Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Recommended Posts

11 godzin temu, Sariensis napisał:

Nie do końca, autorowi posta @Mitek zwraca uwagę na nieodpowiednia opiekę nad pociecha, a do mnie wyjeżdża o 180 stopni w druga stronę, nie wiecie co to za trasa, moim zdaniem przeszli z niebieskiej wlasnie na ta trasę ponieważ była pusta i myśleli, ze dzieciak może tam szybciej sie nauczy, ale to nie jest miejsce na naukę, nie bez powodu akurat ta trasa była pusta, kolejna czerwona obok była już zatłoczona, ale ta trasa wymaga akurat niebo więcej, i niewielu narciarzy ja wybiera, zapas miałem i wychamowalem, czytanie ze zrozumieniem jest bardzo dobrą umiejętnością. Nie obrażam sie na @Mitek, po prostu nie będę już z nim dyskutował.

Ja nie oczekuję dyskusji bo tu nie ma dyskusji.

Nie rozumiesz dwóch różnych kwestii: winy za kolizję to jedno a możliwość zachowania się w sposób bezpieczniejszy w celu ochronienia siebie to druga sprawa.

Z Twoich postów emanuje buta i nieuzasadniona wyższość wynikająca ze błędnego przekonania o tym, że jesteś znakomity i wszystko ogarniasz i zawsze potrafisz "wychamować" - tu akurat pełna racja :).

Na stokach narciarskich odbywa się rekreacyjna jazda na nartach a w jej ramach nauka jazdy i uczą się praktycznie wszyscy na każdym poziomie i każdej trasie. Jest to - i zawsze było - ogólnie przyjętym obowiązkiem i regułą i nikt nie ma prawa decydować, że ten czy inny użytkownik ma czy nie ma prawa korzystać z danej trasy.

Co więcej:

Jako narciarz mieniący się lepszym/bardziej doświadczonym powinieneś dbać o to by te reguły były zachowane i służyć radą i pomocą słabszym, którzy się uczą lub popełniają błędy taktyczne. Zamiast więc zatrzymać się i zaproponować pomoc lub grzecznie zwrócić uwagę, że miejsce, które Państwo wybrali na naukę dziecka może skutkować niebezpieczeństwem uderzenia przez innego narciarza, ty piłujesz mordę i jeszcze wymagasz przeprosin???!@!. Jako dla osoby jeżdżącej z większą prędkością powinno być dla ciebie oczywiste, że osoby poruszające się wolniej, niższe czy dzieci mają zupełnie inną optykę oceny stoku i sytuacji i do ciebie jako szybszego i lepszego należy przewidywanie ich zachowań. Na nartach nie ma obowiązku poruszania się z literką L na kurtce ani zielonym listkiem.

Wzgląd na słabszych, uczących się itd. kiedyś była prawem a teraz dzięki takim jak ty interpretatorom staje się dobrem reglamentowanym. Empatii można wymagać od kogoś kto ma jakiekolwiek możliwości wczucia się w sytuację innych na stoku. Ty jako doświadczony i sprawny technicznie takie możliwości masz a poruszający się wolniej słabszy narciarz nie ma i zamiast uzmysłowić mu sytuację i przekazać wiedzę, która przyda mu się w dalszej zabawie na nartach i go ochroni mówisz: wyp.........j. BRAWO.

 

 

 

  • Like 6
  • Thanks 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, pawelb91 napisał:

O to, to, to! To jest Plaga. Ewidentna wina instruktora że tak prowadzi grupę. Trzeba czekać aż zjadą na dół lub zatrzymają się na poboczu. Koszmar. 

Cześć

Nie masz racji Pawle. Wężyk jest tradycyjną metodą prowadzenia grupy wypracowaną przez lata. Grupa jest widoczna z daleka, jej tor jazdy przewidywalny, ślad symetryczny. Stosowany jest zawsze i ... powinien być stosowany nie tylko w grupach "za instruktorem" ale również w grupach czy grupach towarzyskich. Zwróć uwagę na bardzo częsty i karygodny zwyczaj ruszania grupy "ławą" po zejściu z wyciągu i ustaleniu np. gdzie jedziemy.

