Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      56

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. mnrdov

    mnrdov

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      136


  3. Micheł

    Micheł

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      294


  4. tresor

    tresor

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      674


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.02.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Była przestrzeń, był diament, trzeciego dnia przyszła kolej na złoto Karyntii. Trzeci dzień wyjazdu narciarskiego, nie jest już na pełnej świeżości fizycznej – są jeszcze olbrzymie pokłady świeżości duchowej! Głód widoków, głód tras i jazdy na nartach jest nadal silny. Jesteśmy już bardziej spokojni, bardziej pewni w jeździe, rozgrzani i mamy świadomość, że jeszcze sporo jazdy przed nami. Skisafari ma to do siebie, że daje nam możliwość poznawania nowych miejsc, nowych widoków, nowych tras zjazdowych. Każdy ośrodek narciarski jest przecież inny. Wiem, wiem – wielu z Was nie lubi zmian, generalnie ludzie nie lubią zmian...nawet podobno jeśli chodzi o muzykę, to wolimy już wcześniej znane melodie. My z Paulą wolimy żyć w zmianie. W ruchu. Kochamy różnorodność i nowe miejsca, choć rozumiemy tych wszystkich, którzy mają inaczej. Z drugiej strony są miejsca, do których uwielbiamy wracać – kochamy Dolomity i tam przecież byłem już cztery razy...i mi wciąż mało. Złoto Karyntii, czy złota nazwa jest tylko z nazwy złota? Bodajże Michał w swojej relacji napisał „nie wszystko złoto, co się świeci”… Nie zrażeni tą opinią, a wręcz zachęceni… bo napisał również, „trasy dla takich ścigantów jak marboru”, postanowiliśmy odwiedzić opisywane miejsce. Niewielki, kameralny, ale trasowo podobno świetny ośrodek narciarski...jak się nazywa? Goldeck – część 1 Napiszę od razu – dla nas Goldeck, to prawdziwie złote miejsce! Mimo tego, że tras jest tutaj 12...i to jest bardzo naciągana cyfra, to nam podobało się bardzo. Dlaczego? Bo główne trzy możliwości zjazdu 5, 4 i 2+3 jako jedna trasa, to ok 3 kilometrowe, szerokie, świetne miejsca by poszaleć na nartach. Ojjj gdyby nieczynna trasa prowadząca na sam dół (8) była przygotowana – to byśmy się prawdziwie zakochali w tym ON. Jaka jest tutaj infrastruktura? Ośmioosobowa gondola z samego dołu, dwa szybkie i wyprzęgane krzesła oraz dla osób uczących się oddzielny teren narciarski z trzema krótkimi orczykami. Jaką trafiliśmy pogodę? Zmienną. Do południa było ciemne niebo, z nisko przemieszczającymi się po ośrodku chmurami i padającym śniegiem, a popołudniu wyszło słońce i pojawił się błękit nieba. Było chłodno i temperatura oscylowała wokół 0 do +4. Spora wilgotność powodowała, że uczucie chłodu było spore. Jakie jest najwyższe miejsce w Goldecku? Oczywiście szczyt Goldeck 2142 m npm z charakterystyczną wieżą, przy której swoją górną stację ma jedno z wspomnianych wcześniej krzeseł. Jak dojechać do ośrodka? – należy kierować się do miejscowości Schwaig. To cóż? Zaczynam swoją fotorelację. Mapa tras narciarskich: Budynek kas, wypożyczalnia i inna infrastruktura przy dolnej stacji gondoli. Jak widać na dole nie ma śniegu nic Dolna stacja, nowoczesnej kolejki 8 osobowej. Kto jest pierwszy do wyciągu? Paula Małe, kameralne miejsce, a jest tu polski akcent - reklama 4F 😮 Godziny otwarcia ośrodka, z poniższego zdjęcia, nie są do końca pilnowane z austriacką precyzją. Uruchomiono wyciąg i bramki o godzinie 8:40, zjeżdżaliśmy na dół ok 16:20. Zima jaka jest każdy widzi... niestety główna trasa numer 8, którą można zjechać z góry na dół nie jest czynna Całkowity zjazd tutaj, to było by coś ok 8, do 10 kilometrów 😮Szkoda, że jej nie naśnieżono, bo z pewnością z tym zjazdem cały ośrodek zdecydowanie zyskałby na naszej, jeszcze lepszej ocenie. Jesteśmy na pierwszym z krzeseł - jedziemy na górę. W tej części ośrodka śniegu nie brakuje. Spojrzenie na górną część stacji. Na razie widoki są ograniczone...ale, to się zmieni w ciągu tego dnia Górna stacja nieczynnego już, starego wyciągu - krzesła dwuosobowego, można by to zdemontować... Dolna stacja drugiego krzesła, którym dojeżdżamy pod samą wieżę i szczyt góry. Jest gdzie tu pojeździć Jeśli chodzi o część kulinarną, to mamy tutaj trzy miejsca. Restaurację widoczną na powyższym zdjęciu w tle...i tą polecamy - tutaj wybór dań jest spory. Malutki bar przy dolnym krześle - tym z centralnej części całego, tutejszego areału. Bądź niewielki bar, pomiędzy trasami jednego i drugiego krzesełka - tutaj warto wpaść na kawę i zupkę Jazda jest świetna, trasy przygotowane bardzo dobrze. Równo, twardo i w zasadzie do końca dnia tak jest - warunki utrzymują się w optymalnym stanie do zamknięcia ośrodka. Zero muld, zero lodu - jazda na całego i na maksa. Kolejek przy wyciągach brak - stoki luźne. Narciarsko jest doskonale. Widoki ze zbliżenia... ...na wprost: Na wschód: Raz, po raz jeździmy w chmurze. Na trasie, na grani jeszcze po dwóch godzinach od otwarcia można znaleźć sztruks Widok na niższe krzesło, z wyższego: Zbliżenie I jak, warto tu przyjechać? Widok na zabudowania szczytowe, po prawej stronie widoczny krzyż, którym oznaczony jest najwyższy punkt na Goldecku. Inna perspektywa...prawda, że przy takim świetle jest tutaj niesamowity klimat? CDN
    14 punktów
  2. Goldeck – część 2 Na początek drugiej części - zdjęcie czarno-białe... Powoli chmury ustępują i ukazują się naszym oczom sąsiednie szczyty Trasa 5: Paula w akcji marboru i znak Widok z jeziorem, w stronę Villach. Oczywiście robimy sobie wspólną fotkę w Goldecku Zaliczamy również dwie tutejsze skirouty. Szeroko... Pusto... Czego chcieć więcej? Słońce Lotnisko? Robimy sesję filmową. Jest gdzie Pomiędzy trasami można pojeździć free - niestety warunków nie ma Poniżej na zdjęciu muldy poza trasą...no chyba, że ktoś lubi jazdę po twardych muldach - to takie warunki, w czasie naszego pobytu były. Widok, z drugiej strony góry - trasa 5, na grani. Czyż Goldeck nie jest charakterystyczny? Główna restauracja - tu jemy drugi lunch, po którym robimy jeszcze kilka zjazdów i kończymy. Trzeci dzień na nartach mieliśmy naprawdę udany! Goldeck - Złoto Karyntii? Zdecydowanie tak. Nam się tutaj bardzo podobało. Mało, ale doskonałe trasy - luz, brak kolejek i przede wszystkim trzymające bardzo dobre warunki, do końca dnia, trasy narciarskie. @mifilim miałeś rację - bardzo nam się podobało! Jeśli ktoś lubi kameralne, niewielkie ośrodki - to, to miejsce powinien odwiedzić. Ściganci w postaci marboru i Pauli mieli tutaj co robić Pozdrawiamy serdecznie!
