Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      36

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. gabrik

    gabrik

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      407


  3. maxi69king

    maxi69king

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      77


  4. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      2 943


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.01.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. Karpacz Ski Arena | 20.01.2024 Otwarty pierwszy raz od 2019(?) zjazd z Kopy skutecznie zachęcił mnie do przyjazdu do Karpacza. Start 6:50 z Wrocławia. Pierwsze zaskoczenie, już na A4 dużo aut z trumnami na dachu, na szczęście wiele z nich pojechała dalej na Niemcy(w końcu sobotnia wymiana turnusów w Alpach). Drugie zaskoczenie, o 8:40 mocno dogęszczone parkingi na Olimpijskiej, w większości byli to jednak turyści piesi, dodatkowo przeszkadzał nie działający parkomat. Krótkie podejście pod stację, kupujemy karnet i wio. I na starcie widać kto jest tu najważniejszym klientem dla stacji - turysta pieszy ! Nieprzygotowany podjazd na nartach pod wyciąg-Zbyszka, po zjeździe trzeba ściągnąć narty, zejść-wejść po kilkudziesięciu schodach i ustawić się w kolejce na krzesełko z nartami w ręku stojąc w kolejce razem z pieszymi. No dobra, ruszamy w górę - szacun dla Panów z obsługi, kupę roboty mieli przy amebach umysłowych nieumiejętnie wsiadających na wyciąg. Nowy Zbyszek robi robotę - na moje oko leci na maxa tj. 5m/s czego nie spodziewałem się po wyciągu przewożących głównie pieszych, takie raczej bywają sztucznie zwalniane jak w Czarnej Górze czy Szczyrku a tu miła niespodzianka. Mimo długiej trasy wjazd na górę trwa naprawdę szybko. Trasa z Kopy - czarna, dobrze przygotowana jak na drugi dzień działalności, wyratrakowana szeroko. Gdzieniegdzie wystawało jakieś zielsko, krzaczki ale na spokojnie do ominięcia. Zjazd na sam dół-coś pomiędzy 2,5-3km, jest co jechać, ponad 500m przewyższenia. Po 11 kolejka na dole gęstnieje, 12-13 apogeum, kolejka do kas wije się niczym wąż ale do wyciągu max. 10 min. Narciarzy w kolejce - tak 1/3 osób. W tym czasie katuję Euro- fajna czerwona trasa z szybką pomą wzdłuż, kilka zjazdów zrobione. Liczykrupa to już trasa niewiele stromsza od Puchatka- jako element dłuższego zjazdu ok ale osobno nie ma sensu. Jeszcze wyjazd talerzykiem Jan i powrót po 14 na Zbyszka. Jazda do 15, na trasach równo choć miejscami lodowo, czarna z Kopy trzymała się najlepiej. Niestety na czarną zapuszczało się sporo maruderów bez umiejętności, mimo dobrych warunków mieli walkę o życie. Pogoda igła, -5C na dole, na górze zimniej i wiało ale na Kopie to standard. Karpacz Ski Arena to nadal skansen, obsługa też to potwierdziła, mimo wymiany Zbyszka na nowego perspektywy stacji są słabe. Pojechałem nawet offpiste na dół Grosika i Złotówki(te mogły nie być otwarte przez jakieś 10 lat nawet). Łącznik z Euro na Grosika zarośnięty grubo zielskiem bez naśnieżania, sam wyciąg zaniedbany, choćby napadało 2-3m śniegu nie do uruchomienia(chciałbym się mylić). Łącznik Grosika z Liczykrupą już lepiej(woda do naśnieżania doprowadzona, utrzymana przez ratrak). Generalnie naśnieżanie zrobione ale nie ma skąd brać wody. Dla mnie stacja do pojeżdżenia raz na ruski rok i tylko przy otwartej czarnej z Kopy, tak to nie ma sensu. Na dodatek karnet całodzienny-150 + parking-30. Identycznie płaciłem w Janskich Lazniach za karnet+parking. A to inna liga przecież. Pierwszy wyjazd Zbyszkiem Widoki super na Karpacz i Kotlinę Jeleniogórską Czarna z Kopy - szeroko i równo Euro - fajna czerwona z szybką pomą Łącznik Euro-Grosik-zarośnięty, nierówny, bez naśnieżania
    17 punktów
  2. Wisła- stok Stok 2 godzinki z rana na karnecie sportowym 👍 Warunki bardzo dobre Choć wiatr dzisiaj nieźle targał
    15 punktów
  3. To ja dołożę jeszcze wieczorną z żoną na Czantori. Wprawdzie zjechała tylko 3 razy ... bo zimno ale grzecznie poczekała na mnie w barze a ja sobie troszkę w palnik dałem bo warunki .... no wiecie 😅
    13 punktów
  4. Rytro 22.01.2024 Rano -5 st. W Rytrze od rana bardzo mocny zimny wiatr. Więc odczuwalna dużo niższa. Słońce do około 11 godziny później zachmurzenie. Stok ładnie przygotowany i zmrożony, wierzchni luźny cukier związał z betonowo-lodowym podkładem, więc trzymanie nart bardzo dobre. Ludzi mało, niewiele grup przyjezdnych. Pierwsze 1,5 godziny w ogóle pusto. Idealnie pod narty GS, cały stok do dyspozycji. Rytro w najlepszym wydaniu. 4 godziny pojeżdżone, twarz wywiana na krzesełku i podczas pędu przy zjazdach, kolor więc trochę buraczkowy 😁 Tylko jedna myśl męczy, środowo-czwartkowe lanie w prognozach... ehhh. Co to będzie dalej z warunkami...
