Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      4 615


  3. lokiec3

    lokiec3

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      2 630


  4. Aressi

    Aressi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      975


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.04.2019 w Odpowiedzi

  1. SUDETY W polskiej części Sudetów to już chyba ostatni weekend gdzie można pojeździć po trasach. Moim zdanie najlepsze warunki dalej są na Szrenicy i mogłaby być jeszcze czynna co najmniej kolejny tydzień ale Ski Arena i Sudety Lift są innego zdania i od poniedziałku konserwacja wyciągów. Wyciągi ponownie ruszają 20 kwietnia, to już raczej dla turystów. Dzisiaj mimo temperatury 9 stopni warunki prawie na wszystkich trasach bardzo dobre lub dobre. Ściana oficjalnie zamknięta ale sporo osób jeszcze tam zjeżdżało. Górna stacja Expressu po 11 godzinie wyglądała wg mnie co najmniej dobrze... W tym samym czasie Świąteczny Kamień jeszcze był twardy Śnieżynka na całej długości w bardzo dobrym stanie za wyjątkiem stacji pośredniej, gdzie śniegu było już mało Ze Śnieżynki wracamy na górę starym krzesłem, które kilka razy się zatrzymuje bo sporo pieszych turystów wjeżdża na Szrenicę. Odnośnie schroniska przypomniało mi się, że o mało co a by go nie było. W drugiej połowie lat 60-tych zostało zamknięte. Do remontu się nie kwapiono i dopiero na początku lat 70 coś ruszyło. Niestety w czasie remontu doszło do pożaru i prawie cały dach spłonął. Remont trwał ponad 20 lat i udało się go dokończyć dopiero po sprzedaży schroniska prywatnej osobie. Do dzisiaj jest to schronisko własnością prywatną. Miałem przyjemność tam dotrzeć właśnie w pierwszych miesiącach po otwarciu. Było to na początku 1993 i wtedy właśnie jeździliśmy też Pod Łabskim Szczytem, nie pamiętam tylko czy wtedy był tam jeszcze orczyk, czy już talerzyk. Na zdjęciu widać też po prawej stronie końcową stację pierwszego wyciągu, która była około 300m wyżej od obecnej 2 sekcji krzesła. Dojeżdżamy z Anią wreszcie na Halę Szrenicką a tam warunki bardzo dobre, żadnych kamieni czy wystającej ziemi, naprawdę szkoda, że od jutra stację wyłączają. Pierwsze co widzimy na hali to, że na ostatnim slalomie w sezonie trenują dzieci z lokalnego klubu Nie pamiętam kiedy po południu panowały tu tak dobre warunki Nie pozostało nam nic innego jak dołączyć do nielicznego towarzystwa i cieszyć się ostatnimi szusami w naszych górach... Koło 15 ruszamy na Świąteczny Kamień, warunki minimalnie gorsze ale jazda dalej sprawia nam radość Jak na taką godzinę jest super. Jeszcze Lolą na dół, ostatni kilometr jest słabszy, 2 razy trzeba odpinać narty i ostatnie 250 m z buta. to jednak żaden problem, warto było bo trasa w 3/4 w stanie bardzo dobrym. W naszym regionie pozostaje kilka stacji w Czechach lub skitury... szkoda, że to już końcówka sezonu, oboje nie jesteśmy wyjeżdżeni... Pozdrawiam!
    14 punktów
  2. Po trzech latach z malutkim okładem mogę powiedzieć: - Przełączka z Wysokiej zaliczona! Przeczytałem, z bananem, powtórnie relację Tomka z naszej wspólnej wyprawy (Tomku czekam z niecierpliwością na kolejne). Proponuję abyście też to zrobili bo będzie to świetne wprowadzenie do mojej "powtórki" (co powtórką do końca nie była). Dzień 0 Dojazd z Wrocławia do Strbskiego Plesa, potem dojście do "noclegowni". Tym razem nie jest to górski hotel "Popradzkie Pleso" tylko Majlathova Chata. Okazało się to bardzo dobrym ruchem. Dla nie znających tych okolic - to jest tuż obok. Ceny znacznie niższe (nocleg 11 vs 16 E), kuchnia lepsza - to akurat nie ma znaczenia bo można stołować się i tu i tu ...ale zniżka 20% na jedzenie dla tam nocujących to już jest argument. I co najważniejsze to malutki obiekt, bardzo kameralny i z klimatem, którego hotel nie ma. Plany i ich realizacja Koprowy Wierch i Rysy miały się powtórzyć, z nowych tematów - Wysoka, Kończysta i Żelazne Wrota (Zachodnie). Wyprzedzając opowieść zamieszczę wizualizację z naszego wyjazdu (no jego głównej części), która pokaże jak fajnym miejscem wypadowym jest jezioro "Popradzkie Pleso". Dzień 1 Wysoka i Żelazne Wrota Dojście nie wróżyło zwrotu akcji ale... byka chwyciliśmy za rogi od razu. Czyli zaczęliśmy od Wysokiej. Niby miało być odwrotnie. Żelazne na początku aby się rozchodzić, rozjeździć. Było jednak bardzo ciepło i ta zmiana kolejności była logiczna. Podejście na Wysoką dostaje dużo słońca a to drugie jest rano w cieniu, więc tam był jeszcze beton (a może nawet lód). Za to tutaj już się topiło - na razie powinno być bezpieczniej. Zmiana planu! Trzeba powiedzieć, że Wysoka robi wrażenie, nawet z bliska, na podejściu. Idziemy z buta. Na początku żlebu jest OK ale im wyżej tym powoli stromieje i pod koniec człowiek zadaje sobie pytanie. Co ja tutaj robię? Poranny beton odpuścił trochę, środkiem żlebu idziemy śladem starej (wczorajszej???) lawiny - wpierw lawinisko, na górze jakby ratrak to wyczyścił. Część ekipy (rozsądniejsza?) odpuszcza sobie wejście po drodze. Na górze jesteśmy w czwórkę. Zjazd z góry (to nie jest odpowiednie słowo) zaczynamy z Robertem. Marta i Tomasz schodzą parę metrów w dół gdzie robią sobie półkę na wpięcie. Pierwsze metry są bardzo ostrożne (nawet zsuwać się nie da bo twardo i bardzo nierówno). Czyli schodkuję. Na lawinisku jest dużo lepiej ale ponieważ wierzchnia warstewka odpuściła to zsuw usiłuje mnie porwać. Skręt i Stop, skręt i Stop, skręt i Stop. Stopniowo zaczynam łączyć skręty. Od połowy robi się znośnie a niżej całkiem fajnie. Po Wysokiej Żelazne Wrota (Zachodnie) wydają się lajtem. Ale w kość trochę dają Jeszcze parę fot na górze. Wiatr przegania kłaki chmur i bardzo zmiennie jest. Na zakończenie jak zawsze wizualizacja. Troszkę ponad 1500 m vertical i 11 km drogi. Całkiem udany początek!
