Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
31.12.2022 - 31.12.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 31.12.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
13 punktów
-
Wczoraj trafiliśmy na małą narciarską perełkę. To trójkąt graniczny A/Slo/It . Jest tu trasa co ma wszystko czego potrzebuję. Kombinacja 2 i 1 dla mnie rewelacyjna. Jest szeroka, ma załamania, ścianki, wypłaszczeniu, zakręty, trawersy, podjazdy. Do tego ok 4.5 km długości. Widoki na trzy państwa. No i dla mnie bardzo ważne, nawet w tygodniu między świątecznym nie ma ludzi. Pogodowo tym razem słabo, trochę mgły, temperatura plus 5 zrobiła swoje ze śniegiem. Prawie ideał, miał wczoraj jedną wadę, zabrakło trochę śniegu... Tras nie ma dużo, około 17 km. Z całą pewnością kiedyś tam wrócę i zapewno minimum 1 dzień, jak nie więcej. Nazwa ośrodka nawiązuje do miejsca położenia, Dreiländereck i chyba niewiele osób z forum tu jeździło. Pozdrawiam12 punktów
-
10 punktów
-
Raczej porzucam narty aż do radykalnej poprawy warunków (połowa stycznia?), nie ma sensu jeździć po ochłapach w tych cenach. Życzę aby 2023 rok przyniósł porządną zimę z mrozami i śniegiem. ❄️❄️❄️8 punktów
-
Wieczorna super jazda na mosornym. Warunki zaskakująco dobre a właściwie to bardzo dobre. Nie wiadomo skąd pojawił się lekki mrozik i całe 3 godziny było równo, twardo i szybko. Na parkingu około 30-40 samochodów więc nie miał kto niszczyć trasy. Ostatnie wejście o 20.59 i ogromny żal że to już koniec.8 punktów
-
Do Nassfeld jeszcze wrócę (z opinią własną). Teraz kilka zdań o Turracher Höhe. Trasy w zasadzie takie jakie najbardziej lubię. Dziś temperatura od 4 do 11 stopni na plusie, trasy w większości w niezłym stanie wytrzymały do 16, dłużej nie jeździliśmy. Żadnej nie wyróżnię bo trzymają poziom wszystkie )jak na moje wymagania). Okres między świętami to tak zbliżone do ferii, więc narciarzy sporo. Mimo to jak się chwilę poczeka to można pojeździć (i się najeździć). Kolejki do wyciągów na maksymalnie kilka minut. Niedogodnością jest dojazd, trzeba pokonać drogę o nachyleniu 23%. W okresie zimowym łańcuchy wydają się być niezbędne, hamulce na zjazd też w dobrym stanie obowiązkowe. Dla tych co wymagają samych nowych wyciągów to nie jest dobry ośrodek. Większość kanap jest dość starych (no powiedzmy pół na pół). Kilka jest takich jak dwusekcyjna w Szklarskiej, osobiście mi to bardzo nie przeszkadza, inne walory te drobne niedogodności rekompensują z nadwyżką. Widokowo też okey, choć w innych karynckich ośrodkach widoki są ładniejsze. Fotki z dzisiejszych szusów... Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim nartującym w Nowym Roku super sezonu narciarskiego oraz jeżdżenia w wymarzonych ON polskich, alpejskich czy jakichkolwiek innych⛷️🏂❄️☃️🎊🍾🥂7 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
100% racji. Dziś się przekonałem o tym na Złotym Groniu-kasza,muldy i mnóstwo ludzi. Jeden zjazd i stówka w plecy-szkoda zdrowia. Dosiego roku⛷️5 punktów
-
Nie dziwię się, choć niemal co roku jest jakiś czas takiej odwilży. Ale to już trwa ze 2 tygodnie... Okres świąteczno-noworoczny jest najmniej pewny narciarsko - co roku! Szczęśliwego Nowego Roku!4 punkty
-
