Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.01.2022 w Odpowiedzi
-
Dzisiejsza relacja ze Słotwin. Prognoza pogody odstraszyła większość potencjalnych klientów tej stacji. Nawet zamknięta Jaworzyna i Słotwinka nie spowodowały tłoku do wyciągów. Do 9:30 jazda od odbicia do odbicia, później frekwencję poprawiła obecność kilku szkółek feryjnych. Nadal jednak nie było zbytniego czekaniu do bramek. Chwilami wiało dość mocno, przebijało się słońce, padał śnieg. Rano tak. Padał śnieg. Tłok do bramek. Tłok do bramek cd. Wychodziło słonko. Na trasach bajka, naturalny opad śniegu, na dobrze przygotowanym podkładzie. Robiło się słonecznie. Jak schodziłem to tak. Jedyna łyżka dziegciu - to zamknięta Słotwinka.7 punktów
-
7 punktów
-
Dziś Tylicz. Od 15:30 do 18:00. Miała być Arena, po mozolnej podróży, w oczekiwaniu na pogodowy armagedon, nie chciałem czekać do 18:00 na wieczorną. Sporo osób wpadło na ten pomysł co ja. Wiedziałem, że na ruch feryjny nałoży się ruch weekendowy i Słowacy. Widziały gały na co się decydowały. Jest widokowo. W oddali Master Ski. Trasy na których ostatnio jak byłem, rosła trawa, teraz tak. Przepustowość 3-osobowego krzesła, robi robotę. Wolę tak niż odwrotnie. Wszędzie multum śniegu. Druga część ośrodka. Do talerzyka tak. Stania na 2-3 minuty. Do kanapy tak. Stania na 15-20 minut. Mój wybór. Jest dobrze. Trasy trzymają fajnie. Praktycznie do samego końca mojej jazdy.7 punktów
-
6 punktów
-
Definicja fajna rzecz. Dzisiaj cały dzień jeździłem w towarzystwie wielu, bardzo wielu głęboko nieszczęśliwych ludzi, którzy zostali zmuszeni zrezygnować ze swoich szczytnych idei i po spełnieniu niebotycznych wręcz warunków, które wyjałowiły ich dusze do cna, mogli pojeździć na nartach. Było piękne słońce, niebieskie niebo, wietrzyk pow. 40 km/h, a oni mieli do dyspozycji ponad 100 km dobrze utrzymanych tras. I musieli tak cały dzień, raz po raz zatrzymując się żeby chusteczką wytrzeć bezsilne łzy, inni bez krępacji wycierali rękawami. Z zazdrością patrzyli na spotkane 3 (trzy) osoby, które udowodniły swoją wyższość intelektualną, duchową i moralną olewając ten cały biznes będąc bez maseczki. Po powrocie do domów otworzyli komputery i przeczytali sobie definicję wolności. No i się zaczęło. Pierwsze przez okno wyleciały komputery (wiadomo: ponadnarodowe korporacje), potem ubrania (unikanie podatków, małe rączki etc). Zadzwonili do szefa, żeby szedł do diabła (śmieciówka, wyzysk etc). Na koniec zgasili światła i zapalili świeczki. I było w końcu dobrze, ale dorastająca córka weszła do pokoju i zaczęła wrzeszczeć, że to lidlowskie gówno śmierdzi. Cholera, Niemcy... Zapadła ciemność. P.S. Wiem, że kady naród przeklina i to jest dobre, ale rozbawiła mnie sytuacja, gdy nie wpuszczono kilkoro naszych rodaków do skibusa, bo był już zapełniony. On ich nie wpuścił, więc się dowiedział, że: cyt. (...) Ja pierdolę, jebani Włosi (...). Bardzo głośno.5 punktów
-
Z narciarskich miejscowości w PL myślę, że Szczyrk pod względem "jakości" i układu zabudowań, ulic i innych udogodnień śmiało może plasować się na szarym końcu. Często brak chodników, jeśli gdzieś akurat są to zalegają na nich tony śniegu z drogi, smog i śmierdzące powietrze, jeden wielki bałagan. Zimą, poza nartami i górami ta miejscowość nie ma żadnej wartości.5 punktów
-
Karnet jest przypisany do jednej osoby i nie ma za bardzo z tym dyskusji. Każdy sobie może uważać co chce odnośnie racjonalności takiego rozwiązania, ale nie zmienia to faktu że funkcjonuje ono (z różną skutecznością egzekwowania) w większości ośrodków w Europie. @dorsz_pitery w Alpach sytuacje zatrzymania karnetu są jeszcze powszechniejsze niż u nas i jak już do tego dojdzie, to nie ma żadnej dyskusji. We Włoszech taka sprawa może skończyć się na policji. Widziałem - nie radzę :).5 punktów
