Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
31.01.2019 - 31.01.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 31.01.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Rozmawiałem dziś z organizatorami, są mocno zdeterminowani by przeprowadzić zawody. Dziś był trening SL. Trasa ustawiona tak, że kocówka bardzo szybka, wcześniej mocno podkręcone. W porównaniu z Waszą trasą z zeszłego tygodnia to ta trasa to taka "traska" raczej (zobaczcie zdjęcie). Trasa ustawiona obok talerzyka na Dolinach (najbardziej odporny fragment ośrodka na wiatr), tak więc jak da radę puścić dolną kanapę to zawody w sobotę się odbędą. Niedziela raczej niezagrożona, jutro ma być trening GS. Dziś 1/3 ludzi w porównaniu z wczorajszym obłożeniem. Moja córka (5 i pół roku) dziś dumna z siebie bo zjechała z samej góry Skrzycznego na sam dół (zaczynając czarną trasą). Tak wygląda trasa treningowa (po prawej). W drodze na COS - auto dobrze zaparkowane do wiosny. I kilka widoczków ze Skrzycznego. Widoczek 213 punktów
-
SON i COS wczoraj. Ogólnie jeszcze przy takiej pogodzie i warunkach nigdy w Szczyrku nie jeździłem, chyba w ogóle nigdy w Polsce. PETARDA! I na koniec żeby nie było aż tak różowo minusy. Lód na dolnych częściach tras ze Skrzycznego oraz przede wszystkim dzikie tłumy które pojawiły się po 10. W tym dużo osób bardzo słabo jeżdżących. Masa upadków i przecenienie swoich umiejętności. Widziałem nawet jak parę osób z przerażeniem w oczach schodziło z nartami w ręce po trasie uwaga z Małego Skrzycznego! Ale oczywiście przy takich kosmicznych warunkach to były tylko małe niuanse.11 punktów
-
Proponuję zmienić tytuł tego wątku na "Shuger Mountain Resort (Wizje Shugera)". Od dziesięciu stron piszemy tutaj więcej o Shugerze niż o warunkach narciarskich. Pamiętam jak już raz tutaj w wątku tak było, kiedy wszyscy się kłócili z Mostostalem (ja tylko czytałem) kilka lat temu za czasów Richtera. Może tym razem też kiedyś dojdziemy do dyplomatycznego porozumienia. 😄10 punktów
-
Nocna jazda Stacja Kazimierz Przyszła lekka odwilż, ale warunki na stoku są świetne. Twardo ale nie lodowo, szybko i z pełnym trzymaniem krawędzi. GS dał mi dzisiaj w kość... Czynne wszystkie trasy, ośrodek działa do 22, my jeździliśmy od 19:20 do 21:20. Świetny trening! Kilka zdjęć: Na powrocie +2 i mgła. Oby dodatnie temperatury nie trwały długo. Pozdrawiam marboru10 punktów
-
Dombaj po karaczajewsku znaczy żubr. Polana Dombaj, bo tak też bywa określane to miejsce, została założona w latach 20tych jako narciarska baza wypadkowa. Po II wojnie światowej pojawiają się pierwsze wyciągi, i dwa hotele. Taki stan trwa do upadku ZSRR. Od początku lat 90tych następuje chaotyczna rozbudowa bazy noclegowej. Stopniowo ruch turystyczny zamiera, choć wyciągi działają. Spowodowane jest to zupełnie niestabilną sytuacją, w sąsiedniej Abchazji, Gruzji, Czeczeni, Inguszetii oraz Osetii trwa wojna. Dombaj pamięta tłumy Polaków, i ludzie których spotykam opowiadają mi o tym jak to wyglądało. Ponoć polscy narciarze mieli swoją "część bazaru" na którym handlowali. Wszyscy wspominają że Polacy przywozili bardzo smaczne gumy do życiu. Hotel zarezerwowany 2 km od centrum miejscowości Dombaj w lesie, obok jednej z pośrednich stacji kolejki był strzałem w dziesiątkę. Cicho i spokojnie. W ciągu dnia słychać tylko pracujący silnik prawie 50letniej kolejki krzesełkowej. Niestety, przez pierwsze 2 dni pogoda jest "kiepska". Nie udał się przez ten czas żaden wypad skiturowy o którym myślałem. 1 dnia nic nie widać, jest mgła taka że można jeździć na trasie w lesie tylko. Wszystko co wyżej nie działa, wieje silny wiatr. Dnia drugiego pada śnieg....spadło w ciągu kilku godzin ponad metr śniegu. Szybko robi się odpowiednik 4 stopnia zagrożenia lawinowego (albo i nawet 5). 3 dnia zatrułem się tak, że przeleżałem cały dzień w łóżku, kursując toaleta - łóżko. 4 i 5 dzień to w końcu piękne widoki, i wszystkie działające wyciągi. Do hotelu dowozi nas taki oto UAZik z gąsienicami zamiast kół. Rano budzę się i widzę z pokoju taki widok. Narty mogę wyrzucać przez okno i wsiadać na kolejkę 🙂 Opad w ciągu kilku godzin: I tutaj kolejna typowa paranoja 🙂 W Dombaju funkcjonują równolegle "stare wyciągi" i "nowe wyciągi" (jedna gondola i krzesło Doppelmayra) . Każdy z tych systemów to oddzielna taryfa. Na nowe 2 tys rubli/dzień na stare 1,5 tys rubli (ok 80 zł). Wybieram opcję numer dwa. Stare wyciągi to 4 krzesła dwuosobowe i jedno jednoosobowe oraz duża kolej kabinowa z 1986 roku. Jedna kolej krzesełkowa jest nieczynna od lat, a zasypane krzesełka wyglądają uroczo. Ta ostatnia ma olbrzymie stalowe słupy, podczas wiatru jazda nią to niesamowite przeżycie. Podczas przejazdów koło słupów zwalnia do 1-2 km/h aby bezpiecznie przejechać. Podczas jednej takiej jazdy konduktor otwiera drzwi i nogą odpycha się od konstrukcji słupa, aby wagonik nie uderzył o słup (silny wiatr). Po kilku dniach będę miał z nim okazję porozmawiać, i poopowiada mi trochę o kolejce na której nigdy nie zdarzył się żaden wypadek. Punktem charakterystycznym Dombaju są dwie rzeczy "kaukaski Matternhorn" oraz "talerka" czyli hotel podarowany przez prezydenta Finlandii w latach 80tych. Działa do dzisiejszego dnia. Zrujnowany wyciąg orczykowy czechosłowackiej Transporty. Dombaj ma duży potencjał frirajdowy i skiturowy, niestety nie udaje mi się go wykorzystać. Zatrucie osłabiło mnie na tyle, że doszedłem do siebie tak naprawdę po 2 dniach. Jednak....warto było tu przyjechać. Dosiadając się na wyciągi krzesełkowe do kogoś, wszyscy chcą dyskutować. Czas mija szybko.8 punktów