Dziś rano pogoda dla koneserów (lub maniaków jak mawia moja małżonka). Siąpił deszcz, było dość ciepło. Takie wiosenne nartowanie. Po 13:00 wyszło słońce. Rano jazda w towarzystwie maskotki ośrodka. Dolna połowa trasy trzyma się nad wymiar dobrze, góra zaczyna dogorywać. Młody zadowolony. Trochę pojeździliśmy. Później zaczęły się zabawy i zwiedzanie zamkniętej części ośrodka. Miejscami szeroko. Miejscami śniegu mocno brakowało. Czasem całkiem go brakowało. I dojechaliśmy do dolnej stacji.4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Filipovice, karnet od 12 do 15. Do 13 kolejka na 5 minut, później praktycznie jazda na okrągło. Trasa wzdłuż wyciągu zamuldzona, od 14 muldy i wylodzenia. Trasa boczna do 14 trzymała się dobrze Przy okazji, tablice pomiaru prędkości z kamerkami na wjeździe terenu zabudowanego w Czechach to ichnia wersja fotoradaru, tylko bez błyskania?3 punkty
-
Jako, że to moja ostatnia relacja w tym roku, Życzę Wam wszystkiego Naj w nadchodzącym 2023. Metra śniegu pod nartami, pełnych portfeli, tanich karnetów, dużo zdrowia i wszelkiej pomyślności. Dziś otwieraliśmy stok, nawet uprzejmi Ratownicy udostępnili nam prawa pierwszego zjazdu, za co serdecznie im dziękujemy. Strasznie wiało, miejscami wiatr nas niemalże zawracał. Dół stoku trzyma się dobrze, góra coraz słabsza. Kto rano wstaje, temu puste bramki się daje. Objazd i dół stoku trzyma się dobrze. Góra puszcza. Ratownicy poprawiają siatki, rozstawiają zabezpieczenia, oznaczają miejsca niebezpieczne. U nas robi to raczej obsługa danej stacji narciarskiej.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Szczyrk, trasa: Gondola- Kopa- Skrzyczne- zjazd FISem- Małe Skrzyczne- Gondola. Warunki lodowo- odsypowe. Z Małego Skrzycznego na Duże można podejść na fokach, jest jeden fragment gdzie przy zjeździe w II stronę trzeba odpiąć narty. Śniegu tam jeszcze trochę jest, taki zlodowaciały więc nie powinno szybko stopnieć. Dziś była niespodzianka, bo z uwagi na wiatr zamknęli II kolejkę na Skrzyczne a trasy na Małym chodziły cały dzień.2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Małe przetarcia są ale naprawdę trzyma i podejrzewam że czymś chemicznym to utwardzali bo tak to nigdy nie było1 punkt
-
1 punkt
-
Świetna miejscówka! Jakoś ostatnio zawsze daleko nam do TH, ale bardzo bym chciała znowu tam pojeździć.1 punkt
-
Coś tam jest https://vip-ski.pl/czarna-gora/nasz-sprzet/ski-tour/ ew pisz do widzewiaka z gór on lokales prawie, a Grimson jak kustosz CzG jak kiedyś Korczak i Marcisz na Mnichu.1 punkt
-
1 punkt
-
https://www.bergfex.pl/schladming-planai/ - 122km tras - 866km z Łodzi ZDECYDOWANIE TAK https://www.bergfex.pl/obertauern/ - 100km - 888km z Łodzi NIE https://www.bergfex.pl/badkleinkirchheim/ - 103km - 891km z Łodzi NIE https://www.bergfex.pl/flachau/panorama/ - 210km - 897km z Łodzi TAK ale unikać samego Flachau https://www.bergfex.pl/kitzbueheler-alpen-mittersill/ - 234km - 956km z Łodzi nie byłem https://www.bergfex.pl/ellmau/ - 270km - 956km z Łodzi nie byłem nie byłem https://www.bergfex.pl/skiregionen/skicircus-saalbach-hinterglemm-leogang-fieberbrunn/ - 270km - 969km z Łodzi TAK https://www.bergfex.pl/nassfeld/ - 110km - 988km z Łodzi TAK1 punkt
-
1 punkt
-
W sumie to jednak Nassfeld ustawiłbym troszkę poniżej pozostałych. Czyli za podium.1 punkt
-
