Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
23.12.2019 - 23.12.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.12.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Więc....spędziłem w tym już mijającym tygodniu 3 dni na lodowcu Molltaler. Jak to kolega podsumował, lodowcu dla "demoludów". Najwięcej widziałem Czechów, Słowaków, Polaków. Ponadto trochę Węgrów, Słoweńców, Bośniaków i Rumunów. Miejsce kameralne, jednak przyjemne. Kilkanaście możliwości turowania przywyciągowego. Z racji fatalnej pogody nie zrobiliśmy żadnej tury. Pogoda, wypaliła tak sobie.... w pierwszym dniu, w miarę słonecznie, ale wietrznie. W drugim dniu 0% widoczności, większość wyciągów nie działała. Dzień...kiepski. Trzeci dzień....mgła, mgła, mgła....ostatnie 40 minut.....myślałem że oszaleję: Czasami cuda się zdarzają. Te ostatnie pół godziny sprawiło że niesamowicie pozytywnie zapamiętałem to miejsce. Spaliśmy w Mallnitz, teren bardzo ciekawy, chociaż nie było zbyt dużo śniegu - wręcz na dole deszczowo. Wiele możliwości turowania po okolicy. Ośrodek narciarski pod Angkogell jeszcze nie działał. Kiedyś tu jeszcze wrócę. Właścicielka pensjonatu namawiała nas, żeby odwiedzić Bad Gastein. Wsiąść do pociągu w Mallnitz już w butach narciarskich i z nartami pod ręką. Ponoć dużo ludzi tak robi. Jest to ciekawa alternatywa. Z pewnością Mallnitz, jest dobrym miejscem do dotarcia koleją. Podróż z Polski z 1-2 przesiadkami zajmuje od 12 godzin (z Katowic), i przy cenie od 200 zł/osoba/jedna strona. Tym razem jednak pojechałem autem, ale odwiedziłem stację OBB.10 punktów
-
Pod koniec sezonu 2018/19, w kwietniu 2019, wybrałem się zakończyć sezon narciarski do ośrodka narciarskiego Serfaus - Fiss - Ladis, położonego w austriackim Tyrolu. Poprzednio byłem w SFL wiele lat temu, tym bardziej byłem ciekawy zmian i nowości, w tym 5-gwiazdkowym, ośrodku narciarskim! Dodam, że w Serfaus na narty jeździ się metrem! Zabrałem ze sobą Zosię, moją córkę, która przez cztery dni szkoliła się pod okiem austriackich instruktorów. Chciałem Wam także pokazać, jak działa, wzorowa moim zdaniem, wypożyczalnia sprzętu narciarskiego Patscheider.8 punktów
-
Diabelski Kamień, kilka Gór oraz poszukiwanie zaginionego ośrodka narciarskiego Kolejny trekking, to nie tylko Diabelski Kamień, ale również kilka szczytów Pasma Masłowskiego Gór Świętokrzyskich.Klonówka 473 m npm.Radostowa 451 m npm gdzie szukaliśmy starego ośrodka narciarskiego.Wymyślona 415 m npm.Urokliwa Lubrzanka, kiełbaska z ogniska, deszcz, mgła oraz taras widokowy, z którego nic nie było widać. Może nie było słonecznie - z pewnością klimatycznie. Zapraszam do fotorelacji z 18 kilometrów naszej dzisiejszej wędrówki. Cóż? Od dawna słyszałem, czytałem @Bumer @mifilim @kmarcin, że przed laty na Radostowej i w Ameliówce istniał kiedyś ośrodek narciarski. Dodatkowo Andrzej i Koledzy wypowiadali się, że jeśli kiedyś miałby być stworzony ON w świętokrzyskim, z prawdziwego zdarzenia, to właśnie w tym miejscu. Postanowiłem to sprawdzić - czy rzeczywiście dałoby się z Radostowej stworzyć coś na wzór Jaworzyny Krynickiej. Co po swojej dzisiejszej wędrówce mogę stwierdzić? Chłopaki mieli rację! Nie tylko mini Kronplatz na Radostowej ale również kilka wyciągów dalej na wschód, w stronę Wymyślonej i na zachód w stronę Klonówki. Miejsce jest idealne na stworzenie mega stacji narciarskiej. Z Radostowej kilka tras czerwonych ok 1,5 kilometra można spokojnie zrobić. Parę niebieskich o długości 2 km, na Wymyślonej wymyślam tereny dla początkujących...a z Klonówki w stronę Ameliówki kilka tras czarnych. Wszystko możliwe... …marzenia! No dobra dość tego przynudzania i fantasmagorii, idziemy... Dokładnie to ruszamy z ulicy Północnej w Masłowie Drugim. Pada lekka mżawka, a dookoła mgła. Temperatura +5 i wszędzie mokro. W stronę Klonówki wiedzie delikatnie wznosząca się droga. Humory razem z Paulą nam dopisują. Zapowiada się kolejna przygoda na szlaku. Foto rosy: W piękny słoneczny dzień byłby widok...a teraz? Jest klimatycznie! Po kilku kilometrach docieramy do tarasu widokowego. Tak, tak - dzisiaj z niego nic nie widać Kierujemy się granią w stronę Diabelskiego Kamienia. Kilka chwil i jesteśmy. Diabelski Kamień, wiata i miejsce na ognisko. Na powrocie tutaj będzie nasz obiad. Robimy wspólne foto: Z oddali wygląda to tak... Szukamy szczytu Klonówki 473 m npm i stwierdzamy, że zwieńczenie Diabelskiego Kamienia jest najwyższym punktem. Oto top: Wracamy na szlak i zaraz potem takie coś... Czy ktoś zna historię katastrofy w tym miejscu? Idziemy w dół i chwila nieuwagi...Paula jedzie na tyłku. Błoto. Szlak jest fajnie oznaczony. Kałuże i mgła...fajnie! Ostre zejście w stronę szosy, powalone drzewo... I