Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
08.12.2020 - 08.12.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.12.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
20201207_121958.mp4 Pani pulmonolog obejrzawszy moje płuca na zdjęciu i mając badania krwi na antyciała powiedziała-wszystko wskazuje na wirusowe zapalenie płuc na tle...Mam więc pokaźną liczbę tych antyciał, co jest pocieszające. Teraz należy zastosować jakieś "regenerum" na mój aparat odechowy. Dawniej Rabka była znana w leczeniu suchot. Wybieram Koninki i Jurgów. W Koninkach aklimatyzacja do wysokości npm. W Jurgowie gimnastyka na stoku. Jedziemy w poniedziałek(wczorajszy). W Białce ślni Kotelnica i banery pięknej pani z bujnymi krztałtami i bujnymi blond lokami. Ale ruch minimalny. Za to jest piękne słońce, które stopniowo znika, gdy zbliżamy się do Tatr. Jurgów to nasz ulubiony stok. Z góry, patrząc na południe, ma się wrażenie, że to Alpy. Skaliste szczyty sterczące do półtora kilometra nad widzem. Wystarczy wyciągnąć rękę, by je dotknąć... W Jurgowie zawsze było znacznie luźniej, niż w Białce. Tłum stanowili często Słowacy. Na wiosnę pod koniec sezonu często było tu sporo seniorów, których podejrzewałem, że są z samego Zakopanego lub okolicy. Starzy stokowi wyrypiarze. Seniorska, spokojna jazda. Liczą się tylko narty i góry. Reszta nie ma znaczenia. Niestety Tatry, zapewne pięknie ośnieżone, skryły się za grubą warstwą ciemnych chmur. Na stoku ćwiczy przyszła kadra. Ten gigant przesuwali w miarę zużycia materii. Nie było to dla nas turystów najlepsze, ponieważ przyszło nam jeździć, po wyciętych, przez przyszłych mistrzów rowkach. Nie było jednak źle. Było świetnie zważywszy, że to pandemia, początek sezonu i jesteśmy seniorami. Resztę opowiedzą załączone zdjęcia i nazwy plików. Na koniec całkowita personalna wiwisekcja w postaci video. Staramy się ciągle podnosić swój poziom. Widzimy własne błędy. Nieco nas usprawiedliwia początek sezonu. Pewna widoczna sztywność. Ze swej strony mam wrażenie, że szybko jeżdżę. Że szybciej i częściej skręcając nie da się za żadne skarby. Wiatr w oczach bez gogli, ponieważ za ciemno i nie widać rzeźby powierzchni śniegu. Za to na filmie katastrofa! Co tak wolno? A gdzie ta jazda na krawędzi? Następnym razem poprawię się, przyrzekam... A może by tak jeszcze w tym tygodniu? Moja druga połowa nie może. Jeszcze śnieg wytrzyma i będzie chłodniej i twardziej. Następna zima dopiero za miesiąc. Tak mi wychodzi z obserwacji meteo. Zagronie 20201207_123114.mp417 punktów
-
Podczas kiedy w innych wątkach łamią się klawiatury od żali wylewanych na brak reżimu sanitarnego, brak śniegu, zamknięte wyciągi czy szkodliwość koronawirusa, wczorajszy dzień postanowiłem spędzić na rowerze. Łamiąc się czy iść spać po skończonej nocy w pracy, postanawiam zebrać się przynajmniej na kilkadziesiąt kilometrów rowerem. Uświadomiłem sobie też że nigdy nie jeździłem rowerem w grudniu (kiedyś w ogóle bardzo mało jeździłem). Wybór padł na Puszczę Dulowską i jej okolice. Szybkie śniadanie, i już jadę do Trzebini, starym poczciwym EN57. Trzebinia o tej porze roku wygląda przygnębiająco. Kieruję się do Puszczy Dulowskiej na około, przez Bolęcin. Przebiegała kiedyś tędy linia