Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
26.01.2022 - 26.01.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.01.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
12 punktów
-
To, co robię za własne pieniądze to moja sprawa. Będę miał ochotę pojechać do Białki, to pojadę, tylko pytanie po co? Skoro trochę dalej mam dużo więcej. Sens Twojej wypowiedzi wpasowuje się idealnie w precyzyjną taktykę władz w sprawie walki z pandemią, czyli nie robimy nic i czekamy, liczba ofiar nie ma znaczenia. Poza Białką jest świat gdzie się ludzie szczepią i tam gdzie noszą "kagańce", tam pandemia się wygasza i zaraz będą luzowane obostrzenia. Odpal sobie jakiś serwis informacyjny z krajów alpejskich. Lokalne tygodniki podhalańskie to nie wszystko. Jeżeli chciałeś zaistnieć to zaistniałeś, żenada bracie.11 punktów
-
Trochę sportu, mniej jedzenia - kolejny dzień w Hochkonig. Po wczorajszych frykasach nastąpił wyczekiwany, bardziej sportowy dzień. Długa narta po mroźnej nocy, to doskonała recepta i antidotum na kalorie. Od rana słońce, delikatny mróz i doskonałe warunki. Coś co każdy narciarz trasowy lubi najbardziej? Proszę: GS, to GS...jak się rozpędzi, to idzie jak czołg. Człowiek czuje się wówczas jak na torach. Wyraźnie ubyło ludzi w ośrodku. Było mało, ale dzisiaj, to prawie wogóle. Szerokie lotniska na wyłączność - marzenie! Widoki w pełnej krasie: Lekka, wiosenna kurteczka i gładko jak na stole. Nic tylko ciąć te dobrodziejstwa natury! Już po kilku zjazdach stwierdzam, że GS, to zupełnie inna bajka niż SL. Przy dużych prędkościach bezpieczeństwo i stabilność są bezcenne w gigantce. Długie skręty w poprzek całych tras, są o niebo przyjemniejsze, niż krótkie zamiatanie slalomką. Alpejskie klimaty...ehhh szkoda, że tego nie ma na codzień. Dzisiaj pokonujemy sporo zjazdów bocznych, które nie znajdują się w głównych ciągach komunikacyjnych ośrodka. Mimo, że miejscami są wąskie, to i tak przyjemność z jazdy jest na nich fantastyczna. Zagubiony domek gdzieś przy trasie...marzenie w takim spędzić kilka nocy. Ktoś miał tą przyjemność? Hochkonig, to ośrodek raczej dla zaawansowanych narciarzy. Ktoś, kto tu jeszcze nie był, a lubi poszaleć, będzie mega zadowolony z tutejszych szusów. 😀 Dla każdego znajdzie się miejsce. Przewaga tras czerwonych, kilka świetnych fragmentów czarnych, a niebieskie, to takie marchewkowe w zasadzie 😉 Praktycznie każdą z tutejszych ścieżek można by ujeżdżać w nieskończoność. Dla tych, którzy lubią katować tylko kilka tras w czasie wyjazdu - byłby duży problem, którą do tego wybrać. Malowniczo: I trochę jak w Dolomitach: Tutejsze koleje... Z oddali wygląda, to tak: Można zwariować...nawet drzewa do góry nogami 😮 A w oddali Wielki Dzwonnik: Tronów Ci tutaj dostatek 😉 I z posiłkami dzisiaj również skromnie. Jedyne danie: Z przystawki i dania głównego zrezygnowaliśmy. Trzeba być twardym! 😀 Kończymy jazdę z przebiegiem 71 km - nie jest źle, jak na pracowity dzień pełen nagrań i zdjęć. Po nartach zmieniamy hotel. Przenosimy się do centrum miasteczka...ktoś zgadnie jakiego? I tutaj duże brawa dla szefa kuchni. Porcje są skromne ale bardzo smaczne. Przystawka: Krem marchwiowy: Sorbet w winie na oczyszczenie kubków smakowych: Danie główne i cielęcina: Deserek: Dzień był świetny! Waga w łazience niestety pokazała 81 kg... o parę jednostek miary za dużo. Jutro również GS i palenie sadełka. Tym razem w ośrodku, w którym będę miał debiut...ośrodku ze słowem sport w nazwie. @tanova będę podążał Twoim śladem. Pozdrawiam wszystkich. marboru10 punktów
-
Dziewczyna jedzie swoim torem, ma przed sobą trochę przestrzeni(2:00), jest niżej, kiedy chłopak wjeżdża w nią od tyłu, bez nawet próby zmiany kierunku jazdy. A, że ona nie patrzy gdzie jedzie, że klasyczny problem "zawietrznej" u snowbordzistów, że wszyscy jeżdżą po stoku który na stopro przekracza normy ilości narciarzy na m2 przewidziane rozporządzeniem, że wyjątkowo niefartownie musiała dostać (chyba, że złamanie wynikiem również innych schorzeń - modnych dzisiaj współistniejących), to inna inszość.7 punktów
-
I naprawdę miło by było gdyby ten wątek był moderowany. Niespecjalnie interesuje mnie wizja Bialki jako narciarskiego centrum wszechświata, a jestem przekonana, że wiele osób szuka tu konkretnych info na temat wyjazdów W ALPY w tym sezonie. Sama byłam w tym sezonie już dwa razy we Włoszech, jeden z wyjazdów była to Biała Szkoła dla ponad 80 uczestników. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć chwilę, żeby to w końcu opisać. Za kilka dni znowu pakujemy walizki i ruszamy w kierunku Ski Amade. Ten sezon póki co z nawiązką oddaje to, co zabrał poprzedni.7 punktów
-
Słowackich wyjazdów ciąg dalszy. Aktualnie trzydniówka z córką z okazji ferii. Kierunek Tatrzańska Łomnica. Wiem już z doświadczenia, że w tym roku na Słowacji, przynajmniej w styczniu, są totalne luzy, więc bez spinania się wyjechałem o 8 rano, żeby dotrzeć na miejsce kilkanaście minut po 10. Na parkingu sporo samochodów, ale i dużo wolnego miejsca. Pogoda, wbrew zapowiedziom niemal idealna, lekki mróz, początkowo niemal bezchmurnie, w miarę upływu dnia chmur przybywało. Warunki bardzo dobre. Na trasach po ostatnich opadach całkiem sporo naturalnego śniegu. Widać jednak, że TMR oszczędza, bo mimo obiektywnych możliwości, nawet nie zaczęli śnieżyć trasy przy niebieskiej ósemce, a i nie wszystkie warianty od Łomnicy do Startu, jak i od Startu do Skalnego Plesa są dostępne. Poza tym klasycznie, im bardziej stroma trasa, tym gorszy jej stan w miarę upływu dnia. Jednak jak na możliwości Łomnicy, szczególnie na czerwonych trasach było nieźle. Przerabiałem już tutaj muldy, które sięgały mi niemal do pasa, więc dzisiaj na najgorszych odcinkach to były zaledwie muldeczki. Choć córa po przejeździe czerwonymi odcinkami po pierwszym razie podziękowała. Ja byłem twardszy i parę przejazdów zrobiłem. Jak to wyglądało? Otóż tak: Początkowo bez chmurki na niebie. Lepiej być nie może. Kolejki do kolejki Słowacja sezon 21/22. Czasem pojawiało się więcej osób ale tylko wtedy trafiła się jakaś szkółka. Poza tym do gondoli i do dwóch krzeseł niemal na bieżąco. Chmur przybywało, więc można było zaliczyć jazdę w chmurach: Trasa z Łomnickiego Sedla niestety jeszcze zamknięta. Są jednak szanse na uruchomienie na dniach, bo mocno pracuje nad nią ratrak Początek czerwonych tras czyli miłe złego początki:) A wieczorem Łomnica to miasto duchów. Spotkać kogoś na ulicach to duży sukces. W nielicznych knajpach, delikatnie mówiąc, również tłoku nie ma:)7 punktów
