Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
19.01.2021 - 19.01.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.01.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
15 punktów
-
11 punktów
-
10 punktów
-
9 punktów
-
8 punktów
-
Dziś sporo ludzi szkoliło się na stokach Szwajcarii Baltowskiej w Bałtowie. Pogoda raczej nie sprzyjała uczniom, szczególnie na krześle. Wystarczyły dwa przejazdy aby cały tylek przemoczyć zalegającym na krześle śniegiem. Dziwna to ta "nauka" taka bez restauracji. Co prawda działa bar, można coś na gorąco kupić, no ale dziwnie wygląda to siedzenie w odstępach na krzesłach przy ścianie, nie przy stolach. Cały dzień produkowano zapasy śniegu przy krześle, do tego natura też dziś swoje dołożyła.7 punktów
-
Ja z Johnnym wybieramy się w środe na Szyndzielnię i Klimczok. Start ok. 8 godz. My być słonecznie. Śniegu jest póki co bardzo dużo i zjazd jest możliwy "nartostradą" (czy ktoś jeszcze używa tego określenia ?) do samego dołu. Jest to okazja która zdarza się ostatnio raz na kilka lat, a odwilż już się zaczyna. Pilsko, Rysianka poczekają na nas, tam zima jest niemal "zawsze" 😊.7 punktów
-
Od początku epidemii wszystkie nasze gabinety specjalistyczne i POZ działają normalnie. Przyjmujemy wszystkich zgłaszających się. Przez 90 dni mieliśmy 75 łóżkowy oddział covidowy. W szczycie 2 fali leżało w nim 72 chorych, a 9 kolejnych było podłączonych do respiratora. Od początku epidemii zaraziło się 311 pracowników. 37 przeszło covid bardzo ciężko. 17 nadal nie wróciło do pracy i nie wiadomo czy wrócą, zmiany w płucach nie pozwalają im na wejście na 1 piętro. Pamiętaj, że lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.7 punktów
-
6 punktów
-
Można również nie dyktować innym, co mają robić i jak spędzać czas. Chcesz to siedź w domu i pielęgnuj relacje rodzinne oraz szlifuj kulinarny warsztat, reszcie pozwól żyć.5 punktów
-
Jak ja tych Szwajcarów szanuję. Pokazują, że zwyczajnie można podejść do tematu odpowiedzialnie. Klasa!4 punkty
-
4 punkty
-
Dobre wiadomości z Gryzonii / Graubünden : 19.01.2021 Spełnione warunki dalszego funkcjonowania ośrodków narciarskich Rząd przyjmuje do wiadomości, że obecnie spełnione są warunki dalszego funkcjonowania ośrodków narciarskich. Szeroko zakrojona strategia testowania na koronawirusa to potwierdza. Dlatego też przedłuża się zgodę na funkcjonowanie ośrodków do niedzieli 28 lutego 2021 włącznie źródło: https://www.gr.ch/DE/institutionen/verwaltung/djsg/ga/coronavirus/info/Seiten/Start.aspx Oby tylko Polska nie znalazła się na liście obszarów ryzyka 🙏.4 punkty
-
4 punkty
-
Nie obraź się, ale brzmisz jak wysłannik rządowy. Każdy tu czeka na otwarcie stoków by cieszyć się śniegiem, który wreszcie spadł, a nie czekać na następny rok. Kto wie co będzie za rok. Ale generalnie trzymam za Ciebie kciuki - rób formę.3 punkty
-
Przejazd jednoosobowym krzesełkiem jest bardzo zgodny z zasadami dystansu społecznego, Sanepid powinien docenić.3 punkty
-
3 punkty
-
No, no - myślałam, że już się tej zimy nie doczekam . Po uruchomieniu kursów łyżwiarskich na lodowisku na szczecińskiej Gubałówce, jutro ruszają EDUKACYJNE ZAJĘCIA SPORTOWE – LEKCJE JAZDY NA NARTACH I SNOWBORDZIE SLALOMEM 👍👍👍. https://www.facebook.com/szczecinskagubalowka/posts/3751579271567971 Jutro niestety cały dzień w robocie, ale może w środę rano uda się wyskoczyć? Na naukę nigdy za późno .3 punkty
-
