Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      33

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. mifilim

    mifilim

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      1 824


  3. Gerald

    Gerald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      1 998


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.03.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jaworzyna 01.03- znów ale inaczej Dzisiejszy dzień był diametralnie inny. Pochmurno, ciepło, a w prognozie jeszcze deszcz ... 😕 Rano jak zwykle góra - dół trasą nr 1 na GSach. Jest zaskoczenie na plus - śnieg dziś szybszy ale na dole już miękko. Potem tradycyjnie przeskok na 2. Ludzi zdecydowanie mniej ale najlepsze przede mną 😜. Koło 12 zaczyna padać śnieg i to coraz intensywniej. Na górę schodzi też mgła. Mimo tego jeździ mi sie świetnie. U góry jest nawet warstewka puchu, niżej ćwiczę jazdę na GSach po lekko zrytym stoku na zmianę z jazdą po lodowej ścieżce wyslizganej przez szuraczy. Ludzi coraz mniej. Im gorzej tym lepiej. Koło 14 musiałem zmienic narzędzie pracy na RTMy i dalej do roboty. Śnieg na koniec odpuszcza ale to nie ma znaczenia bo i tak ubranko z wierzchu kompletnie mokre. Było super!. Parafrazując klasyka, nie ma złych warunków, jest tylko zły ubiór i charaktery (czy jakoś tak ). pod koniec dnia zawitałem na 5 - jakoś tak pusto było mały bonus - wycieczka z dołu piatki drogą na parking pod gondolą. Trochę trzeba było popracowac ... tłumy na trasach powrót zimy
    13 punktów
  2. Dzisiaj było krótko, ale ekstremalnie. Ośrodek Kolašin 1600 – jak się można domyślić - leży wyżej niż Kolašin 1450, bo górną stację umiejscowiono na szczycie Troglavy - 2072 m npm., a dolną – na 1600 m. Na razie są tam dwie trasy – niebieska i czerwona, wzdłuż szybkiej, sześcioosobowej kanapy Doppelmayra. Do tego wyciąg linowy dla początkujących i górka na sanki. Przy dolnej stacji jest też spory budynek z restauracją, kasami i wypożyczalnią. Ośrodek działa dopiero od ubiegłego sezonu, a informację medialną o tej inwestycji zamieszczały również polskie media, m.in. tu: Tablica informacyjna z danymi ośrodka: Prognozy na dzisiaj nie były optymistyczne. Syn gospodarzy, u których mieszkam, Milan, zasięgnął języka u swojego znajomego, że w ośrodku niestety jest czynna tylko czerwona trasa, bo jest mało śniegu, a na górze panuje gęsta mgła, a po południu ma padać deszcz . Ale może nie będzie tak źle? Na początek dnia – śniadanko Potem transfer autem z Milanem do ośrodka i ogarnięcie logistyki – skipass i wypożyczenie nart. Wypożyczalnia bardzo ładna, ale sprzęt – podobnie jak w siostrzanym ośrodku Kolašin 1450 - z demobilu, przynajmniej mieli jednak trochę sportowych nart. Krawędzie tępe, o smarowanie nawet nie pytałam. Chciałam wypróbować, jak mi się będzie jeździć na „sklepowych” slalomkach i wynalazłam sobie jakieś stare Stöckli Laser SC ze względnie przyzwoitymi krawędziami. Całkiem przyjemna w jeździe narta – gdyby nie to, że przy ostatnim zjeździe odkleił się kawałek ślizgu na piętce … Tak to wygląda na dole: Wjeżdżam na górę, sama na kanapie, choć to przecież weekend. Im wyżej, tym większe mleko. A na górnej stacji było tak … Kurczę, nic nie widać, wicher zacina, a ja jestem na ponad 2000 m w skalnym terenie. Gdzie jechać? Gdzie jest trasa? Po chwili wjeżdżają trzy osoby, w tym pan w kurtce przypominającej instruktorską. Pan widzi chyba, że trochę czuję się niepewnie. Pytam więc, czy mogę pojechać za nim, bo nie znam trasy. Nie ma sprawy – zjeżdżamy razem. Okazuje się, że pan jest personelem technicznym ośrodka – po drodze poprawiamy tyczki, wyznaczające przebieg trasy. Przygotowanie stoku – świetne. Twardo, szeroko, równiutko - piękny sztruks, który trzyma się idealnie do południa. Niestety w miejscach wywianych przez wiatr śniegu jest o wiele mniej, widać przetarcia – na szczęście nie utrudniające jazdy. Nie ma kamieni, które wczoraj mocno uprzykrzały mi jazdę. Trasa jest super i byłaby na niej świetna, szybka jazda, gdyby nie brak widoczności. Lepiej jest w dolnej części trasy – tutaj można sobie pofolgować, szczególnie, że jest pusto. Jeszcze raz wjeżdżam wyciągiem i zjeżdżam z panem technicznym, a kolejnym razem sama pilotuję zagubionego we mgle snowboardzistę. Jazda jest od tyczki do tyczki - pełna koncentracja. Niestety z każdym zjazdem mgła gęstnieje i schodzi coraz niżej, niemalże do dolnej stacji. Prawie nikogo nie ma – oprócz ratowniczki i gości z obsługi. Obróciłam przez dwie godziny siedem razy góra-dół i gdy ostatnim razem naprawdę ledwie odnajdywałam wzrokiem kolejną tyczkę stwierdziłam, że nie ma co kusić losu i że ta jazda przestaje być fajna i bezpieczna. Jakie wrażenia końcowe z Kolašina 1600 i 1450? No cóż, nie dane było mi poznać wszystkich tras, ale ośrodek niewątpliwie ma bardzo duży potencjał. Tutejsi mieszkańcy zarzekają się, że od kilkudziesięciu lat nie było tak kiepskiej zimy, że normalnie od grudnia do kwietnia leży tu mnóstwo śniegu, ale kto wie, czy i tutaj nie trzeba liczyć się ze zmianami klimatycznymi? Planowana budowa zbiornika wodnego i systemu naśnieżania jest po prostu koniecznością. A gdy obydwie stacje narciarskie za rok (lub dwa) połączą się w jeden duży ośrodek, to będzie to bardzo ciekawe miejsce na narty.
