Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.01.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
18 punktów
-
Cieniawa Ski 7.01.2025 Pierwsze narty w 2025 roku, szału w okolicy z otwarciem tras nie ma więc dziś sprawdzona najbliższa Cieniawa. Niestety już przyszło wielkie ocieplenie, i ma być do końca tygodnia.... Wczoraj ruszyła ścianka ale śniegu na niej jest mało... przetarcia na ściance widoczne już z dołu, do tego krzywo wyratrakowana. Dalsza cześć trasy już w bardzo dobrym stanie i śniegu więcej. Jak temperatury się utrzymają to ścianka będzie do zamknięcia za dzień - dwa... Pasuje solidnie ją naśnieżyć. Rano jakaś skorupka na stoku mimo że było na plusie w nocy. Z czasem trochę zmiękło ale jeździło się przez to lepiej (szczególnie na ściance bo już nie telepało). Narciarzy w szczytowym momencie było czterech. 40 zjazdów w 3 godziny zrobione. Chyba na dalsze narty znowu trzeba czekać aż się ochłodzi i pośnieżą różne stacje...17 punktów
-
14 punktów
-
Cieniawa wieczorna dzisiaj.Tlok tylko na parkingu,bo mały,ale na stoku i do bramek nie.Stroma ścianka na górze mocno zmuldzona,bo cały dzień na plusie,ale bez przetarć,bo naśnieżana na 50 cm,jak przystoi,a nie 5-10 cm,jak śnieżą Magura i Tabaszewski.Na tle całego otoczenia duży pozytyw-wieczorne 4 h za 40 zł,herbata 7 a nie 14 zł, jak u konkurencji...9 punktów
-
Paweł, na pytanie: jaka pokrywa śnieżna na Tabaszewskim - odpowiadamy Cieniawa pozdro8 punktów
-
Bzdura, Tabaszewskiego prowadzi idiota albo ktoś, kto ma na wszystko wylane i mu zwisa. Jak jest, to jest dobrze a jak nie ma to też jest dobrze. Stara zasada biznesu brzmi, żeby wyjąć, trzeba włożyć. Trzeba robić, kiedy jest robota, a nie czekać aż z nieba spadnie manna. Piniądz robi piniądz, a wszy robią wszy. Mieszkasz na Śląsku i jedź do salonu Fiata i Porche, zobacz jak wyglądają. Ludzie mają pieniądze skoro jeżdżą na rodzime stoki. Jest potwornie drogo, stoją po 40 min w kolejce do kanapy, a otwarta połowa trasy na 800m górce. Tabaszewski ma identyczną, jak nie lepszą górkę niż Arena, KAŻDY klient Pingwina MUSI przejechać obok Tabaszewskiego i konkurent MA zaporowe ceny. Co jeszcze potrzeba, aby uszczknąć z tego tortu spory kawałek. Nic więcej niż woda, mróz i armatki. Nie zorientował się jeszcze że bez tego to ni huhu? Że cena to nie wszystko? Po glinie i kamorach to nikt nie będzie jeździł? Nawet za darmo. pozdro7 punktów
-
7 punktów
-
To moja odpowiedź na Wasze wyrafinowane dyskusje o wyższości jednego modelu nart nad drugim,która decyduje o zupełnie innej jakości jazdy...7 punktów
-
Zbyszku, zmień szybkę w goglach na bezbarwną, boś chyba komuś zakosił nartę ze stojaka😀, albo Rosoła lub Salomona. Pewnie bidusia jeszcze szuka. Czerwona na czerwoną tyczkę, a niebieska na niebieską? Nie ładnie tak oszukiwać. pozdro7 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Też tak uważam, ale są takie historie, które się filatelistom nie śniły . Ostatnio jeździłem trochę pługiem kręcąc syna i to szybko dość, bo on raczej wolno nie jeździ, ale jakoś nie odczuwałem dyskomfortu w jeździe. Może to moja technika pierwszego wyboru jest . "Bo płużyć każdy może, jeden lepiej a drugi gorzej. A ja się wcale nie chwalę, bo do pługu mam talent - ech" pozdro4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Oględziny Rytra z dołu dzisiaj w 3 Króli, potrzeba mrozu i śnieżenia - wtedy będzie fajna jazda, górną ściankę jeszcze nie śnieżyli, armatki rozstawione przy trasie czekają na mróz. Kokuszka