Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      33

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Ch4rvel

    Ch4rvel

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      148


  3. fredek321

    fredek321

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      2 398


  4. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      4 153


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.02.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dzisiaj ostatki i kilka fotek z tych zacnych terenów😛
    12 punktów
  2. Heiligenblut – Grossglockner, czyli „Wielki Dzwonnik” Ski Część 2 Jazda do góry orczykiem Hochfleiss odbywa się do wysokości 2902 m npm, po kilku zjazdach i zaliczeniu wszystkich tutejszych tras. Pogoda poprawia się jeszcze bardziej...a my, co? Postanawiamy wspiąć się, najpierw na nartach (GS Skituring), potem jedynie w butach narciarskich, na tutejszy szczyt mieszczący się na wysokości 2989 m npm - Giajdtroghohe. Wieje, pada drobny śnieg ale zaczyna robić się pięknie! Odzyskujemy humor, werwę i radość z bycia w górach wysokich. Tutaj widoczność, ładna pogoda, to klucz! Robimy sesję zdjęciową Paula: Nie było łatwo - 87 metrów w pionie i odległość ok 350 metrów skutecznie nas rozgrzało i dostarczyło odpowiednią ilość endorfin. I jeszcze raz razem I ponownie Paula Pamiątkowa tabliczka znajdująca się przy krzyżu. Widoki tutaj są fantastyczne!!! Jak tu będziecie, to bardzo, bardzo polecamy by się również wybrać na taką przechadzkę Widok na Hocharn 3254 m npm: To po lewo od szczytu na jakim się znaleźliśmy, a po prawej stronie? A z bliska wygląda, to tak: Szczyt Hoher Sonnblick 3106 m npm oraz Obserwatorium Meterologiczne. Jak wyczytałem, jest to najwyższe takie obserwatorium na świecie działające cały rok. Funkcjonuje ono od 125 lat i zostało zbudowane przy użyciu prymitywnych wyciągów liniowych w roku 1886 roku. Tutaj też zanotowano najniższą temperaturę w Austrii -37,4 stopnie C. Jedziemy w dół - koniec przygody ze zdobywaniem szczytu. "Wielki Dzwonnik" pokazuje nam się jedynie przez parę sekund pomiędzy chmurami... jedynie sam szczyt - nagrało się nawet na krótkim klipie Myślimy sobie... dobre i tyle. Mamy jednak nadzieję, że jak z powrotem przeniesiemy się na tereny z poranka, to nam się ukaże. Jeździmy genialną trasą 2. Przeciera się, przeciera... Widok w stronę doliny, którą tu przyjechaliśmy autem: Ale niestety wybija godzina 16...i nic Chmura Spadamy na dół, przebieramy, chowamy narty i? I jest!!! Zaszczycił nas, pokazując w pełnej odsłonie! Na zbliżeniu widać jak mocno wiało tego dnia na wysokościach powyżej trzech tysięcy metrów. I po sekundzie... Piękny!!! Olbrzymia i monumentalna piramida zrobiła na nas olbrzymie wrażenie. Trochę żałujemy, że nie mieliśmy przyjemności spojrzeć na niego z wyższej wysokości, ale radość z tego że jednak wyłonił się dla nas i pokazał było ukoronowaniem tego narciarskiego dnia. Wracamy radośni do hotelu. Podsumowanie nart: Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula
    11 punktów
  3. Matterhorn, Mont Blanc, tam szusowaliśmy w zeszłym roku. Na ten sezon zaplanowaliśmy jazdę na nartach przy najwyższym szczycie Austrii i pod Eigerem. Wyjazd do Karyntii, to pierwszy z celów. Grossglockner, którego wysokość wynosi 3798 m npm już od dawna elektryzował nas nie tylko swoją monumentalną, charakterystyczną sylwetką, ale również piękną nazwą „Wielki Dzwonnik”. By zrealizować nasze założenie, czwarty dzień naszego SkiSafari spędziliśmy w ośrodku narciarskim Heiligenblut – Grossglockner. Wszystkim, którzy chcieliby zdobyć, na własnych nogach, top Austrii polecam serdecznie książkę Moniki Witkowskiej „Góry z Duszą. Tom I”. Znajdziecie tam, nie tylko opis szlaku, ale również opisana jest tam logistyka wspinaczki, koszty i wszystkie niezbędne informacje. Oczywiście pozycja zawiera również piękne fotografie. My, być może w tym roku przyjedziemy do Heiligenblut z rowerami szosowymi, i to na nich chcemy przejechać osławioną drogą Großglockner-Hochalpenstraße. Wjazd na ponad 2500 m npm i widok na lodowiec Pasterze. Trzymajcie kciuki za powodzenie naszych wspólnych z Paulą planów. Wracajmy do relacji. Na miejsce, z hotelu mieliśmy do pokonania 146 km. By zdążyć na otwarcie ośrodka musieliśmy wstać wcześnie rano, bo już o 5:40. Szybkie śniadanie, upewnienie się co do pogody w internecie i jedziemy… Ma być oczywiście pięknie i słonecznie – tylko taka aura gwarantuje nam obejrzenie z bliska monumentalnej góry. Jedziemy! Heiligenblut – Grossglockner, czyli „Wielki Dzwonnik” Ski Część 1 Niestety prognozy się nie sprawdzają. Pomimo, że po drodze mamy słoneczko i błękitne niebo, to po dotarciu na miejsce, na większej wysokości, jest zupełnie inaczej. Chmury i niewielkie opady śniegu, brak kontrastu. Taka sytuacja potwierdza tylko to, że wysokie góry są nieprzewidywalne i przy dynamicznej, tego rocznej pogodzie może stać się wszystko. Cóż? Życie... Parkujemy w miasteczku przy drodze nieopodal dolnej stacji gondoli. Docieramy do głównego miejsca w ośrodku. Tutaj mamy możliwość jechać dalej w górę, bądź wybieramy niesamowicie ciekawą kolej podziemną i możemy przedostać się na drugą stronę góry, drugą część ośrodka. Gondola w górę: Gondola pod ziemię... Mapa ON: Zaliczamy pierwszy z wymienionych wyciągów. Zaliczamy wszystkie możliwe zjazdy w tej części "Ski Dzwonnika". Jedziemy trasą niebieską i fragmentem czarnej pod kolejną gondolę i kolejną błękitną linię, przy wyciągu orczykowym. Następne dwa wyciągi orczykowe po drugiej stronie wraz z trasami. Kontrast jest słaby, pada śnieg - nie ma jak zrobić zdjęcia. Postanawiamy uciekać do "kreta" i drugą stronę ON. Ile jest tutaj naturalnego śniegu? W nocy też padało. Trasy choć przygotowane, to niestety po pół godzinie były już rozkopane. W nocy musiało spaść ok 15 cm świeżego śniegu i stąd takie warunki. Stacja "metra" z drugiej strony góry: Warunki na trasach, widoczność w tym miejscu jest dużo lepsza - to była dobra decyzja, o zmianie strony stacji narciarskiej. Jest mróz - działają lance. Wieje spory wiatr - jest zimno. Paula marznie. Zaliczamy kilka razy genialny zjazd... 