kolejowa Trzebinia - Wadowice - Skawce, która stanowiła najkrótszy sposób dojazdy z Górnego Śląska na Podhale (do Zakopanego). Po 2000 na linii zawieszono ruch pasażerski. Po zaplanowanym ostatnim dniu kursowania pociągów obsługiwanych elektrycznymi zespołami trakcyjnymi typu EN57, dzień później okoliczni złodzieje ukradli sieć trakcyjną na odcinku kilkunastu kilometrów. Dzisiaj wszystko jest zniszczone, a ja chyba przypadkowo jestem świadkiem rozkradania torowiska przez kilka osób w oddali. W Bolęcinie trafiam na widok jak z przełomu lat 80/90tych. Ładnie zadbany maluch o dość niecodziennej barwie, stoi na ulicy wyłożonej kultową kostką klinkierową. Po prawej drewniane słupy telefoniczne, a w oddali zawieszone na słupach lampy sodowe. Żałuję że nie mam ze sobą lustrzanki, bo potencjał do ujęć jest niesamowity. W końcu dojeżdżam do Puszczy Dulowskiej. Zostawiam rower, robię dłuższy spacer w kilku miejscach, w poszukiwaniu późnojesiennych i zimowych grzybów. Niestety zmęczenie daje się odczuć. Wracam przez Tenczynek na stację w Krzeszowicach. Pojechałbym dużo dalej, ale niestety robię się senny. Sytuację ratuje przygotowana przed wyjściem z domu yerba mate. Browar Tenczynek okazuje się być nieczynny w poniedziałki. No, niestety. Dzisiaj nic nie kupię Cóż, wolałbym narty, ale za dużego wyboru nie ma.8 punktów
-
Trzeba było myśleć przed wyborami, polscy górale . Przepraszam za politykę, nie mogłam się powstrzymać. Nie będę już rozwijać wątku, jaki to będzie krzyk, jak ich jeszcze odetną od unijnych dotacji.7 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
20201207_121958.mp4 Pani pulmonolog obejrzawszy moje płuca na zdjęciu i mając badania krwi na antyciała powiedziała-wszystko wskazuje na wirusowe zapalenie płuc na tle...Mam więc pokaźną liczbę tych antyciał, co jest pocieszające. Teraz należy zastosować jakieś "regenerum" na mój aparat odechowy. Dawniej Rabka była znana w leczeniu suchot. Wybieram Koninki i Jurgów. W Koninkach aklimatyzacja do wysokości npm. W Jurgowie gimnastyka na stoku. Jedziemy w poniedziałek(wczorajszy). W Białce ślni Kotelnica i banery pięknej pani z bujnymi krztałtami i bujnymi blond lokami. Ale ruch minimalny. Za to jest piękne słońce, które stopniowo znika, gdy zbliżamy się do Tatr. Jurgów to nasz ulubiony stok. Z góry, patrząc na południe, ma się wrażenie, że to Alpy. Skaliste szczyty sterczące do półtora kilometra nad widzem. Wystarczy wyciągnąć rękę, by je dotknąć... W Jurgowie zawsze było znacznie luźniej, niż w Białce. Tłum stanowili często Słowacy. Na wiosnę pod koniec sezonu często było tu sporo seniorów, których podejrzewałem, że są z samego Zakopanego lub okolicy. Starzy stokowi wyrypiarze. Seniorska, spokojna jazda. Liczą się tylko narty i góry. Reszta nie ma znaczenia. Niestety Tatry, zapewne pięknie ośnieżone, skryły się za grubą warstwą ciemnych chmur. Na stoku ćwiczy przyszła kadra. Ten gigant przesuwali w miarę zużycia materii. Nie było to dla nas turystów najlepsze, ponieważ przyszło nam jeździć, po wyciętych, przez przyszłych mistrzów rowkach. Nie było jednak źle. Było świetnie zważywszy, że to pandemia, początek sezonu i jesteśmy seniorami. Resztę opowiedzą załączone zdjęcia i nazwy plików. Na koniec całkowita