    9 punktów
  3. Kolašin Na koniec jeszcze parę zdań i kilka zdjęć z samej miejscowości. Kolašin to średniej wielkości miasteczko, które leży nad dwiema rzekami - Svinjacą i Tarą (do której Svinjaca uchodzi). Wodospad na Svinjacy: Jest tutaj dość ładny deptak ze sklepami i knajpkami: Kilka hoteli o mniej lub bardziej dyskusyjnej urodzie: Panorama miasteczka: Jak widać - nie jest to pocztówkowe miasteczko jak w Austrii czy Bawarii, jest tu trochę bałkańskiego syfiku - śmieci, rupieci i bałaganu, ale ogólnie całkiem sympatyczne miejsce. No i obłędne regionalne jedzenie w polecanej przez gospodarzy, bardzo klimatycznej restauracji Vodenica: Jutro powrót do Podgoricy, a potem program służbowy. Pozdrawiam
    9 punktów
  4. Czarny Groń - wielki powrót Niemal po dwóch latach wróciłem dzisiaj (z córą) na Czarny Groń. Przerwa była spowodowana ograniczoną funkcjonalnością ośrodka. Historia chyba znana i nie ma po co streszczać. Ważne, że pomarańczowa szóstka od połowy lutego znowu działa i Czarny Groń powraca u mnie na czoło listy "stacje narciarskie godzinę drogi od domu". Co dzisiaj ciekawego u Pingwina w okolicach Andrychowa? 1. Co do warunków i frekwencji banał. W nocy solidny plus, w dzień okolicach 10C, więc wyratrakowane stoki nie miały prawa długo trzymać. Szczególnie czerwona już po godz. 10 była mocno zmęczona życiem. Około 11:00 pełny parking główny i zapełniał się parking dolny przy wypożyczalni. Stok bardzo zagęściła zorganizowana grupa dziecięca w sile, co najmniej 40 sztuk. A jak na tutejszą długość i szerokość tras to naprawdę duża liczba. Momentami trzeba było na nich bardzo uważać. Zauważyłem, że zmęczona życiem czerwona dała się tym dzieciakom mocno we znaki. Sporo z nich schodziło z nartami w rękach poddając się w trakcie zjazdu. Nie dziwię się. Szczególnie w okolicach knajpy było dosyć ciężko. 2. Trasa niebieska w górnej i końcowej części oddana do użytku tylko w niepełnej szerokości. Zarządzający w tym roku nie mieli pewności, co do tego czy górny wyciąg w ogóle będzie otwarty, więc nie przykładano się do naśnieżania tej części ośrodka. Jeżeli wiosna ruszy z kopyta, to może być ciężko utrzymać tę trasę do splasha planowanego za trzy tygodnie. 3. Działa nartostrada pozwalająca ominąć najtrudniejszy odcinek czerwonej trasy, a przy okazji stanowiąca (w połączeniu z trasą niebieską) najdłuższy wariant przejazdu na Czarnym Groniu. Jak dla mnie, zawsze było to fajne urozmaicenie. 4. Czarny Groniu świetnie, że wróciłeś w pełnym zakresie. Oby tak już zostało. Może uda mi się jeszcze raz przyjechać tu w marcu. Niedługo po starcie na czerwonej oczywiście warun petarda. Śniegu jest tam naprawdę dużo. Potem było już znacznie gorzej ale to żadna nowość. Mocno dodatnie temperatury i całkiem solidne nachylenie to najlepszy przepis na warunki tylko dla orłów. Dzisiaj pogoda była dla mnie nieco złośliwa (zresztą jak zawsze ostatnimi czasy). Znaczna część pobytu przy pełnym zachmurzeniu, rozpogadzało się w trakcie, a całkiem słonecznie zrobiło się przy naszym wyjeździe. No i chyba ulubione miejsce wszystkich fanatyków technicznej strony wyciągów narciarskich. Jest jeszcze gdzieś w Polsce miejsce gdzie przecinają się dwa krzesła? I przy okazji. Nigdy na to nie zwróciłem uwagi, choć byłem tu wielokrotnie. Na tabliczce informacyjnej pomarańczowej kanapy jest info, że wybudowano ją w 2009 r.? Naprawdę tyle lat to stało nieużywane? Z tego co pamiętam wyciąg działa od 2015 lub 2016 r. Chyba, że pamięć mnie zawodzi.
