marionen Napisano 24 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 24 Marzec 2017 (edytowane) Wreszcie odkrywam prawdziwe (właściwe) skitoury. Czekałem,czekałem i się doczekałem. Termin naszej penetracji Wysokich Tatr 09-12 marca. Skład rozszerzył nam się do 8 osób. Niestety ze Skionline nikt się nie dołączył (może miałbym wtedy łatwiej). A tak byłem ja i 7 kozaków (w zasadzie 6 kozaków i jedna kozaczka). Grupa wrocławska: Kamil, MarioJ, Wujot i ja; grupa małopolska: MajorSki i znani z licznych relacji Tomka, jego przyjaciele z KW Lidka, Sławek i Piotr. Po drodze okazuje się, że Tomek z Piotrem dotrą dzień później (obowiązki służbowe). Docieramy do Starego Smokowca bez problemów przed 10. Po drodze zmieniamy się za kółkiem (jedynie Wiesiek zwolniony z obowiązków, dopiero co wrócił z Alp). Na dodatek drażnił mnie fotami z freeridu (bardzo udanego niestety). Parkujemy przy Grand Hotelu, szybka przebiórka, przepakowanie plecaków, a ja dodatkowo wzbogacony o gadżety przez Kamila. Dostaje detektor lawinowy, łopatę, sondę, raki koszykowe (chyba) i solidną dziabę. Okazuje się, że nie mieszczę się do plecaka, mam za dużo elektroniki (na górze i tak brak internetu) i ładuję się do dwóch plecaków. foto. MarioJ Dla zaoszczędzenia czasu (i moich możliwości) wciągamy się za 8 euro (od łba) szynową lanowką (przypominającą kolejkę na Gubałówkę) i po chwili docieramy na Hrebienok 1285m foto. MarioJ Dalej idziemy czerwonym szlakiem w stronę naszej bazy wypadowej czyli Chata Zamkovskeho (wys. 1475m) Wreszcie docieramy do bazy...obok nas wchodzi dziwny gość - tragarz-noszowy Schronisko malutkie, ale przytulne, mi osobiście pasuje. W chacie prąd jest z agregatu. Wszystko (napoje, piwo, jedzenie) wnoszone jest ze Smokowca na plecach tragarzy, byłem w lekkim szoku. Tak są zaopatrywane wszystkie okoliczne schroniska (nawet te położone powyżej 2000m). Kolejne krótkie przepakowanie i idziemy dalej w stronę Chaty Teryho (wys. 2015 m) Ponownie siłacz na trasie Temu było mało to przysiady ćwiczy... Do Tery'go idziemy Doliną Małej Zimnej Wody (Studena Dolina). Wzdłuż naszej drogi wije się Maly Studeny Potok... Docieramy w końcu do bardziej stromego odcinka prowadzącego w pobliże Żółtej Ściany (Zlta Stena 2182 m), to ta po lewej, częściowo we mgle, wreszcie pierwszy raz w życiu korzystam z harszli i na zakosach próbuje poprawnych zwrotów (ze słabym skutkiem) Kolejny stromy odcinek I wreszcie docieramy do Chaty Teryho Odpoczynek, jakiś posiłek, spotykamy Lidkę i Sławka. Ja już wykończony (zwłaszcza mój kręgosłup). Kozaki jednak chcą iść dalej. Chyba plan był na Baranią Przełęcz (ale nie jestem pewny). Koło Chaty Teryho idziemy przez Dolinę Pięciu Stawów Spiskich. O tej porze trudno je dostrzec, ale wiemy, że na wypłaszczeniach po nich idziemy. Na pewno szliśmy po Pośrednim i Wielkim Stawie. Jest jednak późno, wyższe partie gór spowija mgła i po krótkiej naradzie postanawiamy zawrócić. Warunki cały czas dość trudne, twardo i lodowo. Podczas odwrotu do pokonania mamy trudniejszy fragment, trawersując w okolicy nawisu śnieżnego, posuwamy się pojedynczo co kilkanaście metrów... Od dołu poprawia się widoczność. Teraz widać Kotlinę Pięciu Stawów Spiskich, Chatę Terje'go, a po prawej Prostredny Hrot (Pośrednia Grań 2441 m). Za ganią po drugiej stronie, jeśli się nie mylę wspaniały zjazdowy żleb. Wydaje mi się, że wspominał o nim Tomek (chyba najdłuższy w Tatrach). Mogłem coś poplątać i pewnie Tomek to skoryguje. Wreszcie to na co czekałem cały ciężki dzień, zjazd do bazy, a po drodze piękne widoki... na Dolinę Studena Żółta Ściana, tym razem z innej perspektywy Super zjazd, choć było twardo Jeszcze raz widok na wymienione wcześniej góry, które tym razem ukazały się nam w pięknej krasie... Wyczerpany, ale