docieramy do przełomu Lubrzanki. Oto ona: Kilkaset metrów po asfalcie i skręcamy w stronę Radostowej. Kolejna wiata i śliczne miejsce. Brodem, czy kładką? Kładką Lubrzanka jest śliczna! Selfik od tyłu W stronę północy... I roślinki z bliska Idziemy w górę. Główny Szlak Świętokrzyski - kolor czerwony. Po chwili dochodzimy do charakterystycznego miejsca - czyżby tutaj kiedyś była trasa narciarska? Widok w dół: Widok w górę: Ubłocony tyłek prowadzi Cały czas w górę, równomiernie i długo. Kilka chwil i jesteśmy na szczycie Radostowej 451 m npm. Jestem i ja Foto z Krzyżem: Pamiątka: Idziemy dalej i mamy kolejną wiatę i palenisko na ognisko. Tablica z informacjami na temat Żeromskiego: Przy szczycie kolejna przycinka, kolejne podejrzenie, że to trasa narciarska ta z poszukiwań... Idziemy w dół, w oddali widać już podejście na Wymyśloną. Inna perspektywa... Kilka chwil i zdobywamy Wymyśloną 415 m npm. Kto zdobył, to zdobył Stąd widok na Pasmo Łysicy... Wracamy! Teraz podejście powrotne na Radostową. Na dole przełęczka, na której powinny stać co najmniej dwa wyciągi Co chwilę mijamy przecinki, które mogłyby być kolejnymi wariantami zjazdów Docieramy ponownie na Diabelski Kamień. Pamiątki tutaj nie są diabelskie... Piękne miejsce! Czas na obiad... ...najpierw przygotowania: Wszystko mokre i w takich warunkach sprawdza się świetnie kora brzozy. Dzisiaj w użyciu była zapalniczka Po konsumpcji zapada zmrok... Kończymy naszą przygodę w Masłowie Drugim, tam gdzie zaczęliśmy. Świętokrzyskie Góry choć niewielkie są urocze! Zapraszamy na świętokrzyskie szlaki Paula i marboru7 punktów
-
Świąt ani Nowego Roku nikt nie przełoży na inny termin :) w tym czasie ludzie mają wolne i wielu z nich (ja również) chciałoby w tym okresie pojeździć na nartach. Dla mnie następny wolny termin to ferie zimowe i mając doświadczenie z poprzednich lat (tłumy ludzi i nieprzewidywalna pogoda) już mam zaklepaną Austrię. W tym roku planowałem w góry wyjechać 27 grudnia i pojeździć do 6 stycznia i jak widać na pewno nie pojadę bo mija się to z celem. Nie każdy ma to szczęście że mieszka w Katowicach i w ciągu godziny dojedzie do Szczyrku w każdym innym terminie. Ludzie kochający narty mieszkają również w centralnej czy północnej Polsce i im nie opłaca się jechać 500 km w jedną stronę by zjechać 10 razy (np w weekend kiedy są gigantyczne kolejki) i potem 3 godziny wyjeżdżać ze Szczyrku, dla nich idealny okres to m.in. okres świąteczno - noworoczny. Co do TMR to trudno jednoznacznie ocenić czy można lepiej przygotować trasy czy nie. Nie tylko w Szczyrku jest +10oC ale inne ośrodki działają lub mają chwilową przerwę i znów zaczną działać 25 grudnia, w Szczyrku się na to nie zanosi. Ludzi najbardziej wkurza to że reklamują się jako najlepszy ośrodek w Polsce a jest jak jest. Bycie najlepszym do czegoś zobowiązuje a ciągle słyszymy że są jakieś problemu, za ciepło - nie ma śniegu, za zimno - nie działa wyciąg, za wietrznie nie działa cały ośrodek. Przez wiele lat jeździłem do Szczyrku i są tu najlepsze i najpiękniejsze trasy i z tym nie ma co dyskutować, cieszyłem się bardzo na wieść że ośrodek będzie zmodernizowany, teraz z perspektywy czasu żałuję bo dla mnie Szczyrk się skończył, oczywiście dla mieszkańców miasta jest dużo lepiej bo tłumy ludzi zostawiają pieniądze natomiast dla mnie jazda się skończyła, byłem parę razy po modernizacji ośrodka i za każdym razem była mordęga a parę lat temu to była czysta przyjemność :)6 punktów
-
W zeszłym roku, przy takiej pogodzie, przeczytałbyś na forum, że jest bajkowo5 punktów
-
4 punkty
-
Ja przeczytałem 10 minut temu na innym forum od pana Ma[REDACTED/CENZURA/NIEZNAMGO]:4 punkty
-
3 punkty
-
Sławsko (Славсько) to obecnie niewielkie osiedle typu miejskiego, leżące w Rejonie Skolskim, w Obwodzie Lwowskim (Zachodnia Ukraina). W latach 20tych i 30tych Sławsko było jednym z największych kurortów narciarskich w Karpatach, a także w Polsce. W tamtym czasie, administracyjnie należało do Województwa Lwowskiego. W końcu lutego 2018 r, planuję spędzić tam 4 dni i zobaczyć na własne oczy jak wygląda kurort. Po Bukowelu i Dragobracie będzie to trzeci narciarski kompleks Ukrainy który odwiedzę (jeśli dla zabawy zaliczę ten w Kijowe - to czwarty). Zakładam ten wątek, aby za dwa miesiące zrobić jakąś relację. Oczywiście 99 % informacji potrzebnych do wyjazdu mogę sobie znaleźć w internecie. Niemniej jednak... jeśli ktoś z was tam był - proszę o komentarze, opinie, relacje... będzie miło skonfrontować. Sławsko leży w dolinie rzeki Opir, a jego mniejsza część w dolince rzeki Sławki. W dolinie rzeki Opir przebiega główna linia kolejowa Lwów - Mukaczewo - Korolewo (Zakarpacie). Jest tutaj też główna