Jak zawsze bardzo elokwentna i poparta solidnymi argumentami odpowiedź na moje pytanie o ubezpieczenie od eksperymentu medycznego (skan na stronie 15 tego wątku) jaki się na naszych oczach i naszych bliskich dzieje. Niestety dla ciebie po raz kolejny pokazałeś wielkie nic czyli zero. Mam nadzieję, że choć kilka osób zobaczy kim jesteś ... Pomimo tego, że nie odpowiadasz na pytania dam ci maleńką szansę na zachowanie odrobinki godności, a raczej przyzwoitości na tym forum i być może jak będziesz w lustro spoglądał. Wrzuć tu oryginalny tekst z ulotki tej super szczepionki pfajzera, którą tak promujesz. Jeśli nie zrobisz tego ty, ja to zrobię wraz z tłumaczeniem. Niech się wszyscy dowiedzą co tak naprawdę promujesz, co można, a czego nie po tej szczepionce i inne szczegóły, o których "zapomniałeś" napisać. Na przykład o fakcie, że w grupie "testerów" nie było osób po 55 roku życia ...2 punkty
-
Dobra wiadomość dla pasjonatów z aglomercjii śląskiej. Cisowa na Jurze również otwarta, w ofercie całodniowe szkolenia narciarsko-snowboardowe :2 punkty
-
Ludzi bardzo mało jeżeli w całym ośrodku jeździło 100 osób to im tak zawazam. Trasy bardzo fajne z góry do dołu są z 3 warianty, głównie łagodne, jedynie trasa numer 4 była ostrzejsza. Minus to wagon z dołu jeździ co 20 minut. Lagalb dwie czerwone trasy i jedna czarna, generalnie trudniejsze ale według mnie ciekawsze. Z Diavolezzy do Lagalb dojedziesz na nartach natomiast w drugą stronę tylko bus lub pociąg.2 punkty
-
Tu masz. Btw. z pierwszym błędem się nie do końca zgadzam - długi krok zmniejsza przyczepność więc robienie długich kroków na stromym powoduje, że się ześlizgujesz, dwa - suwanie narty jest ważne po płaskim, na stromym też bardziej liczy się przyczepność w czym pomaga przydeptanie narty.2 punkty
-
Podpisuje się pod tym zdaniem obiema rękami i czterema łapami swojego kota...2 punkty
-
coś Spiochu nie odrobiłeś lekcji planowania przed sezonem, w google znajdziesz kilka serwisów gdzie są opisane wycieczki w Karkonoszach, na forach jest sporo relacji (również na tym), popracuj trochę z mapą i z relacjami 🙂 Śnieżkę najlepiej od Przełęczy Okraj, to nie będzie dla Ciebie zbyt trudne https://kpnmab.pl/ostrzezenia https://ski.priv.pl/przewodniki/przewodniki.html https://ski.priv.pl/przewodniki/trasy.html2 punkty
-
Rząd już zrobił "unik". https://www.rynekzdrowia.pl/Polityka-zdrowotna/Morawiecki-w-lutym-rzad-bedzie-chcial-wdrazac-protokoly-sanitarne-dot-fitness-i-gastronomii,217797,14.html Wydaje mi się że od teraz ew. luzowanie obostrzeń będzie zależne od nastrojów społecznych. Pandemia już spowszedniała. A przez ponadnormatywną śmiertelność na jesień kto miał umrzeć to umarł.2 punkty
-
Jeździło się tam za "bajtla". A przejazd jednoosobowym "zabytkiem' to dzisiaj atrakcja. :). Sanepid pewnie tam nawet nie dojedzie :).2 punkty
-
Jutro zatem uderzam na Szyndzielnię. Zjazd z tej góry to było moje marzenie, podsycane opowieściami mojej mamy o jeździe na Saharze.Gdyby ktoś chciał dołączyć na nieśpieszną wycieczkę około 11-12, zapraszam. Dzisiaj wyrwałem się na Turbacz, pogoda bajkowa. Obowiązkowy postój w schronisku na zupę, dzisiaj oscypkową. Mają tam obłędną kuchnię.2 punkty
-
Ja byłem z synem 10-16 i jestem mega zadowolony. Widzę że trasa Hahnensee z Corvarch do StMoritz zaliczona - bardzo mi się podobał ten zjazd 😀 I też mieliśmy totalne pustki na trasach - jak na zdjęciu Jedyne do czego można by mieć zastrzeżenie to sposób oznakowania tras - w jednym dniu kiedy były bardzo duże opady śniegu i była słaba widoczność parę razy wylądowaliśmy poza trasą. No ale poza tym rewelacja! Szczególnie jak na obecne warunki2 punkty
