Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.02.2021 w Odpowiedzi
-
Nowa Osada- Wisła. Witam. Po ostatnim kilkudniowym wypadzie czułem jeszcze niedosyt, a że to ostatni mój wolny weekend w tym sezonie więc stwierdziłem, że trzeba jeszcze gdzieś pojechać. Wybór padł na NO ponieważ jest wypożyczalnia nart- Stockli, a to dlatego iż chce kupić drugą parę nart Niestety nie było modelu AX więc pojeździłem trochę na SX. Jazda od 8 do 10. Z samego rana mało ludzi. Warunki na trasie ok, mniej więcej równa trasa, sztruks i twardo. Po 9:30 przybyło troszkę narciarzy, kolejek praktycznie brak. Górna część trasy bardzo dobrze się trzymała, dolna część miękko i sporo odsypów. O 10 koniec. Warunki w dolnej części trudne. Nie ma sensu się męczyć, swoje wyjeździłem Dziękuje za uwagę. Pozdrawiam Michał.13 punktów
-
W nocy - 1, więc nie było innego wyjścia jak z samego rana zawitać w Kazimierzu. Na miejscu jestem 7:20 i o dziwo stoi już kilka samochodów. Szybko się przebieram, czekam na otwarcie kasy i o 7:40 przechodzę prze bramkę. Warunki bardzo dobre, śniegu jeszcze dużo,za tydzień zapowiadane jest ochodzenie czyżbym pobił swój rekord nartowania w Kazimierzu 8 kwietnia.Jedyne co może skrócić sezon to małe zainteresowanie narciarzy. Śmigam 2h bez kolejek i na koniec kilka zdjęć. Stan śladów pod orczykiem, jak widas śniegu sporo a pod spodem igielit Widok z góry na 2 trasy Zbiornik mniejszy niż w Szczyrku, ale wydajność systemu nasniezania dużo lepsza Nowa trasa Trasa przy krótkim orczyku, w oddali Wisła Na koniec testowałem silną wolę i przegrałem, czekam aż szaszłyki będą gotowe Pozdrawiam Marek13 punktów
-
Kasina - trzeba wyjeździć te vouchery ;). O 7:35 jesteśmy piątym autem na parkingu. O 8:00, jak na ostatnie czasy, pusto. Do kasy że 3 osoby. Pierwsze trzy zjazdy, twardo, lodowo. Potem wierzchnia warstwa lekko puściła. Do 10:00, 10 zjazdów i wystarczy. Cały czas na bieżąco. Najmniej ludzie w tym sezonie. Napływali stopniowo ale niespiesznie. 20 dzień zaliczony, w czasach pandemii. We wtorek wisienka.12 punktów
-
Osoby szukające wyłącznie relacji z wyjazdu narciarskiego proszone są o zignorowanie trzech kolejnych akapitów, gdyż jest w nich wyłącznie ujście mojego wodolejstwa i żadnych istotnych informacji nie ma. Tej zimy miałem naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Ponieważ pod pojęciem „wyjazd na narty” w moim przypadku kryje się zdecydowanie więcej niż założenie desek na nogi i wielokrotna jazda w dół, w związku z czym jeżdżenie w Polsce mnie zwyczajnie nie satysfakcjonuje, sezon zapowiadał się mało optymistycznie - otwarta tylko daleka, droga i nieznana narciarsko Szwajcaria nie była w moich planach na ten rok. Natomiast nie mogłem przejść obojętnie obok faktu, że ten kierunek miał wszystkie cechy, których szukam w zimowych wyjazdach turystyczno-rekreacyjnych: gwarancja śniegu, piękne widoki, dostępność lokali gastronomicznych (tylko na wynos, ale zawsze coś) i potencjał aktywności pozasportowych. Krótko mówiąc - uznałem, że warto tam się udać. W ramach preludium i swoistego przełamania lodów, dołączyłem najpierw w grudniu do jednego z organizowanych przez kolegów „busiarzy”, weekendowych wyjazdów. Rozbudzony zaledwie 3-dniowym wówczas pobytem na śniegu głód postanowiłem zaspokoić już podczas samodzielnie organizowanego wywczasu. Wybór padł na region Jungfrau, a konkretnie okolice miasteczka Grindelwald. Sporo o tym resorcie zostało