szczęśliwy docieram do "naszej chaty". Jeszcze pyszna obiado-kolacja i w końcu brzuchem do góry na swoim koju. Jedyny problem to mój kręgosłup i telefon który został w samochodzie. I muszę po niego wrócić. Dziś nie dałem rady. A pisząc ten felietonik czuję jak znowu bolą mnie plecy Edytowane 24 Marzec 2017 przez marionen 35 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Wujot Napisano 25 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 25 Marzec 2017 (edytowane) 13 godzin temu, marionen napisał: Ten trawers nad nawisem to na zdjęciu widać, że faktycznie stromy był - szczególnie, że lodowo było. Nic dziwnego, że się tam trochę drętwo czułem. Fajnie, że się zabrałeś za relację. Pozdro Wiesiek Edytowane 25 Marzec 2017 przez Wujot 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
surfing Napisano 28 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 28 Marzec 2017 Zjadę? 8 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
marionen Napisano 28 Marzec 2017 Autor Zgłoszenie Share Napisano 28 Marzec 2017 1 godzinę temu, surfing napisał: Zjadę? Zjazd wymagający odwagi, techniki i odpowiednich warunków (zagrożenie lawinowe i rodzaj śniegu). Widać po filmie, że da się. Ale niewielu może to zrobić! 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
marionen Napisano 28 Marzec 2017 Autor Zgłoszenie Share Napisano 28 Marzec 2017 Drugi dzień skitourów, zaczynam nietypowo dla mnie, bez nart. Rano dociera do nas Tomek z Piotrkiem. Kozacy szykują się na wejście na przełęcze, a ja w drugą stronę zejście do Smokowca do auta po telefon (żyć bez niego nie mogę). O 10 ruszam w dół, ale nie czerwonym szlakiem, jak przy podchodzeniu. Wybieram zejście drogą tragarzy, krótszą i bardziej stromą. Od schroniska idę wzdłuż Maly Studeny Potok, aż do Obrovsky Vodopad gdzie wchodzę na czerwony i zielony szlak prowadzący na Hrebienok. Mijam Staroleśny Potok i dochodzę do Razcestie nad Rainerovou Chatou Do Smokovca z Hrebienoka schodzę szlakiem przy kolejce Przy dolnej stacji kolejki mijam uroczy kościół i jestem na parkingu Łyk jakiegoś płynu (nie, nie piwa) i droga powrotna do bazy. Buty Dynafita do turystyki górskiej idealne, wygodne, lekkie, nic nie uwierają, krótko mówiąc mega wypas. Gdzieś tam poniżej chmur jest nasza baza. Po 13 startuję już jak przystało na skitourowca na nartach w stronę Chaty Teryho. Trzymam swoje tempo i powoli sunę w górę. Przy moich umiejętnościach lepiej (bezstresowo) się czuję sam. Nie muszę nikogo gonić i nikt na mnie nie musi czekać. Jest super, pogoda dopisuje, choć trochę wieje. Ponownie jestem w Dolinie Małej Zimnej Wody. Nie sprawdzam czy jest zimna, wystarczyła mi ta z Fugen, ale tamta nie była zimna tylko jakaś podgrzewana chyba. Po płaskim odcinku pora potrenować zakosy i zwroty. Wczoraj podglądałem kozaków, ale nie wychodziły mi zwroty najlepiej. Dzisiaj jak jestem sam od razu załapałem o co chodzi. Przed stromizną założyłem harszle i w górę. Od dołu kolejny raz podziwiam Żółtą Ścianę i Pośrednią Grań... Za plecami widzę już Studeną Dolinę z góry Wczoraj mieliśmy tu piękny zjazd, rozpoznaję chyba nasze ślady (taki indianin ze mnie) Ostatni stromy odcinek przed chatą Na podejściu mijam się ze zjeżdżającym Tomkiem z ekipą KW . Pokazuję moim wilczkom jaki odcinek pokonaliśmy... A sam ustawiam się pod Żółtą Ścianą i Pośrednią Granią, żeby nie było, że mnie tu nie było! Posilam się w Teryho i idę zdobywać jakąś przełęcz ( wszystko jedno jaką, byle do góry), a czasu mam coraz mniej. Widoki mam cudowne... Gdzieś pode mną stawy spisskie... Próbuję iść w stronę Śnieżnej Przełęczy. Dostrzegam na górze po prawej trawersujących kozaków z Wrocławia. Są gdzieś w okolicy śnieżnego nawisu. Wydaje mi się, że pierwszy idzie Wujot. Kamil z Mario czekają na swoją kolej. Po chwili rusza chyba Kamil i na końcu MarioJ (tak myślę) Zaraz za nimi podążają chmury, czy to coś zmieni. Za chwilę się przekonam... 22 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