-
Dzisiaj czas na nartowanie miałem ograniczony innymi planami, więc musiało być krótko i blisko. Stwierdziłem że trzeba w końcu obadać tę Cieniawę. Pogoda piękna, warunki dobre, natomiast stok mnie nie powalił ukształtowaniem. Początek konkretnie czerwony, przechodzi w takie wypłaszczenie, że prawie jedziemy pod górę, końcówka bladoniebieska. Całość na kilkadziesiąt sekund zjazdu. Najgorsze że w miejscu gdzie kończy się stromizna i wypadałoby utrzymać wysoką prędkość żeby jakoś przelecieć przez to wypłaszczenie, to akurat jest zjazd z krótszego orczyka i dzieciaki przecinają całą trasę w poprzek bo tak przebiega dojazd do najłatwiejszej trasy naokoło, oczywiście jak to dzieci nie zwracając zupełnie uwagi czy się komuś ładują pod narty czy nie. Oczywiście nie mam o to pretensji, bo dzieci to dzieci, a ja i tak asekuracyjnie zwalniam w takich miejscach, ale architektura tras jest kiepska i wygląda na niebezpieczną a i tak króciutki zjazd często bywa średnio udany jak trzeba wyhamować mocno pod koniec ścianki. Myślałem że będzie opcja na wieczorną jazdę, ale raczej jednak pozostanę przy Laskowej i może wbiję po dłuższej przerwie do Myślenic, bo nawet bliżej mam. 20220129_124115.mp4 20220129_125455.mp45 punktów
-
Klimat uzdrowiska z zabudową pensjonatową XIX wieku, jedna z pierwszych kolei górskich szynowych z 1937 roku na górę Parkową obecnie modernizowaną, wieża widokowa w koronach drzew, sankostrady-ślizgi oraz prawdziwa w lesie (ok 2 km), fajny park narciarski dla dzieci DIMBO, kuligi, kryte duże lodowisko, odkryte lodowisko, tężnia solankowa, jaskinia solna, Muzeum Zabawek "Bajka", wody mineralne (Jan, Józef, Zuber, Słotwinka, Mieczysław, Tadeusz), rajskie ślizgawki, fajne restauracje, SPA ogólnodostępne w wielu hotelach itd...4 punkty
-
4 punkty
-
Moje spostrzeżenie ogólne do tej sytuacji jest takie , bez jednoznacznej oceny , bardziej wskazywał bym na narciarza. był bardzo skupiony za osoba za która jechał powinienn ją widziec z lewej strony w 5-6 sekundzie przed nimi robi sie pusto w 7 sekundzie widać ze snowbordzistka chyba ich widziała bo przeszła w skręt z becka na frontside i jeszcze chciała odbic w dół i liczyła że narciaz tez zrobi jakiś manewr , nie miał kijków , Moje obserwacje od kilku sezonów oczywiscie nie miarodajne , raczej na jakieś badanie , Szczególnie na małych stokach 50-70% narciarzy "jeżdzi" bez kijków. Dlaczego- po jednej lekcji z instruktorem gdzie uczyli go bez kijków czy jego dziecko z braku finansów (lekcje nie są tanie) lub uznania ze juz jeżdzi i dalej sam bedzie sobie dawał rade . Wychodzi dalej na stok bez kijów i bardzo czesto tak juz "jeżdzi " do końca . dotyczy to i osoby starszej zaczynaj się uczyć jak i mlodszych którzy nie dotkneli nigdy kijków. Byłem nie dawno na Wangu w Karpaczu na nocnej na desce tam 70 % bez kijków to tata bez kijków wali pługiem w duł i przed nim dziecko to samo ,Tata zadowolony bo ładnie jeżdza i szybko zjedzaja w dół do wyciągu , To samo na Kopie tylko co jakiś czas słychać i widać jak dziecko odjeżdza plugiem w duł w strone ludzi pod wyciagiem i przerażliwy okrzyki i pościg stuj , stuj przewróc sie Hania..... Takie mamy mozliwości ekonomiczne i kazdy musi sobie radzić Z drugiej strony może instruktorzy troche przedłuzają faze jazdy bez kijków z wiadomych wzgledów. sam m,a wielu znajomych którzy jezdzili bez kijków i jak sa ze mną przekonuje ich do nich , a pózniej mówią jak jak moglłem bez nich jedzić. Po tym wypadku jak jężdze na desce czuje lekki dyskomfort, na nartach jest mimo wszystko większa perspektywa widzenia. Oby jak najmniej takich zdarzeń bo ciarki ida. Dekalog -a co to jest...4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Użyj Google, zaskakująca ignorancja. Ja rozumiem, ze narciarsko można dyskutować co jest lepsze i pewnie Szczyrk wygrywa, ale porównywanie Szczyrku jako miejscowości do Krynicy to jest nieporozumienie.