personalna wiwisekcja w postaci video. Staramy się ciągle podnosić swój poziom. Widzimy własne błędy. Nieco nas usprawiedliwia początek sezonu. Pewna widoczna sztywność. Ze swej strony mam wrażenie, że szybko jeżdżę. Że szybciej i częściej skręcając nie da się za żadne skarby. Wiatr w oczach bez gogli, ponieważ za ciemno i nie widać rzeźby powierzchni śniegu. Za to na filmie katastrofa! Co tak wolno? A gdzie ta jazda na krawędzi? Następnym razem poprawię się, przyrzekam... A może by tak jeszcze w tym tygodniu? Moja druga połowa nie może. Jeszcze śnieg wytrzyma i będzie chłodniej i twardziej. Następna zima dopiero za miesiąc. Tak mi wychodzi z obserwacji meteo. Zagronie4 punkty
-
Rząd ogłosił program szczepień. Podał, że tygodniowo będziemy wstanie wyszczepić 180 tys. osób. Wychodzi z tego rocznie trochę ponad 9 mln, czyli wyszczepienie na poziomie 70% osiągniemy za jakieś 3 lata 😵4 punkty
-
Koronawirus. Bunt regionu Aosta we Włoszech. Polscy górale grożą tym samym Władze włoskiego regionu Aosta w Alpach wypowiedziały posłuszeństwo rządowi i odrzuciły obostrzenia epidemiczne. Lokalna ustawa zezwala na otwarcie stoków narciarskich, hoteli i restauracji oraz przyjęcie turystów. Wiadomość już dotarła do polskich górali, którzy myślą o powołaniu "republiki podhalańskiej". https://wiadomosci.w...83683959794240a4 punkty
-
Wisła czynne wyciągi: ❄️ Siglany ❄️ Soszów ❄️ Skolnity Nieczynne do piątku: Nowa Osada i Złoty Groń w tygodniu robią przerwę i zapraszają na kolejny weekend4 punkty
-
Zakażenie prątkiem gruźlicy można w zależności od ogólnej odporności przechodzić bezobjawowo. A świadectwem zakażenia jest często tylko test tuberkulinowym. Problem z "covidem". Jest jego nieswoistość objawów. Gorączka, kaszel, utrata smaku czy węchu, Może wystąpić już przy zwykłym przeziębieniu. Czy wirus COVID-19 istnieje? Tak. Czy środki przeciwdziałania są na wyrost? Nie wiem. Historia to oceni.4 punkty
-
Jak na temperaturę około 6 stopni na plusie warunki dobre . Trasa była równa bez "zapadnięć". Przy tak małym ruchu warunki super. Bez przetarć. Śniegu jak podaje CG 30 - 70 cm. Komfortowy dojazd. Max 4 osoby w busie . Na wyciągu jazda bez kolejek w reżimie sanitarnym.4 punkty
-
3 punkty
-
Proponuję, żeby zmienili nazwę na republikę łoscypka3 punkty
-
Cześć Po prostu leszcze - bo nie tylko ja, Rybelek też. Dzisiaj już jechałem do pracy na rowerku i jechało się bardzo fajnie. Wiesz jak już wyjdziesz i zakręcisz z 50 razy, to tak samo jak z jazdą w deszczu. Wbrew pozorom jest dość ciepło - musiałem się rozebrać już po 5-6 km. Rowerzystów dzisiaj niewielu ale za to Witek... Lampy robią przy ścieżce rowerowej wzdłuż Trasy Siekierkowskiej! Ja jeżdżę tamtędy bardzo często i w okresie jesienno zimowym jazda będzie ekstra! Pozdrowienia3 punkty
-
No i mamy kolejnego z inteligencją bezobjawową. Temat omówiony 100 razy, ale zawsze się znajdzie jakiś, który wpadnie i go ponownie wyciągnie. "Osoba, która jest chora bezobjawowo, to de facto osoba chora - wirus pozostaje w organizmie, replikuje się, może zakażać, ale nie prezentuje żadnych objawów klinicznych lub ewentualnie mogą one być niewielkie."3 punkty
-
3 punkty
-