-
freerajdowy zjazd Kominem Drewnowskiego z Zadniego Kościelca, super warun wycena S+48 punktów
-
Kolejny odcinek mojego Vloga o nartach. Tym razem zapraszam do Cortiny d'Ampezzo.7 punktów
-
Docieramy do Piatygorska, stolicy północnokaukaskiego obwodu federalnego. 7 godziny spacer po mieście. Idziemy do strefy kurortowej gdzie widnieje hasło na jednym z sanatoriów "Życie dane masz jeden raz, i przeżyć je trzeba w kurorcie". Piatygorsk słynie z leczniczych mineralnych wód. A po wszystkim trzeba się posilić, trafiamy na knajpę z osetyjskimi pirożkami (nie przypominają one niczym polskich pierogów). Przejażdżka kolejką linową na szczyt górujący nad miastem. Niestety mgła sprawia że nic nie widać.... A na sam koniec, przejazd tramwajem numer 1, który jedzie po uroczej jednotorowej linii. Sprawdziłem wcześniej w internecie, że może być tam ciekawie. Na pętli wysiadamy i kobieta-motorniczy w wieku ok 40lat do mnie: - a Wy tutaj co? - no przejechać się chce w kółko, nie mogę? - no jasne że możesz, a co tu robisz? - zwiedzam Piatygorsk, ale za chwilę jadę na narty - odpowiadam - Weź mnie ze sobą, też mam narty - mówi kobieta - A może porwiemy tramwaj i zjedziemy gdzieś z nim z górki zamiast nart? - mówię - O tak! to będzie pradziwy ekstremalny freerajd! - odpowiedziała z dzikim uśmiechem którego nie zapomnę, i ruszyła nagle w drogę powrotną Na dworcu autobusowym w Piatygorsku, oczekujemy na jedyny kurs dziennie do miejscowości Teberda, który znajduje się nieopodal Dombaju - naszego celu. Wcześniej, dużyrna ruchu uświadamiała nas, że na tym kursie jedzie maluteńka 13 osobowa Gazelka i ciężko nam będzie z nartami wsiąść. Jednak udaje się bez problemu, tego dnia na kursie przedsiębiorstwo wysyła większego busika, do którego bez problemu się mieścimy. Po 5 godzinach jazdy, jesteśmy w Teberdzie, i łapiemy taksówkę do Dombaju.7 punktów
-
Cześć Mirek. Mniej więcej rok temu miałem możliwość potestować Mantry w długości chyba 178 cm. To model 2018/19. Narta całkowicie przeprojektowana, taliowanie, materiał, technologie w stosunku do wcześniejszego modelu (absolutnie nieporównywalna z modelem wcześniejszym). Testowałem też inne modele, takie jak SL, GS, RTM 84, Deacon 76 (same Volkl). Wszystkie narty testowałem w Czarnej Górze (Sienna) na trasie B przy Luxtorpedzie. Warunki były dość ciężkie. Temperatura na lekkim plusie, siąpił deszcz, lekka mgiełka, śnieg miękki dosyć ciężki, stok na stromych odcinkach zmuldzony z odsypami. Generalnie na wszystkich nartach jeździło się bardzo dobrze, ale Mantry były najfajniejsze. Lekkość, łatwość prowadzenia, brak jakiegokolwiek wysiłku w panowaniu nad nimi. Nie pamiętam bym kiedykolwiek zjeżdżał na narcie która tak by była mało wymagająca i jednocześnie prowadziła się bardzo przewidywalnie, jadąc dokładnie tam gdzie chcę z dokładnością narty sportowej. Do czasów prób nart w WST nie miałem pod butem lepszej narty. Dopiero na WorldSkiTest spotkałem nartę równie genialną. Zdecydowanie polecam do zjazdów. Niestety nie miałem możliwości potestować z fokami i wiązaniami turowymi. Myślę, że też świetnie sobie poradzą, są bardzo lekkie, sprężyste pod butem chyba jeśli dobrze pamiętam 99 cm. Promień skrętu 20.8 m. Parę zdjęć z nimi Jedyny minus to cena około 4000 zł bez wiązań, ale warta każdych pieniędzy...6 punktów
-
Dziś pięknie i widokowo. Słońce, mróz, trasy przygotowane perfekcyjnie. Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia, powiem szczerze, że tak. Życzyłbym sobie jeszcze uśmiechniętej i sympatycznej obsługi a nie Panów krzyczących na narciarzy, w tym dzieci. Z takim "podejściem do Klienta" dawno się nie spotkałem (dotyczyło to zwłaszcza Pana przy taśmie pomiędzy krzesłami i Pana na dolnym talerzyku - chyba ich coś dziś ugryzło). Tak jak zapowiadałem wcześniej, stary telefon poszedł do wymiany. Rano jeszcze w cieniu. Skrzyczne. Dzisiaj rządziła czarna - przygotowana perfekcyjnie (na sam dół). Doliny Mostek Trochę widoczków na koniec. Niestety od 11:00 zaczęło się mocno korkować.6 punktów
-
