Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. lski@interia.pl

    [email protected]

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      3 290


  3. Narciarz ze Śląska

    Narciarz ze Śląska

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      3 163


  4. grimson

    grimson

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      3 359


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.02.2024 uwzględniając wszystkie działy

  1. redaktorzyna piszący ten artykuł jest na takim samym poziomie jak ekoterroryści. czytałem jego wypociny, z nich idą główne przesłania: - Dudu chciał stok, ale Dudu nie dostanie stoku - jedyna możliwość szybkiego otwarcia nowego/modernizacji starego stoku to państwowy Nosal, bo inne tereny są w rękach prywatnych i nie ma szans na szybki projekt - na Nosalu miało być wycięte w pień 3tys drzew, żeby spełnić zachciankę Dudu Więc dalej nie będzie dostępnej ostrej trasy, żeby alpejski narybek miał stok pod nosem, a nie w Austrii. Znajomego dzieciaki z okolic Zakopanego są w narciarskim klubie sportowym i jak nie trzeba zgadywać, jadą pod 1000km w jedną stronę żeby trenować na czarnych trasach.
    9 punktów
  2. Kuźnice, sobota, 7 rano. Nie ściągnęła mnie tu na narty niewiedza ani zaburzenia umysłowe związane z wiekiem, ale zamiar uczestniczenia w Pucharze Zakopanego. Dotarłem po standardowej walce z busową logistyką, przyjechały dzieci, głównie zakopianskie, dorośli, nie tylko zakopiańscy bo także warszawscy i śląscy. Sprzedano bilety, rozdano numery i ogłoszono komunikat, że ze względu na wiatr kolejka nie pojedzie i zawody się nie odbędą, i nie ma ich gdzie przenieść, jednym słowem całe zakopiańskie narciarstwo w pigułce, vide różne posty powyżej ...
    8 punktów
  3. Dzień dobry 🌞 Warunki b.dobre O dziwo przy sobocie bez kolejek Mała przerwa
    7 punktów
  4. Cze A to temat o Warunkach Narciarskich czy Warunkach Zabudowy ??? Ja dzisiaj stereo - dwie kobity i ja - lew salonowy, kot nad koty. Rusin na przełamanie po ostatnim dzwonie Żony. Rys w psychice - brak. Jest dobrze. Ludzi wieczorem ciągło na Podhale ... szkoda gadać. Ale na Rusinie pustki. Dzisiaj na Porsche do 13.00. Ludzi brak. Warun - PETARDA, nowe gogle z szybą S0 (S2 też jest dobra, da się jeździć, a mam jeszcze S1) - PETARDA, Kastle PX 71 - PETARDA, ino głośne, jak odpuszczałem z gazu to strzelały z wydechu 😉. Rano płaskie światło, nawet twardo, potem wyszło trochę lodu w innym kolorze, kontrast się polepszył, było kolorowo. Zmiękło, śnieg ciapowaty - w chuj dobry, do kolan miałem mokre spodnie. Dzięki porsche zjechałem na tej górce blisko 40km w 8h, a że było ciepło, to komórka mi nie padła. Stara kanapa też zaliczona 13.00-16.00. Dla mnie, a raczej dla nas świetne warunki, brakowało tylko słoneczka, ale @Lexi nie przyjechał i cudu w Bukowinie nie było. Może to słabe górki, ale to urok Podhala, niemniej jednak jeszcze się tam nie zawiodłem jeśli chodzi o frekwencję w sobotę feryjną. Puchy i jeszcze raz puchy. Szybki śnieg, był ogień. Nawet mnie deczko nogi bolą. Najgorzej w samochodzie, co się obie nagdakały że za szybko .... Na powrocie -20min niż przewidział google. Yanosik rządzi. Nie napiszę ile jechałem, bo pomyślicie, że jestem jeb...ty. A tak nie jest. Ino prędki jestem. pozdro Takie tłumy - jak zwykle w sobotę feryjną. Ecie pecie i dupeczki w komplecie - córka dalej umiera jeździć - dziwne bo od pewnego czasu mieszka w Warszawie , Anżej maczał w tym palce ??? Moje z prawej, zajebiste niestety Żony z lewej.
    5 punktów
  5. Soszów jesterdejindyiwning. Jeździliśmy 5 godzin z przerwą na Monię (kiełbaski) od 17:30 do 22:30. Śnieg najpierw mokry, potem się zepsuł dywan, a potem zmarzło. Było więc bardzo nośnie, ale nierówno. Fajna jazda po* muldach: *Po dyskusji, czy <na>, czy <w>, zostanę na kompromisowej wersji <po>
    5 punktów
  6. dlatego sprytni jeżdżą do małych 😉Pozdrawiam ze Skiworld Arnthal.