    8 punktów
  3. Na Leskowiec, czyli po Beskidzie Małym. Część 1. Wszyscy pojechali na wiosenne narty...a ja z Paulą? Nie lubimy mokrego, ciężkiego śniegu bądź cukru - postanowiliśmy ten czas spędzić również w Górach, na pieszej wędrówce. Beskid Mały nie jest nam za bardzo znany - w sumie zrobiliśmy jedynie najwyższy jego szczyt, w trakcie zdobywania Korony Gór Polskich - Czupel 933 m npm. Wczoraj naszym celem był Leskowiec 922 m npm wraz ze znajdującym się nieopodal Schroniskiem. Niewielkie górki, malownicze lasy, wartkie rzeczki i potoki - to była piękna niedziela! Mapa turystyczna pokazała nam wytyczony szlak i odległość do pokonania ok 22 kilometrów - w efekcie zrobiliśmy ponad 30,50 km na pieszo, traktując tą wędrówkę jako rozgrzewkę do poważniejszych wyzwań. Poniżej fotorelacja z tego fajnego dnia Mapka: Startujemy spod Pizzerii przy drodze 28. Idziemy przez wioskę o nazwie Chobot Tutaj trochę folkloru! Koteły… Kozeły… I pierwsze śniadanie w malowniczym schronie przy szlaku żółtym, którym podążamy. Tutaj jest wszystko: dach nad głową, stół, ławki, garnki, kubki, musztarda, drewno na opał, grill... widać, że ktoś bardzo dba o to miejsce My jemy kanapki, pijemy herbatę i na deserek pyszne, kwaśne żelki Idziemy w górę, między drzewami widać Jezioro Mucharskie: Idziemy, idziemy i dochodzimy do Zabytku Przyrodniczego, formacji skalnej... ...dość wysokiej: Która mieści się przy takim oto szczycie Pozytyw - to kosz na śmieci i panująca dookoła czystość. Widać, że ktoś dba o to miejsce - czyżby pracownicy Schroniska, w stronę którego się udajemy? Paula cała w latających liściach 😮 Efekt zrobił kumpel - Jacek Trochę w dół... I dochodzimy do kolejnego punktu widokowego Wędrujemy w czwórkę: marboru, Paula, Jacek i Dorota. Po deszczowo, mglistym poranku z biegiem czasu coraz bardziej się rozpogadza. Robi się pięknie! Jesteśmy już tuż, tuż przy Schronisku. Widoczki są coraz bardziej obiecujące! Kilka chwil i jesteśmy! Ponieważ znajdujemy się niedaleko Wadowic, szlaków tutaj cała masa - to tereny naszego Papieża Jana Pawła II. Dowód na to, że wiosna... Mapka znajdująca się w tym miejscu: Ruszamy dalej - jesteśmy kilka minut od naszego celu. Piechurzy: CDN
    6 punktów
  4. Na Leskowiec, czyli po Beskidzie Małym. Część 3. Schodzimy na dół szlakiem niebieskim, do miejscowości Ponikiew. Widoczna na dole na poniższym zdjęciu! Naszym celem jest zejście i ponowna wędrówka w górę, na Łysą Górę (nie mylić z tą świętokrzyską). Po drodze malownicze miejsca: Co jakiś czas na drzewach kapliczki Strumyki... Jeden, drugi, trzeci i się łączą... Ostatni popas przy wycince, tuż przed miejscowością. By do niej dojść pokonujemy malowniczą kładkę...a strumienie tworzą już całkiem sporą Ponikiewkę 😮 Z takimi oto budowlami... Idziemy dalej. Szlak niebieski i jego początek, to Droga Krzyżowa biegnąca pod Łysą Górę. Najciekawszy widok w osadzie?... Ten przykuł moją uwagę - drwa przy stodółce: Na przełęczy przechodzimy na szlak żółty i czerwony. Stacja numer XII Idziemy, i powoli kończymy wędrówkę... Nogi dosyć mocno zmęczone. Będąca z nami Dorota bije dzielnie swój życiowy rekord wędrówki - na liczniku blisko 30 kilometrów...a jeszcze mamy trochę do przejścia. Wychodzimy z lasu. Malownicza Skawa! Kręta z bystrzami... ...może na kajak w przyszłości? Chciałbym! Skręcamy na szlak czarny i ponownie przecinamy Ponikiewkę, która wpada właśnie do widocznej u góry Skawy. Endomondo wskazuje 30,57 km - nieźle jak na pieszą rozgrzewkę w 2019! Kolejna wyrypa? Chcielibyśmy Tatry Zachodnie... Oby się czas szybko znalazł i pogoda dopisała! Niedzielę kończymy pizzą i wracamy do domu. Padnięci jesteśmy na miejscu grubo po 22. Pozdrawiamy serdecznie! the end
    6 punktów
  5. 😀😀😀👍❄️☀️⛷️ OK @Mitek! Rozumiem przekaz zawarty w Twojej wypowiedzi. Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi za złe umieszczenie ponownie tych zdjęć w cytacie. Nie chcę bez potrzeby "przeładowywać" forum ale .... takimi zdjęciami zwyczajnie nie można "przeładować" forum narciarskiego. Oby takich jak najwięcej!!! 👍👍👍 Pozdrawiam.