-
Koninki ogłosiły w zasadzie start: https://www.facebook.com/koninki/posts/44290540371102062 punkty
-
2 punkty
-
Władasz kartę płatniczą do rękawiczki. Płacisz zbliżeniowo ręką. Mówisz: "No, było warto się szczepić."2 punkty
-
Rząd Słowacji zdecydował, że zakaz wychodzenia z domu zostanie przedłużony do 7 lutego 2021. Jednocześnie podjęto decyzję, że od poniedziałku do 27 stycznia na Słowacji przeprowadzone zostaną powszechne testy na obecność koronawirusa. Brak negatywnego wyniku będzie oznaczać obowiązkowe pozostawanie w domu. Minister zdrowia Marek Krajczi wyjaśnił, że w wyniku testów kraj zostanie podzielony na 36 powiatów z dobrymi wynikami, gdzie życie będzie mogło wracać do normy. Pozostałe 37 będą testowane do czasu aż zaczną spadać liczby zakażonych.2 punkty
-
Miał być Malinów, a było jak zwykle ostatnio. Malinów odpadł bo baliśmy się, że od Soliska będziemy zakładać pierwszy ślad w przynajmniej półmetrowym świeżym śniegu, a że byliśmy we dwóch to byśmy się nieźle "ściorali" (nie wiem jak się to pisze). Śniegu jest tyle, że poza trasą tylko na mocno stromych odcinkach da się dzioby zadrzeć do góry. Na tych płaskawych narta nurkuje (nasze 95 tak robiły). Dzisiaj 120 i więcej dałyby radę.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Dwudziestego ósmego lipca. Rano myję naczynia, pozostałe po wczorajszej kolacji, śniegiem i resztką wody. Następnie idę po świeżą wodę. Janusz rozpala Juvle. Po śniadaniu wyruszamy. Było nieco oporów ze strony dziewczyn. Powinniście wyjść na Tacht-e-Sulejman(4650 m). To najwyższy szczyt, oprócz Alam Kuh(4840 m). Nie zależy nam na tym. Na pewno zmienicie zdanie, jak będziemy w Krakowie. Nie damy rady. Jak nie dacie - to się wrócimy. Wreszcie idziemy wszyscy. Po półtorej godzinie docieramy pod szczyt Szadeh Kuh. Janusz pognał po skałkach na górę. Wraca za chwilę. I do dziewczyn - musicie wyjść na górę! Powinniście zaliczyć nam szczyt. Dwadzieścia, piętnaście metrów w górę. Nic się nie stanie, jak nie wyjdziemy. Po co żeśmy tu przyjechali – wtrącam się. W końcu idą. Wyszły trochę w górę i dalej nie pójdą. Jeszcze parę metrów, tam jest szczyt. Nie pójdziemy. Uznajcie nam, że byłyśmy na szczycie. Uznajemy wspaniałomyślnie! Od doliny Tacht-e-Czal ciągnie zimny wiatr. Schodzimy w stronę przełęczy między Szadeh Kuh i Tacht-e-Sulejman. Idę pierwszy, wyszukując drogę, ale taką, aby iść po niej z minimalnym nakładem sił. Przed nami sterczy kopuła szczytu Tacht-e-Sulejman, zasłana piargami. Jestem po jego południowej stronie i nie ma tu śniegu. Został wytopiony przez słońce. Wyprzedziłem nieco grupę i się im schowałem, za załomem skalnym. Tacht-e-Czal dmucha coraz zimniejszym wiatrem. Po drugiej stronie doliny widzę grań szczytu Haft Chan(4528 m). Haft - znaczy siedmiowierzchołkowy. Faktycznie jest to długa grań z mnóstwem wierzchołków. Kłębią się teraz na nim chmury, odsłaniając co chwila pola śnieżne, spadające spod jego grani w stronę lodowca Tacht-e-Czal. Siedzimy już wszyscy za załomem. W zeszłym roku Warszawiacy robili filar na Haft Chana - mówię do Janusza. Widzisz taką długą grańkę, kończącą się uskokiem. To jest ten filar. Pod nim jest śnieżna przełączka - wtrącam. Tak. Maszerujemy dalej. Ryśka zadaje mi tak dobrze znane pytanie - daleko jeszcze? Niedaleko. Jeszcze, ze