Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
05.03.2019 - 05.03.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.03.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
12 punktów
-
Mam kilka fotek i filmik z mitycznej 6 z 2017 r. oraz z dojazdu do niej, może będą pomocne w trafieniu na nią. Ale z drugiej strony wjazd na 6 i wyjazd na Suche zmieniły się raczej totalnie. Chociaż jak się na nią trafi to już nie powinno być problemu w kontynuowaniu jazdy, a raczej odpychaniu bo 6 jest dość płaska. 20170114_115035.mp47 punktów
-
trasa nr 6 to nie jest obecnie trasa, a jedynie większa część drogi dojazdowej do Hali Skrzyczeńskiej, która została przebudowana zanim ruszyła przebudowa ośrodka - po to żeby był możliwy dojazd ciężkiego sprzętu budowlanego na górę w trakcie inwestycji. Skoro w tak fantastyczną śnieżną zimę "trasa nr 6" jak tegoroczna nie była ani razu otwarta, to trudno oczekiwać że wciąż ma formalnie status trasy i kiedykolwiek będzie w przyszłości czynna, tym bardziej że jest również drogą dojazdową do kilku domów. Istnieje tylko czysto wirtualnie na mapach po to żeby sztucznie podbić ilość kilometrów tras w SON: dzięki niej i drugiej trasie widmo - czyli Zwalisko nr 3d - razem z COS i BSA da się zliczyć mityczne "ponad 40 km" na jednym skipassie - i jest ponad 40 km, a dokładnie 40 km i ... 200 metrów :) - no ale bez 6 i 3d zostaje 2,85 km mniej czyli czterdziestki+ nie ma. Ale warto podkreślić że w tym sezonie wszystkie z pozostałych były czynne, także i tak zdecydowanie jest gdzie pojeździć !6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
A dla pobicia rekordu proponuję wariant z trawersami: Ze Skrzycznego do Hali Skrz. Dalej na nr 7 i po 50m w prawo na trawers do trasy nr 4, dalej przez las starym korytarzem nr 3 do aktualnej nr 3, za ścianką od razu w prawo i w przeciwnym kierunku przez trasę nr 1a do nr 1. Na polanie od razu w prawo do trawersu leśnego w kierunku nr 5 i dalej Bieńkulą do dołu. Nie wiem czy ta trasa jest jeszcze możliwa. Trawersem z 1 do 5 jeżdziłem za czasów GATu, jak chciałem ominąć ostatnią ściankę na 1, bo brakowało na niej śniegu. Trasy 1a w przeciwnym kierunku nigdy nie jechałem, ale nie ma tam drzew i według mapy powinno być jakieś nachylenie do dołu. Następnym wyzwaniem jest oczywiście wystarczająca ilość śniegu, którego w tym roku już może być za mało.5 punktów
-
Nowy ośrodek w rękach PKL i „dość spektakularna” inwestycja. Ja nie kojarzę bardziej spektakularnych terenów w Polsce niż Pilsko. https://m.interia.pl/biznes/news,26048294 punkty
-
Planneralm to jeden z 5 ośrodków Schneebaren. Warto zapamiętać ten karnet - raz, że naprawdę blisko Polski (z Wro około 660 km). Dwa tanio - karnet sezonowy dla dorosłych to 425 E, ale do 25 lat już tylko 319! Dzieci zaś 145. Zwraca się to po dwóch wyjazdach przy łącznej ilości 11 dni jazdy. Normalny dzienny podstawowy skipas to około 40 E. Trzecim argumentem są znacznie mniejsze ilości narciarzy w gorącym feryjnym okresie. Powstaje pytanie co system oferuje. Moim zdaniem jest nieźle bo z punktu narciarza trasowego pozostałe ośrodki prezentują się też bardzo dobrze: - Riesneralm - tylko trzy wyciągi ale 1000 m przewyższenia i 10 długich pięknych tras. Możliwości off piste są dość ograniczone, mieliśmy tam jednak jedne z najlepszych jazd w życiu. - Tauplitz - bardzo dziwny ośrodek od strony Tauplitz, na szczęście przy Bad Mittendorf jest dużo lepiej. I jak się komuś chce dojeżdżać na leśny parking przy gondoli to polecam. Razem 1000 m deniwelacji i dobre tereny do jazdy na Lawinenstein. Możliwości off piste nie powalają... jakkolwiek we mgle, ale tam też znakomicie pojeździliśmy (pod gondolą i na zachód od tej linii). - Loser - chyba najefektowniejszy