Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. tresor

    tresor

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      674


  3. Arciwald

    Arciwald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      34


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.01.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wybrałem chyba dobry moment na swój debiut w SON/COS, bo już od kilku dni nikt nie wrzucił swojej relacji:). Ostatni raz w Szczyrku byłem 11 lat temu:). Trochę się od tej pory zmieniło, więc niemal wszystko co zastałem było dla mnie nowością. Najważniejszy wniosek jest taki, że podobało mi się bardzo. Trasy są rewelacyjne, infrastruktura świetna. Jechałem tam dzisiaj z nastawieniem, że może być średnio, bo zima bardziej przypomina wiosnę, a Szczyrk w wysokich górach nie leży. Tymczasem mimo widocznych problemów ze stanem tras, wyjeździłem się naprawdę dobrze i postaram się wrócić tam w marcu. O ile oczywiście będzie jeszcze po czym jeździć. Stawiłem się na parkingu pod gondolą o 8:10, parking zapełniony wówczas w ponad połowie. Po 20 minutach był już niemal pełny. W nocy był lekki mróz, więc trasy początkowo twarde, co oczywiste w miarę upływu dnia było coraz bardziej miękko ale moim zdaniem bez tragedii. Co najbardziej rzuca się w oczy, to oczywiście kłopoty ze śniegiem w zasadzie na wszystkich trasach. Niemal wszędzie są mniejsze lub większe przetarcia, w wielu miejscach slalom między minerałami. Całkiem sporo wychodzi ich na trasie nr 3 czyli przy gondoli, na hali Skrzyczeńskiej oraz poniżej połączenia tras z Wierchu Pośredniego. Mimo to, moim zdaniem nie psuje to bardzo jazdy, szczególnie w taki dzień jak dzisiaj. Tłok na trasach nie był zbyt duży, kolejki do kolejek małe. Niebieska na Pośredni na bieżąco, żółta na halę maks około 10 minut, kanapa na Kopę 5-7 minut, gondola na bieżąco. Wiadomo, od jutra już tak różowo nie będzie. Przemieszczałem się do 11:30 między Halą a Wierchem Pośrednim. Zaliczyłem też jeden przejazd trasą pod gondolą. Mam wrażenie, że w końcowym odcinku po wczorajszej jeździe wieczornej nie ruszano tej trasy ratrakiem, bo wyglądała słabo już o 8:30. Jeżeli w najbliższych dniach będzie kontynuowana jazda wieczorna, to pewnie da się przy tej ilości śniegu sensownie pojeździć maksymalnie godzinę. Potem szybki lunch w kultowym na tym forum Rudym Kocie(świetna kiełbasa:)). Właściciel Rudego chyba powinien odpalić jakiś procent niektórym forumowiczom za skuteczną promocję miejsca;). Po 12 przeniosłem się na COS i tam też było dobrze, choć trasy są otwarte chyba już tylko do górnej kanapy. Czarna 23 w przyzwoitym stanie, dało się tam dobrze pojeździć. Bardzo spodobała mi się niebieska 21 przez las, choć tam przetarcia miejscami są już całkiem mocne. Kanapa na COS na bieżąco. Zmęczyłem się nieco biegową trasą 3a przy powrocie na SON:). Przy ciężkim śniegu jazdy nie ma tam niemal żadnej:). Dzień zakończyłem przejazdem z Małego Skrzycznego pod gondolę i o 14:30 powrót do domu. To był bardzo udany dzień, a wszystkim narzekaczom na TMR mówię stanowcze nie:). Przynajmniej w taki dzień jak dziś, gdzie ludzi jest stosunkowo mało, kolejki niewielkie, pogoda udana, a przejazd samochodem odbywa się bez żadnych korków. Zastanawiam się jednak jak zarządzający poradzą sobie z feryjnym najazdem. Przy tej minimalnej ilości śniegu i kiepskich prognozach przyszły tydzień może być naprawdę słaby. Jak widać, bez sztucznego śniegu nie ma szans żeby trasa nr 11 została uruchomiona. Można narzekać, że trasa ze Zbójnickiej Kopy to bardziej trasa biegowa niż zjazdowa ale widoki są tam najlepsze:) Na trasie z MS jest momentami naprawdę kiepsko. Niebieska 21 na COS. Obstawiam że w przyszłym tygodniu już się na niej nie da jeździć. A tutaj optymistycznie, bez przetarć i kamieni. No może z niewielkimi:)
    13 punktów
  2. Witam W końcu i Ja znalazłem chwile czasu aby opisać swój pobyt w Szczyrku. To mój 3 sezon pod rząd, ale wcześniej nie opisywałem swojego pobytu. Jako bazę noclegowa wybraliśmy wraz ze znajomymi Gościniec Salmopolski, ponieważ moim zdaniem to jedyne miejsce gdzie można dobrze zjeść w Szczyrku. Niezwykła zaletą było bliskie położenie, zaledwie 1 km do Soliska, a wiec brak potrzeby ruszania samochodu przez cały wyjazd. 03.01 ruszyliśmy na pierwsze szusowanie. Pogoda była przepiękna ( nigdy wcześniej nie zaznałem jazdy w słońcu). O 8.30 stałem już pod bramkami do krzesła na hale Skrzyczeńską, kolejek oczywiście brak, dopiero koło 9.30 zaczęło robić się ciaśniej. Do 9.30 jazda 4 ( w sumie moja ulubiona) była super. Po zwiększeniu kolejek ( 5-10 minut ) przerzuciłem się na Wiech Pośredni. Oczywiście zahaczyłem o rudego kota, gdzie oprócz dobrej kiełbasy jest także dobra kaszanka. Koło 12 przerzutka na COS i objeżdżanie czarnej 23 do zamknięcia czyli do 15.00. Po powrocie na SON udało mi się zjechać jeszcze 3-4 razy czwórka i raz podkusiło mnie na 3, gdzie była tragedia. Pełno minerałów, muldy. Drugiego dnia 04.01 w nocy kompletna zmiana pogody. Wiatr i deszcz ze śniegiem, dopiero koło 12 zaczęła stabilizować się pogoda. Scenariusz zjazdowy jak z dnia poprzedniego. Z soboty na niedziele w nocy spadło sporo śniegu. Niedziela już była o wiele gorsza, kolejki długie, dużo świeżego, nieubitego śniegu, ogólnie ciężkie warunki. Gdy wracaliśmy do Gościńca korek był podobno od przełęczy Salmopolskiej aż po Buczkowice. Poniedziałek 6.01 myślałem ze będzie podobny jak niedziela, ale kolejki do krzesła na hale Skrzyczeńską były max 5-10 minut. Ostatni dzień najlepszy, wyszło słońce, objechana 4, 7, 8, 10 oraz 23 na COS. Podsumowując wyjazd naprawdę udany. Karnet podrożał w stosunku do zeszłych sezonów, ale i tak było warto. Jedynie czego żałowałem, to to, że nie dane mi było przejechać się, tak jak w zeszłym sezonie, po Bieńkuli oraz dolnych odcinkach tras na COS. Oczywiście oprócz wyżej wymienionych tras jeździliśmy także 21, oraz 2 z Małego Skrzycznego no i oczywiście trasą ze 3a, 3b 3c. P.S byłem w Kuflonce... po rundzie wokół stolików wyszedłem i to był Mój pierwszy i ostatni raz.
