Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
01.03.2020 - 01.03.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.03.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
16 punktów
-
Część 2: Sobota rano przywitała mnie takim widokiem z okna. Ale cudna pogoda! Potem pyszne śniadanko, przyszykowane przez panią Ljubišę – omlet z lokalnym serem i lokalną szynką. Mniam! A do śniadanka … śliwowica własnego wyrobu, serwowana przez gospodarza . Bałkańska gościnność, nie można odmówić, trzeba chociaż umoczyć usta - choć dla mnie zupełnie nietypowa pora na alkohol. Hmm, jeszcze przez dwie godziny na stoku miałam posmak tej rakiji. Takie „uroki” bałkańskiego nartowania … Od Milana dowiedziałam się, że tego dnia w Kolašinie 1450 uruchamiają dwuosobowe krzesełka i kolejne trasy. I że wszystko będzie wyratrakowane. Późno otwierają tutaj wyciągi – dopiero o 9.30, a zamykają o 16.00. Jesteśmy trochę wcześniej, przed otwarciem - idę do wypożyczalni po odłożone buty i narty, kupuję skipass. Skipassy wielodniowe dają korzyści od bodajże pięciu dni, krótsze – to po prostu wielokrotność 15 euro. W międzyczasie rusza Vilina Voda, więc – w górę serca i cała reszta! Na początek - czerwona nr 2. Tam, gdzie w piątek był totalny freeride, w sobotę jest aksamit i sztruks. Jest ona też najbardziej stroma i spokojnie mogłaby uchodzić za czarną trasę. Potem zjeżdżam do dwuosobowych krzesełek Ćupovi, zdecydowanie w klimacie retro. Jak dowiaduję się od współpasażera, wyciąg pochodzi jeszcze z czasów Jugosławii. Wyciąg jedzie na sam szczyt, ale w połowie trasy jest stacja pośrednia - drewniana budka i garb ze sniegu, na którym trzeba w biegu wyskoczyć. Krzesła jadą dalej, na sam szczyt, ale trasy ze szczytu są nieczynne - za mało śniegu. Na szczęście krzesełka jadą wolniutko, ale i tak co niektórzy są zaskoczeni, że to już koniec i trzeba szybko wysiadać. Przy pośredniej stacji zaczyna się ładna, choć niezbyt długa czerwona trasa 5a: W sumie więc dostępne są cztery trasy - trzy czerwone i jedna niebieska plus łączniki, warianty i płaski stok do nauki. Tak około 10 km stoków. Na czerwonych trasach wzdłuż kanapy Vilina Voda niestety dość szybko robią się muldy, z czasem zaczynają też wyłazić minerały i trawa. Jest sporo ludzi - dominują miejscowi i Albańczycy, którzy ponoć upodobali sobie ten ośrodek na weekendowe wypady, bo u siebie nie mają praktycznie żadnych wyciągów. Ale i tak - jak na słoneczną sobotę - to jest chyba jedna trzecia ludzi jak u nas np. w Czarnej Górze czy Zieleńcu. Przy dwuosobowych krzesłach idzie na bieżąco, przy kanapie - kolejki na maksymalnie kilka minut od 11.00 do 14.00, potem też jazda na okrągło. Końcówka dnia to jednak mocno zdegradowane stoki, nawet zaliczyłam glebę - niegroźną. W ciągu pięciu sekund znalazło się trzech pomocników - pozbierali mi narty, kijki, postawili na nogi i jeszcze na dole pytali, czy aby na pewno nic mi się nie stało . Ach te widoki ... Na ostatnim zdjęciu widać ośrodek Kolašin 1600, który mam zamiar odwiedzić dzisiaj. Pozdrawiam serdecznie.16 punktów
-
Część 1: Czy w Czarnogórze można fajnie pojeździć na nartach? Ależ tak! Nadarzyła się okazja, aby podróż służbową przedłużyć o parę dni urlopu i zobaczyć, co ten niewielki kraik na Bałkanach ma do zaoferowania zimą. Największy ośrodek narciarski – Kolašin - położony jest o nieco ponad godzinę drogi z Podgoricy, do której z Polski i Berlina można dolecieć samolotem – są połączenia LOT-owskie z Warszawy i Ryanairem z Krakowa, Poznania i Wrocławia oraz z Berlina. Bilety w zimie są tanie – zaczynają się już od 10 euro. Mnie podróż wyniosła niewiele ponad 40 euro w obie strony plus bagaż rejestrowany (50 euro za sztukę w obie strony) i oczywiście dojazd na lotnisko w Berlinie. A że samolot lądował pod wieczór, więc nocowałam w Podgoricy i dopiero rano udałam się w dalszą podróż w góry. Z Podgoricy do Kolašina można dostać się pociągiem lub autobusem. Pociągiem jest bardziej malowniczo, ale rzadko jeżdżą i nie było pasującego połączenia rano. No cóż, może się uda w drodze powrotnej, bo ta linia kolejowa jest bardzo ciekawa – napiszę więcej na ten temat w poniedziałek. Autobusy jeżdżą często – co pół godziny do godziny, ale tylko do osiemnastej, a koszt na tej trasie to 6 euro za bilet. Rzeczywiście płaci się w euro – być może wiecie, że w Czarnogórze oficjalną walutą jest euro, wprowadzone jednostronnie przez miejscowe władze w miejsce marki niemieckiej. Piątkowy poranek w Podgoricy był bardzo deszczowy. Lało jak z cebra przez pierwszą godzinę jazdy autobusem, który mozolnie wspinał się szosą wzdłuż doliny Moračy do góry. W pewnym momencie deszcz zaczął przechodzić w deszcz ze śniegiem, a za chwilę zrobiło się całkiem biało – dookoła, ale również na drodze. Jakie to szczęście, że nie musiałam być kierowcą na zasypanych śniegiem górskich serpentynach! Parę minut po dziesiątej autobus dojechał do Kolašina. Tutaj mam zarezerwowaną kwaterę prywatną – umówiłam się z właścicielką – panią Ljubišą, że mogę wprowadzić się już przed południem. Szybkie przebranie w narciarskie ciuchy i już jestem gotowa na stok! No właśnie, ale który? Bo są tutaj dwa ośrodki narciarskie – starszy i większy Kolašin 1450 i nowszy Kolašin 1600, obydwa położone około 10 km od miasteczka. Są plany rozbudowy i połączenia obydwu stacji, ale na razie każda działa osobno – z osobnymi skipassami. Po krótkiej naradzie z gospodarzami decyduję się na Kolašin 1450. Niestety nie ma tutaj skibusa, ani żadnego innego busa – pozostaje samochód prywatny, albo umówienie się z gospodarzami na transport. Droga jest kompletnie biała, a dookoła zadymka. Droga? Nawet nie widzę, gdzie ona jest – na szczęście za kółkiem siedzi Milan, syn gospodarzy. Przy parkingu