Witam serdecznie. Tak, technika Telemark to brak jakichkolwiek umiejętności jazdy na nartach. Takie tam, klękanie. Odwiedziłem dzisiaj Nową Osadę w Wiśle aby "poklękać" troszkę. Warunki do nartowania (klękania)jakieś dziwne. Na górze miękko, potem lód a potem miękko, inwersja czy inne licho? Faktycznie do Telemarku wystarczy kupić sprzęt a potem to samo "klęka". Technika Telemarku niczego nie wymaga oprócz umiejętności bardzo dobrej lub perfekcyjnej jazdy na nartach, idealnego wyczucia sprzętu, świetnej kondycji i pełnego zaangażowania się w jej zgłębianie. Niczego więcej nie wymaga, to prymitywna jazda na nartach, znana od ponad dwustu lat. Takie stare, więc nie wiele warte. Cóż, jestem stary, klękam tylko w Telemarku, jeżdżę na każdych nartach byle miały możliwość przytroczenia buta z tzw. "Kaczym Dziobem" typu 3-pin. Mnie się podoba, głupieję od czterech sezonów marnując życie dla doskonalenia w sobie techniki Telemark-u. Zdjęć nie robię, chociaż w tym roku jedno z tysiąca udało mi się zrobić prawidłowo, a najlepsze jest to, że mi się podoba, chociaż nijak się ma do Telemarku. Publikuję, możecie się śmiać, a co. Z serdecznymi pozdrowieniami od starego i upierdliwego grzyba dla wszystkich nartujących, nie ważne jak. (to teren Kopalni Węgla w Orzeszu, nieistniejącej od stu pięćdziesięciu lat).1 punkt
-
Wczoraj wieczorem Koprivna (Mala Moravka), wieczorna jazda 18:00-21:00. Masa ludzi, nigdy tam jeszcze nie widziałem tak zatłoczonego parkingu. Parking bez opłat, skipass 640 koron (w tym 100 koron kaucji zwrotnej). Śniegu pod dostatkiem, pogoda bardzo dobra ok. -1 stopnia, czyste niebo + w bonusie księżyc. Przez pierwsze pół godziny na górze względnie twarda baza pokryta miękkim sztruksem, na dole dość sypko i miękko. Z czasem na górze na czerwonej trasie powstały odsypy i nieznacznie betonowe rynny, ale nie przeszkadzające w jeździe. Na niebieskiej natomiast było ogólnie miękko, ale względnie równo. Na dole sytuacja ustabilizowana, miękko i trochę hamująco, ale znośnie. Jedynym czynnikiem psującym dobre wrażenia z jazdy to tłum ludzi. Przez pierwsze dwie godziny czas oczekiwania do kanapy do 8-10 minut, później w ostatniej godzinie praktycznie na bieżąco. Śniegu na trasach wydaje się jest dużo, nie wydaje mi się, żeby istniało obecnie zagrożenia dla warunków narciarskich, chyba że przyjdzie kataklizm deszczowy.1 punkt
-
Wrażenia z jazd wieczornych WTOREK - STOK Równo, twardo, nawet bardzo twardo. Trasa przy wyciągu - ekstraklasa. Trasy pozostałe - na końcówce śniegu! Temperatura -1. Frekwencja: umiarkowana. Czas oczekiwania = 0. 20 zjazdów to kwestia 3 godzin plus. ŚRODA - ZŁOTY GROŃ Stok wyrównany, ale po 3 zjazdach - warunki stały się bardzo trudne. Połączenie wysokiej frekwencji ze śniegiem typu proszek IXI dało warunki dla bardzo dobrych narciarzy - możliwy tylko slalom na muldach. Ale wyciąg (nie to co w Szczyrku) naprawdę zap... BRAWO! Temperatura 0, może -1. Czas oczekiwania 0-2 min. Frekwencja: wysoka! 20 zjazdów to kwestia... 2 godzin!1 punkt
-
1 punkt
-
Oj ciężko coś napisać, harmonogram bardzo napięty i ciężko znaleźć chwilę wolną. Ogóla uwaga, Karyntia to raczej nie jest najlepsze miejsce na super nartowanie dla wymagających narciarzy. Nie ma mega długich tras, czy wielkich przewyższeń. Ale jakieś małe perełki można wyłowić. Wracam jeszcze do wczorajszej jazdy w Gerlitzen. Ośrodek jak na alpejski niezbyt duży i długich tras nie ma. Przewyższenia też niepowalające. Jakieś zalety jednak ma. Biorąc pod uwagę święta, narciarzy było w miarę umiarkowanie, miejsca na