Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
10.02.2020 - 10.02.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.02.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Może tym razem się uda, bo wczoraj miałam problemy techniczne z umieszczeniem relacji. Sportgastein Pierwszy dzień naszego narciarskiego tygodnia w dolinie Gastein i przyległościach spędziliśmy w ośrodku Sportgastein. O takim wyborze zadecydowały dwa czynniki - po pierwsze stabilna, słoneczna pogoda bez silnych wiatrów. Sportgastein jest najwyższym ośrodkiem regionu Ski Amadé, leżącym w prawdziwie wysokogórskiej scenerii, w związku z tym trasy i wyciągi są nie osłonięte i przy silnym wietrze stacja nie działa. Po drugie - piękna pogoda zapewne wyciągnęła z domu jednodniowych/weekendowych narciarzy. Mieliśmy nadzieję, że nie dotrą do trudniej dostępnej, kameralnej stacji na końcu doliny, lecz zostaną w Dorfgastein lub Bad Hofgastein-Bad Gastein. I słusznie - na parkingu sporo miejsca, nawet ok. 9.30. Do Sportgastein prowadzi płatna droga że szlabanem, ale narciarze wpuszczani są za darmo. Kupiliśmy skipassy - przy kasie kolejek brak. Warto też zapytać w kasie o zniżki dla studentów, jeśli macie w swoim gronie osoby z ważną legitymacją studencką - mimo iż nie ma ich w oficjalnym cenniku, to kolejny ośrodek, gdzie taką zniżkę dostaliśmy. Podoba mi się koncepcja ośrodka - od parkingu na szczyt Kreuzkogel narciarzy wwozi długa gondola Goldbergbahn. Wzdłuż niej wytyczono osiem tras - pięć w górnym piętrze, do stacji pośredniej i trzy w dolnym, co daje sporą ilość wariantów zjazdu o kilkukilometrowej (ok 5km) długości. Oprócz tego jest jeszcze orczyk wzdłuż fragmentu trasy gondoli, wspomagający ją zapewne w bardziej zatłoczonych okresach. Efektem takiego rozplanowania jest również mała ilość ludzi na trasach, które świetnie się trzymały do późnego popołudnia. Przy górnej stacji gondoli - fantastyczne widoki na morze gór i oczywiście Foto Point. W dół biegnie (ciemno) niebieska trasa S1, trzy czerwone oraz jedna skiruta po muldach, którą nie jechaliśmy. Najbardziej przypadła nam do gustu czerwona S6 - ciekawie poprowadzona urozmaiconym terenem, z fragmentem wśród skałek. Przy stacji pośredniej knajpa i trzy trasy na sam dół - czerwona dość wąska i bardzo pokręcona nartostrada oraz dwie czarne z bardzo konkretnymi ściankami ok. 70 procent. Ogólnie trasy raczej wymagające - kondycyjnie i technicznie też. Nie widzieliśmy prawie wcale osób początkujących. Do gondoli kolejek nie było, cały dzień jazda na bieżąco. Wszystkie trasy objechać można w ok. 2 godziny, ale my zostaliśmy cały dzień, bo nie chciało się nam przenosić. Przy pięknej pogodzie i twardych, zmrożonych stokach wcale się nie nudziliśmy. Jeżdziliśmy od ok. 9.45 do 16.30, z przerwą na lunch w drugiej knajpce - przy dolnej stacji. Mnie Endomondo pokazało blisko 90 km, a to i tak najgorszy wynik w rodzinie 😉. Po południu wrzucę więcej zdjęć, bo teraz zbieramy się na stok. Dzisiaj Dorfgastein18 punktów
-
Dzień pierwszy: SkiJuwel Relacja tekstowa, zdjęcia albo się załadują, albo pojawią się po powrocie. Pogoda idealana lekki minus i lampa. Zaczynamy ok 8:30 pod gondolą w Auffach, niestety niedziela i szczyt sezonu feryjnego sprawia, że w kolejce do kasy spędzam dobre 20-30 minut, lekki szok, nigdy w Alpach tego nie doświadczyłem. Z uwagi na to, że planujemy z synami mikro ski safari + dzień przerwy dla nie narciarkiej żony, kupuję skipassy jednodniowe. Szybko pakujemy się do gondolki i po kilkunastu minutach jeseśmy na Schatzbergalm. Szybkie spojrzenie na dwa krzesła przy tym szcycie nie napawa optymizmem-widać kolejki. Nie ma co się zastanawiać i medytować, co będzie to będzie, zjeżdzamy fajną czerwoną 6 do krzesła S3 i po 10 minutach w kolejce wciągamy się na górę i postanawiamy szybko zobaczyć co się dzieje w sąsiedniej dolinie Alpbachtal, zjazd czerwoną 13 do pośredniej stacji gondoli(dalej się nie da) J2 rewelacyjny. Zreszą uprzedzając podsumowanie dnia-wszystkie trasy przygoowane perfekcyjnie i trzymaly do końca dnia, nawet dolne odcinki. Zjeżdżamy gondolą J1 do Alpbach i szybko w górę na Gmagkopf. Z tego szczyu eksplorujemy wszystkie trasy, są one takie jakie lubimy najbardziej soczyste cerwone z fajnym nachyleniem bez muld, po prostu miód. Mnie bardzo podobał się zjazd o do dolnej stacji krzesła Gmabahn trasami 44 i 47a oraz zjazd do dolnej stcji gondoli W1 czerwonymi 43 i 42. Młodzież tesuje fun slope i snowpark. Zapomniałem wspomnieć, że w Alpbachal ludzi mniej - jazda bez kolejek, Po 14 wracamy do doliny Wildschonau i katujem już bez kolejek wszystkie warianty-słońce zachodzi stoki lekko twardnieją i są w super kondycji - nie beton, ale twardo i sypko jednocześnie praktycznie bez muld. Dzień kończymy o 16:30 w Auffach-dolna część zjazdu lekko zalodzona, ale bez darmatu. To był bardzo dobry dzień z piękną pogodą i z doskonalymi warunkmi na stoku. Trasy w tym ośrodku z pewnością zadowolą wszyskich, którzy coś już jeżdżą, dla począkujących może być o trochę za trudno. Jak dla mnie ośrodek na dzień lub dwa idealny, czy na dłużej to już kwestia gustu. Zdecydowanie ciekawsza jest część w Alpbachtal-więcej tras i więcej możliwości szukania nowych wyzwań. Na jutro planujemy SkiWelt, ale zapowiadają orkan Sabrina, więc zobaczymy rano co będzie możliwe do wykonania. Załaduję kilka zdjęć poglądowych, bo łącze słabe, niestety. Oczywiście czekam na komentarze i pytania. P.S. Ten żółty człowieczek na zdjęciu z sercem to podobno ja 😉16 punktów
