Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.02.2020 w Odpowiedzi
-
Dzisiaj w Nassfeld mieliśmy wiosnę tej zimy 😮 Od rana temperatura dodatnia, po lekkim deszczu w drodze, w ośrodku przywitało nas Słońce! Jazda na początku szybka, potem jak w końcówce marca - odsypy Co nas zaskoczyło? ...że w Karyntii potrafi być tak pięknie! Z 30 przygotowanych do bloga zdjęć wgrało się kilka...dobre i tyle! Dystans jaki pokonaliśmy: Więcej emocji, to jak odbieramy, to miejsce opiszę po przyjeździe. Taki widok? 😮 Marboru i Paula...a za nami Nassfeld Potęga gór... Ktoś reflektuje na 40stkę z rana? Paula w akcji: Nassfeld - środek na granicy Austrii i Włoch No, to do dołu... Dzień udany, choć po oraniu muld nogi trochę bolą. Co jutro? Jeszcze nie wiem... Podobno (Paula właśnie mówi), że pogoda ma być jutro słaba... A ja tam jej nie wierzę Pozdrawiamy serdecznie! marboru i Paula13 punktów
-
Dzisiaj wygrała BSA Do jedenastej bez kolejek trasy trzymały się do 10, później typowo kwietniowy firn. Skibike full amortyzacja, jeździec trzyma nogi na nieruchomych pedałach, na nogach nie ma nartek jak w skibobach , na krześle jeździec razem ze sprzętem zajmuje jedno miejsce. Miałem propozycje zjazdu, ale przecież najlepsza część sezonu narciarskiego dopiero przede mną Zapraszamy, kup coś i usiądź na tarasie (w środku pełno a na górnym tarasie stoją z napojami przy mokrych stołach) niestety w tym sezonie to standard gastronomi przy BSA8 punktów
-
Ja dziś na 4h wypad do Cisca w ten wiosenny dzień. Na stoku razem z córką jesteśmy o 9 rano. Temperatura +5 stopni. Warunki jak na wiosnę bardzo dobre. Śniegu około 40 cm. Miękko co nie może dziwić. Od rana dużo szkółek. Zbiornik wypełniony w 2/3. Poza trasą śniegu już zero. Pytanie czy ta woda w tym sezonie będzie jeszcze potrzebna. Jak widać w Beskidach śniegu brak. Przed 11 stok tylko mój i córki. Kończymy o 13 i dalej dobrze chodź śnieg miejscami zmienia barwę (topnieje w oczach) za to zero minerałów. Po spakowaniu do auta znów słońce dodatkowo niszczy śnieg Koniec i mamy +9 stopni. Super było warunki bardzo dobre jednak to już wiosna. Jeśli temperatura nie spadnie to koniec tego tygodnia będzie i końcem sezonu. Pozdrowienia dla Pawła.8 punktów
-
7 punktów
-
Witam. Pełne relacje będą dopiero po powrocie do domu. Niestety błąd ładowania zdjęć. Więc będę pisał krótko. Dolni Morava. Warunki różne. Generalnie miękko. Śnieg mokry na większości trasach. Im wyżej tym lepiej. 4 od Slamnika najlepsza- lodowo twardo, trzymała do konca. Różne pory roku. Dół lato/wiosna. Góra zima, środek tras pozna jesień/wiosna. Ludzi umiarkowana ilość, kolejki max 6 min. Na trasach wszystko się rozpływa6 punktów
-
Po wielkich bólach udało mi się wrzucić 10 zdjęć z 40, które przygotowałem do bloga Chociaż tyle, co mogę zrobić online. Pełny wpis będzie dopiero z domu. Trasa, na której spędziliśmy większość dnia... @mifilim, @Mitek kojarzycie? O poranku błękit na niebie, i na śniegu 😮 Villach: Razem z Paulą przy "zamkniętych lunetach" Pięknie! Gdzieś na dole nasze auto Początek bardzo fajnej, ale krótkiej trasy czarnej Na samą górę wjechałem dzisiaj ostatnim krzesełkiem I dzida w dół! Auto tankowałem przy takim zamku... Ropa tańsza o ok 0,30 EUR niż na autostradzie @tanova... Wynik na Endomondo z dzisiaj Paula padła i generalnie ostatni zjazd zaliczyłem samotnie, ona odpuściła Szczegóły i wrażenia z Gerlitzen, po powrocie, w weekend Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula; PS. @mifilim specjalnie dla Ciebie chciałem wstawić, ale już niestety fotki ponownie nie przechodzą , (fejsie pytałeś o EKG Skiline - tam Ci je wysyłam)... Dane z wyciągów: Przewyższenie 12,412 vm, 35 lifts, 100 km.6 punktów
-
z Dni , kiedy ośrodki są pozamykane z powodu wiatru (zwłaszcza SMR) często wykorzystuję z premedytacją na tury. Tak było w zeszłym sezonie, tak jest w obecnym. Z powodu braku aut parkingi płatne są wtedy darmowe, np. na Solisku. Warunki do zjazdu bajeczne. Kilka fotek z wczoraj. Hala Skrzyczeńska - troszkę wieje, dzięki temu można jechać pod górę bez rozpędu oraz Solisko w południe, gdzie zwykle są tłumy 20200216_110838.mp4 20200216_111940.mp45 punktów
-
Ja lubię takie wiosenne nartowanie. Tylko co trenowali Ci biedni Słowacy w takich warunkach. Wracamy na COS. Czasem woda na trasie. Tutaj raczej słabo. Tutaj kolejek też brak.5 punktów
-
Jedziemy dalej 3. Na górze bardzo ok. 3 jest czasem całkiem nieźle. Miejscami niestety tak. 3 tutaj tak. Najgorzej na zakręcie. 3 niżej jest ok.5 punktów
-
Teraz jedziemy na 1. Bardzo fajnie. Mostek. Mostek - 2 strona. Gondola - kolejek brak. Hala Skrzyczeńska - już fajnie nie jest. 3 oficjalnie zamknięta.5 punktów
-
Zrobiłem filmik Zapraszam do oglądania. Jutro zrobię jeszcze jeden, same filmy bez zdjęć, bo jest sporo materiału, który się nie zmieścił.5 punktów
-
Jedziemy dalej. Na 4 względnie ok. Kilka przecierek gdzie trzeba uważać. 4 dalej. Solisko - jest dobrze. Wracamy na 7 - fajnie dziś zrobiona. 7 trochę niżej. 7 mój faworyt. 7 dół.5 punktów
-
Nie za dużo mi się udało w tym sezonie.... ale jednak coś się tam udało. 1) Spacer narciarski na rozgrzewkę, z końcem grudnia. Szyndzielnia - Magura - Klimczok - Szyndzielnia. Wyjazd koleją, brak śniegu poniżej 900 mnpm. 2) Poranne wejście na Pilsko na wschód słońca, oraz wizyta na Rysiance, nocleg na Miziowej. 3) Samotna wycieczka na Turbacz w środku tygodnia. Zupełna pustka i cisza. Nowy Targ Kowaniec MZK - Bukowina Miejska - Turbacz - Obidowa. 4) Wycieczka na Gorc Troszacki. 5) Wycieczka na Wysoki Wierch z pogranicza Sławska i wsi Wołosianka. 6) Wieczorna wycieczka na Połoninę Wetlińską, zjazd po ciemku. VID_20200204_172551.mp4 7) Przysłup - Jasło - Przysłup.5 punktów
-
Dzisiaj już bez zdjęć bo od wczoraj niewiele się zmieniło (to chyba dobrze). Widziałem na 3 Pana ze Skipatrolu, który zbierał na trasie kamienie do wiaderka. Wnioski, które mi się nasunęły, po pierwsze - jednak to robią, po drugie - chcą jeszcze naśnieżyć trasę. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego zbierał je do wiaderka (może do utwardzenia parkingu przed kasami - to żart oczywiście) ? Dość dużo słońca, przez chwilę prószył śnieg, dość mocno wiało, ludzi raczej mało (niektórzy stali w kolejce do żółtej kanapy i na Kopę). Dziś do 11:00 najlepszy śnieg na Pośrednim, Kopa zmrożona rano, na 1 zbyt dużo osób, które nie powinny tam wjechać. 3 fajnie zrobiona jak na nieczynną trasę. 4 tak sobie. 7 też ok.4 punkty
-
Nudne ,,wożenie się po alpejskim sztruksie''😃. Żeby się czegoś nauczyć trzeba pojechać teraz do Szczyrku🙃4 punkty
-
4 punkty
-
Jedziemy na Pośredni. Hala jest dobrze. Niżej już gorzej. Albo jeszcze gorzej. 10 góra dość słabo. Dalej też nie najlepiej. Dół 10 jest ok. 10 jeszcze niżej. Kolejek brak.4 punkty
-
Piątek 14.02 Na stoku byliśmy o 9, znów Buffaure, z tego względu, że mieliśmy tam kilka minut busem. Na Ciampac ani dalej się nie pchaliśmy, postanowiliśmy pokatować najlepszą Panoramę w Buffaure, tutaj była też lepsza pogoda (nie wiało tak). No to ruszamy Trasa cudowna, to jedna z takich, po których można jeździć cały dzień i się nie nudzić. Długość: 3 km gondolą, 7 km trasa, łącznie - 10 km. Wyżej się nie pchaliśmy, przejechaliśmy się krzesłem na ten Col de Valvacin, było dość wietrznie, na górze małe zamiecie, ale tak to lampa, jak przez cały tydzień Gość miał niezły walentynkowy strój Udało się zrobić dobry shot Tata w akcji, jak oceniacie ten styl? Dla mnie niepowtarzalny. VID_20200210_095753.mp4 Końcówka trasy Panorama (jakieś 2km) była płaska, można było jechać, robić sobie selfie, podziwiać okoliczne szczyty. Ostatni raz siadamy w knajpie, najpierw "łyk talentu", następnie Bombardino i Tiramisu Tutaj kolejna wesoła historia z knajpy. Przychodzi kelnerka 9/10, każdy mało co nie dostaje zeza Zbierając kieliszki ze stołu obok, popełniła błąd w fachu i zawartość tacy wylądowała na podłodze. Muzyka ucichła, wszystkie głowy w jej stronę a dziewczyna? Rozejrzała się, uśmiechnęła i zatańczyła, zamiatając tyłkiem jak Shakira powodując chwilową hipnozę wszystkich mężczyzn w restauracji. Następnie dostała gromkie brawa od wszystkich obecnych (kobiet i dzieci również, żeby nie było) Niepowtarzalna atmosfera, min. za to pokochałem Włochy, ten luz. Jeszcze jeden zjazd i kończymy tygodniowy pobyt w Dolomitowym raju. Ostatnie, pożegnalne fotki na stoku Ekipa, brakuje Tadka, był z nami 3 dni dojeżdżając swoim autem, zwinął się w środę. Skitracker, kilometrów mało ale tego dnia pobiłem swój rekord prędkości Jeszcze szybkie zakupy.... Kawa na mieście... I ruszamy w drogę powrotną. W Monachium przejeżdżamy obok oświetlonej Allianz Areny W domu jesteśmy o 4:30. Czyli 11,5 h jazdy z ponad godzinnym postojem w Monachium. Łącznie przez 6 dni zrobiliśmy 320 km na nartach. Może ten wynik nie powala, gdyby to zależało ode mnie to jeździlibyśmy więcej (czyt od deski do deski: 8:30 - 16:30) ale wyjeździć się wyjeździłem a do tego naprawdę odpocząłem. Atmosfera była niesamowita. Przez tydzień nie odczułem ani jednego negatywnego impulsu No, może wtedy gdy nie dało się wrzucić zdjęć na forum Generalnie wróciłem naładowany pozytywną energią. Mamy też parę filmików z GoPro, może zrobię ten klip a jak nie, to umieszczę 'suchy' film z jakiegoś przejazdu tutaj. CIAO P.S. W poście wyżej na początku oczywiście chodziło o czwartek (13.02), nie mogę już tego edytować.4 punkty
-
3 punkty
-
Po powrocie do nart, jakiś czas temu, wpadłem w metrowe, wiosenne muldy na Schlick2000. Po kilku minutach walki, co parę skrętów, siadałem na muldzie aby złapać tchu. Technika pozostawiała wiele do życzenia a pot zalewał ciało . Złość dopadła mnie dopiero w momencie gdy obok mnie przejechał gość dla którego ten armagedon był frajda, tak przynajmniej to wyglądało. Dla mnie od tamtej pory zjazd do doliny gondolą to grzech, a warunki tego typu przyciągają mnie jak magnes, i tak jest do dziś. St. Anton 2017, stan stoku to właśnie wiosenne garby 50cm + 😉3 punkty
-
Myślę, że serwer skionline po prostu zatkało z wrażenia, że tam tak pięknie 😃! Oby jutro pogoda nie pokrzyżowała Wam szyków.3 punkty
-
Proszę już do użytkownika shuger nie pisać, ponieważ jego dostęp został zablokowany. Nie będzie mógł odpowiedzieć.3 punkty
-
Nie martw się, niedługo znowu wyleci z forum, jakkolwiek by się nie nazwał3 punkty
-
Cześć Pasja to jest podstawa. Nie da się robić wszystkiego na raz. Jeżeli Waszą pasją jest jakakolwiek odmiana motosportu to podziwiam i jednocześnie współczuję (mam nadzieję, że dobrze odbierzesz przekaz). Chodzi mi o to, że nakłady jakie trzeba w tego typu działalności ponosić są horrendalne. Zajęcie na 28 z 24 h jak nic. Pozdrowienia3 punkty
-
Nie ta liga choć trasa "turystyczna" fajnista. "Planowana trasa – SINGLE (indywidualna) > kategorie: kadetka / kadet, turystyczna – dł. trasy +/- 11km oraz przewyższenie +/- 880m): START: Hala Miziowa – podejście na Kopułę Pilska – zjazd na Kopiec – zjazd przecinką graniczną na Muńczolik (Sypurzeń), podejście na Palenicę - następnie zjazd drogą leśną do doliny Potoku Cebulowego – podejście drogą leśną do zielonego szlaku na Halę Miziową – zjazd wzdłuż czarnej nartostrady do Szczawin - podejście: czarną nartostradą na Halę Miziową > META." XX Puchar Pilska - Zdjęcia Pozdrawiam mirekn3 punkty
-
Widać nie mam pojęcia - tak samo jak nie mam już chęci na dalsze dyskusje tutaj i publikowanie czegokolwiek po takich postach w których na każdym kroku pojawia się elementarny brak poszanowania drugiej osoby.Nie jestem instruktorem, nie mam aspiracji do bycia znawcą, piszę tylko o swoich obserwacjach i doświadczeniach, zupełnie amatorskich. I za każdym razem jak ośmielam się dodać coś od siebie, zastanawiam się czy zostanę zjechany za swoja niewiedze i amatorskość. I prawie za każdym razem boleśnie się przekonuję że tak. Widać to jest miejsce dla prosów - ja prosem nie jestem wiec dziś już wymiękłem. Tyle w temacie.3 punkty
-
@Mitek Podziwiam Twoją konsekwencję w propagowaniu dobrego i bardzo dobrego dobrego stylu jazdy, ale nie każdy będzie debeściakiem na stoku tak jak nie każdy jest "Kubicą" na ulicach choć pewnie obydwaj myślą inaczej 🙃 Ja uważam, że jak robi to co lubi i robi to bezpiecznie dla siebie i innych oraz przynajmniej stara się podnosić swoje umiejętności to z czasem na pewno będzie w tym dobry. Ty zapewne masz inne zdanie na ten temat. Poniżej chyba bez montażu, a japoński jest taki wciągający 🤣 https://youtu.be/DohZ_u47Ns43 punkty
-
Cześć Drażni mnie niewiedza. To jest film prezentacyjny. Gość zna każdy kawałek stoku, spędził na nim ileś tam dni, próbował warunki, kręcił różne sekwencje, dobierał narty, smarowanie pod śnieg, temperaturę, analizował pozycję itd. Daj mi budżet i też Ci zrobię taki filmik, że kopara opadnie. Znam przynajmniej cztery, pięć osób - w tym pewnie ze trzy z forum, które pojadą równie stylowo i skutecznie bez specjalnych przygotowań. Jeżeli nie masz ograniczeń anatomicznych i jesteś w miarę zorientowanym narciarzem i masz ładny styl, to też tak pojedziesz jak poświęcisz na to sto dni w sezonie. Pozdrowienia3 punkty
-
3 punkty
-
Pozamiatane. Jak tego przybytku w najbliższych dniach nie zamkną na 4 wiatry to powinien tam wkroczyć prokurator z UOKIK na czele. Są jakieś granice bimbania sobie z czyjegoś sprzętu, zdrowia, pieniędzy. Kolejność do wyboru.3 punkty
-
Polecam niektórym czerpać radość z nart tak jak Pan JC:) jak jest w Szczyrku każdy widzi ale skoro są chętni na taką jazdę to dlaczego im bronić? Ja byłem tam raz i wróciłem z całymi nartami porysowanymi od kamieni:( plus gigantyczne kolejki. Z drugiej strony w takiej Szklarskiej nawet nie rozpoczęli na dobte sezonu, a w Szczyrku walcza:)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
No właśnie jak? Dużo tutaj dyskutujecie o stylu, o tym jak się dobrze, poprawnie jeździ. Mój syn jeździ w każdych warunkach, muldy nie stanowią dla niego problemu, zjedzie na każdej trasie. Na swój amatorski sposób cały czas staramy się lepiej jeździć, poprawiać technikę. Nie żyjemy nartami przez cały rok, tak jak wiele osób na tym forum, które jeżdżą bardzo dobrze i fajnie się to ogląda. Narty są zajęciem na zimę, jest to fajny sport i poprostu jeździmy, mamy z tego przyjemność, na naszym własnym poziomie. Tak jak wiele osób żyje nartami, to my żyjemy motosportem i tam inwestujemy energię. Niestety ten sezon jest jak na razie beznadziejny, ja bylem 2 razy na nartach, syn raz. Prognozy niestety nie są optymistyczne. Jesteśmy umówieni na jazdę przez dwa dni z instruktorem z naszego lokalnego klubu, ale zaczynam wątpić czy będzie to w tym roku.2 punkty
-
Tylko jako kibic:). Dokładnie przecież to same "charty":). Mam wielki szacunek nie tylko dla ich kondycji ale także dla umiejętności zjazdu na takim ultra lekkim sprzęcie.2 punkty
-
Licytujecie się jak dzieciaki w piaskownicy o to kto ma lepsze zabawki (w tym przypadku lepszy numerek na forumowej skali), a prawda jest taka że takich jeżdżących jak @Piotr_67, @marboru, @mifilim czy @obywatel_GC na stoku jest niewielu. Patrząc z tej perspektywy to można sobie na prawdę ego zbudować kosmiczne, bo wychodzi ze nawet 1 czy 2 w forumowej skali to w miarę poprawna i kontrolowana jazda której nie opanowało jakieś 90% współczesnych użytkowników stoków, nie tylko w Polsce ale również w krajach alpejskich. Pytanie tylko czemu takie licytacje mają służyć? Dla mnie sprawa jest jasna - kto chce podnosić swoje umiejętności, będzie je podnosił. Kto chce się ześlizgiwać - będzie to robił bez względu na to czy będą jakieś skale, rankingi czy inne głupstwa. Na forach to każdy jest kozakiem - później stok weryfikuje często to kozactwo, najczęściej w tę negatywną stronę. Poza tym z czytania forum i pytania o numerek na skali nikt się jazdy nie nauczy, trzeba to wypracować ćwiczeniami praktycznymi w terenie.2 punkty
-
Bo wtedy masz "szacun na dzielni".2 punkty
-
Cześć A jaki jest cel nauki za wszelką cenę ciętego skrętu, że się tak zapytam??? Skręt cięty to we wszystkich szkołach narodowych najwyższy etap jazdy amatorskiej, potem już tylko sport. Czy opanowałeś już wszystko co wcześniej? I jeszcze jedno - dobra narta to ciężka narta chyba, że mówimy o osobach zupełnie początkujących. Pozdroweinia2 punkty
-
Dlatego robię wszystko żeby na tydzień w sezonie wyjechać w Alpy. W taka zimę jak obecna na polskich stokach często po 11:00 to już tylko ,,sztuka przetrwania''.2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć Kolega przerażony się rozpisał to i ja dorzucę. Ciąża to nie choroba. Przez tysiące lat kobiety pracowały w ciąży, bawiły się w ciąży, baaa nawet walczyły w ciąży. Mam dwoje praktycznie dorosłych dzieci, żona jest normalna, rodzić poszła z pracy, byłem z nią przy porodzie cały czas. Tak ona jak i znane mi dziewczyny w ciąży były bardzo czynne a im mniej się ze sobą "certoliły" tym dzieci były zdrowsze silniejsze itd. Ciąża to proces fizjologiczny związany z powstawanie potomka i tak go należy traktować i nie dopisywać mu nie wiadomo jakich treści. Kolega Aressi widział poród? Pozdrowienia2 punkty
-
Co do filmiku z muldami - oczywiście można wszystko wykpić i obalić długością i charakterystyką nart. Wiadomo że na jednych nartach takie techniki są łatwiejsze a na innych trudniejsze - nie o to mi chodziło zamieszczając to wideo. Ważne żeby się nie bać jeździć po takim terenie a te instrukcje pomagają pozbyć się strachu. U mnie to zadziałało - wcześniej taki teren mnie paraliżował, ale jak spróbowałem to okazało się że nie taki straszny ten diabeł. Jak się ma opanowane podstawy to dużo czasu nie zajmuje nauczenie się jeżdżenia między garbami. Myślę że spróbować zawsze warto.2 punkty
-
Twój komentarz brzmi dla mnie bezsensownie dlatego nazwałbym to tak jak się to powinno nazwać, czyli HEJT. Bezsensownie dlatego, że JC we wszystkich swoich vlogach wypowiada się w bardzo podobnym tonie (czyli pozytywnie) o dziesiątkach różnych ośrodków, które odwiedza.2 punkty
-
Absolutnie nie bronię ośrodka, ale trochę przesadzasz. Pogoda i temperatura (dzisiaj w Bielsku +16) jest jak przed laty w kwietniu, więc warunki są właściwe dla tych temperatur. Przypomnij sobie jak kiedyś bywało na koniec sezonu. Często narty zdejmowało się na niektórych odcinkach gdzie brakowało śniegu. Są też narciarze co właśnie czekają na takie ciepło i breja, woda, i trochę brązu w niczym im nie przeszkadzają. Czas się przyzwyczaić do takich zim. Nie bronię SMR, ale z naturą nie wygrasz.2 punkty
-
Dzisiejsza połączona relacja z COS i SMR. Do około 12:30 nie było prawie ludzi na ośrodku, później zaczęli się zjeżdżać, ale ja powoli już kończyłem jazdę, więc było mi to obojętne. Od 8:00 do 13:00 wyjeździłem się wspaniale. Jazda od odbicia do odbicia - w Szczyrku też czasem można. Na COS trening zawodników ze Słowacji, czarna zablokowana (zjechałem raz). Kopa już mocno wiosenna - stoi się w miejscu, a dwa dni wcześniej można było jeździć bez używania kijków (a jechałem nią jako pierwszy w dniu dzisiejszym). Bardzo fajna dziś 7 i 1. Dość dobrze też zrobiona zamknięta 3, gdzie można było fajnie pojechać. Uważać należy przy zakręcie w prawo i na ściance przed ostatnim zakrętem w lewo. 4 kilka drobnych przecierek. 8 do Rudego Kota ok. Poniżej do przejścia w 10, już słabo. 10 góra, sporo przecierek, powyżej przejścia w dolny odcinek słabo. Dół 10 całkiem ok. choć trochę drobnego kamienia. Na powrocie na COS Ondraszkiem, momentami stała woda i trochę przecierek. Wg. mnie, jak na wiatr, panujące temperatury, to ośrodek trzyma się nadspodziewanie dobrze, choć to raczej już wiosenne nartowanie (a to dopiero połowa lutego). Zaczynamy w COS - zeszła masa śniegu. Niektórych przygrzało. Słowacy jadą na trening. Czarna zamknięta, jedziemy na SMR. Zbójnicka na wyłączność - jest pięknie i widokowo. Warunki rano. Widokowo.2 punkty
-
Tegoroczny sezon zacząłem w niewielkim (na rozgrzewkę) ośrodku Ricky - około pół godz. za Zieleńcem. Od granicy w Mostowicach, a zwłaszcza na przełęczy po czeskiej stronie, droga całkowicie nieodśnieżona - i może dlatego nawigacja kieruje trasą o 15 minut dłuższą przez Lewin Kłodzki. Ale spróbowałem i ostrożnie da się przejechać. Na przełęczy mnóstwo zaparkowanych aut z narciarzami biegowymi, chyba były jakieś zawody. Ricky to ośrodek niewielki, położony na wysokości 750-1000m (245m przewyższenia), ukryty w całości w lesie. Składa się z poczwórnej, niewyprzęganej kanapy oraz wyprzęganego talerzyka, który mimo iż jedzie trochę szybciej, ma trasę załamaną, więc na jedno wychodzi. Ale ma dużo krótszą kolejkę - mimo weekendu prawie na bieżąco, a do krzesełka ok. 5-10 minut. Na uwagę zasługuje też fakt, że obsługa podaje tu talerzyki (na ogół wyciągi Tatrapomy są samoobsługowe) i to już na czerwonym świetle, przez co narciarze jadą bardzo gęsto, co zwiększa przepustowość. Ruszanie bardzo łagodne jak na ten typ wyciągu. Niestety nie dociera on do samego wierzchołka, na dole też trzeba do niego kawałek podejść z trasy niebieskiej. Wśród aut na parkingu, naliczyłem tylko jedno polskie na około 60 mijanych. Tzw. górny parking prawie cały zajęty - przy wjeździe stał facet z informacją, że brak miejsc, ale mnie przepuścił - widocznie na bieżąco kontroluje stan miejsc. Z dolnego nie wiem jak dostać się wyżej, czy są jakieś skibusy, za to z powrotem jest niby zjazd na nartach (drogowskaz przy wyciągu), ale nie wiem w jakim stanie. Ogólnie trochę śniegu wokół tam jest. Dolny parking też był w dużym stopniu zajęty. A to około 1,5km niżej. Pogoda dzisiaj w sam raz - nie było może pełnego słońca, a jak tam dotarłem to było nawet pochmurno, ale widoczność nie najgorsza. Ośrodek może niczym nie zachwyca, ale nie ma też czego się przyczepić. Karnety różnego typu - punktowe / godzinowe. Trzy trasy do wyboru (niebieska, czerwona, czarna), ruch na stokach, jak i stan śniegu też powiedzmy umiarkowane. Dotarłem tam na 11-tą i jako-tako można było pozjeżdżać, tworzyły się dopiero lekkie odsypy. Stoki nachylone na południowy-wschód, więc z czasem robiły się miękkie. Końcowy odcinek niebieskiej dostępny tylko czerwonym skrótem, więc takim zupełnie początkującym odradzam - niektórzy wcześniej skręcali w jakąś dróżkę przez las. Na dole szkółka z wyciągiem taśmowym oraz spiker, komentujący przez megafon zawody dzieciaków na ringu, "ubranych" w przeźroczyste kule jak do zorbingu. Klimatyczny, mały ośrodek, ma wszystko czego potrzeba.2 punkty
-
Witam po przerwie. Wróciłem we czwartek z fantastycznego pięciodniowego pobytu w rejonie doliny Oetz. Wyjazd jak to ostatnio wchodzi mi w krew z Gajowy01. Plan wykonany w 100% to znaczy dzień pierwszy Solden, drugi Hochgurgl, trzeci Obergurgl, czwarty powtórka z Solden i ostatni Kuhtai. Pogoda co tu dużo mówić - petarda. Pięć dni totalnej lampy. O ośrodkach pisać nie ma co bo to top topów i w zasadzie wszyscy je znają. Niech te parę fotek odda to jak tam było: Także no...... było ładnie. Na koniec jeszcze krótki filmik: Miłego oglądania.1 punkt
-
Mamy setki. I marzymy o tym żeby udostępnić je komuś, kto zarejestrował się na forum tylko po to żeby je wysępić.1 punkt
-
Na czerwonej łatwiej niż na niebieskiej. Niestety nie mam takich filmów (i w ogóle prawie żadnych z jazdy). Poza tym, nie jeżdżę wystarczająco dobrze technicznie by zamieszczać filmy instruktażowe. Na 2 stronie tego wątku Idealist wrzuciła film ze śmigiem. Jak dla mnie to właśnie perfekcyjne wykonanie na normalne (NIE ekstremalnie strome) stoki. W tym wydaniu jest dość podobny do krótkiego ciętego, jest jednak trochę uślizgu. W Sitn, śmig jest trochę bardziej ześlizgowy. Narty stawiane są bardziej w poprzek, następuje mocne odbicie w górę. Chyba nie. "Najszerszy zakres ma słowo metoda, w wielu kontekstach nie moglibyśmy stosować dwu pozostałych, np. w wyrażeniu haniebne metody. Termin metodyka pojawia się zwykle, gdy chodzi o praktyczne zastosowanie jakichś metod, np. metodyka szkolenia kierowców. Wyraz metodologia zaś praktycznie nie występuje poza tekstami naukowymi, a typowy jego kontekst to metodologia badań (lub nazwa dyscypliny naukowej)." https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/metoda-metodyka-metodologia;7632.html1 punkt
-
Lata 30 XX. wieku, Worochta w województwie stanisławowskim – kolejny ciężki poranek dla pasażerów narciarskiego pociągu rajdowego, pierwszej takiej inicjatywy w Europie. „Narty-Dancing-Brydż” – w tym krótkim sloganie zawiera się cały geniusz nowej formuły zimowego wypoczynku. Chętne (i odpowiednio majętne) sportsmenki i sportsmeni spędzają dziesięć dni w tej samej, zgranej wspólnocie, ale każdego dnia są w innym miejscu, nie kłopocząc się przy tym o logistykę i zakwaterowanie. Podróżują nocą, miło spędzając czas w wagonie tanecznym, restauracyjnym lub filmowym, rankiem niwelując efekty ewentualnego zmęczenia na stoku albo podczas górskich wycieczek. 1200-kilometrowa kolejowa trasa obejmuje wizyty w tak znakomitych kurortach jak Wisła, Zakopane, Krynica, Rabka, Truskawiec i właśnie kresowa Worochta, rywalizująca z podtatrzańskim miastem o miano zimowej stolicy Polski. Zdjęcie Henryk Poddębski/NAC PODĄŻAJ ŚLADAMI II RP! FERIE ZIMOWE W STYLU RETRO Rozpoczęły się tegoroczne ferie zimowe, dzieci znów mogą się cieszyć wolnością od nauki. Jeżeli dopisze pogoda, polskie kurorty narciarskie znów będą przeżywać oblężenie. Mało kto wie, że ferie zimowe w polskich szkołach po raz pierwszy wprowadzono w 1931 roku. Trwały one 3 tygodnie, począwszy od okresu Bożego Narodzenia. Z okazji 100. lecia odzyskania niepodległości Polski prezentujemy jedną z najbardziej ikonicznych form spędzania wakacji zimowych w II RP – pociąg rajdowy. POCIĄG NARCIARSKI „Czy wiesz co to jest narciarski pociąg rajdowy? Czem była zima w dawnem pojęciu? Okresem zabitych na głucho okien, nudy, katarów i oczekiwania na wiosnę. Dla mieszkańców miasta zima była najbardziej utrapioną i straconą porą roku. Narty odkryły piękno zimy.” Tak zaczyna się opis rajdu kolejowego „Dziesięć dni zimowych w Karpatach”. Była to pierwsza tego typu atrakcja w Europie. Poszczególne wagony wyjechały podłączone pod inne połączenia w sobotę, 21 lutego 1932 z pięciu miejscowości – Warszawy, Poznania, Katowic, Krakowa i Lwowa. Następnie w okolicach Lwowa złożono je w jeden skład, dołączono także wagon służbowy do magazynowiania dla nart i wagon restauracyjny, nazywany też klubowym. Trasa wynosiła około 1200 km i wiodła przez najciekawsze kurorty narciarskie Polski. Rajd kończył się rozłączeniem na poszczególne wagony w Dziedzicach (dziś Czechowice-Dziedzice) i powrotem do domów. Pociąg narciarski w Worochcie. Autor: Henryk Poddębski. Źródło: NAC. Pociąg jechał nocami, a na wybranych stacjach zatrzymywał się na całodzienny postój. Wtedy to pasażerowie odbywali wycieczki narciarskie. Za każdym razem przygotowywane były 3-4 propozycje, każda o innej skali trudności. Dodatkowo, dla początkujących, dostępny był kurs od podstaw z doświadczonym nauczycielem. Nad wszystkimi narciarzami podczas wycieczek czuwali lokalni przewodnicy i wyszkoleni instruktorzy. W bufecie w wagonie restauracyjnym sprzedawano kartki pocztowe ze specjalnym stemplem, przewodniki, mapy, a każdy był zobowiązany do zakupienia pamiątkowego, emaliowanego żetonu. Oto program atrakcji: StacjaWycieczki Dzień 1 21.02.32 LwówUroczysta odprawa pociągu ze Lwowa Dzień 2 22.02.32 Worochta – Na Kukuł Czarnohorski przez Kiczerkę – Na Magórki i Mikulinkę – Na Paradczyn – Trening z instruktorem dla grupy początkującej Dzień 3 23.02.32 Sławsko – Na Trościan https://en.mapy.cz/s/puvozazuda – Na Wysoki Wierch – Na pobliskie wzgórza – Trening z instruktorem dla grupy początkującej Dzień 4 24.02.32 Truskawiec(po przyjęciu u Zarządu Zdrojowiska) – Na Ciuchowy Dział – Na Spiczynów Dzień 5 25.02.32 Sianki – Do schroniska na Rozłuczu – Pługiem do Czechosłowacji, do wsi Użok Dzień 6 26.02.32 Krynica(po przyjęciu u Zarządu Zdrojowiska) – Na Bukowinę i Jaworzynę Dzień 7 27.02.32 Rabka (po przyjęciu u Zarządu Zdrojowiska) – Na Turbacz – Na Wielki Luboń Dzień 8 28.02.32 Zakopane – Na Halę Gąsienicową – Na Gubałówkę Dzień 9 29.02.32 Zwardoń – Zawody uczestników o odznakę za sprawność PZNDzień 10 01.03.32 Wisła– Na Baranią Górę – Na Stożek – Do Zamku Prezydenta Zakończenie rajdu ŻYCIE W PODRÓŻY Cena rajdu wynosiła 200 zł. Zawierała ona: przejazdy, numerowane miejsce sypialne z pościelą, ogrzewaniem, umywalnią itp., przewóz bagażu, pełne utrzymanie i udział w programach towarzyskim, imprezowym i turystycznym. Współcześnie kwota ta może wydawać się niewygórowana, lecz nie jest to prawdą. Roczne zarobki robotnika w II RP kształtowały się w okolicy 1000 zł, więc na wyjazd musiał on pracować około 3 miesięcy. Pracownicy umysłowi tamtych lat mieli zarobki 2-3 razy wyższe, jednak stanowili oni zaledwie ok. 13% społeczeństwa. W rajdzie wzięło udział 148 osób, a proporcja kobiet do mężczyzn wynosiła mniej więcej 1:2. W pociągu dodatkowe opłaty pobierano za usługi naprawcze, bufet i instruktaż narciarski. Przed wyjazdem trzeba było zaopatrzyć się w sprzęt do uprawiania sportu. Ile kosztowały narty? Drewno jesionowe lub hiccory kosztowało 50-60 zł., wiązania sprężynowe 15-20 zł, kanty stalowe dla desek 7-10 zł i foki 15-20 zł. Jednak podobno dla nowicjuszy wystarczały deski za około 30 zł. Jest to rzecz charakterystyczna dla epoki, że praktycznie wszystkie aspekty podróżowania i sportów zostały opisane w prasie codziennej i wydawnictwach. Dla przykładu, w tekstach zawarta była dokładna instrukcja budowania nart czy łyżew – krok po kroku. Z kolei dla osób rozważających rozpoczęcie uprawiania narciarstwa pojawiały się artykuły jak zacząć szusować. Dokładnie opisywano ułożenie nóg i rąk, postawę, zagrożenia i sposoby udzielania pierwszej pomocy. STACJE Podążając trasą rajdu można się zapoznać z najciekawszymi kurortami II RP, od wschodu na zachód. Zostały one przedstawione w kolejności, w jakiej zatrzymywał się pociąg. WOROCHTA Panorama Worochty. Fragment miejscowości z widocznym na pierwszym planie wiaduktem kolejowym. Fotografia wykonana zimą. Źródło: NAC. „Tam szum Prutu, Czeremoszu, Hucułom przygrywa…” Melodia tej piosenki kojarzy się dziś bardziej z rytmami disco-polo, ale jej pochodzenie jest o wiele starsze. Huculszczyzna była jednym z najciekawszych terenów dla narciarzy. Przyciągały ich Pasma Gorganów i Czarnohory, oraz kultura Hucułów, tamtejszych górali. Dziś znajdują się w granicach Ukrainy i są odkrywane na nowo przez wielu polskich turystów. Spacerując po górskich szczytach do tej pory można znaleźć słupki graniczne z międzywojnia, na linii która dzieliła Polskę i Czechosłowację. Perłami Karpat Wschodnich była Worochta i sąsiednie Jaremcze, dwie miejscowości turystyczne. Klimat w nich miał „podniecający wpływ na narządy”, kuracjusze mogli liczyć na „uodpornienie ustroju”, a także podleczyć choroby płuc. Najbardziej rozpoznawalną atrakcją Worochty, widoczną na niemal wszystkich pocztówkach nawet dziś, jest wiadukt kolejowy, pod którym płynie rzeka Prut. Powstał on według projektu Stanisława Rawicz-Kosińskiego, wybitnego inżyniera. Oprócz tego wśród zakręconych uliczek można znaleźć piękne, zabytkowe wille z okresu międzywojnia, choć ich stan często wskazuje na potrzebę remontu. Nad miejscowością, na wzgórzach wznoszą się dwie malownicze cerkwie typu huculskiego. SŁAWSKO Sławsko. Panorama miejscowości. Źródło: NAC. Sławsko to ukraińska miejscowość, położona nad rzeką Opór, która kiedyś była miejscem weekendowych wycieczek mieszkańców Lwowa. Dziś opisywane jest jako urokliwe miasteczko, idealne na odpoczynek i oderwanie się od rzeczywistości, a na forach narciarskich zbiera lepsze opinie od pobliskiego Bukowela. Kiedyś Sławsko polecano osobom cierpiącym na „przepracowanie i nerwowe wyczerpanie”. Posiadało rozbudowaną infrastrukturę – pensjonaty, restauracje, dancingi itp. Dziś zabytkiem wartym uwagi jest cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. TRUSKAWIEC Pierwszy kurs narciarski w Truskawcu – pod kierownictwem p. Jakubowskiego ze Lwowa urządzony przez seksję narciarską Drohobycz-Borysław-Truskawiec Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Źródło: NAC. Truskawiec to doskonale znane uzdrowisko u stóp Beskidów Skolskich. Frekwencja w nim w 1936 roku wynosiła podobno aż 18 tysięcy gości! Do dziś słynie ze zdrojów mineralnych i borowiny, a najsłynniejszą wodą była i jest „Naftusia”, która posiada słaby zapach nafty. W międzywojniu, w kurorcie, były: inhalatorium, kąpielisko siarczano-solankowe na wolnym powietrzu, łazienki; o pacjentów dbało ponad 30 lekarzy, a po zabiegach do dyspozycji pozostawała szeroka gama przyjemności: klub towarzyski, lokale rozrywkowe, teatr, kino, czy biblioteka. Wypoczywali tu m.in. Stanisław Wojciechowski, Józef Piłsudski, Wincenty Witos, Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Julian Tuwim, Stanisław Witkiewicz, Bruno Schulz, Zofia Nałkowska i wielu innych znanych ze scen politycznych i kulturalnych II RP. Dziś Ukraińcy kontynuują dumne tradycje lecznicze. Podczas spacerów widać, jak socrealistyczna zabudowa miesza się ze stuletnimi willami. Obecnie działa około 20 sanatoriów, delfinarium, liczne kawiarnie, restauracje i winiarnie. SIANKI Schronisko Przemyskiego Towarzystwa Narciarskiego w Siankach. Źródło: NAC. Sianki to miejscowość, która współcześnie leży na granicy polsko-ukraińskiej, choć właściwie należy powiedzieć, że leżała. Wyludniona po 1945 część polska, dziś znajduje się na ścieżce historyczno-przyrodniczej „W Dolinie Górnego Sanu” i jest pod opieką Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Po stronie ukraińskiej mieszka kilkadziesiąt rodzin, ale w zabudowie niewiele pozostało z czasów kurortu. Kiedyś zaś miejsc noclegowych było dla prawie 2 tysięcy letników, 3 schroniska, bufet kolejowy, 7 sklepów spożywczych, piekarnia, orkiestra sezonowa, biblioteka, scena amatorska, korty tenisowe, boiska, skocznia narciarska oraz tor saneczkowy. Z tego wszystkiego do dziś można odnaleźć jedynie pozostałości po cmentarzu i kaplicy cmentarnej. Teren tego tzw. „bieszczadzkiego worka” to przykład na złożoność losów ludności Polski i skomplikowanych procesów dziejowych zachodzących po II wojnie światowej. KRYNICA Krynica. Fragment miasta. Widok ogólny zimą. Źródło: NAC. Krynica to jedna z perełek osiągnięć II RP. W polskich uzdrowiskach po I wojnie, potrzebne były inwestycje, które przez 20 lat pochłonęły ponad 50 milionów złotych. W wykorzystaniu tych środków przodowały Krynica i Zakopane. Powstawały nowe sanatoria, zakłady lecznicze, łazienki, domy zdrojowe, szpitale, hotele, wille, infrastruktura lecznicza, parki i ogrody, urządzenia sportowe, a także inwestowano w infrastrukturę miejską: wodociągi, sieci sanitarne, elektryfikację, remonty oraz rozbudowy gmachów, dróg, mostów, brukowanie i asfaltowanie ulic oraz chodników. Krynica-Zdrój, jak głosiły reklamy, była „polskim St. Moritz” i posiadała „pierwszorzędne urządzenia do sportów zimowych”. Największym osiągnięciem było otwarcie w 1937 roku kolejki na Parkową Górę, z której turyści mogą korzystać do dziś. Poza tym słynny był tor saneczkarski, gdzie w 1935 roku odbyły się Mistrzostwa Europy. W Krynicy odbyły się także Mistrzostwa Świata w Hokeju na Lodzie 1931 i można powiedzieć, że zamiłowanie do tego sportu utrzymuje się w Kryniczanach i współcześnie. Krynica była i wciąż jest bardzo modnym kurortem. Prócz specjalnego klimatu przyciągały pasma Jaworzyny Krynickiej i Beskidu Niskiego. W 1936 roku gościła prawie 32 tysiące turystów. W kurorcie bywali m.in.: Józef Piłsudski, Helena Modrzejewska, Władysław Reymont, Julian Tuwim, Konstanty Ildefons Gałczyński, czy Jan Kiepura. Dziś łatwo można odnaleźć ślady dawnego kurortu. Choć po II wojnie światowej zrabowano dużą część wyposażenia sanatoryjnego, a budynki wymagały pilnych remontów, zachowało się ponad 20 willi, urokliwe parki zdrojowe i charakterystyczne pijalnie wód mineralnych. RABKA Rabka. Fragment miejscowości. Widok ogólny zimą. Źródło: NAC. Dziś uzdrowisko to kojarzy się głównie z leczeniem dzieci i tak samo było w okresie międzywojennym. Frekwencja w Rabce w 1936 roku wynosiła ok. 24 tysięcy osób. Miejscowość była doskonale przygotowana pod względem bazy noclegowej i kulturalnej, bowiem posiadała teatr, kino, muszlę koncertową, boiska sportowe, biblioteki, dancingi i Klub Towarzyski. Dziś także nie ma problemów z odnalezieniem dawnej architektury na ulicach miasta. Wyróżniają są charakterystyczne elementy uzdrowiska jak sanatoria, parki zdrojowe czy tężnia. Na gości także czekają muzea, skanseny, galerie. A dla narciarzy – piękne okolice i pasmo Gorców. ZAKOPANE Jazda próbna kolejki linowej z Kuźnic na Kasprowy Wierch, wyjazd pierwszego wagonika z pasażerami ze stacji początkowej. Źródło: NAC. Tyle o Zakopanem napisano, zaśpiewano, opowiedziano… Kurort pod Tatrami, rozsławiony został w XIX wieku. W międzywojniu było to miejsce modne, gdzie trzeba było bywać, swoista „kulturalna stolica Polski”. Była to także kolebka góralszczyzny, która wypromowała tę kulturę i częściowo przyczyniła się do rozbudzenia zamiłowań etnograficznych w rodakach. Frekwencja, dla porównania, wynosiła w 1936 roku prawie 50 tysięcy odwiedzających. Za tym szła doskonale przygotowana infrastruktura, z miejscami które były wręcz kultowe, jak restauracja „Morskie Oko”, kino dźwiękowe „Sokół”, czy klub „u Trzaski”. W rejestrze zabytków dziś figuruje wiele wpisów dawnych domów i willi. Dziś także tego miejsca reklamować nie trzeba. Świadczą o tym tłumy turystów na Krupówkach, Gubałówce i tatrzańskich szlakach. Najbardziej spektakularne przykłady prac z okresu międzywojnia Zakopane zawdzięcza staraniom Ligi Popierania Turystyki. Mowa o kolejce linowej na Kasprowy Wierch, kolejce szynowej na Gubałówkę i modernizacji miasta przed Narciarskimi Mistrzostwami Świata FIS w 1939 roku. A skoro mowa o wielkich imprezach sportowych – Wielka Krokiew, gospodarz konkursów Pucharu Świata w Skokach Narciarskich, pierwotnie powstała według projektu Karola Stryjeńskiego i została uroczyście otwarta już w marcu 1925 roku. Międzynarodowe Zawody Narciarskie o Mistrzostwo Polski w Zakopanem. Michał Górski w skoku narciarskim z Wielkiej Skoczni na Krokwi. Z boku na trybunie tłum kibiców. Źródło: NAC. Sto lat temu Polacy również uwielbiali skoki narciarskie. Skocznie powstawały w niemal każdym kurorcie narciarskim i regularnie organizowano na nich zawody. Jednak współcześnie można zauważyć ogrom postępu technologicznego – bowiem jak pisała K. Muszałówna wtedy „skoczyć sto metrów z amerykańskiego drapacza chmur – to jest niewątpliwie możliwe, ale skok taki równa się cenie życia”. Dziś skoki na Wielkiej Krokwi sięgają odległości 140 metrów, ale emocje kibiców pozostają od wieków te same. ZWARDOŃ Panorama Zwardonia. Widok ogólny drewnianych zabudowań wiejskich. Widoczny krajobraz zimowy. Źródło: NAC. Zwardoń, w paśmie Beskidu Żywieckiego, w okresie II RP także był modnym i znanym kurortem z przygotowaną infrastrukturą. Charakterystyczny dla niego był klimat, który długo zatrzymywał pokrywę śnieżną. Najsłynniejszym budynkiem, który do dziś można oglądać, jest schronisko turystyczne „Dworzec Beskidzki”. Zwardoń także słynął z tego, że często organizowano tam konkursy o „Odznakę za Sprawność” Polskiego Związku Narciarstwa. Wprowadzona w 1926 roku, była innowacją turystyczną w Europie. Z założenia był to „najsilniejszy instrument propagandy wychowania fizycznego na nartach”, który zachęcał „do utrzymania sprawności przez jaknajdłuższy okres wieku poszczególnego narciarza”. Oddziaływanie idei było duże, bo w samym roku 1937 wydano ponad 4 tysiące odznak. Posiadała ona trzy stopnie – brązowy, srebrny i złoty. Aby zdobyć każdą, trzeba było osiągnąć określone rezultaty. I tak, na stopień najniższy, brązowy, narciarz w wieku 30 lat w biegu na 15 km powinien nie przekroczyć czasu 1:53.45. Pomysł na taką promocję turystyki się przyjął – do dziś wielu turystów na szlakach górskich ma w swoich plecakach książeczkę do zbierania pieczątek, by zdobyć odznaki PTTK. WISŁA Fragment miejscowości Wisła. Fragment jednej z ulic miejscowości. Widoczni piesi. Fotografia wykonana zimą. Źródło: NAC. Wisła to miejscowość w Beskidzie Śląskim. Cicha, klimatyczna stacja podgórska cieszyła się frekwencją ok. 8 tysięcy turystów w 1936 roku. Największą atrakcją dla gości kurortu był basen kąpielowy (zasilany z Wisły) z plażą i „monumentalny wodotrysk Źródeł Wisły” na jednym z zieleńców. Tak jak i w innych kurortach pojawiały się pensjonaty, dancingi i boiska. Pewną sławę miejscowość zyskiwała dzięki organizowanym imprezom regionalnym. Ze składek społeczeństwa śląskiego władze wojewódzkie wybudowały i przekazały prezydentowi RP tzw. Zameczek Prezydencki według projektu znanego architekta Adolfa Szyszko-Bohusza. Dziś miejscowość ta jest kojarzona głównie z postacią Adama Małysza, a z historycznej zabudowy niewiele się zachowało. W takich wydawnictwach można też znaleźć odpowiednie listy ekwipunku na wyprawę górską: nart i kijki, buty, spodnie narciarskie, koszule narciarskie, wiatrówka lub kurtka, ciepła bielizna, ciepła czapka lub beret, 2-3 pary wełnianych skarpet, 2 pary rękawic. Zawody narciarskie w Zwardoniu o odznakę sprawnościową Polskiego Związku Narciarskiego zorganizowane przez Tatrzańskie Towarzystwo Narciarzy z Krakowa. Uczestniczka zawodów. Źródło: NAC. W czasie rajdu, uczestników zaopatrywano w prowiant na wycieczki. Poza tym zalecano zabieranie w trasę np. czekolady, zupki w proszku, konserwy czy grysika. Ze sportów zimowych promowano także łyżwiarstwo. Tu ubiór miał być lekki i swobody, niekrępujący ruchów, trzeba było jedynie założyć ciepłe rękawice, pończochy i skarpety. Najważniejsze jednak miały być buty – dopasowane i wygodne. WSPOMNIENIA „Bo i cóż to za taki pociąg, w którym huczy od śmiechu i wesołych głosów, w którym nikt nie patrzy na zegarek, ziewając, który czeka czasem godzinę na zbłąkaną w górach owieczkę? I w którym każdy ma swoją kajutę czystą, wygodną, uprzejmą?” zastanawiała się Magdalena Samozwaniec, uczestniczka rajdu, w swoich wspomnieniach. Z kolei Maria Krzetuska, która także skorzystała z atrakcji, w audycji radiowej nazywała siebie i resztę narciarzy sektą „czcicieli śniegu”. Eksperyment turystyczny trafił w gusta mieszkańców II RP. Na fali sukcesu pierwszego rajdu, kolejne były kwestią czasu. Już następnego roku wyruszyły dwa pociągi rajdowe, zaczęto zmieniać trasy i ilość dni w podróży. II RP pokochała narty. Szukano wymówek do wyjazdów i zmieniano dla nich tryb życia. Z ust lekarzy międzywojnia można było usłyszeć, że osiem dni urlopu zimowego jest równe trzydziestu dniom letniego. Podobno chłodne powietrze dobrze działało na układ nerwowy, wpływało korzystnie na układy oddechowy i krwionośny oraz przemianę materii. Z kolei ruch na łyżwach czy nartach miał wzmacniać kości i więzadła. Dla osób, które były zapisane do różnych organizacji sportowych, nierzadko jesienią urządzano „suche zaprawy narciarskie”, czyli systematyczne spotkania, podczas których wykonywano ćwiczenia budujące wytrzymałość, jako przygotowania do wyjazdów. Trzy miłości międzywojennej Polski to podobno narty, dancingi i brydż. Ludzie potrafili się bawić w kilku wagonach sunących przez górski krajobraz. Znali doskonale szlaki narciarskie Polski. Wszystkim narciarzom życzymy dużo śniegu, a dzieciom udanego odpoczynku! Autor: Magdalena Bagińska https://niepodlegla.gov.pl/o-niepodleglej/podazaj-sladami-ii-rp-ferie-zimowe-w-stylu-retro/1 punkt







