Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

szew137

Rekomendowane odpowiedzi

W Polsce jest mnóstwo miejsc gdzie można świetnie pojeździć. Tylko że wymaga to chęci i zmiany podejścia. W naszym kraju większość ośrodków to jedna-dwie główne trasy + jakieś dodatkowe warianty, przeważnie objazdowe nartostrady, na góra jeden przejazd. Staram się zrozumieć myślenie osób wymagających wielu tras i wyciągów, ale zupełnie nie rozumiem co to ma do, jak to tu określono, "wyjeżdżenia się". 

Kiedyś pojechałem ze znajomym na Kasprowy. Na Kasprowym wcześniej nie był, od lat jeździł głównie w Alpach. Po drodze głosił podobne teorie że "żeby wyjeździć się to trzeba w Alpy, bo u nas za mało tras". Jakoś tak wyszło, że po 5 zjazdach z Goryczkowej stwierdził że "już się wyjeździł jak za cały dzień w Alpach". Czego i Panom narzekającym życzę :)

Natomiast w kwestii syfu i dziadostwa - naprawdę skala inwestycji w infrastrukturę w Polskich ośrodkach przez ostatnie 20 lat jest gigantyczna, czasem aż za duża. Kiedyś jeździło się na orczykach, nie było ratraków, nasnieżania i całej tej lunaparkowej infrastruktury dookoła. Nikomu nie przyszło do głowy żeby narzekać, bo ludzie się cieszyli samą jazdą.

W tym roku po raz pierwszy od 10 lat nie byłem ani raz w Alpach. Za to odwiedziłem sporo ośrodków w Polsce. Kilka takich, gdzie jeżdżę regularnie, ale też takie w których nie byłem od lat. Generalnie skala zmian i inwestycji jaka w polskich ośrodkach nastąpiła przez ostatnie 20 lat jest ogromna, czasami aż za duża. Niektórzy pewnie nie pamiętają, ale jeszcze niedawno knajpa pod stokiem czy nawet toaleta to nie była żadna oczywistość. Nie mówiąc o ratrakach, naśnieżaniu, kanapach z osłonami czy karnetach bezdotykowych. Dlatego pisanie o syfie i dziadostwie to jednak znaczna przesada. Poznałem też kilka nowych, czasem nieoczywistych miejsc. Serio, tylko od naszego podejścia zależy, jak się wyjeździmy - da się to zrobić nawet na 400 metrowej górce w Świętokrzyskim. Ten sezon jeszcze bardziej mi to uświadomił :) 

Edytowane przez kokoSKI
  • Like 2
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie, wystarczyło by unowocześnić to co już jest. Nie musimy na siłę budować nowych ON. Wystarczą już te obecne, które zdecydowanie wymagają inwestycji: nowe wyciągi, systemy naśnieżania. Wydaje mi się jednak że idziemy w drugą stronę, zamiast budować nowe wyciągi to już obecne są demontowane. 

Często porównujcie tutaj SON do Białki i chyba macie rację, Szczyrk chce konkurować o klienta z Białką. Klienta który przyjeżdża podjeżdżać trochę z rodziną na łatwych trasach. W takiego klienta teraz jest skierowana oferta Szczyrku.

Wielka szkoda bo trasy mają znakomite ale ostatnio przygotowane tylko trasy niebieskie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, kokoSKI napisał:

W Polsce jest mnóstwo miejsc gdzie można świetnie pojeździć. Tylko że wymaga to chęci i zmiany podejścia. W naszym kraju większość ośrodków to jedna-dwie główne trasy + jakieś dodatkowe warianty, przeważnie objazdowe nartostrady, na góra jeden przejazd. Staram się zrozumieć myślenie osób wymagających wielu tras i wyciągów, ale zupełnie nie rozumiem co to ma do, jak to tu określono, "wyjeżdżenia się". 