Ski k/Piwnicznej-Zdrój chyba umarła (przynajmniej na ten sezon). Zero oznak przygotowywania się do sezonu, armatki gdzieś pochowane zamiast na stoku w oczekiwaniu na mróz. W zeszłym sezonie działali 2 tygodnie (katastrofa) przy ograniczonej szerokości stoku. Szkoda bo to fajne kameralne miejsce bez tłoku z dobrą czerwoną trasą na krótki skręt, ceny też były przyzwoite. W ostatnich latach nie działali co drugi sezon i akurat w aktualny tak by wypadło również... Chyba jakaś klątwa. (Kokuszka nie działała w sezonach 20/21, 22/23, i nie będzie w 24/25?)4 punkty
-
Miało padać, być pochmurno, a tu miła niespodzianka… piękny dzień dla narciarza. Drugi ośrodek z karnetu Ski&City, który odwiedziliśmy w trakcie naszego obecnego pobytu w Tyrolu - Schlick 2000. Jak go oceniam? Bardzo dobrze. Czy jest mały? Mały ale wariat 😄 Trasy fajne, długie, szerokie - wyciągi szybkie. Czego chcieć więcej? Może przydałoby się więcej czarnych tras… czarnego jest tutaj tak naprawdę ze 400 metrów zjazdu. Fotorelację zacznę od video i Tiktoka „nogi bolo”… …mówi wszystko: v24044gl0000ctu13i7og65uk7qdc3rg.mp4 Było dzisiaj sporo kręcenia więc po powrocie do Polski, na kanale, sporo się jeszcze ukaże ze Schlicka. Kilka fotek: Czarna: Znana Pani: Jedna z czerwonych… Szybkie krzesło: Marboru: Pięknie: Na te góry można patrzeć i patrzeć… Acha… warunki dzisiaj były pod nartą doskonałe, jedyne utrudnienie, to silny wiatr. Pozdrawiam serdecznie marboru3 punkty
-
O przepraszam, ja czasem jeżdżę. U mnie, narty to jednak stan umysłu.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Oby, bo to jedyna szansa na Dwie Doliny i więcej docelowo. Piękne narciarsko tereny z potencjałem. Góra chyba najfajniejsza.3 punkty
-
Nowy właściciel Rokytnic od 2 sezonów i już pozytywne zmiany: - czynne obie główne trasy z samej góry - niebieska i czerwona (raczej rzadkość w ubiegłych latach) - kilka nowych wariantów zjazdu: 3 króciutkie, ale też jedna nowa nartostrada nr 6, poprowadzona w kierunku dość odległego wyciągu na łagodnej polanie - i z powrotem (na razie nieczynna). Tak było: ...a tak jest:3 punkty
-
3 punkty
-
To jeszcze ja o Słotwinach swoje 3 grosze dorzucę:) Nie ma chyba w Polsce lepszego porównania jak może wyglądać stacja doinwestowana i niedoinwestowana. Jedna górka, trasy przedzielone małym laskiem i dwa światy. Na Arenie jeden z najlepszych systemów naśnieżania w PL i niemal pewne jeżdżenie w dobrych warunkach na kilku wariantach tras od grudnia do połowy marca (a jeździłem tam nawet w połowie kwietnia). U Tabaszewskiego armatki z muzeum techniki, zero inwestycji od lat i każda byle jaka odwilż robi pogrom na stoku. Najlepsze jest to, że u Tabaszewskiego ceny co najmniej 30% niższe niż na Arenie, a frekwencja na moje oko zwykle 70% niższa. Jak widać tanie mięso psy jedzą, choć sam jem to mięso u Tabaszewskiego z sentymentu, co najmniej raz w sezonie;) Już 5-6 lat temu mówiłem, że daję Tabaszewskiemu góra sezon-dwa i kupi to Pingwin. A jednak walczą nadal.2 punkty
-
Obecny sezon to jest WOJNA. I to wojna finansowa. Wygrywa ten, kto naśnieżył, a naśnieżył ten, kto wiele WYDAŁ. Wydał ten, co ma pieniądze. Nie każdy jest w stanie ten wyścig wytrzymać i może się skończyć tak, że bogatsze stacje po prostu wytną te biedniejsze w rok-dwa.2 punkty
-
2 punkty
-
— Maciek, dlaczego ty tak tępisz jazdę bez kijków, czyli na goryla? — To porównajcie sobie te 2 sylwetki na zdjęciu: [zdjęcie z niedzieli: złapane na Mosornym Groniu]2 punkty
-
