Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
30.03.2021 - 30.03.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.03.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
9 punktów
-
8 punktów
-
Dzisiaj rejon Pilska mapka tylko z dreptania i zjazdu 5-tką podczas powrotu. Kopuła szczytowa Pilska jest niesprawiedliwie podzielona . U góry śnieg rewelacyjny, jeszcze nie ciapa. Ludzi sporadycznie, trochę podchodziło jak zjeżdżałem (pewno po pracy). Pierwsze 3 km z Glinnego z buta. Nie zjechałem do końca więc nie wiem jak jest poniżej Szczawin bo samochód miałem na Glinnym. Są głuszce. Parę fotek : Pozdrawiam mirekn6 punktów
-
Przyjedźcie w przyszłym sezonie w tygodniu na Słotwiny,zrobię Wam gratis test porównawczy.Prawdziwa gigantowa komórka FiS,3x-stara specyfikacja 193/27 bez wynalazków ,nowa męska 188/30 z tip rocker,damska 176/23 z tip rocker.Master 2x-182/20 i 183/21.Męska komórka Fis 165.Może odkryjecie choć grupę docelową nart dla siebie...6 punktów
-
Końcówka sezonu w Beskidach to przeplatanie nart z rowerem. W piątek była Czantoria. Wyjście glówną trasą, potem niebieską w lewo. Parę minut po 7 godz. lekko zmrożone, ale bardzo szybko temperatura wzrastała. Wiem od kolegi, że stok był w poprzednim tygodniu z rana w czwartek, piątek, sobotę ratrakowany, ale dla kogo to nie wiem. Jeżeli dla skiturowców to pięknie z ich strony. Zjazd to była poezja. Pusto, gładko, miękko, szybko, szeroko, bezpiecznie. VID-20210326-WA0021.mp46 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Ja nie skituruje ale jestem maniakiem odziezy technicznej a zarazem ultralekkiej. Uzywam przewaznie tak zwanych skorup, bo nie chce wygladac jak maskotka Michelin i czuc sie skrepowany na stoku. Tego typu ubior jest dla mnie caloroczny, i sluzy mi swietnie w gorach latem czy na rowerze caly sezon. Oczywiste oczywistosci bo wiem ze macie mega wiedze na ten temat, ale chcialem wam cos pokazac. Zmienilem marke i wpadlem na oto taka serie L.I.M Haglöfs. Czyli Less is More Sorry za ostatnie zdjęcie, wygłupy z kolegą 😁4 punkty
-
Co do dziobów w jednej linii to chodziło chyba o możliwe niewysuwanie wewnętrznej narty do przodu, rzeczywiście częsty błąd powodujący usztywnienie sylwetki i gorszą reaktywność, aczkolwiek jakieś tam wysunięcie jest naturalnym ustawieniem stawów nóg, natomiast nie ma być wykonywane w ramach rozpoczęcia skrętu. @gorillaracer, chciałeś merytorycznie, ale przecież nie będę wyskakiwał przed szereg, czyli szkoleniowców, od których czerpię wiedze, właśnie takich jak Adam. Co do ciśnięcia krawędzi, to w czystej postaci nie istnieje, albo sobie nie wyobrażam. Nacisk na nartę jest pochodną szybkości i masy ciała (siły odśrodkowej), im większe pochylenie krawędzi, tym ciaśniejszy skręt. Jest możliwość zwiększenia obciążenia narty albo w postaci "schodzenia niżej" w czasie skrętu, albo krótszego wciśnięcia nóg pod koniec skrętu, ale one wtedy muszą być zgięte, dlatego prostowanie nogi zewnętrznej nie jest poprawne (ale jest "dłuższa" niż wewnętrzna). Co do obciążania nóg, to przynajmniej z mojego doświadczenia znacznie łatwiej utrzymać równowagę przy większym obciążaniu zewnętrznej, przy przekroczeniu pewnego