11a widoczna z oddali - trasa na grani, wzór "S", to widoczny na górze płotek: Zaliczamy wszystkie warianty na tej górze. Do jej połowy szybkie krzesło, do części szczytowej prowadzi orczyk. Nie lubię jeździć pod pracującymi lancami. Klimat miejsca... Górna stacja krzesła: Tereny free... Ilość śniegu na szczycie: Wychodzi słońce i zaraz nam się humory poprawiają. Spodziewałem się twardych, szybkich warunków, to na nogach GS. Źle się nie jeździło i uważam, podobnie jak @Mitek, że to uniwersalna narta...jak później się okaże nadaje się również do skiturowania... "Druga Połowa" mi padła...to trzeba było uzupełnić kalorie, by odzyskała werwę Jedliśmy przy dolnej stacji kolejki krzesełkowej - jedzenie bardzo smaczne Niestety "Wielki Dzwonnik", pomimo, że niebo zaczęło się robić błękitne pozostawał w chmurze. Czy ukaże się nam tego dnia? Ci co śledzili mój wątek "on line" na forum, dotyczący wyjazdu do Karyntii, wiedzą, że tak... ...ale o tym, w części 2. CDN
    10 punktów
  4. Dziś ostatni dzień krótkiego wypadu na Podhale. Padło na Rusiń-Ski ze względu na bliskość oraz bezpłatny skibus. Wziąłem karnet 4h za 80 zł i hop na stok! Niestety kolej Porsche była zamknięta, dlatego pozostała czwórka i talerzyk. Na początku było niesmowicie twardo. Wczorajszy mokry śnieg zamarzł i na wierzchu utworzyła się skała. Po ok. 2-3h jazdy narciarze nieco zdarli śniegu i warunki stały się idealne. Kolejek nie było, lecz czasem na stoku robiło się gęsto (naliczyliśmy 5 szkółek - młodszyh i starszych). Dwa razy pojechaliśmy trasą widmo z prawej strony talerzyka i raz kawałek pod "szóstką". Żeby wrócić do czwórki, trzeba było pokonać strumyk Po pewnym czasie uśmiechnęło się do nas także słońce. Jak dla mnie piękny 14. dzień ma nartach w sezonie. Ja już wracam pociągiem, ale znajomi zostają do jutra, także zapewne wrzucę tu jakieś foto Z kolejowo-narciarskim pozdrowieniem Marcin ~Leitner
    10 punktów
  5. Narciarskie rodzinne wypady mają trochę plusów. Miło jest edukować narciarsko pociechy, zmobilizować do tego typu aktywności małżonkę i zobaczyć uśmiech całej ekipy po udanym dniu. Często jednak nie jest to łatwy kawałek chleba. Kto choć raz musiał pilnować, czy komplet sprzętu jest zabrany, wszystko ubrane, a do tego wysłuchiwać uwag o stromych schodach, marznących palcach we wszystkich kończynach, głodzie po pół godzinie jazdy, potrzebie wycieczki do toalety w najmniej odpowiednim momencie, ten wie że potrafi zabić to radość z każdego wyjazdu w góry. Do tego dochodzi oczywiście konieczność szukania odpowiednio łagodnych tras. Tak więc znowu jestem w Tylicz Master Ski. Wczoraj lało. Kontynuacja ulewy miała miejsce przez znaczną część nocy, jednakże nad ranem deszcz przeszedł w śnieg. Po raz pierwszy tej zimy musiałem odśnieżać samochód, spadło chyba nieco ponad 5 cm. Entuzjazm studził mocny wiatr. Prognozy były jednak optymistyczne, w miarę upływu dnia wiatr miał zelżeć, a do tego zapowiadano słońce. Prognozy się sprawdziły. Od wczesnego popołudnia pogoda była bardzo dobra. Wcześniej jednak mieliśmy namiastkę prawdziwej zimy. Temperatura około zera, mocny wiatr i padający śnieg. To wszystko przełożyło się na warunki, wczoraj ciapa, dzisiaj po nocnym mrozie totalne lodowisko. To nie było tak, że pojawiały się placki lodu. Na nartostradzie liczącej około 1200 metrów, lodowisko było na około 900 metrach. Przykładem może być poniższa fotka: Wbrew pozoru dramatu nie było. Trasy są płaskie, więc lód nie przeszkadzał za bardzo. Przynajmniej mi czyli narciarzowi wyposażonemu w świeżo serwisowane narty:). Miejscami było całkiem przyjemnie, bardziej strome fragmenty, położone zwykle w Master Ski pomiędzy drzewami, były pełne świeżego nawianego puchu. Jeździło się po tym świetnie Jak wspominałem, w miarę upływu dnia pogoda drastycznie się poprawiła, temperatura wzrosła, lód puścił i było niemal idealnie. Wszystkie warianty przejazdów przerobione po kilka razy, a cała nasza ekipa zadowolona. Aha. Frekwencja całkiem spora pomimo końca ferii. Rano byliśmy może dziesiątym samochodem na parkingu, około 14 parking główny był pełny w około 80 %. Tutaj jeden z wariantów przez pola. Jeszcze przy pełnym zachmurzeniu: Wieczorem postawiłem na coś nieco bardziej ambitnego. Wyskoczyłem samotnie na jazdę wieczorną na Słotwiny Arenie. Ta opcja to pewniak. Zawsze jest świetnie i pomimo krótkiej trasy, można zrobić sporo kilometrów w naprawdę dobrych warunkach. Jazda oczywiście na bieżąco, ale frekwencja całkiem dobra. W kategorii sztruks roku wygrywa poniższy:). No dobra alpejskie sztruksy niektórych forumowiczów są lepsze. Powiedzmy jednak, że ten wygrywa w kategorii sztruks wieczorny. Dopiero dzisiaj zwróciłem na to uwagę. Mały kamyczek do ogródka Pingwina na Słotwinach. Oświetlenie trasy jest takie sobie.