    10 punktów
  3. Jutro podróż, ruszamy! Cel SkiAmade...a tam? W siedem dni, siedem ośrodków - jakie? Wstępny plan jest taki: Alpendorf do Flachau, Schladming - wszystko w zasięgu wyciągów, Bad Hofgastein + Bad Gastein, SportGastein, Zauchensee + Gindlalm, Obertauern i Lodowiec Dachstein. Jak będzie finalnie? Zobaczymy - to nie jest sztywny plan. Bazę mamy w Niederuntersberg przy Alpendorf. Wpisy z poszczególnych, naszych dni i stacji narciarskich będę zamieszczał na blogu (oby Internet był ok na kwaterce). Jutro dam znać jak wyglądała droga i pogoda. Ktoś będzie się kręcił w okolicy? Pozdrawiam marboru
    8 punktów
  4. O ile początek sezonu w listopadzie (Soelden i Gurgle) był rewelacyjny pod względem ilości śniegu, grudzień w Ischgl już wymagał pewnej determinacji (zamieściłem foty ślizgów) ale dał mimo wszystko radę, to styczeń to już ostra podłamka. Lampa, brak opadów od miesiąca i bardzo silne wiatry spowodowały, że jazda obok wymaga już ostrej determinacji. Gdyby chociaż było cieplej, tymczasem słońce tylko trochę podtapia śnieg co nie ułatwia jazdy a za to owocuje szrenią jak tylko słońce obniża pozycję. Nie mniej ponieważ po maksimum dwóch zjazdach sztruksowymi traktami chce mi się spać to stoczyłem bój z tym warunem. Parę fotek z drugiego, trzeciego i czwartego dnia. Pierwszy to był w Hochstein i tam udzielałem się towarzysko na co by nie powiedzieć genialnej (jednej z najlepszych jakie znam) tras obok orczyka na górze. Zrobiłem tam jeszcze mały spacer do schroniska. Drugi dzień to było Sillian. Od lat marzy mi się tam zjazd z Thurnlaten do Innervillgraten (powrót około 7 km - skibusem). Ponieważ jednak na dole było słabe wyśnieżenie to przestraszyłem się, że będzie zbyt dużo z buta. Później trochę żałowałem tej decyzji. Został więc obszar przy 5a. Jest tego więcej niż się wydaje bo są tam urokliwe wąwozy, zamknięte kociołki i nieźle eksponowana grań z której aż wprost "ściąga" w stromą dolinę zrobioną przez wodę. Trzeci dzień był w Kals-Matrei To zdecydowanie większy ośrodek Ost Tirolu z nie najgorszym potencjałem off piste. Interesowało mnie szczególnie nowa kanapa. A tak dokładnie jak zmieniło ona układ sił na off piste. O dziwo koszmarny wiatr, który wiał dzień wcześniej nie zwalcował całkiem śniegu. Zacząłem w Kals na Blauspitze wychodząc z założenia (słusznego), że tam się najprędzej skiepści i trzeba to wykorzystać póki się da. Poza tym to bardzo mały spłachetek do jazdy. Na szczęście konkurencji było mało i ograniczała się do jednorazowych obecności. Jeździ się tam na lewo (orograficznie) wzdłuż górnej kanapy. Teren jest bardzo ciekawy bo jest tam bardzo strome zbocze. Można to wykorzystać łącząc trawersy z zjazdami w linii stoku. Śnieg był spoko bo równy. Gips, nawiania, beton i trochę miękkiego. Czyli ciekawie. Teraz była pora odwiedzić drugi punkt - czyli nową kanapę w Kals. Oczywiście już wcześniej się jej przyjrzałem i miałem pomysła. z daleka górka wygląda obiecująco. Ale, przy bliższym poznaniu zyskuje! Jest zdecydowanie bardziej stromo jak to wygląda na zdjęciach. Pieńki powodują, że nie będzie się nudziło. I na dłuższą chwilę tu zostaję. O dziwo jest całkiem miękko. Niestety zjazd jest dość krótki (bo dolnej części nie ma szans zrobić) i trzeba kawał dojechać do stacji wyciągu więc tej jazdy nie ma tyle ile bym chciał. Na końcu trochę obniża się temperatura i ścina grę i jest przekładaniec szreń - mieciutkie depozyty. Co powoduje, że nawet spocić się można (z wrażenia). Ale dzień na + CDN Pozdro Wiesiek
    7 punktów
  5. Czwarty dzień był w St Jakob in D. Idealnie wygładzone trasy, zero ale totalnie zero ludzi. Lampa. Słowem raj. Tylko dlaczego mi się nie chce jeździć - zaliczyłem dwa kursy i spać mi się zachciało. Jadę więc na orczyk na górze i wyjeżdżam obok. No nie ma lekko, zastrugi jak byki, jakieś szrenie ale kawałek dalej jakby równiej. No trudno trzeba zacząć jeździć. Teren znam dobrze. Na początku jest to szereg stromych jarów gdzie trzeba ocenić zagrożenie lawinowe. A dalej spokojna jazda wzdłuż potoku. Jakieś domki z letnim schronem a jeszcze kawałek dalej restauracja blisko trasy na dół. Wpierw wizualizacja terenu z Google earth Można to jeździć z orczyka trawersując górę. I zaliczając najbardziej strome linie. Zaznaczyłem to na czerwono. Tym razem z tego rezygnuję (czas ale przede wszystkim nie podoba mi się zdegradowany stok). No i jestem sam więc lokalizator ewentualnie skróci poszukiwania moich zwłok. Po górnym płaskim odcinku gdzie wiatr zrobił masakrę jest całkiem przyjemny kawałek gdzie śniegi są dalej trudne ale nawet jest równo. Liczę, że niżej będzie lepiej. Ale nic z tego tam zastrugi robią się absurdalne a do tego pokrywa jest strasznie słaba. Kijek z 10 cm talerzykiem wpada głęboko bez oporu. Gdy na ostatnim zjeździe mówię sobie, że pojadę to dynamicznie i zdecydowanie, po dwudziestu metrów łapię jakąś zastrugę i kończy się to koziołkowaniem po stoku. Na szczęście śnieg jest tak słaby, że nawet się zbytnio nie potłukłem. Na dole przy potoku jest już absolutnie twardo i byłoby to OK ale tam też są nawiania i zastrugi. A ponieważ to jest w cieniu to trochę słabo to widać i telepie okrutnie. Ale o ile aspekt narciarski jest... interesujący (inaczej) to pięknościowo jest rewelacyjnie. Kontempluje sobie widoki, rozkoszuje się samotnym byciem. Tutaj ten przyjemniejszy kawałek na górze Pozdro Wiesiek
    7 punktów
