Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.11.2020 w Odpowiedzi
-
7 punktów
-
6 punktów
-
Byłem wczoraj na Białym krzyżu. Stok rozmiarów boiska do siatkówki ale ludzi bylo całkiem sporo. Kolejka do orczyka bez żadnych wytycznych ustawiała się sama. Odstępy moim zdaniem zachowane całkiem nieźle.6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
W sumie, to jest to takie za przeproszeniem sranie do własnego gniazda. Najpierw bowiem rząd ogłasza ustami Gowina, że wyciągi będą zamknięte. Potem szumne spotkanie, że ustalono szczegóły reżimu sanitarnego, który ma pozwolić na bezpieczne korzystanie ze stoku. Szczerze jak to przeczytałem - a chwilę na to spojrzałem - to pomyślałem sobie w duchu "ale ściema". W praktyce wygląda na to, że nikt nawet nie próbuje tych reguł przestrzegać. I jasne - z jednej strony jak to widzę, to myślę sobie, ale ludzie są beznadziejni; ale z drugiej strony - widomym jest, że jeżeli właściciele stacji nie pomyślą nad jakimś sposobem wygrodzeń, albo innego sposobu radzenia sobie z problemem uprządkowania tłoku w kolejkach, to nie ma szans na zachowanie dystansu społecznego. Osobiście uważam, że ze strony ON po prostu nie dopilnowano sprawy jak trzeba. Skończy się to tym, że rzeczywiście w tym sezonie nie pojeździmy w ogóle, bo trudno o zachowanie optymizmu, jak się widzi sceny z Krynicy.5 punktów
-
Myślę, że powinieneś trochę spasować. Walka z z bandytyzmem, nie powinna polegać na byciu bandytom. Twoje ostatnie wpisy są delikatnie mówiąc niefortunne, dlatego proszę abyś Twoje rady pozostawił dla siebie, a nie wrzucał na forum. Z drugiej strony widzę, że kilku osobom spodobała się forma odwetu zaproponowana przez Mitka. ... takie mamy poziom narciarskiej kultury, nie tylko narciarskiej. Tak przy okazji. Byłem kiedyś w Kanadzie. Napisze w dwóch słowach - od nich moglibyśmy się uczyć kultury na stoku. Nikt nie pchał się w kolejce, bo czasu oczekiwania nie zmniejszy się tym, że będzie się wisiało komuś na plecach, czy stało na czyiś nartach. Nikt nie wpychał się do gondoli, czy na krzesło, a jeżeli było jeszcze miejsce, to grzecznie, z uśmiechem na twarzy pytał - czy może się dosiąść? Byłem pod dużym wrażeniem. Niestety tego typu zachowania, to nie kwestia narty, ale osobistej kultury.5 punktów
-
Moim zdaniem nie ma innej opcji jak w obecnej sytuacji wprowadzić limit karnetów, żadne stawianie płotków i kolejki nie pomogę kiedy na takich Słotwinach było po prostu o wiele za dużo ludzi.4 punkty
-
Jak się nie wpychasz to inni Cię miną i stoisz dłużej. Podobnie na ulicy, Ci ścigań i zdążą minąć kilka aut od świateł do świateł i dzięki temu na kolejnych przejadą za pierwszym razem. Nie jest to ani kulturalne, ani wygodne. Tak dzieje się zawsze gdy jest zbyt duży tłok a społeczeństwo nerwowe. Dlatego najlepiej przynajmniej na nartach jeździć tam, gdzie nie ma dużych kolejek. Co do komentarza @Mitka o uszkadzaniu kolana. Jest to oczywiście bujda, ale za promowanie takiego bandytyzmu powinien zostać wydalony z forum. Deptający po nartach to przy tym angielscy dżentelmeni.4 punkty
-
