Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      2 943


  2. Micheł

    Micheł

    Użytkownik forum


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      294


  3. mirekn

    mirekn

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      1 001


  4. johnny_narciarz

    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      8 428


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.02.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. To obiecana relacja foto. Najpierw taka ciekawostka, gdzie ta kolejka - tak do nieczynnej kanapy ludzie potrafią ustawić się w kolejce. Rano mglisto. Warunki takie sobie. 7 rano słaba, z czasem coraz lepsza. 4 rano całkiem ok. bez dolnej "ścianki". Tu słabo - dużo ludzi leżało. 3 dziś dla mnie nr 1 (myślałem, że nigdy tego nie napiszę - jakość dla mnie ta trasa taka mało interesująca). Ta "ścianka" - taka sobie. 3 dalej. Dół 3 dalej. 3 dojazd do gondoli. Wyszło słonko i zrobiło się widokowo - nadal dużo śniegu na Hali Skrzyczeńskiej. Śnieżą - tylko w jakim celu przy tym wietrze. Kolejka do talerzyka. I tak kolejka na Solisku około 13:00 (stałem 9 minut) ale wiem jak stanąć. Dla mnie na dziś dość nartowania, jeszcze tylko zjazd do knajpki na Pośrednim (na obiad). Warunki na 10 około 13:00. Z godziny na godzinę warunki się jednak poprawiały i było coraz więcej słońca.
    10 punktów
  2. Pilsko dzisiaj. Ja turowałem, Córa jeździła Od 9:00 do 10:30 górę Pilska jeździło około 10 osób. Szczawiny-Miziowa wzorowo. Góra Pilska nieprzygotowana (widzieliśmy wczoraj wieczorem ratrak na kamerach wiec może to efekt opadu) ale 30 cm nowego i super jazda. Góra mgła Większość ludzi na Kamiennej a tam lód i mało sniegu (2 pasy po ratraku) . Może to syndrom orczyka ? Baba jeździ. Ludzi mało. pare zdjęć (napewno lepsze niż moje ) Bardzo udany wyjazd Pozdrawiam mirekn
    10 punktów
  3. Tym razem dość spontaniczny wypadzik. Dzisiaj znalazłem się na Mosornym Groniu w Zawoji. Miał być Szczyrk, ale pogoda z rana była dość kiepska. Przyjazd dość późno ok 9:20- Zaspałem 🤣. No więc kupuje karnet i jeździmy. Warunki pogodowe jak dla mnie dobre. Trochę sypało, trochę wiało, mrozik był,na górze mleko. W późniejszych godzinach zaczęło się przecierać. Dzisiaj zawody więc część stoku wydzielona. Sporo zawodników i dosłownie kilkunastu narciarzy. Warunki na trasie w górnej części trudne. Dużo świeżego śniegu ponad 20 cm, a pod nim beton.Nie wiem co to się stało ale górna półka była tak wyboista jak nigdy. Bardzo duże krupy śnieżne tak jakby ratrak z rana celowo zebrał świeży opad z części dla zawodników i podrzucił do nas. Kiepsko to wyglądało, praktycznie wszyscy się męczyli. Dalsza część stoku, miód. beton, równo i lodowo. Zaczyna się przecierać.GOPR już jednego zawodnika przed zawodami zabierał.Organizatorzy widząc warunki postanowili spakować zabawki i większość zawodników się zmyła. Zrobiło się dość pusto, ale degradacja stoku postępowała. O godzinie 12:30 postanowiłem zakończyć dzisiejsze nartowanie. Wypad uważam za dość udany
    9 punktów
  4. Następne dwa dni to zwiedzanie okolic Sławska. I właśnie do tego potrzebowałem nart skiturowych. Proszę taksówkarza o dowiezienie pod nieczynny od dwóch lat ośrodek narciarski "Warszawa". Mniej więcej 3-4 minuty zajmuje tłumaczenie, że nie przeszkadza nam to, że wyciągi nie działają, a wychodzić będziemy na nartach. Po 15 minutach jazdy terenowym UAZem, zastaje nas zamknięta olbrzymia brama na drodze. Na szczęście okazuje się, że obok jest mała furtka - otwarta. Nie trzeba przeskakiwać płotu. Ośrodek został jakiś czas temu kupiony przez nowych właścicieli. Nie wiadomo z jakich powodów, wyremontowali bazę noclegową na dole, ale wyłączyli wyciągi. Miejsce świeci pustkami, ani żywej duszy, widać że ktoś się tego dnia kręcił, odśnieżone podejście. W takich miejscach najbardziej się boję że mogą biegać psy, bo teren jest prywatny. Psów nie ma. Wychodzimy na górę, robiąc jakieś 400 m przewyższenia. Na trasie leży przyjemny przewiany puch. Zjazd jest świetny. Ostatni odcinek nieczynnej trasy to stroma ścianka. Z górnej części widać główną część ośrodka. Kolega zjeżdża pierwszy i zatrzymuje się na dole, ma mi nakręcić film jak zjeżdżam na dół. W tym momencie zza zabudowań wybiega on i zatrzymuje niepostrzeżony kilka metrów się za kolegą. Wielki futrzany lis zatrzymuje się na środku stoku, patrzy swoimi wyłupiastymi oczami jak zjeżdżam i ucieka. Na uwagę zasługuje oryginalny "domek" dla Tatrapomy, w której zlokalizowano dolną stację najdłuższego wyciągu w kompleksie.