Inną sprawą jest - i tu masz rację - umiejętność wyboru toru jazdy przez prowadzącego. Pamiętaj jednak jak MUSI myśleć prowadzący. On nie jedzie dla siebie ale jedzie tak jak pozwala zaniżona nieco przeciętna umiejętności grupy. Musi wykonywać skręt uwzględniając osobę, która często znajduje się 150-200 metrów za nim, dostosować miejsce ewolucji do umiejętności  jadących za nim, często nienaturalnie zacieśnić lub poszerzyć aby prędkość po skręcie (bo zawsze kolejna osoba z grupy tnie skręt bardziej) nie była zbyt wielka itd. Popatrz jak wygląda tor jazdy narciarza średnio zaawansowanego - on czeka ze skrętem, wiąże się to dla niego z obciążeniem psychicznym decyzją a nie jest odruchem - tak jak dla Ciebie.

Grupa jest uciążliwością dla innych a jej prowadzenie wiąże się z dużą odpowiedzialnością, która - czy chcemy czy nie chcemy - jest w pewnej części przekładna na innych lepszych/szybszych narciarzy. Na stoku nigdy nie jesteś przecież sam. Prowadząc grupę praktycznie nie da się uniknąć kolizyjności z wolnością wyboru innych użytkowników stoku i z pewnością nie wszyscy instruktorzy potrafią to robić idealnie. Być może - jeżeli to jest rażące - należy zwrócić uwagę albo... zaproponować pomoc w pokonaniu trudniejszego docinka??

Pozdrowienia serdeczne

 

 

  • Like 4
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Soriensis, Szplukasz i inni podobnie myślący - czyli wyjątki:

Polecam wziąć sobie grupkę ludzi i z nią pojeździć wężykiem.

 Pojechać na kurs jazdy sportowej - zamknięty stok, z pewnością zabawa nie dla każdego "oseska", znakomite walory edukacyjne, możliwość strugania mistrza na forum po pięciokrotny przejechaniu GS.

Można jechać poza trasę.

Wystartować w Gardenissimie albo innej ..simie.

W dzisiejszych czasach jest naprawdę bardzo wiele możliwości znalezienia na nartach konkretnych przeżyć szybkości i adrenaliny.

Pozdrowienia

Edytowano przez Mitek
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wielu zapomina że narciarze inaczej niż samochody nie mają strefy zgniotu. Typową strefą zgniotu narciarza jest jego własne kolano lub kolano tego w kogo trafi:;)

Jadąc Golfem można stracić życie przy prędkości 50 km/h. Nie jest problem rozpędzić się na nartach do podobnej prędkości i trafić w dziecko które prawie stoi na stoku - bez strefy zgniotu.

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak czytam ten wątek to mam ochotę zakopać narty syna tak głęboko żeby ich szybko nie znalazł. Niektórym się wydaje że stok narciarski to ich prywatny teren albo jakaś profesjonalnie wytyczona trasa giganta czy zjazdu. Zgroza.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, MichalR napisał:

Jak czytam ten wątek to mam ochotę zakopać narty syna tak głęboko żeby ich szybko nie znalazł. Niektórym się wydaje że stok narciarski to ich prywatny teren albo jakaś profesjonalnie wytyczona trasa giganta czy zjazdu. Zgroza.

Cześć

I oni by tego chcieli ale Michale - niedoczekanie. Maiłem sporo takich sytuacji i mam zasadę zawsze reagować i musimy reagować wszyscy. Tym bardziej, że możliwości jest coraz więcej: GOPR, obsługa wyciągu, obsługa tras, policja - gościa można relegować ze stoku w pięć minut - przećwiczone.