Dzisiejsza fotorelacja ze Szczyrku. niedziela, 29 listopada 2020 Pani bagien, mokradeł i śnieżnych pól, rozpal w łaźni kamienie na biel! Idzie ... ona. Nie, nie idzie, ona ... już przyszła. Kto? Lepiej jej imienia nie wymieniać ... bez respektu! Kto nie szanuje pani Zimy, tego ona może tego respektu szybko nauczyć. W każdym razie otoczenie pięknej kapliczki z Matką Boską pod Klimczokiem trochę się zmieniło. Narciarska stolica Polski (Szczyrk, Małopolska, woj. śląskie, Beskid Śląski) wita przyjezdnych śniegiem: Czeka Beskid Sport Arena - tu jeszcze śniegu mało: Czekają centralny parking i samochód (dla narciarza?) w SMR: Czeka Golgota (o ile SMR zechce ją w ogóle uruchomić, bo drzewiej różnie z tym bywało): Więcej: http://ekonomiaplussport.blogspot.com/2020/11/pani-bagien-mokrade-i-snieznych-pol.html4 punkty
-
Wielu nawet nie zdaje sobie sprawy, że wiele stacji u nas działa na minusie tylko właściciele mają inne biznesy a posiadanie stacji to nobilitacja. Jak pisałem nie dawano wiele stacji zmienia właściciela i w życiu na plus nigdy nie wyjdą. Wielu to się nawet nie chce zainwestować w nowoczesne armatki i nie dlatego, że kasy brak. W Myślenicach to jak jest? Wzdłuż stoku jest całkiem niezła trasa do DH a i po sąsiedzku idzie tylko na dolną starą stacje. Ostatni piękny weekend to tłumy walące z buta po stoku. Dobra cena i w weekendy sporo by zarobili bo na samą górę dojechać autem się nie da bo zakaz. Swego czasu połowa stacji w rejonie Sądeckim to byli deweloperzy z taką ilością kasy, że mają wywalone czy to zarobi czy nie. Obecnie stacja musi być świetnie położona, ogromna z zapleczem również na lato by to się finansowo kalkulowało. Jak by tylko o kasę chodziło to ostatnie lata wykasowały by przynajmniej połowę a jakoś tego nie widać.3 punkty
-
Różne są definicje przedsiębiorców, ale "dokładania do interesu" nie znajdziemy w żadnej z nich. Ośrodki narciarskie to nie komunikacja miejska, w której definicję jest wpisana nierentowność; to nie są (przeważnie) publiczne podmioty, które mogą sobie pozwolić na stratę w imię wypełniania jakiejś misji. ON-y to przedsiębiorstwa, które mają właścicieli, a ci właściciele nie prowadzą ich z nudów czy hobbystycznie, tylko po to żeby mieć z tego pieniądze.3 punkty
-
Obrazek ze strony Korbielow.net świetnie pokazuje potencjał "dołu" z Buczynką:3 punkty
-
Siano mają @fredek321a tak całkiem serio są egoistami zapatrzonymi tylko na siebie. Niestety ja po tym co przejazdem widziałem w sklepach w tym takim z meblami ale nie Szwedzkimi to utwierdziłem się w przekonaniu, że ta cywilizacja i tak upadnie. Nie ma szans to wszystko na dłuższą metę. Skoro nawet taka sytuacja gna ludzi po jakieś zakichane paździerze... A pisałem tutaj, że ideałem jest zamknięcie stacji na weekendy i niech to hula w tygodniu. To jest tak super rozwiązanie ale chyba wielu nadal nie zdaje sobie z tego sprawy. Od marca do dziś ani jednego dnia w górach a było ich z 40-ci nie spędziłem w weekendy. Poezja to mało napisane. Dziś na Słotwinach jest ta jakby inaczej i nie ma się absolutnie do niczego przyczepić.3 punkty
-
Kolejnym możliwym krokiem byłoby weekendowe wyłączanie stacji narciarskich w ogóle.3 punkty
-
Jeszcze raz zapytam, co w czaszkach mają ludzie (?), których celem życia staje się ominięcie obostrzeń sanitarnych. Pytanie niestety dotyczy również niektórych forumowiczów.3 punkty
-
Ani wezwania do dyscypliny,ani płotki,które już wczoraj wieczór Krynica wprowadziła po rannym kataklizmie,nie rozwiążą sprawy przy takim naporze.Można by to rozwiązać tylko ostrymi działaniami cennikowymi,bo ten tłum to mieszanina napalonych i oszczędnych.A jakiś idiota na pierwszy czynny weekend wprowadził promocję black friday.A w tej drażliwej i przewidywalnej sytuacji,gdy mogą zamknąć stację,wystarczyłoby -w weekendy żadnych promocji,a cenę podnosimy 2x normalna.W powszednie dni cena jest 25% ceny normalnej.Nadzwyczajne sytuacje wymagają odważnych rozwiązań.A popatrzcie teraz na kamery-pustka.Idę pakować narty...3 punkty