    5 punktów
  7. Po moim wypadku na Moltku na Headach Magnum postanowiłem trochę "zwolnić" .... . Więc sprzedałem swoje Heady i za namową internetową kupiłem sobie Deacony 80 niby jako bardziej lajtowe. Bo niby duży roker ,przyjazne na cały Boży dzień. Ale internet swoje a życie swoje. Kupiłem rok temu ,odczekałem aż noga się zrośnie , z 20 razy w międzyczasie smarowałem na gorąco-po prostu pieściłem narty a nie stoki ( bo nie mogłem) . Nadszedł czas wyjazdu ............... . I powiem krótko tragedia . Nie umiem jeździć . No nie umiem , wszystko nie tak , kaleczę całe narciarstwo. Tak jakbym zaczął się dopiero uczyć jeździć . Myślę sobie że lata ( 63) swoje już robią . Dodatkowo do wszystkiego doszedł strach przed upadkiem z powodu prędkości. Taki paraliżujący . Co bardzo "pomagało" w prowadzeniu nart : ja który zawsze każdemu komu pomagałem tłumaczyłem że do skrętu bezpiecznego potrzeba jednak trochę prędkości zacząłem się jej bać a Deacon 80 chyba bardzo tego nie lubi....... . Męczyłem się przez 13 dni bo dawałem im i sobie ciągle szansę. W końcu w akcie desperacji po następnym nieudany dniu na nartach wymieniłem swoje wypieszczone Deacony 80(177) na Voelkl SC 13 -165cm . Specjalnie z Jasnej z ten wtorek po nartach o 13, pojechałem do Krakowa by wymienić Deacon 80 na rzeczone Voelkle SC . Wróciłem do Jasnej w nocy , całą noc nie spałem bo się bałem że to nie narty ale moje umiejętności i wiek robią swoje . Z duszą na ramieniu o 7.50 stawiłem się na parkingu. Buty i idę pod wyciąg ( Lucky) . Pierwszy wyjazd i pierwszy zjazd ....................................................... . O mój Boże - ja wciąż umiem jeździć i to nawet według mnie lepiej niż przed wypadkiem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! . Deacon 80 na twardym nie mógł normalnie wejść na krawędzie - wiadomo , potrzeba ciut większej prędkości a ja się bałem. Narty wywoziły mnie gdzie chciały one, a nie ja , trudno mi było je wygiąć . Nawet popołudniowe momenty kiedy nie było już betonu nic nie pomagały. Po przesiadce choć to krótkie w porównaniu do Deaconów narty , ZDECYDOWANIE zwiększyła mi się prędkość a więc w pewnym stopniu manewrowość. Czy to na twardym czy już na odsypach potrafię nareszcie wejść na krawędź i normalnie wycinać skręty i czuć pełne panowanie nad nartą ( z pełną świadomością fizyki) . I mogę to robić od małej , średniej prędkości czego na Deaconach nie uświadczyłem . Wróciła mi chęć do narciarstwa bo w pewnym momencie stwierdziłem że to już koniec mojej przygody z narciarstwem skoro się męczę i z powodu braku panowania nad nartami staje się to już niebezpieczne . I powiem Wam - ja w końcu znalazłem po 50 latach jeżdżenia na różnych modelach nart swojego "Grala" . To Voelkl Racetiger SC 165 cm 13m promień skrętu. Dla mnie najlepsze . zdaję sobie sprawę ze każdy jest inny i każdy dobiera pod siebie . Ale ja znalazłem !!!!!! .