napisane już w innym temacie, więc dla porządku tylko kilka faktów: na region narciarski składają się 3 główne ośrodki: Grindelwald-Wengen, Grindelwald-First oraz Mürren-Schilthorn skipass można kupić albo na wszystkie razem (obejmuje on wtedy także dowolne połączenia kolejowe w szeroko pojętym regionie) albo osobno na Murren i Grindelwaldy (Wengen+First) Więcej szczegółów na temat cen skipassów pod tym linkiem https://www.jungfrau.ch/en-gb/jungfrau-ski-region/buy-skipass/#/ Warto szukać kwater przy jednej ze stacji kolei (ja wybrałem Lutschental) - dojazd jest wygodny i błyskawiczny, pociągi przystosowane do potrzeb narciarzy, z peronu do gondoli jest odległość mniejsza niż zwykle trzeba dojść z parkingu. Grindelwald-Wengen to najrozleglejszy ośrodek regionu i to tam spędziłem większość czasu… … pijąc grzane wino… … jedząc tradycyjne rösti… … podziwiając okoliczne atrakcje, jak język lodowca na Jungfraujoch… … czy ptactwo - tu wieszczki na 3500m wysokości. A przede wszystkim jeździłem na nartach. Tras mamy tam solidne 100 km, raczej wymagające - nie polecam osobom stawiającym pierwsze kroki w tym sporcie, bo tamtejsze niebieskie bardziej przypominają czerwone. Szczególnie przypadły mi do gustu trasy w okolicy góry Lauberhorn, obok kanap Lauberhorn i Wixi. Przygotowanie tras oceniam dość pozytywnie, aczkolwiek łatwo nie mieli, bo ostatnie opady śniegu były 2 tyg temu, a temperatury w ostatnim tygodniu były wysoko poniżej 0. Na jeden dzień przeniosłem się także do ośrodka Grindelwald-First po drugiej stronie miasta (cena parkingu tam iście złodziejska, więc sugeruję raczej udać się tam połączeniem pociąg-bus), który jest mniejszy, ale co za tym idzie - mniej zatłoczony i wolniej stoki się degradują. Mam także wrażenie że widoki z tras są bardziej malownicze. Myślę, że w najbliższych latach Grindelwald-Wengen będzie coraz bardziej zatłoczone, jak nowootwarta, supernowoczesna gondola Eiger Express stanie się bardziej popularna, więc zachęcam do odwiedzania, bo region naprawdę wspaniały.11 punktów
-
11 punktów
-
Parę fot z Tatr z czwartku i piątku ze specjalną dedykacją dla @Majkel. Wyskoczyliśmy na dwa dni. Piątek już sporo krótszy bo trzeba było wracać. Pierwszy dzień był w Tatrach Wysokich (okolice Świnicy), drugi to Zachodnie (Kończysty Wierch). W sumie 55 km i 3,7 km vertical. Dwa wspaniałe zjazdy (ale szczegółów nie będzie ). Cztery dużo trudniejsze, przy okazji był też Zawrat do Doliny Gąsienicowej. Tym razem udało nam się go zjechać w całości. Choć było twardo i trochę skaliście.11 punktów
-
Powtórka z wczoraj - Myślenice. Dzisiaj znacznie więcej ludzi, ale od 8 do 10 jazda na okrągło. Znacznie też lepsze warunki. Rano było twardo i bynajmniej nie puszczało. O 10 tylko lekko naruszona górna warstwa. Pomógł wczorajszy deszcze i lekki minus w nocy. Obie trasy tym razem w dolnej części lepiej wyratrakowane. Na ten moment wygląda to nieźle a, że pogoda ma być sprzyjająca w tym tygodniu to spokojnie można planować przyszły tydzień. Zdjęcie z 10 godziny.11 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
9 punktów
-
9 punktów
-