-
Nie ma recepty na kulturalne zachowanie. To trzeba wynieść z domu, ale także starać się aby być miłym i uczynnym. Jakże wiele napiętych sytuacji rozwiązuje uprzejmy uśmiech. Ile dobrego moze zdziałać słowo przepraszam. Na narty jeździmy aby odstresować się, oby odpocząć. Szkoda aby ten czas był jeszcze poprzeplatany z nerwami związanymi z niewłasciwym zachowaniem . Może pieprze tu frazesy, ale z pewnością w każdym z nas drzemie jeszcze duży potencjał dobroci , tolerancji i empatii. Starajmy się z niego korzystać.3 punkty
-
Popieram, trzeba coś z tym zrobić Jacku @JC. Jesteśmy tutaj w takiej małej społeczności i nie powinniśmy być obojętni na takie zachęty do bandytyzmu, nawet jeśli to jest prowokacja. tutaj wypowiedź Mitka3 punkty
-
To parcie do przodu w kolejkach narciarzy jest nagminne. Ciekawe z czego ono wynika, bo z pewnością nie jest poparte jakąkolwiek logiką. Przecież jeśli ktoś stoi za nami to włażąc nam na narty i tak nas nie minie i nie przyspieszy dojścia do wyciągu. Podobne zjawisko obserwuje na ulicach, na światłach. Zapalenie się światła zielonego traktowane jest jak znak do wyścigu. Kierowcy startują, szybko dodają gazu i mkną do, często widocznych przed nimi, świateł koloru czerwonego. Hamują więc i czekają na następny start. Szczególnie widoczne to jest w Warszawie. To przypomina mi jakiś wyścig szczurów, chęć pokazania kto szybszy, kto prowadzi. Wydawać by się mogło, że narty siłą rzeczy, a właściwie swą długością, zapewnia odpowiedni dystans w kolejce. Ależ skąd! Albo wejdzie ktoś na tyły nart, albo wjedzie czubem pomiędzy twoje narty, albo z boku prze do przodu wykorzystując każdą szczelinkę pomiędzy nartami. Zdarzało mi się zwracać uwagę na takie zachowanie, ale muszę przyznać że bez skutku. Powiem więcej, na twarzach pchających się widziałem jakiś rodzaj zaskoczenia i zdziwienia zwracaniem im uwagi. Kiedyś jakiś narciarz, chyba rodzic, z oburzeniem zaatakował mnie jako niesłusznie czepiającego się młodzieńca prącego do przodu. Zjawisko to nasila się z każdym rokiem, przynajmniej ja mam takie odczucie.3 punkty
-
rozwiązanie jest bardzo proste - ja robię im miejsce i mówię: proszę bardzo jak się pani/panu tak spieszy to proszę do przodu3 punkty
-
3 punkty
-
@Ziemowita będzie jeszcze drożej. Nie wiem czy czasem wreszcie nie zmieniło się w tej chorej tematyce wyciągu jako takiego jako obiektu budowlanego. To wiązało się z dość sporymi kosztami. No ale znowu jak tu im ujęli to dowalili i dowalają cenami prądu, które są na 1 miejscu kosztów wszystkiego. Dla mnie chore są wysokie opłaty dla Lasów, które powinny być symboliczne albo żadne.2 punkty
-
Niemniej zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce. Nie znam tematu dokładnie, ale wokół całego środka na pewno kręciło się jakieś zainteresowanie. W końcu mówimy o bardzo fajnej stacji razem z tą Buczynką (dwa czteroosobowe krzesła plus jedno dwuosobowe, zjazd na dół ok. 2 km i ok. 400 m różnicy poziomów) w dolnej części i nieco przypominającej skansen stacji w górnej części, ale ... ze śniegiem do maja!2 punkty
-
