Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      33

    • Liczba zawartości

      4 008


  2. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      2 041


  3. Victor

    Victor

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      1 556


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.11.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jak w minionym czasie, 7,50 jadę przez Szczyrk. Pusto, -1 na termometrze za oknem, muzyczna gra: Nikt nie wstał, osobista ochrona - moja żonka w pracy. Cóż jakoś przemęcze sam te dwie godzinki na stoku. Biały Krzyż, temperatura -2,2 , śniegu 5 - 20cm. Wystarczająco, tutaj jest stok trawiasty. Nartom nic nie grozi. Warunki dobre, ludzi z każdym kwadransem przybywa. po 9,00 kolejka już na 10 min. Ostatnio to mi nie przeszkadza. Cierpliwie przygotowywane i przeszywane koszulki, spodnie świetnie trzymają sprzęt umożliwiający mi wogóle jazdę na nartach. Będę śmigał w tym roku. Testy wyszły pozytywnie. Kilka zdjęć poniżej:
    23 punktów
  2. @marboru Ale gdy już Rytro odpali całościowo (i szeroko) to jest pięknie, nawet Tadziu mógłby wpaść poskręcać Kilka ryterskich zajawek:
    10 punktów
  3. Hipnotyzuje Tadeusz 😮 Jeśli miałbym odpowiedzieć, kogo najbardziej lubię oglądać w jeździe, to właśnie jego. Kosmos! Ted Ligety Giant Slalom (GS) Perfect Turns - Skiing Follow Cam (2020) - YouTube Warto popatrzeć.
    9 punktów
  4. Ja byłem od 8 do 10,choć z zasady w weekendy nie jeżdżę. Śniegu dużo, ludzi mało.
    7 punktów
  5. Marzec 2004 Kasprowy po latach....(retrospekcja) Siedzimy w Koninkach. Za oknem piękna, wiosenna zima. Śniegu napadało ze trzydzieści centymetrów. I dalej sypie. Stok narciarski pusty. Kto by jeździł na takim śniegu? Wystarczy wziąć go do ręki, ścisnąć i robi się kulka. Kiedyś się walczyło i na takim. Teraz taki ubity i te karwingi - jadące krawędziach – to śmierć w oczach.... Żona czyta „W stronę Pysznej”, którą gdzieś wyszperała. Taka fajna książeczka o narciarskich wyrypach i wspinaczce przed wojną. Wiesz - mówi- jak patrzę na ten śnieg, to aż mnie skręca. Nie da się jeździć! Moja droga. Nawet w Białce. Pod spodem jest rozmiękły stary śnieg. Wymieszany z tą papką, powoduje, że raz jedzie się szybciej, raz - wolniej… Niebezpieczne! Zresztą boli cię kolano. Lekko szarpnięte parę tygodni temu na Zarze. Wjechała szybko w kopkę sztucznego śniegu. Szarpnęło nartą i kolano lekko boli z boku. Może by tak na Kasprowy...Mamy w szkole rekolekcje. Mogłabym urwać się we wtorek. W środę nie mogę. Szybka, myślowa analiza. Tam teraz też sypie. Meteo zapowiada od poniedziałku poprawę pogody. Pcha się wyż. Przejdzie nad Polskę. Ja jestem stary meteorolog. W końcu przepracowało się kiedyś te dwa lata w PIHM. Wtorek. Nie ma ferii, świąt, okresu przedświątecznego, żadnych zawodów. Może być nieźle...Słońce, świeży puch...i nie ma tłumów. Wczesna miejscówka na górę. Ech marzenia...Weźmy to jednak pod uwagę. Winien jestem żonie ten Kasprowy. Była już wiele razy wyżej i w trudniejszych sytuacjach. Ale Kasprowy to Kasprowy...Mamy w bloku sąsiada. Jeździ dość rzadko, ale tylko na Kasprowy. Biznesmen, wiec jeździ sobie w dzień powszedni. Często nas widzi ładujących narty na samochód. Dzień dobry, gdzie państwo jedziecie? Bo ja byłem w zeszłym tygodniu...Kompromitacja! Żona jeszcze nie widziała Kasprowego w zimie. W lecie owszem. Odbyliśmy wycieczkę szlakami narciarskimi z dokładnym moim opisem, gdzie tu się jeździ a gdzie spada... Z Kasprowym to jednak nigdy nic nie wiadomo. Góra nieobliczalna. W latach wczesnego Gierka mieliśmy w zakładzie machera od TKKF`u. Miał jakieś chody w Zakopanem i załatwiał miejscówki na Kasprowy. Co prawda nie te wczesne, ale zawsze. Wyjeżdżamy w niedzielę z Krakowa autobusem marki San. Piękne słoneczko. Mrozik. Będzie miejscóweczka. Dokupi się następne na giełdzie w holu kolejki. Życie jest piękne. Giełda w holu kolejki to było specjalne doświadczenie. Nie było jeszcze wyciągu na Goryczkowej. Gąsienicowa, pojedyńcze krzesełko, zakopiańskie klubowo-goprowskie wipy...podjeżdżające bez kolejki. Lepiej nie mówić ile tam się stało. Więc zdobyć ze cztery miejscóweczki na dzień. Cztery obroty przez Goryczkową. No, tak średnio, co półtorej godziny. Bez szaleństw. Tylko skąd te miejscówki. Kasa już dawno oficjalnie wszystkie wysprzedała. Ale holu jest giełda. Wpada facet, z jakiejś obisowskiej wycieczki, mającej załatwione miejscówki. Ktoś z wycieczki zrezygnował. Mam cztery na czternastą... Cztery na czternastą – przecież to zaraz będzie koniec jazdy, myśli niedoświadczony giełdziarz. Doświadczony kupuje wszystkie, zawsze się sprzeda. Ma się więc te cztery i można głośno krzyczeć – wymienię dwie na wcześniejsze... Komuś tam brakowało do kompletu czternastej a miał, powiedzmy, kilka na pierwszą...I tak można było zostać szczęśliwym posiadaczem kompleciku na cały dzień. Bilecik się kupowało bez problemu w kasie. Giełdziarz musiał być szybki i nieco brutalny. Stado hien otaczało zawsze sprzedającego. Najlepiej było być z przygotowanymi pieniążkami. W holu widywało się znane postacie. Wiele razy widziałem tam Alinę Janowską. Zapaloną narciarkę. Na ekranie wyglądała jednak lepiej... No wiec jedziemy tym Sanem. Drapie się on na Mały Luboń. Słoneczko świeci. Na horyzoncie pojawia się znany ząbek. Rzut oka na świerki, czy się ruszają. Jak się ruszają, to d...pa zbita. Wieje. Będzie w Kuźnicach przez głośnik znany komunikat. Kolejka na Kasprowy w dniu dzisiejszym z powodu silnego wiatru nie kursuje...Halny – a tu takie piękne słońce...Taki jest Kasprowy. Z Wadowic wyjeżdżamy o pół do szóstej. Po zmianie czasu, dopiero świta. Żona w obawie przed bezsenną nocą, zażyła sobie coś na sen. Chmury się rozrywają. To dobrze. Na Obidowej widać nasze góry. Promienie słońca oświetlają szczyty Tatr Zachodnich. Ale Wysokie pokryte są jednak czapą ciemnych chmur. W Poroninie widać już jasno oświetlone Czerwone Wierchy a na ich tle Śpiący Rycerz. Na Rondzie tylko kilka aut. Ale jest dopiero po siódmej. Elegancja, facet nam ładuje narty do kosza. Nie to, co stary Jelcz z koszem, który należało obserwować pilnie na każdym przystanku - z nosem przylepionym do tylnej szyby, czy moje narty nie zmieniły przypadkiem właściciela. A tu za dwa złocisze taki luksus. Pusto w Kuźnicach