    8 punktów
  5. Hej, Dziś Szczyrkowski. Ja dziś dotarłem w okolicy 11. Ludzi jak na warunki w szczyrkowskim nie tak dużo, najdłużej w kolejce stałem 10 min i to tylko raz, a tak jazdą w miarę na bieżąco. Za wyjątkiem zbójnickiej kopy, kanapa ruszyła o 14 i tam cały czas była spora kolejka. Warunki różne w zależności od trasy. 1- oblodzona, trochę przetarć i kamieni 3 - z małego Skrzycznego bardzo fajnie, tam się mi dziś najlepiej jeździło, dalej w dół do gondoli już tak fajnie nie było, trochę lodu, przetarć i minerałów 4 - moje numer dwa, całkiem fajnie za wyjątkiem ostatniego zjadu do soliska gdzie było pełno luźnego sztucznego śniegu, muldy i mnóstwo ludzi próbujących to pokonać 5 - ok, tylko oblodzona miejscami. Jak zaczęło świecić słońce o 14 jeździło się sympatycznie. pozdrawiam Luce
    7 punktów
  6. Kolejny, zarazem ostatni dzień naszego wypadu. Tym razem Czarna Góra. Strasznie ciągnęło mnie tu, gdy zobaczyłem FISowskie trasy. Ale to już przeszłość. Przybywamy dokładnie o 9:20. Szybko się ogarniamy i kupujemy karnety na 7 godzin. Pogoda, no cóż w trakcie dojazdu do resortu słoneczko się przedzierało, tutaj już nie. Dość pochmurno czasami wyjrzało Słońce. Na górze do południa mgła. Górna stacja temperatura poniżej 0 więc fajnie zmrożony stok, na dole powyżej 0 i cukier 😫 Początkowo wjeżdżamy na Bartusiową polanę dla rozgrzewki. Narciarzy, deskarzy szkółek nie szkółek przybywa więc od razu przenosimy się na Luxtorpedę czy jakoś tak 🤣 No więc startujemy. Jedziemy pierw trasą A i uwaga będzie gadane. Pierwsza ścianka fajna, dobrze przygotowana, zmrożony sztruks, ale dużo początkujących i generalnie walka o przeżycie. W drugiej części trasy bardzo dużo minerałów, aż za dużo. Nie wiem co to się stało ale mnóstwo kamieni, kilka szyszek. Zjechałem raz pomyślałem, coś mi się przewidziało. Jedziemy drugi raz, jednak to prawda i już sporo muld o tak wczesnej porze. Podziękowałem nie chce zniszczyć nart, przenoszę się na B. Na B zdecydowanie lepiej, górna część dobrze przygotowana. Beton i lód w sumie Stockli się sprawdziły. Dalszy odcinek jeszcze był ok mimo wczesnej pory Z minuty na minutę było już co raz gorzej. Bardzo dużo początkujących narciarzy, uczących się. Górna część stoku dawała cały czas radę. Dalsze odcinki trasy B po godzinie 11 to już prawdziwa walka o przeżycie dla niektórych. Mulda na muldzie, cukier pełno odsypów. Bardzo dużo upadków, co gorsza sporo też urządzało sobie grupowe zebrania, dyskusje, odpoczynki na samym środku trasy i to jeszcze na szerokość stoku. Po tym cyrku postanowiliśmy się udać na posiłek. Jedzonko dobre, spory wybór, spore ceny w sumie nic dziwnego. Po krótkim odpoczynku atakujemy i jeździmy. No niestety nie był to zbyt dobry pomysł. Bardzo dużo muld, odsypów, w sumie powtórka z rozrywki co godzinę temu z tym że pojawiały się minerały i jeszcze większe hopy. Dla mnie to była już katorga jeździć na tych slalomkach. Trasa widokowa z Czarnej Góry to jakiś śmiech, dalej nie będę komentował. O reszcie tras no cóż może nic nie będę mówił. O 14:30 kończymy jazdę. Podsumowując. To był ostatni punkt naszego wyjazdu dalej to już powrót do domu. Bardzo byłem napalony na ten ośrodek no i niestety zawiodłem się. Może to my mieliśmy pecha, może za dużo wymagam. Mimo wszystko udało się troszkę pojeździć. Tak czy owak z wielkim żalem opuszczamy Czarną Górę. Cieszę się że udało mi się odwiedzić ten resort, pomimo takich warunków i tak czuje się dobrze bo spędziłem kolejny dzień na nartach. No cóż czas pakować zabawki i wracać do domu 🤨 PS. Zdjęć nie zbyt dużo, nie miałem ochoty robić w takich warunkach, a czas nas gonił. Po za tym nie chce zbytnio negatywnie oceniać ON, może to jednorazowy wypadek przy pracy.
    7 punktów
  7. Byłem wczoraj w Istebnej na Zagroniu. Takie tam kilka zdjęć. Ludzie jakby przestraszyli się deszczu i na stoku było pusto. Od mojej ostatniej tam wizyty zeszło masę śniegu. Warunki raczej wiosenne, pod spodem wyłaził lód. I tak. Do wieczora dało radę.
    6 punktów
  8. Wieczorem wstawię relację ze zdjęciami, teraz opiszę swoje wrażenia. W nocy lał deszcz, który zamarzł, stoki pokryła warstwa lodu, zamarzły odsypy. Na niektórych ściankach warunki fatalne, ludzie padali jak muchy. Bardzo słabo przygotowane trasy jakby nie dali rady wczoraj wyrównać ratrakami ciapy, a tak naprawdę to bardzo gwałtownie zeszła temperatura po wczorajszym i dzisiejszym deszczu (momentami wręcz ulewie). Do tego wszystko zamarzło, łącznie z kanapą na Zbójnicką Kopę (choć rano figurowała jeszcze jako otwarta), później komunikat na monitorach o awarii technicznej. Śniegu zostało im jeszcze bardzo dużo, myślałem że od mojej ostatniej wizyty z 10 lutego zejdzie go dużo więcej. Dziś chodziły nawet lance (niektóre) więc próbują coś naśnieżać, pytanie tylko czy miało to jakikolwiek sens przy dzisiejszym wietrze. Około 11:00 mróz nagle odpuścił i to co było twardą bryłą lodową zaczęło być przyjemne do jazdy. Bardzo fajna jazda od 11:00 do 13:00, później Solisko zaczęło się już tak korkować, że uciekliśmy na obiad i do domu (wakacyjnego, tym razem w Wiśle). Około 12:00 widzieliśmy próby ruszenia kanapy na Zbójnickiej Kopie, ale jak zjeżdżaliśmy z Hali Skrzyczeńskiej cały czas stał płotek i kolejka ludzi przed płotkiem, czekająca na otwarcie jakże upragnionej kanapy. Dziś oceniając stan tras, najlepsze warunki nietypowo były na 3 i 11. Słaba 10, 8, fatalny dół na 4 i 7.
    6 punktów
  9. Na specjalną sugestię wstawiłem przejazd Vaglianą, aczkolwiek jest też akcent leśny
    6 punktów
  10. Czy ja dobrze widzę śnieżą doliny i dół,Jaworzynę też. Koniec ferii myślałem że odpuszczą. Brawo i dziękuję.
    5 punktów
  11. Dzisiaj, Pilsko dla lenia tj od Glinnego. Start pare minut po 9:00 parking pusty. Pierwsze 1,5 km z buta z nartami przy plecaku. Da sie foczyć ale po lewej stronie szlaku w pasie gdzie są słupki graniczne. Od 1200 mnpm -10 i wiatr około 6 m/s . Wyżej mgła z gatunku tych co „konie dusi”. Kopuła -15 wiatr 8 m/s odczyt około 12:40 Ludzi na turach 1. W nocy na kopule dosypało około 30 cm. Mailem gps ale zjechałem na czuja bo ślady zawiewało Uwaga na okolice choinek doły są głębokie. Pare fotek. Pozdrawiam mirekn
    5 punktów
  12. O Fresh Tracku w Beskid Sport Arena juz pisaliśmy. Dzisiaj opublikowałem film.
    5 punktów
  13. Tutaj jeszcze filmik z 22 KWIETNIA! Niech to da do myślenia...
    5 punktów
  14. Kurtka, auto... sami materialiści! Nie ważne jest mieć, a BYĆ w odpowienim miejscu i w odpowiednim czasie! Podelektować się piękną pogodą, wspaniałymi warunkami narciarskimi, czy pustym stokiem. Obcowaniem z naturą, ciszą, na ile to możliwe w tym miejscu. Do tego doborowe towarzystwo... Czym tam dojadę, w co się ubiorę, to już trzeciorzędna sprawa... Super materiał Jacek! PS.Jak mnie skręca, kiedy widzę to słoneczko, a ja taki uziemiony...
    5 punktów
  15. Naśnieżają w SMR w COS też
    4 punkty
  16. Cześć Michał ale ja właśnie o tym mówię. Przez te pierwsze lata treningu tworzy się bazę czyli kształtuje się poprawną technicznie jazdę, która dopiero jest podstawą do próby osiągnięcia wyniku sportowego. Cytowałem kiedyś wywiad z M. Shiffrin w którym mówiła, że ona relatywnie późno zaczęła jeździć po tyczkach i właśnie o to chodzi. Żeby trenować wyczynowo najpierw trzeba daną dyscyplinę opanować w stopniu podstawowym. Podstawowym czyli nie zsuwania się z górki tylko kompletnej i poprawnej jazdy technicznej - to jest baza. Młody człowiek, który taką bazę opanuje + objeżdżenie wynikające z intensywności treningu a porównaniu z amatorem jeżdżącym tylko w ferie już jest ukształtowanym narciarzem. Pisałeś o 10% Michał. Ja patrząc na stoki uważam, ze taka poprawną bazę ma max 2-3 % ogółu narciarzy - nie patrzę na dzieci. Twój syn jak jeszcze trochę potrenuje, pojedzie na parę obozów będzie w wieku 12-13 lat narciarzem na poziomie niedostępnym dla amatora. I o to chodzi. Na wyczyn decydują się nieliczni i trzeba nieprawdopodobnego samozaparcia, zaplecza itd. żeby to kontynuować w wieku juniorskim. W skali naszego kraju to będą jednostki. Pozdrowienia
    4 punkty
  17. oj pamiętam te klimaty-wiosna Nawet nasze narty załapały się w kadr. Pozdr. dla całej ówczesnej ekipy... jakby co to będziemy 19-22 marzec. Pozdrawiam Torres
    3 punkty
  18. Dziś to nie ma wielkiego znaczenia. Ludzi nie ma. Jazda na bieżąco. Warunki, przynajmniej dla nas, bardzo trudne. Rano ciapa, narty zapadające się do cholewek butów. Potem to wszystko zamarzło z nierównościami i odsypami włącznie. Miejscami lodowisko. Po ośmiu zjazdach odpuściliśmy, nie chcąc ryzykować kontuzji.
    3 punkty
  19. Tu masz filmik z 1 maja!
    3 punkty
  20. Tylko Że to już końcówka od dziś jeszcze miesiąc. W zeszłym roku 4 kwietnia juz było miejscami kiepsko.
    3 punkty
  21. W tym roku, podobnie jak w poprzednim spędziłem 6 dni w Sławsku położonym w Beskidach Skolskich. Tegoroczny wyjazd obfitował niestety w mniejszą ilość śniegu, niemniej jednak udało się dobrze pojeździć. Wiele razy myślę, dlaczego to miejsce jest wyjątkowe i co je odróżnia od innych miejsc - mianowicie do Sławska prawie nikt nie przyjeżdża swoim autem. Bezpośrednie połączenia kolejowe w wiele miejsc, oraz fatalny stan dróg powodują to że mało ludzi decyduje się na podróż autem. Dodatkowo, koszt biletów kolei ukraińskich jest niewielki. Raz dziennie, zatrzymuje się też tutaj nocny pociąg z Kijowa do Wiednia. Na ulicach ruch samochodowy jest znikomy. W Sławsku głównym punktem jest dworzec kolejowy z postojem taksówek. W Sławsku jest około 250 taksówek - z czego około 80% to UAZy "Bobiki" i "Tabletki". Za dworcem jest mały bazarek z kilkoma sklepami i restauracjami za nim. Obok poczta, bank i apteka. Tylko tyle. Prawda że beznadziejny kurort? Mi się podoba! Śpimy w tym samym miejscu co poprzednio, miejsce noclegowe 1 klasa. Smaczna domowa kuchnia, domowy samogon. Chuśtawka z widokiem na całą dolinę. Panie pracujące w kwaterze prywatnej z uśmiechem nas witają. Wypijamy potem lampkę koniaku, wznosząc toast za to żeby w przyszłym roku też tu wrócić. Na pierwsze dni oczywiście Góra Trościan która oprócz ciekawych, niewyprofilowanych tras przez lasy, oferuje bogatą ofertę gastronomiczną miejscowych ludzi - czyli pyszną domową kuchnię. Reklama na dole, głosi że w Sławsku jest ponad 20 km tras. W te 20 kilometrów, wliczone są wszystkie możliwe przecinki przez las. Naprawdę jest tu gdzie jeździć przez 2-3 dni. Karnet na cały dzień kosztuje 470 hrywien (ok 70 zł). Ośrodek nie spełnia norm ustalonych przez polskiego narciarza: - nie ma charakteru ośrodka rodzinnego (są niestety czarne trasy), co nie przeszkadza oczywiście jeździć ukraińskim rodzinom - trasy są niewyprofilowane - w większości wyciągi są orczykowe Najczęściej zaglądamy do budki "U Pani Ewy". Starsze małżeństwo od 20 lat prowadzi małą drewniany domek w którym jest malutka kuchnia i sala do siedzenie. Można by rzec, takie miniaturowe schronisko. Zajadam się pysznymi plackami ziemniaczanymi z sosem podgrzybkowym oraz różnymi zupami. Pani Ewa dolewa nam własnoręcznie robione nalewki, z których najciekawsza to chrzanowa. Aż miło pali. W budce u Pani Ewy wisi kilka zdjęć od ludzi którzy wracają tutaj co roku. Fotografie przedstawiają różnych ludzi w tym miejscu, z napisam "Kijów rekomenduje jedzenie u Pani Ewy". Są też bardziej wymyślne wierszyki. Robi sobie z Panią Ewą i Panem Mikołajem zdjęcie, obiecujemy, że za rok przywiozę jej fotografię oprawioną w ramkę, z jakimś podpisem. Pani Ewa prosi o umieszczenie obok siebie flagi Polski i Ukrainy. Nigdzie tak dużo jak tutaj, nie rozmawiałem na stokach z różnymi ludźmi. Ludzie chętnie zagadują. Pewnego wieczoru, zagaduje do nas białorusin w średnim wieku, z Mińska. Wypijamy dwa kieliszki samogonu, rozmawiamy z pół godziny. Takie rozmowy dużo dają. Opowiedział nam o tym, że z Trościana na drugą stronę jest świetny zjazd leśną drogą, na drugą stronę góry. Sam opowiadał, jak zapuścił się tam pierwszy raz, i zupełnie nie przejmował się tym że nie zna terenu. W efekcie, dojechał do wsi, i na pytanie "Gdzie jest Sławsko?" usłyszał odpowiedź "daaleko - 15 km" Trasa o której wspomina, prowadzi ze szczytu góry Trościan do wsi Tarnawka (Terniawka). Zjazd ma około 7-8 km..Jedzie się cały czas leśną drogą, po drodze jest olbrzymia hala. W końcowej części rozpędzamy się na polach nad wsią. Miejscowi patrzą ze zdziwieniem 🙂 Zjazd ma jeden wielki plus - zjeżdża się do wsi Tarnawka (Terniawka), w którym znajduje się przystanek kolejowy. Akurat tego dnia, kiedy zjeżdżamy, zatrzymuje się tutaj tylko jeden pociąg osobowy zwany w krajach byłego ZSRR "elektriczką". Tego dnia, idealnie, toporna elektriczka zatrzymuje się tutaj o 18:18 i nią wracamy jeden przystanek do Sławska. Świetne zakończenie dnia.
    3 punkty
  22. Po tygodniowym nartowaniu we Włoszech wyskoczyłem na Górkę Szczęśliwicką Warunki takie sobie - stok to tony cukru, który jakoś trzyma się na betonowym podkładzie. Kto chce, to musi się jednak spieszyć, bo Górka działa ponoć tylko do końca lutego. Potem zamykają, by zacząć remont dolnego budynku
    3 punkty
  23. Te 2-3% to raczej wersja optymistyczna:;) Ale i dla reszty też jest miejsce na stoku.
    2 punkty
  24. Nie mamy najczęściej świadomości jak trudną sztuką jest przejście dziecka z raczkowania do pozycji pionowej i ile setek mięśni musi być zsynchronizowana, aby tą pozycję utrzymać. Z tego też powodu małe dzieci stosunkowo szybko łapią technikę(pamięć mięśniową), dużo szybciej niż dorośli. Problem w tym, aby ta technika była tą właściwą. Więc jak dziecko na dzień dobry trafi do dobrego klubu, gdzie go nauczą wzorcowej techniki, to potem może nawet mieć długie przerwy, to i tak będzie jeździł jak zawodnik - bo inaczej nie umie. A jak ktoś się źle nauczył, to żeby się zajeździł na śmierć, to i tak ciągle ta zła natura będzie z niego wyłaziła. Ale jak to ktoś powiedział, najważniejsze to jest gonić królika:;)
    2 punkty
  25. @Cosworth240Dokladnie taki sam cel mam ja w stosunku do mlodego - ma dobrze i bezpiecznie jezdzic. Dlatego trenuje z klubem, w miare mozliwosci. I efekty widac jak na dloni - jak pojechal na oboz narciarski to na zawodach konczacych objechal swoich wszystkich kolegow i kierownika obozu. Nie byl to co prawda oboz typowo sportowy ale to tez pokazuje jakie sa roznice w narciarstwie dzieci szkolonych a dzieci nieszkolonych. Do tego dochodza jeszcze oczywiscie inne aspekty, jak talent, motoryka, checi, ale cel zawsze powinien byc jeden - zeby dziecko jezdzilo dobrze technicznie, swobodnie i bezpiecznie, a niekoniecznie zawodniczo.
    2 punkty
  26. Dobrze mówisz, nie tylko nie z każdego dziecka nie będzie zawodnika, ale nawet z większości dzieci w pewnym momencie zawodników już nie będzie - co nie zmienia faktu, że z moich obserwacji, nawet słabo "wynikowo" jeżdżące dziecko będące w klubie i uczestniczące w jego treningach pojedzie swobodnie i rekreacyjnie w sposób taki, że większości równolatków opadną kopary. Dlatego moim zdaniem niezależnie od ambicji sportowych, warto dzieciaki powierzać opiece trenerskiej w klubach. Taka jest moja filozofia. Moja córka jeździ w klubie. Jest tam na tle równolatków jedną z gorzej jeżdżących (moja żona nie lubi jak to podkreślam, ale obiektywnie stwierdzam fakt i zaznaczam, że nigdy tego córce nie mówię), co nie zmienia faktu, że na tle ogółu dzieci jak pojedziemy sobie gdzieś tam razem na stok, to jeździ całkiem nieźle. Widzę też jakie postępy robi z miesiąca na miesiąc z sezonu na sezon. Na pewno bez klubu nie byłoby szans na taki rozwój. My tam w ogóle nie jesteśmy dla wyników i startów - chcę żeby nauczyła się ładnie jeździć i wierzę, że kiedyś jak trochę podrośnie to mi za to podziękuje 😀
    2 punkty
  27. Bardzo fajny film i warunki - rewelacja! Niech te wszystkie śląskie śpiochy żałują tego, co ich ominęło ! Ja żałuję, że mam tak daleko i że będąc krótko w Szczyrku w styczniu nie starczyło czasu, żeby zajrzeć na BSA. Może kiedyś ... I kto to mówi? Najbardziej kolorowa stylówa na stoku ? 🤣 Pozdrawiam, kuruj się szybko i skutecznie!
    2 punkty
  28. Jeśli ktoś wybiera się do Szczyrku, to Salmopolska powyżej Soliska jest wielkim lodowiskiem Zalecam wielką ostrożność.
    2 punkty
  29. Różnice ze względu na płeć, jakieś tam są. Inaczej w zawodach jeździli by wszyscy razem. Ale w tym kontekście o którym piszesz - jak najbardziej. Nie miałem styczności z narciarskim wyczynem, więc nie wiem, ale z tenisem stołowym:;) Staje gość przy stole i po kilku pierwszych piłkach, wiadomo czy był szkolony w kubie czy też nie. Oba sporty choć są bardzo od siebie odległe, to są na wskroś bardzo techniczne. Więc Twoje słowa do pingla, a jakże, też pasują:;)
    2 punkty
  30. Kolejny dzień. Zgodnie z planem dzisiaj Dolni Morava. Przyjazd dość późno ok godziny 9:30. Ku naszemu zdziwieniu ludzi mało. Kupujemy całodniowe karnety i powoli startujemy. Cena 740 koron + kaucja 100. Pogoda no cóż, powtórka z rozrywki- słoneczko ale już nie co chłodniej. Rano jeszcze lekki mrozik, potem coraz cieplej, ale nie było tragedii. Kilka fotek, praktycznie non stop nagrywałem i ciągła walka z kamerą. Mimo wszystko zawsze coś. Warunki genialne. Trasy bardzo dobrze przygotowane sztruksik, śnieg dobrze związał. Można było poszaleć. Czarne trasy coś pięknego. Najgorszy odcinek- trasa czarno-czerwona. Dużo muld kasza, cukier. Generalnie trasy bardzo dobrze się trzymały. Najgorzej było przed samymi wyciągami. Czarne trasy się trzymały bo tak na prawdę mało kto jeździł. Widoczki piękne, słoneczko, czegoż trzeba więcej?! Kolejki zaczęły się pojawiać.Tak na prawdę do jednego wyciągu max 3-5 min. Od 13:30 narciarzy, deskarzy co raz mniej. Potem bez kolejek Szaleństwo szaleństwem, nagrywanie nagrywaniem, ale czas coś zjeść. O 13:40 atakujemy knajpkę na stoku. Obsługa bardzo miła, ceny w porządku, jedzenie bardzo dobre. Polecam skrzydełka BBQ z jakimś tam sosem, frytkami i sosikiem z pomarańczy + widoczek Po obiedzie, dalszy ciąg jazdy. Warunki już trudne- odsypy kaszki. Po za tym zmęczenie no więc po kilku zjazdach postanowiliśmy się pobawić na snowparku i troszkę poskakać. Dużo śmiechu i zabawy. Ok 15:30 kończymy te wygłupy nasze i ewakuacja do auta. Reasumując. Znowu pogoda dopisała i spełniła moją prośbę co do temperatury. Sam ośrodek, jak dla mnie strzał w dziesiątkę. Wspaniałe widoki, genialne trasy, na prawdę można pośmigać. Nie jest to ośrodek dla każdego ze względu na trasy, ale ci którzy potrzebują czegoś więcej jak najbardziej będą zadowoleni. Myślę że na pewno jeszcze tu wrócę. Chyba jestem jeszcze bardziej zmęczony niż po Zieleńcu, ale to dobrze. Na koniec dnia uderzamy do Aquaparku w Kudowie by się wygrzać. Najgorszy punkt programu, nie polecam, chyba tylko sauna dała jako tako radę. Jutro plany Czarna Góra. Dziękuje za uwagę i do następnej relacji 😁
    2 punkty
  31. Skrzyczne, wiatr wygonił nas trochę wcześniej niż planowaliśmy, ale jazda była super i bez kolejek do 10:00 - wtedy wyłączyli górne krzesła. Kaskada zamknięta, ale można poćwiczyć jazdę po lodzie Jeszcze pojeździmy Kaskadą armatka czeka na mróz Armatki w newralgicznych miejscach rozstawione - sprawdziło się dolne naśnieżanie przy Mecie, zjazd bez problemów.
    2 punkty
  32. Tumlin fajna stacja, blisko Miedzianej Góry. Stok nawet fajnie nachylony, przy dobrych warunkach można się rozbujać. Docieramy o 16. Family Cup i Iwona już są. Dzisiaj nawet chłodno, temperatura spadła do -6 stopni.Poza stokiem śniegu zero, ale dzisiaj twardo i szybko. Oświetlenie trasy może być. Dzisiaj miałem dziwne przypadki. O mały włos w pierwszym przejeździe prawą bramkę mety chciałem minąć z prawej i dopiero w ostatniej chwili skręciłem na metę. Dla odmiany w drugim przejeździe ostatnią niebieską bramkę przed metą nie wiedziałem z której strony mam objechać, na szczęście zrobiłem to prawidłowo. Dziwny dzień (wieczór). Gratulacje dla @Chrumcia za kolejne podium i minimalną porażkę z odwieczną rywalką. Treningi Iwony zaczynają procentować i niebawem pozycje na damskim podium mogą się zmienić. Parę fotek z Tumlina
    1 punkt
  33. czyli na 10.00? ja będe, niebieska kurtka i kask, w niedziele podjade do Kazimierza pewnie
    1 punkt
  34. Tak to jest z tą strefą frontową, kto by pomyślał że w dzień temperatura będzie spadała. A jednak. Nie wiem na ile to jest realne, ale czy przy wiedzy że przychodzi mocny minus czy nie powinni zamknąć część tras i je wyratrakować? Przecież nie da się bezpiecznie jeździć po nierównym betonie.
    1 punkt
  35. @Mitek, wszystko zgoda, tylko dyskusja zaczela zbaczac w kierunku warstwy zawodniczej, wiec postanowilem dodac do tego warstwe czysto rekreacyjno-techniczna A te 10% to z palca wyssalem, w sensie moze tyle narciarzy widze jezdzacych w miare poprawnie na stokach w stosunku do ogolu - to tacy co sobie powiedzmy radza bez problemu. A moze tyle chcialbym widziec, nie wiem, moje obserwacje sa amatorskie, porownuje zwykle innych do siebie Moze z punktu widzenia osoby maczajacaj palce w szkoleniu to robi sie te 2-3%, jak piszesz
    1 punkt
  36. No wiem, że ich nie "produkujesz":;) Ja też ich nie produkuję. Raczej komentarz do tego, co już policzyły komputery. Przejrzałem modele i jeśli nic się nie odmieni to tragedii nie będzie. Ciepło będzie od poniedziałku do czwartku. Potem będzie trochę chłodniej, ale to jeszcze dość odległy horyzont czasowy. Głowa do góry, jeszcze pojeździmy:;) Oczywiście najbardziej oberwą Karkonosze.
    1 punkt
  37. Cześć https://www.szwajcariabaltowska.pl/stacja/godziny-otwarcia/ A Kazimierz tak jak kolega pisze o 8.00 w weekendy i od 9.00 normalnie. Pozdrowienia
    1 punkt
  38. Jest jeszcze jeden aspekt przy treningach i startach dzieci, to sfera psychiczna. Tylko czy jest na to tutaj miejsce?
    1 punkt
  39. Kolorowa, ale nie markowa... Dziękuję, już "odcinam kupony"... Również pozdrawiam.
    1 punkt
  40. Cześć Jak byłem na studiach to grałem przez parę lat w reprezentacji piłki nożnej UW. Grał z nami tez kolega, który trenował tenis stołowy, grał w lidze itd. Ja w "pingla" jestem drewnem ale było paru kolegów, którzy twierdzili, ze grają. Jacek, żeby wyrównać szanse grał z nami zawsze bez rakietki, tylko lewą dłonią. Rzadko który z kolegów urywał mu więcej jak 5 ptk na seta. W wypadku dzieci do mniej więcej 8-9 roku życia różnice pomiędzy płcią są pomijalne. U córki w pływackiej klasie sportowej to tego mniej więcej wieku najlepsze wyniki we wszelkiego rodzaju testach - biegi, zwrotność, skoki itd. robiła dziewczynka, która była z młodszego rocznika i to z grudnia!. Czyli od niektórych była młodsza o prawie dwa lata. Później wszystko się wyrównuje i porządkuje aczkolwiek np. w pływaniu (to nie jest reżim treningowy wyczynowy) jeszcze w wieku 12 lat najlepsze czasy z całej klasy w dowolnym i grzebiecie miała córka. Ale pomimo, że są to dzieci pływające od 8 lat codziennie po 4-5 razy w tygodniu z wyczynowymi zawodnikami nawet nie ma im co się równać już po trzech czterech miesiącach treningu wyczynowego. Na nartach trwa to dłużej i tak jak mniej więcej do 9 roku życia zorientowany amator jest w stanie rywalizować z zawodnikami (nie wygrywać ale rywalizować i być w środku lub nawet w pierwszej połowie stawki) tak później luka narasta wykładniczo i w wieku 12 lat to już jest przepaść. Tak będzie zawsze i w każdym sporcie - tak jak piszesz. Pozdrwienia
    1 punkt
  41. No trochę🙁 https://www.wetteronline.de/wetter/szczyrk
    1 punkt
  42. Ten film był kiedyś linkowany na forum. Pokaz wnuczce Lucifero lat 8, to jest dopiero wzór do naśladowania: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=526663657515058&id=380749592106466&_rdr
    1 punkt
  43. Oczywiście, że w parkach narodowych. Pierwszy przykład z brzegu, to Park Narodowy Wysokich Taurów w Austrii.
    1 punkt
  44. To się dzisiaj wyciekałem na COSie. Dla mnie petarda warunki i ludzi bardzo mało. Do górnej kolejki stałem najdłużej 6 minut około godziny 12-13. Do dolnej kanapy bez żadnego stania. Do godziny 12 trasy dla mnie idealne - twarde z malutkimi odsypami. Później oczywiście degradacja postępowała, ale jeździłem do końca. FIS i Ondraszek super, z tym że po godzinie 12 lepiej wyglądał Ondraszek. Doliny to mega carvingowa jazda praktycznie do końca. Trasy na sam dół miałem okazję poznać pierwszy raz i jestem zachwycony. To zdecydowanie mój klimat, czyli wąskie i szersze(FIS) trasy wśród drzew. Komercja to tam nie zawitała i oby tak dalej. Kaskadą na sam dół zjechałem, ale jest ciężko Niebieska do dołu też raczej do zamknięcia. FIS trzyma się całkiem dobrze. Jeszcze jutro od rana, a potem wiosenne jazdy w marcu.
    1 punkt
  45. Dziękuję za miłe spotkanie i piękne zdjęcia 😀 Trasa twarda, pogoda piękna, tylko moja jazda średnia 😂 ale na zdjęciu akurat wygląda ok 😀 drugie miejsce na 3 jest. Po ok. Sekundzie straty w każdym przejeździe, jestem zadowolona. Brawo @marionen
    1 punkt
  46. No ale karnety czasowe przeliczono korzystnie. Dwugodzinny na bodajże 28 zjazdów. Przez 2 godz nie udało mi się chyba zjechać 28 razy jeżdżąc bez kolejki non stop. No i punkty zostają na karcie do końca sezonu, nie tylko przez 2 godz.
    1 punkt
  47. Ostatni dzień pierwszego razu w Alpach rozpoczęliśmy na drugim krzesełku - na otwarcie czekaliśmy od 8:20. Dziś trzeba było jeździć na maxa, choć nie do upadłego - nie mam zamiaru zwiedzać włoskich szpitali. I tak dziś wieczorem minąłem kilka osób chodzących albo o kulach, albo z ręką w gipsie. Z Monte Vigo kierujemy się na Folgaridę. Kręcimy się tam do 9:40 - wtedy idziemy do Fabio na Monte Spolverino. Sariensis, dzięki Po krótkiej przerwie ciśniemy na Madonnę w stronę Patascoss i Cinque Laghi. Wszystkie trasy fantastycznie przygotowane - jak prawie każde w poprzednich dniach. Słońce powoli zaczęło je rozpuszczać, także robiło się miękko. Stamtąd jedziemy na Pradalago i hop w dół do gondoli Groste. Na a górze kręcimy się między Passo Grosté a Vaglianą, która niestety jest na wykończeniu. Zrobiło się późno, także zaczęliśmy wracać. Przy bocznym krześle pod Monte Spinale znów wyskoczyłem na freeride. Niestety w mokrym ciężkim śniegu (termometry wskazywały ponad 17 stopni!) jeździ się dość topornie, ale free to free Stamtąd jedziemy już do Madonny i na Monte Vigo. Tam się rozdzielamy. Na sam koniec zdążyłem jeszcze się trochę pokręcić po stokach M. Vigo i Doss Della Pesa. Na deser oczywiście rura w dół i czarnulka iSKI Tracker pokazał 98km - razem z wjazdami. Czy żałuję, że wyjeżdżam? Odpowiem na to pytaniem - czy będąc w raju, żałuję, że go opuszczam? Nie! Ciesze się, że w nim jestem. I z tą myślą wracam. Cieszę się, że zobaczyłem kawałek innego świata narciarskiego. Czy tu wrócę? Na razie tak nie myślę. Nadal jestem jakby w innej rzeczywistości, choć jakieś plany na przyszły sezon już się rysują Na podsumowanie oczywiście przyjdzie czas, ale od razu chciałbym podziękować wszystkim, którzy doradzali - szczególnie Sariensis i Marboru Pozdrawiam Marcin ~leitner
    1 punkt
  48. Podobna kolejka jeździ w Ortisei - na Secedę
    1 punkt
  49. Dzisiejsze nartowanie ciężko mi opisać, więc relacja będzie wyjątkowo krótka. Zdjęć też nie zrobiłem zbyt wiele. Był taki warun, że nie mogłem go zmarnować Z samego rana (pierwsze przejście przez bramki o 8:31) pocisnęliśmy prosto na Passo Grosté. Do 14 kręciliśmy się po tej stronie Madonny. Kilka razy przejechałem przez snowpark - nie skakałem na każdej skoczni, ale i tak kolano nadal mnie boli, więc chyba wykręciłem maksa Sam teren bardzo ciekawy - sporo różnego rodzaju przeszkód, skoczni, hop itp. No ale ja nie jestem w stanie skorzystać ze wszystkiego. Moje narty (Head Supershape i.Rally 163) nie nadają się do wszystkiego a ja tym bardziej Tak czy inaczej jeździło się fantastycznie. Po snowparku zaliczyliśmy jeszcze Vaglianę i okoliczne trasy. Potem przerzuciliśmy się na Monte Spinale. W międzyczasie wyjechałem trochę poza trasę (trochę bardziej niż 50 m w bok. Może nadal nie jest to prawdziwy freeride ale fajnie jest jechać, jak nie widzi się wokół siebie ani trasy ani wyciągu Na Monte Spinale pocisnąłem czarną 70. Tata z bratem wybrali wariant czerwony - trasę 73. Jazda oczywiście wyśmienita Po kilku kolejnych zjazdach na innych trasach jedziemy na Folgaridę - akurat na dwie godzinki. W tym czasie zjechałem czerwoną Belvedere, Nerra Folgarida i 15 - przy talerzyku. Na dole trasy powoli puszczały - miła odmiana od twardych tras. Na koniec trochę kręcenia w Marillevie i ostatni zjazd zakończyłem o 16:45 - na deser zostawiłem czarnulkę Nerra Marilleva. Pozdrawiam Marcin ~leitner
    1 punkt
  50. Bez względu na różnorodne opinie jedno jest pewne - fajnie się te filmy ogląda! I rzeczywiście - na filmie wszystko wygląda tak prosto i łatwo. I pewnie większość z nas zadaje sobie pytanie - dlaczego ja tak nie potrafię? A to przecież trening czyni mistrza! Jest cel, który można sobie wyznaczyć i do którego można dążyć. A ostatecznie najważniejsze jest to co Gunther Mader powiedział na zakończenie pierwszego filmu - każdy dzień na nartach, nawet jak pogoda jest marna, jest lepszy niż siedzenie przed komputerem. 😉 Pozdrowienia.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...