Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.03.2023 - 14.03.2023
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.03.2023 uwzględniając wszystkie działy
-
Kasprowy skiturowo + free. Powrót nartostradą przez Królowa Polana - Nosal i zjazd do stacji Nosal. Warunki super, tem -12C, w nocy dosypało 30cm puchu. Goryczkowa wystartowała z 50min opóźnieniem bo musieli odkopać z górną stację - nawiało 2m śniegu. Na szczęście czynny kominek w szałas bufet - płatne tylko gotówką Bilety dostępne tylko przy kasach krzeseł SKIpass TOP Skitour (całodzienny) 109 zł SKIpass TOP Skitour (10 przejazdowy) 119 zł13 punktów
-
@marekbtl - przy jednorodnej umiejętnościami grupie lepsze. Jak pójdzie rozstrzał umiejętności kursantów loteria. Heblować słabszych czy polerować lepszych? Nie wierzę w efektywne i wydajne pogodzenie, różne cele, różne narzędzia a cieśla jeden. Kompromis jest jak świnka morska. Nie pływa i nie ma co ogarnąć na ząb. M.7 punktów
-
Od lat marzyła mi się północ, jest to już moja trzecia wyprawa na północ Europy. Pierwszy raz byłem 8 lat temu w Norwegii, m.in. na Lofotach. Potem jeszcze rok później na Półwyspie Kolskim, m.in. w Murmańsku i w Chibinach. Lata mijały a ja czułem że znów gdzieś tu chce pojechać. Wybór padł na Tromsø z noclegiem na pobliskiej wyspie Kvaløya. Póki co tyle, i kilka urywków:6 punktów
-
6 punktów
-
Pełna zgoda😀 (co się tyczy pozostałej części życia zwłaszcza). Tylko po co tracić czas na samodzielne studiowanie tajników sztuki narciarskiej przez całe życie, skoro w stosunkowo krótkim czasie, ze stosownym zapałem można się tego nauczyć szybciej. Zarobiony w ten sposób czas można przeznaczyć na nowe inne umiejętności. Nie muszę chyba pisać truizmów, że chętniej wykonujemy czynności, które potrafimy wykonać dobrze i odwrotnie. Po prostu między wierszami opowiadam swoją historię i widzę ile czasu zmarnowałem próbując dorywczo tu i tam coś skubnąć z wiedzy. Poza tym taka lekcja pokory, kiedy przychodzisz do instruktora jako zwycięzca Pucharu Wszechświata, a on tłumaczy ci podstawowe rzeczy, które dla ciebie są czymś fundamentalnie nieznanym, daje do myślenia.6 punktów
-
Janek - proszę Cię, przestań oglądać TVP. pozdrawiam5 punktów
-
Spionizowanie bohatera - tyle. Zarówno Ty jak i @MarioJ macie rację. Samo objeżdżenie jest ważne - to poczucie pewności na stoku, różne warunki, stoki. Natomiast doraźna pomoc zaufanego i o wysokich umiejętnościach instruktora, który potrafi dostrzec i zdiagnozować błędy a przede wszystkim wdrożyć poprawki w życie - nie do przecenienia. Są tacy - miałem przyjemność zaszczyt z kimś takim obcować w miniony weekend. Mieć wiedzę to jedno, ale umiejętność przekazania i pokazania w realu to drugie. Sam jestem samoukiem i wiem jak ta droga wygląda, były szklane sufity, ale się udało je jakoś pokonać - lecz z pomocą ogarniętych ludzi. Teraz to już wystarczy że syna będę naśladował, za free to mam - o ile znajdzie dla mnie troszkę czasu. pozdrawiam5 punktów
-
Po sobie i córce widzę że najlepsze efekty daje tygodniowy wyjazd w Alpy z instruktorem. Chociaż może to też być jakaś niezbyt tłoczna górka w Polsce czy w Cz. Jest taki model wyjazdów, które kultywują różne firmy. Jedziemy w grupie na tydzień do jednego ośrodka. Jest kilku instruktorów, najlepiej 3-5, poziom uczestników jest różny. Uczestników dzieli się wg poziomu jazdy, i każdy instruktor ma 5-7 w grupie na zbliżonym poziomie. Z instruktorem jeździ się i uczy co najmniej 3h dziennie. Niektóre wyjazdy są takie, że jeździ się cały dzień w grupie. Wtedy robi się prawdziwy progres i kształtuje się poprawne nawyki. Instruktor cały czas obserwuje, przekazuje uwagi, jest jazda wolna, są ćwiczenia, wężyki, szybko, wolno, różne trasy. Ale cały czas pod okiem instruktora. Koszt wychodzi dużo bardziej optymalnie, niż branie instruktora indywidualnie. Wogóle korzystanie indywidualnie z przypadkowego instruktora na stoku na 1h, to zwykle jest słabe i nie wychodzi.5 punktów