Pozdrowienia

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam kolegę, który też kiedyś się złościł, gdy mu ktoś drogę zajechał. Ile to ja musiałem mu się natłumaczyć że to nie autostrada, nie ma wymalowanych pasów ruchu a ludzie nie mają lusterek i ten co jest wyżej musi ustąpić temu co jest niżej, w końcu zrozumiał. Co do kwestii prawnej to większość ośrodków ma regulamin, który jest często przepisanym dekalogiem FIS z adnotacją, że kupując karnet akceptujesz regulamin, zaś zgodnie z tym dekalogiem:

3. Wybór kierunku jazdy

Narciarz lub snowboarder nadjeżdżający od tyłu musi wybrać taki tor jazdy, aby nie spowodować zagrożenia dla narciarzy lub snowboarderów znajdującym się przed nim.

Tak więc kwestia winy w razie kolizji i ewentualnej sprawy sądowej nie jest raczej zbyt kontrowersyjna, uznanie winnym jadącego z góry jest prawie przesądzone. I nie ma tu znaczenia, że w jego opinii ktoś jechał za wolno za bardzo w poprzek, lub na zbyt trudnej trasie. Był wyżej musiał  uważać na tych niżej.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czyli wg Was osoba która:

1. Jadąc środkiem trasy o szerokości 30 metrów (zajmując środkowe 10 metrów szerokości stoku) wykonująca nagły skręt do samej krawędzi stoku pod kątem 90 stopni nie musi spojrzeć w stronę skrętu żeby uniknąć kolizji z osobą która jedzie z taką samą prędkością 5 metrów za nią tylko torem jazdy bliżej krawędzi (skrajne 10 metrów stoku). Mówiąc krótko czy może na chama zajechać komuś drogę?

2. Będąc instruktorem prowadzi dużą grupę powinna zajmować całą szerokość stoku, a nie np 2/3 jego szerokości żeby umożliwić swobodny przejazd innym?

 

Żaby uciąć Wasze bezsensowne komentarze przyjmijcie do wiadomości, że nie jeżdżę szybko, wiem że wyprzedzanie jest niebezpiecznym manewrem, wiem że trzeba zachować ostrożność i spory odstęp, a szkółki muszą gdzieś jeździć i nie mam problemu z ich obecnością na stoku.

Edytowano przez szplukasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Marcin.S. napisał:

Tak więc kwestia winy w razie kolizji i ewentualnej sprawy sądowej nie jest raczej zbyt kontrowersyjna, uznanie winnym jadącego z góry jest prawie przesądzone. I nie ma tu znaczenia, że w jego opinii ktoś jechał za wolno za bardzo w poprzek, lub na zbyt trudnej trasie. Był wyżej musiał  uważać na tych niżej.

No właśnie niekoniecznie. Była mowa o tym wcześniej. Nikt nie jest zwolniony z myślenia na stoku ...

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Byłem w listopadzie na Kronplatzu na racecampie pewnej grupy komercyjnej.W pierwszym dniu ,gdy jechałem w wężu za prowadzącym,jeden z uczestników,zresztą jeżdżący bardzo dobrze,słynny mistrz slalomu na rolkach,dwukrotnie porzucał koniec węża,by przejechać pól metra przed moimi nartami,z pełną szybkością,mając kilkanaście metrów wolnego miejsca.Napomknąłem o tym na przerwie innym,usłyszałem- no,B.T.tak już jeździ....

Dziwiło mnie to nieco,bo to raczej domena ludzi nie panujących nad nartami.

Po przerwie uderzył we Włocha,tak że obaj pojechali do szpitala na szycie twarzy.

Zastanawiam się do dzisiaj,co tacy ludzie mają w głowie...

 

 

Edytowano przez lski@interia.pl
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widzę że większość w ogolę nie rozumie o co mi chodzi. I to Was nie chciałbym spotkać na stoku.

Nie przeszkadzają mi jeżdżące węże, tylko sposób w jaki instruktorzy bezmyślnie je prowadzą. Niech jedzie jakiś kamikadze czy inny bezkijkowiec słynną pługo-krechą i ładuje się prosto w taki wąż bo nie miał miejsca by ich minąć. Ktoś kto jedzie rozsądnie to do takiej sytuacji nie dopuści, ale przemów takim co prują w dół a ledwo na nartach stoją - takich jest całkiem sporo.  