    11 punktów
  5. Niedziela 21.01.2024, Magura Warunki solidne, brakuje naturalnego śniegu więc od godziny 11 jazda na twardym podkładzie, ale trzymało się to wszystko dobrze. Ludzi jak na niedzielę mało, zero kolejki do wyciągu, największy ruch o 9 do 11, potem jeszcze bardziej poluźniło.
    11 punktów
  6. Dzisiaj COS i Szczyrkowski stoją z powodu wiatru. Nie pamiętam, kiedy był taki mocny. Miejmy nadzieję, że po wczorajszym ratrakowaniu wierzchnia warstwa sypkiego związała się z podłożem, bo w przeciwnym wypadku zostanie tylko beton na trasach. Odczyty ze szczytu Skrzycznego: Więc cały traffic został dziś przejęty przez BSA, co widać (dla tych co nie znają BSA - jeszcze kawał kolejki do winkla, i tyleż za winklem):
    10 punktów
  7. Jak miło jest wspominać piękne chwile, które pozostaną w człowieku na całe życie ...takich momentów w ostatnich trzech latach miałem wiele, może nie aż tak dużo na nartach, ale również związanych z Alpami. Dzisiaj Was zabiorę na mój 14 trzytysięcznik - tak, tak... na koncie mam już ich 15. Dlaczego akurat zaczynam pisać od 14go? Bo to, Monte Civetta, która jest bardzo mocno związana z narciarstwem (ośrodek narciarski z "sówką" u podnóża)... a ponad to? To moja wymarzona i przepiękna góra! Dlaczego jeszcze? Bo to trochę polski szczyt... W 1972 roku Jerzy Kukuczka po raz pierwszy pokonał tutaj jedną z kultowych wspinaczkowych ścian na Torre Trieste wytyczając Direttissimę dei Polacchi. Do dzisiaj wśród alpejskich wspinaczy, to jedno z trudniejszych wyzwań. Północna ściana robi już z oddali piorunujące wrażenie! Fascynuje i cieszy oczy... mógłbym na Civettę patrzeć godzinami. Mieszkamy w Alleghe... ostatnie moje dwa pobyty w Dolomitach związane są z tym miasteczkiem. Jest to świetna baza wypadowa latem, ale również dla narciarzy - zimą. Naprawdę, to doskonale położona miejscowość nie tylko dla trakersów ale również dla kolarzy. Oczywiście w ostatnie letnie wakacje mamy ze sobą nie tylko uprzęże, ale również rowery szosowe...ale opowieści rowerowe z tutejszych przełęczy, to zupełnie inna historia, którą postaram się Wam przybliżyć niebawem, w innych wpisach na blogu. Do naszego trekingu startujemy o świcie. Nasza ekipa: Michał, Jacek, Paula i ja. Jedziemy autem z Alleghe przez Selva di Cadore w pobliże (kilka kilometrów przed) miejscowości Pecol. Nasz wehikuł zostawiamy na parkingu narciarskim przy wyciągach krzesełkowych Pioda i Palafavera. Zakładamy na plecy plecaki i idziemy praktycznie po trasach narciarskich tutejszego ośrodka narciarskiego. Pniemy się w górę by z narciarskiej trasy Roa Bianca skręcić w pewnym momencie w stronę schroniska Coldai. Czas się dłuży i do Rifugio szlak jest ani ciekawy, ani trudny - mozolny. Powyżej schroniska jest już znacznie fajniej! Wchodzimy w teren "księżycowy" z nieziemskimi widokami - na tabliczkach już wyznaczony jest kierunek naszej ferraty. Trawersujemy i trawersujemy w stronę początku żelaznej drogi. Po kilku godzinach dochodzimy wreszcie na jej właściwy start. Zakładamy uprzęże. Tutejszy szlak w skali ferratowej wyceniany jest na D. Ktoś, kto nie ma obycia z ekspozycją, nie ma doświadczenia w trudnawej wspinaczce zdecydowanie powinien najpierw potrenować na drogach A, B i C. Oprócz wszędobylskich stalowych linek masę tu klamr i sztucznych ułatwień. Zdarzają się miejsca gdzie trzeba się trochę bardziej wysilić i powspinać bez ułatwień, w czystej skale. Uwielbiam to, a na fotkach wygląda to tak: Oczywiście obowiązkowe rękawiczki... bez tego na ferratach można szybko nabawić się kontuzji dłoni. Widoki? Proszę... Jest niesamowicie i magicznie! Poziom adrenaliny miesza się z serduszkami w oczach i w człowieku rodzi się miliony motylków... zupełnie jak przy zakochaniu. Obcowanie w górach, skałach... gdzie cisza i pustka, to przeżycie niemal mistyczne. Poza nami nie spotykamy zbyt wielu turystów. Człowiek jest malutki, tyciutki w bezkresie tej kosmicznej krainy... Ferrata Alleghesi jest naprawdę trudna i wymagająca nie tylko kondycyjnie ale również siłowo. Ręce równie ciężko pracują co nogi. Góra często również oszukuje...gdy już jesteś mega zmęczony i myślisz, że to szczyt, że już dochodzisz... ona płata figle, bo to nie jest jej zwieńczenie...to tylko tak wygląda, złudzenie. Iść trzeba dalej! Od zmęczenia jednakże ważniejsze jest to, co się dzieje w człowieku. Radość z pokonywania kolejnych metrów jest olbrzymia. W drodze oczywiście ważne jest by mieć odpowiedni zapas wody i jedzenia. W skład naszego, każdego plecaka wchodzą (prowiant): - 3 litry wody (uzupełniana woda w każdym napotkanym