Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.01.2017 - 12.01.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.01.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
11 punktów
-
kończąc temat wtorkowego wyjazdu narciarskiego na Skolnity w Wiśle. Ta mała S.N. przypadła mi do gustu z kilku powodów ; od stacji kolejowej około 600m (15 minut powolutku ze sprzętem) , trasy dosyć atrakcyjne i dobrze w tym sezonie przygotowane. Najważniejsze to luz na trasach, szczególnie czerwonej. Miałem załadowany skipass wiślański 4* 4 godziny i po dwóch razach na Skolnitym ,gdy była czynna tylko niebieska trasa miałem zamiar pojechać dwa razy na Stożek gdzie tez jest ,,klimatycznie''. Wtedy Skolnity otworzyło czerwoną trasę i pojechałem jeszcze dwa razy, we wtorek (10.01.2017) z córką Pauliną . Tez jej bardzo się podobało . Zdecydowanie bardziej niż na Nowej Osadzie czy Czantorii, głównie ze względu na luzy na trasach.Jedynym powodem mego wyjazdu wczoraj do Szczyrku -Biła do B.S.A. była ciekawość po szumie medialnym jaki to S.N. czyni. Tez mi się podobało ,ale mam kilka istotnych zastrzeżeń, których nie będę podawał. Wszystko zostało opisane w wątku o B.S.A.Teraz przerwa na badania lekarskie ,ale jestem dobrej myśli i w styczniu chce jeszcze przynajmniej raz na narty pojechać. Większość fotek ma córka na swoim smarfonie , to tylko trzy moje z wtorkowego Skolnity. Od soboty powrót mroźnej zimy.http://www.wetteronline.de/wetter/wisla Jeździć bo luty 2017 to w tej chwili w ,,prognozach '' wygląda ciepło lub bardzo ciepło.9 punktów
-
RAJ NA ZIEMI Belinda Carlisle śpiewała kiedyś „Haven is a place on Earth” – dziś nie mam wątpliwości, że chodziło jej o Tignes we Francji. Ale po kolei. Postanowiliśmy pojechać na narty na początku sezonu – tak, żeby załapać się na jakieś free ski. Początkowo mieliśmy jechać w 6 osób, później 4, a finalnie skończyło się na wyjeździe we dwoje. Jeszcze jak było nas czworo postanowiliśmy sprawdzić oferty zorganizowanych wyjazdów – stąd pojawił się nawet wątek na skinoline. Finalnie zdecydowaliśmy się na wyjazd znaleziony na portalu „nanarty.pl”. Spośród kilku opcji wybraliśmy Tignes. Wielkie podziękowania dla jednego z użytkowników Forum! Gdyby nie @fafek na pewno tak łatwo by nie było. Ale po wymienieniu kilku wiadomości wszystko było jasne. Tylko Tignes Dla mnie taka forma wyjazdu była nowością, więc pozwolę sobie po krótce opisać, jak to wyglądało, bo być może komuś przyda się taka wiedza. Cena 1590 zł za dwie osoby, w tym przejazd autokarem, zakwaterowanie i karnet (w wersji rozszerzonej Espace Killy, czyli obejmujący zarówno Tignes, jak i Val d’Isere). Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ zdecydowaliśmy się na ten wyjazd w ostatniej chwili i gratis otrzymaliśmy szkolenie narciarskie (ja akurat nie skorzystałem, ale moją lepszą połowę chętnie wysłałem) o wartości 300 zł – 10 godzin z instruktorem w 3-osobowej grupie. Dodatkowo musieliśmy zapłacić wakat za dwa puste miejsca w apartamencie – 300 zł, ale jako, że zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, to wyszło nas 200 zł za puste łóżko. Moim zdaniem cena jak najbardziej akceptowalna za 4 osobowy apartament tylko dla dwojga. Przejazd komfortowym autokarem. Zbiórka w Katowicach (gdzie dowiezieni byli uczestnicy z pozostałych miast np. Warszawy czy Gdańska) i wyjazd o 21. Po drodze jeszcze kilka przystanków (Gliwice, Opole, Wrocław, Zgorzelec). Do Tignes jechaliśmy prawie 23 godziny. Dość długo. Podróż mijała miło i spokojnie. Jedyny minus organizacyjny, to trochę za długie przerwy – przykładowo było powiedziane: „przerwa 20 minut”, a finalnie odjazd był po 30-35 minutach. Także gdyby była bardziej zdyscyplinowana ekipa, to być może udało by się z godzinę do półtorej urwać z czasu podróży. Ogólne wrażenie mimo tej jednej rzeczy pozostało dobre. Przyjazd do Tignes, rozlokowanie w dwóch hotelach – tutaj było trochę zamieszania, ale wiadomo, że tak zawsze bywa, kiedy podjeżdża 50-cio osobowa grupa. Po kilkudziesięciu minutach wszyscy byli w apartamentach, które jak to podobno we Francji jest od lat – małe, ciasne, ale przytulne i dobrze wyposażone Tyle o wyjeździe i organizacji. Tignes to miejscowość składająca się z trzech części: Tignes 1800, Tignes 2100 i Val Claret. My mieszkaliśmy w Tignes 2100 – o ile w Tignes 1800 śnieg można było spotkać tylko na trasach, o tyle w Tignes 2100 było go naprawdę sporo – jak okiem sięgnąć wszystko białe i zaspy na ulicach. Miejscowość niewielka, składa się z dwóch dużych budynków (z których każdy mieści na dole sklepy i restauracje, a u góry hotele i apartamenty) oraz wielu mniejszych pensjonatów i hotelików. Całość tworzy spójną przestrzeń, dobrze zaprojektowaną o charakterze typowo wypoczynkowym. Tignes 2100 i Val Claret oddziela niewielkie jezioro, w całości pokryte lodem. Wspomniane Val Claret to zlepek kilkunastu wysokich budynków, które w porównaniu z majestatycznymi górami wyglądają wręcz groteskowo. Zarówno z Val Claret, jak