Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. cyniczny

    cyniczny

    Użytkownik forum


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      551


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. fredek321

    fredek321

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      2 398


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.03.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Przepraszam Was bardzo, ale kompletnie nie miałam czasu na forum....wpadłam na chwilę dosłownie poczytać coś tam, ale nie było czasu i weny na pisanie...Obiecuję, że nadrobię zaległości w wolnej chwili i wszystko Wam opowiem, ale potrzebuje jeszcze chwilę czasu.... Powiem tylko że zdobyłam Puchar Polski i MPA i Family Cup dzięki dużej ilości eliminacji Jestem troche wykończona po sezonie po mniej więcej wyglądało to tak że poniedziałek-czwartek praca po 10,5 godziny, plus dojazdy więc w domu tylko spanie.....piatek, sobota i niedziela wstawianie 4,5,6 rano i zawody....i tak prawie całą zimę, z małymi wyjatkami.....Co prawda warto było ale muszę odpocząć Co prawda jest niedosyt bo właśnie kupiłam nowe narty, chciałam pojechac w Alpy, Dolomity, gdziekolwiek w końcu się wyjeździć za granicą i znów nie wyszło......No ale zbieram siły i opowiem Wam wkrótce co i jak się u mnie po kolei działo
    9 punktów
  2. Dzień 5 Opuszczamy gościnne pielesze Franz Senn Hutte! Przez to dwudniowe załamanie pogody nie zrobiliśmy planowanych głównych celów. Miały to być dwa z trzech: Ostliche Seespitze (3416 m npm), Schrandele (3390 m npm), Ruderhofspitze (3474 m npm). Wieczorem poprzedniego dnia rozmawiamy ze specjalistą ze schroniska w kwestii przejścia do Amberger Hutte. Drogi (dwie) niby są opisane... ale trudno znaleźć dokładniejsze charakterystyki. Po rozmowie wiemy niewiele więcej, ale dowiadujemy, którą by rekomendował. Oczywiście z licznymi zastrzeżeniami, że sami musimy ocenić ryzyko. Będziemy szli przez przełączkę pod Nordliche Wildgratspitze. Prognozowana pogoda jest mocno dwuznaczna, ma się przejaśniać aż do lampy ale jednocześnie idzie gwałtowne ocieplenie. Izoterma "0" ma być gdzieś na 3400 m (!!!). To może oznaczać spore kłopoty. Przed ociepleniem powinniśmy zdążyć przejść przez grań, dalej jest bezpiecznie. Analiza newralgicznego miejsca, przy dostępnych nam danych, daje 0,7 (według metody Muttera) ale to mogą być życzenia... Pierwsza część Jest przepięknie... Tu już jesteśmy na lodowcu z tyłu pięknie widać morenę boczną. A tutaj "dokumentacyjne" zdjęcie kawałka drogi na Ostliche Seespitze, widać, że jest najprawdopodobniej bezprecedensowo efektowna... może innym razem... Tutaj rozchodzą się drogi na Rudorferspitze (z lewej) i na "nasze" przejście. Część druga Czyli przejście. Identyfikujemy stromy żleb. do którego się kierujemy. Pierwsza dwie niemiłe niespodzianki. Pod ścianą jest 41 stopni i w dodatku żleb miał być "chodzony". To wywala w kosmos nasze redukcje. W dodatku są tutaj metry miękkiego śniegu. Mamy teoretycznie dwie możliwości pokonania przeszkody. Przez żleb lub letnim szlakiem po skałach. W żlebie jest jakaś podejrzana poręczówka (na krótkim odcinku). Szlak letni zaś jest niewidoczny (bo zasypany), a jak już napisałem nie wiemy jak jest ubezpieczony. Nie mniej droga przez kuluar jest raczej nie do zrobienia bo jest tam bardzo stromo i multum luźnego śniegu. Kierujemy się więc do stalowej poręczówki widocznej na zdjęciu powyżej (po prawej). Miejsca jest tam co najwyżej na dwóch narciarzy. Ale przypina się tam trójka. Mnie i Adasiowi koledzy rzucają linę i bezpiecznie czekamy na rozwój sytuacji. Po nieskończenie długim czasie jestem przy poręczówce. Paweł poszedł już na rekonesans sprawdzając czy ubezpieczenie jest ciągłe. Czeka go ciężka praca - na stromej skale trzeba dostać się do stalówki odkopując ją na kilkudziesięciu metrach. Zbieram się najszybciej jak potrafię, sprawdzam tylko dla ciekawości jakie są możliwości poruszania pod górę w żlebie. Dosłownie po dwóch krokach jestem unieruchomiony jak mucha w sieci pajęczej, wisząc na kroczu w bezdennym puchu. Gonię po poręczówce do przodu bo druga lina w moim plecaku może być potrzebna do ubezpieczenia. Na szczęście stalówka jest ciągła. Na górze razem z Pawłem szukamy zejścia. Miałem nadzieję, że może jest tam zjazd jakimś wyśnieżonym żlebem. Ale nic z tego, będzie zejście po stalówce. Na parometrowym odcinku brakuje jednak liny. Niby to dość prosty fragment (za to lufiasty) ale po takiej męczącej drodze (i z takim ciężarem na garbie) można zrobić błąd... Zakładamy tam poręczówkę. Paweł zostaje na górze a ja idę rozeznać resztę drogi. Po tej stronie zejście jest po czystej skale. Mając aluminiowe raki na nogach trzeba to zrobić ostrożnie. Przekazuję informację i ląduję po drugiej czekając na luzie (z aparatem) na resztę. Część trzecia Czyli zjazd. Albo wypłata. Nie będę ukrywał - nieadekwatna była ta nagroda! Zamiast metrów puchu: na górze gipsy, niżej paskudne zastrugi a później breja (co akurat lubię). Widać też wszędzie świeże zsuwy. Za to krajobrazy sielskie. Wiemy, że ma się szybko ochładzać więc rokowania co do przyjemności jazdy nie są korzystne. Na razie jednak dojeżdżamy do Amberger Hutte (jest na focie ). Aha - przejście przez grań zajęło nam 3,5 godz! Całość to było 16 km i 1200 m vertical. cdn Pozdro Wiesiek
    7 punktów
  3. Ponieważ uważam że skuteczniejszym sposobem zatrzymania wirusa, jest również kwarantanna w internecie. Powstrzymanie się od pisania na forum to skuteczny sposób w walce z pandemią, stosuję tą metodę. Jednak w chwilowym odstępstwie napiszę Wam, jak moim zdaniem skutecznie ją przeprowadzać w domu. Czytam że niektórzy wychodzą z domu, idą w góry. Tragedia, przecież to jawna niesubordynacja obywatelska. Wielu z Was napisało że to jest okres w którym nie powinno być do śmiechu. I słusznie. Przygotowałem Wam opis jak powinna moim zdaniem wyglądać prawdziwa samoizolacja. Mam nadzieję że skorzystacie z moich rad. Podzielcie go na trzy fazy. Dzień rozpocznijcie następująco: 1) Wstańcie z łóżka, jeśli się uśmiechniecie przez chwilę - to znak że jest z Wami coś nie tak. Znaczy że macie za słabego kaca po wczorajszym dniu. 2) Włączcie szybko jakiś portal informacyjny typu onet.pl, wp.pl, interia.pl itp. Raczej ograniczcie czytanie zagranicznych portali. 3) Dobrym rozwiązaniem będzie zajrzeć na skrajnie prawicowe portale, albo takie które głoszą teorie spiskowe. Wirus nie wziął się znikąd, prawda? Polecam gloria.tv. Od biedy, można dla równowagi zajrzeć na coś bardziej w lewo, np. Krytyka Polityczna, chociaż nie wiem czy to dobry pomysł. Po tym powinna ogarnąć Was lekka panika i przygnębienie. I słusznie, przecież nie ma się z czego śmiać. Jak spędzić resztę dnia? 1) Powinniście zaopatrzyć się w kolejną partię niezbędnych produktów do życia na kolejne dni. Możecie ten punkt ograniczyć do stosowania raz na kilka dni. 2) z tytułu pierwszego punktu, powinniście czuć wstyd i niepokój że wychodzicie z domu. Łamiecie akcję #zostanwdomu. 3) Nie jest tajemnicą, że jednak złamanie tej akcji jest niezbędne. Jak macie wytrzymać bez papieru toaletowego w odosobnieniu? 4) Wychodzicie więc z domu, i biegniecie do najbliższego okręgowego sklepu z logiem małego łąkowego owada . 5) Nie rozmawiajcie z nikim, od tego macie mesendżera w domu, lub to forum. Jeśli spotkasz znajomego.... on może mieć koronawirusa!! Co wtedy zrobisz? 6) Kup też dużo alkoholu. Zwiększy on Twoją jutrzejszą gastrofazę oraz kaca. Słusznie, wspomoże to przeżywanie ciężkiego okresu. Wszak, nie ma być Ci do śmiechu. Wracasz do domu. I przechodzisz do meritum. Na tą część dnia poświęć najwięcej czasu. 1) Weźcie krzesło, znajdźcie kąt w mieszkaniu. Ustawcie je w kierunku ściany. Krzesło nie powinno być zbyt wygodne. (ryc. 1) 2) Najlepiej byłoby jednak ustawić w rogu kąta. Niestety u mnie nie jest to możliwe. (ryc. 2) 3) Usiądźcie na nim, patrzcie w ścianę przed sobą. Czas potrzebny na wykonanie tej czynności to około 4-5 godzin. Myślcie o tym wszystkim co przeczytaliście rano. 4) Po tym, otwórzcie sobie zakupiony wcześniej alkohol w sieci z logiem małego łąkowego owada.. Polecam piwo, bo nie dość że i tak się uzależnicie, to jeszcze przytyjecie. Ale jakie to ma znaczenie w perspektywie rychłego zarażenia się COVID-19? 5) Polecam piwa niskopółkowe. Jeśli mamy za niedługo wszyscy zginąć, to smak i tak nie ma znaczenia. Jednak niektóre droższe piwa mogą wpływać na głębsze przeżywanie przygnębienia w samoizolacji (ryc. 3). 6) Reszta dnia powinna Wam tak upłynąć. Pijcie i patrzcie w ścianę. Rozmyślajcie o życiu i czasach ostatecznych. 7) Ograniczcie spożywanie zachomikowanego makaronu, oraz kaszy której i tak nie cierpicie, a macie jej po 10 kg w jednej szafce. Może się przyda w innych czasach. Ryc. 1 Ryc. 2. Ryc. 3. Łapka w dół, łapka w górę. Czas start! Przepraszam za zmiany form w pisaniu, błędy interpunkcyjne i nieścisłości merytoryczne. To kac z wczorajszego dnia i trzęsące się ręce spowodowane paniką.