schronisku), - 4 hamburgery własnej roboty (ze schabowym i dodatkami w środku), - 3 batony energetyczne, - paczka kabanosów, - puszka Coca-Coli (naszym rytuałem jest jej wypicie na szczycie góry), Ferratomaniaczka Sprzęt na sobie: - dobre buty trekkingowe (z rekomendacją na ferraty) wraz ze skarpetkami trekkingowymi, - bielizna i spodnie turystyczne (moje z rozsuwanymi nogawkami - można z nich zrobić spodenki krótkie), - koszulka termiczna, bluza termiczna, - uprzęż, kask, rękawiczki, okulary przeciwsłoneczne. Dochodzimy do szczytu... Pozostałości w plecaku: - lekki polar, koszulka termiczna na zmianę oraz kurtka przeciwdeszczowa, przeciwwiatrowa, czapeczka, - nóż, telefon, powerbank z latarką, czołówka, - dokumenty oraz ubezpieczenie, kasa Mamy to!!! Szczyt zdobyty! Można napić się zimnej Coli 3220 metrów... niby niedużo, a jednak ktoś, kto nigdy nie był na takiej wysokości (mimo olbrzymiego doświadczenia w Tatrach) na tej wysokości może mieć kryzys. Jeden z kolegów taki ma... no i niestety zejście jest utrudnione. Brak siły, lekkie zaburzenia równowagi i trzeba być ostrożnym. Asekurujemy kumpla i robimy częste postoje. Schodzimy Via Normala mimo tego, że w planach było zejście ferratą Rif. Torrani. Na szczęście wraz z utratą wysokości kolega odzyskuje siły i zdecydowanie przyśpieszamy. Po tej stronie góry mamy sporo (na wymienionej drugiej ferracie) śniegu. Nie mając raków, tak, czy inaczej musielibyśmy zawrócić z tej drogi. Widoczek ze szczytu w stronę Alleghe - miejscowości, nieopodal której mieszkamy. Godziny mijają, a przed nami jeszcze szmat drogi. Na szczęście bez niemiłych przygód, a z pozytywnymi emocjami. Do aut dochodzimy tuż przed zmrokiem. Szczęśliwi z naszej zdobyczy i przygody!!! GPS tego dnia pokazał: - przebyta odległość 28,66 kilometra - przewyższenie 2413 metrów - czas w ruchu 12:12:54 - całkowity czas 14:50:14 Ślad i mapa trasy (plus dodatkowe zdjęcia) pod linkiem ze Strava: Monte Civetta 3220 m npm | Hike | Strava Jesteście ciekawi innych trzytysięczników, na których byliśmy? Dajcie znać w komentarzach Pozdrawiam Mariusz "marboru"
    8 punktów
  8. Dziś najlepszy śnieg w sezonie. Nie za twardo, nie za miękko, po prostu idealnie. Na Słowacji jednak cuda, po drodze mijamy VitaNovą. Tam trwała akcja ich chyba służy skarbowej, pełno osób z bronią, zajmują ośrodek. Dowiadujemy się, że od 14 lat nie płacą za dzierżawę jakiegoś gruntu. Ośrodek będzie trwale zamknięty. Jak jednak wracaliśmy, służb nie było, a z ośrodka schodziła grupa młodzieży z nartami. Jutro napiszę czy działają dalej. Rohace stanęły ze względu na silny wiatr. Trochę osób dojechało na Meander, ten cały czas działał. Rano tak. Syn robi tłok na bramkach. Trasa za laskiem poprawiona, po wczorajszym gruzie lodowym nie ma śladu. Sypią depozyty śniegu. Po flagach można poznać kto ich główne odwiedza. Do końca dnia dobrze. c.d.n.
    7 punktów
  9. Cze Z wczoraj, z przygodami, Żona zaliczyła dzwona z wizytą w szpitalu w Zakopanem. Na szczęście żyje, bez komplikacji, obtłuczenie uda, śliwa pod okiem jak po ustawce Cracovia-Wisła, gogle nie przeżyły spotkania ze stokiem, drugi uczestnik kolizji nie miał tyle szczęścia, źle wybrał. Oczywiście to żart, nic mu nie jest, humory wróciły. Koleżanka napisała” Trzeba było mężowi powiedzieć że chcesz nowe gogle a nie narobić dramatu na stoku😀”. Dobre. Generalnie super pogoda i jazda. Miejscówka standard, czyli Rusin. Ludzi mało, potem umiarkowanie mało, a po 14.00 mało. Szybkie grudki lodowe, stok twardy przez cały dzień. Jakieś płyty lodowe punktowo, ale miszczom to nie przeszkadza. pozdro Rano tak potem pełna lampa. Chronologicznie. No i sweet focia na tle Taterów.
    7 punktów
  10. dziś dzień babci więc odwiedziny u Królowej... z rana fajnie ale po 2h juz duze odsypy lód itd ale krawedzie trzymały wiec git acz bez szału. Ludzi umiarkowanie do mało ale na przegarbie czasem slalom między maruderami. Pogoda petarda
    7 punktów
  11. W lecie przyjrzałem się dokładnie tej kanapie, bo próbowałem dociec, czemu nie jest możliwe wsiadanie z nartami na nogach (niektórzy już to sygnalizowali wcześniej). Ta kolejka od początku została tak zaprojektowana: po pierwsze, specjalne uchwyty na narty, po drugie - górny peron nie ma wygodnego zjazdu dla narciarzy (wysiadałoby się na płaskim). Pozytywne jest to, że bardzo zwalnia przy wsiadaniu/wysiadaniu (bardziej niż w przypadku wyprzęganych "Leitner'ów" i "Doppelmayer'ów"), a odstępy między krzesłami są ogromne, więc jest mnóstwo czasu - pewnie to tłumaczy maksymalną prędkość wyciągu. Latem też tak zasuwał.