    8 punktów
  5. Nogi mi odpadają, bo jeździłem od 9:30 do 21:10. Relacja krótka - mam nadzieję, że foki wynagrodzą Za dnia raz świeciło słońce, raz prószył śnieg. Zmienna pogoda, ale nieustannie z dodatnią temperaturą spowodowała, że od rana szybko tworzyły się muldy. Do 14 kolejki tylko na wyciągach i krzesełku Mieszko oraz szóstka Winterpol (nie wiem jak na Nartoramie). Kolejki jednak były niesamowicie krótkie - max. 5 minut a zazwyczaj 2-3. Do innych krzesełek na bieżąco. SZOK! Jako, że dziś niedziela, wybraliśmy się na Mszę do lokalnego kościoła na godz. 12. Domyślaliśmy się, że nie będziemy jedynymi, którzy wpadli tam prosto ze stoku, ale jakie było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy w przedsionku kościoła stojaki na narty! W środku jakieś 80% osób było w butach narciarskich. Ciekawe doświadczenie Po przerwie pojechaliśmy na stok na końcu świata, czyli jedyny działający w Zieleńcu wyciąg orczykowy. Dojazd na ten stok był właściwie dojściem - ze 100 m trzeba było przejść na piechotę. Co jednak najważniejsze, na stoku było pusto a na orczyku jeździło się fantastycznie Kręciliśmy się po całym ośrodku. W końcu rozdzieliliśmy się i udałem się w poszukiwaniu fajnego dojazdu do Nartoramy. Dawno nie jeździłem tyle w lesie! Na samej Nartoramie strasznie rozorane trasy. Było już pusto, ale widać, że za dnia było jeżdżone. Zaskoczyło mnie to, że kolej krzesełkowo-gondolowa ma niecałe 800 m, a najdłuższy zjazd może liczyć prawie 3km! Gdy wracałem, było już ciemno, a chciałem sprawdzić inne połączenie niż marsz przy nieczynnym wyciągu. No i wjechałem w las... Nie widziałem ani nart, ani drzew, ani śniegu Nie wiem co mi strzeliło do głowy (tzn wiem - chęć adrenaliny ). Nie wiem jakim cudem, ale udało się bezpiecznie dojechać do końca. Na ostatnie 3h pojeździłem jeszcze między Mieszkiem a Gryglówką, najwięcej czasu spędzając na 4-osobowym krześle Winterpolu. Z narciarskim pozdro Marcin ~leitner
    7 punktów
  6. Część 1: Czy w Czarnogórze można fajnie pojeździć na nartach? Ależ tak! Nadarzyła się okazja, aby podróż służbową przedłużyć o parę dni urlopu i zobaczyć, co ten niewielki kraik na Bałkanach ma do zaoferowania zimą. Największy ośrodek narciarski – Kolašin - położony jest o nieco ponad godzinę drogi z Podgoricy, do której z Polski i Berlina można dolecieć samolotem – są połączenia LOT-owskie z Warszawy i Ryanairem z Krakowa, Poznania i Wrocławia oraz z Berlina. Bilety w zimie są tanie – zaczynają się już od 10 euro. Mnie podróż wyniosła niewiele ponad 40 euro w obie strony plus bagaż rejestrowany (50 euro za sztukę w obie strony) i oczywiście dojazd na lotnisko w Berlinie. A że samolot lądował pod wieczór, więc nocowałam w Podgoricy i dopiero rano udałam się w dalszą podróż w góry. Z Podgoricy do Kolašina można dostać się pociągiem lub autobusem. Pociągiem jest bardziej malowniczo, ale rzadko jeżdżą i nie było pasującego połączenia rano. No cóż, może się uda w drodze powrotnej, bo ta linia kolejowa jest bardzo ciekawa – napiszę więcej na ten temat w poniedziałek. Autobusy jeżdżą często – co pół godziny do godziny, ale tylko do osiemnastej, a koszt na tej trasie to 6 euro za bilet. Rzeczywiście płaci się w euro – być może wiecie, że w Czarnogórze oficjalną walutą jest euro, wprowadzone jednostronnie przez miejscowe władze w miejsce marki niemieckiej. Piątkowy poranek w Podgoricy był bardzo deszczowy. Lało jak z cebra przez pierwszą godzinę jazdy autobusem, który mozolnie wspinał się szosą wzdłuż doliny Moračy do góry. W pewnym momencie deszcz zaczął przechodzić w deszcz ze śniegiem, a za chwilę zrobiło się całkiem biało – dookoła, ale również na drodze. Jakie to szczęście, że nie musiałam być kierowcą na zasypanych śniegiem górskich serpentynach! Parę minut po dziesiątej autobus dojechał do Kolašina. Tutaj mam zarezerwowaną kwaterę prywatną – umówiłam się z właścicielką – panią Ljubišą, że mogę wprowadzić się już przed południem. Szybkie przebranie w narciarskie ciuchy i już jestem gotowa na stok! No właśnie, ale który? Bo są tutaj dwa ośrodki narciarskie – starszy i większy Kolašin 1450 i nowszy Kolašin 1600, obydwa położone około 10 km od miasteczka. Są plany rozbudowy i połączenia obydwu stacji, ale na razie każda działa osobno – z osobnymi skipassami. Po krótkiej naradzie z gospodarzami decyduję się na Kolašin 1450. Niestety nie ma tutaj skibusa, ani żadnego innego busa – pozostaje samochód prywatny, albo umówienie się z gospodarzami na transport. Droga jest kompletnie biała, a dookoła zadymka. Droga? Nawet nie widzę, gdzie ona jest – na szczęście za kółkiem siedzi Milan, syn gospodarzy. Przy parkingu jest duży budynek, mieszczący kasy, wypożyczalnię sprzętu i restaurację: A tak to wygląda w srodku: Na taką pogodę jak wczoraj chciałam wypożyczyć jakieś szersze narty allmountain, ale niestety - nic z tego. Sprzęt jak widać - starsze roczniki, chyba z demobilu po jakiejś wypożyczalni w Alpach. W końcu decyduję się na Heady supershape i.magnum, 170 cm, chyba też jakaś przedpotopowa edycja sprzed co najmniej kilkunastu lat. Ktoś rozpoznaje rocznik? Buty na szczęście nieco nowsze, ale za to flex - maksymalnie 80. No cóż, jak się nie ma co się lubi, to się bierze, co jest. Komplet - buty, narty kije w wersji premium (tak, to wersja premium ) - 15 euro. Tyle samo za skipass dzienny. Cały ośrodek oferuje 14,5 km tras i pięć wyciągów - dwa krzesełkowe i trzy orczyki. Przewyższenie - ok. 400 metrów. Wczoraj chodziła sześcioosobowa kanapa Doppelmayera (to ta z prawej strony na mapce) Vilina Voda, obsługująca trzy długie trasy i talerzyk Jezerine na dole dla początkujących. Mapka: Ośrodek ma też swoją stronę internetową, również w wersji angielskiej. Ze dwa razy zjechałam orczykiem, żeby trochę ogarnąć narty, ale głównie jeździłam na kanapie - niestety bez osłon. Zgodnie z prognozami, śnieżyca od godzin południowych nieco słabła, a nawet czasami po południu próbowało trochę przedrzeć się słońce. Od czwartkowego wieczoru do piątkowego popołudnia spadło pewnie coś około 30-40 cm świeżego śniegu i był to pierwszy dzień w sezonie, w którym wreszcie były dobre warunki śniegowe. Dlaczego? Ponieważ stacja nie ma sztucznego naśnieżania - widziałam ledwie dwie mobilne armatki przy orczyku. Generalnie otwarte były dwie trasy długości ok. 1,5 km (czerwona - nr 1) i 2 km.(niebieska - nr 3). Trasy bardzo urozmaicone i dość szerokie. Początek niebieskiej: Niebieska z widokiem na nieczynne krzesełka Cupovi: I końcówka, przy dolnych stacjach wyciągów: Czerwona: Radość, że znów jestem na nartach i że jest taki świetny śnieg! Trzecia trasa, dostępna z wyciągu - czerwona nr 2, nie była w tym sezonie w ogóle udostępniona. Dziewiczy puch na pół metra. Kusiła, kusiła - w końcu wyczekałam przejaśnienie i pojechałam: Jazda po kolana w sniegu, ale jak cudownie! Nawet gleba w ten puch była całkiem spoko, tyle, że trochę trwało, zanim się z tych piernatów wygrzebałam. Fajne cztery i pół godziny na nartach, ludzi malutko - przy wyciągu cały czas na bieżąco. Narty-szrotówki dały radę. Nawet byłam pozytywnie zaskoczona, że tak dobrze to ciężkie cholerstwo szło w kopnym śniegu. Te miękkie muldy jakby po prostu nie istniały. A w perspektywie - kolejny dzień na nartach i to w słonecznej pogodzie. [cdn.]