czwartek, 31 stycznia 2019 Ale tam to już na pewno nie jeździliście. Relacja z Góry Kamieńsk Wiatry historii rzuciły mnie w tę i z powrotem na krajową drogę nr 1 i trudno było nie wykorzystać takiej okazji, jak wizyta na Górze Kamieńsk. Dla niezorientowanych krótka informacja: - mowa o jedynej górze w środkowej Polsce; - mowa o jedynej w swoim rodzaju górze ... usypanej przez ludzi; - tak naprawdę to mowa po prostu o wielkiej hałdzie; - nie wiem przy okazji, czy nie mowa o jedynym w miarę porządnym ośrodku narciarskim w Europie usytuowanym ... na hałdzie: Pierwsze wrażenie jest takie, że zima w środkowej Polsce jest jakby inna, niż ta na Śląsku, zresztą co tu dużo mówić, oto dowód porównawczy: Ale na miejscu okazało się, że warunki narciarskie są całkiem dobre, choć ograniczone do mniej więcej półtorej z dwóch tras. Z przyczyn obiektywnych (wobec warunków pogodowych) śnieg jest jednak bardzo specyficzny (tylko sztuczny) i ma bardzo twarde podłoże. Góra Kamieńsk dysponuje dość wolnym (jechał ok. 6 min.) i niezbyt nowoczesnym wyciągiem krzesełkowym, ale o bardzo przyzwoitych parametrach: - ok. 800 m długości; - ok. 130 m różnicy poziomów: Więcej tutaj: https://ekonomiaplussport.blogspot.com/2019/01/ale-tam-to-juz-na-pewno-nie.html5 punktów
-
Dziś kolejna odmiana i... BSA. Niesamowite - dziś przejeżdżałem przy tablicy "Szczyrk Gondola" o 7:34 i... już wyświetlała na czerwono liczbę 10! Albo będzie trzeba tam przyjeżdżać o szóstej rano, albo już jej nie aktualizują, bo i po co? Może ludzie tam już nocują? To zapewne oznaka zmniejszającej się liczby klientów... Znowu jako jeden z nielicznych skręciłem na Biłą. Decyzja słuszna, na górnym parkingu zajmuję Pole Position. Ludzi przy otwarciu może sztuk 15 i przez pierwszą godzinę super jazda po pustych trasach, wygłaskanych na stół. Prawdziwy Fresch Track bez żadnej dopłaty! Przydałby się na poranek jeszcze większy promień skrętu... Tylko ile ja ich wtedy wykonam? Super jazda była tak do 10:00 - to jakaś magiczna bariera. Od tego momentu wysyp szkółek i innych feriowych narciarzy. Musiałem nieco odpuścić i już grzecznie śmigiem po wszystkich trasach na przemian. Niestety rosła też kolejka do kolejki, ale do samego końca akceptowalna. Na koniec jedzonko i ewakuacja!5 punktów
-
Podróż zaczyna się dla każdego gdzie indziej. Ja nie lubię zaczynać podróży. Doceniam po iluś latach ludzi którzy siedzą w jednym miejscu, i tworzą "klimat" i te wszystkie inne rzeczy, którzy ludzie tacy jak ja oglądają. Dla mnie najcięższym etapem było zapakowanie się, choć posiadam od 3 lat stałą listę, zawsze sprawia mi to problemy. Podróż się zaczęła, pierwsze "zdrajstwujcie" do przesympatycznej stewardessy samolotu Aerofłotu, który chwilę później wzbił się w powietrze. Swoją drogą, spóźniłem się. I Ty też jeśli myślałeś tak samo. Każdy kto teraz myśli że Federacja Rosyjska, to m.in. samolot Aerofłotu który zabija więcej ludzi niż rakieta balistyczna (popularny żart z lat 8/90tych), albo "w pociągu się napije". No, spóźnił się. To już nie te czasy. Władze FR zrobiły dużo żeby to zmienić, i mnie to już irytuje. Flota Aerofłotu, to w większości nowe np. A320, w którym się...nie napijemy. Gdzie te czasy, kiedy w krajach byłego ZSRR latało się tak? Ano już ich nie ma.... Nocleg w Moskwie, wizyta w ulubionej knajpie, spacer, i wizyta w publicznej bani. Organizacja kolei w całym byłym ZSRR wyglądała wszędzie tak samo. Również kategorie pociągów pasażerskich. Najniższa klasa, to pociągi osobowe, czyli "elektriczki" lub "diesle". Popularnie, nie nazywa się ich pociągami. Zatrzymują się na wszystkich przystankach, są niesamowicie tanie i wielu krajach do dzisiejszego dnia w elektriczkach odbywa się....bazar w pociągu. Często ludzie którzy jechali nimi na targ, i nie sprzedali tego na targowisku, w drodze powrotnej sprzedawali towar w pociągu, albo przynajmniej próbowali chodząc tam i z powrotem. Taki obraz zniknął raczej z Rosji, ale można go zobaczyć jeszcze w Kazachstanie, Ukrainie, Kirgistanie i paru innych mniej "ogarniętych" republikach. Zniknął też handel na peronach. Jakieś 3-4 lata temu policja przegoniła raz na zawsze handel peronowy. Zniknęła ta cała piękna kwintesencja tego....wszystkiego. ....2 lata wcześniej, stoję na małej stacji gdzieś pomiędzy Nowosybirskiem a Tomskiem, było 40 minut postoju. Wyszedłem na kładkę pogapić się na wszystko. Stałem 10 minut, a obok stała starsza kobieta. - nie kupiłbyś pomidorów? - słyszę półszept odwracam się, bo nie jestem pewien kto to mówi, kobieta wpatruje się w przestrzeń nad torami, nieśmiało na mnie popatrzyła - mam kilka pomidorów, moje, ostatnie w tym roku.... nie mów nikomu.... - czemu? co się stało? czemu Wy się boicie? - dostałam mandat, 500 rubli, w czerwcu, sprzedawałam pomidory, teraz wszystkie nasze przegonili.... Choć minęło już od tego dużo czasu, do dzisiaj pamiętam niespecjalnie wybitnie smacznych pomidorów. O nieregularnych kształtach, widać, takie jesienne już. Myślę, że były to najsmaczniejsze pomidory jakie jadłem w ostatnich latach. Pociągi dalekobieżne, są uruchamiane przez różne zarządy danej republiki. W Federacji Rosyjskiej Kolej podzielona jest na okręgi. Mój pociąg Moskwa - Kisłowodsk/Nalczyk obsługiwała północno-kaukaska Kompania Pasażerska RŻD. Pociągi dalekobieżne mogą mieć oznacznie "firmienne" (lepsze). nasz pociąg, nr. 62 "Elbrus" był firmienny, ale w składzie wagonu restauracyjnego nie posiadał....pozostało więc spać przez 1,5 dni pociągi dalekobieżne mają trzy klasy, zestawione tylko z wagonów sypialnych: płackartną (do 54 osób w wagonie, widoczne na zdjęciu), kupe (do 4 osób w przedziale), lub lux (do 2 osoby w przedziale) Pociąg firmienny Moskwa - Kisłowodzk. Skład odjeżdża zestawiony z 12-13 wagonów. Mało.... Jedziemy klasycznie - płackartą 🙂5 punktów