Ja myślę, że mamy do czynienia z 3 różnymi sytuacjami, których bym nie mieszał. po 1 - sytuacja zwykłej kultury - np jak ktoś nam najeżdża na narty; nie są narażone nasze życie i zdrowie, więc nie uważam, że trzeba wtedy stosować drastycznych środków; zwrócenie uwagi wystarczy; porysowane narty nie są warte jakiegokolwiek uszkadzania ciała (i tu się z Mitkiem nie zgadzam) po 2 - jeżeli obserwujemy zagrożenie zdrowia względem samego siebie u innych osób (wskazana sytuacja z wężem) - tu można tez tylko zwrócić uwagę, chociaż trzeba być bardziej natarczywym. po 3 - czyjeś działania powodują zagrożenie zdrowia i życia u innych osób - tu zgoda, wymaga to zdecydowanej reakcji, czasami do rękoczynów włącznie. Najważniejsza zasada reakcji to zasada „adekwatności”. Ta zasada w wypowiedzi Mitka moim zdaniem nie została zachowana. Ale na zasadzie tej samej adekwatności, nie butowałbym od razu kogoś, że coś powiedział na forum. Zwrócenie uwagi wystarczy (a reakcja na zwrócenie uwagi też sporo mówi jak ktoś traktuje „adekwatność” 😉).2 punkty
-
Na Korbielow net pojawił się fajny film z drona z dolnych partii Pilska. Pięknie te traski wyglądają. Tu link to filmu: Zastanawia mnie jednak płot, a w zasadzie płotek, który istnieje na polanie na Buczynce i sporo zawęża trasę narciarską. Ktoś wie co to za historia z tym płotem??? (zaznaczyłem linię równolegle do tego płotku:2 punkty
-
O Buczynce i Korbielowie: poniedziałek, 30 listopada 2020 O polskich zdarzeniach prawno-ekonomicznych najwięcej dowiemy się od Słowaków Korbielów Małopolska Miejscowość dziś w woj. śląskim Miejscowość pod Pilskiem W masywie Babiej Góry W Beskidzie Żywieckim Miejscowość znana w najwyższego (poza Kasprowym) ośrodka narciarskiego w Polsce Wszystko na to wskazuje, że wreszcie w najbliższym sezonie ruszy kolej Buczynka pod Pilskiem wraz z bardzo ciekawą trasą narciarską, nieczynną od lat, ale na potrzeby nowej kolei została ona poszerzona i zyskała naśnieżanie. Niegdyś stok był obsługiwany przez tzw. podwójny (dwa wyciągi równoległe) orczyk, czyli (teoretycznie) przepustowość powinna być podobna jak przed laty (dwa orczyki wciągające naraz cztery osoby zastąpione czteroosobowym krzesłem). Nowe (wybudowane 5 lat temu!) krzesło ma długość 1451 m, przewyższenie 310 m oraz przepustowość 2000 osób na godzinę. Długość trasy to ok. 1600 m, czyli przeciętne nachylenie wynosi 19,375 procent. To parametry trasy w miarę łatwej, jednakże na odcinkach stromizna jest tam większa. Dzięki istnieniu słowackiego portalu Lanovky.sk (link do artykułu: KLIKNIJ TUTAJ!) dowiadujemy się też istotnych kwestii prawno-ekonomicznych, mianowicie, że: W 2002 spółka CTE kupiła ośrodek (a w zasadzie dwa ośrodki: "dolny" i "górny", kto był w Korbielowe, wie o co chodzi) od Gliwickiej Agencji Turystycznej za ok. 2,5 mln euro. Spółka CTE miała ambitne plany inwestycyjne. W 2015 roku ukończono wspomniany wyciąg w "dolnej" części ośrodka (inwestycje w części "górnej" są bardzo problematyczne środowiskowo), ale spółka CTE nie zapłaciła producentowi Tatralift kwoty 2,4 mln euro. W br. wyciąg został zakupiony przez spółkę Meat-Pros, będącą też właścicielem ośrodka w Zwardoniu (tak zwany Mały Rachowiec). Nowy właściciel wyciągu jakoś "dogadał się" (pewnie wpłacił część lub całość wierzytelności) z producentem i wyciąg ... może zostać uruchomiony. Mamy więc sytuację, gdzie na jednej powiązanej narciarsko górze będzie trzech właścicieli urządzeń i tras: właściciel "Baby", CTE oraz Meat-Pros. Osobnym graczem jest jeszcze właściciel jedynego ... parkingu. Najważniejsze, że Buczynka ruszy. A resztę ... pewnie jakoś dograją. Więcej: https://ekonomiaplussport.blogspot.com/2020/11/o-polskich-zdarzeniach-prawno.html2 punkty
