Narty - skionline.pl
Jump to content

Recommended Posts

Witam serdecznie 

Mam pytanie,które ciagle mnie nurtuje,jako początkującego po długich latach wracającego do tego co lubił za dzieciaka lub tego co zasmakował za dzieciaka 😉
.Kiedy byłem w ostatnim sezonie na stoku(Tatry,Alpy),...widziałem, lub raczej wytrzeszczałem moje oczy z podziwu tych dwóch ideałów ,rzepy spięte z kostka kiwającą się na prawo i lewo,jak również odstęp od nóg-, który nie mniej był efektywny,powiem szczerze  który bardziej mi pasuje ...ale lekkość tych dwóch stylów była  powalająca 

Starajac się nadrobić choć ciężko w okresie letnim stracone lata ( pewnie długa droga przede mną i kolejne sezony ) staram się śledzić net i wszystkie jego pochodne na temat techniki i sposobu nauki. Jest tego masa. W każdym języku znajdziemy coś interesującego ...ale nie o tym.
 

..w powyższym temacie jest zadane moje pytanie ?.. Klasyka jeżeli taka była lub jest, czy Carving , i tu panowie i drogie panie ,pytam o doświadczenie które jest właściwe zdając sobie sprawę ze forum to dwugłos w którym znajdują się znawcy i ci którzy chcieliby dyskutować . 
 

ponizej film w jez. Niderlandzkim - bełkot językowy ,ale moze wyjadacze zrozumieją ..

Co jest treściwe ? co brać pełnia ,co omijać ? Wasze doświadczenia z nauki..,

 

 

 Pozdrawiam 

sezon tuż tuż 🥳

Link to post
Share on other sites

Nauka z netu to chyba nienajlepszy pomysł. Od tego są instruktorzy, którzy są przygotowani metodologicznie do tego, by nauczyć jeździć. Ale jeżeli mówimy o filmach to polecam kanał Triggerboy62 na YT. Dużo materiałów, fajnie pokazanych, tipy, demonstracje itp. Ale to nie zastąpi instruktora.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

..nie znam nikogo kro jeździ na krawędziach i nie stosuje żadnych technik "klasycznych" - sporo ludzi  natomiast szura sobie "po staremu" i nie planuje zmiany stylu....

np. nie znam nikogo i nie słyszałem o kimś takim który nie stosuje jazdy płużnej ...(chocby w kolejce do wyciągu).

 

 

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Lexi napisał:

..nie znam nikogo kro jeździ na krawędziach i nie stosuje żadnych technik "klasycznych" - sporo ludzi  natomiast szura sobie "po staremu" i nie planuje zmiany stylu.

No jasne. Ideałem jest jazda tyko na krawędzi, przy czym nie zawsze ma się laboratoryjne warunki, żeby polecieć na pełnej pycie. Kwestia ilości ludzi na stoku, widoczności, pory dnia, stanu śniegu itp. Życie uczy, że jeździ się tak jak można. Najczęściej to technika mieszana. Warto nauczyć się obu technik. 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
9 minut temu, waldek71 napisał:

 

Nauka z netu to chyba nienajlepszy pomysł.

 

Z netu ,można czerpać wskazówki chwytając te najlepsze - ale z drugiej str które to konkretne?  Co do instruktorów to temat rzeka, dorwij dobrego a wygrałeś w lotka !! Nic nie zamieni nauki z szeryfem i z tym nie dyskutuje ... Choć nie zmiena faktu,ze na stokach widzi się to co się widzi 🥶 a i szeryf potrafi braki mieć ...

 

10 minut temu, waldek71 napisał:

Najczęściej to technika mieszana. Warto nauczyć się obu technik. 

Hmmm, piszesz obie,powiem szczerze nie łatwe rzepy na kostkach...Może to już wiek a może brak techniki .🤔

Link to post
Share on other sites

We współczesnym narciarstwie ciężko mówić o podziale na "klasycznie = po staremu" i "carvingowo = nowocześnie". 