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Fajną ofertę dla rodzin z dziećmi do 10 lat ma ośrodek w Oravicach (Meander). Rodzina 2+2 (dzieci do 10 lat) narty+termy 55 euro/dzień 😀. Na tle naszej drożyzny cena ok. Widać że Słowakom doskwiera brak naszych rodaków.2 punkty
-
Do połączenia ze Slotwinami potrzeba jednego orczyka. Gdyby jeszcze na slotwinach się dogadali to powstałby konkretny jak na nasze warunki ośrodek Jaworzyna-Slotwiny-Azoty2 punkty
-
Trochę poziom tej wymiany spada. Wydaje mi się, że mam znacznie więcej obiektywizmu. Nie można pisać o Szczyrku tak źle, choć nie jest to bardzo urokliwe miejsce. Krynica pod względem architektury, historii bije na głowę, ale ostatnio raczej rozwija się mało atrakcyjnie. Zdecydowanie wolę wieczorem się przejść po Krynicy, choć w Wiśle też można zrobić fajny spacer, a ukształtowanie i wiele miejsc Bielska Białej też uwielbiam. Proszę ograniczajmy tak skrajne wypowiedzi, bo bardzo są powodowane emocjami chyba, które tu niezbyt są na miejscu.2 punkty
-
Do wątku Krynica > Szczyrk W Szczyrku się wychowałem - każde ferie tam spędzałem, uwielbiam też okolice. Z Warszawy też najlepszy dojazd. ALE Ostatnio coraz rzadziej tam zaglądam, bo preferencje co do przygotowania tras są mocno rozczarowujące. Na obecny stan, czy to co jest zazwyczaj Krynica daje najlepsze możliwości, jeśli nie chcesz w ciągu dnia wsiadać do samochodu i zmieniać ośrodka. Jak odpalą trasę nr 4 to naprawdę można świetnie przez tydzień bardzo dobrze się bawić i świetnie trenować - wspaniałe zróżnicowanie terenu. Po prostu konkret. Lubię jazdę wieczorną na Słowinach, można tam sobie na prawdę intensywnie pojeździć, ale podziwiam zapał i oddanie dla tego sportu osobom, które potrafią tam jeździć powyżej 3h dziennie. Jestem daleki od większości moich znajomych, którzy jak mają poniżej 30 km tras to w ogóle nie wybierają takich destynacji. Potrafię kilka dni męczyć Kasprowy z ciągła satysfakcją. Arena jednak góra-dół na wciąż no nie - dla mnie to zdecydowanie za mało. Nawet nie chodzi o długość, bo do treningu wystarczy. Zbyt monotonnie zdecydowanie.2 punkty
-
Taaaa, nawet jak dodasz to wszystko co wymieniłeś to nawet nie wyjdzie SMR, a jak mamy lecieć dalej dolina Ustron - Wisla. To zostaniesz przygnieciony. Krynica jest fajna pod warunkiem, że Jaworzyna ma dobre warunki a reszta..... Arenę biją na głowę Slotwiny bo to zupełnie niezależne 2 trasy, Jaworzyna a SMR to starcie Dawida z Goliatem, juz nie wspomnę o BSA które obecnie biję Tylicz też nawet na łopatki. Henryk powiadasz....lo panie kto wytrzyma tego ślimak, o ile jeszcze dzialaja dwa wyciągi. A gdzie tam w dolinie Wisły jeszcze:Czantoria,Hotel Stok, Soszow,Poniwiec,Nowa Osada, Cienkow,Stożek i pierdylion mniejszych wyciągów. Jaj ty człowieku żyjesz ?? Byłeś kiedyś w Szczyrku czy tylko mapę widziałeś ? A dolina Ustron - Wisla to tylko na skionline widziałeś ?? Brak słów...2 punkty
-