i lekki mróz. Na tablicy: Kasprowy minus dziewięć, na dole minus trzy. Nieźle. Co jest? Hol zamknięty! Aha – tylko z drugiej strony. Żona się śmieje – widać dawno tu nie byłeś. No tak około jedenaście lat. Byłem ze dwa razy. Drugim razem Kasprowy był łaskaw w stosunku jeden do siedmiu. Na osiem dni pobytu na Gąsienicowej, siedem wiało i nic nie jeździło. Góra zlitowała się w pierwszy dniu pobytu i pozwoliła na wyjazd na górę. Inaczej trzeba było nieść ciężki wór i narty przez Boczań na Halę. Byłem wtedy po ponad dziesięcioletnim niepobycie. Zwróciła wtedy moją uwagę całkowita zmiana twarzy. Jeżdżąc dawniej często na Kasprowy znało się twarze, szczególnie lepiej jeżdżących. Wielu gości z Krakowa poznawałem po twarzach, bo często tu bywali. Choć ich osobiście nie znałem. Nie ma cielętnika? Ale zmiany. Będąc na urlopie w mieście Zakopane, wyjeżdżało się pierwszym autobusem do Kuźnic. Coś przed szóstą. Z Jelcza wysypywało się kilkadziesiąt chłopa i biegiem do cielętnika. Kto pierwszy ten lepszy. Każdemu po dwie miejscówki, ale dopiero jak otworzą kasę, za jakieś dwie godziny. Aby tylko załapać się na zerówki. Następne miejscówki po południu. Reszta wyparowała. Ile tych zerówk jest? Cztery, pięć. Ale za to o dziewiątej jest się na górze. Kolejeczka niewielka. Za nami kilku małolatów w kaskach i z pokrzywionymi kijkami. Będzie jakiś zjazd? Nie....Supergigant! Francja-elegancja. Bilecik całodzienny za jedyne osiemdziesiąt siedem w promocji. Wyjazd na górę incl. Wagon jakby jeszcze starszy. Konduktor na siodełku ze swoimi dwoma, nieśmiertelnymi przyciskami. Człowiek czuje się jak w domu. Suchy Żleb rzeczywiście zarasta. Rośnie też jakiś mały lasek na brzegu pod schroniskiem. Na Myślenickich Turniach bez zmian. Ten zbiornik to do wożenia wody na górę - mówię do żony. Wsuwają go do kolejki, napełniają i wożą na górę- po zakończeniu normalnego ruchu. Tam nie ma wody. Stań tu przy szybie. Pokażę ci Żleb pod Palcem. Miałem przyjemność tu kiedyś zjechać. Nie mogę zaszpanować? To jest Turnia Palec. Wygląda jak postawiony w górę kciuk. Żleb ten jest znany ze skoku goprowca z Zakopanego Uznańskiego. Niemcy go dopadli i wieźli na Kasprowy, gdzie była placówka. Nie zrewidowali go i miał przy sobie broń. Miał też narty. Przy dojeździe ich, jak teraz się mówi, sterroryzował i skoczył do żlebu...W holu, na górze, żadnych zmian. Ta sama „boazeria”. Mamy czas. Dopiero po ósmej. A może po siódmej. Słońce prześwieca przez dziury w chmurach. Wiesz, spałem tu kiedyś w kurtce puchowej, o na tej ławie...Wybraliśmy się z kolegą, aby w kwietniu przejechać, prędzej przejść, grań polskich Tatr Zachodnich, od Kasprowego po Wołowiec. Tatry Zachodnie są prawda od Przełęczy Liliowe, ale to sobie podarowaliśmy. Wyjechaliśmy po południu na Kasprowy i pojechaliśmy granią w stronę Czerwonych Wierchów. Plecaki miały ponad dwadzieścia kilo. Namiot, materace gumowe, buty, żarcie...Rozbiliśmy namiot na przełączce pod Kopą Kondracką. Odciągi przymocowaliśmy do wbitych nart. Nie ma mojego puchowego śpiwora. Jasny szlag trafi! Śpiworek elegancki, kiloczterdzieści puchu, szyty przez panią Momatiukową. Idę z powrotem na Kasprowy, bez nart. Musiał zostać w holu. Zapadam się co chwila w śnieg. Trzeba było jednak wziąć narty. Po dwóch godzinach jestem na miejscu..Hol na szczęście otwarty. Ale zupełnie pusto. Żywego ducha i mojego śpiworu. Lepiej tu spać niż w namiocie bez spiwora. Zresztą było już ciemno. Może Wawrytko schował. Schował, schował. To Pana śpiwór? Mój – serdeczne dzięki. Fajnie, ale jesteśmy spóźnieni pół dnia. O tej porze powinniśmy już być na Czerwonych Wierchach. Nie doszliśmy do Wołowca. Skończyło się na Pyszniańskiej Przełęczy. Dwa dni zaplanowane na urlop to za mało. W trzy może by się przeszło. Zresztą Człowiek się więcej napodchodził. Zjazd z plecakiem dwudziestokilowym granią, nawet łatwą Tatr Zachodnich nie należy do największych przyjemności. Śnieg nie przypomina jakiegoś tam sztruksiku. Dzisiaj byłoby to też ciekawe. Narty Hagan`a, lekki namiocik, Red Bull...Przejść Całą grań Tar Zachodnich, łącznie z częścią Słowacką. Może na czas? Wawrytko już chyba umarł? Za oknem rusza duże koło. Zbieramy się. Jedziemy na Gąsienicową. Goryczkowa będzie po południu. Tam jest znacznie dłuższy stok i trudniejszy. Ale się nam udało. Kasprowy oświetlony słoneczkiem Lekki mróz to dobrze. Śnieg nie puści za szybko. W komunikacie na dole napisali warunki trudne i to po obu stronach. Lodoszreń. Nie jeździmy od kilku tygodni. Nogi zastane. Widać z góry, że w kotle wygłaskali dość szeroką traskę. Czy to jest lodoszreń? Może? Na trawersie, lekkie zgrzyty pod nartami. Nieco twardo. Ale mamy naostrzone, nasmarowane karwingi. Beta Race Carve! Beta to alfa, beta. Race się przyda . Carve jak najbardziej, dopóki nie zmięknie. Mnie zawsze ogarnia lekki strach, gdy przyjdzie zjeżdżać nieznanym, trudnym stokiem. Doświadczam go i tu. Ten stok jest znany, ale po tylu latach nieznany. Pierwsze skręty. Jest okey! Mniej stromo i można puścić narty. Lekko drgają na ratrakowej pralce. Co widzę? Taka szerokość i taka gładkość. Gdzie my jesteśmy? Co za piękne góry? Słoneczko, liczko dnia pięknego. Udeczka jeszcze nie rozgrzane. Nieco bolą. Ciekaw jestem jak sobie poradzili na dole, przy pierwszej podporze. Tam było zawsze ciasno. A park za żadne skarby nie pozwoli użyć spychacza. Nie jest źle i na dole. Węziej, ale w miarę bezpiecznie. Przy dużym ruchu można jedna wpaść na kogoś. Kolejne zjazdy są coraz lepsze i szybsze. Śnieg nieco puścił. Narty już tak nie drgają. Maksymalna oszczędność sił. Żadnych dodatkowych przyruchów. Krawędzie i mięciutkie, szybkie kiwnięcie. Do zatrzymania długi, miękki łuk a nie brutalne zatrzymanie. Szkoda ud. Jest po dziewiątej a przed nami cały dzień. Szesnasta czterdzieści pięć koniec jazdy. Prawda, czy nieprawdopodobne! Pytam się wyciągowego, li to prawda! No, no! Gdzie te czasy, gdy pół do czwartej było nieprzekraczalnym końcem. A jak zawiało to dwie godziny odkopywali wyciąg. Małolatom ustawili ten niby supergigant. Od połowy kotła. Po prawej stronie stoku, patrząc z wyciągu. Od strony „turystycznej” odgrodzony powiewającymi chorągiewkami. Kończą na znanym wypłaszczeniu, gdzie zawsze była meta w razie zawodów. Pełny szpan z pomiarem czasu. Jako żoniny ekspert