No tak… skończyła się łatwa i przyjemna pogoda. Rozpoczęła się pogoda walki. Śnieżyca, kopce, chmura, mgła i parująca para. Trzeci dzień, specjalnie do tej pogody, z karnetem Ski&City spędziliśmy na ośrodku Innsbruck Patscherkofel. Dlaczego taki wybór na tak słabą pogodę, a nie, na przykład, Stubai? Proste - w lesie zawsze lepszy kontrast widzenia. Ośrodek mały i niski. Obsługiwany przez jedną wypasioną gondolę, orczyk przy parku i orczyk przy oświetlonej trasie. Tereny dla dzieci z taśmami. Restauracji kilka - jest co wybierać. Mapka: Dolna stacja (parkingi przy stacji płatne, 6 EUR - to i tak taniej niż w pierwszy dzień u Słowaków od Gopassa z pierwszego dnia… tam 10): Gondola: Trasy czerwone i czarne… jedna niebieska do stacji pośredniej. Trasa treningowa, oświetlona. Pół dnia stały tu tyczki. Poza nowoczesnymi restauracjami jest jedna perełka: Trasa nr 2… kiedyś, tu odbywały się ważne zawody… ktoś wie jakie i kto wygrał, kiedy? … Pod koniec dnia zaczęło się przejaśniać: I zrobiły się cudne widoki: Proszę: Albo przy pośredniej: Morze chmur: A pod nimi Innsbruck… Dzień trudny, ale fajny. Ośrodek dla dobrze jeżdżących. Lodowy podkład i szyszki z drzew na trasie… tysiące… bez ostrych krawędzi wstęp wzbroniony. Te szyszki zapamiętam z tego miejsca najbardziej… w sumie dobrze, że nie kamienie… ale ślizgi nart i tak do roboty. Krótki filmik z mojego kanału na Tik Toku „nogi bolo”… więcej opublikuję po powrocie. v24044gl0000ctullo7og65utq0efm4g.mp4 Gdzie jutro? Zaraz zdecyduję po analizie pogody. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tabaszewski ma kepsza górkę jak Arena... Od zawsze jak tam jestem to liczę, że wreszcie odda to Pingwinowi i da sobie spokój. Nie wiem kim jest ale ewidentnie ma wyje..ne na warunki i brakuje mu kasy na inwestycje. Ale niestety jeszcze to nie nastąpiło... A byłby naprawdę fajny ośrodek..1 punkt
-
Dziękuję za informację. Potrzebuję na piątek niebieskiej do nauki.1 punkt
-
@marionen Ty się nie śmiej - tylko ucz się płużyć. A tak poważnie - to był najlepszy sposób do filmowania z ręki komórką jadąc za kimś, stok w miarę ok, ale jakiegoś obciążenia kolan nie czułem, pewnie to kwestia pozycji stania, i pewnie lata praktyki , ja jeszcze tak nie do końca wyszedłem z pługu. pozdro1 punkt
-
Tu mówimy o zawodowcu, nie o amatorach lub uczących się. Oczywiste jest, że zawodnicy okresowo posługują się tą techniką. I jak się to ma do uczenia początkujących???1 punkt
-
Czy ja wiem.. mecz stał na kosmicznym poziomie...ona tylko go nie wygrała - po prostu Coco była odrobinę lepsza ..1 punkt
-
Szukamy dwóch chętnych osób do dołączenia na wyjazd styczniowy 10-01-2025 z powrót 19-01-2025, ja 40 lat i kobieta 62 lata snowboardziści ale narciarze także mile widziani w każdym wieku. Miejsce docelowe Austria, Zell am See, (3 ośrodki na jednym skipasie) Saalbach Hinterglemm, Leogang Fieberbrunn, Kitzsteinhorn Kaprun, and Schmittenhöhe Zell am See. Wyjazd budżetowy. Kwatery oczywiście ogarniemy. Wyruszamy z Łodzi w kierunku Czech lub Niemiec (do ustalenia) i możemy po drodze kogoś zabrać ewentualnie aby dojechał do Łodzi. Start piątek wieczór 10-01-2025 Paliwo i koszty dzielimy na 4 osoby (o ile tyle będzie), ubezpieczenie organizujecie sobie we własnym zakresie. Jest to nasz któryś tam wyjazd więc jesteśmy w miarę doświadczeni. Wszelkie info zapraszam na PW1 punkt
-