Kilka lat temu zjeżdząłem w marcu żoną z Aiguille du Midi. Napisałem na temat pobytu w Chamonix post na "skiforum", pt. "Impresje z Chamonix". Jest tam sporo zdjęć z tego zjazdu z opisami pejzażu. Przewodnikiem byłem sam. Ale przygotowywałem sobie trasę zjazdu prawie przez rok wbijając sobie charakterystyczne cechy terenu do głowy. By być pewnym wybranej trasie zjazdu, nawet, gdy ew. pogorszy się widoczność. Zejście bezpieczne na miejsce, gdzie zakłada się narty wymaga raków. Są liny ograniczające zejście, ale lepiej jest być asekurowanym dodatkowo liną przez przewodnika, lub kogoś kto ma takie umiejętności. Można bez raków poślizgnąć się i 'wyjechać" pod liną poręczową w stronę doliny Chamonix. Należy jechać w uprzęży biodrowej. To na wszelki wypadek, gdyby się wpadło do szczeliny lodowca. Jak zaczepić linę, gdy ratownik zjedzie do nieszczęśnika? Zjazdy są cztery. Trzy absolutnie niemożliwe bez przewodnika. Przez "Valle Blanche". Tu są ogromne szczeliny i strome ścianki między nimi, z dziewiczym śniegiem. Czwarty, najłatwiejszy, przez lodowiec "Geant"(Giganta), tzw. "klasyczny". Ten zjazd nie wymaga specjalnym umiejętności, typowo narciarskich. Trasa może być przetarta przez zjeżdżających. Trudności zjazdu z Aiguille du Midi(czwarty wariant) nie polegają tylko na umiejętnościach narciarskich. Głównie na bezpieczeństwie. Pierwsza trudność to zejście granią, dalsze to orientacja. Jest tu mnóstwo śladów narciarskich. W razie mgły, zawiśniecia jakiejś chmurki, jest się w ogromnym niebezpieczeństwie. To ogromny teren lodowcowy z mnóstewm szczelin. Widoczne są tylko te szersze. Ale jest ich znacznie więcej tylko węższych, zasypanych śniegiem. Na lodowcu tworzą się szczeliny w krztałcie litery "A"". U góry wąska, potem się rozszerza. Narty dają pewne bezpieczeństwo, ponieważ ciężar rozkłada się na większą powierzchnie. Chodzenie w tym terenie jest możliwe tylko z asekuracją. Zjazd jest piękny, wyjątkowy na świecie, ze względu na panoramę. Ale to nie jest typowy offpiste. Tu jest wysokość, niebezpieczeństwo czychające pod nartami, orientacja. Zjechaliśmy do samego Chamonix. Dojeżdża się do końca lodowca i trzeba podejść ok. sto metrów w górę do małej przełączki, gdzie stoi budka i jest picie(głównie w lecie, z pięknym widokiem na słynną Dru). Stąd leśna drogą(musi być śnieg). Sześć set metrów w dół(jak z Hali Gąsienicowej do Kuźnic). Przekraczając tory kolejki, dojeżdża się do miasta. Parę zdjęć ze zjazdu. Na zdjęciu nr pięć jest skała szczyt Gross Rognon. Na nim są podpory kolejki, która jeździ w lecie z Aiguille du Midu na stronę włoską, gdzie jest kolejka z Courmayeur. Widać wiszące w górze wagoniki. Tak wisza całą zimę. Trafienie na przełęcz po prawej stronie Gross Rognon jest bardzo ważne. Zjechanie w lewo przed tym szczytem to tylko z przewodnikiem i umiejętnością dobrej jazdy po dziewiczych, stromych śniegach. Za przełęczą jest lodowiec Giganta. Mający tu ok czterech km szerokości.9 punktów
-
8 punktów
-
@1mirinda, no i teraz żałuję, że z rana nie ruszyłem A na szybach auta był szron i oznaka tego, że przymroziło. Ehhh zająłem się wpisem na bloga zamiast pojeździć... ...mam nadzieję, że jeszcze za tydzień da się poszusować i spotkać w Kazimierzu. Tym czasem zapraszam na nowy wpis na blogu (z wizyty na Wierchomli z zeszłego tygodnia) - debiut skiturowy okiem narciarza zjazdowego Myślę, że ciekawe i dość nie popularne spojrzenie na temat tego sportu Link: Skiturowy debiut na Wierchomli oraz o tym, że takie narciarstwo jest nie dla mnie - Nogi bolo - skionline.pl - forum narciarskie Widoczki Autor bloga Widok na Tatry: Zapraszam serdecznie! marboru7 punktów
-
