Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.12.2022 w Odpowiedzi
-
19 punktów
-
Krynica Zdrój - Słotwiny - Tabaszewski Początek sezonu, pierwsze ślizgi, jak to u mnie bywa, wybieram coś mało zatłoczonego, z łagodnym nachyleniem, najlepiej w ładną pogodę. Wydaje się mało możliwe w Polsce - a jednak - dzisiaj, w niedzielę zawitałam do Krynicy. Mieliśmy jechać wczoraj, ale prognozy pogody nie sprzyjały i to był dobry wybór. Z uwagi na Expo w Białce stawialiśmy, że cała szarańcza się tam pojawi i odciąży inne stoki... Zameldowaliśmy się na Słotwinach około 8:45. Zarówno u Tabaszewskiego, jak i na Arenie bez kolejek. Ciut więcej osób na tym drugim. Później się to zmieniło. Na Arenie zrobiły się kolejki na ok. 5 minut stania, natomiast u Tabaszewskiego bez ludzi, zjazdy góra-dół. Wybrałam ten drugi z uwagi na mniejsze nachylenie i ciągłą jazdę. Co prawda oficjalnie działała i była przygotowana lewa część trasy, ale po drugiej stronie również dobrze się jeździło, a jadąc najdalej w prawą stronę (patrząc w górę stoku) można było znaleźć coś dla miłośników jazdy w puchu! Na trasie warunki bardzo dobre, podkład twardy, ale przyprószony świeżym śniegiem. Nie było miejsc, gdzie dałoby się sunąć po lodzie. Krawędzie dobrze trzymały. Karnet 4h, 80zł, udało się wykonać około 18 zjazdów, przy braku jakichkolwiek kolejek. Kolejny wyjazd będzie na Arenę - karnet z black friday czeka. Później Austria.16 punktów
-
Tak jak wczoraj zapowiadałem, odwiedziłem dzisiaj Białkę. Dużego wyboru nie było jeśli chciałem pojeździć w ośrodku, który uruchomił większość tras. Mimo, że grudzień jest najbardziej zimowy od kilkunastu lat, mało kto się kwapi do odpalenia całego ośrodka przed świętami. Na Słowacji jest na ten moment totalna bieda, a u nas również bez szału. Z plusów, świetna pogoda, choć na start było -15C, jednak szybko się ocieplało. Poza tym jak to w Białce, dobrze przygotowane udostępnione trasy. Z minusów, przede wszystkim duża ilość ludzi. Ja wiem, że pogoda jak dzwon i że to Białka, ale do cholery. Przecież to poniedziałek przed świętami. Dramatu nie było. Na Jankulakowskim w zasadzie na bieżąco, na Pasiece o dziwo tylko z 3 min, ale już Kotelnica i zawsze mnie zadziwiający Remiaszów z 10 min. W Białce szykują się na świąteczny najazd, więc trwa giga produkcja śniegu. Stąd też większość tras okrojona w szerokości, a w zestawieniu z dużą ilością ludzi było gęsto. Do tego gdyby ktoś chciał się ogrzać w knajpie, to nie ma tak lekko. Połowa punktów jeszcze zamknięta, więc wiadomo, że znaleźć miejsce nie jest łatwo. Ceny gastro już nie wnerwiają tylko śmieszą. 15 zł niewielkie frytki, 24 ziko niewielka kiełbasa, plus 3 zł pieczywo plus 3 zł musztarda/keczup:))))))))). Już nawet nie komentuję. Generalnie, jak się nie podoba to nie jeździć. Mi się nie podoba i na amen Białkę żegnam. Może kiedyś na koniec sezonu, gdy pod koniec marca rodakom nie będzie w głowie nartowanie. Poza tym, gdy jest dobra pogoda, to naprawdę nie ma sensu i to nawet na tygodniu, poza sezonem. Jeszcze jedno, na parkingu na Remiaszowie jeszcze nie kasują. Zobaczymy jak długo. Około 13 przenieśliśmy się na Grapę, no i wiadomo, że to pewniak. Szeroko, luźno, świetnie przygotowany stok, wolne miejsca w karczmie. Po co ja się męczyłem w Białce? Kilka fot: Warun wiadomo - przedni Trwa wielka produkcja śniegu, co momentami mocno psuje radość z jazdy nawet w taką pogodę. Trzeba jednak przygotować się na święta, żeby ludzie mogli w dobrych warunkach postać na nartach. A na Grapie tak. I na pewno wrócę tam jeszcze nie raz14 punktów