z karnetu - cztery porządniejsze wyciągi (plus orczyki), także 1000 m deniwelacji. Wyznaczona trasa skiturowa, nie najgorsze możliwości off piste (po prawej na mapie), kapitalne, dolomitowe klimaty. Na obu zdjęciach Loser. Mam podejrzenia co do istnienia elektryzującego zjazdu do jeziora (a nawet dwóch) ale bez ostrożnej wizji lokalnej bym nie zaczynał. Ostatni ośrodek Kaiserau - do pominięcia. Cały system jest zwarty, na jednym wyjeździe można na luzie codziennie odwiedzać różne miejsca. Dla mnie najciekawszy pozostanie Planneralm ze względu na opcje skiturowo-freeturow/freeridowe. Poniżej opcje skiturowe, które zrobiłem przez pierwsze dwa dni W ostatni wybrałem się na rekonesans na "tytułowy" Plannereck (fragment linii na dole na obrazku powyżej) Widok na ON ze szczytu Z tej strony potencjał jest też olbrzymi ale to stoki południowo-wschodnie i przetwarzanie było bardzo silne. Z lewej widać linię zjazdu z Plannereck. Na stokach południowych wyglądało to już zupełnie nie zachęcająco... W ostatnim dniu oprócz nas z Andrzejem (trasowiec) przyjechała na Planneralm cała ekipa Jurasa (JurekByd), co wcześniej katowała pobliskie 4Berge (znane też jako Schladming). Byłem bardzo ciekaw co po dwóch dniach jazdy w takim totalnym wypasie powiedzą na maluteńkie Planneralm. I cała ekipa, bez wyjątku, orzekła, że tu było lepiej! Przez wrodzoną skromność nie skomentowałem, że dla ogarniętych narciarzy takie sprawy są od razu oczywiste. Ciekawostką jest, że na Planneralm nie ma armatek. O czymś to świadczy... Warto sobie zanotować gdzieś w głowie takie "skromne" opcje. Polecam je szczególnie wszystkim tym co w komfortowych i bezpiecznych warunkach chcieliby pogłębiać poza trasową przygodę. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
trzeba było jechać większymi łukami , jestem zaskoczony że dłuższa jest trasa na dół do COS, a najkrótsza do Soliska, co do wyzwań, taka trasa, która pozwala na odwiedzenie największej ilości barów, bez podchodzenia4 punkty
-
Brawo, dobrze że trafił na inteligentną młodzież Grouse Mountain na północ od kanadyjskiego Vancouver. W pewnym momencie z jednego z krzesełek zsunął się 8-latek. Chłopiec zawisł 6 metrów nad ziemią. Przytrzymywał go ojciec, który wołał o pomoc. Świadkiem zdarzenia była grupa nastolatków. Zareagowali błyskawicznie.4 punkty
-
4 punkty
-
Pierwszy tydzień marca a śniegu tyle co w ubiegłym sezonie w połowie kwietnia Wczoraj zjechałem do Valtournenche i o 10 rano było + 12 stopni i dywanik sztucznego śniegu na łąkach już krokusy w niższych częściach Zermatt podobnie, nawet kozice skubią trawkę ale znacznie lepszy śnieg na północnych zboczach Zermatt czarna Nationale pod wyciągiem Patroularve i rejon Hirli pod północną ścianą Matterhornu, można było pojechać conieco obok trasy miejmy nadzieję że zima jeszcze wróci w tym sezonie4 punkty
-
3 marca Krynica, Słotwiny Finał Family Cup Wczoraj miałam grupę śmierci w swojej kategorii wiekowej.....dziewczyny na prawdę super jeżdzące, było nas 8 i od początku wiedzialam że nie mam większych szans....W pierwszym przejeździe na którejś z bramek widziałam dziury i kasze i chciałam to ominąć...zamiast wyżej najechać to nie wiem co ja zrobiłam, ale wyjechałam tak daleko od bramki ze aż sama krzyknęłam.....dziewczyny zrobiły po 38-39 sekund a ja 44....masakra, zalamałam sie...W drugim przejeździe pojechało mi się lepiej ale znowu miałam 44 sekundy....no cóż...zakończyłam na 7 miejscu.....Wygrała moja koleżanka z Suwałk, za nią koleżanka z Bytomia, 2 siostry z Wisły, dziewczyna z Gorlic i moja konkurentka z Przemyśla...słabo nam poszło, byłysmy troche rozczarowane, no ale taki jest sport Na otarcie łez dostałam puchar za I miejsce w pucharze Polski, zaliczyłam wszystkie