progu obciążania wewnętrznej czuję tracenie równowagi i prawie się to kończy glebą. Natomiast włączanie narty górnej przy skręcie jako "prowadzącej" to dla mnie spore odkrycie ostatnich lat. To zawdzięczam Maćkowi @FerraEnzo. Cofanie sylwetki przy wychodzeniu z zakrętu raczej nie jest pożądane, zmienia się balans, jest większe obciążenie tyłu stopy względem przodu, ale sylwetka cofać się nie powinna ewidentnie (chyba że się mylę, ale tu proszę o opinię speców). "Odpuszczenie" skrętu prowadzące do zmiany krawędzi o ile jestem w stanie napisać, może być przez częściowe rozluźnienie mięśni nogi zewnętrznej plus ruch tułowia nad nartami (czy to antycypacja??). Z resztą zastanawiam się, czemu praktycznie żaden z dotychczasowych instruktorów nie wspominał o roli "przetaczania" stóp przy inicjowaniu skrętu. To też odkrycie, które mocno zmieniło moją jazdę. W carvingu (czym by nie był) był to dla mnie gamechanger. Żadne tam wsadzanie kolan, które jest pochodną ruchu stóp.3 punkty
-
Adam to JEST rasowy szkoleniowiec. Ja już wpisany na lekcje w następnym sezonie.3 punkty
-
Bardzo dobra wrzuta😀. Temat wałkowany wielokrotnie a recepty jak nie ma tak nie ma - i uwaga - nie będzie. Co jest pewne - pewne jest to iż nartą prowadzącą skręt i jednocześnie podlegającą największym obciążeniom (celowo nie używam przeciążeniom) jest narta zewnętrzna - ta noga jest naszym amortyzatorem i tylko w skrajnym położeniu staje się sztywna - przeciążona, Pewne jest także to iż w trakcie prawidłowego, równoległego i równego zakrawędziowania przyłożenie siły do narty wewnętrznej w sposób znaczny poprawia trakcję i skuteczność skrętu, kolejnym pewnikiem jest fakt, iż poza skrętami sytuacyjnymi i sportem nie należy przeciążać narty wewnętrznej. Co zatem robić - no na pewno nie bawić się w proporcje typu 70-30, 90-10 itp. Kwestia używania narty wewnętrznej jest podyktowana tylko i wyłącznie wyczuciem ale jedno jest pewne ona ma również podlegać obciążeniu. Nie należy również poruszać się docelowo na równo obciążonych nartach - to jest błąd techniczny w sposób bezpośredni prowadzący do poszerzenia prowadzenia nart, blokady w obrębie pasu biodrowego i poruszania się stylem zwanym "tramwajarstewm". Kwestia instruktora - ciężko mi się wypowiadać ale należy pamiętać iż wielokrotnie stosuje się tzw ćwiczenia kontrastowe - w skrajnych przypadkach polegających na zarekwirowaniu jednej narty. Co możesz zrobić sam - dużo skrętów dostokowych ciętych ale na b. niskich prędkościach - tak niskich aby siła odśrodkowa była jak najmniejsza - w takim skręcie przy założeniu że sztucznie ustawiłeś się dośrodkowo każde zbyt mocne obciążenie wewnętrznej wytraci cię z równowagi a jednocześnie zbyt małe doprowadzi do upadku do stoku. Proponuję trzymać ręce na kolanach i wywierać nacisk na kolana - bawić się równowagą.3 punkty
-
Ja tylko małą wrzutę zrobię w tym punkcie, bo bardzo mnie to interesuje. Trafiłem w tym roku na instruktora, który bardzo mocno naciskał na rozłożenie ciężaru po równo na obie nogi w jeździe na krawędziach (dopytywałem i mówił, że przez cały czas skrętu). Było to dla mnie cholernie trudne i nieintuicyjne, bo mam już wdrukowaną mocno jazdę na zewnętrznej narcie (chociaż technikę mam kulawą i zdarza mi się w trudniejszych warunkach asekuracyjnie podeprzeć wewnętrzną, ale walczę z tym). Jak to jest z tym rozłożeniem ciężaru przy śladzie ciętym, jest jedna prawidłowa technika, czy jeden rabin powie tak, inny powie nie?3 punkty