    6 punktów
  6. Byłem wczoraj na Pilsku, warunki narciarskie jak na obecną pogodę dobre, natomiast cały ośrodek robi z roku na rok coraz bardziej przygnębiające wrażenie. Reklama i marketing tam nie istnieje, jedyny profil na facebooku jest prowadzony przez ludzi niezwiązanych z ośrodkiem, w tym roku tego nie widziałem, ale rok temu obsługa chodziła w kurtkach z logo GAT. Wiem, że to niby nie ma wprost przełożenia na jazdę, ale to jakaś abstrakcja, że w nowej firmie używa się logo poprzedniego właściciela. Bramki do biletów w starych nalepkach, gdzieniegdzie wystają peszle z kablami itd. Do tego jeszcze to spalone schronisko (oczywiście tutaj pretensji do właściciela nie mam) i wrażenie jest jakby ten ośrodek był w trakcie likwidacji. Pamiętam, że w poprzednich latach był jakiś pracownik, który przy wysiadaniu z krzesełka na dole lekko je podtrzymywał (nie ma śniegu na stacji) żeby łatwiej było się zabrać z nartami na rękach. Teraz tego nie było, mi to jakoś bardzo nie przeszkadza, ale widziałem parę osób, które miały z tym problem. Nie rozumiem o czym myśli obecny właściciel, zdaję sobię sprawę, że wymiana urządzeń i budowa naśnieżania to są duże koszty, ale tam ewidentnie brakuje jakiegoś zarządcy, który potrafiłby ogarnąć proste rzeczy i zareklamować ten ośrodek.
    6 punktów
  7. Na Leskowiec, czyli po Beskidzie Małym. Część 2. Na upartego amatorzy narciarstwa ekstremalnego dotknęli by tu śniegu 😮 Docieramy na miejsce: Leskowiec 922 m. Tutaj? Przepiękny widok na Babia Górę zwaną Diablakiem oraz Beskid Żywiecki. Podobno jak jest dobra widoczność, widać też Tatry. Z drugiej strony widok na niziny... Romantik Foto I z bliska Diablak - wczoraj wyglądał piekielnie Członkowie wyprawy: Malownicze, tutejsze szlaki są doskonałe dla rowerów MTB - ich po drodze spotkaliśmy bardzo mało. Schodzimy! Po drodze Schronisko - foto z drugiej perspektywy: Kolejny popas Końcówka ciepłej herbaty 😮 Powyżej Schroniska znajduje się GOPRówka: Oraz Groń Jana Pawła II Ślady Papieża? I ostatnie spojrzenie na Babią... ...i jeszcze bliżej Opuszczamy "tereny" Leskowca… ...którego szczyt z bliska wygląda tak: Flaga, Krzyż, szałas i ognisko, przy którym można upiec kiełbaskę! Schodzimy w dół... CDN
    5 punktów
  8. Dopisała nam pogoda mimo że prognozy były nieciekawe, trudność i niebezpieczeństwo powiększył kilkudziesięciocentymetrowy opad świeżego śniegu tydzień wcześniej, w związku z tym zadecydowaliśmy że wstajemy o 4:30 aby nie ryzykować zjazdów późnym popołudniem nasłonecznionych żlebów zjazdy nasłonecznianymi stokami były trudne i nie było radości lecz walka aby uniknąć wywrotki, czasami nie dało się zjechać W drugi dzień urwany sworzeń klamry (naprawiony gwoździem) od uderzenia w kamień podczas zapadnięcia się w śnieg po pas - taka na szczęście jedyna awaria w grupie przydarzyła się właśnie mnie. Buty się sprawdziły - stopy bez obtarć.
    5 punktów
  9. SRBIJA rządzi Mariusz sweter masz zjawiskowy Dzięki za dobrą robotę.
    5 punktów
  10. A mój syn z moją małżonką jeszcze raz pojechali na rowery. Znów ta sama trasa. (Teraz będzie pisał syn Mopsa - Mopsik😀). Było fajnie słońce i ciepło bardzo ciepło. Wędkarzy już nie było ogólnie pusto. Bardzo przyjemnie. Znów zaliczone 2 Bażanty. A z ciekawostek Pojechaliśmy po pieczywo do pewnej piekarni. Tam jest takie okienko drive jak w McDonald's. Tam czekaliśmy z autami na zakup pieczywa. To jedyna piekarnia drive w miescie. I jeszcze dużo psów nawet w rzece
    4 punkty
  11. Dzisiaj zakończyłam sezon narciarski w Białce Tatrzańskiej. Czynne co prawda tylko dwie kanapy, ale warunki całkiem dobre i nawet trochę ludzi,ale bez kolejek do wyciągów. A z rana było tak: Spotkałam ekipę narciarzy z Hongkongu 😛 Oraz grupę telemarkową 😊 Po nocnym przymrozku stok trzymał do ok. 10, potem miękko, ale bez muld, tylko trzeba było uważać na pojawiające się przetopy Od południa totalny chillout i plażing na nartach😎😀 Skończyliśmy ok. 14.00. Białka dzisiaj działała ostatni dzień. Pozdrawiam z podróży powrotnej do Szczecina 😊.