    6 punktów
  7. Wczoraj na Siglanach w Wiśle odbywał się Puchar wójta gminy Pawłowice w GS. Piszę o tym dlatego, że.. wziąłem w nich udział To były moje pierwsze zawody, w końcu się przełamałem i po prostu pojechałem "zobaczyć". Cel był jasny - nie wypaść i nie być przy tym ostatni w swojej kategorii (18-30 lat) - udało się to zrealizować Trasa Trasa z góry Konkurencja może nie była z najwyższej półki, ot niedzielni narciarze (bez urazy dla nikogo - po prostu luźna atmosfera bez napinki) i takich było z 70%. Ale kilku zawodników jechało w gumach, ochraniaczach itp co mogło wskazywać że są obeznani z tematem j to głównie z takimi przegrywałem. Wrażenia z jazdy? Cóż, płaski stok, bramki rozstawione bardziej jak na SL, bez żadnych podkręconych. Największą trudnością była totalnie zniszczona trasa już po kilku przejazdach. Moja kategoria jechała jako ostatnia także była walka by utrzymać się w rynnie. W drugim przejeździe już trochę zaryzykowałem i uzyskałem wg mnie zadowalający czas 38,4 (zwycięzca miał 35,9), większość osób miała ponad 40s. Na starcie Podsumowując, jestem podjarany tematem🙃 Od teraz będę się starał startować jak najczęściej Oczywiście na razie w jakiś "niedzielnych" zawodach. Nie mam zamiaru kompromitować się na MPA I po zawodach Pozdrawiam
    5 punktów
  8. Południe 😍 Zawsze jak jadę do "tych" krajów (np. do Gruzji), to nie mam wyrzutów że się spóźnię. Jestem nocnym markiem. Na południu tacy ludzie są bardziej rozumiani. Ona jest obłędnie przepiękna. Jedna z najpiękniejszych w Europie, i warto pokonać tą linie z Belgradu do Baru. Przepraszam że wtrącę, bo to moje zboczenie. Przejedź się koniecznie. Jechałem w relacji Podgorica - Belgrad chyba w 2010 roku.
    5 punktów
  9. Część 2: Sobota rano przywitała mnie takim widokiem z okna. Ale cudna pogoda! Potem pyszne śniadanko, przyszykowane przez panią Ljubišę – omlet z lokalnym serem i lokalną szynką. Mniam! A do śniadanka … śliwowica własnego wyrobu, serwowana przez gospodarza . Bałkańska gościnność, nie można odmówić, trzeba chociaż umoczyć usta - choć dla mnie zupełnie nietypowa pora na alkohol. Hmm, jeszcze przez dwie godziny na stoku miałam posmak tej rakiji. Takie „uroki” bałkańskiego nartowania … Od Milana dowiedziałam się, że tego dnia w Kolašinie 1450 uruchamiają dwuosobowe krzesełka i kolejne trasy. I że wszystko będzie wyratrakowane. Późno otwierają tutaj wyciągi – dopiero o 9.30, a zamykają o 16.00. Jesteśmy trochę wcześniej, przed otwarciem - idę do wypożyczalni po odłożone buty i narty, kupuję skipass. Skipassy wielodniowe dają korzyści od bodajże pięciu dni, krótsze – to po prostu wielokrotność 15 euro. W międzyczasie rusza Vilina Voda, więc – w górę serca i cała reszta! Na początek - czerwona nr 2. Tam, gdzie w piątek był totalny freeride, w sobotę jest aksamit i sztruks. Jest ona też najbardziej stroma i spokojnie mogłaby uchodzić za czarną trasę. Potem zjeżdżam do dwuosobowych krzesełek Ćupovi, zdecydowanie w klimacie retro. Jak dowiaduję się od współpasażera, wyciąg pochodzi jeszcze z czasów Jugosławii. Wyciąg jedzie na sam szczyt, ale w połowie trasy jest stacja pośrednia - drewniana budka i garb ze sniegu, na którym trzeba w biegu wyskoczyć. Krzesła jadą dalej, na sam szczyt, ale trasy ze szczytu są nieczynne - za mało śniegu. Na szczęście krzesełka jadą wolniutko, ale i tak co niektórzy są zaskoczeni, że to już koniec i trzeba szybko wysiadać. Przy pośredniej stacji zaczyna się ładna, choć niezbyt długa czerwona trasa 5a: W sumie więc dostępne są cztery trasy - trzy czerwone i jedna niebieska plus łączniki, warianty i płaski stok do nauki. Tak około 10 km stoków. Na czerwonych trasach wzdłuż kanapy Vilina Voda niestety dość szybko robią się muldy, z czasem zaczynają też wyłazić minerały i trawa. Jest sporo ludzi - dominują miejscowi i Albańczycy, którzy ponoć upodobali sobie ten ośrodek na weekendowe wypady, bo u siebie nie mają praktycznie żadnych wyciągów. Ale i tak - jak na słoneczną sobotę - to jest chyba jedna trzecia ludzi jak u nas np. w Czarnej Górze czy Zieleńcu. Przy dwuosobowych krzesłach idzie na bieżąco, przy kanapie - kolejki na maksymalnie kilka minut od 11.00 do 14.00, potem też jazda na okrągło. Końcówka dnia to jednak mocno zdegradowane stoki, nawet zaliczyłam glebę - niegroźną. W ciągu pięciu sekund znalazło się trzech pomocników - pozbierali mi narty, kijki, postawili na nogi i jeszcze na dole pytali, czy aby na pewno nic mi się nie stało . Ach te widoki ... Na ostatnim zdjęciu widać ośrodek Kolašin 1600, który mam zamiar odwiedzić dzisiaj. Pozdrawiam serdecznie.