    6 punktów
  12. Dzisiaj odwiedziłem Stożek. Na stok wyszedłem o 9:40. Temperatura w centrum Wisły była -2°. Pod wyciągiem było -4.5°. Jeździłem 4 godziny. Na początku warunki dobre potem lód. Do wyciągu na bieżąco.Pomimo zamkniętej trasy czarnej dało się jezdzić.
    6 punktów
  13. Grosik i Złotówka były czynne w 2019 roku. Z tym że nie dziwię się że nie są priorytetem dla ośrodka, bo mało kto się tam zapuszczał, a byłem w weekend gdzie teoretycznie ludzi powinno być sporo, zwłaszcza że trasa z Kopy też była czynna co powinno przyciągnąć narciarzy. Grosika obsługa odpaliła dopiero jak przyjechałem (a było na pewno po 10), więc wyciąg działał praktycznie na żądanie. Jednak szkoda że tak rzadko są czynne, bo to chyba najfajniejsza część ośrodka. Nawet udało mi się znaleźć zdjęcie z 2 marca 2019, jak widać Złotówka była czynna Kto wie, może w tym roku też zdarzy się cud...
    5 punktów
  14. W rodzinie zawitały nowe narty, dołączyły do młodszego brata. Zobaczymy co potrafią na śniegu. To prezent urodzinowy dla syna, tylko że on urodziny ma w czerwcu. Dać czy nie dać mu teraz pojeździć oto jest pytanie ? Nowe Nowe i ich młodszy brat.
    3 punkty
  15. Dziś była głównie zona Westendorf. Ludzi umiarkowanie jak na niedzielę, warunki czasami lodowe,także trzeba uważać Dzień zdecydowanie na plus, ponad 60 km przejechane. Pod koniec dnia była lekka spinka, żeby zdążyć przed zamknięciem wyciągów do Itter, ale udało się. Sprzęt zostawiony w intesporcie w skidepocie także jutro będą cieplutkie buty.
    3 punkty
  16. Bałtów, o dziwo jak na razie jest całkiem dobrze. Kto na jednej narcie jeździ 😉
    3 punkty
  17. Dzień 6 - 19 stycznia. Ostatni dzień tego wyjazdu. W nocy znów przeszedł front atmosferyczny i dopadało kolejne z 10 cm białego. Pogoda ogólnie ok, ale na szczycie około południa bardzo porywisty wiatr. Na większości tras odsypy, ale na niektórych mniej uczęszczanych było dość równo lub na stromych lodowa tafla. Moje narty już na tym lodzie nie trzymały dobrze. Zamieniłem się z kolegą na kilka zjazdów i Jego Head I Race 170cm, trzymały znacznie lepiej. Wyjazd zakończyłem "zjazdem" czarną trasą nr40, gdzie za tydzień będą rywalizować najlepsze narciarki świata i trzema po niebieskiej przy wyciągu Pedaga.
    3 punkty
  18. Powoli staje się styczniową tradycją wyjazd pociągiem na narty. Dwa lata temu były okolice Zell AM See, w zeszłym roku Zillertal (relacja była) teraz przyszła kolej na Skiwelt. Jesteśmy już w pociągu, póki co wszystko punktualnie.
    2 punkty
  19. Jeśli chodzi o TMR to raczej nie biednemu😁 Poza tym się zgadza.
    2 punkty
  20. @sstar pojeżdżone z zadowoleniem. Z uwagi na spory (jak na ostatnie realia) opad świeżego śniegu, przez 2 dni warunki wymagające i bardzo pouczające szkoleniowo, pod warunkiem, że jest się już na jazdę w takich gotowym oraz chce się nawet kosztem samozadowolenia "powalczyć", bo zdecydowanie jest, to rozwojowe. Dla przykładu mój kolega zrezygnował z objazdu Selli, po zjeździe pierwszą trasą czerwoną 22/22a w Alta Badia. Wywalił się dwukrotnie, mokry na twarzy jakby go szklanką wody oblano, część trasy zszedł z wypiętymi nartami. "To nie jazda, to mordęga, można sobie nogi połamać". I nie zamierzam go krytykować czy też mądrzyć się i go namawiać. To są zwyczajnie jego odczucia, jego cele, decyzje, wynikające z jego poziomu i potrzeb. Ja zwracałem uwagę na zawężenie rozstawu i pracę nad prawidłową pozycją. I tu jestem mega zadowolony. Kilka razy jechałem za lepszymi, którzy fajnie jechali na danym odcinku, starając się zwracać uwagę co robią i ich naśladować. Efekt, są odcinki (odpowiednia do moich umiejętności pochyłość) gdzie poczułem i z sukcesem stosowałem pracę przód/tył w poszczególnych fazach skrętu, mega sprawa dla lekkości przejazdu, także w trudnych warunkach. Na stromszych już trudniej mi to idzie. Przy węższym prowadzeniu na stromszych czy z odsypami ewidentnie jeszcze nowa wewnętrzna mi tyłem zostaje. Tu potrzeba teraz więcej jazdy, aby ten nawyk "zabrania" narty lepiej przyswoić. Podczas objazdu Selli złapałem kontuzję bólu w lędźwiach (co jakiś czas mam z tym problemy, niestety nawet rezonans nic nie wykrył), to jakiś ucisk na nerw i tzw angulacja na tym cierpi, będę ćwiczył abu ruchomość obręczy biodrowej poprawić i wzmocnić mięśnie. Duża poprawa też w aspekcie pracy w stawie skokowym i odpowiedniego kontaktu z językiem buta. Dopiero teraz poczułem jak bardzo poprawia czy umożliwia to wcześniejsze obciążenie nogi zewnętrznej. Mówię teraz w odniesieniu do podstawowego skrętu równoległego. Sporo pozytywnego także, w zrozumieniu i sprawdzeniu w jeździe, w temacie flex buta, pochylenie, a praca w poszczególnych stawach W każdym razie jeśli chodzi o małe, ale wielkie odkrycia podczas ostatniego wyjazdu na Kronplatz, jestem megazbadowolony. Była też okazja zgłębiania zagadnienia nart tzn ich przeznaczenia dla poziomu, a odczuć. Wszyscy 3 mamy tą samą skorupę rozmiarowo, ale każdy jest na innym etapie poznawania techniki i stania na nartach. Namówiłem do wymiany nart na góra dwa przejazdy i potwierdziła się moja teza zbudowana w oparciu o rozmowy z grupą rewelacyjnie jeżdżących instruktorów. Podsumowując, odkrywanie (nie tylko narciarstwa) w sposób nas interesujący, odpowiedni dla naszej osobowości, w oparciu o doświadczenie i wiedzę ludzi z odpowiednią empatią i otwartością umysłu jest ciekawe oraz skuteczne. Teraz odpocząć i trzeba wyskoczyć gdzieś na rodzime górki :), by dalej gonić marzenia.