Pan z filmiku demonstrując technikę "klasyczną" też w poszczególnych fazach prowadzi narty na krawędzi. Widać to np w 0:29. To co prezentuje to z grubsza nic innego jak skręt równoległy NW, później śmig. Jeden i drugi obecny we wszystkich współczesnych opracowaniach narciarskich. W skrętach zaprezentowanych później (równoległy długi i krótki) inny jest sposób ich wywołania, większy udział jazdy ciętej, większa prędkość. I tu dochodzimy do sedna - nie ma jednej, uniwersalnej techniki. Tą, nawet będąc zaawansowanym narciarzem dobierasz w zależności od panujących warunków, charakterystyki stoku (nachylenie, szerokość), natężenia ruchu na nim, własnej kondycji, siły i stopnia zmęczenia. Nie da rady w każdych możliwych warunkach jechać tylko śladem ciętym. Są to zresztą "najbardziej zaawansowane" elementy w narciarstwie "stokowym" i rozpoczęcie ich nauczania wymaga bardzo dobrego opanowania takich elementów jak właśnie skręt NW.  Z drugiej strony nie każdemu narciarzowi w ogóle potrzebne jest uczenie się skrętów ciętych, powiem więcej, większość w ogóle nigdy nie powinna zacząć się ich uczyć... Sugeruję dobry kurs ;)

Link to post
Share on other sites

Cześć

Teza z tytułu tematu, krótko mówiąc nie istnieje. Nie ma takiego rozróżnienia i nigdy nie było. W narciarstwie zjazdowym nie ma stylów - to nie pływanie - są tylko techniki oraz różne sposoby ich wykonania. Mechanika skrętu i sterowania nim nie zmieniło się od lat i identycznie jechało się skręt na narcie nietaliowanej (takich nart właściwie nigdy nie było) jak i taliowanej.

Podobnie rzecz ma się z rozstawem. Można jechać skręt cięty rozstawem wąskim jak i normalnym czy szerokim. Kanon obowiązujący od wielu lat to ślad na szerokość bioder - naturalny. Dobry narciarz w zależności od potrzeb umie poszerzyć rozstaw lub go zawęzić - ale to jest tylko i wyłącznie technika.

Każda szkoła narodowa rozróżnia trzy podstawowe etapy nauczania: kątowy, równoległy i cięty i w takiej kolejności należy techniki narciarskie poznawać i opanowywać. Parecie na jazdę ciętą za wszelką cenę jest wyrazem zupełnego braku świadomości tego czym jest tak naprawdę technika narciarska. Zdać należy sobie sprawę z faktu, że poruszając się po wyratrakowanych stokach jesteśmy w warunkach wysoce nietypowych, sterylnie sztucznych i w takich warunkach pojechanie skrętem ciętym na narcie taliowanej jest łatwizną. Kto umiał porządnie jeździć przed epoką narty taliowanej ten pojedzie automatycznie, kto nie umiał ten nigdy porządnie nie umiał jeździć.

Tak naprawdę od wielu, wielu lat obowiązujące jest powiedzenie: pokaż mi swój śmig a powiem jakim jesteś narciarzem.

Pozdrowienia

  • Like 1
  • Thanks 2
Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Mitek napisał:

Zdać należy sobie sprawę z faktu, że poruszając się po wyratrakowanych stokach jesteśmy w warunkach wysoce nietypowych, sterylnie sztucznych i w takich warunkach pojechanie skrętem ciętym na narcie taliowanej jest łatwizną. Kto umiał porządnie jeździć przed epoką narty taliowanej ten pojedzie automatycznie, kto nie umiał ten nigdy porządnie nie umiał jeździć.

Tak naprawdę od wielu, wielu lat obowiązujące jest powiedzenie: pokaż mi swój śmig a powiem jakim jesteś narciarzem.