Ja trasy narciarskie nie traktuje jakby to były tory wyścigowe. Zawsze borę margines na swobodne wyminięcie oraz uważam na innych. Nie ładuje się również w gąszcz ludzi oraz w jakieś wąskie luki po między jakieś grupy czy też pojedyncze osoby. Wiem jak się rozglądać na stoku, wiem gdzie bezpiecznie się zatrzymywać - to są już automatyzmy.

Odkąd jeżdżę na nartach (14-15 lat) w nikogo nigdy nie wjechałem.

Jak ktoś nie rozumie to trudno, może kiedyś zrozumie. Udział w tym temacie zakończyłem.

  • Like 1
  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, szplukasz napisał:

Czyli wg Was osoba która:

1. Jadąc środkiem trasy o szerokości 30 metrów (zajmując środkowe 10 metrów szerokości stoku) wykonująca nagły skręt do samej krawędzi stoku pod kątem 90 stopni nie musi spojrzeć w stronę skrętu żeby uniknąć kolizji z osobą która jedzie z taką samą prędkością 5 metrów za nią tylko torem jazdy bliżej krawędzi (skrajne 10 metrów stoku). Mówiąc krótko czy może na chama zajechać komuś drogę?

2. Będąc instruktorem prowadzi dużą grupę powinna zajmować całą szerokość stoku, a nie np 2/3 jego szerokości żeby umożliwić swobodny przejazd innym?

 

Żaby uciąć Wasze bezsensowne komentarze przyjmijcie do wiadomości, że nie jeżdżę szybko, wiem że wyprzedzanie jest niebezpiecznym manewrem, wiem że trzeba zachować ostrożność i spory odstęp, a szkółki muszą gdzieś jeździć i nie mam problemu z ich obecnością na stoku.

Przeczytałeś posty, które napisałem?

Przeczytałeś i zrozumiałeś dekalog?

Bo z powyższego wynika, że nie.

Jadący całą szerokością stoku wężyk jest wyjątkowo przewidywalny i ominięcie go czy wpasowanie się pomiędzy jadących jest prostą sprawą dla osoby o podstawowych umiejętnościach.

I nie mów Was tylko Wszystkich bo to was jest tutaj dwóch a reszta prezentuje pogląd ogólnie przyjęty od lat w środowisku narciarskim i na stokach w całej Europie. Nie pisze na świecie bo na innych kontynentach nie jeździłem/uczyłem ale np. bardzo wielu włochów uczy w Japonii więc w ciemno mogę przyjąć, że tam też.

Albo pewne rzeczy zaakceptujesz albo przestań jeździć po prostu.

 

 

 

Edytowano przez Mitek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, pawelb91 napisał:

Widzę że większość w ogolę nie rozumie o co mi chodzi. I to Was nie chciałbym spotkać na stoku.

Nie przeszkadzają mi jeżdżące węże, tylko sposób w jaki instruktorzy bezmyślnie je prowadzą. Niech jedzie jakiś kamikadze czy inny bezkijkowiec słynną pługo-krechą i ładuje się prosto w taki wąż bo nie miał miejsca by ich minąć. Ktoś kto jedzie rozsądnie to do takiej sytuacji nie dopuści, ale przemów takim co prują w dół a ledwo na nartach stoją - takich jest całkiem sporo.  

Ja trasy narciarskie nie traktuje jakby to były tory wyścigowe. Zawsze borę margines na swobodne wyminięcie oraz uważam na innych. Nie ładuje się również w gąszcz ludzi oraz w jakieś wąskie luki po między jakieś grupy czy też pojedyncze osoby. Wiem jak się rozglądać na stoku, wiem gdzie bezpiecznie się zatrzymywać - to są już automatyzmy.

Odkąd jeżdżę na nartach (14-15 lat) w nikogo nigdy nie wjechałem.