-
Czytając powyższe komentarze pragnę zwrócić uwagę na ważną kwestię. Mianowicie ani dziecku jadącemu za osobą dorosłą, obojętne czy jest to rodzic, czy instruktor, ani dorosłemu prowadzącemu takie dziecko nie przysługują na stoku żadne specjalne przywileje, a więc podlega ono przepisom dekalogu tak jak samodzielnie jadący narciarz. Oczywiście prowadzący za sobą kogokolwiek jadącego jego śladem winien wybrać taki tor jazdy, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i podopiecznemu. Cofnijmy się do początku filmu, i zobaczmy gdzie znajdują się uczestnicy zdarzenia. Z tego ujęcia wg mnie wyraźnie wyżej znajduje się dorosły z dzieckiem. A więc powinien on obserwować wszystkich znajdujących się poniżej i zgodnie z dekalogiem zachować się tak, aby umożliwić im wykonanie wszelkich zamierzonych i niezamierzonych ruchów. Tak więc jego obowiązkiem jest widzieć snowboardzistkę, ustąpić jej pierwszeństwa, a wyprzedzając wybrać taki tor jazdy, aby wykluczyć wszelką możliwość kolizji. Było na to sporo miejsca bliżej krzesła i płotu. To co ma miejsce przez pierwsze 7 sekund filmu to nic innego jak wyprzedzanie, przy którym nie została zachowana należyta ostrożność. Czyli mamy złamany punkt 3 i 4 dekalogu, a dodatkowo jeszcze 9 i 10, mówiący o obowiązku udzielenia pomocy i ujawnienia tożsamości. Dla mnie sprawa winy tak właśnie się przedstawiam, aczkolwiek Kobieta zachowała się trochę jak "święta krowa", jechała na pewniaka nie przewidując, nie analizując, nie obserwując stoku, co przy takim ruchu powinno dla własnego bezpieczeństwa mieć miejsce. Ale tutaj możemy mówić jedynie o braku zastosowania "zasady ograniczonego zaufania".6 punktów
-
Sportgastein - dla wytrawnych narciarzy. Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, gdzieś na końcu doliny jest narciarski raj. Choć nie ma tutaj nastu wyciągów, a w zasadzie jest tylko jedna gondola i orczyk (dzisiaj był nieczynny) Sportgastein jest fantastyczny. Dlaczego? Narciarze free mają do dyspozycji całe pola pozatrasowej jazdy z widokiem na Wysokie Taury...I nie tylko. Kilka tras mają skimaniacy sztruksowi. Jest szeroko, bystro i długo. Frekwencja? Jaka frekwencja? Idealnie do długich skrętów i GS. Jest sporo garbów, przełamań i zakrętów. Dwie świetne, czarne ściany. Trasa niebieska w zasadzie...pół trasy. Dlatego, to miejsce raczej dla dobrych narciarzy. Przewaga czerwonego koloru na znakach. No i jeszcze dwie zalety: Pierwszą jest wysokość - górna stacja jest położona powyżej 2600 m npm. Lodowcowe klimaty. Mocno trzyma nawet gdy jest ciepło. Druga - południowe nachylenie. W słoneczny dzień, taki jak dzisiaj, jeździ się tu od rana do wieczora w słońcu. Jak było? Zapraszam do poniższej fotorelacji. Parking zajęty w 1/10, to tak na oko. Wiem, wiem Chłop itd... Dolna stacja i wyciąg: Mapa tras: Co zrobiliśmy na początku? Przeszliśmy z buta jakieś 200 metrów w górę i zdobyliśmy tutejszy szczyt: Kreuzkogel 2686 m npm. Widoki? Moltek: Dolina: W oddali jedyny lodowiec SkiAmade, taki na D 😉 No i jak ktoś się przypatrzy, to Dzwonnika wypatrzy... Wiało mocno, był mróz, a przyroda zabawiła się w oryginalnego rzeźbiarza. marboru na szczycie: Oczywiście, jak widać, jeździłem na GS. Przy górnej stacji i nie tylko znajdują się tu charakterystyczne kjuby 😉 Wyglądają kosmicznie! Górna stacja gondoli: Panorama ośrodka: Trochę fotek z tras: Piękna locha 😀 ...a w oddali narciarze free podchodzą do zjazdu z jednego z wierzchołków. I lufa... Myk, do stacji pośredniej... Pierwsze wyzwanie - czarno! Od połowy ośrodka kilka armatek śnieżnych: Tuż obok czarnej, czerwony wariant...raczej ciemno czerwony. Tylko dla dobrych narciarzy 😮 Te 70% wygląda tak: @JCna dojeździe do "odchłani" 😉 Czerwono i różne warianty czerwieni: Lotnisko z drugiej strony gondoli: Motyl? Ryjek się cieszy jak dobrze poszusuje 😀 Lustrzany dojazd do stacji pośredniej: Przy samym dole jest trochę drzew. W tle tutejsze trasy biegowe: I strumyczek na dole: Idziemy kawałek z buta, do klimatycznej knajpy. Skionline 😀 Dania główne: I drugie, bardziej austriackie: Deserki: Zasłużyliśmy na dużo kalorii, bo pojeżdżone było dobrze! Drugi budynek "nie z tego świata". I na koniec zbliżenie góry, na którą się wybieram z buta...niebawem mam nadzieję. Kończymy dzień spełnieni narciarsko. Było świetnie! Muszę tu zabrać Paulę i wrócę na bank w to miejsce. Polecam każdemu! Na koniec relacji... kolacja. Danie główne: I kolejny deser 😀 Jutro postaram się pisać relacje Online. Zobaczymy, czy się uda. Pozdrawiam serdecznie marboru6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Odpal sobie po tej Białce jeszcze jeden film z żółtymi napisami i pozwól każdemu żyć w zgodzie z własnym sumieniem. A ton wypowiedzi mocno żenujący, szkoda że tacy ludzie logują się na tak fajnym forum. 🥺6 punktów
-
Jeśli za sprawę weźmie sie sedzia, sprawa może potoczyć się tak jak kiedyś sprawa wypadku na odcinku specjalnym rajdowca. Sędzia uznał winę kierowcy bo jechał zbyt szybko gdyż odcinek przebiegał w terenie zabudowanym, a tu obowiązuje ograniczenie prędkosci do 50 km/godz. A w tej sprawie ewidentna wina leży po stronie młodego, który wjechał w snowbordzistkę. Ona także nie zachowała się rozsądnie i w pełni bezpiecznie. Kodeks narciarski jednak wyraźnie precyzuje obowiązki jadących powyżej. Czytajac komentarze, także na fejsie, jestem przerażony znajomością zasad poruszania się na stoku. A ja w tym uczestniczę wierząc że inni uczestnicy jazdy mają pojęcie o dekalogu narciarskim!!!5 punktów
-
5 punktów
-