jest duży budynek, mieszczący kasy, wypożyczalnię sprzętu i restaurację: A tak to wygląda w srodku: Na taką pogodę jak wczoraj chciałam wypożyczyć jakieś szersze narty allmountain, ale niestety - nic z tego. Sprzęt jak widać - starsze roczniki, chyba z demobilu po jakiejś wypożyczalni w Alpach. W końcu decyduję się na Heady supershape i.magnum, 170 cm, chyba też jakaś przedpotopowa edycja sprzed co najmniej kilkunastu lat. Ktoś rozpoznaje rocznik? Buty na szczęście nieco nowsze, ale za to flex - maksymalnie 80. No cóż, jak się nie ma co się lubi, to się bierze, co jest. Komplet - buty, narty kije w wersji premium (tak, to wersja premium ) - 15 euro. Tyle samo za skipass dzienny. Cały ośrodek oferuje 14,5 km tras i pięć wyciągów - dwa krzesełkowe i trzy orczyki. Przewyższenie - ok. 400 metrów. Wczoraj chodziła sześcioosobowa kanapa Doppelmayera (to ta z prawej strony na mapce) Vilina Voda, obsługująca trzy długie trasy i talerzyk Jezerine na dole dla początkujących. Mapka: Ośrodek ma też swoją stronę internetową, również w wersji angielskiej. Ze dwa razy zjechałam orczykiem, żeby trochę ogarnąć narty, ale głównie jeździłam na kanapie - niestety bez osłon. Zgodnie z prognozami, śnieżyca od godzin południowych nieco słabła, a nawet czasami po południu próbowało trochę przedrzeć się słońce. Od czwartkowego wieczoru do piątkowego popołudnia spadło pewnie coś około 30-40 cm świeżego śniegu i był to pierwszy dzień w sezonie, w którym wreszcie były dobre warunki śniegowe. Dlaczego? Ponieważ stacja nie ma sztucznego naśnieżania - widziałam ledwie dwie mobilne armatki przy orczyku. Generalnie otwarte były dwie trasy długości ok. 1,5 km (czerwona - nr 1) i 2 km.(niebieska - nr 3). Trasy bardzo urozmaicone i dość szerokie. Początek niebieskiej: Niebieska z widokiem na nieczynne krzesełka Cupovi: I końcówka, przy dolnych stacjach wyciągów: Czerwona: Radość, że znów jestem na nartach i że jest taki świetny śnieg! Trzecia trasa, dostępna z wyciągu - czerwona nr 2, nie była w tym sezonie w ogóle udostępniona. Dziewiczy puch na pół metra. Kusiła, kusiła - w końcu wyczekałam przejaśnienie i pojechałam: Jazda po kolana w sniegu, ale jak cudownie! Nawet gleba w ten puch była całkiem spoko, tyle, że trochę trwało, zanim się z tych piernatów wygrzebałam. Fajne cztery i pół godziny na nartach, ludzi malutko - przy wyciągu cały czas na bieżąco. Narty-szrotówki dały radę. Nawet byłam pozytywnie zaskoczona, że tak dobrze to ciężkie cholerstwo szło w kopnym śniegu. Te miękkie muldy jakby po prostu nie istniały. A w perspektywie - kolejny dzień na nartach i to w słonecznej pogodzie. [cdn.]15 punktów
-
15 punktów
-
Dolni Morava, niedziela (1 marca). Wszystko 5/5. Nie przeszkadzała nawet nieczynna czarna trasa. Nie pierwszy już raz, naturalny śnieg na polach pojawił się tuż po minięciu granicy. To samo zjawisko występuje i w Czechach i w Słowacji i to od wielu lat - jakaś magia. Śnieg chyba nas nie lubi. Za to w Czechach krajobraz zimowy, gdzie by nie spojrzeć. A na trasach śnieg dość miękki, wiosenny, ale to tak jak lubię. Pogoda umiarkowana, podobnie jak ostatnio na Czarnej Górze - lekkie zachmurzenie, czasami się przejaśniało, a czasami popadał krótko drobny śnieg. Pierwsze 3 zjazdy na wolniejszej kanapie "U Slona" (trasa czerwona) - bardzo szeroka, świetna do carvingu. Potem przeniosłem się na wyprzęganą, by raz przejechać się całą niebieską (a właściwie złożoną z 8-ki, 5-ki oraz szerokiej końcówki czarnej). Jak już ktoś wspominał wcześniej, właściwa trasa niebieska to nie jest wąski łącznik jak na Czarnej Górze, ale też nie pełnowymiarowa trasa - nieco węższa niż ta ze Zbójnickiej Kopy w Szczyrku. Natomiast wystarczająco rozładowuje ruch Natomiast czerwona ze szczytu Slamnika na sam dół (czyli trasy 4 i 3) to coś pięknego. Wymagająca, prowokująca do szybkiej jazdy, z lekkimi trawersami raz na lewo, raz na prawo. W kolejkach nie stało się dziś prawie wcale, z wyjątkiem talerzyka na szczyt (0-5 minut). Za to w restauracjach trudno o wolne miejsce, nawet o wczesnej porze. Mnóstwo atrakcji zarówno narciarskich (snowpark, choć nieczynny) i poza-narciarskich (Sky Walk, Alpine Coaster na całej długości kanapy, park linowy, place zabaw przy górnej i dolnej stacji). Jedyną drobną wadą jest wysoka cena karnetu, zwłaszcza 4-godzinnego - 750 koron.13 punktów
-
11 punktów
-
Południe 😍 Zawsze jak jadę do "tych" krajów (np. do Gruzji), to nie mam wyrzutów że się spóźnię. Jestem nocnym markiem. Na południu tacy ludzie są bardziej rozumiani. Ona jest obłędnie przepiękna. Jedna z najpiękniejszych w Europie, i warto pokonać tą linie z Belgradu do Baru. Przepraszam że wtrącę, bo to moje zboczenie. Przejedź się koniecznie. Jechałem w relacji Podgorica - Belgrad chyba w 2010 roku.10 punktów
-
Jaworzyna 29.02 Wreszcie trafiłem na warun. Było genialnie do południa a i potem też OK. Owszem ludzi sporo ale uciekałem jak zrobiło się gęsto pod gondolą - z 1 na 2, potem 5, potem powrót na 1 i znów 2. Niestety był to dzień zawodów x 2 więc końcówka 1 mocno okrojona + ludziska walczący o życie na dole. Mam nadzieję, że pogoda pozwoli na marcowe nartowania na Jaworzynie bo bardzo to lubię. PS Zauważyłem, że mocno doinwestowali naśnieżanie - pozbyli się lanc i na samej trasie 2 naliczyłem koło 30 armatek. Lepiej późno ...10 punktów
-
