków. Na kwaterę docieramy, gdy zaczyna już zapadać zmierzch. Za nami długi dzień i blisko 100 km jazdy, więc trzeba się wyspać. [cdn.]
    3 punkty
  5. Sobota miała być z burzami, chmurami i niewielką ilością słońca. Narciarzy dużo mniej niż w piątek, czwartek. Większość latem na lodowiec wybiera się na pogodę. Dzień tygodnia nie ma znaczenia, dlatego w tygodniu jest często więcej ludzi jak w weekendy. Niekoniecznie dotyczy to grup sportowych. Ci trenują prawie zawsze, niezależnie od warunków. Ważniejsza jest ilość jednostek treningowych, do tego im trudniejsze warunki treningowe tym lepsze później wyniki sportowe. W przeciwieństwie do osób twierdzących, że na krawędzi można tylko na twardym, tutaj wszyscy trenujący pięknie wycinają carvingowe skręty na każdym rodzaju śniegu (lodu), miło podpatrzeć i wyciągać wnioski poprawiające własne umiejętności. Z Polski oczywiście też była grupa sportowa, dokładnie z Krakowa. Do tego w rozmowie potwierdzili, że trenują by startować w zawodach, co też na naszym forum nie jest dla wszystkich oczywistością. W nocy próbowałem wyczuć pogodę, ale nic z tego mi nie wyszło, był i księżyc i chmury... Rano (między 6 a 7) zanim wyprowadzili gondole z garaży wydawało się, że pogoda będzie jak najbardziej ok. W momencie kiedy ruszyły wyciągi już tak różowo nie było, w wysokich górach zmiany pogodowe następują niesłychanie szybko, od skrajności do skrajności w tempie sportowym. Latem bardzo ważna jest dobra suszarnia, bo jednak do kolan raczej wszystko jest mokre, zwłaszcza jak się zagląda w różne dziwne miejsca. Ja taką suszarnię miałem... Docieram pod Olperer i ponownie pogoda się zmienia na nadspodziewanie uroczo i widokowo fascynującą. Olperer ukazuje się prawie w całości Oczywiście sportowcy już ostro trenują, korzystając z doskonałej widoczności i kontrastu, ja spokojnie objeżdżam wszystkie dostępne trasy Duża część tras na okres letni jest zabezpieczana przed wytopieniem specjalnymi płachtami. Jest to rodzaj białej włókniny, dość cienkiej kilkumilimetrowej grubości, szerokości kilku metrów. Złącza ich są zgrzewane palnikami na gorąco tak jak papa termozgrzewalna. Miejscowi nazywają te płachty flizami (nie wiem jak się to poprawnie pisze). To dość pracochłonne prace, jest do tego oddelegowana specjalna brygada pracowników, do dyspozycji mają też ratrak. Kiedyś flizy były układane na deskach i drewnianych łatach, obecnie za konstrukcję wykorzystuje się tekturowe (twarde) rury, dużo lżejsze i łatwiejsze do układania. Gdyby te odcinki tras (głównie 3) nie zostały zabezpieczone i śnieg na nich się wytopił do samego lodu, nie dałoby się związać później nowego śniegu we wrześniu, październiku z podłożem. Bardzo o to dbają. Mimo położonej flizy śnieg i tak może się wytopić do lodu, na to jest zgromadzony śnieg w wielkich hałdach (też przykrytych płachtami) w kluczowych momentach może być ponownie nawieziony przez ratraki na trasy Widok na Gefrorene Wand Spitzen spod Olperera Pora coś zjeść, turystów jest mało, można się zrelaksować przy szumie wodospadu... 20210731_132906.mp4 Ten letni wodospad przy Tuxer Fernerhaus służy za lokalną rozgłośnię, nadaje dźwiękowego uroku przez 24 godziny na dobę, niczym cykady na Bałkanach. Zagłuszyć go potrafią tylko dźwięki wyładowań elektrycznych podczas burz i dźwięk syreny alarmowej która też czasem się włącza podczas uderzenia pioruna w pobliżu. Po ogarnięciu wszystkich tras dostępnych latem, a nie jest ich dużo pora wyruszyć ponownie na freeridową część ośrodka. Ku mojej radości dalej nikt tam nie jeździ i spokojnie mogę ponownie kreślić swojej mniej i bardziej regularne linie nie niepokojony przez nikogo. Najmniej ciekawy odcinek do pokonania... ale warto było dla tych mało użytkowanych (w zasadzie wcale) miejsc, trochę się przemęczyć 20210731_120623.mp4 Widok z gondoli Gletscherbus 3 na żleb i lodowiec pod Gefrorene Wand Kończę jazdę trochę wcześniej, bo czeka mnie wymiana nart, butów i kijków (pora zaliczyć skitoury latem) oraz odwiedzić Lanersbach a tak nowe gondole wyglądają w środku, dużo lepiej i przestronniej Widać jak mocno zaawansowane są