i Tignes w każdą stronę ciągną się wyciągi. W zasadzie działa to tak: wychodzimy z hotelu i wsiadamy na wyciąg, bądź zjeżdżamy kilkadziesiąt metrów i wsiadamy na inny. Owszem, jeśli ktoś mieszka na „obrzeżach” to musi liczyć się (w skrajnych przypadkach) z pokonaniem kilkuset metrów do najbliższego wyciągu. Ale i na to jest skuteczna recepta. Po Tignes 2100 krąży skibus, który po zrobieniu pętli, przejeżdża do Val Claret i zawraca. Cała trasa skibusa w jedną stronę to jakieś 8 minut Sam ośrodek narciarski wywarł na mnie piorunujące wrażenie. Na pewno miała też na to wpływ pogoda, która zdecydowanie dopisała. Trasy bardzo dobrze przygotowane, dostosowane do potrzeb wszystkich narciarzy: od bardzo prostych po wymagające. Raz jeszcze podkreślę, że mieliśmy karnet rozszerzony na cały region Espace Killy, więc mogliśmy jeździć również w Val d’Isere. Jeśli chodzi o tę drugą miejscowość, to w zasadzie nie wiem, jak wygląda, bo skupiłem się tam tylko na jeżdżeniu i to raczej trzymałem się okolic związanych z Pucharem Świata. Cały region oferował naprawdę mnóstwo atrakcji: kilka parków dla najmłodszych adeptów narciarstwa, dwa snowparki z przeszkodami o różnych rozmiarach i skali trudności, a także 10 000 hektarów off piste (!!!). A to wszystko to tylko dodatek do 300 km tras narciarskich. Oczywiście w grudniu było czynnych „zaledwie” 75% z tych 300 kilometrów, ale i tak ogrom ośrodka naprawdę powodował uśmiech na twarzy. W czasie kiedy moja lepsza połowa pobierała nauki, ja albo sobie jeździłem rozkoszując się możliwościami, jakie dawała tak duża różnorodność tras, albo atakowałem gwiazdy pucharu świata, które w większości okazały się być bardzo sympatycznymi osobami J W ciągu dwóch godzin na gigantce byłem w stanie zrobić koło 50-ciu kilometrów. Kolejek do wyciągów absolutnie nie było, na trasach ilość ludzi też znikoma – może lekka gęstwina pojawiała się tylko na początku tras w miejscach, gdzie krzyżowały się np. 4 wyciągi. A jeśli chodzi już o same wyciągi to w ośrodku jest pełen przekrój: począwszy od „kreta”, który w kilka minut tunelem wydrążonym w skale wyciąga narciarzy np. z 2100 m n.p.m. na ponad 3000 m n.p.m., przez gondole i nowe kanapy, zadaszone i osłonięte od wiatru taśmociągi na płaskich odcinkach, po archaiczne krzesła bez podnóżków, którymi wyjazd zajmuje tyle czasu, co przygotowanie jajecznicy na bekonie, zjedzenie śniadania i umycie naczyń po 6 osobach… czyli niemało jak na wyciąg. Jednakowoż piękne widoki w większości przypadków absolutnie rekompensowały tych kilka długich podróży. Zupełnie inną kwestią są ceny. Na pewno tanio nie jest. Nestea i cola w knajpie przy wyciągu to 9 euro. W restauracjach w miasteczku ceny już przyjemniejsze. Duże piwo Leffe Blonde podawane w dość oryginalny sposób, które stało się moim podstawowym napojem w Tignes kosztuje 8 euro. Wyjście na pizze dla dwóch osób to +/- 30 euro. Kawałek (nawet całkiem spory) szarlotki to 8 euro (jakoś tak ciągle trafialiśmy na tę wartość). Ceny w sklepach niewiele odbiegają od naszych, polskich, także zakupy w Carrefourze były miłym zaskoczeniem. Drogi jest też autobus do Val d’Isere – sprawdziliśmy, że przejazd w jedną stronę to 6,30 euro od osoby – drogo biorąc pod uwagę fakt, że przecież przy rozszerzonym karnecie można to zrobić za free przejeżdżając górami – dlatego korzystaliśmy tylko z tej drugiej opcji W Tignes i Val d’Isere istnieje wiele możliwości zagospodarowania wolnego czasu. Można się wybrać na przejażdżkę psim zaprzęgiem, polatać moto- lub paralotnią, zafundować sobie nurkowanie pod lodem, snow karting czy heliskiing. Dwa ostatnie bardzo mnie ciągnęły, ale finalnie nie skorzystałem. Za to z czystym sumieniem polecić mogę spacer dookoła jeziora lub wyjście do aquaparku – za okazaniem skipassu raz na dzień można wejść do „Le Lagon”. Sam obiekt nie powala, ale zawsze fajnie jest się wymoczyć w bąbelkach czy chwilę popływać po całym dniu jazdy na nartach. Spa i siłownia są dostępne za dodatkową opłatą. I to chyba tyle, jeśli chodzi o wyjazd do Tignes. Powrót był dłuższy, trwał aż 24 godziny… Ale nie miało to już żadnego znaczenia, bowiem nic nie było w stanie zaważyć na ocenie wyjazdu. Tignes w 100% sprostało naszym oczekiwaniom. Każdy dzień był udanym. Już sam widok z balkonu witając nas każdego ranka oznajmiał wszem i wobec, że będzie to narciarsko niezwykle udany dzień. Zdecydowanie polecam tę miejscówkę. A jeśli chodzi o organizatora, no cóż… Jeśli dostanę w marcu czy kwietniu tydzień urlopu, to z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że pewnie sprawdzę z nimi kolejną francuską miejscowość. Poniżej kilka zdjęć z wyjazdu. Jeśli chcecie więcej, znajdziecie w galerii w albumie Tignes-Val d'Isere. A gdyby kogoś interesowały bardziej/również zdjęcia z moich „łowów”, to znajdzie je w tym albumie lub w wątku Alpejskie Laseczki (tak sądzę ).8 punktów
-