-
Dzisiaj karty rozdawała pogoda. Nam dostało się tak średnio - chyba dama i to taka mocno kapryśna, bo w separacji . Huraganowe wiatry mocno okroiły ofertę ośrodków narciarskich w okolicy. Sportgastein nie działał w ogóle, w Schlossalm-Angertal-Stubnerkogel tylko pojedyncze, dolne wyciągi . Na placu boju pozostał Dorfgastein albo jakieś opcje w ośrodkach poza doliną. Dorfgastein bardzo nam też polecała nasza właścicielka, jako dobrą alternatywę na wietrzną pogodę. Cały ośrodek ma około 70 km tras – głównie czerwonych i niebieskich. Jeździ się do wysokości 2033 m npm., więc niżej w Sportgastein i w bardziej osłoniętym terenie. Niestety nie było udostępnione połączenie między Grossarltal a Dorfgastein, więc na dobrą sprawę mogliśmy jeździć tylko po połowie ośrodka. Separacja - jakby nie patrzeć . Działała dolna sekcja gondoli, kanapa z osłonami Wengeralmbahn i kanapa bez osłon Gipfelexpress plus jakieś orczyki w dolinie dla początkujących, z których nie korzystaliśmy. Wengeralmbahn: Niestety było też multum ludzi w ośrodku. Rano do gondoli staliśmy chyba z dwadzieścia minut. Następne z dziesięć do Wengeralmbahn. Początek dnia był jeszcze słoneczny, ciepły – kilka stopni na plusie, śnieg miękki. Na trasach szybko zaczęły się robić odsypy. Krzesło Gipfelexpress ruszyło z pewnym opóźnieniem, bo dopiero przed jedenastą, ale za to tam warunki śniegowe były chyba najlepsze i tam spędziliśmy najwięcej czasu na kilku wariantach tras – głównie czerwonych i jednej niebieskiej. Gipfelexpress tuż przed otwarciem: Roztaczał się też stamtąd wspaniały widok na góry, dolinę i dziejący się na naszych oczach spektakl natury, kiedy to nadciągające chmury frontowe niechybnie zapowiadały zmianę pogody. Trasa D2: I autorka bloga : Z niebieskiej trasy D7a bardzo blisko już do Grossarl i bez problemu można byłoby przejechać na nartach, ale pracownik ośrodka z ratrakiem - chyba dla powagi urzędu - z uśmiechem odsyłał narciarzy z powrotem na swoją stronę, gdyż w każdej chwili pogoda mogła się pogorszyć na tyle, że znów trzeba byłoby zatrzymać górne krzesełka i ludzie zostaliby po złej stronie, a drogą to 50 km objazdu! Po godzinie dwunastej zaczęło przelotnie prószyć śniegiem, a przed czternastą zrobiła się prawdziwa zadymka śnieżna i na samej górze nic już nie było widać. Wyciągi raz chodziły, raz nie chodziły. Zjechaliśmy niżej do Wengeralm – tutaj widoczność lepsza, ale za to śnieg przechodzący w śnieg z deszczem, a niżej to już prawdziwa ulewa. No cóż – około wpół do trzeciej zwinęliśmy żagle i postanowiliśmy narciarski dzień zakończyć w pizzerii Ramazotti w Bad Hofgastein, gdzie sześć lat temu w lecie bywaliśmy parę razy. Pizza wciąż jest tam pyszna, a klimat równie sympatyczny, co kiedyś. W sumie 50 km (łącznie na nartach i wyciągach) zrobione. Nie jest to wynik imponujący i nie wyjeździłam się tak jak wczoraj, ale jeszcze parę dni przed nami, więc pewnie zdążę to nadrobić. Za oknem szaro, buro i ponuro, ale jutro od południa pogoda ma się poprawiać. Pozdrawiam serdecznie !14 punktów
-
13 punktów
-
11 punktów
-
RZECZKA- Woj.Dolnośląskie G.Sowie . W piątek "na stoku" odbyły się wieczorne zawody narciarskie z cyklu Family Cup. Troszkę mglisto ,troszkę mokro,warunki trudne. @marionen @Chrumcia była o włos ,żeby zdobyć pudło W sobotę pogoda przepiękna. po mroźnej nocy na stokach dość twardo , można było fajnie pojeździć.10 punktów
-
Ski Suche 10.02 Na nudę nie narzekam. Dziś miałem niezły przegląd pogodowy. Rano sielanka - słonko i koło zera; potem wiosenna bryza; następnie załamanie pogody - wichura i w rezultacie wyłączone krzesło i koniec jazdy po 11- a następnie deszcz. Po południu krótka dogrywka u Jędrola - nie padało ale zaczęło się oziębiać i wreszcie wieczorem zaczął padać śnieg. Rano było tak:9 punktów
-
Nie mogę już edytować wpisu na blogu, a chciałam jeszcze umieścić kilka zdjęć tras narciarskich, których ciekaw był m.in. @marboru. Trasy czerwone w górnej części ośrodka: Niebieska S1: I dolny odcinek czarnej S5: Pozdrawiam serdecznie ! PS. Mariusz - jestem przekonana, że Pauli i Tobie spodobałby się ten ośrodek! Może kiedyś tu zawitacie?9 punktów
-
To tylko kijek do seflie, który dziś złamałem przy upadku (woziłem go w kieszeni - szrot z allegro za 25 zł). ALE. Filmik najprawdopodobniej będzie. Taki ze zdjęciami, ujęciami nagranymi telefonem, ale coś sklecę - dla was na forum, ale też dla nas - uczestników, bo w sumie to kazali 🤪 🤪 Zaczęliśmy w Pozza di fassa i od razu kierowaliśmy się najpierw w stronę Buffaure, następnie Ciampac do rejonu Belvedere/Canazei, czyli zahaczyliśmy już o Sella Ronde z czego bardzo się cieszę. Pogoda dzisiaj płatała figle, w okolicach Ciampac'u zachmurzenie - brak kontrastu - nie cierpię tego ale w końcu to Włochy takze im dalej tym więcej słońca Dziś poniedziałek i faktycznie, tak jak mówili, ludzi o wiele mniej. Tu nie chodzi o kolejki do wyciągów, tylko o to, by mieć cały stok dla siebie I na niektórych trasach tak było. Kapitalny rejon Belvedere, konkretnych tras nie podam, bo ja po prostu jeżdżę za towarzyszami niczym się nie przejmując - zwykle to ja organizuję logistykę więc to bardzo miła odmiana Wiele tras na szerokim obszarze, po środku snowparki, skicrossy itp. Ja sobie skoczyłem na poduszkę Przyznam się, był strach ale ogólnie świetna zabawa. Już się rozjezdzilem i jutro jak zobaczę jakieś bramki to od razu atakuje Pojeździliśmy dziś do 15. Wystarczy. Właśnie zbieram się na saunę. Dalej mam problem z ładowaniem zdjęć dlatego relacja bardziej opisowa @JC czy możesz coś z tym zrobić? @tanova czy dalej masz problem z uploadem zdjęć? Mi po załadowaniu wywala błąd i zauważyłem że cięższe zdjęcia (pow. 3MB) nie chcą się ładować. Także prezentuje to co udało się wrzucić. Nasza ekipa, beże mnie, okolice Belvedere Andrzej ma wypasione lustra, co? I skitracker. Zastanawiam się czy nie zacząć startować w PŚ, myślę że mam szanse, oni takich prędkości nie osiągają Ło9 punktów