    2 punkty
  21. Pierwszy dzień - niedziela 14 stycznia. Dużo ludzi, ale na trasach bezpieczny luz. Pogoda idealna. Stoki bardzo twarde, od 11 już na trasach albo luźne odsypy, albo lodowe płyty, gładkie jak stół. Trasy raczej z zaniżonymi kolorami. Typowa niebieska z równym i łagodnym nacheniem, to Miara. Jednak nie wszystkie jeszcze odkryte w dniu dzisiejszym.
    2 punkty
  22. Szczyrk SON i COS Skrzyczne, vertical ponad 2km. 22,1 km • 2:32 godz. https://mapy.cz/s/redufolopa
    2 punkty
  23. Podsumowanie wyjazdu na Kronplatz 14-19 stycznia 2024. Ośrodek największy i najnowocześniejszy z tych niewielu w których byłem. Przewaga wyciągów gondolowych. Sam szczyt przy dzwonie, to taka bardzo duża Kotelnica, gdzie dochodzi większość wyciągów i rozpoczynają się trasy w kilka kierunków. Mieszkałem w San Vigilio, urocza miejscowość. Trasy długie, urozmaicone i w mojej opinii z zaniżoną kolorystyką. Typowa niebieska dla osób z obawami i początkujących, to Miara. Szeroka, o jednostajnym nachyleniu i długa. To tutaj królowały szkółki i instruktorzy. Ulubiona trasa mojej żony i drugiej znajomej. Dobrzy i bardzo dobrzy narciarze powinni być z tego ośrodka zadowoleni. Spotkaliśmy nawet rodaków, którzy twierdzili, że byli już wszędzie w Austrii oraz Włoszech i uważają, że Kronplatz najlepszy dla nich. Ludzi generalnie dość dużo, mazowieckie ferie, więc i rodaków sporo, ale mniej niż w Alta Badia. Pogoda dopisała i całościowo fajny wypad. Cenowo w zależności od miejsca: piwo 5,5-6, spritz 5, pizza od 8,5 do 15, kanapki średnio 6, golonka 21, herbata 3,5, kawa 4. Dania obiadowe 18-25. Desery średnio 5. Czas dojazdu z Warszawy, blisko 14 godzin bez łamania przepisów i z kilkoma przystankami. Przejechaliśmy w obie strony łącznie 2400 km, średnie spalanie auta 6.7 litra. Paliwo w Austrii 1,63-1.69 (poza autostradami).