... TO NIE BYŁO OKIENKO POGODOWE 😉 WYJATOWO SLABA POGODA ... ALE JA TAK LUBIĘ ... JEST ZIMNO, JAK JEST CIĘŻKO, JEST MOKRO 😂 TO BYŁ KOLEJNY TRENING PRZED WYJŚCIEM W TATRY 3-KROTNE PRZEPINANIE FOK, ZJAZD NA DZIKO ... I WALKA Z WIATREM 😉 DESZCZEM I SNIEGIEM #LECIMY -949438344.MP46 punktów
-
6 punktów
-
Byłem dziś w SMR. Od 8:00 do 10:00 warunki świetne. Od 10 do 12 na najniższych odcinkach (do wysokości wysokości Polany Suche) grząsko i z muldami, ale powyżej - dalej bardzo dobrze przygotowane trasy. Pogoda OK nie licząc mgły powyżej Hali Skrzyczeńskiej. Otwarte trasy - niestety tylko kilka niebieskich i żadnej czerwonej. Górna część czerwonej "7" z lotu ptaka wygląda na "prawie gotową", nie rozumiem dlaczego nie jest otwarta. Mało ludzi mimo niedzieli. Praktycznie cały czas od rana do 12:30 bez kolejek. Wszystkie wyciągi otwarte włącznie z talerzykiem na Małe Skrzyczne. Ogólne wrażenia pozytywne. Pojeżdżone6 punktów
-
6 punktów
-
4 punkty
-
@WujB Zachęcam do ponownego odwiedzenia Rytra gdy stok będzie naśnieżony szerzej. (Obie strony na górze, w połowie stoku do lamp, i dojazd do dolnej ścianki jeszcze bardziej poszerzony od końca wspomnianych lamp). W tym sezonie pewnie była szansa, gdyby to był normalny sezon. Zima w miarę dopisywała od połowy stycznia więc pewnie by naśnieżyli mając przed sobą ferie. Przykładowe zdjęcia ze stycznia 2019, wtedy to była rewelacja 😎4 punkty
-
Wiesz - bo się pogubiłem - twoje odpowiedzi chyba mnie nie dotyczą, szczerze nie byłem tam nigdy ale dobrze się składa bo w weekend wybierałem się do Żywca a z tego co widzę to Czarny Groń jest po drodze, więc może zawitam, ale nie wiem jak Cię znaleźć bo zdjęcie chyba nie oddaje rzeczywistości.3 punkty
-
Przed Tobą pierwsza część filmu ze słonecznej Turcji. Zapraszam Cię w podróż do środkowej Anatolii, na narty do położonego na wulkanie, najmłodszego ośrodka narciarskiego w Turcji - Erciyes. Zobaczysz, jak dojechałem do Kayseri, jak wygląda ośrodek narciarski na wulkanie. Drugą część filmu znajdziesz wkrótce na moim kanale. Zapraszam!3 punkty
-
3 punkty
-
Góry Bialskie, start z parkingu dla biegówek w Bielicach. Trzeba przejechać wszystkie domostwa i jechać jeszcze z kilometr w lesie. Nie zważać na znaki zakazu wjazdu, biegacze mają prawo tam wjechać i parkować. Prosto z parkingu zaczynają się dwie trasy biegowe, które pną się w górę. System tras jest połączony z Czechami, ratraki z obu krajów wspólnie ubijają trasy po obu stronach granicy. Kiedyś w Polsce minął nas czeski ratrak. Piękna współpraca gmin po dwóch stronach granicy, okraszona funduszami z UE. Foto z dzisiaj. Na początku stan tras troszkę gorszy, pokrywa jeszcze jest, ale już na styk, chwilami lodowo. Ale 50 metrów vertical wyżej jest już bajkowo, drobne 5cm nowego śniegu znacznie poprawiło jazdę i atmosferę.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Zaspałem i z ciężkim sercem jechałem do Myślenic. 7:58 parking - Pusto, kasa - Pusto, bramki - Pusto, stok - Pusto. Co jest? No i tak pusto było przez pełne 2h jak jeździłem. Dzisiaj jazda na okrągło. Byłem zaskoczony, że tak mało ludzi przyjechało. Nie do końca mogę zrozumieć tak małą popularność Myślenic. Ja sam przekładam jazdę tutaj nad wszystkie stoki w pobliżu Krakowa. Z jednej strony to dobrze, bo można się wyjeździć, a z drugiej szkoda patrzeć na wysiłki właściciela - obsługi, który dbają o oba stoki. Rano twardo po ratrakowaniu. Bardzo mało przetarć, brak kamyków. I przy tej ilości ludzi mała degradacja stoku w ciągu tych 2h. Jedyne co to zgadzam się z @tresor, że końcówki stoków mogły by być lepiej przygotowane.2 punkty