Kiedyś pojechałem ze znajomym na Kasprowy. Na Kasprowym wcześniej nie był, od lat jeździł głównie w Alpach. Po drodze głosił podobne teorie że "żeby wyjeździć się to trzeba w Alpy, bo u nas za mało tras". Jakoś tak wyszło, że po 5 zjazdach z Goryczkowej stwierdził że "już się wyjeździł jak za cały dzień w Alpach". Czego i Panom narzekającym życzę :)

Po prostu nie lubię nudy. Jedna, dwie trasy to dla mnie nuda. Lubię dużo jeździć bo zwykle w Szczyrku jestem na trasach od 8:30 do 16, z jedną przerwą na żarcie, ale muszę mieć urozmaicone tereny. Na Kasprowym byłem 2 razy, nic specjalnego poza widokami. Pojechałbym ponownie tylko wtedy kiedy miałbym "nolimit" na przejazdy z Kuźnic.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, ski89 napisał:

Po prostu nie lubię nudy. Jedna, dwie trasy to dla mnie nuda. Lubię dużo jeździć bo zwykle w Szczyrku jestem na trasach od 8:30 do 16, z jedną przerwą na żarcie, ale muszę mieć urozmaicone tereny. Na Kasprowym byłem 2 razy, nic specjalnego poza widokami. Pojechałbym ponownie tylko wtedy kiedy miałbym "nolimit" na przejazdy z Kuźnic.

A ja dalej uważam, że każdą trasę, a już szczególnie taką jak Goryczkowa można zjechać 10 razy i każdy zjazd inaczej :) 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, ppown napisał:

Dokładnie, wystarczyło by unowocześnić to co już jest. Nie musimy na siłę budować nowych ON. Wystarczą już te obecne, które zdecydowanie wymagają inwestycji: nowe wyciągi, systemy naśnieżania. Wydaje mi się jednak że idziemy w drugą stronę, zamiast budować nowe wyciągi to już obecne są demontowane. 

Często porównujcie tutaj SON do Białki i chyba macie rację, Szczyrk chce konkurować o klienta z Białką. Klienta który przyjeżdża podjeżdżać trochę z rodziną na łatwych trasach. W takiego klienta teraz jest skierowana oferta Szczyrku.

Wielka szkoda bo trasy mają znakomite ale ostatnio przygotowane tylko trasy niebieskie. 

PKL "wrócił do macierzy" za nasze i obławiają się w nim swoi. Więc oni działają jakby po rzeczywistym rynkiem. Bo jakby co, to im dosypiemy jak dostał LOT. Ale reszta rynku działa na zasadach rynkowych. Czyli, jedni odnoszą sukces rynkowy i finansowy jak Białka Szczyrk a inni się z tego rynku zwijają i popadają w dramaty życiowe, co też zauważyłeś. Rozumiem marudzenie na Szczyrk i wiem z czego to wynika. Słowacy wydali tonę kasy i postawili infrastrukturę. Teraz trzeba coś zrobić aby ona działała efektywnie. Za to niestety odpowiadają ludzie. Ze swoimi plusami i przywarami. A na to potrzeba ileś sezonów. Białka dawno się dotarła i chodzi na piątkę z plusem a Szczyrk musi się jeszcze dotrzeć. Otwarcie knajpy, która chodzi cały rok, to potrzeba lat aby załoga się ustabilizowała a w biznesie który działa kilka miesięcy w roku? Na to potrzeba czasu. Miasto też musi się w tym jakoś znaleźć i pomóc rozwiązać komunikację.

Na razie temat rozgrywa pandemia i politycy. Za rok zobaczymy jak groźny to będzie pogrom.

Ja mam do najbliższych gór 400 km, i w zależności od kaprysu jeżdżę na dowolny stok w Polsce albo w Czechach. A jak miałem fantazję to i w Alpy. Dlatego o tym wspominam że każdy ośrodek ściąga gości z bardzo dużego obszaru i jako taki działa w otoczeniu bardzo konkurencyjnym. Więc ośrodki mają naprawdę trudno. A każda zainstalowana kanapa to ciężkie miliony złotych. Jeżdżąc w tym roku na orczyku w Chodzieży słyszałem że jedna dobra armata zużywa dziennie prądu za 20 tys., prawda li to? 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Zibi28 napisał:

Jeżdżąc w tym roku na orczyku w Chodzieży słyszałem że jedna dobra armata zużywa dziennie prądu za 20 tys., prawda li to? 

W kwestii prądu do armat, to dokładnie nie wiem, ale fakty są takie, że kosztów jest mnóstwo i większość sobie nie zdaje z tego sprawy. W jednej z ostatnich relacji live @JC ze Słotwin była natomiast mowa ile paliwa spala ratrak. Poza tym naśnieżanie, ratraki, woda, prąd, koszty serwisu tego wszystkiego i obsługi to są wszystko gigantyczne pieniądze. To wsztystko nie dzieje się charytatywnie, ani po to żeby jeden z drugim narciarz miał frajdę, tylko po to, że ktoś chce na tym zarobić pieniądze. 