Dzisiaj Białka Tatrzańska. Temperatura przez cały dzień -2 do 0 stopni + praktycznie cały dzień opad śniegu (czasami się przejaśniało) dały naprawdę bardzo dobre warunki. Oblodzenia na niektórych trasach były przykrywane przez stały opad śniegu. Ludzi do godziny 14.30 całkiem sporo - do wyciągów kolejki 5 do 10 minut, największe na Pasieka Express. Od 14.30 coraz mniej luda, a od godz. 15.30 jazda na bieżąco bez stania na każdym wyciągu. Aż żal było kończyć o 16.30. No i trzeba przyznać, że dzisiaj przydały się osłony na tych nowszych krzesłach.8 punktów
-
Dzisiaj ruszyła Góra Kamieńsk, a konkretnie jedna trasa po lewo od krzesła. A jak ruszył ten górniczo - kopalniany przybytek to i ja musiałem się tam pojawić - brak czasu ostatnio przeszkadza pojechać gdzieś w prawdziwe góry. Poranna pobudka, chwilę później już przy aucie a tu trzeba odśnieżać.. 10 cm świeżego opadu w Łodzi, no nieźle. Start w drogę, autostrada jak i gierkówka zasypane śniegiem, ale udaje się zameldować pod górką o 8:45. Szybkie ogarnięcie, kupno karnetu (9-13:30 / 40 zł), wybiła 9:00 na zegarze więc pora ruszać na krzesło. Krzesło - no własnie.. Wolne, niewyprzęgane krzesło jedzie na górę ponad 5 minut - tyle samo co niewyprzęgany talerzyk, który ma jedną zaletę: nie zatrzymuje się co 3 minuty, bo ktoś nie potrafi na niego wsiąść . Oj, przydałby się taki wyprzęgany talerzyk - byłoby pięknie. Widok z krzesła: Na trasie miękko - stok, który był ratrakowany wieczorem zdążył przykryć się w nocy kilkucentymetrową warstwą świeżego. Czasem intensywnie padał śnieg, a przez cały czas było szaro i brakowało kontrastu. Ale nie ma co marudzić, jazda naprawdę przyjemna. Po dwóch wjazdach krzesłem, które co chwile staje postanowiłem się przenieść na talerzyk, trasa tuż przy talerzyku jakby ciut bardziej nachylona - przyjemna jazda w miękkim śniegu, ale czasem udało się dodrapać do twardego pod spodem, a wtedy było już bardzo przyjemnie . Szaro, buro, płaskie światło.. Niemniej na twarzy i tak banan, 30 zjazdów odhaczone, nogi nawet czuć - jest pięknie :). I mały bonus video ze spokojnego zwożenia tyłka: Pozdrawiam z nizin całą narciarską brać!7 punktów
-
Czas na parę słów o Beskid Sport Arena od "nizinnego" narciarza, który chyba powinien znajdować się w targecie przedmiotowej stacji. Dziś razem z żoną odwiedziliśmy BSA po popołudniowym ratrakowaniu. Przyglądaliśmy się tej inwestycji od dawna, w sumie dzięki wysoce rozwiniętemu marketingowi stacji, widocznemu też tutaj na forum. Na wstępie dodam, że nie mam żadnego związku z właścicielami, co pozwala mi bezstronnie ocenić ośrodek. Początkowo mieliśmy w planach pojechać tam w piątek rano, ale moja partnerka wybrała jednak ponownie SON jako ostatni przystanek przed powrotem do centralnej Polski. Szybkie sprawdzenie na kamerkach po 15 czy ratrakują i "już" o 16.20 byliśmy na dolnym parkingu. Tu pojawił się pierwszy "+" oraz jednocześnie "-". Panowie parkingowi sprawnie pokierowali nas na miejsce, co mi się bardzo podoba i mogliśmy przejść pod kasy. Co było minusem? Na górnym parkingu były 4 wolne miejsca (nie licząc tych z pachołkami), tutaj pytanie czy brak jest komunikacji między obsługą z dolnego i górnego parkingu, czy nasz samochód był za niskiej klasy:P, abyśmy byli godni zaparkować kilka kroków od wejścia (mam nadzieję że to pierwsza kwestia). Kupuję 2 karnety 2 godzinne po 49zł. Czy to dużo? Nie mało, ale darmowy i przygotowany parking, schludne i darmowe toalety stanowią wartość dodaną do karnetu. Tanio chyba już było i więcej nie będzie. Brakuje karnetów typowo porannych i wieczornych oraz pakietów zjazdów. To też pewnie kwestia czasu i zainteresowania ze strony kupujących. Obecne ceny są "obarczone podatkiem od nowości". Trochę brakuje oznakowania gdzie się udać po wjechaniu na piętro windą i dalej na wyciąg, i nie byliśmy w tym jedyni trochę zagubieni. Pierwszy wjazd 16.40, ostatni 18.35. W tym czasie jeżdżąc rekreacyjnie zjechaliśmy 13 razy z 5 minutową przerwą. W zależności od kolejki do wyciągu (jeśli już to symboliczne) wjazd i zjazd zajmował nam od 7 do 12 minut. W przypadku gdy będą kolejki po 15 minut ( jak można przeczytać na FB stacji) to bez sensu jest kupować karnet czasowy. Mimo, że sztruksu nie zaznaliśmy, to jeździło się bardzo fajnie. Widać, że śniegu mają pod dostatkiem. Dodatkowo dziś w nocy dopadało naturalnego. Jedynie na górnym odcinku czerwonej części trasy były niewysokie muldy (pewnie nie było tam ratrakowane) i trochę lodu. Podział na trasę czerwoną i niebieską wybitnie sztuczny, stworzony tylko dla celów marketingowych. I chyba bardziej w stronę czerwonej. Będąc szczerym jest to jedna trasa z małymi wariantami przejazdu i tyle. Bardzo początkujący i uczący się mogą mieć problemy co trochę nie pasuje do wizji stacji rodzinnej. Mi się nachylenie bardzo podobało. Kiedyś jeździłem tutaj (chyba w 2004 lub 2005) i parę wspomnień wróciło. Na sam koniec naszej jazdy czasem pojawiały się połacie pokrywy lodowej, ale można było je ominąć. Także trasa i przygotowanie na plus, a może bardziej w kategorii normalności i tego czego oczekuję od stacji