    6 punktów
  4. Ja dzisiaj patrolowałam granicę niemiecko-polską w towarzystwie mojej sąsiadki, Moniki . O ile centra dużych miast wymarły, to nie można tego powiedzieć o szosach wyjazdowych w kierunku Puszczy Wkrzańskiej i innych zielonych okolic Szczecina. Ruch był spory. Szkoda, że ludzie jeżdżą do lasu autami, a nie rowerami, chociaż w sumie rowerów też było zdecydowanie więcej niż normalnie w tygodniu. Na aktualnie nieczynnym przejściu Buk-Blankensee przejazd do Niemiec samochodom blokują bariery i radiowóz policyjny, ale DDR-ka wzdłuż granicy dostępna jest bez ograniczeń. Zablokowana barierami i znakiem zakazu jest również polna droga ze Stolca do Pampow. Zamieniłyśmy parę zdań na temat aktualnej sytuacji z sympatyczną parą młodych policjantów, a potem pojechałyśmy w stronę Dobieszczyna i do domu.
    5 punktów
  5. Dzień 3 Prognoza pogody nie była zbyt optymistyczna. Miało prószyć i być mgliście. Wybieramy więc w miarę bliski cel - przełęcz pod Kraulscharta. Idzie się tam boczną doliną wychodzącą na schronisko od strony południowo-wschodniej. Widok na schronisko z tego kierunku. Nasze cele majaczą gdzieś ledwo się rysując. Mijamy po drodze śniegowskaz i wygląda, że pokrywa śniegu jest tutaj ujemna. Przed nami idzie tandem więc jest łatwo z nawigacją i śladem. Później robi się stromiej. Nasi "przewodnicy" robią gdzieś przepinki na ścianie więc samodzielnie (pod wodzą Kamila) docieramy na przełęcz. Wiele nie widać ale ostrożnie wychylając się widać pod nami drogę na Ostliche Seespitze (który jest moim osobistym typem do zrobienia). Zjazd jest w pięknym miękkim ale brak widoczności nie pozwala cieszyć się tak bardzo jakby to było możliwe. Szczególnie, że zjeżdżamy krótszym wariantem, w skomplikowanym dość terenie, gdzie można spaść z klifów. Nie mniej jednak uznajemy, że było bardzo fajnie. W statystykach wyszło 10 km (6 km podejście, 4 km zjazd), vertical 1030 m. W ruchu byliśmy 3 godz. Sporo czasu zajęło nam nawigowanie w nieznanym terenie (przy powrocie) gdzie trzeba było zrobić parę wycofów. Nie mniej i tak lądujemy wcześnie w schronisku gdzie siedzimy sobie przy piwie i gaworzymy. Na mapie wyglądało to tak (opisany dzień to ten z lewej) Dzień 4 Prognoza raczej nie dawała wielkich nadziei. Miało (i było) gorzej jak wczoraj. Na pewno jednak nie odpuścimy sobie wyjścia... Postanawiamy uderzyć w stronę Kreuzspitz (i sąsiedniego Ostliche Knopenspitz). Wejścia (zresztą wspinaczkowe) nie były realne ale gdzieś pod ścianę zawsze można spróbować podejść. Początek trasy był identyczny jak dzień wcześniej. Pogoda zaś taka. Po drodze dokładnie oglądamy mijaną z lewej grań szukając przełączki co tam miała być. Typujemy miejsce gdzie chyba widać ślady łażenia, robię fotę. Zapamiętujemy to miejsce Stopniowo docieramy do kotła zamkniętego paroma szczytami. Tutaj zaczyna się niewielki lodowczyk - Knotenspitzferner. Ponieważ solidnie w tym miejscu wieje, a korzyści z dalszego pchania się nie widać, postanawiamy wracać. Zjazd podobnie jak wczoraj jest ostrożny. A ponieważ trochę szybko bylibyśmy w schronisku to postanawiamy sprawdzić przejście tym kominkiem co go sfotografowałem. Ta decyzja miała, nawiasem mówiąc, całkiem dalekosiężne skutki. Wejście (bez nart) okazało się wredne, niby nie za bardzo stromo, ale luźny piarg pokryty śniegiem nie pozwalał poczuć się pewnie. Szczególnie, że z Kamilem uznaliśmy, że wejdziemy to z buta. Reszta widząc nasze kłopoty założyła przytomnie raki. Kominek ma w centralnej części założoną poręczówkę ale brakuje czegoś na wyjściu. Oglądamy na górze sytuację po drugiej stronie (na tyle ile widać) i schodzimy. A ponieważ czasu jest nadal dużo to robimy stanowisko. Wszystko ta zajęło nam akurat tyle czasu ile trzeba. Spokojnie jedziemy na piwo. Wyszło 700 m vertical, około 8 km. Jak na taki dzień to nieźle... cdn Pozdro Wiesiek