    4 punkty
  8. No, ale wracając do tematu wątku. Dzisiaj od rana po kilkunastu latach wracam na Palenicę w Szczawnicy. Oprócz infrastruktury na dole: super pensjonat Willa pod kolejką (polecam), jakiejś drobnej korekty trasy dojazdowej do kultowego mostku, to za wiele się tu nie zmieniło. Pogoda dzisiaj nie najlepsza (delikatnie mówiąc), spory plus, wg telefonu 5-8 stopni, wg ośrodka cały dzień i wieczór +4 ;), czasem padał deszcz, bardzo miękko. Ale dla chcącego nie ma złych warunków, są tylko źle dobrane narty i gogle. Jak gogle, a właściwie szybka 0 wybrana idealna, to narty wzięte złe, za wąskie pod butem, idealne na twardy warun na minusie. Ale i tak można było fajnie pojeździć. Na czerwonej po jakimś czasie zaczał się trening kadry młodzieżowej. Zawsze pamiętałem, że w Szczawnicy nie za dużo ludzi przyjeżdżało, bo większość wybierała Kluszkowce lub Białkę. Jednak nawet na takie tło, to dzisiaj było bardzo, bardzo pusto. Jazda bez jakiegokolwiek czekania, zawsze z córką. Szczawnica umiera narciarsko, ale nie dlatego że tu jest smog (taki piszą pismaki jakości Onetu, Wp czy innych śmieciowych portali), ponieważ smog jest też w Białce, Małem Cichym a też są tłumy turystów. Palenica nie jest dla dzisiejszego narciarza, Szafranówka ma potencjał na rodzinne miejsce na narty, ale na dzień dzisiejszy jest on marnowany. Trasa niebieska super dla osób które chcą się rozwijać narciarsko, czerwona to miód malina. Naprawdę gdyby PKL tam zainwestował to Palenica by odżyła, a wraz z nią miasto. W sobotnie popołudnie, w środku ferii większość knajp zamknięta, ludzi jak na lekarstwo. Jak możecie to przyjeżdżajcie do Szczawnicy. Pojeździcie dobrze, bez kolejek, ja karnety kupiłem jesienią. Za całodniowy karnet + jazda wieczorna zapłaciłem 99 zł/N, a za córkę chyba 79 zł. 4latka za free. Aaa. Na jeździe wieczornej początkowo padał deszcz, ale później warun dużo lepszy, niż w ciągu dnia. Jedyny minus to BEZKIJKOWCY. Było ich zatrzęsienie, chyba przez to, że to sobota wieczór. Nie wiem czy nie była ich połowa wśród wszystkich jeżdżących. Trup ścielił się gęsto. Po kilku zjazdach i dwóch nieprzyjemnych sytuacjach córka odpuszcza dalszą jazdę. Tradycyjnie na koniec kilka fot
    4 punkty
  9. Patodeweloperka to miejscowi ...z drugiej strony "turyści" to w 99% przyjezdni - wniosek: Zakopane generuje patologie bez względu na pochodzenie i wyznanie polityczne...zalecenia: ogrodzić i zalać betonem w pi.....
    4 punkty
  10. haha dopiero teraz zobaczylem artykul. Czyli tytul byl kretynski w linku, ale w rzeczywistosci jednak za malo, wiec w artykule trzeba bylo dorzucic Dudu i zly PiS 🙂 No ale dzieki temu chlop uwierzyl ze przyroda uratowana, takze trafiony zatopiony. jako ze bylem ostatnio po wielu latach w zakopcu, to widzialem na wlasne oczy jak sie tam przyrode szanuje. Patodeweloperka na kazdym kroku, aby tylko jak najwiecej turystow przyjac i ogolic z kasy. o cenach nawet nie bede pisal. A zachowanie tych ludzi na szlakach i w samym zakopanym , delikatnie mowiac, pozostawia wiele do zyczenia. Takze zaryzykuje teze, ze gdyby powstal wyciag na nosalu, to narciarze jednak bardziej uszanowali by przyrode niz ci "krupowkowi turysci" ruszajacy na szlaki napic sie piwka i zostawic tam smieci.
    3 punkty
  11. Wszyscy w Zakopanem, czekają aż im Nosal otworzą
    3 punkty
  12. Dokładnie a chcą jeszcze Kaskadę... Stozek jak nic powinien podpisać umowę w PZN i udostępniać im swoją czarnule. Tam ten warun by się utrzymywał najdłużej ale .... Gdzie Ci trenujący ? Na Klepki pojechali czy gdzie ?? 😉
    3 punkty
  13. Zakopane , nawet z nosalem, i tak na narciarskiej mapie Polski raczej nie istnieje, wiec ta decyzja ma znaczenie zerowe. ale pragne zwrocic uwage na tytul artykulu przyroda uratowana bo nie bedzie wyciagu. Ktos dobrze powiedzial ze dziennikarze sa strasznymi kretynami i glupsi od nich sa tylko aktorzy. Ciesze sie ze we Wloszech i Austrii maja normalne podejscie, bo mozna spedzac milo czas na nartach, a kto tam bywa wie ze mozna to zrobic w zgodzie z przyroda i wszyscy sa zadowoleni. Trzeba tylko chciec i umiec.