    4 punkty
  12. Podsumowując swój wyjazd, pogoda w niedzielę bajka, a sobotę możemy pominąć milczeniem (na górze gęsta mgła, śnieg, śnieg z deszczem a na dole intensywny deszcz). Kilka zdjęć z niedzieli i jedno z soboty. Sobota - pogoda "taka sobie". Za to rano niedziela. Nieco później. Nieco później cd. I kolejne zdjęcie. Spadło trochę śniegu i poprawiły się warunki poza trasami. A wracając do domu zatrzymałem się na chwilkę na TŁ - takie jedno z dołu.
    3 punkty
  13. Poprzedni sezon z kolei miał kiepski początek. Ośrodki z trudem startowały. Grudzień 2017, styczeń 2018 ... to była bieda. Odwoływane zawody, działające wybrane trasy. Nawet jak przyszły jakieś warunki w drugiej połowie sezonu, to i tak nie opłacało się w wielu ośrodkach otwierać wszystkich tras, bo by się już nie zwrociło. Nie mówię już o nizinach, gdzie nie można bylo ulepić z dzieckiem bałwana! Tak więc dla mnie ostatnie sezony były raczej słabe, chociaż się wyjeździłem.
    3 punkty
  14. Moim zdaniem, zupełnie abstrakcyjnie myśląc, gdyby było wiadomo, że są tam dobre warunki, a Miziowa była dostępna dzięki wymianie orczyka na krzesło, duża liczba tych, którzy późną wiosną jeżdżą na Kasprowy pewnie by tam przyjeżdżała. Tak się składa, że ze Śląska pochodzi duża grupa dobrych i zapalonych narciarzy - mieliby bliżej, a o terenach wiedzą, że świetne. Nawet wielka reklama nie byłaby zapewne konieczna, mógłby wystarczyć sygnał, że Pilsko działa. Jeśli o mnie chodzi, to na Pilsko chętnie jeździłabym częściej, ostatnio wstrzymywało mnie posiadanie sezonówki na Szczyrk. Gdyby i na Pilsku była sensowna sezonówka, kto wie, mocno bym się zastanowiła nad zmianą terenów. Choć 10 km od domu i FIS też nie są złe . Ale przez większość sezonu jazda w Szczyrku jest niezbyt przyjemna z powodu tłumów i tak czy owak stamtąd uciekam. Gdyby jeszcze było wiadomo, że Pilsko działa dopóki są dobre warunki - czyli zazwyczaj długo w kwietniu - chyba bym się zdecydowała.
    3 punkty
  15. Darku warunki pierwyj sort 😁 Rozmawiałem z obsługą, niestety małe szanse coby za tydzień urochomili ale... Kazali sprawdzać w czwartek
    3 punkty
  16. Ciekawa relacja, piękne zdjęcia, słuszny dystans - ale nie wierzę, no nie wierzę 🤔 - ośnieżone góry na wyciągnięcie ręki, a Wy jednak już na trekking? Nie skręcało Was ani trochę? PS. Babią Górę też wczoraj widziałam, z Zakopianki ...
    2 punkty
  17. Nie ma co myśleć, trza jechać
    2 punkty
  18. Bardzo trafna uwaga . Dla potwierdzenia tabelka z danymi IMGW dla Zakopanego. Tylko styczeń wzimie 18/19 był mroźny. W dolnej tabelce średnie kolejnych trzydziestoleci , z których widać ,że ociepla się w dosyć szybkim tempie ,niestety .https://meteomodel.pl/dane/srednie-miesieczne/?imgwid=349190625&par=tm&max_empty=0&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6&jZlL-HxhB=ASKkOJHNa&FnoXMWl-mAZHuEpk=dp.qnkISLE9HmtB6
    2 punkty
  19. Właśnie na to zwróciłem największą uwagę! Oprócz bardzo interesującej relacji okraszonej jak zwykle ciekawymi informacjami dodatkowymi, oprócz fajnych krajobrazów mamy dodatkowy atut - fantastycznie jeżdżącego narciarza!!!! Dlatego uważam, że filmowa relacja byłaby bardzo cennym materiałem miłym dla oka. Pierwsze skojarzenie jakie mi przyszło do głowy patrząc na sylwetkę @marionen to zdjęcia z .... WST!!! To moje odczucie. Chętnie bym poznał @marionen osobiście na stoku i być może czegoś się od niego nauczył. @Mitek, przepraszam ale nie do końca rozumiem to zdanie. Ale to chyba raczej jakiś zwykły błąd redakcyjny. Bo dla mnie oczywiście Mariusz jest przykładem na to, że porządna wzorowa technicznie jazda MOŻE sprawiać i sprawia przyjemność. Tak samo z resztą wszystko to co jest porządnie i wzorowo wykonane. Nawet zwykła codzienna praca. Pozdrawiam.
    2 punkty
  20. Cześć Ja chciałbym podkreślić jedną ważna rzecz. Nieodłącznym elementem dobrej relacji narciarskiej, reportażu, filmu jest porządnie jeżdżący narciarz. W relacjach Mariusza i Ani ten element jest wyjątkowo ważny. Z przyjemnością patrzę na wzorowo uporządkowaną, swobodną pozycje Mariusza w skręcie. Dziękuję więc Ani za to, że nam to piękno ruchu przekazuje a Mariuszowi za to, że wstawiając relację propaguje porządne narciarstwo. Oczywiście Mariusz jest również przykładem, że porządna wzorowa technicznie jazda nie może sprawiać przyjemności jak to często na forach w postach się czyta. Pozdrowienia serdeczne
    2 punkty
  21. Obaj - czyli kto? @marionen i bałwanek? Mariusz, po przeczytaniu Twoich relacji ze Szrenicy postanowiłam, że w przyszłym sezonie koniecznie muszę tam zajrzeć - potrafisz skutecznie zachęcić. Zwłaszcza, że - jak by nie patrzeć - to chyba dla mnie najbliżej położony ON. Pozdrawiam.