-
Mylisz sie Viktor...jestem cały czas po obydwu stronach barykady równocześnie i mam pełne porównanie .. zasobność portfela tu i tam to nadal przepaść ..a to że są jednostki w jedną i drugą strone albo że pasjonat narciarstwa pojedzie w lecie do babci pod grusze po to żeby zobaczyć Alpy w zimie przez 5 dni to inna sprawa.5 punktów
-
Jaworzyna Krynicka 12.03.2023 Wczorajsza Jaworzyna całodzienna z kumplem. Dzień wcześniej ulewny deszcz przeszedł w śnieg. w Nocy zmroziło ładnie, aż włączyli naśnieżanie w dolnych partiach głównej trasy. Rano -8,5 st. na dole, -7 st. na szczycie. Ludzi sporo, przed 8 już zapełniony cały najbliższy parking, a kolejny już prawie w połowie. O 8 miało stratować nowe krzesełko... ale nie wystartowało Takie super hiper ultranowoczesne a znowu zamarzło??? Trasa nr 6 zamknięta do południa pod treningi. Odpalili więc o 8 gondole. Krzesełko wystartowało dopiero o 9. Po 9 godzinie przeskok na trasę 2 i 2a, fajnie równo i pusto. Po kilku zjazdach pora na czarną, tam jeszcze trasa zamknięta... ruszyła dopiero o 10 bo wcześniej jakiś trening slalomu. Trasy wyratrakowane ładnie, oprócz czarnej, tam zlodzony sztruks przysypany świeżym śniegiem 5-10cm. Jazda do orczyka na czarnej na bieżąco, słyszałem rozmowy ludzi że przed południem do gondoli około 20 min czekania, reszta w miarę na bieżąco. Większość czasu wczoraj na czarnej bo luźno i bez czekania, narty zmienione o 10 godzinie na szersze żeby przyjemniej było pokonywać nierówności. Trasa 2a Trasa 2 Dół o 9:40 Godzina 10 Trasa 5 Gdzie strumyk płynie z wolna, Rozmywa piątkę nam, Stokrotka rosła polna A nad nią szumiał gaj... To obraz po piątkowo-sobotnich deszczach... Czarny Potok godzina 13 Trasa 2a o 13:30 Ostatni wjazd szybkim orczykiem na trasie nr 5, w przyszłym sezonie wolne krzesło... Dół o godzinie 15 Udane zakończenie sezonu lokalnego, teraz w planach alpejskie szusy.5 punktów
-
12-15 lat temu wyglądało to tak: wyjazdy treningowo-szkoleniowe 7 dniowe, 6 dni na stoku. Prawie zawsze lodowce - Austria, Włochy. Terminy wrzesień - listopad, kwiecień. Grupy zróżnicowane, od początkujących do sportowych. Każdy trener - instruktor opiekował się swoją grupą liczącą od 4 do 7 osób maksymalnie. Po pierwszym dniu korekta gdy ktoś nowy nie pasował do wcześniej przydzielonej. Zawsze obowiązkowa rozgrzewka 20 minutowa. Od 10 jazda, ćwiczenia, zadaniówki, demonstracja, treningi, nagrywanie wideo. I tak do 15, z godzinną przerwą na wizytę w restauracji. Po 15 jak ktoś jeszcze chciał, wolny czas na stoku. Powrót na kwatery, obiadokolacja i o 18.30 wideoanaliza wszystkich w przygotowanym odpowiednio dużym pomieszczeniu, każdy uczestnik omówiony i zanalizowany. Tak do 22, czasami dłużej. Koszty szkoleniowe to 600 zł i 50-70 € za osobę na wyjazd. Każdy po takim szkoleniu (nauce) podnosił zauważalnie umiejętności niezależnie od swojego poziomu. Kadra trenersko szkoleniowa, to byli zawodnicy, medaliści Mistrzostw Polski, trenerzy współpracujący z naszą kadrą. Czy mi te wyjazdy coś dały? Z całą pewnością dzisiaj jeżdżę inaczej (lepiej) niż wcześniej. Regułą kolejnych wyjazdów było to, że pierwszy dzień jazdy każdy poświęcał by dojść do umiejętności z poprzedniego wyjazdu. Kolejne pięć dni to już dalsze podnoszenie umiejętności. Tempo poprawy to co najmniej jeden cały solidny sezon jeżdżenia bez szkolenia, a często i kilku sezonów. Samouctwo w narciarstwie słabo się sprawdza... Pozdrawiam.4 punkty