trasach dla wszystkich zjeżdżających dostatecznie jednak było. Pogoda dopisała, choć pewno lepiej by było gdyby było chłodniej. Do 12 dość twardo, później na trasach coraz więcej odsypów. Śniegu naturalnego mało. Czyli pod koniec dnia kaszy i lodu na trudniejszych odcinkach nie brakowało. Jedna z zalet Gerlitzen to na pewno widoki, można podziwiać Alpy w Austrii jak i Słowenii czy Włoch. Przy ładnej pogodzie jest na czym zawiesić oko i wykrzyczeć sporo achów. Jak się znajdzie w odpowiednim miejscu to można też dostrzec królową Austrii Großglockner... Widać również Triglav w Słowenii, wrażenie robi również jezioro Ossiacher See, czy pobliskie Villach. Generalnie widokowo, pierwsza liga. Z tras najciekawsza chyba 13, 16 i 15 prowadząca do Arriach. Infrastruktura wyciągowa dla wymagających raczej tu nie istnieje, ze 2 nowoczesne kanapy reszta raczej stara i dość wolna (mi to absolutnie nie przeszkadza). Więcej niech oddadzą zdjęcia... Jutro w planie chyba największy w Karyntii Nassfeld. O Bad Kleinkirchheimer dzisiaj już nie dam rady napisać, obowiązki popołudniowe nie pozwalają na wygospodarowanie niezbędnego czasu, a pobudka jutro wcześnie, bo do Nassfeld mamy pona godzinny dojazd Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Niedziela 10 grudnia była niespodziewanym dniem. Od tego czasu aż do dzisiaj, w Krakowie spadł pierwszy od 12 lat, tak duży opad śniegu. Przez ten okres na nartach spędziłem aż 10 dni (z czego 2 dni w Czechach na Pustevnym). Udało mi się nawet wejść do połowy na Kopiec Piłsudskiego - najwyższy punkt na terenie miasta Krakowa. We wtorek 12 grudnia wystąpił drugi silny opad. Wracając z Lasku Wolskiego, od 40 min nie jechał autobus. Zauważyłem że w tym czasie zasypało chodniki, więc nagle na przystanku rozłożyłem narty i poszedłem sobie. Wywołało to śmiech ludzi czekających na autobus. Doszedłem do swojego bloku na nartach, wywołując zdziwienie...jedna kobieta zatrzymała auto i nakręciła mi filmik. Na Błoniach wytyczono trasy biegowe, a najdłuższa trasa miała 3 300 metrów. Był to wspaniały czas, przez ten okres przeszedłem/przebiegłem na nartach nieśpiesznie, około 150 km. Jest to dla mnie najwięcej, kiedykolwiek zrobiłem w grudniu - licząc 3 dniowy wypad na skitury, na nartach spędziłem już w tym sezonie 13 dni.1 punkt
-
1 punkt
-
Najwyższa pora wyruszyć w Alpy. W tym sezonie ze względu na ceny skipassów padło na Alpy Pennińskie, pasmo w szwajcarskim kantonie Valais nazywane Alpami Walijskimi. Dolina wróżki (zwana również - szczęścia, szczęśliwości, czerotysięczników, alpejską perłą) w pierwszy dzień nie okazała się nam w całości. Odwykłem od relacji, to może zacznę po kolei. 100 tyś sprzedanych karnetów sezonowych powoduje, że Jurek zbiera ekipę na dwa busy. W Szwajcarii nawigacja zmienia nam trasę planowanego przejazdu, dzięki czemu mamy możliwość przejazdu pociągiem 13-kilometrowym tunelem ( a Jurkowi znika sporo franków za 2 busy) Dalej bez niespodzianek docieramy do celu. Mamy dwie kwatery w Saas Grund, tuż przy przystankach skibusów. Nietypowo zaczynamy od kwaterunku, wcześniej zaczynaliśmy od nartowania. Pierwszy niemiły dzonk - wszystkie wyciągi w sobotę nieczynne. Dla większości to niewielki problem, bo jest wśród nas wielu skitourowców. Choć nie po to kupowaliśmy karnety by teraz chodzić z buta. Większość ekipy uważa, że Szwajcarzy zrobili na nas doskonały biznes, sprzedali taniutko 100 tyś. karnetów, to już nie muszą uruchamiać wyciągów. 