prace przy budowie nowych parkingów podziemnych, nie będzie już parkowania przy drodze z doliny Kiedy wracam na Tuxer Fernerhaus już mocno pada i słychać już odgłosy zbliżającej się burzy Koło stacji stoi pojazd który przypomniał mi o jeszcze jednej atrakcji dostępnej w okolicy skalnej jaskini oddalonej o jakieś 10 maksymalnie 15 minut drogi. Przy starym schronisku Spannagelhaus jest wejście do jaskini Spannagelhoehle. Podobno głębokość jaskini to około 10 km. Dla zwykłych turystów jest udostępniona trasa o długości 500 m. Zwiedzanie zajmuje około 1 godziny i kosztuje 15 eu. Są też trudniejsze trasy, wielogodzinne, wymagają jednak odpowiednich umiejętności i sprzętu (dla grotołazów). To największa skalna jaskinia w środkowych Alpach i najwyżej położona w Europie. Można się wiele dowiedzieć o skałach i klimacie Rozpadało się mocno i jutro też ma tak być... 20210731_162128_01.mp4 Pozdrawiam PS. Przepraszam za muzykę, to nie ja wybierałem
    3 punkty
  6. Miały być Dolomity, są Alpy Julijskie Dwa tygodnie w cudnej i mało odkrytej turystycznie Słowenii. Przyjechaliśmy w sobotę. Po dokładnie 1005 kilometrach w aucie, szybkie zakwaterowanie w Kranjskiej Gorze i co? Na rower. Rekonesans. Przełęcz Vrsic i nasza górka pod domem. Jedyne 12 kilometrów podjazdu na wysokość 1611 m npm. Przewyższenie? Grubo ponad 763 metrów. Zakrętów i serpentynek? Ponumerowane jedynie tylko te wybrukowane - 25 sztuk. Okoliczności przyrody? Proszę... Paula w akcji. Tuż przy szczycie? Pokrzykiwania nie przepłoszyły...niewiele brakło a rozjechałbym jedną sztukę Mamy cel Na przełęczy też zwierzęta 😁 Wracamy już po zmroku do apartamentu, w którym będziemy jeszcze dwa tygodnie. Pierwszy dzień zaliczamy do niezwykle udanych 👍 Rano pobudka nieśpieszna - zmęczenie dało znać o sobie. Pakowanie rowerów, wyznaczanie trasy w kompie, wgranie do nawigacji i ruszamy w trasę po 10siątej. Cel... jeziorka Łącznie ponad 132 kilometry i 1760 metrów przewyższeń. Główny cel? Bled. Chyba najbardziej znane i fotogeniczne miejsce w Słowenii. Turkusowa woda, malownicza wyspa z kościółkiem oraz oszałamiający zamek. Są też stylowe łódeczki. Pod domem, niecałe 3 kilometry i mamy taki oto widok przy ścieżce rowerowej: A później jest już tylko lepiej Podjazd dnia, a jednocześnie nasza życiówka... ...oj dał nam popalić. Temperatura ponad +35 i wjazd na raz... Ok 10 kilometrów trzymało +10%... ostatnie dwa kilometry ok 1, do 2... Było wykańczająco ale, my kolarze nizinni daliśmy radę Infrastruktura rowerowa robi wrażenie. Wszędzie masa dróg tylko dla rowerów, a drogi asfaltowe charakteryzują się tutaj bardzo małym ruchem i wysokiej klasy asfaltem. Most dla cyklistów: Coś czego się boimy i nie umiemy - to zjazdy z takich stromizn. Tarcze się potężnie grzały. Musieliśmy co jakiś czas je chłodzić. Rubas z amorem, przydał się - kilkukrotnie mieliśmy kostkę brukową na naszej drodze. Wioski słoweńskie? Mega klimat! Cisza, spokój i czysto. Cudnie zielono. Gdzieś na górnych partiach naszej wyrypy - widok na góry. Zamek w Bled: Ku jezioru Bohinjsko... ...i jesteśmy! W tym momencie mieliśmy ok połowy trasy za nami. Za plecami zostawiliśmy takie widoki: ...takie drogi: Wodopoje dla pszczół i Polaków Bled jednak nas oczarował najbardziej! Trochę z jugosłowiańska wystrój? Jazda na rowerze tutaj, to czysta przyjemność i zakwasy na drugi dzień 😮 Dwa dni minęły... niewiadomo kiedy! Bardzo się cieszymy, że jeszcze wiele przed nami W miarę możliwości czasowych, postaram się wrzucać na blog nasze przygody. Plany są ambitne marboru
    2 punkty