    13 punktów
  3. Sezon w pełni, a ja dwa tygodnie nie byłem na nartach. Pora to nadrobić. Tym razem rodzinne 4 dni w mojej ulubionej Krynicy. Zima daje w kość, oczywiście nie mrozami i metrowymi zaspami, ale kolejnymi niżami i wichurami przemieszczającymi się przez nasz kraj. Dzisiaj odczułem to na własnej skórze. Zaskoczony jednak nie byłem, już od kilku dni prognozy zapowiadały deszcze, więc wiedziałem, że będzie marnie. W Krynicy meldujemy się punkt 13. Po drodze, przez większość trasy ulewy, jednak za Nowym Sączem przestało, wydawało się więc, że jest szansa nie zmoknąć. Jak już na wstępie pisałem, wyjazd jest rodzinny, a jaka stacja narciarska może w kategorii "rodzinna" przebić Tylicz Master Ski? Tam więc się kierujemy. Życie lubi być złośliwe, więc przy wyjściu z mieszkania, które wynajmujemy, zaczyna padać. Na razie jednak tylko kropi:). Na miejscu wszystko sprawnie ogarniamy, junior pod opiekę instruktora, pozostała trójka na trasę. Wypada tu zaznaczyć, że przed 15 na główną trasę i jej przyległości wyjeżdża oddział trzech ratraków, żeby kosmetycznie wyrównać i tak przecież niezbyt zdegradowane trasy. W Tyliczu jest po prostu za płasko, żeby powstało jakieś wielkie muldowisko. Właściciel jednak dba o komfort klientów, więc na jazdę wieczorną mamy przygotowany ładny sztruks. Cała akcja trwa z 15-20 minut, a w tym czasie narciarze mogą jeździć po naprawdę licznych wariantach różnych zjazdów z masterowej górki. Frekwencja niezbyt duża. Niemal równo rok temu, byłem tutaj również w niedzielne popołudnie kończące ferie i było znacznie bardziej tłoczno. Dzisiaj jednak karty rozdaje pogoda. Tylicz Master znany jest z tego, że jako jeden z pierwszych w Polsce otwiera trasy i jako jeden z ostatnich zamyka. Nie ma również marudzenia przy uruchamianiu wszystkiego co mają w ofercie. Jak widać na stanie tras nie mamy żadnej czerwieni. Z tym bardzo dobrym stanem wszystkich tras jednak nieco przesadzają. Warianty przejazdu przez las i okolicznymi polami, nie zniosły dobrze tegorocznej pseudo zimy. To jednak wyjątki. Generalnie śniegowo jest co najmniej dobrze. Po godzinie jazdy zaczyna już solidnie padać. Moje panie wkrótce odpuszczają i jadą do karczmy. Syn po 1,5 godz. jazdy z instruktorem, odmawia współpracy usprawiedliwiając się ulewą i bólem nóg🤣. Tymczasem ja po dwutygodniowej przerwie jestem na głodzie i walczę dalej. Master to bardzo łatwe trasy, ale naprawdę nie sposób się tu nudzić. Przerabiam wszystkie warianty zjazdów, a jest ich naprawdę dużo. Zaliczam kilka razy rozstawiony slalom, trasę z tunelem, snow park i wszystko co możliwe:). Łatwo jednak nie jest. Dawno tak nie zmokłem na nartach. W końcu po 2,5 godz. daję za wygraną. Nie czuję palców u rąk, a spodnie i kurtkę można wykręcać. W miedzyczasie kilka razy szczyt tutejszej góry zajmują chmury(mgła?), które po chwili ustępują. Potrafi być malowniczo. Te światła w oddali to Tylicz Ski. Mimo wszystko jestem zadowolony. Jutro powtórka. Oby w lepszych okolicznościach przyrody.
    10 punktów
  4. Cerna hora- 20.02 No niestety bądź stety zawitaliśmy znowu tutaj. Dlaczego? Otóż okno pogodowe spowodowało iż w Pecu zabraklo miejsc parkingowych, skibusy były przepełnione, a na trasach na prawdę tłoczno. Uznaliśmy, że wracamy do Cernej. Tutaj się okazuje, że brak miejsc parkingowych!! Jedziemy do Cerny Dul. Tutaj to samo, w tył zwrot. Ponownie do Cernej. Koniec końców parkujemy w Svoboda nad Upon i szybko do Skibusa. Startujemy z Gondoli o godzinie 10:35. Pogoda? Słoneczko temperatura ok 0. Podchodzimy do Gondoli i kolejka na 30 min Pozdrowienia dla Szczyrku Na Nasze szczęścia tuż przy wejściu do Gondoli pogoda się załamała, przyszedł wiatr i zrobiło się pochmurno Ale nam to nie przeszkadza i śmigamy dalej. Warunki dobre, ale pojawiają muldy. Na trasach duża frekwencja. Jazda na bieżąco, kolejki w zależności od wyciagów. Hofmanky Express 3-4 min. Protez 2-7 min. Gondola 10-30 min. Niestety kolano bardzo dokucza. Noc była ciężka, ale jakoś daję radę. Zaczął sypać śnieg, a co za tym idzie frekwencja zmalała. Warunki coraz gorsze. Jedynie górne części tras się dobrze trzymały, niżej już spore muldy. Dobre warunki nadal w dolnej części trasy 5a. Ze zjazdu do wyciągu Protez zrobił się kabaret. Śnieg mokry, sypki i 0.5 metrowe miejscami muldy. Co zaś coś, przynajmniej jazda bez kolejek. Koniec końców kończymy jazdę. Godzina 16 schodzimy do Skibusa. Miłe zaskoczenie- Pan z ośrodka stał na przystanku i pomagał by każdy wsiadł do odpowiedniego busa. 16:20 jesteśmy z powrotem przy aucie. Wracamy do Szklarskiej na obiadokolację Wieprzowina po Karkonosku- polecam! Podsumowując. Dzisiaj się trochę pobawiliśmy kamerą, ale i fajnie pojeździliśmy pomimo silnego bólu kolana. Warunki śniegowe jak i pogodowe były bardzo dobre. Niestety trochę późno trafiliśmy i trasy były już zmęczone. To już koniec, z powodu kolana nie będzie już ostatniego dnia na nartach- w planach był Harrachov. Postanowiliśmy udać się na termy Następnego dnia się spakowaliśmy i wynieśliśmy z hotelu. Jedziemy na dwie godzinki na Termy Cieplickie. Wygrzaliśmy i zrelaksowaliśmy się. Teraz powrót do Szarej Rzeczywistości. Wypadzik bardzo udany, a pogoda na szczęście się nie sprawdziła Dziękuje za uwagę.