droga. Osiedle ma dużą bazę noclegową. Myślę że kurort można śmiało porównać do Szczyrku. Okoliczne wzniesienia, okalające miejscowość, przekraczają niewiele ponad 1200 m.n.p.m. Na pierwszy rzut oka jest też parę cech wspólnych w rozwoju tych dwóch ośrodków. Jak łatwo zauważyć, w kurorcie powstało kilka kompleksów narciarskich, niepołączonych ze sobą. Każdy z nich był budowany osobno, przez inną jednostkę/zakład pracy. Największe wyciągi znajdują się na zboczach góry Torstjan, oraz w kompleksie "Zachar Berkut". Nie muszę chyba pisać, że nie ma wspólnej taryfy, a karnety są najczęściej tylko i wyłącznie na ilość wyjazdów. Tereny narciarskie, choć może nie są to wysokie góry, robią wrażenie. Dla nierozumiejących ukraińskiego. Na poniższym schemacie widać zaznaczone wyciągi (na niebiesko), w ramkach podpisano nazwy kompleksów. Różową linią zaznaczone są najkrótsze drogi dojazdowe z centrum miejscowości (okolice dworca kolejowego), oraz podane odległości. Czas przejazdu pojedyńczym wyciągiem krzesełkowym o długości 2750 m w kompleksie Trostjan... to około 30-35 minut! Dodam tylko, że wyciąg nie posiada podpórek pod nogi, a narty należy trzymać przez ten czas na krzesełku, w rękach. Jest to wyciąg zaznaczony po lewej stronie na poniższej rycinie. Warto zwrócić uwagę na profil wyciągu, który najpierw wspina się na pierwsze wzniesienie, aby następnie przebyć głęboką dolinę, i dalej piąć się na szczyt góry. Poniżej kilka wybranych kompleksów: Kompleks "Zachar Berkut": Kompleks Góra "Pogar" Kompleks "Warszawa" Żródło: większość informacji, jak i ryciny zaczęrpnąłem z wikipedii. Poniższe przypadkowe zdjęcia z google:2 punkty
-
Mitku ja wiem, że da się na wszystkim pływać...ale znasz mnie już wiele lat - ja w kwestii sprzętu jestem dość specyficzny, podobnie jak Ty Do nart też mamy moim zdaniem przeciwstawne poglądy Ja muszę mieć poczucie komfortu psychicznego No i estetyki ala marboru Na Barczy byłem wielokrotnie...nawet kiedyś, kiedyś jak nie było oznaczenia, że to rezerwat łowiłem ryby na spinning... 😮 To było jakieś 20 lat temu...albo nawet i później... W każdym bądź razie, piękne okonie z tamtejszej wody tak, czy inaczej wróciły z powrotem do wody. Później pojawiły się oznaczenia i więcej z wędką tam nie chodziłem. Oprócz wspomnianego zbiornika, bardziej na wschód od niego jest drugie "jeziorko" po kamieniołomie...no ale to przy trasie S7 jest zdecydowanie bardziej malownicze Byłem tam ostatnio jakieś dwa, może trzy lata temu - nawet gdzieś na forum są fotki. Generalnie te tereny są świetne. Na rower, wędrówki, na grzyby, na kajaki. Góry Świętokrzyskie choć małe są niezwykle ciekawe Michał - Hotel "Przedwiośnie" jest mi znany. Też mam stamtąd wspomnienia Ale to były jeszcze te lata...wstyd się przyznać - gdzie narty nie były dla mnie priorytetem i nie zwróciłem uwagi na ON 😮 Zapraszam w te tereny ponownie - może będzie okazja się spotkać? Pozdrowienia. Andrzej dziękuję za to wspomnienie Jak wynika z Twojego sprawozdania można powiedzieć, że Ameliówka wraz z Radostową i Klonówką, to był kiedyś mini Kronplatz Ehhh marzy się, marzy się taki super ośrodek narciarski w świętokrzyskim - i zgadzam się z Tobą. Dokładnie ta okolica, byłaby na to najlepsza. Kilka, bądź kilkanaście tras, trzy góry i kilka wyciągów mogło by zostać mekką narciarzy z centralnej Polski. Jako suplement wczorajszej wyprawy mapka: Dodatkowo na YT znalazłem zjazd deskarza dokładnie szlakiem, którym szliśmy. Kamera mocno spłaszcza trasę, jest ona niepełna - brakuje kilkaset metrów od samiutkiego szczytu. W każdym bądź razie - piękna zima i fajna jazda free z roku 2017 marboru2 punkty
-
W Ameliówce, to znaczy w tzw przełomie Lubrzanki pamiętam były 4 wyciągi narciarskie. W latach 80 ub wieku jeździłem w ośrodku prowadzonym chyba przez zrzeszenie firm budowlanych. Tak, lub jakoś podobnie, to się nazywało, ale wiadomo, partia pozwoliła, zapaleńcy byli, lud pragnął, firmy zrobiły. Podobnie powstał samochodowy Tor Kielce w Miedzianej Górze. Ale wracając do wyciągów. W latach 80 był on usytuowany na wysokości budynku technicznego pompowni czy też jakiejś stacji energetycznej przy drodze wzdłuż Lubrzanki. Przechodziło się kładką nad Lubrzanką i potem następowała wspinaczka na skarpę za którą była spora polana a na niej wyciąg. Był to wyciąg talerzykowy, dość wolny i często ulegający awarii. Miał ok 150-200 m długości. Wzdłuż wyciągu prowadziła trasa bardziej stroma a wokół polany, za krzaczkami trasa bardziaj płaska, no bo dłuższa. Jeżdziłem tam gdy czegoś złodzieje nie ukradli, czegoś nie zniszczyłi no i kiedy były odpowiednie warunki śniegowe. Zimy wówczas były trochę inne od dzisiejszych i śnieg często zalegał tam do kwietnia. Pamietam