surfing Napisano 28 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 28 Marzec 2017 33 minuty temu, marionen napisał: Mijam Staroleśny Potok i dochodzę do Razcestie nad Rainerovou Chatou Magicznie, nigdy nie byłem tam w marcu. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
aklim Napisano 29 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 Marionen , Relacja , zdjęcia - super . Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki . Skitury w scenerii wysokich gór , z dala od zgiełku stacji narciarskich , to creme de la creme tej zabawy .Warto to poczuć na własnej skórze . e la crême 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
johnny_narciarz Napisano 29 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 WOW! Super relacja i te widoki... Jak widać, nie trzeba jechać w Alpy żeby było ciekawie. Piękna wyprawa! 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Wujot Napisano 29 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 (edytowane) 3 godziny temu, johnny_narciarz napisał: WOW! Super relacja i te widoki... Jak widać, nie trzeba jechać w Alpy żeby było ciekawie. Dokładnie. W Alpach inne są głównie dwa sprawy: - lodowce (czyli aspekty związane z poruszaniem się w terenie uszczelinionym - wyciąganie, wychodzenie, asekuracja i konieczność targania podstawowego zestawu szpeju i liny) - wszystko inne jest podobne, tylko przeważnie 2x większe (mówię o długości podejść i zjazdów), trudności są tu zbliżone. W pewnym sensie Tatry mogą być nawet bardziej wymagające bo przy tej samej długości trasy jest więcej przepinek, które powinno się robić sprawnie. Pozdro Wiesiek Edytowane 29 Marzec 2017 przez Wujot 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
marionen Napisano 29 Marzec 2017 Autor Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 19 godzin temu, surfing napisał: Magicznie, nigdy nie byłem tam w marcu. Dla mnie to była pierwsza wyprawa w Wysokie Tatry Słowackie i Słowację (nie liczę tranzytu autobahną) 7 godzin temu, aklim napisał: Marionen , Relacja , zdjęcia - super . Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki . Skitury w scenerii wysokich gór , z dala od zgiełku stacji narciarskich , to creme de la creme tej zabawy .Warto to poczuć na własnej skórze . e la crême W trzeci dzień przejście przez Czerwoną Ławkę i widok na Dolinę Staroleśną zwalił mnie z nóg, a szczęka opadła mi na moje Dynafity! 5 godzin temu, johnny_narciarz napisał: WOW! Super relacja i te widoki... Jak widać, nie trzeba jechać w Alpy żeby było ciekawie. Piękna wyprawa! Również ja byłem zachwycony i nie wiem czy bardziej nie podobały mi się Tatry Wysokie od Alp. Po pierwsze element zaskoczenia, drugie bliskość skał, w zasadzie potykałem się o nie, chodziłem po nich. Mogłem je dotknąć, powąchać (jeść nie próbowałem). A Alpy oczywiście widoki piękne, ale wszędzie docierałem kolejkami, a to nie to samo. 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MajorSki Napisano 29 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 Super, że ktoś się wziął za pełną relację! również czekam na relacje z Czerwonej Ławki! w końcu to najtrudniejszy szlak letni w Tatrach Słowackich Co do Alp to tak jak Wiesiek zwrócił uwagę, dochodzą najczęściej lodowce, podejścia są dłuższe i często wykonuje się tylko 1 na cały dzień . W Tatrach często robi się 3-4 przepinki, jeżeli chodzi o trudności zjazdów to powiedziałbym, że u nas przejścia między dolinami przez główne przełęcze, żleby itp są węższe stromsze przynajmniej jeżeli mówimy o Tatrach Wysokich (oczywiście i takie trudne trasy znajdziemy w Alpach w końcu są ogromne :P) . Ogólnie to ciężko u nas znaleźć przejście mniejsze niż 40st . Dlatego Tatry są świetnym elementem w kwestii zdobywania doświadczenia skiturowego/wspinaczkowego, daje solidne podstawy i prawie niczego im nie brakuje! A no i najważniejsze... są po prostu wyjątkowe! 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