dwieście metrów w górę. Zaczyna narzekać - dlaczego Pan Bóg ją skarał tym podejściem. Po co ona się tak męczy. Wywołuje to oczywiście gwałtowną reakcję z mojej strony. Kłócimy się. Moja pani nie słynęła z dużej odporności nerwowej. Obrzydliwy piarg. Ostre, osypujące się na dół kamienie. Bardzo niszczą buty. Trzeba uważać, aby nie zwichnąć nogi. Nie mamy niestety lekarza. Każdy wybiera sobie drogę, jak mu najwygodniej, byle tylko wyjść na wierzchołek. Nareszcie szczyt. Cztery tysiące sześćset pięćdziesiąt metrów. Tylko Alam Kuh jest od nas wyższa. To już jest coś. Nawet dziewczyny poweselały. Wprawdzie trochę kontrowersji wywołuje duży, pokryty śniegiem szczyt na północnym zachodzie. Janusz twierdzi, że jest wyższy od Tacht-e-Sulejman. Mnie się wydaje, że nie. Nad doliną Sarczal wiszą mgły. Wiszą tak, odkiedy w tych górach jesteśmy. Kilka pamiątkowych zdjęć i schodzimy. Po zejściu na przełęcz proponuję, aby nie iść górą przez Szadeh Kuh, tylko przetrawersować w stronę przełęczy między Szadeh Kuh i Mian Sehczal, za którą są nasze namioty. Dziewczyny są bardzo zmęczone. Wiatr od Tacht-e-Czal jest coraz bardziej lodowaty. Na trawersie będziemy po stronie doliny Sarczal i się go pozbędziemy. Zjeżdżam kawałek polem śnieżnym w dół, przy pomocy czekana. Za mną jedzie Jacek, który nie mając tego narzędzia, to jednak radzi sobie doskonale. Potem jedzie Janusz. Zostały dziewczyny. Można po tym polu ostrożnie zejść, wbijając pięty, albo delikatnie zjechać, bardzo wolno, z przystankami, stojąc na butach. Czekan w pogotowiu. Śnieg jest miękki i buty się w nim zapadają. A stok nie za bardzo stromy. Odważniejsza jest Elżbieta. Jedzie, ale źle. Nie siadaj - krzyczy do niej Janusz! No i stało się! Elżbieta zaczęła się zsuwać na pupie. Chwycił ją Janusz i jadą teraz oboje coraz szybciej w dół, w stronę lodowca Sarczal. Stok niżej robi się bardziej stromy, a w dodatku, w dole na śniegu leżą kamienie, spadłe z okolicznych ścian. Jeżeli wpadną, na któryś z tych kamieni, to może być bardzo źle. Myśli przebiegają mi błyskawicznie przez głowę. Ustawiam się na torze ich jazdy i wbijam w śnieg czekan po samą głowicę. Szarpnęło mną potężnie, ale stoimy wszyscy. Nie koniec na tym. Za chwilę wyczyn Elżbiety kopiuje Ryśka krzycząc – Gienek! Ta sama operacja i trzymając wystraszoną żonę, trawersujemy razem krok, za krokiem w stronę pobliskich skałek. Nad nami północna ściana Szadeh Kuh. Ściana to jest zbyt poważnie powiedziane. Po prostu mała ścianka i cała masa luźnych bloków. Ktoś z naszych dzielnych, krajowych alpinistów robił tu nową drogę. Jak się czyta opis takiej drogi w Taterniku i człowiek widzi rysunek takiej ściany, to wydaje się, że to jest osiągnięcie. Konfrontując je z rzeczywistością, czuję się być nabitym w butelkę. Broń Boże! Nie ze wszystkimi opisami tak jest. Przykładem jest tu, na pewno, północna ściana Alam Kuh. Gdzie trudno, przy pomocy opisu, czy nawet ze zdjęcia, oddać piękno i trudności wspinaczkowe na tej ścianie. Potężny mur skalny, o wysokości prawie sześćset metrów i szerokości rzędu kilometra. Poprowadzono na niej kilka ekstremalnie trudnych dróg. Krótki ukośny trawers w górę i jesteśmy na przełęczy. Teraz niewielki zjazd w dół i będziemy na podeście. Elżbieta z Ryśką zrażone do zjazdów, schodzą ostrożnie w dół, przy pomocy czekanów. Z dołu doliny podchodzi duża grupa wspinaczy. Widocznie dobrzy znajomi naszych sąsiadów z podestu. Przywitane jest radosne i krzykliwe. Z