narciarskiej. Wsiadanie na kanapę bez problemu, tylko czemu nie zamontowano tam taśmy (ach to wygodnictwo)? Trochę słabiej może się wysiadać, zwłaszcza gdy na kanapie podróżuje 6 osób (nam się to zdarzyło raptem 3 razy) i nie koniecznie wszyscy potrafią się zachować w wąskim miejscu. Takie samo wąskie gardło jest raptem kilka metrów dalej, gdzie oczywiście dużo ludzi się zatrzymuje. Nam się trafiła grupa ponad 10 osób robiąca sobie punkt zbiórki w najwęższym miejscu, nie dając możliwości przejazdu. Sporo uwag można mieć do zakończenia trasy i dojazdu do wyciągu. Niestety jest tam dosyć wąsko, od samego początku był tam lód, do tego poustawiane na środku znaki "zwolnij" spowodowały parę upadków osób słabiej jeżdżących. Mogą wystąpić problemy z zatrzymaniem się. Podejrzewam, że będzie tam sporo wypadków przez ferie. Zejście ze stoku znajduje się tuż za lodową pułapką. W przypadku dużego obłożenia będzie tutaj chaos. W mojej ocenie należy to inaczej rozwiązać. Całą stację odbieram pozytywnie, bez przesadnej gloryfikacji. W skali szkolnej to do oceny 5 jeszcze trochę brakuje, ale solidne 4 można dać. Bardziej traktuje to jako właściwy standard jaki powinna reprezentować nowoczesna (niezabytkowa) stacja. Moja żona skwitowała to stwierdzeniem, że "nie było tak źle" w odpowiedzi na negatywne opinie na fb. Fajny punkt na mapie się pokazał, gdzie można spędzić kilka godzin. Chociaż na cały dzień (i więcej) bym się nie zdecydował. Polecam każdemu pojechać osobiście, sprawdzić i samemu wyrobić sobie opinie, oczywiście nie w okresie "kolejkowym". Na pewno nie będzie to jedyny cel moich odwiedzin w Szczyrku, ale chętnie kiedyś tu wrócę na pojedynczą wieczorną wizytę.6 punktów
-
Dziś przed południem byliśmy w Nowej Osadzie. Mam do tej stacji mieszane uczucia. Niby wszystko jest ok, ale wolę Soszów lub Stożek. Temperatura koło 0. Do wyciągu na bieżąco. Na trasach trochę ludzi, ale gdy dzieciaki ze szkółki skończyły zajęcia to było pusto jak na zdjęciu poniżej. Fajne warunki, sporo puchu, zwłaszcza na trasie przez las. Po 12 widać było już pogorszenie warunków. Wieczorem w planach miała byś Istebna, a wyszło szczyrkowskie BSA. Przyjechaliśmy o 16.40. Sztruksu po ratrakowaniu już nie było, ale warunki bardzo fajne. Na górze -3 stopnie. Sporo osób jeżdżących. Do wyciągu na bieżąco, czasem chwilkę trzeba było postać. Szerszy komentarz zamieszczę w temacie o BSA.6 punktów
-
6 punktów
-
Powtórzyłem dziś Dwie Doliny- Wierchomla -Szczawnik. Dziś tez 6 godzinny karnet kosztował 25 zł. Super cena! Oczywiście warunki były bardzo dobre. Stok jest zmrozony i twardy jak beton. Objechalem znów wszystkie trasy. Dziś zacząłem później bo rano było -21 stopni. Jeździłem od 9. Później, tak kolo 12-13 było nawet przyjemnie. Niebo czyste, bez chmur, nie było wiatru. Można powiedzieć było nawet ciepło. Szkoda tylko, że wyciąg w Wierchomli jest taki wolny. Traci się czas na wjazdy zamiast jeździć. W szałasie upieklismy sobie kiełbaski, i nie tylko, ale ja robiłem za kierowcę, wiec kielbasa musiała mi wystarczyć. Jutro jeżdżę w Krynicy! Mam nadzieje, ze mróz odpuści, teraz o godz 23 jest -18 stopni. Mróz trzyma!6 punktów
-
Wrażenia trochę spóźnione, bo z długiego weekendu, ale dopiero dziś jakoś udało się znaleźć chwilę i poukładać zdjęcia: Po raz trzeci wybraliśmy się na przełomie roku do Černego Důlu koło Jańskich Łaźni, żeby pojeździć w tamtejszym ośrodku SkiResort. Ale warunki w ubiegłym roku (relacja tu: http://www.skionline.pl/forum/topic/20159-pec-i-ja%C5%84skie-%C5%82a%C5%BAnie-sylwestrowo-noworoczne-nartowanie/) to ziemia a niebo, i to praktycznie dosłownie, bo rok temu było zielono, a w tym biaaało, mroźnie i śniegu po kokardę, to znaczy spokojnie ok. metra! Myślę, że aktualnie w Karkonoszach jest więcej śniegu, niż w wielu topowych ośrodkach w Alpach. Tak to wyglądało w piątek rano z okien hotelu: A tak już na stoku:5 punktów
-
Jako że dziś ostatni dzień mrozów a ja uwielbiam jeżdzić w mrozie trzeba było się wybrać na narty. Padło na Skolnity - jeden z ulubionych stoków zwłaszcza że chodzi trasa czerwona. Wyjazd o 7 rano i w okolicach Skoczowa taka oto temperatura Na domiar złego chyba zapomniałem zmienić płyn do spryskiwaczy i cała drogę miałem widok jakby padał śnieg Melduje się na miejscu o 8.20, temperatura -16st, karnet na 3h i w drogę. Na górnym parkingu razem z moim jest 5 aut - na stoku max 8osób - MIÓD MALINA Trasy zmrożone, fajnie przygotowane. Jeżdząc do godziny 12 warunki niezmiennie bardzo dobre. Jedynie na początku czerwonej lekkie poletko lodu - do ominięcia po bokach. Zero kamyków, odsypów itp. Czasami jakaś grudka śnieżna którą można było po prostu rozjechać. Gdy kończyłem na parkingu około 10 aut, a na stoku może łącznie ze 30 osób - zero kolejek, warunki dalej super tylko niestety temperatura poszła mocno w górę. Na podporach zaczęło kapać, na dole Wisły tylko -3st - szkoda. Generalnie wyjazd na 5 a warunki na -5 Jeśli się uda w sobotę powtórka5 punktów
-