-
Jakoś dzisiaj niemrawo sie wybierałem do Spytkowic i wyszło na to że chyba sie "spóznie na otwarcie... a lubie być jednym z pierwszych. Po przyjeździe na parking okazało sie ze pomimo spóźnienia jestem drugi - parking świecił pustkami. Warun rano - PETARDA. Do godziny 12 przewinęło sie może z 10 osób a potem niewiele więcej dojechało tak że stok był w znakomitej kondycji gdy go opuszczałem. ...i dalej pusto..13 punktów
-
Witam. Z racji że jest promka na grupie pingwina związana z urodzinami ( karnet 4h za 1 zł) postanowiłem zabrać ojca by i on sobie pośmigał i jakoś uczcił to jego święto. Także zawitaliśmy na Skolnitach. Warunki bardzo dobre, mimo że stawiliśmy się o 11... Frekwencja umiarkowana, jazda na bieżąco. Otwarta tylko trasa niebieska, jazda zacna, po 13 wyszły delikatne kamienie na dolnym odcinku oraz lodzik. Temperatura w sam raz, nie za zimno nie za ciepło Karnecik na 2h tylko 105 zł także o 10 zł drożej niż u konkurencji ( Soszów Nowa Osada itp). Czerwoną w dalszym ciągu przygotowują tyle pocieszenia. Mimo że drogo jak dla mnie to przynajmniej solenizant się cieszył i za tą promocję duży plus. Dzionek mimo wszystko uważam za udany, ale prędko chyba się tu nie zamelduje Pozdrowienia11 punktów
-
10 punktów
-
9 punktów
-
A teraz pozytywnie: Ależ fotogeniczny Szczyrk Dobra! Pomarudziłem na jakość nartowania. Ale w cenie karnetu dostaliśmy jednak wyjątkowe tej niedzieli wrażenia estetyczno-pogodowe. Nadto powonieniem wiedzieć, że: niedziela + słoneczna pogoda = tłum w Szczyrku jak zawsze, zresztą! Co tam będę pisał... Niech przemówią zdjęcia: Więcej: https://blogonartach.blogspot.com/2022/12/alez-fotogeniczny-szczyrk.html (dużo zdjęć)!8 punktów
-
Najpierw negatywnie: Szczyrk. Kolejkowe narty w pięknej pogodzie Przed sezonem? Do Szczyrku? Nawet w niedzielę pomysł wydawał się znakomity: — Przecież wszyscy są na zakupach! Niestety, nie wszyscy. Zameldowaliśmy się z kolegą już ok. godz. 8:30 na Solisku, bo główny parking był już zapełniony. Start nartowania był w porządku. Trasy, w sumie dwie i pół w SMR, były doskonale przygotowane. Ale tu pojawił się pierwszy cios. Tylko dwie i pół trasy było czynne, pozostałe, choć białe od grubej warstwy śniegu, były wyłączone z użytkowania i nieprzygotowane. Kolejne ciosy przyszły później: 1) Jak już wszyscy zaparkowali, na trzech wyciągach udostępnionych w SMR zrobiło się tłoczno. 2) Mała jednorazowa wizyta w COS-ie pokazała, że tam... było jeszcze tłoczniej. Kolejka do kolejki zaczynała się na trasie – 100 m powyżej kolejki. 3) Wyciąg z Soliska jeździł wolno. 4) Wyciąg na Małe Skrzyczne (talerzyk) jeździł normalnie, ale było na nim niemiłosiernie zimno. 5) Wyciąg Zbójnicką Kopę jeździł skandalicznie wolno, moim zdaniem wolniej niż talerzyk na Skrzyczne. Powodowało to długo stojącą kolejkę do kolejki. 6) Trasa Ondraszek na dojeździe z Kopy była w trakcie naśnieżania, więc jechało się nią niezwykle trudno. 7) Bary były w konsekwencji zatłoczone. 😎 Trasy były (bo mało otwartych) w konsekwencji zatłoczone. Ostatecznie na wykupionym karnecie dziennym do 13:30 z przerwami (trzeba było bowiem oglądać triumf Argentyny na MŚ) udało się nam zjechać równo 11 zjazdów (aplikacja Gopass podpowiedziała 10 w SMR), w tym tylko 1 na COS. Jest to serdecznie mało, jak na narciarza chcącego pojeździć, za to na tyle dużo aby wszędzie porobić zdjęcia. I taki jest chyba target Szczyrku: — Chcesz pojeździć? Jedź do Wisły! Chcesz pozwiedzać i popstrykać piękne zdjęcia? Jedź do Szczyrku! Więcej: https://blogonartach.blogspot.com/2022/12/szczyrk-kolejkowe-narty-w-pieknej.html8 punktów
