Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      4 153


  2. Ratrak

    Ratrak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      814


  3. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      4 038


  4. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 774


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.03.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzisiejszy wieczorny SON za jedyne 30 zł 😉 Warunki bardzo dobre, ludzi garstka, kolejka max na 2 min (a nie byłoby jej 2 ogóle gdyby do gondoli wchodziło 9-10 osób a nie 4-6). Nawet warto było dla tej przyjemności przejść się 49 min w jedną i drugą stronę ze sprzętem narciarskim na plecach i nogach
    10 punktów
  2. Po Hochzillertal i trasach wokół Mayrhofen przyszła pora na Zillertal Arenę. Dzień zaczynam od wjazdu lewą (prostą, nie łamaną) gondolą z Zell Am Ziller, następnie katuje trasy po prawej stronie - 16 i 17 - bardzo miłe zjazdy i co najważniejsze - zupełnie puste, tak samo jak wyciąg nad nimi. Po kilku rundkach czas na zachwalaną trasę 18 - Sportabfart. Cud, miód i orzeszki, choć z rana mocno zacieniona więc czasem ciężko było złapać kontrast - nie było opcji zjazdu na pełnym gazie. Trasy sąsiednie do pośredniej stacji gondoli i krzeseł również super. Następnie trzeba było się przedostać dalej, by zwiedzać Arenę. Ludzi sporo, na trasach gęsto no i aż do wyciągów z Gerlos to takie dojazdówki - ładne widoki ale wartość narciarska żadna. Po drodze na uwagę zasługuje stare 2-osobowe krzesło Kapauns ze świetną, czerwoną trasą 20 pod nim - tutaj pusto, choć to odnoga tras i wyciągów służących do transportu dalej :). Z tras nad Gerlos nie zachwyciła żadna prócz mixu 33 - 31 do dolnej stacji gondoli. Niebieskie wyżej to niebezpieczna forma „białkowania”, szerokie lotniska z 1014185 narciarzami na nich, non stop krzyżującymi swoje tory jazdy. Po ucieczce stamtąd na Konigsleitenspitze było już lepiej, na uwagę zasługuje fajna, czarna i pusta trasa 42. Ludzi już znacznie mniej niż wokół Arena Center. Na sam koniec wisienka na torcie czyli trasy po drugiej stronie Gerlospass. Niebieskie i czerwone trasy 71-72-73-74 z Plattenkogel zdecydowanie wygrywają dzisiejszy ranking najlepszych stoków :). Jak widać nie trzeba 1000 kilometrów tras, wystarczy szybkie krzesło z kilkoma wariantami i to wystarczy na 2-3 godziny świetnej zabawy. Jazda nad Gerlosspass do samego końca dnia - stamtąd powrót skibusem do Zell. Odmówiłem sobie wątpliwej przyjemności przejazdu dojazdówkami do Zell, to nie dla mnie :). Jeśli miałbym polecić całość Zillertal Areny, to tylko w dniach, gdy nie ma tam dużo ludzi. Parę zdjęć, jak zwykle: ^ Krzesło Kreuzwiesn i trasy wzdłuż niego - świetna jazda ^ Łącznik do trasy 15-19 ^ świetna trasa 20 przy starym, 2-osobowym krześle ^ zjazd do Gerlos trasą 33a ^ Plattenkogel i najlepsze tego dnia trasy - puste lotniska!