zdziwienie sąsiadów kiedy późno wiosenną porą, kiedy śniegu w mieście już nie było ani śladu, gdy wkładałem narty do malucha mówiąc że jadę na narty do Ameliówki, nie w góry. Jakoś tak pod koniec lat 80 wyciąg ten zlikwidowano. W międzyczasie pojawił się też wyciąg po przeciwnej stronie na Klonówce. Po wspinaczce po skarpie dochodziło się do sporej polany na której ktoś zmajstrował wyciąg linowy o długości ok 150 m napedzany silnikiem spalinowym. Byłem tam chyba ze 2 razy jednego sezonu, potem wyciągu tego już nie było. Przez 2-3 sezony działał także wyciąg linowy po tej samej stronie, obecnie przy parkingu. Był to wyciąg ok 100- 130 m. No i przechodzimy do ostatniego, chyba najlepszego w historii Ameliówki. Był on usytuowany jakieś 200- 300m od pierwszego wyciągu budowlanych, w kierunku Wilkowa. Był tam wyciąg talerzykowy, chyba nawet ten sam bo przeniesiony ze stoku obok. Na mój gust był trochę wydłużony. Trasę zjazdową właściciel wyprofilował, dorobił mostek nad Lubrzanką, wyprofilował parkingi, postawił szopę grila. Chyba właśnie te inwestycje i prace były przyczyną zamkniecia ośrodka. Biedny nie rozumiał, że nawet na własnej działce aby coś zrobić, trzeba mieć stosowne pozwolenia. Trasa zjazdowa była dość fajna z kilkoma wariantami. Jej długość to coś koło 300-350 m . Wyciąg ten działał przez 2, może 3 sezony na początku lat 90 ub wieku. Do dziś widać tam mostek, ale wszystki już zarosło krzakami. Podobnie ośrodek budowlanych, tam to już lasem zarosło. Oczywiście wszystkie te ośrodki nie dysponowały naśnieżaniem, ratrakiem. Jeździło się po naturalnym śniegu i naturalnie ubitej trasie. Było minęło. Zawsze kiedy tamtędy jadę, a lubię jeździć do Kielc właśnie przez Bodzentyn, spoglądam na te miejsca wspominajac dawne lata. Właśnie w Ameliówce pierwsze kroki na nartach stawiał mój syn.2 punkty
-
Widzę, że brakuje go Wam . A wracając do pogody, może jutro wszystkie stacje w/w podadzą minusy.2 punkty
-
Miziowa -2,4, Korbielów (stacja jest poniżej ronda) +0,5, Szczyrk (blisko Czyrnej) +1, Krynica (blisko PKP) +1,5, Bukowina +0,4, Zakopane +0,6, Hala Gąsienicowa -2,8, Kasprowy -5,8.2 punkty
-
Warunków narciarskich w świętokrzyskim brak ...a ponieważ brak - razem z Paulą postanowiliśmy poszukać trasy narciarskiej starego ośrodka na Górze Radostowej w Górach Świętokrzyskich. Czy nam się udało odnaleźć trasy narciarskie tego ON? Sami nie wiemy 😮 Zapraszam do pełnej relacji z kolejnej wędrówki Głównym Szlakiem Świętokrzyskim na blogu (Link poniżej): marboru2 punkty
-
Połowę tej sezonówki wyjeździłem z synami w marcu i kwietniu. Pojadę teraz raz, czy dwa na Słowację, plus te dwa dni w Szczyrku, jak napada wreszcie śnieg - i jestem na zero. Następne wyjazdy, gdziekolwiek uderzymy (BSA, Spindl, Chopoki i Szczyrki w marcowym słońcu) - mam gratis. Czy jestem nadmiernym śmiałkiem i utopiłem?.......2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Następne dwa dni to zwiedzanie okolic Sławska. I właśnie do tego potrzebowałem nart skiturowych. Proszę taksówkarza o dowiezienie pod nieczynny od dwóch lat ośrodek narciarski "Warszawa". Mniej więcej 3-4 minuty zajmuje tłumaczenie, że nie przeszkadza nam to, że wyciągi nie działają, a wychodzić będziemy na nartach. Po 15 minutach jazdy terenowym UAZem, zastaje nas zamknięta olbrzymia brama na drodze. Na szczęście okazuje się, że obok jest mała furtka - otwarta. Nie trzeba przeskakiwać płotu. Ośrodek został jakiś czas temu kupiony przez nowych właścicieli. Nie wiadomo z jakich powodów, wyremontowali bazę noclegową na dole, ale wyłączyli wyciągi. Miejsce świeci pustkami, ani żywej duszy, widać że ktoś się tego dnia kręcił, odśnieżone podejście. W takich miejscach najbardziej się boję że mogą biegać psy, bo teren jest prywatny. Psów nie ma. Wychodzimy na górę, robiąc jakieś 400 m przewyższenia. Na trasie leży przyjemny przewiany puch. Zjazd jest świetny. Ostatni odcinek nieczynnej trasy to stroma ścianka. Z górnej części widać główną część ośrodka. Kolega zjeżdża pierwszy i zatrzymuje się na dole, ma mi nakręcić film jak zjeżdżam na dół. W tym momencie zza zabudowań wybiega on i zatrzymuje niepostrzeżony kilka metrów się za kolegą. Wielki futrzany lis zatrzymuje się na środku stoku, patrzy swoimi wyłupiastymi oczami jak zjeżdżam i ucieka. Na uwagę zasługuje oryginalny "domek" dla Tatrapomy, w której zlokalizowano dolną stację najdłuższego wyciągu w kompleksie.2 punkty
-