Wczoraj byłem z córką na nartach w Wiśle-Skolnity a dzisiaj pojechałem zachwycić się BSA w Szczyrku- Biłej. W oba dni pojeździłem całkiem fajnie. Z tego porównania zwycięsko wyszły Skolnity. BSA mnie nie zachwycił. Oczywiście bardzo złe opinie na temat tej S.N. na Facebooku są mocno przesadzone przesadzone,ale mankamentów jest sporo a trasy jak dla mnie mniej ciekawe niż na Skolnitym. To moja prywatna ocena , szczegółów nie będę podawał ( skionline.pl jest wszakże patronem medialnym BSA). Pogoda i warunki narciarskie. Wczoraj w Wiśle temperatura -9 do -7 ,prawie bezchmurnie, warunki dobre ,trochę połaci lodowych i grudek lodowych, kamyków brak. Ogólnie pogoda i warunki wczoraj na Skolnitym w skali 1-6 na mocne 4. Dzisiaj w Szczyrku- Biłej prawie bezchmurnie ,temperatura od -7 do -2 .Pogoda idealna narty.Dzisiaj trasa w BSA w godzinach 11:20 do 15:05 (w tych godzinach jeździłem) już mocno zmaltretowane. Trochę połaci lodowych ,sporo odsypów i wcale niemało grudek lodowych (na dole trasy po lewej). Pisze trasa bo tam jest jedna szeroka trasa przedzielona w połowie i uatrakcyjniona na dole tunelem.Oceniam dzisiejsze warunki narciarskie w B.S.A. na 3 z plusem.Ogólna ocena B.S.A. dzisiaj to -4 (skala 1-6). Śniegu naturalnego w Szczyrku zdecydowanie więcej niż w Wiśle bo 30cmi więcej, Wisła 15 cm i więcej.Ocena grubości pokrywy śnieżnej ,,na oko". Kilka fotek wstawię jutro.Nadchodzi krótkie ocieplenie, ale styczeń zapowiada jako zdecydowanie mroźny.5 punktów
-
W niedzielę postanowiliśmy pojeździć w Černym Důle. Ośrodek reklamuje się jako rodzinny, ale nie jest to tylko ośla łączka, ale ma też parę ciekawych tras, w sumie ponad 7 km, więc na pół dnia może być, jak najbardziej. Trasy obsługują dwa przedpotopowe, trzyosobowe krzesełka, dość mocno już zdezelowane. Tak się zastanawiałam, czy one starsze ode mnie, czy nie, choć wydaje mi się, że ja się jednak lepiej trzymam… Krótsze krzesełko (U lomu) miało być w ubiegłym roku wymienione na „czwórkę” z demobilu z Ratschings i wydłużone, ale coś im nie wyszło, więc ponoć mają to robić przed 2017/2018 r. W każdym razie przyszykowane są już nowe trasy od góry i fundament pod podporę, więc na pewno nowszy wyciąg będzie wartością dodaną dla tego sympatycznego ośrodka. No właśnie – w porównaniu do sezonu 2013/2014 wytyczono nowe, widokowe trasy – niebieską 6c „Holandską”, typowa rekreacja i niebiesko-czerwoną "Wyhlidkową”, na której były takie „tłumy”: Warunki również w niedzielę były wyśmienite i tym razem było pustawo, jazda na bieżąco, bez kolejek. Nie wiem tylko, po co wszystkie armatki pracowały na full, więc zamiast obcowania z naturą mieliśmy huk i śnieżny prysznic na wyciągu. A Černym Důl pożegnał nas taką pogodą i takimi widokami: Po 13.30 trzeba było kończyć i wracać do domku, niestety ...5 punktów
-
W całym ośrodku wszystko chodzi, czynne wszystkie trasy, warunki bajeczne – śnieg puszysty, lekki, stoki dobrze przygotowane, mimo takich opadów. Pewnie, że sztruksu nie było, ale trasy trzymały się do końca dnia i to przy tłumach narciarzy. Pogoda lepsza niż w zapowiedziach, bo co prawda codziennie trochę prószył śnieg, ale były też przejaśnienia, a w sobotę to nawet ładne słoneczne przedpołudnie, tylko pioruńsko zimno, tak do -15 stopni na górze. W piątek zdecydowanie najwięcej ludzi w Jańskich, parkingi pękają w szwach, 95% to Polacy, rejestracje głównie dolnośląskie, ale nie tylko. Na stokach nawet się to jakoś rozłożyło, chociaż trzeba było uważać, żeby bezpiecznie się wyminąć, ale trasy szerokie, urozmaicone i długie, więc każdy gdzieś tam sobie miejsce znalazł. Do wyciągów niestety kolejki, najgorzej chyba przy gondoli, raz staliśmy 25 min, raz 30 min., więc daliśmy sobie spokój, Hoffmanky i Protez nieco sprawniej. Gastronomia – dramat, nie dawała sobie rady, w knajpach dzikie tłumy, żeby nie to zimno, to chyba byśmy odpuścili nawet tę gorącą czekoladę czy grzane wino. Na Hoffmankach dalej nic nie ma, nawet kiosku. Ze skibusami pod koniec dnia też trochę chaos i nie najlepsza organizacja – przystanek kompletnie zakorkowany, busiki za małe, więc ludzie nie wszyscy się zmieścili, no ale zrobili dodatkowe kursy, więc chyba każdy jakoś tam dotarł. W sobotę nieco luźniej, przypuszczam, że sporo narciarzy przyjechało w piątek tylko na jeden dzień. Warunki dalej rewelacyjne, a i pogoda też bardziej spektakularna, mimo, że wciąż mróz siarczysty: Tu na ostatnim zdjęciu jedyny pusty stok - Freeride, z fajnymi muldami.5 punktów
-
4 punkty
-
No staram się, staram ale nie w tym sezonie. Na razie powoli stawiamy diagnozę, bo wydolność cały czas spada. Z 35 zostało 20% i pojawia się woda. Będą mnie od jutra wyszczuplać. Cardionopatia przerostowa. Trochę mu się przytyło, memu sercu znaczy się. Raczej chłopaki ciężko będzie z nartami ale cuda się zdarzają. No dobra ale nie mazać się tu nade mną, tylko śmigać ile się da. Śniegu macie pod dostatkiem a jeszcze dosypie.4 punkty
-
4 punkty
-