    5 punktów
  6. Ciągle staramy się dopracować "najlepszą" formułę wyjazdową. Kiedyś chodziliśmy trawersy (np Ortlera, Silvretty). W zeszłym roku zrobiliśmy parodniowy wyjazd w oparciu o jedno schronisko (Branca) co było bardzo wygodne. Tym razem wyjazd miał być długi i oparty o dwie doskonałe miejscówki. Pierwszą było bardzo znane schronisko Franz Senn Hutte. Można z niego zrobić pewnie z 6 doskonałych celów. Dzień 1 Ten pierwszy to był dojazd i dojście. Odległość jest bardzo zbliżona do lodowcowego ośrodka Stubai. W Neufstift skręca się do Barenband a dalej wąską drogą do parkingu gdzie trzeba założyć foki (i plecak) Dojście jest całkiem konkretne - 740 m vertical i ponad 7 km. Trzeba liczyć 3 godziny. O schronisku napiszę innym razem. Dzień 2 Naszym celem będzie Hinterer bądź Vorderer Wilder Turm (ewentualnie Wildes Hinterbergl). To grupa leżących obok siebie szczytów zlokalizowanych na południowy-zachód od schroniska. Zrobimy to w formie pętli tak aby podchodzić łagodniej a zjeżdżać stromszym lodowcem Lisense. Od rana lampa i widoki na doskonałą jazdę. Idzie się łagodną dość doliną z kolejnymi stromymi progami. W pewnym miejscu skręca w prawo dochodząc do skalistego brzegu kotła. Najciekawsze jest wyjście na lodowcowe platou. Przyjemna ścianka do przejścia i otwierający się widok. Z lewej strony kusi Hinterer Wilder Turm. Z jego zbocza lodowcowe wypłaszczenie wygląda przepięknie... Pora na przepinkę i jazdę. Z początku jest łagodnie ale później robi się w sam raz. Tak jest do samego dołu do miejsca zamknięcia pętli gdzie wjeżdżamy w dolinę. W statystykach wyszło 15 km (całość) i 1150 m vertical. Na mapie są obydwa dni. cdn. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  7. Lekcja matematyki: Nauczyciel: - Sariensis, dlaczego w tym równaniu wyszło Ci x=5? Sariensis: - Spadaj komunisto!!!
    4 punkty
  8. W trakcie poprzedniego kryzysu zostały zamrożone pensje w budżetówce, a wtedy byliśmy zieloną wyspą Planowane przychody już są fikcją. Jeśli obecną sytuację utrzymamy jeszcze przez miesiąc, dwa, pół roku czy też rok to jeśli dobrze zrozumiałem najpewniej nie będzie miał nas kto leczyć, czemu się tak naprawdę nie dziwię, bo za darmo nikt nie chce pracować. Dlaczego jednak wymagamy tego od przedsiębiorców? Nie zgodzę się, że to problem państwa. Każdy podejmuje decyzje i dobrze by było by miał świadomość konsekwencji za tym idących. Pomoc rządowa bez poznania kryteriów na razie nic nie mówi. Jedyne co widzę to to, że będziemy mieć ogromny dodruk pieniądza i masę ludzi zadłużonych- ciekawa wizja na przyszłość. drukarnia NBP
    4 punkty
  9. "Mądry" "Inteligenty" "dociekliwy", będzie "szukał wirusa" - czegoś, co ma nanometry, a nie widzi jak mu słownik na czerwono podkreśla byki które za każdym sadzi razem gdy coś napisze. Treść już nawet pominę, bo gdyby głupota miała skrzydła, to byś już fruwał gołąbeczku.
    4 punkty
  10. Świetny dzionek zaliczony Ludzi szczątkowe ilości Pogoda ,śnieg i wiatr we włosach Zjazd do samego dołu
    3 punkty
  11. A żeby być w temacie, dzisiaj pierwsze przejechane około 20 km po urazie (naderwanie więzadła pobocznego), którego nabawiłem się w lutym w Osttirolu. Trasa Piaseczno - Górki Szymona - Zimne Doły - Zalesie Górne - Żabieniec - Piaseczno Na górkach pełno ludzi, w pozostałych miejscach umiarkowanie, w Piasecznie puuusto. Zalew w Zalesiu Górnym.