wyjaśniam, że przy przejedzie są zasadniczo dwa miejsca trudne. Stromy stok, strome ścianki, gdzie facet się obślizguje na bramkach i wypłaszczenia, gdzie trzeba umieć się ślizgać. To jest też sztuka. Żadnej brutalności. Należy nartom pozwolić jechać. My też musimy tak dzisiaj tu jeździć, bo należy te osiemdziesiąt siedem złotych wykorzystać. W końcu jestem z Krakowa. Facet jedzie w Alpy. Kupuje drogi karnet i głównie pije piwo w ładnym miejscu. Drogie piwo, ale to jego sprawa. Może i lepiej, bo jest mniejszy tłok na stoku. To była budka starego wyciągu - wyjaśniam mojej damie. Kolejki, stojącej przed nią, nie potrzebuję ci opisywać. Z tej strony podjeżdżali lepsi goście. Głównie zakopiańscy zawodnicy, goprowcy. Ale pierwszy wyciąg miał dolną stację tam wyżej - wtrąca się starszy pan. Starszy pan? Ja też jestem starszy...Widać tam jakieś znane od lat ruiny, ni to domku. Coś mi się obiło kiedyś o uszy. Nie znam tego wyciągu. Jak tu zacząłem jeździć w sześćdziesiątym czwartym to go nie było. Postawili go w czterdziestym siódmym. Ja już sześćdziesiąt sześć lat na nartach - mówi. Pogratulować! Przepraszam, może nieco niedyskretnie, ile lat? Zacząłem jak miałem pięć. I jak tu nie lubić nart. Kochajcie artystów - mówi często Jasiński w czasie benefisów w teatrze Stu. Kochajcie narty!!! Jest jedenasta a zaliczyliśmy już z dziesięć zjazdów. Muszę w tym miejscu odszczekać swoje wątpliwości odnośnie liczby zjazdów. Wątpliwości, które miałem w czasie dyskusji na tym forum. Faktycznie. wyciąg jedzie teraz szybciej. Z góry nie śpiesząc się można zjechać za trzy minuty. Kto jedzie szybciej wyrobi się w dwóch minutach. Zmęczenie jest minimalne, przy długich łukach i na dzisiejszych nartach. My zawsze odpinamy klamry u dołu a zapinamy je na górze. Robimy się też przerwy na trasie. Bo i gdzie się spieszyć. Lepiej szybciej, porządniej, ujechać kawałek i odpoczynek minuta. Nad techniczną jazdą trzeba nieustannie czuwać. Zmęczenie jest wrogiem poprawnej jazdy. Tak, więc gość ze zdrowymi nogami, bijący rekordy, przy dobrym śniegu zjedzie od dziewiątej do końca jazdy, może ze czterdzieści a nawet więcej razy. Tylko, po co? Wyjeżdżam trawersem na Beskid. Na zryty, nieubity stok. Zjeżdżam w stronę dna kotła. Da się jeździć, choć śnieg jest już przewiany i trzeba się przyłożyć do skrętu. Nóżki to jednak zaraz czują. To nie jazda po tej gładziźnie niżej. Przewijam się na wschodni stok Beskidu. Tu jeszcze gorzej. Śnieg jest mokry. Świeżo spadły, z przed kilku dni. Jeszcze nie firn. Niżej jeszcze gorzej. Lekka szreń łamliwa na powierzchni. Wczoraj go przytopiło i w nocy zamarzł. Wracam na ubitą trasę. Adio dziewcze śniegi. Mam to już za sobą. Należy teraz korzystać z ratrakowo-karwingowej tiochniki. Speed, speed, na miarę możliwości. To jest rausz. No, może z wyjątkiem puchu na wyrównanej trasie, ew. firnu lekko puszczonego. Ale to są rzadkości. Co by się jednak nie powiedziało, to do jazdy po dziewiczych śniegach najlepsza jest deska. Leci toto po wierzchu. Przejedzie po kamieniu i kosodrzewinie. Narta się zawsze zagłębi. Nie jest możliwe całkowite, równomierne, w każdym momencie, obciążenie obu nart. To jest brutalna prawda towarzysze...Chcąc jeździć po dziewiczym terenie, ucz się raczej na desce... Siedzimy sobie w pobliżu trawersu na Goryczkową. Poważne zmiany. Szeroka aut...-nartostrada. Porządna siatka. Gdzie te słupy, jak telegraficzne. Gdzie siatka, nieraz przysypana śniegiem. Teraz bracie nie wpadniesz do Cichej. I nart sobie nie zniszczysz na kamyczkach. Lampeczka! Piramidalny Krywań na horyzoncie. Kiedyś uważany za najwyższą górę w Tatrach. Dopóki nie zaczęto naukowo mierzyć. Widzisz te trzy szczyty. Kiedyś tam sobie szliśmy. Na ich tle widać taki szczyt ze stokiem w północną stronę. Od naszej strony ma pas skał. To Kościelec. A ten pas - to zachodnia ściana Kościelca. Tu zginął Świerz. O którym czytałaś w „W stronę Pysznej”. Od dołu jest komin Świerza, w którym poleciał. Podobno partner miał szanse go uratować, tylko się zagapił. Zdziwił się,że Świerz leci z kawałkiem skały w dół. Przecież Świerz nigdy nie lata. Lina mu leciała przez palce. Jak zaczął ją wyhamowywać, to Świerz już miał taką szybkość, że trzasła. Zmarł przy znoszeniu przez TOPR. Na dole śnieg przytopniał, szczególnie w miejscach lepiej wystawionych do słońca. Mołolaty skończyły swój trening. Spróbujemy Goryczkową. Jak będzie źle to się wrócimy. Czasu mamy jeszcze parę godzin do zamknięcia wyciągów. Ale po tamtej stronie wyciąg nie jest taki fajny. Twarde krzesła i jedzie dłużej. Buźki będziemy mieli wystawione na słońce. Trawers na Cichą, do grani w stronę Pośredniego Goryczkowego. Półeczka od wyciągu do grani. Nowa półeczka do góry kotła. Szeroko jak na warunki terenowe. Wszystko ogrodzone siateczkami. Co za luksusy? Nic tylko śmigać. Kociołek równiutki. Ale czym bliżej szyjki, to śnieg bardziej miękki. Po południu już tu przypiera się słońce. Widzisz to jest szyjka. A to jest stok Pośredniego Goryczkowego. Stok poryty esami śladów od samej góry. Deskarze!. Trawers do Świńskiego Kotła też założony. Dzisiaj jest śnieg raczej dość pewny. Podłoże było stare i dość cienkie. Nie napadało zbyt dużo śniegu i wiązał się z podłożem. Lawina raczej nie poleci. Nie znaczy to, że w innym miejscu w Tatrach lawiny nie polecą. Taką prywatną prognozę można sobie zawsze robić. Zatrzymujemy się na Bulce. Ooo! Jaki szeroki stok poniżej.? Siata jak z PŚ. Cuś jednak za mało śniegu. Tu trzeba uważać, bo sporo tu kamieni. Trasa fajna, urozmaicona, ale warunki gorsze niż na Gasienicowej. Śnieg jest mokry i ciężki. To jest słynny mostek. Jak brakuje śniegu, to tym żlebem można dojechać aż do tego miejsca. W żlebie jest go zawsze więcej. Koniec! Ale gorąco! Jedziemy na górę. Niziutkie krzesełko. Czasami jeździło się od Bulki, tędy, obok tej podpory. To jest taki mały żlebek. Ale już zarósł świerkami. Tu na Goryczkowej jest zimno, często wieje. Jak uruchomili ten wyciąg to dawali tzw. ornaty. Były to dwa, zszyte krótszymi bokami, koce. W środku była dziura na głowę, taki ornat. Wiara wtedy nie miała tych różnych gorteksów. Jeździło się w portkach elastycznych. Na górze oddawało się ten ornat. Jak padał śnieg to ornaty nasiąkały nim? Zamarzało to wszystko, sztywniał ornat i stały takie postacie w