eliminacje Pogoda dopisała, start był o czasie - 9.30, swieciło słonce, lekki wiaterek był, ale nie przeszkadzał w niczym, na stoku jakoś bardzo miękko nie było, pod spodem wychodził lód.... Były 2 trasy - dla dzieci z kategori A, B,C dziewczyn i od H w górę oraz druga od C chłopaków do G. Ta trasa"mniejsza" była dłuzsza niż w tamtym roku, co się podobało zawodnikom. Dzięki podzieleniu na 2 trasy zawody przebiegły szybko i sprawnie. na mniejszej trasie były rozgrywane jeszcze konkurencje rodzinne - 3 osoby z rodziny 2 przejazdy, a na duzej trasie snowboard. Pomiar czasu działał bez zarzutów, wszystko szło sprawnie, wyniki udało się ogarnąć dość szybko i bezproblemowo, chociaż nie obyło się bez kilku małych pomyłek, ktore szybko zostały sprostowane. Na szczęście na tych zawodach panuje rodzinna atmosfera(w końcu to family cup) Jakoś tak dziwnie, że już po finale....szybko strasznie to minęło. Mi jeszcze zostały 2 starty w MPA w piątek i finał w niedzielę....moze w sobotę jeszcze znajdę jakies zawody w okolicy w Pucharze Polski po sobotnich zawodach spadłam na 3 miejsce, brakuje mi 10 punktow do 2....nie widziałam jeszcze wynikow z wczorajszych eliminacji, wiec mozliwe ze spadne jeszcze bardzie:( no trudno... Jakoś nie mogę się pogodzić z myślą, że to już końcówka sezonu.... Gratulacje dla marionena i kowcia4 punkty
-
W tym vlogu sprawdzam dwa kolejne warianty najdłuższych zjazdów zaproponowane przez Was. tym razem zjechałem trasami: - Skrzyczne, Zbójnicka Kopa, Ondraszek, Jaworzyna, Doliny, FIS, Kanion, Szczyrk - Skrzyczne, Zbójnicka Kopa, Hala Skrzyczeńska, Solisko3 punkty
-
3 punkty
-
Panie i Panowie ruszyły zapisy: https://nolimitkasprowy.pl/?utm_source=email&utm_medium=newsletter&utm_campaign=Newsletter_-_wysylka_05-03-2019 Pozdrawiam mirekn3 punkty
-
Cześć Mariusz, polecam Wam jazdę nocna w Zoldo. Masz tan z Selva di Cadore jakieś max pól godziny samochodem a jest/był to najlepszy stok na wieczorna jazdę na jakim byłem w życiu. Pozdro3 punkty
-
Wysp zawodów amatorskich w Szklarskiej Porębie w marcu http://www.szklarskaporeba.pl/3 punkty
-
3 punkty
-
A ja wiem gdzie jest trasa nr 6 i jak sie na nią wjeżdża. Faktycznie, nie jest ratrakowana i chyba wiem czemu. Ale o tym wszystkim napiszę i sfilmuję co trzeba jak tylko znajdę chwilę i uda mi się ponownie ubrać buty narciarskie... PS. Fajnie się te filmiki ogląda!3 punkty
-
jeszcze nic się na Pilsku nie dzieje, a shuger już chce protestować...2 punkty
-
Kluczowy fragment i my ..Zieloni'' będziemy z tego rozliczać. Dużego rozwoju O.N. na Pilsku i Kasprowym W. nie będzie na 100 procent i dobrze, że nie będzie takiej komercji jaką zafundował nam TMR w SON . O ten fragment chodzi:,,Nie chcemy dużej ingerencji i będziemy chcieli zachować wszystkie walory tego miejsca. Na pewno na Kasprowym konieczna jest wymiana wyciągu krzesełkowego na Hali Goryczkowej, bo inaczej grozi jej wyłączenie za 3-4 lata. Inne planowane inwestycje ujawnimy już wkrótce. Przykładem dla nas są alpejskie ośrodki, gdzie ta harmonia jest zachowana. Natomiast w naszej ocenie niektóre inwestycje po stronie słowackiej zbyt mocno ingerują w środowisko, a my nie chcielibyśmy, aż w takim stopniu zaburzać walorów krajobrazowych''2 punkty
-
nie ma szans żeby w Dolomitach nie bylo słońca, zwłaszcza w Belluno co do rozkładu jazdy - na początek zróbcie Civettę żeby sprawdzić czy warto tam spędzić 2 dni, wiadomo ja tam mogę siedzieć i z tydzień, ale nie każdemu to może pasować, jest to przepiękny ośrodek, kwintesencja dolomickiej cukierkowej jazdy, ale jednak dość mały dla takich pożeraczy sztruksu Cortina, Św Marcin - must Moena - Alpe Lusia - fajne miejsce z super czarna trasą i fajnymi barami ale może jednak warto podjechać do Predazzo (V di Fiemme), ja bym sie tam ewentualnie wybrał w dzień opadów, jakby trochę dopadało na tej czarnej jest świetna jazda w świeżym śniegu nie odpuszczałbym Św Pielgrzyma (nowa trasa z Col Margherita ) do tego jest po drodze do Moeny no i ta nocna jazda w Zoldo - spędziłem kiedyś pól dnia na trasach wzdłuż gondoli i obydwie sa świetne, przy czerwonej jest tez fajna knajpka2 punkty