-
Hm gdy by chodził to było by pięknie ale jak już pisałem wcześniej nie mają odbioru technicznego i z nieoficjalnych wiadomości od pracownika nie są nim zainteresowani. Po co płacić 4 dniówki na jego obsługę,kolokwialnie ten wypadek był im na rękę i jest dobrym pretekstem by go nie uruchamiać. Obym mógł to odszczekać.4 punkty
-
Tu macie mojego syna (8 lat) jadącego tą trasą - dacie radę😏. Ja prawdopodobnie w niedzielę, jutro rano będę mógł potwierdzić.4 punkty
-
Sory ale to juz kompletna bzdura ta prognoza. Około zera no jaja jakies. W sobotę powinno być okolo 14 stopni i słońce jak to przy halnym. W niedziele halny będzie coraz słabszy około 10 stopni i pogodnie. Zmiany zaczną się w niedzielę wieczorem. I prognozę którą zamieścił Marek była by idealna ale o dobę później. Czyli w niedzielę wieczorem i w nocy deszcz najpierw który będzie przechodził w śnieg. Halny osusza powietrze więc ciężko o deszcz co dopiero ulewy. Tak to wygląda na teraz. Czy się coś zmieni?? Zawsze może się zmienić to pogoda i rządzi się swoimi prawami. Ta prognoza chyba w ogóle halnego nie widzi. Dodam że są modele które widzą opady śniegu we wtorek, środę i czwartek. Łącznie za te trzy dni miałoby spaść 90 cm śniegu. Trzy niże z południa miały by zaatakować Beskidy i Tatry. Narazie w to nie chcę mi się wierzyć. Za to po szalonym weekendzie zima wróci i pogoda powinna być jak na luty przystało zimowa. Za to w USA mamy kopie pogody z filmu Pojutrze.4 punkty
-
to nie jest mój zjazd 🙂 to współczesna gwiazda polskiego frirajdu, Ali Olszański z kolegą4 punkty
-
@Cosworth240 Idealnie w punkt z tą modlitwą... 100% podsumowanie shugera... Na tym powinniśmy zakończyć... Może w końcu odpuści... No błagam Cię... Jak warunki mogą mieć jakiekolwiek znaczenie, jak siedzisz sobie przed monitorem i w dupę ciepło... Im gorsze warunki tym dla niego lepiej, bo dzika satysfakcja i jak to ktoś napisał, szampan się mrozi...4 punkty
-
Ee jak na chopoku, w niedzielę tak było. Szuger to przewidział i jeździł na łorcyku! Mówiłem wizjoner i geniusz. A nie tam jakieś funitele...4 punkty
-
I Kitzbuhel i Hintertux i Stubai tez by kwiczal, ale w końcu nikt na na niczym sie nie zna, a ty znowu masz powód do mrożenia szampana ...4 punkty
-
Dzisiaj w oczekiwaniu na kolegę z którym mieliśmy turować zjechałem 6 razy w godz. 8.30 do 9.40 2 razy trasą 4 i 7 z Hali do Soliska i 4 razy różnymi wariantami Julianów. Nie muszę, chyba mówić, że to była najlepsza godzina dzisiaj w SMR. Już przed 10 godz. Solisko zaczęło się zapełniać narciarzami. Ale wtedy pojawił się mój przyjaciel (ledwo zaparkował 200 m powyżej Soliska) i wtedy udaliśmy się o własnych nogach w kierunku Malinowa. Gdy pojawiliśmy sie ponownie na Solisku o godz. 14 oczom naszym ukazała się ooogromna kolejka narciarzy do obu kanap. Zapytany narciarz poinformował nas, że od godz. 12 do 14 zjechał 2 razy i czas oczekiwania w kolejce to 45 min. No cóż ferie. 20190130_131955.mp44 punkty
-
Ryterska rewelacja 30.01.2019 Piękne warunki w Rytrze. Szeroki zmrożony stok, niezbyt dużo ludzi (rano w ogóle mało, po 11 godzinie więcej ale i tak w sumie luzy na stoku). Do krzesełka oczywiście na bieżąco. Nic tylko jeździć! Rytro + gigantki = kompozycja idealna. Mieszanka słońca z chmurami, bezwietrznie, rano lekki mróz w południe lekki plus, śnieg cały czas zmrożony, jedynie po 12 godzinie sam dół stoku gdzie się hamuje zrobił się lekko miękki. 4 godziny poszusowane w świetnych warunkach. Uwielbiam Rytro!4 punkty
-
Jeździłem w śniegach Karaczajo-Czerkiesji, Karbardyno-Bałkarii, pobijając swój rekord "bycia" - 4450 m.n.p.m., i zjazdu z tej wysokości bez przerwy do 2350 m.n.p.m. Czy dokonałem czegoś wyjątkowego? Nie. Nie było bardziej narciarsko niż niejeden wasz wyjazd w Alpy. Ale dla mnie było warto, być na Kaukazie Północnym, który głównie kojarzył mi się z wojną w Czeczeni, z czasów dzieciństwa. Piłem piwo Karaczajewskie, w Karaczajewi - choć nazwy takiej krainy nie da się znaleźć w języku polskim, to wszyscy w Dombaju podkreślali że to i tamto jest Karaczajewskie, ucząc się słów języka karaczajo-bałkarskiego, choć ten malutki naród nie doczekał się w pełni swojej republiki. Byłem w toalecie na 3000 m.n.p.m. gdzie ktoś powiesił ogłoszenie na kartce A4 z wydrukowanymi literami "Towarzysze, przyjaciele!!! Na półkę srać NIE NALEŻY!!! Dla tego jest dziura, trzymajcię dupę prosto!!! Mandat 500 