-
Witam. Całkiem niepotrzebna była ta personalna wycieczka ale w sumie nie ma takiego złego co by na dobre nie wyszło. Mam takie narty gdzie zastanawiam się nad ich kierunkowością. Tak po kolei: Jeśli chcesz nauczyć się carvingu (skrętu cietego) - to wróć do podstaw i wyklucz rotację stóp...... Promień skrętu - sprostowanie - równy lub mniejszy promieniowi narty - parametr wyliczany jest dla narty leżącej płasko na ziemi więc każde zakrawędziowanie go zmniejsza Nogi szerzej - ale jak szeroko????? - tu zwrócę uwagę iż szkoła azjatycka preferuje wąskie ustawienie w fazie przejścia i inicjacji - w PL przyjęło się iż na szerokość bioder - i tu dopowiem nie szerzej zwłaszcza jeżeli chcemy jechać w zegarze 10-14 lub więcej Odległość między kolanami.....Jak masz Aframe to też jest taka sama.....ale masz rację co do zasady - wydaje mi sie iż trafniejsze określenie to równoległe prowadzenie goleni Dzioby w jednej linii - no musisz doprecyzować o co chodzi Wysoka pozycja - a to niby dlaczego - wystarczy bazowa - zwłaszcza iż docelowo operujemy pomiędzy niska a bazowa (są wyjątki) Wychylasz do przodu......stawiasz narty......żeby utrzymać..........- całkowicie zachwiany i przestawiony mechanizm skrętu ciętego. Zaczynasz od podstawowego ruchu jakim jest ustawienie stóp na krawędź zamierzonego skrętu (ty przypomnę jest to impuls skrętny) - to zachowanie pobudza cały schemat ruchowy skrętu jakim jest stopniowe obniżanie sylwetki w celu przeciwdziałania sile odśrodkowej a więc zginanie w stawie skokowym, kolanowym. Zginanie w pasie - tak ale musisz dopisać w jakiej płaszczyźnie. Ciśniesz na nartę zewnętrzną.........się prostuje - co oznacza ciśniesz i dlaczego tylko na nartę zewnętrzną skoro w skręcie ciętym aktywny odział w kontekście zakrawędziowania i dociążenia mają dwie narty. Oczywiście dominującą jest zewnętrzna ale dlaczego wewnętrzna ma być bezrobotna?? Długa noga powstaje nie w wyniku "ciśnięcia" ale w skutek pogłębiania sylwetki dośrodkowej. Kolano wewnętrzne odginasz......w jakim celu - przecież odległość ma być taka sama???? Czujesz że narty zaczynają skręcać - to czucie powstaje na samym początku - i właśnie dlatego powstaje cały schemat ruchowy. Odnośnie prowadzenia rąk - masz rację - często pomijalny element ale jakże ważny - otwarcie i zamkniecie skrętu - ale należy uważać aby nie prowadził do rotacji. Ta różnica pomiędzy stylem klasycznym a technikami ciętymi właśnie między innymi tkwi w kolejności reakcji na impuls skrętny jakim jest zmiana zakrawędziowania. Z czasem adept osiąga pełną płynność i biernemu obserwatorowi wyda się iż wykonuje jeden płynny ruch gdzie w rzeczywistości jest to stopniowa reakcja ciała na wywołany impuls skrętny. Dla nielicznych "tych co nie widzieli a uwierzyli" schemat ten pojawia się zanim zmienią krawędź - ja znam takich, są z nami na forum - pięknie "wsiadają" na narty - zanim nastąpi zwrot już wiedzą że trzeba iść na balast. Serdecznie pozdrawiam. PS liczę że Pilsko 10.04 się otworzy3 punkty