kolejce do wyciągu. Z góry ornaty jechały na dół na krzesełkach. Ładowali to na kupę i nieraz spadały po drodze. Po kilku latach zrezygnowano z nich. Zresztą pojawiły się kombinezony narciarskie. Szczyt mody.Widzisz ten żleb. Z tego żlebu zeszła lawina. Przeszła przez las i zasypała schronisko na tej polanie. Zginęli prowadzący schronisko - małżeństwo Polakowie i zdaje się trzech żołnierzy służby granicznej. Wyciąg sobie jedzie. Właśnie w tym miejscu, jak jechałem, usłyszałem takie charakterystyczne stęknięcie. Mówiłem ci o tym. Całe to zbocze się zmarszczyło i zaczęło zsuwać do szyjki. Zasypało kogoś? Nie, bo lawina była bardzo wolna. Czoło zatrzymało się niedaleko Bulki. Gdyby doszła do tego żlebu mogłaby się rozpędzić i rejonie mostka mogłoby być źle. Zrobimy sobie taki portrecik na tle Świnicy. Bliżej tego sznurka. Nie bój się. Tu nie ma nawisu. Nie wpadniesz z nim do Cichej. We mgle ktoś dawniej tam mógł zacząć zjeżdżać, albo pojechał na ubraniu po stoku. Do ludzi drogę miał długą. Dolina jest długa. Znowu jesteśmy na dole. Wiesz co, ja już nie jadę - mówi żona. Boli mnie kolano. Dobra odpoczywamy. Kawka? Wysokogórska? Cena też wysokogórska. Ale upał. Jestem wycięta. Na Gąsienicowej z piętnaście. Tu dwa. Dla mnie dość. Wiesz - mówię- tu się przychodziło z Kuźnic, jak uruchomili wyciąg. W niedzielę, jak się przyszło od dziewiątej, to w ciągu dnia można było zjechać pięć, sześć razy. Kolejka zaczynała się oo, za tamtą podporą, szła łukiem przez polanę, następnie od dołu stacji i do krzesełka. Ile się stało? Godzinę, półtorej. Ale można się było ładnie opalić. Kasprowy to historia polskiego narciarstwa. Tak historia. Kto dawniej jeździł w Alpy z Polski? To jest jedyna taka alpejska góra. Jeździł tu Bachleda, gdy był jednym z najlepszych na świecie. Później jeździły Tlałkówny. Nawet mam pewien wątek rodzinny związany z tą górą. Rodzice pobrali się w Zakopanem. Mam parę zdjęć z ich ślubu. Na nich miejscowi w tradycyjnych strojach. Tato przywędrował do Zakopanego z bratem, z dalekiej wsi. Rozeszła się wtedy po Polsce pogłoska, że budują kolejkę na Kasprowy i można zarobić. Pracował przy tej budowie. Później budował stare schronisko w Dolinie Pięciu Stawów. Tu poznał mamę. Niestety wojna spowodowała, że musieli opuścić Zakopane i stracili oszczędności, za które zamierzali kupić dom. Skoczę na górę. Zjadę ze dwa razy. Ostatni zjazd. Moje kolano zaczęło lekko boleć w tym samym miejscu, co żonie. Zaraźliwe? Muszę uważać. Na trawersie do kotła mały tłumek z przedszkola. Przedszkole nosi nazwę Małgorzata Tlałka-Szkoła Narciarska. Poniżej esa, na nartostradzie, ładny widoczek na góry. Mam jeszcze jedno zdjęcie w aparacie. Szybciutko, bo słońce schowa się za chmurą. Aha. Tędy na Kalatówki. Tu na Kondratową. A tu się zabił goprowiec z Zakopanego. Stok żaden. Gość doświadczony. Były tu takie belki. Wpadł na nie... Było nieźle, Było świetnie. Kiedy tak świetnie się mi jeździło, jak dzisiaj na Gąsienicowej? Na pewno nie w zeszłym roku na początku maja na Kicusiu. Rano było tam, owszem, równo, ale tylko przez chwilę. Później słońce i tłum robił swoje. Kilka lat temu w Val di Sole, ale tylko w jednym miejscu w Ponte di Legno. Ale wtedy nie miałem karwingów. Śnieg, dzisiaj, miał być trudny? A jak będzie, gdy warunki będą bardzo dobre? Musimy tu parę razy w zimie wpadać, jak Hausner, albo inny nie pozbawi nas przyszłych, pewnych dochodów. A teraz ciekawostka. Lawina na Goryczkowej. Czternasty kwietnia, godzina druga po południu. Jedziemy z moją ŚP żoną wyciągiem do góry. Słyszę takie głuche „stęknięcie”. Odwracam instynktownie głowę w prawo i widzę, że całe zbocze Pośredniego Goryczkowego się marszczy i urywa nieco poniżej szczytu. Granicą obrywu był wyżłobiony trawers do Świńskiego Kotła, do którego tu też często jeździłem. Być może wcześniej w tym dniu…
    6 punktów
  6. Zaczyna to już całkiem fajnie wyglądać. Piszę tu o trasach na drugim planie. Działają też 2 nowe kamery (z Hali Pośredniej i Hali Skrzyczeńskiej - dół).
    6 punktów
  7. Witam serdecznie W związku z niepewna sytuacja na chwile obecna z decyzjami Brukselskimi które alpejskie kraje będą otwarte w okresie świątecznym ( niby Austria -Szwajcaria na chwile obecna) moze ktoś zna kameralne,spokojne -mogą być małe ,nie ma z tym problemu ośrodki w CH w bliskiej odległości od granicy FR. Z racji ze mam rezerwacje świąteczna w Tignes ,z której nie chciałbym rezygnować,gdyż dla mnie powiedziałbym bardziej dla syna(7 lat) przy zamknięciu ośrodka narciarskiego nadmiar śniegu(ma sypać już od 7/8 grudnia), klimat mega górski,spacery i wygłupy na świeżym powietrzu będą tez dobra aktywnością i alternatywa zmiany na chwile otoczenia a przede wszystkim wyjazdu z Belgii w której śniegu brak. Wiec,tak sobie myśle ze co dwa lub trzy dni mógłbym spokojnie pojechac do Szwajcarii -widoki przednie wręcz rewelacyjne trasa przez Chamonix(scieżkę już znam ,niestety z okresu letniego ,wiec zimą może być ślisko ),czy bardziej autostrada Annecy i przez Genewę tez nie widzę problemu. Poki co mam dwa ośrodki jeden to lodowiec Glacier 3000 około 4 godzin jazdy i kolejny 3.5 godziny Les Portes du Soleil od strony CH Champéry. Choć może być tam tłoczno gdyż wielu z Benelux planuje tam również wyjazdy z FR. Może ktoś zna i mógłby polecić coś jeszcze ? Tak żeby było do większej analizy a może i bliżej co ma również znaczenie . Byłbym mega wdzięczy 👌 pozdrawiam ... tak na marginesie,życzę wszystkim żeby całe Alpy Tatry i nie tylko były aktywne 🎿 🤞
    4 punkty
  8. W przypadku pobytu z dziećmi lub dla początkujących, Arena jest w zupełności wystarczająca. Bardziej wprawny narciarz może się po paru godzinach znudzić, no ale warunki terenowe są jakie są, nikt góry nie dosypie. Dobrze że zaplecze jest dobre i można spokojnie zorganizować sobie przerwę na odpoczynek, serwis czy ..... skorzystanie z toalety. Piszę o tej toalecie, bo ja pamiętam jak chodziło się tam w krzaki. Pamietam przyczepy campingowe robiące za bar. Pamietam drałowanie z nartami pod górę od parkingu przy ul. Słotwińskiej, a śniegi wówczas nie były takie liche jak dziś. W tej stacji niczego mi nie brakuje, po prostu jest to wzorowo urządzona stacja. Pewnie że trasy bez porównania gorsze niż na Jaworzynie, no ale jak pisałem, góry nikt nie dosypie.