marionen Napisano 29 Marzec 2017 Autor Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 Kiedy skitourowi kozacy z Wrocławia znikają gdzieś w dolinie, ja mozolnie pnę się do góry. Zaczyna wiać coraz mocniej, a pobliskie szczyty znikają w oparach mgły. Sądzę, że to zaraz przejdzie... za moimi plecami (Teryho i Grań Pośrednia) dalej ładnie i przyjemnie.... w tej samej chwili robię zdjęcie w drugą stronę (kierunek Śnieżna Przełęcz)... staram się przyspieszyć (na tyle na ile mogę - czyli słabo), mija 10 minut.... staram się iść dalej, mocno wieje i mam jeszcze przekonanie, że wiatr mi pomoże i rozwieje chmurę (mgłę), po 5 min... tracę cierpliwość i zaczynam zastanawiać się nad powrotem, mija kolejne 5 minut i widzę, że nic nie widzę... Od zdjęcia na którym jestem minęło raptem 20 minut i nic nie widzę, wydaje mi się, że zawróciłem, ale ciągle mam pod górę. Nie przygotowałem się na taką ewentualność. Nie mam aplikacji turystycznej, a nawet prostego gps. Nie widzę nawet własnych śladów, wiatr już je zasypał. Dobrze, że mam telefon, ale siara byłaby dzwonić. Może kogoś spotkam i liczę ciągle na poprawę widoczności. Chmura nagle przyszła, to i nagle pójdzie. Wydaje mi się, że kogoś widzę... Idę w tamtym kierunku. Po chwili widzę wielkiego jak żubr muflona z ogromnymi rogami. Po sekundzie niestety znika. Czy naprawdę widziałem muflona? Czy to tylko moja wyobraźnia, a może mgła go powiększyła w moich oczach (lekko przerażonych). Stoję w miejscu 10 minut i słyszę psa i po chwili widzę narciarkę i parę deskarzy. Jestem uratowany... To Słowacy (a raczej on i dwie one). Szli na Śnieżną Przełęcz, ale przez załamanie pogody zawrócili. Nocują w Chacie Teryho. Też błądzą, ale lepiej błądzić w czwórkę (i pies) niż w pojedynkę. Czasami coś widać i znajdujemy jakieś ślady po nartach. Raz widać, a za chwilę znowu nic. Tu przykład 2 zdjęć prawie z tego samego miejsca, odstęp czasowy 30 sek. Przepraszam za zdjęcia, ale chciałem pokazać jak szybko w górach zmienia się pogoda i jak łatwo wpaść w tarapaty. Jako przestroga dla naiwnych (jak ja w tym momencie). Z radości w Chacie Teryho wypijam herbatę z rumem i pora zaliczyć extra zjazd. Choć przez chwilę myślę, czy nie nocować u Teryho. Zjazd jednak zwyciężył...sprawdzam kierunek i zmykam na dół... Poniżej 2000 m widoczność prawie idealna, zza gór wyłania się księżyc i oświetla mi powrót Widzę pięknie oświetlony Poprad Zatrzymuję się bo jest pięknie. Cykam zdjęcia i nagle z gór po lewej stronie (Łomnicka Grań) słyszę głośne jęki ałłłłłu. Powtarzają się kilka razy. Włosy stają mi na plecach i robi się nieswojo. O co chodzi, ktoś spadł ze skał i jęczy, czemu nie woła o pomoc. Może nie ma siły? Może to jednak zwierzę. Przypominam sobie wakacje u babci na wsi, kiedyś miała nutrie i potrafiły płakać jak dzieci. Postanawiam ja się wydrzeć. Hallo, jest tam kto, co się stało, potrzebujesz pomocy. I tak drę się kilka razy. Jęki od razu ucichły. Jednak chyba zwierzyna to była. Ale jakie zwierzę? Na wszelki wypadek, z duszą na ramieniu cisnę ile mogę, do naszego schroniska, przez las. Zjazd mega udany...dobrze, że nie zapomniałem o czołówce Przepraszam za zdjęcia (nie ma co oglądać). Dla wytrwałych obiecuję, że zdjęcia z 3 dnia będą o niebo lepsze od dzisiejszych! 25 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
andy-w Napisano 29 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 Marionen powinieneś pisać powieści grozy czyli horrory. Super relacja. 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
marboru Napisano 29 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 Macha się cieszy jak się ogląda i czyta Brawo! PS. Podejrzewam, że nawet w Górach Świętokrzyskich spokojnie Mario by nam jakiś horror zafundował hahaha 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MajorSki Napisano 29 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 Cóż za klimat! a zdjęcia oddają rzeczywistość! fajnie, ze wpadłeś na pomysł nie tylko robić zdjęcia w ładną pogodę! zdjęcia we mgle, chmurze, śnieżycy oddają charakter gór. Nie zawsze jest lampa i piękne widoki.. Pozdr Tomek 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
marcinn Napisano 29 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 29 Marzec 2017 No Mariusz kawał dobrej roboty odwalasz ta relacją Czyta się na bogato 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Pablo Napisano 30 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 Mario brawo Ty[emoji108]Jakże świetny przekaz, czym są tak naprawdę góry i jak szybko z fajnej tury można nagle wpaść w tarapaty.PozdrawiamPaweł 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Piotr_67 Napisano 30 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 Czekam na ten "trzeci dzień" Pozdrawiam 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MarioJ Napisano 30 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 12 godzin temu, marionen napisał: Od zdjęcia na którym jestem minęło raptem 20 minut i nic nie widzę, wydaje mi się, że zawróciłem, ale ciągle mam pod górę. Nie przygotowałem się na taką ewentualność. Nie mam aplikacji turystycznej, a nawet prostego gps. Nie widzę nawet własnych śladów, wiatr już je zasypał. Dobrze, że mam telefon, ale siara byłaby dzwonić. Może kogoś spotkam i liczę ciągle na poprawę widoczności. Chmura nagle przyszła, to i nagle pójdzie. Wydaje mi się, że kogoś widzę... Relacja Marionena super, i fajnie że się wszystkim podoba. Fajnie się dowiedzieć czegoś nowego od Mariusza, jak mu tam było. Ja jednak zwrócę Wam uwagę na ten akapit. Bez mapy i kompasu lub gps, w górach wysokich poszedł na własną odpowiedzialność . Nie bierzcie przykładu 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Aressi Napisano 30 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 Zostawię to sobie na wieczór! Zaparzę pyszną herbatkę, najlepiej z rumem, zajmę wygodną pozycję, odpalę kompa i przekonam się co dalej u naszego Głównego Bohatera! To coś jak czekanie na nowe odcinki "Gry o tron" ! 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Wujot Napisano 30 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 45 minut temu, MarioJ napisał: Ja jednak zwrócę Wam uwagę na ten akapit. Bez mapy i kompasu lub gps, w górach wysokich poszedł na własną odpowiedzialność . Nie bierzcie przykładu I tym razem, na szczęście, skończyło się to bez problemów. W górach nie ma żartów i trzeba zawsze to mieć w tle głowy. Mając włączone nagrywanie śladu (nawet bez wgranej mapy) można łatwo uniknąć takich przygód. Na pewno wyjazd w Tatry Wysokie to był lekki skok na główkę do głębokiej wody. Najważniejsze, że udany - później będzie już tylko lepiej. Mam wielkie uznanie dla Marionena, że pisze bez owijania w bawełnę i prób wybielania rzeczywistości. Dzięki temu może to być nauka dla nas wszystkich a i też źródło inspiracji. Pozdro Wiesiek 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MarioJ Napisano 30 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 "Dobrze, że mam telefon, ale siara byłaby dzwonić." To jest boskie 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