..AMEN

 

..spojrzyjcie na gościa na filmiku poniżej - zwłaszcza na jego jazdę na muldach, przecież tak dawniej potrafił jechać po muldach każdy dobrze ogarnięty narciarz bo nie miałby innej możliwości zjechania na przykład z takiej Golgoty,  ba - na Golgocie musiał jeszcze często zrobić to samo tylko na lodzie 

Ilu obecnych narciarzy którzy budzą podziw gawiedzi jadać z rana po "wykastrowanych" dokładnie stokach poradzi sobie na muldach, w puchu albo na mokrych ciężkich odsypach albo w kopnym mokrym i piekielnie ciężkim śniegu?

Moim zdaniem to jak radzisz sobie w warunkach które wymuszają na tobie sposób jazdy pokazuje klasę narciarza.........ślad za nartami w skręcie ciętym, no cóż - pewnie tez ważny ale jak jadę patrze do przodu 😄

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
W dniu 7.09.2020 o 13:08, Lexi napisał:

..AMEN

 

..spojrzyjcie na gościa na filmiku poniżej - zwłaszcza na jego jazdę na muldach, przecież tak dawniej potrafił jechać po muldach każdy dobrze ogarnięty narciarz bo nie miałby innej możliwości zjechania na przykład z takiej Golgoty,  ba - na Golgocie musiał jeszcze często zrobić to samo tylko na lodzie 

Ilu obecnych narciarzy którzy budzą podziw gawiedzi jadać z rana po "wykastrowanych" dokładnie stokach poradzi sobie na muldach, w puchu albo na mokrych ciężkich odsypach albo w kopnym mokrym i piekielnie ciężkim śniegu?

Moim zdaniem to jak radzisz sobie w warunkach które wymuszają na tobie sposób jazdy pokazuje klasę narciarza.........ślad za nartami w skręcie ciętym, no cóż - pewnie tez ważny ale jak jadę patrze do przodu 😄

 

Cześć

Nie, nie każdy. Ja już nie mówię o znajomości techniki ale nawet logicznie nie da się uzasadnić takiego twierdzenia jak się prezentuje jednego z najlepszych demonstratorów na świecie.

Większość osób w tamtym okresie również popełniała dużo błędów technicznych lub w ogóle nie miała świadomości jak poprawna jazda powinna wyglądać. Najlepszym probierzem tego czy ktoś jeździł poprawnie czy nie jest szybkość osiągnięcia skrętu ciętego na narcie taliowanej. Osoby umiejące prawidłowo sterować skrętem robiły to po prostu automatycznie. Ci, którzy jeździli rotacyjnym obrotem nart, kolanko w kolanko i podobnymi dziwadłami, często do tej pory nie wiedzą o co chodzi chwaląc pod niebiosa tzw. "klasykę" - nie zdając sobie sprawy, że jak nie umieli jeździć tak nadal nie umieją a na dodatek jeszcze są śmieszni w swej anachronicznej niewiedzy.

Pozdrowienia

  • Like 2
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Mitek napisał:

Cześć

Nie, nie każdy. Ja już nie mówię o znajomości techniki ale nawet logicznie nie da się uzasadnić takiego twierdzenia jak się prezentuje jednego z najlepszych demonstratorów na świecie.

Większość osób w tamtym okresie również popełniała dużo błędów technicznych lub w ogóle nie miała świadomości jak poprawna jazda powinna wyglądać. Najlepszym probierzem tego czy ktoś jeździł poprawnie czy nie jest szybkość osiągnięcia skrętu ciętego na narcie taliowanej. Osoby umiejące prawidłowo sterować skrętem robiły to po prostu automatycznie. Ci, którzy jeździli rotacyjnym obrotem nart, kolanko w kolanko i podobnymi dziwadłami, często do tej pory nie wiedzą o co chodzi chwaląc pod niebiosa tzw. "klasykę" - nie zdając sobie sprawy, że jak nie umieli jeździć tak nadal nie umieją a na dodatek jeszcze są śmieszni w swej anachronicznej niewiedzy.