    2 punkty
  22. @marionen! Twoje relacje coraz bardziej mi się podobają! Super zdjęcia! Myślę, że filmik z Twojego dnia na Szrenicy byłby fantastyczny. Pomyśl o tym w przyszłym sezonie. Myślę też, że dużą przyjemnością byłoby zobaczenie twojej jazdy! Hala Szrenicka to zawsze była swego rodzaju perełka. Nie spotkałem jeszcze nikogo kto wypowiadał by się o Halce bez entuzjazmu. Bardzo fajne miejsce. Jeśli chodzi o sweterek to cóż można dodać - wymiata!!! ☃️
    2 punkty
  23. zwyczajnie się nie opłaca uruchamiać ośrodka dla garstki skioszołomów
    2 punkty
  24. No ale to kwestia marketingu i reklamy. Rok temu byłem w maju w Szczyrku i było sporo osób, na Kasprowym w majówkę też zawsze są tłumy (o ile jest pogoda). Większość ludzi nawet nie wie że na Pilsku są dobre warunki, a część z nich odstrasza ten orczyk na Miziowa. Bo może się okazać, że u góry jest śnieg, ale trzeba będzie zaiwaniac w górę i w dół z/do Szczawin.
    2 punkty
  25. to prawda obaj wyglądają super na tych ujęciach
    2 punkty
  26. Dokładnie, to jest porażka tego ośrodka. Byłem tam we wtorek a warunki były rewelacyjne. Pomimo tego wszystko stoi zamknięte. Niewykluczone że do maja utrzymają się tam jakieś połacie śniegu i będzie się można jeszcze gdzieś pobawić :-)
    2 punkty
  27. Ale wy macie pamięć ja z ubiegłych sezonów pamiętam jedynie, ze się ujeździłem jak dzik. Z pogody pamiętam tylko ze był śnieg.
    2 punkty
  28. Prawda. Mimo że w tym co poprzednio napisałem chwaliłem obecny sezon, to jednak bardziej ze względu na powszechne ochy i achy niż to co sam myślę:). Szczerze mówiąc wolałem to co było w ubiegłym roku. Luty i marzec były chłodne, a marzec był najlepszym miesiącem sezonu. Pusto na stokach ale bez wszechobecnej w tym roku od lutego ciapy na trasach. Na Czarnym Groniu czy w Myślenicach do końca marca warunki były rewelacyjne. A potem od początku kwietnia nastało półroczne lato:).
    2 punkty
  29. Jak zawsze pierwszy, hey chłopaki
    2 punkty
  30. Cześć A jak tam nasza Warka Mariusz? Pozdrowienia
    2 punkty
  31. Do południa w poniedziałek 8 kwietnia można jeszcze zakupić MagicPass po najniższej cenie. Poniżej krótkie podsumowanie marcowego wyjazdu. 10 dni jazdy w marcu (w dniach 4-13). Pogoda tym razem dużo słabsza niż w lutym. Po trwającej nieprzerwanie 3 tygodniowej lampie akurat nadeszły zmiany w pogodzie. Podczas 10 dniowego pobytu kształtowało się to tak: 1 dzień lampa, 3 dni słońce z chmurami, 2 dni mocny wiatr oraz opad śniegu i słaba widoczność, 4 dni zachmurzenie oraz zmieniająca się widoczność w ciągu dnia. Odwiedzone ośrodki: 1x Grimentz - Zinal 1x Saint-Luc - Chandolin 2x Crans Montana 2x Vercorin 4x Anzere Dolina Rodanu, okolice Sionu Anzere Crans Montana Idealne okoliczności na obszerne skręty na dużej prędkości Trasa na którą zeszła lawina w lutym: Grimentz - Zinal Saint-Luc - Chandolin Vercorin VID_20190311_124359.mp4 To tyle w temacie Magic Pass w tym sezonie
    2 punkty
  32. Wczoraj udało się trochę wcześniej wrócić do domu i o 15:10 już byłem w siodle. Pogoda taka sobie, ale bez wiatru i deszczu. Po 15 min byłem już w lesie. Po 1 godz. cieszyłem się jak dziecko będąc na nowym starcie przedłużonej ścieżki "Dębowiec" w kompleksie ścieżek Enduro Trails w Bielsku-Białej. Tym razem jednak chciałem bardzo zjechać moim ulubionym nieoficjalnym, ale zadbanym singlem " Cybrniok DH". Nie zawiodłem się. Chłopaki na wiosnę pięknie wyczyścili trasę z luźnych kamieni, gałęzi i liści, a także zmodyfikowali jej przebieg w dolnej części. Jest teraz nieco więcej "flow" 🙂 . Po pokonaniu nie obowiązkowego ostatniego bagnistego płaskiego odcinka i zjechaniu ścianki zameldowałem się na parkingu w Wapienicy. Jeszcze jazda wzdłuż Wapieniczanki, lotnisko i jestem w domu. Mój sezon "mountain bike" uważam za otwarty.