  7. Kranjska Gora, słoweńskie Zakopane? Niekoniecznie... to miejsce autentyczne, pozbawione blichtru i tandety. Mimo, że to dość znana na Świecie miejscowość, turystów w szczycie sezonu niewielu. Cisza, spokój... a dookoła? Cudowne góry, malownicze miasteczko, turkusowa rzeka z cudnymi wodospadami i jeziorko... Kawa, lunch w takim miejscu to czysta poezja. Dzisiejszy, trzeci dzień wakacji w Słowenii, to deszcz, słońce, a dla nas przede wszystkim odpoczynek i przygotowania logistyczne to wyprawy w góry. Zapraszam do fotorelacji i odwiedzin, "perły" Słowenii. Turkus - od dzisiaj będzie mi się kojarzył z tym miejscem... A w tle, nad miasteczkiem? Oj fajnie byłoby tam wejść... Dwa Barany? W centrum miasteczka, przepiękny kościółek! Paula: Wody mało, ale i tak kajak by nam się przydał. Niestety nie mieliśmy na niego miejsca w aucie Kaskady: Dolina rzeki Piśnicy: Klimaty... W oddali - śnieg 😮 Czyżby Kaczor wyemigrował? Góry tutaj zniewalają! Poranna kawa, deszczyk i ciacho! Miasteczko i kilka bardzo klimatycznych miejsc, w których można zjeść. Tu można bidony uzupełniać Poczet tutejszych proboszczy? Chatki... Piwko Kalmary z frytkami Kogut... ...i panorama Kranjska. Podoba się nam - bardzo! Pozdrawiamy marboru i Paula
    2 punkty
  8. nie marzyć tylko jechać Webcams am Hintertuxer Gletscher · Live-Bilder aus Hintertux
    2 punkty
  9. Kurcze, jak z dziećmi. Skoro piszę o parametrach Gore TEx w okresie do 2 lat, to jest to konkret. Konkret z materiałow producenta. Jeśli ktoś pisze że to jest good a tamto badziew, niech poda dlaczego. Bo tańsze? Cały ten badziew szyty jest w Chinach i może jeszcze kilku tanich państwach Azji. Produkcja 4F schodzi z tych samych fabryk, ba, maszyn co Descante, Nordface, czy inne droższe marki. 4F zamawia odpowiednią produkcję, zatwierdza do wykonania odpowiednie wzory, materiały. Szyją dla nich z lepszych i gorszych materiałów, to normalne. Jeśli moja kurtka 4F jest wygodna, żaden suwak nie zacina się, nie przyłapuje podszewki czy temu podobne, rzepy trzymają, kaptur jest dopasowany i na oczy nie wpada, kieszenie dostatecznie głebokie, czego chcieć wiecej? Pająka na klacie? Każdy ma swoją hierarchię wartości. Ja uważam że szkoda pieniędzy na strój za 7 -8 tys zł. Tak, wiem , to będzie dobry strój, oczywiście, no ale ja wolę mieć 7-8 takich strojów zamiast jednego. No i jak rozerwią mi się portki, nie będzie taka szkoda jak gdyby rozerwały się te za 3 tys, proste, prawda? Oczywiście odzież narciarska musi mieć jakieś tam parametry techniczne, to chyba logiczne. Moim zdaniem, a mówię to na podstawie wieloletniego doświadczenia amatorskiego i wypoczynkowego narciarstwa, firma 4f doskonale trafia w moje gusty, no i ceny. Gdybym był milionerem, może inaczej patrzyłbym na świat. Kto bogatemu zabroni, szczególnie jak zaszpanować chce.
    2 punkty
  10. Mam nadzieje powrocic do tradycji i zaczac od Tuxa w listopadzi
    2 punkty
  11. Fajna ta kurtka taka wywrotna.
    2 punkty
  12. Dla wielu to ogromna różnica. nie każdy potrafi spać na siedząco. 8h do Austrii już ciężko wytrzymać, a co dopiero drugie tyle. Szkoda, że to tak daleko, bo widać że świetne miejsce.
    2 punkty
  13. Być może każdy właściciel ON pragnie takich wyników jak w Szczyrku. Jednak Olimpijski Centar Jahorina to ośrodek państwowy i tam nie liczy się przede wszystkim zysk. Byłem tam w szczycie sezonu przed covidem (święta, sylwester) i dzikich tłumów nie było. To jeden z moich najlepszych wyjazdów narciarskich, mimo że śniegu było mało, inne czynniki przechyliły czarę... zadowolenia
    2 punkty
  14. W NL od roku na wszystkich autostradach w dzień od 6-19 ograniczenie do 100kmh kwestie CO2 😂 i przekroczenie jednego km/h to chyba 40€ . W miastach i miasteczkach chcieli wprowadzić 30 km/h ale projekt nie przeszedł .Przy takiej prędkości autostradowej wręcz się usypia ,a obok ciężkim zestawem ciśnie kolega 90kmh…. To dopiero kretynizm! Gdzie jakość dróg jest rewelacyjna .
    2 punkty
  15. No cóż Janusze ..czy mistrzowie.. mnóstwo kierowców którzy codziennie jadą do pracy i potem do domu nagle jada w trasę wakacyjną czyli znajdują sie w sytuacji która jest dla nich nowa (lub niezbyt częsta) a przecież wydaje im sie ze dobrze jeżdżą bo przecież w swoim miasteczku i na drodze która znają są dobrzy....ba na parkingu pod marketem czy na torze potrafią kręcić bączki i kontrolować widowiskowo wchodzące w poślizg auto....okazuje sie ze po 5, 8 czy 12 godzinach spędzonych za kółkiem jadąc do Chorwacji są w totalnej dupie bo "znużenie" kładzie każdego bez względu na umiejętności - i trzeba o tym wiedzieć bo to największy "zabójca" w lecie - brak znajomości własnego organizmu.