    5 punktów
  10. Dziś jazda od 9:30 do 19:10 - krócej niż wczoraj, ale prawie 10h to też nie najgorzej Ranek obudził nas z padającym mokrym śniegiem. W sumie spadło tylko 1-2 cm, więc szału nie było. Dzień zaczęliśmy od przedostania się na Nartoramę. Uskuteczniliśmy to poprzez nartostradę. Za dnia wygląda lepiej niż nocą Aż do 12 kręciliśmy się po tamtejszych trasach. Jako, że na wierzchu było trochę świeżego mokrego śniegu, to warunki były lekko ciężkie. Za to garstka osób wynagrodziła wszystko. Zjeździliśmy obie czerwone, niebieską oraz trawers przez granicę polsko-czeską "spacerową".Trasy oczywiście po kilka razy. Do tego boczne talerzyki - tak, aby zaliczyć wszystko Po przerwie przenieśliśmy się na Mieszko - tam kilka zjazdów po miękkim. Kręciliśmy się tak, że z wyciągu 230m wyciskaliśmy ponad 750m zjazdu Potem kręciliśmy się między Winterpolem a Gryglówką. Niestety po 17 zamknęli czwórkę Winterpolu, więc do końca jeździliśmy na Gryglówce i kanapie. Już ok. 16. zaczął łapać mróz, co skończyło się tak, że niedługo potem muldy zamieniły się w twarde górki a mokry śnieg w grudy. Jazda stawała się coraz trudniejsza. Do tego doszedł wiatr, który potęgował uczucie chłodu. Na koniec zjechaliśmy po ciemku do siebie Z zielenieckim pozdrowieniem Marcin ~Leitner
    4 punkty
  11. Nikt nie odpowiada to sam podpowiem, bo sprawdziłem. 👌 Otóż, nie ma. Jak ktoś będzie w Karyntii i zapragnie odwiedzić Włoch by uchwycić trochę włoskiego klimatu to podpowiem, że spokojnie od Villach może jechać autostradą do Tarvisio i nie ma żadnych bramek na autostradzie. A czy warto się tam udać? Dobre pytanie, bo jeśli chodzi o trasy i wyciągi, no to jak dla mnie słabiutko. Chyba nigdzie nie widziałem tylu taśmowych łączników pomiędzy trasami. Po za tym, jeden wyciąg jest zarezerwowany na wyłączność i cały stok zajęty przez zawodników. Uwaga brak kas przy środkowym wyciągu - tez pełniącego role łącznika i tez częściowo zajętego przez szkółkę narciarska :). Ale jest też ogromny plus. Na szczycie znajduje się bardzo małe, klimatyczne miasteczko, kilka domów i kościół z 1360 roku. Klimat gwarantują tez małe restauracje i tarasy z widokiem na Alpy Julijskie :). Tu, też znajduje się najlepsza, długa trasa zjazdowa obsługiwana przez gondole.
    4 punkty
  12. Swój wyjazd rozważyłbym pod kątem 3 tematów: 1. Czy w pracy zawodowej na co dzień masz bardzo częsty kontakt z innymi ludźmi jak np. ma lekarz, przedszkolanka, opiekun, ratownik, fryzjer, nauczyciel, czy nawet sprzedawca na kasie w biedronce gdzie przewija się setki osób dziennie. 2. Czy możesz sobie pozwolić na poddanie się nieplanowanej 2 tygodniowej kwarantannie gdyby taka wydarzyła się w twoim hotelu, miejscowości czy regionie właśnie tam gdzie jedziesz na urlop narciarski. 3. Czy masz pod swoją opieką osoby z rodziny, które są schorowane i w starszym wieku, szczególnie zmagające się z chorobą płuc, bo takie osoby najpoważniej chorują na tego konkretnego wirusa.
    4 punkty
  13. Widzę takie wypowiedzi to mnie ściska. Nie chcesz nie jedź. Moim zdaniem ten wirus to medialna szopka i pożywka dla panikarzy twojego pokroju. 1. Czemu nikt nie mówi o wyleczonych? 2. Czemu specjaliści i ministerstwa nie odradzają podróżowania - do tej pory z tego co pamiętam na czas byliśmy informowani o zagrożeniach. Może zagrożenia nie ma jako takiego ? 3. Dlaczego nikt nie mówi że jest pozytywny zwrot ponieważ wyleczonych jest wiecej niż chorych ?
    4 punkty
  14. Pod okiem zajętego grupą "instruktorską" Sławka Lassaka i w towarzystwie jego syna Mirka - oby do sportu wrócił, bo fajnie się patrzyło - trochę przed Białką ... i może jeszcze przed czyms, ale o tym później .. rozpędzamy .. W ramach zabawnych dyskusji o nartach : 12 lat, 156, 41kg, narta 166 R>17, but wg. producenta 110, kijki za krótkie, ochraniaczy zapomniała zalozyc, Merkury w kiepskim ustawieniu. wiatr SWS, tyczki 240 i 280. Księżyc taki rogalik, bez wpływu na wydarzenie. Bolało. Pozdrawiam, M.
    4 punkty
  15. Ej, ale to wymaga osobnego wątku "Koronawirus a wyjazd do Niemiec". Z całym szacunkiem, chyba nie chcesz żebym pisał tu o np. Ukrainie albo Białorusi. Widziałeś że na forum powstał już wątek o Francji. To są tak ważnie, straszne sprawy, że wymagają tysiąca osobnych wątków. 😀
    3 punkty
  16. I jaki wniosek? Bo to trochę suche statystyki, bez związku. Bo ja widzę jeden, SMR kocha koronowirusa:) Nikt ich nie hejtuje😎
    3 punkty
  17. Według strony https://gisanddata.maps.arcgis.com/apps/opsdashboard/index.html#/bda7594740fd40299423467b48e9ecf6 zainfekowanych ludzi jest niespełna 90000. 3000 zmarło, a wyleczonych jest 45000. Czyli więcej jest wyleczonych niż pozostało chorych. I więcej ludzi wraca dziennie do zdrowia niż "łapie" wirusa.