    3 punkty
  14. Ten fragment obśmiany przez szanownych kolegów to stara ośla łączka która po otwarciu nowej części ośrodka siłą rzeczy stała się tranzytem pomiędzy starym Kohutikiem a nową Lehotską.
    3 punkty
  15. Co dzisiaj na Lusji,ano Dzień jak co dzień 🌞🤭 Pojeżdżone o dziwo bez dużych kolejek..... z rana Warunki bez zmian - bardzo dobre Jutro chyba Letemark 😊 Parę foci
    3 punkty
  16. Za dobre czytaj trudne dla rodzin z dziećmi
    2 punkty
  17. Dokładnie...dwa ośrodki w których nawet w weekendy nie ma ruchu z oczywistych względów
    2 punkty
  18. I o to chodzi. W samej Wiśle/Ustroniu są pusty Stożek i pusty Poniwiec.
    2 punkty
  19. Wszystko zależy od przygotowania i woli organizatorów.\W zeszłym roku z Pucharem Zakopanego było dokladnie tak samo.Organizator-Urząd Miasta Zakopane .Pamiętam też jedne zawody sprzed kilku lat,organizator zarezerwował Harendę jako stok rezerwowy,znając loteryjną specyfikę Kasprowego,i wszystko odbyło się na niej,z niewielkim tylko opóźnieniem.Organizator-SITN...
    2 punkty
  20. Ale o co chodzi ? Przecież PKL który jest w państwowych rękach wyznaczył "narodowe trasy"do treningu. Palenica,Skrzyczne, Jaworzyna,Mosorny. Po co rąbać las skoro już "niby" mamy trasy które nie są wykorzystywane do tego ? One nawet nie są do tego przygotowywane. Nosal pewnie by tak samo skończył. Bo gadanie o tym, że on nie jest dla komercji tylko dla sportu to totalna bzdura. Niech zaczną najpierw trenować na tym co jest a jak będzie to mali to zajmą się czymś nowym.
    2 punkty
  21. Normalnie do 21:00, ale Soszów czasami ogłasza tzw. jazdę nocną (6 godzin) = 17:00 - 23:00. Tak było w ten piątek.
    2 punkty
  22. Tytuł dramat. Poziom podłogi. Czy Wy (mam na myśli kibiców A lub B), w tych sporach politycznych (my, tamci) naprawdę potraficie myśleć tylko tymi kategoriami?
    2 punkty
  23. Czasem lepiej spotkać się na dworcu jak ekipa fajna, niż na idealnym stoku ze zgorzkniałymi krytykantami, a bazę mają tam ok więc może się utrzyma, a dopadać też wg prognoz może. Ja tam trzymam kciuki za śnieg i za spotkanie.
    2 punkty
  24. Po dwóch akcjach górskich w tygodniu (Monte Civetta, Stella Alpina), kolejnym celem miała być Cima della Vezzana 3192 m n.p.m. przez ferratę Bolver Lugi - C. San Martino di Castrozza, to przepiękny środek narciarski, z którego jeżdżąc na nartach obserwujemy Pale di San Martino - przepiękny masyw Dolomitów... widać również prawie na wprost ferratę, którą zaplanowaliśmy. Ponieważ w nogach mieliśmy nie tylko dwie długie wędrówki w tygodniu, ale również kilka przełęczy na rowerze, tego dnia postanowiliśmy sobie nieco odpocząć na stosunkowo łatwym szlaku, wspomagając się dodatkowo kolejką. Z samego rana pojawiamy się przy dolnej stacji gondoli Colverde w San Martino di Castrozza. I tutaj popełniliśmy pierwszy błąd, bo kupiliśmy bilety na sam szczyt - czyli dodatkowo na kolejkę Rosetta co nas oddaliło od ferraty, a w finale na tyle nam zmąciło drogę, że dojścia do ferraty nie znaleźliśmy... ale o tym za chwilę. By w prosty sposób dotrzeć do ferraty - należy przejechać jedną kolejką, wyjść na szlak, po chwili odnajdując oznaczenia szlaku prowadzącego na ferratę. Docieramy drugą kolejką na ok 2600 metrów. A tu? Przepiękny płaskowyż ze schroniskiem w środkowej jego części. Kierujemy się do schroniska by odnaleźć wskazówki co do naszej drogi. Okazuje