Edytowane przez kokoSKI
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Zibi28 napisał:

Jeżdżąc w tym roku na orczyku w Chodzieży słyszałem że jedna dobra armata zużywa dziennie prądu za 20 tys., prawda li to? 

Samego prądu to niemożliwe. Sprawdziłem armatę TR10, ma moc nominalną 22kW. Czyli przez 24h zużyje 528kW. Cena 1 kWh średnio to ok 0,61zl, więc można policzyć łatwo.

Oczywiście koszt naśnieżania to nie tylko prąd i armata ale też woda i hydrofornia. Ale na jedną armatę nie ma szans aby było te 20 tys. Być może chodziło o koszt całościowy naśnieżania całej stacji. 

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Zibi28 napisał:

jedna dobra armata zużywa dziennie prądu za 20 tys., prawda li to? 

Chyba za ostro poszedłeś.... 1 kWh to około 0,70 PLN. Przy urządzeniu zużywającym 20kWh na godzinę, dobowo to około 330 PLN.

Oczywiście inne cyfry wyjdą, jeżeli zsumuje się koszty wszelkich inwestycji - zakup armat, stworzenie systemu naśnieżania, z budową zbiorników włącznie etc. Wtedy godzinowe koszty plucia białym wyjdą nie mało.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, moruniek napisał:

Trochę mi trudno wyobrazić sobie, że wyskakuję w tygodniu na wieczorną do Włoch, a na 1 dniowy wypad do Austrii.

Dlatego właśnie np. w takim Szczyrku są tłumy, pomimo tego co oferuje.

1 godzinę temu, Mitek napisał:

O to świadomie jeździłeś na nartach i oceniałeś ośrodki wieku dwóch lat? A ja myślałem, że wcześnie nauczyłem dzieci jeździć.

Nie jeździłem na nartach w wieku 2 lat, a dopiero 3, a szkoda - zawsze to jeden sezon więcej w nogach.

1 godzinę temu, Mitek napisał:

PS Od środy Czarny... ;)

Na 2 godziny jazdy i zjazd na browara do knajpy będzie jak znalazł.

Godzinę temu, Author napisał:

Skoro te cymbały z PKL nie są wstanie unowocześniać tego co jest to o czym rozmowa? To tylko pokazuje jaka jest u nas patologia. Łatwiej dziś znależć jełopa który chce nakichać stacji gdzieś na pagórkach albo obszarach cennych przyrodniczo niż usprawnić to co jest.

100% zgoda, ale największa patologia to chyba i tak Pilsko.

Godzinę temu, kokoSKI napisał:

Kiedyś pojechałem ze znajomym na Kasprowy. Na Kasprowym wcześniej nie był, od lat jeździł głównie w Alpach. Po drodze głosił podobne teorie że "żeby wyjeździć się to trzeba w Alpy, bo u nas za mało tras". Jakoś tak wyszło, że po 5 zjazdach z Goryczkowej stwierdził że "już się wyjeździł jak za cały dzień w Alpach". Czego i Panom narzekającym życzę :)

Natomiast w kwestii syfu i dziadostwa - naprawdę skala inwestycji w infrastrukturę w Polskich ośrodkach przez ostatnie 20 lat jest gigantyczna, czasem aż za duża. Kiedyś jeździło się na orczykach, nie było ratraków, nasnieżania i całej tej lunaparkowej infrastruktury dookoła. Nikomu nie przyszło do głowy żeby narzekać, bo ludzie się cieszyli samą jazdą.

34 minuty temu, kokoSKI napisał:

A ja dalej uważam, że każdą trasę, a już szczególnie taką jak Goryczkowa można zjechać 10 razy i każdy zjazd inaczej :) 

Akurat KW to ewenement na skalę Polską. Sam bardzo lubię i bywam ze względu na walory przyrodniczo-terenowe, które  są w skali Polski niepowtarzalne. Natomiast to jak wygląda infrastruktura i zarządzanie tym ośrodkiem to już zupełnie inna historia. Ponad pięćdziesięcioletnia KL Goryczkowa jest idealnym ucieleśnieniem tego o czym pisałem w poprzednich postach. Ciekawe co nastąpi pierwsze - śmierć technologiczna i zamknięcie wyciągu na cztery spusty, czy nie daj Boże jakiś wypadek i zamknięcie przez prokuratora w atmosferze ogólnonarodowego skandalu, bo na wymianę straciłem już wszelką nadzieję. Nie dał rady prywaciarz, ani też państwowi namiestnicy po narodowowyzwoleńczej szarży miłościwie nam panującego rządu...