    2 punkty
  16. Ceny karnetów pozostaną chyba na takim samym poziomie nawet pomimo fit for bo żond już wie, że kolejna fala atakuje i wprowadza ograniczenia, także dla nie zaszczepionych, więc prawdopodobnie będzie mniej ludzi na stokach ..., chyba, że zrezygnują z wolności wyboru w imię polatania na nartkach ... Zarazem doczekaliśmy się dzielenia ludzi na tych "dobrych" i "złych". Segregacja ludzi w wykonaniu level miljon pińcet !!! Majstersztyk niemal aby zmusić do szczepienia ! TO na pewno jest chore ! I nikt nie protestuje, nikt o tym nie mówi ..., co akurat jest bardzo smutne. Masy wyrzekły się możliwości wyboru, a co będzie później ? Zaraz pewnie padną słowa oburzenia, dlatego już teraz retorycznie zapytam: Skoro nawet zaszczepieni mogą zachorować ponownie i ponownie zarażać to jakim prawem mają mieć większa swobodę od tego nie zaszczepionego skoro zarażać będą tak samo ... ? ! Jakie ma dla mnie czy kogokolwiek innego znaczenie czy zarazi mnie szczepiony czy ten nie ? Chore kuriozum ... ! Ponadto jako populacja mieliśmy nabrać odporności według wielu specjalistów ! Odporności na pewno nabraliśmy tylko dlaczego nikt o tym głośno nie mówi tylko ciągłe straszenie jak to jest źle ? I to pozostawiam do przemyślenia wszystkim, zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom tego całego zamieszania. Miłego dnia. Niestety zgodzę się z Tobą, zresztą już gdzieś tam nawet o tym pisałem. Tylko to nie będzie coroczna infekcja, a wielka akcja ciągłego straszenia i ciągłego wciskania masom kolejnych zastrzyków. 😪 😪 😪 Ja zawiozę narty na serwis. Czy z nich skorzystam ? Nie wiem.
    2 punkty
  17. Niestety nie - tylko siedziba firmy jest w Polsce, a ciuchy szyte są na Dalekim Wschodzie i kontenerami przywożone do PL. Nie chcielibyście wiedzieć, w jakim stanie przychodzą po długiej podróży statkiem - podobnie jak większość odzieży innych marek. U nas są prane bardzo agresywną chemią w dużej pralni chemicznej, metkowane i pakowane.
    1 punkt
  18. ... i jest z grubej rury, tylko, że innej . Wow - fantastyczna wyprawa, fantastyczne widoki i fantastyczne zdjęcia. A skoro zostajecie dwa tygodnie, to i Triglava obskoczycie. Mieliście wcześniej jakiś trening wspinaczkowy w uprzężach, czy poszliście tak "na żywioł"? Sprzęt macie swój, czy wypożyczacie?
    1 punkt
  19. Jak to mówią , swego nie widzicie a cudze chwalicie 😉 choć obok nie stało 😂 korzystajcie 👌
    1 punkt
  20. Parę razy musiałem zejść, ale myślę, ze ktoś na poziomie jazdy w zawodach XC dałby radę. Moje umiejętności i siła pozostawiają, delikatnie mówiąc, sporo do życzenia...
    1 punkt
  21. Zdecydowanie fantastyczny kraj. Sam byłem w 2017 i od razu się zakochałem. Polecam podjazd pod Triglav od strony Aljažev dom v Vratih, oczywiście Planice ale to pewnie dla Was "betka" bo jesteście bardzo blisko. No i oczywiście kajaki lub rafting na Soczi oraz Canyoning w Bovec. Niezapomniane wrażenia! Powodzenia.
    1 punkt
  22. Dobrze by było wejść w taka tradycje sezonowa na przełomie paź/list,oj marzy mi się,marzy…😩
    1 punkt
  23. Naprawdę nie pamiętam. Do takich pierdół nie przywiązuję wagi. Było to 1.5 roku temu. Nie mam pojęcia ile razy zjechałem, ile kilometrów zrobiłem w dół i w górę. Jakie prędkości masymalne i średnie udało mi się osiągnąć. Nigdy mnie to nie interesowało. W rowerze miałem licznik i nigdy z jego danych nie korzystałem, na szczęście bateria się rozładowała i od kilku lat nic nie wyświetla, mam spokój. Dla Ciebie specjalnie sprawdziłem na Google maps. Wychodzi, że 13 godzin, mniej więcej tyle czasu też potrzeba na dotarcie do Kopaonika. Tak więc to co kolega "zaspany" napisał, że 2 razy 8 godzin to chyba z Gdańska, ale do Austrii z Gdańska w 8 godzin raczej nie dojedzie...