    9 punktów
  5. To już ostatnia relacja z mojego 16 dniowego pobytu w Szczyrku. Dzięki dla @andy-w, Marka, Rafała i Oli za wspólną jazdę i miłe spotkanie. Odnośnie dnia wczorajszego to było bardzo miękko i mokro, co natura wcześniej dała teraz odebrała. Ten cały pobyt, to trochę też tak było, że raz było więcej a raz mniej śniegu. Było i piękne słońce, śnieżyce, kompletnie pusto na bramkach, jak i zdarzały się (raczej sporadycznie) kolejki. Były dni w których karty rozdawał wiatr, a były i takie gdzie wiatru nie było. Wczoraj wyszły drobne przecierki, miejscami sporo wody, śnieg miękki i wolny. W sobotę tłoczno a w niedzielę kompletnie pusto. W sobotę twardo i szybko a w niedzielę miękko i wolno. I za te zmienne warunki lubię Szczyrk. Widokowo. Miejscami tak. A miejscami tak. Dolna ścianka na 3 jeszcze się trzymała. Dojazd do gondoli.
    8 punktów
  6. Jako założyciel tego wątku i po przeanalizowaniu całej dyskusji na forum. Odpuściłam wyjazd do Włoch 😞 Padło na Austrię, gdzie znalazłam kwaterę. Cóż czasem trzeba posłuchać się głosu rozsądku.
    7 punktów
  7. Pierwszy raz od czasów podwójnego krzesła, zawitałem na Czarnej Górze. Przywitany w okienku kasowym karteczką pt. "kolej Żmija dziś nieczynna", nie czułem się zniechęcony, bo jako najciekawsze pamiętam trasy przy głównej kolei. A że dawno tu nie byłem, to trasy mi się wcale nie nudziły. Bo i są ciekawe. Naturalny śnieg wokół niestety "wymiotło" całkowicie, nawet w okolicy samej przełęczy (800-900m). Nad Czarną Górą przez większość czasu chmury, rozpogadzało się dopiero przy wjeździe na dolną polanę. Kolej ":Luxtorpeda" szybka i wygodna, czas oczekiwania 0-5 minut, więc wyjeździłem się porządnie. Parametry podane na dolnej stacji kolei nieco odbiegają od tych, krążących po sieci, mianowicie kolej ma "teoretyczną" przepustowość 2400 os/h, a nie 3000 os/h, a ta rzeczywista (mierząc po odstępach czasowych, w jakich kanapy docierają na górę) wynosi 1728 os/h. Kolej jest krótka i stroma, co powoduje, że wjazd trwa bardzo krótko w porównaniu ze szczyrkowskimi. Ta przepustowość jest jednak i tak nieco zbyt duża jak na dwie trasy, z których 90% narciarzy wybiera czerwoną "B". Śnieg na niej był wyślizgany, ale do przeżycia (jak na tą ilość ludzi). Mimo zatłoczenia, nie zaobserwowałem dziś zbyt wielu początkujących narciarzy (może gorzej jest w weekendy) - wszyscy poruszali się z podobną prędkością, nikt nie zatrzymywał się na zakrętach - na podobnych miejscach w Beskidach "trup ściele się gęsto". Podobnie przy wsiadaniu na kanapę - żadnych problemów znanych ze Szczyrku, jakby inna grupa narciarzy. Choć też peron wygodny, więcej miejsca i czasu na stanięcie we właściwym miejscu. Ośrodek jest wzorem zorganizowania, zupełnie inaczej niż kiedyś. Jakby powstał kilka lat po "nowym" Szczyrku i nauczył się na jego błędach, eliminując mankamenty. Na trasie "A" narciarze obserwowani z kolejki, poruszali się podejrzanie pewnie, jakby nie zważając na stromiznę. Okazało się, że śnieg na tej trasie był miękki, jakby ratrak przejechał po trasie gąsienicami, ale z podniesionym "pługiem" (czy jak to się nazywa) do wyrównywania śniegu, dzięki czemu trasa była wprawdzie pełna małych grudek, ale za to bezpieczna i niewyślizgana. Dopiero niżej, na wypłaszczeniu pojawił się widoczny "sztruks" i od razu nabierało się prędkości. Niestety od wypłaszczenia w dół, trasa jest już praktycznie wytarta do lodu i ziemi - już sobie ją chyba podarowali i skazali na zamknięcie w ciągu kilku dni - ubity jest jeden wąski pas. Natomiast na "B" bardzo dobre warunki do samego dołu. Zatem w tym sezonie Ricky i CG zaliczone, w planie jeszcze Ramzova (gdzie też byłem w czasach 2-osobowego krzesła) i Dolni Morava, gdzie nie byłem nigdy.