    4 punkty
  9. Wisła Stożek 48zł dowolny dzień https://stozek.e-skipass.pl/ Oferta ważna do 2020-11-29 Karnet działa przez 1 dowolny dzień w sezonie narciarskim 2020/2021 Karnet jest aktywny na wszystkich wyciągach Ośrodka Narciarskiego Stożek – Wisła Karnet działa od momentu pierwszego przejścia przez bramkę na stoku - w godzinach otwarcia Ośrodka, od 8:00 do zmroku lub do godziny 17:00 Nie wymaga aktywacji w kasach na stoku, wystarczy przejść swobodnie przez bramkę by korzystać z kart e-skipass Z Karnetu może korzystać tylko jedna osoba (osoba która jako pierwsza skorzysta z danego Karnetu przy bramce, gdzie karnet zostanie spersonalizowany) Kupując Karnety akceptujesz regulamin Ośrodka Narciarskiego Stożek - Wisła
    4 punkty
  10. Góry nikt nie dosypie, ale mogli nie spłaszczyć stoku. Za czasów Azotów były fajne przełamania i pierwsza "stromizna" rozpędowa. Teraz wszystko to takie nijakie. Aktualnie największym plusem to bardzo wydajne naśnieżanie. 2-3 dni i gotowe od zera.
    3 punkty
  11. Zupełnie Ci się nie dziwię, bo mam to samo.
    2 punkty
  12. Covid za oknem a Słowacy jak nigdy w porównaniu do lat poprzednich naśnieżają pełną parą. Uruchomione wszystkie lance od samego dołu do samej góry.
    2 punkty
  13. Niestety Rytro tak ma że z opóźnionym zapłonem. Ale jest też tam cieplej niż w Krynicy i okolicach, czasem też czekali kilka dni żeby dobrze zmroziło grunt. Rytro traktować można na poważną jazdę przez 2 -2,5 miesiąca ale też zależy od pogody bo bywało i krócej niestety... Raz trafił się taki piękny rok 2013 gdy jeździłem w Rytrze 7 kwietnia, na całej szerokości po wszystkich wariantach po zmrożonym śniegu... Wyjątek od reguły ale wyjątkowo piękny. Na obecny sezon widziałem że przybyło armatek w liczbie trzech, łącznie mają 18. Trzymać kciuki za mróz a w końcu naśnieżą...
    2 punkty
  14. Cześć Ja patrzę na to z innej perspektywy. Uważam, że każdego stać na przemyślany zakup w sklepie lub sieci a nie generowanie dziesiątek przesyłek jeżdżących po kraju tylko dlatego, że ktoś ma kłopoty z decyzją. Można jechać na narty samochodem, czteroosobową rodziną ale można też każdego wysłać oddzielnym transportem dla wygody. To się nazywa nieuzasadniony konsumpcjonizm. Pozdrowienia
    2 punkty
  15. szkoda że nie mają polskiego premiera to wszystko było by otwarte, myślę że jeśli będzie u nich spadek liczby pozytywnych to otworzą przed świętami
    2 punkty
  16. moze to treningowe skręty Tadzia😁, ale dla mnie taka jazda😧 jest tak samo osiągalna jak suv Rolls-Royce😉
    2 punkty
  17. Wiem, dziwny jestem. Już tak mam, że na narty jadę, żeby pośmigać na fajnych trasach. Wypinanie, kopuły, naśnieżanie, przebieralnie, parkingi i inne duperele nie mają znaczenia dla mnie. Ma być piękna widokowo, urozmaicona terenowo, długa trasa. Tylko tyle i aż tyle. Jak wolisz siedzieć w ciepłej przebieralni albo co 2 minuty odbijać się od bramki wyciągu na 800 metrowej trasie, a potem grzać tyłek na kanapie - OK.
    2 punkty
  18. Kosmos to jest chyba najlepsze okreslenie na taka jazde. Ponizej ciut wiecej opisu, aczkolwiek nie wiem czy nam zwyklym zjadaczom chleba sie to przyda 😃 https://www.youtube.com/watch?v=Ga-6wy0Nboo
    2 punkty
  19. Właśnie wyskoczyły mi na FB oferty wynajmu kamperów 😎
    2 punkty
  20. Tylicz - MasterSki. Dzisiaj od rana. Mniej ludzi niż w środę, na początku też słaby kontrast, potem słońce próbowało walczyć z chmurami. Momentami prószył śnieżek. Jutro ponoć ruszają Słotwiny, ciekawe czy się tłok rozłoży. Następne podejście pewnie w piątek - zobaczymy co się do tego czasu otworzy.