    1 punkt
  24. 4f to niemal to samo samo co zachwalany przez Ciebie decathlon ... Tylko widzisz, jak Chińczycy dotują do swoich produktów to ajwaj, a jak decathlon to jest wspaniale ... Zapewne obydwie firmy mają w ofercie rzeczy budżetowe czyli mało trwałe jak i te lepszej jakości. Jak mam wybór gdzie kasę zostawić to wolę w Polsce, dlatego nie za bardzo mam pojęcie o ofercie deca choć byłem ze 3 razy w tym supermarkecie. Chodzę natomiast w ubraniach 4F (oczywiście nie tylko w 4F) o czym poniżej. W deca 1 raz kupiłem dziecku adidasy i nigdy więcej. Powyższy wpis @Bumer-a jest w zasadzie jest kompletny. Ja napisałbym to samo. Dla amatora, który spędza na śniegu kilkanaście dni w roku wystarczy, aż nadto. Dla kogoś kto jeździ o wiele więcej też się nada. Dodam jeszcze, że nie każdy potrzebuje membrany 20 000, która oddycha naprawdę świetnie, ale za to jak się mało ruszasz np. jak się uczysz to jest w takim ubranku po prostu chłodno by nie powiedzieć zimno. Dlatego mam i te lepiej oddychające spodnie 4F i te gorzej z membraną 8 000 czy 10 000. Ktoś powie, że to zbytek, ale moim zdaniem lepiej mieć dwie sztuki na różne warunki, aniżeli jedną. Kurtka jaką posiadam to również 4f na dodatek na wypasie czyli ta z dermizaxem. Kupiłem na wyprzedaży za niecałe 300 złotych. Nic w decathlon w tej cenie nie może z tą kurtką konkurować. Model sprzed 2 lat bodajże, kupiona jakieś półtora roku temu. Jak dla mnie jest po prostu świetna, wręcz doskonała i uwaga wytrzymała. Zaliczyłem w niej kilka wywrotek w tym jedną całkiem poważną. Kurtce w przeciwieństwie do mnie nic się nie stało i u mnie posłuży jeszcze ze 3 sezony na pewno, także jako amator polecam i to bardzo. Gdybym miał więcej w kieszeni i miał wydawać pieniądze na spydera to ... Wolałbym wydać na instruktora bo nic nie cieszy mnie bardziej, aniżeli ubranko za kilka klocków plus sprzęt za kolejne kilka i problemy ze staniem albo na wyciągu, a instruktora brak. Ale jak to już zostało wielokrotnie napisane kto bogatemu zabroni 😉
    1 punkt
  25. Nie wiem ile czasu, bo spałem. Zależy też od miejsca startu (Gdańsk, Szczecin, Kraków, Wrocław...), poza tym dla mnie nie ma znaczenia, bo nie jeżdżę tam na jeden dzień, więc co za różnica ile. Spać możesz gdzie chcesz, na miejscu, w Pale lub Sarajevo, dojazd 30 min. Mi zależało na noclegu w stolicy, bo bardzo lubię Sarajevo. Z Sarajeva możesz też jeździć na Bjelašnice, Igman i jeszcze do pomniejszych ośrodków. Tu masz widok na Bjelašnicę z Ogorjelicy (Jahorina)
    1 punkt
  26. https://attiq.net/meski-bezrekawnik-kolarski-czarny.html Jeden duży minus, zwykły zamek zamiast jakiegoś z "listwami". Jak jest zimno to niestety przewiewa delikatnie przez niego wiatr. Odlo było dużo droższe a w Decathlonie nie znalazłem nic na siebie. Tzn są podobne ale żadna nie ma całych pleców w siateczce i żadna tak idealnie na mnie nie pasowała. Jeden minus, może coś się poprawiło przez dwa lata ale jak ja bylem to obsługa w sklepie była na żenującym poziomie.
    1 punkt
  27. Kupno kurtki czy spodni z materiałów technicznie zaawansowanych, w zwiazku z tym drogich, miałoby sens gdyby materiały te zachowywały właściwości zbliżone do pierwotnych przez przynajmniej kilka lat. Taki Gore Tex zachowuje swe właściwości przez 2 lata, wg. oświadczeń producenta. Czyli po 2 sezonach masz już łacha, i to przy założeniu prawidłowej eksploatacji. Jak tak masz sporo potu, jakiś zajzajer w tym pocie czy na skórze, membranę szlag trafi szybciej. Ale, kto bogatemu zabroni? Dobra kurtka, droga, modna, to nobilitacja, prawda? Mój kolega, lekarz z zawodu, niby w żartach mówił, że w jego środowisku nie wypada ubrać się na narty w strój nizszej rangi. Tylko wiodące marki liczą się. I pomysleć, że 25 lat temu pożyczałem mu i jego żonie brakujące wyposażenie, znaczy się narty, buty, kije, rękawice, kombinezon. Czasy się zmieniają. Dotyczy to także samochodów. Kiedyś jeździł maluchem, polonezem, hyundaiem pony, potem lantra, getz, teraz liczy się mercedes. Firma 4f ma w swojej ofercie odzież różnej jakości. Ma budżetową i taką z wyższej półki, przynajmniej jakościowej, nie prestiżowej. (Tu dygresja, pamiętam jak Audi było taką przystawką do VW. A dziś?) Na prestiż trzeba sobie zapracować. 4F dobrze to robi. Firma ta 5 lat temu a dziś to dwa różne światy. Ja akurat mam parę rzeczy tej kieleckiej firmy, a jakże. Jestem zadowolony z jakości produktów które posiadam. Wolę mieć kurtkę czy spodnie tańsze i co 2-3 lata wymienić niż katować się w Spyderze 10 lat. Mam takiego Spydera w garażu. Wcześniej zawsze kupowałem odzież z Gore Texu, poniżej tego poziomu nie schodziłem. Dziś mogę powiedzieć że to był błąd, wydawałem na kurtkę wypłatę, czy tam pół wypłaty, i po co? Gdybym jeździł na nartach w ekstremalnych, to co innego. W moim przypadku jak zacznie padać deszcz czy mżawka, kończę jazdę. Mnie 4f wystarczy.