    5 punktów
  3. Tutaj sporo zdjęć z Koziej, była poręczówka.
    5 punktów
  4. Do Chatki Górzystów Dobrze jednak, że nie zostawiałam Szrenicy na ostatni dzień, bo rano wyciągi nie działały z powodu silnego wiatru. Wicher narozrabiał też w Jakuszycach – tam, gdzie nie przejechał rano ratrak, na przykład na dojściu do Samolotu, trasy wyglądały tak: Ale na górze – już tak: to jak przejście z piekła do raju. Przemierzamy Samolot – tym razem w odwrotnym kierunku – do Orla, z lekką modyfikacją przez trasę Volvo. Stromy i kręty zjazd do schroniska dość karkołomny – bo na trasie znów igliwie, gałązki i zmarznięty beton. W ubiegłym roku, na początku marca kończyliśmy sezon zimowy wycieczką szlakiem doliny Izery, do schroniska Chatka Górzystów. W tym roku powtórka – chce się wracać w to piękne miejsce. Przy zakolu Izery A zdjęcia z Polany Izerskiej nie potrzebują komentarza Gdzieś tam na horyzoncie bieli się wichrowa Szrenica Rok temu gastronomia w Chatce Górzystów funkcjonowała tylko jako bufet na wynos. Tym razem dane nam było zajrzeć do oryginalnego wnętrza. Naleśniki wciąż genialne: W drodze powrotnej towarzyszą nam już frontowe chmury, zwiastujące zmianę pogody. Dzisiaj też wracamy od Orla trasą spacerową. Zaglądam jeszcze w Jakuszycach do serwisu narciarskiego po poradę w sprawie konserwacji sprzętu i to już naprawdę meta. Sezon udany jak żaden dotąd – od grudnia do marca spędziłam 22 dni na nartach: 13 razy na zjazdówkach i 10 razy na biegówkach. Udał się wypad w Alpy, pojeździłam w Czechach i Polsce, nawet w wydaniu lokalnym – szczecińskim. Wiosną obowiązki nie pozwolą mi już na więcej wyjazdów, pozostaje więc czekać z nadzieją na kolejną zimę. Pozdrawiam z podróży powrotnej
    3 punkty
  5. W związku z tym, że wczoraj byłem zmuszony wstać przed 5 rano, żeby odstawić córę na autokar w związku ze szkolnym wyjazdem w Alpy, miałem pretekst żeby skoczyć gdzieś na narty. Myślałem o Chopoku, ale obecny kurs euro i "promocyjne" ceny weekendowe TMR nieco mnie zniechęciły. Tak więc wracam na polskie stoki. Dwudniówka w Krynicy. Wczoraj Słotwiny Arena. Pogoda, jak wszędzie w naszych górach, była wymarzona. Dojechałem przed ósmą, zaparkowałem pod samą kasą, na termometrze -10C i lampa. Nieźle. Warunek oczywiście rewelacyjny. Niestety szybko się zagęściło i już przed 10 o płynnej jeździe nie było mowy, co przy niewielkiej długości stoku robi się nieco uciążliwe. Jeździłem najdłuższymi wariantami, uciekałem na płaską Słotwinkę (tam też się korkowało, czego jeszcze nigdy nie widziałem) ale warun sezonu i weekend, zatłoczyły cały ośrodek. Jednak i tak było nieźle. Wróciłem na jazdę wieczorną. Jeździłem tutaj wieczorami już wiele razy i tylko utwierdziłem się w opinii, że to najlepsza tego typu jazda w Polsce. Warunki zawsze są znakomite i akurat tutaj się nie potwierdza, że popołudniowe ratrakowanie to jedynie przygłaskanie stoku, które nie ma większego sensu. Oczywiście wczoraj pomógł mróz, ale tutaj zawsze jest dobrze i mimo całkiem sporej frekwencji wyjeździłem się na maksa. Dzisiaj Jaworzyna. Nie byłem tu trzy lata, bo jakoś zawsze było mi nie po drodze, a poza tym przez te trzy lata nigdy nie były otwarte wszystkie trasy, co skutecznie mnie zniechęcało. W tym roku cud - otwarta nawet trasa numer 4, trzeba więc to przetestować. Na parkingu byłem na pół godziny przed otwarciem i przy samej gondoli było już wszystko zajęte. Może gdybym przyjechał o 5 rano, dałbym radę tam zaparkować;). Pogoda początkowo wbrew zapowiedziom pochmurna, po 10 była już jednak pełna lampa. Temperatura o wiele wyższa niż wczoraj, już na otwarcie ośrodka nie było mrozu, a potem już wiosna. Frekwencja oczywiście duża. Zjechałem początkowo dwa razy jedynką do gondoli, ale nie miało to większego sensu. Kolejki co prawda nie jakieś duże, bo na około 10 minut, ale po co to sobie robić i cisnąć się w taką pogodę w tej gondolce z muzeum narciarstwa (w tym roku 25 lat), gdy można bez kolejek jeździć na krzesłach wzdłuż trasy 2a i 6 i na talerzyku wzdłuż czwórki. Najlepsza trasa to dla mnie dzisiaj zdecydowanie 4, czyli ta która jest otwarta od wielkiego dzwonu, z wielką szkodą dla narciarzy. Świetna była też czarna 5, ale niestety, gdy tam dotarłem przywitała mnie zdecydowanie najdłuższa dzisiaj (poza gondolą) kolejka do wyciągu, odpuściłem więc po jednym przejeździe. O dziwo niespecjalnie korkował się talerzyk wzdłuż dwójki. Pogoda wiosenna, a więc po 12 warunki również wiosenne. Tragedii co prawda nie było, ale gdy o 13 skończył mi się 4 godzinny karnet nie żałowałem, że pora się już zbierać, bo przyjemność z jazdy była coraz mniejsza. Mimo całkiem sporej stonki narciarskiej, można było się wyjeździć, choć mam wrażenie, że ilość czasu spędzona na koszmarnie wolnych krzesłach i talerzykach była znacznie znacznie większa niż jazda po trasach. Taki jednak już urok pklowskiej Jaworzyny.