Pozdrowienia

Cześć

Wydaje mi się ze nieuważnie przeczytałeś Mitku, w tym co napisałem zawarłem słowa:  " każdy dobrze ogarnięty narciarz"  (nie każdy).

Tekst zaczynający się od "Moim zdaniem" jest moim zdaniem - jak sama nazwa wskazuje.... I nie mowie tu o niuansach technicznych tylko o "przeżyciu" na stoku w warunkach "niesterylnych" czyli naturalnych.. Jeśli moje zdanie kogoś przyprawi o uśmiech to na zdrowie😄.

Natomiast nie gloryfikuje tutaj "klasyki" ale tez nie podniecam się "nowym". Myślę ze jazda na krawędziach daje sporo frajdy na przygotowanych stokach - śmig na płaskim i równym to przerost formy nad treścią i nie da nigdy takiej radochy jak na muldach (dlatego zapewne wiekszosc stara się jeździć na krawędziach)...

Wiesz, ja swoja przygodę rozpoczynam od nowa - mam mnóstwo nowych rzeczy do okrycia jeszcze, zarówno technicznych jak i sprzętowych (to jest kapitalne!) wiec i moje zdanie będzie zapewne ewoluować w jedna lub druga stronę. Teraz jest już lepiej kondycyjnie wiec w tym sezonie zobaczymy jak będzie. 

Co to znaczy- "szybkość osiągnięcia skrętu ciętego na narcie taliowanej"  - czy Ci chodzi o szybkość inicjacji skrętu czy szybkość nabycia umiejętności takiego skręcania?

Pozdrawiam również.

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Cześć

Masz rację, dość nieszczęśliwe sformułowanie. Chodzi o czas potrzebny na opanowanie techniki. W wypadku narciarza, który umiał poporawnie jeździć przed epoką narty taliowanej to naturalny skręt po prostu.

Pozdrowienia

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Dla mnie podział na klasykę i carving jest sztuczny. W pewnym sensie ma to sens, gdy się zestawi zdjęcie narciarza  na stoku(lub lepiej film) z przed kilkudziesięciu lat z  filmem obecnym.  Zakładając, że to są narciarze z niezłym poziomem. Wszystko jest inne. Narty, stok(nie przygotowany). Ale jazda jest podobna. Ustawienie nart też na krawędzi. Inaczej się nie da w skręcie.

Skończyłem  niedawno osiemdziesiąt lat. Zeszły sezon był niezły, mimo marnej zimy. Lepszy jeszcze byłby, gdy nam z żoną nie uciekła Austria w marcu. Ale jesteśmy cykory.  Na nartach rozpocząłem się bawić mając dwadzieścia cztery lata. Praktycznie każdy sezon to  około dwadzieścia dni(lub więcej) na stoku.  W tej "klasyce" doszedłem do przyzwoitego amatorskiego poziomu.  Nieźle jeździłem po muldach.

Pojawiły się informacje o karwingach. Opisy nart i ich właściwości.  Więc się zainteresowałem. Minął wiek dwudziesty, kupiłem tą nowość  i tak byłem napalony, że  wybrałem się zaraz za  miasto i ubiłem sobie stok. Było to przed Bożym Narodzeniem. Piewsze dziwne wrażenie. Te narty same skręcają. Muszę je delikatnie temperować. 

I tak się męczę od tego czasu. Mam frajdę. Stoki gładkie, wyciągów skolko ugodno.  I ciągle jest to dla mnie wielka przyjemność. Na nartach żyję.  Tu mogę się jeszcze porównać z narciarzami o kilkadziesiąt lat młodszymi. Jeśli chodzi o styl  - to jak jeżdżę klsycznie czy karwingowo? Staram się "karwingowo". Przynajmniej w sensie unikania ześlizgów.  Ale też bez problemów mogę jeździć ześlizgami "klasycznie".  Zawracanie głowy. Albo się panuje nad nartami, albo narty wiozą narciarza. Który nawet o tym nie wie. 