-
W sobotę byłem na nartach w Tyliczu i mam przemyślenie odnośnie śniegu na trasie. Nie wiem czy inni mają podobnie, ale jak dla mnie śnieg wyprodukowany za pomocą nowoczesnej sprzętu (w Tyliczu mówimy głównie o wysokich modelach Techno Alpin) w zasadzie przestał już odbiegać od naturalnego. Zawsze mi tak w tyle głowy siedzi, że śnieg naturalny jest lepszy i wydaje mi się, że kiedyś to rzeczywiście była prawda i ten z armat był bardziej jak lód. Obecnie w zasadzię nie widzę różnicy, stok w Tyliczu był do końca dnia super przygotowany, wrażenia jak z jazdy po śniegu naturalnym, zero lodu i odczucia "suchego" śniegu, który nie jest związany z podłożem.2 punkty
-
no już bez przesady, nikt nie jest święty, przyznaje się do osypywania śniegiem deskarzy leżących na środku trasy2 punkty
-
Według mnie jedyną opcją może być sprzedaż tylko karnetów 2h z limitem osób. Rezerwacja on-line na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Karnet nie odebrany wraca do puli( z możliwością wykupu na miejscu). Od lat tak wygląda rezerwacja w np. kinach.2 punkty
-
Mi się wydaje, że na te Słotwiny to nałożyło się parę rzeczy 1. Totalna olewka ze strony stacji i brak jakichkolwiek limitów, próby panowania nad kolejkę itd. 2. Promocja karnetów 3. Właściwie brak innych stacji oprócz Tylicza (Biały Krzyż i UFO to jednak malutkie stoki) 4. Całkiem inna sytuacja w sobotę. Ja przykładowo planowałem wyjazd w sobote na wieczór i wybrałem Tylicz, a na niedzielę miały być Słotwiny, bo z kamerek wynikało, że w sobotę była bardzo przyzwoita ilośc ludzi. Do Krynicy mam jednak kawałek z Krakowa i po powrocie o 23 w sobotę z Tylicza już mi się nie chciało. Wydaje mi się, że ten tłok jednak zaskoczył niektórych. Mam nadzieję, że jednak w przyszły weekend będzie już czynne podhale i ten rych się rozłoży. W Krynicy dojdzie też drugi Tylicz, nie wiem jak z Jaworzyną2 punkty
-
Przecież wystarczy przyciąć skipasy, na takie Słotwiny wpuścić 200 narciarzy a reszta odchodzi od kasy z kwitkiem.2 punkty
-
2 punkty
-
Nieważne, że to wkręt. Nie pisze się takich treści nawet żartem. To znany sposób, jak ominąć więcej stojących, czyli jednak sam się przepychasz2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć Opowiadasz dyrdymały. Wystarczy przez parę minut poobserwować kolejkę i już wiadomo z której strony podjechać. Zawsze jedna strona idzie naturalnie szybciej i nie trzeba się pchać bo tłumek jak rzeka Cię zabiera... Pozdrowienia2 punkty
-
W przerwie, przed wieczorną jazdą już ustawili płotki. No cóż, operator stacji stale się uczy, bo nie zakładał chyba, że jego klientela jest tak durna i nieodpowiedzialna.2 punkty
-
Artykuły nie opisują pchających sie do kanapy narciarzy tylko jakikolwiek brak zachowania reżimu sanitarnego i całkowite łamanie zasad pozwalających na otwarcie stacji narciarskich. Bardziej od narciarzy winie zarządzających tym ON, bo „olali” zasady zezwalające na otwarcie stoku - kompletna amatorszczyzna połączona ze skrajna głupota. Nie bede zdziwiony jak wyciągi zostaną zamknięte całkiem lub przynajmniej na weekend.2 punkty
-