    3 punkty
  18. Oby nikomu się nie przydało: https://turystyka.rp.pl/zanim-wyjedziesz/23615-kwarantanna-kto-placi-za-pobyt-w-hotelu?utm_source=rp&utm_medium=teaser_redirect
    3 punkty
  19. Tak, marzę o przybiciu piątki z wirusem😜😜może Ty Kubis też należysz do tych panikarzy co już opróżnili półki w sklepach z kaszy i ryżu a no i mydła...😂😂😂bo teraz niektórzy sobie przypomnieli że trzeba się myć 😜😛myślałam że na tym forum uzyskam jakieś cenne wskazówki a nie głupie komentarze ☹😨😨no więc ja jadę i mam zamiar się świetnie bawić 😀🌞🌞⛷⛷⛷👋
    3 punkty
  20. Widzę, że już się relacja pojawiła, ale parę słów ode mnie też. Dziś każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Z rana twardo (ale bez lodu), miejscami sztruks potem sypki miły puch i na końcu bardzo miękko. Do tego widoczki piękne i momentami słońce. Super dzień. Przede wszystkim właściwie pustki. Zjazd do kanap na bieżąco. Większość czasu to z żoną w gondoli czy na kanapie jechaliśmy sami. Niestety po wczorajszej wichurze ubyło dużo śniegu więc nie wytrzyma to zbyt długo. W paru miejscach przecierki i przewężenia które jednak nie psuły zabawy z jazdy. Większość tras w takim stanie: Było jednak kilka takich miejsc:
    3 punkty
  21. Ustrzyki Dolne Gromadzyń 29.02 - czyli pozytywne zaskoczenie O stacjach na Podkarpaciu trzeba pisać, bo na forum są kompletnie zapomniane a zupełnie niesłusznie. Co prawda ostatnio Ustrzyki pojawiały się od czasu do czasu w relacjach, ale dobrych wrażeń nigdy za wiele. Zaczynamy - słoneczna sobota z piękną zimową scenerią praktycznie już od okolic Rzeszowa. Tak, rano śnieg leżał już na przedmieściach! Ustrzyki Dolne wyglądały bajkowo, ośnieżone drzewa, śnieg na ulicy... Ostatnio coś takiego widziałem... w sumie nie tak dawno w Beskidzie Niskim. Tak, na południu Podkarpacia jest zima. O nowościach na Gromadzyniu pisał już kolega @tresor tutaj: więc nie będę się powtarzał. Krzesełko to naprawdę nowa jakość i myślę, że stacja ma potencjał na podkarpacką wersję Master-Ski w Tyliczu. Dawno tu nie jeździłem, bo ta góra nie miała nic do zaproponowania - niewygodny orczyk i taka sobie trasa. Krzesło dodało jakości. Trasę poszerzono, przeprofilowano, chociaż otwarta była tylko jej część. Stara część w okolicach ciągle stojącego orczyka jest zamknięta i stoi przy niej zakaz jazdy poza trasą. Ok, teraz nacieszmy oczy, a potem ciąg dalszy mojego wywodu: Stacja z dołu prezentuje się tak: Warunki, jak widać, marzenie. Biało i bez niespodzianek. Tuż przy stoku są domki, które można wynająć: Tak się prezentuje Gromadzyń w niemal pełnej krasie. Na górze spokojne nachylenie, idealne do rozpędzenia się, potem spory kawałek pochyłości aż do ścianki w okolicach pierwszego domku a na dole wytracamy prędkość. Cały czas panuje lekki mróz, ale słońce operuje fantastycznie. Można się opalać na krześle. Kilka osób widocznych na tym zdjęciu to kolejka do bramek. Chociaż przypuszczalnie połowa z nich tylko tam stoi i robi zdjęcia Słowem - kolejek brak! Widok z góry trasy. Po prawej zamknięta trasa i stary orczyk, którego podstawy ładnie odmalowano i nie wygląda na zabytek Na tych ściankach można się całkiem przyzwoicie rozpędzić. Jest szeroko, twardo, śnieg naturalny niestety szybko został rozjeżdżony, ale pod spodem została warstwa "betonu" i on wytrzymał do końca dnia. To co widać na zdjęciach to najgorszy stan trasy. Żadnych muld, kamieni itp. Niemal idealnie. Po godzinie 13 na górnym peronie i w okolicach bramek śnieg puścił, tzn. zrobił się cukier. Z tym, że na górze było to zaraz po zjeździe z krzesła a na dole zaraz przed bramkami. Do pominięcia. Widok na zaplecze gastronomiczne. Te budynki bliżej to karczma, kasa i budka ratownika. W tym rejonie jest też nieczynny dolny peron podwójnego orczyka (do którego zresztą podjeżdżało się lekko pod górę, może ktoś pamięta ? ), wyżej budynki pizzerii i drugi, w którym kiedyś była wypożyczalnia. Co jest teraz to nie wiem, bo tam nie byłem. Tamte budynki z kolei stoją przy krótkim, ćwiczeniowym orczyku, w łagodniejszej części trasy. Łagodny orczyk znajduje się trochę wyżej, niż karczma i wykorzystywały to dzieciaki do saneczkowania Karczma jest przyjemna i klimatyczna a wrażenia ze zjedzenia żurku "pod emzetką" niezapomniane Podsumowując: wyjeździłem się konkretnie, trochę z "winy" stacji. Dostępne karnety to - 3 godz. - 60 zł oraz 5 godzin - 75 zł. Trzy godziny to za mało Gromadzyń ma potencjał - dojazd z Rzeszowa to trochę ponad 2 godziny, z Sanoka, Przemyśla i Krosna jeszcze mniej. Górka - tak jak pisałem - jest materiał pod rozbudowę. Obecne trasy to niestety trochę za duży przeskok pomiędzy tą ćwiczeniową a główną. Przydałoby się coś "pośrodku", niebieska, spokojna trasa. Właściciele dbają o trasy, ceny są normalne, tylko trzymać kciuki za powodzenie!