    8 punktów
  6. Ludzie, a to tak żeby nie zwariować Andrzej Milewski. Mój Tyrol coś się niebezpiecznie oddala Pozdrawiam
    6 punktów
  7. Tak dla rozruszania tematu, bo podupada ostatnio Relacja prosto ze Szcyrku 😆
    5 punktów
  8. Andrzej Rysuje dzisiaj w "formie" jeżeli chodzi o włoskie klimaty:
    5 punktów
  9. A to idealnie Pani trafila. Forum internetowe to idealne miejsce na znalezienie aktualnosci i informacji. Forum to oczywisnie nie miejsce na dyskusje i wyrazanie swoich opini. Uwazam ze nalezy tego zabronic - tylko suche fakty i aktualnosci!!! Oczywiscie tylko te na ktorych Pani zalezy. Ze swojej strony wyrazam ubolewanie ze osmielilem sie wyrazic swoja opinie i narazic Pania na koniecznosc niepotrzebnego przewijania przez Pania tego watku.
    5 punktów
  10. Cerna hora- 20.02 No niestety bądź stety zawitaliśmy znowu tutaj. Dlaczego? Otóż okno pogodowe spowodowało iż w Pecu zabraklo miejsc parkingowych, skibusy były przepełnione, a na trasach na prawdę tłoczno. Uznaliśmy, że wracamy do Cernej. Tutaj się okazuje, że brak miejsc parkingowych!! Jedziemy do Cerny Dul. Tutaj to samo, w tył zwrot. Ponownie do Cernej. Koniec końców parkujemy w Svoboda nad Upon i szybko do Skibusa. Startujemy z Gondoli o godzinie 10:35. Pogoda? Słoneczko temperatura ok 0. Podchodzimy do Gondoli i kolejka na 30 min Pozdrowienia dla Szczyrku Na Nasze szczęścia tuż przy wejściu do Gondoli pogoda się załamała, przyszedł wiatr i zrobiło się pochmurno Ale nam to nie przeszkadza i śmigamy dalej. Warunki dobre, ale pojawiają muldy. Na trasach duża frekwencja. Jazda na bieżąco, kolejki w zależności od wyciagów. Hofmanky Express 3-4 min. Protez 2-7 min. Gondola 10-30 min. Niestety kolano bardzo dokucza. Noc była ciężka, ale jakoś daję radę. Zaczął sypać śnieg, a co za tym idzie frekwencja zmalała. Warunki coraz gorsze. Jedynie górne części tras się dobrze trzymały, niżej już spore muldy. Dobre warunki nadal w dolnej części trasy 5a. Ze zjazdu do wyciągu Protez zrobił się kabaret. Śnieg mokry, sypki i 0.5 metrowe miejscami muldy. Co zaś coś, przynajmniej jazda bez kolejek. Koniec końców kończymy jazdę. Godzina 16 schodzimy do Skibusa. Miłe zaskoczenie- Pan z ośrodka stał na przystanku i pomagał by każdy wsiadł do odpowiedniego busa. 16:20 jesteśmy z powrotem przy aucie. Wracamy do Szklarskiej na obiadokolację Wieprzowina po Karkonosku- polecam! Podsumowując. Dzisiaj się trochę pobawiliśmy kamerą, ale i fajnie pojeździliśmy pomimo silnego bólu kolana. Warunki śniegowe jak i pogodowe były bardzo dobre. Niestety trochę późno trafiliśmy i trasy były już zmęczone. To już koniec, z powodu kolana nie będzie już ostatniego dnia na nartach- w planach był Harrachov. Postanowiliśmy udać się na termy Następnego dnia się spakowaliśmy i wynieśliśmy z hotelu. Jedziemy na dwie godzinki na Termy Cieplickie. Wygrzaliśmy i zrelaksowaliśmy się. Teraz powrót do Szarej Rzeczywistości. Wypadzik bardzo udany, a pogoda na szczęście się nie sprawdziła Dziękuje za uwagę.
    5 punktów
  11. Pierwszy raz od czasów podwójnego krzesła, zawitałem na Czarnej Górze. Przywitany w okienku kasowym karteczką pt. "kolej Żmija dziś nieczynna", nie czułem się zniechęcony, bo jako najciekawsze pamiętam trasy przy głównej kolei. A że dawno tu nie byłem, to trasy mi się wcale nie nudziły. Bo i są ciekawe. Naturalny śnieg wokół niestety "wymiotło" całkowicie, nawet w okolicy samej przełęczy (800-900m). Nad Czarną Górą przez większość czasu chmury, rozpogadzało się dopiero przy wjeździe na dolną polanę. Kolej ":Luxtorpeda" szybka i wygodna, czas oczekiwania 0-5 minut, więc wyjeździłem się porządnie. Parametry podane na dolnej stacji kolei nieco odbiegają od tych, krążących po sieci, mianowicie kolej ma "teoretyczną" przepustowość 2400 os/h, a nie 3000 os/h, a ta rzeczywista (mierząc po odstępach czasowych, w jakich kanapy docierają na górę) wynosi 1728 os/h. Kolej jest krótka i stroma, co powoduje, że wjazd trwa bardzo krótko w porównaniu ze szczyrkowskimi. Ta przepustowość jest jednak i tak nieco zbyt duża jak na dwie trasy, z których 90% narciarzy wybiera czerwoną "B". Śnieg na niej był wyślizgany, ale do przeżycia (jak na tą ilość ludzi). Mimo zatłoczenia, nie zaobserwowałem dziś zbyt wielu początkujących narciarzy (może gorzej jest w weekendy) - wszyscy poruszali się z podobną prędkością, nikt nie zatrzymywał się na zakrętach - na podobnych miejscach w Beskidach "trup ściele się gęsto". Podobnie przy wsiadaniu na kanapę - żadnych problemów znanych ze Szczyrku, jakby inna grupa narciarzy. Choć też peron wygodny, więcej miejsca i czasu na stanięcie we właściwym miejscu. Ośrodek jest wzorem zorganizowania, zupełnie inaczej niż kiedyś. Jakby powstał kilka lat po "nowym" Szczyrku i nauczył się na jego błędach, eliminując mankamenty. Na trasie "A" narciarze obserwowani z kolejki, poruszali się podejrzanie pewnie, jakby nie zważając na stromiznę. Okazało się, że śnieg na tej trasie był miękki, jakby ratrak przejechał po trasie gąsienicami, ale z podniesionym "pługiem" (czy jak to się nazywa) do wyrównywania śniegu, dzięki czemu trasa była wprawdzie pełna małych grudek, ale za to bezpieczna i niewyślizgana. Dopiero niżej, na wypłaszczeniu pojawił się widoczny "sztruks" i od razu nabierało się prędkości. Niestety od wypłaszczenia w dół, trasa jest już praktycznie wytarta do lodu i ziemi - już sobie ją chyba podarowali i skazali na zamknięcie w ciągu kilku dni - ubity jest jeden wąski pas. Natomiast na "B" bardzo dobre warunki do samego dołu. Zatem w tym sezonie Ricky i CG zaliczone, w planie jeszcze Ramzova (gdzie też byłem w czasach 2-osobowego krzesła) i Dolni Morava, gdzie nie byłem nigdy.