Jak ktoś nie rozumie to trudno, może kiedyś zrozumie. Udział w tym temacie zakończyłem.

Cześć

Skoro nie przeszkadzają Ci węże to jaki jest cel? Przeczytałeś z uwagą mój post kierowany do Ciebie - zauważ, że zauważyłem różnicę w wymowie postów i nie łączę  Cię z dwoma kolegami.

Jak jedziesz grupą to jak jeździcie?

Pozdrowienia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, lski@interia.pl napisał:

.......

Zastanawiam się do dzisiaj,co tacy ludzie mają w głowie...

Siennik.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Mitek napisał:

Przeczytałeś posty, które napisałem?

Przeczytałeś i zrozumiałeś dekalog?

Bo z powyższego wynika, że nie.

Jadący całą szerokością stoku wężyk jest wyjątkowo przewidywalny i ominięcie go czy wpasowanie się pomiędzy jadących jest prostą sprawą dla osoby o podstawowych umiejętnościach.

I nie mów Was tylko Wszystkich bo to was jest tutaj dwóch a reszta prezentuje pogląd ogólnie przyjęty od lat w środowisku narciarskim i na stokach w całej Europie. Nie pisze na świecie bo na innych kontynentach nie jeździłem/uczyłem ale np. bardzo wielu włochów uczy w Japonii więc w ciemno mogę przyjąć, że tam też.

Albo pewne rzeczy zaakceptujesz albo przestań jeździć po prostu.

 

 

 

mietek ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Nikt nie pisze, że jest nie jest do ominięcia tylko zadaje pytanie czy taki baran instruktor jak ty nie może prowadzić grupy częścią stoku

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Mitek napisał:

Siennik.

Jak my mamy siano to ty masz pustkę. Dekalog nie stanowi prawa i nie zwalnia z myślenia. Będąc niżej też trzeba się rozglądać i uważać na innych jadących obok. Nie widzisz, że my mówimy o zajechaniu drogi? Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem:

Czy osoba jadąc środkiem trasy o szerokości 30 metrów (zajmując środkowe 10 metrów szerokości stoku) wykonując nagły skręt do samej krawędzi stoku pod kątem 90 stopni nie musi spojrzeć w stronę skrętu żeby uniknąć kolizji z osobą która jedzie z taką samą prędkością 5 metrów za nią tylko torem jazdy bliżej krawędzi? (skrajne 10 metrów stoku). Mówiąc krótko czy może na chama zajechać komuś drogę?

 

Edytowano przez szplukasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widziałeś kiedyś skręt w miejscu na nartach o 90 stopni?

Nie można jechać od kogoś w odległości 5 metrów - sam fakt, że tak piszesz świadczy o Twojej narciarskiej niewiedzy.

Prowadzić wężyk częścią stoku się da ale co gdy ktoś to przyjmie za pewnik i będzie jechał z dużą prędkością a jedne z kursantów pojedzie prosto bo mu na przykład złapie krawędź.

Widzisz moja pustka jest otwarta na wiedzę a twoje siano... tylko spalić.;)

Nie jestem mietek - jakbyś miał kłopoty z czytaniem i, sugeruję, nie zaostrzaj dyskusji.

 

Edytowano przez Mitek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Mitek napisał:

Cześć

Skoro nie przeszkadzają Ci węże to jaki jest cel? Przeczytałeś z uwagą mój post kierowany do Ciebie - zauważ, że zauważyłem różnicę w wymowie postów i nie łączę  Cię z dwoma kolegami.

Jak jedziesz grupą to jak jeździcie?

Pozdrowienia

Przeszkadzają w niepozostawieniu wolnego kawałka stoku od krawędzi - ułatwiałoby to pozostałym narciarzom swobodny przejazd dalej oraz wygodne minięcie węża.
Po prostu instruktor powinien zmieniać kierunek jazdy kawałek przed końcem trasy a nie na jej obrzeżu. Nie wszyscy tak prowadzą, ale często tak właśnie to wygląda.
A to że taki waż się rozjeżdża, zjeżdża czy wyjeżdża poza linie instruktora to wiadomo. Im mniej zaawansowani tym to częstsze. Nie mam przecież pretensji o to że początkujący jadą wężem i dojadą do krawędzi przejeżdżając ślad instruktora, tylko właśnie o ten ślad instruktora się rozchodzi, aby dobrze prowadził grupę i zwracał im uwagę na pozostawienie tego miejsca. 