    3 punkty
  6. Po kilku miesiącach godzinach planowania udało się wyruszyć w niedzielny poranek do Zillertal. Było trochę problemów ze znalezieniem jednoosobowego lokum, ale finalnie udało się dorwać miły pokój ze śniadaniem za 32e, szybkie pakowanie i w drogę. Sama droga świetna, z Łodzi do Zell dotarłem w niecałe 10 godzin, zaliczając trzy małe postoje. Szybkie ogarnięcie się, kupno skipassu online (5 dni - 257e), spacer do automatu by go odebrać, spanko i o 8:00 parkuję pod gondolą w Kaltenbach - dziś pora na Hochzillertal i przyległości. Gondola pusta, więc w kilkanaście minut wjeżdżam na górę, skąd ruszam eksplorować lewą (patrząc na mapkę) stronę ośrodka. Warunki świetne, trasy również - nie działają dwa wyciągi właśnie po lewej stronie (jeden z nich akurat mógłby działać - to 1700metrowe krzesło). Od rana pusto, po 11:00 zaczęło się robić dość gęsto, zwłaszcza w centralnych częściach ośrodka. Ośrodek ogółem bardzo dobry - raczej czerwone trasy. Uwagę zwraca tylko słabe oznakowanie skrzyżowań oraz samych tras, a także dużo samych skrzyżowań - wypadających często po odcinkach, gdzie można pójść pełnym piecem. Po 11:00 przenoszę się na stronę Hochfugen, tutaj trasy bardziej wymagające niż w Hochzillertal, jednak śnieg jest niesamowity, czuć, że jeździ się po naturalnym. Zero lodowej tarki, nawet gdy już jest mocno wydrapane. Na samych trasach ludzi sporo, choć jak wszędzie można wyczekać pusty moment. Do kolejek / wyciągów na bieżąco, sporadycznie 2-3 minuty czekania, ale to tak na uspokojenie oddechu. 🙃 Gdyby ktoś pytał - zasad covidowych już nie ma, to znaczy niby jakieś są, ale nie widzę różnicy w porównaniu z 2019 rokiem przed pandemią - bardzo miło! Po sprawdzeniu wszystkich tras w Fugen, przedzieram się z powrotem do Hochziller, kilka rundek po tamtejszych trasach i finalnie zjazd do stacji pośredniej gondoli - tutaj warunki też OK, choć cukrowo - niżej już nie polecam. Garść zdjęć: Poranne sztruksy w Hochziller ^ Niebieskie boisko po lewej stronie Hochzillertal - świetne miejsce do doskonalenia dłuuuugich łuków ^ Czerwona do Hochfugen ^ Zjazd do stacji pośredniej gondoli z Kaltenbach, macham Wam ^ Jutro pora na Penken - Rastkogel - Eggalm. W środę Arena. I teraz pytanie do bywalców Zillertal - szukam fajnej wypożyczalni, gdzie dorwę jakąś zacną gigantkę albo nartę masters. Pomożecie? Pozdrawiam całą narciarską brać!
    2 punkty
  7. Dzięki za info. Ja się jeszcze dowiadywałem mailowo w SMR. Podobno w terminie 19-22, o który pytałem jeszcze planują jazdę i dosniezanie przy minusie. Natomiast jazda wieczorna już tylko w weekendy.
    2 punkty
  8. Dziś miałem jeździć w szklarskiej ale przez silny wiatr i niepewność czy otworzą o 10 godzinie wyciągi ( rano nieczynne) wybrałem się do Harrachov. Wreszcie doczekałem się przygotowanej czarnej trasy. Było równo, twardo i dosyć stromo jak dla mnie. Czarna trasa najlepiej trzymała dobry stan biorąc pod uwagę słoneczny ciepły dzień. Czerwona trasa na Ryzoviste w słabym stanie, niebieska niewiele lepiej o godzinie 13. Czerwona trasa do centrum wmiare ok przed 14.