-
I tu się z Tobą w pełni zgadzam - SL abstrahując czy fis czy sklep jest wg. mojej oceny jest super na "polskie" stoki, czyt. krótkie. Gdzie można wykorzystać potencjał górki. Race pro czy GS będą ok na dłuższe stoki gdzie słabo widzę wykonywanie gęstych skrętów na 3 km trasie. Niestety ja nie dam rady kondycyjnie - zakładając że "zabawa" to nie luźne ślizganie się średnim łukiem tylko jazda slalomowa na 70% z wykorzystaniem dynamiki tych nart bez skrętu miedzy tyczkami (gdzie trzeba to robić tu i teraz). Zabawa na zasadzie jazdy ze zmianą rytmu, długości skrętów, balansu ciała - dać trochę nartom wystrzelić spod tyłka w następny skręt etc. Fis mają zasadniczą zaletę, ich dynamika jest wystarczająca do zabawy nawet na stosunkowo płaskich stokach. Na dłuższych będę używał Race Pro lub GS (o ile żona mi pozwoli:)3 punkty
-
Z zastrzeżeniem, że jestem kalecznym amatorem samoukiem : Jeśli chodzi o FISy, to jeździłem w takich samych warunkach na Head 156 vs Elan 165 vs Dynastar 165. Również w takich samych warunkach na Volkl 155 vs Head 165. Wreszcie w takich samych warunkach na Dynastar 157 vs Dynastar 165. Różnica jest, ale naprawdę nieduża. Przy jeździe "zabawowej" pomijalna. Jak bierzesz komórkę na pół dnia, w mojej ocenie, te kilka centymetrów czyni jazdę ciut mniej męczącą. Ciut łatwiej na niej pojechać dłuższym, ciut stabilniej przy większej prędkości. Tyle.3 punkty
-
Własnie zakończyłem remont kapitalny mojego ulubieńca. Dostał nową ,,skrzynię biegów" Shimano Alfine wraz z mocną obręczą i solidnymi szprychami i łańcuch do napędów jednorzędowych Nowe opony Maratony Plus i dętki w wersji tour z wentylem samochodowym, opony szersze od poprzednich czyli 28x1,5, klocki czerwone Na poprzednich oponach 5 lat bez kapcia.3 punkty
-
Cześć. Nie bardzo wiedziałem gdzie umieścić tego posta, bo dotyczy techniki, ale ani do działu race ani do carving nie pasuje, to dałem do początkujących. Czy technika zaprezentowana na załączonym filmie ma jakąś polską nazwę? Pierwszy raz spotykam się z techniką "szwajcarski skręt":2 punkty
-
Miałem kiedyś kurtkę Haglofs LIM Ultimate (Packlite - ok. 250g) kupowana chyba w 2006. Ten produkt był potwierdzeniem, że minimalizm to słuszny kierunek. Przy takiej wadze, kurtka była praktycznie niezniszczalna. Projekt i jakość wykonania również perfekcyjna. Zdecydowanie polecam tę firmę.2 punkty
-
2 punkty
-
Zauważyłem te subtelne różnice pomiędzy szkoleniowcem i szkoleniowcem z zasadami.2 punkty
-
No przecież Szwecja niedaleko jest, a córkę zabiorę bo właśnie skończyła studiować Szwedzki - to liźnie na żywo języka.2 punkty
-
teraz przez dwa lata będziesz się bawił w wypominanie mi tego stwierdzenia ? chyba wystarczająco wyłuszczyłem o co mi chodzi z asfaltowymi/szutrowymi ddr w tym wątku ? nie rozumiem do końca Twojego czepiania się pod moim adresem, zachodniopomorskie ma właśnie ddry z asfaltem które częściowo idą w lesie (bo tak idzie ich trasa) i są dobrze zaprojektowane (jak sam twierdzisz), więc z czym masz problem ?2 punkty
-