Czytam Cię i nie mogę pojąć Twojego uporu przy samodzielnym wyborze butów. Nie masz o tym zielonego pojęcia. Debatujesz czy flex XX będzie lepszy od XX+10, zamiast się zdać na wiedze kogoś kto w tym siedzi i pracuje na co dzień. To, że but punktowo ciśnie w jednym miejscu to nie problem. Problemem jest to, że nigdzie nie będzie cisnął, bo będzie po prostu za luźny. To pierwsze jest zerowym problemem dla bootfittera, to drugie można rozwiązać wyłącznie wyborem bardziej dopasowanego buta. Flex buta dobiera się pod wzrost i wagę, a nie pod "komfort". W dobrze dopasowanych butach flex 130 nie stanowi żadnego problemu. Problemem za to jest but który ma Flex 70 i przy ugięciu zaczyna punktowo boleć. Poświeć w swoim życiu kilka godzin na to, żeby przez kolejne 5-6 lat jeździć komfortowo. P.S. Bootfitting to nie jest włożenie buta do pieca a potem jego założenie. Sklepy które reklamują się bootfittingiem i rozumieją przez to termoformowanie omijaj szerokim łukiem.2 punkty
-
W niektórych ośrodkach funkcjonują karnety dla rodziców, czyli mogą się wymieniać, ale jest to wyraźnie podkreślone w regulaminie i tabeli z cennikiem. Niestety rzadkość we Włoszech czy Austrii. Naciski ludzi mogły by coś zmienić. Jeżeli karnet jest przypisany osobie, to już kwestia tylko szczelności systemu, czy ktoś wyłapie, czy nie. Można ryzykować. Akurat tej formy nie odbieram jako cwaniactwa, rzetelnie kupowany jest karnet na cały dzień i jeździ jedna osoba z rodziny.2 punkty
-
Bardzo przepraszam, ale Krynica to nie tylko dwa ośrodki na słotwinach, ale też Jaworzyna Krynicka, henryk-ski, pobliski Tylicz. No i to ładne miasto a nie taka dziura jak Szczyrk.2 punkty
-
Ja bardzo przepraszam, pewne rzeczy rozumiem, też aby sobie pojeździć na okrągło jeżdżę np. do Wisły wieczorami, ale tu jedno drobne porównanie, więc muszę (sam się sobie dziwię) Szczyrk dziś obronić: SŁOTWINY wyciąg = 688 m długości, 161 m różnicy poziomów SZCZYRK, dajmy na to oblegana gondola (czasem 10 min. stania) = 1488 m długości, 410 m różnicy poziomów = to dwa razy tyle długości i trzy razy tyle góry! CZANTORIA = 1606 m długości, 463 m różnicy poziomów = i to jest GÓRA! Sorry, ale porównujesz PAGÓREK z GÓRĄ, to jak Klepki do Cieńkowa. Już nawet Złoty Groń w Istebnej ma lepsze liczby. PS. Nie neguję dobrej infrastruktury, świetnej reklamy oraz popularności Słotwin Areny. Ale już pobliskie Słotwiny mają wyciąg dłuższy i większą różnicę poziomów.2 punkty
-
No i koniec przygody SkiAmade 😞 Po trudnej, podróży do domu ze względu na pogodę - dotarliśmy. Kiedy następny alpejski wyjazd? Zobaczymy 😉2 punkty
-
Rytro 29.01.2022 No to kilka słów o dzisiejszym Rytrze. Warunki świetne, zmrożony sztruksik a na nim 2cm lekkiego opadu. Po 12 godzinie zaczął wychodzić twardy podkład miejscami ale nie lód. Ludzi mało, szkółek brak, pełen komfort na stoku. 4 godziny pojeżdżone i na koniec akurat się zachmurzyło, tak jak mówiły prognozy, koniec okna pogodowego które trwało od godzin nocnych. Natężenie ruchu po godzinie 122 punkty
-
Hmmm. Jeżeli do jutra rana jakiś kataklizm nas nie nawiedzi, wyjeżdżam do Włoch. Mam certyfikat szczepienia, kwestionariusz dPLF, zrobiony test, czyli to, co państwo włoskie wymaga od turystów, którzy do niego wjeżdżają. Czy jestem wolny? Oczywiście, że jestem wolny. Jestem wolny, myślę samodzielnie i jestem gotów znikomym kosztem zgromadzić konieczne dokumenty. Czy jestem niewolnikiem irracjonalnych idei idących ręka w rękę z religią teorii spiskowych? Nie, nie jestem. Tyle ode mnie. Pozdrawiam.2 punkty
-
Tortury w Hochkonig Cóż za intensywny dzień był dzisiaj? Ile musiałem znieść i z iloma tysiącami kalorii miałem doczynienia...istna tortura. Działo się wiele. Były oczywiście narty, była oczywiście piękna pogoda, atrakcje i powrót do hotelu po wielu przygodach dopiero po 21:30. Coś co jednak mnie pokonało dzisiaj, to jedzenie. Wielu z Was napewno powie, napisze - co ten marboru opowiada, już mu całkiem odbiło z tego luksusu...a tu, nie ma co się śmiać. Całkiem na serio i poważnie...to nie jest łatwe dla kogoś, kto nie potrafi sobie odpuścić, odmówić. Kilogramy