    2 punkty
  9. Proszę bardzo. Zwykle nie robię zdjęć, bo mi się nie chce, a zresztą rzadko są ciekawe. Ale tym razem cyknęłam trzy - było tak ładnie
    2 punkty
  10. Witam dzisiaj (poniedziałek) niestety mocno wieje i Karkonoski nie chodzi ( na całym Dolnym Śląsku mocno wieje w Czarnej Górze Luxtorpede wyłączyli). Ale przez kilka dni wydaje mi się, że Lolobrygida powinna wytrzymać, szczególnie że te przetarcia są w dolnej części, już na tych wyplaszczeniach, tak że tam spokojnie można je ominąć. No i pozostaje jeszcze Śnieżynka, Hala Szrenicka i Czarna Fis Ściana ( oficjalnie zamknięta ale jest tam naprawdę sporo śniegu i spokojnie da się zjechać). Aa i jeszcze Puchatek😉
    2 punkty
  11. Świetna relacja z zimowej Izerki te tereny odwiedzamy jak jest ciepło na rowerach (Panski Dum dobre jedzenie i do tego ciemne piwo). To podium przy Orlu to z wczorajszego Biegu Retro, który co roku tam się odbywa o tej porze (star narty stare stroje świetna zabawa i cytrynówka Stasia filmik z przed 2 lat).
    2 punkty
  12. Jizerka (biegówki) Podjechaliśmy do Jakuszyc, skąd trasą spacerową przebiegliśmy do Orla. Około dziewiątej na „spacerówce” nie było jeszcze pieszych, nawet w słoneczną niedzielę, tylko trochę narciarzy. Taki poranek – aż chce się żyć! Słonecznie, powietrze łagodne, choć trochę wieje. Koło schroniska Orle jeszcze pozostałości po ubiegłotygodniowym Biegu Piastów. Darek gotowy do startu : Droga do granicy prowadzi wokół wierchu Granicznik, mostkiem nad Kamionkiem W ubiegłym roku granica do Czech była zamknięta, nieczynne (oficjalnie) było również pieszo-narciarskie przejście na moście na Izerze. Ale teraz można sobie chodzić w tę i we wtę. Widok na mostek (Karlovsky most), a za nim kopiec Bukowca (1005 m npm.). Na kładce leży wał śniegu – niektóry przejeżdżali po nim na nartach, ja jednak nie miałam odwagi. Izera i pisząca te słowa Droga wspina się dość stromo w górę, po kilkudziesięciu metrach pojawiają się ślady ratraka i wkrótce dochodzimy do Jizerki. Jest sielankowo – chałupki rozrzucone na szerokiej polanie, pod białą kołderką śniegu. A nad tym wszystkim obłędnie błękitne niebo i słonko miło przygrzewa. Po prostu sielanka! Robimy sobie mały postój pod jedną z chatek, z widokiem na Bukowiec. Potem trasą przez rezerwat bagien nad Izerą (Jizerska silnice) dochodzimy do skrzyżowania z Promenadni cesta. Ulokował się tutaj dość tłumnie odwiedzany kiosk z napojami i przekąskami, w którym nie ma cennika – płacisz tyle, ile uważasz. Nie jesteśmy jeszcze głodni, więc zamawiamy po kubeczku svařenego vina i wracamy „promenadą” do Jizerki. Urocze chatki na zboczu Bukovca Stara piła (hmm …) Budynek po prawej to pensjonat i restauracja Piramida, gdzie zjedliśmy dobry obiad. Do Jakuszyc wracamy tą samą drogą. „Pykło” 30 km.