    1 punkt
  28. Będąc na Podlasiu, tak jak rok wcześniej, wybrałem się do uroczej miejscowości Druskienniki na Litwie. Teraz zamiast nart zabrałem ze sobą rower, aby tym środkiem lokomocji zwiedzić uzdrowisko i przejechać tutejsze trasy rowerowe. Na rowerze objechałem centrum Druskiennik. Wyjechałem za miasto, aby sprawdzić jakość tras rowerowych oraz zobaczyć jak wygląda życie po za wypieszczonym uzdrowiskiem. Podjechałem pod halę narciarską oraz skosztowałem lokalnych dań w położonej nad jeziorem restauracji.
    1 punkt
  29. 1. Jeśli będziesz jeździł w warunkach przejściowych to zdecydowanie warto mieć odzież z dobrych materiałów i dobrze uszytą. 2. Dobra kurtka to koszt powiedzmy 6-7 karnetów. 3. 4F to forma której widocznie bardziej się opłaci dawać pieniądze na marketing jak na jakość produkcji. 4 4F produkuje rzeczy nietrwałe, fatalnej jakości. Ponieważ mam dużą i aktywną rodzinę to próbowałem kiedyś przyoszczędzić i kupiłem trochę ciuchów (2-go wyboru). Wszystko do śmieci. To nie jest tylko moja opinia lecz raczej utrwalony pogląd wśród wszystkich co mają jakieś wymagania a nieopatrznie coś tej "firmy" kupili.
    1 punkt
  30. @Bumer doskonale napisane. Pozwoliłem sobie tylko nieco skrócić. Ostatnie zdanie mistrzostwo świata. Dokładnie tak się dzieje niezależnie od tzw. partii rządzącej, a ci wytresowani niemal każde wiadomości przyjmują za pewnik i za to wszystko pięknie dziękują odwdzięczając się na wyborach i ochoczo godząc się na wszystko 😂 . Choć cyrk trwa nieprzerwanie od wielu lat nadal nie rozumieją, że sprzedali się za kilka obietnic i kilka groszy ...
    1 punkt
  31. O właśnie w innym wątku pisaliśmy o ochronie środowiska. Te 100 km/h mógł wymyślić tylko idiota. Proponuję wprowadzić też przepisy odnośnie ilości spożywania pożywienia w restauracjach. Wszytsko jedno czy głodny czy nie, szkieletor o wadze 40 kg czy bysior 130 kilowy, wybyczony i wypoczęty czy ten harujący aż dowiaduje się po co ma bruzdę między pośladkami, wszyscy po 300 gram pożywienia!!! A co, jak chronić atmosferę, to chronić! Zawsze i wszędzie!
    1 punkt
  32. Jak przekroczysz prędkość poproś policjanta o reasumpcje pomiaru. Po prostu się pomyliłeś, przejedź dany odcinek jeszcze raz…
    1 punkt
  33. Bogata Finlandia ma taki system. Jak napisałem, w biednej Polsce obecne stawki są OK. Może być tak, że rodacy radykalnie zmniejszą prędkości po uruchomieniu nowego taryfikatora, wtedy budżecik państwa niestety ale nie dostanie mocnego strzału gotówki z kieszeni ubogich kierowców.
    1 punkt
  34. Chciałbym zobaczyć wyniki Twoich badań psychotechnicznych dla kierowcy. Widzisz znam wielu Sebastianów czy innych Alanów którzy patrząc tępym wzrokiem uważają się za mistrzów kierownicy a tak po prawdzie Januszom nie powinni nawet rury wąchać bo nie są w stanie im dorównać. Chciałbym zobaczyć Twoje wyniki w jeżdzie sportowej, bo jak mniemam to na prostej jesteś tak dobry jak moc auta którym jedziesz. Jeżdząc te kilkadziesiąt lat często na drogach spotykam ewidentne antytalenty kierownicy. Jezdżą , a jakże, szybko, często agresywnie, a jak się za nimi jedzie to: nie umieją hamować, nie umieją sygnalizować swych zamiarów co do zamiaru wykonania manewrów na drodze, nie umieją zachować linii pokonania zakrętu, nie umieją dobrać odpowiedniej prędkości przy pokonywaniu poszczególnych faz zakrętu, nie umieją dobrać biegu, obrotów, i tak dalej, dalej, dalej... Nie każdy musi być kierowcą, niektórzy wręcz nie powinni nimi być. Mam tu na myśli w szczególnosci tych którzy siebie uważają za mistrzów kierowania wyśmiewając innych. A prawda jest taka, na drodze jest miejsce dla każdego. Nawet antytalent kierowcy da sobie radę gdy inni kierowcy mu pomogą lub nie będą mu przeszkadzać i utrudniać jazdy.