  6. Zestaw przetestowany. Ogólne wrażenie mam takie, że kupiłem dobre części do 2 różnych kompletów. Zgodnie z waszą koncepcją zestawu na wędrówki oraz drugiego do free. Narty Volkl Kanjo 168cm oraz wiązania Fritschi Xenic to zdecydowanie bardziej komplet do jazdy. Buty Fischer Travers Ts to natomiast idealny wybór na długie wędrówki. Foki Colltex PDG (Race, 100% mohair) sprawdzą się chyba w obu przypadkach. Narty: Jeśli chodzi o podejście, to nie mam większych zastrzeżeń. Trochę za szerokie i za długie, ale bez tragedii. Wagę (3kg/para) nieco się czuje, ale da się podchodzić w szybkim tempie. Trzymają dobrze, można cisnąć po lodowych grudach jak i po miękkim. Są sztywne i solidne, stabilność jest bardzo dobra, zupełnie jednak nie jadą na krawędzi. Przynajmniej w dziadowskich warunkach w Szczyrku. Muszę jeszcze prze-ostrzyć narty. (nie były ruszane od nowości) i dobrze by było przetestować z solidniejszymi butami. Jednak zjazdowo zapowiadają się dobrze na freeride i kijowo na trasy. Wiązania: Zjazdowo, nie mam zastrzeżeń. Trzymają bardzo dobrze, nic się nie rusza i nie telepie. Przy 70km/h po lodowych grudach się nie wypinają (ustawiony DIN - waga/10). Na podejściu podobnie, Wszystko działa sprawnie, nie umiem jednak obsługiwać kijkiem podpórki. Przepinki to słaby punkt tego wiązania. Obrót piętki (przy założonym ski stoperze) wymaga dużej siły. Ja muszę do tego wypiąć narty. Przy zmianie na podejście, niemożliwe okazuje się zablokowanie przodu, z uwagi na niewidoczne zalodzenie lub jakiś inny problem. Na szczęście pomaga solidne tupnięcie, na niezablokowanym wiązaniu. Dużym plusem, jest natomiast wpinanie pinów, które jest wyjątkowo łatwe, nawet dla osoby niewprawionej. Buty Do podchodzenia bardzo wygodne. Brak oporów, olbrzymi zakres ruchu, z którego nawet częściowo nie korzystałem. (Podchodziłem z zapiętą górną klamrą). Dobre jest też czucie podłoża, bardziej jak w butach górskich, niż narciarskich. Przełączenie ski-walk, działa wygodnie i szybko. Podobnie regulacja BOA. Nieco gorzej z rzepem, trudno go dobrze wyregulować, ale to specyfika każdego tego typu rzepa. Termika buta jest dobra. Nie było co prawda zbyt zimno, ale przy temperaturze -1 i lekkim stroju, stopy w ogóle mi nie marzły, nawet w czasie przerw. W zjeździe jest słabo. To negatywne zaskoczenie. Nie spodziewałem się cudów, ale używane narty, wydają się zbyt solidne do tych butów. Oczywiście można zjechać po wszystkim, ale bez finezji. Na miękkie warunki taki but będzie wystarczający, na twardym już będzie nas ograniczał. Dla mnie zbyt mały jest też kąt pochylenia cholewki. Można natomiast normalnie oprzeć się na językach, co zresztą cały czas stosowałem, próbując wymusić nieco większe ich pochylenie do przodu. Z butami, wystąpił też problem z dopasowaniem. Nie wiem, czy nie mają one zbyt dużej jak dla mnie objętości. W bardzo cienkiej skarpecie, noga może nie latała, ale nie była idealnie zablokowana. Wpływało to negatywnie na zjazd i spowodowało niewielkie obtarcie na podejściu. Mam jeszcze opcję dołożenia spoilera i dodatkowej wkładki oraz mocniejszego dopinania rzepa do zjazdu. (nie zmieniałem względem podejścia). Jak wszystko dopasuję, to dam znać czy jest różnica. Foki Są dość lekkie (ok. 380g/para z zaczepami, przycięte do narty), jednak poślizg mnie rozczarował. Z czasem powinien się poprawić, ale nówki mają dość spore opory. Zaczepy (system ze sztywną ramką i lisim ogonem), działały prawidłowo, ale chyba wolę starą wersję z gumką z przodu. Klej, przy 3 przepinkach dał radę. W jednym miejscu z tyłu, foka się minimalnie odklejała. Na czas zjazdu, kleiłem foki do siebie.
    4 punkty
  7. Dobrej podróży i udanych narciarskich łowów na safari! 😊 Sportgastein moglibyście połączyć z Dorfgastein-Großarl - jest po drodze i przy dobrej, zimowej pogodzie byłaby to też ciekawa opcja, bo Fulseck i Kreuzkogel to bardzo widokowe górki. Fotki wprawdzie z innej pory roku, ale mnie się tam bardzo podobało 😀.
    4 punkty
  8. Dzień piąty - Reiteralm Wyróżniam dwa typy narciarzy: Optymiści szukają stale nowych miejsc, licząc, że gdzieś tam będzie jeszcze lepiej. Pesymiści obawiają się zmiany miejsca, bo tam może nie być tak fajnie. Dziś do ostatniej chwili walczyli w nas pesymista z optymistą. Na szli była kiepska prognoza pogody na piątek i obawa że na Planai będzie więcej ludzi i nie da się tak fajnie pojeździć. Zwyciężył pesymista. W poprzednie dni z 1 był wydzielony pas z ustawionymi dwoma gigantami dla trenujących. Nie miało to większego wpływu na korzystanie z tej trasy. Dziś z gondoli zobaczyliśmy środkiem reszty trasy ustawiony Super Gigant. Przypuszczając, że trasa będzie zamknięta (nawet jeśli jeszcze nie była), cały ranek spędziliśmy na 5. Na posiłek udaliśmy się do tej samej knajpy kiedy już nie miałem sił dociskać nart w skręcie i zaczynałem się wozić. Na tym płaskim odcinku ze zdjęcia spod knajpy, tym razem minęliśmy ratowników przy pracy. Po paru minutach przez to samo okno co na zdjęciu oglądaliśmy jak śmigło zabiera pechowca. To był pierwszy widziany przez nas wypadek podczas tego wyjazdu. Tak się zastanawiam czy ten gość w knajpie śmieje się ze nie (że wysiadłem), czy ubolewa na tym zabranym? Po posiłku wróciliśmy na 1 gdzie po SG pozostał tylko niebieski śnieg. Na trasie giganta trenował samotnie jeden zawodnik (najwyraźniej z wyższej półki) - zjazd (warto było popatrzeć), skuterem w górę i na dół. Dzień zakończyliśmy znów na szczycie przy dźwiękach zaczynającego się "party time" (tym razem jeszcze nie zaczęto tańców). Ciekawe czy imprezowicze wracają tędy? Na koniec widok na wschodnią część doliny - kierunek Schladming.