    2 punkty
  13. Z cyklu najpiękniejsze chwile na nartach. Podwójna radość, młodszy pierwszy kontakt z nartami, starszy początki samodzielnej jazdy na talerzyku. Dwa dni szkolenia, postępy błyskawiczne, a dziadek zajechany jak po skiturowej wyrypie
    2 punkty
  14. Zieleniec Sport Arena, 12.03.2022. 250 km z Górnego Śląska zrobione bezstresowo w niespełna 3 godziny, meldujemy się w centralnej części kompleksu pod pomarańczową kanapą Winterpoolu W3 - miejsc parkingowych opór. Dla dalszego zobrazowania prezentuję mapę. W dniu dzisiejszym zapowiadano ograniczenia (zawody rodzinne), więc przebijemy się na starcie do sektorów zachodnich. To moja druga wizyta w Zieleńcu, aczkolwiek na Mieszku jeszcze nie jeżdziłem. Do tego kusi stok W6 którego @JC nie udało się odwiedzić. Funkcjonuje on w miesiącu marcu jedynie w weekendy i to się sprawdziło, czego nie można powiedzieć o chociażby N5 tranzyt - ale o tym później. Na starcie wita nas fajny sztruksik, lecz przez wzgląd na nocny spory mróz szybko wyszedł lód w wielu częściach ośrodka ma Mieszku w dolnej częsci (M1), górnych zalesionych fragmentach Nartoramy (N2), i niemal całej długości Grapy (G10). Bez dobrze przygotowanych krawędzi była bida. Ale wracając do chronologii, Mieszko to najbardziej malownicza część ośrodka zazwyczaj niezatłoczona doskonała dla początkujących. Kościółek jest jest tego wszystkiego kwintesencją. Dalej penetrujemy stok z orczykiem W6 dojazd dobrze oznakowany od dolnej kanapy W5 podobnie jak powrót. Kijki zbędne. @JC warto wcześniej obadać wzrokiem z kanapy Mieszka - wyciąg jest widoczny i nie trzeba pchać się nadaremno. Na miejscu zastał nas trening wrocławskiej szkółki i wydzielona część, lecz pozostała część pozwoliła spenetrować stok - świetna końcówka i tytuł "czarnego konia" kompleksu. Szkoda że tak krótko - jak wszystko co w Zieleńcu. W okolicy godziny 11 wędrujemy w stronę Nartoramy, po drodze krótkie 3-4 minutowe oczekiwanie na pomarańczowy Winterpool - stoki w tym sektorze należą do najłatwiejszych. Natomiast mnogość kanap w tej okolicy pozwala bez postojów pominąć pomarańczę, może wolniej ale bez deptania nart sąsiada. Pierwsze rozczarowanie to niedziałający Tranzyt Winterpool-Nartorama mimo komunikatu ośrodka o udostępnieniu w marcowe weekendy. Narciarze w obie strony radzili Sobie głównie w lasku - choć ścieżki wyślizgane pofałdowane księżycowo. Na Nartoramie kilka minut do krzesła, my jednak "lataliśmy" głównie gondolami (jest ich dwie) osobne wejście i na krzesełku oczekiwanie nie dłużej niż dwie minuty. U góry obowiązkowa wizyta w schronisku po czeskiej stronie. Do tego malownicze dwukilometrowe przejazdy lasem dla urozmaicenia. Na dole obok Nartoramy (N2) świeżo otwarta kanapa diament (D3) - to chyba jeszcze lepsza alternatywa dla stawiających pierwsze kroki. Gładko i szeroko. Wracamy w kierunku W5 w szóstej godzinie jazdy a tam tradycyjnie najbardziej spektakularne "incydenty" za "słynnym" mostkiem, gdzie warunki niektórym już znanye. Kończymy dzień z 25 kilometrami w dół co jak na możliwości tego miejsca nie jest chyba czymś strasznym. Do następnego razu.
    2 punkty
  15. Szrenica Nie mogło zabraknąć dnia na Szrenicy. Tuż po 8.30 parking już zapełniał się w błyskawicznym tempie. 30 zł za postój w parkomacie – dużo. Za to skipass całodniowy za 121 zł to – w porównaniu z okolicznymi ośrodkami (Świeradów, Harrachov) – dobry deal. Szczególnie w taki dzień jak dziś. Pogoda jak drut – zimno i słonecznie i praktycznie wszystkie trasy otwarte. Rano jednak mocno wiało i nie działała górna część ośrodka – druga sekcja krzesła na Szrenicę oraz orczyk Świąteczny Kamień. Na górnej stacji Karkonosza wicher wywiewa wierzchnią warstwę śniegu. Sporo ludzi wjeżdża na górę, ale wiele osób transferuje się łącznikiem na Halę Szrenicką. Nie podobał mi się rok temu łącznik – długi, płaski i powrót pod górkę – więc zostajemy przy Karkonoszu i piłujemy na zmianę Lolobrygidę i Śnieżynkę. Trasy – beton – szybko, równo, zimno, miejscami płaty lodu. Trasy trzymały się do końca dnia – mimo dużej frekwencji i plusowych temperatur. Na Loli, w dolnej połowie liczne przetarcia – wystaje trawa, ziemia, w jednym miejscu dziura (oznaczona). Niektóre ubytki zagrodzone siatką, inne nie. Trzeba uważać i – jeśli planujecie tu jeszcze tej wiosny pojeździć – pośpieszyć się, bo moim zdaniem jej dni są policzone. Na Śnieżynce śniegu dużo więcej, jeszcze poleży. Po jedenastej wiatr trochę zelżał i włączyli górną sekcję na Szrenicę oraz Świąteczny Kamień. Na trasie jednak przewiany śnieg i lodowe połacie, więc wróciłam na wspomniane dwie czerwone. Jadę sobie Wyciągiem też Spalone kalorie uzupełniliśmy w Żywieckim Szałasie przy dolnej stacji – placek po góralsku 10/10. I tak do 16.00, do zamknięcia wyciągów. Absolutnie genialna góra, świetne długie trasy (3,5 i 4,5 km) i wciąż po macoszemu traktowana infrastruktura. Tym niemniej dzień bardzo udany – chyba przez cały sezon nie wyjeździłam się tak dobrze jak dzisiaj. Strava pokazała mi 91 km.