-
2 punkty
-
Ufff kiedy to było. Prób dostania się na górę zaliczyliśmy 4 albo 5. Przez kilka lat jeździliśmy w tamte okolice. W sensie - w dniu powrotu z 3 Dolin albo Espace Killy sprawdzaliśmy jakie są warunki pogodowe i kolejkowe (na dolnej stacji z tego co kiedyś znalazłem czasem stoi się kilkadziesiąt minut, a mając przed sobą jeszcze 14-15h jazdy do domu to trochę za dużo). W końcu w bodaj 2016 roku wszystko się dobrze poukładało. Pogoda była dobra, a na stacji dolnej AdM nie było kolejek. Widoki fantastyczne. Przeszklony balkon niektórych cwaniakujących twardzieli pokonał. Pionowe skały i urwiska robią duże wrażenie, a panorama Alp jest cudna. Niestety zjazd na nartach ze względów czasowych i finansowych musieliśmy odpuścić (o ile pamiętam tylko mała część dużej grupy była chętna, a cena przewodnika jak na ówczesne warunki nie zachęcała). Generalnie - wjazd na szczyt Aguille du Midi polecam, ale pod warunkiem dobrej pogody. W chmury nie ma co wjeżdżać. PS Jak żeś odkopał ten temat?2 punkty
-
Żeby zmienić temat na nieco weselszy. Ponieważ od srody zapowiadają ocieplenie i deszcz, zrewidowałem plany związane z wyjazdem w środę do Ustronia i wczoraj wieczorem zdecydowałem sie na wyjazd na Pilsko. Byłem tu w tym sezonie dwa razy na turach, tym razem postanowiłem wziąć zjazdowki. Byłem m.in. ciekaw kanapy na Buczynke. Pogoda pod chmurką, zimowo, padał śnieg, potem taki marznący deszcz. Po 9tej na parkingu sporo aut. Kolejka po karnety tak na 5 minut stania, przy czynnych dwóch trasach. Lepiej wyjechać na Jontek - tam tez koło nowej kanapy jest budka z karnetami i zero kolejki. Niby specjalnej kolejki do krzeseł na dole nie było rano - to jednak na trasach sporo ludzi, w tym początkujących nie mało, wiec podjęliśmy decyzje o przemieszczeniu sie na gore. Trasa ze „szczytu” przez Miziowa na Szczawiny robiona na tzw. jeden raz to jest to. Na Szczawinach kolejka w najgorszym momencie na 3-5 minut stania; na szczyt z miziowej 2-4 minutki. Generalnie spokojnie do wytrzymania. Trasy przygotowane naprawdę fajnie. Na Szczawiny trochę momentami przewiane i lodowo, ale ponieważ co dopiero patrzyłem sobie nartki, to nie stanowiło to większego problemu. Na koniec postanowiliśmy przez feralna trasę nr 6 wrócić na Buczynke i Solisko. Zjechaliśmy pare razy z góry Buczynki znów na tzw jeden raz do krzesła Baba, gdzie trasa była fajniejsza niz do dolnego krzesła 4-osobowego, do tego na Babie ludzi nie było wcale. Podsumowując, fajny zimowy dzień na Pilsku. Zaskoczyła mnie ilość ludzi jak na środek tygodnia. Otwarcie krzesła na Buczynke naprawdę przywróciło sens temu układowi tras i wyciągów. Jedyne co dziś mnie irytowało, to padający marznący deszcz od ok. 12tej lub 13tej, który tak sie osadzał na goglach, ze przestawało sie cokolwiek widzieć. Śmiałem sie nawet, ze mogłem zabrać sobie skrobaczkę do szyb z auta, bo cieżko sie było tej skorupy skutecznie pozbyć.2 punkty
-
Niektóre 6-latki już śmigają GS na krawędziach. Nie ma na co czekać. Jeśli tylko dzieciak ma chęci to go zabieraj.1 punkt
-
I tak się ślizgają od 10 lat ,a w jeden sezon można opanować technikę, pozwalającą na poruszanie się po każdej trasie.1 punkt
-
1 punkt
-
Z tym oto czlowiekiem rozmawialem o Chamonix. Bylo to pare lat temu, wiec nie wiem czy wciaz jest aktywny. https://tobiasgranath.com/1 punkt
-
1 punkt
-