Znaczenia nie ma ilość jakiś tam cząsteczek, istotnym jest utrzymanie poziomu "histerii" , a tego powszednie od lat zapalenie płuc nie gwarantuje. Jak również ekstra "covidowych" wynagrodzeń... Tajemnicą poliszynela jest że to właśnie wszelkiej maści specjaliści medyczni mają w tym momencie żniwa życia i będą za wszelką cenę wmawiali nam jaka to apokalipsa nas nawiedziła... Branża medyczna, farmaceutyczna spożywcza i środków ochrony osobistej - oni długo nie będą odpuszczać...2 punkty
-
Do poziomu Klary na pewno brakuje; często zbyt późno; ręce nie tak jak trzeba; biodra za nisko - trzeba pójść do przodu ALE jak na pierwszy dzień po 10 mies. bez nart, to i tak nie jest źle IMHO:2 punkty
-
Uwaga! Wątek zaczyna skręcać w kierunku miejsca z napisem „Do zamknięcia”! Powstrzymajcie się z polityką!2 punkty
-
Patrząc na bajkową, zimową scenerię włoskich Alp, powiem że lekko zagotowuje w środku... albo nawet bardziej niż lekko. Od wczoraj planowo byłoby szusowanko. 🤬2 punkty
-
2 punkty
-
Ja patrzę na liczby, nie komentarze w mediach. Nawet w tych oficjalnych statystykach, już prawie dogoniliśmy Szwecję. (w liczbie zgonów covidowych na 1mln mieszkańców) Realnie, pewnie już dawno Szwecję przegoniliśmy. Powiedz Mario, co zatem dały te lockdowny i obostrzenia?2 punkty
-
Nie mogłem w piątek (praca), nie mogłem w sobotę (praca), to w końcu mogłem w niedzielę. To ważne. W końcowej części tego wpisu będę trochę narzekać na ilość ludzi, niech to będzie okolicznością łagodzącą. Sezon, tak jak cały rok, gówniany jak się patrzy. Wszystkie plany zostały zmielone w pył. Jeżeli miałem jeszcze jakieś pomysły na końcówkę roku 2020 to Bundesrat szwajcarski się o tym dowiedział i w piątek specjalnie dla mnie podjął pewne decyzje😉. Jako, że kwestia narciarska jako taka ostatnimi czasy trzyma mnie przy życiu, postanowiłem wdrożyć plan B i pojechać do najbliższego mi miejsca terytorialnie z otwartymi wyciągami. Jest nim na chwilę obecną Zieleniec. Wyciągi otwierają się o 9.00, więc już o 7.00 wyruszyliśmy z domu. My, czyli ja i mój młodszy syn. Starszy jechał tam z Wrocławia. Zgodnie z prawami Mendla gen narciarstwa jako superdominujący allel został przekazany obu rzeczonym panom ergo jak przyjdzie mi odejść z tego świata, to przynajmniej wiem, że zostawiam dwóch ukształtowanych narciarzy. I ten optymistyczny akcent, okazało się, towarzyszył mi cały dzień. Zaczęło się od Spotify. Włączyłem "Pornography" Cure, bo ostatnio moją rozrywką jest sprawdzanie czy młodzieńcze fascynacje trącą myszką bardzo, czy tylko trochę. Płyta się skończyła i potem Spotify zaczął sam proponować, i zaczął się przejazd po latach '80: Siouxsie, New Order, Joy Division, Psychedelic Furs, Cocteau Twins itd. Powrót do liceum zabrał mi te dwie godziny, które zajmuje podróż do Dusznik (albo Duszników). Ogólnie wiosna. Po wjechaniu do samego Zieleńca można było zobaczyć naśnieżone trasy (bodajże 4 otwarte w całym ośrodku). Przy temperaturze 6 stopni C już z odległości ulicy było widać przetarcia. Ale przyjechali twardzi zawodnicy i wszystko było w porządku. Po kolei od wjazdu otwarty był stok na Winterpolu, potem coś na Gryglówce i na końcu ośrodka Alpina na Nartoramie. Wiadomo było, że celujemy w brzeżne ośrodki. Stanęliśmy na parkingu pod Winterpolem i stanęliśmy w błocie. No