Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.12.2021 w Odpowiedzi
-
Dzisiaj pełna lampa. Chwilo trwaj. Czułem się trochę jak chomik na kołowrotku, tyle tych zjazdów i wjazdów kanapą do góry. Trochę brakowało Słotwinki i przejazdu na nią (to duże urozmaicenie). Był dziś też obiad na stoku, z bardzo dobrym jedzeniem (żona obiecała mi szubienicę - za to codzienne ranne wstawanie na urlopie, i dostałem to na co zasłużyłem). Rano mało ludzi, co było do przewidzenia. Sztuczny tłok na trasie, na pierwszym planie robi moja córka. Później, równie pusto. Pełna lampa (czego nie było w prognozach). Słonko, coraz więcej słońca. Okoliczne górki za chwilę, przy odrobinie mrozu (dziś cały dzień na minusie), będą przekształcone w trasy narciarskie. U konkurencji Areny też sporo śniegu. Było tak. Chwilo trwaj. Szubienica od żony, dostałem to na co zasłużyłem. Była przepyszna. Restauracja na dole, ma dobre jedzenie, krótka karta, pizza. Wszystko czego potrzeba (w rozsądnych cenach, czego nie można napisać o każdej knajpie przy naszych stokach - patrz jedna taka na K, od kufla czy Kulfona).20 punktów
-
18 punktów
-
W Czarnej Górze bywam sporadycznie, w zasadzie to tylko na treningach lub zawodach. Dzisiaj był wyjatek, rodzinie się nie odmawia. Od czasu zmiany starej babci na luxtorpedę dla mnie zdecydowanie za dużo narciarzy na trasach które są zbyt wąskie. Jak na pogodę dzisiaj, do tego niedzielę tłumów nie było, a od 14 zdecydowanie się rozluźniło. Warunki na B i przy efce dobre, twardo i mało odsypów. Trasa A rozkopana przez ratraki (celowo) i nie ma sensu się tam pchać, do czasu otwarcia. Pogodowo było idealnie, słonecznie, bezwietrznie i kilku stopniowy mróz. Reżim sanitarny nieznany, nikogo nie widziałem w maseczkach. Obie kanapy jeździły zapełnione w całości (do 14). Dystansu w kolejkach też nie było, na szczęście kolejek też nie, im później tym lepiej. Nie mogę się jeszcze przyzwyczaić do nowego widoku Śnieżnika... Po godzinie 16 ratraki ruszyły do pracy Wracałem do domu przez Nową Rudę, chciałem sprawdzić co się dzieje Sokolcu i Rzeczce. Miłe zaskoczenie, bo większość tras na Górniku działa, włącznie z nocną jazdą i armatki śnieżą wszystkie. To pokazuje przewagę ośrodka finansowanego przez gminę i prywatny Na Stoku w Rzeczce gdzie było ciemno i chyba czekają do świąt z otwarciem... Pozdrawiam serdecznie.18 punktów
-
16 punktów
-
14 punktów
-
Czantoria postawiła mocno na rozwój systemu śnieżenia. Postawili na armatki i lance światowego lidera i sa tego efekty. Cały team ludzi tam pracujących jest naprawdę zaangażowany i mocno im kibicuję. Żeby nie odbiegać od tematu; dzisiaj na Podhalu pięknie od rana. O 8mej mocno na minusie i warunki bajeczne, przy minimum ludzi. Po 2h w Olczan Ski, aby zdążyć przed obiadem szybka skiturka w Jurgowie; tam tez ludzi niewiele; czynna jedna trasa, wiec skiturowo gramolilem sie w góry czarna raz i zamknięta czerwona raz drugi, a zjechałem sobie dwa razy po trasie. Super dzień. Przede mną jeszcze 2h popołudniu w Olczan-Ski13 punktów
-
Moruniek otwierał, a ja zamykałem Arenę. Powiem krótko. Takiego warunku jak dzisiaj na wieczornej dawno nie było! Mega śnieg - idealny - jak na pokazówkach z YT. Zero ludzi, delikatne -3 na blacie. 2,5h jazdy i nogi wchodzą do tyłka. Pieski (dobermann) gryzą ostro. A tak poważnie - odszczekuję wszystkie negatywne komentarze, które kiedykolwiek napisałem pod adresem nart popularnych/sklepowych. Toż to idealna zabawka! IMHO idealne narty dla 99% narciarzy. Komóry idą na sprzedaż. Nie wiem czy to kwestia Nordici, czy tak bardzo brakowało mi przyjaźniejszej deski po 4 sezonach na serwisówce..? 🙃12 punktów