Ja ta trasę robię następująco. Krzesłem jadę z Wierchomli na górę. Potem koło szałasu, tego że zdjęcia @marboru, jadę na ten dluzszy orczyk idostajesie na szczyt. Ze szczytu jadę na sam dół do Szczawnika. Potem powrót, krzesłem do gory, potem w lewo do orczyka na samą górę. Z góry staram się na krechę jakoś dojechać jak najbliżej górnej stacji krzesła Wierchomla. Tam trochę czlapania i w dol do Wierchomli. Taka trasa to była atrakcją stacji Dwie Doliny. Dziś możemy to zaliczyć tylko na skiturach. Szkoda.1 punkt
-
Podziele się własnym doświadczeniem: wyjazd do Arosy 21-28.02, przejazd przez Niemcy i Austrię. Wszędzie bezproblemowo, z kontroli granicznych tylko Austryjacy w Lindau rzucili okiem na paszporty. Szwajcarzy w obie niedziele niewidoczni na malutkim przejściu granicznym. Droga powrotna bez żadnego zatrzymywania nas. Na miejscu świetne warunki, jedynie wysoka temperatura powodowała brak przyjemności z jazdy popołudniu. Jeśli jeszcze ktoś się zastanawiać nad wyjazdem w najbliższych dniach to bardzo polecam!1 punkt
-
1 punkt
-
Włosi nie otworzą infrastruktury w tym sezonie, natomiast są warunki do skiturów. Przed planowanym otwarciem ośrodków, do którego nie doszło, trasy zostały wyratrakowane. Do dzisiaj nie było opadów i trasy nadal są wyratrakowane. Od czwartku zwiedzam Veneto na skiturach i cóż... jest pusto, cicho, trasy przygotowane. Na początku przyszłego tygodnia wrzucę relację ze szczegółami co i jak, bo wi-fi mam w hotelu koszmarne. Powiem tylko, że widok SellaRondy w czasach pandemii bezcenny i pusty. Pozdrawiam.1 punkt
-
Najlepiej na górze. Była tam taka przechowalnia chyba około 5zł za dzień za plecak. Po remoncie budynku na Kasprowym nie wiem czy dalej jest, jak tam byłem ostatnio w 2019 to wieszałem plecak na płocie przy dolnej stacji krzesełka.1 punkt
-
Ski Partner - infopoint for snow sport 18 min. · Italy - ski season is definitely over. In the late evening became clear that the ski lifts can not open to recreational skiers at least till 6th april. Na takie info z Włoch trafiłem na fb. I link z włoskiego narciarskiego portalu. https://www.neveitalia.it/turismo/news/bozza-nuovo-dpcm-impianti-chiusi-fino-al-6-aprile1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Narty na Pienińskich Połoninach. Rozległe hale, malowniczy krajobraz niewysokich gór. "Pienińskie połoniny" czyli część Pienin - Małe Pieniny, to niezbyt wysokie pasmo górskie w Polsce. Na dodatek jego grzbietem biegnie granica państwowa, która teraz znów przybrała na znaczeniu. Kawałek dalej zaczyna się Spisz, ale on jest nieosiągalny, bo leży za granicą. Pamiętam z dzieciństwa jakim wielkim wydarzeniem było przejście na drugą stronę - do Leśnicy. Było tam jedno z pierwszych pieszych turystycznych przejść granicznych. Pogranicznicy siedzieli w małych budkach nad rzeką i sprawdzali paszporty. Pamiętam miejscowych ludzi sprzedających śmietanę, mleko i maślankę z emaliowanych wiader, tuż przy szlaku. Startujemy pomiędzy Jaworkami a Szlachtową. Przed nami krótkie podejście na Durbaszkę (934 m.n.p.m.). Dłuższego zresztą nie będzie, bo te góry są małe. Ruś Szlachtowska, tak dawniej określano tą dolinę. Przed wojną, były to najdalej na zachód zamieszkane wsie Łemkowskie. Po wojnie zostały po nich puste hale. Na przełomie lat 40/50tych próbowano na halach stworzyć coś na wzór PGRów - wzorcowe ośrodki hodowli owiec. Projekt nie wypalił, ale jedna z niszczejących bacówek została zaadaptowana