Twój post do mnie przeczytałem, i widzę że mnie nie łączysz z tamtymi przypadkami. Jednak inni chyba myśleli że jak jadę to każdy napotkany na drodze ma mi zjeżdżać sprzed nosa.
Grupą nie jeżdżę, a tym bardziej wężem. Jak jestem na nartach ze znajomymi to max 2-3 osoby zazwyczaj i każdy jedzie swobodnie oczywiście w odstępach.

Edytowano przez pawelb91
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

mietek widzę, że ciągle nie rozumiesz. Przeczytaj jeszcze raz, może ci to rozrysować? 5 metrów za, ale i 10 metrów obok, tak ciężko to sobie wyobrazić?

Można tak zajechać drogę czy nie?

Edytowano przez szplukasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, pawelb91 napisał:

Przeszkadzają w niepozostawieniu wolnego kawałka stoku od krawędzi - ułatwiałoby to pozostałym narciarzom swobodny przejazd dalej oraz wygodne minięcie węża.
Po prostu instruktor powinien zmieniać kierunek jazdy kawałek przed końcem trasy a nie na jej obrzeżu. Nie wszyscy tak prowadzą, ale często tak właśnie to wygląda.
A to że taki waż się rozjeżdża, zjeżdża czy wyjeżdża poza linie instruktora to wiadomo. Im mniej zaawansowani tym to częstsze. Nie mam przecież pretensji o to że początkujący jadą wężem i dojadą do krawędzi przejeżdżając ślad instruktora, tylko właśnie o ten ślad instruktora się rozchodzi, aby dobrze prowadził grupę i zwracał im uwagę na pozostawienie tego miejsca. 

Twój post do mnie przeczytałem, i widzę że mnie nie łączysz z tamtymi przypadkami. Jednak inni chyba myśleli że jadę  i każdy napotkany na drodze ma mi zjeżdżać z przed nosa.
Grupą nie jeżdżę, a tym bardziej wężem. Jak jestem na nartach ze znajomymi to max 2-3 osoby zazwyczaj i każdy jedzie swobodnie oczywiście w odstępach.

Tylko widzisz... zobacz co napisałem w poprzednim poście. Wąż to taki znak - zwolnij, maks uwaga itd. jak kogut na samochodzie uprzywilejowanym. Osobiście uważam, że nie w kwestii zajmowania całej szerokości stoku jest problem bo czy wąż jedzie całą szerokością czy nie i tak postępowanie wymijających powinno być takie samo. To co powinien a czego często nie robi instruktor to właściwy wybór stoku, pory momentu startu i to powoduje jazdę w tłoku. Tak myślę i tak jeździłem zawsze i (pochwalę się), że nigdy przez około 50 obozów szkoleniowych nikt z moich podopiecznych nie odniósł żadnej kontuzji anie nie został przez nikogo uderzony. Zbyt duża odpowiedzialność.

Pozdrowienia

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, szplukasz napisał:

mietek widzę, że ciągle nie rozumiesz. Przeczytaj jeszcze raz, może ci to rozrysować? 5 metrów za, ale i 10 metrów obok, tak ciężko to sobie wyobrazić?

Można tak zajechać drogę czy nie?

Te wartości mają sens jeżeli dodasz, kto jedzie, z jaką szybkością w jakich warunkach. Przy szybszej jeździe nawet 100 m nie wystarczy a przy wolnej może być pół metra. Gdy ja jadę zajechanie mi drogi jest niemożliwe - mogę się założyć o co chcesz. Nie ze względu na to że jestem jakimś genialnym narciarzem - nie jestem - ale idealnie potrafię czytać stok i jeżdżę dobrze taktycznie. Powiem Ci więcej, gdy wiedzę kogoś w zasięgu wzroku to już zwalniam albo przechodzę do śmigu. To jest odruch.