cóż, wytrzymam wszystko na nartach: zero widoczności, deszcz, ciepło, zimno, wszystko, tylko nie błoto na parkingu. Dobra, jedziemy na Nartoramę. A tam elegancki żwirek i blisko do kasy😀. Wyglądało to tak: i tak: oraz tak: Bardzo blisko był też kibelek. Jeżeli chodzi o ceny, to popełniliśmy klasyczny błąd stęsknionego za jazdą narciarza i kupiliśmy karnety 7-godzinne (o ho! ho!). Kosztuje on 65 pln w niskim sezonie. Pomysł był taki, że pojeździmy Alpiną, tak nazywa się ten 950-metrowy czerwono-niebieski stok, a potem górą przemieścimy się ewentualnie na Gryglówkę. Sześcioosobowa kanapa, ta z niebieską osłoną, wyniosła nas na górę i już tam zrozumieliśmy, że nasze zakontraktowane siedem godzin spędzimy na Alpinie, chyba, że z buta kopniemy się asfaltem do Gryglówki. Górna przecinka była nienaśnieżona. No chyba, że z buta pójdziemy tą przecinką. Ale, ale 950 metrów fajnej trasy to przecież sam miód. Teraz nastąpi szczegółowy opis warunków, przy czym żeby było jasne, było fajnie, ani jedno słowo krytyczne słowo nie odnosi się do służb ośrodka i na pewno dzień był udany. A więc: od górnej stacji prowadzi kawałek płaskiej dojazdówki do pierwszego załamania terenu. Śnieg ciężki, niespecjalnie mokry, ale kaszowaty, oporny z przetarciami. Górna stacja: Po pierwszym przełamaniu następuje wypłaszczenie po czym łukiem w lewo przychodzi drugie nachylenie, które po około 200-300 metrach znowu się wypłaszcza, następuje wjazd na mostek, potem już tylko dojazd do dolnej stacji krzesła. Około 09.30 przejazd przez był bezproblemowy, owszem śnieg, był jaki był, na mostku był poprzeczny roztop, ale dało się spokojnie zjechać. Ludzi było umiarkowanie dużo, w większości słabo jeżdżących. Dwa pierwsze zjazdy zrobiliśmy w takich warunkach, że uwierzyliśmy w swój 7-godzinny plan. Potem z każdym wjazdem śnieg był gorszy, ludzi było więcej, a degradacja trasy postępowała. Po jakimś 10. wjeździe warunki były już bardzo ciężkie, przetarcia się powiększały, odsypy rosły, a linia wody na mostku powiększała się. Po 17. wjeździe uznaliśmy, że się wyjeździliśmy i zakończyliśmy udany dzień narciarski po 2,5 godzinie zabawy. Dolna stacja: Dojazd do krzesła: Mostek: Widok na końcówkę drugiego przełamania: Warunki: Nieco przewidując warunki wziąłem swoje "zabawkowe" AM i to był dobry wybór, nie było mowy o puszczeniu się pełnym skrętem, chyba że ostatnie 200-300 metrów. Oto one: A to nosiciele mojego genu narciarstwa: W ciągu ok. 2,5 godziny jeżdżąc góra-dól bez odsapki zrobiliśmy 16 kilometrów w dół. Uznaliśmy to za dobry wynik w takich warunkach. Jeżeli chodzi o kwestie epidemiologiczne, to oprócz dosłownie kilku oportunistów było bardzo w porządku. Na krześle 6-osobowym siedziały 3 osoby (pełna kontrola obsługi), ogromna większość narciarzy z zasłoniętymi twarzami. A teraz wracając do problematyki lat osiemdziesiątych. Obecny Zieleniec jest wyludniony, narciarze na trasach, ewentualnie ktoś na nogach z nartami przechodzi od stacji do stacji. Restauracje zamknięte, cisza i spokój. Przez cały czas nie mogłem się pozbyć wrażenia powrotu w czasie do początku lat '80, gdy w Karpaczu uczyłem się stania na nartach i utrzymania orczyka na tyłku. Tam też narciarstwo było tylko na trasie. Nie było całej tej