Miało być Paso Tonale, miały być Włochy, miały być piękne długie trasy z widokiem na 3 tysięczniki. Niestety w życiu nie wszystko jest od nas zależne i czasem trzeba podjąć trudną, ale racjonalną decyzję. Z powodu paniki, która wybuchła we Włoszech, Austrii a ostatnio także w Polsce (oraz realnego zagrożenia złapania wirusa) anulowaliśmy nasz drugi wyjazd w Alpy. W 2 dni musieliśmy znaleźć szybkie zastępstwo. Nie chcieliśmy już jechać za granicę nie tylko z powodów paniki, ale także finansowych - nie było do końca wiadomo, ile pieniędzy uda się odzyskać z biura podróży. Na Podhalu byliśmy już w tym roku, w Krynicy byłem ja, w Wiśle byśmy się zanudzili, Szklarska za mała na tydzień. W związku z tym zostały dwie propozycje - Szczyrk i Zieleniec. Ceny właściwie podobne, więc wybraliśmy się tam, gdzie za te same pieniądze dostępnych jest więcej tras. I tym sposobem pierwszy raz trafiliśmy zimą w Sudety Dziś przyjechaliśmy już po 13, jednak nie planowaliśmy nartowania, dlatego przeszliśmy się na mały spacer. Uznałem jednak, że nie ma sensu siedzieć wieczorem w domu, dlatego wybrałem się na wieczorne 3h za 45zł. Z powodu braku połączenia wieczornego między ośrodkami, musiałem odpuścić Nartoramę. Nie będę opisywał warunków na każdej trasie, bo nie ma to sensu. Dlaczego? Wszystkie trasy powyżej drogi były pięknie zmrożone - widać, że za dnia cały czas panował tu lekki mróz lub ok. 0. Nie było zmrożonych grud śniegu, muld itp. (choć warto dodać, że przed 17 ratraki wylizały trasy). Za to poniżej drogi śnieg był już mokry, ciężki - pojawiły się także grudy zmrożonego śniegu. Ludzi umiarkowanie mało - kolejki na max. 1-2 minuty. Za to dość gęsto robiło się na trasie przy "szóstce" Winterpolu. Dałem radę mocniej przycisnąć narty, które aż się o to proszą, bo zostały naostrzone pod większym kątem Mam pytanko do stałych bywalców Zieleńca - jak się dostać z Nartoramy na Winterpol/Gryglówkę gdy nie działa wyciąg łącznikowy? Sporo jest tam podchodzenia? Z pozdrowieniem Marcin ~leitner (choć w Zieleńcu jestem niestety jedynym Leitnerem )7 punktów
-
7 punktów
-
Ustrzyki Dolne Gromadzyń 29.02 - czyli pozytywne zaskoczenie O stacjach na Podkarpaciu trzeba pisać, bo na forum są kompletnie zapomniane a zupełnie niesłusznie. Co prawda ostatnio Ustrzyki pojawiały się od czasu do czasu w relacjach, ale dobrych wrażeń nigdy za wiele. Zaczynamy - słoneczna sobota z piękną zimową scenerią praktycznie już od okolic Rzeszowa. Tak, rano śnieg leżał już na przedmieściach! Ustrzyki Dolne wyglądały bajkowo, ośnieżone drzewa, śnieg na ulicy... Ostatnio coś takiego widziałem... w sumie nie tak dawno w Beskidzie Niskim. Tak, na południu Podkarpacia jest zima. O nowościach na Gromadzyniu pisał już kolega @tresor tutaj: więc nie będę się powtarzał. Krzesełko to naprawdę nowa jakość i myślę, że stacja ma potencjał na podkarpacką wersję Master-Ski w Tyliczu. Dawno tu nie jeździłem, bo ta góra nie miała nic do zaproponowania - niewygodny orczyk i taka sobie trasa. Krzesło dodało jakości. Trasę poszerzono, przeprofilowano, chociaż otwarta była tylko jej część. Stara część w okolicach ciągle stojącego orczyka jest zamknięta i stoi przy niej zakaz jazdy poza trasą. Ok, teraz nacieszmy oczy, a potem ciąg dalszy mojego wywodu: Stacja z dołu prezentuje się tak: Warunki, jak widać, marzenie. Biało i bez niespodzianek. Tuż przy stoku są domki, które można wynająć: Tak się prezentuje Gromadzyń w niemal pełnej krasie. Na górze spokojne nachylenie, idealne do rozpędzenia się, potem spory kawałek pochyłości aż do ścianki w okolicach pierwszego domku a na dole wytracamy prędkość. Cały czas panuje lekki mróz, ale słońce operuje fantastycznie. Można się opalać na krześle. Kilka osób widocznych na tym zdjęciu to kolejka do bramek. Chociaż przypuszczalnie połowa z nich tylko tam stoi i robi zdjęcia Słowem - kolejek brak! Widok z góry trasy. Po prawej zamknięta trasa i stary orczyk, którego podstawy ładnie odmalowano i nie wygląda na zabytek Na tych ściankach można się całkiem przyzwoicie rozpędzić. Jest szeroko, twardo, śnieg naturalny niestety szybko został rozjeżdżony, ale pod spodem została warstwa "betonu" i on wytrzymał do końca dnia. To co widać na zdjęciach to najgorszy stan trasy. Żadnych muld, kamieni itp. Niemal idealnie. Po godzinie 13 na górnym peronie i w okolicach bramek śnieg puścił, tzn. zrobił się cukier. Z tym, że na górze było to zaraz po zjeździe z krzesła a na dole zaraz przed bramkami. Do pominięcia. Widok na zaplecze gastronomiczne. Te budynki bliżej to karczma, kasa i budka ratownika. W tym rejonie jest też nieczynny dolny peron podwójnego orczyka (do którego zresztą podjeżdżało się lekko pod górę, może ktoś pamięta ? ), wyżej budynki pizzerii i drugi, w którym kiedyś była wypożyczalnia. Co jest teraz to nie wiem, bo tam nie byłem. Tamte budynki z kolei stoją przy krótkim, ćwiczeniowym orczyku, w łagodniejszej części trasy. Łagodny orczyk znajduje się trochę wyżej, niż karczma i wykorzystywały to dzieciaki do saneczkowania Karczma jest przyjemna i klimatyczna a wrażenia ze zjedzenia żurku "pod emzetką" niezapomniane Podsumowując: wyjeździłem się konkretnie, trochę z "winy" stacji. Dostępne karnety to - 3 godz. - 60 zł oraz 5 godzin - 75 zł. Trzy godziny to za mało Gromadzyń ma potencjał - dojazd z Rzeszowa to trochę ponad 2 godziny, z Sanoka, Przemyśla i Krosna jeszcze mniej. Górka - tak jak pisałem - jest materiał pod rozbudowę. Obecne trasy to niestety trochę za duży przeskok pomiędzy tą ćwiczeniową a główną. Przydałoby się coś "pośrodku", niebieska, spokojna trasa. Właściciele dbają o trasy, ceny są normalne, tylko trzymać kciuki za powodzenie!6 punktów
-
6 punktów
-