się, że musimy zejść i to ok 400 metrów w dół... Widoki są niesamowite! Oglądając masyw od strony ON wygląda zupełnie inaczej, będąc tu na miejscu odnosi się wrażenie, że jest się w jakimś księżycowym, kosmicznym miejscu. Cudownie! Nasza ferrata jest gdzieś na wprost (poniższe zdjęcie) - wiemy o tym, więc schodzimy w dół, krętą ścieżką, wzdłuż gondoli Rosetta. Idziemy, idziemy i w pewnym momencie mijamy znak wyraźnie pokazujący nam kierunek ferraty i skręt w prawo... Wg GPS wydaj mi się jednak, że to nie tutaj, że musimy iść dalej. Idziemy jeszcze spory kawałek i zasiana wątpliwość w naszych głowach nie daje spokoju. Robimy naradę gdzie cała grupa postanawia kierować się znakiem, a nie GPS. Nawracamy. Podchodzimy do skał i okazuje się, że jest tu początek jakiejś żelaznej drogi. Idziemy w górę... Po kilkuset metrach kończą się sztuczne ułatwienia, jest szlak ale łatwy... Znowu narada. Wracamy, czy idziemy dalej? Mój GPS pokazuje, że jesteśmy na szlaku na przełęcz Bettega. Zapada decyzja - ponieważ jesteśmy w wyraźnym niedoczasie idziemy dalej w górę, postanawiając zrobić ferratę na zejściu. Teren jest piarżysty i wymagający dużej kondycji fizycznej... tuż przed przełęczą na skrzyżowaniu szlaków - jeden z kolegów postanawia iść w stronę schroniska. Wyraźnie źle się czuje - jego organizm źle reaguje na wysokość, wysokie tempo marszu (na Civettcie był też kryzys, na Stellę Alpinę nie poszedł). Robimy dłuższą przerwę, po posiłku odzyskuje wigor, na szlaku widać turystów, schronisko jest bardzo blisko. Odprowadzamy kolegów wzrokiem (zapewniał nas, że już wszystko jest ok) - drugi z nich dla bezpieczeństwa postanawia doprowadzić "kontuzjowanego" w bezpieczne miejsce i nawrócić do nas. Razem z Paulą czekamy aż wróci i dopiero kontynuujemy trasę dalej, we trójkę. Grzegorz przyjechał z nami w Dolomity tylko na rower, więc go dzisiaj też nie ma. Passo Bettega: Schodzimy w dół i trawersujemy Croda della Pala. Szlak skręca w dolinkę i po chwili znowu wchodzimy pod górę. Jest epicko! Jest też śnieg... żywego ducha. Pustka, cisza i krajobraz nie z tej ziemi. Dochodzimy do przełęczy Passo del Travignolo na wysokość 2925 m n.p.m. Widok na dół: Po krótkiej przerwie kontynuujemy mozolny marsz pionowym piargiem do kolejnej przełęczki. Na jej szczycie drugi kolega ma kryzys fizyczny. Tak w kość dał mu ten piarg, że zwyczajnie nie ma siły. Mówi, że nie da rady pójść z nami na Cima della Vezzana Ok. Chwilę dyskutujemy co dalej?... Jacek mówi, że potrzebuje odpocząć z pół godziny i zjeść. Ponieważ jesteśmy pod szczytem II Nuvolo 3075 m n.p.m., to my z Paulą postanawiamy wejść na ten szczyt, odpuszczamy główny cel tego dnia Zdobywamy go po 15 minutach. Kolejny trzytysięcznik na koncie - nagroda pocieszenia. Jest przepięknie Nie jesteśmy długo na szczycie, może 5 minut? Wracamy do Jacka. Na szczęście odzyskał wigor i siłę. Schodzimy w dół kontrolując co z kolegą chwila, za chwilą. Na szczęście z każdym metrem w dół jest wyraźnie lepiej. Ponownie znajdujemy się na Passo del Travignolo. Krótka dyskusja - schodzimy Via Normala, tak jak podchodziliśmy, czy skręcamy z przełęczy pod zejście do ferraty? Jesteśmy w wyraźnym niedoczasie i okrężna droga spowodowałaby to, że nie zdążylibyśmy na zjazd gondolą. Ostatnia rusza w dół 16:30. Główny temat - kondycja fizyczna Jacka. Zapewnia nas, że spokojnie da radę i woli schodzić krótszą