Drogi Kolego Właśnie wróciłem z Włoch z Madonny i nie zauważyłem aby ktoś mną poniewierał. Włosi mają takie przepisy, a my jesteśmy gośćmi i musimy się do nich dostosować i tyle. Obostrzenia są, zakładanie maseczek przed wejściem do gondoli/krzesło oraz codzienna walidacja green-pasa z karnetem - jedyne niedogodności jakie zauważyłem, ale mało uciążliwe. Do walidacji automaty lub personel ze skanerem tuż przed bramkami, żaden problem - w knajpach na stoku bez kontroli green-pasów, bo i po co skoro nikt się nie dostanie (może oprócz skitourowców) na stok. Czy Polska zła, oczywiście że nie, ale niestety takich gór i pogody nie mamy. Byłem przed sylwestrem tydzień w Krynicy, było świetnie, ale z 7-miu dni wyjeździłem 5, pogoda nie dopisała, w sylwestra nawet membrana 30 000 nie pomogła - przemoczony byłem do majtek, nie mówiąc juz o tłumach które tam były. We Włoszech ludzi w tygodniu niewiele, głównie Polacy, wszędzie pusto, żadnych kolejek (rano jechaliśmy na groste lub pradelago - bezpośrednio mieliśmy hotel pod tymi gondolami) - tak naprawdę to do 11.30 byliśmy sami na stoku, pogoda petarda, na trasach dużo fantastycznego śniegu (w głównej mierze naturalny) chociaż generalnie to wokoło mało - ostatni opad był 05.01.2022, a że w dzień temperatury lekko + to zszedł, w nocy zaś do -10, rano wszystko perfekcyjnie przygotowane, chociaż ratraków nie mają za dużo, ale od zamknięcia do samego rana ratrakowi walczą na tym ogromnym areale. pozdrawiam i polecam5 punktów
-
5 punktów
-
Ludzie ogarnijcie się! Jak można tak dać się poniewierać za własne pieniądze? co polskie stoki śmierdzą. Jak nikt nie przyjedzie i nie będzie co do gara włożyć to szybko rozum wróci, będziecie później przyjeżdżać to po rękach was będą całować. U nas nie ma auswaeisów i spotkać kogoś na stoku w kagańcu to cud i jakoś trupy nie leżą pod wyciągiem. Znajomy w weekend był w Białce i mówił że na stoku polska mowa to w mniejszości cytuję "cała europa tam się zjechała, co oni mądrzejsi od nas? Stare polskie przysłowie odżyło. Ja pojechałem do Rytra w weekend i jakoś korona z głowy mi nie spadła.5 punktów
-
T. Łomnica dzień drugi. W zasadzie b. podobny do wczoraj. Zaczynamy godzinę szybciej. Pogoda na dole fajna, świeci słońce, wyższe partie ośrodka jednak w chmurach. Nieco powyżej dolnej stacji gondoli na Skalnate Pleso pełne zachmurzenie. To się na szczęście zmieni i słońce przebijało się będzie również tam. Warunki bardzo dobre. Ludzi umiarkowana ilość. Kolejek brak. Może czasami 3-4 minuty do dolnej szóstki. Zauważalnie więcej rodaków. Czyżby podhalańskie tłumy się znudziły? COVID kontrola przy wejściu na teren stacji. Chyba robią to tylko w początkowym okresie funkcjonowania w danym dniu, bo wczoraj ok. 10:30 tego nie było. Żadnych kontroli, ani zwracania uwagi na maseczki, na krześle, w gondolach, czy w restauracjach. Ogólnie, naprawdę fajny dzień. Zrobiłem chyba około 40 km, a że nie jest to szczególnie wielki ośrodek, wynik całkiem niezły. Dokumentacja fotograficzna w skrócie. Poranne zachmurzenie w wyższych partiach. Stopniowa poprawa pogody. Tutaj widok ze starszego czteroosobowego krzesła, wzdłuż fajnej bladoczerwonej trasy nr 3. A tu już krwistoczerwona, a momentami czarna trasa nr 5. Spokojnie można ją nazwać na poniższym odcinku ścianą płaczu. Dzisiaj nawet około 12 w dobrym stanie.4 punkty
-
Dekalog Reguł Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) - wersja 2002/2003 w tłumaczeniu zleconym przez SITN. Kodeks zachowania dla narciarzy i snowboarderów 1. Wzgląd na inne osoby Każdy narciarz lub snowboarder powinien zachować się w taki sposób, aby nie stwarzać niebezpieczeństwa ani szkody dla innej osoby. 2. Sposób jazdy na nartach i snowboardzie oraz panowanie nad prędkością Każdy narciarz lub snowboarder powinien kontrolować sposób jazdy. Powinien on dostosować szybkość i sposób jazdy do swoich umiejętności, rodzaju i stanu trasy, warunków atmosferycznych oraz natężenia ruchu. 3. Wybór kierunku jazdy Narciarz lub snowboarder nadjeżdżający od tyłu musi wybrać taki tor jazdy, aby nie spowodować zagrożenia dla narciarzy lub snowboarderów znajdującym się przed nim. 4. Wyprzedzanie Narciarz lub snowboarder może wyprzedzać innego narciarza lub snowboardera z góry i z dołu, z prawej i z lewej strony pod warunkiem, że zostawi wystarczająco dużo przestrzeni wyprzedzanemu narciarzowi lub snowboarderowi na wykonanie przez niego wszelkich zamierzonych lub niezamierzonych manewrów. 5. Ruszanie z miejsca i poruszanie się w górę stoku Narciarz lub snowboarder, wjeżdżając na oznakowaną drogę zjazdu, ponownie ruszając po zatrzymaniu się, czy też poruszając się w górę stoku, musi spojrzeć i w górę, i w dół stoku, aby upewnić się, że może to uczynić bez zagrożenia dla siebie i innych. 6. Zatrzymanie na trasie O ile nie jest to absolutne konieczne, narciarz lub snowboarder musi unikać zatrzymania się na trasie zjazdu w miejscach zwężeń i miejscach o ograniczonej widoczności. Po upadku w takim miejscu narciarz lub snowboarder winien usunąć się z toru jazdy możliwie jak najszybciej. 7. Podchodzenie i schodzenie na nogach Narciarz lub snowboarder musi podchodzić lub schodzić na nogach wyłącznie skrajem trasy. 8. Przestrzeganie znaków narciarskich Każdy narciarz lub snowboarder winien stosować się do znaków narciarskich i oznaczeń tras. 9. Wypadki W razie wypadku każdy narciarz lub snowboarder winien udzielić poszkodowanym pomocy. 10. Obowiązek ujawnienia tożsamości Każdy narciarz, snowboarder, obojętnie czy sprawca wypadku, poszkodowany czy świadek musi w razie wypadku podać swoje dane osobowe. Ogólny komentarz dotyczący Kodeksu FIS Narciarstwo oraz snowboard, tak jak wszystkie inne sporty, pociągają za sobą ryzyko. Reguły FIS należy traktować jako idealny wzorzec zachowania dla odpowiedzialnego i ostrożnego narciarza lub snowboardera, a ich celem jest unikanie wypadków na trasach narciarskich. Reguły FIS odnoszą się do wszystkich narciarzy i snowboarderów. Obowiązkiem narciarza lub snowboardera jest zaznajomienie się z tymi zasadami oraz ich przestrzeganie. W przypadku ich nieprzestrzegania, jeżeli dojdzie do wypadku, zachowanie narciarza lub snowboardera może skutkować pociągnięciem go do go do odpowiedzialności cywilnej lub karnej. Pkt 3 i 4 chyba wyczerpuje dalsze dywagacje. Życzę powrotu do zdrowia...4 punkty
-
4 punkty
-
