Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 10 Październik 2026
-
Rok
10 Październik 2025 - 10 Październik 2026
-
Miesiąc
10 Wrzesień 2026 - 10 Październik 2026
-
Tydzień
3 Październik 2026 - 10 Październik 2026
-
Dzisiaj
10 Październik 2026
-
Wprowadź datę
19.02.2024 - 19.02.2024
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.02.2024 uwzględniając wszystkie działy
-
10 punktów
-
9 punktów
-
8 punktów
-
cze Wczoraj w wyniku głosowania padło na Turracher Höhe. Miał być delikatny minus w nocy, a w dzień nieduży plus. Nie byłem tam nigdy wcześniej, ale to fajowa miejscówka. Ludzi sporo, ale się udało w centrum zaparkować. Plecaki się przydają, nie trzeba dymać że sprzętem po asfalcie w butach narciarskich. Praktycznie cały ośrodek objechany. Trasy raczej krótkie, jak na standardy alpejskie, mnie pasuje. Po godzinie już wiedziałem co i jak. Pogoda dzisiaj dała czadu. Było wszystko, mgła, płaskie światło, słońce, padający śnieg w słońcu, padający śnieg bez słońca, wiatr hamujący, wiatr z drobinami grudek lodowych. Kurna wszystko. Moim zdaniem infrastruktura spoko, szybkie kanapy, trochę orczyków i gondola. W obu częściach ośrodka fajne trasy. Tylko brak temperatur ujemnych sprawia że o 10.00 jest już zabawnie. Wszystkie ścianki obmuldzone, oprócz czarnych, nie wiem ile ich tam jest, jedna przykuła moją uwagę, bo jak siedziałem na piwku to nikt nią nie zjechał. Myślałem, że zamknięta, eee nie, idealny stan, ale krótka. Łydy bolą. GS-y nie ruszone, PX-y lepsiejsze, bo miękcejsze😉. Może na lodowcu dostaną szansę. Podobało się jak zwykle. Zobaczymy co jutro. Kilka fotek. Czasami nie jeździmy😉 pozdro8 punktów
-
Różowa, piękna Tofana... moim zdaniem z Tofan najładniejsza Czy rzeczywiście jest różowa? Tak... gdy pada na nią słońce właśnie ma taką barwę więc nie trudno zgadnąć, że nazwa Rozes pochodzi od specyficznego koloru tej góry. @sstar w innym wątku mojego bloga wywołał do tablicy tą górę. On zapamiętał ją jako... niezbyt urodziwą, niezbyt ciekawą do wchodzenia - chyba, że coś pomieszałem? Dla mnie i dla Pauli Tofana di Rozes, to ślicznotka, a sama droga na nią niezwykle ciekawa. Podobnie jak Lagazoi przeorana historią, przeorana wojną. Na początku spójrzcie na nią (fotka wykonana w dniu kiedy wchodziliśmy na Tofanę di Mezzo) - czyż nie jest piękna? Początek szlaku, podobnie jak w przypadku wspomnianego wyżej, w nawiasie trekkingu, zaczynamy przy Schronisku Dibona. Następnie trawersujemy (widać na powyższym zdjęciu doskonale) ścianę różowej piękności ścieżką ciągnącą się w stronę przełęczy Falzarengo. W dniu podejścia nad szczytem zawisła chmura. Idziemy, idziemy, a z samego rana zero żywego ducha. Po ok godzinie dochodzimy do początku ferraty... mijamy go, bo wiem (wcześniej wyczytałem), że gdy pójdziemy odrobinę dalej i lekko w górę, spotkamy mega wojenną ciekawostkę. Kompletnie tego nie widać na zewnątrz, co w środku 😮 i jakich gabarytów. @JC może Lagazoi, Tofana... rys historyczny, wojenny, to byłby mega ciekawy temat na "Tajemnice Selli" ? Proszę... wejście wygląda tak: ...z zewnątrz niby jaskinia - ale to tylko ułuda. To tunele wydrążone w skale. W czasie I Wojny Światowej toczono tu niezwykle zacięte walki... jak myślicie, kto wygrał i jakie były strony konfliktu? Zaraz po wejściu tablica mówiąca nam, co tu się "odwalało" Miejscówka ma naprawdę swój klimat. Czuć chłód, czuć specyficzny zapach historii. Widok przez "okno" strzelnicze w stronę ośrodka 5 Torri: Eksponat: Po zwiedzeniu korytarzy, wracamy na szlak. Cofamy się, by dojść do początku ferraty. Jest on niezwykły - wchodzimy w kolejny labirynt wojennych korytarzy. Na początek drabina podejściowa: Cywilizacja turystyczna: Otwory strzelnicze na początku dają światło i można normalnie iść. Później już nie ma tak łatwo. Trzeba zaświecić czołówkę, bo jest ciemno jak noc. Z sufitu kapie woda, jest mroczno i tajemniczo. Korytarze się zwężają i kluczą w skale... ile się tak idzie? Na moje oko co najmniej kilometr, dwa. Wyobraźcie sobie skalę prac, którą tu wykonali żołnierze... a pewnie to tylko niewielka część korytarzy w tej górze, niewielka udostępniona turystom. Wychodzimy na zewnątrz i idziemy piarżystym szlakiem trawersując dalej górę. Trzeba bardzo pilnować drogi ponieważ oznaczenia są bardzo sporadyczne i małe w formie niewielkich czerwonych kresek namalowanych farbą na większych kamieniach. Kosmiczny klimat... Trakt zamienia się powolutku w półkę skalną. Urokliwie! Gdzieniegdzie pojawiają się ułatwienia... moim zdaniem są one zbędne w wielu fragmentach. Dochodzimy do wodospadu - WOW, co za miejsce! Od tego punktu zaczyna się zabawa i prawdziwa ferrata Dużo miejsc (na moje oko, na D). Fajnie! Po pokonaniu pierwszej, pionowej ścianki wchodzimy na kolejną półkę - trawersujemy ją, z fajną ekspozycją - w bok. Dochodzimy do drugiego wodospadu. Ten nas nieźle zmoczył. Sporo w nim wody - tuż przy nim nawet nie ma jak wyciągnąć aparatu. Przeciwdeszczówki się przydały. Mniej więcej to miejsce (trzeba się mocno przyjrzeć by zobaczyć wodę - ona jest i było jej sporo, na fotce to niewyraźnie wyszło): Widoczki się odsłaniają, a my jesteśmy coraz wyżej. Po pokonaniu trawersu, kolejny raz wchodzimy w pionową skałę. Sporo ułatwień i klamr. Idzie się przyjemnie, a nam towarzyszy duża ekspozycja. Chwila odpoczynku i dalej w górę! Przyjemnie Uwielbiam spacery ponad chmurami Po kolejnym pionie... trawersy - raz w lewo, raz w prawo... Za plecami, od czasu, do czasu - między chmurami, Marmolada. Dochodzimy do ostatniego poważnego, moim zdaniem najtrudniejszego fragmentu ferraty. Pionowa ścianka, z małą ilością punktów zaczepienia na nogi... z małą ilością dobrych chwytów. Było trochę zabawy i adrenalinki Mega, mega fajny fragment z twarzą przytuloną nie raz do przepięknej barwy, skały. Ferrata Giovanni Lipella pokonana. Wychodzimy na piarżysko kopuły szczytowej. Pół godziny marszu w kamieniach i jest! Szczyt. Tofana di Rozes 3225 m n.p.m. Na szczycie tradycyjna nagroda - puszka zimnej Coca-Coli, drobne jedzenie, przebranie, kilka fotek i droga w dół. Widoczki ze szczytu, to może przesuwających się chmur... (wcześniej na szlaku załapał nas półgodzinny deszcz ze śniegiem): Widoki są zachwycające w takiej scenerii i kołderką... Jesteśmy między chmurami! Wracamy drogą normalną kierując się do schroniska Rifugio Camillo Giussani. Docieramy do niego klucząc w skałach i kamiennym piargu po mniej więcej 1,5 godziny. Tutaj robimy kolejną przerwę. Kawa i coś słodkiego w takich okolicznościach przyrody? Bezcenne. Zwiedzamy poniżej schroniska znajdujące się zabudowania i ruiny zabudowań... co tu było? Pewnie pozostałości wojenne, bądź pozostałości po jakiejś starej infrastrukturze turystycznej? Ktoś coś wie na ten temat? Dalszy szlak jest łatwy ale niezwykle widowiskowy widokowo. Co kilka kroków oglądamy się za siebie. Kończymy naszą wyprawę po 8 godzinach i 37 minutach niespiesznej wędrówki i wspinaczki. Ślad GPS: Tofana de Rozes 3225 m npm | Hike | Strava To był jeden z piękniejszych naszych dni w górach. @sstar namawiam do powtórki tego szlaku my z pewnością kiedyś tu wrócimy. Pozdrawiam serdecznie Mariusz "marboru"5 punktów