-
11 punktów
-
Piękny weekend za mną. Wyjeździłem się do ostatnich sił. W 3 dni zrobione 130 km samej jazdy w dół. Warunki kosmicznie dobre przez cały dzień. Ludzi najwięcej w sobotę, ale max. 5 minut stania na Svaty Petr, Hromovka na bieżąco. Jestem drugi raz w Szpindlu i drugi raz mam wrażenie, że to nie jest ośrodek TMR. Zupełnie inne podejście do klienta niż w Szczyrku czy na Chopoku.9 punktów
-
Cześć Byłem w niedzielę, analogia do soboty tylko było brzydko z rana , żadnych nowych tras. Na testach - zdjęć nie mam bo telefon zapomniałem w samochodzie, a każda minuta była cenna.... 1). Dynastar SL komórka damska - cóż z rana pusty stok - petarda jak to komórka. 2). SL elana 165 - nowy model - bardzo fajna narta - bardzo stabilna i łatwa, mimo że już zaczęło mięknąć. 3). Amphibio 18 Ti 178cm - 17 m promień - petarda na taki mięknący śnieg - tak de facto to na takich nartach powinni się wszyscy uczyć jeździć, bardzo przyjemna narta , nic jej nie przeszkadzało, łatwa w opanowaniu - bardzo uniwersalna - polecam. 4). Nordica Dobermann Spitfire 80 RB - dla mnie już za szeroka - ale bardzo stabilna do wyższych prędkości pewnie ok, ale w tym tłumie ....... 11.00 - pakowanie się i wyjazd na inny stok, Grapa - full ludzi na stoku i jakieś zawody chyba były więc trafiłem na Rusiński, a tam delikatne słoneczko Takie obłożenie stoku i takie widoczki z knajpy Dzień uważam za udany pozdrawiam8 punktów
-
Czantoria Łącznik z Faturki wychodzi wychodzi na czerwoną 1 (poniżej toru saneczkowego) Czerwona, naśnieżona góra, ścianka i dół -Polana Solisko, do zaśnieżenia został odcinek środkowy w lesie, czyli potrzebne 3 dni mrozu. Zjechałem kilka razy czerwoną, ale byłem na to przygotowany sprzętowo, bo nie da się zjechać bez drobnych rys na ślizgach. Ścianka na 1 z dużym zapasem śniegu. Odcinek środkowy, dobre armatki czekają na mróz.7 punktów
-
6 punktów
-
Dziś kilka słów o knajpie na dole na Słotwinach. Krótka karta, pizza. Wszystko czego potrzeba (w rozsądnych cenach, czego nie można napisać o każdej knajpie przy naszych stokach - patrz jedna taka na K, od kufla czy Kulfona). Dobra kawa, dobra czekolada (na zdjęciu). Szubienica od żony, dostałem to na co zasłużyłem. Była przepyszna. To rodzaj szaszłyka - podawany w bardzo oryginalny sposób.6 punktów
-
Angulacja, separacja, krawędź, balans przód-tył, wczesne przekrawędziowanie - o czym wy kurcze piszecie - to są elementy wtórne prawidłowego toku nauczania - to wszystko przychodzi SAMO, jest tylko jeden warunek - należy zachować kolejność kroków. Pytający nie potrafi prawidłowo skontrolować rotacji stóp a Wy żądacie od niego separacji. Jestem w stanie założyć się o skrzynkę piwa że nie potrafi wykonać poszerzenia kątowego która to ewolucja jest jedynie wstępem do wczesnej zmiany krawędzi. Element tzw "pionizacji" w zasadzie jest z głowy, teraz kolej na balans, a więc wszystkie ćwiczenia i kombinacje ćwiczeń na jednej narcie i to do skutku - przysiad na jednej w trawersie nie może być problemem, skręt ześlizgowy NW na jednej narcie z obniżeniem sylwetki nie może stanowić problemu.........a gdzie tam dopiero krawędź........??5 punktów
-
IMG_9548x.mp4 Trzy dni przepracowane ze Sławkiem Lassakiem pure technika i zero tyczek.. cudowna odmiana - przy okazji trochę podmianek sprzętu i na dniach sprawdzimy zady i walety telemarkowego sprzętu na matach - dla posiadaczy NTN (L) pojawi się ciekawa opcja do zabawy. Krótka zajawka - próbujemy zmontować nieco dłużej. M. ps. Jakoś nie po drodze z formatem mov4 punkty