Chłopie - a na cholerę sie Ty komukolwiek tutaj tlumaczysz z czegokolwiek, tj. Zarówno z tego czy i dlaczego sie szczepisz i dlaczego pojechałeś i gdzie na narty. Wątek jest o obostrzeniach w wyjazdach i nie daj sie podpuścić jednej lub drugiej stronie szczepionkowego sporu. Wracajac ad meritum. Od 1 lipca w UE miałyby być ujednolicone zasady przemieszczania sie. Zaszczepieni i ozdrowiency bedą w założeniu mogli sie przemieszczać na podstawie certyfikatów bez dodatkowych testów. Osoby nieszczepione tez bedą sie mogły przemieścić ale z testem PCR lub antygenowym, a w zasadzie negatywnym wynikiem tych testów.4 punkty
-
Na stoku zawsze obowiązuje zasada ograniczonego zaufania. Kto potrafi jezdzic, to się do niej stosuje. Ja zawsze, bez względu na to czy jestem wyzej czy też niżej staram się ogarnac wszystkie możliwości. Jak tnę stok głębokim skrętem to zawsze patrze przez ramię czy nie przetnę w ten sposób kogoś lini jazdy. Temat winy ? Wydaje się, że mlody nie dostosował prędkości no i był wyzej. Pani jednak tnie stok w poprzek przy takiej ilości ludzi bez bez weryfikacji. Zmienia też linie jazdy... Bez urazy ale parapeciarze często odwalają niekontrolowane ruchy bez weryfikacji. Już nie wspomnę o ich posiedzinach na dupach na stoku gdzie popadnie. Wracając do sytuacji, wina nie jest taka oczywista a pani która opisała sytuację zrobiła to bardzo jednostronnie...3 punkty
-
Tatromaniak to taki Super express, nie oczekiwałbym od nich merytorycznych treści.3 punkty
-
Jak pozamykają to dlatego że ludzie chorzy, a nie dlatego, że ktoś chciał w Alpy pojechać. Ja np. pojechałem i wcale nie robiłem testu, po prostu się zaszczepiłem 3 dawką. Dodam tylko, że za hotel 4* z basen i wyżywieniem HB Plus zapłaciłem połowę tego co w Polsce. Co więcej skipass też wyszedł taniej, bo tam dzieciaki były po 4 euro, a u nas kosztują 90% tego co dorosły. Nie ma nic w tym dziwnego, że ludzie jadą w Alpy skoro u nas ceny rok do roku podrożały 5 krotnie (rok temu w hotelu 3* w Szczyrku płaciłem z wyżywieniem niecałe 1800 zł za rodzinę, a teraz nie da się znaleźć nic w podobnym standardzie poniżej 9k pln).3 punkty
-
Powtórka z rozrywki. Jest śnieżny wtorek, 25 stycznia. Razem z @marcinn ruszamy na Lysa Horę - królową Beskidu Morawsko-Śląskiego. Jest to najdalej na zachód wysunięta część Karpat. Pokrzepiam się genialnym produktem cieszyńskim.... Kanapkami Cieszyńskimi! W latach 40tych Polska podpisała z Islandią umowę o wymianie handlowej. My im Prince Polo, oni nam śledzie. Ze śledzi w Cieszynie postanowiono robić kanapki. To tak w skrócie. Dzisiaj to żywy produkt kulinarny. Wyrabiany tradycyjnie przez Społem Powszechną Spółdzielnię Spożywczą "Konsum Robotniczy" w Cieszynie. Dojeżdżamy do Krasnej, konktretnie do Papieżowa. Na górę mamy 700 m przewyższenia. Wychodzimy przyjemnie lasem, na "dziko". Wyżej, coraz chłodniej. Mijamy nieczynny stok. Chwilę później szczyt, niestety nic nie widać... video_2022-01-25_22-23-01.mp4 Schronisko, i ciekawa dyskusja polityczno-społeczna. Zjeżdżamy 8 km drogą 🙂3 punkty
-
Obecnie jestem w Schladming- nikt o test PCR nie pytał, bez ważnego certyfikatu nie kupi się karnetu- kontrola przy zakupie na cały okres jego ważności. Kontrola QR przy każdej restauracji. Konieczność nakładania maseczek ffp2 na każdym wyciągu i obsługa tego pilnuje ( trudno kogoś znaleźć bez maseczki), natomiast narciarsko3 punkty
-
Dzisiaj po porannej wyrypie turowej, wyciągowo. Objechane wszystko. Z planowanego -19 zrobiło się -2 około 8:00 i wyraźnie odwilż wisi w powietrzu. 5 tka z samej góry po porannym ratrakowaniu dorobiła się jeszcze trawek w paru miejscach (tak to jest jak nie ma podkładu). Z Miziowej do Szczawin dyskusyjna tylko pierwsza ścianka. 6 ka z Kopca ma najlepsze warunki i sporo osób łączy ją z 4 ką i robią takie pętelki. Na łączniku odpalone talerzyki (łezka się w oku zakręciła dawno nie oglądany widok). Buczynka zrobiona na całą szerokość a o 10:00 prawie pusto. Większość jeździ Solisko i dlatego już przed 11 tą trasa ta zaczynała się lekko degradować. O 11:00 parkingi w połowie puste. Narty bez większych ubytków ;). Parę fotek. Pozdrawiam mirekn3 punkty
-
Tortury w Hochkonig Cóż za intensywny dzień był dzisiaj? Ile musiałem znieść i z iloma tysiącami kalorii miałem doczynienia...istna tortura. Działo się wiele. Były oczywiście narty, była oczywiście piękna pogoda, atrakcje i powrót do hotelu po wielu przygodach dopiero po 21:30. Coś co jednak mnie pokonało dzisiaj, to jedzenie. Wielu z Was napewno powie, napisze - co ten marboru opowiada, już mu całkiem odbiło z tego luksusu...a tu, nie ma co się śmiać. Całkiem na serio i poważnie...to nie jest łatwe dla kogoś, kto nie potrafi sobie odpuścić, odmówić. Kilogramy przybywają choć po czterdziestce nie łatwo się ich potem pozbyć. Też macie taki problem? Ja mam i jestem z tego powodu bardzo niezadowolony. Ruszamy na stoki punktualnie o 9. Na dole mgła, a po wjechaniu pierwszą gondolą, na górę, zupełnie inna bajka. I tu znowu ból...zdjęcia. Kolejna moja mania, bo mało zdjęć robić nie umiem, robię zawsze dużo. Wiecie ile razy trzeba zdjąć rękawice, ile razy odsunąć suwak kieszeni? Ile to czasu? Dużo. Na tyle wiele, że odmówił współpracy zamek błyskawiczny i się wziął i rozjechał 😞 Czy to nie kolejna tortura? No tak... Ja na sztruksie, a w domu? A w domu płacz. Mówi przesyłaj zdjęcia, a potem co? Tragedia! Lament... - ja też chcę w Alpy...a Ty to jesteś świnia i jak wrócisz, to przez miesiąc na mopie będziesz jeździł w domu. A ja przecież niewinny i tyle kresek z mapy musiałem dzisiaj zaliczyć: I tak całe życie dylematy. Jechać, czy poddawać się torturom z każdej strony? A może odpuścić przy kolejnej sposobności? Ale, że najbliższa osoba tak...prawie bohatera 😉 ...a niech ją tak tysiące armat schłodzą 😀 Nie, nie ma co...bo jakby rzeczywiście się tak stało, to przyszłoby mi pewnie sprzątać nie miesiąc, ale pewnie i rok. Nie tylko nowy dom, ale też pewnie i ten stary, co do dobrych ludzi pójdzie. Wysłałem zdjęcie poniższe i? Odpisuje Paula: - byłam tam siku w tej chacie. Kobiety, to jednak pamiętliwe są. I w życiu, i na nartach...lepiej zawsze na górze być. Bo można zawsze zjechać, i do słoneczka bliżej. Wyciągnąć się też lepiej niż na nartach człapać pod górę. Człowiek zawsze mniej się umorduje 😉 i na sztruks załapie. I zaraz radość jest! 