Co do drugiego akapitu @kokoSKI - kiedyś nie było telefonów, komputerów, Internetu. Rozumiem, że nie narzekasz, tylko wystukujesz swoje posty na telegrafie?

Edytowane przez laryzbyszko
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

22 minuty temu, Zibi28 napisał:

Jeżdżąc w tym roku na orczyku w Chodzieży słyszałem że jedna dobra armata zużywa dziennie prądu za 20 tys., prawda li to? 

Bzdura.

Nowoczesna wydajna armatka pobiera około 20-25 kW prądu, Jakby działała przez 24h non stop to wychodzi 480-600 kW Więc zakres od 330 do 400zł za dobę licząc prąd po 0,67zł z 1 kWh.

Edit: Przedmówcy już napisali...

Edytowane przez pawelb91
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, laryzbyszko napisał:

Co do drugiego akapitu @kokoSKI - kiedyś nie było telefonów, komputerów, Internetu. Rozumiem, że nie narzekasz, tylko wystukujesz swoje posty na telegrafie?

He he :) oczywiście że korzystam z tych wszystkich dobrodziejstw techniki i świetnie że są. Nie jestem pewien czy to dobre porównanie. Wiesz, z nart staram się czerpać radość niezależnie od tego jakim wyciągiem jadę i czy dookoła mam tras 300 km czy 0,5 km - ale to moje podejście, nikogo do niego nie zamierzam przekonywać. Zwróciłem tylko uwagę, jak bardzo rozwinęły się ośrodki narciarskie w Polsce i że określenie "syf i dziadostwo" moim zdaniem naprawdę jest przesadzone - to po prostu inna skala niż Alpy i trzeba się z tym pogodzić. 

  • Like 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, kokoSKI napisał:

Kiedyś pojechałem ze znajomym na Kasprowy. Na Kasprowym wcześniej nie był, od lat jeździł głównie w Alpach. Po drodze głosił podobne teorie że "żeby wyjeździć się to trzeba w Alpy, bo u nas za mało tras". Jakoś tak wyszło, że po 5 zjazdach z Goryczkowej stwierdził że "już się wyjeździł jak za cały dzień w Alpach". Czego i Panom narzekającym życzę :)

Ej życzysz nam abyśmy po 5 zjazdach mieli dość jazdy???

:) 

A na poważnie to jest bardzo śmieszne. A to dlatego, że są w Alpach miejsca gdzie 1 km vertical wjeżdża się w 8 min. A to da na godzinę ze 3500 m przewyższenia bo kolejek tam większych nie ma. W dzień można walnąć rekorda w postaci nawet 30 km vertical (około 120 km zjazdu czerwonego). Jak się to chce porównywać z zatłoczonymi stacjami polskimi gdzie robi się 15 czy 20 zjazdów po 1500 m długości to widać, że to są inne "epoki".

Ale bardzo mi się podoba Twoje pozytywne nastawienie aby cieszyć się z tego co jest dostępne. Mam wielką radochę ze skiturów na Śnieżniku i nie narzekam, że to nie jest Gran Zebru. Polskie góry są blisko i to jest największy plus. 

Pozdro

Wiesiek

  • Like 6
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli chodzi o "wyjeżdżenie się" to znam sporo przypadków znajomych, którzy w Alpach jeżdżą "cały dzień". Najczęściej wygląda to tak, że na stoku są około 10.00, o 11.30 kawa z pół godziny, o 13 lunch około godziny i chwilę po 15 na apresski. Oczywiście tak jak pisali przedmówcy może być tak, że jeździ ktoś od otwarcia do zamknięcia i zrobi sporo km i tutaj Alpy zdecydowanie wygrywają. Ale już na jeden dzień w Alpy nie pojadę, a do Szklarskiej czy też do Czarnej Góry wielokrotnie jechałem mimo, że mam jakieś 320 km i też można się najeździć przez 7 godzin. Co nie znaczy, że inwestycje nie są potrzebne. W Szklarskiej w krzesło i naśnieżanie ewentualnie w jeszcze jedną trasę (kto pamięta projekt trasy z Łabskiego?), natomiast w Czarnej brakuje niebieskiej trasy z samej góry (miała być na Białą Wodę, ale na razie budują apartamenty bo to daje większy zysk przez cały rok, a Luxtorpeda jest puszczana wolniej i trasa B wolniej się degraduje)

Edytowane przez brachol
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, laryzbyszko napisał:

Dlatego właśnie np. w takim Szczyrku są tłumy, pomimo tego co oferuje.