-
2 punkty
-
Niekoniecznie. Zapomniałem wspomnieć, że o 14:40 zatrzymali niebieską kanapę i podali przez głośniki komunikat o awarii. Jechała w trybie awaryjnym. Tak się złożyło, że auto miałem na salmopolu więc "musieli" mnie i kilka innych osób wpuścić bokiem bym mógł dostać się na parking. 20 minut jechałem na górę. Wcześniej na jakieś pół godziny stanęła żółta (niektórzy przez to utknęli na Julianach, ja miałem szczęście bo jeździłem wtedy na Bieńkuli). Te przetarcia to nie było jeszcze tak na zamknięcie. Na Hali pośredniej powiedziałbym, że warunki bardzo dobre - nawet po południu (jak na tą temperaturę). No ale to było w niedzielę, dzisiejsze 15 stopni to już chyba gwóźdź do trumny.2 punkty
-
Również z przyjemnością obejrzałam. Ciekawa jestem, czy "eksperymentalne" pomiary poszczególnych tras są zbieżne z sumą długości tras podanych na stronie internetowej ośrodka? Teraz chyba kolej na najkrótszy, czyli najbardziej stromy, legalny zjazd ze Skrzycznego? Ja chyba też nie znalazłam w terenie wszystkich wariantów tras. Kiepsko oznaczone też te środkowe trasy na Julianach, albo ja może nie jestem wystarczająco spostrzegawcza . Może coś się zresztą zmieniło na lepsze od stycznia.2 punkty
-
2 punkty
-
Z Krippensteinem wiąże się też zupełnie inne historie. Otóż jedna z tras skiturowo-freeridowych (nr 7) pokazana w poście prowadzi do Hallstatt. Z parametrów wygląda ona bardzo interesująco bo ze schroniska Wisbergerhaus jest prawie 1500 m przewyższenia! Początkowo jest po płaskim ale zjazd do miasta (czyli ostatnie 5-6 km) powinien być wprost znakomity. Całość to około 13 km (ze schroniska), można to zrobić też z Dachsteinu. Wiem dlaczego trzeba będzie jeszcze tutaj wrócić!!! Ale wbrew pozorom nie chciałem pisać o trasie tylko o miasteczku. Już sama nazwa jest podejrzana - kultura halsztacka - co niektórym to coś powie. To wczesna epoka żelaza (800-450 lat p.n.e.). Ostatnio na Dolnym Śląsku w Domasławiu odkryto tysiące (właściwie dziesiątki tysięcy) artefaktów związanych z tą kulturą podczas badań archeologicznych. Jej wpływ był na całą Europę. Ale starożytni hutnicy (i ich cmentarzyska) to nie jedyna atrakcja miasteczka, są tam bardzo stare kopalnie soli (sięgające epoki brązu). Miejscowość była bardzo bogata i utrzymywała więzi handlowe z całą Europą (np Domasławiem). Położona jest nad rozległym jeziorem i jest śliczna. Parę fot z netu. Z tym pięknem Hallstatt wiąże się zupełnie nieprawdopodobna historia. Otóż Chińczycy (których w mieście są stada) kosztem 880 mln dolarów... wybudowali kopię miasta w skali 1:1! Przez Hallstatt przejeżdżamy szybko z niewielką fotograficzną przerwą. Puste brzuchy skutecznie popędzają a do domu jest całkiem daleko (a tam czeka reszta wycieczki). Krajobraz wygląda na rysunek węglem i taki zostaje mi w pamięci. Wrócę tu nie tylko dla nart! Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Ja niestety nie mam, aż tak dużego doświadczenia freeridera i będąc na Krippenstein w 2017 nie zdecydowałem się na eksplorację terenów o których piszesz, chociaż je widziałem z wagonika i o nich czytałem to wydawały mi się one jak dla mnie nieosiągalne. Wystarczył nam urozmaicony płaskowyż na który wyjechaliśmy kolejką. Słyszałem, że jak jest duży opad to zjeżdża się na kultowy Krippenstein masa narciarzy żądnych adrenaliny. w dole tereny na freeride boiskowa jedynka2 punkty
-
Dokładnie! I tutaj trzeba będzie się przygotować odpowiednio wcześnie na zgłaszanie zastrzeżeń ze strony środowiska narciarskiego do koncepcji jeżeli miałaby ona zmierzać w podobnie absurdalnym kierunku jak ta znana nam z SMR. Chociaż miejmy nadzieję że nowa wizja Pilska będzie po prostu normalna i nikt nie będzie nawet próbował zafundować tam drugiego sCyrku (czyli prymitywnej karuzeli dla pikników). Czekamy na prawdziwie narciarskie Pilsko a PKL mógłby te nadzieje spełnić.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dziś kolejna awaria niebieskiej kanapy (to już chyba 3 kolejny dzień), nie dobrze to wróży, jutro chyba nie będę parkował na Pośrednim.1 punkt
-
I pomyśleć, że 25 lat temu były tylko hranulki i vyprazeny syr, oczywiście z oblohom, a po godz 14 to w barze przy dolnej stacji w Lalikach była tylko zupa kminova. W hotelowej restauracji hotelu Raca w Oscadnicy juz nic nie było do jedzenia gdyż wszystko zjedli Węgrzy, jak informowała obsługa.1 punkt
-
Już się stresuję czy dam radę i nadążę Kierownik ułożył ambitny plan. Jak będzie i co będzie zobaczymy na miejscu...1 punkt
-
Kontynuując lutowy freeridowo/freetourowo/skiturowy wątek. Tym razem obejdzie się bez zgadywanek. Z względów pragmatycznych - nie sądzę aby ktoś z Was to zgadł. Planneralm - freeride i skitury (17-19.02.2019) Zacznę od oficjalnej mapki. Już ta mapka wydała mi się podejrzana bo przyjrzyjcie się jeszcze raz W zasadzie trzy urządzenia wyciągowe a 7 oficjalnych tras (i jeszcze podwarianty). Do tego 12 tras freeridowych!!! Patrząc na zwykłą mapę jest jeszcze lepiej bo wtedy widać jak wielki teren jest udostępniony. W dodatku wszystkie trzy wyciągi prowadzą praktycznie na grań. I oferują konkretne przewyższenia. Jeździć można dosłownie wszędzie. W dodatku jest bardzo fajna, urozmaicona konfiguracja terenu. Na potwierdzenie kilka fot. Tutaj mamy oficjalną off pistę nr 8. Jeszcze lepiej jest wejść (z buta) na szczyt (Glaserkopf) bo za przełamaniem zaczyna się nieoficjalny (jeszcze ciekawszy teren do jazdy) Ponieważ jednak z opadu sprzed paru dosłownie dni (kiedy to jeździliśmy na sąsiednim Reiteralm po pas w śniegu) nie tylko nic nie zostało ale nawet było wprost przeciwnie to postanowiłem zająć się przeglądem sąsiednich szczytów. Popatrzmy jeszcze raz na wycinek mapy 7 potencjalnych fajnych celów do zaliczenia! Przez następne trzy dni łączyłem więc freeridowanie z freeturowaniem. Po lewej Karlspitze (zrobiłem go dwa razy z obu stron) Drugi był Schreinl A tak wyglądała przejście między tymi szczytami. Tutaj zaczyna się zjazd do kotliny po drugiej (względem Planneralm) strony grani A tak ten zjazd wygląda z dołu. Teraz na prawo wyjście na przełęcz Goldbascharte. Jeszcze rzut oka za i przed siebie Na przełęczy już tylko rzut kamieniem dzieli mnie od przyjaznego Planneralm Patrzę na Schreinl (na którym przed "chwilą" byłem) i zjazd. Pierwszy dzień udał się znakomicie. W drugim postanowiłem zrobić zjazd z Karlspitze (wczoraj tylko przez niego przeszedłem). Jak widać nie jestem sam Pięknie widać tutaj (po lewej) kotlinowy układ ON Po zjeździe włażę na Jochspitze i robię parę zdjęć na grań. a tak wygląda Jochspitze ze zjazdu (bardzo fajnego). Reszta dnia to ośrodkowe freeride. Oglądam sobie zjechane szczyty i wyznaczam cel na jutrzejszy, krótki dzień. CDN1 punkt
-
Wczorajszy dzień spędziliśmy na szukaniu śniegu. W lesie silny wiatr narozwalał tyle gałęzi, że szkoda było nart niszczyć. W końcu padła opcja wyjechania wyciągiem w Lubomierzu i podejściu szlakiem żółtym w kierunku Gorca przez Halę Podskały. W efekcie doszliśmy tylko do Hali Podskały, gdzie zalegał przyjemny firn. Skorzystaliśmy z wyciągu orczykowego w Lubomierzu. Na stoku pustki, aż przyjemnie jeździć w takich warunkach.1 punkt
-
Super spotkanie i gorące pozdrowienia Paula, @marboru, @elosawa. Kiedy robiło się coraz cieplej i warunki się pogarszały wypad do Kazimierza nie tracił na atrakcyjności dzięki Waszej obecności. Będę wypatrywał Waszych planów narciarskich, żeby jeszcze wspólnie pojeździć. Dwa zdjęcia z rana i już bliżej końca.1 punkt
-
1 punkt
-
Będoszka i Przegibek To już 3 wyjazd skiturowy w rejon "Worka Raczańskiego", Po Rycerzowej i Wielkiej Raczy przyszedł czas na Przegibek i pobliską Będoszkę. Śniegu w Bielsku "0", ale w Rycerce jest go jeszcze trochę, nawet na dole. Narty można założyć od razu. Jest duża różnica między stokami południowymi i będącymi w cieniu. Idąc zielonym szlakiem oraz tzw. drogą rowerową kilka razy trzeba narty zdjąć z powodu poprzecznych przetopów. Im wyżej tym więcej świeżego nocnego opadu, nawet do 5 cm. Zahaczamy o Przegibek na którym działa 350m talerzyk, gra ostra muza i jeździ młodzież z obozu. Trochę głodni postanawiamy jednak wyjść jeszcze 150 m w pionie na szczyt zwany Będoszką lub Bendoszką (są różne pisownie). Ze szczytu zaliczamy lekki freeride , jeden wyjazd wyciągiem na polanie i zjazd do schroniska na Przegibku. Posileni, rozdzielamy się na powrót, ja jadę z kolegą drogę rowerową, a Marek z Marcinem jadą zielonym szlakiem z myślą o fajnym zjeździe poza trasą w rzadkim lesie. Znajdują linię, przecinają drogę rowerową i kontynuują zjazd do doliny. Widzimy ich w dole kontynuując zjazd połączonym zielonym szlakiem z drogą rowerową. W kilku miejscach ściągamy narty, tam gdzie jest śnieg jazda w miarę bezpieczna. Spotykamy się przy aucie z Markiem i Marcinem. Jeżeli zima nie wróci to już za tydzień prawdopodobnie wyjście z samego dołu na nartach nie będzie możliwe. 20190302_143112.mp41 punkt
-
Niestety na dzisiejszych Mpa nie poszło mi, miałam też silnie obstawiona kategorie.... Start był o godz 12 00, słońce, pieknie. Zawodników ponad 100, trasa długa, fajna, chociaż miałam niepotrzebne obawy że będzie szybko i stromo..... Okazało się nie tak strasznie jednak jechalam z lekko zaciągniętym hamulcem i zrobiłam najgorszy czas w swojej kategorii gdzie było nas chyba 12 dziewczyn. Minuta i 12 sekund, gdzie pierwsza miała minute i sekundę... No cóż. To mój pierwszy start tutaj więc przetarcie szlaku. Nie poddaje się. Był niestety jeden przejazd.... Jedna większą wywrotka na trasie i z tego co słyszałam to chyba złamanie.... Jutro start w finale Family cup, też mam mocno obstawiona kategorie ale może będzie lepiej niż dziś1 punkt
-
Będzie,a nawet już jest,i startuje w eliminacjach MPA dziś i jutro...Dzisiaj był slalom na minutę na Jaworzynie,wieczorem, przy świetle,deszcz,ciapa,salmiak ,kawałek trasy po ciemku,bo tam nie było lamp-jednym słowem działo się...A pogoda na niedziele chyba jeszcze niezła,potem dopiero zaczyna się...1 punkt
-
to nie jest państwowa inwestycja, tylko prywatna - warto czytać ze zrozumieniem, a nie pod z góry założoną tezę. Wpisanie jej do rządowej strategii nie oznacza że państwo będzie ją realizować, a co istotne szacunkowo podawane koszty nie dotyczą nie tylko ośrodka narciarskiego tylko całości inwestycji - program funkcjonalny jest dość ambitny i bierze pod uwagę również aspekty na razie pomijane w Szczyrku. Prawdziwy potencjał tej inwestycji to także możliwe turystyczne połączenie pomiędzy Brenną i Szczyrkiem - realne rowerowo, trasami biegowymi, itp... - a stricte narciarskie ( tak jak np. pokazywaliśmy 2012 roku w koncepcji w Solisko Arena) to już cięższy temat. Przyszłościowo patrząc Brenna+Szczyrk powiązane turystycznie mogą zdziałać razem wiele - ale to póki co teoretyczna melodia przyszłości - obwarowana paroma kontrowersjami jak na razie. Niech szczyrkowscy inwestorzy robią swoje, brenneńscy swoje - do pewnych spraw jeszcze jest daleko, ale w przyszłości może staną się możliwe.1 punkt
-
Kto słyszał, kto widział??? Ten wątek miał być z założenia tylko o Lungau (niedocenianej perełce) - dlatego poprosiłem JC o zmianę tytułu. Ale ponieważ dalej wisi nam Narciarski K(raj) to pomyślałem sobie, że może dalej kontynuować go w rozszerzonej formule. Wobec tego koledzy narciarze i koleżanki narciarki popatrzcie na te dwie fotografie i napiszcie skąd to jest i o co chodzi. W nagrodę będzie minirelacja z miejsca naprawdę wyjątkowego. W zasadzie to będą dwie relacje z dwóch pobliskich spotów. Pierwszą fotę dedykuję prof. Marionenowi bo mam przeczucie, że może coś w tej materii wiedzieć Drugą dedykuję off pistowym zboczeńcom. Kto słyszał, kto wie? Pozdro Wiesiek1 punkt
-
20190203_122136.mp4 20190203_122136.mp4 Znów Lungau! Trochę niespodziewanie bo miało być SHL. Ale tak się porobiło, że mogłem Saalbach "wymienić" na Speiereck. Z okazji tej skorzystałem skwapliwie. Dzień 1. Aineck, Tschanek i Speiereck czyli plan awaryjny Dzień powitał nas wielkim rozczarowaniem - wjeżdżamy a kanapa na Speireck zwinięta! I obsługa nic nie wie czy otworzą. A bez tej kanapy Speiereck już nie jest tym czym jest. Plan awaryjny! Szybko więc do skibusa na Aineck (gdzie wedle internetu wszystko kręci). Zjazdy, pod gondolką całkiem, całkiem - robimy trzy razy. Teraz pora piękne freeride wzdłuż 11. Zaczynamy na szczycie (jak zawsze we mgle) pusta tras - nikogo! Nie ruszony idealny sztruksik. Bajka. Zaraz, zaraz - jak to nieruszony??? Qurde nikt tu jeszcze nie jechał, takie cuda się nie zdarzają o 11:00! Zatrzymuję się i widzę gości co w tym wygwizdowie działają na słupach wyciągu. Krzesło powrotne nie chodzi - kanał - jak tutaj wierzyć internetowi. Plan awaryjny już w głowie mam! Na początek trzeba jednak wykorzystać ten jeden jedyny zjazd co go mamy. Skoro na trasie byliśmy sami to na off piste tym bardziej jesteśmy sami. Jazda po prostu jest boska. Nawet aparatów nie zdążyliśmy wyciągnąć.Troszkę nieopatrznie, troszkę świadomie robimy niższy wariant gdzie lądujemy w mieście. Będzie jak znalazł na przyszłość. Teraz pora wdrożyć plan awaryjny czyli jak się już domyśliliście zjazd z Tschanek do St Michael (a dalej skibusem do gondolki). Sprawdzamy rozkład jazdy - są co godzinę - trochę nam się nie klei bo jakby kwadransa brakuje. Jeszcze po drodze szybka herbata/kawa. I jesteśmy na górze Tschanek. Czyż muszę dodawać, że jest pusto i prawie (jeden) bez śladów. Patrzę na znikającego Tomka i czemu gęba mi się śmieje? Plan awaryjny co się zowie! Zatrzymujemy się co jakiś czas, kręcąc głową ze zdumienia dookoła bo tak to wygląda 20190203_122136.mp4 Tym razem robimy chyba trochę krótszy wariant jak ostatnio - po prostu przez las na szagę. Na końcu trafiamy na ładną polanę i docieramy do S1. Poniżej są tracki z Ainecka i Tschaneka (widziane od St Michael - celu) Fajnie jest popatrzeć sobie na naszą linię jazdy przez zbocze Tschanek. Google Earth są fantastyczne do takiej analizy. Po drodze przy orczyku nad St Michael wychodzi, że spóźniliśmy się na skibus 4 minuty. Zupełnie lajtowo jedziemy więc dalej na nartach do miasta (ta część S1 jest bardzo przyjemna). Na kolejnym przystanku jazda się kończy i mamy 35 min oczekiwania na "nasz" skibus. A po dłuższej chwili wsiadamy do żółtej gondolki. I to miał być już lajtowy koniec. Miał ale nie był - Austriacy otwierają kanapę i czeka nas dodatkowy zjazd wypasiony zjazd do busa. Na górze jest wietrznie. Ale niżej jest spokojnie i klimaty z Tschanek. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Stoję i patrzę. Myślę czy ostatni raz widzę to miejsce. Takie małe i niepozorne. Ta mała stacja narciarska zagubiona gdzieś na pograniczu Beskidu Wyspowego i Gorców była moim ostatnim treningiem. Za tydzień będę jeździł w górach Elburs w północnym Iranie, a potem w ukraińskich Beskidach Skolskich. Zapewne w marcu i kwietniu jazda w naszych Beskidach będzie niemożliwa...jak zwykle. 3 lutego, w sobotę, spędziłem kilka godzin w Lubomierzu. Małej zapomnianej stacji narciarskiej w Małopolsce. Gdzie nielicznej garstce ludzi zapewnia wyjazd na górę 750 m wyciąg orczykowy z 1972 roku.1 punkt
-
Mam tak samo Wystarczy, że dzień, bądź dwa mnie nie ma w miarę na bieżąco w sieci i ucieka... ...pytanie jak dużo mi uciekło? To co Tobie Piter, czyli relacja Jeeb'a również.1 punkt
-
Dzień trzeci. cz. 2 - Lech & Zug Ekipa: Jeździmy w kółko po tutejszych trasach - tak by zaliczyć wszystkie. Mapa i jechane raz niebieską, raz czerwoną, raz pod krzesło z bublinką, a raz pod krzesło dwuosobowe, które ledwo co podjeżdża w górę. Nie wiem czemu, ale w tutejszych ośrodkach kompletnie nie przeszkadzają mi stare wyciągi. Archaiczne? Wyciąg linowy - proszę bardzo! Andrzej odpoczywa przed zjazdem do samego Lech. A w Lech? Piękny, alpejski widoczek... Mimo krążących chmur i przeraźliwie zimnego wiatru eksplorujemy ośrodek na maksa. Wszystkim się tu bardzo podoba - trasy urozmaicone i ciekawe. Długie i niektóre bardzo wymagające - na mapie zaznaczone przerywanymi liniami. Zrobienie zdjęcia, to ból. Gołe ręce, to w takich warunkach pogodowych - cierpienie. Mimo tego, sesja Z zielonymi portkami... ...różowe zostały w domu Widoczki? Proszę. Ciekawostki? Goldem card i jedzenie w bombce? Tylko dla wybranych... ...sprawdzałem - zamknięte. Powoli kończymy jazdę. Na liczniku prawie 80 km - jest ok. Fota ekipy z tego dnia, na tle miejscowości Lech. Mimo mrozów, armaty walą... ...a armaty mają tu dziwne? Szlauchy? Ostatni zjazd trasą 210... Pakowanie do auta i droga powrotna. Przez szybę w samochodzie ostatnie fotki. Lech: I zachód słońca... Kończymy dzień sznyclem i sznapsem gruszkowym. Pysznym! Jutro kolejny dzień i nowe podboje narciarskie. CDN jutro. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Dzień drugi cz. 2 - Zurs. Jedziemy nowiutką gondolą do stacji, która jest "domem" trzech takich maszyn. Wygląda to imponująco... Pogoda zaczyna się robić dla nas łaskawa. Jedziemy dalej w górę. Trittkopf 2423 m npm. Jedziemy teraz trasą numer 134 w stronę "snobistycznego" miasteczka. Miejscami sama trasa jest wąska, ale ogólnie przypada nam niezwykle do gustu. Oczywiście w pewnym momencie się zatrzymujemy na kilka ujęć. Teraz sprawiamy sobie kilka zdjęć Paula: Marboru: Człowiek Mucha Zurs w całej okazałości! Cudownie piękne miejsce. Nasz powrotny wyciąg... Koloryt Zurs... Zarówno trasy po jednej jak i po drugiej stronie doliny są niesamowite i bardzo nam się podobają. Postanawiamy przetestować ich największą ilość. Jeździmy tutaj cały dzień. Nie wierzycie, że Zurs jest piękne? Spójrzcie! Niestety poniższe miejsce nie jest dostępne... wyciąg na Maldoch nie jest czynny Robimy przerwę w knajpie Seekopf. Jemy lunch, pijemy kawkę - jest pięknie, bo udaje nam się zaraz po wejściu dostać wolne miejsca. Widoczek na trasy Zurs... Po przerwie robimy tour the Zurs. Jesteśmy zachwyceni tym miejscem - nawet mamy makietę ośrodka przy jednym z krzeseł Niestety pogoda znowu się pogarsza. Przychodzi chmura, cień i niestety znowu widoczność jest dosyć kiepska. Ostatnie fotki... ...ostatnie zjazdy i kierujemy się w stronę auta. Kończymy niezwykle udany dzień drugi. Pozdrowienia od całej ekipy, która jest dosyć wyrozumiała pozwalając mi pisać niniejszą relację - po powrocie napiszę coś więcej o poszczególnych odwiedzonych miejscach. Jutro ruszamy w stronę Lech. Pozdrawiam i do jutra! marboru1 punkt