-
4 punkty
-
Wczoraj byłem w mojej ulubionej miejscówce w Czechach. Ricky v Orlickych Horach. Mniej więcej na wysokości Zieleńca tylko nieco na południe. Trochę trudno dojechać ale moim zdaniem ośrodek godny polecenia. Ruszyli z sezonem w środę, więc wszyscy liczyli, że będzie pusto ale gdzie tam. Działa 6-cio osobowa kanapa nowo sprowadzona używka z Alp i wiekowy talerzyk, Otwarte były wszystkie trasy czyli niebieska czerwona i czarna wszystkie około 1000-1200m długości ale sporo śniegu bo nawet 80 cm. Parking i skibus darmowe, kilka lokali, ceny rozsądne i przyjazna obsługa. Naszych narciarzy tym razem niewielu, ale zdarza się ich sporo. Karnet kosztował 640 koron na cały dzień, ale to niski sezon. Dzieci mają zniżkę ale uwaga do wzrostu 155cm. Zaliczka na kartę chip 100 koron. Tuż po 12tej zrobiło się luźniej. Nie było żadnej kontroli. Przy kasach ludzie sami okazywali paszporty covidowe ale bez zczytywania. W knajpach i skibusie jako jedyni mieliśmy maseczki. Niestety podróż z Wrocławia do Ricek to dramat i zajmuje 3 godziny... Pozdrawiam poszukiwaczy miejsc odmiennych. Nipern3 punkty
-
3 punkty
-
Przedłużony weekend - Master SKI, Tylicz SKI, Wierchomla 9-12 grudnia. Bardzo udane otwarcie sezonu w powyższych stacjach narciarskich. Czwartek i piątek do południa na Masterze bez kolejek - główne dwie trasy po obu stronach krzesełka bardzo przyzwoicie przygotowane. Po południu i wieczorem zauważalnie więcej ludzi, ale warunki wyśmienite. Piątek na Tylicz Ski dwa krzesła czynne - warunki dość dobre jak na ilość śniegu, ludzi bardzo mało. W niedzielę rano już zauważalnie więcej osób - po 10.30 małe kolejki przy trzyosobowym na 3-4- minuty. Stok z rana super - potem jednak z uwagi na ilość osób zauważalna degradacja. Sobota na stokach wiadomo z czym się kojarzy, wiec wybór padł na Wierchomlę która otwierała pierwszy dzień w sezonie. Mimo obaw bardzo fajne warunki na trasie, śnieg naturalny i sztuczny, ale nie zmrożony zbyt twardo - rewelacja. Bardzo mało osób, zupełnie bez kolejek - większość krzesełek pusta, można było się wyszaleć, choć tylko jedna, głowna trasa...3 punkty
-
Jeszcze kilka słów o piątkowych warunkach w Zieleńcu. Dojazd bezproblemowy, droga czarna tylko odcinek dojazdowy od głównej ósemki do samego Zieleńca lekko przybielony Widoki po drodze Pogoda: od rana mgliście, czym później tym więcej słońca, cały czas lekki mrozik. W samym Zieleńcu śniegu mnóstwo, zarówno na trasach, jak i po lasach Warunki bardzo dobre, choć nocny opad i świeży śnieg powodował że małe nierówności gdzieniegdzie były, ale to że prawie wszystko czynne na początku grudnia i nie za dużo ludzi, praktycznie brak kolejek do wyciągów, powoduje, że narciarsko wyglądało to świetnie. Widokowo też. aaa, jakby ktoś chciał skosztować ze specjałów u naszych czeskich sąsiadów to bez certyfikatu nie ma opcji, chwilę siedzieliśmy w Masarykowej Chacie i certyfikaty sprawdzają każdemu dokładnie i bez nich nie ma szans na obsługę.3 punkty
-
2 punkty
-