    1 punkt
  35. Pracowałeś w Policji i nie wiesz, że liczba ofiar wypadków spada już od początku lat 90-tych. Obecnie jest też mniej trupów na drogach niż za komuny a jaki był wtedy ruch to chyba wiecie. Od 1975 liczba ofiar śmiertelnych rocznie na mln pojazdów spadła ponad 30 razy!! Co do dużego spadku w zeszłym roku to jest to efekt ograniczeń covidowych.
    1 punkt
  36. Dlatego warto mieć mocniejsze auto. Janusz wtedy w szoku, bo nawet nie zdąży się zorientować kiedy go miniesz. Btw. Kiedyś wyprzedziłem z prawej gościa z naklejką "Lewy pas to nie kółko różańcowe" I jeszcze taka ciekawostka lokalna. Lewy pas, nagminnie blokują Koreańczycy. W ogóle to jakoś dziwnie jeżdżą. Radzę uważać w południowych okolicach Wrocławia.
    1 punkt
  37. To proste, wyprzedzam niespiesznie BMW ono lekko przyspiesza, po wyprzedzeniu jedzie mi na masce ciagle przyspieszając. Ot takie gangsterskie wybryki, niezgodne z prawem drogowym. Na szczęście jak ich wyprzedziłem skojarzyłem, ze jadac w przeciwnym kierunku stali w zatoczce z jakaś ofiara losu.
    1 punkt
  38. Prowokowanie na tej drodze polega miedzy innymi na tym, że jadą prawą stroną i potrafią ci specjalnie zwolnić by auto z lewej wpadło na wyprzedzaniu. Co ciekawe tam jest takie specjalne miejsce gdzie przed pasami jest wjazd z bocznej czyli dochodzi jeszcze wyprzedzanie na skrzyżowaniu. A tych też trochę jest. Najgorsze jest to że zatrzymują nawet te auta co jadą minimalnie szybciej typu ~5km/h. Po prostu liczy się statystyka i stukanie mandatów. Jeśli już to przy drobnych różnicach prędkości to wystarczyło by coś takiego jak pouczenie. Kiedyś dostałem stówkę też koło domu blisko osiedla. Na 50-ce 80 miałem ale sympatyczny policjant wprost powiedział, że gdybym miał 70 to by mnie puścił. @Spiochuwszystko zależy gdzie. Ja mam obraz z perspektywy podgórskiej i górskiej gdzie jak sięgam pamięcią nie mogę sobie przypomnieć kiedy ostatnio widziałem radiowóz. Owszem staną czasem a nawet często przy głównych drogach ale to wszystko. A co do miast zgadzam się. Trzeba mieć wielki niefart lub po prostu pomroczność umysłu by wpaść. Natomiast mandaty mandatami i kij z tym. Gorzej z punktami, tymi recydywami i jeszcze chcą okradać przy składce na OC.
    1 punkt
  39. Nie pisz bzdur. Mandaty za większość wykroczeń nie zmienione od lat. Mimo znacznego zwiększenia się ruchu, liczba wypadków jak i ofiar systematycznie maleje. (Głównie z powodu poprawy infrastruktury i nowszych aut, ale kultura na drogach też nieco wzrosła) Żródło: https://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,wypadki-drogowe-raporty-roczne.html
    1 punkt
  40. Mnie ciekawi, skąd jest w ogóle poparcie dla takich przepisów. Codziennie jadę do pracy i wszystkie auta 95km/h w zabudowanym. Może co 20 jedzie wolniej. Kto to w takim razie popiera? Ci co nie mają samochodów?
    1 punkt
  41. Grypa też nigdy nie spadła do zera. Oczywiście nigdy nie wygramy do "zera" z wirusem - tym, czy innym. Zastanówmy się natomiast: a) z czym walczymy i do jakiego celu - co jest celem? b) czy ta walka jest warta swojej ceny - bo walka z covidem powoduje paraliż służby zdrowia dla innych chorób, więc też ma swoje ofiary. Tyle!
    1 punkt
  42. Też swoje wyjeździłem no i więc było skiturów więc sadło spadło. Gdy by nie "maseczki" to bym nawet nie wiedział co to się stanęło? :).