Na BSA chcę wpaść i osobiście sprawdzić organoleptycznie zarówno "ochy i achy" jak i krytyczne opinie. Dla mnie trochę nie moja bajka. Tzn stacja jednotrasowa, jednogórkowa, zwał jak zwał, to wizyta na max 3 godziny. Potem robi się nudno, zwłaszcza jak przejazd zajmuje 5minut z wjazdem na górę i przysłowiowym "dmuchaniem nosa". A jak sporo ludzi na stoku to już w ogóle bez sensu spędzić tam więcej niż 2 godziny (stać w kolejce to już masakra). W poniedziałek jeździliśmy na soszowie, po 3,5h już się nie chciało. Warunki były fajne, twardo, przewidywalnie, pusto. Ale ile można męczyć tą samo, zwłaszcza jak jeżdżę z żoną w tempie raczej rekreacyjnym. Wobec powyższego na takim SONie aż chce się spędzić cały dzień, gdyż sam przejazd wszystkimi trasami zajmuje że 3h. Dziś nawet parę minut staliśmy do orczyka na czyrnej i suchym. Wracając do BSA to pewnie pojeździmy 2h i może kiedyś wrócimy na wieczorną jazdę.4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Ja bym się pisał na pierwszy raz, jeśli tylko mi termin spasuje i da się wypożyczyć jakiś sprzęt3 punkty
-
Jak coś, to Cię podciągniemy.... Będziesz pierwszym w historii narciarzem korzystającym z wyciągu... skitourowego!3 punkty
-
Witam narciarską brać na Śląsku. Od dziś kilka dni śmigam w Ochojcu. Zna ktoś ten ON? ?3 punkty
-
Trochę mieszasz pojęcia. Co ma górka do jakości oferowanej przez stację? Górka może mieć i 100m, a stacja może być wzorcowa! Chodzi o infrastrukturę, zaplecze itd. I odwrotnie, co z tego, że na Pilsku jest jedno z najlepszych miejsc na narty. Przez to wcale ON Pilsko nie będzie najlepszym ośrodkiem. O Białce też tak pisano, że to kiepska stacja bo nie ma gór. Oczywiście, nie ma tam wielokilometrowych tras, ale stacja jest najlepsza w Polsce i jak pokazali właściciele nawet "bez gór" można otworzyć najlepiej działający biznes narciarskich w kraju.3 punkty
-
Trzeba kuć żelazo póki gorące Kto chętny na spotkanie skiturowe w szerszym gronie skionlinowców?2 punkty
-
W święto Trzech Króli razem z trójką skiturowych przyjaciół ( Rafał 1 -Nurek ,Rafał 2 i Łukasz ) zdecydowaliśmy się zrobić skiturę na Halę Lipowską w Beskidzie Żywieckim ( 1324 m n.p.m) . Plan na ten dzień był trochę inny ( Ploska w Wielkiej Fatrze ) , ale aktualna pogoda ( duży mróz , a przede wszystkim prognozowany dosyć mocny wiatr ) wymusiły na nas zmianę planów i nie żałujemy . Startujemy z parkingu w Złatnej ok.7,50 przy minus 14 stopniach i zaczynamy podejście w pięknych i baaardzo zimowych okolicznościach przyrody . Im wyżej , tym zimniej , niestety nie ma inwersji . Dochodzimy do dosyć sporej i eksponowanej polany poniżej Hali L. i krajobraz zaczyna kształtować śnieg i wiatr .Niektóre zaspy mają grubo ponad 2 metry . Szron na mojej twarzy to efekt -22 stopni Celcjusza i pizgającego wiatru Na szczęście po jakimś czasie wchodzimy w las , a tam dużo spokojniej , no i zaczyna przebijać się przez chmury słoneczko . W końcu dochodzimy do schroniska , a tam na termometrze przy wejściu tylko -18 . Grzane piwo w środku smakuje wybornie . Godzinny popas , suszenie ciuchów , pogawędki z turystami , skuterowcami i pora się zbierać . Celem naszym jest dojście do najwyższego punktu powyżej nieczynnego wyciągu na Hali L. Teraz już tylko przepinka i jazda w dół . Najpierw wzdłuż wyciągu , a potem wzdłuż linii energetycznej . Zjazd to czysta poezja - super śnieg , jego ilość , nachylenie trasy , no po prostu orgazm . Dojeżdżamy do parkingu i na tym kończymy naszą turę .2 punkty
-
Wybrałem się dziś wczesnym rankiem,by zawalczyć o puchar burmistrza Dukli w stacji Chyrowa.Na drodze Gorlice-Chyrowa spotkałem parę niewielkich zasp, ale ufny w swoje napędy z blokadą kontynuowałem podróż. Ale w miejscowości Pielgrzymka nagle wpakowałem się w zaspę,którą sforsować mógłby tylko ratrak. Zaspa nie była pusta,tkwiły w niej 4 auta zasypane po dach ,jeden z kierowców w desperacji grzebał w śniegu nartą.Udało mi się wycofać po śladach,zostawiając tych nieszczęśników pewnie na parę godzin,bo zamieć nie ustawała a tylko pług wirnikowy mógł ich uwolnić.... Zmartwiony,że puchar przejdzie koło nosa, wróciłem do domu, w którym już była informacja na stronie stacji, że zawody odwołane z powodu warunków atmosferycznych...2 punkty
-
Masz z czego bo młodsza córka zaszczyca mnie swoją obecność na nartach raz lub dwa razy w sezonie a starsza 5 lat temu z narciarstwa zrezygnowała całkiem. Obie były trzykrotnie ,będąc dziećmi na tygodniowych wyjazdach narciarskich z instruktorami. Niestety narciarstwo nie stało się ich pasją.Ich partnerzy życiowi nie jeżdżą na nartach i w ogóle mało sportowy tryb życia prowadzą. Przepraszam za OT. Ja ograniczam się tylko do kilku fotek na wyjeździe narciarskim. Mnie się Twój filmik podoba.2 punkty
-
Ja oddałem swój głos na Rysiankę Do terminu się dostosuję Mam nadzieję że będzie debiut,mój A i sprzęt skiturowy jest gdzie wypożyczyć2 punkty
-