    7 punktów
  8. Jak już wszystkie zajączki na Pilsku się z ciebie śmieją jedz na narty do OravaSnow. Potwierdzam, stan z niedzieli 23.02. Pochmurno. Dół +3, góra + 1. Wiatr góra 8 ms czyli trochę powiewało. Pusto. Hektary terenów do zabawy , idealne tereny do nauki i doskonalenia. Trasy bardzo szeroko zrobione. Ośrodek typowo rodzinny - Lehotska a Kohutik dla Rodziców . Przykład jak można dwie infrastruktury połączyć talerzykiem w jedną całość. Poza, z boków tras i pod wyciągami śnieg wolny/mokry. Na trasach OK, przetarć i minerałów brak. Miały być cały dzień na nartach ale byliśmy tylko od 9 do 13:30, wygonił nas deszcz. O 13 zaczęło lać i to na dole i na górze (też deszcz) i tak już lało przez całą drogę powrotną do Katowic. Wyśmienicie spędzony dzień. Mam nadzieję, że ulewa nie zrobi za dużych szkód na trasach, bo z chęcią zawitamy tam jeszcze raz. Pozdrawiam mirekn
    7 punktów
  9. Może aura za oknem nie za bardzo koresponduje z tematem ale mimo wszystko postanowiłem podzielić się swoimi doświadczeniami. Jak już wspominałem w relacji z Karyntii, po moich "przygodach" zdrowotnych mam obecnie duży problem z ekstremalnie marznącymi dłońmi i stopami. Marzną nawet w temperaturach powyżej zera, a to co się dzieje parę stopni poniżej zera to dramat. W związku z tym poczytałem trochę, poeksperymentowałem i mój zestaw wygląda teraz tak: na temperatury gdzieś od -2 °C w dół + wiatr rękawice homary (lobster) do zadań specjalnych - Soloist Finger firmy Black Diamond (obecnie na przecenie za 260 zł ). Rekomendowany przez producenta zakres temperatur to: -29°/-12°C; inne parametry: Membrana BDRY™ 10 000 mm /10 000 mm / Zewnętrzna część z Pertex Shield, wzmocniona w części chwytnej naturalną kozią skórą / Wewnętrzna wkładka ocieplona wypełnieniem PrimaLoft® Gold (tego szukałem - najlepsza ocieplina) / specjalne szwy z włóknami Kevlaru wkładka wewnętrzna "futerko" z Primaloftu Przetestowałem je w temperaturze - 8 °C z wiatrem i czuję, że komfort termiczny byłby gdzieś do - 10 °C. Na szczęście są na tyle duże, że można ubrać jeszcze trzecią warstwę . Mimo początkowych obaw trzymanie kijów jest OK, zresztą w łapawicach często jeżdżą zawodnicy. Nie jest to najcieplejszy produkt tej firmy są też: Absolute Mitts -40°C /-28°C, Super Light Mitts -31°C /-12°C, Mercury Mitts -29°C /-12°C. Oczywiście jest wiele innych równie dobrych produkt ów innych firm. Ja jednak wybrałem te. 2 pary skarpet pierwsza - to skarpety trekkingowe firmy BRBL HIMALAYA z wełną Merino (kupione za 37 zł na wyprzedaży) lub narciarskie EXPANSIVE SKI RACING z włóknem Thermolite (za 32 zł) druga - to najtańsze, cienkie skarpety Wanabee - marka Go Sport - ( za ok. 20 zł) lekarka poleciła mi też maść do smarowania rąk i stóp (maść na serce pobudzająca krążenie ) Jako backup mam też zestaw ogrzewaczy z Decathlona za 9 zł W wyższych temperaturach, koło zera, ubieram zestaw dwóch rękawic: "zwykłe" rękawice "Haines GTX" firmy Roeckl SPORTS z Gore-Texem i skórą naturalną (za 130 zł na wyprzedaży) randomowe, cienkie jesienno - zimowe rękawiczki z TK max Jak jest już naprawdę ciepło, to pozbywam się rękawiczek wewnętrznych i jest OK. Pisałem o cenach bo wg. mnie nie sztuką jest wydać miliard ... Ciekawy jestem jakie patenty mają inni.
    5 punktów
  10. Okazuje się, że ten miś nie jest taki mały 😉. Tak czytam ten wątek i czytam i czytam....... Chyba faktycznie mi się nudzi 🤪 Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
    5 punktów
  11. Chirurg o wirusach ma taką wiedzę jak elektryk o elektrowniach Nie mniej jednak moja małżonka jest lekarzem,neonatologiem i pediatrą ( jako neonatolog ma wiedzę o wirusach większą niż chirurg ), odradza wyjazd do Włoch... PS. Ostatnio ktoś tu pisał że lekarze to żołnierze firm farmaceutycznych, jak jej to przeczytałem to jej ręce opadły...
    5 punktów
  12. A od osoby otyłej mogę się zarazić otyłością? W jaki sposób, rzuci we mnie tłuszczem i zacznę się robić gruby? Cukrzyk mnie zarazi cukrzycą i będę chory od kontaktów z nim? Litości, przestań, bo pogrążasz się takimi komentarzami.
    5 punktów
  13. Jakich insynuacji? Przecież to potwierdzony fakt, że wirus przenosi się drogą kropelkową. Przebywając w otoczeniu, w którym wirus funkcjonuje, ryzyko zarażenia się jest podwyższone. Okres inkubacji to może być nawet kilkanaście dni. Więc bardzo prawdopodobne jest, że możesz się zarazić wirusem, nie mieć objawów, a mimo wszystko nim zarażać. W związku z czym szansa przywleczenia tego do kraju i twojego otoczenia jest więcej niż wysoka. Czego tu nie rozumiesz?
    5 punktów
  14. Zupełnie pusto zrobiło się dziś po 15. Lał deszcz i wszystkich wywiało. Warunki ciężkie, ale daliśmy rade Jeśli nie spadnie śnieg to będzie ciężko z utrzymaniem. Teraz w Bukowinie grzmi i się błyska
    5 punktów
  15. Dzisiaj koniec ferii warszawskich, a tym samym ogólnopolskich. To było widać we frekwencji. Ogólna niepewność czy w ogóle ośrodek ruszy z powodu wiatru także się przyczyniła do luzu na stokach. Problem z sezonówkami "słowackimi" nadal nie jest rozwiązany, dostałem zastępczą na 1 dzień. Ogólnie warunki, tam gdzie nie było przetarć, które były do ominięcia całkiem dobre. Miękko, równo, powoli. Wiatr dodatkowo spowalniał. Zjazd z Kopy bez odpychania nie byłby możliwy. Trasy jeszcze wszystkie czynne. Kolejek ZERO do godziny 12 kiedy zaczęło mocno padać i się zwinęliśmy. Miło było spotkać Moruńka w jego ostatnim 16 dniu w Szczyrku oraz Rafała mającego dopiero drugi dzień w sezonie dla siebie bez "instruktorki" .
    5 punktów
  16. Jestem przekonany, że czytali. Zasięg Forum Skionline jest olbrzymi. Nie ma się czemu dziwić.
    4 punkty
  17. Zamykają już pierwsze wyciągi we Włoszech: Funivia Malcesine Monte Baldo ATTENZIONE⚠️ CHIUSURA ANTICIPATA DEGLI IMPIANTI AL PUBBLICO da domani 25 febbraio 2020
    4 punkty
  18. Jeżeli tylko Biuro nie odwoła wyjazdu to jesteśmy oboje zdecydowani ,nawet jeżeli trzeba będzie podpisać jakieś zobowiązanie np. leczenia na własny koszt koronawirusa. Nic takiego nam na 100 procent nie grozi!Dalej twierdzę ,że jest to histeria ,w części rozdmuchana przez środowisko lekarskie .Nie wszyscy lekarze poddają się panice co widać po niektórych ich wypowiedziach w mediach. Zaraz spadną gromy, ,,Biorę to na klatę''.