przybywają choć po czterdziestce nie łatwo się ich potem pozbyć. Też macie taki problem? Ja mam i jestem z tego powodu bardzo niezadowolony. Ruszamy na stoki punktualnie o 9. Na dole mgła, a po wjechaniu pierwszą gondolą, na górę, zupełnie inna bajka. I tu znowu ból...zdjęcia. Kolejna moja mania, bo mało zdjęć robić nie umiem, robię zawsze dużo. Wiecie ile razy trzeba zdjąć rękawice, ile razy odsunąć suwak kieszeni? Ile to czasu? Dużo. Na tyle wiele, że odmówił współpracy zamek błyskawiczny i się wziął i rozjechał 😞 Czy to nie kolejna tortura? No tak... Ja na sztruksie, a w domu? A w domu płacz. Mówi przesyłaj zdjęcia, a potem co? Tragedia! Lament... - ja też chcę w Alpy...a Ty to jesteś świnia i jak wrócisz, to przez miesiąc na mopie będziesz jeździł w domu. A ja przecież niewinny i tyle kresek z mapy musiałem dzisiaj zaliczyć: I tak całe życie dylematy. Jechać, czy poddawać się torturom z każdej strony? A może odpuścić przy kolejnej sposobności? Ale, że najbliższa osoba tak...prawie bohatera 😉 ...a niech ją tak tysiące armat schłodzą 😀 Nie, nie ma co...bo jakby rzeczywiście się tak stało, to przyszłoby mi pewnie sprzątać nie miesiąc, ale pewnie i rok. Nie tylko nowy dom, ale też pewnie i ten stary, co do dobrych ludzi pójdzie. Wysłałem zdjęcie poniższe i? Odpisuje Paula: - byłam tam siku w tej chacie. Kobiety, to jednak pamiętliwe są. I w życiu, i na nartach...lepiej zawsze na górze być. Bo można zawsze zjechać, i do słoneczka bliżej. Wyciągnąć się też lepiej niż na nartach człapać pod górę. Człowiek zawsze mniej się umorduje 😉 i na sztruks załapie. I zaraz radość jest! 😀 Na nogach dzisiaj nareszcie narty, a nie jakieś tam piórka do niby freeridów. Prawda jest taka, że w dół na skiturach, to człowiek się bardziej umorduje niż na tym podejściu. A slalomka, to przecież wszechstronna deska. Szczyty też można zdobywać. No i z jazdy dużo większa przyjemność. Udawać prawdziwego narciarza nie trzeba, bo skręty wychodzą całkiem normalnie, a nie rozpaczliwe. Tylko te tłumy na tych trasach ośrodków narciarskich...to jest zawsze pewien proble. A w SkiAmade, to niebywały problem. Jest alternatywa, bo jak rzeczywiście tyle ludzi - można do knajpy podjechać. Albo do kościoła, jak kto woli? Patrzę, patrzę i jakbym Jaworzynę widział 😀 No to tam jadę! Oj przydało by nam się kilka takich "Jaworzyn" w Polsce! Z takimi trasami... ...i widokami. Ooo znajoma twarz przemknęła 😉 No to ją gonię po czarnej 1ce! Choć z kamerą - szybki! Na dole dopiero dopadłem! Spowalniam na stare lata. Jak to mówią na południu kraju: trasa marzenie. W Radomiu, na taką szeroką, długą mówi się potocznie: locha 😀 W królewskim ośrodku takie dominują, dlatego my radomianie go lubimy. Hochkonig King! W oddali, po horyzont...góry. Za dużo tu tego i zdecydowanie większość powinna być przeniesiona do nas, na Mazowsze...apeluję o taki narciarski "nowy ład". Przy okazji trochę wyciągów też byśmy wzięli w ramach poprawki, albo innego rozporządzenia. I tak niepostrzeżenie w czasie naszej sielanki rozpoczęły się wspomniane na początku niniejszego posta, tortury. Restaurant niepozorny. Wszystko marketingowo ładnie, pięknie. I ładnie, i lekko...smacznie. To tak samo jak z narkotykami: spróbuje się raz, to potem trudno odmówić. Podobno - sam nigdy specyfików od Pablo Escobara, bądź innego Chapo nie brałem. Zjedliśmy i nie zdając sobie sprawy z tego co się dzieje powędrowaliśmy do kolejnej knajpy na dalszy ciąg. Ciepło, miło, przyjemnie...i kolejna dawka. I poczułem się jak Król. Syty. 