-
Godzinę temu wróciłem z Kasiny. Na miejscu momentami urywało głowę od podmuchów wiatru ale kanapa śmigała bez najmniejszych zakłóceń, głównie dlatego, że cały jej przebieg jest osłonięty lasem. Nie będę tworzył wielkiego wypracowania o tym wyjeździe, bo pora późna, więc skrótowo w punktach. 1. Kasina potwierdziła swoje wady i zalety. Bywam tu kilka razy w każdym sezonie i w zasadzie zawsze jest podobnie. Dzisiaj wybrałem się na jazdę wieczorną, która w weekendy ma większy sens niż slalom między narciarską szarańczą w dzień. Ludzi i tak było dużo. O 17:50 parking górny zapełniony w 3/4. Mimo to tradycyjnie bez kolejek do kanapy. Przepustowość robi swoje. 2. Świetne warunki śniegowe. Po raz pierwszy w sezonie, jeździłem po naturalnym śniegu. Wrażenia świetne. Z tą ilością białego który mają, spokojnie dociągną do marca, nawet jeżeli luty będzie bardzo ciepły. A na to się chyba zanosi. 3. Zima zaczyna się z 10 km przed Kasiną (jadąc od Dobczyc). Nie do uwierzenia, ale wszędzie dookoła leży śnieg;)))))) 4. Mogę narzekać na ten ośrodek, a przede wszystkim na ilość ludzi, ale pomimo tego można się tam wyjeździć. Dzisiaj spędziłem na stoku 2,5 godz., a pod koniec po kilkunastu zjazdach poczułem już nogi. W Myślenicach do których często jeżdżę na szybkie wypady, nie ma o tym mowy. Za krótka trasa, za wolne krzesło. W Kasinie jest inaczej. Kilka fotek. Jazdę rozpocząłem niemal równo po wieczornym ratrakowaniu. Pierwsze trzy przejazdy udało mi się zaliczyć po miękkim sztruksie. Ten reflektor wyżej od pozostałych to oświetlenie naturalne czyi księżyc. Ten był dzisiaj przepiękny. Zdjęcie niestety absolutnie tego nie oddaje. Mamy takie czasy, że 9 lutego człowiek zachwyca się zimową aurą. Szanowni Państwo, śnieg na drzewach!!! No to pozdro.9 punktów
-
8 punktów
-
Valve silver. Oczywiście wolałbym Dolomiti SuperSki ale nie mam na to wpływu. Jestem tutaj z zaproszenia więc muszę akceptować wszystkie warunki. Marzy mi się Sella Ronda, karnet jej nie obejmuje, ale nie szkodzi, i tak pojeżdżę a będzie okazja by wrócić w te okolice. Pierwszy dzień jazdy za nami. Cały dzień lampa, krem 50 uratował mój nos. @marboru Twoją relacje z Dolomitów czytałem już rok temu, teraz przed wyjazdem jeszcze sobie przypomniałem Dziś było sporo ludzi, wręcz tłumy. Raz nawet czekaliśmy 10 minut w kolejce! Ale moi towarzysze zapewniają że jutro - od poniedziałku, będą pustki. Trasa z Col Margherity jest po prostu fan-ta- sty-czna. Numery 40 41. Taka lufa że można się zajezdzić. Zdecydowanie to jedna z najlepszych tras po jakich miałem okazję śmigać - polecam  Panowie towarzysze wszyscy po 50tce, biorą temat baardzo rekreacyjnie, dlatego ilość kilometrów nie powala - dziś skitracker pokazał 33 km. Widoki są spektakularne. Teraz mam porównanie i oficjalnie mogę powiedzieć - Włochy > Austria. Dużo robi ten włoski klimat.. tiramisu, bombardino, pizza.. W hotelu na śniadanie serwują kapitalne cappuccino, już się cieszę na jutro Teraz porcja zdjęć. Zaczęliśmy tutaj, na tej stronie ośrodka sporo ludzi z rana. Po przetestowaniu tutejszych tras przenieśliśmy się na Col Margherite - widoki i trasy - piorunujące. I tutaj drodzy państwo, przerywam fotorelację, nie da się załadować tych zdjęć na żaden sposób ładuje się i wyskakuje błąd dodawania (pisze z telefonu). Próbuję od prawie godziny ale no nie da się i koniec. Jutro uzupełnię resztę korzystając z laptopa kolegi + dodam zdjęcia z poniedziałku - mam nadzieję że pogoda dopisze. CIAO8 punktów
-
Już postanowione, już wszystko pewne. Jedziemy do Karyntii w najbliższą niedzielę 16 lutego - pobyt do piątku 21. Na nartach 5, bądź 6 dni...cały czas się zastanawiam, czy to dobry pomysł bez snu, po przyjeździe jechać od razu na narty? Z całą pewnością na powrocie będzie taki wariant. Będziemy nocować niedaleko Villach, Hotel Ibis nad pięknym jeziorem Worthersee w miejscowości Saag, tuż przy autostradzie. Spytacie dlaczego tu? Mamy tutaj 5 noclegów ze śniadaniem można napisać - gratis. Jaki mamy plan narciarski? Cały czas się zastanawiam, które ośrodki do naszego SkiSafari wybrać. Karnet, który kupimy, to TopSkipass (cała Karyntia) - z tego co patrzyłem, najbardziej opłacalny (może jest tańsza opcja? napiszcie!). Cena za 5 dni 221 EUR od osoby. Co mamy na celowniku? 1. Gerlitzen - jeden dzień. Tu mamy najbliżej autem. 2. Nasffeld - jeden lub dwa dni? - zastanawiamy się. Tutaj mamy najwięcej tras i dobrych wyciągów. 3. Heiligenblut - jeden dzień (tu mamy najdalej). 4. Goldeck - jeden dzień...ale zastanawiamy się mocno nad tą stacją? 5. Ankogel - jeden dzień, zastanawiamy się? Potrójne gondole, w których trzeba pewnie stać... kilka tras. Trochę czarnych wariantów mnie skłania... 