Zachodniopomorskie jest przykładem bardzo sensownie poukładanej polityki rowerowej Wręcz wzorcowej. Prowadzonej z głową, wizją i znajomością tematu. Przyglądam się temu bardzo uważnie, szczególnie polityce promocyjnej. Sytuacja wyjściowa była taka: - fatalna infrastruktura równoleżnikowa - brak możliwości poruszania się rowerami w lasach ze względu na piachy - wielki ruch turystyczny (punktowy i sezonowy) - dobra baza noclegowa - dużo punktowych atrakcji Jak widać połączenie tego wszystkiego ddr jest wprost narzucające się. W dodatku naturalnie "przedłuża" sezon turystyczny. Zachodniopomorskie do realizacji tego pomysłu wykorzystało środki unijne mądrze zapisując to w celach. Czego nie można powiedzieć o innych bliższych nam województwach, co przespały tę ostatnią szansę. Velo Baltica nie ma konkurencji, służy zarówno do bliskiej komunikacji jak i sakwiarskiej. Las nie ma tutaj nic do rzeczy bo przez pola, po wydmach czy jakkolwiek też odniosłaby sukces. Oferuje atrakcje miejscowości nadmorskich, gęstą sieć noclegów i nawet jak po dwóch, trzech godzinach masz już dość lasu i siodełka (taka jest wytrzymałość tyłka niedzielnego rowerzysty) to akurat jest kolejna plaża, port, jezioro. Nawiasem mówiąc nie wszystko to są asfalty i las. Zachodniopomorskie miało jedną szansę i ją wykorzystało świetnie. Na Dolnym Śląsku mamy stado szans ale gdyby nie Janikowski, Kurczab czy środowisko JG to nie byłoby o czym napisać. Super produktem na skalę Polski mogłaby być Dolnośląska Kraina Rowerowa czy jak już wspomniałem Wrocław - Drezno. A później, potencjał Pogórza Zachodniosudeckiego czy Przegórza Sudeckiego jest gigantyczny, Bory Dolnośląskie też czekają. Ale to trzeba rozumieć bo inaczej usłyszy się "budujmy ddr przez lasy" Ehhh, Mariusz... Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Może jakoś się zgadamy w przyszłym sezonie - to dam Ci pośmigać, wg mnie to bardzo fajna narta, stabilna przy większych prędkościach a i ciasne łuki można wycinać w moim odczuciu w dość specyficzny sposób. Inaczej niż w x9 gdzie to przechodzi płynie, tutaj jedziesz semi gigantowo i żeby przejść na łuki ciasne trzeba zmienić nieco postawę i docisk narty i w pewnym momencie czujesz że o to chodzi i jedziesz wręcz jak na slalomówkach.2 punkty
-
A nie wpadło Ci do głowy, że mamy pandemię i nie chcę zapłacić życiem za chwilę radości na nartach?2 punkty
-
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy - nie szukałem narty uniwersalnej, bo nie byłaby to slalomówka tylko raczej hybryda (a jeździłem para po parze na stocklach SL 170 cm oraz WRT 172 tej samej firmy i WRT była o niebo bardziej uniwersalna niż SL - a dawała tyle samo frajdy co SL jak nie więcej - można było na niej jechać bardzo ciasnym skrętem jak i średnim - mega sportowa narta - bardziej slalomowa niż gigantowa), tylko narty o dość ściśle sprecyzowanych parametrach. Bardziej elastycznej, która nie potrzebuje takiego oparcia jak fisówka (ze względu na sztywność) i w gorszych warunkach śniegowych lepiej się układa. Przed voelklami miałem "męską" komórkę rossi w spec. H (hard) - idealna narta na lód/beton - ale wystarczy że zaczęło puszczać i ze względu na sztywność trudno było ją docisnąć. Może z 5 razy była na nich fajna jazda, ale warunki musiały być idealne. Czyli z 1-2 h i zmiana na gigantkę. Bo po co się męczyć?2 punkty