-
W Karkonoszach (Karpacz, Szklarska) 140-160 zł. Z tego instruktor dostaje 70-120 zł, reszta dla agencji lub właściciela stoku.4 punkty
-
Więc Viktor kolego, przestań nam tłumaczyć jak zajebiście jest w PL - to nie będziemy Ci tłumaczyć jak zajebiście jest w Beneluxie. Jana też to dotyczy. Jak to mój dziadek mówił "Dobrze sie godo, jak sie jest z czego wysrać". pozdrawiam4 punkty
-
4 punkty
-
To i tak 2xwięcej niż przeciętny Polak. pozdrawiam4 punkty
-
Nie wiem w jakich Wy się obracacie bańkach zawodowo-towarzyskich, bo w mojej - środowisko akademickie - realny dochód spada, a podobny poziom życia udaje się utrzymać tylko poprzez znaczne podnoszenie kwalifikacji. czyli - w pewnym uproszczeniu - tylko robiąc kolejne stopnie awansu naukowego albo biorąc dodatkowe obowiązki można utrzymać ten sam standard. Dotyczy to również wielu innych sfer tzw. budżetówki. I to nie jest prawda, że tydzień w Alpach to podobny koszt jak w polskich górach. Z moich doświadczeń to mniej więcej 50-60% kosztów. Oczywiście w wariancie raczej ekonomicznym, bo tak jeżdżę.4 punkty
-
Cieszą nowe inwestycje, tylko naprawdę szkoda, że dolna część ośrodka zazwyczaj leży odłogiem bez śniegu, bo naprawdę są to ciekawe narciarsko tereny. Jakoś tak dziwnie zjeżdża się kanapą na dół do Mety...4 punkty
-
Tu też takie mają i sprzedają jako retro dodam, że jesionowe czyli jak najlepsze komórki rossi... no prawie, jeśli o rdzeń chodzi;-) https://allegrolokalnie.pl/oferta/narty-zps-wytwornia-nr-51-wiazania-jubileuszowe cyt Oferuję stare narty po renowacji . Jest to jedyna z lepszych okazji na zakup oryginalnych , niepowtarzalnych nart nie tylko dla kolekcjonerów ale również osób biorących udział w zawodach SKI - RETRO. Narty drewniane jesionowe o długości 184 cm produkcji Z P S Wytwórnia nr 51 oryginalne, stare, widoczny na szpicach nart znak firmowy , -w bardzo dobrym stanie technicznym widoczne ślady użytkowania ,wiązania polskiej konstrukcji z napinaczem sprężynowym i linką metalową. Na wiązaniach napis : S.W.S.W Warszawa "Jubileuszowe" ZMP Skarżysko. Odczyszczone do stanu pierwotnego i zabezpieczone przed dalszym wpływem warunków atmosferycznych . Ślizgi w bardzo dobrym stanie technicznym - mało użytkowane .Stan idealny, w pełni sprawne. Kijki bambusowe o długości 125 cm w komplecie . Narty po mojej renowacji z dbałością o szczegóły jak najbardziej nadają się do wypróbowania na stoku narciarskim jak i do wystroju stylowego wnętrza .4 punkty
-
Pójście do instruktora to nie lekcja pokory, a przejaw mądrości. Gabrik ja Ci kibicuję od kiedy na forum jestem bo sam łatwo nie miałem i podobną drogą jechałem 😉 Jak się uda sezon ładnie zakończyć w okolicach Zakopanego w najbliższy piątek to zapodam filmik czego mnie nauczył instruktor, a do czego sam doszedłem. I tak rolki są the best jako trening przed nartowaniem, a do tego przyciągają kibiców 😉4 punkty
-
wierz mi że wcale nie oglądam bo nie mam żadnego polskiego programu a jedynie obserwuję zmiany będąc kilka razy w roku w Polsce od Bałtyku po Tatry Wszystkim moim znajomym, rodzinie i przyjaciołom także tym na emeryturze powodzi się znacznie lepiej niż jeszcze kilka lat temu. Miasta pięknieją, na torach zasuwają nowoczesne pociągi, powstają nowe drogi, galerie handlowe a samo centrum Warszawy to mały Dubai3 punkty
-
O rety, trzeba kilkadziesiąt metrów podejść. Albo chociaż kilka jak na Cieńkowie, kiedy się ktoś nie rozpędzi. I oczekiwać tego od dzieci! To okrucieństwo. Mam nadzieję, że rodzice wynagradzają taką mordęgę wiadrem coli i big macem3 punkty