otoczki, łopoczących na wietrze reklam, rewii mody, apres-ski itd. Cofnąłem się do Bierutowic, czyli Górnego Karpacza. Między ośrodkiem Orlik, a wypasionym hotelem Orlen (dzisiaj hotel Piecuch) była górka z orczykiem Michałek. To tam się wszystko zaczęło. To wtedy zostałem zabrany pierwszy raz na Kopę, a stamtąd odbyłem wielkie ski safari na Złotówkę. Zjeżdżając już w dół umierając z głodu dostałem jabłko- później już nigdy żadne tak nie smakowało. Z powrotem w samochodzie oczywiście Spotify nadal katował latami osiemdziesiątymi. Kiedy wrócę do Zeleńca? Za kilka dni, za tydzień podobno na spaść śnieg. Przy takiej pogodzie za dwa, trzy dni nie będzie po czym jeździć. Waldek1 punkt
-
@mario33 - to nie propozycja DE tylko prezydencji niemieckiej po konsultacji z innymi krajami, KE i PE. jaki kraj będzie miał prezydencję w 2 półroczu 2020 było wiadome kiedy Polska wstepowala do UE, z przesunięciem po wstąpieniu Chorwacji.1 punkt
-
1 punkt
-
No właśnie, to tylko potwierdza, że przytoczone definicje są niepełne nie tylko z uwagi na płeć jak i z uwagi na wiek. Skoro już wyszczególniamy choroby, to z cała pewnościa kobieta nie zachoruje np. na raka prostaty czy zapalenia jąder. (No chyba że nowocześnie sklasyfikujemy osobę podobną do Margot). A demencja starcza zdarza się u coraz młodszych, dotyka nawet uczące się dzieci i młodzież!!! Co to się na tym świecie porobiło! Są chorzy bezobjawowi, bogaci z objawami biedy i biedni z objawami bogactwa, świątobliwi z objawami kure...wa, uczciwi złodzieje i nieskazitelni złodzieje, i wielu wielu innych. No i jak to przy okazji omawiania reżimu sanitarnego rozwija się nam dyskusja.1 punkt
-
Jestem ciekawy czy uruchomią też te wyciągi pomiędzy Buczynką a Szczawinami co są w lesie (oznaczone nr. IX).1 punkt
-
Prawdopodobnie nic, poczekają do 7. stycznia i się otworzą (chyba, że pojawi się jakaś inna decyzja centralna). Zaczynam dzień od przeglądnięcia kilku internetowych gazet z Trentino, nie ma tam zapowiedzi rewolucji (przynajmniej na razie).1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
A rak trzustki i prostaty? Chorzy przez długie miesiące nie mają objawów, a gdy pojawiają się pierwsze niepokojące objawy, to niekiedy okazuje się, że guz jest spory i są przerzuty. Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że bezobiawowy wzrost guza jest wierutnym kłamstwem. Jak to wyjaśnisz?1 punkt
-
Nowy śnieg. Znaczy opad śniegu. Ponieważ Zieleniec jest szerszy niż wyższy to wówczas wypełniają się możliwości miedzytrasowe. Lokales to.osoba stamtąd. Zamiast powrócił miało być powoził, znaczy jeździłem za takim lebkiem młodym bezkijkowcem w przykrotkich nartkach, który wiedział, gdzie wjechać w lasek, gdzie wyjechać. Poznałem inną twarz Zieleńca. Myślę, że szło zgadnąć o co mi chodziło, mimo smartphonerror. No ale teraz chyba już wszystko jasne? Jeśli nie mogę dalej zeznawać w swojej sprawie.1 punkt
-
No, i nastał ten dzień kiedy Mitek bez roweru, ale ale gdzie my jesteśmy???? No może tylko ja? Pozdro1 punkt
-
A dlaczego tak uważasz? Nie masz objawów, wydychając roznosisz wirusa, cóż z tego że Twoje ciało nie niego reaguje, bo ten wirus Tobie nie szkodzi, a jednak przez jakiś czas jesteś jego emitentem, nie wywojuje to żadnych reakcji obronnych w Twoim organizmie bo nie musi. I żadne definicje wiki tego nie zmieni, bo tak naprawdę jesteśmy wszyscy bardzo różni, oczywiście odnosi się to nie tyko do COVID-a.1 punkt