rubli" Zatrzymywałem czas, w 40 letnim barze Hotelu "Wolfram" w bałkarskim Terskolu, którego czasy świetności minęły wraz ze zdjęciem z godła sierpa i młota, gdzie kelner opowiadał mi o całym północnym Kaukazie, na mapie narysowanej na szybko, na papierowym bloczku z rachunkami. Słuchałem opowieści o wysadzonej kolejce gondolowej w trakcie zamachu w 2011 roku, konfrontowałem w głowie z wieloma opowieściami pokolenia ludzi, którzy zgodnie powtarzali "przez kilkadziesiąt lat na Kaukazie mogłeś rozbić namiot gdzie chciałeś, i chodzić dolinami gdzie chciałeś, w Czeczeni, tam wszędzie było dużo turystów i nikt nikomu nic nie robił". Jednak, nigdzie się tu czas nie zatrzymał. Kiedy przez przypadek spotkałem gwiazdę popu, 20kilkuletniego Szamila, który po raz kolejny uświadomił mi, że jedziemy "na kajfie" (popularne określenie młodzieżowego slangu w ostatnich latach). Uczyłem się jeździć na nowo na Czegiecie - górze legendzie, ośrodku narciarskim gdzie wszyscy ze sobą rozmawiają, i gdzie kilku rosjan tłumaczyło mi jakie błędy techniczne robię, podczas zjazdu, na tej wymagającej górze, gdzie nie ratrakuje się tras, a jedyna trasa zjazdowa w dół ma muldy po kolana, a jednoosobowa kolej linowa z 1954 roku wciąż wywozi narciarzy i snowboardzistów. Nigdzie nie czułem się lepiej, siedząc z przypadkowo poznanymi ludźmi. ).4 punkty
-
To jest tak droga narta, że tylko celebryci jeżdżą na vwerks 😁 Jest taki znany jan koval który ma 20 par nart volkla, w tym te mantry. Znajdziesz jego wpisy na innych ski forach.3 punkty
-
@logos mam nadzieje że zaglądniesz tutaj 🙂 Sam ośrodek obecnie wygląda tak, że można śmiało powiedzieć "tak nie powinien wyglądać ON" Pomiędzy stacjami wyciągów rozciągają się bazary z pamiątkami, wyjścia i dojścia do peronów są niewygodne, i wymagają zdjęcia nart..... Na samym końcu wyjazdu, zaglądamy do starego Hotelu "Dombaj", gdzie w holu znajduje się nieco zniszczona olbrzymich rozmiarów makieta Dombaju. Szkoda że nikt nie dba o nią....3 punkty
-
To zależy od inwencji twórczej i poziomu umiejętności narciarzy oraz zagęszczenia tłumu. Tam na dole masz wąski dojazd do kanapy, żywy lód, dużo ludu (w tym piesi) i trochę pod górę. Do tego cześć osób idzie z nartami z parkingów, część chcąc ominąć kolejkę na cwaniaka wbija się w środek kolejki przez poczekalnie (z odpiętymi nartami). Moim zdaniem, nieporozumieniem było stawianie na dole 4 osobowej kanapy - bo ilość tras (i wariantów zjazdów obok tras) jest naprawdę spora i kanapa 6 osobowa zrobiłaby robotę (ale żyjemy w realiach dotacji budżetowych). Do tego ruch znacznie upłynnia taśma (nie ma zatrzymań kanapy, bo ktoś spadł z torów, jak na sąsiednim SMR itp.). Dziś jednak bardzo dużo osób przyjechało "na pogodę". Moim zdaniem COS Skrzyczne w takim stanie (z tą ilością śniegu) zdarza się raz na 10 lat i warto zobaczyć to na żywo. Można wówczas ocenić i docenić potencjał tej góry. A uśmiech mojego dziecka jak zjechał czarną od góry na sam dół, przez grzebień - BEZCENNE.3 punkty
-
Dzisiaj wbrew logice odwiedziłem COS. Niedziela, początek ferii warszawskich, wczorajsza trwająca nadal awaria górnej kanapy (zero informacji o tym fakcie na stronie i facebooku COS !). Zapowiadany przez metoerologów silny wiatr. Logika wskazywała na BSA, a jednak pchało mnie do COS. Trasy, które objechałem przygotowane znakomicie, czyli FIS w całości, Doliny po obu stronach, Kanion, oraz niebieska 25 z Dolin i jej fragment pod dolną kanapą. Jedynie na 25 za Dolinami na dwóch zakrętach przed polaną spore pole luźnych kamyków. Góra FIS-u w chmurze i widoczność mierna, niżej dobra. Wiatr dzisiaj rządził od Jaworzyny po szczyt. Narastająca ilość narciarzy i rosnące kolejki skłoniły mnie do zakończenia narciarskiego dnia o godz. 10:30 . Poza tym, że było krótko to jazda wszędzie była przednia. Nawet freerajdzik mały zaliczony. trasa orczyka na szczyt Skrzycznego platforma startowa na Skrzycznem FIS przed Dolinami Doliny w całej okazałości trasa 25 pod dolną kanapą kolejka do orczyka na szczyt kolejka do dolnej kanapy ostrzeżenie bateria armat na Jaworzynie trasa z Jaworzyny pod do dolną kanapą poza trasą poniżej Jaworzyny śniegu co najmniej 1 metr3 punkty
-
Dzisiaj przy okazji zawodów pojeździłem nieźle na Skrzycznem, straszenie korkami w Szczyrku przynosi powoli efekty, bo ja ich nie widziałem. 7:30 bezproblemowe parkowanie na chodniku przy krzesełkach - Szczyrk wywiózł mnóstwo śniegu z chodników. W południe też korków nie widziałem, powrót o 15 to nawet na światłach nie stałem. Przed startem pojeździłem na pustym orczyku, Kaskada na ściance wymaga naśnieżania, po zawodach i wspólnej kawie z @Iski zjechałem kilka razy z Jaworzyny do Szczyrku - pod krzesłami zrobiła się super trasa. W kolejkach nie stałem, a to na zdjęciu z 11:07 to był max jak szliśmy na przerwę. Uwaga górne krzesła popsute(awaria zasilania) i pewnie naprawa może potrwać. Po awarii zrobiła się kolejka na orczyku.3 punkty
-