    4 punkty
  9. Oj bardzo długi wyszedł mi ten odcinek:). Nie wiem czy wytrzymacie ze mną przez ponad 40 min przed monitorem, ale.. Nie mogłem się powstrzymać przed zmieszczeniem większej niż zwykle ilości przepięknych widoków z tras. A i sam ośrodek jest największy z dotychczas odwiedzonych. Do tego dołożyłem konkurs i krótką wycieczkę po moim "pokoiku" w hotelu. 11 grudnia 2019 roku trafiłem do największego ośrodka narciarskiego położonego w Dolinie Pustertal Kronplatz / Plan de Corones, który czeka na nas narciarzy z doskonale przygotowanym 119 km tras. Dojedziecie tutaj samochodem, ale także pociągiem, o czym opowiadam w filmie.
    3 punkty
  10. Zastanów się jeszcze nad Hochkonig. Według mnie warto
    3 punkty
  11. Fajna miejscówka Aaaa,najmniejszy lodowiec Austri narciarsko to wiesz,ale warto zobaczyć jak nie byliście nowe miejsce Tym bardziej że lubicie zwiedzać Mnie się podobał ten wysokogórski klimat Udanego pobytu 😉
    3 punkty
  12. Dzisiaj od 9.30 4 godzinki na BSA. W nocy nie było przymrozków więc stok od rana średniomiękki. Na początek nauka jazdy slalomu przed jutrzejszym zawodami. Następnie od 11 jazda na niebieskiej i czerwonej trasie. Po 12 już miękko i trasy z odsypami. Jedyną która się trzyma to czarna. Więc do końca jeżdżę tylko po niej z kolegą z pracy który jest jednocześnie instruktorem i koryguje moje błędy w jeździe. Ludzi mało. Kolejki do kanapy praktycznie brak. Miło i pożytecznie spędzone 4 godzinki.
    3 punkty
  13. Wczorajszy wieczór spędziłem w Koninkach. Śnieg zmrożony. Na trasie kolei krzesełkowej zamontowano lampy, i dodaje to takiego efektu jak na filmie poniżej. W poprzednich latach przejazd był w całkowitej ciemności po zmroku. VID_20200108_193548.mp4
    3 punkty
  14. Lodowiec Dachstein sam w sobie to nic specjalnego ale zjazd do Krippenstein (do zrobienia na zwykłych nartach i po ratrakowanej trasie) dla wielu będzie niezwykłą przygodą. Dla odmiany zjazd do Ramsau to już pierwsza klasa off piste. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  15. Polecam na lodowcu wskoczyć do THE DACHSTEIN ICE PALACE. Plan macie ambitny. Normalni ludzie robią to w 3 tygodnie 🤪. Miłego nartowania.
    2 punkty
  16. Szalony Tata tu mam coś dla Ciebie.
    2 punkty
  17. Jako geolog zapewniam Cię, że nie ma żadnego wpływu. Generalnie klimat odnosimy do atmosfery, a dryf kontynentów do litosfery; nie ma w atmosferze takiej energii, która mogła by jakkolwiek modyfikować masy skalne i ich ruch poprzez np. uskokowanie. Jedynym znanym mi miejscem gdzie klimat modyfikuje coś więcej niż morfologię terenu jest Wenus. Planeta ta bywa okresowo przegrzewana tak mocno, że termicznie rozszerza skały, co skutkuje powstaniem niewielkiej skali struktur "kolizyjnych" (uskoki odwrócone, być może niewielkie nasunięcia). Tyle że na Wenus zdaje się, że nie ma niczego w rodzaju dryfu kontynentów (łatwiej obserwować takie procesy na tektonicznie pasywnym obiekcie), a temperatur tam panujących nie da się w żadnym wypadku porównać do ziemskich. Natomiast bez żadnych wątpliwości można stwierdzić sytuację odwrotną, czyli że ruchy płyt tektonicznych mogą zmieniać klimat pewnych obszarów. Dzieje się tak poprzez: 1) otwieranie i zamykanie dróg morskich (konfiguracja prądów oceanicznych; np. dla współczesnej Europy kluczowy jest dostarczający ciepła i wilgoci Prąd Zatokowy, wystarczy spojrzeć na klimat panujący na tych samych szerokościach geograficznych w Ameryce Północnej), 2) tworzenie barier geograficznych (czyli gór blokujących prądy atmosferyczne). Jeśli zaś chodzi o te "polskie Himalaje", to nie jest to takie oczywiste i należy się kilka słów rozwinięcia. Ogólnie bardzo trudno jest precyzyjnie wnioskować na temat morfologii terenu w przeszłości, natomiast mam wrażenie, że narrator trochę przerysował słowa prof. Lewandowskiego i Krzywca. W skrócie: wzdłuż strefy Teysseira-Tornquista faktycznie są zlokalizowane orogeny (kaledoński na Pomorzu i waryscyjski na w Górach Świętokrzyskich i częściowo Lubelszczyźnie). Ten pierwszy jednak powstał zapewne w wyniku skośnej kolizji (zbyt mała energia kolizji, żeby powstałya góry skali Himalajów; analogiem mogą być Pireneje). Ten drugi, którego struktury na powierzchni możemy obserwować w Górach Świętokrzyskich, był faktycznie ogromny, a powstał w wyniku trwającego ~ 100 mln lat procesu zakończonego powstaniem superkontynentu Pangei. I tutaj pojawia się problem - góry są na bieżąco erodowane, my obserwujemy tylko zapis ich najgłębszych części oraz, jeśli mamy szczęście, terenów przyległych. Trudno powiedzieć, czy Góry Świętokrzyskie miały duże kilka kilometrów wysokości - musiałyby być bardzo mocno wypiętrzone, co zapewne wiązałoby się z odsłonięciem skał krystalicznych (np. granitów). Z prowadząca do kilkukilometrowych wypiętrzeń kolizja powinna również doprowadzić do powstania nasunięć (powtórzeń w sekwencjach skalnych). My jednak czegoś takiego nie obserwujemy, co może nie wyklucza, ale mocno podważa hipotezę o "himalajskości" Gór Świętokrzyskich (podobne argumenty dotyczą badań geofizycznych na pozostałych odcinkach linii T-T). Jeśli miałbym typować jakieś miejsce we współczesnej Polsce, które mogło w przeszłości być naprawdę wysokimi górami, to są to Sudety. Jest tam mnogość skał magmowych i metamorficznych oraz mamy mocne dowody, że były one podawane erozji przez ostatnie nawet 300 mln lat. A to by świadczyło o naprawdę dużym wypiętrzeniu, może nawet większym niż w Himalajach. Natomiast faktycznie, struktury wgłębne bywają ogromne w skali, ale musimy pamiętać, że nie były one erodowane. A o takich Tatrach wiemy np., że brakuje im około 3 km nadkładu, co wcale nie znaczy, że był taki moment w historii geologicznej, że miały one 5,5 km wysokości Mam nadzieję, że wybaczycie ten przydługi wpis, ale przy zerwanym ACL z aktywności okołonarciarskich zostało mi chyba tylko pisanie na forum
    2 punkty
  18. Do tego można by podłożyć jakiś psychodeliczny rockowy kawałek.
    2 punkty
  19. Brawo Babcia, brawo Wy! 😊
    2 punkty
  20. Witam, pamiętasz lata w których "opuszczało" się "krzesełko" przed szczytem Skrzycznego?, (mam na myśli trasę czerwoną, zwaną "Kaskada"). Oraz, dawno temu, jadąc wyciągiem zwanym "orczyk", można było dotknąć ręką liny prowadzącej. To był śnieg... Z pozdrowieniami: Wariat jazdy techniką Telemark.