    2 punkty
  24. Co to był za piękny weekend, wczoraj niestety obowiązki rodzinno-domowe uniemożliwiły wyjazd, ale dzisiaj też było pięknie, no może od godz. 11 już ciut za ciepło. Melduję się TU pierwszy raz w życiu 😜 przed godz. 9 Do godz. 10 jeżdżę TAM bez kolejek i zawsze sam na kanapie. Pomiędzy 10, a godz. 12 ruch narastał, ale maksymalnie do kilku minut stania. Tak więc niedziela TAM z taką pogodą to i tak rewelacja. Na początku było twardo, ale słońce zrobiło swoje i w zależności od ekspozycji na słońce wszystko powoli puszczało. Reasumując dla mnie to był piękny narciarski dzień w TEJ stacji narciarskiej. A dojazd z Krakowa zajął mi 1,5 h. Jeszcze kilka fotek. Był i przelot balonów I piękny widok na Królową Beskidów poniżej. Dla mnie osobliwy, bo ja ją zawsze z domu podziwiam od strony północnej. O 13.20 można jeszcze było znaleźć sztruks. Gorąco polecam Koliba Hubertka i pyszny gulasz z jelenia * - TU/TAM/TEJ to MeanderPark w Oravicach na Słowacji 😜😎
    2 punkty
  25. Świetna relacja. Zachęcająca ambitnych narciarzy. Chciałbym dodać coś dla wielbicieli niebieskich i jasnoczerwonych tras. Nasz przygoda z Alpami rozpoczęła się właśnie w Pejo około 25 lat temu, w kwietniu kiedy jeszcze było skifree w tym okresie. Teraz skifree jest tylko w grudniu, natomiast pewne zniżki na skipass i noclegi są w styczniu. Jeździliśmy tam na wet 2 razy w roku - styczeń i kwiecień. W całej dolinie Val di Sol jest co robić przez cały tydzień. Najlepiej mieszkać w centrum doliny w okolicach Male-Dimaro, wszędzie w miarę blisko. Madonna - obowiązkowo z pięknymi trasami i widokami na Groste. Pinzolo - nie zbadane, później zostało wybudowane połączenie z Madonną. Tonale - bardzo przyjazne za wyjątkiem czerwonej Valbiolo, która odcinkami jest bardzo czarna. Lodowiec Presena - można wyjechać gondolami, jak ktoś się nieco przerazi widokiem w dół, można od bidy wrócić gondolą, tak jak moja żona 😀. Pradiso przepiękna ale to już czarna. Ponte di Lego - oprócz wycieczki z Tonale pod gondolą, odradzam, same ambitne trasy. Pejo - kameralny ośrodek złatwymi trasami, po nartach mozna odwiedzić niewielkie termy z basenem. Nie dojecheliśmy jeszcze od momentu wybodowania gondoli Pejo 3000. Dimaro-Folgarida - subiektywnie najmniej ciekawy ośrodek, odradzam przejazd na nartach z tego ośrodka do Madonny, bo powrót może być meczący i się wydłużyć ze względu na ilość chętnych. Po Val di Sole była kilkukrotnie Alta Badia, z odbiciem Sella Ronda i Kronplatz. Przeplatana z różnymi ośrodkami w Austrii. Ostatnio polubiliśmy Lungau z świetnym Obertaern. Duża wygoda - 7h jazdy z Bielska-B.
    2 punkty
  26. Kolejny udany dzień na nartach za nami. Dziś nad stokiem latały balony (słabo widać na zdjęciu). Tłumów nie było. Trasa za laskiem udostępniona dla narciarzy, szkoda że ratrak zostawił gruz lodowy na stoku (jazda mocno wymagająca). Stok został też nocą dośnieżony po ratrakowaniu, tworząc połacie tępego hamującego śniegu. Na głównej trasie w zacienionym miejscu, udało im się usypać dwie hopki, na których sporo osób padało po niespodziewanym skoku. Chcieli poprawić warunki a wyszło jak wyszło. Zmodyfikowali system naśnieżania, zastępują coraz więcej lanc takimi oto armatkami (wyglądają nowocześnie). Stok widziany obiektywem aparatu. Z szerszej perspektywy. Tłok do bramek (moja córa robi sztuczny tłum). Trasa za laskiem, jadą narciarze. Już nie jadą. Można i tak. Widok na stok. Wspomniane balony. Okolice zachęcają do spacerów i nart biegowych. Jest widokowo. c.d.n.
    2 punkty
  27. Właśnie na dziś zakończyłem jazdę. Warunki w SMR dobre. Nie piszę że bardzo dobre bo śnieg praktycznie w całości sztuczny i przez to trochę lodu i gród lodowych, ale i tak szacunek, że tyle nasypali bo jest go dużo na trasach. Pogoda niesamowita- słońce, lekki mróz, błękitne niebo i kompletny brak wiatru. Do 10.30 zero kolejek, potem ludzi coraz więcej. Po godz. 12 apogeum na 10 min stania do gondoli, 12 min kanapy na Solisku i uwaga 20 min na Zbójnicka Kopę! Niestety też tam się ustawiłem bo przejeżdżaliśmy na COS. Ogólnie dzień rewelacja
    2 punkty
  28. Ustroń-Mała Czantoria Warunki b dobre Jak na Poniwiec zaczyna zjeżdżać się coraz więcej ludzi i pomału 🌞 wychodzi
    2 punkty
  29. Pozdrowienia z nizin 🤫 Sobotni Kamieńsk:
    2 punkty
  30. Rytro 20.01.2024 Zapowiadali słońce i mróz i tak było. Ładnie zmrożony stok, bezwietrznie. Bardziej twardo niż ostatnio, czwartkowe lanie wniknęło w stok i zmroziło. Ale lodu nie było, z czasem zdrapana wierzchnia warstwa więc trochę cukru na twardym podkładzie. Ludzi jakoś bardzo dużo nie było ale czasem korkowała się trasa więc warto było zaczekać u góry. Otwarty na górze wyjazd spod chaty i skosem do dotychczasowego stoku, jeszcze poszerzą jak dośnieżą. 4 godziny pojeżdżone, jutro powtórka.
    2 punkty
  31. Czantoria, ludzi sporo trzeba było poczekać kolejce kilka minut, twardo, od 12:00 warunki trudne. Śniegu poza trasami 5cm, odradzam skiturę na szczyt i wyjeżdżanie poza trasę.
    2 punkty
  32. Dotarliśmy do apartamentu w itter. Od jutra zaczynamy ekspolarcje ośrodka.
    2 punkty
  33. Dzisiaj ostatni dzień na Złotym Groniu. Ludzi więcej niż wczoraj ale kolejka na max 1 minuta. Szkółki narciarskie miały zakończenie szkoleń. Stok twardy, zmrożony a po 13 gdzieniegdzie cukrowe odsypy. Dodatkowo Dzisiaj można było testować narty Head z czego skorzystała lepsza połowa testując modele Joy 86mm, super Joy 75 mm i power Joy 70 mm. Najbardziej podpasował model power Joy 70 mm bardzo podobny do obecnie używanych supershape 69 mm.⁹
    2 punkty
  34. Dzień 5 - 18 stycznia. Dziś objazd Sella Ronda, w kierunku pomarańczowym. Start w Corvara. W nocy napadało świeżego, około 15-20 cm i ociepliło się stopniowo do +5. Widokowo faktycznie ciekawie, trasy z kopnym śniegiem i muldami. Sporo przewracających się osób. Dla mnie pod kątem rozwoju mega przejazd, kilka stromych odcinków, trudny warunek właściwie na wszystkich trasach przejazdu. Nie uważam, że narciarsko jest to słaba wyprawa, wręcz odwrotnie. Osobiście dla mnie, to ostateczne ukoronowanie wejścia w poziom średniaka...Na pewnym odcinku Val Gardena - Alta Badia, mgła jak mleko, prawie zero widoczności.