    5 punktów
  12. Dzisiaj cały dzień na najpopularniejszej chyba obecnie stacji w okolicy czyli na Słotwiny Arenie. Poranek znowu z marną pogodą - deszcz ze śniegiem. Przed 10:00 padać na szczęście przestało i właśnie mniej więcej wtedy zaczęliśmy jazdę. Na początek Słotwinka, coś idealnego dla dzieci. Prościutka i krótka trasa, z chyba najkrótszą w Polsce ( a może i na świecie😉), wypasioną sześciosobową wyprzęganą kanapą. Mimo, że w całym ośrodku frekwencja więcej niż przyzwoita (jak na okres po feriach i w środku tygodnia), tak na Słotwince jeździ początkowo 10 osób. Z czasem chętnych przybyło, chyba głównie z tego powodu, że stan trasy, w przeciwieństwie do trasy głównej, był idealny. Początkowo sztruks przykryty minimalną warstwą świeżego śniegu, później już bez sztruksu ale nadal dobrze. Tak to mniej więcej wyglądało:) Po nieco ponad godzinie junior idzie na zasłużony odpoczynek do karczmy (spokojnie nie idzie sam;)), ja z córą przenosimy się pod główny wyciąg. Tu warunki znacznie gorsze, ciężki mokry śnieg, duże odsypy. Jednak jeżdżąc bocznymi wariantami przez las, było znacznie lepiej więc bawiliśmy się dobrze, również wtedy gdy po przerwie na stok wrócił syn. Później jeszcze chwilowy powrót na Słotwinkę i powrót do centrum Krynicy. Około południa pogoda zrobiła się już naprawdę niezła. Kilka stopni na plusie i przebijające się słońce. Podsumowując - jak wygląda jazda na Arenie po feriach? Wszystko na bieżąco lub niemal na bieżąco. Ludzi jednak całkiem sporo, stan tras zróżnicowany ale wyjeździć można się bardzo. Na tutejsze trasy, a właściwie trasę, bo Słotwinka nie ma sztucznego oświetlenia i nie działa, wróciliśmy z córą wieczorem. Oczywiście było rewelacyjnie. Jak zawsze. My walczyliśmy do upadłego na stoku, a tutejsza brygada ratrakowa walczyła w tym czasie na zamkniętych wieczorem trasach. Jutro przecież też tu przyjedziemy, więc sztruks dla nas musi być:)
    4 punkty
  13. A w fakcie i super expressie co napisali?
    4 punkty
  14. To mi nawet przypomniało historię, że po zamachach w Tunezji, wiele osób rezygnowało z wyjazdu na wakacje w tamten rejon, ale podobno było całkiem sporo chętnych z Polski, bo było tanio. OK - jak ktoś kalkuluje, że ryzyko jest niskie i chce korzystać z okazji cenowych, a przy tym dobrze się z tym czuje to jest OK. Z drugiej strony my wczoraj uznaliśmy, że co to za wakacje, podczas których człowiek się będzie zastanawiał, czy gość których kichnął w gondoli, to był tylko przeziębiony, czy coś bardziej. To ma być przyjemność, a nie kolejne źródło zmartwień. Z tych powodów zdecydowaliśmy się zrezygnować z wyjazdu do Włoch. Ryzyko uznaje za minimalne, ale cholera wie, czy nie będę potem gdzieś koczował dniami na lotnisku, które akurat zamkną, albo tego typu atrakcje. Hotel był wyrozumiały i poprosił o numer konta, mają nam zwrócić zaliczkę. Rent a car też już odwołany i też zwracają kasę. Jedynie co pewnie kasy nie zwróci to Ryanair - ale na ich wyrozumiałość akurat nie liczę 😉 , choć jeżeli lotnisko w Treviso się zamknie do soboty, to może będzie podstawa do zwrotu. Na razie jednak nie zamknęli nawet lotnisk wokół Mediolanu, a myślę że to tam decyzja zostanie podjęta najpierw. Na razie Malpensa, Linate i Bergamo operują normalnie, więc tym bardziej Treviso.
    4 punkty
  15. To już ostatnia relacja z mojego 16 dniowego pobytu w Szczyrku. Dzięki dla @andy-w, Marka, Rafała i Oli za wspólną jazdę i miłe spotkanie. Odnośnie dnia wczorajszego to było bardzo miękko i mokro, co natura wcześniej dała teraz odebrała. Ten cały pobyt, to trochę też tak było, że raz było więcej a raz mniej śniegu. Było i piękne słońce, śnieżyce, kompletnie pusto na bramkach, jak i zdarzały się (raczej sporadycznie) kolejki. Były dni w których karty rozdawał wiatr, a były i takie gdzie wiatru nie było. Wczoraj wyszły drobne przecierki, miejscami sporo wody, śnieg miękki i wolny. W sobotę tłoczno a w niedzielę kompletnie pusto. W sobotę twardo i szybko a w niedzielę miękko i wolno. I za te zmienne warunki lubię Szczyrk. Widokowo. Miejscami tak. A miejscami tak. Dolna ścianka na 3 jeszcze się trzymała. Dojazd do gondoli.