    3 punkty
  22. 3 punkty
  23. Montaż klipów narciarskich nie jest łatwy. Tym bardziej jest trudno, gdy materiału nakręconego ma się nie za dużo... Tym razem wykorzystałem niemal wszystkie ujęcia, które przywiozłem ze sobą do Polski ze słonecznych stoków Austrii. Montaż zajął 30 godzin 😮 Efekt? Zapraszam Was na niespełna trzy i półminutową podróż po Karyntii. Proszę o komentarze, uwagi... wskazówki @Piotr_67. @kmarcin - Wy trochę montujecie, bawicie się w te klocki, na waszej opinii i fachowym zdaniu mi bardzo zależy @Mitek jakieś uwagi do jazdy? Dzięki i pozdrawiam serdecznie marboru
    2 punkty
  24. Całe szczęście oprócz spanikowanych ludzi podsycanych nawzajem i przez media, wybuchła fala czarnego humoru (krytykowana przez media zresztą). Oto moje najlepsze hity: Oczywiście może koronawirus i się połakomić na 2600, ale ciężko nie zgodzić się tym: I jak zawsze można liczyć na A.S. Bytom
    2 punkty
  25. Wszystko normalnie funkcjonuje - panika jest tylko w polskich mediach...
    2 punkty
  26. Nie no, daj mu chociaż oddychać beztlenowo.
    2 punkty
  27. A tak naprawdę to w zasięgu jednodniowej wycieczki (samochodem) można mieć ośrodki w Bośni. Z południa Polski autem się bardziej opłaca niż samolotem.
    2 punkty
  28. Tak, pełna nazwa to Sella Nevea - Bovec Kanin. Kilka lat połączenie nie działało bo po stronie Słoweńskiej uszkodzony był wyciąg. Wszystko już naprawione i wznowili działanie chyba od zeszłego sezonu. Na jednym skipassie można jeździć w: Piancavallo, Forni di Sopra - Sauris, Zoncolan, Tarvisio, Sella Nevea - Bovec, Sappada https://www.promotur.org/ Chyba że jest jeszcze jakiś inny na samo Tarvisio.
    2 punkty
  29. Podejmując decyzję o wyjeździe do Włoch (moją opinię znacie) proponuje wziąć pod uwagę: 10:29: 6 new cases in Belgium. All had recently returned from Italy. 10:22: First 2 cases in Portugal. One traveled from Italy, the other from Spain 08:57: 2 new cases in India, including the first case in New Delhi. Patient in New Delhi traveled from Italy while the other traveled from Dubai. 21:38: 3 new cases in Israel. Two of the patients recently returned from Italy. 20:25: 1 new case in Mexico. First in Chiapas. Patient recently returned from Italy itd.
    2 punkty
  30. jadę i jak na każdy wyjazd zabezpieczam się zabierając prezerwatywy, 19 lutego byłem na północy Włoch i dzisiaj jeszcze nie mam objawów
    2 punkty
  31. Jak miałaby wyglądać "panika na stokach"? Nawet jeżeli "jeżdżą i wracają i nie chorują", to nie masz 100% szansy, że Ty nie zachorujesz. Pytanie co zrobisz w przypadku, gdy wirus pojawi się w Polsce. Zamkniesz w domu? Przestaniesz chodzić do pracy? Nikt decyzji za Ciebie nie podejmie. Musisz sama oszacować potencjalne ryzyko.
    2 punkty
  32. My, na chwilę obecną, wybieramy się do Val di Sole 14 marca. My, tzn. 6 osób dorosłych bez dzieci. Biuro potwierdziło, że w tym ośrodku nie ma wirusa i kwarantanny. Jedziemy trochę na własne ryzyko, nikt z nas nie histeryzuje i nie panikuje. Zobaczymy co będzie na miejscu.
    2 punkty
  33. Odwiedzasz piękne miejsca. Tylko pozazdrościć. Pozdrawiam
    2 punkty
  34. Co tu dzisiaj porobić żeby było aktywnie, takie pytanie sobie zadałem spojrzałem za okno śniegu brak to trza rower odkurzyć🚲, plan- lekki rozruch po Słowińskim Parku Narodowym😜
    2 punkty
  35. Dolni Morava, niedziela (1 marca). Wszystko 5/5. Nie przeszkadzała nawet nieczynna czarna trasa. Nie pierwszy już raz, naturalny śnieg na polach pojawił się tuż po minięciu granicy. To samo zjawisko występuje i w Czechach i w Słowacji i to od wielu lat - jakaś magia. Śnieg chyba nas nie lubi. Za to w Czechach krajobraz zimowy, gdzie by nie spojrzeć. A na trasach śnieg dość miękki, wiosenny, ale to tak jak lubię. Pogoda umiarkowana, podobnie jak ostatnio na Czarnej Górze - lekkie zachmurzenie, czasami się przejaśniało, a czasami popadał krótko drobny śnieg. Pierwsze 3 zjazdy na wolniejszej kanapie "U Slona" (trasa czerwona) - bardzo szeroka, świetna do carvingu. Potem przeniosłem się na wyprzęganą, by raz przejechać się całą niebieską (a właściwie złożoną z 8-ki, 5-ki oraz szerokiej końcówki czarnej). Jak już ktoś wspominał wcześniej, właściwa trasa niebieska to nie jest wąski łącznik jak na Czarnej Górze, ale też nie pełnowymiarowa trasa - nieco węższa niż ta ze Zbójnickiej Kopy w Szczyrku. Natomiast wystarczająco rozładowuje ruch Natomiast czerwona ze szczytu Slamnika na sam dół (czyli trasy 4 i 3) to coś pięknego. Wymagająca, prowokująca do szybkiej jazdy, z lekkimi trawersami raz na lewo, raz na prawo. W kolejkach nie stało się dziś prawie wcale, z wyjątkiem talerzyka na szczyt (0-5 minut). Za to w restauracjach trudno o wolne miejsce, nawet o wczesnej porze. Mnóstwo atrakcji zarówno narciarskich (snowpark, choć nieczynny) i poza-narciarskich (Sky Walk, Alpine Coaster na całej długości kanapy, park linowy, place zabaw przy górnej i dolnej stacji). Jedyną drobną wadą jest wysoka cena karnetu, zwłaszcza 4-godzinnego - 750 koron.