    2 punkty
  35. Niestety już dzień 4 - 17 stycznia. Dziś pogoda niewakacyjna, pochmurno i do południa słaba widoczność przez płaskie światło. Wyskoczyliśmy na Alta Badia. Z uwagi na pogodę ośrodek mnie nie zachwycił, ale od godz. 13 gdy wyszło słońce i wjechałem od strony San Cassiano wrażenia o wiele lepsze. Niestety po zjeździe do La Villa, zepsuła się gondola i musiałem busem do Corvary wracać, przez co z godzinę straciłem. Ogólnie taki lekki bałagan z wyciągami, te trasy "pokręcone", w każdym razie odmienny od Kronplatzu.
    2 punkty
  36. Dzień 3 - 16 stycznia. Pogoda nadal wspaniała, rano mróz około -12, po 16 -7 i słoneczko. Kronplatz z mojego punktu widzenia, to tym lepszy ośrodek im lepsi narciarsko jesteśmy. Jest po czym dopierniczać.
    2 punkty
  37. Dzień drugi - 15 stycznia. Pogoda nadal sprzyja, ludzi sporo mniej niż wczoraj, ale ogólnie dużo. Kolejek do wyciągów nie ma, idzie na bieżąco. Co do jazdy, odpowiednio planując przejazd tłoku na trasach nie ma. Jedynie blisko "dzwonu" trochę zamieszania ludności i tłoku.
    2 punkty
  38. Ja swoich nie odszczekuję Jedna jaskółka nie czyni wiosny ale widok super to powinien być widok standardowy.
    1 punkt
  39. Dotarliśmy do Wiednia, wszystko punktualnie.
    1 punkt
  40. A na Czantori dziś rewelacyjne warunki Oczywiście po 3 godzinach coraz więcej ludzi i lekkie zlodowacenia ale pojeżdżone uczciwie
    1 punkt
  41. Dobra, koniec fandzolenia o regionach, czy ktoś uzupełni tę listę? JAN 15 Miejskie stoki, w każdym razie z widokiem na miasto Przy mojej sobotniej wizycie na stoku Dębowiec w Bielsku–Białej, w śląskiej części miasta, naszła mnie refleksja: — Maciek, miejski stok to taka oczywistość i tyle korzyści, a w sumie to... prawie już takich nie ma! Najpierw więc spróbuję zdefiniować miejski stok: To stok położony dosłownie w mieście lub przy mieście. Pod słowem <miasto> nie rozumiemy miejscowości małej lub takiej, gdzie zabudowania to stricte infrastruktura narciarska i okołonarciarska. Rozumiemy miejscowość także z innym przeznaczeniem. Miastem nie jest więc np. Białka Tatrzańska. Ale już Nowy Targ – jest nim jak najbardziej. Wisła? Można podyskutować. Generalnie wyróżnikiem szczególnym są np. bloki mieszkalne, dostępność do stoku komunikacją miejską lub na piechotę przez... mieszczuchów oraz... widok na miasto (!), drogi, sklepy, domy mieszkalne. Nie będę definiował <mieszczucha>. — Ile mamy więc tych stoków miejskich? — Które z nich są czynne? Spróbuję policzyć i wskazać czynne, w tym otwarte obecnie. Ograniczę się do Polski, choć kiedyś np. w mieście Dolny Kubin funkcjonował tuż za... osiedlem (sic!) piękny stok <Kuzminovo>. Z niewiadomych przyczyn od lat nie działa: 1) BIELSKO-BIAŁA <DĘBOWIEC> Ma trasę o długości ok. 700 m i różnicy poziomów ok. 100 m. Stok jest oświetlony i obsługiwany przez czteroosobową kolej krzesełkową. Ma system naśnieżania całej trasy. Aktualnie stok jest czynny, co dokumentuję obok zdjęciem samego siebie. 2) WISŁA <SKOLNITY> Stok obsługiwany krzesłem (ok. 800 m długości i ok. 200 m różnicy poziomów). Dwie trasy: 900 i 1100 m. Jak pisałem wcześniej, miałem problemy z kwalifikacją TAK/NIE. Ale jednak stok co najmniej sprawia wrażenie miejskiego: z widokiem na rynek. A Wisła to jak najbardziej miejscowość narciarska, ale z dużym centrum i nie tylko narciarska. 3) KRYNICA <HENRYK> Nie mam własnych zdjęć, choć kiedyś startowałem tam w zawodach, zajmując skandaliczne 11. miejsce (na ok. 100 startujących). Stok ma charakter wybitnie miejski, choć znów (sic!) Krynica–Zdrój to miejscowość narciarska, ale to już na pewno nie tylko. Stok składa się z dwóch sekcji kolei linowej (czteroosobowe krzesło) i trasy liczącej ponad 1 km łącznie. O miejskim charakterze (w samym centrum miasta) decyduje też... brak parkingów. Dolna stacja jest praktycznie... tuż przy głównej drodze i budynkach przy niej. Dalsza część tutaj: Miejskie stoki, w każdym razie z widokiem na miasto | Twój instruktor (twojinstruktor.blogspot.com)
    1 punkt
  42. Magura Małastowska, trasa urozmaicone 1400 m w lesie. We władaniu Zasady zeszła na psy, ale teraz są bardzo dobre warunki, a ludzi nie ma. U podnóża chodzi talerzyk w Małastów ie, gdzie ludzi nieco wiecej, można się rozdzielić, jeśli to urlop rodzinny. Niestety wolne krzesło, obrót z szybkim zjazdem to 12 minut. Dla feryjnych eksploratorów rodzinnych polecam...