    4 punkty
  16. Ale chyba nie musisz tej dłoni potem do ust pakować 😋 Choroba o śmiertelności póki co niższej niż grypa, a debata jakby ebola na stokach jeździła na nartach ;->
    3 punkty
  17. Starać się o zwrot jeśli polski organizator. Podsumujmy
    3 punkty
  18. Cześć Przede wszystkim: 1. Nie bierze się dziecka "na początku narciarskiej drogi" w wysokie góry. 2. Zmiana pogody w górach z cyklu 20 minut to standard i trzeba o tym wiedzieć. 3. Chopok to bardzo wietrzna góra i trzeba t uwzględniać zawsze, zwłaszcza jak się ma pod opieką kogoś o kim możemy domniemywać, ze sobie nie poradzi. 4. Jeździłem z dziesiątkami kobiet na nartach i setkami dzieci i do zachowań o których piszesz nie można dopuścić, należy je zgniatać w zarodku, głównie autorytetem. 5. Zdjęcie nart i zejście jest najgorszym pomysłem chyba, że decyzje podejmuje osoba słabo się na nartach czująca ale wtedy branie odpowiedzialności za kogoś przy braku do tego kompetencji jest bardzo złą decyzją. 6. Jedyną decyzją w wypadku jakichkolwiek oznak zmiany pogody jest - natychmiast na dół. Każda inna to błąd. 7. Nie możesz dopuszczać aby i Tobie udzieliła się panika. Nawet jeżeli czujesz się niepewnie musisz to tuszować zwłaszcza z dzieckiem. Logiczne myślenie i spokój to podstawa. Dzieci 4-8-12 zawsze się od siebie różnią. Bywałem w sytuacjach gdy dziecko 5-6 letnie zachowywało absolutny spokój a 13-14 letni młodzian o budowie ciężarowca płakał a umiejętnościowo byli to rówieśnicy. Zwożenie kogoś jest raczej ostatecznością ale zdarza się a w wypadku dzieci często, z różnych przyczyn. Jeżeli pewnie stoisz na nartach nie ma problemu. Musiałem to robić wielokrotnie więc uważam, za pewnego rodzaju normę w sytuacjach ratunkowych. Chodzi mi jako wszechwiedzącemu przede wszystkim o jedno: żebyś zapamiętał tą lekcję na zawsze i żebyś rozważniej podejmował decyzję jak będziesz się wybierał z rodziną na Śnieżkę, Giewont czy popływać łódką po Śniardwach. Trzymaj się. Pozdrowienia
    3 punkty
  19. Myślę, że wszystkiemu winny jest JC. Wspólnie z TMR, wyhodowali nowego wirusa. Dzięki niemu tysiące klientów zrezygnuje z Alp na rzecz Szczyrku. JC już na tym skorzystał, forum odwiedza dużo więcej osób niż zwykle, a nawet pojawiają się nowi użytkownicy. ;)
    3 punkty
  20. Dyskutujący ze sobą Panowie! naprawdę nikomu z osób, które wahają się czy jechać na narty czy nie, nie jest potrzebne zawalanie forum waszymi opiniami. Raczej jesteśmy zainteresowani faktami i rozwojem sytuacji niż waszą niepotrzebną tu dyskusją. Szukam informacji, aktualności a muszę brnąć przez wasze dywagacje i dokopywać się linków i czytać między wierszami. także Panom już dziękujemy! :)
    3 punkty
  21. Jak już wszystkie zajączki na Pilsku się z ciebie śmieją jedz na narty do OravaSnow. Potwierdzam, stan z niedzieli 23.02. Pochmurno. Dół +3, góra + 1. Wiatr góra 8 ms czyli trochę powiewało. Pusto. Hektary terenów do zabawy , idealne tereny do nauki i doskonalenia. Trasy bardzo szeroko zrobione. Ośrodek typowo rodzinny - Lehotska a Kohutik dla Rodziców . Przykład jak można dwie infrastruktury połączyć talerzykiem w jedną całość. Poza, z boków tras i pod wyciągami śnieg wolny/mokry. Na trasach OK, przetarć i minerałów brak. Miały być cały dzień na nartach ale byliśmy tylko od 9 do 13:30, wygonił nas deszcz. O 13 zaczęło lać i to na dole i na górze (też deszcz) i tak już lało przez całą drogę powrotną do Katowic. Wyśmienicie spędzony dzień. Mam nadzieję, że ulewa nie zrobi za dużych szkód na trasach, bo z chęcią zawitamy tam jeszcze raz. Pozdrawiam mirekn
    3 punkty
  22. Witam serdecznie. W moim przypadku j fascynacja studiowania jazdy techniką Telemark osiągnęła poziom głębokiego zaangażowania i tzw. "czucia". Staram, się zrozumieć każdy ruch, poznać jego istotę i wykorzystywać w sposób jak najbardziej efektywny. Radość płynąca ze świadomej ale nie siłowej, wymuszonej jazdy,jest nie do opisania. Dopasowanie elementów techniki do warunków terenowych,śniegowych, sytuacyjnych jest wykonywana automatycznie a na dodatek lekko i ze szczególnym naciskiem na poprawność techniki, która nie wybacza błędów. Sprawdzam zachowanie się nart o długościach od 167-210 cm o diametralnie różnych promieniach skrętu i ich przeznaczeniu. Każda zmiana skutkuje nowymi, bogatymi doświadczeniami i otwiera możliwości studiowania techniki bez ograniczeń technicznych. Co do stylu "retro", to ja tak cały czas.... Z pozdrowieniami: Wariat jazdy techniką Telemark i do tego stary upierdliwy grzyb.