Nie jeździłem na nartach w wieku 2 lat, a dopiero 3, a szkoda - zawsze to jeden sezon więcej w nogach.

Na 2 godziny jazdy i zjazd na browara do knajpy będzie jak znalazł.

100% zgoda, ale największa patologia to chyba i tak Pilsko.

Akurat KW to ewenement na skalę Polską. Sam bardzo lubię i bywam ze względu na walory przyrodniczo-terenowe, które  są w skali Polski niepowtarzalne. Natomiast to jak wygląda infrastruktura i zarządzanie tym ośrodkiem to już zupełnie inna historia. Ponad pięćdziesięcioletnia KL Goryczkowa jest idealnym ucieleśnieniem tego o czym pisałem w poprzednich postach. Ciekawe co nastąpi pierwsze - śmierć technologiczna i zamknięcie wyciągu na cztery spusty, czy nie daj Boże jakiś wypadek i zamknięcie przez prokuratora w atmosferze ogólnonarodowego skandalu, bo na wymianę straciłem już wszelką nadzieję. Nie dał rady prywaciarz, ani też państwowi namiestnicy po narodowowyzwoleńczej szarży miłościwie nam panującego rządu...

Co do drugiego akapitu @kokoSKI - kiedyś nie było telefonów, komputerów, Internetu. Rozumiem, że nie narzekasz, tylko wystukujesz swoje posty na telegrafie?

Cześć

Jednych bawi konkretna jazda, innych narciarstwo turystyczne. Ja zawsze (od przynajmniej 20 lat) wybiorę małe centrum z dobrze przygotowanym PUSTYM stokiem aby po wstępnym rozgrzaniu się zrealizować parę porządnych zjazdów. Wtedy przychodzi taki moment, że spokojnie mogę iść na piwo bo lepiej, tego dnia, już się nie pojedzie. Czy znaczy to, że jestem zwykłym narciarskim fajansem a kolega, który odpowiada za funkcjonowanie tej małej górki zwykłym "syfiarzem"?

Widocznie tak... do pierwszego spotkania na stoku...oczywiście. :)

Pozdrowienia

Edytowane przez Mitek
  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, pawelb91 napisał:

Bzdura.

Nowoczesna wydajna armatka pobiera około 20-25 kW prądu, Jakby działała przez 24h non stop to wychodzi 480-600 kW Więc zakres od 330 do 400zł za dobę licząc prąd po 0,67zł z 1 kWh.

Edit: Przedmówcy już napisali...

 

10 godzin temu, Zibi28 napisał:

Ja mam do najbliższych gór 400 km, i w zależności od kaprysu jeżdżę na dowolny stok w Polsce albo w Czechach. A jak miałem fantazję to i w Alpy. Dlatego o tym wspominam że każdy ośrodek ściąga gości z bardzo dużego obszaru i jako taki działa w otoczeniu bardzo konkurencyjnym. Więc ośrodki mają naprawdę trudno. A każda zainstalowana kanapa to ciężkie miliony złotych. Jeżdżąc w tym roku na orczyku w Chodzieży słyszałem że jedna dobra armata zużywa dziennie prądu za 20 tys., prawda li to? 

Cześć

Paweł być może w Chodzieży...tyle zużywa. ;)

Problemem w naśnieżaniu nie jest prąd czy koszty tylko woda oraz pogoda. I nie chodzi tutaj o temperaturę ujemną ale inne czynniki a przede wszystkim wiatr i wilgotność.

Pozdrowienia

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

32 minuty temu, Mitek napisał:

 

Cześć

Paweł być może w Chodzieży...tyle zużywa. ;)

Problemem w naśnieżaniu nie jest prąd czy koszty tylko woda oraz pogoda. I nie chodzi tutaj o temperaturę ujemną ale inne czynniki a przede wszystkim wiatr i wilgotność.

Pozdrowienia

 

A dokładnie chodzi o temperaturę termometru mokrego (WB), czyli funkcje temperatury i wilgotności w powietrzu. Armatki produkują śnieg przy temp WB -2,5stC. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

21 godzin temu, Author napisał:

Hasło o którym piszesz a ja zacząłem odnosi się tylko do naszego grajdołka. Trzeba być szaleńcem by odnosić to do Alp. 