100 000 razy 222 CHF czysty zysk Ci co mają foki wyruszają w poszukiwaniu śniegu, a ja muszę ponownie męczyć się z kozaki skitourowymi (a może Oni ze mną) Gondolki na Plattjen gdzieś pochowane Została tylko jedna na pokaz ? Przy lekko pruszącym śniegu wspinamy się do góry Dochodzimy do około 2300 mph śnieg ciężki, mokry. Widok na Saas Fee Przez moment widać co jest nad nami Pora wracać, na tej wysokości śniegu mało, nartami szorujemy często po kamieniach, ale pierwszy narciarski dzień zaliczony, mogło być gorzej... Żeby dostać się od dworca skibusów do wyciągów trzeba przejść po tym uroczym moście Powoli w Saas Fee pojawia się zima Charakterystyczne dla miasta domki, to 17-wieczne spichlerz zbudowane z drewnianych bali, dachy pokryte kamieniem, na stopach obudowanych płaskim kamieniami, mającymi utrudnić gryzoniom dostęp do środka. Tutaj krzyż nikomu nie przeszkadza Drogowskaz do pawilonu lodowego, do którego można zajrzeć przez oszklone zadaszenie Ponieważ jesteśmy w Szwajcarii to w piwnicach można spotkać takie 25 cm betonowe drzwi A dzisiaj nas straszą, że jutro znowu kolejki będą zamknięte, ale jak będzie przekonamy się rano...1 punkt
-
1 punkt
-
W niedzielę zaliczamy najbliżej położony naszej kwatery ON Hohsaas. Od wczorajszego Wiler dzieli nas niecałe 50 km (drogą) Warunki jednak zupełnie nieporównywalne. Tam masa świeżego śniegu, a tu śniegu mało, praktycznie tylko na trasach. Powyżej 2400 poza trasami gołe skały. Trochę śniegu jest poniżej pośredniej ( oczywiście piszę o off piste). Na jazdę pzatrasową trzeba jeszcze trochę poczekać. Dziś wymarzone warunki dla wielbicieli sztruksu. Twardo, równo, szybko, czyli dla mnie wieje trochę nudą. Jeździmy z 3150 na 1550. Przewyższenie całkiem słuszne. Dziesięć lat temu piałbym z zachwytu, obecnie na sztruksie mi już nie zależy. Jurek znalazł dla mnie zajęcie. Jazda z góry do dołu na razówkę. Dotąd nigdy tak długich odcinków nie jeździłem bez postojów. Muszę przyznać, że nawet mi się spodobało, choć bez bólów mięśniwych się nie obyło. Ale fajna alternatywa dla free (choć chętnie bym się zamienił na Wiler). Sztruks od rana, stacja Trift Nie brakło turujących i nikt ich się nie czepiał, że niszczą trasy i coś przemycają Orczyk dla Marcina Lodowiec Triftgletscher Przez lodowiec prowadzi fajna trasa, ale z braku śniegu jeszcze niegotowa Górna stacja kolejki Hohsaas Widok na szczyt Dom 4545 mnpm najwyższy w okolicy doliny Poniżej 2100 szukałem coś poza trasowego z niewielkim sukcesem... Coś wypatrzył m, ale to tylko namiastka narciarskiej wolności Armatki nie działają, ale ośroek działa tylko w weekendy, dopiero od świąt będzie działał non stop Końcowy zjazd z Jurkiem kończymy pod drzwiami naszej kwatery w Saas Grund....1 punkt
-
1 punkt
-
Miało być pięknie, Jurek ponownie miał nas zawieść do Saas Fee, ale zrobił nam "przykrą" niespodziankę i wylądowaliśmy w jakimś Wiler na wysokości 1419 m. ON nazywa się Lauchernalp. Jest tam 1 duża gondola, krótka 8 osobowa kanapa (a może 6, nie jestem pewien) długie 3 osobowe stare krzesło (ale szybkie jak nówka), jedna mała gondola i 1 orczyk dla naszego @leitnera. Jurek nas tam ściągnął, bo było święto dla miejscowych z powodu wymiany krótkiego krzesła (wcześniej było 2 osobowe). Sobota była jedynym dniem, w którym z tej okazji mogli wszyscy jeździć za darmo bez karnetów. I tak nazywa się promocja po szwajcarsku. Były przemowy, a narciarze wyglądali bardzo elegancko, np tak: Ośrodek ma spore przewyższenie 1700 mph. Dużo czarnych tras. Jak wyciągi za darmo to wydawało się, że zjedzie się pół Szwajcarii, ale nic z tego. Kolejek przy wyciągach brak było cały dzień. A jak się jeździło, takich warunków off piste ja nie pamiętam (a @JurekByd chyba też nie). 