-
Poniżej relacja z 6 dniowego wypadu do Ischgl. W tym roku planów na grudniowe nartowanie było mnóstwo, począwszy od wykupienia zorganizowanego wyjazdu, tak jak w tym roku w styczniu do Les 2 Alpes, przez biuro ale z dojazdem własnym, po wyjazd na "pełną" własną rękę. Chętnych było od początku trzech ja MArcin i Adam. Możliwy termin pasujący każdemu był tylko jeden czyli 10-17/12/2022. Początkowo mocno nastawiliśmy się na wyjazd z biura, ale zarówno oferta jak i odległości (najciekawsze oferty były do Francji) powoli skazywały tę opcję na niepowodzenie. Dodatkowo było nas 3 więc na 99% trzeba by wykupować dodatkowy wakat/wolne łózko aby być samem w apartamencie. Powoli zacząłem szukać ośrodka na własną rękę, warunkiem była relatywna bliskość, w sensie aby dojechać do niego w ciągu jednego dnia no i jednak jak największa liczba otwartych tras. Niestety wiele ośrodków startowało dopiero w okresie bezpośrednio poprzedzającym nasz przyjazd i nie dniu kiedy chcieliśmy przyjechać m.in Nassfeld czy SkiAmade i parktycznie dopiero na miejscu okazało by się w jakim zakresie ośrodki się otworzyły. Po dłuższych oględzinach na placu boju pozostały 3 kierunki: Solden i Gurgle, okolice Kronplatzu i Sella Rondy oraz last but not least właśnie Ischgl. Wszystkie ośrodki były już otwarte od początku grudnia (Solden wcześniej) i mniej więcej widać było czego można się spodziewać. Po szybkim wyszukiwaniu kwater padło na Ischgl. Kwaterę (apartament 3 pokojowy około 60m2) znaleźliśmy w See, cena też była bardzo spoko, czyli niecałe 2500 za pobyt (7 dni i 3 osoby), co dało około 115 pln za dobę od osoby. Dzień 1 Pobudka 4:00, o 5 z minutami podjeżdża Marcin. Jedziemy po Adama i ruszamy w drogę - cel ośrodek narciarski Ischgl, a dokładniej miejscowość See, bo tam wynajęliśmy świetną kwaterkę. + Na kwaterkę docieramy około 18:00 i spędzamy wieczór przy długich Polaków rozmowach. Rano pobudka i o 8:00 ruszamy na stok oddalony od kwaterki o około 15km. Niestety ośrodek w See otwiera się dopiero w piątek, a szkoda, bo apartament leży praktycznie przy samej trasie nr 1. Trochę guzdrzemy się rano i na parkingu jesteśmy przed 9:00. Parking płatny 5 euro o czym dowiemy się dopiero dzień później. Na początku wjeżdżamy na Viderjoch, Pogoda w ciągu godziny znacznie się poprawia Zjeżdżamy 1-ka do stacji pośredniej gondoli A1, która nas z miasta wciągnęła na górę i tu zonk, bo to stacja pośrednia i nie jesteśmy w stanie się dosiąść. Na sam dół nie chcemy jechać bo tam kolejka na około 10 minut (w sumie jedyna taka w której staliśmy przez cały tydzień). Na szczęście dosłownie kilkaset metrów dalej też przy trasie jest stacja pośrednia gondoli A3 i tam bez problemu znajdujemy miejsce. Jedziemy na najbardziej na zachód wysunięta część ośrodka czyli szczyt Palinkopf (2864m n.p.m.), który jest niższy tylko o 8 metrów od najwyższego miejsca w ośrodku szczytu Greitspitze (2872 m n.p.m.). i tam trafiamy na trasę, którą jeździmy przez