Sądzę, że ten problem jest bardzo trudny do rozwiązania. Dzisiejsze artykuły w necie opisują pchających się do kanapy narciarzy pod dolną stacją: https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26560009,krynica-zdroj-tlumy-przed-otwartym-stokiem-narciarskim.html#s=BoxOpMT2 punkty
-
Nie ma sensu przybijać budyniu gwoździem do ściany,trzeba być pragmatykiem a emocje rozładować samym wysiłkiem.Wczoraj zobaczywszy tłum na kamerze w Słotwinach zostałem w domu,dziś patrzę-pustki zupełne,więc trzeba jechać.Ani z przyrodą,ani z tłumem nie ma sensu walczyć,jeździć trzeba,gdy jest dobra pogoda i brak ludzi...2 punkty
-
2 punkty
-
Wynika przede wszystkim ze złej organizacji, dużego nadmiaru narciarzy w bardzo małych ON. Wezmy przykład z dzisiejszego dnia ze Słotwin. Rano młyn dobra setka osób stoi jeden obok drugiego i na bank osoby wchodzą na siebie , wieczorem ustawione barierki i już wszyscy w kolejce jeden za drugim możliwości przeskoczenia nie ma. Duzo się pisze o ON zagranicznych ze ten problem praktycznie nie występuje tylko na wielkich hektarach narciarze są rozproszeni i jak zjeżdżasz pod krzesełko to praktycznie nikogo nie ma. Cala logika @Bumer Pozdrawiam2 punkty
-
Dzisiejsza sytuacja na Slotwinach pokazuje, że ze względu na fakt, że ludziom brakuje rozumu, ON w sumie należałoby zamknąć. A decyzja o „ograniczonych feriach” ze wszech miar słuszna...1 punkt
-
Nie wiem,gdzie mogłeś znależć te minerały,ja nie znalazłem żadnego...Przyjechałem na wieczór,śniegu dużo,ludzi srednio-mniej niż na wczorajszych zdjęciach,więcej niż było tu kiedykolwiek wieczorem czy dziś w dzień...1 punkt
-
1 punkt
-
Z rowerem jest nieco inaczej bo te współczesne "kobyły" naprawdę zajmują sporo miejsca i w gondoli jak i w samej kolejce. A jak by który spróbował podotykać kołami czy kierą te karbonowe cacka za kupę kasy to by od razu dostał powiedzmy delikatnie opieprz. Wszystko się tu robi powoli i z uwagą i nikomu się nie śpieszy. No i nie chcąc nikogo urazić to większość ludzi stosuje się do pewnych niepisanych zasad a jak nie to się takiego szybko naprostuje. Po prostu jest mniej anonimowości i trochę przypał robić bydło. Nie mniej są też dzbany ale do wyników narciarskich to tutaj jest daleko. Natomiast wszystko kwestia kontroli. Czy ci ludzie prowadzący stacje mają jakieś kontrole do tej pory? Nie wydaje mi się wiec dziadowizna i byle jakość weszła im w krew. Jak by dla przykładu po sobocie na Słotwinach wpadł sanepid i pozamykał co trzeba na niedzielę to już w poniedziałek wszystko by grało. Mało drewna dookoła na jakieś pachołki, barierki by maksymalnie wszystko pooddzielać jak trzeba albo choć stworzyć pozory? I teraz w jaki sposób oni mają chcieć otworzyć gastro przy tych stokach albo w niedalekim czasie pozamykać wszystko? Czapką "niewitką" sporo da się przykryć ale ni cholery nie da się przykryć korka pod Mogilany na zakopiance. Czyli jest tak jak pisałem dla całego biznesu w górach. Ale by to hulało bez przerw trzeba choć chcieć robić pozory zaleceń. Wydaje mi się też to uczciwe wobec innych branż które mają przestój. No ale chyba za dużo wymagam... Będąc też uczciwym to 90% stoków dopiero śnieży więc nie ma co też po przypadkach z jednego miejsca wyciągać wniosków.1 punkt
-
"Tłumy na stokach. Gowin: Będą konsekwencje W weekend otwarto część stoków narciarskich. Okazało się, że obostrzenia to fikcja, bo ani narciarze, ani stacje się do nich nie stosują. - Te firmy nie zostaną objęte pomocą z tarczy branżowej - powiedział w poniedziałek wicepremier Jarosław Gowin." https://www.money.pl/gospodarka/tlumy-na-stokach-gowin-beda-konsekwencje-6581167797857216a.html1 punkt