    2 punkty
  16. Poszłam spać z kurami, więc nie zauważyłam rady. Pojechałam na Sihelne (nie dalej, po południu robota...). Było pusto, a warunki idealne , Pewnie każde wyjście było dobre. Jeśli chodzi o Covid, Słowacy niczego nie sprawdzają, ale co do zmian w przepisach, nie wiem - jestem zaszczepiona 3 razy i zaejestrowałam się na wjazd, więc nie miałam potrzeby się dowiadywać
    2 punkty
  17. Kasina. Warunki absolutnie bajkowe. Przy okazji testuję przyszłoroczne zabawki. 20220312_112550.mp4
    2 punkty
  18. Cześć, ja się zdecydowałam na Jańskie Łaźnie w tym roku zamiast Alp (bo za daleko, żeby tam jechać z bobasem). Miło mnie zaskoczył ten ośrodek, spędziłam tam świetne 5 dni Mimo, że trwały ferie w Czechach, właściwie nie stałam w kolejkach do wyciągów (no, może dwa razy), fajne lajtowne trasy (ta czarna z Cernej Hory to taka właściwie czerwona aplejska). Było naprawdę miło, rodzinnie, ciekawie. Zaprzyjaźniłam się z panem od wyciągu talerzykowego na Formankach gdzie szlifowałam jazdę na snowboardzie, jadłam dobrą pizzę, pojeździłam trochcę tymi długiiimi trasami (bo sezon zaczynałam na Nowej Osadzie). Jak przeprowadzę się do Wrocławia to na pewno będę tam częściej bywać! Comp 1.mp4
    2 punkty
  19. Dziś Tylicz ski. Słońce, słońce, słońce. Idealna pogoda na narty. Od poniedziałku 14.03.2022 jeździmy tam tylko do 16. W Krynicy na Henryku też chyba tylko do 16, Slotwiny Tabaszewski do 17, Master ski też do 15 czy 16. Czyli wieczorem już nie pojeździmy. A szkoda.
    1 punkt
  20. W Szczyrku dziś świetne warunki. Rano twardo, potem powoli puszczało, choć Golgota trzymała cały czas. Kolejek praktycznie nie było. Bieńkulą i Julianami też dało się zjechać 😉 A jeśli jeździcie czasem na jeden dzień do Szczyrku to zachęcam do wypełnienia ankiety https://forms.gle/Kf7NSsYFANGbSwZb6
    1 punkt
  21. Organizator = bardzo niewdzięczna rola https://www.dts24.pl/sledztwo-wypadek-zawrat/ znasz? M.
    1 punkt
  22. Bilety sprzedają do 31 marca w promocji za punkty.
    1 punkt
  23. Nie są potrzebne już nawet do tego. Nie ma żadnych kontroli, wjeżdża się jak z łodzkiego do mazowieckiego :).
    1 punkt
  24. Na dole jest wąska, u góry - nie, jest całkiem szeroka. To złudzenie. Nie jest tak źle. Niemniej to nie trasa na 3000 os./godz.