6. Innterkrems - jeden dzień, ale również się zastanawiamy. Poza dwoma krzesłami same orczyki...pytanie jakie trasy? Będę razem z Paulą wdzięczny za wszelkie rady, polecenia itd. Nadmienię, że do ośrodków, w których już w Karyntii byliśmy nie pojedziemy drugi raz. Czyli odpadają: Bad Kleinkirchheim, Katschberg - Aineck, Moltek, Turracher Hohe. Jak Wam się podoba plan naszego wyjazdu? Co byście wybrali, zmienili? Pozdro. marboru7 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Dziś wiatr storpedował SMR. COS jeszcze rano walczył, ale się poddał. Więc wybór był oczywisty BSA. To oczywiście nie jest duży ośrodek narciarski, ale fajna stacja z klimatem, która wygrywa położeniem (jest naturalnie osłonięta od wiatru), przygotowaniem tras oraz ich zróżnicowaniem. Nie jest to stacja którą pokochałem od pierwszego wejrzenia (jazdy), bo dopiero w zeszłym sezonie się do siebie przekonaliśmy. Trasy rano były przygotowane bardzo dobrze, na stronie ostrzeżenie o drobnych kamieniach na trasach, ja takich jednak nie stwierdziłem. Fajna jazda od 8:00 do 9:30. Później dojechali Ci co się zorientowali, że jednak nie wszystkie ośrodki narciarskie są w Szczyrku zamknięte. Dojechały też szkółki i dzieci z zimowisk, tak że szybka bramka dla szkółek równo stanęła. Do 8:25 moja sezonówka nie działała - przechodziłem nad bramką (co nikogo z obsługi nie zdziwiło). Warunki bardzo fajne. Stok przygotowany bardzo dobrze. Moja ulubiona trasa w ośrodku. O 9:30 zaczęło się lekko korkować. Około 10:30 stanęło na dobre - podziękowałem za jazdę. Jak wsiadłem do auta spadł deszcz. Bramka dla szkółek też stała.6 punktów
-
Ale przesiadka w Graz? to trochę z boku.... To zależy jakie miejsca masz na myśli w jakie chcesz dojechać, bo Alpy są duże? Porta Moravica jedzie późno, i można się z niej przesiąść tylko tak naprawdę na jakiś nocny pociąg z Wiednia... Jak chcesz gdzieś dojechać w jeden dzień, to lepiej wsiąść w Polonię po 9 rano z Katowic, i z Wiednia jeszcze gdzieś tego samego dojedziesz. Lub bardzo wcześnie rano w Moravię. Jak na złość, w tym roku większość pociągów wytrasowano dużo dłuższą trasą przez Racibórz-Chałupki. Dlatego czas jazdy jest mało atrakcyjny. Powiat Bielski to jeden z naprawdę nielicznych pozytywnych i wzorowych przykładów w Polsce. Sieć połączeń PKS Bielsko-Biała i MZK Bielsko-Biała, dotowana przez powiat. W dużej mierze odnowiony tabor. Skibus w Szczyrku. Tak, tam się udało. Tam udało się utrzymać ofertę komunikacji publicznej na bardzo wysokim poziomie od czasów transformacji. Mieszkańcy i turyści nigdy nie zostali zostawieni na lodzie. Gdyby tak było w całej Polsce, to byłoby normalnie, nie mielibyśmy problemów z wykluczeniem komunikacyjnym, i większość ludzi zastanawiałoby się nad słusznością jazdy samochodem. Ze smutkiem wspominam czasy gęstej sieci połączeń PKS Żywiec. Do większości wsi było po 6-7 kursów dziennie do około 2008 roku. Dało się bez problemu dojechać prawie wszędzie. Choć nie brakowało - dla mnie - paranoi. Np. w okresie zimowym kursy do Złatnej Huty były skrócone do Złatnej z urzędu, żeby PKS nie musiał się martwić czy dojedzie. Podobnie było z kursami do Szczyrk Biały Krzyż. Na szczęście już to się skończyło i autobusy dojeżdżają w okresie zimowym. Nie wiem, nigdy tam nie byłem. Zresztą mało podróżowałem po Włoszech. Ale tam to ze 2 dni minimum trzeba jechać. Ale kolej w większości krajów to służba publiczna finansowana w dużej mierze z naszych pieniędzy a nie komercyjny hotel czy ON. Pociąg z Przemyśla do Graz jedzie po części za jakieś Twoje pieniądze. Podstawowe potrzeby (i nie tylko) są zapewnione w pociągach. Oczywiście są jeszcze przewoźnicy prywatni, ale to dużo mniejsza skala. Pomimo tego w wielu składach nawet u nas można znaleźć udogodnienia dla małych dzieci. U nas np. WARS ma obowiązek udostępnienia bezpłatnej ciepłej wody dla niemowlaków, jeśli zajdzie taka potrzeba.6 punktów
-
Połączeń jest dużo głownie przez Katowice, niektóre przez Rybnik lub Zwardoń. Ceny z Bielska do St. Anton wahają się zazwyczaj w okolicach 100 Euro w jedną stronę za osobę. Napisałem maila do ZSSK i okazuje się, że słowackie bilety CityStar funkcjonują. Co więcej do Czadcy i Żyliny z Bielska codziennie jedzie bezpośredni pociąg PKP Intercity TLK Rozewie aż z Trójmiasta: https://rozklad-pkp.pl/pl/ti?trainlink=345915/341614/589088/179239/51&ld=s28&seqnr=5&ident=6a.02849728.1581333305&date=23.02.20&station_evaId=5100316&station_type=dep&journeyStartIdx=23&journeyEndIdx=33&backLink=tp& Jako, że na stronie Intercity nie ma niektórych słowackich miast to na infolinii PKP Intercity dowiedziałem się, że z Bielska do Czadcy bilet kosztuje 6.60 Euro a do Żyliny 8.50 Euro. Natomiast z maila od ZSSK dowiedziałem się, że na przykład bilet grupowy 2 osobowy CityStar tam i z powrotem z Czadcy do St. Anton am Arlberg będzie kosztował 110.60 Euro, czyli 55.30 Euro / osoba. Natomiast grupowy 4 osobowy to koszt 184.60 Euro czyli 46.15 Euro / osoba. Na jednym bilecie może być od 1 do maksymalnie 5 osób. Im więcej osób na jednym bilecie tym większa zniżka. Co ciekawe napisali mi, że z Żyliny do Austrii cena jest identyczna jak z Czadcy. Łącznie więc cena takiego biletu z Bielska do St. Anton będzie kosztowała 6.60 Euro Bielsko - Czadca plus 6.60 Euro powrotny Czadca - Bielsko + 46.15 Euro tam i powrotny Czadca St. Anton am Arlberg przy 4 osobach na bilecie lub 55.30 Euro przy 2 osobach na bilecie. To daje łącznie: 59.35 Euro lub 68.5 Euro za osobę tan i powrót. Przykładowy rozkład dla połączenia Bielsko St. Anton na bilecie CityStar: 9.10 Bielsko-Biała - 11.44 Žilina (TLK Rozewie 421) 12:20 Žilina - 14:47 Bratislava hl.st. (RR Limbach 712) 15:38 Bratislava hl.st. - 16:44 Wien Hbf (Regional Express 2523) 17:30 Wien Hbf - 22:58 St. Anton am Arlberg (Railjet Xpress 760) Wada tej trasy jest taka, że na stacji docelowej jest się o godzinie 23.00. Zaleta biletu jest taka, że nie trzeba rezerwować żadnych miejscówek, wsiadasz do pociągu byle jakiego na trasie określonej na bilecie zazwyczaj przez Bratysławę i Wiedeń.6 punktów