Wybierając się w weekend na jednodniowe nartowanie, a mając w planach Janskie,rezygnowaliśmy z Nich,właśnie z powodu tłoku na stokach. Lądowaliśmy w Czarnym Dule i... jakoś fajnie Nam się tam jeździło Dzięki za tę fotografię i przywrócenie wspomnień...."Wieki" tam nie byłam Byłaś w Rokytnice n.Jizerou? Dla mnie to też fajny i urozmaicony ośrodek narciarski .Pozdrawiam.2 punkty
-
A była już awaria wyciągu z ewakuacja alpinistyczną transmitowaną przez wszystkie ogólnopolskie dzienniki? Jeśli nie to słabo z tym marketingiem.... okoliczne nowe kanapy robiły to juz w pierwszym tygodniu..... ;-);-)2 punkty
-
wypożyczyć skitury można w Korbielowie. Ja proponuje Pilsko i trasa na Rysianke - łatwo i przyjemnie + do tego fajne widoki Zjazd z Rysianki Iub powrot na Miziowa - kwestia dogadania2 punkty
-
2 punkty
-
Cześć "Jak nie chcą to niech nie jeżdżą a jak jeżdżą to niech nie wyglądają jak pierdoły" - zazwyczaj działa. Jak zona nie ma parcia nic nie poradzisz ale córkę pilnuj bo ma papiery a jak będzie jeździła z mamą to pozostanie na tym poziomie po wsze czasy. Dzięki Tobie zobaczyłem jak wyglądają wszystkie traski na tej górce bo jak tam kiedyś byłem to śnieg był tylko pod krzesłami w przecince i na talerzykach, za to było w słońcu 25 stopni. Pozdrowienia2 punkty
-
Nie będę komentował Twojego gustu smakowego, bo każdy ma swój, ale jedno nie przeszkadza drugiemu. Smaczny bigos, czy dobrą kiełbasę ok, ale jednak fajnie gdy oferowane jest nie tylko to i nie musi być to od razu Atelier Amaro. Zobacz co się dzieje w Austrii, czy Włoszech na stokach. Tam zjesz w knajpie zarówno rzeczy stosunkowo proste, jak i rzeczy, których dobra knajpa w centrum Krakowa, czy Warszawy by się nie powstydziła. Często knajpy mają extra wystrój. Takich miejsc brakuje na polskich stokach. Jeżeli na BSA powstało coś więcej, to tylko na plus.2 punkty
-
Jasiek, a co ma do tego współpraca skionline.pl i BSA? Masz uwagi to pisz, takie twoje prawo. Jeżeli będą celne, to pewnie osoby z BSA, które tez czytają nasze forum, wezmą je pod uwagę.2 punkty
-
Witam, Ostatni długi weekend spędziłem w dobrym towarzystwie w Beskidzie Żywieckim. Wszyscy jesteśmy z Dolnego Śląska i plany były jak zwykle na Karkonosze. Jako że jeszcze tydzień temu w naszych lokalnych górach ze śniegiem było raczej kiepsko w ostatniej chwili zmieniliśmy cel naszego wyjazdu. Kilka osób pytało mnie jak było. Aby się nie powtarzać postanowiłem zrobić jeden opis i go gdzieś zamieścić. Opis będzie raczej krótki i zwięzły bez zdjęć bo nic nie przebije tych, które się po tym weekendzie wszędzie pojawiły Lokum znaleźliśmy w Gawrze w Złatnej Hucie. Aż dziw że się udało bo pierwsze telefony sugerowały że wszystko w okolicy wyprzedane. Było nas razem 12 osób + 2 psy. Pierwszy dzień weszliśmy na Rysiankę (drogą) i zjechaliśmy na stronę Sopotni. Śnieg w lesie fajny i głęboki ale stok okazał się trochę jak na te warunki za płaski. Zwłaszcza dla mnie bo wziąłem tego dnia deskę. Musiałem trochę na niej kijkować . Powrót drogą podejścia. Lepszy wariant odkryliśmy dopiero ostatniego dnia. Drugiego dnia miał być wypad na Pilsko. Część ekipy miała pojechać samochodami w obie strony, część w jedną a część w obie strony na nartach. Droga na nartach "tam" bardzo przyjemna. Podejście na Trzy Kopce w dziewiczym śniegu potem po śladach granią. Na otwartych polanach lekkie powiewy arktycznego powietrza dawały do myślenia. Z polskiego przedwierzchołka Pilska lasem dotarliśmy do Schroniska na Hali Miziowej. Wystartowaliśmy trochę za bardzo w prawo i potem musieliśmy ostro trawersować przez strome zarośnięte zbocza w lewo. Trzeba było się trochę ogrzać. Kontakt telefoniczno SMSowy z grupą samochodową uświadomił nam że żaden samochód tego dnia nie odpalił. Ci co mieli zamiar wracać wygodnie nie mieli więc wyjścia . W drodze powrotnej na Trzech Kopcach odbiliśmy w kierunku Rysianki by po ok 1/2 km odbić w lewo w las. Czekał tam na nas rzadki las, wspaniały śnieg, i dobre nachylenie . Wieczorem bez problemu odpaliłem dla próby moje autko. Znajomi którym to się potem też udało mieli zamiar wracać wcześniej ale nie dojechali dalej niż 20 km . Oprócz mojego jeszcze jedno auto udało się uruchomić. Następnego dnia mieliśmy zamiar wejść na Krawców Wierch. Wcześniej zostawiając jedno auto na dole w "centrum" Złatnej. Niestety to drugie działające auto dołączyło do grona buntowników. Kierowcy i Mechanicy zostali walczyć z przeciwnościami losu a ja w mniejszej grupce wystartowałem na Polanę Lipowską. Potem był piękny zjazd w lesie na stronę Żabnicy i podejście po znalezionych śladach, które nie wiedzieć czemu robiły zwroty co ok 20m. Ktoś się chyba uczył zmieniać kierunek podejścia . Postanowiliśmy mimo wszystko z nich skorzystać głównie dlatego że jeden komplet fok (z pożyczonego zestawu) kompletnie odmówił posłuszeństwa. Myślę że to wina tęgiego mrozu mimo że foki były trzymane pod kurtką. Po dobrym posiłku na Lipowskiej ruszyliśmy na przełaj przez las do Złatnej. To okazał się najwspanialszy zjazd z całego wyjazdu. Nie będzie przesady jeśli powiem że chyba najlepszy jaki miałem w życiu. Potem powrót do Wrocławia i rozpakowanie maneli w komfortowej temperaturze -10C. Nawet rękawiczek nie trzeba było zakładać . Pozdrawiam, Kamil P.S. Podziękowania dla Majora za cenne porady co do wyboru tras.2 punkty