    1 punkt
  25. Faktycznie, lekka dygresja. Sihelne.
    1 punkt
  26. ZTCW przegląd wiosenny. Czantoria chodzi w każdą pogodę bo to kolej nie tylko narciarska
    1 punkt
  27. Byłem wczoraj na Szrenicy, na hali warunki bajkowe, świetny śnieg, równiutko do samego końca, zwłaszcza po stroni lasu, gdzie nikt prawie nie jeździł. Lola wciąż się nieźle trzyma, Śnieżynka też, nawet troche lepiej niz Lola. Super jazda, cały dzień lampa, 40+ km w dół nastukane. Ta góra absolutnie wymiata, gdyby tylko tam tak nie wiało
    1 punkt
  28. Ja nie pisałem że ktoś coś MUSI. Natomiast organizator na pewno czerpie ze wzorców międzynarodowych. Tutaj przykład takich zawodów w łatwym terenie, gdzie też jest kawałek podejścia z buta: Mnie osobiście takie coś nie kręci, nie uczestniczę w takich zawodach. Razi mnie tylko jak ktoś coś krytykuje, bez orientacji w temacie.
    1 punkt
  29. W Ötztal pewniejszy / lepszy śnieg , w Ischgl więcej tras
    1 punkt
  30. SkiMo to aktywność jednak niszowa. Dlatego w związku z https://outdoormagazyn.pl/2022/01/skialpinisci-na-start-skimo-na-igrzyskach-olimpijskich-milano-cortina-2026/ podejmowane są próby "uatrakcyjnienia" czy bardziej rozpropagowania tej dyscypliny. Bo w słoneczny dzień naprawdę fajnie sobie pooglądać takie zmagania Więc może trafiłeś w sedno ;). Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  31. No trudno, w tym roku Chopoka nie będzie . Może na przyszły sezon zmądrzeją....
    1 punkt
  32. I dla ścisłości jest dzisiaj info, które tylko potwierdza, że PKL powinien zostać wywłaszczony z Jaworzyny, co oczywiście jest nierealne:). Po wczorajszej wizycie wiem, że w całym ośrodku śniegu jest od groma, jedno malutkie przetarcie na trasie nr 4. Tydzień zapowiada się z genialną pogodą. Lekki mróz w nocy i pełna lampa w dzień. Co robią dziady z PKL? Wyłączają w zasadzie większość ośrodka do weekendu. Wszystkie krzesła out. Trasa nr 2a, 4 i 5 wyłączone. Zostaje gondola i śmieszny talerzyk na trasie nr 2. W tym roku już nie pojeździmy na trasie nr 4 (i możliwe że nie pojeździmy znowu przez kilka lat) oraz na czarnym FIS, choć jak pisałem warunki są tam genialne. Podsumowując, Jaworzynę można już sobie w tym roku odpuścić.
    1 punkt
  33. Fajnie, że jest już nowy most. Piękne relacje
    1 punkt
  34. 1 punkt
  35. Czantoria. Ludzi od rana trochę, temperatura u góry +3, więc robią się odsypy. Ale co tam 😎
    1 punkt
  36. Chyba wszędzie teraz warunki bajkowe.Ja byłem 3 dni w Szczawnicy,ludzi brak,śniegu multum,wszystko czynne,zamiast jechać teraz w Alpy-polecam Krynicę czy Szczawnicę... VID-20220311-WA0000.mp4
    1 punkt
  37. Świąteczny Kamień VID_20220310_112022.mp4
    1 punkt
  38. Witam wypada tylko potwierdzić warunki w Szklarskiej są fantastyczne, działa wszystko, dominuje śnieg naturalny. Odnośnie czarnej Fis oficjalnie zamknięta ale spokojnie da się tam zjechać (zjechałem dwukrotnie a i sporo narciarzy się tam zapuszczało). Jest na niej mnóstwo naturalnego śniegu. Jedyne co martwi to w dolnej części Lolobrygidy po południu pojawiły się lekkie przetarcia ( jedno dość duże) ale tam jest już wypłaszczenie i spokojnie da się je ominąć. Jeżeli ktoś jeszcze w tym sezonie nie zaliczył 4,5 km czerwonej Lolobrygidy to warto się wybrać 🙂
    1 punkt
  39. 1 punkt