    1 punkt
  43. Czułem, ze ściemniasz z tym rachunkiem za 100E za posiłek z winem. Te szkockie są z dość specyficznych winogron.
    1 punkt
  44. Nareszcie doczekałam się tegorocznego urlopu - dwa tygodnie rowerowej laby! Wróć - nie laby, tylko Łaby. Jak było? Świetny i urozmaicony szlak, zarówno dla miłośników zwiedzania jak i pięknych krajobrazów. Cała trasa ma blisko 1300 km długości, z czego 370 km przypada na Czechy, a pozostała część na Niemcy. Na jedną wyprawę to dużo, ale rzeka jest na tyle blisko Polski, że można trasę podzielić na odcinki, albo wybrać jej fragment. Tak właśnie zrobiliśmy i my tego lata. Niedziela, 14 sierpnia Jest niedzielny poranek, szósta rano, w środku długiego, sierpniowego weekendu. Piękny wschód słońca. Zaspana córka podwozi mnie i moją drugą połówkę na dworzec, na Intercity "Matejko". Szczecin-Przemyśl to prawie najdłuższa trasa kolejowa w Polsce. My jednak jedziemy nim tylko do Wrocławia, gdzie mamy przesiadkę. W tym roku urlop będzie "eko" - auto zostaje w domu, a my dojedziemy do Łaby pociągiem i rowerami. Benzyna droga, inflacja i kryzys paliwowy szaleją, więc cena za bilety kolejowe dla dwóch osób z rowerami (przezornie kupione z miesięcznym wyprzedzeniem) - jedyne 74,20 zł - cieszy. Jakaś ekstra promocja weekendowo-grupowa, bo cena bazowa była dwa razy wyższa. W pociągu haki na rowery (obok stojaków na narty!) i półki na sakwy. We Wrocławiu okazuje się, że TLK z Warszawy ma półtorej godziny opóźnienia, które dalej rośnie. Udaje nam się przebukować bilety na pociąg Kolei Dolnośląskich, ale w Sędzisławiu - gdzie mieliśmy spotkać się z zaprzyjaźnioną parą z Krakowa, będziemy godzinę później. Umawiamy się więc ze znajomymi w Kamiennej Górze, gdzie można coś zjeść przed dalszą drogą. Polregio KD nabity ludźmi i rowerami, dobrze, że jedziemy niedaleko. Okazuje się, że nasi przyjaciele mają awarię roweru - dosłownie rozsypała się sztyca siodełka. A tutaj niedziela i żaden serwis nie pracuje. Co za pech! Na miejscu, w Kamiennej Górze zastanawiamy się, czy uda się zablokować sztycę, która wpada do rury podsiodłowej. Wpadam na pomysł, aby wykorzystać butelkę Cisowianki do redukcji średnicy, oklejamy sztycę taśmą - i proszę! Prowizorka, bo prowizorka, ale dało się dojechać przynajmniej na nocleg w Czechach, a następnego dnia poszukać czynnego sklepu rowerowego z serwisem. Z Kamiennej Góry jedziemy do Krzeszowa bardzo wygodną i widokową DDR-ką. Góry na razie mamy tylko na horyzoncie. W Krzeszowie, w opactwie benedyktynek, trwają przygotowania do odpustu 15 sierpnia. Oglądamy zespół klasztorny i barokowy kościół: Dalej kierujemy się w stronę Chełmska Śląskiego. To urokliwe, nieco senne miasteczko, zdecydowanie na uboczu. Warto obejrzeć zabytkowy rynek i bardzo ciekawe, drewniane Domy Tkaczy z XVII wieku: Za Chełmskiem zaczyna się podjazd w stronę granicy. Ale nie jest ani bardzo stromy, ani szczególnie długi, więc jedzie się dobrze, nawet z sakwami. Ostatnia wioska po polskiej stronie to Okrzeszyn. Tutaj kończy się asfalt, a granicę pokonujemy szutrową drogą. Po czeskiej stronie dojeżdżamy do szosy, która na szczęście okazuje się niezbyt ruchliwa i spektakularnym zjazdem - mijając ośrodek narciarski Petrzikowice - dojeżdżamy do przedmieść Trutnova, gdzie mamy zarezerwowany nocleg. Do Łaby coraz bliżej. [cdn.]
    1 punkt
  45. Wtorek, 23 sierpnia We wtorek rano przekropił nas jeszcze lekko deszcz - ostatni w trakcie naszej wyprawy. Przeczekaliśmy pod wiatką i ruszyliśmy dalej przez saksońską krainę pałaców i winnic. Opactwo cysterek Marienstein w Mühlberg/Elbe. Tutaj zahaczamy nawet o skrawek Brandenburgii. Belgern: Torgau z pięknym zamkiem, w którego fosie mieszkają ... trzy niedźwiedzie: Nocleg znajdujemy kilka kilometrów za Torgau, na kwaterze prywatnej u miłej, starszej pani. [cdn.]
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...