Nogi mi odpadają, bo jeździłem od 9:30 do 21:10. Relacja krótka - mam nadzieję, że foki wynagrodzą Za dnia raz świeciło słońce, raz prószył śnieg. Zmienna pogoda, ale nieustannie z dodatnią temperaturą spowodowała, że od rana szybko tworzyły się muldy. Do 14 kolejki tylko na wyciągach i krzesełku Mieszko oraz szóstka Winterpol (nie wiem jak na Nartoramie). Kolejki jednak były niesamowicie krótkie - max. 5 minut a zazwyczaj 2-3. Do innych krzesełek na bieżąco. SZOK! Jako, że dziś niedziela, wybraliśmy się na Mszę do lokalnego kościoła na godz. 12. Domyślaliśmy się, że nie będziemy jedynymi, którzy wpadli tam prosto ze stoku, ale jakie było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy w przedsionku kościoła stojaki na narty! W środku jakieś 80% osób było w butach narciarskich. Ciekawe doświadczenie Po przerwie pojechaliśmy na stok na końcu świata, czyli jedyny działający w Zieleńcu wyciąg orczykowy. Dojazd na ten stok był właściwie dojściem - ze 100 m trzeba było przejść na piechotę. Co jednak najważniejsze, na stoku było pusto a na orczyku jeździło się fantastycznie Kręciliśmy się po całym ośrodku. W końcu rozdzieliliśmy się i udałem się w poszukiwaniu fajnego dojazdu do Nartoramy. Dawno nie jeździłem tyle w lesie! Na samej Nartoramie strasznie rozorane trasy. Było już pusto, ale widać, że za dnia było jeżdżone. Zaskoczyło mnie to, że kolej krzesełkowo-gondolowa ma niecałe 800 m, a najdłuższy zjazd może liczyć prawie 3km! Gdy wracałem, było już ciemno, a chciałem sprawdzić inne połączenie niż marsz przy nieczynnym wyciągu. No i wjechałem w las... Nie widziałem ani nart, ani drzew, ani śniegu Nie wiem co mi strzeliło do głowy (tzn wiem - chęć adrenaliny ). Nie wiem jakim cudem, ale udało się bezpiecznie dojechać do końca. Na ostatnie 3h pojeździłem jeszcze między Mieszkiem a Gryglówką, najwięcej czasu spędzając na 4-osobowym krześle Winterpolu. Z narciarskim pozdro Marcin ~leitner5 punktów
-
Czarny Groń - wielki powrót Niemal po dwóch latach wróciłem dzisiaj (z córą) na Czarny Groń. Przerwa była spowodowana ograniczoną funkcjonalnością ośrodka. Historia chyba znana i nie ma po co streszczać. Ważne, że pomarańczowa szóstka od połowy lutego znowu działa i Czarny Groń powraca u mnie na czoło listy "stacje narciarskie godzinę drogi od domu". Co dzisiaj ciekawego u Pingwina w okolicach Andrychowa? 1. Co do warunków i frekwencji banał. W nocy solidny plus, w dzień okolicach 10C, więc wyratrakowane stoki nie miały prawa długo trzymać. Szczególnie czerwona już po godz. 10 była mocno zmęczona życiem. Około 11:00 pełny parking główny i zapełniał się parking dolny przy wypożyczalni. Stok bardzo zagęściła zorganizowana grupa dziecięca w sile, co najmniej 40 sztuk. A jak na tutejszą długość i szerokość tras to naprawdę duża liczba. Momentami trzeba było na nich bardzo uważać. Zauważyłem, że zmęczona życiem czerwona dała się tym dzieciakom mocno we znaki. Sporo z nich schodziło z nartami w rękach poddając się w trakcie zjazdu. Nie dziwię się. Szczególnie w okolicach knajpy było dosyć ciężko. 2. Trasa niebieska w górnej i końcowej części oddana do użytku tylko w niepełnej szerokości. Zarządzający w tym roku nie mieli pewności, co do tego czy górny wyciąg w ogóle będzie otwarty, więc nie przykładano się do naśnieżania tej części ośrodka. Jeżeli wiosna ruszy z kopyta, to może być ciężko utrzymać tę trasę do splasha planowanego za trzy tygodnie. 3. Działa nartostrada pozwalająca ominąć najtrudniejszy odcinek czerwonej trasy, a przy okazji stanowiąca (w połączeniu z trasą niebieską) najdłuższy wariant przejazdu na Czarnym Groniu. Jak dla mnie, zawsze było to fajne urozmaicenie. 4. Czarny Groniu świetnie, że wróciłeś w pełnym zakresie. Oby tak już zostało. Może uda mi się jeszcze raz przyjechać tu w marcu. Niedługo po starcie na czerwonej oczywiście warun petarda. Śniegu jest tam naprawdę dużo. Potem było już znacznie gorzej ale to żadna nowość. Mocno dodatnie temperatury i całkiem solidne nachylenie to najlepszy przepis na warunki tylko dla orłów. Dzisiaj pogoda była dla mnie nieco złośliwa (zresztą jak zawsze ostatnimi czasy). Znaczna część pobytu przy pełnym zachmurzeniu, rozpogadzało się w trakcie, a całkiem słonecznie zrobiło się przy naszym wyjeździe. No i chyba ulubione miejsce wszystkich fanatyków technicznej strony wyciągów narciarskich. Jest jeszcze gdzieś w Polsce miejsce gdzie przecinają się dwa krzesła? I przy okazji. Nigdy na to nie zwróciłem uwagi, choć byłem tu wielokrotnie. Na tabliczce informacyjnej pomarańczowej kanapy jest info, że wybudowano ją w 2009 r.? Naprawdę tyle lat to stało nieużywane? Z tego co pamiętam wyciąg działa od 2015 lub 2016 r. Chyba, że pamięć mnie zawodzi.5 punktów
-
Montaż klipów narciarskich nie jest łatwy. Tym bardziej jest trudno, gdy materiału nakręconego ma się nie za dużo... Tym razem wykorzystałem niemal wszystkie ujęcia, które przywiozłem ze sobą do Polski ze słonecznych stoków Austrii. Montaż zajął 30 godzin 😮 Efekt? Zapraszam Was na niespełna trzy i półminutową podróż po Karyntii. Proszę o komentarze, uwagi... wskazówki @Piotr_67. @kmarcin - Wy trochę montujecie, bawicie się w te klocki, na waszej opinii i fachowym zdaniu mi bardzo zależy @Mitek jakieś uwagi do jazdy? Dzięki i pozdrawiam serdecznie marboru4 punkty
-
Widzę, że już się relacja pojawiła, ale parę słów ode mnie też. Dziś każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Z rana twardo (ale bez lodu), miejscami sztruks potem sypki miły puch i na końcu bardzo miękko. Do tego widoczki piękne i momentami słońce. Super dzień. Przede wszystkim właściwie pustki. Zjazd do kanap na bieżąco. Większość czasu to z żoną w gondoli czy na kanapie jechaliśmy sami. Niestety po wczorajszej wichurze ubyło dużo śniegu więc nie wytrzyma to zbyt długo. W paru miejscach przecierki i przewężenia które jednak nie psuły zabawy z jazdy. Większość tras w takim stanie: Było jednak kilka takich miejsc:4 punkty
-