  40. Dzień 6, ostani Zauchensee Mały ośrodek z 45km tras - tyle podają różne źródła, ale wydaje mi się, że mniej. Jest mnóstwo wariantów tras. Niebieskie potrafią być czerwone, no dobra granatowe, przynajmniej w połowie. Czarne są czarne, a czerwone fragmentami przynajmniej bordowe. Pogoda - bajka jak na całym wyjeździe z wyjątkiem poniedziałku. Rano -4 na dole, u góry nie wiem, ale było czuć mrozik w powietrzu. Parkin wybraliśmy przy Weltcuparena, żeby jak najszybciej dostać się na trasę pucharu świata. Na rozgrzewkę niebieska 9-tka, na której licznik pokazał 80km/h - takie niebieskie tam mają . Potem 4 razy pucharówka - pierwszy zapoznawczy, drugi upewniający a kolejne 2 to już jazda na maksa - jest tam kilka następujących po sobie ostrych zakrętów, które można wziąć prostym torem jazdy bez zbędnego kręcenia. Siły odśrodkowe spore, a na końcówce dojazdowej do gondoli dech zapiera od szybkości. Takie rzeczy tylko z rana jak trasy idealne, a ludzi prawie brak. Ale nie jeździ się w takim ośrodku na 1 trasie cały dzień, więc potem na tapetę wjechała czarna 10-tka kilka razy i ruszyliśmy na zwiedzanie pozostałych tras. Najdłuższy zjazd do gondoli od strony Flachauwinkl 4km mieszanej niebiesko czerwonej trasy 14+15 Ciekawe ale nie na tyle żeby je powtarzać były też czerwone 2,3 oraz mieszana niebiesko czerwona 9+7 o długości 3,7km Stara 4 osobowa gondolka prowadząca na szczyt Gamskogel nie zachęca do wyboru jako środek transportu, a to błąd - na górę wyjazd trwa 8-9 minut skąd mamy zjazdy min 3km w dół. Najszybsza z kolei była gondola z parkingu po stronie Flachauwinkl - 18km/h Ludzi z rana niewiele, potem zrobiły się kolejki do 5 minut, po południu na bieżąco. Na dole na koniec dnia było +2 stopnie co przełożyło się na przyzwoity stan tras, nawet ostatni zjazd dnia czarną 10-tką był przyjemny na 80% trasy. Miejscami wychodziło trochę lodu, ale nie an tyle żeby ludzie się zbijali, i tylko na najstromszych odcinkach. Fajny ośrodek z umiarkowaną liczbą ludzi, do tego trasy dające sporo emocji podczas jazdy - godne zakończenie ski safari po skiamade Liczba dnia 62km w dół - tyle udało się zjechać, więcej byłoby zagrożeniem mojego zdrowia - spokojnie do 70 można było dobić jeśli ktoś ma tak silne nogi, słowami Marboru - NOGI BOLA Wyjazd udany i pogodowo i trasowo - codziennie inny ośrodek, inne trasy, inne emocje. Subiektywny ranking: 1. Hochkoenig 2. Flachauwinkl 3. Planai+Huser Kabling 3. Zauchensee 4. Flachau - Wagrain 5. Reiteralm+Hochwurzen 331km jazdy w dół, łącznie z wyciągami grubo ponad 500km. Czuję zmęczenie, ale już mi świta w głowie pomysł na kolejny weekend już w PL. Pozdrawiam śledzących ten wątek i życzę podobnych narciarskich przygód.
    1 punkt
  41. Super. Dzięki. Nieskończenie przydatna i rzeczowa odpowiedź.
    1 punkt
  42. Sobota 19.02. Wiatry wróciły, wszystko stoi, więc pakujemy się i w drogę do domu Na zakończenie kilka widoczków z Lomnickego Sedla. To co się zmieniło na minus w porównaniu do 2020 roku: 1. Płatny parking - 5 euro dziennie przy zakupie skipasu online, przy zakupie skipasu w kasie 10 euro. 2. Niebieskie krzesło nie uruchomione w tym sezonie.
    1 punkt
  43. Racja, mogę. To będzie zlepek kilku postów więc wątek będzie się rwał chwilami.
    1 punkt
  44. Wczoraj na Loli był wypadek, niestety śmiertelny. I to na wypłaszczeniu, ale był jeden fragment mocno oblodzony i obawiam się że narciarz mógł być bez kasku. Jak się wyglebił na tym lodzie to mogło się to tak skończyć niestety. Śmiertelny wypadek na nartostradzie w Szklarskiej Porębie | Lwówecki.info (lwowecki.info) A tak poza tym na hali warunki bajka, Lola i Śnieżynka też się rano dobrze trzymały, niestety duża ilość osób to szybka degradacja tych tras, na koniec dnia było już betonowo.
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...