220 cm śniegu, większość warstwy białego nie ma więcej jak tydzień. Po prostu rewelacja, gdyby dopisała lepiej pogoda (widoczność) byłby to freeridowy raj. Tras do przeorania ogrom, szarańcza niszczyła ile mogła, ale i tak nie była w stanie przerobić wszystkiego, mimo że zdecydowana większość narciarzy była na szerokich deskach lub snowboardzie. Jurek dokazywał, jak trzeba było to skakał: @fikol też wiedział co się robi w takich warunkach Było po czym jeździć Czasami się przejaśniało, zwłaszcza na dole, im wyżej tym widoczność spadała Gdzie jest pion, podpora czy słup? Mała gondola dociera na 3111 m Na koniec piękny cudowny zjazd między domami i przez las, przecinają trasę numer jeden do samego Wiler, a zjazd kończył się przy samym kościele Wspaniały freeridowy dzień dobiegł końca, sztruksu nie było i wcale nie żałuję... dołożyliśmy do drogi tylko 2*7 km, było warto!!!1 punkt
-
Szwajcarzy obiecali, że w ostatni dzień naszego pierwszego pobytu, udostępnią w końcu nam jakieś trasy. Liczyć mogliśmy tylko na orczyki na Allalinie. Ale po 4 dniach oczekiwań czuliśmy się jakby nam otworzyli wszystkie trasy. Niestety w grę nie wchodziła już żadna interesująca tura, bo czas mamy ograniczony praktycznie do 12. Trzeba się jeszcze spakować i o 14 wyjazd z pod bazy, nach Polen. Meldujemy się przy Alpin Express'ie i pełni nadziei jedziemy na pośrednią stację Morenia. Na pośredniej Szwajcarzy mają dla nas kolejną niespodziankę. Awaria 2 części Alpin Express'u. To już dramat. Kolejka robi się na kilkadziesiąt, może set osób. Kozacy wpadają na mądry pomysł, szkoda stać w oczekiwaniu na uruchomienie gondoli, trzeba jeździć na dół. Czasu wszak mamy niewiele. Wszyscy wyskoczyli ze stacji, a ja tłumacze Ani o co chodzi. Z jakiejś budy wyskakuje do mnie Szwajcar z obsługi i blokuje drogę. Walę głupa, że nic fersztejen i pędzę do drzwi ku wolności. Drugi Szwajcar w budzie blokuje drzwi i mamy remis ze Szwajcarią 1:1. Ale przegrywam tylko ja, kozacy w tym czasie już jadą do Saas Fee. Jak zbity pies wracam do kolejki, a Szwajcar zadowolony, choć w skali pięciodniówki to my zdecydowanie z nimi wygraliśmy i to na wyjeździe. Awarię usuwają po najdłuższych 45 minutach w moim życiu Dalej na 3500 m docieramy bez niespodzianek. Na górze bajka, widoki, warun, pogoda i mało narciarzy. Poza trenującymi zawodnikami prawie nikogo... Niestety 12 zbliża się nieubłaganie, musimy wracać, po raz ostatni ogrywamy Szwajcarów i zamkniętymi trasami 10 i 5 najpierw po sztruksie, później po kalafiorach, mkniemy na dół Widać, że niedługo trasy przy kanapie Morenia w końcu otworzą, może następnym razem... Pora żegnać się z Doliną Sastal, jak na "Perłę Alp" pokazała się nam z tej gorszej strony, czy pokaże się z najlepszej, to się jeszcze okaże... Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
1 punkt
-