    1 punkt
  43. Po wyprawie kajakowej po jeziorze Wigry, przyszedł czas na spływ, jedną z najbardziej znanych kajakarzom rzek - Czarną Hańczą. Na pokład zabrałem młodszego marynarza Zosię, która bardzo mi pomogła w nagraniu tego vloga - dziękuję Zosia! Spływ moim pompowanym kajakiem Pointer 2 firmy Sevylor zaczęliśmy w Czerwonym Folwarku, gdzie zaczyna się pierwszy odcinek. Naszym punktem docelowym był Wysoki Most, a cała trasa liczyła ok 16 km. Płynęliśmy większą grupą, ponieważ na Podlasiu byliśmy z klubem Zosi - Paluch Sport, dlatego w trakcie wyprawy było wesoło. po drodze były oczywiście przerwy, a że czasu mieliśmy sporo, była okazja do kąpieli, spróbowania słynnych jagodzianek i chwili na rozmowę.
    1 punkt
  44. W trakcie pobytu na Suwalszczyźnie wybrałem się kajakiem firmy Sevylor, aby przepłynąć całe jezioro Wigry i tym samym zaliczyć pierwszy z etapów, liczącego prawie 100 km szlaku kajakowego zaczynającego się nad Wigrami, a kończącego w Augustowie, Przepłynąłem ok. 20 km, podziwiając z wody uroki Wigierskiego Parku Narodowego, zmagając się z przeciwnym wiatrem i falami.
    1 punkt
  45. Ciekawe kto to będzie sprawdzał? Może powołają ORMO? Rynek lewych zaświadczeń i "szczepień" za łapówkę na pewno rozkwitnie. Ludzie z miasta już zacierają ręce.
    1 punkt
  46. Wydaje mi się, że dość łatwo to przewidzieć. Jest środek lata, jest mało zakażeń, a i tak dużo się mówi o ograniczeniach dla niezaszczepionych. Zimą słupki zakażeń wystrzelą w górę i politycy zaczną biegać jak poparzeni wte i wewte z kartkami zabazgranymi zakazami dla niezaszczepionych.
    1 punkt
  47. ...nawet jak przywrócą kare śmierci to będą testować żeby było humanitarnie (to tak odnośnie krzesła 😉)
    1 punkt
  48. Oczywiście pierwsze na co zwróciłem uwagę po rozpakowaniu to jak wygląda mój ulubiony trójkąt, czyli śnieżne pola freeridowe leżące między gondolami Gletscherbus 3, 10 er Gefrorene Wand, a krzesłem Gefrorene Wand 3b. I wyglądały niemal imponująco, bo prawie wszędzie na warstwie lodu zalegała cienka warstwa śniegu, wyglądało to jak tafla wody na jeziorze przy lekkim wietrze. Czy da się po tym jeździć nie miałem pojęcia, ale wyglądało to dość zachęcająco by przynajmniej raz spróbować. Widok z "mojego" tarasu... Wlazłem na górny taras by rzucić władczym spojrzeniem na okolicę i do roboty, bo czas nie stoi w miejscu Po objechaniu miękkich i ciapowatych przygotowywanych tras, przejechałem linię pod starą kanapą na te moje ulubione śniegowe niepielęgnowane poletka, leżace ugorem, co mnie nieco zdziwiło; nikt tego nie uprawiał od wielu dni. Czyżby był jakiś haczyk i jakiś konkretny rzeczywisty powód, że nikt tych miejsc nie katował, do teraz nie wiem. Ruszam na pierwszy zwiad... Pierwsze skręty i okazuje się, że jak najbardziej można po tym całkiem fajnie pojeździć, kreśląc swoje wymarzone linie... Po dojeździe do tej grzędy sprawdzam możliwość zjazdu w najulubieńszym moim żlebie, teoretycznie da się tu jeszcze zjechać, ale ilość kamieni leżących i czasami spadających z pobliskiego szczytu zniechęca mnie skutecznie i odpuszczam z żalem, jadę w dół w stronę skalnej tamy, przecinajacej śnieżne łany i widocznej w dole... Docieram do skał przez które trzeba przedrzeć się do kolejnego pola. Pas skalny ma jakieś 20-30 metrów długości. W narciarskich twardych butach jest to mało przyjemne, mokro, ślisko, sporo strumyków i małych kamieni. Łatwo po tym się nie chodzi i tracę sporo czasu do kolejnego miesca gdzie można założyć narty i dalej zjeżdżać W dolnej części śniegu jest jeszcze mniej na podkładzie lodowym i często przy skrętach lód i drobne kamienie łapią nartę powodując drobne zachwiania, to fajne ćwiczenie koordynacji ruchowej, z całą pewnością mi nie zaszkodzą, może dzięki temu trochę się podciągnę w technice narciarskiej... Kolejny odcinek zjazdu kończy się brakiem śniegu i trzeba tym razem przejechać przez mieszankę lodu, wody i kamieni... Do końca dnia zostałem już tylko na tej freeridowej trasie Byłem bardzo zdziwiony, że nikt nie jeździł w tym miejscu i do końca dnia miałem ten odcinek na własną wyłączność, szczerze bardzo mnie to radowało. Wieczorem mogłem się delektować dobrym włoskim winem i pięknym widokiem z okna (drzwi balkonowych) Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...