Chociaż jest osobny temat to ja jednak napisze tutaj bo dotyczy to sezonu 24/25. Wzorem ubiegłych lat rozgrzewka przedferyjna jest w Spindlerowym Młynie. Nie będę sie powtarzał ale dokończenie S3 do Lubawki przybliżyło czeskie Karkonosze niesamowicie. Tak więc sobota 4 stycznia godzina 5.30 odjazd. Droga w warunkach mocnego opadu śniegu i słabej widoczności. I tak wszyscy spotkali sie w Lubawce przy zjeździe z esówki na światłach gdzie naprawainy jest mostek. Potem juz tylko 40 minut i z duszą na ramieniu około 8.40 zbliżamy sie do pierwszego parkingu w Szpindlu, który zapełnia się w tempie ostatniej powodzi. Znak informuje, że górny Parking Medvedin już pełny. Udało się zaparkować. Narty na nogi i ruszamy. W tym dniu jeździliśmy na Swietym Piotrze raczej na Hromovce bo to co się działo na dolnej stacji kanapy... Czas oczekiwania minimum 20-30minut. Jest na to sposób obok jest stara dwuosobowa powolna kanapa, a wyżej kotwica na szczyt Sv. Petra. Użycie ich dawało jakieś 10-15 minut oszczędzenia sobie kolejki. Bardziej więc jeżdziliśmy na Hromovce. Nowy odcinek trasy czerwonej był zamknięty ale sam zjazd na dół był zacny. czarna trasa ze Sv.Piotra zamknięta ale i tak chętni jeździli. Tak od 14-tej niezła rzeźnia na dolnym odcinku Hromovki Po 15.30 część narciarzy nie dawała rady odsypom i schodziła pieszo. Przy opuszczeniu parkingu po okazaniu gopasu automat nie pobiera opłaty parkingowej Drugi dzień jeździliśmy na Medvedinie. Już bez stresu parkingowego bo nocowaliśmy na miejscu. Czarna trasa zamknięta. Reszta tras w bardzo dobrym stanie. Było minus 6 stopni i padał śnieg. W barze na Medvedinie falami pełno ludzi tak że nie było gdzie stanąć. W barze przy czerwonej trasie luźniej ale tu tylko płatność w gotówce.. Trasa na Horni Misecky super kolejka max pięć minut. Na dole do wyciągu na Medvedin róznie ale średnio 10 minut czekania. Wszędzie dość śniegu. Ludzi sporo. Prawdę pokazał SkiTracker - jak dużo czasu zjadają kolejki do wyciagów. Na drugi dzień przejechane 1/3 kilometró więcej niż na Sv. Piotrze. Co do samego Spindla to bardzo urokliwe miejsce z dużą ilością ekskluzywnych hoteli i restaracji oraz barów ale są też miejsca bardziej przystępne cenowo. Ogólnie jest tam chyba najdrożej ze wszystkich czeskich ośrodków jakie odwiedzałem jednak ilość tras i infrastruktura to uzasadnia. Za karnet online płaciłem 1300 koron tj . około 230 zł za dzień. Ceny są niestety dynamiczne. Dla mnie obecnie Janske Lane/ Pec pod Sneżkou oraz Spindleruv Mlyn to dwa miejsca, które preferuję. Nie tylko zresztą ja - było tam około 90 % gości z Polski. Wszędzie są napisy po polsku, menu w restaracjach, również kelnerzy nauczyli się naszego języka. Jesteśmy chyba dobrymi gośćmi. Aha w tym roku nie natknąłem się na żadne buractwo. To cieszy. Jedyny minus to przygoda jaka przytrafiła się mojemu synowi z nartą. Na koniec pierwszego dnia jazdy zauważył, że krawdź wysuneła się z narty na 2/3 długości boku narty! Dobrze że to był koniec jazdy tego dnia bo mógł sobie narobić biedy. Narty do śmietnika, trzeba kupić nowe. Na drugi dzień musieliśmy wypożyczyć - koszt 380 koron. Pani się śmiała że to "polsky leden" czyli polski styczeń w Szpindlu tylu gości z PL!1 punkt
-
Ja też nie mogę na to patrzeć... Poza tym przeraża mnie, że ludzie zjeżdżają bez kontroli z dużą prędkością. Wczoraj z Buczynki jedna pani (akurat z kijkami) waliła w dół pługiem bez ani jednego skrętu, z jednej strony podziwiam - musiała mieć kolana ze stali 😁 ale z drugiej - współczuję.1 punkt
-