    2 punkty
  33. Dzień 4 - Wołowa Kotlinka (Wołowy Grzbiet i Wołowcowa Przełęcz) No cóż i tym o to sposobem docieramy do ostatniego dnia naszej fantastycznej 4dniówki :-). Trzeba przyznać, że mieliśmy na prawdę niezłego farta, że trzy poprzednie dni były z tak kapitalną pogodą i prawie cały czas była lampa. Ostatniego dnia znowu wychodzimy ok 9 ze schroniska, ale tego ranka jakieś takie pustki. Standardowo robimy check detektorów, oczywiście wcześniej przy pakowaniu sprawdzaliśmy jeszcze funkcję Check Group i problemy z ustawieniem jej na detektorach Kamila i Wieśka. Tym sposobem wychodząc z schroniska wszyscy już mieli ustawione detektory na nadawanie, ja ustawiłem się parę metrów z przodu, przełączyłem detektor na check group, wystawiłem rękę do przodu i pokazałem chłopakom, że mogą kolejno przechodzić. Najpierw Kamil, beep... beep detektor zaczął pokazywać coraz mniejsza wartość, aż Kamil zbliżył się na 1,1m. Drugi Wiesiek, beep... beep detektor coraz bliżej, wartości lecą w dół i znowu na ok 1,2m. Ostatni Mariusz pro forma, ale nie ma beep... beep, chociaż stoi obok mnie, zerkam na mój detektor i myślę sobie, że może mi się już funkcja check group wyłączyła , Mariusz potwierdza, że przełączał detektor na nadawanie. Ale u mnie funkcja check group dalej włączona, więc Mariusz jeszcze raz wyłącza detektor i włącza, dioda u niego mignęła, a u mnie pojawia się beep... beep i wartość 1,2m - jest! Tym o to sposobem jeden nieaktywny detektor został wyłapany. Celowo się rozpisuje niby o tak błahej sprawie, aby uczulić i zwrócić uwagę. To tylko sprzęt elektroniczny i nie można pomijać żadnego etapu, nawet jeżeli wydaje nam się to nudne i że przecież każdy o sobie pamięta :-) Ruszamy szlakiem jak na Rysy, aż do Żabego Plesa, śnieg ze ścieżki w lesie został w nocy wywiany do gołego lodu lub trawy, co włącza pierwsza lampkę ostrzegawczą :-) Wiatr w lesie nie jest bardzo mocny, jedynie przeszkadzają porywy. Dodatkowo delikatnie sypie, ale to co leci z nieba to delikatne twarde zlodowaciałe kulki. Widać, że padający śnieg jest przewiany, więc pojawia się potwierdzenie tego co wcześniej zauważyliśmy. Dochodzimy do najstromszego fragmentu z podejścia doliną. Tutaj również widać, że śnieg jest mocno wywiany, zakładamy harszle i powoli zakosami pniemy się do góry. Podmuchy wiatru wzmagają się, w pewnym momencie wieje tak mocno, że zatrzymuje się i zapieram na kijkach. Mariusz, który był przede mną z 15-20m niknie mi z oczu, po kilkunastu sekundach pojawia się jego postać. Łapię szybko za aparat i pstrykam fotkę.. Po około 1,5h docieramy do stawów. Szlak na Rysy... pusto, ale grupa ok 5os, Słowaków idzie na próg Wołowej kotlinki. Zastanawiamy się czy podejść od tej strony co oni, czy uderzyć bardziej z prawej, więc kawałek podchodzimy w stronę stawów, ale ostatecznie odbijamy tak jak oni. Wiatr co jakiś czas mocniej wieje, a zmrożony śnieg kłuje po twarzy niczym akupunktura. Podchodzimy jeszcze kawałek, Słowacy robią postój na ok 1950m, wygląda tak jakby się szykowali do zjazdu i rezygnowali z wycieczki. Podchodzimy bliżej i jest dylemat czy iść z lewej czy z prawej... tutaj i tutaj stromo (ok 35-38st). Mariusz decyduje się wrócić do schroniska i poczekać na nas. Ja idę w prawo robiąc dłuższy trawers dochodzę prawie na przełączkę/grzędę, zatrzymując się na wypłaszczeniu przy kamieniu. Mówię chłopakom, żeby uważali przy trawersie bo jest trochę nawianego śniegu, niby nie dużo, ale lepiej przejść ten fragment pojedynczo. W tym momencie grupa Słowaków, przytracza narty i ruszają jeden za drugim gęsiego stokiem do góry, bez odstępów! Niby stoję przy kamieniu, ale teren nade mną jest jeszcze stromy tz. wypłaszacza się (strefa naprężeń), a to wcale nie oznacza super bezpiecznego miejsca. Więc podchodzę jeszcze jednym krótkim zakosem do góry na grzędę i stamtąd obserwuję Kamila i Wieśka. Wiatr w porywach staje się coraz mocniejszy, dociera do mnie Kamil i rozmawiamy o swoich spostrzeżeniach. Wiatr z kierunku N i NE powoduje, że w tych warunkach powinniśmy odpuścić sobie Wołowy Grzbiet, więc proponuje podejść wyżej, aby przejść próg kotlinki i zobaczyć jak wyglądają warunki w stronę Wołowcowej Przełęczy. Zostaje nam jeszcze mozolne robienie zakosów na grzędzie, co nie jest łatwym zadaniem, bo sporo skał, śnieg jest albo wywiany, albo nawiany niezwiązany więc warstwa 10-20cm się obsypuje. W końcu powoli docieramy do Wołowej Kotlinki, gdzie rzucają się nam w oczy nasze dwa cele, Wołowcowa Przełęcz, która jeszcze jest całkiem dobrze widoczna i Wołowy Grzbiet, gdzie wystają tylko dolne skały (nie widać przełączek) Jeszcze raz rozmawiamy z Kamilem o warunkach i ustalamy, że definitywnie odpuszczamy Wołowy Grzbiet, ale spróbujemy podejść na