I stało się. Bilety na samolot kupiliśmy z kolegą kilka dni temu. Zastanawiałem się czy już zaczynać relację, czy się tym chwalić. Nie mam już blogu jak @Chrumcia, a z kolei gdzie ludzie chcą czytać o nartach? Zachęcony wątkiem napisanym przez @[email protected] Oraz impulsem z fejsbukowej grupy "freerajderzy": Takie i inne wypowiedzi, i odzywki, towarzyszą mi niezmiennie od wielu lat..... Więc po kolei. Podróż się zacznie za nieco ponad miesiąc, ale trzeba się do niej przygotować. W połowie stycznia zamierzam odwiedzić trzy duże kurorty narciarskie na północnym Kaukazie: - Prielbrusie oraz Czeget, leżące u stóp Elbrusa, koło miejscowości Terskol, w Kabardyno-Bałkarskiej Autonomicznej Republice. - Dombaj leżący w Karaczajo-Czerskieskiej Autonomicznej Republice. Dwa lata temu odwiedziłem narciarsko Gruzję. Wcześniej turystycznie, o innych porach roku byłem w Gruzji, Armenii oraz Abchazji. Postanowiłem w styczniu 2019 pierwszy raz pojechać w północną część Kaukazu. Plan rysuje się następująco. - Przylot do Moskwy - 1,5 dnia na miejscu - Pociąg firmienny "Elbrus", relacji Moskwa Kazańska - Nalczyk. Pociąg wyjeżdża w sobotę o 22:18, przyjeżdża do Nalczyka w poniedziałek o 9:53 (pociąg kursuje codziennie poza tym). - Nalczyk - spacer po stolicy Kabardyno-Bałkarii - 5 dni pod Elbrusem na nartach - 1 dzień na zwiedzanie Piatygorska który jest stolicą Federalnego Okręgu Autonomicznych Republik Północno-Kaukaskich. - 4 dni jazdy w Dombaju na nartach - przejazd nocnym pociągiem do Machaczkały - stolicy Dagestanu (pociąg rel. Rostów Nad Donem - Baku) - 2 dni w Machaczkale / Dagestanie - zwiedzanie - Powrót do Polski samolotem Aeorofłotu, przez Moskwę. Pewnie ktoś zapyta po co? Zawsze chciałem zobaczyć północną część Kaukazu, tak odmienną od południowej, która teraz przeżywa boom na turystów z Polski i nie tylko. Możliwość pozwiedzania i pojechania na narty wydawała się kusząca. W zasadzie ceny biletów lotniczych są prawie takie same jak do Gruzji, dochodzi tylko koszt wizy rosyjskiej (ok 250 zł za wszystko). Reszta formalności, jak bilety na pociągi, autobusy i rezerwacje noclegów, załatwię bez problemu przez internet. Prielbrusie - znane wszystkim chyba. Czeget Dombaj Dombaj Czeget - trasy nie ratrakowane, to wręcz kultowe miejsce. Stare wyciągi, wszystko wydaje się wyglądać jak 40 lat temu.2 punkty
-
Ja się będę dalej upierał że to jest ekonomia w-g SMR i główną przyczyną są te 4 dniówki potrzebne do obsługi tego orczyka,który byłby kapitalną alternatywą dla tzw." Bieńkulowców". Jak ruszy to będę ich chwalił pod same Skrzyczne i może to głupie ,ale w tedy zupełnie inaczej rozważał bym zakup na przyszły sezon sezonówki a tak to na chwilę obecną raczej sobie odpuszczę.2 punkty
-
Wbrew temu co by się wydawało. To GS na "dolinach" można uznać za "trudny". Bo jeśli spóźni się początkowe bramki na "grapie" poniżej startu(a zazwyczaj dwie są mocno wyciągnięte) to później na tym płaskim nie ma już z czego nadrabiać. Po za tym trzeba uważać na ten "garb" na środku bo za nim też lubią wyciągnąć bramkę w lewo lub w prawo. No chyba że ustawią coś szybkiego aby nie było z byt dużych kolein w bramkach. Zresztą zobaczy się w niedziele co i jak:).2 punkty
-
2 punkty
-
To jak będzie tutaj to spoko Myslałam, że wyżej się będzie zaczynać i tutaj kończyć, a tak to spoko luz, uwielbiam doliny2 punkty
-
Słońce jest (i to całkiem sporo), tylko rano było niewyraźnie. I zapomniałem dopisać - dziś Panowie z obsługi na COS bardzo mili i sympatyczni.2 punkty
-
I różnica tylko taka, że dziś nie ma słońca? Chyba powiedzenie mojego WFisty, że nie ma złej pogody na narty nie jest zbyt popularne2 punkty
-
wow co za zdjęcia, widoki muszą być niesamowite, pewnie się tam w życiu nie wybiorę ale dzięki za relację2 punkty
-
Impreza odbędzie się w Szczyrku na trasie FIS Doliny Szczerze mówiąc myślałam, że będzie od tej dolnej części Fisu do Dolin, ale faktycznie może tylko same Doliny? Jeszcze lepiej by mi to pasowało Dzięki Mam dzisiaj i jutro w planie trening na tyczkach wiec powinnam byc bogatsza w doswiadczenia🤣2 punkty
-
Jest parę innych rzeczy, ale to nie znaczy że wszystko lubię. .....w "Europie" (np. Alpy), dużym i chyba jedynym plusem jest sto razy lepsza infrastruktura - wyciągi, system zabezpieczenia przeciwlawinowego (w Dombaju jest jedna wojenna armata ciężkiego kalibru do tego) ....tam jest dużo taniej, lepsza i dużo tańsza kuchnia, a zjeść można absolutnie wszędzie, rozmowni i życzliwi ludzie - którzy zagadują ot tak i rozmawia się super (w Alpach tego nie ma). Np. jadąc kolejką ludzie nagle zaczynają ot tak rozmawiać o byle czym.2 punkty
-
Pozamieniałbym trochę pewne klocki: - z Alp bym wyciągnął klocek pt. idealna infrastruktura, bo chyba tylko to mi się tam podoba (nic więcej) - z Kaukazu (Rosji) klocek pt. gościnność i nienachalny sposób rozmowy ludzi, i w ogóle chęć rozmowy (w Alpach tego nie ma), kuchnię i ceny karnetów 🙂 żart, nigdzie nie ma idealnie2 punkty