😀 I znów te tłumy 😉 Szusujemy już nosem... ...ku kolejnym kaloriom, które przywołują zapachem z oddali. Jeszcze nieświadomi tego, że to dopiero początek kulinarnej tortury. Nagrywamy materiał na żywo i w kulisach wychodzi jak wszechstronną i znakomitą nartą jest deska na S, z kraju na S. Slalomka wiadomo, dobra do wszystkiego...już pisałem przecież 😀 Deserek, to takie niewinne słowo. Ooo i jaki ładny, i duży... Tak. Po tym poczuliśmy się jak bokserzy wagi ciężkiej po pierwszym nogdałnie. Grzecznie więc pojechaliśmy do hotelu... Maria Alm - ostatni zjazd. Chwilę tylko dane było odpocząć. Podstępni kulinarianie wywieźli nas... ...traktorem: Na kolejną mega rundę z paszą 😮 Prawie do stodoły. No i dali... Runda 4: "Stodoła" w środku: Do herbaty ładny, zachęcający do skosztowania cukier na patyku... ...runda 5, przeleciała lekko. W 6 starciu poleciałem na deski... Nokałt i koniec walki nastąpił przy 7ce. Tortury się skończyły... ...karetka mimo słabego zdrowia po przegranej walce nie odwiozła do miejsca spoczynku. Trzeba było wykrzesać z siebie resztki sił i ruszyć samemu. Na sankach w dół! 😀 Tych, którzy dobrnęli do końca tej dziwnej opowieści serdecznie pozdrawiam i przesyłam ostatni widok, adekwatny do pory tworzenia niniejszych słów. marboru2 punkty
-
Ośrodki zabezpieczają się przed wtórną odsprzedażą całodziennych karnetów. Parę lat temu Złoty Groń u schyłku sezonu zrobił promocyjny karnet za 30zł na cały dzień (łącznie z wieczorną). Ludzie mieli jeździć bez spiny, posiedzieć w knajpie itp. Skończyło się tym, że 2 metry od kasy narciarze po kilku godzinach jazdy opychali karnety za 10-15 zeta. Nowi wchodzili po południu za grosze, a właścicieli ON trafiał szlag. Nie usprawiedliwia to jednak niezauważania tej dość licznej grupy (rodzina jeżdżąca na zmianę). Nie uwzględnia tego Szczyrk, i chyba praktycznie żaden ON w Polsce. W Alpach też nie jest to popularne rozwiązanie, a jak jest, to oczywiście ten "wymienny" karnet jest trochę droższy.1 punkt
-
No tak tylko weź pod uwagę że @[email protected] to takie narciarskie skrzyżowanie Supermena z MacGyverem i dokładnie wie co robi i po co….. no a Ty zdaje sie jesteś na początku drogi … i (wybacz) nie specjalnie wiesz czego oczekiwać1 punkt
-
Rzeczywiscie, dla niektórych te raczej proste zadania matematyczne mogą wydawać się trudne. Ja to rozumiem. Szczególnie na tym forum narciarskim, gdzie trwa dyskusja na temat wypadku na stoku, a dyskutanci nie wiedzą co to jest "dekalog", (bez względu czy dotyczy to dekalogu narciarskiego czy po prostu tego ogłoszonego jako pierwszy!!! ) No cóż, taka sytuacja, wielki "dół". Zadam retoryczne pytanie, jak tu k..a dyskutować?1 punkt
-
Tak, tu się zgadzam. Nawet Jaworzyna ma świetne trasy, choć pod okiem PKL-u się przestałą rozwijać, niestety. Ale trasy ma świetne. Henryk - też ok, choć tylko mała ścianka. Problem to... osobne karnety. Ale póki wszystkim pasuje.1 punkt
-
Buty do nóg nie do nart..do nart będą pasowały prawie każde. @Jeeb dobrze Ci pisze żebyś pojechał do fachowca jesli nie masz doświadczenia. Zmierzysz noge na długość i tutaj raczej nie ma dyskusji ale jeśli idzie o szerokość sprawa prosta nie jest, znaczną role odgrywa budowa stopy trzeba mieć spore doświadczenie żeby doradzić. (ja na ten przykład mam stopy 105 i 107mm wiec jaki but powinienem wybrać?...a jeżdzę rekreacyjnie w butach 98mm)1 punkt
-
Krynica to jest miejscówka nr 1 w PL. Wszystkich oczywiście zawsze zachęcam do przyjazdu do Szczyrku 😎1 punkt
-
Ciekawe czy w tym przypadku reakcja administratora będzie równie stanowcza co w wiadomym niewygodnym temacie...1 punkt
-
Gopass faktycznie jest imienny (teoretycznie mogliby go zablokować bo nie można jej dać komuś innemu) ale jak kupisz karnet w kasie to wg. mnie możesz dać go każdemu do korzystania zapłaciłeś i Twoja sprawa co z nim zrobisz.1 punkt
-