    2 punkty
  21. Crans Montana (1500-2927 m n.p.m.) Duży ośrodek narciarski łączący cztery miejscowości. W ostatnich latach została zredukowana ilość wyciągów, odcinając tym samym Aminone z połączenia wyciągiem, schodzą do niej tylko trasy, powrót pod najbliższe wyciągi w Barzettes skibusem. W ostatnich latach kilka wiekowych już wyciągów zastąpiono nowymi. Ciekawe trasy o różniej konfiguracji, w większości o wystawie południowej. Na trasie z Mont Lachaux do Barzettes (na mapie 6, 6a, 12) corocznie odbywają się zawody Pucharu Europy i Pucharu Świata kobiet w zjeździe, supergigancie, kombinacji. W Crans Montana odbyły się MŚ w narciarstwie alpejskim w 1987 roku. https://pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzostwa_Świata_w_Narciarstwie_Alpejskim_1987 Ośrodek ten jest również kandydatem do mistrzostw w 2025 roku. Najwyższy punkt ośrodka - Plaine Morte sięga prawie 3000 m n.p.m. Na płaskowyżu znajduje się lodowiec z trasami biegowymi, jeszcze kilka lat temu działało tam kilka orczyków z krótkimi trasami zjazdowymi. Z Plaine Morte jest bardzo dobry, widokowy zjazd na ciekawej trasie w pięknej scenerii. Zjeźdżając do Barzettes pokonuje się przewyższenie bliskie 1500m przy długości trasy 12km - według ośrodka, realnie około 9km. W rejonie Cry d’Er znajduje się duży snow park. Oraz trasy dla początkujących. Przyczepić się można jedynie do dziwnego zarządzania ośrodkiem, szczególnie w grudniu. Nie specjalnie im zależało żeby otwierać trasy mimo bardzo dużej ilości śniegu, zamykali też czynne wyciągi po kilku godzinach bez powodu. (W zdjęciach poniżej dołączam zdjęcie z czynnymi jedynie dwoma wyciągami). W lutym i styczniu ośrodek działał w pełni i wszystko było ok. Piękna sceneria porannego wjazdu gondolą. Widok na wschód z rejonu Les Violettes, po lewej charakterystyczny szczyt - Trubelstock 2999 m n.p.m. Panorama. Alpejski sen na jawie. Widok z początku trasy Nationale(12). Trasy Mistrzostw Świata z 1987 roku prowadziły z Bella Lui przez trasę Nationale do Barzettes. Panorama z początku trasy Nationale(12) na stronę północną, po prawej Bella Lui. Na zboczach po lewej stronie ośrodek narciarski Anzère, po prawej zbiornik wodny Lac de Tseuzier. Widok z Bella Lui 2543 m n.p.m. (Start trasy zjazdu z Mistrzostw Świata 1987r.). Zwycięski przejazd: Trasy i snowpark w rejonie Cry d’Er. Trasy prowadzące do Crans. Widok na Montanę. Niekorzystna sytuacja wyciągowa w grudniu przy idealnych warunkach narciarskich... Zero wiatru, widoczność idealna. Widok z miejsca kilkadziesiąt metrów poniżej budki startowej pucharowych zawodów w zjeździe kobiet.Podpisałem widoczne czterotysięczniki – kilka pominąłem, z tych które były zbyt blisko siebie wybrałem wyższy. Trasa Pucharu Świata. Końcowy fragment trasy Pucharu Świata. Trasa zjazdu w Crans Montana nazywana jest „kobiecym Streifem”. Została częściowo przeprofilowana oraz wytyczona na nowo w 2013 roku. Galeria zdjęć z budowy nowej części trasy: https://www.rts.ch/galeries/5285018-construction-de-la-nouvelle-piste-du-mont-lachaux-a-crans-montana.html?image=5284970 Kulisy zawodów PŚ: Profile tras: kolejno - DH, SG, SL Zwycięzcy ubiegłych edycji. Droga na najwyższy punkt ośrodka - Plaine Morte. Za mną lodowiec Plaine Morte. Podpisana panorama. Widok na drugą – południową stronę. Stan trasy z Plaine Morte pod koniec dnia. W drodze na dół. Fantastyczna sceneria zjazdu. Filmik promocyjny z udziałem aktualnego mistrza świata w kombinacji: Widok z tras przy wyciągach krzesełkowych nad miejscowością Aminona (po prawej stronie na mapie). Zmontowałem krótki filmik, urywki z jednego mojego przejazdu w Crans Montana:
    2 punkty
  22. W zeszłym sezonie padło na wybór pierwszej alpejskiej sezonówki – Magic Pass w Szwajcarii. https://www.magicpass.ch/en/ (koszt w zeszłym sezonie 359 CHF). Na najbliższy sezon cena zaczynała się od 399 CHF (dodatkowo dodany sezon leni 2018 - bike parki w St-Luc oraz Crans Montana, reszta stacji jako wyciągi turystyczne). Łącznie udało się pojeździć 27 dni podczas trzech wyjazdów (grudzień, luty, marzec). Poniżej opisuję ośrodki narciarskie które odwiedziłem. Krótki opis każdej ze stacji oraz sporo zdjęć i panoram, bo jest tam na co popatrzeć. Na niektórych zdjęciach i panoramach które wykonałem naniosłem nazwy szczytów wraz z wysokościami. Ułożyłem przedstawiane ośrodki narciarskie w kolejności alfabetycznej. Codziennie dodam po jednej relacji / opisie stacji, żeby nie było zbyt dużo na raz (łącznie pięć). Anzère (1500-2420 m n.p.m.) Ciekawy, bardzo fajny ośrodek z dość dużą ilością tras i wariantów, z widowiskową panoramą na główny grzbiet Alp. Od czasu do czasu treningi odbywa tam szwajcarska kadra. Stoki głównie o wystawie południowej. Sąsiad ośrodka Crans-Montana, z jego powodu pewnie po części pomijany. Przyjechać do Anzère warto. Kiedyś były plany aby połączyć te ośrodki, wystarczyłby jeden wyciąg łączący je nad doliną. Możliwe połączenie między dolną stacją wyciągu Les Rousses w Anzère (po lewej) a dolną stacją wyciągu Chetseron w Crans Monana (po prawej). Gondola z Anzère. Widok z górnej stacji gondoli na wschód w kierunku Crans Montana. Widok z górnej stacji gondoli w kierunku zachodnim na masyw Mont Blanc. Pas de Maimbré 2362 m n.p.m. Obowiązkowe zdjęcie z Mont Blanc w tle. Szerokie trasy przy orczykach poniżej Pas de Maimbré. Malowniczy widok na wypłaszczeniu czarnej trasy do Anzère. Widok w kierunku Pas de Maimbré. Na zboczu góry Chamossaire 2616m n.p.m. (po prawej) w styczniu odstrzeliwali takie lawiny: Krzesełko prowadzące w najwyższy punkt ośrodka - Le Bate 2420 m n.p.m. Wjazd starym, ale bardzo szybkim krzesełkiem z Les Rousses (skrajnie po prawej na mapie). Six des Eaux Froides 2905 m n.p.m. Panorama podczas wjazdu. Relaksacyjna trasa z relaksacyjnymi widokami. Malowniczy zjazd. Panorama na główny grzbiet Alp.
    1 punkt
  23. Grimentz-Zinal super miejsce, a widoki na Weisshorn i okoliczne szczyty po przyjeździe kolejką z Grimentz wbijają w stok
    1 punkt
  24. @pawelb91 świetna relacja z doliny 💪. Coś czuje po kościach że odwiedzę GRIMENZ-ZINAL nawet gdyby ośrodki w FR były otwarte . Nie jest daleko a dzienna odskocznia i świetna trasa autem dobrze mi zrobi. Chyba,ze nie będą chcieli uczyć się od naszego premiera 😂 to jest szansa na dużo większa części doliny. @Jeeb również pisał o Zinal. Dzieki panowie.
    1 punkt
  25. Cześć Ale przecież ja do Twojego wpisu nie ma najmniejszych zastrzeżeń. Tak jak napisałeś - ubaw po pachy. Piszę o tym co mnie bawi. Z pewnością widziałeś na stoku nie raz pozujących na zawodników narciarzy (nie myślę o dzieciach - je zachęcać trzeba zw wszech miar). Tacy to są dopiero zabawni w swojej powadze działań. Prawda jest taka, że żaden amator nie ma najmniejszych szans z zawodnikiem tak pod względem skuteczności jazdy i uniwersalności techniki jak i stylu. Pozdrowienia
    1 punkt
  26. My sie zastanawiamy co i jak z nadchodzącym sezonem narciarskim a do mojego parku zawitała....wiosna☹️ - wyszły krokusy i kwitnie rododendron
    1 punkt
  27. Ja to się boje na to patrzeć z tej perspektywy, ale w avatarku zawsze Ted
    1 punkt
  28. Elegancko,bardziej wolałbym kameralny z łagodnymi trasami, żebym mógł z synem chwile jednak spędzić na deskach, gdyby jednak zamknęli możliwość nauki dla dzieci w Tignes póki co jest nadzieja ze dla maluchów będą jednak otwarte orczyki , dla reszty on i off piste tylko bez wyciągów, gondoli itd ,taki pomysł ma premier Francji 🤦‍♂️ Jeszcze raz dzięki za info 👌
    1 punkt
  29. to trochę bliżej masz kameralny ośrodek Les Collons- Thyon 2000 albo po lewej stronie doliny Anzere , Ovronnaz, Crans Montana, Leukerbad, Lauchernalp
    1 punkt
  30. Faktycznie 😀,ale nie na loty jedno dniowe 😉 Chodzi mi bardziej wyjazd z Tignes na druga str granicy do CH,Francuzi już masowo wyjeżdżają a co będzie dalej....🤷‍♂️ Dzięki za info o Zinal 260km,lekko ponad 4h
    1 punkt
  31. z Beneluxa to praktycznie wszędzie masz tak samo blisko, niestety mniejsze ośrodki otwierają dopiero krótko przed świętami Najardziej belgijska jest Dolina Anniviers (Zinal)
    1 punkt
  32. Suv Rolls-Royca jest zdecydowanie bardziej realny. Mnie by wystarczyło, jakbym mógł jeździć po takim GS, w takich warunkach. Tylko czas byłby pewnie +10s jak nie lepiej
    1 punkt
  33. Aż się prosi o komentarz. Gdzie masz taki wypinany, z kopułami ochronnymi, wyciąg krzesełkowy? W Kamieńsku? Gdzie masz taki system naśnieżania? Gdzie masz takie zaplecze techniczne( przebieralnia, wypożyczalnia, kible, serwis, knajpa, parking, bramki, ratraki). Stok jaki jest, każdy widzi. Natura trochę poskąpiła, trudno, ale reszta na porządnym poziomie. Po co ta krytyka nowicjuszu, co żółć się ulała.