-
No tak Jan..ale ja nikomu nie bronie sie przemieszczać i pracować i mieć lepiej ...ale niech nie pitoli że nie ma lepiej skoro przecież właśnie po to wyjechał często zostawiając bliskich itd..... wiesz doskonale że wiem o czym pisze. A jeśli ktoś napisze mi że na zachodzie na identycznym/podobnym stanowisku pracując ma gorzej lub tak samo jak w Polsce to znaczy że to niemota albo leser (takich którzy wyjechali bo w Polsce sobie nie radzili też sporo jest). Najwięcej jest jednak normalnych ludzi którzy chcą pracować i mieć z tytułu tej pracy normalne życie bez prozaicznych zmartwień jakie by mieli zostając w Polsce i bez walenia w rogi przez państwo (ktokolwiek by nim nie rządził). - i mają jak chcieli ...99/1003 punkty
-
Zaraz nas Viktor przekona że ludzie są na emigracji bo im sie Benelux spodobał albo zbieranie truskawek dla niemieckiego plantatora to ich życiowa pasja ..3 punkty
-
Nie trzeba chyba twardych danych żeby stwierdzić, że przeciętny mieszkaniec zachodniej Europy jest zamożniejszy niż przeciętny Polak i po poniesieniu podstawowych wydatków pozostaje mu wyższa nominalna kwota, którą może przeznaczyć np. na podróże.3 punkty
-
A za karnet i kwaterę przeciętny Polak zapłaci w Austrii tyle samo co przeciętny Niemiec. Wyjazd w Alpy, z dowolnego miejsca w Polsce, z podobnym standardem noclegu i bytowania będzie znacznie droższy niż wyjazd do polskiego (nawet drogiego) ośrodka.3 punkty
-
Remont i ma zakończyć się przed następnym sezonem narciarskim Nowy dworzec będzie dwupoziomowy, na dole parking, na którym będą zatrzymywały się busy i taksówki, a cała góra przeznaczona ma być dla turystów, by mogli spokojnie i bezpiecznie spacerować.3 punkty
-
Victor, tu raczej chodzi o zasobność portfela - zamień swoją wypłatę na złotówki nie po kursie ale w skali 1:1 i wtedy jeździj. O ile kojarzę to chyba w Belgii mieszkasz - więc i tak nie masz innej alternatywy - nie mówię o narciarstwie w hali. pozdrawiam3 punkty
-
3 punkty
-
Niby dobra wiadomość, ale jakoś się nie cieszę... Ta kanapa zawiezie całą masę ludzi, nie radzących sobie na niebieskich trasach wprost na czarną 23....Już widzę co tam się będzie działo Za orczykiem będę tęsknił 😪 Z tego co się orientuję to łącznik Jaworzyna-Doliny też ma być poszerzony. Powinni pomyśleć o jakiejś większej GOPR-ówce w tej okolicy3 punkty
-
Słotwiny u Tabaszewskiego zakończyły dziś sezon. Niby jak pogoda pozwoli to rozważają otwarcie na sobotę, niedzielę, ale przy obecnej pogodzie jest to mocno wątpliwe. Promocyjny karnet całodzienny za 70 zł. Pogoda była piękna. Od 9 do 11 śnieg hamował po świeżym opadzie, później do około 15 idealnie, od 15 zaczęło przymarzać. Ludzi jak na tą porę wcale nie tak mało, ale do 14 trasa trzymała bez zarzutu, potem przed ścianką i w końcówce porobiły się niewielkie nierówności.3 punkty
-
Mogło by być w pewnych obszarach lepsze, ale może jeszcze kiedyś...tym razem nie zasłużyłem, nie byłem gotowy, a może zwyczajnie miałem czegoś nie psuć, a coś innego naprawić? Każdy wybór, to minimum jeden żal...2 punkty
-
W kwestii złapania instruktora na 1h się zgodzę, raczej sztampa będzie. Pisałem już kiedyś, najlepiej związać się z kimś gdzie tworzy się bliższa relacja, wówczas instruktor wie więcej o kursancie i zdecydowanie skuteczniej będzie celował w jego pięty achillesowe. Grupowe nigdy nie przebije indywidualnego, z prostego powodu - czas poświęcony tylko Tobie. Co do Alp - zostawiam zarobki zachodnich mieszkańców na boku. Dla mnie największy + to brak kolejek i tłumów na stoku. Co do tez o nauce na stromiznach, pozostanę przy zdaniu, że wszystko zależy od etapu i czego potrzebuje kursant. A ja pomijając szczegóły, wrócić musiałem na sam początek alfabetu czyli z tak pokracznego rozstawu.. Staram się uczyć węższego, bo uważam go za fundamentalny aspekt prawidłowej postawy narciarskiej. Zatem pojawił się problem równoważenia.2 punkty