No dobrze. Rozpisałem się. Ale przecież dawniej się zupełnie nie mówiło o separacji. Ja z tym określeniem się spotkałem, bodajże w języku angielskim"separation". Co to takiego tajemniczego? Co się separuje? Co od czego? Wreszcie doszedłem do wniosku, że przecież to ja od prawie dziesiątków lat robię, tylko nie wiem, że to ma taką nazwę u nich. Ja często czytałem różne opisy techniczne we francuskim, niemieckim, czy angielskim. I za każdym razem był problem, by wniknąć o czym jest mowa. Tego nie da się przetłumaczyć z jednego języka na drugi, gdy się samemu nie jeździ na nartach. I gdy nie ma się pojęcia, jak wygląda mechanika takiego ruchu(skrętu). Dlatego uważam, że instruktor powinien zawsze tłumaczyć, te specjalistyczne terminy, w prosty sposób. Nie robić z tego tajemniczego bełkotu. A dlaczego napisałem koledze o separacji? Około dwudziestu lat temu moje szwagrostwo z okolic S Woli, wiedząc, że ja z żoną jesteśmy zapaleni narciarze. Dużo się opowiadało przy spotkaniach, zdjęcia . I że żona, którą poznałem(w wieku 48 lat) nigdy nie jeździła wcześniej na nartach. I że ją uczyłem od pierwszych kroków, doszli do wniosku, że będąc w połowie czterdziestki spróbują tych nart. Pod moim okiem jako instruktora. Uczyłem żonę i opisałem ten proces w blogu o Chopoku. Wcześniej jeszcze parę osób przeszło przez moje ręce, min. syn. Napisałem tu o tym. Ja miałem wpojone osobiste przekonanie, że nauka jazdy na nartach, to przede wszystkim jak najwięcej jeździć. Ale trzeba mieć od początku ustawioną prawidłową technikę. Od samego początku. Lepszy jest "surowy" materiał, niż materiał już objeżdżony według własnego uznania. Surowy materiał się ustawia. Od trzymania kijków, postawy do zjazdu na wprost, w skos stoku....U objeżdżonego to jest walka z przyzwyczajeniami. A ze szwagrostwem zaczęliśmy od wycieczki do sklepu, by im dobrać narty i buty. Dalej musi być półko z małym wybiegiem, gdzie narty się same zatrzymają. Było! Wyciągi Baca w Zawoji. Pierwszy - sto metrów długie "kółeczko". Uczyłem trójkę, także ich córkę. Zapięliśmy narty i spacery poniżej stoku. Obroty na nartach. Można się odepchnąć kijkami i przejechać kilka metrów. Potem wyjście nieco na stok. Pomagając sobie kijkami ustawić się nieco ukośnie. Jazda prawidłowa w skos stoku. Kolejne podejście, jazda w przeciwną stronę. Cały czas koryguję. Stać na dolnej nodze, ręce z kijkami do przodu. Ręka od góry bardziej. Nieco skręcić tułów w dół stoku. Kolejna próba- jadąc stopami zepchnij tyły nart w dół. Jedź szybciej będzie łatwiej! Ustawienie nart wprost w dół, w oparciu na kijkach. Jedź, nie bój się(był wybieg), wbij kijek i zepchnij piętki w bok. Wyszło zatrzymał się! No fajnie jesteśmy coraz bliżej sukcesu! Korzystamy z wyciągu i jazda w skos stoku. Obrót w drugą stronę, przy pomocy kijków. Stok bardzo łagodny. To jest ciągle ten sam dzień. Nadchodzi decydujący element. Skręt od stoku. Jedzie w skos stoku, ale tak bardziej na wprost. Skręcasz pod stok wbijając kijek. Musisz jechać nieco szybciej i mometalnie wbijasz drugi kijek i zpychasz narty w przeciwna stronę. Leży! Następują kolejne próby. Wreszcie załapał o co chodzi, wyszła pierwsza. No to jesteśmy w domu! Teraz tylko wyciąg. I jeździmy w dół skręcając. Jak leżał to szybka analiza dlaczego? Pierwszy dzień minął. Zaczęli "separować" górę ciała od dołu. Nie było prób obrotu torsu, by zapoczątkować skręt. Było coś odwrotnego. Stopy, nogi zapoczątkowały skręt. Tors nie był ruszany! Obok krzesła w Zwoji był orczyk, teren idealny do dalszej nauki. Około 400 m. Dojście na piechotę od dołu. Jeździmy. Miałem metodę nauki, jechałem z tyłu. I głośno komenda skręt! Miał wbić kijek i skręcić. Patrzyłem na stok i wybierałem najlepsze miejsce. Szybko szła nauka. Chyba na koniec trzeciego dnia jazdy zaproponowałem, widząc postępy w skrętach, że zjedziemy z orczyka głównym stokiem na dół. Kto zna Mosorny, to wie, że tu jest najbardziej stromo. W poprzednie dni schodziliśmy na piechotę. Szwagierka nie pojedzie! Nie bój się! Gwarantuję, że cię całą