Pozdrowienia

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, szplukasz napisał:

mietek widzę, że ciągle nie rozumiesz. Przeczytaj jeszcze raz, może ci to rozrysować? 5 metrów za, ale i 10 metrów obok, tak ciężko to sobie wyobrazić?

Można tak zajechać drogę czy nie?

Według mnie nie. Jeśli chodzi o manewr w stylu: jadę wzdłuż spadku linii stoku i naglę odbijam w lewo lub w prawo przecinając go w poprzek powinienem w czasie manewru chodź spojrzeć w górę czy ktoś nie jedzie na mnie. W jeździe na nartach podobnie jak w jeździe samochodem powinna obowiązywać zasada ograniczonego zaufania.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, szplukasz napisał:

Jak my mamy siano to ty masz pustkę. Dekalog nie stanowi prawa i nie zwalnia z myślenia. Będąc niżej też trzeba się rozglądać i uważać na innych jadących obok. Nie widzisz, że my mówimy o zajechaniu drogi? Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem:

Czy osoba jadąc środkiem trasy o szerokości 30 metrów (zajmując środkowe 10 metrów szerokości stoku) wykonując nagły skręt do samej krawędzi stoku pod kątem 90 stopni nie musi spojrzeć w stronę skrętu żeby uniknąć kolizji z osobą która jedzie z taką samą prędkością 5 metrów za nią tylko torem jazdy bliżej krawędzi? (skrajne 10 metrów stoku). Mówiąc krótko czy może na chama zajechać komuś drogę?

 

Myśleć i uważać to w ogóle trzeba. M. in. nie jeździć w zbyt bliskiej odległości (5m?!) za kimś mniej sprawnym (czy choćby wolniej jadącym, kto może chce sobie coś przećwiczyć albo odpocząć) nie mając możliwości manewru niezależnie, co ten poprzednik zrobi. Mamy zakładać, że może zrobić wszystko. Wychowano mnie w poszanowaniu pewnych zasad obowiązujących w sporcie (akurat było to żeglarstwo, bardzo stara i dobra szkoła), uważam że nie są mniej ważne niż same umiejętności techniczne. To przede wszystkim odpowiedzialność. Znajduję się w towarzystwie różnych ludzi - mam się zachować tak, żeby zrobić wszystko, by wszyscy byli bezpieczni. Nie ważne, co oni zrobią. Mogą być kursantami - mają prawo do błędu. Mogą być ignorantami, którzy cieszą się że w ogóle coś potrafią - mam przede wszystkim przewidzieć wszystko co mogą zrobić głupiego, łącznie z kardynalnym łamaniem zasad sztuki. Nie ma mnie to wyprowadzać z równowagi. I nie popisywać się, zwłaszcza gdy nie ma do tego okoliczności. 

PS. A z tym sianem czy pustką to lepiej dać sobie spokój. 

Edytowano przez Maria

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Mitek napisał:

Te wartości mają sens jeżeli dodasz, kto jedzie, z jaką szybkością w jakich warunkach. Przy szybszej jeździe nawet 100 m nie wystarczy a przy wolnej może być pół metra. Gdy ja jadę zajechanie mi drogi jest niemożliwe - mogę się założyć o co chcesz. Nie ze względu na to że jestem jakimś genialnym narciarzem - nie jestem - ale idealnie potrafię czytać stok i jeżdżę dobrze taktycznie. Powiem Ci więcej, gdy wiedzę kogoś w zasięgu wzroku to już zwalniam albo przechodzę do śmigu. To jest odruch.

Pozdrowienia

Ale Ty mówisz jakby nasz stoki były puste :)  chodzi mi o "w zasięgu wzroku". Weekendowe zatłoczenie na trasach powoduje, że jeździmy bardzo blisko siebie i czasami na reakcję jest bardzo mało czasu.