Za to nie mam najmniejszej ochoty(próbowałem raz) jeździć na nartach "klasycznych"(parę par jeszcze gdzieś leży).To byłby jak powrót do samochodu bez  wspomagania hamulców, kierownicy, bez ABS, ESP itd..  W dodatku  na oponach letnich i w czasie ślizgawicy. Dziękuję! Niech się inni podniecają klasyką.

Zagronie

  • Like 5
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

Nie ma podziału na klasykę i karwing. Jest podział na dobrą jazdę i badziewiarską.

Ta pierwsza to dobra znajomość wszelkich technik: rotacji, ześlizgu, NW, skrętu ciętego. pługu i wielu innych.  Kompletny narciarz zna i używa każdej z nich, zależnie od okoliczności. Mniej doświadczony przynajmniej dąży do ich poznania.

W tym drugim przypadku mamy fanatyków klasyki (czyt. kiepski ześlizg) lub karwingu (tzw. "tramwajarzy"). Jest też cała rzesza rekreacyjnych narciarzy, którzy nie interesują się swoją techniką. Zwykle poruszają się  prawie w linii spadku, co chwilę hamując rotacyjnym ześlizgiem.

Cytat

Większość osób w tamtym okresie również popełniała dużo błędów technicznych lub w ogóle nie miała świadomości jak poprawna jazda powinna wyglądać. Najlepszym probierzem tego czy ktoś jeździł poprawnie czy nie jest szybkość osiągnięcia skrętu ciętego na narcie taliowanej. Osoby umiejące prawidłowo sterować skrętem robiły to po prostu automatycznie. Ci, którzy jeździli rotacyjnym obrotem nart, kolanko w kolanko i podobnymi dziwadłami, często do tej pory nie wiedzą o co chodzi chwaląc pod niebiosa tzw. "klasykę" - nie zdając sobie sprawy, że jak nie umieli jeździć tak nadal nie umieją a na dodatek jeszcze są śmieszni w swej anachronicznej niewiedzy.

Prawda, choć poniekąd sam sobie dowaliłeś.

 

 

Cytat

..spojrzyjcie na gościa na filmiku poniżej - zwłaszcza na jego jazdę na muldach, przecież tak dawniej potrafił jechać po muldach każdy dobrze ogarnięty narciarz bo nie miałby innej możliwości zjechania na przykład z takiej Golgoty,  ba - na Golgocie musiał jeszcze często zrobić to samo tylko na lodzie 

W historiach opowiadanych w "Rudym Kocie" to na pewno ;)

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Zagronie napisał:

...........

Za to nie mam najmniejszej ochoty(próbowałem raz) jeździć na nartach "klasycznych"(parę par jeszcze gdzieś leży).To byłby jak powrót do samochodu bez  wspomagania hamulców, kierownicy, bez ABS, ESP itd..  W dodatku  na oponach letnich i w czasie ślizgawicy. Dziękuję! Niech się inni podniecają klasyką.

Zagronie

Cześć

Jeździłem parę razy na narcie nietaliowanej jakiś czas temu. Nawet jeździłem mają na jednej nodze taliowaną a na drugiej zwykłą. Przy doborze odpowiedniej techniki nawet nie widać różnicy. Jasne, że skrętem ciętym o małym promieniu nie pojedziesz ale reszta...

Pozdrowienia

Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Spiochu napisał:

W historiach opowiadanych w "Rudym Kocie" to na pewno ;)

 ...hmmm... nie wiem czy mnie nie obrażasz....😉

 

ze rudy kot? ..no mam ...Klakier sie nazywa (jak u Gargamela)...ale to pewnie kompletny zbieg okoliczności?.....😉

IMG_2933.jpg

Edited by Lexi
Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Mitek napisał:

 

Cześć

A masz gdzieś jakąś alternatywę?