    3 punkty
  23. Cerna Hora- 19.02 Cześć. Dzisiaj relacja z Cernej Hory. Parkujemy na Hofmanky- jest jeszcze miejsce, płatny 70 koron, tuż przy przy szybkiej, 6-osobowej, ogrzewanej kanapie Leitnera. Meldujemy się przy wyciągu o 9:30. Pogoda? Pochmurno, na dole ok -1 lekki wiaterek. Kupujemy Skipassy na 2 dni- ok 1700 koron i do.... kolejki Trasa 5a. Po wystaniu się w kolejce ok 8 min, wjeżdzamy na górę- podwiewa, mleko, kiepska widoczność. Pierwsze szusy, myślę jest dobrze, równo, świeży opad był. Więc trochę pośmigamy tylko sporo ludzi miejscami. Pogoda się posypała. Zaczęło wiać- zwłaszcza przy gondoli z początku drobny śnieżek. Później to już się rozsypało na maksa. Taki, ala sCyrk z tą gondolą, kolejeczka ok 20 min a co tam, poczekamy, kto nam broni? Gondola 8 osobowa, szybka. Niestety kultury trudno tu szukać, każdy się pcha, młodzież z Niemiec nawet zaczęła tańczyć i machać rękami przy kiepskiej muzyce, ale to nam nie psuje humoru, bo trasy są fenomenalne. Cały czas pada, jazda w puchu, niewielkie muldy jest ok. Temperatura na górnej stacji Gondoli ok -4 ale i wiatr i mleczko. Uciekliśmy do wyciągu Protez- nawiedzona kanapa Doppelmayr'a każdego praktycznie ścinała z nóg. Ale coś za coś, ludzi znacznie mniej, kolejki max 5 min a trasy bajeczne. Pogoda bez zmian, a nawet zaczęło mocniej sypać. Zaczęło sypać i od razu mniej ludzi No ale niestety nie wszystko jest tak super. Zawaliłem- krawędzie już tępe więc już nie było takiego Fun'u- wykastrowane , dodatkowo jazda w puchu to też nie jest niebo dla niebieskich sztachet. Mam nadzieję że @marboru się ze mną zgodzi Także jazda na spokojnie. Korzystamy póki możemy. Godzina 14, szukamy knajpy by się trochę ogrzać, cali biali i mokrzy już jesteśmy. Wszędzie pełno ludzi! Znajdujemy kawełeczek miejsca w knajpce przy orczyku A10. Szybka wymiana baterii, łyk grzańca i wracamy. Po godzinie 15 wyszło słoneczko- w końcu. Zdjęcie z kija musi być Warunki nadal bardzo dobre- dość równo, puch aż jesteśmy w szoku, że tak się trasy trzymają. No i niestety miałem wypadek- stłuczone prawe kolano i bark. Zaliczyłem czołowe- nie mówcie jak, no ale jednak się udało. Snowboardzista który jechał przy samej krawędzi trasy, postanowił nagle skręcić iż zaczął jechać pod górkę "pod prąd" i akurat trafił na mnie.. Prędkość nie wielka akurat no ale strzał był. Pozbieraliśmy się i pojechaliśmy powoli dalej. Godzina 16. Zjeżdżamy do parkingu, nadal warunki ok i słoneczko. Widoczek z parkingu. Auto obsypane, po dzisiejszym opadzie. Było co odśnieżać Zapakowani. Wracamy do Szklarskiej. Jutro w planach Pec. Drogi jak widać- biało i ślisko. Zima nastała i znowu miejscami zaczęło sypać. Brakuje tylko Last Christmas Reasumując. Bardzo pozytywnie nas zaskoczył ośrodek. Trasy ciekawe, urozmaicone, bardzo dobrze przygotowane. Ludzi sporo, ale wszystko się płynnie rozkładało- no dobrze, że zaczęło sypać to gondola została znacząco odciążona. Pogoda uświadomiła mnie, że membrana w kurtce już nie daje rady. Mimo wszystko jesteśmy bardzo zadowoleni. Dziękuje za uwagę i do następnej relacji
    3 punkty
  24. Witam. Tak jak obiecałem- pełna relacja z pierwszego dnia naszego tripu na narty Wybór nie był prosty, praktycznie do samego końca rozmyslałem gdzie by tu pojeździć. Rozważałem następujące stoki: Pec pod Snezkou, Cerna Hora, Dolni Morava, Harrachov, Spindlerowy Mlyn, Szrenica, Karpacz- Winterpol. Koniec końców wybór padł na: Pec, Cerna Hora i Dolni Morava. Wyjazd o 6:15 (18.02) i od razu pędzimy na Dolni Morava, droga spokojna bez większych przeszkód. Na miejscu meldujemy się o 9:00. Pochmurno, lekki wiatrek,temperatura ok 2-3 stopni, ale wiatr potęgował odczucie chłodu. miejsce na parkingu było- jest dobrze. Ubrani, zapięci no to Hop na górę. Wjeżdżamy kanapą (U slona). Jak widać, śniegu mało w porównaniu do ubiegłego roku.- Snowpark, funline zamknięte. Trasa 1a- równo, miękko. Śnieg ciężki, mokry no więc jazda taka sobie jak dla Stockli No ale lecimy dalej. Wjeżdżamy jeszcze raz i jedziemy trasą widokową 5/6 i przenosimy się Zdjęcie dla porównania z ubiegłego roku. Wjeżdżamy kanapą (Sneznik)- zaczyna wiać, na dole deszcz, Podczas wjazdu przechodził deszcz w śnieg. Jak widać trasa 2 zamknięta- szkoda. Dalsza część trasy 2 i 2a- tak samo- śnieg ciężki, mokry pojawiły się odsypy. Ludzi przybywało- kolejka miejscami 3 min. Postanowiliśmy zostać na tej stronie. Widoczek ze Slamnika. Silny wiatr ale orczyk daje radę. Równo twardo, lodowo, sztruks jest pięknie! To coś dla mnie. Jedziemy! Zjeżdżamy 3 na dół. Od polowy "trójki" powtórka z rozrywki z warunkami. W między czasie wyszło Słońce, potem znowu padało i tak w kółko. Chamski wjazd w kadr 😆 Bawimy się dalej. Z godziny na godzinę trójka puszczała, czwórka cały czas twardo równo i nadal ze sztruksem. Godzina 14 jedziemy coś zjeść. Wybór padł na Skalke Takie oto cudo. Mocne 3/5 Kotlet miejscami podeszwa- sosik dobry, surówka mniam, ziemniaczki chłodne. Pojedzeni wracamy na stok! Wracamy trasą nr 1- istne pobojowisko. Szybko powrót na 4 i 3. Trasa nr 3 też już puściła kompletnie, a trasa nr 4 jak zwykle sztos. Jest 16 czas się zbierać, warunki trudne, jutro też jest dzień, a to dopiero mocna rozgrzewka. Oczywiście była gleba- musiała być do filmu Po za tym daleka droga do Szklarskiej Poręby. Więc pakujemy graty i w drogę! Podsumowując- prognozy się średnio sprawdziły, jesteśmy zadowoleni bo pojeździliśmy, pobawiliśmy się i pośmialiśmy. Warunki dość fajne. Oczywiście trochę ponagrywałem - kamera znowu cyrki robiła, no ale jakoś dała radę.Jutro w planach Cerna Hora Dziękuje za uwagę
    3 punkty
  25. Mam wrażenie że ten temat był trochę moderowany. Ciekawe czy biorący udział w tej dyskusji chociaż przez chwilę się zastanowili ile jest prawdy w medialnych wiadomościach. Moim zdaniem media nakręcają spirale strachu. Rozmawiałem na ten temat z znajomym lekarzem i on też w to nie wierzy. Powiedział że coś tu nie pasuje, nie ma możliwości żeby tak szybko jak było to robione stwierdzić że jest to ten wirus, są potrzebne badania laboratoryjne. A nie gorączka i za godzinę w mediach info że to ten wirus. Uważam że większość informacji to bzdury a Chiny są blokowane a nie że same się blokują. Mi to się doskonale wpisuje w wojnę handlową z USA. Nie dziwiła Was od początku reakcja giełd, która była i jest niewspółmierna do sytuacji. Gdym miał zaplanowany urlop w Włoszech to bym pojechał, jedynie czego bym się obawiał to problemów na granicy. Mnie to zawsze fascynuje jaką ludzie mają krótką pamięć, pamiętacie ostatni wirus na który na szczęście Polska nie zakupiła szczepionek!? W magiczny sposób zniknął. Znam sytuacje gdzie spanikowana znajoma się tym świństwem zaszczepiła, trzy tygodnie nie chodziła do pracy i myślała że umrze. A ptasia, świńskia grypa! Ale to już było, no to trzeba coś nowego wymyślić, tamto już nie robi wrażenia.