-
Kolega sprowadził do absurdu dbanie o interes gospodarczy naszego kraju i regionów narciarskich. Ma do tego prawo, ale zapewniam Cię o "patosie" nie może być w tym przypadku mowy Ale masz rację. Szczytem przegięcia jest Narodowa Kwarantanna...przecież to tylko MM mógł wymyślić, albo Jego ułomni doradcy PR...chyba chcą juz Polakom naprawdę do końca obrzydzić słowo narodowy. Wydaje mi się, że w Brennej też początkowo nazwano projekt Narodowe Centrum Narciarstwa, a dopiero później przemianowano na Beskidzkie... Jeśli czegoś jest za dużo, to następuje naturalny odruch wymiotny.1 punkt
-
Szkoda, że nie zajrzałeś na Hochstein - dużo lepsze od Zettersfeld. Co prawda tylko półtorej trasy ale 1,4 km przewyższenia w jednym czerwono-czarnym kawału. Fantastyczny widok na górze. Zdecydowanie najlepszy zjazd w Osttirolu. Lekką łyżką dziegciu jest rosnący skansen, na dole super gondolko-kanapa, później wolne (ale za to dosłownie pionowe) krzesełko (czyli biedy nie ma) i długi orczyk co robi ponad 500 m przewyższenia. Ten odcinek obok orczyka jest genialny. Jak ja tam byłem (też podczas ferii) to było pusto przez cały dzień. Dosłownie nikogo. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Cztery dni jazdy na nartach. Fajne trzy średniej wielkości S.N. Pogoda to trzy dni słoneczne i ostatni pochmurny śnieżno-deszczowy. Temperatury bardzo zróżnicowane bo od –10C 25.02 rano do +12 w poniedziałek 27.02 po południu. Ogólnie powyżej 1500m.n.p.m.jeszcze zima niżej to już wiosennie. Warunki na większości tras dobre. Trasy urozmaicone ,średniotrudne, kilka łatwych i trudnych tym sezonie dni mroźnych tam nie brakowało ,ale w odróżnieniu od północnej części Tyrolu opady były zdecydowanie poniżej normy ,czyli śniegu z chmur spadło mało i przeważa na trasach techniczny. Wyjazd bardzo udany, pojeździłem solidnie (jak na ope 60 lot).Jeździliśmy na trasach trzech stacji n. : St. Jakob i.D . ;Sillan-Hochpustertal i Grossglockner resort Kals-Matrei. Grossglockner to szczyt 3798m.n.p.m. ! W Sillan dwa dni jazdy.. Na trasach narciarzy umiarkowana lub mała ilość. Towarzystwo narciarskie jak zwykle znakomite. Miałem siłę jeździć to jadłem prawidłowo. Karczmy były ,ale mało mnie interesują. Można było posiedzieć nic nie zamawiając co dobrze świadczy o ich właścicielach i personelu. Strona www.osttirol-ski.at Zwyczajnie więcej mi się nie chce pisać za co bardzo przepraszam. Znowu przeziębiłem zatoki ,ale to u mnie norma. Nogi wytrzymały lepiej niż w zeszłym roku ,ale był jeden dzień jazdy mniej . W poprzednim sezonie w Alpach dwa wyjazdy narciarskie: 6 dni na śniegu i 5 dni na śniegu. W tym jeden wyjazd tyrolski z 4 dniami na śniegu i wystarczy. Z moimi butami narciarskimi zrobiłem taki knif ,że ze starych butów (flex70) wyjąłem kapcie i przełożyłem do twardszej skorupy (Lange flex 90). Starsze kapcie są mniejsze i mniej rozklepane od tych nowszych. Stopa 27,5 cm ,kapcie ze starszych butów 28cm ,kapcie z nowszych Lange 28,5 cm. Dotychczasowe moje dwukrotne zakupy butów były do d..... Jeździło mi się wyraźnie lepiej i zakup nowych butów przełożyłem na listopad. Sezon się kończy bo niestety zapowiadanego na druga połowę marca wyraźnego ochłodzenia nie widać i stacje narciarskie w Polsce będą szybko zamykane.Pozdrawiam1 punkt