zwiozę. Jedna czy dwie wywrotki, ale byliśmy na dole. Potem się otworzył Mosorny dla nich. Bardzo go lubią. Pojawiły się Alpy. Często jeździli do Zverowki. Ponieważ my tam bywaliśmy. Czasem jakaś korekta na stoku, jak się spotkaliśmy. Ale to im wystarcza. Jazda ślizgowa, równoległa. Szwagierka gorzej jeździ. Ktoś ją dawniej nieco uczył. Nabrała przyzwyczajenia trzymania łokci przy ciele. Trudne do eliminacji. Wśród ich znajomych uchodzę za super "instruktora". Dobrze, że się zdecydowali. Mieli już sporo radości z nart. I na tym nie koniec. Nie wtrącam się w niczyją metodę nauki. Ale jest bez porównania lepiej, gdy się ma "instruktora" na codzień. Jego osobisty poziom jazdy nie musi być wysoki. Ale jego zdolności pedagogiczne jak nawyższe.2 punkty
-
Tak to jest, prywaciarz liczy kasę i musi się zgadzać, a na Górniku jak jest warun to otwarte, niezależnie czy jest pełne obciążenie. Od czasu kiedy zamknęli wyciąg Wagony ten koło kościoła (kto go jeszcze pamięta). Dawny wyciąg ŚFUP (obecnie Na Stoku) to najciekawsza opcja zjazdowa w Rzeczce-Sokolcu. To tutaj był pierwszy wyciąg orczykowy (z prawdziwą kotwicą na lince). Wcześniej na Wagonach był orczyk jednoosobowy na sztywnym drewnianym pałąku. I jeszcze wyciąg ŚFUP-owski był pierwszym stokiem w Polsce z naśnieżaniem polskiej produkcji,sami go zaprojektowali i wyprodukowali). Obecny właściciel sprowadził się ze Śląska lub Małopolski. Lepsza trasa w okolicy to Jugów.2 punkty
-
Trochę więcej obrazków - kilka drobiazgów aż boli ale "work in progress" - Sławek nie odpuści a Młoda tym bardziej. M. YouCut_20211213_125817693.mp42 punkty
-
Angulacja, brak A-frame to są kwestie, które są potrzebne do zwiększania zakrawędziowania i zacieśniania skrętu. Będziesz je potrzebował jak będziesz wiedział, że jedziesz na krawędzi, ale nie będziesz wiedział co jeszcze możesz zrobić, żeby zwiększyć zakrawędziowanie. Separację będziesz potrzebował gdy zagęscisz skręty tak że nie dasz rady się cały tak przekręcać z jednej strony na drugą. Wtedy zrozumiesz, że wystarczy gdy robią to same nogi.2 punkty
-
2 punkty
-
Kolejny idol który łamie prawa fizyki 😉 Tego pana też bardzo lubię 😃2 punkty
-
W rolkach z przyczepnością boczną jest odwrotnie - największa jest gdy rolki są pionowo, przy przechylaniu stopniowo maleje. Na nartach jest podobnie jak na łyżwach - łyżwa pionowo ma bardzo słabą przyczepność, a pochylana jej nabiera. Dlatego na rolkach nie zrobi się takich skrętów jak na nartach, bliżej jest na łyżwach - i tu można zrobić ostry zakręt z nogami wąsko lub kolanem pod brodą. Z tym że łyżwy nie mają piętek więc wyjście z takiego zakrętu może skończyć się na dupie.2 punkty
-
To ja może tak o rolkach. Zapraszam na slalom na rolkach 》7% nachylenia stoku (w Polsce mało miejsc gdzie można dociągnąć do pucharowego 12-14%). Wtedy kończy się porównanie z nartami bo (a) w pozycji zamkniętej stopy są znacznie bardziej wąsko i ciężko po takiej pracy wrócić do rozsądnej sylwetki na nartach , idzie się przez pięty, dopiero ostatnio ekipy kombinują przez palce (b) na odpechnięciu wchodzimy w obszary nie istniejące w narciarstwie alpejskim. I o zgrozo ratuje wewnętrzna bo szukamy ograniczenia kątu z prozaicznego powodu - brak krawędzi. Układ dostokowy możliwy tylko na dużym wyprzedzeniu a prędzej dośrodkowy kiedy jeszcze wewnętrzna trzyma. Wprowadzenie w to wszystko double push oddala od narciarstwa. Pozornym ratunkiem dobór kółek. I to tyle komentarza ze strony świata stromo-rolkowego .. nawet jak wymyślicie setup z bananem to pewnych spraw w rolkach nie oszukacie. Oglądanie niektórych pomysłów przekładania nart na rolki bądź rolek na narty to trochę jak świnka morska - nie pływa a nażreć się nie da .. można - pokazali to koledzy w Polsce, fajny program szkoleniowy ma rollerblade ale wszystko robione na plaskatym bo powyżej 6% zaczyna się trochę inny świat. M. IMG_7157x.mp42 punkty