pewnością tu muszą się wszyscy znać. U nas w Morskim Oku też wszyscy się prawie znają. Alpinizm w Iranie uprawia się, przede wszystkim, pod Alam Kuh. I wspinacze grupują się prawie wyłącznie w Teheranie. Przybyła grupa, aby rozbić namioty, musi usunąć resztki konstrukcji schronu. Robią to bardzo energicznie, pomagając sobie okrzykami: raz, dwa, trzy. Nawet nasz biedny „podciąg”(lina) bierze udział w tej operacji. Któryś z nich zaczepia mnie i twierdzi, że zjedli nasze konserwy. Zostawione w schronie Sarczal na Demawend. Ładna historia! Może jednak wszystkich nie zjedli. Układamy się do snu. Kto spał w niskiej temperaturze w śpiworze, to zna na pewno metodę samo ogrzewania się. Wydychane powietrze kieruje się z powrotem do śpiwora. Zaprzysięgłego zwolennika spania, przy otwartym oknie, ta metoda na pewno oburzyłaby. Ale cel uświęca środki. Śpiwór jest nędzny. Tu jednak tej metody nie da się stosować. Powietrze pobrane przy wdechu, z wnętrza śpiwora, ma nieco mniej tlenu. Co przy wyraźnym jego braku, na tej wysokości, wywołuje prawie natychmiastowy ból głowy, wynikający z niedotlenienia mózgu. Na tych, prawie naukowych eksperymentach, spędzam ostatnie chwile przed snem. Zdjęcia: 1. Powtarzam ten widok. Teraz opis drogi na Tacht-e-Solejman. Na zdjęciu jest jej wschodnia strona. Idziemy tak ,jak wczoraj z Jackiem na przełęcz pod Szadeh Kuh. A z stąd na ten szczyt. Potem obejście szczytu trawersem od północy w stronę przełęczy, między Szadeh Kuh a Tacht-e-Solejman. Z przełęczy podejście w górę śnieżnym żlebem i przewinięcie się na południową stronę Tacht-e-Solejman. Ta strona była bez śniegu, wytopionego przez słońce. Klucząc, wśród bloków skalnych i po piargu, wyszliśmy na szczyt. 2. Kopuła szczytowa Tacht-e-Solejman. 3. Śnieżny żleb w czasie podejścia. Jacek i Rysia. W tle widać skały Alam Kuh i grań od tego szczytu w stronę szczytu Szachak(jeden z tych „ząbków”). 4. Na szczycie Tacht-e-Solejman. W tle Alam Kuh. 5. Panorama Haft Chan(4529 m). Z drogi na Tacht-e-Solejman. Siedmio wierzchołkowa ,długa grań. W lewo od dużego kotła śnieżnego(po lewej) grań biegła w stronę Alam Kuh. 6. Ciąg dalszy w prawo grani Haft Chan`a. Na dole lodowiec i dolina Tacht-e-Czal. Widok jest piękny, alpejski. Piękny firn. Sto km, w lini prostej na południe, jest teraz czterdzieści stopni. Wrócimy tam za kilka dni.1 punkt
-
Ja pamiętam zimy kiedy można było do strażnicy w Kamienicy dochać na nartach ale to było daaawno temu. Zjeżdżaliście może "saharą" w ostatnim czasie ? Czy to jest jeszcze możliwe ?1 punkt
-
takie newsy z St. Moritz... https://tvn24.pl/swiat/koronawirus-mutacja-w-szwajcarii-zakazenia-w-luksusowych-hotelach-w-sankt-moritz-4942896?fbclid=IwAR2ZZKzwHoCrWvugr8TeBZFqQukQzj3Nx7vrynrB6nKMzTcbcXsJb9R6chM1 punkt
-
1 punkt
-
Musiałeś zrezygnować z teleporad i zająć się bezpośrednio pacjentami?1 punkt
-
1 punkt
-
Muszę być dobrej myśli, w przeciwnym wypadku zwariuję. Niezależnie jak będzie muszę gdzieś wyjechać (nawet nie na narty) i wyłączyć telefon, ale to już zbyt odbiega od treści wątku.1 punkt
-
Pomijając sporną moc prawną aktualnych urzędowych zakazów i ich uzasadnienie, to Twój wpis jest po prostu manipulacją i biciem piany - nie ma zakazu rekreacji, nie ma zakazu uprawiania sportu - nikt nikomu nie zakazuje biegać - jak piszesz, biegać na nartach, skiturów, morsowania czy zażywać inaczej ruchu na powietrzu. A już porównanie do obozu koncentracyjnego - brak słów. Nawet figury retoryczne mają swoje granice. Mijasz się również z rzeczywistością - bo mnóstwo ludzi jest aktywnych fizycznie pomimo pandemii. Wyjdź z domu po pracy i się przekonaj, zamiast ciągle jęczeć.1 punkt