Tu nie chodzi czy Ty dasz radę, tylko o prostą odpowiedź czy można zajechać drogę, nie patrzyć w bok przy zmianie kierunku?

Edytowano przez szplukasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, szplukasz napisał:

Ale Ty mówisz jakby nasz stoki były puste :)  chodzi mi o "w zasięgu wzroku". Weekendowe zatłoczenie na trasach powoduje, że jeździmy bardzo blisko siebie i czasami na reakcję jest bardzo mało czasu.

Tu nie chodzi czy Ty dasz radę, tylko o prostą odpowiedź czy można zajechać drogę, nie patrzyć w bok przy zmianie kierunku?

Sorry że ja Ci odpowiem, ale nie mogę się powstrzymać. Nie POWINNO SIĘ zajeżdżać drogi, ale nie wszyscy narciarze są na tyle albo sprawni, albo mądrzy, żeby tego uniknąć. Jadąc za kimś innym NALEŻY BEZWZGLĘDNIE brać to pod uwagę. 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Gość
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Only 75 emoji are allowed.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Podobna zawartość

    • Przez marcin1812
      Abc holiday to firma, która nie dba o swoich klientów. W sytuacji wypadku (złamanie nogi) i potrzebnej pomocy, chcieli podać numer na taxi!! Rezydenci przede wszystkim zainteresowani zabawą. Rozumiem młode chłopaki chcą skorzystać ze swoich 5 minut:-) Postawa firmy to w dużym skrócie: brać kaskę, ale jak coś się masz numer na taxi lub pokażemy Ci gdzie jest stacja kolejowa! i nara bo zgodnie z regulaminem nie musimy być przyzwoici. To był mały wyjazd do Val di Sole, biuro dopiero w przeddzień wyjazdu podało szczegóły harmonogramu - więc nie wiesz czy masz brać wolne i czekać i czy możesz iść do pracy. Na miejscu do czasu wypadku wszystko ok, organizacja atrakcji współmierna do liczby uczestników - czyli na odczepnego ale tu nie mogę mieć pretensji, tego akurat się spodziewałem. ABC Holiday poległ na całej linii w momencie wypadku - najpierw kręcenie, że samochód nie działa, później, że mieli stłuczkę, a następnego dnia cudownie wrócił do sprawności gdy przewoził gości z rezydencji pod autokar! Brak jakichkolwiek predyspozycji do organizowania tego typu przedsięwzięć, usług turystycznych - właścicielom Abc holiday poleciłbym raczej zajęcie się innym rodzajem biznesu np. kurczaki z rożna wracają do łask:-) Zdecydowanie nie polecam powierzać swojego urlopu ABC Holiday.
    • Przez laryzbyszko
      Dwóch Polaków zderzyło się w Obergurgl. Jeden z nich nie żyje, drugi w ciężkim stanie w szpitalu...
       
      Artykuł: LINK
    • Przez paulaRevelations
      Witajcie
      W drodze do Zakopanego miałam wpadek samochodowy, samochód niestety jest w  strasznym stanie. Na szczęście nic poważnego mi się nie stało. Rzeczoznawca i strasznie nisko wycenił szkody mojego auta. Czy w tej sytuacji mogę coś zrobic?
       
    • Przez leitner
      Jedziesz krzesełkiem a tu nagla ŁUP! - drzewa przewraca się na kolej. Całe szczęście takie "chwile grozy" zdarzają się dość rzadko. 
      Moim jedynym takim ciekawszym przeżyciem na wyciągu był wjazd kanapą w małą trąbę śnieżną  https://www.facebook.com/YauteSavoie/videos/564107583792525/
       
       
    • Przez inbox98
      Witam
      Zostałam potrącona na stoku narciarz nawet sie nie zatrzymał. Dopiero poźniej został złapany. Dostałam już odszkodowanie, ale chciałabym starać się o zadośćuczynienie od niego. Jak je uzyskac?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2018
×
×
  • Utwórz nowe...