Syn jest na 3-dniowym wyjeździe i mają bazę w Rytrze. Jednak w sobotę byli w Jurgowie, wczoraj na Jaworzynie a dzisiaj Spytkowice. Chyba za wąsko jeszcze na stawianie bramek/tyczek. pozdro1 punkt
-
dzisiaj zgodnie z uprzednio naszkicowanym planem i w zgodzie z własnym lenistwem Mosorny od 11:30. na parkingu pełno(dwa kółka musiałem zrobić aby gdzieś wygodnie przycupnąć), na trasie mniej. w sumie, stosując się do zaleceń taktycznych Mitka, można było się najeździć prawie po pachy. aaaAA… z multisportem 15 PLN zniżki na karnet1 punkt
-
cze Co za cymbały i cymbałki jeżdżą w takim okresie za dnia🤔. Na Podhalu sypie mocno śnieg. Dzisiaj wieczorne Safari po Białczańskich górach😀 od 14.00-20.00 Dojazd bezproblemowy, ludzi mało. Na dobry wieczór Rusin i kiełbaska u kumpla w knajpie parę zjazdów, kiełbaska się ułożyła i zmiana na Jurgów. Warun petarda. Po drodze zahaczyłem jeszcze o Grapę ski, szybka kanapa, pustki i mnóstwo zjazdów. Widok na Białkę z Grapyski. Zajebisty dzień💪. Pojeżdżone. pozdro1 punkt
-
Jak wrociła to pojechalem sprawdzic tą legendarna trase. Początek - w dali widac pomaranczowe elementy lancy na 3-ce Takie tam chaszcze Znów pojawia sie trojka To w zasadzie droga dojazdowa do kilu zabudowań oraz do szlasow na 4-ce W co namniej 2 miejscach były znaki teren prywatny/zakaz parkowania i takie tam ( tu po lewej- musicie uwierzyc na slowo) A tutaj troche pod górke. Podsumowując to aktualnie droga dojazdowa do kilkunastu zabudowan oraz lokali gastronomicznych na polanie suche i nieco powyzej do szałasów o szerokosci czasem na max 1 auto.1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz powoli zaczynam myśleć o nartach (czyli Norwegia już obstalowana). Ale rower o tej porze roku, szczególnie w nocy to jest kosmiczne przeżycie. Nie ma zieleni i doskonale znane tereny nagle są zupełnie inne, a po ciemku jeszcze inne. Jazda jest trudniejsza technicznie (bo, w zasadzie cały czas mokro). A jak pojawia się lód lub śnieg, no to robi się dopiero ciekawie. Single (kotowickie, Winna Góra), które w lecie są w miarę łatwe, w zimie wchodzą do wyższej ligi. To jest mieszanka ekscytacji, zauroczenia, mega koncentracji, a czasem strachu. Koło wyrzuca chmurę drobnych iskierek rozbłyskujących niczym fontanna sztucznych ogni. A za cienką kurteczką - pancerz zimna - czujesz go wprost fizycznie. Razem kosmos. Szczególnie jak jest do tego Superksiężyc. Do takich terenów dojeżdżam rowerem w 20 min. Oddzielną kwestią jest przygotowanie roweru i siebie. Siłą rzeczy jestem bardzo lekko ubrany (wczoraj na dole jedna warstwa). Góra - dwie. Ale na przedramionach trzy. Muszę jeszcze jakieś dobre rękawiczki dobrać - ciągle mam z tym problem - po dwóch, trzech godzinach nie jestem w stanie zmienić przełożeń. Ale najważniejsza sprawa to oświetlenie - już nie raz pisałem, że silna latarka KONIECZNIE z kolimatorem eliptycznym i sensowny uchwyt. Ten ostatni szukałem dwa lata, i po niezliczonej liczbie testów... udało mi się go wreszcie zrobić(zestawić) z dwóch samemu. Trzeba też mieć w tle głowy wariant awaryjny - w takich warunkach dętki się nie zmieni... Nigdy mi się to nie przytrafiło, ale kiedyś może się zdarzyć. Czyli coś na doubranie i zapięcie do roweru i jednak trasa przemyślana pod tym kątem. Warto pomyśleć o dodatkowym oświetleniu (na wszelki wypadek), szczególnie, że wracam po drogach publicznych. Wystarczą trzy godziny wolnego czasu, plus pół godziny na sprzątanie, pranie, serwis. Za to zero kosztów dojazdu. Moim zdaniem warto. Spróbuj - jak Cię znam - będziesz zachwycony.1 punkt
-
0 punktów