Niestety muszę Cię rozczarować , nie ma w Szczyrku ,,cywilizacji,, i weryfikacja właściciela karnetu działa. Raczej nie zablokuje karnetu zaraz po zmianie jego właściciela, ale w końcu będzie rozczarowanie przed bramką po odstaniu godziny w kolejce Osobiście tego nie przerabiałem, ale mam wśród rodziny i znajomych ,,prawdziwych Polaków,, którym się to przytrafiło w mojej obecności 🤣1 punkt
-
Buty wczoraj wypróbowane, nie przypuszczałem że to taka różnica na plus w stosunku do buta trekingowego, podeszwa buta biegowego daje większą stabilność i amortyzację tam gdzie trzeba, aż chce się biegać Po tygodniu marszobiegów trasa 5 km jest znacznie łatwiejsza niż w pierwsze dni, teraz jak ubiorę nowe buty będę próbował przebiec całość1 punkt
-
Wybrałem się dziś pierwszy raz do Tylicza na Tylicz Ski. Warunki bardzo dobre. Niestety na dole kolejki, ale na trasach ludzi mało. Chyba w ferie wszędzie to tak wygląda, zwłaszcza że połowa nie może jechać w Alpy Wniosek: pezydalo by się wymienić to wolne krzeslo 3osobowe na coś wypezeganego. Za to karnet wieczorny jest naprawdę w dechę.1 punkt
-
1 punkt
-
Smutny dzień w Tatrach. Informacje od TOPRu https://www.facebook.com/watch/?v=9926899046855441 punkt
-
1 punkt
-
Ha, i ja jeździłam jako dziecko na polanie poniżej schroniska na Kalatówkach. Oczywiście też umiejętności malutkie, ale wspomnienia cudne: Kalatówki zalane słońcem, pamiętam małych góralików przewożących pęki zaczepów do wyrwirączki i jakieś kije w dół (chyba nie tyczki?), swobodnie jeżdżących bez kijków (bo ręce potrzebne do roboty), panie i panów w dezabilu opalających się na leżakach... Tata na starych nartach jeszcze z dawnych czasów w Szwajcarii (jeździł świetnie)... Potem zjeżdżało się wprost w dół przez las do końcowego odcinka nartostrady (tak łatwo, że nie pamiętam żadnych trudności, w tym zakrętu). Można było też podejść trochę w górę, w stronę drogi na Kondratową i zjechać esikiem na nartostradę (to było trochę trudniejsze, ale od czego pług ?). Wielką zazdrość wzbudzali we mnie narciarze zjeżdżający z Kasprowego, gibający się w skrętach równoległych , też tak chciałam, ale moje umiejętności ograniczały się do "kristianii z oporu", zresztą całkiem skutecznej. A w Suchym Żlebie ostatni raz jeździłam w 2009 roku. Też serce się kraje - ostatnie zimowe wakacje z Rodzicami, wspaniała śnieżna zima. Mama uwielbiała jazdę samochodem, zabierałam Ją na jazdę samochodem w tunelach śnieżnych, jakimi były szosy - kręciłam ostro samochodem po ośnieżonych serpentynach, a Mama była zachwycona... Wyrywałam się na spacerek na turach i przy okazji szłam do Suchego Żlebu...1 punkt
-
Bad Hofgastein - Ski and tyrolka. Po pysznym jedzeniu wsiadamy do gondoli i jedziemy na drugą część ośrodka. Na szczycie znajduje się charakterystyczna wieża. Wilk od jakiegoś czasu kojarzy mi się z Wiedźminem - prawda, że coś w tym miejscu jest takiego klimatycznego? Może Rzeźnik z Blaviken tu był? Jest też koza 😀 Zwiedzamy charakterystyczne miejsca dla tej części ośrodka. marboru nad przepaścią 😮 Taras widokowy... Kolejny mostek: Lodowa brama... Kapliczka 😀 Koniec tego zwiedzania - powrót na trasy! Sporo ich tu. Dojazd do głównego wyciągu tutaj. Piękne tereny narciarskie: Podgrzewane siedzenia. I w dół: Szeroko... Widoki na Taury: Trasy cd W lesie: Są też zwężenia: Zbliżamy się do miasteczka. Na dole. Czas nas nagli więc wracamy powoli do auta. Ne ma ludzi, jest przestrzeń na szybką jazdę. I koniec nart na dzisiaj... Pora na inne atrakcje 😀 Szybkie pakowanie i do miasteczka. Piękne widoki i super miejscówka! Tam będziemy lecieć...na linie! Sprzęcik 😮 Fly Live eagle 😀 Banan na twarzy! Koszt 20 EUR. Było warto! Z liny obserwujemy wodospad: Żegnamy BH... ...ale to jeszcze nie koniec relacji na dzisiaj. Siedzimy w aucie i czekamy na kolejną atrakcję 😉 CDN1 punkt