Wracając do chronologi, poniedziałek to kolejny dzień kiedy nic nie działa. Zakrawa to trochę na kpinę. Tak znany ośrodek jak Saas Fee, a ma wszystkich głęboko gdzieś. Te gadki, że wieje to nędzne wymówki. I nikt w nie nie wierzy. Nie mamy możliwości z nikim o tym pogadać. Wszystkie kolejki w Saas Fee pozamykane. Koledzy zasypują ich mailami, ale czy to coś pomoże nie wiadomo. Nie powinni otwierać ośrodka w listopadzie, skoro nie są gotowi. Z drugiej strony kasę wzięli już w maju, to mają teraz wszystkich w ... Przechodzimy przez Saas Fee i zaczynamy podchodzić pod gondolą Felskinn trasą nr 4. Po drodze mijamy liczne lokalne taxi, tu model osobowy miejscowość ma swój klimat Jedyne co cieszy, ostro dośnieżają trasy, ale to robią też już u nas, na Słowacji i w Czechach Pierwsze oznaki, że ośrodek jeszcze żyje Z Jackiem mamy już tradycyjne problemy z fokami i częściowo techniką na huzara docieramy w końcu do stacji pośredniej Morenia Próbujemy gdzieś się schować w ciepłym miejscu na popasik, ale wszystko dokładnie pozamykane. Kiedy tu zacznie tętnić życie tego nie wiem. Tak wygląda restauracja i taras. Hula po okolicy tylko lekki wiaterek. Oszywiście tradycyjnie poza nami, nikogo na szlaku nie spotkaliśmy. Z Jackiem wracamy tą samą trasą do miasteczka, a kozacy poszli szukać wrażeń gdzieś wyżej na 3000 mnpm. Czy coś tam znaleźli? Może sami o tym napiszą...1 punkt
-
W niedzielę pogoda niezła, wiatru wielkiego nie ma i słońce co chwilę się pokazuje. Startujemy z naszego przystanku Przy dolnej stacji Alpin Expressu jednak dzonk, wpuszczają do kolejki tylko bez nart. Kilku kolegów energicznie acz spokojnie domaga się wyjaśnień. Negocjacje się przedłużają, pracownik stacji swoje, że nie może nas z nartami przepuścić, a my swoje, że chcemy na górę. Dzwoni wreszcie do jakiegoś kierownika i dalej, że nie można. Dwóch naszych kolegów dalej go męczy. Pracownik idzie do kolejnego kierownika i po 20 minutach targów jest decyzja, że możemy wjechać z nartami na Felskinn. Zgodę dostajemy tylko na skitoury do schroniska Britanniahütte i wracać na dół możemy tylko gondolami. Na stacji pośredniej Morenia ze zdziwienia szczęka opada kolejnemu pracownikowi, jak nas widzi z nartami i powtarza się to zdziwienie na Felskinnie. Na górze wiatru nie ma, ale jest awaria kreta Metro Alpin. Miała trwać 30 min. Widoki z Felskinn wiadomo, a my idziemy do Britanni. Poruszamy się po terenie lodowcowym Dochodzimy do maksymalnie około 3080 mnpm, jak na taką wysokość to śniegu bardzo mało, wszędzie pełno kamieni. Docieramy do miejsca gdzie dzielimy ekipę na dwa warianty. Jeden bardziej oczywisty, normalny i tam ruszają skitourowcy, jest to trasa wzdłuż szlaku. Trzeba najpierw zjechać w dół, a później prosto do pod górę do Britanni. Reszta wybiera drogę trawersem, by nie tracić wysokości, wprost na Britannię. Jedyny problem to kamienie. Ta grupa (w tym ja) to od teraz chyba stone tourowce W oddali po prawej Britanniahütte Niestety mamy problemy fokami i ja z Jackiem jako jedyni nie docieramy do dzisiejszego celu. Zabrakło nam około 500m . W drodze powrotnej łamiemy jeszcze kijek, żeby nie było za łatwo... Lodowcowa szczelina z bliska, ta akurat kilkumetrowa Docieramy do punktu wyjścia - Felskinn Mimo początkowych trudności dzień narciarsko jak najbardziej udany! Co dalej, tego na szczęście jeszcze nie wiedzieliśmy... PS Wielki plus, w kolejnym dniu góry należą tylko do NAS!!!1 punkt