-
Niczego nie wyrwałem z kontekstu. Pasazer85 napisał proste twierdzenie o "trzymaniu", nie o "harmonijności prowadzenia". Domyślam się że chodziło mu o to, że narty nie mają tendencji do ześlizgiwania się w warunkach twardych i lodowych. Jeśli tak rozumieć "trzymanie", to zgodnie z tym, co mówi Kurdziel i zgodnie z fizyką krótsze narty trzymają lepiej, niż dłuższe (krótsza krawędź ma większy nacisk miejscowy, więc zagłębia się w śnieg bardziej, niż dłuższa). Oczywiście krótsze narty będą też mniej stabilne i będą bardziej myszkować przy dużej prędkości bardziej niż dłuższe, ale to osobna kwestia i nie ma związku z "trzymaniem" krawędzi.2 punkty
-
Czas na podsumowanie ostatnich moich dwóch tygodni. Rewelacyjne warunki śniegowe sprawiały, że nie często zaglądałem na forum, spędzając czas tam gdzie każdy normalny narciarz powinien być Utrudnione przemieszczanie się za granicę postanowiłem wykorzystać na kręcenie się w koło komina w naszym grajdołku. Wpadło do życiorysu kilka wypadów w Gorce, w tym m.in. klasyka na Turbacz ze zjazdem do Oleksówek, jak i mniej popularne - zjazd do osiedla Jamne z Gorca przez gorczańskie hale i opuszczone bacówki, w których aż się prosi żeby zostać na noc.... Ponadto udało się zrealizować 3 dniowy wyjazd w Bieszczady, gdzie trafiliśmy na jedne z najlepszych śniegów do jazdy w całym sezonie. W takim śniegu jazda przez bukowe lasy nie straszna. Im dalej na wschód, tym więcej śniegu. Ze smutkiem spoglądałem w kierunku ukraińskich połonin, tak obficie wyśnieżonych w tym roku. Udało się wejść na: 1) Połoninę Wetlińską z przełęczy Wyżnej. 2) dawna wieś Caryńskie - Połonina Caryńska. Jeden z mieszkańców Caryńskiego, ofiara covid: 3) Wołosate - Tarnica + Przełęcz Goprowców. A jeszcze przede mną kwiecień, i wiosenne śniegi.2 punkty
-
Może spróbuj czegoś takiego - ręczna piła łańcuchowa. 110g. https://milworld.pl/product-pol-2483-Highlander-Reczna-Pila-Lancuchowa-65cm-uniw.html1 punkt
-
1 punkt
-
Ja z chęcią skorzystam, zakochaliśmy się żoną w Krynicy - w tym roku byłem tam łącznie 12 dni, nie licząc pojedynczych wyjazdów do Tylicza - bo chodził non stop. Jeździłem już na masterach, Nordiki - petarda, ale super warunki były, Rossi - tu mi nie siadła ta narta - warunki słabe i może za wysokie progi na moje nogi:), na prawdziwych GS jeszcze nie miałem okazji, więc czemu nie spróbować.1 punkt
-
1 punkt
-
Na stokach jestem zawsze z maską FFP2, w trakcie jazdy zsuwam na brodę (bo ciężej oddychać), ale zakładam przed wyciągiem i cały czas w trakcie, do tego cały czas w rękawicach. Na wyciągu powiewy wiatru. Nawet gdybym sam był nosicielem, to nikogo nie zarażę, gdyż maska bez zaworu, więc nie wydychałbym wirusa poza nią. Nie śpiewam też donośnie na wyciągu, jak wierni w kościele, żeby zwiększyć emisję wirusa.1 punkt
-
Jeżeli daleko nie odbiegasz od McGlashana, to już dawno nie musisz nic poprawiać 😆😆😆1 punkt
-
Te Head to napewno petarda. Wystarczy spojrzec na shape Musze je gdzies dorwac na ... przepraszam, nie wolno uzywac stwierdenia testy 😜1 punkt
-
Lasy w Polsce to kratownica. Wyrąb na większą skalę jest wszędzie, najlepiej widać do na mapach google patrząc choćby na puszczę Notecką.1 punkt
-
@artixświetnie, ładny model, ale podaj jeszcze parametry : waga, membrana 🙂 podejrzewam że Paclite Plus parametry są głównym naszym konikiem tutaj 😁 jak masz swoją kurtkę, to powinieneś ją sam zważyć i podać dane 😁 dzięki 🙂1 punkt
-
A może sok z buraka https://gotowanie.onet.pl/artykuly/buraki-warto-jesc-codziennie-jakie-sa-ich-wlasciwosci-zdrowotne/5ttghgm1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak dla mnie prawdziwy gamechanger w zbijaniu wagi. 1 plasterek = -1 kg Wrzucam to do termosa 0,5l z herbatą lub wrzątkiem z miodem. Po wypiciu zalewam wodą z jednego z krystalicznie czystych strumieni górskich i po 5 minutach mam doskonałą lemoniadę. Dzięki czemu nie biorę butelki z wodą i jestem 1 kg do przodu.1 punkt
-
Powrót. Mieliśmy tysiąc kilometrów z Szirazu do Teheranu. Autobus za dwa dolary, od osoby, pokonał tę odległość jednym skokiem. W Teheranie mieliśmy do załatwienia delikatną rzecz – miejsca w pociągu do Moskwy. Pociągu, który jeździł raz na tydzień. Za resztki zielonych pozwoliliśmy sobie na narodowe danie irańskie Czelou-Kebab. W skromnej restauracji z kelnerem. Kopiasty talerz szarego, rozsypującego się ryżu. Nie to co nasza biała, posklejana papka z baru mlecznego. W ryżu tkwiły kawałki mięsa i jarzyny. Był wyborny. Smakował nadzwyczajnie. Temu nie można się dziwić, po miesiącu żywienia się makaronem i konserwami. Przed nami było pociągami do Krakowa sześć tysięcy kilometrów . Jazda trwała taką samą liczbę dni, jak przyjazd do Iranu. Bez sensacji i bez specjalnego zainteresowania. Nie było wagonu z łazienkami w przedziale. Nie było Miszki i jego „stakanów” z herbatą. Te przedziały i te łazienki, to był jakiś wybryk losu. Takie luksusy, ten nasz wagon miał tylko w połowie. Druga połowę zajmowały przedzialy ze czterema, zwykłymi łóżeczkami. Co prawda z klimatyzacją. Dla kogo były te luksusy z łazienkami? Może dla ambasadora z rodziną, który bał się lecieć samolotem. Skończyła się bajka z tysiąc i jednej nocy! Wróciliśmy do naszego codziennego życia. Rysia do szkoły. Do swoich głuchych z całej Polski. Ja do projektowania rozbudowy huty w Nowej Hucie. Kupiłem książkę Kazimierza Sidora „Bogowie, Magowie i Nafta”. Kilkuletniego ambasadora Polski w Iranie. Podał w ciekawy sposób historię tych ziem. Kolebki naszej cywilizacji. Od Babilonu i Elamu. I pisma klinowego i Nabuchodonozora. O tym opowiada Biblia. Potem na te tereny przybyli Ariowie. Ze stepów Wschodniej Europy. Część z nich dotarła, aż do Indii. Mówi się przecież o językach indo-europejskich. Święta księga Ariów „Awesta” wspomina, że góry wyrastały jak grzyby. Lawa tryskała z wulkanów, formujących Elburs. Jedno z plemion Ariów, z którego rekrutowali się kapłani nazywano się Medami. Persowie byli pobratymcami Medów. Władcą Persów był Achemenida. Założyciel dynastii. O Achemenidach pisałem w poście o Persepolis. Śledziłem sytuację w Iranie. Króciutko trwała dynastia Pahlavidów. Zapoczątkowana zamachem stanu przez pułkownika Kozaków. Tatusia Szacha. Jako ostatnia opuściła go dziesięciotysięczna gwardia Pretorianów. Nie spowodował tego sam Chomeini. Przyczyny jego upadku tkwiły głębiej. Ta nadmierna ilość jego portretów wiszących wszędzie, nie świadczyła o miłości do władcy. Tylko o strachu. Potem ta tragiczna wojna z Irakiem. Rozpoczęta przez Husseina. Zginęły na niej miliony, lub zostały kalekami, takich chłopaków, jakich spotkaliśmy pod Alam Kuh, czy Demawendem. Szach się błąkał z rodziną po świecie. Nikt nie chciał go przyjąć. A w Iranie jedna dyktatura została zastąpiona drugą. W pamięci został jednak kraj życzliwych ludzi. Iran, kraj o obszarze pięć razy większym od Polski. Nikt nas nie zaczepiał. Nikt nam nie zrobił żadnej krzywdy. Ludzi, którzy często starali się nam pomóc. Został kraj gorący i suchy. Jedynym wyjątkiem był biblijny raj -Eden. Na wąskim pasku nad Morzem Kaspijskim.1 punkt
-
Z przyjemnością przeczytałem. Szkoda że Iran popadł z jednej skrajności w drugą skrajność.1 punkt
-
Mój chyba już ostatni tego roku weekend z nartami -Sobota -Przełęcz Karkonoska od Przesieki- tam i z powrotem deszcz + pierwszy km z buta ale przynajmniej utrzymałem na ostatnim kilometrze tempo morsa (bez nart) https://ibb.co/album/fDgV7q -Niedziela - trochę dłużej -Karpacz Orlinek-Kopa (podejście początek lasem potem nartostrada)-zjazd do Grosika-Złotówka/Strzecha Akademicka-zjazd Torem Saneczkowym ( żółty szlak) https://ibb.co/album/FkPX2W1 punkt
-
Czantoria Mała i Wielka W tym sezonie nie zjeżdżałem jeszcze z Czantorii trzeba było to nadrobić. Start Ustroń Polana - Czantoria - Poniwiec dolna stacja krzesełek - w stronę Małej Czantorii aż skończył się śnieg i z powrotem. Runda 12km ale dwa konkretne zjazdy i uzbierało się 1400m podejścia Ustroń zjazd do samego dołu. W tle zawodnik podbieg - 18 minut z dołu do góry krzesełek, info dla @mirekn by mógł się porównać. Poniwiec W stronę malej Czantorii Ludzi i skiturowców sporo mimo zamkniętych krzeseł 2X Będzie dobrze! Ratrak pod koniec dnia jedzie do góry i wraca więc rano sztruks , śnieg poleży jeszcze z tydzień. Super miejsce na konkretne podejście i zjazd, szybki dojazd bez korków. mapa1 punkt
-
Zamiast marzyć i kreślić trasy po mapach, najlepiej gdyby COS po prostu ogarnął naśnieżanie i wyczyszczenie z kamieni i korzeni poniższego fragmentu. Toż to też świetny, długi zjazd. 🙂1 punkt
-
Na COS jest fantastycznie, nawet jak trasy są zamknięte, do METY można próbować dojechać, byle zostało trochę śniegu i umieć wyszukać linię zjazdu oraz znać topografię ośrodka. Nie wiem czy zasadna jest budowa nowej trasy, gdy jest problem z ogarnięciem tras obecnie posiadanych. Takie tam, fajne nartowanie z wiosny (jak już wspominamy) - zdjęcia z marca 2019. Jaworzyna jeszcze tak. Miejscami było całkiem nieźle. Trochę śniegu. Miejscami niestety tak. Szukaliśmy linii zjazdu. Dojazd do METY.1 punkt
-
Wróciłem przedwczoraj więc info na świeżo. Ośrodek na przyzwoitym poziomie w skali 1...10 daję mocne 7. W Polsce możemy pomarzyć o takim ośrodku, jeśli ktoś szuka czegoś innego od Ischgl to polecam ,karnet 5 dni 120 euro. Los był dla nas bardzo łaskawy w 5 dni spadło około metra śniegu, codziennie świeża dostawa puchu . Miałem szerokie dechy i byłem w narciarskim raju w Serbii 👍👍1 punkt
-
1 punkt