większą część dnia czyli nr 40. Trasa jest fenomenalna, ma około 4,5 km długości i jest bardzo urozmaicona. Dodatkowo na tych 4,5 km spadku jest prawie 1000m. Po kilka zjazdach 40ką, jedziemy w okolice Hollboden niebieską 22ką, a później wciągamy się zimnym krzesłem i podjeżdżamy na obiad do "muzycznej" knajpki. Po obiedzie wracamy na główną część ośrodka czyli Idalp. Dzień kończymy ujeżdżając niebieską 11 kę przy krześle B2 i na koniec zjeżdżamy 1ką na sam dół Statystyki pierwszego dnia:7 punktów
-
7 punktów
-
Dzień czwarty Pogoda w porównaniu do dnia poprzedniego całkiem niezła, słońca za dużo nie ma, ale kontrast jest całkiem niezły. Słupy gondolki E5 prowadzącej na szczyt Piz Val Gronda (2812 m n.p.m.) - niestety nie zostanie uruchomiona w czasie naszego pobytu. Niebieska 22 prowadząca do Hollkar i Hollboden Dzień praktycznie jak każdy kończy my na Idalpie i 1ką na parking Dzień piąty Wjeżdżamy na najwyższy punkt w ośrodku i jeździmy trochę po szwajcarskiej stronie, głównie trasy 70 i 64. Trzech muszkieterów;-) Zjeżdżamy też do dziwnego orczyka, wiodącego głównie w dół:-) Dzień kończymy dość wcześnie, bo około 15:00 - zmęczenie daje o sobie znać Wieczorem wychodzimy jeszcze na mały spacer po See Dzień szósty Ostatni dzień rozpoczynamy tak jak się należy czyli w oczekiwaniu na otwarcie gondolki A1 Początkowo pogoda całkiem niezła, ale zgodnie z prognozami po około 1h zaczyna padać śnieg i jego intensywność wzrasta z godziny na godzinę Objazdówka ostatniej ścianki na trasie 1a Śniegu coraz więcej, widoczności coraz mniej Po obiedzie decydujemy kończyć dzień narciarski i z Idalpu zjeżdżamy gondolką na parking. Chcieliśmy jeszcze skorzystać z pobliskich term, niestety biletów 3 godzinny już nie było. Zostały tylko całodniowe w cenie 49 euro, co za 2-3 godziny pływania wydało nam się stawką zbyt wygórowaną. Na pocieszenie poszliśmy na mały spacer po Ischgl. I to koniec, w sobotę pobudka o 5:00, wyjazd około 6:00 i w domu zameldowałem się o 19:30. Wyjazd bardzo udany, ludzi nie licząc niedzieli bardzo umiarkowane ilości, na trasach wręcz pusto. W kolejkach do kolejek nie staliśmy praktycznie nigdy. Pogoda jak to pogoda austriacka:-)6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
No i inauguracja sezonu na Kurzej udana. Mrozik, słoneczko, twardo, szybko, umiarkowana ilość ludzi. Śniegu w całym ośrodku narobione na metr. Szacun, nie dziadują. Zdaje się, że ten duży budynek co zaczęli budować to chyba hotel będzie. Prawdopodobnie kopią drugi zbiornik na wodę. Mają rozmach s....y. Nic tylko się cieszyć z takiego rozwoju. Zwłaszcza jak się ma 15 minut samochodem z domu. A taki mały zgrzyt. Taśma, która zastąpiła orczyk jest pierońsko wolna. Pytam gościa z obsługi czy to tak ma być a on mi mówi, że jest oblodzona to puszczają wolniej. No to wychodzi na to, że tylko przy dodatnich temperaturach taśma będzie w pełni wydajna. Zamienił stryjek... PS do szefa forum. Jak się będziesz Jacku kiedyś wybierał do Kurzętnika daj znać, chętnie się spotkam. Pozdrawiam.5 punktów
-