    3 punkty
  12. jakiemu państwu?...przecież oni mają nasze pieniądze...swoich nie mają...o czym Ty piszesz?
    3 punkty
  13. Pandemia pandemią a ruszać się trzeba 4 wejścia i tyleż samo zjazdów
    3 punkty
  14. 3 punkty
  15. 3 punkty
  16. Znam wiele takich firm, branż utopionych jest mnóstwo praktycznie każda która działa dla człowieka. Obawiam się się więcej osób się powiesi niż zginie od wirusa. Co z tego że połowy rynku to nie dotyczy, jak ludzie boją się zamawiać czegokolwiek, decyzyjność spadła do zera. Inwestycje są wstrzymane, marketing jest wstrzymany. Przestałem już popierać działania populistów, będą tak długo nas tłamsić aż przy takim jednym nazwisku będzie widniało 70% w sondażach. W kwietniu nam oznajmią że możemy iść do wyborów jest bezpiecznie:) Szkoda że niszczą coś co ludzie budowali latami.
    3 punkty
  17. Mój znajomy w tym miesiącu daje wypowiedzenie 25 osobą. Nie przewiduje pół środków w postaci np. bezpłatnych urlopów. Tak że dopiero w kwietniu do wielu dojdzie jak w czarnej d.upie się znaleźli.
    3 punkty
  18. He,he Andrzej dziś będzie lajtowo...trochę biegania a potem delikatne tura na Czarny Groniu Ale chodzi mi już po głowie zarżnięcie się w najbliższych dniach Tj.Hala Lipowska plus Pilsko,ale to już z samiesiuńkiego ranka trzeba startować 🙂
    3 punkty
  19. Rozbawiłeś mnie. Od czasu cholernego CoV nie śmiałem się tak szczerze jak teraz.
    2 punkty
  20. Hehehe ten wątek robi się coraz lepszy
    2 punkty
  21. Będący na samozatrudnieniu, lub pracujący głównie w MSP.
    2 punkty
  22. Jak to ustaliłeś? Prawie 70% wpływów do budżetu jest tylko z Vatu i akcyzy.
    2 punkty
  23. Dodatkowo jednym z zadań banku centralnego jest bycie tzw. ostatnim pożyczkodawcą. O czym warto wiedzieć właśnie w czasie kryzysu.
    2 punkty
  24. Nieswojo czuje się dość często. Najczęściej na podejściach. Na fokach na stoku o nachyleniu 40-45 stopni trudno się czuć komfortowo. Drobne omsknięcie narty i można wylądować na dole bo z luźnym wiązaniem nie ma szans na zatrzymanie. Robienie zwrotów na takim nachyleniu w głębokim śniegu to już jest sztuka. To bardzo stresujące jak walczysz przez pół minuty aby stanąć na dwóch nartach. Dalej podcięte zjazdy. Jak jest te 45 stopni i pod spodem jest wypłaszczenie to jadę na luzie ale jak w torze ewentualnego upadku jest przepaść albo skały na które można trafić to mocno siada na psychę. Jazda we mgle w nieznanym terenie to kolejny problem. Mieliśmy kiedyś takie zdarzenie (w Norwegii). Zatrzymaliśmy się podczas zjazdu w trójkę na białym polu i gadamy. W pewnym momencie kolega ruszył i dosłownie po metrze jazdy spadł z niewielkiego klifu. Jak leciał to z niezwykłą wyrazistością dostrzegłem brzeg urwiska choć wcześniej go nie widziałem. To było tylko ze 3 metry więc skończyło się na śmiechu. Silny wiatr to kolejny czynnik. W Czarnohorze był tak potężny, że nad głową ryczał jak silnik Jambo Jeta. Szliśmy na nartach przypłaszczeni do ziemi zapierając się kijami a on spychał nas w przepaść. Wszędzie latały spore kawałki lodu bombardując nas gęsto. A jeszcze zagrożenie lawinowe i szczeliny... ------------------------------- Na tym wyjeździe czułem się nieswojo w tym kominku gdzie poszedłem bez raków (a nie bardzo siadał czekan). Do zejścia już je włożyłem. Poza tym raczej stresu było mało. To nie był bardzo trudny teren. Wiem, że reszta trochę się stresowała jazdą w masakrycznych szreniach ale ja z tym nie miałem akurat problemu. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  25. Kilka razy byłem. Kontrola podwykonawców to stały obowiązek szpitala. W przeciwieństwie do wielu trolli opisuje fakty, a nie wymysły.