-
Na szczęście ma. Art. 31. Osoby uprawiające narciarstwo lub snowboarding na zorganizowanym terenie narciarskim obowiązane są do zachowania należytej staranności w celu ochrony życia i zdrowia własnego oraz innych osób, a w szczególności: 1) zapoznania się z zasadami korzystania z danego terenu, obiektu lub urządzenia i ich przestrzegania; (Ustawa z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich) https://bialkatatrzanska.pl/regulaminy-i-dokumenty/regulaminy I będzie miał wpływ na ewentualne orzeczenie.1 punkt
-
Sportgastein - dla wytrawnych narciarzy. Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, gdzieś na końcu doliny jest narciarski raj. Choć nie ma tutaj nastu wyciągów, a w zasadzie jest tylko jedna gondola i orczyk (dzisiaj był nieczynny) Sportgastein jest fantastyczny. Dlaczego? Narciarze free mają do dyspozycji całe pola pozatrasowej jazdy z widokiem na Wysokie Taury...I nie tylko. Kilka tras mają skimaniacy sztruksowi. Jest szeroko, bystro i długo. Frekwencja? Jaka frekwencja? Idealnie do długich skrętów i GS. Jest sporo garbów, przełamań i zakrętów. Dwie świetne, czarne ściany. Trasa niebieska w zasadzie...pół trasy. Dlatego, to miejsce raczej dla dobrych narciarzy. Przewaga czerwonego koloru na znakach. No i jeszcze dwie zalety: Pierwszą jest wysokość - górna stacja jest położona powyżej 2600 m npm. Lodowcowe klimaty. Mocno trzyma nawet gdy jest ciepło. Druga - południowe nachylenie. W słoneczny dzień, taki jak dzisiaj, jeździ się tu od rana do wieczora w słońcu. Jak było? Zapraszam do poniższej fotorelacji. Parking zajęty w 1/10, to tak na oko. Wiem, wiem Chłop itd... Dolna stacja i wyciąg: Mapa tras: Co zrobiliśmy na początku? Przeszliśmy z buta jakieś 200 metrów w górę i zdobyliśmy tutejszy szczyt: Kreuzkogel 2686 m npm. Widoki? Moltek: Dolina: W oddali jedyny lodowiec SkiAmade, taki na D 😉 No i jak ktoś się przypatrzy, to Dzwonnika wypatrzy... Wiało mocno, był mróz, a przyroda zabawiła się w oryginalnego rzeźbiarza. marboru na szczycie: Oczywiście, jak widać, jeździłem na GS. Przy górnej stacji i nie tylko znajdują się tu charakterystyczne kjuby 😉 Wyglądają kosmicznie! Górna stacja gondoli: Panorama ośrodka: Trochę fotek z tras: Piękna locha 😀 ...a w oddali narciarze free podchodzą do zjazdu z jednego z wierzchołków. I lufa... Myk, do stacji pośredniej... Pierwsze wyzwanie - czarno! Od połowy ośrodka kilka armatek śnieżnych: Tuż obok czarnej, czerwony wariant...raczej ciemno czerwony. Tylko dla dobrych narciarzy 😮 Te 70% wygląda tak: @JCna dojeździe do "odchłani" 😉 Czerwono i różne warianty czerwieni: Lotnisko z drugiej strony gondoli: Motyl? Ryjek się cieszy jak dobrze poszusuje 😀 Lustrzany dojazd do stacji pośredniej: Przy samym dole jest trochę drzew. W tle tutejsze trasy biegowe: I strumyczek na dole: Idziemy kawałek z buta, do klimatycznej knajpy. Skionline 😀 Dania główne: I drugie, bardziej austriackie: Deserki: Zasłużyliśmy na dużo kalorii, bo pojeżdżone było dobrze! Drugi budynek "nie z tego świata". I na koniec zbliżenie góry, na którą się wybieram z buta...niebawem mam nadzieję. Kończymy dzień spełnieni narciarsko. Było świetnie! Muszę tu zabrać Paulę i wrócę na bank w to miejsce. Polecam każdemu! Na koniec relacji... kolacja. Danie główne: I kolejny deser 😀 Jutro postaram się pisać relacje Online. Zobaczymy, czy się uda. Pozdrawiam serdecznie marboru1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
nic nie wyciągniesz - z pierwszego postu wynika że nawet nie masz zielonego pojęcia o budowie własnych stóp.1 punkt