Pora podsumować 8 dniowy wyjazd. W dniach 19-22 listopada miałem okazję rozpoczynać sezon na lodowcu Pitztal. Był to mój drugi wyjazd w życiu w Alpy, a pierwszy raz na lodowiec. Sam przyjeżdżam 2 dni wcześniej do Wiednia, do rodziny. Znajomy który ma ze mną jechać do Tyrolu, dojeżdża po 2 dniach pociągiem EC Polonia relacji Warszawa Wsch - Wien hbf. ] W międzyczasie, na sąsiedni tor wjeżdża pociąg EC relacji Zahony - Wien hbf. który prowadzi w składzie wagon państwowych kolei Ukrainy (UZ) relacji bezpośredniej Kijów pass - Wien hbf. Pokonanie tej trasy zajmuje 1,5 dnia. Podróż rozpoczynam rano w niedzielę, na nowo wybudowanym dworcu kolejowym Wien hauptanhof. Jest 6:55, pociąg ekspresowy kategorii railjet Austriackich Kolei Związkowych (OBB) rusza ze stacji. Po godzinie wysiadamy w Amstetten, miejscowości która na wiele lat będzie negatywnie kojarzyć mi się z historią Fritzla. Szybka przesiadka, i siedzimy w osobowym pociągu relacji Amstetten - Seltztal, który pokona piękną trasę kolei Rudolfsbahn. Po tej górskiej linii kursują jedynie dwa pociągi tygodniowo, wyjeżdżające w każdą sobotę i niedzielę o 8:05 z Amstetten. Linia wiedzie wąską skalistą doliną. Seltztal to stacja węzłowa. Dalej przesiadamy się do pociągu relacji Graz hbf - Zurich HB, którym dojedziemy do Tyrolu.1 punkt
-
No i rozwiązała się smutna historia katastrofy lotniczej z naszej wczorajszej przygody: https://kielce.wyborcza.pl/kielce/1,47262,16668048,Tragiczny_lot_z_Radomia_do_Maslowa__We_mgle_zgineli.html1 punkt
-
Pięknie, to jest to o co chodzi w takich relacjach - metro, wypożyczalnia,kłopoty w czasie podróży (odwołany samolot) Rodzina i spokój z jakim te kłopoty pokonujecie. Gratulacje!1 punkt
-
Często cytowany dzisiaj jesteś;). Ale przyczepię się czegoś. Sam twierdzisz, że ostatnie wizyty w Szczyrku to była mordęga, a znowu planowałeś wybrać się okresie największego rocznego obłożenia czyli w okresie świąteczno-noworocznym. Nawet gdyby było nieco chłodniej, TMR otworzyłby pewnie w tym okresie z 50% tras. COS w najlepszym wypadku tyle samo. Na więcej można liczyć jedynie przy śnieżnej i dosyć mroźnej zimie, a te będą się zdarzały teraz coraz rzadziej. Tak więc, w zasadzie na własne życzenie fundowałeś sobie znowu mordęgę, bo duża ilość ludzi i mała ilość otwartych tras = dramat. Wiem, sam piszesz, że masz daleko ale i tak zastanawia mnie u wielu osób ten masochizm. Wiedzą, że będzie tłum i gigantyczne kolejki ale i tak jadą:). Natomiast za decyzję o wyjeździe do Austrii zamiast nierównej walki z TMR, pogodą i tłumami, brawo.1 punkt
-
Z tego co pamiętam, bo się interesowałem, kilka lat temu koszt przedadzenia drzewa z kosztem drzewa to było 30tys. zł za sztukę. Wszystko można jak się ma dużo kasy, jasne, pewnie nawet lepsze naśnieżanie zrobić albo chłodzenie powierzchnii Hali Skrzyczeńskiej1 punkt
-
Cześć Ty Bumer czekaj... Jak to: na naturalnym śniegu?? bez ratraka?? - oczywiste pierdoły. Pozdrowienia1 punkt
-
Kupiłem abonament rok temu i czekałem na Wiedźmina 🙂 Wcześniej czytałem całego Sapkowskiego. Dla mnie to jest "MUST-SEE" 🙂 Mi się serial podoba, ale rzeczywiście nie jest to poziom na szóstkę. Obejrzałem na razie dwa odcinki, a późniejsze są podobno lepsze. Może to być zależne od reżysera, których jest wielu.1 punkt
-
W okolicy 1997 roku byłem ostatni raz w Ameliówce w hotelu "Przedwiośnie". Przez pare lata jak tam jeździlismy, żaden wyciąg po lewej stronie drogi nie działał. Wydaje mi się, że w Radostowej pierwszy raz zabrali się za wyciąg w 2001. Pogrzebalem trochę w historii forum jeszcze i znalazłem w jednym z wątków: O samej stacji: http://www.m.radostowa.skigo.pl/o-osrodku/ A tak poza wszystkim to za moich czasow w tej okolicy nie bylo tej kładki przez Lubrzanke Ot atrakcja przy długich wycieczkach nawet i na Święty Krzyż.1 punkt
-
Cześć Wiesz jak nie jestem jakimś "skrajniakiem" a tak mogłaś to odebrać. Stwierdziłem po prostu fakty. Moja ulubiona rzeka - jedyna na którą często wracam - Wel, jest skrajnie zmieniona a główne zmiany przypadają na wieku XIV. Tutaj masz ciekawe posumowanie na ten temat: http://mazowsze.hist.pl/39/Nasze_Korzenie/820/2011/27541/ Jak widzisz to już nie jest nawet zmieniona rzeka tylko po prostu zupełnie inna, przedłużona o niemal połowę. Swoja drogą to zupełnie niesamowita sprawa dlatego pozwalam sobie o tym pisać choć to może nieuprawniona dygresja. Ja po prostu nie lubię tego przystosowywania na siłę. To jest tak jak ze szlakami rowerowymi. Kiedyś była po prostu ścieżka i dawało się zjechać. Teraz musi być single track z profilowanymi zakrętami, utwardzonymi brodami itd. Ale przecież to już nie jest ten sam szlak. Kiedyś był problem kucia chwytów na drogach wspinaczkowych. Dla mnie to to samo. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
W ferie i potem jeszcze 2 tygodnie po feriach widać tę garstkę uwikłanych ludzi jak stoją na Solisku, Hali Skrzyczeńskiej, pod gondolą. To uwikłanie nie pozwala im ciszyć się z jazdy na nartach i jest tak silne, że nie mają siły/odwagi pojechać gdzie indziej.1 punkt