drogą. Idziemy. Jest pięknie... tylko nie ma widoczności - na ścianie stoi chmura. Ferrata jest widowiskowa ale łatwa. Metry w dół znikają szybko - Jacek daje radę i wytrzymuje dość szybkie tempo schodzenia. Bardzo mi się podoba. Duża ekspozycja, piękne formacje skalne. Czas zejścia liczony na ok 3 godziny skracamy do 1,5 h. Kończymy żelazną drogę odnajdując kluczowe miejsce, które było sporo jeszcze przed nami gdy go szukaliśmy rano. GPS naszej wędrówki: II Nuvolo 3075 m npm | Hike | Strava Początek ferraty jest pięknie oznaczony i nie sposób go przegapić jak się trafi we właściwe miejsce: Ostatnie kilometry szlaku do kolejki Colverde pokonujemy biegnąc. Jesteśmy na stacji o 16:28... jedziemy w dół. W San Martino di Castrozza spotykamy się z Michałem, który postanowił zwiedzić miasteczko, wsiadamy do auta i jedziemy na kwaterę. Po drodze, gdzieś na styku przełęczy zatrzymujemy się przy potoku górskim gdzie wszyscy chłodzimy stopy Kolejny dzień w górach, z przygodami - kończymy bezpiecznie, to najważniejsze. Samą ferratę i Cima della Vezzana 3192 m n.p.m. jeszcze kiedyś zdobędziemy... Może tak się miało zadziać, byśmy tu wrócili? Z przyjemnością to zrobimy Na koniec widok, panorama ze szczytu II Nuvolo. Pozdrawiam Mariusz "marboru"
    2 punkty
  25. To jeszcze ostatni dzień mojego wyjazdu na Chopok, cały dzień powyżej Lukowej wiatr i mgla, która schodzila nawet trochę niżej, widoczność max 10-15m. Efekt moógł byc tylko jeden Lucky i Zaharadki zapchane i rozjechane dość wcześnie. Ja ratowałem sie krzeslem B6 i jazdą na 1 i 7. Okolo 14 trochę sie rozjaśniało i wychodziło słońce, ale góra caly czas we mgle. Ogólnie caly wyjazd udany, pogodę też trafiliśmy dobrą, córka 5 i pół roku już pyta kiedy tu wrócimy, przez te 6 dni zrobila duży postęp. Opcja spania w Basenovej z perspektywy pobytu z dzieckiem - genialna, choć dojazd na stok trochę zajmuję. Fotka z serduszkiem z wczoraj.
    2 punkty
  26. Jest dokładnie tak, jak było, tylko na ODWRÓT! Za 8 lat znów się zmienią priorytety. Nie chce mi się nawet o tym pisać, bo jedni są warci drugich. Zostanę przy NARTACH!
    2 punkty
  27. Dzięki, już doczytałem. A jak z miejscówkami? Ja nie jestem typem zwiedzacza, mnie wystarczą 2-3 fajne trasy i mogę je tłuc tydzień . Dojazd do stacji nie stanowi dla mnie problemu. Generalnie to stacjonuję w Austrii w Gerlitzen. Bardzo fajne mamy spanie (od lat) - tanie. Super baza wypadowa do Nassfeld, Gerlitzen (tuż pod gondolą - może kilometr), Badklaim, nawet na Moltka nie jest daleko. Mnie te rejony pasują, jest blisko - dla mnie wypas. Ponadto zawsze syna zgarniamy z obozu po drodze, żeby nie wracał do KRK, metę mają w St. Lambrecht - 2h od Gerlitzen. Teraz (jak poprzednio) płacę juz po sporych podwyżkach w ostatnim czasie 550 EUR za 4 osobowy apartament z basenem. Bez wyżywienia. Cena przyzwoita. 8 noclegów. pozdro
    2 punkty
  28. Kokuszka Ski, Piwniczna-Zdrój 31.01.2024 Trzeba korzystać póki działają, prognozy na razie słabe więc nie wiadomo czy do końca ferii małopolskich wytrzymają. Warunki bardzo dobre, w nocy zmroziło, sztruksik założony, w ciągu dnia z czasem stok puszczał i robiło się bardziej miękko ale narty bardzo dobrze po nim jechały. Rano oprócz mnie na stoku jeszcze 2 osoby... później przyjechał kumpel więc wspomógł sztuczny tłok... Stok fajny, dobrze nachylony, uczciwy czerwony więc pojeździć można fajnie.