    2 punkty
  26. Nie wiem czy to juz było czy może w innym wątku: * Wyznanie szczęśliwego człowieka: * * - * Wirus koronowy to najlepsza rzecz, jaka kiedykolwiek wydarzyła się w moim życiu! ⁃ Moja żona nie chce już podróżować! ✈️ ⁃ Nic już nie kupuje, bo wszystko pochodzi z Chin! ⁃ Nie chodzi już do centrum handlowego, aby ominąć tłum! 💍👛👠👒👡👢👗 ⁃ Cały czas spędza w masce z zamkniętymi ustami! 😷 To nie jest wirus! To błogosławieństwo !!! 🙏😉😎
    2 punkty
  27. to trzeba wolniej na to Pilsko, widoki kontemplować po drodze a nie popylać jak dziki Pozdrawiam mirekn
    2 punkty
  28. Ja wygrałem w grudniu 2 dniowy skipass na Zillertal w konkursie ważny do końca kwietnia 2020. Ze względu na sytuację napisałem maila do informacji turystycznej z prośbą o przedłużenie ważności do końca roku. Otrzymałem odpowiedź ,że nie ma najmniejszego problemu i voucher jest ważny na cały kolejny sezon. A jak wybiorę termin to mam podać w której stacji chce odebrać bilet...
    2 punkty
  29. Mi nie jest do śmiechu i to nie ze względu na możliwość złapania wirusa. Mnóstwo firm w prawie każdej branży ma coraz mniej zamówień. Może to się skończyć 2 cyfrowym bezrobociem. Z resztą gdyby tylko 10 procentowym...
    2 punkty
  30. Serio, serio:-) Na forach rowerowych to bardzo popularny skrót. Jeszcze jest CPR, czyli ciąg pieszo-rowerowy, ale on już mniej popularny.
    2 punkty
  31. Marcin wykończysz mnie psychicznie. Już ponad 2 tygodnie nie mogę założyć desek. Może w weekend coś się uda. Ma się poważnie ochłodzić i białe spaść w górach. Daj znać jak będziesz coś planował.
    2 punkty
  32. Ja zakleję okna i drzwi taśmą, jak Ty sobie zakleisz klawiaturę taśmą 😂
    2 punkty
  33. Większość ludzi poza TV i internetem żyje normalnie, w większości zakładów pracy czy wśród znajomych ludzie sobie z tego głównie żartują. Na forum panują trochę inne nastroje, a to dlatego, że po pierwsze większość ludzi unika pisania tego, co "niepoprawne politycznie" w obawie przed zlinczowaniem. Ze słowem pisanym zawsze bardziej się uważa, bo widząc twarz da się wyczuć, czy można sobie pozwolić na żart, a tu nie widać emocji i pisze się do "anonimowego grona", więc bardziej jakby publicznie - a to wymaga zachowania większej "ostrożności" i poprawnej formy. Po drugie, duża grupa ludzi dla własnego zdrowia (psychicznego) unika takich wątków jak ten, by nie udzieliła im się ta atmosfera.
    2 punkty
  34. Dokładnie. Tylko że to przestaje się robić śmieszne bo system finansowy zaczyna się sypac coraz bardziej. Ale wracając do groźnego wirusa to z psychologicznego punktu widzenia to jest mistrzostwo świata, jak w krótkim czasie można tyle ludzi ogłupić. Za niedługo wciśnie im się kit że ten kryzys przez wirusa i znowu w to uwierzą. Myśmy w weekend korzystali z pięknej pogody a w Polsce ludzie pozamykani w domach. W Anglii normalne życie. Ale ten wirus to inteligentna bestia, w Niemczech był szybciej jak w Polsce ale wiedział że w niedzielę są u nas wybory więc czekał do poniedziałku żeby zaatakować. Jest w mojej miejscowości i wioskach obok, tylko mądrzy inaczej trochę przesadzili. Z małej wioski jedna osoba jest w ciężkim stanie w szpitalu, tylko że tam się wszyscy znają i nikogo nie brakuje, czary. Mi to przypomina zaganianie baranów, całe stado robi to co wszyscy. Na szczęśnie są jeszcze myślący ludzie, szkoda tylko że tak mało. Koledzy w niedzielę jeździli na motorach, jeden się przeziębił i poszedł do lekarza. Lekarka się śmiała ze ma ten wirus, a na poważnie powiedziała że gdyby zrobić te śmieszne testy które robią teraz ludziom rok, dwa lata wcześniej to też by dużo osobom wyszło że mają mieli koronowirusa bo to jest składnik grypy. Tak że są jeszcze normalni lekarze.
    2 punkty
  35. Się przejmujecie jak do maja ma być wszystko w porządku z powodu wyborów... W kwestii finansowania państwa to chodziło z grubsza o to, że korpo wszelakiej maści w każdej chwili może od nas prysnąć a siłą są małe firmy i ich pracownicy. Tak to rozumuję i po mojemu się zgadza.