 

Łyżwy by były fajne ale u mnie na zadupiu słabo z tym ...póki co góry i wędka....kajaki też fajne - kumpel pływa, sporo opowiada

 

10 godzin temu, Jeeb napisał:
14 godzin temu, Mitek napisał:

 

musi być jakaś alternatywa, dzisiaj naprzykład

..zły troche jestem na siebie bo jechałem wczoraj tamtędy i mógłbym wpaść na Twoją górke - źle jazde rozplanowałem 😒 (A myslałem o tym)

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Lexi napisał:

Łyżwy by były fajne ale u mnie na zadupiu słabo z tym ...póki co góry i wędka....kajaki też fajne - kumpel pływa, sporo opowiada

 

..zły troche jestem na siebie bo jechałem wczoraj tamtędy i mógłbym wpaść na Twoją górke - źle jazde rozplanowałem 😒 (A myslałem o tym)

Cześć

Kajaki przeprawowe polecam.

Drugie zdanie to nie moje.

Pozdrowienia

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By karoo
      Witam, nie znalazłem nic o tym temacie więc zapytam forumowiczów.
      Chciałbym pojechać na tydzień jak w temacie do Kaprun a dokładniej kitzsteinhorn, byłby to mój pierwszy wyjazd w Alpy zimą stąd moje pytanie : Czy od 7 grudnia jest już na tyle śniegu że cały ośrodek będzie otwarty albo bynajmniej tyle że warto jechać tak wcześnie? Pozdrawiam.
    • By gregor_g4
      Witajcie, sezon już od dawna za nami niestety, a na tapecie korona a nie narty.
      W ramach odskoczni od pandemii, wrzucam filmiki moich synów, którzy w tym sezonie zaczęli swoją przygodę z nartami.
      Filip 5 lat i Kuba 3 lata(chociaż rocznikowo już 6 i 4) zaczęli na oślej łączce w Korbielowie w okresie po 3 Króli. Starszy po 2 dniach złapał zajawkę i zasuwał góra dół do upadłego. Młodszego niestety bardziej interesowały bałwanki, sanki i kotki.
      Pod koniec lutego udaliśmy się na Sihelne i stamtąd są filmy.
      Obaj sobie poradzili, chociaż o mlodszego się obawiałem, bo na oślej łączce ani razu sam nie zjechał z góry na dół. Na Słowacji po 2 zjazdach, w końcu zaskoczył i zjeżdża z całej górki samodzielnie, zaczyna skręcać.
      Starszy poradził sobie bez problemów, jeździ, skręca, ale dość zachowawczo. Dopóki z czymś się dobrze nie oswoi, jeździ, ale nie szaleje, taka jego natura.
      Długa droga przeda nimi, ale najważniejsze, że im się podoba, ja jestem dumny i zadowolony
      Pozdrawiam i mokrego dyngusa
      Kuba: 
      IMG_3831.MOV
       
      Filip:
      IMG_4032.MOVIMG_3824.MOV
    • By Sportego360
      Cześć,
      Jak korona się nie wzmoże to pod koniec marca chciałbym się wybrać do Austrii i poeksplorować teren między Schladming a Saalbach. 
      Będę szukał stacji średnich, do zjeżdżenia i sfilmowania w ciągu jednego dnia. Wstępny koncept już ma ale chętnie posłucham dobrych rad i zrobię korekty.
      Wyjazd na tydzień - ambitny plan jeżdżenia od soboty do następnej niedzieli. Przy czym pierwszy i ostatni dzień to jakieś pół dnia na stoku.
      Plan:
      - sobota - Hochkar 
      - niedziela - Flachauwinkl
      - poniedzialek - Obertauern
      - wtorek - Zell am See
      - środa - Kaprun
      - czwartek - Saalbach
      - piątek - Kitzbuhel
      - sobota - Kitzsteinhorn
      - niedziela - Schladming
      Dajcie znać co myślicie o tym planie.
       
       
       
    • By gruchauho
      Ostatnio na forum pojawiały się dyskusje na temat różnych technik jazdy a także TAKTYKI. W związku z tym chciałbym pokazać fajny filmik, na który trafiłem jakiś czas temu, gość pokazuje jak optymalnie zjeżdżać, jak dobierać skręty, bierze pod uwagę ilość ludzi, nachylenie, rodzaj śniegu itd. Jest cała seria tego - bodajże 4 filmy, sam kanał na YT też dosyć ciekawy. Obejrzyjcie zresztą.
      P.S. Filmik po francusku ale są napisy PL. Wystarczy kliknąć przycisk.
       