    2 punkty
  26. Dzięki za prezentację kolejnego nieznanego mi ON. Do zdjęcia "Druga Połowa" mi padła.. to aż Ewę zawołałem (żeby pokazać jak wygląda padnięta druga połowa). Paula nie daj mu się tak wykańczać!!!
    2 punkty
  27. Z ciekawostek szczepilem dziś dzieci u pediatry, która niezależnie od tego prowadzi poradnie tzw. Medycyny podróży. Ponieważ zdarzały mi sie egzotyczne wyjazdy na różne kontynenty bywam pacjentem Pani doktor i szczepie sie tam przeciw różnorakim chorobom przed takimi wyjazdami, niezależnie od przyprowadzania tam dzieci na rutynowe szczepienia. Rozmawialiśmy o sytuacji we Włoszech. Pani doktor przyklasnęła mojej decyzji o rezygnacji z wyjazdu i powiedziała, żeby absolutnie sie w tym momencie na narty do Włoch nie wybierać.
    2 punkty
  28. https://www.youtube.com/watch?v=NZnd3dnRiA0
    2 punkty
  29. 2 punkty
  30. Odpuszczamy wyjazd - nie możemy sobie pozwolić na ewentualną dwutygodniową kwarantannę... Dziękuję, dobranoc i do usłyszenia w innych wątkach.
    2 punkty
  31. Jest po prostu ignorantem. Zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu.
    2 punkty
  32. Śliną, łzami - jaki to problem? Klamka, poręcz w pociągu, taca w hotelu, wózek w markecie itp.
    2 punkty
  33. Mina kolegów z pracy kiedy ponad tydzień po powrocie z urlopu zaczynasz słabo wyglądać i mówisz, że byłeś na nartach w Trentino.
    2 punkty
  34. Tak czytam was i czytam i większość z was chyba przeoczyła najważniejszy aspekt tej choroby: jej rozpowszechnianie. Zarazić się można: - przez transmisję poprzez powietrze: kichanie, kasłanie - poprzez przeniesienie wydzielin z rzeczy/przedmiotów/powierzchni zawierających wirusa do błon śluzowych/oczu - poprzez dość bliskie (fizyczne) kontakty z nosicielem. Na tyle bliskie by zaistniały powyższe warunki. Choroba ma przebieg mocniejszy od grypy. Czy ktoś z was, z grypą jeździł na nartach? na rowerze? biegał? To choroba która wpędzą większość ludzi do łóżka - a nie do uprawiania aktywności sportowych. A to właśnie podczas nasilenia efektów grypopodobnych ludzie najczęściej kichają/kaszlą. - Ale większość się obawia chorych na stoku, a dokładniej w gondoli/kolejce. Chciałbym was zobaczyć jak jeździcie z grypą na nartach 😆 Czytam o nieświadomych nosicielach tej choroby która objawiła się dopiero po jakimś czasie - w jakim stopniu taka obca osoba jest wam w stanie przekazać wirusa? Całujecie się z nią? Rozmawiacie z nią w odległości kilkunastu cm od jej twarzy, by przypadkowo fragment śliny trafił na waszą twarz? Ludzie - trochę logiki i spokoju, a nie podsycania klimatu jakby świat się kończył. Zalecenia CDC w tym temacie są dość klarowne - higiena osobista po trzykroć. Mógłbym wam rzucić statystyki ilu facetów po odejściu od pisuaru w kinowej toalecie myje dłonie. Przerazilibyście się.. to co było już tutaj napisane - ludzie sami sobie gotują taki los.
    2 punkty
  35. Kiedyś zrozumiesz jak zaczniesz jeździć że to całkiem inna jazda ,łopata to łopata i w tym samym rozmiarze różnice nieodczuwalne nowe
    2 punkty
  36. Nie smućcie się. Dwadzieścia kilka lat temu wchodzę na sale operacyjną nacinać potężny ropień na udzie u narkomana. Chory przed znieczuleniem mówi, że jest nosicielem HIV. W ciągu sekundy zostałem na sali sam z chorym. Teraz nie robi to żadnego wrażenia. Podwójne rękawiczki, gogle albo przyłbica z szybą i tyle.
    2 punkty
  37. Tak jest. Na nic. Będziemy mieli "grypę" o wyższej śmiertelności. Przyzwyczaimy się.
    2 punkty
  38. Dwie osoby są w Innsbrucku, jedna - z podejrzeniem i symptomami choroby - w Linzu.
    2 punkty
  39. Ale czym jesteś zaskoczony - spójrz na byle jaką kretyńska reklamę firm farmaceutycznych w TV - "mam grypę, ale wezmę xxxx i będę się czuć dobrze i dalej siedzieć w pracy" Miliony ludzi na świecie chorych przebywa z chorobą pośród ludzi - bo nie chcę stracić dniówki, bo nie dostał się do lekarza, bo to, bo tamto. Pół biedy jak to przeziębienie, ale powyższe reklamy kreują złudzenie, że jak weźmie coś na swoją grypę to może nadal funkcjonować jakby był zdrowy.
    2 punkty
  40. Nie wiem, czemu się dziwicie ludziom, którzy żyją z wynajmu, opłacają czynsze, podatki, personel itp. Spróbujcie coś odwołać w Białce na tydzień przed i liczcie na zrozumienie górali Pani odpisała @JK92 w możliwie delikatny sposób, jaka jest sytuacja. W momencie, gdy pojawią się urzędowe decyzje będzie mogła zapewne ubiegać się o jakieś odszkodowania, czy też ubezpieczenia - stąd furtka do zwrotu kasy.
    2 punkty
  41. Tak bo Ty wiesz z cala pewnosci kogo co interesuje na tym forum.
    2 punkty
  42. Droga Pani, proszę sobie zapisać w zakładkach: https://www.worldometers.info/coronavirus/ https://wwwnc.cdc.gov/travel/notices/watch/coronavirus-italy Od tej chwili, te forum na którym tak frywolnie sobie dyskutujemy stanie się zbędne w tej kwestii dla Pani 😋
    2 punkty
  43. Chirurg o wirusach ma taką wiedzę jak elektryk o elektrowniach Nie mniej jednak moja małżonka jest lekarzem,neonatologiem i pediatrą ( jako neonatolog ma wiedzę o wirusach większą niż chirurg ), odradza wyjazd do Włoch... PS. Ostatnio ktoś tu pisał że lekarze to żołnierze firm farmaceutycznych, jak jej to przeczytałem to jej ręce opadły...