    1 punkt
  36. 1 punkt
  37. Cześć Rowerzystów na ulicach dużo. Parki pełne ale ludzie są tak równomiernie rozproszeni. W centrum nie bywam - jak nie muszę to tam nie jeżdżę. Generalnie mnie się podoba tylko ten brak spotkań z przyjaciółmi lekko zaczyna już doskwierać ale pierwsza impreza wideo online w piątek. Dzieci siedzą i się uczą. Część szkół wykorzystuje posiadane platformy jak librus i nawet fajnie to idzie. W szkole Amelki - a to jest jak to się mówi dobra szkoła i widać to na każdym kroku - nauczyciele w ciągu tygodnia opracowali system lekcji online według lekko zmodyfikowanego planu lekcji przy pomocy Skypa. Cała klasa ma być na lekcji sprawdzana jest obecność, stawiane oceny, przejście z lekcji na lekcję polega na przelogowaniu - sam dokładnie nie wiem jak to działa ale trzeba przyznać, że dali radę. Ja codziennie jestem w pracy koło 8,00, oczywiście na rowerze bo pogoda znakomita. Wszystko działa jak należy. Wkurzają mnie tylko Ci dziadkowie jeżdżący samochodami po całym mieście i szukający płynu do dezynfekcji i kupowanie na zapas wszystkiego co potrzebne i niepotrzebne gdy w sklepie osiedlowym czy miejscowej Żabce pełen wybór towarów z miłym Panem za szybą. Tanova w tym roku będziemy między innymi na Piławie i Rurzycy gdzieś na przełomie lipca i sierpnia... Pozdrowienia
    1 punkt
  38. Jeszcze można wymieszać mak z piaskiem i zajęcie na kwarantannę dla Kopciuszka jak znalazł 🤣.
    1 punkt
  39. Obstawiam taką wersję. Do końca roku będzie dawno po wirusie a jak nie będzie to będzie skuteczny lek lub szczepionka. W Alpach wszystko w Grudniu się otworzy. Skoro przeciętnego zjadacza chleba dojechanego przez ciężki kryzys nie będzie na Alpy stać to ośrodki zetną ceny i wstrzymają nowe inwestycje. Moim zdaniem sezon 20/21 zbliża się pod znakiem tanich apartamentów i niższych cen karnetów. Uważam, że ludzie żyjący z turystyki będą na koniec pandemii desperatko szukać klientów.
    1 punkt
  40. Z tego co widze to rysuja sie 3 niezalezne rzeczywistosci: 1) Ta z TV 2) Ta obecna na forach internetowych 3) No i ta realna Pytanie tylko czy tej trzeciej blizej do drugiej czy pierwszej?
    1 punkt
  41. No ja się z żartowaniem na przykład wczoraj nigdzie nie spotkałem. Raczej przygnębienie z powodu zabijania gospodarczo sporej grupy ludzi. Do tego ludzie są tak wściekli na wpuszczanie tej całej masy przez granice, że nawet szkoda cytować epitetów. Przez granice od przynajmniej 10 dni nie powinna się nawet mysz przedostać za wyjątkiem kwestii transportowych. W Krakowie drugi przypadek to znowu paniusia co przytargała to z Austrii. Kwarantanna tych przyjezdnych to też kpina. No ale cóż nadal wielu ma świetne nastroje.
    1 punkt
  42. I znów trzeci rodzaj tischnerowskiej prawdy. Puste ulice, pusta komunikacja miejska, kto może pracuje zdalnie. W przeciwieństwie do kilku ....... z tego forum ludzie są ogarnięci.
    1 punkt
  43. Dzisiaj ostatki w SON i COS (oczywiście bez wyciągów). Warunki ciężkie - śnieg mocno nierówny i zmrożony - pewnie po południu było by lepiej. FIS: Później przejście na Małe Skrzyczne i zjazd do Soliska trasami 2 (tutaj najlepsze warunki moim zdaniem) i 4 (tutaj trasa zaczynała puszczać więc w sumie też w miarę się jechało). Widok w stronę tras na pośrednim: I na koniec zjazd jedynką: To już chyba ostatni weekend jazdy na Skrzycznym, może z Małego Skrzycznego będzie się dało jeszcze zjechać za tydzień i FIS-em do połowy. Jako bonus widok na Tatry i Jeseniki (średnio wyraźny, ale widać było je dobrze)
    1 punkt
  44. W PL 13 osób wyzdrowiało. Oby tak dalej.
    1 punkt
  45. Te niecałe 100 tys zarażonych dla Chin, to jak dla nas 2500, tyle to mamy z pewnością już, ale dowiemy się o tym pewnie za 10 dni. Chiny mają takie zasoby wszystkiego i są tak zdyscyplinowani, że nie mamy najmniejszych szans się z nimi porównywać. Zresztą kto powiedział, że chiny się obroniły? Dopiero zaczęły się skutecznie bronić, ale muszą poczekać broniąc się dalej, aż epidemia ucichnie na całym świecie. Jak to wpłynie na ich gospodarkę będziemy widzieć. Te parę tysięcy respiratorów jest bez żadnego znaczenia, jeśli epidemia będzie trwała 3-6 miesięcy i w tym czasie zarazi się większość społeczeństwa, respiratorów starczy tylko dla wybranych (nie będę mówił wg jakiego klucza).