-
Zgadzam się. Stok jest przefantastyczny. W zeszłym roku rozgrywano tu mistrzostwa świata juniorów w narciarstwie alpejskim (konkurencje techniczne). Konkurencje szybkościowe były z kolei rozgrywane na stoku La Volata w San Pellegrino, który tak Ci się podobał @gruchauho Wracając do stoku w Pozzy, warto się tam też wybrać, żeby poobserwować jeżdżących przepięknie technicznie miejscowych instruktorów i (byłych) zawodników. Jakiś czas temu miałem tam okazję zobaczyć w akcji samego Stefano Grossa. Jest też kilku bardzo dobrych włoskich instruktorów szkolących regularnie na tym stoku. W razie czego mogę podesłać kontakt na priv. Powyższe obserwacje dotyczą jazdy wieczornej. W dzień tam nigdy nie jeździłem. I jeszcze fotka ze stycznia tego roku. Warunki idealne, kolejki brak 😉.6 punktów
-
6 punktów
-
Jak lubisz szerokie, twarde trasy , na których można pocisnąć na gs-ach to nigdzie nie znajdziesz takich jak na północnej stronie Innerkrems - południowa część z kolei diametralnie inna , teraz można też stamtąd zjechać do pięknej widokowo doliny z mini ośrodkiem Schönfeld - poczujesz się tam , jakbyś trafił do innego świata i czasoprzestrzeni - warto , jak lubicie zwiedzanie. Ja ostatnio coraz bardziej doceniam zalety mniejszych ośrodków - mniejszy tłum i brak muld przez cały dzień - w sobotę byliśmy w Kitzbuehel, a po niedzielnych nartach w małym Sillian zapytałem wszystkich , gdzie im się bardziej podobało narciarsko - odpowiedź była jednomyślna...5 punktów
-
Dzień drugi: Antynarty czyli Sabrina Jak wiadomo zaplanowane było przetestowanie kontrowersyjnego SkiWelta. Rano sprawdzamy statusy wyciągów, chodzi ich trochę mniej niż zwykle, ale chodzą, wiadomo nadciąga Sabrina, jednak jest słonecznie i w miarę spokojnie. Zdzwaniamy się ze znajmymi, którzy są w Monachium i umawiamy się w dolnej stacji gondoli w Hopfgarten. Jrsteśmy na parkingu przed nimi, szybkie przebieranie i idziemy do kasy, generalnie jest luźno i spokojnie. Przy składaniu zamówienia na skipssy pani kasjerka uprzejmie informuje, że obecie chodzą dwa wyciągi i należy spodziewać się ich wyłączenia w najbliższym czasie. W takim razie odpuszczamy, szybki telefon do znajomch, aby kierowali się do Auffach (bo tam rano wszystko działało), my też zawracamy w stronę "naszej" doliny-Wildschonau. Prez Niderau docieramy do Auffach, gondola jeszcze chodzi, ale pani w kasie twierdzi, że sytuacja jest dynamiczna na górze wieje, wyciągi są zamykane, więc raczej dużych nadzieji na jazdę tu nie ma. Zanim dotarli przyjacielo z Monachium gondola została zamknięta. Po krótkiej nardzie stwierdzamy, że w Niderau chodzi wszystko i miejsce wygląda na zaciszne, więc lecimy tam,to zaledwie 7 km. Parkujemy gondoli M1 Markbachjochbahn, idziemy do kasy i gondola już wyłączona 😜 Kolejne narady w gronie ekipy jest jeszcze krzesło M2 Lanerkopfhbahn, pan w kasie mówi,że jeszcze chodzi, ale jak długo to nie wiadomo, minę ma taką sobie, decydujemy się na najtanśzą opcję, czyli skipass 2 godzinny- na horyzoncie widać ciemny wał chmur. Szybki wjazd, przed szczytem czuć, że jednak wieje, do dyspozycji mamy jedną trasę-czarną 15. Trasa fajna, godna uwagi i mimo dodatniej temperaury w dobrym stanie, chociaż widać i czuć, że śnieg jest mokry i robi się ciężki. Docieramy do dolnej stacji i pan z obsługi mówi: letzter eintrag..czyli wszystko jasne, kolega Darek ma jakąś awarię wiązania snowboardu i po naprawie już jest uziemniony. No i jest wściekłość, skipass na dwie godziny wykupiony, a my po 20 minutach już wyłączeni. Nagle koleżanka Joanna dostrzega działający orczyk M5 Arenalift, przemieszczamy się tam autem. Młodzięż stwierdza, że oni orczykiem nie będą jeździć, Darek twierdzi, że on na desce nie umie na orczyku, więc zostejemy we dwoje ja i Joanna(żona Darka 🙂 ) Zaczynamy, do dyspozycji mamy czarną 20 i czerwoną 24, obie całkiem przyjemne, krótkie, ale co zrobisz...nagle zaczyna padać deszcz, a my mamy ok 1,5 h do wyjeżdzenia- w koću zapłacone, to trzeba wykorzystać- to takie nasze... 😉 . Plan jest, aby zrobić 10 zjazdów, ale deszcz zienia się w ulewę, podczas każdego podjazdu na orczyku analizujemy z Joanną sytuację i jednak po siódmym zjeździe stwierdzamy, że nie jesteśmy normalni- leje jak z cebra, wszystko mokre, na szczęście kurtki nie przepuściły nawałnicy do środka. Kończyny ten dziwny dzień o 13;30......coś niesamowitego. Zapraszam ekipę na kwaterę, kończymy kawą i piwem oraz długimi polaków rozmowami. Prognozy na jutro mowią wciąż o silnym wietrze, zweryfikujemy to rano- albo będą narty albo wycieczka do Monachium. Zdjęć dziś nie robiłem. .5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Najbardziej na ostatnich naszych wyjazdach brakuje forumowego towarzystwa... Cóż? Nie zawsze łatwo się jest umówić na konkretny termin - życie nam przyśpiesza i często weryfikuje plany Ale co się odwlecze... To w końcu może tą samotność nam Forumowicze skradną trochę i zajmą część tras swoją bytnością Weź mi nic nie przypominaj...na szczęście spłata karty dopiero 20 marca Rower blue kameleon...a teraz SL błękit...coś w tym jest Myślałem, że XRace dotrwają do końca sezonu i w nowym, nowe dopiero kupię...nie dotrwały Dam się przejechać Wpadaj do Karyntii4 punkty