Dzisiaj trochę pokręciliśmy się po Chopoku. Niestety z powodu wiatru połowa wyciągów na północy nie działała. Na Zahradkach permanentna spora kolejka do jedynej czynnej "brązowej" kanapy. Wiatr na szczycie trochą ponad 100 km/h. Przejazd szczytowym trawersem 34c w kierunku "południa" przy -10, a odczuwalnych z pewnością -20 to było ciężkie doświadczenie. A na południu słoneczko, bez wiatru i umiarkowana ilość narciarzy. Wczesnym popołudniem wracamy na północ. Zjazd 1 do Priehyby w tajfunie po lodzie lub zwałach nawianego śniegu to też przeżycie dość ekstremalne. Chociaż tuż przed Priehybą wiatr cichnie i warunki stają się bardzo dobre. Jazdę kończymy kilkoma zjazdami 14 do Lucek. Wiele tras dzisiaj miało bardzo dobre warunki, ale w związku z wiatrem nie było jak się do nich dostać. Dzień kończymy w Liptowskim Mikulaszu w Route 66. 20200229_120225.mp4 20200229_123804.mp44 punkty
-
Znów zawitałam na Bałkany, tym razem zimą. Zapraszam do lektury kolejnej odsłony bloga - z największego ośrodka narciarskiego w Kolašinie, w paśmie górskim Bjelasica:3 punkty
-
Jaworzyna 01.03- znów ale inaczej Dzisiejszy dzień był diametralnie inny. Pochmurno, ciepło, a w prognozie jeszcze deszcz ... 😕 Rano jak zwykle góra - dół trasą nr 1 na GSach. Jest zaskoczenie na plus - śnieg dziś szybszy ale na dole już miękko. Potem tradycyjnie przeskok na 2. Ludzi zdecydowanie mniej ale najlepsze przede mną 😜. Koło 12 zaczyna padać śnieg i to coraz intensywniej. Na górę schodzi też mgła. Mimo tego jeździ mi sie świetnie. U góry jest nawet warstewka puchu, niżej ćwiczę jazdę na GSach po lekko zrytym stoku na zmianę z jazdą po lodowej ścieżce wyslizganej przez szuraczy. Ludzi coraz mniej. Im gorzej tym lepiej. Koło 14 musiałem zmienic narzędzie pracy na RTMy i dalej do roboty. Śnieg na koniec odpuszcza ale to nie ma znaczenia bo i tak ubranko z wierzchu kompletnie mokre. Było super!. Parafrazując klasyka, nie ma złych warunków, jest tylko zły ubiór i charaktery (czy jakoś tak ). pod koniec dnia zawitałem na 5 - jakoś tak pusto było mały bonus - wycieczka z dołu piatki drogą na parking pod gondolą. Trochę trzeba było popracowac ... tłumy na trasach powrót zimy3 punkty
-
Wczoraj na Siglanach w Wiśle odbywał się Puchar wójta gminy Pawłowice w GS. Piszę o tym dlatego, że.. wziąłem w nich udział To były moje pierwsze zawody, w końcu się przełamałem i po prostu pojechałem "zobaczyć". Cel był jasny - nie wypaść i nie być przy tym ostatni w swojej kategorii (18-30 lat) - udało się to zrealizować Trasa Trasa z góry Konkurencja może nie była z najwyższej półki, ot niedzielni narciarze (bez urazy dla nikogo - po prostu luźna atmosfera bez napinki) i takich było z 70%. Ale kilku zawodników jechało w gumach, ochraniaczach itp co mogło wskazywać że są obeznani z tematem j to głównie z takimi przegrywałem. Wrażenia z jazdy? Cóż, płaski stok, bramki rozstawione bardziej jak na SL, bez żadnych podkręconych. Największą trudnością była totalnie zniszczona trasa już po kilku przejazdach. Moja kategoria jechała jako ostatnia także była walka by utrzymać się w rynnie. W drugim przejeździe już trochę zaryzykowałem i uzyskałem wg mnie zadowalający czas 38,4 (zwycięzca miał 35,9), większość osób miała ponad 40s. Na starcie Podsumowując, jestem podjarany tematem🙃 Od teraz będę się starał startować jak najczęściej Oczywiście na razie w jakiś "niedzielnych" zawodach. Nie mam zamiaru kompromitować się na MPA I po zawodach Pozdrawiam3 punkty
-
@JC rozważ proszę opcję zakładania nowych wątków tylko przez osoby, które mają przynajmniej kilka, 5-10, postów na forum, tak jak to jest często na innych forach. Przecież takie nowe wątki zakładane przez osoby, najczęściej sfrustrowane jakimś faktem, niczego nie wnoszą, a zwykle dublują tematy już istniejące, a "nowi" poza wyrzuceniem z siebie niezadowolenia i tak dalej nie uczestniczą w innych wątkach forum, a wielokrotnie nie ma ich też w tych przez siebie założonych. Jak już chcą wylać swoje żale niech to zrobią w już istniejących tematach odpowiednich do danego ośrodka czy regionu i nie robią niepotrzebnego bałaganu.3 punkty
-
Dzisiaj było krótko, ale ekstremalnie. Ośrodek Kolašin 1600 – jak się można domyślić - leży wyżej niż Kolašin 1450, bo górną stację umiejscowiono na szczycie Troglavy - 2072 m npm., a dolną – na 1600 m. Na razie są tam dwie trasy – niebieska i czerwona, wzdłuż szybkiej, sześcioosobowej kanapy Doppelmayra. Do tego wyciąg linowy dla początkujących i górka na sanki. Przy dolnej stacji jest też spory budynek z restauracją, kasami i wypożyczalnią. Ośrodek działa dopiero od ubiegłego sezonu, a informację medialną o tej inwestycji zamieszczały również polskie media, m.in. tu: Tablica informacyjna z danymi ośrodka: Prognozy na dzisiaj nie były optymistyczne. Syn gospodarzy, u których mieszkam, Milan, zasięgnął języka u swojego znajomego, że w ośrodku niestety jest czynna tylko czerwona trasa, bo jest mało śniegu, a na górze panuje gęsta mgła, a po południu ma padać deszcz . Ale może nie będzie tak źle? Na początek dnia – śniadanko Potem transfer autem z Milanem do ośrodka i ogarnięcie logistyki – skipass i wypożyczenie nart. Wypożyczalnia bardzo ładna, ale sprzęt – podobnie jak w siostrzanym ośrodku Kolašin 1450 - z demobilu, przynajmniej mieli jednak trochę sportowych nart. Krawędzie tępe, o smarowanie nawet nie pytałam. Chciałam wypróbować, jak mi się będzie jeździć na „sklepowych” slalomkach i wynalazłam sobie jakieś stare Stöckli Laser SC ze względnie przyzwoitymi krawędziami. Całkiem przyjemna w jeździe narta – gdyby nie to, że przy ostatnim zjeździe odkleił się kawałek ślizgu na piętce … Tak to wygląda na dole: Wjeżdżam na górę, sama na kanapie, choć to przecież weekend. Im wyżej, tym większe mleko. A na górnej stacji było tak … Kurczę, nic nie widać, wicher zacina, a ja jestem na ponad 2000 m w skalnym terenie. Gdzie jechać? Gdzie jest trasa? Po chwili wjeżdżają trzy osoby, w tym pan w kurtce przypominającej instruktorską. Pan widzi chyba, że trochę czuję się niepewnie. Pytam więc, czy mogę pojechać za nim, bo nie znam trasy. Nie ma sprawy – zjeżdżamy razem. Okazuje się, że pan jest personelem technicznym ośrodka – po drodze poprawiamy tyczki, wyznaczające przebieg trasy. Przygotowanie stoku – świetne. Twardo, szeroko, równiutko - piękny sztruks, który trzyma się idealnie do południa. Niestety w miejscach wywianych przez wiatr śniegu jest o wiele mniej, widać przetarcia – na szczęście nie utrudniające jazdy. Nie ma kamieni, które wczoraj mocno uprzykrzały mi jazdę. Trasa jest super i byłaby na niej świetna, szybka jazda, gdyby nie brak widoczności. Lepiej jest w dolnej części trasy – tutaj można sobie pofolgować, szczególnie, że jest pusto. Jeszcze raz wjeżdżam wyciągiem i zjeżdżam z panem technicznym, a kolejnym razem sama pilotuję zagubionego we mgle snowboardzistę. Jazda jest od tyczki do tyczki - pełna koncentracja. Niestety z każdym zjazdem mgła gęstnieje i schodzi coraz niżej, niemalże do dolnej stacji. Prawie nikogo nie ma – oprócz ratowniczki i gości z obsługi. Obróciłam przez dwie godziny siedem razy góra-dół i gdy ostatnim razem naprawdę ledwie odnajdywałam wzrokiem kolejną tyczkę stwierdziłam, że nie ma co kusić losu i że ta jazda przestaje być fajna i bezpieczna. Jakie wrażenia końcowe z Kolašina 1600 i 1450? No cóż, nie dane było mi poznać wszystkich tras, ale ośrodek niewątpliwie ma bardzo duży potencjał. Tutejsi mieszkańcy zarzekają się, że od kilkudziesięciu lat nie było tak kiepskiej zimy, że normalnie od grudnia do kwietnia leży tu mnóstwo śniegu, ale kto wie, czy i tutaj nie trzeba liczyć się ze zmianami klimatycznymi? Planowana budowa zbiornika wodnego i systemu naśnieżania jest po prostu koniecznością. A gdy obydwie stacje narciarskie za rok (lub dwa) połączą się w jeden duży ośrodek, to będzie to bardzo ciekawe miejsce na narty.2 punkty
-
Kolašin Na koniec jeszcze parę zdań i kilka zdjęć z samej miejscowości. Kolašin to średniej wielkości miasteczko, które leży nad dwiema rzekami - Svinjacą i Tarą (do której Svinjaca uchodzi). Wodospad na Svinjacy: Jest tutaj dość ładny deptak ze sklepami i knajpkami: Kilka hoteli o mniej lub bardziej dyskusyjnej urodzie: Panorama miasteczka: Jak widać - nie jest to pocztówkowe miasteczko jak w Austrii czy Bawarii, jest tu trochę bałkańskiego syfiku - śmieci, rupieci i bałaganu, ale ogólnie całkiem sympatyczne miejsce. No i obłędne regionalne jedzenie w polecanej przez gospodarzy, bardzo klimatycznej restauracji Vodenica: Jutro powrót do Podgoricy, a potem program służbowy. Pozdrawiam2 punkty
-
Pisze tu żeby się przestrzec przed tym co się dzieje w Szczyrku, po kolei: -wczoraj na stronie zapraszają na weekend po opadach śniegu - na stronie od 5.30 rano pokazują czynne 10/10 wyciągów - przyjeżdżam przed 8 a mam ponad 2h jazdy - kasy nieczynne bo nie wiadomo czy w ogóle otworzą - w końcu otwierają kasy i sprzedają karnety - w kolejce do gondoli nakazują żeby się przemieszczać do Soliska - wszyscy jada na Solisko. - po 30 minutach zamykają żółte krzesło - po 1h zamykają niebieskie krzesło - efekt 0! wyciągów czynnych - do kas ustawia się ogromna kolejka z pretensjami i reklamacjami /dantejskie sceny/ - do skibusow kolejki bo ludzie zostali uwięzieni na solisku Współczuję tym którzy przyjechali z dziećmi Ogólnie dno.. nigdy wcześniej takich rzeczy tu nie było żeby żaden! wyciąg nie dzialal Nigdy więcej tam nie pojadę.2 punkty
-
Flachauwinkl koniecznie połącz z Zauchensee, to tylko przejazd busem pod autostradą a ośrodek według mnie o wiele lepszy i wyżej położony.2 punkty
-
@Sportego360 fajny plan, tylko chyba nie na koniec marca? Te ośrodki niskie (wyłączając lodowiec). Sam planuje wyjazd w okolicach 20...ale to będzie Tyrol, tam w razie czego można uciekać wysoko - wybór spory.2 punkty
-
2 punkty
-
@Gerald dziękuję . Kilka zdjęć jeszcze by się znalazło, postaram się ogarnąć w spokojniejszej chwili, może po powrocie. Skoro już uchyliłeś rąbka tajemnicy - to tak, rzeczywiście jest ponoć bardzo spektakularna i poprowadzona zboczem kanionu, a nie dnem tak jak droga samochodowa.Oglądałam filmy na youtube i na pewno przejazdu tym pociągiem nie odpuszczę . Dzięki, @marboru. Więcej osób z Polski zagląda tutaj latem, w góry, na motocykle, albo na rafting Tarą. Ale można jak najbardziej na narty. Warto - byleby trafić ze śniegiem, ta zima jest tutaj katastrofalna, jeśli chodzi o brak pokrywy śnieżnej, niestety. O koronawirusie staram się nie myśleć, profilaktykę biorę sobie do serca (i nie tylko). No to zbieram się na kolejne zakrapiane śniadanko i na stok. Dzisiaj niestety pod chmurą, a od godzin południowych ma znów coś popadać - mam nadzieję, że lekki śnieg, a nie deszcz. Miłego dnia!2 punkty
-
@tanova świetny kierunek i jak dla mnie egzotyczna trochę wyprawa na narty. Super wpis na blogu...i czekam oczywiście na kolejne, z drugiego, lokalnego ON. Strzeż się koronawirusa 🤪 aaa zapomniałbym, zażywaj lekarstwo od gospodarzy, podobno alkohol jest dobry na wszelakie plugastwo 🙂 Nie odmawiaj 👍 Pozdrowienia serdeczne 🖐️2 punkty
-
Świetna sprawa z tą sprawdzalnością pogody na stronie firmy. Jak będę szedł w góry to skorzystam z podobnej opcji. Przecież nie ma nic bardziej profesjonalnego i sprawdzonego. Dalsza cześć wypowiedzi to jak z tymi "reklamacjami" w Tatrach co to nie wiedzieli, że idzie noc i trzeba pokonać jeszcze z 10km. Nie każ mi proszę nazywać tego dosłownie bo się obrazisz. Góry cechuje zmienność warunków i często działa to w jedną i drugą stronę. Gdyby wczoraj napisali na zapas, że zamkną a dziś wiatr był słabszy to by było pomstowanie w drugą stronę. Już mnie tak wnerwiacie niektórzy, że głowa mała. Jak pisałem nie tak dawano, że powinni zamykać jak są za duże przetopy to blokuje samodzielne decyzje i bronię komuś frajdy z jazdy. Sami ciągniecie tam jak pszczoła do miodu kiedy są najtrudniejsze warunki a potem płaczecie na forach. Nie trzeba nic piętnować bo oni mają na Was wywalone i to konkretnie. Trzeba ich nauczyć wynikiem finansowym czyli nie korzystać. Rejon Skrzycznego to bardzo trudny teren gdzie często wieje częściej i mocniej od innych rejonów. Pora za te kilka lat wyciągnąć wnioski.2 punkty
-
Powiem tak. Właśnie wróciłem i wyjeżdżony jestem jak dzik. Od nocy opady śniegu w dzień też sypało. Dosypało ze 20 cm. Dodatkowo cały czas snieżą całą mocą i naprawdę jest dużo białego. Aczkolwiek tutaj pierwszy zarzut. Chyba nie powinno tak być że na wszystkich trasach snieżą na ludzi. Najlepsze trasy były dzisiaj do Soliska, zwłaszcza trasa nr 7. I tutaj drugi zarzut. Bankowo rano trasy nie były ratrakowane. Mi to aż tak bardzo nie przeszkadzało ale sporo ludzi (w tym moja żona) trochę się męczyło, ja tam lubię puch ☺ Boli zwłaszcza to, że gdyby rano odpalić ratraki byłoby idealnie. Nie wiem też czemu nie ubili chociaż kluczowej dla ośrodka trasy nr 3. Oficjalnie zamknięta, śniegu po kolana. Jako freeride super zabawa na mojej zabytkowej dlugiej narcie☺ Ale chyba nie o to chodzi. 😛 Podsumowując, dobrze nasmarowana, długa narta i można szaleć. Najlepsza dziś 7 1 też dawała radę. Na ściance trochę lodu bo zsuwacze zepchnęli. Freeride na zamknietej 3.2 punkty
-
Cerna hora- 20.02 No niestety bądź stety zawitaliśmy znowu tutaj. Dlaczego? Otóż okno pogodowe spowodowało iż w Pecu zabraklo miejsc parkingowych, skibusy były przepełnione, a na trasach na prawdę tłoczno. Uznaliśmy, że wracamy do Cernej. Tutaj się okazuje, że brak miejsc parkingowych!! Jedziemy do Cerny Dul. Tutaj to samo, w tył zwrot. Ponownie do Cernej. Koniec końców parkujemy w Svoboda nad Upon i szybko do Skibusa. Startujemy z Gondoli o godzinie 10:35. Pogoda? Słoneczko temperatura ok 0. Podchodzimy do Gondoli i kolejka na 30 min Pozdrowienia dla Szczyrku Na Nasze szczęścia tuż przy wejściu do Gondoli pogoda się załamała, przyszedł wiatr i zrobiło się pochmurno Ale nam to nie przeszkadza i śmigamy dalej. Warunki dobre, ale pojawiają muldy. Na trasach duża frekwencja. Jazda na bieżąco, kolejki w zależności od wyciagów. Hofmanky Express 3-4 min. Protez 2-7 min. Gondola 10-30 min. Niestety kolano bardzo dokucza. Noc była ciężka, ale jakoś daję radę. Zaczął sypać śnieg, a co za tym idzie frekwencja zmalała. Warunki coraz gorsze. Jedynie górne części tras się dobrze trzymały, niżej już spore muldy. Dobre warunki nadal w dolnej części trasy 5a. Ze zjazdu do wyciągu Protez zrobił się kabaret. Śnieg mokry, sypki i 0.5 metrowe miejscami muldy. Co zaś coś, przynajmniej jazda bez kolejek. Koniec końców kończymy jazdę. Godzina 16 schodzimy do Skibusa. Miłe zaskoczenie- Pan z ośrodka stał na przystanku i pomagał by każdy wsiadł do odpowiedniego busa. 16:20 jesteśmy z powrotem przy aucie. Wracamy do Szklarskiej na obiadokolację Wieprzowina po Karkonosku- polecam! Podsumowując. Dzisiaj się trochę pobawiliśmy kamerą, ale i fajnie pojeździliśmy pomimo silnego bólu kolana. Warunki śniegowe jak i pogodowe były bardzo dobre. Niestety trochę późno trafiliśmy i trasy były już zmęczone. To już koniec, z powodu kolana nie będzie już ostatniego dnia na nartach- w planach był Harrachov. Postanowiliśmy udać się na termy Następnego dnia się spakowaliśmy i wynieśliśmy z hotelu. Jedziemy na dwie godzinki na Termy Cieplickie. Wygrzaliśmy i zrelaksowaliśmy się. Teraz powrót do Szarej Rzeczywistości. Wypadzik bardzo udany, a pogoda na szczęście się nie sprawdziła Dziękuje za uwagę.2 punkty
-
Umarła Slalomka, niech żyje Slalomka! W SkiAmade swoje ostatnie chwile, w pełnej sprawności przeżyły moje stare slalomki - Salomony XRace Ti 2014. Dzielnie służyły mi 6 lat i były świetne! Tą nartę do dzisiaj darzę olbrzymim sentymentem. To na nich doskonaliłem jazdę i to na nich jeździłem w kilkudziesięciu ośrodkach narciarskich w Alpach na niezliczonej ilości tras. Dziura w ślizgu została pokryta wklejką... drobne pęknięcie krawędzi dzielnie jeździło nie pękając do końca jeszcze...aż? Rozwarstwiła się jedna z nart Długo walczyły...oj długo i wiele kilometrów pokonały. Cóż? Będą to teraz moje szrotówki Przyszło nowe! Błękitne strzały - STOCKLI Laser SL SRT12 Carbon. Dlaczego akurat te deski? Jeździłem na nich kilka razy. Ostatni raz na roczniku 2020/2021 na WorldSkiteście... Oczarowały mnie! Czym? Świetnym trzymaniem krawędzi, bardzo dobrym prowadzeniem w krótkim ale i w dłuższym skręcie. Dynamiką jazdy i energią. Długość pozostała bez zmian. Moje nowe SL mają 165 cm oraz promień skrętu 13,6 (XRace miał 13). Numer seryjny mojego nowego zakupu Wykończenie tyłów nart - metalowe. Może nie rozwarstwią się tak jak Salomony? Wiązania SRT12: Tyły wiązań są takie: Przód wraz z karbonową najbardziej sztywną płytą: Podobno ta płyta zbliża tę nartę i to bardzo do charakterystyki nart komórkowych... Cóż? Niebawem się przekonam, czy dzięki płycie narta jest bardziej sztywna od dwóch innych płyt: Speed i MC? Na tych jeździłem. No to mam szwajcarski komplet GS i SL Stockli. Niebawem dogłębne testy z jazdy, o których w niniejszym wątku na blogu napiszę. Pozdrawiam marboru PS. @Piotr_67 pamiętasz tą nartkę?1 punkt
-
Dokładnie i zacząłem już szukać zamienników - Hochkönig lub Bad Gastein. Będę jeszcze analizował ośrodki pod kątem wysokości by nie być zaskoczonym zbyt dużymi temperaturami.1 punkt
-
Też polecam, jest mnóstwo Tutoriali w sieci. Chodź słyszałem też wypowiedzi, że Sony za słabo się rozwija i jest już na równi pochyłej kosztem na przykład Premiere pro i after effects. Z darmowych to DaVinci Resolve oraz HitFilm 3. Czasami trzeba się ugiąć by coś wprowadzić nowego do filmu1 punkt
-
1 punkt
-
Spróbuj programem VCL Media Player. Powinien odpalić filmiki z Hero 8. Nie wiem jaki program do obróbki używasz ale w moim przypadku ( Sony Vegas) pomogła instalacja najnowszej wersji programu. Starsza nie obsługiwała plików z hero 7 i 8.1 punkt
-
Wisi na moim blogu, powieszę tradycyjnie i tu... Klip z ostatniego pobytu w Karyntii Pięć ośrodków, pięć ciekawych scenerii do kręcenia...a wszystko zmieszczone w 3 i pół minuty. Jak wyszło? Będę wdzięczny za opinie i wskazówki. Ostatnie, dotyczące muzyki wziąłem pod uwagę i ze swojej olbrzymiej płytoteki wybrałem i na podróż, i na teledysk coś łagodniejszego. @RomanW ustawienia jakie stosuję, to 16:9. Tym razem miałem naprawdę niewiele materiału Sceny z jazdy, które mieliśmy kręcić pod "Wielkim Dzwonnikiem" niestety, ze względu na pogodę musieliśmy przenieść na "Trzy Granice". Nie wiem jak to jest, ale każda kolejna produkcja zajmuje mi więcej czasu Tu trwała ok 30 godzin montażu. Wykorzystałem praktycznie wszystkie ujęcia - coraz mądrzej wykorzystuję czas na kręcenie... Wiadomo - głód jazy jest duży! Tradycyjnie kręcimy praktycznie 99% materiału z ręki używając małego statywu, kilka sekund jest z kija - nie było odpowiedniej okolicy w zasięgu kamery, by te sceny wyszły spektakularne... a miały być, to właśnie sceny nakręcone z GrossGlocknerem w tle - nie wyszło, chociaż sama góra jest na klipie (scena z przybliżeniem, nakręcona aparatem). Od kilku osób już usłyszałem, że Nassfeld wyszło w obiektywie spektakularnie - dzięki Zapraszam na klip: Czekam jak zwykle na inspiracje PS. Time Lapsy kręcone z wykorzystaniem automatycznej funkcji GoPro 8 - jestem zadowolony z efektu i to bardzo. PS2. Kręciłem również Slow Motion, również z wykorzystaniem funkcji automatycznej GoPro 8 - niestety tych scen nie ma na klipie. Plik tworzony przez kamerę nie jest obsługiwany przez program do montażu, którego używam...i generalnie większość programów do odtwarzania filmików ma problem z odtworzeniem tego pliku (a przecież to mp4) - bardzo mocno przycina jakość przy odtworzeniu. Może ktoś na to zna patent? O co chodzi z tym? Pozdrawiam marboru1 punkt
-
1 punkt
-
Jeśli dobrze rozumiem, to oczywiście ośrodek nie złamał żadnych punktów regulaminu ani prawa. Ale jeśli w momencie jasnych prognoz, z których wynika, że koleje będą zamknięte, ośrodek zaprasza do przyjazdu oferując świetne warunki, to coś tu jest nie tak. Myślenie "nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi" widać jest dość mocno zakorzenione u niektórych, M.in. z takich to powodów od dwóch lat staram się za bardzo nie jeździć do Szczyrku na narty. W marcu wybiorę się tylko symbolicznie na jeden dzień.1 punkt
-
"wiatr 25km/h a w porywach 75km/h" Z punktu widzenia górskiego to nie najgorsze warunki do turystyki. Nie znając działania SMR, ani specyfikacji technicznej wyciągów, nie spodziewał się problemów. Jeszcze kilka lat temu w Szczyrku, w takich warunkach, problemu nie było. (orczyki i więcej lasu)1 punkt
-
I co z tego, że ma? Nawet jak robi klientów w konia "zgodnie z prawem", to nie należy uznawać tego za normę. Tyle że większość się już do tego przyzwyczaiła. Kłamstwa zwane marketingiem, lipne promocje, kruczki w umowach, armie prawników. W branży narciarskiej, TMR jest w tym liderem.1 punkt
-
Tak to "normalne", żeby oszukiwać i mieć w dupie klientów, a każdy kto się da złapać to frajer. Puknijcie się w głowę! Kolega Jan, być może nie ma dużego doświadczenia i nie siedzi od rana do nocy na kamerkach, ale to wcale nie znaczy, że ośrodek powinien robić go w konia.1 punkt
-
Mój kolega,pracujący jako instruktor narciarski w Livigno ,właśnie dzwonił i powiedział,że wszystkie polskie grupy zrezygnowały i odwołały przyjazd.W przeciwieństwie do innych nacji zachodnich,które przyjeżdżają nartować,jakby nigdy nic.Został biedak bez pracy przez 2 tygodnie i postanowił zjechać do kraju.Zadzwonił,by uprzedzić rodzinę o pr\zyjeździe,a ta : "ani nam się waż,nie chcemy Cię tu widzieć,bo przywieziesz nam koronawirusa"...1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj udało się trochę pojeździć do południa w iście zimowej scenerii. Na przemian trochę przejaśnień ze śnieżycą. Trójka do gondoli i ósemka do Soliska z Pośredniego oficjalnie zamknięte. Mimo to zaryzykowaliśmy jazdę ósemką i dało się zjechać bez strat. Trochę przewężeń, zlodowaceń, ale do ominięcia i to wszystko. Mimo to słusznie zamknięta. Dziesiątka z Pośredniego wąska do połowy, potem już szeroko. 1, 2, 3B,4, 7 całkiem spoko warunki, kilka cm swieżego śniegu na zmrożonym podkładzie plus hamujące mokrawe plamy pod działającymi niektórymi lancami. Kamienie jakoś schowały się i nie stanowiły żadnego problemu. Ludzi na tyle, że kolejek brak. Hitem jednak były pieczone ziemniaczki w barze na jedynce polane robionym na miejscu sosem czosnkowym, pychota.1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć marboru, oglądałem twoje filmy na Youtube, czapka z głowy, zainwestowałeś dużo pracy, toteż filmy z roku na rok kreatywniejsze, zdradź mi jakich ustawień używasz, 16:9 albo 4:3 , rozdzielczość, pole widzenia, z góry dziękuję RomanW1 punkt
-
To nie było nawiązanie do dyskusji, tylko określenie możliwie najbardziej uniwersalnego zestawu narciarskiego. Skoki (te na skoczniach, nie w parku) czy biegi to nie są elementy narciarstwa alpejskiego. Podobnie jak wspinaczka. Na SL w snowparku jeździłem, także prędzej jest to wykonalne niż, sensowny przejazd SL na miękkich twintipach. A do snowparku, freeride i skitur to najlepiej będą pasowały jakieś lekkie twin tipy Np.Armada ARV 86, wiązania Salomon shift(niższe niż szynowe), a buty to nie wiem które nadają się do skoków.1 punkt