-
a dlaczego nie namalowałeś tego funitela z Czyrnej na Szczyt Skrzycznego ?2 punkty
-
Dlatego tez za czasów GON było lepiej i dlatego GON zbankrutował. Dlaczego?? Bo było lepiej. Jednak obstawiam że BSA ma szanse do tego dolna kanapa COS czyli jednak kupując karnet może nas coś do góry wywieźć. Dziś cały dzień ze znajomymi z pracy ryliśmy z tego posta aż kolega powiedział coś co rozwalilo nas na łopatki. Cytuje: "Gość co napisał tego posta to liczy ludzi jak dziennikarz TVP na demonstracji KOD. Przed monitorem stuka ołówkiem licząc ile jest ludzi" Do teraz brzuch mnie boli. Oczywiście nawet film znalazł w necie jak to liczy😂 Naprawdę tyle podsumowań to nie słyszałem nawet po meczu Polska - Japonia na MŚ 2018.2 punkty
-
Jasne, jasne, tylko GON zbankrutował, a Słowacy prosperują. Stare trasy po GONie nie nadawały się do niczego, a obecne są w zasadzie nowe, tylko po starym śladzie. Taka obecna jazda wieczorna na gondoli to bajka w porównaniu z tym,co było. Wadą jest niestety okresowa i cykliczna (czasem wuje wie dlaczego w czwartki są tłumy, a w soboty pustki) nadpopularność. Dla nas narciarzy to problem, ale dla ośrodka... Krytykę rozumiem, mi też nie zawsze i nie wszytko pasuje, ale nazwanie dzisiejszego Szczyrku źle zaplanowanym ośrodkiem jest kompletnym nieporozumieniem.2 punkty
-
2 punkty
-
Piękna tatrzańska trasa + niesamowita piosenka Pearl Jam. [video=youtube;rMlVWm838Xk] ...no i jeszcze kilka słów na temat tatrzańskich, najtrudniejszych tras: Mit Grońskiego Niewiele jest miejsc w Tatrach Wysokich, które działają na wyobraźnię narciarza bardziej, niż Zachód Grońskiego. Jeden z najtrudniejszych zjazdów tatrzańskich, który aż jedenaście lat czekał na powtórzenie, dla wielu narciarzy wydaje się być poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika. Czasem jednak warto skonfrontować mit z rzeczywistością. Narciarstwo ekstremalne w Tatrach nie ma zbyt wielu orędowników. Powodów jest zapewne kilka. Po pierwsze najtrudniejsze, eksponowane zjazdy to tak naprawdę igra-nie ze śmiercią - przy braku solidnej asekuracji najmniejszy błąd można przypłacić śmiertelnym upadkiem. Po drugie parko-we przepisy nie do końca regulują kwestię tego typu aktywności. Wiadomo, że na nartach można się poruszać wzdłuż szlaków turystycznych lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie - wybierając najbezpieczniejszy wariant. A co z drogami taternickimi? Jeżeli wiosną można się w Tatrach wspinać, to wydaje się najzupełniej logiczne, że można także zjeżdżać na nartach drogami wspinaczkowymi. Wszak narciarstwo ekstremalne to raczej rodzaj taternictwa, niż turystyki narciarskiej. Tutaj zdania są jednak podzielone - nawet, wśród pracowników parku. Dlatego zawsze warto brać pod uwagę perspektywę zapłacenia mandatu. Jest jeszcze jedna kwestia - sezon narciarski w Tatrach formalnie kończy się z końcem kwietnia, a właśnie wtedy w wielu żlebach zaczynają się najlepsze i najbezpieczniejsze warunki do zjazdów. W narciarskiej eksploracji Tatr bardzo pomógł przewodnik Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich Karola Życzkowskiego i Józefa Wali, który ukazał się trzy lata temu nakładem Sklepu Podróżnika. Opisano w nim ponad sto zjazdów tatrzańskich, wyceniając je w skali od 0 do 6. Od dwóch sezonu konsekwentnie podnosiłem sobie poprzeczkę, zjeżdżając m.in. z Pośredniej Turni do Świnickiej Kotlinki (+3), z Rysów do Kotła pod Rysami (+3), z Głaźnych Wrótek do Dolinki za Mnichem (-4), ze Świnicy na Świnicką Przełęcz (-4) i z Kościelca Żlebem Zaruskiego (+4). Działałem także po słowackiej stronie Tatr, zaliczając zjazdy m.in. z Zawraciku Rówienkowego, Rohatki, Czerwonej Ławki, Świstowego Szczytu, Baranich Rogów i Wysokiej. Wiosną tego roku postanowiliśmy porwać się na pierwszą „piątkę”. Wybór padł na Hińczową wprost. Odpinając nar-ty nad brzegiem Morskiego Oka zgodnie uznaliśmy, że jest to jeden z najpiękniej-szych zjazdów narciarskich w Tatrach. Chwile później,siedząc na drewnianej barierce przed schroniskiem spoglądaliśmy w kierunku Wołowego Grzbietu i zastanawialiśmy się, jak bardzo tatrzańska „piątka” różni się od „szóstki”. Czy Zachód Grońskiego jest rzeczywiście poza naszym zasięgiem? Niektóre zjazdy, podobnie jak niektóre drogi wspinaczkowe, obrasta-ją legendą i stopniowo zaczynają obrastać nimbem niemożliwości. Podobnie było z Zachodem Grońskiego. Kiedy po jedenastu latach wyczyn Piotra Konopki powtórzył Edek Lichota, jego zjazd odbił się głośnym echem w środowisku. Kolejnych „wariatów” jednak nie przybywało. Ale legendy są po to, żeby się z nimi mierzyć. A jak to zwykle w takich wypadkach bywa – najtrudniej jest spróbować. My spróbowaliśmy. 