    2 punkty
  44. Goldeck – część 2 Na początek drugiej części - zdjęcie czarno-białe... Powoli chmury ustępują i ukazują się naszym oczom sąsiednie szczyty Trasa 5: Paula w akcji marboru i znak Widok z jeziorem, w stronę Villach. Oczywiście robimy sobie wspólną fotkę w Goldecku Zaliczamy również dwie tutejsze skirouty. Szeroko... Pusto... Czego chcieć więcej? Słońce Lotnisko? Robimy sesję filmową. Jest gdzie Pomiędzy trasami można pojeździć free - niestety warunków nie ma Poniżej na zdjęciu muldy poza trasą...no chyba, że ktoś lubi jazdę po twardych muldach - to takie warunki, w czasie naszego pobytu były. Widok, z drugiej strony góry - trasa 5, na grani. Czyż Goldeck nie jest charakterystyczny? Główna restauracja - tu jemy drugi lunch, po którym robimy jeszcze kilka zjazdów i kończymy. Trzeci dzień na nartach mieliśmy naprawdę udany! Goldeck - Złoto Karyntii? Zdecydowanie tak. Nam się tutaj bardzo podobało. Mało, ale doskonałe trasy - luz, brak kolejek i przede wszystkim trzymające bardzo dobre warunki, do końca dnia, trasy narciarskie. @mifilim miałeś rację - bardzo nam się podobało! Jeśli ktoś lubi kameralne, niewielkie ośrodki - to, to miejsce powinien odwiedzić. Ściganci w postaci marboru i Pauli mieli tutaj co robić Pozdrawiamy serdecznie!
    2 punkty
  45. A od osoby otyłej mogę się zarazić otyłością? W jaki sposób, rzuci we mnie tłuszczem i zacznę się robić gruby? Cukrzyk mnie zarazi cukrzycą i będę chory od kontaktów z nim? Litości, przestań, bo pogrążasz się takimi komentarzami.
    2 punkty
  46. Zupełnie pusto zrobiło się dziś po 15. Lał deszcz i wszystkich wywiało. Warunki ciężkie, ale daliśmy rade Jeśli nie spadnie śnieg to będzie ciężko z utrzymaniem. Teraz w Bukowinie grzmi i się błyska
    2 punkty
  47. Tegoroczny sezon zacząłem w niewielkim (na rozgrzewkę) ośrodku Ricky - około pół godz. za Zieleńcem. Od granicy w Mostowicach, a zwłaszcza na przełęczy po czeskiej stronie, droga całkowicie nieodśnieżona - i może dlatego nawigacja kieruje trasą o 15 minut dłuższą przez Lewin Kłodzki. Ale spróbowałem i ostrożnie da się przejechać. Na przełęczy mnóstwo zaparkowanych aut z narciarzami biegowymi, chyba były jakieś zawody. Ricky to ośrodek niewielki, położony na wysokości 750-1000m (245m przewyższenia), ukryty w całości w lesie. Składa się z poczwórnej, niewyprzęganej kanapy oraz wyprzęganego talerzyka, który mimo iż jedzie trochę szybciej, ma trasę załamaną, więc na jedno wychodzi. Ale ma dużo krótszą kolejkę - mimo weekendu prawie na bieżąco, a do krzesełka ok. 5-10 minut. Na uwagę zasługuje też fakt, że obsługa podaje tu talerzyki (na ogół wyciągi Tatrapomy są samoobsługowe) i to już na czerwonym świetle, przez co narciarze jadą bardzo gęsto, co zwiększa przepustowość. Ruszanie bardzo łagodne jak na ten typ wyciągu. Niestety nie dociera on do samego wierzchołka, na dole też trzeba do niego kawałek podejść z trasy niebieskiej. Wśród aut na parkingu, naliczyłem tylko jedno polskie na około 60 mijanych. Tzw. górny parking prawie cały zajęty - przy wjeździe stał facet z informacją, że brak miejsc, ale mnie przepuścił - widocznie na bieżąco kontroluje stan miejsc. Z dolnego nie wiem jak dostać się wyżej, czy są jakieś skibusy, za to z powrotem jest niby zjazd na nartach (drogowskaz przy wyciągu), ale nie wiem w jakim stanie. Ogólnie trochę śniegu wokół tam jest. Dolny parking też był w dużym stopniu zajęty. A to około 1,5km niżej. Pogoda dzisiaj w sam raz - nie było może pełnego słońca, a jak tam dotarłem to było nawet pochmurno, ale widoczność nie najgorsza. Ośrodek może niczym nie zachwyca, ale nie ma też czego się przyczepić. Karnety różnego typu - punktowe / godzinowe. Trzy trasy do wyboru (niebieska, czerwona, czarna), ruch na stokach, jak i stan śniegu też powiedzmy umiarkowane. Dotarłem tam na 11-tą i jako-tako można było pozjeżdżać, tworzyły się dopiero lekkie odsypy. Stoki nachylone na południowy-wschód, więc z czasem robiły się miękkie. Końcowy odcinek niebieskiej dostępny tylko czerwonym skrótem, więc takim zupełnie początkującym odradzam - niektórzy wcześniej skręcali w jakąś dróżkę przez las. Na dole szkółka z wyciągiem taśmowym oraz spiker, komentujący przez megafon zawody dzieciaków na ringu, "ubranych" w przeźroczyste kule jak do zorbingu. Klimatyczny, mały ośrodek, ma wszystko czego potrzeba.
    2 punkty
  48. Rozsądna decyzja. Zawsze może Cię spotkać coś takiego https://fakty.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/aktualnosci/news-turysci-utkneli-w-hotelu-na-teneryfie-powodem-osoba-z-korona,nId,4346716
    1 punkt
  49. No ja wczoraj prawie do końca z młodym od 19:00. W oczy rzucały się Luxtorpedy walące na krechę bez mrugnięcia okiem i polegli na dole w cukrze, jak Grunwald 😉😀 Mimo to był to najlepszy wybór aby trznowac z młodym
    1 punkt
  50. Trochę polatane - pierwsze migawki, kamerzysta niestety coraz słabiej nadąża .. Pozdrawiam, M.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...