-
wolcjusz Nie jest źle, nie boisz się prędkości i stromizny (powiedzmy ). Oglądając film narzuca się słowo : separacja, separacja, separacja. Idea jazdy jest taka korpus ustawiasz frontalnie, uginając biodra, obniżasz sylwetkę i ? i wtedy będziesz miał za długie nogi, ale nie będą za długie jak wysuniesz je do boku. Nogami, ruchem obrotowym zakreślasz łuk, odciążasz narty (prostując się), rotujesz narty na drugą stronę korpusu i obniżając sylwetkę dociążając nartę dolną znowu zakreślasz łuk. Tak jakbyś skakał w bok z jednej nogi na drugą. Tyłek nie skręca, to nogi obracając się w biodrach zataczają łuki. Kręgosłup lędźwiowy jak i cały korpus nie biorą udziału w skręcie, tzw. separacja. Skręcamy TYLKO NA NARCIE DOLNEJ . Jazda na krawędzi, angulacja nie powinny być na razie twoim zmartwieniem. Piszę ci to prostym językiem żebyś surfując po necie próbował zrozumieć jak to powinno wyglądać. Skręt NWN to jest podstawa nartowania. pozdrawiam2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
W Bukowinie w kompleksie Olczan-Ski warunki bardzo fajne. Trochę klubów, generalnie raczej spory ruch. Byłem 2h rano i 2h popołudniu; a pomiędzy pojechałem do Jurgowa z nartami skiturowymi i dwa razy dla tzw kondycji podszedłem pod gore zamkniętymi trasami (raz czerwona, raz czarna) a zjeżdżałem trasa przygotowana dla narciarzy, bo mimo wszystko sniegu jakoś super dużo nie ma. Pogoda dzisiaj bombowa i fajne widoki na okolice.2 punkty
-
Obiecana nieco większa relacja ze Słotwin. Czynna 1/2 głównego stoku i Słotwinka. Przejazdu oficjalnie brak. Rano, szaro, buro i ponuro. Ludzi mało (później więcej). Jest malowniczo. Sprawdzamy jak z przejazdem na Słotwinkę (oficjalnie zamknięty). Tu jest problem, zostało sporu grud lodowych, po ratraku (około 100 metrowy odcinek). Dalej śniegu raczej wystarczająco. Naśnieżanie w pogotowiu. Trzeba uważać na niespodzianki. I kolejne. Jest lepiej niż myślałem. Brak tej czynnej trasy, to jakieś nieporozumienie. Bo trasa sąsiednia otwarta i wjeżdżając wyciągiem na Słotwinkę, masz tylko jeden wariant zjazdu, zamiast 2. Tym bardziej, że trasa zrobiona wyśmienicie. Na Słotwince, ludzi brak. Śniegu niestety też nie za dużo (są przecierki). Nie widać tego na zdjęciu ale momentami dość duże. Wyszło słońce. Zrobiło się malowniczo.2 punkty
-
Bonusowo Jaworzyna Krynicka. Sporo osób podchodzących. I zjeżdżających. Wygląda to już dobrze.2 punkty
-
Dziś Słotwiny. Dzięki @FerraEnzo za spotkanie. Więcej zdjęć wstawię wieczorem. Około 10:30 wyszło słońce. Zrobiło się widokowo. Na stoku tak.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
W tamtym roku była zdjęciowa i tekstowa relacja z Nassfeld ⛷️ opublikowana przez @marboru oraz zdjęciowa @JC. Dorzucę też swoje trzy grosze, a raczej filmy z tras bo ośrodek warty jest wpisania na listę do zobaczenia. Sporo czerwonych tras, austriackie przygotowanie ośrodka i włoskie jedzenie. A przede wszystkim słońce, które ma swój zegar odmierzający ilość godzin słonecznych. ☀️ Na ten moment wschodnia część ośrodka z trasami jednocyfrowymi - 1️⃣3️⃣4️⃣6️⃣7️⃣8️⃣9️⃣. Link do playlisty 🎥🎥🎥. https://youtube.com/playlist?list=PLUFVEIvwdBAysz47bPoGseh9v5AeNSyPm Teraz w planie trasy z centrum, a na koniec te po zachodniej części. Trochę jeszcze potrwa za nim opublikuje je wszystkie. Ale mam nadziej, że wcześniej niż później 😀. Poniżej jedno z kilku miejsc z pięknym widokiem przy górnej stacji numer 1. Tu też znajduje się zegar "słoneczny". animation_20211213211200.MP41 punkt