-
Skąd takie informacje ? Jesteśmy pewni , że zima jeszcze wróci i bedziemy jeszcze jeżdzić w tym sezonie. Troche cierpliwosci !!!4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Biorąc pod uwagę wyjątkową mizerię pogodową, która utrzymuje się w Polsce od dobrych 3 tygodni, prognozuję że ON w Polsce będą czynne max do 10.03.2024. I to przy optymistycznym podejściu, że pojawią się mrozy i ON odpalą armatki, a deszcz nie zniszczy resztek śniegu na stokach. Ferie zimowe kończą się już za niecały tydzień, więc ON nie będą zdopingowane do stawania na rzęsach i utrzymywaniu stoków za wszelką cenę. Dodatkowo, tylko duzi gracze na polskiej mapie mają szansę jeszcze trochę pociągnąć, mniejsze ośrodki zaraz będą się zamykać [patrz Dzikowiec dzisiaj]. Patrząc na wykresy pogodowe, nie widzę do końca lutego narciarskiego pozytywu w prognozach pogody.3 punkty
-
3 punkty
-
W Sudetach padła Szklarska w ubiegłym tyg, dzisiaj padł Dzikowiec. Rzeczka stoi od dłuższego czasu. Kręci Zieleniec, CG, Karpacz.3 punkty
-
CO TY CIĄGLE LANSUJESZ TE KLEPKI? WCZORAJ (o dziwo!) ZNAKOMITE NARTY NA ZMROŻONYM STOKU CO TY CIĄGLE LANSUJESZ TE KLEPKI? Mniej więcej takim pytaniem zwrócił się do mnie pewien adwersarz, jak wrzucałem kamery ze stacji narciarskich. I dodał, że to stok, co wystarczy dwie łopaty i naśnieżone. Przyznam, że nie byłem na tych Klepkach od grudnia, w sobotę na Soszowie byłem z grupą na jeździe dość trudnej (śnieg był, ale przez deszcz zrobiło się strasznie nierówno), więc pojawiło się u mnie zapotrzebowanie na równy i nie za ostry stok. Czytaj: coś na carving po równaniu stoku na wczorajszy wieczór. Nadto zmobilizował mnie adwersarz, coś na zasadzie, że Polak (czyli ja!) wszystko robi na przekór. Zmobilizowały też prognozy na wieczór. Nie wierzyłem w ten mróz, ale pojechałem na te Klepki tak, aby być tam ok. 16:30 i od 17:00 zacząć jazdę wieczorną. Co z tego wyszło? Ano wyszły jedne z najlepszych nart w sezonie: * równo (oni ratrakowali na wieczór, bo wiele stacji - nie); * bardzo twardo; * mroźno (dolna stacja pokazywała temperaturę minus 1 stopień przez cały wieczór - może jakieś okno pogodowe wystąpiło, bo po drodze wcześniej było plus 8 stopni, a rano teraz już jest znów ciepło); * bez kolejek (po części dzięki talerzykowi, którego ja, instruktor, nie potrafię ciągle samodzielnie opanować, jakiś dziwny tam jest); * niestety nie było pusto na stoku, wręcz stacja przeżywała dziwne, jak na wieczór, niemal oblężenie; * zrobiłem około 30 (nie liczyłem dokładnie, ale tak mi wyszło z logiki cykli) zjazdów szybkich, w dużej mierze carvingowych (o to mi chodziło). W miarę pusto było na starcie (po 17:00) i tuż przed zamknięciem (po 20:00), a między 18:00 i 20:00 krzesła praktycznie jeździły pełne, a i czasem talerzyk pełny. Rekompensowała to szerokość (jest naprawdę rozległy) stoku. Dziś już nie wygląda to tak dobrze, jak wczoraj wieczorem. TRZEBA BYŁO JECHAĆ WCZORAJ ZE MNĄ! A nikt nie chciał, więc pojechałem sam.3 punkty
-
3 punkty
-