-
2 punkty
-
To w tych wszystkich krajach alpejskich muszą mieszkać sami idioci, skoro mają tak ogromną ilość ośrodków narciarskich i nie wpadli jeszcze na to, by stworzyć tak niedoceniane atrakcje jak w Polsce. Zresztą nie tylko te - chyba nigdzie nie uświadczy się takich "atrakcji" jak na Szrenicy, gdzie na trasach leżą nieuprzątnięte głazy, krzaki, pnie drzew, czy płyną strumyki, a trasy biegną w poprzek stoku zamiast w dół. Powinniśmy naprawdę uczynić z naszych gór atrakcję na skalę światową - prawdziwa egzotyka.2 punkty
-
2 punkty
-
Jutro wieczorem jadę z Krakowa do Włoch i Austrii na 5 dni-Kronplatz,3 Zinnen,Silian,Hochkar,powrót po nartach w poniedziałek,mam 1 miejsce...2 punkty
-
Chłopaki, weźcie może jakiś OFFTOP załóżcie, bo tu koledze wątek zaśmiecacie odrobinkę2 punkty
-
Z kronikarskiego obowiązku - nie czytać, długie. Od końca: to upokarzające. Skończył się czas, gdy mogę pojechać przodem nadając tempo. Dziś już jest raczej "jedź sobie, a ja dojadę". Odwrotnie nie działa, mogę nie dojechać do miejsca, gdzie Curex czeka. Leci za szybko, staje za daleko. Teraz od początku. Österreichische Meisterschaften Telemark Sprint 2023 (rozgrywane jako NC-National Championships i osobno FIS) były w planie od dłuższego czasu. Rok temu Niemcy, w tym Austria, ostatni start w U16. W ramach zarządzania chaosem, koniec końców, ruszamy w piątek po południu kierując się do Forstau-Fageralm, na zachodnim skraju okolic Schladming. Podróż bez przygód : pomijając huraganowy wiatr od Brna daleko za Wiedeń i śnieżycę na ostatnich kilometrach ... no może ostatnich 50 kilometrach. Na wysokości stacji Reiteralm skręcamy z głównej drogi i po kilku kilometrach stajemy na kameralnym parkingu dolnej stacji Fageralm, metrów kilka od krzesła. Liczba mnoga jest umiarkowanie uzasadniona - Curex jeszcze w Polsce rozkłada z tyłu busa śpiworek i konsekwentie go nie opuszcza, rzecz jasna,pasami jakoś tam zapięta. Zasypiam przy kołysance grzejącego silnik, mruczącego, ratraka. Opad sprawia, że pracę przestawili z wieczora na 4 nad ranem. Sobota wita lekkim opadem śniegu, otwartą toaletą i dobrą kawą w hotelu obok. Czuć klimat old-school. Podwójne krzesełka terkoczą, parking pusty, obsługa snuje się sennie, pełen luz, przysłowiowe zero ludzi. Śniadanko i o 8:00, jak przystało na stację czynną od 8:30, zaczynamy podróż do góry. Krzesło, dwa razy po 10 minut, wyciąga nas nad start. Trasa ustawiona na dwójce, ładnie wygrodzona, na spragnionych czeka skok i rondo 360. Spragnionych jak na lekarstwo - zawodnicy FIS/PS kończą właśnie zmagania na Słowenii i dojadą na niedzielne zawody. Stok twardy, obok pokłady puszku. Skok przeraża nie tylko nas, zdecydowanie w tym elemencie mamy braki. Rondo oswojone. Sama trasa ciekawa i urozmaicona. 