-
W gigancie Gauthier de Tessieres w Val d`Isere 2008 z 30 na 3 , na pierwsze miejsce Cyprien Richard z 21 Adelboden 2011 W slalomie Matthias Hargin Zagrzeb 2011 z 30 na 3, na pierwsze miejsce Marc Berthod z 27 Adelboden 20072 punkty
-
Mitku, każde doświadczenie i wiedza ma wartość. I powiem Ci tak, ze swojego podwórka. Dla jednego "wsadzę Cię na super konia, wymagający, ale jak przetrwasz to będziesz lepszym jeźdźcem" będzie katalizatorem postępu, a dla drugiego "masz łagodnego konia profesora, jak wszystko wykonasz poprawnie, to będziesz miał super przejażdżkę po lesie" to będzie TO. I nie da się tego wartościować, bo ludzie mają różne podejście, różne potrzeby i różne rzeczy sprawiają im przyjemność. Uczyłam bardzo różnych ludzi, sportu, języków, uczenie jest moją przeszłością, moją teraźniejszością, moim zawodem i nie uznaję podejścia zerojedynkowego do żadnej dziedziny. Nie ma uniwersalnego klucza do wszystkich i dla wszystkich. I możesz powtórzyć jeszcze 100 razy, że jeżdżę na badziewiu, że to bez sensu i blee, a ja Ci po raz 101. odpiszę (a raczej nie odpiszę, bo nie widzę perspektyw na konsensus), że mam mega frajdę i o to mi chodzi2 punkty
-
Byliśmy dziś na chwile na Skrzycznym. Ładnie wiało i wywiewało. Po przejeździe Ondraszkiem, na którym zaczynało robić się lodowisko, oraz zjazdem na dół ( tu już warunki mocno średnie) wróciliśmy na SON. SON bardzo fajnie na całym ośrodku, ale widać różnice między wczoraj a dziś. Wiatr robi swoje.2 punkty
-
Ustroń, Poniwiec Mała Czantoria. Samotnie. Dzisiaj przeczuwałem, że może wcześniej zakończę czynności służbowe i nie myliłem się. Wracając z Cieszyna zahaczyłem o ośrodek Poniwiec w Ustroniu. Wiem, że na STOK-u była promocja (30 PLN za 2 godz.), Marcinn zachęcał wczorajszą relacją na Stożek, ale Poniwiec miałem najbliżej i dlatego z braku czasu i , że byłem tam tylko raz (w zeszłym sezonie) postanowiłem tam zawitać. Dojazd boczną drogą ostro pod górę przez las po prawie suchym asfalcie, gorzej było wcześniej między domami, gdzie było sporo lodu na drodze. Aut o godz. 13 na parkingu kilkanaście więc liczyłem na jakieś towarzystwo na stoku czy wyciągu. Myliłem się. W szczycie jeździło może z 10 narciarzy, a były momenty gdy naliczyłem góra 5 osób razem z tymi co jechali kolejką , a stok był całkowicie pusty. Temp.-4, stok zmrożony, twardy, śnieg techniczny, bez lodu. Żadnych odsypów, ale na dole trochę grudek lodowych. Nie wiem dlaczego przy naśnieżaniu przy sporym mrozie, który powinien sprzyjać całemu prcesowi , sztuczny śnieg zbija się w takie grudy i nawet ratrak niewiele z tym może zrobić. Kilkanaście dni wcześniej na Skolnitach też podobne (a nawet jeszcze większe) lodowe "kamyki" były. Od 13 godz, kiedy zacząłem jazdę cały stok był już w mroźnym cieniu, ale szczytowa polana do 15.30 była w oślepiającym zachodzącym słońcu. Koniec mojej jazdy przed godz.16 z powodu bardzo słabego już naturalnego światła na dole. Trochę pojeździłem i pokentemplowałem w samotności na kanapie. Ale jakiś taki niedosyt narciarski czuję. Ośrodki jednostokowe jakoś do mnie nie przemawiają. Na koniec pochwalę się samodopasowującą się nowością, którą mam na głowie2 punkty
-
2 punkty
-
A ja byłem wczoraj w Podstolicach trochę przypadkiem. Było minus 22 więc zdjęć nie robilem. Ogólnie warunki spoko, brak muld, tylko po środku trochę kulek z ratraka. Ludzi praktycznie nie było na czerwonej trasie, na niebieskiej parę osób się kręciło. Wysłane z mojego F3112 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
2 punkty
-
Klip ze wspominkami z ostatniego dnia pobytu w Krynicy (2 stycznia). Słotwiny Arena z mojego punku widzenia2 punkty
-
No faktycznie coś u Ciebie świruję ta prędkość i wykres też jakiś dziwny. U mnie ani razu się z czymś takim nie spotkałem prędkość wzrasta normalnie, stopniowo.1 punkt
-
A mi się wydaje, że nie wariują. Speedmeter testowany w samochodach i prędkość mierzył identycznie jak liczniki.1 punkt
-
Myślę, że źle to rozumiesz - mowa o wzorowej inwestycji z cyklu mała stacja narciarska. Oczywistym jest, że nie jest to ośrodek porównywalny z Jaworzyną, Pilskiem, SONem, Białką, Czarną Górą, Zieleńcem. Nie porównuj więc jabłek do gruszek, bo to nikt nie próbuje udowodnić, że BSA jest lepsze niż którykolwiek z większych ośrodków. Bo wedle tego co napisałeś, to to czego przede wszystkim brakuje tej inwestycji to, że nie jest ona zlokalizowana na większej górce. No póki co jeszcze się żaden inwestor rzeczywiście nie szarpnął na nadsypanie kilometra górki w górę.1 punkt
-
Warun kapitalny, nie trzeba gnać w Alpy, by móc świetnie pojeździć (pochodzić) na nartach. A śniegu to chyba masz więcej jak ja teraz. Ale od jutra może się to zmienić. Widać, że macie wielką radochę, mam nadzieję, że i mnie spotka niedługo coś podobnego! Pozdrawiam serdecznie.1 punkt