Wołowcową Przełęcz bo jak coś to tam raczej będzie wywiane. Jednak czekając na Wieśka, który ma problem z fokami, wiatr coraz bardziej zmaga się na sile, momentami trzeba kucnąć więc w porywach będzie max 70-80km/h (przy okazji mam małą przygodę z uciekającym kaskiem, muszę za nim biec na nartach z fokami i harszlami bez kijków :-P, ale na szczęście zlatuje do Wołowej Kotlinki kilkadziesiąt metrów niżej, a nie przez próg do Żabiego Plesa). Po chwili dociera Wieśiek, przedstawiamy mu plan, ale w tym momencie Wołowcowa Przełęcz niknie nam w chmurach i spada widoczność. Chmury z każdą minutą obniżają wysokość wpływając do doliny, a wiatr jeszcze mocniej wieje. Przy każdym szkwale przytrzymujemy swoje rzeczy. Spoglądamy na nasz cel, którego nie widać, potem na siebie i pada decyzja, że odpuszczamy. Znowu trzeba schować swoje męskie ego i dumę :-), 3dni lampy, ale góry musiały się przypomnieć... kto tutaj jest tylko gościem, a kto gospodarzem. Szybki przepak i zjeżdżamy... byleby tylko przestało wiać. Podjeżdżamy na skraj progu i ustalamy że zjeżdżamy pojedynczo, bardziej z prawej strony, aby nie jechać przy skałach Wiesiek na koniec spogląda na linię zjazdu, cóż spodziewaliśmy się więcej szreni, lub sprasowanego śniego... a tutaj zjazd był całkiem przyjemny, chociaż bardzo czujny bo w kilku miejscach jednak nawiane. Dalej szukamy zjazdów między kosówkami, aby nie wracać bo betonowych śladach podejścia. I o dziwo udaje się znaleźć wśród kosówek i mikrożlebików trochę nawianego śniegu, który jest bardzo przyjemny Docieramy do schroniska, przepak do plecaków szybki obiad i powoli żegnamy się z wspaniałą Doliną Mięguszowiecką. Tym razem chcemy sprawdzić zjazd asfaltem więc wracamy niebieskim szlakiem Udało się zjechać ok 4,5km :-) I jak "prawdziwi freerajderzy" kolejne 1,5km wracamy tak jak to "u nas" się śmiga... czyli z buta :-) Mapa trasy: https://www.endomondo.com/routes/695849463 To koniec tej wspaniałej dla nas przygody. Mam nadzieję, że tak jak ja kiedyś znajdywałem inspirację czytając cudze relacje, które spowodowały u mnie obranie właśnie takiej "drogi narciarskiej". To, być może ta relacja spowoduje, że ktoś... kiedyś... powie, że chcę coś podobnego przeżyć. I jeżeli Ty jesteś tą osobą, ale z jakiegoś powodu się wahasz... to jedyne co mogę Ci napisać to Just do it! :-) Dziękuję również chłopakom, Kamilowi, Wieśkowi i Mariuszowi za świetne towarzystwo i wspólnie spędzony czas :-) Pozdrawiam :-) Tomek
    2 punkty
  34. Krajobrazy z człowiekiem (przeważnie) w tleTomek pięknie opisał nasz trzeci dzień. Dorzucam więc jeszcze trochę "refleksji artystycznej". PozdroWiesiek
    2 punkty
  35. Wczoraj zacząłem sezon górski, pierwszy etap Świętokrzyskiej Ligi Rowerowej w Chęcinach, 37 km, prawie 1000m przewyższenia, mocno pod górę, szybkie zjazdy, wysoki stopień trudności. Czas gorszy niż rok temu, wciąż do optymalnej formy dość daleko.
    1 punkt
  36. Wspaniała wyprawa i dodatkowo trafiona pogodowo chyba... Gratuluję i czekam na ciąg dalszy...
    1 punkt
  37. Bałwanek piękny, może przywoła jeszcze powiew zimy tej wiosny
    1 punkt
  38. No to czekam, gdzie Ciebie tam zawiało?
    1 punkt
  39. jak wyszedł? Normalnie działa na wspólnym oraz na swoim własnym do wyboru do koloru (rożne ceny)
    1 punkt
  40. Oto nasi dwaj 🙂celebryci🙂 na Zbójnickiej Kopie. Kto wie o czym rozmawia Góral z Johnnym ? Ja nic Shugeruję 😉
    1 punkt
  41. Jak tylko będzie cieplej i wolna sobota, bądź niedziela, to atakujemy Warkę Jesteśmy w kontakcie.
    1 punkt
  42. Dlatego wyprowadziłem mastery na spacer. Baseny w Vrobovie w remoncie - dają 10% rabatu, bo jeden basen nieczynny (co jest upierdliwe, bo idziesz na zewnątrz i marzniesz, a te na zewnątrz przebieralnie zamknięte, jest jeszcze kąpielisko w Genovcach - przypomniałem sobie).
    1 punkt
  43. Ochodzita nie działa od co najmniej 2 lat. Co do Nartusa to działali na Złotym Groniu ale jak się orientuję to 2 lata temu ich miejsce zajęła szkoła Skizzy. W tym sezonie Nartus działał na wyciągu narciarskim Chichot w ramach kompleksu Złoty Groń ale trochę jednak wydzielonym.
    1 punkt
  44. W tym tygodniu udało mi się we wtorek po niewielkim przymrozku rano pojeździć po twardym. Rewelacja. No i dziś w nocy artyleria odpalona. W zbiorniku połowa stanu wody. Trzy nocki mrozów to jeszcze podciągną pokrywę, która nie jest wcale taka cienka. Jak na ostatnie długie ocieplenie i deszcze to śniegu mają jeszcze dużo. Dobrze to wygląda oceniając zarządzanie. Powstała nowa pizzeria i całoroczny tubing, który wygląda na fotkach imponująco.(info ze strony ośrodka). Jutro po nartach będę miał trochę czasu to obadam wszystko organoleptycznie. Tylko jak ja wstanę o 6-30 po koncercie ZAZ😪 Pozdrawiam.