Mosorny dzisiaj Trasa z rana ładnie zmrożona, można było trochę poszaleć. Po 30 min na dół zawitała wiosna, czas na zmianę nart, a później tak: Góra dość długo trzymała o dziwo, a na dole źle.... Wyszło zielsko i błoto... W słońcu ciepło. Patrząc na warunki i prognozy śmiem wątpić by Mosorny wytrzymał do następnego weekendu. O 14 na dole zrobiło się dość niebezpiecznie więc pozbierałem gadżety3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Dokładnie tak napiszą. Jak masz odmienne zdanie, pozostaje sąd w Bratysławie.2 punkty
-
@wolcjusz pisałem w sprawie karnetów dedykowanych na 4h powiedzieli mi że jeżeli nie dam rady wykorzystać to a) mogę użyć w innych ośrodkach b) wydłużą do stycznia 20252 punkty
-
Jeśli mowa o Łomnicy, Plesie, Chopoku i Rohaczach - mowa o odpowiedniej wysokości: 2200, 1800, 1900, 1500! Z tego wszystkiego najbardziej lubię Pleso i Rohacze, nie przepadam za Łomnicą i Chopokiem. Ale moje lubienie lub nielubienie, każdy może lubić inaczej.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ja pisałem na [email protected], odpisali, że do końca stycznia 2025 można wykorzystać albo w tym sezonie w innych ośrodkach z grupy pingwina.1 punkt
-
Przecież można korzystać w Jasnej i na Moltku.1 punkt
-
Sądząc po stanie tras i aktualnych prognozach, wytopi im się do czystej trawy. Wierzysz, że w marcu naśnieżą od zera?1 punkt
-
1 punkt
-
Chyba nie do końca rozumiem ten komentarz, tzn. nie wydaje mi się żebym w tych kilku słowach opisu swoich wrażeń z jazdy umieścił je w jakiejś skrajnej niszy. Ani to ciągnik ani F1, topowy race carver (czy tam sklepowa gigantka jak kto woli) czyli od umownego poziomu "średniozaawansowany" każdy sobie z tymi nartami poradzi, przynajmniej w dobrych warunkach na stoku (a do takich warunków tego typu narty raczej są przeznaczone).1 punkt
-
Pewno jakiś wedzewiak, nie zorientował się, że widzewiak jedzie, a propos, bo wczoraj derby...1 punkt
-
1 punkt
-
Jakbyście planowali zwiedzać okolice, to polecam Bled i Planicę. To rzut kamieniem a i na nartach można pojeździć w Słowenii.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Pasja,miłość- inny stan umysłu Jeszcze tego nie doświadczyłaś… ot co 😃1 punkt
-
Wkurzam się zarówno na pogodę, jak i na pogodynki. Gdyby pokazywali prawdę od początku, to człowiek nie robił by sobie nadziei i nie chomikowal by karnetów z balck Friday, aż przyjdzie lepszy warun.1 punkt
-
Dobra, wkurzyłem się. Te prognozy w necie są nic nie warte. Pokazują prognozę na dwa tygodnie do przodu i od końca stycznia, pod koniec drugiego tygodnia pokazują powrót zimy. Jak minie parę dni, to zmieniają prognozę o 180 stopni i z minusa, robi się plus. Żenada. Wychodzi na to, że za tydzień lub dwa padną wszystkie stacje narciarskie i zostanie tylko Kasprowy. A zima pewnie wróci na Wielkanoc, kiedy już wszystkie stacje będą zamknięte na 4 spusty i ludzie zamiast o nartach beda myśleć o grillu.1 punkt
-
@pawelb91 opublikował dzisiaj przerażające zrzuty z kamerek z Chopoka. No cóż, ja tam dzisiaj byłem i w tym armagedonie uczestniczyłem😉. Od kilku dni prognozy były optymistyczne. To znaczy nie wiem czy optymistyczne, bo z doświadczenia wiem, że dobra pogoda na Chopoku to nie lada wydarzenie i będzie narciarskie pospolite ruszenie. Hotel miałem już jednak opłacony i nie było odwrotu, trzeba było to wszystko wziąć na klatę. Na parkingu zameldowaliśmy się o 8:00. Podjechałem na Biela Put, bo chciałem zrobić kilka rozgrzewkowych przejazdów z młodym na łatwych trasach. Miejsca parkingowe o tej porze bezproblemowo. Warun b. dobry. Śniegu jest wszędzie sporo, w nocy przymroziło, więc jak na tegoroczny luty było świetnie. Frekwencja rosła z minuty na minutę. Już około 9:30 gruba buła do gondoli