Dzień drugi Widok z kwaterki - widać "kurzące" armatki przy trasie nr 1 w See. Niestety ośrodek otwierają dopiero w piątek i nie zawitamy tam wcale. Parking pokazuje, że dzisiaj będzie znacznie mniej ludzi. Bierzemy bilecik i lecimy od razu na trasę nr 40 - temperatura nie rozpieszcza. Rano pochmurno ale około 11 nieśmiało wychodzi słoneczko Pogoda się poprawiła, więc dzisiaj jedziemy trasą szmuglerów nr 80 do Samnaun. Trasa do strefy wolnocłowej jest przepiękna W Samnaun wchodzimy do jednego sklepu wolnocłowego, coś tam oglądamy, ale ceny nie są za bardzo atrakcyjne. No powiedzmy whisky typu Balantines czy Grants za około 10-12 euro za 1 litr, to całkiem dobra cena, ale reszta nie powala na kolana. Tak czy siak nie mamy za bardzo jak zabrać tak dużej butelki więc odpuszczamy. Po wyjściu ze sklepu zamiast trochę sie cofnąć, aby trafić na trasę 80a jedziemy dalej i lądujemy dokładnie pośrodku miasteczka. Z buta przechodzimy przez potok Schergenbach i docieramy do trasy. Niestety jest ona płaska jak stół i trochę nam schodzi zanim docieramy do gondolek L1 i L2. A szkoda bo sama trasa 80 jest naprawde warta przejechania. Alternatywną drogą jest pokonanie tej drogi skibusem zamiast 80a. Na całą pętle czyli zjazd 80ką, chwila w sklepie, dotarcie do gondolki i wjazd nią na Alp Trider Sattel schodzi prawie godzina. Po powrocie na austriacką stronę lecimy na obiad do muzycznej knajpki, a później jeździmy na Idalpie do końca dnia. Statsy drugiego dnia Dzień 3 Pogoda już tak nie rozpieszcza jak przez pierwsze 2 dni - jest też wyraźnie cieplej. Kontrast słabiutki, zwłaszcza w górnych partiach ośrodka, dzień rozpoczynamy od trasy nr 7. Na szczycie Pardatschgrat 2624 m n.p.m. Klika razy zjeżdżamy trasami 5, 4 i 1a do nowiutkiej gondoli A2. Ostatnia dojazdowa ścianka Statsy trzeciego dnia5 punktów
-
Ostatni dzień weekendu - Spindl po raz drugi. Dzisiaj od rana -13 na termometrze - było po prostu zimno. Odczułem to w stopach i rękach - reszta dobre ciuchy dały radę. Szukam patentu na marznące stopy - na dodatkową skarpetę nie mam miejsca bo buty dopasowane. Ktoś sprzeda patent? Poza tym niebo bezchmurne, szkoda, że o tej porze słońce nisko bo trudno było się ogrzać. Wracając do nartowania to dzień w miarę udany ale.. Po kolei: -trasy twarde, miejscami betonowe, w ciągu dnia pojawiały się spore placki lodu. -w kilku dość newralgicznych punktach urosły kopy śniegu nasypanego w nocy zabierały miejscami 70% szerokości trasy co powodowało zatory tworzone przez osoby mniej pewnie czujące się na nartach co z pewnością zaowocowało kilkoma dzwonami (chociaż żadnego nie widziałem) - rozumiem chęć zbudowania zapasu śniegu na idącą odwilż ale są pewne granice których się nie powinno przekraczać -trasa 3 lepiej niż wczoraj ale miejsce brykietu zajął "lodowy" żwir tak mniej więcej od połowy trasy -kolejki do wyciągu do 10 minut -o 12-tej zepsuła się kanapa 6-os na Svaty Petr - akurat najechalem jak już stała więc ewakuowaliśmy się na jedzonko. Około 12:45 udaliśmy się na skibusa aby przedostać się na Hromovkę - wyciąg dalej stał. Na tym mrozie współczuję tym co utknęli na krzesłąch -po relokacji na Hromovkę do końca na bieżąco bez najmniejszych kolejek - widać towarzystwo w zdecydowanej większości zrezygnowało z dalszego nartowania, -wyciąg otwarli do normalnego ruchu przed 14-tą - wróciłem na 2 zjazdy, kolejek brak -zjazdów 43km w dół Start sezonu udany ale jak na moje dotychczasowe doświadczenie ośrodki za 200pln za dzień trochę rozczarowały przygotowaniem tras. Było tak zimno, że naprawdę dużego samozaparcia mnie kosztowało wyciągnięcie telefonu dla tych kilku fotek, więc wybaczcie ujęcia nie są najwyższych lotów.5 punktów
-