    2 punkty
  21. Od jutra dostępna będzie również czarna trasa Więc na wieczorne jazdy chyba nie ma w Szcyrku lepszej alternatywy Jutro jadę sprawdzić, w tym roku na czarnej trasie jest też nowe oświetlenie
    2 punkty
  22. Miał być dzisiaj COS,ale rano kanapy nie działały. Duża część pojechała na SMR,więc postanowiłem odwiedzić BSA.I tak sobie, czarna trasa jeszcze zamknięta (ale ciągle naśnieżana), dostępna tylko czerwona. Warun dobry,podobnie jak w SMR zdarzają się minerały,ale do ominięcia. Rano na bieżąco od 10 ok 10 min stania.
    2 punkty
  23. Bezpiecznego i bezkorkowego dojazdu. W przypadku Waszych styczniowych wyjazdów narciarskich pogoda będzie słoneczna a stoki prawie puste - i niecharakterystycznych i tym razem będzie.
    1 punkt
  24. Jechałem tamtędy 1.01, w dolinach wtedy nie było za bardzo śniegu a tam ciężkie warunki droga biała góry serpentyny - max 40 km/h przez dobre 20 km. W niedzielę wracałem w stronę Korbielowa, to okoliczny Słowak którego przybraliśmy na stopa, ponieważ na Lućkach zepsuło mu się auto - zdecydowanie odradził tą drogę (wtedy w nocy spadło z 30 cm śniegu) i pojechaliśmy przez Kubin. Czas przejazdu podobny, droga bardziej komfortowa - lepiej jedź sobie przez Rużomberk -> Dolny Kubin -> Namiestów
    1 punkt
  25. I jeszcze wrócę do St Jakob. Postanowiłem przyjrzeć się tym zjazdom co Wam wspominałem, że można by je zrobić i wygląda to czadowo. Na początku tytułem lokalizacji górna i dolna stacja kanapy przy której jeździliśmy off (Mateusz x2 i Vilk) Teraz oddalmy się i popatrzmy na od drogi do której chcielibyśmy dotrzeć. Wyrysowałem cztery możliwe dobrze rokujące warianty. Na prawo mamy zjazd do Kalkstein. Rzut oka na profil. i trochę mało spadu i długi dojazd. Czyli nie koniecznie. Ale pozostała trójeczka wygląda czadowo. Zmieniam trochę punkt obserwacji. Za Miss uznaję środkową kandydatkę. Trzeba by było tylko trochę bliżej jechać grani. Widok na dwie strome doliny może być epicki. Co tam może - na bank jest! Zobaczcie, że Google Earth są do takiego planowania genialne, można wyłapać polany czy przecinki leśne. Oczywiście nie ma gwarancji, że nie znajdą się tam jakieś progi lub inne niespodzianki (zbyt mała dokładność) ale to i tak jest bardzo dużo, tak zapoznać się z terenem. Choć ten często weryfikuje nawet najlepsze wydawałoby się pomysły. Nie rozkminiłem tylko czy ścieżkę z Earth da się jakoś wyeksportować do gpx. Ale znając tak dobrze planowany przebieg zrobienie tego jeszcze raz w Locusie czy czymś innym na podkładzie OSM jest łatwe i wystarczająco dokładne. W statystykach te trzy zjazdy to po około 1200 m vertical i 5 km całkowitej długości. maksymalne nachylenia do 50% (w rzeczywistości lokalnie zawsze jest więcej jak podaje program), średnio 25%. Do tego piękna konfiguracja terenu wprost zachęcająca do tworzenia własnych wariantów. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  26. Jaworzyna Krynicka Od jutra (11.01.2020) będzie czynna czarna trasa nr 5.
    1 punkt
  27. Heh, trochę niespodziewanie ale Gąsienicowa ma ruszyć jutro...
    1 punkt
  28. Jak trafisz na wypadek tuż przeć Tobą to żadna nawigacja Ci nie pomoże.
    1 punkt
  29. Pewnie ruszy po jakiś kolejnych większych opadach śniegu, trasa w przygotowaniu od końca minionego roku. Ostatnio na plusie na górze i padał nawet deszcz.
    1 punkt
  30. Cześć Próbuję nie gdybać czy takie są przyczyny. Swego czasu (o TMR wtedy nie istniał) sam byłem świadkiem dwóch wypadków śmiertelnych z czego jedne w Szczyrku, praktycznie przy mnie. Rzeczywiście jedna z ofiar to instruktor. To są zawsze zdarzenie, tragiczne i przykre, ale wynikające z błędów czy też totalnego braku świadomości czym jest narciarstwo. Moglibyśmy zabezpieczyć wszystko i wszędzie a i tak będą wypadki. Narciarstwo to sport przestrzeni gdzie ryzyko jest elementem do ocenienia i do zminimalizowania. Stąd moje hasło: dobry narciarz się nie przewraca. Cóż w czasach obecnych, obserwując, chociażby na forach, prezentowaną roszczeniowość, przerzucanie odpowiedzialności na gestorów ośrodków za własne wydumane oczekiwania lub/i błędy czy też zwykłą głupotę i brak podstawowej narciarskiej wiedzy, absolutnie się SMRowi nie dziwię. Pozdrowienia serdeczne
    1 punkt
  31. Co szkodzi napisać do SMR maila, że za zszargane nerwy, stracony czas na wyjaśnienie błędu systemowego nie z twojej winy, nie możliwość korzystania z przysługujących ci uprawnień do korzystania z jazdy w ośrodkach SMR, COS i BSA, nie wspominając już o kosztach poniesionych na dojazd do ośrodka w w dniu, w którym została zablokowana sezonówka, oczekujesz na stosowną rekompensatę.
    1 punkt
  32. Właśnie otrzymałem podobną odpowiedź o usunięciu blokady. Aż się prosi aby zaoferowali jakąś rekompensatę (np. czasowe uprawnienie do jazdy wieczornej lub porannego "Fresh Track").
    1 punkt
  33. Za poprzedników TMR Bieńkula była dużo częściej otwierana ale zdarzały się tam pechowo wypadki śmiertelne - w 2010 i 2011 uderznia w drzewo przez wydapnięcie z trasy ze zgonami. Jeden z nich to ponoć był instruktor, ja akurat wtedy jeździłem w Szczyrku. Myślę, że teraz TMR woli dmuchać na zimne i nie otwierać zamiast zabezpieczyć newralgiczne miejsca bandami.