       
    • By Wujot
      O ile początek sezonu w listopadzie (Soelden i Gurgle) był rewelacyjny pod względem ilości śniegu, grudzień w Ischgl już wymagał pewnej determinacji (zamieściłem foty ślizgów) ale dał mimo wszystko radę, to styczeń to już ostra podłamka. Lampa, brak opadów od miesiąca i bardzo silne wiatry spowodowały, że jazda obok wymaga już ostrej determinacji. Gdyby chociaż było cieplej, tymczasem słońce tylko trochę podtapia śnieg co nie ułatwia jazdy a za to owocuje szrenią jak tylko słońce obniża pozycję. Nie mniej ponieważ po maksimum dwóch zjazdach sztruksowymi traktami chce mi się spać to stoczyłem bój z tym warunem. Parę fotek z drugiego, trzeciego i czwartego dnia. Pierwszy to był w Hochstein i tam udzielałem się towarzysko na co by nie powiedzieć genialnej (jednej z najlepszych  jakie znam) tras obok orczyka na górze. Zrobiłem tam jeszcze mały spacer do schroniska. 
      Drugi dzień to było Sillian. Od lat marzy mi się tam zjazd z Thurnlaten do Innervillgraten (powrót około 7 km - skibusem).

       
      Ponieważ jednak na dole było słabe wyśnieżenie to przestraszyłem się, że będzie zbyt dużo z buta. Później trochę żałowałem tej decyzji. Został więc obszar przy 5a. Jest tego więcej niż się wydaje bo są tam urokliwe wąwozy, zamknięte kociołki i nieźle eksponowana grań z której aż wprost "ściąga" w stromą dolinę zrobioną przez wodę.


      Trzeci dzień był w Kals-Matrei
      To zdecydowanie większy ośrodek Ost Tirolu z nie najgorszym potencjałem off piste. Interesowało mnie szczególnie nowa kanapa. A tak dokładnie jak zmieniło ona układ sił na off piste. O dziwo koszmarny wiatr, który wiał dzień wcześniej nie zwalcował całkiem śniegu. Zacząłem w Kals na Blauspitze wychodząc z założenia (słusznego), że tam się najprędzej skiepści i trzeba to wykorzystać póki się da. Poza tym to bardzo mały spłachetek do jazdy. Na szczęście konkurencji było mało i ograniczała się do jednorazowych obecności. Jeździ się tam na lewo (orograficznie) wzdłuż górnej kanapy. Teren jest bardzo ciekawy bo jest tam bardzo strome zbocze. Można to wykorzystać łącząc trawersy z zjazdami w linii stoku. Śnieg był spoko bo równy. Gips, nawiania, beton i trochę miękkiego. Czyli ciekawie. 






      Teraz była pora odwiedzić drugi punkt - czyli nową kanapę w Kals. Oczywiście już wcześniej się jej przyjrzałem i miałem pomysła. z daleka górka wygląda obiecująco.

      Ale, przy bliższym poznaniu zyskuje!


      Jest zdecydowanie bardziej stromo jak to wygląda na zdjęciach. Pieńki powodują, że nie będzie się nudziło. I na dłuższą chwilę tu zostaję.



      O dziwo jest całkiem miękko. Niestety zjazd jest dość krótki (bo dolnej części nie ma szans zrobić) i trzeba kawał dojechać do stacji wyciągu więc tej jazdy nie ma tyle ile bym chciał. Na końcu trochę obniża się temperatura i ścina grę i jest przekładaniec szreń - mieciutkie depozyty. Co powoduje, że nawet spocić się można (z wrażenia). Ale dzień na +
      CDN
       
      Pozdro
      Wiesiek
       
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...