😀 Na nogach dzisiaj nareszcie narty, a nie jakieś tam piórka do niby freeridów. Prawda jest taka, że w dół na skiturach, to człowiek się bardziej umorduje niż na tym podejściu. A slalomka, to przecież wszechstronna deska. Szczyty też można zdobywać. No i z jazdy dużo większa przyjemność. Udawać prawdziwego narciarza nie trzeba, bo skręty wychodzą całkiem normalnie, a nie rozpaczliwe. Tylko te tłumy na tych trasach ośrodków narciarskich...to jest zawsze pewien proble. A w SkiAmade, to niebywały problem. Jest alternatywa, bo jak rzeczywiście tyle ludzi - można do knajpy podjechać. Albo do kościoła, jak kto woli? Patrzę, patrzę i jakbym Jaworzynę widział 😀 No to tam jadę! Oj przydało by nam się kilka takich "Jaworzyn" w Polsce! Z takimi trasami... ...i widokami. Ooo znajoma twarz przemknęła 😉 No to ją gonię po czarnej 1ce! Choć z kamerą - szybki! Na dole dopiero dopadłem! Spowalniam na stare lata. Jak to mówią na południu kraju: trasa marzenie. W Radomiu, na taką szeroką, długą mówi się potocznie: locha 😀 W królewskim ośrodku takie dominują, dlatego my radomianie go lubimy. Hochkonig King! W oddali, po horyzont...góry. Za dużo tu tego i zdecydowanie większość powinna być przeniesiona do nas, na Mazowsze...apeluję o taki narciarski "nowy ład". Przy okazji trochę wyciągów też byśmy wzięli w ramach poprawki, albo innego rozporządzenia. I tak niepostrzeżenie w czasie naszej sielanki rozpoczęły się wspomniane na początku niniejszego posta, tortury. Restaurant niepozorny. Wszystko marketingowo ładnie, pięknie. I ładnie, i lekko...smacznie. To tak samo jak z narkotykami: spróbuje się raz, to potem trudno odmówić. Podobno - sam nigdy specyfików od Pablo Escobara, bądź innego Chapo nie brałem. Zjedliśmy i nie zdając sobie sprawy z tego co się dzieje powędrowaliśmy do kolejnej knajpy na dalszy ciąg. Ciepło, miło, przyjemnie...i kolejna dawka. I poczułem się jak Król. Syty. 😀 I znów te tłumy 😉 Szusujemy już nosem... ...ku kolejnym kaloriom, które przywołują zapachem z oddali. Jeszcze nieświadomi tego, że to dopiero początek kulinarnej tortury. Nagrywamy materiał na żywo i w kulisach wychodzi jak wszechstronną i znakomitą nartą jest deska na S, z kraju na S. Slalomka wiadomo, dobra do wszystkiego...już pisałem przecież 😀 Deserek, to takie niewinne słowo. Ooo i jaki ładny, i duży... Tak. Po tym poczuliśmy się jak bokserzy wagi ciężkiej po pierwszym nogdałnie. Grzecznie więc pojechaliśmy do hotelu... Maria Alm - ostatni zjazd. Chwilę tylko dane było odpocząć. Podstępni kulinarianie wywieźli nas... ...traktorem: Na kolejną mega rundę z paszą 😮 Prawie do stodoły. No i dali... Runda 4: "Stodoła" w środku: Do herbaty ładny, zachęcający do skosztowania cukier na patyku... ...runda 5, przeleciała lekko. W 6 starciu poleciałem na deski... Nokałt i koniec walki nastąpił przy 7ce. Tortury się skończyły... ...karetka mimo słabego zdrowia po przegranej walce nie odwiozła do miejsca spoczynku. Trzeba było wykrzesać z siebie resztki sił i ruszyć samemu. Na sankach w dół! 😀 Tych, którzy dobrnęli do końca tej dziwnej opowieści serdecznie pozdrawiam i przesyłam ostatni widok, adekwatny do pory tworzenia niniejszych słów. marboru3 punkty
-
Dokładnie tak, dodatkowo sąd w przypadku braku stosownego ustawodawstwa precyzującego dany przypadek może wziąć pod uwagę przepisy czy zasady właściwe dla danej dyscypliny sportowej, wydane przez odpowiednie federacje, stowarzyszenia. Przykładowo w przypadku urazu doznanego podczas walki bokserskiej sąd powinien wziąć pod uwagę, czy uraz nastąpił na skutek zdarzenia do którego doszło w myśl przepisów boksu, a nie tylko obowiązującego prawa powszechnego. Czyli danie komukolwiek w mordę na ulicy nie jest legalne, ale podczas walki bokserskiej, jeśli cios został zadany zgodnie z przepisami boksu, już tak - co innego jak pięściarz np. odgryzie drugiemu ucho Tak więc dekalog FIS, firmowany przez wszystkie organizacje narciarskie, instruktorskie, ratownicze itp jak najbardziej będzie miał tu znaczenie. I kto będzie tym biegłym ? Dekalog FIS nie zastąpi myślenia i każdy powinien na stoku mieć oczy dookoła głowy, to oczywiste. Ale gdyby wszyscy wpoili sobie do głowy te jak mówisz "pare ogólnych regułek", to wypadków było by dużo mniej. Tymczasem w PL jest taka sytuacja, że większość nie ma pojęcia o ich istnieniu.2 punkty
-
Na szczęście ma. Art. 31. Osoby uprawiające narciarstwo lub snowboarding na zorganizowanym terenie narciarskim obowiązane są do zachowania należytej staranności w celu ochrony życia i zdrowia własnego oraz innych osób, a w szczególności: 1) zapoznania się z zasadami korzystania z danego terenu, obiektu lub urządzenia i ich przestrzegania; (Ustawa z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich) https://bialkatatrzanska.pl/regulaminy-i-dokumenty/regulaminy I będzie miał wpływ na ewentualne orzeczenie.2 punkty
-
Zapewniam Cię, że bez najmniejszego problemu doprowadzę do sytuacji w której wpakujesz się we mnie i w myśl ciasnego pojmowania kodeksu FIS będziesz winnym. Na szczęście kodeks FIS nie ma żadnej mocy prawnej i sędzia we własnym rozumie rozstrzyga sprawę. A ogólnie to jestem w szoku jak co niektórzy uważają, że wykucie paru ogólnych regułek zastąpi im rozum.2 punkty
-
Wielokrotnie jeździłem na tym stoku, w prawym dolnym rogu widać ludzi zatrzymujących się w kolejce do krzesła. Tam się wytraca prędkość, a pan z dzieckiem jechali jednostajnie, przez co dogonili kobietę. Wg mnie, manewr skrętu wykonała bez świadomości, że właśnie facet za nią przemknął. Oczywiście jej wina, że jadąc w lewo, w ogóle nie obserwowała co się dzieje powyżej. A kwestia sądu, czy to cywilnego czy karnego, to jeszcze inna sprawa. Z pewnością, przez swoją nieuwagę przyczyniła się do wypadku, co nie zmienia mojej oceny, że sprawcą jest dzieciak.2 punkty
-
Jaki jest procent tych false-positive? Jak 1%, to i tak na 100k testów, masz 1 tysiąc fałszywie dodatnich. Przy 53k zakażeń dziennie nie wpłynie to za bardzo na postrzeganie sytuacji w naszym kraju.2 punkty
-
Testy często dają wyniki fałszywie dodatnie, wystarczy popatrzeć na sportowców, którzy dużo podróżują i muszą się ciągle testować. Rekordziści "przechodzili" już covida kilkadziesiąt razy SIC! Dlatego większa liczba testów wykazuje więcej zachorowań. Lepiej więc poczekać na wynik w domu niż liczyć na negatywny w trakcie podróży, bo można się niemile zaskoczyć.2 punkty
-
Słowacja - Oszczadnica - miłe chłopaki - bezproblemowi - tam miałem okazję (a raczej syn na początku swojej narciarskiej przygody) spróbować tyczek - wówczas trening miał jakiś mały klub z Chrzanowa (3 zawodników i trener) - od niego się dowiedziałem że wystarczy pogadać i pozwolą - ale w tygodniu jak jest mało ludzi - w weekend nie. Bezpłatnie. Trasa szeroka - każdy się zmieści - a już po przeciwnej stronie orczyka - nie było żadnego problemu - bo tam nikt nie jeździł - było krócej ale do takiego trenowania dla dzieciaka - lux torpeda, ale to było 3 lata temu - teraz nie wiem. pozdrawiam2 punkty
-
Cześć Co do drugiej części to się z Tobą w pełni zgadzam, nie ma sensu zaśmiecać tematu swoimi poglądami. Jeśli chodzi o pierwszą część, "tych dzieciach mdlejących po 3. (na razie) dawce, ale skoro komuś tak bardzo zależy..." to nie przeinaczaj mojej wypowiedzi, nie stwierdziłem nigdzie że szczepienie miało wpływ na omdlenie chłopaka, domniemałem tylko że mogło być jednym z wielu czynników które się skumulowały (wysiłek fizyczny, zmiana wysokości etc.). Kumpla córka 2 lata temu wstała od stołu i zemdlała (moja zresztą też - jadąc na rowerze, na szczęście przed omdleniem się zatrzymała i zsiadła z roweru), nie szczepione - obie w fazie wzrostu - jak chłopak któremu się to przydarzyło. pozdrawiam2 punkty
-
Ludzi jak mrówków w Szklarskiej. Jak sprawdzi się prognoza, to odpalą Lolę, bo zapowiadana jest ostra dostawa białego:2 punkty
-
O, dawno już tu nie było tych szurskich wysrywów i obrazków opartych na chłopskim rozumie. I tak długo było spokojnie w temacie 😂2 punkty
-
2 punkty
-
Z dzisiaj, góra : 5 z góry na Miziowa Ok (trawa tylko w jednym miejscu) do Szczawin tez OK tylko trzeba zastartowac z Miziowej do Końca 5 nie polecam, poniżej Szczawin lód i kamole objechać można ale w lasku tak z 25 cm bez podkładu. Kręci talerz na kopiec na 6 nawet fajne warunki. Natomiast kopuła Pilska praktycznie bez warunków. Pare fotek są pytania pisać, siedzę na Miziowej Pozdrawiam mirekn2 punkty
-
Mops w Szczyrku dzień 2 Znów syn Mopsa: Dziś znów zaczynamy pod gondolą, około 8.45. Kolejka na jakieś 7-8 minut stania. Na początek trasa 7 do Soliska. Tak jak wczoraj, góra wyśmienita, dół znacznie gorszy. Jedziemy na Pośredni. SMR nadal intensywnie naśnieża Golgotę. 8 idealna, nie za miękko, nie za twardo, w sam raz. Niestety po kilku zjazdach zakręt na 10 robi się dość lodowo-muldowy, więc ja uciekam na Skrzyczne, Mops ucieka ma Małe Skrzyczne. Na Ondraszku sporo ludzi i sporo upadków. Naprawdę nie wiem co ludzie widzą w tej wąskiej i zatłoczonej trasie. Uciekam na FIS. FIS idealny, świetnie przygotowany i w miarę pusty. Trasa marzenie. Niestety, wszystko psuje duża kolejka do kanapy na Jaworzynie. Stada narciarzy z Ondraszka skutecznie blokowały kolejkę, bo przecież cała rodzina musi jechać razem. W pełni rozumiem, że z małym dzieckiem trzeba jechać na jednej kanapie, ale już z nastolatkami nie widzę tej konieczności. I tak właśnie na wielu kanapach jeździły 2-3 osoby zamiast 4. Kolejka na 10-15 minut stania. Pracownicy COSu z łopatami przygotowywali orczyk do (najprawdopodobniej) jutrzejszego startu. Jeszcze 2 zjazdy FISem i stwierdzam że kolejka do krzesła jest zbyt długa, wracam na SMR. COS przestał naśnieżać Grzebień, najpewniej jutro/pojutrze zostanie otwarty (informacja od przygotowujących orczyk). Na 3a w pojedynczych miejscach wychodziła trawa, ale na spokojnie da się ominąć. Po powrocie na SMR do końca już jeżdżę na Małym Skrzycznem, tam naprawdę bardzo dobre warunki. Mops kończy wcześniej, ja jeżdżę prawie do końca. Pogoda dziś była cudowna, idealna do jazdy. Niestety pogoda zachęciła wielu narciarzy i kolejki były dość spore. Ale i tak 40km dziś zrobione. Zjeżdżam szczęśliwy 3 pod gondolę, tam już mocno zdegradowane. Dziś chyba był jeden z najlepszych dni tego sezonu.2 punkty
-
Po "sześciu" królach udało się wyjechać z ekipą na tydzień do Les 2 Alpes. Pierwszy raz pojechałem na wyjazd narciarski zorganizowany przez biuro podróży i było całkiem nieźle. Podróż, wyjazd w piątek około 17:00, dojazd na miejsce sobota 19:00 - pierwszy raz spędziłem 26h w autobusie, mimo fajnych miejsc ze stoliczkiem dojeżdżamy wypompowani. Po dotarciu na miejsce całkiem sprawnie organizatorzy rozdysponowuja apartamenty i po zalogowaniu się idziemy na krótki spacer po miasteczku. A miasteczko całkiem urokliwe, bez jakichś molochów hotelowych - całkiem przyjemna zabudowa. Śnieg wali tu dzisiaj cały dzień i według prognoz jutro ma być tak samo. Poprawa pogody ma nastąpić od poniedziałku Rano decydujemy się z Marcinem pójść z hotelu do krzesła le Diable - później będziemy korzystać z przyhotelowej gondoli Super Venosc wywożącej na szczyt Vallee Blanche Niestety okazuje się, że krzesło jest dzisiaj nieczynne. Generalnie wszystko powyżej Cretes jest zamknięte. Przebijamy się orczykiem pod gondolkę Ceufs Blancs. Jest dość archaiczna, 3 osoby ledwo się mieszczą, wszystko trzeszczy i drzwi się nie domykają, byle w górę:-) Śniegu mnóstwo, widoczność, kontrast zero Takich skrzyżowań wyciągów jest w ośrodku naprawdę sporo. Czasem w jednym miejscu krzyżowały się gondolka i dwa krzesła. W dolinie widoczność się poprawia. Gondola Super Venosc, te trzy budynki przy niej to nasz hotel. Korzystając, że tu jesteśmy wpadamy na drugie śniadanko do pokoju. Dzień kończymy z wynikiem 27km i 5 tys. m w dół. Poniedziałkowy poranek zwiastuje piękną pogodę i tak już będzie do końca pobytu. W końcu widzimy gdzie jeździmy i jest pięknie W poniedziałek ciągle jeszcze słychać wybuchy odpalanych ładunków, nic dziwnego, stopień zagrożenia - 4ka. Na szczęście w kolejnych dniach spadanie do 3 i 2ki. A kolejne dni wyglądały bardzo podobnie:-) Górna część ośrodka wraz z lodowcem W oddali Mont Blanc Kretem jedziemy dwa razy (pierwszy i ostatni:) Schodzi długo stąd później wybieramy zdecydowanie orczyki. Czerwona trasa w sektorze Fee. Trasa Glacier 1 Sektor Vallee Blanche Archaiczne krzesłko Mont de Lans, z najniższego punktu ośrodka. Trasa od orczyków pod krzesełko wyszła 14,6km i ponad 2km w pionie. Trasa Signal A tu całkiem sympatyczna winda umożliwiająca podjazd z górnej stacji gondoli Pierre Grosse pod orczyki. I to już koniec, 6 dni na nartach zleciało bardzo szybko. Wyjeździłem się jak osioł. Podróż powrotna była znacznie bardziej komfortowa, bo część osób wróciło samolotem z Grenoble. Też myśleliśmy o tej opcji, ale nie udało się znaleźć sensownego transp0ortu na lotnisko. Co do samego ośrodka mam trochę mieszane uczucia. Pierwszy raz widziałem tyle osób schodzących/zsuwających się bez nart po niektórych niebieskich trasach. Wynikało to z tego, że w innych ośrodkach te niebieskie z uwagi na nachylenie byłyby zapewne czerwone. Taka była m.in. trasa BellaCombes2 oraz Super Venosc 2 schodząca pod gondolę. Sama infrastruktura wyciągowa nie zachwyca. W ośrodku są właściwie tylko dwie nowe gondole Super Venosc oraz Pierre Grosse. Reszta sprzętu jest dość leciwa i niektóre krzesła naprawdę wolne np. krzesło Valle Blanche. Dodatkowo mocno irytujące były gondole Jardin Express 1 i 2. Zarówno zazwyczaj były do nich kolejki, po drugie sporo łażenie zwłaszcza tej pierwszej żeby się do niej dostać. Na szczęście odpowiednimi kombinacjami krzesał i gondola Pierre Grosse dawało się je ominąć. Natomiast pogoda i widoki była pierwsza klasa stąd wrażenia tak czy siak zostały mega pozytywne.1 punkt
-
Ja tam widzę co zauważył inny forumowicz, że tylko ta kobitka wyróżnia się w tłumie swoim stylem jazdy. Niejako odstaje od reszty. Ale ja mam inne podejście bo pisze sama o nowym doświadczeniu. Kobito spierniczaj ze stoków bo jak na taki wiek przy tak małej prędkości takie szkody, że strach się bać. Jak ktoś ma kości i inne kręgosłupy ze styropianu to polecam jakieś baardzo mało uczęszczane stoki i godziny jazdy względnie rezygnację z tego sportu. Osobiście bym się wstydził robić z siebie taką łajzę do tego policja, zawiadomienia o przestępstwie i tak dalej.1 punkt
-
I jeszcze drobna uwaga. Perspektywa na tym filmie spłaszcza stok. Dziewczyna jedzie łukiem, w dół.1 punkt
-
Dokładnie tak jak piszesz, to nie początki ale następny etap, Kolega @Zagronie chyba nie doczytał, sam szkoliłem swojego dzieci, ale oboje trafili później do klubu, syna (młodszego) nawet we własnym zakresie na kolanówkach uczyłem, ale jak wiecie z autopsji w Polsce to słabo wychodzi, ja też ograniczony czasowo jestem - więc tylko 1 sezon coś tam próbowaliśmy, ale dało efekt mimo tylko paru wyjazdów. I nie grymasił, wręcz nie mógł wie doczekać każdego wyjazdu - tak mu się to podobało. To tak jak z nauką jazdy samochodem, teoria jest, po placu już się śmiga - czas wyjechać na miasto - bo to nie to samo co pusty plac pozdrawiam1 punkt
-
Wyjątkowo w tym roku lepiej jeździ się na SMR-ze niż na COS-ie... Szok!1 punkt
-
1 punkt
-
Swego czasu (będzie z 15-20 lat wstecz) mieszkając w Bruck jeździliśmy głównie na Schmittenhoehe w Zell - dużo tras niebieskich i lekkich czerwonych. Ludzi bywało sporo w szczycie sezonu (oczywiście stania w kolejkach bez porównania mniej niż w popularnych ośrodkach w Polsce lub Czechach), ale wtedy nie było covid-a. O knajpach się nie wypowiem, bo byłem bardzo łapczywy na śnieg i niewiele zwiedziłem. Z parkingiem przy stokach nigdy i nigdzie nie było problemu. Kitzsteinhorn (lodowiec) jest super przy dobrej pogodzie (przy dużym wietrze i mrozie można uświerknąć w górnej części kotła, zwłaszcza na orczykach), trasy głównie czerwone, ale szerokie i nietrudne. Nie byłem w Saalbach1 punkt
-
Moim zdaniem bardziej latania - szkoda, że skasowałem filmik z wczoraj powrotu Goryczkową gdy narty skrzeczały na wyratrakowanej trasie na hali, a przed Patelnią ratrak zostawił wielki płat świeżego, którego nikt nie ruszał. I nagle cisza... tylko lekki świst na puchu... 😊 Natomiast ja już nie bardzo jestem zwolennikiem bezdennego puchu - ciężko się po tym chodzi, wszędzie zagrożenie lawinowe, śnieg co chwila stęka bo siada, a zjazdy się zaczynają od 35°. Wracając do tematu wątku - po prostu all mountainy na wzrost.1 punkt
-
Powrót do królewskiego ośrodka. Ten sezon narciarski jest dla mnie inny niż wszystkie. Po pierwsze, budowa. To w moim życiu przyśpieszyło i realizacja marzenia o mieszkaniu na wsi przykryła wszystkie inne rzeczy. Nawet narty? Czy to możliwe? Pewnie nie byłoby to takie oczywiste gdyby nie "po drugie" - choroba. Nie COVID, ale przewlekłe, ciągnące się w czasie kłopoty. Na szczęście wyniki badań się poprawiły na tyle, że dostałem zielone światło od Pani Doktor na uprawianie sportu. Sezon rozpoczęty późno (do tej pory 4 dni na lokalnych ośrodkach, bliskich Radomia) ale dosyć ciekawie, bo aktualnie w podróży razem z @JC. SkiAmade!!! W ostatnim roku przed pandemią miałem okazję zwiedzić ten region razem z Paulą (poszukajcie wpisów 😉). Teraz będę podążał swoimi śladami i z całą pewnością będzie również ciekawie. Jak to się zaczęło? Telefon od Jacka... - jedziesz? - jasne, że jadę! Potem chwila refleksji...budowa, sprzedaż starego domu - czy ja to ogarnę przed wyjazdem, czy zdążę? Masakra. Na szczęście, przy pomocy bliskich, przyjaciół wszystko się udało. Dzień przed podróżą fachowcy od schodów skończyli swoją robotę, przekazałem klucze elektrykom - jedna sprawa ogarnięta. Druga? Sprzedaż domu i dokumenty do kredytu dla nabywców. Wykonałem kilka telefonów z olbrzymią prośbą o przyśpieszenie spraw w Urzędzie Miejskim i udało się wszystkie odebrać. Umowa przedwstępna podpisana o 20:30...pakowanie, pobudka o 3 i jazda do Bielska. Jestem punktualnie tak jak się umawiałem z JC. Szybkie przepakowanie aut i w drogę. Mogę nareszcie odsapnąć. Przejazd przez wszystkie granice bez problemu. W Austrii raz śnieg, raz bez śniegu, zielono na polach. Im bliżej Alp, tym więcej chmur, im więcej chmur, to zaczęło też walić śniegiem. Autostrady raz czarne, raz białe. Taki kogiel-mogiel. Przejazd do Maria Alm i przełęcz, to wręcz armagedon białego. Jak później się okazało spadło blisko metr śniegu. Do hotelu docieramy szczęśliwie. Jest ciekawie. Wygląda na to, że standard jest bardzo ok. Tylko co na dachu robi przyczepa kampingowa? Jak się później okazało, to tylko sauna 😀 Pokoju nie dostałem takiego wypasionego jak inicjator tej wyprawy, ale jest równie dobrze. Cóż, że nie mam prywatnej narciarni...to Jacek musi gościć u siebie moje buty 😀 Kiedy ja je odświeżałem? Niech się zastanowię... Hotel dla gości +21 lat. Spokój cisza i luźna atmosfera - pasuje. Co bardzo ciekawe pod prysznicem dwa szampony - jeden dla nart, drugi dla rowerów. Ryzykuję i myję się tym dla dech. Żyję i resztka siwych włosów nie wypadła, jest dobrze! W barze jakoś pusto... ...ale początkujący influenser na stanowisku i pracuje 😀 Wieczór, to oczywiście miłe spotkanie biznesowe zapoznawcze i plany. Ja wolę oczywiście tą drugą stronę medalu - narty. W planie na początek? Zgadnijcie... Powrót do królewskiego ośrodka i? Skitury 😮 Kocham 😉 😀 Cóż? Dzień dzisiejszy. Początek smaczny. A potem? Krótka jazda autem - mniej więcej na środek ośrodka. Spotkanie z Krisem naszym przewodnikiem. Dobór nart dla mnie i... w górę! Ociągam się 😉 a tak naprawdę sił brak. Choroba zrobiła swoje 😞 Początek mamy prosty, bo po wyratrakowanej trasie saneczkowej 😮 Podchodzimy wyżej i odsłaniają się widoki. Pogoda walczy o błękitne niebo. Docieramy do górnej "stacji" saneczkowej oraz restauracji, w której będziemy jeść po turze. Ja akurat krem czosnkowy. Po prostu lubię dobrze pachnieć 😀 Idziemy dalej, ale ciąg dalszy naszej przygody, już w lesie, w kopnym śniegu. Ciuchy zjazdowe, do takiego typu narciarstwa są średnie. Cóż zrobić? Nie mam innych. Wychodzi słonko - są też klimaty Mordoru. W oddali czarno i tylko oka Saurona brakuje. Linię mamy ładną na podejściu. Styl gąsek 😉 Ci co mnie czytają wiedzą jak kocham tury... ...no ale obcowanie w górach z przyrodą, to dla mnie bajka. Cóż, że na nogach nie mam SL, bądź GS 😀 Jest pięknie i ryjek się cieszy! ...całkiem bym zapomniał. Sunęłem dzisiaj na czymś takim: Marboru...inni mówią na mnie Boruta...zła Boruta... więc co? Po wertikalu 666 metrów pora na zjazd. Fajnie 😮 Jest ciepło, śnieg się zsiadł...będzie pół metra pod nartą, ciężkiego, nieubitego białego...w dodatku między drzewami. Bajka! Raz kozie śmierć - jadę! Nic innego zrobić nie mogę... Co się okazuje? 1. Jazda free tylko na filmach jest fajna, w rzeczywistości to ciężka orka. 2. Wolę podchodzić... 3. ...ale w butach latem. 4. Trasy ze sztruksem są super! 5. Zaliczam tylko jedną glebę, @JC, trzy... 6. Nasz przewodnik nie zalicza gleby. Dzień pierwszy super! Żyję 😀 Kocham góry! Zakwasy są...ale nastąpiła po powrocie do hotelu próba regeneracji nóg. Udana. Jutro ruszamy na trasy...dokładnie tam gdzie pokazuję 😀 Będzie fajnie, bo fajna była również kolacja! Po wczorajszej chińszczyźnie, shusi nareszcie coś dla normalnych ludzi. Kalorie uzupełnione. I deserek 😀 ...a co? Trzeba o siebie dbać! I tak oto dobiega koniec pierwszego dnia. Komputer szwankuje, na szczęście telefon działa. Wyglądajcie relacji jutro! Pozdrawiam marboru1 punkt
-
No i mops znów w Szczyrku to trzeba by też napisać relacje. Mopsowi znów się nie chce, więc relecja jest napisana przez syna mopsa. Z góry przepraszam, że COS też wcisnę do tej relacji, ale chyba tak lepiej niż rozbijać to na 2 osobne relacje. Dziś start o 8.30. Przy gondoli na starcie kolejka na jakieś 10 minut stania. Na początek Małe Skrzyczne, ale że się nie chciało podchodzić to wyjechaliśmy na Zbójnicka. Na początku trochę mgliście, ale z czasem się rozpogodziło. Na Zbójnickiej jak zwykle strasznie powoli, trzeba było pomagać sobie kijkami. Naprawdę nie rozumiem fenomenu tej trasy, jest zbyt płaska. Na Małym Skrzycznem trochę wietrznie, dość twardo i na górze trochę mgliście. Zjeżdżamy do Soliska trasą 7. Na górze tej trasy warunki bardzo dobre, ale zjazd z Suchego do Soliska jak zwykle dramatyczny, mnóstwo początkujących, którzy nie radzili sobie z nachyleniem. Uciekamy na Pośredni. Golgotę śnieżą cały czas, już trochę śniegu na niej jest. Pewnie w przyszłym tygodniu otworzą. Nawet kawałek Golgoty był przeratrakowany, niektórzy jeździli. Trasa 8 bajeczna, najlepsza trasa dziś w SMR. Chyba jedna z nielicznych tras bez lodu. Dół 10 tez dobrze przygotowany. Kilka zjazdów i na Skrzyczne. Do żółtej kanapy kolejka na jakieś 5 minut. Na Zbójnicką na bieżąco. Na 3c śniegowo dobrze, po wjeździe na Ondraszka już trochę gorzej. Wyjeżdżamy na Skrzyczne i zjeżdżamy do Szczyrku kombinacją 21+25. Na górze Ondraszka trochę kamieni, do przeżycia. Ale to co było na 25 to dramat. Ta trasa powinna być zamknięta. Na Dolinach wg oznaczeń czynna część przy talerzyku, ale na niej wychodziła trawa. Część przy lesie lepsza, nawet wyratrakowana, ale oficjalnie nieczynna. Do Hiltona śniegowo znośnie, niżej dramat. Wszędzie kamienie i trawa, nawet nie dało się tego ominąć. Tu jeszcze ta znośna część trasy 25. A tu Widokowa poniżej Dolin: To jest jakiś żart, coś takiego powinno być zamknięte. Straty w sprzęcie na szczęście nie ogromne, ale są. Końcówka przy Mecie: Wielce zdenerwowani wyjeżdżamy na Jaworzynę, a tam się okazuje że taśma między wyciągami nie działa i trzeba podchodzić. Do tego do górnej kanapy działały tylko 2 bramki, bo oczywiście reszta zepsuta. Mops ma już dość COSu, ale ja jeszcze jadę na FIS. 23 przygotowana cudownie, jazda po niej to sama przyjemność. Kamieni brak, nie za twardo, nie za miękko, wręcz idealnie. Niestety do kanapy chyba 7-8 minut stania. Po wyjechaniu na górę znów FIS, a po nim powrót do SMRu. Na 3a śniegowo dobrze. Zjeżdżamy 1 do gondoli. Tam twardo, miejscami lodowo, ale i tak całkiem dobrze. Mops już ma dość nartowania i z schodzi ze stoku. Wyjeżdżam na Małe Skrzyczne. Tam naprawdę fajnie, ale też miejscami lodowo. Niestety dojazd do talerzyka trochę lodowy, część osób sobie z tym nie radziła. 10 zjazdów z Małego Skrzycznego i też kończę. Na 3 trochę muldowo i lodowo, chyba najgorsza trasa dziś, chociaż to też pewnie kwestia godziny, bo o 15 trasa już była mocno zdegradowana. Dzień udany, aplikacja pokazała przejechane 42km, więc jak na pierwszy raz po 2 latach bez nart było całkiem dobrze.1 punkt