    2 punkty
  29. Wczorajsza Czantoria, rano sztruks i dwa stopnie powyżej zera, koło 10 wszystko przeszło w cukier, trzeba było przenieść się na górny orczyk. Słabo to widzę w najbliższych dniach. A co do frekwencji, też mogę napisać że w porównaniu z poprzednimi sezonami bardzo mało ludzi. Poza może 30 narciarzami którzy tak jak my przyjechali na otwarcie o 8:00, po dwóch godzinach było już całkiem luźno. Na górze większość stoisk zamknięta. To są śląskie ferie, a Czantoria jest jedną z lepszych tras w Beskidzie Śląskim z optymalnym dojazdem nawet pociągiem. Dwa tygodnie temu - ferie warszawskie - podobna sytuacja. Miejmy tylko nadzieję że np taki Stożek nie podzieli losu Sahary, Kotarza czy Beskidka ze względu na nieopłacalność...
    2 punkty
  30. to w końcu otworzą czy nie otworzą bo nie wiem czy się cieszyć czy smucić?
    1 punkt
  31. Na Stożku za każdym razem jak byłem w tym roku to rozstawiali tyczki i ktoś trenował. W zasadzie chyba Stożek jeszcze dzięki klubom funkcjonuje, bo była to dominująca grupa na stoku. A że ludzi mało to szło skorzystać jak nikt nie jeździł😉
    1 punkt
  32. Niestety osiągnęli cel. Większość społeczna nie widzi już prawdziwego problemu, liczy się tylko polityczne kibolstwo i show w stylu "damy i wieśniaczki", w tym czasie realizują antynarodowe interesy, ogólnie dziadostwo PoPisowe. Czy w tym wszystkim zbuduje sie/powstanie ruch prawdziwie, rozsądkowo prokrajowy, nie wiem, choć mam jeszcze nadzieję.
    1 punkt
  33. Dolni Morava, teraz jest tak jak na zdjęciu. Planowaliśmy jechać w niedziele, ale pogoda słaba - deszcze to zmieniliśmy na piątek. Jest lekko na minusie na górze i mgła. Dosyć dużo ludzi, zawody snowbordowe.
    1 punkt
  34. Male Ciche. Wietrznie. Na rozgrzewkę stacja się nadaje 😁
    1 punkt
  35. U mnie to jest tak: obecnie sytuacja finansowa nie pozwala mi na dłuższe wyjazdy. Mieszkając obecnie na Dolnym Śląsku, żaden polski ośrodek w Sudetach mnie raczej nie interesuje, więc odwiedzę pewnie czeskie Rokytnice (korzystając, że działa wszystko - co rok temu było rzadkością) i/lub Dolni Moravę. Te 2 ośrodki są dla mnie najciekawsze i świetnie się uzupełniają: w Dolnej Moravie trasy są bardziej strome, a w Rokytnicy dłuższe, zachęcające do jazdy dłuższym skrętem. Ew. w kwietniu wyskoczę na Kopę, bo to północny stok i powinien wytrwać długo, a dopiero wtedy będzie ładnie nasłoneczniony. Gdybym mieszkał na Górnym Śląsku lub w okolicy Krakowa, to na 1-dniowe wypady jest już trochę większy wybór w Pl: Zawoja, Korbielów, Szczyrk, "wiślańska 6-tka", "nowa Brenna" za rok), ale i tak wolałbym jakiś jeden 3-dniowy wypad w Tatry, w marcowe, słoneczne dni (Strbske Pleso - Łomnica - Kasprowy), bo to jednak jakaś tam namiastka Alp. Mając większe możliwości finansowe, bez wahania wybrałbym natomiast 3-4 słoneczne dni w Tyrolu (tzw. "alpejskie perełki": Kappl - Kuhtai - Rifflsee itp.). To jest szczyt moich marzeń i nic więcej mi już nie trzeba - po kilku dniach i tak mam zwykle przesyt i wszystkie trasy wydają mi się podobne, a bez siedzenia tam niepotrzebnie cały tydzień, płacenia za noclegi, posiłki, karnety w pochmurne dni, nie wychodzi nawet tak drogo.
    1 punkt
  36. W 2019 na początku zajawki, potrafiłem odpalić auto o 10 w sobotę, aby pojechać z synem na Nową Osadę i wrócić o 24 tego samego dnia (z okolic W-wy). Gdybym mieszkał w Krakowie, Katowicach itp.byłbym co weekend na jakimkolwiek stoku, a tak muszę już przy obecnych kosztach być bardziej racjonalnym .