na Brhliska, nic to jedziemy nową gondolą z Biela Put na Priehybe. Tu już nie ma przebacz 15-20 min stania. Wiedziałem, że na Priehybie będzie dramat, no i był: Nie było to może jakieś rekordowo długie oczekiwanie, ale 25 minut co najmniej. Nie pamiętam kiedy ostatnio tyle stałem😄. Odstawiłem syna na frytki do Rotundy i uciekłem na południe, bo wiadomo, że tam luźniej. Luźniej dzisiaj oczywiście nie oznaczało, że luźno, bo np. kolejka do gondoli na Kosodrzewinie była spora. Stan tras różny. Bardzo dobrze oczywiście wysoko położone czarne trasy. Niżej była już typowa wiosna i np. lubiana przeze mnie 31 i 36 były w słabym stanie. Znakomicie trzymała treningowa 31a, ale to zasługa tego, że prowadzi wzdłuż niej talerzyk, a komu by się chciało wozić na nim tyłek?:) Wspomniana 31a, która wygrała dzisiejszy konkurs na najfajniejszą trasę: Jeżeli jakiemuś rodzicowi przyszło dzisiaj do głowy żeby uciec z dzieckiem na południe i jeździć objazdową 34, to dziecko musiało szanownego rodzica wykląć. Trasa widziała chyba ostatnio ratrak na Trzech Króli i było tam wszystko: muldy, lód, przetarcia, odsypy i inne możliwe nierówności. A co do ferii i naszej ojczyzny. Gęsto przewija się obecnie w mediach płacz naszych górali i pytania gdzie się podziali feriowicze? Otóż odpowiadam. Rodacy siedzą na Chopoku. Dzisiaj na moje oko było to około 70% tego tłumu. Zawsze było nas tam dużo, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Zmagania z Chopokiem skończyłem dosyć wcześnie, bo około 14. Coś tam pojeździłem, bo jak to na Chopoku, gdy wiesz gdzie jeździć to się wyjeździsz, nawet mimo tłumów. Ale tak naprawdę, to poza piękną pogodą, wszystko to miało dzisiaj średni sens. Dlatego jutro powtórka. Też ma być pełna lampa, więc na pewno będzie uroczo😁 No i zastanawiam się na koniec, czy ktoś na Słowacji ma jakiś limit żeby powiedzieć stop z zabudowaniem w Jasnej i okolicach każdego skrawka gruntu, czy po prostu sky is the limit? I jeszcze kilka fotek pocztówkowych (może z wyjątkiem ilości narciarzy):1 punkt
-
1 punkt
-
Park Szczytnicki, z Ogrodem Japońskim. Trasa wzdłuż Odry... ZOO, Ostrów Tumski, Ossolineum... tam można odbić na Rynek. ps a co do klimatu kumpel przyleciał z Wa-wy, mówi, że takie nowoczesne to miasto, lotnisko fajne, autobusy zadbane... wysiedliśmy trochę wcześniej mówię, przez działki przejdziemy, była piąta może szósta rano, także przez tory, bezdomny rozpalił sobie ognisko, mówię oto prawda o mieście, nie krasnale i rynek... a szczurów więcej niż mieszkańców. No i jednak mimo dobrej organizacji to serdeczność mieszkańców nie na poziomie naszych wschodnich rubieży... standardowa, bo jednak przesiedlenia i takie tam, to moje impresje, wszak pochodzę z Woli... Wysokiej... no ale najpierw wytkną ci, że nie skręcasz pod kątem prostym, przechodzisz na czerwonym, piszesz nie na temat, a potem doniosą... ot rdzenni mieszkańcy, porządek nade wszystko, czasem ponad człowieka... ale to już moja historia, mam nadzieję, że cię wzruszyła... choć trochę.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
No cóż, żegnaj Żegnajcie narty w tym sezonie. Może jeszcze Kasprowy, chociaż po tej sześciogodzinnej wyrypie mam dosyć. Teraz inny priorytet na ten rok ❤️. @marionen na Planie podobnie, na górze powyżej 1700 regularna zima, minus 3 stopnie, świeży śnieg. Im niżej tym bardziej miękko. Czynne jeszcze tydzień do 16-tego. Poniżej zdjęcia warunków po kolei od 1900 do 750m npm:1 punkt
-
1 punkt