MarioJ Napisano 30 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 10 minut temu, Wujot napisał: Mając włączone nagrywanie śladu (nawet bez wgranej mapy) można łatwo uniknąć takich przygód. Na pewno wyjazd w Tatry Wysokie to był lekki skok na główkę do głębokiej wody. Najważniejsze, że udany - później będzie już tylko lepiej. Mam wielkie uznanie dla Marionena, że pisze bez owijania w bawełnę i prób wybielania rzeczywistości. Dzięki temu może to być nauka dla nas wszystkich a i też źródło inspiracji. A na Baraniej Przełęczy bylo mniej więcej tak: Posługuje się czyimś filimkiem z grupy Freeriderzy, ale on pokazuje problem puszczenia się pierwszy zakręt w stromym zjeździe. I jest wesoły: "Jedziesz? Albo daj jechac!" 8 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
johnny_narciarz Napisano 30 Marzec 2017 Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 17 godzin temu, andy-w napisał: Marionen powinieneś pisać powieści grozy czyli horrory. To samo pomyślałem... Czyta się to znakomicie! Co ważne, zdjęcia, które niby nic nie pokazują, pokazują wszystko! 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
marionen Napisano 30 Marzec 2017 Autor Zgłoszenie Share Napisano 30 Marzec 2017 (edytowane) 8 godzin temu, Pablo napisał: Jakże świetny przekaz, czym są tak naprawdę góry i jak szybko z fajnej tury można nagle wpaść w tarapaty. Pozdrawiam Paweł Ja wiem, że to trudne, ale lepiej uczyć się na cudzych błędach..... następnym razem będę mądrzejszy (chyba?) 8 godzin temu, Piotr_67 napisał: Czekam na ten "trzeci dzień" Pozdrawiam Muszę zrobić zrzut zdjęć, a z tego dnia sporo ich. Już startuję... 7 godzin temu, MarioJ napisał: Ja jednak zwrócę Wam uwagę na ten akapit. Bez mapy i kompasu lub gps, w górach wysokich poszedł na własną odpowiedzialność . Nie bierzcie przykładu Dokładnie "Nie bierzcie przykładu" 6 godzin temu, Aressi napisał: Zostawię to sobie na wieczór! Zaparzę pyszną herbatkę, najlepiej z rumem, zajmę wygodną pozycję, odpalę kompa i przekonam się co dalej u naszego Głównego Bohatera! To coś jak czekanie na nowe odcinki "Gry o tron" ! Również z niecierpliwością czekam na kolejny sezon "Gry o tron"... a mnie do nich..... każdy sobie dopowie! 6 godzin temu, Wujot napisał: I tym razem, na szczęście, skończyło się to bez problemów. W górach nie ma żartów i trzeba zawsze to mieć w tle głowy. Mając włączone nagrywanie śladu (nawet bez wgranej mapy) można łatwo uniknąć takich przygód. Na pewno wyjazd w Tatry Wysokie to był lekki skok na główkę do głębokiej wody. Najważniejsze, że udany - później będzie już tylko lepiej. Mam wielkie uznanie dla Marionena, że pisze bez owijania w bawełnę i prób wybielania rzeczywistości. Dzięki temu może to być nauka dla nas wszystkich a i też źródło inspiracji. Pozdro Wiesiek Niektóre gadżety warte są największych pieniędzy, życie ludzkie to nie kocie... kolejnej szansy nie będzie. 18 godzin temu, marboru napisał: Macha się cieszy jak się ogląda i czyta Brawo! PS. Podejrzewam, że nawet w Górach Świętokrzyskich spokojnie Mario by nam jakiś horror zafundował hahaha Łysica ma swój mroczny klimat. Nocne wejście, z pewnością ciekawe.... 18 godzin temu, andy-w napisał: Marionen powinieneś pisać powieści grozy czyli horrory. Super relacja. Jakoś tak się składa, że mam naturalne skłonności do sytuacji dziwnie surrealistycznych i dramatycznych 5 godzin temu, MarioJ napisał: "Dobrze, że mam telefon, ale siara byłaby dzwonić." To jest boskie Był ułamek sekundy w którym pomyślałem - zadzwonię. Ale przekalkulowałem, sam żeś w to wlazł, to teraz sobie radź. Wystarczyła sama świadomość, że mogę do Was zadzwonić i liczyć na pomoc. O wiele łatwiej wtedy znaleźć właściwe rozwiązanie problemu, umysł lepiej pracuje. Edytowane 30 Marzec 2017 przez marionen 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.