-
Ponartowałem 3 godzinki w BSA, nawet troszkę zmokłem A Tobie jak się kamerkowało ? Bo chyba nudno dzisiaj było ? 🤣4 punkty
-
Szczyrk Pociągiem do Szczyrku Koleją do Szczyrku Projekt budowy lokalnej kolei z Łodygowic przez Buczkowice do Szczyrku jest mało znany, jeśli nie całkowicie zapomniany. Grzech zaniechania towarzyszy tej inwestycji, gdyż jej powstanie w sposób zasadniczy zmieniłoby układ komunikacyjny w regionie. Pierwszy dokument w tej sprawie został zaprezentowany 25 lutego 1907 w Sejmie Krajowym we Lwowie. Wiecej. http://www.bielsko.biala.pl/aktualnosci/41025/zapomniana-linia-kolejowa-do-szczyrku-historia-porzuconego-projektu Najnowsza historia W 2006 roku regionalne oddziały PKP PLK dla woj. śląskiego i małopolskiego wykonały opracowania odnośnie perspektyw poprawy stanu infrastruktury kolejowej w regionach. W prezentacji dotyczącej województwa śląskiego szczególnie interesująca jest propozycja budowy dwóch nowych linii kolejowych – do Szczyrku oraz z Wisły do Zwardonia. Budowa nowej, jednotorowej linii kolejowej łączącej Wisłę Głębce ze Zwardoniem o długości 17,9 km to koszt (wg stanu na marzec 2006 r.) ok. 150 mln zł. Z kolei prognozowany koszt budowy liczącej 7 km jednotorowej, niezelektryfikowanej linii kolejowej do Szczyrku to koszt ok. 70 mln zł. Trasa odgałęziałaby się od stacji Wilkowice Bystra. Docelowo linia zostałaby zelektryfikowana. Jak zaznaczono, realizacja tych projektów z bardzo znaczący sposób przyczyniłaby się do ograniczenia ruchu samochodowego w beskidzkich miejscowościach wypoczynkowych, przynosząc tym samym wymierne korzyści ekologiczne. Budowa dwóch nowych linii kolejowych wraz z rewitalizacją już istniejących miałaby stworzyć spójny, skomunikowany z głównymi ciągami kolejowymi układ komunikacyjny, aktywizujący pod względem turystyczno-rekreacyjnym i gospodarczym południowy rejon województwa śląskiego. PKP Szczyrk, kolej do Szczyrku, pociąg do Szczyrku, linia kolejowa Szczyrk, stacja kolejowa Szczyrk4 punkty
-
4 punkty
-
Kolej PKP Katowice - Wisła Głębce ma ogromny potencjał, Z Katowic 84km, połowę trasy 42km do Goczałkowic jedzie 40min, a drugą część 42km sunie 1,20godz. Ludzie powoli przekonują się do pociągów Taki konkret od pracownika PKP: ,,Nawet przy obecnym kiepskim rozkładzie jazdy związanym z robotami torowymi na stacji Rybnik oraz nadal nie podniesioną prędkością na Rybnik-Żory, nie mówiąc o złym stanie torów z Chybia do Wisły w zeszłą niedzielę w Rybniku do Kubalonki weszło 50 osób. Z Gliwic/Knurowa/Leszczyn pociąg przywiózł 68 osób, w Żorach dosiadło 13. Łącznie na tym w sumie "nowym" pociągu kursującym ledwo od 2 miesięcy było w kierunku Ustronia/Wisły - 131 osób. Ale to jeszcze nic bo na powrocie za Ustroniem było 150 osób. Obsługiwał to EN76 i na razie to tabor ok. Ale jak zacznie się w maju sezon na wyjazdy w góry na ten obieg też trzeba będzie dać sześcioczłona."4 punkty
-
@Cosworth240 kiedyś opisał swój dojazd na narty w Austrii pociągiem. https://www.skionline.pl/forum/topic/18808-stubai-1211-141114-czyli-dojechać-na-lodowiec-taxi-3-autobusami-i-2-pociągami/4 punkty
-
Koledzy, po co te uszczypliwości? @Sariensis spędził sobie fajny dzień na Kasprowym, poszusował, porobił fajne zdjęcia, podzielił się tym z nami i wyjechał zadowolony. I TO jest najważniejsze! Ja na ten przykład zazdroszczę mu fajnego dnia na nartach na Kasprowym. Poza tym Kasprowy to magia! To symbol! Jeśli się weźmie pod rozwagę tego rodzaju kryteria to żadna inna góra nie może się z nim równać. Nawet ta z drugiej strony Tatr. Fajny ten filmik o przygotowaniu tras na Kasprowym.4 punkty
-
Zamykają ośrodek bo muszą. Nie mają żadnej możliwości otwarcia ośrodka przy silnym wietrze, bo wycięli orczyk z Czyrnej a nie zastąpili go kanapą. To miała być taka alternatywa na wiatr + krótki zbudowany talerzyk obok gondoli. Teraz w SMR mamy gondolę i same długie kanapy, dość podatne na wiatr. Na COS-ie dziś próbowali, dolna kanapa rano nawet miała jakiś rozruch, w ciągu dnia też ją kilka razy ruszono (tu brakuje osłony tej kanapy na ostatnich metrach przy Jaworzynie). Teraz wisi na linie i stoi w miejscu. Jednak na BSA wyjeździłem się bardzo fajnie (tam nie wiało tak mocno). Odnośnie tragedii w Bukowinie, dotyczyła ona infrastruktury około stokowej, która to często jest całkowicie niezależna od ośrodka. Oczywiście wyrazy współczucia dla ofiar i ich rodzin, niemniej jednak dach mogło zdmuchnąć z każdego innego budynku.4 punkty
-
Fajny wątek. Ostatnio coś drgnęło jeśli chodzi o połączenia kolejowe z Polski w kierunku Austrii. Pojawiło się połączenie z Krakowa do Grazu. Pociąg nazywa się Porta Moravica, zaczyna swoją trasę chyba z Przemyśla, a podróż do Grazu z Krakowa trwa 9,5 godz. Zastanawiam się nad tą opcją, bo znajomych mam mało narciarskich i nikt się ze mną nie zabierze, z usług biur podróży nie chce mi się korzystać, a samotny wyjazd samochodowy w Alpy na razie mi się nie uśmiecha. Przerabiał ktoś z was podróż pociągiem z Polski do Grazu? Jest to dobra opcja przesiadkowa w Alpy?4 punkty