19 maja dokładnie w moje 31. urodziny lustrowaliśmy z Kotła pod Rysami linię zjazdu. Plan był prosty. Podchodzimy za-chodem na Małą Wołowa Szczerbinę, wiedząc, że w każdej chwili możemy zawrócić. Jeżeli już uda nam się wyjść, to przecież nie będziemy schodzić z nartami na plecach. Trzeba będzie zjechać. Początek podejścia nastawił nas optymistycznie – stromy żleb w dolnej części wyglądał bardzo zachęcająco. Później jednak nie było już tak fajnie. Pokonanie ciągnących się w nie-skończoność stromych pól śnieżnych, pod-ciętych progiem opadającym do Wyżniego Czarnostawiańskiego Kotła, zmęczyło nas psychicznie. Buty obsuwały się w miękkim śniegu, a czekan dawał niezbyt pewną asekurację. Było stanowczo za miękko. Narty zostawiliśmy dziesięć metrów pod przełęczą, bo resztka śniegu na ostatnim odcinku nie nadawała się do zjazdu. Wbicie się w wiązania po krótkim odpoczynku zmieniło perspektywę. Stwierdziliśmy, że na nartach czujemy się tutaj znacznie pewniej i powoli stres ustępował miejsca adrenalinie. Pierwszy odcinek trawersu pokazał, że narty dość pewnie trzymają się stoku, chociaż przy okazji spuściliśmy do kotła sporo mokrego śniegu. Nabraliśmy pewności siebie. W górnej części zjazd był dziwny – eksponowany trawers urozmaicały dwa kilkumetrowe podejścia na nartach i dwa odcinki stromego, podciętego stoku, na którym można było trochę pokręcić. Na jednym z odcinków trawersu niespodziewanie zapadł się pode mną śnieg i obsunąłem się kilka metrów, hamując nartami na skałach. Patrząc niepewnie w dół kotła stwierdziłem, że miałem naprawdę sporo szczęścia. Pokonanie żlebu w dolnym odcinku było już czystą przyjemnością. Spoglądając z Kotła pod Rysami w kierunku Wołowe-go Grzbietu zdaliśmy sobie sprawę, że w przeciwieństwie do zjazdu z Hińczowej Przełęczy, pokonanie Zachodu Grońskie-go było typowym wyczynem. Zdecydowanie bardziej wymagającym od strony psychicznej, niż technicznej i nie obfitującym w zbyt wiele momentów dających czystą przyjemność jazdy. Wyczynem, którego raczej nie zamierzamy powtarzać. Tym bardziej, że w Tatrach jest jeszcze kilka „szóstek”, z którymi chcielibyśmy się zmierzyć. Tatnańskie „szóstki” W przewodniku Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich Karola Życzkowskiego i Józefa Wali, najwyższą wycenę zyskało pięć zjazdów. Są to - licząc od wschodu: Z Małej Wołowej Szczerbiny Zachodem Grońskiego, trudność 6. Pierwszy zjazd: Piotr Konopka, 4 czerwca 1994 Z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Wyżni Czarnostawiański Kocioł, trudność 6. Pierwszy zjazd: Piotr Konopka, 11 maja 1994- (zdejmując narty). » Z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Kazalnicę Mięguszowiecką i Wiszący Kociołek, trudność 6. Pierwszy zjazd: Edward Lichota, 18 lutego 2001. Z przełączki w pn.-wsch. Grani Cubryny na Zadnią Galerię Cubryńską, trudność 6. Pierwszy zjazd: Tomasz Gąsienica-Mikołajczyk i Edward Lichota, 24 kwietnia 2000. Z Zadniego Kościelca Wariantem H drogi Stanisławskiego, trudność 6. Pierwszy zjazd: Edward Lichota, marzec 2003 (ze zdjęciem nart). Autor: Narciarz - Michał Kowalski1 punkt
-
Trasami nie, tylko skibus bądź prywatny samochód. Ponoć jakaś awaria związana z zasilaniem. Potwierdzam, dzisiaj kanapa była już czynna. Nie mam pojęcia która jest najtańsza, na pewno te w SMR i BSA są bardzo dobrze wyposażone, z tegorocznymi modelami włącznie. Generalnie w mieście wypożyczalnie są co kawałek, niestety w większości to narciarskie śmietniki.1 punkt
-
Shugar, to już jest obłęd z Twojej strony. Chłopie ogarnij się. Przy dużym wietrze to nawet Funitel by stał. Zresztą jak są takie warunki jak na filmie to nie ma znaczenia czy kolej chodzi. MOV_0054.mp41 punkt
-
Ta prognoza się nie sprawdzi. Temperatury będą wyższe. Jak pamietasz halny z grudnia 2017 ten słynny i opóźnił otwarcie to teraz będzie podobny. Tylko że teraz mamy nawet do dwóch metrów śniegu wtedy jakieś 50 cm. Źle nie ma bo po weekendzie zima wróci na normalne tory tylko że obecnie bardziej w coraz mroźnej im dalej w luty niż w śnieżnej wersji. Zbiorniki już pełne więc będzie czym nadrobić.1 punkt
-
Już niestety powrót do szarej a raczej białej rzeczywistości. Droga powrotna trochę się dłużyła ze względu na korek od Insbrucka do okolic Rossenheim razem prawie 3 godziny w plecy. Teraz czas na krótkie podsumowanie: - pogoda rewelacyjna 6 na 6 dni słońca, niebo w większości bezchmurne za to dość solidny mróz. - ludzi na trasach na lodowcu Kaunertal i w Nauders śladowe ilości, natomiast SFL tak różowo już nie było i przy dolnych gondolach zdarzały się 5-10 minutowe kolejki. - przygotowanie tras pierwsza klasa prócz Sfl gdzie już od rana trasy pozostawiały wiele do życzenia do tego sporo dziur na łączeniach po pracy ratrakow. - mimo to Sfl bardzo fajne z mnogością wariantów tras jedynie dość irytująca była srodkowa część ośrodka i wszechobecne krzyżówki na trasach co niejednokrotnie powodowało chaos wśród słabiej jeżdżących. Skrajne części bardzo fajne. - opinie że Nauders czy lodowiec są do jeżdżenia a Sfl czy inne duże ośrodki do zwiedzania jak najbardziej trafna, jednak niczego nie zalujemy. W Sfl spędziliśmy 3 dni, w Nauders 2 dni i 1 na lodowcu. - do następnego oby z taką pogodą1 punkt
-
1 punkt