    1 punkt
  34. Tak jak Ci @tanova odpowiedziała - wszystkich rdzennych mieszkańców przesiedlono. Dla mnie górska architektura to taka która musi sprostać górskim warunkom. Górską architekturę w Sudetach jak najbardziej widać - zwróć uwagę na wysokie, strzeliste oraz spadziste dachy. Architektura która Tobie się zapewne kojarzy z tym co widać np. na Podhalu, w Beskidach, Bieszczadach jest często połączeniem wpływów wołoskich, z architekturą popularną w Austro-Węgrzech. Stąd dużo więcej podobieństw tej naszej mitycznej "górskiej" architektury znajdziesz w ukraińskich, rumuńskich oraz słowackich Karpatach. Podobnie w innych kwestiach kultury jak strój czy instrumenty muzyczne a także kuchnia. Oczywiście, w zależności od regionów nieco różna. Niemniej jednak w Karpatach można się doszukać dużej spójności. Sudety są zupełnie innym obszarem kulturowym, całkowicie przerwanym po II wojnie Światowej. Kiedyś dyskutując z kolegą doszliśmy do wniosku że jedną z nielicznych rzeczy zachowanych w kulturze Dolnego Śląska jest godło (orzeł). Stąd też ja bardziej swojsko się czuje w okolicach Worochty czy Liptowskiego Mikulasza, niż w Szklarskiej Porębie, ponieważ większość moich wypadów w życiu było w Karpaty. Jest to oczywiście moje subiektywne odczucie.
    1 punkt
  35. Na dzisiaj mam kwaterę w Tamsweg i w zasięgu mniej więcej pół godziny jazdy: Turracher Hohe, Murau, Grosseck, Mariapfarr, etc. Drugą opcją jest Montafon, ale myślę, że tam może być ciaśniej, plus statystycznie pada tam dużo intensywniej w styczniu.
    1 punkt
  36. Dlaczego uważasz, że się na Ciebie wściekam? Dlaczego sądzisz, że dzieje mi się coś złego, albo że jestem na jakieś uwięzi? Na skitury chodziłem jeszcze w marcu. W maju i wrześniu na rollkampie, w listopadzie kilka dni w Wiśle. Oprócz tego jednodniowe wypady góry. Fakt nie jest to żaden szał, ale zupełnie normalna aktywność. Nawet jak był zakaz wychodzenia z domu to codziennie wychodziłem na 6km spacer. Tylko ja nie lubię kombinować. Nie mam ochoty pisać fałszywych oświadczeń, rozglądać się za radiowozami i robić z siebie idioty. Wyjazdy powinny być ogólnie dostępne i tyle. Kto się boi, niech nie jeździ. Z natury drażnią mnie wszelkie nakazy i zakazy. Tym bardziej wprowadzane przez baranów bez żadnego sensu i logiki. Tak to bardzo sprytne kanalie, ale oni nie mają żadnego planu a jedynie cel. Utrzymać stołki za wszelką cenę. I chyba nawet to przestaje się udawać, bo miotają się strasznie, przy okazji doprowadzając kraj do ruiny. Zgadzam się z Twoją opinią o pazerności górali, jednak w tym wypadku ich działania są dla nas korzystne. Gdyby przedstawiciele innych branż byli równie zdeterminowani, szybko pozbylibyśmy się durnych obostrzeń.
    1 punkt
  37. Cześć Wiesz,spaść ze szczytu nie sztuka , gorzej wejść na niego...ale jak się już wejdzie to satysfakcja nieporównywalna . Pozdrawiam
    1 punkt
  38. Na gorąco z UFO - Bukowina ... Stoku czynnego jest jakieś 250m - do naśnieżenia zostało wiec około 150m. to jest nic ale to co kamera pokazuje białe nie oznacza ze cala szerokość jest przygotowana (widać to na ostatnim zdjęciu). Patrząc z dołu 1/3 po lewej stronie jest troszkę przyprószona tylko Wiec 1/3 stoku to tyczki lub pędzle (prawie cały czas jakaś szkółka trenuje), środkowe 1/3 do jazdy -eksploatowane na maksa no i 1/3 dla tych co nie koniecznie potrzebują po płaskim (taki trochę nierówny śmietnik - fajny bo nie wyjechany ale trzeba lubić) 😉 Kamerka troszkę oszukuje - jak to mówił Toncio - "złudzenie apteczne" - ogólnie miejsca niewiele ...ale Pierwsze koty za ploty.........❄️🎿
    1 punkt
  39. Pamiętam jak na UFO jeździłem w kwietniu do 2 w nocy. Pamiętam jak jednego dnia obróciłem 100x. :) Niby zwykły talerzyk a jednak wyjątkowe miejsce.