    1 punkt
  45. Na Kurzej Górze przybywa białego pokarmu na stoku Zdjęcia z 23.11 z profilu ośrodka na Facebooku.
    1 punkt
  46. Są takie filmy z USA gdzie wielokrotnie powtarza się pewne słowa dla utrwalenia w głowach. A ja dla utrwalenia i dziś udałem się do Baltowa. Pogoda była super więc pojechałem. Sprawdziłem jak ma się lisek, wydaje mi się, że krzywdy nie ma, ale ja na lisach ni zboja się nie znam. Załączam parę zdjęć.
    1 punkt
  47. Eeee no nie jest tak źle Maciek popatrz na fotkę 3 z cz.2 z tej perspektywy już nie wygląda tak źle prawda? . A tak na serio to jest dosyć szeroki żleb, na bokach tam gdzie jest zsypane ze ścian nachylenie dochodzi do 45st, ale na środku jest ok 40st . A co do śladów, no cóż tak jak wspomniałem w relacji z któregoś dnia... każdy zjeżdża tak jak najlepiej potrafi a jedną z technik zjazdu jest ześlizg boczny do momentu aż psychika puszcza aby wykonać skręt/obskok . Wbrew pozorom to jest najfajniejsze! tutaj nie ma "onanistów sprzętowych i technicznych" (i pewnie ta relacja nie jest dla nich , w statystykach forum taka osoba pewnie jeżeli wejdzie na ten temat to wyłącza go zanim minie 10s ), liczą się emocje, przygoda i wspólne zwiedzanie . Nikt nie będzie patrzył czy Ty jedziesz na tyłach, czy może źle dociążasz krawędzie i za bardzo jedziesz na górnej, a nie dolnej Dzięki, mam nadzieję, że w przyszłym sezonie uda się coś zorganizować wspólnie . Zdobyć upragniony cel jest wspaniale, ale w naszym przypadku w tym dniu nie udało się zdobyć Wysokiej, trudno góry nie uciekną wrócę tam w kwietniu albo w przyszły sezonie, a w zamian mieliśmy również wspaniały zjazd ze Wschodnich Żelaznych Wrót Dzięki ciężko tak ogarnąć całą galerię z wyjazdu i przygotować zdjęcia pod forum + przygotować jakiś opis. Ale powoli powoli coś się tworzy , a 4 dzień będzie... ale raczej krótki . Możliwość wędrowania na nartach zimą daje niesamowite możliwości Pozdrawiam Tomek
    1 punkt
  48. Na nizinach w Polsce nie ma kotwic. Była kiedyś jedna w Kolbudach k. Gdańska (s-ka Kolnart). Mieli tam nowiutkiego Polsporta ze zwijanymi talerzykami. Pierwszy sezon chodził jak ta lala. Na następny, pazerny właściciel przyczepił kotwice i po 2 h jazdy spalił silnik. Na moich oczach. Potem ze dwa razy to chodziło a na kolejny sezon znikło razem z Kolnartem. Było to w połowie lat 90. Dziś w tym miejscu jest osiedle domków jednorodzinnych na stoku. Szkoda bo to był fantastyczny i długi stok. Ponad 600m. Dużo lepszy od Wieżycy, podobny do elbląskiej Góry Chrobrego ale o 200m dłuższy. Wyciąg ten trafił na Biały Krzyż, gdzie zastąpił wyciąg sklecony ze zdemontowanych kawałków Mullera GMD z Dolin, który w roku 90 miał modernizację. Wyciąg ten przestawiono na stok po prawej stronie a w jego miejscu postawiono mocno przebudowanego Polsporta z Kolbud. Zrezygnowano w nim z oryginalnych podpór, bo na dwuosobowy wyciąg były zbyt rachityczne (stąd te dziwaczne portale z profili ceowych spawanych w rurę). Jak wiecie wiele lat wciągał narciarzy i miał kotwice. Stacja przewojowa pozostała bez zmian natomiast napędowa dostała inną przekładnie i mocniejszy silnik. Orczyki przez wiele lat to zwykłe Polsporty MkIII z kotwicami Montanex. W 2010r wyciąg przeszedł kolejną modernizację podczas której zmieniono stację napędową (kompletnie nowa i silniejsza wyposażona w silnik i przekładnię SEW) a także baterie rolek (FN GLOB) i nową linę oraz wszystkie orczyki (LST Loipolder z ramą FN GLOB). Musiałem.. ;-)
    1 punkt
  49. W sobotę wybrałem się z synusiem wieczorem. Jak na takie mrozy i przez taki okres to śniegu zrobili mało, ale otwarte dwie trasy. Jedna krótsza ok 500 m o jednostajnym nachyleniu. Druga dłuższa płaska w 3/4 i stromsza w końcówce, ale nadal niebieska. Co mi się od razu rzuciło to niewykorzystanie pojemności tras. Wciągają na górę dwa równoległe wyciągi talerzykowe. W przypadku gdy te dwie trasy są otwarte, na stokach jest puściutko, a do wyciągu kolejka. Gdyby choć zamiast jednego talerzyka była kotwica dla bardziej ogarniętych to byłoby znacznie sprawniej a na trasach dalej byłoby swobodnie. Jeśli chodzi o jazdę. No cóż żeby się najeździć to się nie da bo się można zanudzić, ale do wykonywania ćwiczeń doskonalących technikę ten krótszy stok jest idealny. Co prawda patrzą na takiego krakowiaka czy inne wygibasy z lekkim zdziwieniem, ale czego się nie robi dla pasji....Także jak tylko warunki będą pozwalały to będę się starał być jak najczęściej, żeby ćwiczyć. Pozdrawiam. PS no i w końcu mamusia na żywo zobaczyła jak synuś jeździ. A nie na filmie.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...