Ale wychodzi na to że stać możesz całkiem darmo. Ubierasz buty, deski i stoisz...dochodzisz do bramek i idziesz na koniec - na 100% tak to sie odbywa....no chyba nie powiesz że oni jeszcze za to płacą.4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Bardzo fajne narty, a męskich nie było 😉? p.s. Jak będziesz sprzedawał te swoje Atomic-i to daj znać. Są dość mocno wyklepane, wiec być może by się dla młodego nadały na przyszły sezon (rośnie jak głupi, mógłby w kolejce po rozum stanąć) 😉.2 punkty
-
2 punkty
-
Czyli jednak jest za tanio a można było podnieść ceny karnetów o 200 %2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj padło na Spytkowice, bo nie chciałem znów w wracać pół dnia, jak z Białki tydzień temu (3.5 h), a dodatkowo Expo mnie wystraszylo. W Spytkowicach jazda od 8.do ok 12.00. Mało ludzi, max 5 razy stałem od bramek do krzesła. A takto jazda od razu po zjeździe. Super! Warun jak wszędzie wspaniały. Mroźno, twardo i równo do samego końca mojej jazdy. Otwarta tylko czerwona trasa przy krześle, niebieska trasa objazdowa oraz orczyk na górze nieczynny. Jeden minus wg mnie to to, że w cenniku jest NAJWYŻSZY SEZON, a ośrodek jak po lub przed sezonem. Ok godz. 10 doświadczyliśmy pięknego zjawiska optycznego. Poniżej jeszcze kilka zdjęć. Cudny klimat. Aż żal pomyśleć, że idzie odwilż.2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj odwiedziłem Skrzyczne. Pogoda dopisała. Warunki bardzo dobre. Ludzi umiarkowana ilość. Chodź między 9.30 a 11.00 trzeba było odstać swoje ok. 10 min. Ondraszek przeszedł całkowitą metamorfozę. Jest dużo szerzej oraz nie ma już podjazdu koło kapliczki. Skrzyczne o poranku. Zdjęcie kradzione.2 punkty
-
Informacja o wat=runkach z soboty, ale tam codziennie powinno być lepiej. Stok przygotowany bardzo dobrze (trasy 1, 2, 3 i 4). Nowa trasa (nr 10) to niestety najsłabsza część tego ośrodka. W sobotę zrobiłem tam kilka przejazdów: wiatr w twarz, śnieg z armatek i płaaaaasko. Zwłaszcza na górze. No sorry, ale coś jest nie tak, jeśli z deklarowanych 1000m trasy, do jazdy nadaje się może połowa. Czerwony kolor na mapce ma uzasadnienie może do 200m, reszta jest niebieska i zielona. Za to kanapa to inna liga i zjeżdżaliśmy do niej się ogrzać Przygotowywane są także wszystkie inne trasy i najbardziej mnie zastanawia, jak da się zjechać po nowej trasie 11. Z krzesła wyglądało to tak, jakby nie było tam ani metra nachylenia 😁😂😂 Nowa restauracja na szczycie - duży, czysty budynek, dużo przestrzeni na sali jadalnej. Dobre potrawy, ceny do przyjęcia. Jedna uwaga - obsługa dopiero się uczy, więc lepiej zapamiętajcie swój numer stolika i zamówienia, bo bywa, że zamówienia szukają zamawiających Do zobaczenia na stoku!2 punkty
-
Stok z rana betonowo na czerwonej, na niebieskiej nierówno i armaty sypią na maxa. Generalnie śniganie czerwoną bo równo i mocno pod nartami. Ludzi nie za dużo. Ot fajna niedziela po Sobotnich Mistrzostwach Śląska w Judo...Młody Mistrz Ślaska w wadze lekko pół śmiesznej wybrał sobie jako nagrode nartowanie w górach...to to rozumie👌2 punkty
-