-
Mój głos wołającego na puszczy (w tekście też wątek narciarski): poniedziałek, 18 stycznia 2021 Sport to zdrowie? Nie dla naszych kochanych władz. Czy naprawdę bez ruchu będziemy zdrowsi? Stadiony są dostępne tylko dla zrzeszonych sportowców Sport to zdrowie? Co na to mówią podręczniki: "Powszechnie przyjęło się powiedzenie, że sport to zdrowie. Jednak podejmowanie wszelkiego rodzaju aktywności fizycznej daje nam o wiele więcej korzyści. Sport wpływa nie tylko na poprawę naszego zdrowia i kondycji, ale też pozytywnie oddziałuje na nasz nastrój. Ludzie, którzy choć trochę się ruszają, mają więcej energii, lepszy humor, samopoczucie oraz samoocenę. Jedną z podstawowych korzyści, jaką daje nam sport, jest mniejsze prawdopodobieństwo zapadnięcia na wiele chorób. Aktywność fizyczna: powoduje obniżenie poziomu cukru we krwi, reguluje przemianę materii, obniża ryzyko powstawania zaburzeń sercowo-naczyniowych, obniża ciśnienie krwi, zapobiega osteoporozie, wzmacnia system immunologiczny." Link: Sport to zdrowie - korzyści wynikające z aktywności fizycznej (poradnikprzedsiebiorcy.pl) Tymczasem nasze obostrzenia pandemiczne idą w zupełnie innym kierunku: dystans, maski, izolacja, zakaz uprawiania sportu! Szczególnie absurdalny jest ten ostatni punkt, wprost nienazwany, ale za to skutecznie egzekwowany: zamknięte są baseny, siłownie, stadiony, boiska, ośrodki narciarskie. Katowicka straż miejska ostatnio nawet posunęła się do ścigania dzieci korzystających z wyjątkowej zimy i jeżdżących na sankach. Dziś treningi i tak byłyby trudne, ale nie niemożliwe W związku z obostrzeniami nawet nasz miejski stadion lekkoatletyczny wraz z pobliskim boiskiem są zamknięte, można tam tylko biegać lub grać, jeśli jest się członkiem związku sportowego. Zwykła rekreacja jest zakazana, co dotknęło nawet niezwykle aktywnego na tym polu wiceprezydenta miasta. Tylko czy to ma sens? Moim zdaniem nie. PRIMO! Biegają, grają w piłkę bądź pływają zasadniczo osoby w dobrej kondycji fizycznej. Nie są to z pewnością osoby najbardziej zagrożone skutkami choroby, przed którą się bronimy. Więcej, wg wszelkich badań takie osoby praktycznie nie zarażają innych. Bramy MOSiR-u zamknięto nawet przed wiceprezydentem miasta, który uwielbia bieganie. Ale: nie wolno! SECUNDO! Czytałem o tym, że w Wlk. Brytanii już rozpoczęła się dyskusja na temat granic wolności, które jesteśmy w stanie poświęcić dla bezpieczeństwa naszego zdrowia. Nigdy wcześniej ludzkość nie ograniczyła tak swojej aktywności, nawet wobec większych zagrożeń i groźniejszych chorób. Przypomnę, że mecze piłkarskie odbywały się w czasie wojny światowej, a znane są nawet przypadki organizacji spotkań w obozach. (...) Więcej: https://ekonomiaplussport.blogspot.com/2021/01/sport-to-zdrowie-nie-dla-naszych.html1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Kilka zdjęć na podparcie powyższego w Jungfrau. Mieliśmy jeden dzień słońca, jeden dzień jeszcze dobrej widoczności. I to były dwa dni jeżdżenia po twardych trasach. Kolejne trzy dni to ciągły opad, słaba widoczność, puch i miękko na trasach. Jeeb - oficjalne podziękowania dla Ciebie za cenne wskazówki 🙂 Szkoda że to już koniec. Murren1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