    1 punkt
  34. U nas w klubie dzieciaki (te starsze) pomykają na slalomkach HEADa. Czy narta zapier...a - pod dobrym jeźdźcem odda energię, która ja naładujesz, wiec oczywiście ze potencjalnie tak. Czy potrafisz z tego skorzystać - to ty musisz juz wiedzieć. To trochę jak z kupnem Porsche 911 - czy to auto ma potencjał - mega - ale najczęściej jeżdżą nim ludzie, którzy nie sa w stanie go w ogóle wykorzystać, częściej używając takie auto do stania w korku w jednym z dużych miast... Ktos juz tu napisał - topowa narta, topowego producenta.
    1 punkt
  35. A ja na Twoim miejscu pojechał bym tak jak dniu wyjazdu wytyczy trasę Google Maps, która wytycza trasę dynamicznie uwzględniając korki, remonty itp. Jeżdżę tylko z tą nawigacją i jestem bardzo zadowolony. Na odcinku 400 km w piątek byłem szybciej półtorej godziny niż znajomi którzy jechali zaplanowaną trasą i stali w korku na A9. A i jeszcze apka obowiązkowa w Niemczech: Blitzer.de, 😁 mnie uratowała wiele razy.
    1 punkt
  36. To bez problemu jedz trasa proponowana przez @Jeeb Proponuje zainstalować appke clever- tanken pokazująca ceny paliw Niemczech
    1 punkt
  37. 1 punkt
  38. Tumlin k. Kielc Tumlin wystartował wczoraj o 15 więc dzisiaj rozpocząłem lokalne nartowanie. Rano telefon (nie działają kamerki) do właściciela - mówi, że będzie czynne więc jadę. Podróż minęła bezproblemowo i po 15 minutach melduję się na stoku. Jestem sam ale wyciąg puszczają. W samotności przez 2.5 godziny zostawiam swoje ślady. Jest miękko ale akceptowalnie. Góra nawet OK. Gdy wyszło słońce robi się naprawdę ciepło. Warunki? Szału nie ma. Stok zaśnieżony u góry w 2/3, niżej prawie cały. Są przetarcia i czasami minerały. Cóż, przy tej pogodzie i z 4 armatkami więcej się nie dało zdziałać. Końcówka mojej jazdy już we dwóch na stoku. Mimo wszystko, jak zwykle zresztą, pozytywne odczucia. Z ciekawostek, zauważyłem nowość w postaci szlaku nordic walking biegnącego wzdłuż stoku i dalej w las. Jak się dowiedziałem jest ona częścią Nordic Walking Park „Miedziana Góra”. Więcej info TU.
    1 punkt
  39. Tym samym kursem wracałem z nart w Dizin prawie dwa lata temu....eh
    1 punkt
  40. kontynenty dryfują, płyty tektoniczne się przesuwają i ktoś próbuje opowiadać, że tu w Polsce były kiedyś ośmiotysięczniki.... mamy w Polsce ślady dawnych gór i mórz ale nie ma to za bardzo sensu odnosić tych form do dzisiejszego państwa i jego terytorium
    1 punkt
  41. Nie zameldowałem. Znowu kanapa przed telewizorem. Warunki drogowe i pogodowe nieciekawe. -8 zamiecie śnieżne, drogi w Hornej Oravie jak zawsze o tej porze. Za Hrusztynem (DK78) na wzniesieniu będącym jednocześnie zakrętem wyniosło mnie na przeciwległy pas. Skończyłem w metrowej zaspie. Dobrego ducha miejscowi wyszarpali mnie napędem 4x4. Zawróciłem, myślałem jeszcze o Orawskiej leśnej, jednak komputer dał znać - trzeba przyjrzeć się chłodnicy.
    1 punkt
  42. Cześć Znam 1 - słownie jednego - człowieka, który po 4 latach nauki jazdy (student AWF, sportowiec, nauka na kursach z instruktorami wykładowcami) opanował jazdę na nartach w stopniu pozwalającym na stwierdzenie, ze jest dobrym narciarzem. Skręt cięty z założenia nie jest skrętem do opanowania przez średnio zaawansowanego po pierwsze dlatego, że jest to pojęcia tak pojemne, ze trudno zdefiniować o co chodzi a po drugie - i przede wszystkim to skręt na dużej szybkości wymagający umiejętności czytania stoku, przewidywania, automatyzmu w reagowaniu, których to cech nabiera się często latami. Pozdrowienia
    1 punkt
  43. W tym roku postanowiłem zabrać moją rodzinę gdzieś dalej na narty, niż tylko Białka, Śnieżnica czy U Żura( gdzie najczęściej jeździmy, mały 300m wyciąg talerzykowy). Rodzina, czyli ja 44, żona Aga43, dzieci Karolina 12l, Kuba 8l. Nazwałem wyjazd "budżetowy" ale chodziło aby było jak najtaniej ale nie spanie w namiocie. W Austrii na tygodniowym wyjeździe byłe ..... już nie pamiętam więc sam zastanawiałem się ile może kosztować taki rodzinny wyjazd i czy możemy sobie na to pozwolić. Założenie 5 dni na nartach , 6 noclegów. Apartament - dwie osobne sypialnie i nie spanie w salonie-kuchni. Dlaczego SkiWelt, szukałem ośrodków z dużą ilością łatwych tras ( o łatwości tras trochę później) osobiście znałem już Zillertal z Tuxem, ZellamSee, Solden, Stubai, ale szukałem czegoś na stoku lub z małą ilością dojeżdżania. Korzystałem głównie ze stron ośrodków szukając apartamentu. podobało nam się landal katschberg ale cena okoł 800 euro, więc szukałem dalej. Tak jak wspomniałem decydowałem się na ośrodki z dużą ilością niebieskich tras i na skionline trafiłem na SkiWelt, wstyd się przyznać ale nie znałem tego ośrodka. Mapka ośrodka zachęciła mnie do poszukiwań apartamentu w tej okolicy, a i odległość od Polski też lepsza niż Ischgl ;-). I pojawił się apartament wyjątkowo tanio jak na tamte rejony 420 euro za 6 nocy i spełniał wymagania "2 bedrooms". Napisałem prywatnego maila do właścicieli i okazało się że jest wolny, pisałem w czwartek a chcieliśmy przyjechać w sobotę. Właściciele nie wymagali zaliczki, tylko mailowe potwierdzenie. Mamy rezerwację, to jeszcze szybko policzyć ile potrzeba euro i pakowanie do wyjazdu. Kwatera ostatecznie wyszła 444euro ( taxy itp). Karnety 657 euro, 2x219 dorosłe 2x109,5 dzieci.