    4 punkty
  19. Cerna Hora- 19.02 Cześć. Dzisiaj relacja z Cernej Hory. Parkujemy na Hofmanky- jest jeszcze miejsce, płatny 70 koron, tuż przy przy szybkiej, 6-osobowej, ogrzewanej kanapie Leitnera. Meldujemy się przy wyciągu o 9:30. Pogoda? Pochmurno, na dole ok -1 lekki wiaterek. Kupujemy Skipassy na 2 dni- ok 1700 koron i do.... kolejki Trasa 5a. Po wystaniu się w kolejce ok 8 min, wjeżdzamy na górę- podwiewa, mleko, kiepska widoczność. Pierwsze szusy, myślę jest dobrze, równo, świeży opad był. Więc trochę pośmigamy tylko sporo ludzi miejscami. Pogoda się posypała. Zaczęło wiać- zwłaszcza przy gondoli z początku drobny śnieżek. Później to już się rozsypało na maksa. Taki, ala sCyrk z tą gondolą, kolejeczka ok 20 min a co tam, poczekamy, kto nam broni? Gondola 8 osobowa, szybka. Niestety kultury trudno tu szukać, każdy się pcha, młodzież z Niemiec nawet zaczęła tańczyć i machać rękami przy kiepskiej muzyce, ale to nam nie psuje humoru, bo trasy są fenomenalne. Cały czas pada, jazda w puchu, niewielkie muldy jest ok. Temperatura na górnej stacji Gondoli ok -4 ale i wiatr i mleczko. Uciekliśmy do wyciągu Protez- nawiedzona kanapa Doppelmayr'a każdego praktycznie ścinała z nóg. Ale coś za coś, ludzi znacznie mniej, kolejki max 5 min a trasy bajeczne. Pogoda bez zmian, a nawet zaczęło mocniej sypać. Zaczęło sypać i od razu mniej ludzi No ale niestety nie wszystko jest tak super. Zawaliłem- krawędzie już tępe więc już nie było takiego Fun'u- wykastrowane , dodatkowo jazda w puchu to też nie jest niebo dla niebieskich sztachet. Mam nadzieję że @marboru się ze mną zgodzi Także jazda na spokojnie. Korzystamy póki możemy. Godzina 14, szukamy knajpy by się trochę ogrzać, cali biali i mokrzy już jesteśmy. Wszędzie pełno ludzi! Znajdujemy kawełeczek miejsca w knajpce przy orczyku A10. Szybka wymiana baterii, łyk grzańca i wracamy. Po godzinie 15 wyszło słoneczko- w końcu. Zdjęcie z kija musi być Warunki nadal bardzo dobre- dość równo, puch aż jesteśmy w szoku, że tak się trasy trzymają. No i niestety miałem wypadek- stłuczone prawe kolano i bark. Zaliczyłem czołowe- nie mówcie jak, no ale jednak się udało. Snowboardzista który jechał przy samej krawędzi trasy, postanowił nagle skręcić iż zaczął jechać pod górkę "pod prąd" i akurat trafił na mnie.. Prędkość nie wielka akurat no ale strzał był. Pozbieraliśmy się i pojechaliśmy powoli dalej. Godzina 16. Zjeżdżamy do parkingu, nadal warunki ok i słoneczko. Widoczek z parkingu. Auto obsypane, po dzisiejszym opadzie. Było co odśnieżać Zapakowani. Wracamy do Szklarskiej. Jutro w planach Pec. Drogi jak widać- biało i ślisko. Zima nastała i znowu miejscami zaczęło sypać. Brakuje tylko Last Christmas Reasumując. Bardzo pozytywnie nas zaskoczył ośrodek. Trasy ciekawe, urozmaicone, bardzo dobrze przygotowane. Ludzi sporo, ale wszystko się płynnie rozkładało- no dobrze, że zaczęło sypać to gondola została znacząco odciążona. Pogoda uświadomiła mnie, że membrana w kurtce już nie daje rady. Mimo wszystko jesteśmy bardzo zadowoleni. Dziękuje za uwagę i do następnej relacji
    4 punkty
  20. Sygryda Storrada, czy ktoś zna tą postać historyczną? Córka Mieszka I i Dobrawy Przemyślidanki czeskiej księżnej, siostra Bolesława Chrobrego, ale przede wszystkim spleciona losami z kilkoma państwami europejskimi. Królowa szwedzka, duńska, norweska i angielska. Na przełomie X i XI wieku, jedna z najbardziej wpływowych postaci ówczesnego świata. Jej polskie imię Świętosława. Skandynawski przydomek Storrada - „Dumna”, "Harda". Nassfeld – zaskakuje podobnie jak polskiego pochodzenia, wpływowa, historyczna Królowa. Karyntia może być dumna posiadając taki ośrodek i śmiało mogę napisać, że jest to diament w koronie stacji narciarskich tego regionu Austrii. Drugi dzień jest równie radosny jak pierwszy. Wstajemy rano i czujemy się rozgrzani, pełni wigoru i chęci do dalszej jazdy. Śniadanie jemy w pośpiechu, cieszymy się słonecznym porankiem i to jeszcze bardziej nas pobudza do działania. Kawa… tak, ta chwila z magicznym napojem jest jedynie chwilą, krótkiej pauzy i zadumy. Jedziemy! Z Villach do celu mamy ponad godzinę drogi. Wykorzystujemy ten czas na posłuchanie audiobooka „Królowa” drugiej części, po „Hardej” powieści Elżbiety Cherezińskiej. Na miejscu, w Tropolach jesteśmy tuż przed uruchomieniem tutejszej gondoli. I całe szczęście, bo Nassfeld jest sporym ośrodkiem, i by dostać się na górę szybko, trzeba być wcześnie, by nie wpaść w dużą kolejkę do gondoli. Na parkingu również byliśmy jednymi z pierwszych i mimo, że mieliśmy niewielką drogę do pokonania, do stacji dolnej, to podwozi nas te kilkanaście metrów kolorowy wagonik podpięty do olbrzymiej maszyny Catepilara. Nassfeld - cześć 1 Jesteśmy na górze! Minęliśmy dwie stacje pośrednie i wspięliśmy się do Kofel Center. Tutaj przywitały nas monumentalne, brązowe "kloce". Widok w stronę doliny, z której przybyliśmy: Gondola: Rozglądamy się po okolicy i już wiemy, że będzie to świetny narciarsko, ale również krajobrazowo dzień. Ruszamy na trasy. Paula po każdym zakończonym fragmencie zjazdu uśmiecha się i cieszy jak dziecko. Narty trzymają, jest doskonale! W którą stronę jedziemy? Kierujemy się do wschodniej części ośrodka, w stronę terenów wokół Gartnerkofel 2195 m npm. Tutejsze trasy narciarskie robią na nas kolosalne wrażenie. Jazda na nich jest szybka, bezpieczna, długa. Jest szeroko, a trasy wypieszczone przez ratraki. Wciągamy się w stronę imponujących swą urodą skał. Znajdujemy się teraz w punkcie, z którego widać niemalże wszystkie tereny narciarskie Nasffeld. Nasz wzrok przykuwają widoki, tutejsze przestrzenie oraz horyzont olbrzymich gór po stronie włoskiej tutejszej granicy. Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy się nie wcisnęli w tutejszą panoramę Potężne szczyty i granie w oddali powodują, że robimy dłuższą przerwę by wczuć się w miejsce. Cieszymy się napełnieni pozytywną energią gór. Sięgamy wzrokiem i obiektywem aparatu fotograficznego daleko, daleko do Italii. Przyciąga niczym magnes najbliższa nas formacja skalna Gartnerkofela... Z innej perspektywy wygląda imponująco! Brązowe, masywne, olbrzymie skały... Wychwytujemy wzrokiem dzieło doskonałego rzeźbiarza jakim jest natura. Jeździmy na nartach w obrębie tej części stacji narciarskiej. Kilka razy pokonujemy tutejsze trasy. Robimy zdjęcia ale również kręcimy ujęcia do naszego klipu z wyjazdu. Przyśpieszamy, bo do odwiedzenia inne trasy, inne miejsca w ośrodku. CDN
    3 punkty
  21. Kolejna góra którą znałem tylko w letniej odsłonie. Dzięki. A pamiętamy ją, oj pamiętamy. A szczególnie nasze nogi. Wjechaliśmy tam tą starą gondolą, połaziliśmy trochę w koło, oglądając krzesełka odpoczywające sobie na zielonej murawie i w końcu zapadliśmy na obiadek w lesie w takim mini schronisku Golden Hute. Dojechał tam jeszcze jeden rowerzysta (gieroj), było miło i smacznie. Tylko jak wyszliśmy to: 1. do gondoli solidna godzina z buta - ostatnia odjeżdża o 16tej 2. kolacja o 18tej - trzeba jeszcze kawałek podjechać samochodem 3. jest 15:30 No to biegiem na dół do samochodu. Na kolację zdążyliśmy, tylko potem parę dni to łatwiej było chodzić na rękach.