-
Cóż - kolana to akurat problem Zu , za dużo nawyku dostokowego a za mało dośrodkowej co w tele akurat wydaje się mieć nieco inne proporcje. Widać w niektórych ujęciach że wykroczne kolano ucieka od stoku .. jak już pisać o problemach - trochę chaosu się zakrada w ręce. A co do Sławka - na jego jazdę mogę patrzeć godzinami :), do tego świetny przekaz i plan treningu. M.1 punkt
-
To jutro się pewnie widzimy,zależnie od pogody rano lub wieczorem...1 punkt
-
Cześć Dlatego b. ważna jest wideoanaliza, albo oko instruktorskie. Nam się tylko coś wydaje niestety. pozdrawiam1 punkt
-
Widzisz, to jest właśnie to o czym @eliopowiada. Bo jak już odseparujesz górę od dołu, to zmienisz perspektywę i zaczniesz rozumieć, że mimo iż to narty są punktem podparcia to właśnie nimi zataczasz łuk. To jest coś, co nabiera sensu jak zacznie wychodzić i pewnie dlatego eli tak to opisuje. Mimo, że pozornie nie ma to za dużo sensu. Widać u Ciebie progres i to jest najważniejsze, widać dużo więcej kontroli niż na pierwszych filmach. No ale podzielam, że bez pomocy kogoś kto na Ciebie patrzy i koryguje to będzie trudno iść dalej. Na pewno nie warto iść w obsesję na punkcie skrętu ciętego. Najpierw opanuj NW i bądź w stanie umieszczać narty tam gdzie chcesz w technikach ześlizgowych, a potem zaczniesz sobie eksperymentować ze skrętem ciętym.1 punkt
-
Dzięki za relację. Nowa wieża widokowa na Śnieżniku daje jeszcze lepszy potencjał do obserwacji... Alp. Śnieżnik to jedyny szczyt w PL, skąd widać to pasmo: https://dalekieobserwacje.eu/alpy-ze-snieznika-most-wanted/1 punkt
-
W oryginale strasznie przeklina (curva, curva, curva) Z kolanem pod brodą nie da się wąsko1 punkt
-
No więc właśnie powinieneś "zmiekczyć" jazdę wszelkimi dostępnymi sposobami. Ciężko mi się wypowiedzieć albowiem nie znam intencji którymi kierował się instruktor. Nieruchomość kolan wzrasta wraz z poziomem ich wyprostowania. Jeżeli twoje stopy mają zakrawędziować a tym samym skierować kolana do wnętrza skrętu to noga w stawie kolanowym musi być zgięta, więc albo pozostajesz w pozycji niskiej i korzystasz z kompensacji (nie zalecane na twoim poziomie) albo pracujesz NWN - pamiętaj przy narcie taliowanej maleje znaczenie odciążenia ale bardzo wzrasta dociążenie (obniżenie sylwetki)1 punkt
-
W moim przypadku, jazda śladem ciętym nie jest świętym Graalem, a ideałem do którego należy dążyć w sprzyjających ku temu okolicznościach. Okoliczności te poza trasą występują u mnie rzadko więc się nie przejmuję gdy nie jeżdżę sladem ciętym bo to zależy czy tego potrzebuję czy nie. Natomiast wydaje mi się, ze najważniejsze jest czucie kiedy narta jedzie śladem ciętym, a kiedy się zsuwa. Koledzy instruktorzy powiedzą co robić, żeby narta jechała śladem ciętym, ale trzeba się skupić na tym co narta ma robić. Jak się czuje co narta robi to jest łatwiej i można iść w kierunku mocniejszego jechania krawędzią.1 punkt
-
Jak grimson pisze, ja bym wrócił do podstaw. Ale nie do podstaw carvingu tylko do podstaw w ogóle. @Adam ..Duch Adam kolega w potrzebie Ja od siebie mogę zaprosić do wspólnej jazdy. Jestem przeciętnym narciarzem ale możemy razem pośmigać.1 punkt
-