-
W związku z sytuacją, jaka miała miejsce w trakcie wstawiania wpisu na bloga przez @tanova, proszę o przeczytanie uważnie mojej prośby i propozycji. Zdarzyło się tak, że w trakcie wpisywania relacji @tanova zresetował się komputer. W tym momencie cały trud i czas poświęcony na wstawienie ciekawego wpisu niestety ulotnił się w wirtualny niebyt. Forum działa tak, że do momentu zapisania, wszystko to co widzimy na ekranie jest tylko wirtualne. Tu nie ma, jak np. w Word autozapisu, tymczasowego cache'a. Dlatego bardzo proszę i zalecam, aby dłuższe wpisy - blog, relacja przygotować w dowolnym edytorze, a dopiero po zakończeniu przekopiować na forum. Takie podejście zabezpieczy Was przed utratą przygotowanego już tekstu, ułatwi sprawdzenie, pozwoli na poprawki. To jest moja sugestia i prośba do Was. Jacek4 punkty
-
50 to już dotarty, a jeszcze nie zajechany Jak ma chęci, krzepę i nie pierdzi w stołek przez 350 dni w roku, to i młokosa objedzie, zajedzie i zawstydzi Piękną pogodę macie, tak że życzę Wam wieeeelu kilometrów frajdy przejechanych bez żadnych kontuzji, wypadków i innych nieprzyjemności4 punkty
-
A ja dziś z synem byłem znowu na Szklanej Górze. Co prawda ratrakowy chyba trochę popił, bo zamiast obiecanego sztruksu były grudki, ale ogólnie było bardzo fajnie. Słońce, śniegu o dziwo wystarczająco, a i kolejki nie za duże. Szkoda tylko, że co chwilę trafiała się jakaś łamaga i musieli zatrzymywać wyciąg. Co najmniej jeden zajazd przez to straciłem. Na innych stokach też zatrzymania się zdarzają, ale tutaj było ich 10x tyle co zazwyczaj.4 punkty
-
Od jakiegoś czasu, chodziło mi po głowie założenie tego wątku. Pewien zbieg okoliczności wczoraj (nawrót kontuzji z przed 2 lat/pogotowie ratunkowe/noga w szynie gipsowej) spowodował, że mam teraz dużo czasu na pisanie przez najbliższy czas.... Ale do rzeczy. Na kanwie dyskusji na forum o ochronie środowiska, a także paru innych wątków, z przytaknięciem o słuszności tego wątku @Ziemowit chciałbym rozpocząć dyskusję o wykorzystaniu transportu kolejowego w dotarciu na szeroko pojęte narty. Do dyskusji warto będzie włączać wątki o połączeniach autobusowych które są uzupełnieniem kolei w wielu miejscach. Wiem że niektórzy forumowicze, jak np. @mirekn korzystają z takich rozwiązań pomimo posiadania samochodu. Impulsem do stworzenia wątku są także dwie publikacje wydawnicze "Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej" Karola Trammera oraz "Nie zdążę" Olgi Gitkiewicz. W szczególności ta druga publikacja (reportaż), opisuje wykluczenia komunikacyjne wielu obszarów naszego kraju, oraz cały schemat niszczenia transportu publicznego w Polsce. Pokłosiem nieudolności organizacji transportu publicznego w Polsce jest dziś wiele obszarów górskich gdzie nie działa jakakolwiek komunikacja publiczna, pomimo faktu iż Karpaty są najbardziej zaludnionym obszarem górskim na Świecie. Przekłada się to oczywiście na możliwości sprawnego dotarcia na narty. Z uwagi na powyższe ograniczenia, dotarcie w Polsce na narty komunikacją publiczną jest w wiele miejsc bardzo trudne i czasochłonne. W inne z kolei dotarcie koleją jest możliwe bardzo łatwo, ale ogranicza fakt braku sprawnej komunikacji na miejscu, wewnątrz kurortu (np. Wisła). Wątek ten ma na celu stworzenie miejsca do wymiany informacji na temat sposobu, rozkładów jazdy, możliwości, taryf w sytuacjach taki jak: - Dotarcie na stok, do danego kurortu/miejsca. - Odbycie wycieczki narciarskiej/skiturowej z wykorzystaniem transportu publicznego. - Kombinowana podróż samochód/pociąg/autobus/samolot. - Dotarcie z Polski w Alpy. Jestem świadomy wielu wad i problematyki funkcjonowania tego rodzaju transportu. Proszę o powstrzymanie się z komentarzami w stylu "Ja do pociągu nie wsiądę za nic na świecie", i nie zabieranie się za niepotrzebne/niemerytoryczne dyskusje. Nie mam zamiaru zmieniać czyiś radykalnych poglądów. Resztę, zapraszam do dyskusji. Poniżej, kilka zdjęć. Bardziej pozytywne przykłady to Austria - gdzie sposób wykorzystania kolei jest łatwy, a dotarcie do większości austriackich ON nie sprawia problemów. Perony kolei i lokalnych autobusów są ze sobą połączone, a taka forma dotarcia jest powszechna. Oraz gorsze przykłady czyli np. Polska. Poniżej zdjęcie jednego z ostatnich regularnych kursów PKS Pasyk&Gawron Limanowa (dawny PPKS Limanowa) do Koninek, od jakiegoś czasu pod stok nie dojeżdża już transport publiczny. Na samym końcu - zdjęcie z Ukrainy, przystanek we wsi Hukliwy, na połoninie Borżawie. Choć jest wszystko tutaj jest w fatalnym stanie, kolej umożliwiała mi za niewielkie pieniądze dotarcie na wycieczkę skiturową. Przepraszam za jakość zdjęć, ale cały czas nie chce mi się kupić sensownego sprzętu. Zapraszam do dyskusji.3 punkty
-
To mój debiut w pisaniu relacji. Dziś dotarliśmy do Auffach w dolinie Wildschonau, a właściwie 3km za Auffach - mieszkamy tu https://www.tiscover.com/at/unterkuenfte/haus-luxer-kwatera budżetowa.. Trasa przebiegła nadspodziewanie spokojnie, nawet uniknęliśmy korków w rejoie Kufstein. W dolinie leży śnieg ok.50cm, więc jak na tegoroczną zimę jest bardzo ok. Z uwagi na slabe łącze internetowe mogą być problemy z przesyłaniem zdjęć, zobaczymy. Dziś tylko zajawka, plan na jutro to eksploracja regionu SkiJuwel, czyli połączonych dolin Wildschonau i Alpbachtal, pogoda ma być dobra, od poniedziałku spodziewane opady i wiatry3 punkty