6 bramek na ściance po starcie, odejście w prawo na 6 bramek nachylonego trawersu na prawą nogę, kolejna ścianka, bula i grande finale - stromy najazd przez 4 bramki, skok ustawiony na około 12m dla pań i nieco więcej dla panów, kilka bramek, rondo i strefa biegu, na szczęście dla nas dość krótkiego. Zawody pokażą, że dla czołówki PŚ wychodzi około 45-50 sekund do ronda i kolejne 17 sekund na rondo i bieg. Widać gdzie zabawa się rozstrzygnie - kto mocno wjedzie nie odpuszczając nogi na ściankę przed skokiem i dobrze skoczy będzie w topie. Wcześniej trudno o błędy .. a skoro trudno to błędy i upadki były na "łatwym" też były. Po treningu skęcamy z krzesła w drugą stronę udając się w krainę orczyków i fajnego przytrasowego puchu. Jest pusto, mgliście i cudownie.Dla Curexa to pierwsza zabawa w puchu telemarkiem pomijając epizody na kilkunastometrowych odcinkach. Jest fun, są gleby, fikołki, szukanie kijka, wszystko to, co tygrysice i tygrysy lubią najbardziej. Sprzęt mamy do tej zabawy wybitny - sprawiedliwie po 65 pod butem 😉 tyle, że Curex na GSj a ja na czymś, co wannabe slalomka. Odmawiam wypuszczania się w kuszące żleby - nie znam komunikatu, nie znam stoków, nie mamy ABC a nawet gdyby, to Curex detektorem bawiła się w wieku lat siedmiu szukając pod śniegiem leżących obok pipsa batoników. To trochę za mało. Zjazd na dół pokazuje skrywane przed nami wcześniej ciekawe twarde ścianki. Parking, samochód, 45 minut do Golling.Zacny hotelik w dziwnie niskiej cenie. Obsługa życzyliwa - skoro chcę prasować narty ląduję ze skrzynką serwisową w wygodnej, hotelowej pralni. Trochę móżdżenia się nad smarowaniem, tradycyjnie skaleczony o krawędź palec, prysznic i spać. Pobudka 5:00. Wstaję na spokojnie, ogarniam auto i z gotowym śniadankiem budzę Curexa. Planowo,o 6:15, ruszamy pod górę na stację. Po drodze Curex plącze szczęśliwe warkoczyki - założone pod gogle już na kilku startach dały jej ksywkę "Pipi". Pogoda zapowiada się dobrze, zacznie sypać na drugim przejeździe. Dzień zawodów jest specyficzny. Muszę dbać o zapas czasu, brak nerwowości, pośpiechu. Do tego nudna rutyna - przypilnować rozjeżdżenia, analiza trasy, finish nart, koncentracja, rozgrzewka, picie, szturm żarcie, miejsce kryjące przed śniegiem, komunikaty z trasy, zabezpieczyć kijki na zmianę gdyby na trasie coś się popsuło, nagrać przejazd katując nogi, uspokoić nerwy przed drugim przejazdem ... i kilka innych drobiazgów. Atmosfera już poważna. Rozgrzewka i oglądanie pierwszego ustawienia w "pucharowym" towarzystwie. Curex dziubie śnieg, sprawdza trzymanie krawędzi. Ogólnie podejmuje działania sprawiające wrażenie profesjonalnych do przesady, wzbudzając zaciekawienie oraz lekki szok u mnie. Towarzystwo kumuluje się przy rondzie - rozkminka jaką trasę biegu, wytyczoną kolorami tyczek z żółtymi płachtami (to w telemarku oznacza, że nie trzeba na kolanko) zajmuje kilka ładnych minut. Sprawę wyjaśnia ktoś z obsługi rysując markerem strzałki. Za drugim obrotem oglądania próbny skok (upps.. szału nie ma) i sprawdzenie ronda (jest dobrze). Pozostaje wjechać na górę, ogarnąć narty i czekać na start. Przejazd jak przejazd. Jest dobrze, z czasu miejsce drugie w grupie kobiet (nie FIS) co to w telemarku nic jeszcze nie znaczy. Za "zły" telemark na bramce dostaje się +1 sek, za nie doleciany skok +3 sek, za brak telemarku przy lądowaniu +1 sek. Oglądając światową czołówkę czekamy, aż spłyną oceny sędziów. Wiemy, że mocna rywalka, z którą spotkaliśmy się rok temu w Niemczech złapała glebę. Organizatorzy płynnie zmienili U16 na U18 a to dużo może zmienić. Finalnie +3 za skok (za krótko, poprawne lądowanie) i zero z trasy. Tylko jedna zawodniczka łapie +1 za skok, ale jest konsekwentna, dokłada to do +6 z trasy a i zapas czasu nad nią był. Ogólnie, w pierwszym przejeździe, na poziomie FIS, 0 za skok ma zdecydowanie mniej niż połowa pań i panów. Z kompletem zer meldują się 4 panie i jeden sympatyczny Kanadyjczyk. Krótka przerwa i oglądamy drugie ustawienie. Skok jeszcze gorzej - lądowanie wychodzi na lewą nogą czyli Curex, który na lewą