-
...a jak ktoś jest ze Śląska,moge podać adres dobrego szewca ortopedycznego,który od lat mi robi różne rzeczy...1 punkt
-
@Mitek - ok, rozumiem Twój punkt widzenia. Zgoda, że budowle hydrotechniczne zmieniają charakter rzeki, niekoniecznie oceniam to negatywnie. Mądra, zrównoważona turystyka i działalność człowieka są dla mnie do zaakceptowania. Płakać to mi się ostatnio chce, jak widzę koszmarną, rabunkową gospodarkę leśną w tym kraju i księżycowy krajobraz mojej bliskiej okolicy, jak chodzę na spacer albo jeżdżę rowerem - wracając do tematu wątku 😏 - i czasem nie poznaję, gdzie jestem .1 punkt
-
Cześć Spoko pływać da się na wszystkim - nie trzeba inwestować. Wyobrażasz sobie, że w 95 czy 96 roku na Drawie płynęliśmy w towarzystwie Państwa na zwykłym dmuchańcu? Takim kupionym za 300 czy 400 (no wtedy to jeszcze za jakieś setki tysięcy) gdzieś w markecie. Spoko dawali radę. Odcinek parkowy chyba z jedną wywrotką a pamiętaj, że płynęli na ciężko - cała rzekę. Radostowa to jeszcze Łysogóry ale już poza parkiem ale pewnie w jakiejś otulinie więc te trasy i inwestycje.... sam wiesz. Ale tereny są zajebiste i na wędrówki i na rowery. Chodzić mi się nie chce (dlatego podziwiam !!) ale na rowerek zawsze. Radostowa to Kambr - tak, że skałki na których siedzicie mają około 500 milionów lat. Niedaleko macie Barczę z fajnym zalanym kamieniołomem. Woda ma taki fajny niebieski kolor bo zawiera seladonit. Polecam na następną wycieczkę i pewnie ją fajnie opiszecie i sfotografujecie. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Mam ramkę przygotowaną, tylko zdjęcie trzeba wywołać. Mąż Pani Ewy, był w Krakowie w wakacje.1 punkt
-
@tanova buciki już uprane, jak nowe - gotowe do kolejnej wędrówki Nie tak dawno było dwóch Panów...i można sobie poczytać, co się wydarzyło: https://echodnia.eu/swietokrzyskie/wyciag-niezgody-na-radostowej/ar/8247146 W artykule jest również foto wykarczowanej części Góry - do niej nie dotarliśmy Iiii niewiele brakło i było by pierwsze krzesełko...a jak wiadomo, krzesełko do krzesełka i byłby ON. Rowery na chwilę obecną odpuszczone - mokro. Narty również - nie ma śniegu 10 000 trzeba będzie dobić na własnych nogach Brakuje już tylko ok 12 km 😮1 punkt
-
Jak co roku, pod koniec stycznia wybieram się do Sławska. Tymczasem, w Sławsku pod koniec zeszłego miesiąc w kompleksie narciarskim na górze Trościan należącym do Dynamo przeprowadzono ćwiczenia ewakuacji prawie 3 km wyciągu krzesełkowego. Po znaczących podwyżkach cen ropy na Ukrainie, widać znaczący wzrost cen karnetów. W Sławsku na górze Trościan wygląda to tak: ЦІНИ НА АБОНЕМЕНТИ Від початку сезону по 10.01.2020 року - Вихідні: 600 грн. в тому числі застава 30 грн. за карточку - Будні: 600 грн. в т.ч. застава 30 грн - 4 рази на бугелі, або на крісельному витязі у дві сторони 270 грн в т.ч. застава 30 грн з 11.01. по 28.02.2020 року - Вихідні: 600 грн. в т.ч. застава 30 грн. - Будні: 500 грн. в т.ч. застава 30 грн - 4 рази на бугелі, або на крісельному витязі у дві сторони 230 грн в т.ч. застава 30 грн Mamy więc w zależności od okresu i dnia, ceny wahające się od 80 do 100 zł za jeden dzień. Brak możliwości zakupu karnetu wielodniowych. Na forach internetowych widać niewielkie zniesmaczenie, ale bez większego poruszenia.1 punkt
-
Warto założyć osobny wątek w stylu "Koleją na narty", i tam prowadzić taką dyskusję. Tak też zrobię i tam będziemy kontynuować.1 punkt
-
1 punkt
-
Ja mam około 100 km do Szczyrku, kupiłem sezonówkę i uważam, że to świetna sprawa. Nie mam do nikogo pretensji, cieszę się, że zima przed nami i wcale nie odbieram mojej inwestycji w karnet w kontekście nabijania komuś kasy. Dziwi mnie podejście niektórych ludzi, vlogi JC uważam za świetny pomysł - obejrzałem kilka, które mnie interesowały (od kliku lat jestem bywalcem MasoCorto i fajnie było zobaczyć i dowiedzieć się czegoś jeszcze o tym miejscu). Szczęśliwy posiadacz sezonówki 😉1 punkt
-
Ostatni raz Cię ostrzegam. Jeszcze raz i wylatujesz z forum.1 punkt
-
1 punkt
-
Drugie miejsce po Białce jeśli chodzi o liczbę sprzedanych karnetów. To prawdziwa nieudolność.1 punkt
-
Zobacz planowy przyrost pokrywy śnieżnej 😂 <1cm Na pewno przy takim opadzie COS otworzy wszystko, a SMR nawet 5 i 61 punkt
-
Daruj sobie już te zachwyty nad "rowerowym" grudniem. Zima to narty i na to się czeka a nie na rower. Na rower to można przez resztę roku. To może napisz żeby zimy w ogóle najlepiej nie było? To forum narciarskie a nie rowerowe.1 punkt
-
W tym rok to jakaś masakra z pogodą , w tym czasie w zeszłym roku to było już mnóstwo śniegu aż się łezka w oku kręci,sami zobaczcie1 punkt
-
1 punkt
-