-
Cześć. Postanowiłem założyć wątek dotyczący mojego - pierwszego - wyjazdu w Dolomity. Cała akcja bardzo spontaniczna, kombinowałem raczej nad wyjazdem do Włoch w marcu, ale sprawy bardzo szybko się potoczyły i pyk! Jestem tutaj! Konkretnie rzecz biorąc w Vigo di fassa Tu mamy kwaterę, przyjechaliśmy wczoraj busem, jest nas 7 osób - męski wyjazd, bardzo zaniżam średnią wieku 😋 Trasa przebiegła bardzo sprawnie, 11 godzin, było Brno, a potem już Włochy 😋 If you know what I mean Na trasie Taki widok mam z okna (tu zdjęcie robione sprzed kwatery) Przyjechaliśmy wczoraj koło południa, zakwaterowanie, spacerek itp a dziś właśnie teraz - ruszamy, zaczynamy od Passo San Pellegrino. Planowo każdego dnia będziemy jeździć gdzie indziej - bodajże w 4 osrodkach. Rzut beretem od nas jest Carezza, którą ostatnio prezentował JC w swoim vlogu. Oprócz tego będzie Obereggen i bodajże Ciampac. Najbardziej jednak cieszę się na San Pellegrino. Dalszą część relacji wieczorem. Ciao3 punkty
-
Rok temu zjechaliśmy pod koniec dnia do Grossarl i nie dało się już wrócić. Wracaliśmy przez Alpendorf dwoma autobusami i pociągiem. Z relacji wynika że jadąc dziś do Alpendorf trafiliśmy w dziesiątkę. Przepustowość wyciągów 98%, najdłużej w kolejce staliśmy że 3-4 minuty. Jak pogoda się pogorszyła to 95% narciarzy odpłynęła i trasy mieliśmy prawie na wyłączność, a pojawiały się przejaśnienia i jazda była świetna. 46+ km TYLKO w dół w nogach, wyjeździłem się na maksa.3 punkty
-
Bilety do St. Anton w rozsądnych cenach możemy także kupić z Bohumina, Ostravy i Czeskiego Cieszyna u czeskiego przewoźnika https://www.cd.cz/ pod warunkiem, że są kupowane z wyprzedzeniem najlepiej min. 2 tygodniowym. W jedną stronę to 1264 Koron a w obie 2528 Koron od osoby. To daje 431,32zł lub 101,03 Euro w obie strony. Biorąc pod uwagę wyjazd z Bielska to wygląda to tak, że do całości trzeba jeszcze doliczyć koszt połączenia Bielsko-Cieszyn w obie strony lub Bielsko-Bohumin. Cen nie znam, ale to Koleje Śląskie i nie powinno być drogo. Cieszyn jest zdecydowanie najbliżej, jednak połączenie kolejowe z Bielskiem jest kiepskie bo nie dość, że trzeba się przesiadać w Goczałkowicach to jeszcze Cieszyn ma 2 nieskomunikowane ze sobą stacje kolejowe oddalone od siebie o ok. 2km co wymusza gonienie na piechotę z nartami ze stacji do stacji przez miasto albo dzwonienie po taxi. Dojazd do Bohumina lub Ostravy wygląda trochę lepiej, można się przesiąść w Rybniku a potem przesiąść się na czeski pociąg na stacji w Bohuminie lub Ostravie.3 punkty
-
@Gerald fajny temat. Opiszę swoje doświadczenia z ostatnich 3-4 lat, wycieczki latem-bieganie, zimą-skitury, wyciągowo sporadycznie i raczej tylko Ustroń Palenica (bo mało ludzi). Rocznie wypada mi takich wycieczek około 20-30 a bywało i 40, więc chyba nie mało. Lubię w Góry i Górki sam, więc wybór publicznych środków transportu ma też aspekt czysto ekonomiczny. Ekonomia to jedno, a po 28-35 km biegu (tyle biegam) lub aktywności skiturowej z racji wieku muszę "dychnąć" przed powrotem samochodem, w przypadku pociągów/busów nie, więc czasowo mi się domyka . Rozkłady mam pospisywane, więc raczej się wyrabiam. Staram się jeździć tylko poza weekendami. Dwa główne kierunki. Katowice - Bielsko Biała i dalej PKS Bielsko na Solisko lub Salmopol i odpowiednio coś pomiędzy Galwasem a Magurką Wiślańską i w dół w okolice Domu Turysty i potem 4 km z buta do Głębiec, albo droga ppoż. nr. 4 . (kilka krótkich zjazdów z przełęczy) i powrót tą samą drogą albo latem przez Przysłup-Kubalonkę do Głębiec lub przez Magurki na stronę Węgierskiej Górki. Sporadycznie z Salmopola przez okolice Smerekowca w dół, tak żeby się dostać do Wisły Kopydło. Oczywiście czasami są też klasyki Katowice - Głębce - Kubalonka - Stożek - Soszów - Czantoria i Polana ale coraz rzadziej. O Wiśle i problemach komunikacyjnych napisano już prawie wszystko.Chyba parę razy się zraziłem i dlatego wolę w stronę Żywca/Bielska. Dlatego po zabawie w rejonie Magurki lub Kościelca najczęściej jednak wybieram powrót to Bielska i dalej do Katowic tą samą drogą. Proszę zobaczyć ile jest połączeń Katowice-Żywiec i dalej a ile Katowice-Głębce (w tym roku i tak jest lepiej) jak również jakie są czasy przejazdów. Sprzętowo zarówno zimą jak i latem się ogarniam z nartami w pociągach KŚ nie ma problemu brakuje mi tylko czynnych toalet na stacjach. Tak wygląda Beskid Śląski i Żywiecki z Katowic koleją by mirekn Czego mi brakuje ? Pilska i Rysianki z Katowic transportem publicznym z możliwością powrotu tego samego dnia. Pozdrawiam mirekn3 punkty
-
Hulają od grudnia do końca marca , Hochkar nawet w kwietniu, potem masz wysoko położony genialny Heiligenblut , a na majówkę Maso Corto - jest gdzie się wyjeździć , a dla rodzin opcja darmowych karnetów dla wszystkich dzieci do 15 lat jest nie do pobicia.3 punkty
-
Przejazd samochodem, samolotem, samolotem i pociągiem już przerobiłem w swoich vblogach. Po głowie chodzi mi Vlog pt. "Koleją na narty" 🚂, w którym sprawdzę jak dojechać np. do St. Anton pociągiem z Bielska. Nie wiem, czy uda mi się w tym sezonie, ale w przyszłym na 100%3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty







