Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
18.02.2021 - 18.02.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.02.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Relacja generalnie jest spóźniona, bo nasz wyjazd miał miejsce między 1 a 5 lutym. Będzie również ona bardzo krótka. W ciągu pięciu dni zwiedziliśmy 5 ośrodków. Na początek zacznijmy od samej podróży. Jechaliśmy ze śląska przez Niemcy, dzień wcześniej dowiedzieliśmy się, że niby Czesi zamknęli swoje granice nawet dla tranzytu, czy to prawda sam nie wiem. Jedyna kontrola na granicy niemiecko-austriackiej. Pan spytał tylko gdzie jedziemy i nic poza tym. O 7:00 jesteśmy w Samnaun. Krótka drzemka i jazda w górę! W kolejne dni jeździliśmy odpowiednio na Corvatsch, Savognin ( polecam, nieduży ale super ośrodek. Niesamowicie szerokie trasy i bardzo długie no i stosunkowo tani karnet jak na szwajcarskie warunki. Płaciliśmy bodajże 60 franków. Niestety jazda tylko do 12. Silny wiatr zamknął prawie cały ośrodek). St Moritz i na sam koniec Scuol. Codziennie piękna pogoda także wyjeździliśmy się. Powrót do domu również bez problemu. Jedna kontrola na granicy austriacko-niemieckiej. Poniżej wrzucam filmik. Myślę, że on najlepiej zrelacjonuje nasz pobyt. Pozdrawiam. https://www.youtube.com/watch?v=67UiCV1ZC-w&lc=Ugzr7V3sUtFSez_YAP94AaABAg&ab_channel=DominikMelo12 punktów
-
2a na bieżąco. Gorzej talerzyk przy 2 - tam do południa z 20 minut nawet. Kolejka taka, że zjeżdżając z krzesła 2a trzeba było podchodzić, żeby stanąć na końcu. Przy talerzyku przy 3 kolejki na 5 minut i tam najczęściej jeździłem. Kolejki nie było też do krzesła przy trasie 6, ale dół Jaworzyny we mgle, no i dojazd zdegradowany. Rano o 10 kolejka do gondoli wiła się snake'iem aż do schodów na niższy poziom, bo do gondoli po 2 osoby wchodziły. Cały dzień mokry śnieg padał.10 punktów
-
Miały być góry, była tylko Góra | Kamieńsk | 18.02 Całą środę myślałem, gdzie by tu nie pojechać na jednodniówkę, a to Czarna Góra, a to Zieleniec, a to Wisła. Jednakże bez jasnej informacji jakie kolejki są w w/w miejscach, a gdzie tych kolejek nie ma, uznałem że nie ma co wstawać o 5 i jechać 3,5 godziny by postać w 10 minutowych kolejkach. Wybór padł na znaną i nie do końca lubianą Górę Kamieńsk, w Łodzi o 7:00 auto zasypane śniegiem, powinno być dobrze. Po dojeździe na miejsce tradycyjnie, kupno karnetu po odstaniu w małej kolejce, przebranie się i pod krzesło. Jak okazało się na miejscu, postanowiono nie ratrakować w nocy stoku, śnieg jakby już mniej biały, a i z nieba jakaś drobna mżaweczka. No ale do rzeczy: Pod krzesłem kilkanaście osób, czekamy na start wyciągów. Z krzesła widać już jakich warunków można się spodziewać - miękkich i nierównych. 😌 Tuż po 9 ludzi robiło się coraz więcej, więc przeskoczyłem na talerzyk, porównywalnej prędkości co krzesło. 🙃 Warunki - jak widać. Da się pojechać nawet i szybciej, nie do końca jest się na czym oprzeć w skręcie, ale no niech będzie. Zachodzę w głowę, jak mając za sobą 18460261 dni dużego mrozu tej zimy można: 1) przygotować stok tak, że po jednym dniu odwilży są już przetarcia i nie da się go ratrakować, 2) nie naśnieżyć nawet jego całej szerokości. Odpowiedź jest jedna - państwowy właściciel. 😶 O 11:30 robi się gęsto, pora uciekać. Tak zleciał drugi dzień na nartach w tym sezonie, 20 x 780 metrów zjazdu. Po weekendzie pora na jedno, lub półtoradniówkę w górach. Może relacje forumowiczów pomogą wybrać to miejsce, gdzie da się jeździć na okrągło, bez kolejek i tłumu na trasach. 🤭8 punktów
-
Rytro 17.02.2021 Kolejny super dzień w Rytrze. Zmrożony, twardy stok. Jazda oczywiście na bieżąco, za każdym razem samotnie na krzesełku. Do godziny 12 słońce za warstwą chmur, potem opad śniegu. Pięknie zimowo, szkoda że wszystko się zepsuje już na dniach... Trzeba korzystać póki super warunki i otwarte... Standardowo zaludnienie przy bramkach po godzinie 11 I śnieżyca VID_20210217_133907.mp47 punktów
-
Szrenica 2021-02-18 Początek końca sezonu w Szklarskiej? Chyba tak. Po wczorajszym deszczu dzisiaj warunki zgoła inne do tego co pamiętam z ubiegłego piątku. Ale po kolei: Lolobrygida - od góry twardo, równo, szybko mniej więcej do połowy. Dalej to dużo przetarć i wystających krzaków (od samego rana), im niżej tym gorzej, realnie da się jechać wąskim pasem po lewej stronie. Zawitałem na Lolę po 14-tej, oczywiście gorzej niż źle bo doszły odsypy i mniej wprawni narciarze kręcili się po tym jak muchy, objechać ich nie było jak, ew. po wystających krzakach. Śnieżynka - moja podstawowa trasa dzisiaj, potem Puchatkiem do Karkonosza. Równo, twardo, od południa mocno lodowo, na ściance praktycznie po prawej lodowisko, po lewej masakryczne odsypy. Ja wolałem po lodzie. Puchatek -do południa twardawo, ale równo i szybko (jak na niebieską trasę) póżniej 10-15 cm miękkiego śniegu, ale można było w dalszym ciągu puścić narty i poskręcać. Slalom między uczącymi się, omijanie bokami, gdzie z powodu większych odsypów narciarzy prawie nie było. I na koniec FIS - duże kartoflisko, zjechałem raz i nie wróciłem. Dolna część bardzo dużo krzaków wychodzących spod śniegu. Przyjemności żadnej to i żal nie było. Kolejka do Karkonosza rosła z godziny na godzinę - około 10 już 10 minut czekania, od 11-15 15-25 minut czekania. Do 2-os krzesła kolejka do 3 podpory, nie używałem więc nie wiem ile się czekało. Do 2 sekcji też kolejka całkiem spora. Świąteczny kamień trafiłem na 10 minut czekania, za nami kolejka rosłą w szybkim tempie. Na halę nie zawitałem - jak zobaczyłem z góry kolejkę do orczyków to odechciało mi się hali. Co do warunków, dzisiaj temperatura na plusie dół +5, góra Karkonosza z rana 0, potem +2 Jutro ma być cieplej, a od weekendu nawet +10, co niechybnie oznacza, że Lola będzie do zamknięcia. Śnieżynka i Puchatek mają szansę przetrwać, na dzisiaj większych przetarć nie było. Jutro powtórka 4h od rana i do domu. Więcej w tych warunkach nie ma sensu. Parkingi 8:30 brak miejsc przy dolnej stacji ośrodka. Kolejka do kasy po karnetu na minimum pół godziny czekania6 punktów
-
6 punktów
-
Maryna 6, Magda 19. Jest super 👍choć mogło by być lepiej ale jeden błąd...5 punktów
-
Babia Góra marzec 2003r , rodzinna skitura z Krowiarek , pogoda dobra ale na szczycie Diablaka czapa, wyjście na szczyt bez problemu końcówka we mgle i bardzo mocnym wietrze. Zjazd na przełęcz Brona miał być formalnością bo szlak jest znakowany tyczkami, ruszyliśmy mgła była taka że ledwo widziałem dzioby nart, po pierwszych skrętach nie zdając sobie sprawy straciłem orientację, błędnik szalał, wiatr wiał z każdej strony, dwa razy byłem pewien że jadę z lawiną deskową, spotkaliśmy podchodzących żółtym Słowaków, dopiero wtedy wyjąłem kompas i jakoś się udało dotrzeć na przełęcz Brona. Od tego czasu wchodząc w takie warunki robię odwrót i rezygnuję z zaplanowanych celów. Sezon skiturowy w wysokich górach zaczynam najwcześniej w marcu po pierwszych odwilżach. W Tatrach było podobnie i Oni pewnie nie poczuli że na grani zawinęli kółko, ich pechem była lawina, bo znając wydolność triathlonistów bez problemów wróciliby z powrotem na polską stronę. Krowiarki Na szczycie Babia5 punktów
-
Trzydniowy wypad na Podhale. O jedenastej meldunek na Ski SUCHE. Niemal bez kolejek, przelotny śnieg momentami z nieba. Fajna górka - trzy, cztery warianty jedno przełamanie u końca krzyżujących się tras. Sporo szkółek i tyczek - można było coś spróbować. Dla maluchów mini slalom. Kawałek w lesie totalnie wyślizgany - od razu przed oczy rzuciło mi się Pilsko sprzed paru dni. Po trzech godzinach zmiana, matecznik na Kozińcu w Czarnej Górze wzywał. Mała pilnie piłowała technikę na "jedynce", choć fragment czerwonej środkiem również bez zastrzeżeń - twardo ale bez odsypów. Kolejek brak, KOZINIEC w dzisiejszym pojedynku górą. Choć dla mnie już wiało nudą. Przed 17 kończymy, miał być jeszcze RUSINSKI, ale zmęczenie wygrało. Teraz regeneracja w Murzansichle z przepięknym widokiem na Polskie Tatry Wysokie, i bicie z myślami co jutro. Chyba Białka od rana od Kaniówki, zjechać "szóstkę" może te dwie Fisowskie na Kotelnicy. I ewakuacja, tylko gdzie? Jurgów w dzisiejszych opiniach nie polecany - warunki, po głowie mocno chodzą mi Kluszkowce.... Może Szymoszkowa? Jakieś wasze sugestie? Tour oczywiście w ramach TatrySUPERski.4 punkty
-
Cześć Właśnie wróciliśmy z Tumlina. Stok jak stół, jazda na okrągło. Chyba po raz pierwszy byliśmy rzeczywiście pierwsi na parkingu, przy kasie i na stoku. Górka nieduża ale za to widać cały stok i ma prostą topografię więc można grzać. Poziom narciarski chyba najsłabszy ze świętokrzyskich górek tym razem. Jeden chłopak umiał jeździć - chyba instruktor miejscowej szkoły zresztą. We wtorek pewnie wpadniemy rano do Krajna. Pozdrowienia4 punkty
-
Białka. Start sezonu po największej przerwie od nart w "karierze". Z rana śnieg z deszczem i słaba widoczność. Po południu brak opadow i lepsza widoczność. Warunki śniegowe bardzo dobre. Dzikie tłumy i kolejki ala Szczyrk których nie zobaczycie w kamerkach. Zdecydowanie odradzam wizyte w najbliższym okresie. No i w połowie dnia kolega zerwał więzadła w kolanie i aktualnie siedzę pod SOR.4 punkty
-
Różnie, wracaliśmy już po własnym śladzie w terenie uszczelinionym sprawdzając pozycję dosłownie co 5 m gdy widoczność może była 5 m. GPS (i zanotowany ślad) zasadniczo zmienił możliwości działania w górach. Nowoczesne pomoce nawigacyjne niektóre sprawy bardzo ułatwiają. Np w Locusie jest możliwość w menu zakolorowania spadów w przedziałach 30-35-40-45 stopni (od żółtego do czerwonego) co pozwala widzieć od razu fragmenty zagrożone (przy znanym stopniu lawinowym). Bezcennym źródłem informacji są tracki innych użytkowników (bywa, że wgrywamy ich 50-100 na dany obszar działania) bo widać co jest częściej a co rzadziej chodzone. Jak ktoś jest ogarnięty to od razu wie dlaczego. Myślę, że kolejnym, już bardzo szybkim etapem będzie aplikacja, która połączy to jeszcze z kierunkami zagrożonymi na róży wiatrów. Super opcją jest możliwość wgrania wysokiej klasy map papierowych do telefonu i po kalibracji używania takiego "analogowo"-cyfrowego tandemu. Wszystko to dotyczy skutecznego poruszania się w nieznanym terenie. W każdym razie nawigacja w oparciu o sygnał GPS to jest inna epoka, tego nie da się porównać. Nawet najprostszy zegarek sportowy tylko z rejestracją przebytej drogi jest już świetnym backupem umożliwiającym powrót w miejsce startu. Są oczywiście ograniczenia np przy zjeździe z takiego Pizo Tresero "przesmyk" miedzy szczelinami ma 20 m. Przy dobrej widoczności oczywiście zero problemu. Ale w tumanie jest inaczej. A naszym zdaniem to jest właśnie sumaryczna dokładność przeciętnych smartfonów. Od pewnego czasu zastanawiam się co z tym zrobić (można wymusić programowo większą dokładność - kosztem zużycia prądu, można dodać zewnętrzny dokładny moduł). Albo zaakceptować i mieć to na uwadze. Ale te ułatwienia "przesuwają" granice ryzyka. Kiedyś nie chodziło się we mgle teraz można. Z konsekwencjami jak omawiany wypadek. Wszystkiego trzeba używać z głową bo zasadnicze niebezpieczeństwa się nie zmieniły. Sądzę zresztą, że liczba wypadków wzrośnie bo bardzo przybyło ludzi na szlakach. Niektórzy nawet nie mają do końca świadomości, że nawet w "niewinnych" polskich górkach można zostać na zawsze. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Prawda siedzę ci ja w Murowńcu w tygodniu od 10 kwietnia 2015 roku, pusto, podobno śniegi coś "nie takie". No to myślę zobaczymy .... Zawrat (żeby była jedność miejsca z poprzedni postem). Idę, oczywiście sam. Jest nieźle fajna tura. To był naprawdę super dzień. Ale trzeba było zaufać instynktowi/impulsom i nie leź tam jak "podobno śniegi coś "nie takie"". Do schroniska wróciłem sam. Kolano trochę bolało ale twardym trzeba być. No i posiedziałem tam jeszcze do końca tygodnia . Efekty po 3 miesiącach: Pozdrawiam mirekn4 punkty
-
Bardzo mi się podobała decyzja Esportu, aby pokazywać w tych mistrzostwach. Tych ostatnich. W zjeździe supergigancie, gigancie. Toż to mistrzowie swoich krajów. Mistrzowie, którzy siedzą w przysłowiowych "Alpach". Nie przysłowiowych, tylko prawdziwych. Z prawdziwymi trenerami. Ja ich absolutnie nie wyśmiewam. Trenują od dziecka. By dostać na biegu zjazdowym 10s. Ale to był zjazd dla najlepszej trzydziestki na świecie. Tu już naprawdę trzeba umieć jeździć, by przejechać z tym marginesem czasowym, jak wyżej i się nie zabić. To świetnie ilustruje, jak trudno się dopchać na szczyty. Mamy rodzynka w tej grupie trzydziestu wspaniałych. Może będą jeszcze inni. Chłopcy? Polak podobno potrafi!3 punkty
-
Sprawdź kierunek i siłę wiatru. Jak wieje z północy, to radzę do Krajna nie jechać, bo trudno bez odpychania się kijami do dolnej stacji dojechac. Jakieś 8 km od Krajna masz stok w Bodzentynie. Jak skończysz jazdę w Krajnie proponuję zajrzeć do Bodzentyna tak na godzinkę, dwie. Dwa świętokrzyskie stoki zaliczysz. Jestem ciekaw Twojej opinii.3 punkty
-
Z tego co pamiętam, to jedna z kanap ma krytą stację - chyba ta ostatnia licząc od strony Kotelnicy, tzn. obecnie przedostatnia - do tzw. połączenia z Kaniówką.3 punkty
-
3 punkty
-
Gdyby dział talerzyk przy 4, wtedy można byłoby nie korzystać z gondoli.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Człowiek w swoich decyzjach podlega czasem różnym chwilowym impulsom. Oto przykład takiego impulsu. Nocleg w Murowańcu w zimie, to było często marzenie ściętej głowy. Chody trzeba było mieć w Warszawie. Murowaniec podlegał pod tamtejszy oddział PTTK. Skoro na początku kwietnia udało mi się zarezerwować osiem dni. To byłem szczęśliwy. Niecałe pół godziny od krzesełka na "świętą górę". Potężny plecak, zapasowe ciuchy, coś do żarcia, by taniej. I wyjeżdżam po południu kolejką na górę. Zjazd w kierunku Murowańca. Cud się realizuje. Dostaję miejsce w czwórce z jednym facetem. Murowaniec z jego niepowtarzalną atmosferą. Toż to były polskie "Alpy". Te prawdziwe to tylko ze słyszenia, albo z informacji, że zawodnicy tam jeżdżą. I mam przed sobą siedem dni szaleństw z Kasprowego. Kwiecień, słońce, bajka. Budzę sie rano i widzę ruszające się świerki za oknem. Oj, niedobrze. Wieje! Już tu czuć. Co będzie wyżej? A wyżej, przez dalsze siedem dni wiało. Czasem z rana puszczali kolejkę, ponieważ było widać na górze jakieś postacie. I za chwilę koniec. Krzesełka wyciagu majtają się na wietrze. Nuda. Co tu robić? Dwa razy wyszedłem na Kasprowy. Cisza. Hol pusty. Raz podszedłem pod północną ścianę Świnicy. Pójdę na Zawrat. I zjadę żlebem. To jedno z marzeń o zjazdach w Tatrach. Miałem w głowie takie wytypowane. Parę się udało zrealizować, min., zjazd z Kasprowego Żlebem pod Palcem. Idę środkiem Czarnego Stawu Gąsienicowego. Potem narty na ramię i "letnią" ścieżką dochodzę do Zmarzłego Stawku. Ile tu śniegu! Siedzę na tym stawkiem, Którego można się domyślać w zakleśnieciu niżej. Cała Zmarzła Dolinka kompletnie oblepiona śniegiem. Skał nie widać. Wszystko białe. Wydaje mi się, że jest ponad dwumetrowa pokrywa. Zawrat dobrze widoczny w górze. Spokojnie zakosami się dojdzie. Na butach niemożliwe. Będę się zapadał. Iść? Nie iść? Za dużo śniegu. Wiatru tu niema. Ale przecież wieje u góry. Kolejka i wyciąg nie jeżdżą. Taki fajny śnieg. I byłby ładny zjazd! Za duże ryzyko! Może to wszystko wyjechać, jak zacznę nartami przecinać podchodząc tę gładką śnieżną płaszczyznę. Przypomniał mi się Wacek. Wspinaliśmy sie czasem w lecie na Hali Gąsienicowej. Wacek wtedy był zatrudniony, jako administrator "taboriska" Klubu Wysogórskiego na Hali Gąsienicowej. To taborisko już nie istnieje. Jakieś półtora kilometra niżej, przy drodze na Halę. Z Wackiem w środku zimy, będąc w Murowańcu postanowiliśmy zakosztować wspinaczki zimowej. Najpierw rozgrzewka na Pośrednią Turnię. Następnie coś bardziej ambitnego. Żlebem ze Zmarzłej Doliny na Mały Kozi Wierch. Zaczął padać śnieg. Grzebiemy się tym żlebem. Śnieg głęboki. Wolno to idzie. I ciągle pada. Pokrywa rośnie. Nie wyjdziemy na górę. Decyzja zjeżdżamy. Poświęcając kilka haków, jesteśmy na dole pod skałami. Ledwo ruszyłem nogą po zapakowaniu sprzętu, gdy podemna marszczy się zbocze i deska śnieżna mknie na dół do Zmarzłego Stawu. Niedobrze. Klejąc się do skał trawersujemy w stronę Żlebu pod Zawratem. Tam będzie mniej stromo. W schronisku, gdzie wpisaliśmy się do Księgi Wyjść, był już pewien niepokój. Było ciemno, jak wróciliśmy. No więc iść? Czy nie iść? Taka okazja sie nie zdarzy. Być na Hali. Tu nocować! Na początku kwietnia. Do Zakopanego autobusem. To cała wyprawa! Taka okazja. Zaliczyć ten zjazd. I potem te wytypowane w głowie. Nazywano to wtedy narciarstwem wysokogórskim. Ski tury, ski alpinizm. To było potem. Choć jeśli chodzi o skialpinizm to już był. Już był pierwszy zjazd z Mont Blanc. Konopka w Polsce wyprawiał różne cuda na "ścianach" wspinaczkowych(min północna ściana Świnicy). Chodziło się zakosami w poluźnionych butach. Pewnie tam, na zachodzie, to mieli sprzęt! No i wróciłem! Z Zawratu nigdy nie zjechałem. Zrobiłem dobrze? Chyba tak, ponieważ piszę ten post. Czy zjechałbym bez niespodzianek? To jedynie zna mój Pan i Stwórca tego świata.3 punkty
-
dokładnie jak ostatnio nasze chłopaki na Wielkiej Krokwi 6. Dawid Kubacki (Polska) 288,4 (128 i 137 m) 19. Klemens Murańka (Polska) 271,4 (130,5 i 125,5 m) brawo dziewczyny - tylko brać przykład z naszych wspaniałych orłów to może i medale olimpijskie się posypią2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Na tym, to akurat szwajcarzy sobie nie zarobią - to gondola ewidentnie dla tych którzy jeżdżą w Cervini i chcieli by wjechać na Klein Matterhorn bez dokupowania szwajcarskiego skipassa i zjeżdżania z Testa Grigii do Trockener Stega by stamtąd wjechać na Kleina2 punkty
-
Nowy model puchówki Cumulusa. Wydaje się dobry na skitury. Co myślicie? 180g puchu 900CUI, komory przeszywane (X), quantum - waga 390g https://cumulus.equipment/pl_pl/meska-kurtka-puchowa-mountlite.html1 punkt
-
Remiaszów, do góry w kierunku Kaniówki. Swoją drogą wszystkie cztery kanapy od Remiaszowa poprzez Jankulowski, Pasiekę do Kotelnicy Ekspres to szybkie wyciągi 3000 per/h, a tam dalej wszystko zakorkowane...1 punkt
-
fajne szwajcarskie klimaty i piękna jazda na krawędziach - dzięki1 punkt
-
Filozofowanie jest tylko jedną z postaci strachu i prowadzi jedynie do tchórzliwych pozorów. ..."Ten fatalny stan finasów SMR".., jak to określasz, jest tylko w Twojej głowie i mniemaniu.1 punkt
-
tak, ale chyba nie na to czekasz Dopiero zaczynam swoje starania o zwrot ale pomimo spóźnienia mojego zgłoszenia (dostałem info, że należy to zrobić do 10 dni po wypadku), moje zostało przyjęte do rozpatrzenia i życzyli powodzenia w operacji i powrotu do zdrowia. Na konkretną decyzję co dalej, mam czekać 30 dni.1 punkt
-
Miłośnik teorii spiskowych? hmmm ciekawe.... Prawda jest zupełnie inna, miałem nadzieję,że skoro ruszyłeś ten temat to będziesz potrafił rozwiać moje wątpliwości, bo jak gdzieś już wspominałeś nie wypowiadasz się w tematach na których się nie znasz... Regulamin czytałem co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu że ten slalom to była farsa...1 punkt
-
1 punkt
-
Dlaczego kielecki Telegraf jest kultowy? Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest złożona... ...bo przypomina zakopiański Nosal, bo to najbardziej ostry stok narciarski w świętokrzyskim - odpowiedzi pewnie jest wiele choć zacytowane przed chwilą dwie, wg mojej opinii są kluczowe. Jak co roku (taka tradycja), postanowiliśmy z Paulą odwiedzić Kielce i to miejsce. Po cichu liczyłem, że spotkamy @mifilim na nartach, ale nie było go Był za to @kmarcin, który rzadko odwiedza forum - złapaliśmy się na chwilę i rozmawialiśmy może ze dwie minuty - Marcin zaczął jazdę i szkolił młodszego syna, a my już kończyliśmy jazdę - fajnie było się zobaczyć! Dojechaliśmy autem pod górkę przed 10:00 - oficjalnie ON o tej godzinie się otwiera...a mimo to, narciarze już śmigali (szkółka), wyciąg był już uruchomiony. Temperatura -5, na niebie chmury. Karczma zamknięta Cena karnetu na dwie godziny, to 60 PLN. Mała, klimatyczna kasa... za kasą lodowisko, a na ławeczce nasze narty - świeżo po serwisie, czerwone i błękitne SL. Tutejszy ratrak lata świetności ma już za sobą Kielecki Nosal Kolejka do wyciągu orczykowego na poniższym zdjęciu Po prawej stronie widoczne pozostałości po wyciągu krzesełkowym (4o), który został zdemontowany i sprzedany do Chrzanowa na Roztoczu. Drugi tutejszy wyciąg, to też talerzyk - obsługuje on, dolną i płaską część trasy. To wariant dla uczących się i dla dzieci. No to w górę!!! Błękitne strzały Górna część trasy: Dół: Obecny wyciąg kończy się niestety nie na samym szczycie, ale kilka metrów niżej i przez to, trasa jest krótsza o jakieś 50 metrów Szkoda, że tak zakończył się los fajnej kolei Była wygoda, była cywilizacja, a teraz trochę to marnie wygląda Kultowy "Telegraf" i pozostałości po górnej stacji krzesła: Świętokrzyskie klimaty po szczycie przechodzi jeden ze szlaków - trzeba będzie się kiedyś wybrać tutaj na pieszą wędrówkę, a może rowerową? Oprócz szlaku pieszego, masa tutaj tras rowerowych MTB. Sprzęt do naśnieżania również najlepsze lata ma już za sobą - foto poniżej. Ustawiony GS po godzinie 10siątej został zwinięty, szkółka skończyła trening i tyczki zostały usunięte. Warunki do jazdy dzisiaj były świetne!!! Masa naturalnego śniegu, równo, szybko, wspaniale!!! Widok na zjazd z samej góry: Jeździmy góra, dół, góra, dół. W pierwszej godzinie zero kolejek, później maksymalnie 5 osób przed człowiekiem - bajka! Dzwoni @Góral spod Skrzycznego - miło, ale czasu nie ma gadać, odebrać nie ma jak - na powrocie do domu zdzwaniamy się i jak zwykle spędzamy kilka chwil na miłej rozmowie Pozdro Darku!!! Mega miło, że pamiętasz o nas i się odzywasz od czasu, do czasu Paula dzisiaj zalicza glebę 😮 Na szczęście nic się nie stało, chodź narta po upadku została jakieś 50 metrów wyżej 😮 Dziwne, że nikt nie reaguje i nie pomaga mojej drugiej połówce (cóż za kultura innych użytkowników stoku - zero zainteresowania, zero chęci pomocy)... dopiero jeden, miły Pan jadąc na orczyku obiecuje zwieść nartę po tym jak dotrze na górę i po kilku minutach narciarka kontynuuje jazdę (pozdrowienia i dziękujemy). @Mitek niestety, to kolejny przykład na to, że kultura narciarska schodzi na psy? Całe zdarzenie obserwuję z wyciągu. Autor Bloga na kultowym Telegrafie: Dwie godziny minęło szybko. Było świetnie i sportowo. Narty dzisiaj trzymały doskonale i było trochę szaleństwa w jeździe 27 dzień sezonu 2020/21 zaliczony. Gdzie nas zawieje kolejnym razem? Zobaczymy... Pozdrawiam serdecznie marboru1 punkt
-
Volhova ma większą stratę do Maryny niż Maryna do Shiffrin😃 Będzie ciekawie w drugim przejeździe:)1 punkt
-
1 punkt
-
..dasz rade Paweł ..sprzęt tylko trzeba dobrać umiejętnie, polecam - HO Sports Carbon EVO Slalom.. 😉1 punkt
-
1 punkt
-
Sudety mamy zaplanowane z Paulą, nawet jakiś voucher na jakieś 4 dni w SPA leży na komodzie - Szklarska. Teraz w weekend, do poniedziałku jedziemy w Beskid Sądecki - będą narty w Rytrze i Skitury w okolicach Wierchomli...a potem? A potem chyba w Wasze ślady Magda pojedziemy. Pytanie, czy będą na tyle jeszcze warunki zimowe (marzec), czy marzec odpuścić i pojechać tam z rowerami wiosną? Cały czas się zastanawiamy, bo ok maja, czerwca można by pojechać i w końcu zaliczyć przełęcz karkonoską na szosie Myślimy. W każdym bądź razie - mieliście super urlop i zachęciliście nas Dziękuję. Niestety, takie czasy Na nartach jeżdżą tłumy, 90% nie za bardzo sobie radzi z techniką jazdy, a co dopiero z kulturą i zasadami na stoku... Przykre to. Widok z ośrodków, z południowej Polski, teraz również jest znamienity. Dziwne czasy, dziwny rok1 punkt
-
Byłem dziś w Kasinie na nocnej jeździe. Warunki fajne, wszędzie padal deszcz, a od przeleczy przed Kasina Śnieg. Co ciekawe na zamkniętej trasie pod wyciągiem było tyle naturalnego śniegu, że można było spokojnie jeździć.1 punkt
-
Ferie w pełni ,granice zamknięte wiec o nartowaniu można chwilowo marzyć . Ale na szczęście rowerkiem można dalej jeździć . Tak,wiec żeby dzieciak za dużo w sieci nie siedział to postanowiłem mu pokazać ciekawe miejsce jakim jest ścieżka rowerowa przez środek jeziora . Limburg ogólnie z ponad 2000 km tras rowerowych . Dziś zaliczyliśmy skansen Bokrijk i okoliczne miejsca . Pogoda wiosenna +10 po tygodniowej zimie stulecia 😂. Łącznie z 7 latkiem 52 km zrobione . https://www.bryla.pl/sciezka-rowerowa-przez-srodek-jeziora1 punkt
-
Widzisz teraz na własne oczy, jak działa marka, którą TMR posiada, połączona z marketingiem i sprzętem, który oferują na swoich ośrodkach. Jedyni ludzie, którzy mogą się na nich "wypiąc" to kilku użytkowników z tego forum. Taki się wszyscy pozostali ludzie, wypinają na nich, od 3 lat, że coraz wiecej ich tam zjeżdza1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
W teren - pętla do Chatki Górzystów Dzisiejsza wycieczka dla odmiany nie prowadziła wymuskanymi przez ratrak trasami. Po krótkim odcinku Górnego Duktu odbiliśmy na Rozdrożu pod Cichą Równią w szlaki terenowe w stronę Wysokiej Kopy i dalej na Polanę Izerską, praktycznie zakładając ślad w kopnym śniegu. Spora porcja narciarstwa backcountry - dla mnie to nowe doświadczenie i inny świat w górach. Zapraszam na fotorelację. Początkowy fragment, jeszcze przygotowaną trasą biegową. A dookoła modrzewie i świerki w śniegu: Podążam za Darkiem: Nad Jagnięcym Potokiem zatrzymujemy się na chwilę przy kapliczce Matki Boskiej Izerskiej: Od rozdroża pod Wysoką Kopą można zjechać bardziej stromym zjazdem w stronę schroniska Chatki Górzystów, ale my - jako początkujący narciarze terenowi - wybieramy łagodniejszy wariant, przez Polanę Izerską. Gdy docieramy na polanę akurat poprawia się widoczność, mamy więc okazję podziwiać wspaniałą panoramę: Widok na schronisko: Zatrzymujemy się na legendarne naleśniki, o których wspominał @izydar - niestety bufet działa tylko na wynos, a na zewnątrz klimaty arktyczne. Naleśniki w wersji wytrawnej i słodkiej - obydwie pyszne, ale błyskawicznie stygną. Taki mamy dzisiaj Tłusty Czwartek : Gustowny koksownik przywodzi wspomnienia stanu wojennego, ale przynajmniej można ogrzać zgrabiałe ręce. Na zdjęciu nasz przewodnik i instruktor Robert i ja: Kolejny odcinek pokonujemy w zadymce i zacinającym lodowatym wietrze. Malownicze zakole Izery: Dochodzimy do schroniska Orle - pogoda na chwilę poprawia się, nawet momentami prześwieca słońce, ale tylko na krótko. Przed nami ostatnie 5,5 kilometra, znów w zadymce i wietrze. Wycieczka super, ale nieźle dała mi w kość - pewnie również przez pogodę. Załączam mapkę Darka, bo ma ją w jednym kawałku - mnie wyszło ok. 2 km mniej, pewnie dlatego, że Darek chodzi szybciej i zrobił trochę dodatkowych nawrotek .1 punkt
-
W Zermatt inwestycji to nie brakuje (odbijają sobie w karnetach). Trwa też budowa ALPINE CROSSING, ma być gotowa na sezon 21/22. Będzie to warunkiem organizacji PŚ w listopadzie z Gobba di Rollin 3899m n.p.m. do Laghi Cime Bianche 2812m n.p.m. Ciekawe byłyby to zawody mimo że trasa do spektakularnych nie należy, lecz wysokościowo i widokowo niesamowita. Prace trwają, zdjęcia z lipca 2020 z alpinforum1 punkt