    3 punkty
  22. Cześć A kto neguje cokolwiek??? Chodzi tylko o nienakręcanie spirali. Rozdziel te dwie rzeczy. Mamy dane, mamy sugestie i zalecenia co robić. Mamy informacje o rozwoju sytuacji na bieżąco. A tu czytam o spiskach, tragediach itd. Czytam o tym, że lekarzom nie należy wierzyć bo są niektórzy mądrzejsi itd. To jest tzw,. p... p... Jeżeli można co zrobić należy działać natychmiast, jeżeli nie mogę nic zrobić to po co to wałkować??? Pozdrowienia
    3 punkty
  23. To może warto, zamiast dyskutować anonimowo i przerzucać się argumentami napisać, coś w stylu: Słuchajcie, sprawa jest poważna. Jestem Adam Iksiński, czynny w zawodzie lekarza od XXXX, specjalizacja chirurgia. Na temat koronawirysa myślę, to, to i to. Taki głos, zwłaszcza od osoby z odpowiednią wiedzą, autentyczną chęcią pomocy byłby naprawdę mocny. Oszczedziło by, to pewnie wielu negatywnych emocji. A może by się znalazł inny lekarz, wówczas dyskusja miałaby naprawdę fachową podstawę? A tak, to? Sam widzisz.
    3 punkty
  24. Mam wrażenie, że co po niektórzy nakręcają spiralę strachu... Po co te nerwy, czerwone dyslajki? Luz! Najgorzej, to podejmować decyzje na podstawie anonimowych wpisów na forum. Czy ktoś, zwłaszcza z nagle uaktywnionych Forumowiczów jest lekarzem? Każdy jest dorosły jak mniemam i zdaje sobie sprawę z ryzyka. @janek57 wracaj na forum, nie obrażaj się na pojedyncze, nieprzychylne wpisy. PS. Austrię odradzam...wróciłem zarażony... Tam też ryzyko jest duże 😲 PS2. Nie dam się przebadać i zamknąć w izolatce, w marcu muszę na narty...
    3 punkty
  25. Na tej stronie dane są aktualizowane na bieżąco. https://bnonews.com/index.php/2020/02/the-latest-coronavirus-cases/ I coś z humorem:)
    3 punkty
  26. @surfing - dziękuję za ten wpis. Cieszę się, że ktoś wykazał się empatią. @janek57 jest panem w wieku okołoemerytalnym i - jak sam kiedyś pisał - stać go na jeden wyjazd narciarski w sezonie, zapewne kosztem sporych wyrzeczeń. Rok temu w ostatniej chwili zbankrutowało biuro podróży, a teraz ta zaraza. Straszny niefart - współczuję i rozumiem, że człowiek reaguje frustracją. Myślę, że biuro odwoła wyjazd - obyś tym razem, Janku, szybko dostał kasę i mógł jeszcze w tym sezonie pojechać gdzie indziej, gdzie jest bezpieczniej. I chciałabym, żebyś pozostał na forum.
    3 punkty
  27. Nie lubie sie powtarzac ale widze ze siejesz herezje na dwoch roznych forach. Temat jest wazny, pozwole sobie powtorzyc to co juz napisalem na tym drugim ...moze da to komus do myslenia. Nikt nie wie jaka bedzie finalnie smiercionosnosc tego wirusa - i dlatego takie srodki ostroznosci. Twierdzenie wiec ze na chwile obecna smiertelnosc jest niewielka wiec nie ma co sie przejmowac i mozna smialo jechac w dowolne miejsce chociaz (nie wiedziec czemu!) zamykaja te regiony jest....hmm wg mnie nierozsadne Oby historia z przeszlosci sie nie powtorzyla. https://pl.wikipedia...atach_1918–1919 Pandemia przetoczyła się w okresie 12 miesięcy w latach 1918–1919, w trzech osobnych falach, przez Europę, Azję, Afrykę i Amerykę Północną. Pierwsza fala nadeszła wiosną 1918, była wysoce zakaźna, ale łagodna w przebiegu i nie wzbudziła zaniepokojenia[1]. Pierwszy przypadek został odnotowany w hrabstwie Haskell w stanie Kansas w USA w styczniu 1918 roku. Niewielka liczba mieszkańców hrabstwa Haskell została wcielona do wojska w Fort Riley w Kansas, gdzie 4 marca 1918 kucharz Albert Gitchell zgłosił się do lekarza z temperaturą 39,5 °C. Wkrótce dołączyli do niego kapral Lee Drake i sierżant Adolph Hurby. W ciągu dwóch dni u 522 mężczyzn w obozie zaobserwowano objawy infekcji[2]. Druga fala, od sierpnia 1918, odznaczała się niezwykle wysoką śmiertelnością. Wystąpiła jednocześnie w trzech rejonach: w Breście we Francji, w Bostonie w USA i we Freetown w Sierra Leone[1]. Największe ogniska grypy występowały na froncie i w obozach, skąd choroba z łatwością przenosiła się na ludność cywilną. Nawet przy najlepszej opiece medycznej 1/3 chorych umierała.
    3 punkty
  28. ale Polak potrafii, znajdzie jakies niezablokowane granice , pojedzie przez balkany, ukraine, czy tez nawet Ural zeby tylko nie stracic 400 pln zaliczki ktora wplacil na hotel
    3 punkty
  29. Główny Inspektor Sanitarny nie zaleca podróżowania do Chin oraz Korei Południowej, Włoch (w szczególności do regionu Lombardia, Wenecja Euganejska, Piemont, Emilia Romania, Lacjum), Iranu, Japonii, Tajlandii, Wietnamu, Singapuru i Tajwanu (ze względu na szerzenie się wirusa w populacji). https://gis.gov.pl/aktualnosci/komunikat-dla-podrozujacych-nr-30-23-lutego-2020-r-opracowano-na-podstawie-danych-ecdc-oraz-who/
    3 punkty
  30. A w Chinach to tez jest histeria rozdmuchana przez srodowisko lekarskie? Czy rzad Chin pozwililby sobie na cos takiego biorac od uwage w jaki sposob uderza to w ich gospodarke?