    1 punkt
  40. Dzisiaj miałem okazję rozpocząć sezon na stacji UFO, poniżej parę przemyśleń. 1. Zgodnie z nazwą stacja jest technologicznie zaawansowana. Pierwsza sprawa - otwarli się jako pierwsi, śniegu dużo, przetarć zero, minerałów brak. Wiele stacji chwali się bezprzewodowym odczytem karnetów, ostatnio coś czytałem o karnecie przez NFC z telefonu, UFO idzie dalej. W przypadku tej stacji fizyczne karnety nie istnieją, kontrola klientów jest przeprowadzona za pomocą wyspecjalizowanej technologii wizualnej - inne stację niech się uczą. 2. Oprócz technologii stacja ta przoduje też w kwestii reżimu sanitarnego. W dokumentach można przezytać jakieś wymagania jednego narciarza na 100m2, UFO idzie o krok dalej - 1 narciarz w promieniu 100m. 3. Dużo było ostatnio wątpliwości ile osób na kanapie, orczyku, jak rozładować kolejki do bramek itd. W przypadku UFO nie ma takich dylematów, można spokojnie jechać jako jedyna osoba na całym orczuku. Zresztą kolejek do bramek też nie ma, ponieważ nie ma samych bramek ze względu na wizualny system kontroli i wsiada się z trasy na orczyk. 4. Dbałość o klienta - na jedną osobę na trasie przypada co najmniej kilku pracowników stacji. Oczywiście powyższe punkty są pół żartem, ale bawiłem się dzisiaj bardzo fajnie. Jak ktoś dzisiaj przyjechał późno i zaczął jazdę po 19 to właściwie po kilkunastu minutach jeździł na pustym stoku, w moim przypadku ktoś to ja i żona. Koło 20 się zebraliśmy, bo Panowie już grzali ratrak i wyłączyli po nas wyciąg Nie chciałbym żeby ktoś to odebrał jako cieszenie się z braku klientów, wręcz przeciwnie, w ciągu dnia na kamerce widziałem całkiem spory tłum i sporo szkółek, ale one w zasadzie zawinęły się o 19. A tak z innych przemyśleń, na narty jechałem z Krakowa i na prawdę trzeba by tu zrobić uzdrowisko i zapraszać ludzi z gór. To jest dramat jak powietrze wygląda i śmierdzi w miejscowościach po drodze... Dzisiaj pogoda zdaje się też temu sprzyjała, ale na prawdę to co wydostawało się z kominów niektórych domów powinno od razu powodować kontrolę. Co do inwersji potwierdzam - w dolinach miejscami do -6, w Bukowinie na górze ledwo -1
    1 punkt
  41. Wg premiera Słowacji w obecnej sytuacji epidemiologicznej o otwarciu ośrodków narciarskich możemy tylko pomarzyć. https://www.ta3.com/clanok/1197267/o-otvoreni-lyziarskych-stredisk-mozeme-podla-premiera-iba-snivat.html?fbclid=IwAR0R4tvl3yBjvnz5cKimD0-F8d0R1HctL2ZNPJmE7wMZiQ92f84sAMCoIlQ
    1 punkt
  42. A tymczasem takie rano dziś...zresztą od kilku dni tak jest😱😱😱
    1 punkt
  43. Jadę ze znajomym na 10 dni jazdy na miejscu, auto w gazie, koszt dojazdu z i do Krakowa oraz dojazdy tu na miejscu to około 500-650zl na osobę. Noclegi znalezione w internecie w okolicach Sionu, do każdej stacji trzeba dojechać od 10 do 30km. Na jednym wyjeździe udało się nocować w dolinie Anniviers (trzy stacje w zasięgu 10km). Strategiczne noclegi w dolinie Rodanu w obszarze Sion - Sierre to dobry pomysł jeśli chce się zmieniać ośrodki. Jedzenie zabieram z Polski, na miejscu kupuję tylko podstawowe produkty. Ceny w knajpach na stoku wysokie pizza / makaron z sosem 25-30 chf więc nie korzystam.
    1 punkt
  44. Dziś powtórka ośrodka, nie ma co dużo pisać. Warunki oraz pogoda takie same. Lekki mróz i słońce. Przyjemność z jazdy ogromna a widoki genialne. Jutro Crans Montana.
    1 punkt
  45. Vercorin (1340-2374 m n.p.m.) Nieduży, kameralny ośrodek z nowoczesną gondolą o przewyższeniu 1000m, reszta wyciągów to orczyki o wystawie wschodniej. Fajny, spokojny ośrodek gdzie można sporo pojeździć. Wybierany był podczas dni z gorszą pogodą, sprostał oczekiwaniom. Ciekawostka: Na wiosnę odbywają się tam zawody określane jako najdłuższy slalom (SL) na świecie. Le Défi des 300 https://www.facebook.com/defi300/ Do pokonania 300 bramek slalomowych. W ostatniej edycji 31 marca 2018 startował były szwajcarski zawodnik PŚ, zdobywca złotego medalu olimpijskiego w zjeździe w Vanncouver 2010 – Didier Defago. Dolna stacja gondoli z Vercorin. Widok na Vercorin. Trasy pod gondolą. Czerwona trasa. Główna trasa przy gondoli rozwidla się w kilku miejscach na inne warianty. Mały wąwóz - obszar do jazdy pozatrasowej. Widok z górnej stacji gondoli na południowy zachód. Łagodne stoki z wyciągami orczykowymi poniżej górnej stacji gondoli. Im niżej tym trasy bardziej strome. Na końcu czarna trasa Tracuit. Widok na trasy pod szczytem. Przykładowy filmik z przed kilku lat na którym widać trochę tras:
    1 punkt
  46. Grimentz – Zinal (1570-2920 m n.p.m.) Do niedawna dwa osobne ośrodki, w 2013 roku połączono je nowoczesną koleją linową która w 7 minut wznosi się z Grimentz 1570m do Sorebios 2700m w rejonie Zinal.Połączenie tych ośrodków dało dużą liczbę tras, oraz nowe możliwości jak choćby zjazd czarną trasą Chamois i powrót kolejką zamiast ski busem.Duże możliwości jazdy poza trasowej na sporym nachyleniu, możliwy zjazd freeridowy pod zaporę wodną na zbiorniku Lac de Moiry.Malowniczy zjazd do Zinal pod stopy Weisshornu. Ze stoków w części Zinal są wspaniałe widoki, imponujące ściany czetrotysięczników i ich lodowce widać jak na dłoni.Klimat miejsca fantastyczny. W tym sezonie odnotowali najwięcej opadów śniegu od zimy 1971 – ponad 8 metrów. Zinal pełni również rolę ośrodka treningowego kadry szwajcarskiej i nie tylko.Często trenują tam zawodnicy pucharu świata, szczególnie jesienią (listopad) oraz wiosną po zakończeniu Pucharu Świata.Ze swoją szkółką narciarską dla dzieci i młodzieży regularnie przyjeżdża tam była zawodniczka, reprezentantka Wielkiej Brytanii – Chemmy Alcott (widziałem ją tam w grudniu gdy prowadziła zajęcia z przedszkolem narciarskim).Trasy w rejonie Grimentz również bardzo fajne i ciekawe, dużo wariantów zajazdu. Piękne widoki.Większość zabudowań Grimentz to urocze chatki z bali, niektóre bardzo wiekowe, większość bardzo zadbana i konserwowana. Malownicze domki w Grimentz. Możliwa jazda po dachach. Panorama z Grand Plans 2440 m n.p.m. w części Grimentz. Widok w kierunku części Zinal, w centrum zdjęcia widoczna tama na zbiorniku Lac de Moiry. Białe złoto. Widoki w tej części trochę jak w Dolomitach. Przy tym wyciągu krzesełkowym znajduje się snowpark oraz tor do skicrossu. Pustynia śnieżna. Najwyższy punkt ośrodka 2920 m n.p.m. Widok z Roc d’Orzival 2853 m n.p.m. (skrajny prawy punkt na mapie) w kierunku doliny Rodanu, na przeciwległym paśmie górskim, mniej więcej na wprost ośrodki Anzere i Crans Montana. Bendolla 2130 m n.p.m. Zjazd do Grimentz pod koniec dnia. Wjazd nowa kolejką z Grimentz do Sorebois w części Zinal. Czarna trasa Chamois. To samo zbocze bez zrobionej trasy w grudniu. Górna stacja - Sorebois 2700 m n.p.m. Po wysiadce z kolejki łączącej od razu można przypiąć narty i szusować. Potężne zbocza doliny Anniviers nadają klimatu. Kolejka linowa z Zinal. Całkiem po prawej stronie skraweczek Matterhornu. Trasa na której często trenują zawodnicy PŚ, gości ona również co roku Puchar Europy w GS i SL. Filmik Ted'a Ligety z listopada 2017: Panorama z najwyższego punktu ośrodka po stronie Zinal. Śnieżne totemy – gwarancja dobrej zimy. 😀 Widok z Corne de Sorebois 2896 m n.p.m. w kierunku południowym. Widok na zbiornik Lac de Moiry oraz tamę, możliwy pod nią zjazd freeridowy, a dalej do Grimentz. Polecam oglądnąć akcję przy samej tamie, na znalezionym filmie od 0:41 Jedno z moich ulubionych zdjęć z tego sezonu, wraz z naniesionymi szczytami. Magiczny zjazd pod zachodnią ścianę Weisshornu oraz resztę czterotysięczników. Na koniec krótki filmik promocyjny z ośrodka Grimentz - Zinal:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...