na schronisko które działa po dzisiejszy dzień. De facto jest własnością miasta Krakowa. Przed schroniskiem stoi ratrak, a na nim napis "Dar Innsbrucka dla Krakowa". Kawałek Alp w Małych Pieninach. Obok schroniska kończy swój żywot 550 metrowy wyciąg talerzykowy. Od 5 lat nigdy nie ruszył, i już nie ruszy. Kiedyś to miejsce tętniło życiem narciarskim, ale narty i cały osprzęt wnosiło się do góry na plecach. Durbaszka i hale położone na jej zboczach oferowały ciszę i pustkę. Zapewne to już ostatnie dni kiedy będzie można tutaj jeździć na nartach. Potem śnieg się roztopi, i nie wiadomo kiedy znów będzie go aż na tyle dużo, aby móc śmigać po tych halach. Wieczorem przypadkiem włączyłem program pierwszy Polskiego Radia. Przez godzinę leciała audycja w języku Łemkowskim. Zapewne nie był to przypadek.1 punkt
-
Dzień 5- Corviglia- Top of the world @Jeeb, @Victor- trochę was jeszcze powkurzam Niestety, ale znowu będę się powtarzał- mnóstwo słońca, znakomicie przygotowane trasy, mało narciarzy na stoku i brak kolejek Tak upłynął nasz 5 dzień na nartach. Poranek na stoku rozpoczęliśmy od kilku intensywnych zjazdów czerwonymi trasami nr 1, 2 i 4. Zwłaszcza trasa nr 4 (pucharowa) daje w kość- jest długa, porządnie nachylona, a fantastyczny sztruks zachęcał do ostrej jazdy Trasy 1 i 2 są nieco łagodniejsze, za to dosyć kręte i urozmaicone. Jeśli ktoś potrzebuje się wyszaleć i poczuć nogi- jak najbardziej polecam. Następnie udaliśmy się dużą kolejką na Piz Nair, licząc na piękne widoki ze szczytu (nie to co wczoraj). Nie zawiedliśmy się. Z Piz Nair rozciągała się dziś wspaniała panorama na Engadynę, Masyw Berniny, Corvatsch i całą okolicę A o to majestatyczny Piz Julier (3380 m.n.p.m.) Dziś także nie mogło zabraknąć koziołka Trasa nr 16 z Piz Nair. Następną część dnia poświęciliśmy na kilka zjazdów trasami nr 34, 35, 18 i 17 wzdłuż krzeseł Lej da Pesch i Fuorcla Grischa. Czarna 18. Fantastyczna trasa nr 17 wiodąca przez Val Schlattain. Zjechaliśmy też do samej Celeriny czerwoną 25. W końcowej części trasy ukazał się nam piękny widok na miasteczko. Po południu jeździliśmy przy krześle Trais Fluors trasami 21, 23 i 24, które o tej porze nadal były równe i nie miały muld ani odsypów. Koziołek i flaga, tym razem na szczycie Trais Fluors. Świetne okazały się również trasy nr 10 i 20 przy krzesełku Glüna Końcówka dnia to kilka zjazdów przyjemną niebieską 5, a następnie tradycyjnie- 28 do St. Moritz Bad. Corviglia była dziś naprawdę "top of the world" i niech to wystarczy za podsumowanie Jutro wracamy na Corvatsch. Przed południem znowu zapowiadają słoneczko, niestety po południu ma się zachmurzyć. Jakoś to wytrzymamy1 punkt
-
Dzień 3- Corvatsch- Perła Engadyny Dziś zgodnie z zapowiedziami udaliśmy się na Corvatsch. Po wczorajszej jeździe na Corviglii poprzeczka była ustawiona bardzo wysoko. Jednak dzisiejszy dzień był chyba jeszcze lepszy! Ale po kolei Szybciutko po śniadaniu udaliśmy się na przystanek skibusa. Nawiasem mówiąc, sieć skibusów w St. Moritz działa bardzo dobrze, autobusy są nowoczesne, punktualne, a przystanki wyposażone są w zrozumiałe rozkłady i mapki. Wsiedliśmy więc w skibusa o 8:34 i po 12 minutach byliśmy w Surlej, pod dolną stacją kolei linowej. Pierwszy etap to 125-osobowy wagonik, jeżdzący co 20 min, który w ekspresowym tempie wywozi narciarzy na Murtel- 2702 m.n.p.m. W tym miejscu schodzi się kilka wyciągów i następuje przesiadka w drugi, tym