    3 punkty
  31. Kurcze... Byłem nie tak dawno na granicy występowania wirusa... W hotelu dwa autokary Chińczyków. Paula przeziębiona... Chyba coś się dzieje 😱😉
    3 punkty
  32. Życzę Wam udanego wyjazdu. Czekam kiedy ta historia tak szybko zniknie jak się szybko pojawiła. W ostatnich latach już było trochę tych,, groźnych epidemii'' Znam trochę środowisko lekarskie i dla mnie większość to tylko wyszkoleni żołnierze firm farmaceutycznych. Niestety utrudnienia podczas wyjazdu mogą być, czego nikomu nie życzę.
    3 punkty
  33. Nie tak do końca taki "niegroźny" co grypa sezonowa. Wg. oficjalnych danych Rządowego Centrum Bezpieczeństwa oraz Światowej Organizacji Zdrowia grypa sezonowa rocznie może dotknąć od 5 do 10% dorosłych i 20-30% dzieci, a śmiertelność grypy sezonowej wynosi 0,1-0,5% (tzn. umiera 1 do 5 na 1000 osób, które zachorowały). Natomiast śmiertelność po zachorowaniu na koronawirusa SARS-COV-2 wywołującego chorobę COVID-19 wynosi co najmniej 3% (jeśli podzielimy liczbę zmarłych przez liczbę zainfekowanych), chociaż bardziej prawidłowo wypadałoby liczyć stosunek zmarłych do wyleczonych i wyjdzie większy procent. Tak czy siak daje to kilkukrotnie wyższą śmiertelność przy zbliżonej jak podkreślają naukowcy zdolności do rozprzestrzeniania się co znana nam od zawsze grypa sezonowa. Ponadto dużo więcej osób wymaga hospitalizacji niż w przypadku zwykłej grypy co podnosi wydatki na służbę zdrowia. Co więcej niektórzy naukowcy w tym chińscy mówią, że zdarzają się przypadki ponownego zachorowania na ten sam szczep koronawirusa po krótkim czasie od wyleczenia, co wydaje się dość groźną cechą bo oznacza, że niektórzy mogą chorować w kółko na to samo. Po prostu matematyka przemawia za tym, że to jest jednak trochę groźniejsze od grypy sezonowej i nie chcielibyśmy, alby na stałe się taki bakcyl na świecie zadomowił. Ja jestem za tym, aby zrobić dużo aby to dziadostwo wytępić.
    3 punkty
  34. O 10 melduję familię na Luckach. Wszędzie bez kolejek poza B2 (3-5 minut), śnieg ciężki ale lodu spod śniegu niemal do końca stwierdzamy nieznaczne ilości. Odsypy jak odsypy - naturalny proces degradacji tras. Smigamy od Lucek po Brhliską dolne "tarasy", nieśmiałe podrygi w mieszanych duetach na 10b, 1,11. Pogoda sprzyja, lekki plusik umiarkowane zachmurzenie. Po 13 przyszła ochota na pierwszą wizytę na południowej stronie ośrodka. I tu zaczyna się przygoda. Wskakujemy na stare krzesło Otupne-Lukowa które ledwo doturlało się do mety, wiatr wzmaga się nieakceptowalnie zwłaszcza dla mego ośmioletniego 35-kilogramowego skarbu. Nie trzyma pionu nawet bez nart. Na odcinku z Konskiego Grunia widzę lawinę "gleb". Szybka decyzja: lunch w Von Roll Lukowa, może się uspokoi. Nic bardziej mylnego. Na aplikacji 95km/h a czas tylko potęguje podmuchy. W międzyczasie za oknem B4 B5 zamykają, gondola ledwo chodzi, więc jedyna droga w dół to nogi/narty. Małżonka z Oliwką zjeżdzają turystyczną 5 a, ja narty pod jedną a szkraba pod drugą pachę i pieszo w dół. Mała nienawidzi takich wąskich trawersów nad przepaścią w normalnych warunkach a co dopiero dziś. Momentami ciężko utrzymać i ją i dobytek w kupie. Pomocna para młodych Rosjan zwozi sprzęt na Rovną Holę, gdzie również stoi już B1. Za chwilę podjeżdza tam również skuter służb medycznych wezwany przez "nadgorliwych" rosjan. Odsyłam Horską Służbę, zakładamy narty i do samochodu. Jestem padnięty "akcją" jak po dobrej 5-kilometrowej "ściance". Respect for Mountain. Droga do Polski w rzęsistym deszczu, okolice Buczkowic i Bielska konkretne podmuchy wiatru. Zapowiada się "nieciekawa" noc. Mała będzie miała uraz do tej góry jeszcze długi czas.
    3 punkty
  35. Nassfeld - cześć 2 Teraz eksplorujemy zjazdy znajdujące się na zboczach Madritschen Kopf oraz Tressdorfer Hohe - na poniższym zdjęciu widoczne na wprost. Pod wyciągami zaczyna robić się tłoczniej. Narciarze poruszają się jednak w przeciwną stronę do nas i nie czekamy dłużej niż dwie minuty do wyciągów. Zaliczamy trasę numer 40 - jest fantastyczna! Trasę 23. Przejeżdżamy przez środek miasteczka, pomiędzy budynkami, po szosach asfaltowych - przygoda! Na tych miejskich fragmentach należy uważać na sprzęt. Pojawia się trochę ciemnego śniegu z drobnymi kamyczkami. Jeździmy tutaj ostrożnie. Zaliczamy przejazd slalomem na części trasy 21 przy orczyku i po zrobieniu wszystkich tras zmierzających do Sonnenalpe Nassfeld, przedzieramy się dalej! Wszystkie kolorowe linie ośrodka Teraz szusujemy w okolicach Troghohe oraz Trogkofel 2280 m npm (widoczne na wprost na poniższym zdjęciu): Podążamy tam trasą 63. Tutejsza tablica informacyjna: Przytrasowe atrakcje: Docieramy do punktu widokowego, górna stacja gondoli 22, Troghohe 2020 m npm. Za moimi plecami Italia. Granica Austrii i Włoch, to charakterystyczne miejsce Paula jest bardziej Włoska... ...a ja austriacki Widok w stronę Włoch jest cudowny! Z drugiej strony, kolejna niezwykła formacja skalna 😮 Kontynuujemy jazdę trasą czerwoną 70... ...a później czarną 75: Dół tej trasy zbiega się przy dwóch stacjach kolejek 22, 23. Przy wagonikach 23, trasa czerwona 77: Dzień kończymy na trasie prowadzącej do Tropollach, bardzo długa i malownicza 80. Robimy ją dwa razy. Nasz drugi dzień pobytu w Karyntii kończymy rysując na mapach takie oto kształty... Jesteśmy zachwyceni miejscem! Trasami, widokami, rozmachem stacji narciarskiej! Nassfeld, to prawdziwy diament w koronie ON Karyntii Będziemy tęsknić za tutejszą przestrzenią... marboru i Paula
    3 punkty
  36. W niedzielę udało mi się wyrwać ze szponów szczyrkowskiej sezonówki i pojechaliśmy w rodzinnym gronie do Oravskiej. Jak zwykle za przełączą Glinka inny zimowy świat. Piękna zima ze świeżym opadem. Auto zaparkowałem w wyższej części parkingu gdzie woda nie dochodzi. Jazda na Oravskich stokach to może nie ekstremalne doznania, a mimo to dzień spędzony wyśmienicie.
    3 punkty
  37. @lika trochę Cię nie rozumiem. Przecież zapowiadali bardzo silne wiatry, naprawdę nie patrzyłeś w prognozę? Bo nie uwierzę, że specjalnie wybrałeś się na Chopok z dziećmi wiedząc, że będzie wiało 100 km/h czy nawet więcej. Ja bym tak zrobił, nie będąc pewnym co do zjazdu (głównie chodzi o dziecko) siedziałbym tam choćby do nocy.
    2 punkty
  38. Dyskutujący ze sobą Panowie! naprawdę nikomu z osób, które wahają się czy jechać na narty czy nie, nie jest potrzebne zawalanie forum waszymi opiniami. Raczej jesteśmy zainteresowani faktami i rozwojem sytuacji niż waszą niepotrzebną tu dyskusją. Szukam informacji, aktualności a muszę brnąć przez wasze dywagacje i dokopywać się linków i czytać między wierszami. także Panom już dziękujemy! :)
    2 punkty
  39. To akurat wiemy . Wszyscy tutaj jesteśmy nosicielami tego wirusa, czasem się uaktywnia trudnym do opanowania pędem do jazdy na nartach. Ja też miałam tygodniowy atak niedawno i chyba będzie nawrót, może trochę mniej ostry ...
    2 punkty
  40. Będziemy mieli bloga z izolatki ! Kurczę, a my jechaliśmy z jakimiś Azjatami w gondoli w Gastein, a teraz Darka bolą zatoki 🤔. Czy to wirus?
    2 punkty
  41. Aktualnie nigdzie na świecie nie jest bezpiecznie. Włochy ryzykowne, fakt ale w pl ten wirus zapewne też już jest. Nie ma co się błotem odrzucać. Każdy ma swój mózg, ja aktualnie myślę co z moim wyjazdem do at za tydzień, bo nikt nigdzie nie zagwarantuje bezpieczeństwa. Przerabialiśmy ostatnimi laty kilka wirusów, myślę najbardziej niepokoją się firmy farmaceutyczne które sprzedadzą szczepionki.
    2 punkty
  42. Dzięki chłopaki za krytykę i rady, właśnie miałem podpytać co w takiej sytuacji najodpowiedniejsze. Surfing, zacznę ćwiczyć takie zjazdy z małą, podobnie jak przewóz na plecach co proponował przygodny Rosjanin. Pewnie niepotrzebnie też zakotwiczyliśmy w tej restauracji w nadziei na poprawę sytuacji, a potem to już była kwestia mentalnego podejścia do całej sytuacji córki (brak współpracy jak wspomnialiście). Ale to nie pora i miejsce na roztrząsanie kwestii wychowawczych. Dzisiaj całe południe i górne partie stoją, to tak w temacie.
    2 punkty
  43. 'Ze wzgledu na sytuację epidemiologiczną we Włoszech i ostrzeżenia wydane przez GIS w Polsce zwracam się z prośbą....' mail do hotelu przez booking.com
    2 punkty
  44. U Ciebie niestety to poszło w drugą stronę - gdybyś miał możliwości, to byś tych co chcą jechać zamknął w wiezieniu. 🥱
    2 punkty
  45. Myślę, że szedłbym trochę tym tokiem myślenia, tzn. intensywnie trzeba śledzić jak władze włoskie radzą sobie z epidemią i jak duży jest przyrost liczby chorych. Jeśli przyrost zostanie zahamowany to znaczy, że chorzy są w szpitalach i jest w miarę bezpiecznie, jak codziennie jest dużo nowych przypadków to znaczy, że wciąż wielu jest "na wolności" i jest niezbyt niewesoło.
    2 punkty
  46. @fredek321 policz ile miesięcznie osób umiera na zwykłą grypę - gdzie masz dostępne szczepionki corocznie modyfikowane. Widzisz gdzieś tą panikę w mediach, że pandemia grypy na świecie? A przecież zabija więcej osób niz covid2019 @Kubis Nie prawie, 215:
    2 punkty
  47. Witam serdecznie. W moim przypadku j fascynacja studiowania jazdy techniką Telemark osiągnęła poziom głębokiego zaangażowania i tzw. "czucia". Staram, się zrozumieć każdy ruch, poznać jego istotę i wykorzystywać w sposób jak najbardziej efektywny. Radość płynąca ze świadomej ale nie siłowej, wymuszonej jazdy,jest nie do opisania. Dopasowanie elementów techniki do warunków terenowych,śniegowych, sytuacyjnych jest wykonywana automatycznie a na dodatek lekko i ze szczególnym naciskiem na poprawność techniki, która nie wybacza błędów. Sprawdzam zachowanie się nart o długościach od 167-210 cm o diametralnie różnych promieniach skrętu i ich przeznaczeniu. Każda zmiana skutkuje nowymi, bogatymi doświadczeniami i otwiera możliwości studiowania techniki bez ograniczeń technicznych. Co do stylu "retro", to ja tak cały czas.... Z pozdrowieniami: Wariat jazdy techniką Telemark i do tego stary upierdliwy grzyb.
    2 punkty
  48. No ja wczoraj prawie do końca z młodym od 19:00. W oczy rzucały się Luxtorpedy walące na krechę bez mrugnięcia okiem i polegli na dole w cukrze, jak Grunwald 😉😀 Mimo to był to najlepszy wybór aby trznowac z młodym
    2 punkty
  49. Patrzę raz na zdjęcia , a raz za okno i raz z zachwytu popadam w smutek.....ach ta nasza zima.No dobra opuszczę rolety i zostanę przy relacji
    2 punkty
  50. "Ostatki" na nizinach czyli nocna jazda w stacji Sabat Krajno. Gratulacje dla ośrodka, że przy takiej pogodzie udaje się utrzymać stok. Warunki dla miłośników freeski bardzo dobre. Stacja przerosła moje oczekiwania - jak na ośrodek nizinny to jest tutaj kawał fajnej, łagodnej trasy (podobno 800 metrów).
    2 punkty
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...