    2 punkty
  36. tylko głupi jedzie dziś do wloch na narty !!! dzisiaj tylko zmarlo 8 osób a ponad 300 osób sie zaraziło...razem w nie caly tydzień 30 zmarło i 1100 sie zaraziło..nawet rosja odradza wyjazdow do wloch..pozdrawiam .piotr
    2 punkty
  37. Miało być Paso Tonale, miały być Włochy, miały być piękne długie trasy z widokiem na 3 tysięczniki. Niestety w życiu nie wszystko jest od nas zależne i czasem trzeba podjąć trudną, ale racjonalną decyzję. Z powodu paniki, która wybuchła we Włoszech, Austrii a ostatnio także w Polsce (oraz realnego zagrożenia złapania wirusa) anulowaliśmy nasz drugi wyjazd w Alpy. W 2 dni musieliśmy znaleźć szybkie zastępstwo. Nie chcieliśmy już jechać za granicę nie tylko z powodów paniki, ale także finansowych - nie było do końca wiadomo, ile pieniędzy uda się odzyskać z biura podróży. Na Podhalu byliśmy już w tym roku, w Krynicy byłem ja, w Wiśle byśmy się zanudzili, Szklarska za mała na tydzień. W związku z tym zostały dwie propozycje - Szczyrk i Zieleniec. Ceny właściwie podobne, więc wybraliśmy się tam, gdzie za te same pieniądze dostępnych jest więcej tras. I tym sposobem pierwszy raz trafiliśmy zimą w Sudety Dziś przyjechaliśmy już po 13, jednak nie planowaliśmy nartowania, dlatego przeszliśmy się na mały spacer. Uznałem jednak, że nie ma sensu siedzieć wieczorem w domu, dlatego wybrałem się na wieczorne 3h za 45zł. Z powodu braku połączenia wieczornego między ośrodkami, musiałem odpuścić Nartoramę. Nie będę opisywał warunków na każdej trasie, bo nie ma to sensu. Dlaczego? Wszystkie trasy powyżej drogi były pięknie zmrożone - widać, że za dnia cały czas panował tu lekki mróz lub ok. 0. Nie było zmrożonych grud śniegu, muld itp. (choć warto dodać, że przed 17 ratraki wylizały trasy). Za to poniżej drogi śnieg był już mokry, ciężki - pojawiły się także grudy zmrożonego śniegu. Ludzi umiarkowanie mało - kolejki na max. 1-2 minuty. Za to dość gęsto robiło się na trasie przy "szóstce" Winterpolu. Dałem radę mocniej przycisnąć narty, które aż się o to proszą, bo zostały naostrzone pod większym kątem Mam pytanko do stałych bywalców Zieleńca - jak się dostać z Nartoramy na Winterpol/Gryglówkę gdy nie działa wyciąg łącznikowy? Sporo jest tam podchodzenia? Z pozdrowieniem Marcin ~leitner (choć w Zieleńcu jestem niestety jedynym Leitnerem )
    1 punkt
  38. Znajomi są od wczoraj w Fugen(AT)- zero paniki,masek i cebuli pokrojonej w plastry przy łóżku . Kaltenbach np. wczoraj zatłoczony. Warunki narciarskie dobre. P.s Panika też chyba wybuchła np.w Rossmann w moim mieście ,wszystkie antybakteryjne preparaty wymiecione.
    1 punkt
  39. Miały być "fotki". Byłem tak zmęczony, że nie chciało mi się wcisnąć "t" Niestety tu, gdzie jesteśmy, dają śniadanie dopiero od 8:30, także na 9. nie dajemy rady Jutro tam wpadniemy!
    1 punkt
  40. 1079 cena, może jeszcze potanieją https://mcksport.pl/produkt/narty-fischer-progressor-f18-rs11-2019/
    1 punkt
  41. To taki żarcik sytuacyjny - podczas podróży w jednej z rozgłośni radiowych prowadzący przytoczył jakieś horoskopy, z których wynikało, ze przez weekend wszystko ma prawo się nie udać i to wina Merkurego .. A Suche było w ten weekend mocno telemarkowe - zarówno na tyczkach jak i na trasach .. na tyczki wrócił po dłuższej przerwie Mirek Lassak i trzymam kciuki za jego zdrowie - robi się fajny team i w przyszłym sezonie może pozwiedzamy kilka miejsc wspólnie. Teraz zbieramy siły na Białkę i powolutku planujemy wyjazd na Mistrzostwa Czech - choćby żeby zobaczyć na jakim poziomie sąsiedzi się ganiają. Pozdrawiam, M.
    1 punkt
  42. Wg mnie bardzo fajnie. U Halinki masz ocenę bdb (w odróżnieniu od poprzedniego na który narzekała). Bez uwag
    1 punkt
  43. @mifilim Lord SkiVader 🤪🎿
    1 punkt
  44. Wszystko chodzi ,trochę wieje ale chyba nie ma tragedi,jeszcze 😬 Warunki b.dobre Twardo ale nie lodowo
    1 punkt
  45. Witam serdecznie. W moim przypadku j fascynacja studiowania jazdy techniką Telemark osiągnęła poziom głębokiego zaangażowania i tzw. "czucia". Staram, się zrozumieć każdy ruch, poznać jego istotę i wykorzystywać w sposób jak najbardziej efektywny. Radość płynąca ze świadomej ale nie siłowej, wymuszonej jazdy,jest nie do opisania. Dopasowanie elementów techniki do warunków terenowych,śniegowych, sytuacyjnych jest wykonywana automatycznie a na dodatek lekko i ze szczególnym naciskiem na poprawność techniki, która nie wybacza błędów. Sprawdzam zachowanie się nart o długościach od 167-210 cm o diametralnie różnych promieniach skrętu i ich przeznaczeniu. Każda zmiana skutkuje nowymi, bogatymi doświadczeniami i otwiera możliwości studiowania techniki bez ograniczeń technicznych. Co do stylu "retro", to ja tak cały czas.... Z pozdrowieniami: Wariat jazdy techniką Telemark i do tego stary upierdliwy grzyb.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...