    1 punkt
  37. Ja jeżdzę po wszystkich kolorach, najbardziej preferuję czerwone. Nie robię już relacji na forum, bo nie. Córka rzeczywiście woli niebieskie, więc oboje musimy jeździć na czerwonych i niebieskich. Przykładowo z córka w jeden dzień jeździliśmy w Zell am Ziller gdzie sa głównie czerwone (różne nachylenia) i dwie niebieskie. Każdemu się podobało. Nienawidzę TMR Szczyrkowskiego, który traktuje czerwone trasy po macoczemu. Blisko domu najbardziej lubię Dolni Morava i Cerna Hora, bo tam sa i czerwone i niebieskie trasy. Poza tym Alpy, gdzie każdy ośrodek ma pełen przekrój kolorów.
    1 punkt
  38. Tatrzańska Łomnica 31.01 Dziś ostatni dzień jazdy w tym wypadzie. Słońca mało temperatura na minusie stoki się trzymały bez jakiś większych odsypów. Widoczność bardzo dobra bez mgły oraz wiatru. Jutro wracamy do domku, na powrocie odwiedzimy termy w Bukowinie Tatrzańskiej, nigdy niestety nie byłem i przetestuje.
    1 punkt
  39. W lecie chcą łączyć Suche krzesełkiem z Harendą, może będzie gotowe na przyszły sezon.
    1 punkt
  40. Krótko. Wczoraj Jańskie Łaźnie po raz 3 w tym sezonie. Rano lekki minus, słonecznie, ludzi mało (o 8 później się parking zapełnił). Kolejek do wyciągów brak, w szczycie 3-5 minut czekania. Już po godzinie stok puścił i początkowo cukier, z czasem dość mokre odsypy, gdzieniegdzie muldy. Dzięki umiarkowanej liczbie ludzi jazda do południa b.dobra, później stopniowo coraz gorzej. Przejechane do 15-tej 52km w dół, 10600m vertical Po tygodniu spędzonym w Nauders i SFL, jakieś wąskie te stoki P.S Zastanawiająca niska frekwencja - fakt ferie w rejonach odległych od Karkonoszy, ale mimo to dawno w środku sezonu przy dobrej pogodzie tak nie miałem. Ceny karnetów? 1160CZK+100CZK parking - tanio nie jest.
    1 punkt
  41. Kompleks Narciarski Słotwiny, Krynica-Zdrój 30.01.2024 Rano -4 st. Lekki wiatr w górnej części, Stok przygotowany bardzo dobrze, zmrożony sztruks, bez tłoku, pełna szerokość obu tras. Działał orczyk więc nim jeździłem bo wyjeżdża szybciej. Z czasem przybyło trochę ludzi ale bez żadnych kolejek do orczyka, z tego co widziałem to do krzesełka niewielkie 1-2 min. Miejsce na stoku również się znalazło do swobodnej jazdy. Po 12 godzinie 0 st. 4 godziny pojeżdżone w pięknej pogodzie. Patrząc tak na region to w Krynicy sporo naturalnego śniegu, gdy w ostatnich dniach w Sączu i okolicy lało to w Krynicy sypał śnieg, mają tak na oko 20-30 cm.
    1 punkt
  42. Na Sela pogoda dupna... Warunki bombowe ale tylko troszkę z rana pojeżdżone potem ludzia w pierony . Jutro zdecydowanie coś bardziej kameralnego. Parę foci
    1 punkt
  43. W pucharze świata kijki służą tylko do odpychania na starcie a w slalomie dodatkowo jeszcze do przewracania tyczek.
    1 punkt
  44. Szczawnica Palenica, sobota i niedziela. Śniegu sporo, nie dał się deszczom, niestety bardzo miękko i nierówno. Ratrakowy niewinny ale na czarnej bruzdy, muldy, dziury, podobno próbowali nawet skuterem poprawiać po ratraku. Ludzi na szczęście bardzo mało, jak zawsze...
    1 punkt
  45. Cze Dzisiaj pogoda dla „prawdziwych” mężczyzn. Byłem, pojeździłem, zegar odbiłem i szczęśliwie bez mandatu wróciłem. Yanosik rulez. pozdro
    1 punkt
  46. Ta droga dla samochodów osobowych jest bezpłatna. Płatne są te drogi ,które są oznaczone zielonymi tablicami. Jeżeli są niebieskie to bezpłatne.
    1 punkt
  47. Wszystko się zgadza, kiedyś byłem tam częstym gościem. Już wtedy karnety były na gruponie. Dodatkową zaletą jest też to, że w pierwszej połowie marca nawet gdy są "słabe zimy" jest tam ok jeżeli chodzi o warunki na trasach. No i jeszcze 3 lata temu w marcu zawsze było tam luźno. Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...