    1 punkt
  46. Sezon narciarski skromny więc trzeba wykorzystywać każdą chwilę. Stąd na tydzień przed wyjazdem do Austrii jedziemy z Marcinem na narciarską dwudniówkę. Wybieramy Jaworzynę Krynicką, w czwartek klepiemy kwaterę w OW Gromada (około 3 km od stoku). W piątek z uwagą śledzimy informacje na FB, bo przez awarię sieci, nie chodzi kluczowa do poruszania się po ośrodku gondola. Na szczęście informacje są pokrzepiające - gondola na 100% w sobotę ruszy. Ruszamy w kierunku Krynicy o 3:00. W centralnej Polsce śniegu tej zimy jak na lekarstwo stąd mega cieszą nas takie widoki za Nowym Sączem. Przed 8:00 dojeżdżamy na stok. Mamy prawie godzinę na przebranie się i ustawienie w kolejce - jesteśmy drudzy, przed nami tylko jedna para:-) New look:-) Świeżo zakupiona kurtka i spodnie. Wjeżdżamy gondolka na górę i lecimy ponownie na sam dół trasą nr 1. Warunki są po prostu bajeczne. Na takim śniegu tej zimy nie było mi jeszcze dane jeździć. Około 10 zjeżdżamy trasami 2 i 2a pod zimne krzesło i nim jeździmy przez około 2 h Zamknięta trasa nr 4 trudno powiedzieć dlaczego, bo śniegu na niej wcale nie brakuje - zjedziemy nią następnego dnia. Około 12:00 chcemy wracać pod gondolę i zonk. Kolejka do jedynego powrotnego orczyka na 30 min - przynajmniej tak mówili inni. W kolejce stać nie chcemy więc katujemy trasę 2a z której mamy doskonały ogląd na to co dzieje się przy orczyku. W międzyczasie jemy jeszcze małe co nieco w tej knajpce. Jedzenie całkiem dobre. Kolejka do orczyka już sensownych rozmiarów (około 5 min) więc wracamy pod gondolę. Po wjechaniu na górę jedziemy na czarną 5-kę. W tych warunkach (dużo fajnego śniegu) jeździ się wyśmienicie, choć kolejka do orczyka na dole też na około 5 min. Po zamknięciu orczyka przy czarnej jeździmy do końca dnia po 1-ce. Radocha z pogody i warunków jest wielka:-) Na drugi dzień pobudka 7:00 (w sumie wstaję sam wcześniej) i ruszamy do samochodu zaraz po 8:00. Okoliczności przyrody piękne. Na parkingu jest 8:20 i ten przy samej gondoli już w całości zajęty. Panowie organizatorzy kierują nas parking po drugiej stronie ulicy. Przed rozpoczęciem jazdy wpadamy na świetny pomysł, aby przyserwisować narty (smarowanie + ostrzenie). Idziemy do pierwszego lepszego serwisu. Pan mówi, że bez problemu za naście minut będą. Niestety schodzi się trochę dłużej przez co do gondoli nie ma co iść i wjeżdżamy zimnym krzesłem. Tylko, że to najmniejszy problem, bo na pierwszych zjazdach okazuje się, że panowie równo spieprzyli robotę. Naostrzyli całe narty bez stępienia przodów i tyłów, przez co czuję się jakbym miał pierwszy raz deski na nogach. Przez poprawki tracimy kolejne 1,5 h ale jest już ok. Narty jeżdżą jak po szynach. No nic trzeba cieszyć się pogodą i tym co mamy. Trasa nr 6 też dzisiaj czynna. Tak blisko i tak daleko do Słotwin. Około 12:00 zjeżdżamy nieczynną trasą nr 4 do trasy 2a i jeździmy tam 2 h. Standardowo kolejka do orczyka zmniejsza się właśnie około tej godziny i wracamy pod gondolę. Zjeżdżamy dwa razy czarną 5-ką, a później do końca dnia jeździmy na 1-ce. Powrót lekko z przygodami, bo gogiel kieruje nas na Tylicz, Krynica cała stoi. Później opłotkami po 3 h dojeżdżamy do S7 i przed 22:00 meldujemy się w domu. Kolejny udany weekend za nami.
    1 punkt
  47. I ja co roku od kilku ładnych lat zawsze tam serwisuje narty i nigdy nie miałem żadnych problemów. Ino porównania nie mam do żadnego warszawskiego serwisu. Natomiast w ten weekend byłem w Krynica i coś nas podkusiło, żeby na szybko rano dać do serwisu nasze narty (smarowanie + ostrzenie) i tak spierdo... robotę, że po dwóch zjazdach wracaliśmy ponownie do serwisu, bo okazało się, że nie przytępili przodów i tyłów i narty żyły własnym życiem. Serwis w pierwszym budynku po lewej jak się dojeżdża do ośrodka - nie poelcam.
    1 punkt
  48. Dzisiaj nieczynna gondola na Jaworzynie Krynickiej - konar spadł na linię energetyczną. Początkowo na FB zarzekali się, że awaria będzie usunięta do 11:00. Niestety komunikat sprzed chwili mówi, że już dzisiaj nie ma szans na uruchomienie. Czynne tylko trasy 1 i 5.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...