ląduje źle, musi już po ladowaniu zmienić nogę. Przesunięcie bramki za skocznią trojgu zawodników FIS level sprawi problem i z głośnym komentarzem ominą ją po złej stronie. Tradycyjnie czary mary z nartami (brawa dla Ika Sport - świetnego producenta smarów z Polski), to jedzie. Curex zamyka grupę, z sumy czasu jest dobrze, ale ponownie .. co powiedzą sędziowie? Tym razem łapie 3+2. Wszyscy zgodnie przyznają, sędziowanie surowe, ale sprawiedliwe, karniaki lecą po wszystkich. Tylko dwóch zawodnikow kończy II przejazd z wynikiem 0+0. Oczekiwanie na oficjalne ogłoszenie wyników urozmaicają rozmowy z osobami, które do tej pory znaliśmy tylko via sieć. Trochę o sprzęcie, o treningach, miejscach, planach, kondycji telemarku w różnych krajach, przeszłości i przyszłości. Bezcenne. No i chwila prawdy. Dekoracja "tylko lokalni" nic nie mówi, potem odliczanie od 3 do .. no i jest :), z zapasem 6:35. Sympatyczna ceremonia i jedziemy świętować do eksluzywnej restauracji Pod Złotymi Łukami. Do busa i w śpiworek. O poranku zjazd w dół na dolną stację i Planai. Plan prosty - mamy kilka godzin, nie jeździmy po tej samej trasie dwa razy. Warunki na górze bardzo dobre. Spotykamy ekipę brytyjsko-kanadyjską i ich trenera. Doskonała okazja na rozmowę o technice. Kilka cennych uwag dla Curexa zapamiętanych i wdrożonych w życie. Zjazd na dół o 13 "pucharową jedynką" nieco miękki, choć znośny i można się pobawić. Dalej nuda czyli 10.5h do Wawy i pisanie relacji na forum ... 😉 Za rok wychodzimy spod klosza U16 zaczynając starty w FIS, Pucharze Świata i Kontynentalnych Mistrzostwach Juniorów. Lekko nie będzie i dobrze. Statystyki Mistrzostw Austrii pokazują, że tracimy skokiem i w jego okolicach, reszta znośnie. Zapewne jest też dziura w bieganiu. Narty na 2023/24 zostawiamy w wersji GSj, co zapewne nie wpłynie dobrze na czas względem rywalek, ale nie chcemy podbijać startowo na mocniejsze. I to tyle .. trochę wiecej zdjęć i filmów na Curexowym instagramie @telemarkgirl.pl (www.telemarkgirl.pl) - zapraszam. Pozdrawiam, M.2 punkty
-
niestety, remoncik tunelu https://kolejedolnoslaskie.pl/zamkniecie-tunelu-kolejowego-na-odcinku-jelenia-gora-janowice-wielkie/2 punkty
-
2 punkty
-
Hihi, i jeszcze pomnóż x 4 bo przecież nie wypada zostawić rodziny i samemu się bujać po alpejskich stokach Nie ma lekko, ale wszystko z czasem da się osiągnąć - kwestia chęci i samozaparcia. Mnie najwięcej dały wyjazdy tygodniowe zagranicę, ponieważ w tamtych warunkach jest możliwość pojeździć bez tłoku i utrwalić jakiś krok w umiejętnościach, a nic mnie bardziej nie hamuje jak obecność nieskoordynowanych ludków w nadmiarze na stoku.2 punkty
-
Polonia to w Ameryce jeździ a my zwykli obywatele Unii Europejskiej. W góry daleko, bywam często na oślej łączce w hali i dobrze wiem że niczego więcej nie da się tam nauczyć.2 punkty
-
Serio ??? I może jeszcze kanapa że schroniska pod to podejście co kolega pisał... Ludzie ogarnijcie się !!! Góry nie są tylko dla narciarzy. Szanujcie to. Wyciągi są fajne ale nie róbmy z siebie ulomow którzy nie potrafią się trochę zmęczyć aby podejść kawałek... Ręce opadają 😞2 punkty
-
Co za pajac na giełdzie minusy daje ... Więcej słów mi na chwilę obecną brak.2 punkty
-
Sorry, ale przez podpatrywanie nie osiągniesz sukcesów. Instruktor widzi jak jeździsz, robi rachunek błędów i przygotowuje zestaw ćwiczeń, a przede wszystkim pokazuje właściwą technikę. Czasem trzeba cofnąć się do technik początkowych. Co ty możesz podpatrzeć u dobrze jeżdżącego narciarza, skoro nie będąc instruktorem nie jesteś w stanie obiektywnie ocenić swojej jazdy? Z naciskiem na obiektywnie.2 punkty
-
2 punkty
-
Na Hali Śniegu wydaje się sporo , Świąteczny Kamień też , tyle że tam na tym stromym śniego-lód ale to chyba trochę kwestia wyratrakowania. Lola to na dole ''stabilne'' ca 5 cm podkładu, czasem prześwity, i woda. Może to jakaś ''ekonomia'' coś jak w Karpaczu -Złotówka ,Grosik nawet Kopa śnieg jest a nie otwierają przez cały sezon ( przynajmniej tak było w poprzednim i teraz wygląda na to samo) Hala to mogliby w końcu jakoś oznaczyć skrót/łącznik do Snieżynki, jaki problem postawić większy znak- od 20 lat nie ma żadnego. Wiem że ten skręt jest na wysokości Schroniska a i tak udało mi się dziś ''przejechać'', musiałem dreptać pod górę.2 punkty
-
Kolejnego dnia tej krótkiej wyprawy postanawiam wybrać się w miejsce w którym jeszcze nie byłem czyli Mürren & Schilthorn góra legenda Jamesa Bonda-Piz Gloria z jego słynnym zjazdem który za dzieciaka oglądałem ,jednak w rzeczywistości wyglada to znacznie gorzej dla narciarza który się uczy jeździć ale po kolei …. Przeglądając internetowe pogodynki dnia poprzedniego były obawy na znaczną zmianę pogody,czyli u góry duże opady śniegu a w dolinie intensywny deszcz. Wstając rano i pijąc kawkę na tarasie Base Cafe widok przedstawiał zupełnie coś przeciwnego czyli piękny kolejny dzionek ,tak wiec te wszystkie pogodynki można w cztery litery wsadzić 🤷♂️ A taki widok po wyjściu z kwatery i dojściu do dolnej gondoli w Lauterbrunnen Po kilku minutach docieram do stacji Grütschalp w której przesiadam się w klimatyczny wagonik w środku jeszcze bardziej dizajnerski klimat lat 50/70 nie mam pojęcia szczerze mówiąc,z dodatkiem światełek naszych czasów czyli żarówki ledowe po kilku minutach jazdy docieram do stacji Winteregg gdzie łapie kanapę i zaczynam dzień narciarsko, widoki obłędne 👌 Na miejscu okazuje się ze jest zdecydowanie mniej narciarzy/rek jak po stronie Jungfrau-totalnie spokojnie,obłędnie widokowo z bardzo fajnymi trasami choć troszkę krótkimi ale takie ukształtowanie tego miejsca i niestety brak znacznej ilosci naturalnego śniegu jest i tu obecny. Było twardo w wielu miejscach wręcz lodowato, aczkolwiek mega klimatycznie byłem pod wielkim wrażeniem tego miejsca. W końcu docieram do dolnej gondoli w Mürren która zabiera mnie na stacje i górę Bird (2676) gdzie w końcu ukazuje się Piz Gloria i widać już górny odcinek który robi na mnie wrażenie WOW Ale wcześniej postanawiam zrobić jeszcze pare zjazdów w dolnej części i bardziej mentalnie przygotować się do zjazdu zerkajac na tą czerń nr 10. Zjazd do dolnej kanapy ma super szeroką wręcz fantastyczną trasę gdzie zamiast jednego przejazdu robię chyba ze cztery lub pięć . Można było tu fajnie poćwiczyć śmig,krótki,długi czy średni skręt . ..na dojeździe całkiem ciekawa lodowata ściana a tu już sama trasa mistrzowska 👌 Co by nie zanudzać docieram do Bonda 🤣 kilka fotek z tarasu Po wypiciu kawy i zachwycaniu się tymi obłędnymi widokami postanawiam zaryzykować i zjechać jak to się mówi raz kozie … Mega twardo i nic nie widać co jest przede mną ,mam ból 🤕 tabliczka pokazywała 88% nachylenia 🥶 …żyje 💪 najgorszy odcinek jest już za mną tu z innej perspektywy ten odcinek trasy zjazdowej z Piz Glorii Na drugi zjazd już nie miałem ochoty wiec spokojnie korzystałem z tego co oferuje ON na dole,choć muszę napisać że dalsza jazda już z bananem na twarzy. Zadowolony z siebie bawiłem się jazdą do końca dnia. Jeszcze pare foci Tu w oddali widać ten cudowny wagonik Po dotarciu do Lauterbrunnen postanawiam wrócić jeszcze Jungfrau i zrobić zjazd WC trasa 45 a co tam…. Na tym zakończę…. dzionek bajka 🫠 cdn. pozdro2 punkty