(plus 8 euro kaucji ) Pakowanie ... Skoda Octavia kombi 1.6LPG 😉 . Do zeszłego roku woziłem narty wewnątrz , specjalny pokrowiec do otworu w tylnym siedzeniu, ale kupiłem w końcu "trumnę" i zdecydowanie polecam to rozwiązanie, mimo że niektórzy nie lubią na autostradach mieć coś na dachu, ale ja mam tylko skodę 1.6 i jazda powyżej 130km/h to już męczarnia dla tego silnika 🙂 kto ma ten wie. Dlaczego wolę trumnę, bo mniej czasu traci się na pakowanie nart i ich czyszczenie, dodatkowo do trumny pakuję wszystkie ubrania narciarskie, jeśli potrzeba to można spakować więcej nart , teram miałem 5 par, a wewnątrz auta to zaczyna być problem. Auto spakowane narciarsko w piątek wieczorem, nawet trochę wolnego miejsca w bagażniku 🙂 dzieciaki mają podłokietnik pod rękami a nie wystające narty. Kuba jeszcze w foteliku. Wyjazd zaplanowany na 4:30 rano w sobotę aby dojechać jeszcze przed zmierzchem. Udaje się wyjechać o 4:45. Winety - Czechy, kupuję na pierwszej stacji benzynowej 310 koron czeskich, Austria podobnie pierwsza stacja na "wiosce" 9,2 euro , obie 10 dniowe. Trasa - Wyjeżdżamy z Mszany Dolnej (50 km od Krakowa w stronę Zakopanego) Zdecydowałem się na trasę przez Kraków-Katowice-Ostrawę-Znojmo i dalej jak prowadziła nawigacja Google przez "wioski" do autostrady i na Salzburg, przez Niemcy ( nadal jest wyrywkowa kontrola na granicy niemieckiej), powrót do Austrii i prawie na miejscu. Jedziemy około 10h (900km) Co do tankowania LPG to zaskoczenie w Czechach, za miastem Znojmo a przed granicą jest stacja , chyba "Mol" po prawej stronie zielone oświetlenie i gaz po 12,90, czyli około 2,19pln, Następne tankowanie dopiero w Niemczech po 0,78 euro (agip) . To mnie miło zaskoczyło bo prawie na wszystkich stacjach na niemieckim odcinku było LPG. Dojeżdżamy około 15:00 na miejsce.Domek na uboczu 1,8km od stacji gondolki , miejscowość Soll. Apartament tak jak miało być Tyrolski dom drewniany. Witają nas gospodarze, rozpakowujemy się. Wnętrze drewniane, ale sprzęt nowoczesny płyta elektryczna , piekarnik nie używany jeszcze, mikrofalówka i czajnik i całe wyposażenie jakie powinno być. nie było zmywarki. Dodatkowym zaskoczeniem była umywalka i drugi prysznic w jednej sypialni. Apartament ciepły, ręczniki , sprzątanie w cenie. W apartamencie są jeszcze dwie kanapy jedna w kuchni druga w sypialni. Kolacja i odpoczynek przed najważniejszym. Wstajemy bez pośpiechu , śniadanie i już o 10 gotowi do wyjścia 😉 , My zawsze mamy czas.. Tak jak wspominałem do wyciągów mamy tylko 1,8 km. Podjeżdżamy i nadal są wolne parkingi prawie pod samą gondolą. Kupujemy karnety i... plan był wybierać niebieskie trasy których na mapce dużo, ( warto zabrać mapkę ośrodka ze sobą, naprawdę się przydaje gdy jest się tam pierwszy raz) .Wjeżdżamy gondolką 40 i 42 na sam szczyt Hohe Salvve 1829m. Zapinamy narty i planujemy zjechać do Hochbrixen 1300m. Najszybciej byłoby zjechać czarną trasa 2c ale moja załoga to początkujący narciarze więc wybieram trasy 21, 22. no i pierwsze zaskoczenie gdy podjechałem do krawędzi tych tras. W mojej ocenie nie są to czerwone trasy a przynajmniej przez pierwsze ścianki to czarne ścianki. No ale nie ma odwrotu od krawędzi do krawędzi zjeżdżamy najtrudniejszy odcinek. Uwaga do w zasadzie do całego ośrodka SKIWELT. Nigdy nie zwracałem uwagi na kolory tras gdy jeździłem sam bo nie było mi to potrzebne, że tak powiem, radzę sobie dobrze. Ale teraz, wydaje mi się że żadna trasa niebieska nie jest całkiem niebieska, na każdej znajdą się odcinki trudniejsze gdzie samych dzieciaków bym nie zostawił. W całym ośrodku nie znalazłem takiej trasy że dziecko mogłoby zjechać całą "na kreskę" (pomijam kilka malutkich orczyków, mam na myśli krzesła i gondole) i nie chodzi o to żeby tak jechać raczej chodzi mi o profil trasy na której nie rozpędzą się za bardzo i mogą doskonalić technikę co utrudniają wspominane wcześniej ścianki. Natomiast czerwone trasy mają odcinki czarne. Może dopiero gdy zabierasz tam dzieci zwracasz na to uwagę i wydaje ci się że trochę za łagodnie ocenione są trasy na mapach w stosunku do rzeczywistości. No ale jedziemy dalej kilkoma trasami dojeżdżamy do niebieskich, staramy się objechać jak najwięcej w tym obszarze , trasami 25, 2b, 7a i krzesłem 7 docieramy do trasy 6a. Na tej trasie trafiamy na jeden z licznych barów. I dlaczego "Budżetowy" w tytule bo mimo że chcemy wydać jak najmniej to przerwy robimy i pierwszego dnia herbata 3 euro x4sztuki oraz omlet cesarski-kaiserschmarrn( cos jakby rozdrobnione racuchy posypane cukrem pudrem ) z musem jabłkowym i powidłami śliwkowymi 12,90euro. Mamy też w plecaku awaryjnie po bułeczce i coś słodkiego. Po posiłku jeździmy dalej w tym obszarze. powoli zbliża się 16 więc planujemy powrót ale inną trasa po wjechaniu krzesłem nr 2 można objechać całą górę najpierw 51 a później niebieską 41 i 40 zjazdową objazdówką do samego parkingu. trasa 40 to jest bardzo fajna trasa gdzie dzieciaki mogą bez hamowania praktycznie 4 km zjechać dobrze się bawiąc. pierwszy dzień za nami. Dziś obiadokolacja w apartamencie. Kajzerki na śniadanie można kupić w Spar po 0,15 euro 😉. około 42km na nartach Drugi dzień tym razem jedziemy do Scheffau 7 min jazdy. tutaj trochę więcej aut na parkingu ale i pogoda słoneczna i zapowiada się piękny dzień. Co ciekawe gondolka startuje praktycznie z parkingu nie ma żadnych schodów tylko bramki na poziomie chodnika. Trochę więcej niebieskich tras. W zasadzie jeździmy każdy zjazd inną trasa i kolejne krzesło aż do trasy 80 która zjeżdża do Ellmau. Na trasie 80 przed samym końcem fajny bar i tym razem herbata po 2:50 euro. Dziś dzień słoneczny, trafiamy na Foto punkt , na szczycie wystaje ze śniegu przycisk na wysokości pasa i na przeciwko tego przycisku około 3 m zamontowany jest aparat i można sobie zrobić zdjęcia, które