POŁONINA BORŻAWA POŁONINA BRUSZNICA Sławsko, sobotni poranek pierwszego dnia lutego 2020 lutego byłby idealnym wzorcowym późno-jesiennnym dniem. Idę sam w ciszy na stację kolejową położoną 20 minut poniżej pensjonatu. Elektryczny zespół trakcyjny ЕР2-1005 produkcji RVR popularnie zwany "elektriczką", wtacza się na stację, a ja zajmuje miejsce w ostatnim wagonie. Wyszedłem trochę za późno, i jak zwykle musiałem przyspieszyć kroku. Buty skiturowe miałem już na nogach. Mówią "luty - podkuj buty". Od razu podchodzi do mnie niepozorna kobieta sprzedająca przekąski, napoje i piwo. Choć to już zanika, w ten sposób ludzie próbują zarabiać tu na życie od wielu lat. W niektóre dni targowe, niesprzedany towar na bazarze sprzedaje się w pociągu zamieniając tym samym elektriczkę w ruchomy bazar obrusów, skarpet, medykamentów, kleju szybkoschnącego, ziemniaków, owoców i wielu innych przydatnych produktów . Kupuję wodę mineralną. Jadę do położonych o około 70 minut jazdy ośrodków narciarskich Pilipiec i Podobowiec, leżących o zgrozo, za granicą obwodu Lwowskiego - na Zakarpaciu. Pogoda jest w miarę względna, ale staje się coraz gorsza. Zamiast przywodzić na myśl syberyjskie mrozy, przypomina się deszczowa Wielka Brytania. - - - - - - Jestem w Podobowcu. Śnieg jest mokry, jazda jest katorgą. Podchodzę sam na stary wyciąg orczykowy Transporta Chrudim VL-1000. Zdążę jeszcze? mogę się dosiąść? - mówi ktoś za moimi plecami Skąd jesteś? - współpasażer orczyka dopytuje. Aaa z Krakowa? Ja z Wołynia pochodzę! - odpowiada Aleks, sympatyczny narciarz-ukrainiec, który przyjechał tu na narty z Kijowa gdzie mieszka obecnie. I tak oto, jazda mija przyjemnie. Przejeżdżamy przez krzaki, bo śniegu jest tak mało że nie są przysypane. Rok temu było tutaj po pas śniegu. Rok temu, w połowie lutego cieszyłem się tutaj boskim firnem, szusując po stokach połoniny Borżawy. Około 14, podczas wyjazdu orczykiem, biegnie przede mną przez około 500 m pies. "Wyrwirączek", jak podpowiedział mi kolega. Chwilę później, odpuszczam. Jadę taksówką do Pilipca, który jest niedaleko. Kiedy jest śnieg, oba ośrodki są na tyle blisko, że można do nich zjechać na nartach. Dzisiaj....pogoda nie była łaskawa. - - - - - - W najwyższym miejscu ośrodka, zlokalizowana jest herbaciarnia "Suria" (czajownia). Jest to absolutnie jedno z moich ulubionych miejsc gdzie można się zatrzymać, wypić herbatę i conieco zjeść. Jakiś czas temu małżeństwo z Kijowa, postanowiło opuścić stolicę i stworzyć niezwykłe miejsce. Wybudowali z drewna sporą chatę, na wysokości ponad 1100 m.n.p.m. W środku atmosfera skłania do wyciszenia się, lub spokojnej dyskusji. Jak zawsze, biega wszędzie kot. Jestem tutaj drugi raz. Zamawiam pozornie prozaiczną rzecz - Iwan Czaj. To herbata ze sfermentowanych liści Wierzbówki kiprzycy, która w całych Karpatach, i wielu miejscach w Polsce rośnie pospolicie. Sekret polega na prawidłowym sfermentowaniu liści, którego nigdy nie udało mi się opanować. Proszę o mamałygę z bryndzą, marchewką po koreańsku obsypaną brusznicą. Do tego naleśniki z brusznicą i miodem. Jestem na Borżawie. Borżawa to brusznica. Kiedyś byłem tutaj w lecie, i brusznica wypełniała absolutnie każdy stok tej olbrzymiej 25-kilometrowej połoniny. Wracam, już cały mokry. Taksówkarz wysadza mnie na przystanku kolejowym Hukliwy. Wsiadam, kupuje bilet i wracam z powrotem. Skład znów przekracza granicę obwodów, tym razem opuszczając multikulturowe Zakarpacie. Planując wycieczkę rano, wiedziałem że z jazdy nic nie będzie. Wiedziałem że jadę raczej do czajowni. Warto było jednak pojechać, aby zajrzeć do "Surii" i zjeść tak wspaniałą mamałygę.1 punkt