Czy Szczyrk czerpie zyski z braku konkurencji? I tak i nie. Czy gdyby naprawdę było fajnie na Pilsku to w SMR były by pustki? Stawiam nie palec czy rękę a głowę, że nie. Powodem jest struktura psychologiczna przeciętego klienta tego typu przybytków w Polsce. Powód drugi to jednak Pilsko było by za mało. By zrobiła się silna konkurencja trzeba by było postawić w okolicy kilka podobnych ON. Niewykonalne z kilku powodów wiec było, jest i będzie jak obecnie. Coś tam przypudrują tu i tam ale ogólne założenia prowadzenia tego ośrodka się nie zmienią przy tym właścicielu, który jest obecnie. 

Trasy po 2 km każda, zjazd nawet 4 km, różnica poziomów 650 m, nawet kilkanaście tras - ten ośrodek powinien być porównywalny z (mniejszymi) alpejskimi. Do tego 3 ośrodki na karnecie.

A zachował standardy pochodzące (nie obrażając nikogo) z jakiegoś grajdołka: po jednej trasie otwartej, słabe przygotowanie tras, kiepska polityka informacyjna, itp.

W naszej rzeczywistości 3 takie Szczyrki (w sensie ilości wyciągów i tras): do tego Pilsko (nowoczesne) i coś jeszcze i mamy w zasadzie taką podaż, że pojawiłaby się prawdziwa konkurencja. Wystarczyłoby, alby PKL się rozwinął (marzenie ściętej głowy) i góra Pilska też (bo dół ma już infrastrukturę wystarczającą).

Na razie małą konkurencją jest Pingwin Pass oraz Wiślański Skipass.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, brachol napisał:

Jeżeli chodzi o "wyjeżdżenie się" to znam sporo przypadków znajomych, którzy w Alpach jeżdżą "cały dzień". Najczęściej wygląda to tak, że na stoku są około 10.00, o 11.30 kawa z pół godziny, o 13 lunch około godziny i chwilę po 15 na apresski. Oczywiście tak jak pisali przedmówcy może być tak, że jeździ ktoś od otwarcia do zamknięcia i zrobi sporo km i tutaj Alpy zdecydowanie wygrywają. Ale już na jeden dzień w Alpy nie pojadę, a do Szklarskiej czy też do Czarnej Góry wielokrotnie jechałem mimo, że mam jakieś 320 km i też można się najeździć przez 7 godzin. Co nie znaczy, że inwestycje nie są potrzebne. W Szklarskiej w krzesło i naśnieżanie ewentualnie w jeszcze jedną trasę (kto pamięta projekt trasy z Łabskiego?), natomiast w Czarnej brakuje niebieskiej trasy z samej góry (miała być na Białą Wodę, ale na razie budują apartamenty bo to daje większy zysk przez cały rok, a Luxtorpeda jest puszczana wolniej i trasa B wolniej się degraduje)

Ja wyjeżdżam te kilometry, na przerwę poświęcam max. 30 minut, wolę narty od obiadu, ale wiem, jestem wyjątkiem. Kiedyś jak wziąłem znajomych na Stuhleck (zjazd z góry na dół 7 km) to ok. 12:00 mieli dość i chcieli do pensjonatu lub baru.

Dla mnie bajką jest Kronplatz: szybkie wyciągi po 4 km (pokonują to w nieco ponad 10 min.) i trasy po 5-9 km do Bruneck (czarne i jedna czerwona do stacji kolei). Ok. 12-13 zjazdów lub więcej na dzień jest do zrobienia (3-4 na godzinę).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, Narciarz ze Śląska napisał:

Dla mnie bajką jest Kronplatz: szybkie wyciągi po 4 km (pokonują to w nieco ponad 10 min.) i trasy po 5-9 km do Bruneck (czarne i jedna czerwona do stacji kolei). Ok. 12-13 zjazdów lub więcej na dzień jest do zrobienia (3-4 na godzinę).

Nie lubię kołchozu Kronplatzu ale te trasy co je wspomniałeś są wyjątkowe. I nawet nie dziwi mnie, że można tam przyjechać wyłącznie dla nich.

Pozdro

Wiesiek

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, Zibi28 napisał:

Wyjaśnij proszę z tym cieniem tatr i inwersją bo nie jarzę co chcesz przekazać.