Kierowca krzywi się na hasło "Politechnik". Eee chłopcy, tam mały wyciąg, dosyć prosto, chcecie? Jedziemy. Jest niedziela, 25 lutego 2018 r. Podwiozę was na górę, nad wyciągi, zjedziecie sobie przez pola, do dolnej stacji, ja poczekam na was na dole i powiecie mi czy w ogóle jest tu sens jeździć. Wysiadamy. Jest 9 rano. - 15 stopni C. Robimy na górze rozgrzewkę. Na dzień dobry wita nas na górze niedziałający wyciąg - pozdejmowane orczyki. No nic...jedziemy na dół. Jest 60 minut do otwarcia wyciągu. Czy przynajmniej jeden wyciąg aby na pewno działa? Nigdzie nie ma wyratrakowanej i wyznaczonej trasy. Jest kilkanaście cm, świeżego śniegu. Niby trasa prosta, przez pola, pomiędzy czyimiś polami. Ale takie spokojne miejsce. Drugi wyciąg, krótszy 750 m. Drewniane orczyki wiszą, ktoś na dole się krząta. Dojeżdżam i pytam. Tak, otworzymy o 10. Na dole nie ma nikogo. Po chwili obok parkuje wysłużona Łada Niwa, a w niej starsze małżeństwo. Starszy mężczyzna w futrzanej uszance powoli rozkłada stolik z jedzeniem i rozpala żeliwnego grilla. Wyciągi narciarskie politechniki Lwowskiej, to dwa 50 letnie wyciągi, firmy Transporta Chrudim. Jakie warunki? Zjeżdżaliście już? - pyta małżeństwo w średnim wieku, trzymające proste narty jak sztachety. No może już bardziej carvingowe. Tak, moim zdaniem...dobre...tylko wiecie, świeży puch. - widzę na ich twarzy konsternacje. - Dacie radę - pocieszam. Kasa otwiera się punkt 10. Karnet, to pożółkła karteczka ze stemplem. 15 ukraińskich hrywien za jeden wyjazd. Taryfa jest nieskomplikowana, ale wymagała wywieszenia stosownej informacji opatrzonej pieczęcią. Widzę tą karteczkę i biorę do ręki 10 sztuk.... uśmiecham się chyba jak dziecko do kasjerki, która odwzajemnia uśmiech. Około 1,40 zł za wyjazd. Karteczkę oddaje obsłudze przed wpięciem się w drewnianą kotwicę wyciągu. Po południu jest już wszystko rozjeżdżone. Ktoś mnie zaczepia z tyłu. Ej - z twoimi szerokimi nartami, jedź na górę Trościan. Tam masz warunki na taki sprzęt! Na Politechniku czas się zatrzymał. Ale, ludzie się śmieją, jest przyjemnie. Mój kolega po chwili ciszy, podczas jazdy na wyciągu wypowie - "tutaj nie ma rewii mody". Nic nie odpowiedziałem. Na chwilę się zatrzymuję. Patrzę na ten stary wyciąg. Kiedy stoję w takich miejscach zastanawiam się, czy widzę to wszystko ostatni raz. Czy kiedyś tu wrócę, i czy zobaczę to samo. Mija mnie orczyk "załadowany" dwoma pasażerami ubranymi w kolorowe kombinezony, pamiętający lata 80te/90te. Uśmiecham się. Jedziemy na dół. Siadamy obok starej Łady Niwy... wypijamy 2 kubeczki aromatycznego samogonu korzennego, zwanego tutaj "Kalchaniwka", wyrabianego z alpinii lekarskiej (roślina). Zamawiamy dwa szaszłyki. Chłopcy - pojeździjcie sobie jeszcze, szaszłyki się zrobią, to was zawołamy.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dziwnie się czuję, kiedy piszę o Sławsku w kategorii "reszta Świata". Dla mnie to świat o wiele bliższy niż Alpy. Choć nie zrobię w Sławsku 13-14 km jak w austriackim Ischgl, i będę miał w myślach ułożoną formułkę "ratrak jest tutaj pojęciem znanym, no...nie używanym", to miejsce mnie to urzeknie. Wiem że to miejsce niewiele osób zainteresuje na tym forum. Niemniej jednak chciałbym podzielić się garścią informacji, jeżeli ktokolwiek kiedyś by szukał, i chciał tam pojechać. Choć wiem, że wiele wyciągów nie działa, i ich fragmenty smutnie stoją nieczynne... Sławsko oferuje łącznie około 40-50 km tras zjazdowych. W większości trasy są NIE utrzymywane przez ratraki. Załączam mapkę, aktualną na 2018. Mapka pochodzi ze strony karpaty.info, a została zaktualizowana przeze mnie. 1. Góra Trościan - około 22 km tras zjazdowych (tak chwalą się w reklamach). Na pewno zjazdów przez las jest drugie tyle. Po całonocnym opadzie możemy tutaj liczyć na świeży puch na trasie. Absolutnie nikt nie wyjedzie ratrakiem go ubijać. Kompleks przypomina nieco Szczyrkowskie wyciągi górnicze. W kompleksie, większość wyciągów to orczyki (podwójne). Jedyne krzesło - jest pojedyńcze i ma uwaga - 2750 m!. Jazda nim zajmuje około 30 minut. Karnet całodzienny około 50 zł. 2. Zachar Berkut - około 10 km tras. Do dyspozycji jest jedno krzesło dwuosobowe o długości prawie 3 km. Czas jazdy - około 35 minut. Oprócz tego są wyciągi orczykowe, którymi to dalej warto jeździć. Karnet około 40 zł (weekend ok 55 zł). 3. Politechnik - Dwa wyciągi politechniki Lwowskiej, firmy Transporta Chrudim z lat 60tych. Drewniane orczyki. Prawdziwe zabytki. Ten kompleks opisze osobno. Działa tylko jeden. 4. Pogar - niestety z krzesła i orczyka, działa tylko powolne krzesło z uroczą platformą do wysiadania. Najniżej położony kompleks w Sławsku - często brakuje tam śniegu. 5. Ilza - mały krótki wyciąg na którym orczyki powieszone są naprzemiennie z talerzykami. 6. Krokus - nie działa od wielu lat, krótki orczyk. 7. Warszawa - niestety, na ten kompleks ostrzyłem sobie zęby. Bo choć to tylko jeden wyciąg, daje olbrzymie możliwości jazdy poza trasowej. Tatrapoma. Nie działa, rzekomo od 5 lat. 8. Wyciągi przy pensjonacie Karpaty. Nie działają od lat.1 punkt