Narty w tropikach c.d. Przed najbliższym mroźnym weekendem w Jurgowie udałem się w tropiki,by się zagrzać.Jak zawsze,szukam tam kontekstów narciarskich.Wydawało się,że choć spotkałem tam wiele osobliwości,kotki dziwnej lokalnej rasy czy pojazdy księżycowe,z narciarstwa nici. Przejeżdżalem koło obiektu z napisem "Correctional Institute" za płotami z drutu żyletkowego,angielszczyzna podpowiadała mi,że być może to pilne strzeżony ośrodek korygujący sylwetki na nartach nawet w tak beznadziejnych jak mój przypadkach,ale jednak to było co innego.Ale w końcu dopiąłem swego-na miejskim wysypisku śmieci jednego z miasteczek usypano hałdę ,pokryto ziemią i była mała skocznia na igielicie...2 punkty
-
Zapomniałem Ci powiedzieć że najpierw zrobili z czarnymi wiązaniami ale zczaili że im nie wyszło i potem poprawili te wiązania na białe... i to było to 😁1 punkt
-
Nie, ja byłem u siebie. Ale na codzień mieszkam "za granicą" mało tego, ja się za granicą urodziłem Taka ciekawostka, mam w rodzinie człowieka, który chciał tą górkę w Sosnowcu usypać jeszcze większą (niekoniecznie wyższą). No ale niestety miasto wtedy nie chciało.1 punkt
-
Ojcze, zobaczymy czy to miłość od pierwszego wejrzenia, czy też fatalne zauroczenie. Oczywiście, jako sprawca moich wydatków zostaniesz w pierwszej kolejności poinformowany i ewentualnie obciążony finansowo😉. Jak będzie tak jak ma być, dam Ci zrobić nawet rundkę W nagrodę😁 pozdrawiam1 punkt
-
W Wiśle nawet w weekend najazdu Hunów nie było, więc nie dziw się, że ON wstrzymują się z otwarciami. A to ze względu na ogólną drożyznę. Na tłumy w tym okresie liczyć mogą tylko Białka, no i SCyrk.1 punkt
-
Witam Używam tych poniżej, bardzo ciepłe i bardzo wygodne: https://sportano.pl/p/12949/skarpety-narciarskie-x-socks-carve-silver-4-0-czarne-xsss47w19u?utm_source=google&utm_medium=free_clicks&gclid=Cj0KCQiAtICdBhCLARIsALUBFcFcxZaSdAlWPceSXIV5PrSWxiBVmaFaFx9K06UG1CHf_Ao740NL5MQaAqB4EALw_wcB1 punkt
-
Tak, jeśli jedziesz z zachodniej Polski, to jest dobry dojazd - mnie z okolic Szczecina wychodziło porównywalnie czasowo z Tyrolem czy Salzburger Land. Dostępna jest dolina Montafon wraz z Brandner Tal oraz Mellau-Damüls (Bregenzerwald) z ośrodkami dostępnymi z miasteczek doliny. Najlepiej chyba zainstalować się w Schruns, Damüls, albo w uroczej wiosce Gargellen, na końcu doliny Montafon - to ostatnie to super miejsce dla dzieci. Tylko nie kojarzę, aby mieli tam skipassy przenośne dla rodziców maluchów. W Skijuwel byłam też kilka lat temu, ale nie mieszkałam w samym Alpbach, tylko w dolinie Wildschönau, ze trzy przystanki skibusem od Schatzbergbahn. Od strony Alpbach warto szukać kwatery centralnie w dzielnicy Inneralpbach, bo stamtąd odchodzą gondole na dwie strony doliny. Główna część miasteczka jest trochę niżej, ale stosunkowo niedaleko. Skipass dla rodziców w Skijuwel jest chyba nawet bez żadnej dopłaty. Podobny układ (centrum miasteczka Jerzens niżej), wyciągi z dzielnicy Liss jest też w ośrodku Hochzeiger. Ośrodek jest bardzo kompaktowy - 40 km, ale ciekawe trasy z przewagą czerwonych, skipassy tanie i jest opcja rodzicielska. Szczegółowe relacje z w/w regionów znajdziesz tutaj, oprócz Jerzens, bo tam byłam najdawniej, 11 lat temu, ale też bardzo polecam. https://www.skionline.pl/forum/forum/85-tanova-relacje/1 punkt
-
1 punkt
-
Cze Tydzień temu to tydzień temu i tyle. Postawili szlabany - więc tak się to musiało skończyć. Na górze póki co nic nie robią. pozdrawiam ps. Ale 30 zeta - delikatnie przesadzili, ale że są klienci - to maja wszystko w nosie. Chyba że chcą się zrobić taką offową stacją , tylko dla wybrańców z grubym portfelem.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