Inwersja temperatury – Wikipedia, wolna encyklopedia

Krótko mówiąc powietrze schładza się na dużej wysokości (w tym przypadku tatrzańskie szczyty). Ponieważ chłodne powietrze jest cięższe to spływa w dolinę co powoduje sytuację, że temperatura na szczycie jest wyższa niż w dolinie. Białka korzysta z tego bardzo i ma ponad 120-140 dni w roku z ujemnymi temparturami w nocy. 

Drugą sprawą jest pojęcie gór wewnetrznych i zwnętrznych. Dlaczego w Szpindlu na tych samych wysokośicahc co Szrenica masz co roku większą i stabilniejszą pokrywę śnieżną? Bo nasze Karkonosze i Beskidy są na pierszej lini forntu dla ciepłych wiatrów znad Atlantyku.  Wjedż na Szrenicę, Kopę, Skrzyczne, Pilsko, czy nawet Kasprowy Wierch. Popatrz na północ i co widzisz? Obniżający się teren. Żadnych wyższych gór w zasięgu wzroku. 

A w Białce. Od południa Tatry, Od Zachodu Babia Góra od Północy - Turbacz i Gorce. 

Konkluzja - SMR ma trudniej niż Kotelnica. Poza tym gdyby nie taki sezon jak teraz to jestem pewien, że SMR dał by czadu z naśnieżaniem w tym roku i nikt by dzisiaj na Szczyrk nie narzekał. Pogoda w tym roku sprzyjała.   

Dwa ostatnie sezony rozpoczynałęm w Szczyrku na SMR. W tym roku był to 19 grudnia. Inni jeszce nic nie mieli a Szczyrku można było zjechać kilka km. Byłem bardzo zadowolony. W 2019 było jeszcze lepiej. W środku sezonu unikam Szczyrku z powodu tłumów. Bliskość gęsto zaludnionych terenów od północy nie jest winą Szczyrku oczywiście. 

 

 

 

  • Like 4
  • Thanks 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Wujot napisał:

Nie lubię kołchozu Kronplatzu ale te trasy co je wspomniałeś są wyjątkowe. I nawet nie dziwi mnie, że można tam przyjechać wyłącznie dla nich.

Pozdro

Wiesiek

Można, spędziłem tam swego czasu tydzień, nie interesując się resztą, poza wizytą (daleka wyprawa) na Piculinie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cytuję:

"Konkluzja - SMR ma trudniej niż Kotelnica. Poza tym gdyby nie taki sezon jak teraz to jestem pewien, że SMR dał by czadu z naśnieżaniem w tym roku i nikt by dzisiaj na Szczyrk nie narzekał. Pogoda w tym roku sprzyjała. "

Odpowiadam:

Jeszcze nie widziałem, aby SMR "dał czadu z naśnieżaniem". Jest 40 cm? Jest OK. I włącza się tryb: oszczędzajmy. Słowa "SMR" i "czad z naśnieżaniem" są wzajemnie się wykluczające.

  • Like 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Mitek napisał:

 

Cześć

Paweł być może w Chodzieży...tyle zużywa. ;)

Problemem w naśnieżaniu nie jest prąd czy koszty tylko woda oraz pogoda. I nie chodzi tutaj o temperaturę ujemną ale inne czynniki a przede wszystkim wiatr i wilgotność.

Już po raz kolejny wciskacie mi dziecko w brzuch:;)

Kiedyś opowiedziałem zasłyszaną historię z kotem, to od razu zrobiono ze mnie mordercę zwierzątek. Teraz to samo, a ja tylko zasłyszałem historię stojąc w kolejce do wciągu.... Więc zapytałem znawców.....

  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, Narciarz ze Śląska napisał:

Cytuję:

"Konkluzja - SMR ma trudniej niż Kotelnica. Poza tym gdyby nie taki sezon jak teraz to jestem pewien, że SMR dał by czadu z naśnieżaniem w tym roku i nikt by dzisiaj na Szczyrk nie narzekał. Pogoda w tym roku sprzyjała. "

Odpowiadam:

Jeszcze nie widziałem, aby SMR "dał czadu z naśnieżaniem". Jest 40 cm? Jest OK. I włącza się tryb: oszczędzajmy. Słowa "SMR" i "czad z naśnieżaniem" są wzajemnie się wykluczające.

Oj tam, na FB często chwalą się że dają czadu z naśnieżaniem ;) albo że sypie z nieba...

A śniegu ciągle jak na lekarstwo

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Honza napisał:

Inwersja temperatury – Wikipedia, wolna encyklopedia

Krótko mówiąc powietrze schładza się na dużej wysokości (w tym przypadku tatrzańskie szczyty). Ponieważ chłodne powietrze jest cięższe to spływa w dolinę co powoduje sytuację, że temperatura na szczycie jest wyższa niż w dolinie. Białka korzysta z tego bardzo i ma ponad 120-140 dni w roku z ujemnymi temparturami w nocy. 

Drugą sprawą jest pojęcie gór wewnetrznych i zwnętrznych. Dlaczego w Szpindlu na tych samych wysokośicahc co Szrenica masz co roku większą i stabilniejszą pokrywę śnieżną? Bo nasze Karkonosze i Beskidy są na pierszej lini forntu dla ciepłych wiatrów znad Atlantyku.  Wjedż na Szrenicę, Kopę, Skrzyczne, Pilsko, czy nawet Kasprowy Wierch. Popatrz na północ i co widzisz? Obniżający się teren. Żadnych wyższych gór w zasięgu wzroku. 

A w Białce. Od południa Tatry, Od Zachodu Babia Góra od Północy - Turbacz i Gorce. 

Konkluzja - SMR ma trudniej niż Kotelnica. Poza tym gdyby nie taki sezon jak teraz to jestem pewien, że SMR dał by czadu z naśnieżaniem w tym roku i nikt by dzisiaj na Szczyrk nie narzekał. Pogoda w tym roku sprzyjała.   

Dwa ostatnie sezony rozpoczynałęm w Szczyrku na SMR. W tym roku był to 19 grudnia. Inni jeszce nic nie mieli a Szczyrku można było zjechać kilka km. Byłem bardzo zadowolony. W 2019 było jeszcze lepiej. W środku sezonu unikam Szczyrku z powodu tłumów. Bliskość gęsto zaludnionych terenów od północy nie jest winą Szczyrku oczywiście. 

 

 

 

Nieźle to sobie wykombinowałeś:;) Czapki z głów:;) Ale kupy to się nie trzyma.

Inwersja w górach jest zazwyczaj inwersją osiadania - w wyżu. Chłodne powietrze w wyżu jako cięższe osiada i się spręża co ogrzewa adiabatycznie powietrze. To o czym piszesz to spływ wieczorem zimnego powietrza po zboczach do doliny i powstanie zastoin zimna, ale to dotyczy dolin górskich a nie łąki oddalonej kilkadziesiąt kilometrów od gór. Tatry dają Białce przepiękne widoki:;) Ale też osłabiają zjawiska związane z Halnym, dzięki czemu na Kotelnicy jest dużo spokojniej i nie ma destrukcyjnego wpływu adiabatycznego ogrzania powietrza. Za to znaczne oddalenie od morza przekłada się bardziej na klimat kontynentalny czyli zimne i długie zimy. Być może z mniejszą ilością śniegu, ale to dla Białki nie jest problemem. Górka jest schowana przez inne otaczające wzniesienia i chronią przed silnymi wiatrami.

Szpindel jest położony po południowej stronie Karkonoszy. Przy napływie frontów z południa które niosą ze sobą dużo wody zassanej z morza Śródziemnego i nie tylko zostawiają ją na stokach Szpindla. Powódź tysiąclecia też była z tego typu układu. Po drugie układy z południa mogą też nieść dość ciepłe masy i masy pozbawione chwiejności. Jednym słowem może powiać Halny który w Szpindlu zostawi śnieg a powietrze pozbawione wilgoci ogrzeje się adiabatycznie i spłynie po północnych stokach roztapiając śnieg. Od północy też podobne zjawisko może wystąpić ale występuje niezwykle rzadko. Za to układy z zachodu są cieplejsze ale nie tak wydajne opadowo, szczególnie że jak przejdą przez nasz kontynent to zdążą się i wypadać i trochę uspokoić. Z kierunków północnych są chłodniejsze ale też nie niosą ze sobą dużej ilości wilgoci. Braki naturalnych opadów powinien być zastąpiony śniegiem z armat. Ale wpływ PPM - powietrza polarno - morskiego też daje mnie zimnych dni. Czym dalej na zachód tym jest cieplej. Za to pod koniec stycznia, jak ocean trochę się schłodzi, to i z zachodu może trochę dosypać i może być świetne marcowe nartowanie. Oczywiście nie bez znaczenia jest też stosunkowo wysoka wysokość względna gór nad otaczający teren, a to się przekłada na to że góry mogą być schowane w chmurach.  Dotyczy to Karkonoszy i Beskidów i w tym temacie mamy podobny pogląd.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...