-
Chłopcy! Wy do nas na narty? Macie Zakopane przecież - słyszę za plecami głos zaciekawionej konduktorki z wagonu obok na widok naszych bordowych paszportów (ukraińskie są niebieskie). A Wy macie Sławsko a przyjeżdżacie do nas, do Zakopanego - kwituję z uśmiechem. Stwierdzenie "Wy macie Zakopane", usłyszę w najbliższych dniach kilkanaście razy. I tyle samo razy będę tłumaczył, że tam na nartach już pojeździć się nie da. Nocny pociąg pośpieszny relacji Kijów - Użgorod wyjechał dwie minuty po 21, z Kijowskiego dworca centralnego. Jest 22 lutego 2018 roku. Przed nami było 12 godzin jazdy do Sławska wygodnym wagonem sypialnym państwowych ukraińskich kolei. Po wypiciu zakupionego wcześniej w aptece, owianego legendą balsamu "Wigor" z moim współtowarzyszem, czas płynie za szybko. Szybko przenoszę się do przedziału służbowego młodej konduktorki, gdzie rozmawiamy kolejne ponad pół godziny. 12 godzin ucieka w mgnieniu oka, jesteśmy w Sławsku. Konduktorki (tutaj zwane prowadnicami), machają nam z odjeżdżającego składu, który dalej mknie na Zakarpacie. Wiele lat wcześniej, czytałem że był to jeden z pierwszych ośrodków II RP. Jadąc tam...nie wiedziałem czy pojeżdżę, i jak mi się tam będzie podobało. Po Bukowelu i Dragobracie będzie to mój 3 ośrodek narciarski na Ukrainie, w którym będę jeździł na nartach. Przed dworcem kolejowym, stoi rząd UAZów, z malutkimi wyświetlaczami "taxi". Od razu wsiadamy do jednego z nich i kierujemy się do pensjonatu Kolo Druziv (Krąg Przyjaciół). Pensjonat okazuje się być rewelacyjnie położony, a ja dostaję pokój z widokiem na górską linię kolejową w kierunku Mukaczewa....praca mnie prześladuje nawet tutaj :-) Ciężkie składy towarowe, ciągnięte przez 2-3 lokomotywy serii WŁ-80, będą mknęły co kilkadziesiąt minut. Okazuje się, że mamy na dole wyśmienitą kawiarnię, gdzie starsze Panie gotują domowe przysmaki ukraińskiej kuchni. Na placki ziemniaczane trzeba chwilę poczekać, bo ziemniaki tarte na bieżąco. W międzyczasie, można się delektować domowym samogonem z jabłek. Po przepakowaniu się, jedziemy na nasz pierwszy cel - kwintesencja Sławska - to góra Trościan. Nie ujmę, jeżeli stwierdzę, że Sławsko przypomina Szczyrk. Na górze Trościan, wybudowano pierwszy wyciąg saniowy już w 1938 roku. Kolejne wyciągi, powstały za ZSRR. Kurort rozwijał się. Jakie są narty w Sławsku? Przede wszystkim...smaczne. I tak właśnie zapamiętam Sławsko! Życzliwi ludzie. Na wschodzie, sporo ludzi ot tak zagaduje, wchodząc do malutkiej chatki z jedzeniem, dużo ludzi między sobą rozmawia. Miejscowi ludzie, mają w zwyczaju wychodzić i rozkładać koło wyciągów małe stoiska, prowizoryczne żeliwne grille. Starsze babuszki sprzedają ręcznie robione pierogi, szaszłyki smażą się co kawałek. Ciepła zupa gotuje się na ogniskach w okopconych garnkach. Panie prześcigają się w co smaczniejszych potrawach. Jazda wydaje się być obłędna, bo koło każdej dolnej stacji wyciągu, są małe stoiska, oraz przytulne budki, z naprawdę smacznym domowym jedzeniem. Do tego domowe alkohole, nalewki ziołowe (nalewka chrzanowa!), których zakazu sprzedaży nikt specjalnie nie egzekwuje. Chatki stoją koło siebie, zapraszając reklamami. "U Pani Ołesi, zjesz jak u mamy", "U Pani Ewy, zapraszamy", "Pani Swietłana, gorące zupy, wareniki..." i tak dalej... Drewniane orczyki, ludzie, jakaś atmosfera znajoma. Tak, taka którą pamiętam z dzieciństwa. Wy Chłopcy skąd? - Z Krakowa i Warszawy. Dopytuje starszy mężczyzna z kamizelką z napisem "służba patrolowa" zagaduje w chatce u Pani Ewy, gdzie jemy wyśmienite placki ziemniaczane z podgrzybkami, popijając nalewką korzenną. A Pan widzę, że jest w jakiejś służbie patrolowej - niech Pan powie jak to tutaj wygląda? - u nas jest GOPR. My też jesteśmy ochotnikami - wspieramy państwową służbę ratunkową, podległą Ministerstwu Systuacji Nadzwyczajnych. Oni są profesjonalnymi ratownikami, my ich wspomagamy. Starszy mężczyzna, pochodzi z Doniecka, z którego uciekł. Opowiada o nartach na Kaukazie, o Gudari sprzed lat, o Elbrusie, o Dombaju... Na czym jeździsz? Na tych szerokich nartach? - dopytuje. Tak - odpowiadam. To widzisz, to są narty...dla leniwych. Jak to? No bo widzisz moje narty? Proste. Ja już stary jestem, mam ponad 60 lat. I na takich nartach umiem w puchu jeździć. I lubię Wiesz, ratrak tutaj u nas wyjeżdża 1-2 razy w miesiącu na trasy.1 punkt