razem 100-osobowy wagonik jadący już na sam Corvatsch- 3303 m.n.p.m. Co ciekawe, wyciąg jeździł nie co 20 minut, tylko co 10- z uwagi na zwiększone zapotrzebowanie. Wagonik wygląda tak: Na szczycie Corvatsch przywitało nas przebijające słońce i wiatr. Niestety początkowo zamknięty był taras widokowy. Należy wspomnieć, że trasy na Corvatschu mają głównie ekspozycję północną, co teoretycznie sprawia, że jest tam znacznie mniej słońca niż na południowych trasach Corviglii. Jednak dzięki dobremu zaplanowaniu dzisiejszego dnia (przed południem stoki bardziej wschodnie, później bardziej zachodnie) udało nam się jeździć w słońcu przez niemalże cały czas. Na pierwszy ogień poszły fantastyczne czerwone trasy 1, 2 i 3 ze szczytu Corvatschu zjeżdzające do kotła na wysokości 2541 m.n.p.m. Fenomenalnie przygotowane, dość szerokie, jednym słowem- mekka dla każdego narciarza trasowego Z kotła na Murtel wywozi narciarzy niedługie krzesełko Mandras jadące wzdłuż snowparku. Obok krzesła jechała krótka, ale fantastyczna niebieska trasa nr 6. Trasami 1, 2, 3 i 6 jeździliśmy do południa. Przez ten cały czas trzymały się znakomicie. W końcu na szczycie Corvatschu otworzony został taras z przepięknymi widokami na całą okolicę (podobno widać nawet Matterhorn i Monte Rosa). Oczywiście nie wolno pominąć Piz Bernina- jest to najwyższy szczyt Alp Wschodnich- 4049 m.n.p.m. Jest on widoczny na zdjęciu poniżej- to ten najwyższy po środku. A z tyłu, na dalekim planie przebija znany z "Bękartów Wojny" Piz Palü (3900 m.n.p.m.). A tak prezentuje się kolejka na Corvatsch Później przenieśliśmy się w stronę centralnej części ośrodka. Do gustu przypadło nam nowoczesne, 6-osobowe krzesełko Curtinella i jadąca przy nim czerwona trasa o numerze 12. Długa, pięknie nasłoneczniona i dość jednostajnie nachylona. Krajobraz momentami przypominał Dolomity. A tak prezentują się lokalne Tre Cime Jako, że Curtinella w pewnym momencie zrobiła się "tłoczna" (kolejki nie było żadnej, ale traska cieszyła się popularnością), w drugiej części dnia przebiliśmy się talerzykiem w stronę Furtschellas- to kilka fajnych tras (nr 19, 20, 21, 22) obsługiwanych przez 4-osobowe krzesełko. Była to najmniej oblegana część ośrodka, gdzie jeszcze po 14 stoki były równe jak stół i idealnie nadawały się do dynamicznej jazdy. Dzisiejszy dzień to przepiękne widoki na liczne szwajcarskie trzytysięczniki. Na koniec wróciliśmy w stronę Murtel by udać się sympatyczną trasą nr 7 w stronę leciwego, 2-osobowego krzesełka. Krzesło to pełni niebagatelną rolę- wywozi narciarzy na szczyt Giand Alva- 2643 m.n.p.m., skąd rozpoczyna się długa czarna trasa nr 5 o nazwie Hahnensee. Wiedzie ona prosto do miejscowości St. Moritz Bad i była naszym naturalnym wyborem na zakończenie dnia. Trasa miejscami była zlodzona/zmuldzona, jednak wynagrodziła to pięknymi widokami w stronę St. Moritz Bad i St. Moritz Dorf. I na koniec- meta trasy nr 5 przy hotelu Kempinski. Podsumowując- dzisiejszy dzień był jeszcze bardziej niesamowity niż wczorajszy. Corvatsch uraczył nas cudownymi wysokogórskimi widokami i znakomitym sztruksem przez sporą część dnia. Jeździliśmy intensywnie do godziny 16. Ludzi było niewiele, żadnych kolejek do wyciągów, jedynie duże wagoniki jeździły dość wypełnione. Jutro pogoda ma się popsuć, a prognozy pokazują opady śniegu od rana do wieczora. Zapowiada się powrót na Corviglię i bardziej lajtowy dzień1 punkt
-
1 punkt