-
Bo nie wiesz czy jesteś zdrowy. Ja też tego nie wiem. To tylko wg mnie szacunek do osoby z którą przebywasz.1 punkt
-
Maseczka ma zapobiec przekazaniu przez Ciebie zakażonego materiału innym osobom, a nie chronić Ciebie1 punkt
-
Pewnie nie wszyscy są tacy otwarci. Zasada jest jedna - organizatorzy jakichkolwiek inicjatyw zawsze spotykają się z reakcjami, które są mało wytłumaczalne dla większości. Ale chyba nie ma co zaczynać tego tematu, bo za chwile z małej kulki zrobi się znów wielka lawina dyskusyjna. @pasazer85Fajna inicjatywa i jest cel by jechać do Bielska1 punkt
-
@pasazer85na serio takie Czuby do Ciebie piszą, że chcą naklejkę ale nie dadzą swoich danych, bo nie chcą byś nimi handlował? Myślałem, że nic na forum nie jest w stanie mnie zaskoczyć, a jednak 😱1 punkt
-
W obecnych czasach tzw reżim sanitarny jest jednym z warunków prowadzenia biznesu. To nie jest specjalnie nakładana szykana czy trudność ale dodatkowy, czasowy, mam nadzieję, warunek. Każdy uczciwie traktujący tą sytuację, oraz swój biznes, rozumie to. Prowadząc działalność realizuje swe zamierzenia inwestycyjne w których jest z pewnością dążenie do osiagania zysków, ale także szeroko rozumiane poszanowanie konsumentów. Dla poważnego biznesu niezmiernie ważną jest pozycja na rynku, rozpoznawalność marki, zadowolona klientela itp. Prowadząc biznes nie mozna narażać klientów na niebezpieczeństwo, nie mozna ich oszukiwać, nie mozna wykorzystywać sytuacji do zmniejszania swych obowiązków czy nadmiernego zwiekszania swoich praw i oczywiście zysków. To nie miejsce na dyskusję o etyce w biznesie, to powiedzą wam na pierwszych zajęciach studiów MBA. Musze przyznać, że z szacunkiem odnoszę się do działań niektórych ON w czasie pandemii. Jaskrawy przykład braku odpowiedniego zabezpieczenia porządku w kolejce do wyciągu w pierwszym dniu działania i późniejsze poradzenie sobie z tym problemem, dobrze świadczą o operatorze ON Słotwiny Arena. Takich ośrodków jest chyba więcej, mam nadzieję. Piszę tu przydługo o Słotwiny Arena, bo wydaje mi się, że inwestorzy związani z tą stacją rozumieją zasady biznesu z poszanowaniem swojego imienia oraz z dbałością o interes konsumentów.1 punkt
-
1 punkt
-
To, że @Mitek zgrzeszył, no zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Dobrze, że choć ten żal za grzech jest.1 punkt
-
1 punkt
-
Grzechem byłoby nie skorzystać z takiego słonecznego dnia w listopadzie! Choćby na 40-kilometrową rundkę "dookoła komina" po własnej i sąsiedniej gminie. Było trochę łatwego terenu po okolicznych lasach i trochę mokrych asfaltów oraz lustracja nowej DDR-ki wzdłuż granicy ze Stolca do przejścia granicznego w Blankensee, z dawnym DDR . Morsy kąpią się w jeziorze Stolsko. Brrr! Pałac von Raminów w Stolcu: DDR-ka nówka sztuka, szeroka jak autostrada: Na granicy w Blankensee Pomnik Elisabeth von Arnim w Dobrej Szczecińskiej - w maseczce i gustownym szalu. Elisabeth była australijsko-angielską pisarką, która na przełomie wieku mieszkała w tych stronach. Jesień ...1 punkt
-
1 punkt