można później zobaczyć na stronie ośrodka (gratis) i wszystko działa :-). w ośrodku są 2 takie fotopunkty. Tego dnia zjazd końcowy trasą 62-61w mojej ocenie dużo mniej przyjazny niż 40 w Soll. Trasa węższa i wielu odcinkach i trzeba często hamować lub płużyć. dzień zakończony jak wczorajszy w apartamencie obiadokolacją. około 46km na nartach Dzień trzeci zaczynamy ponownie w Soll aby zakończyć fajnym zjazdem trasą 40. Tym razem nie wjeżdżamy tylko pierwszą gondolą do połowy góry i kierujemy się do krzesła 46 następnie 31 , 24 i 25 i tak oto omijamy stromy zjazd ze szczytu. Dziś planujemy dojechać do Westendorf. Kolejnymi wyciągami docieramy do trasy 6a która zmienia się z niebieskiej w czerwoną 1b. Tą trasą zjeżdżamy do gondoli 11 w Wenstendorf. Trasa 1b okazuje się bardzo wymagająca dla mojej ekipy i zabrała nam trochę czasu. Wjeżdżamy 11 na Choralpe 1820m. Tam trasa nr 111 na drugą stronę góry do gondolki 112. Na tej trasie trafiamy na bar bo pora obiadowa. Herbata 2:50euro dziś tylko to, bo plany po nartach zjeść coś "na mieście". Powrót gondolą 112 na szczyt i pierwszy decyzja zjazdu dzieci i żony gondolą na dół bo w dół prowadzi tylko czerwona mieszana z czarną a czasu już nie za wiele. Ja sam dopinam mocniej buty i zjeżdżam trasą 11. Trasa mimo już popołudnia świetna , i rzeczywiście miejscami czarna gdzie można trochę się sprawdzić. Było pięknie. Zmęczony dojeżdżam do rodzinki i razem wracamy, najpierw gondolka 1, potem krzesło i podobny powrót wokół HoveSalve najpierw 51 potem 41 i na koniec 40 super zjazdem do parkingu. Dziś jemy na mieście wybieramy pizzę ze względu na dzieci ... niejadki . Trafiamy na mały bar Chiara di luna. Pizza około 10 euro. Muszę przyznać że jedna z lepszych jakie jadłem a porównuję do tych z Chorwacji i Włoch. około 47km na nartach Dzień czwarty. Dziś zaczynamy w Ellmau i starujemy krzesłem 90 następnie 100d do Going. Wjeżdżamy krzesłem 100 na Astberg 1267m tam niebieską 102a do krzesła 102. Z krzesła trasą 100b i to jedna z najfajniejszych tras niebieskich jakie trafiamy, Młodzi mogą trochę pojeździć "nie za Tatą". trasa na tyle fajna że robimy jeszcze jedne kółko a następnie 90 do Ellmau. Teraz gondolką 80 na Hartkaiser 1555m. Resztę dnia jeździmy na niebieskich. Dziś kolejny bar 4x herbata 2:30 gulaszowa zupa około 8euro i omlet cesarski ponownie tym razem 8:50 euro ...bez powideł śłiwkowych. Dzisiaj trochę krótszy dzień bo wszyscy zmęczenie i trochę zimniej, zjeżdżamy trasą 80 i tylko 38km na nartach. Obiadokolacja w apartamencie. Ostatni dzień. Zaczynamy w Soll i plan jest aby ponownie jak trzeciego dnia do Westendorf i tam pojeździć na niebieskich których nie zdążyliśmy trzeciego dnia tym razem rodzinka zjeżdża w dół gondolką 1 zamiast trasa 1b, która w trzeci dzień zabrała im tyle zdrowia i czasu. Ja decyduję się tym razem zjechać w dół czarną 1. No i git przez cały czas na trasie całkowicie sam do samego dołu. Ciekawostka to to że trasa przecina się z ulicą i trzeba uważać i zwalniać na "przejazdach" , chyba jest ich na końcu trasy 4 lub 5. Wjeżdżamy 11 na Choraple 1820m. Jeździmy 111, 110c, 113. Ponownie bar , herbata 2:50 :-)i tak powoli wracamy jak poprzednio rodzina gondolą 11 na dół a ja na nartach trasą 11. Powrót podobny jak poprzednio aby dotrzeć do zjazdu 40. Tym razem najmłodszy Kuba 8l większość trasy daje radę na kreskę co sprawia mu wielką frajdę gdy wyprzedza saneczkarza (w całym ośrodku jest kilka tras saneczkowych, jednak dodatkowo płatne ) i innych dorosłych. Dzień narciarsko najdłuższy 52km. ale to nie koniec atrakcji. Wieczorem odwiedzamy AquaPark www.woerglerwasserwelt.at w Worgl, Wieczorny karnet od 18 do 22 za naszą rodzinkę 38 euro. I okazuje się że zjeżdżalnie dla dzieci to największa atrakcja narciarskiego wyjazdu ;-))) . Sam zjechałem na zjeżdżalnią L2 opisana jako Formula-1-race slide. Staje się praktycznie pionowo na "zapadni" i na 3,2,1, spod stóp usuwa się podłoga i leci się w dół przez kilka metrów aż zjeżdżalnia zaczyna się zawijać i skręcać aby wytracić prędkość 83 m w 10sekund. Po basenie powtórnie pizza i Koniec dnia. Zostaje już tylko wstać następnego dnia spakować się i około 10 wyjazd do domu. Niestety opady śniegu (dobrze że dopiero na koniec) sprawiają że pierwsze 90 km ze średnią 30kmih. Cała drogo powrotna 12h. Wszyscy cali , zdrowi i to najważniejsze. Co do nartowania to uważam za bardzo fajne jak na pierwszy raz z rodziną w Austrii. Mimo zaskoczenia że niebieskie to wcale nie takie niebieskie a raczej czerwone. Pogoda dopisała 2 dni słoneczne, jeden słonce walczyło z chmurami i dwa lekkie zachmurzenie ale co najważniejsze że nie wiało bo wtedy jest zimno ;-). Nie udało się zjechać wszystkimi trasami ale może dobrze będzie powód do powrotu w tamte strony jak już trochę podszkolą się dzieciaki i będziemy mogli pojeździć bezpiecznie po wszystkich trasach. Czy to wyjazd budżetowy? całość około 6500pln... może da się taniej, ale uważam że to optymalne rozwiązanie aby przede wszystkim wspaniale pojeździć na nartach i nie tracić czasu na kolejki w białce i na zakopiance.
    1 punkt
  44. Kolejny sprawdzian kondycyjny, tym razem na nowym sprzęcie. Z plecakiem beskidzkim (ok.5kg) i w zestawie(buty,narty,wiązania, foki, kije) o łącznej wadze 6,7kg podchodziłem od gondoli na Halę Skrzyczeńską. Tempo jakie udało się uzyskać to ok.900 m/h (ok. 360m przewyższenia w 24 minuty).
    0 punktów
  45. Dużego nie zrobiły, ale śniegu niestety ubywa ,na FISie już wczoraj pojawiły przetarcia
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...