Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.03.2021 - 14.03.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.03.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
14 punktów
-
Dziś Słotwiny - kolejny, jednak nie nudny dzień. Jeździliśmy z młodym od 8:00 do 13:00. Stoki przygotowane świetnie, w nocy mróz, więc było dość twardo. Było kilka interwencji GOPR-u, w tym jedna z udziałem karetki. To już ostatnia moja relacja w tym tygodniu. Jest mróz, jest dobrze. Stok wylizany. Jest widokowo. Stok(i) trzyma się bardzo dobrze. Kolejki Słotwinka. Kolejki główny stok. I jeszcze jedno zdjęcie na zakończenie relacji.12 punktów
-
Widzisz, a ja uważam, że w Polsce możesz się fantastycznie wyjeździć, jeżeli tylko trochę pomyślisz i wyjdziesz poza schemat. Znajdziesz trasy łatwe i te trudniejsze. Znam kilkanaście ośrodków narciarskich, które się ostatnio zmodernizowały, ich właściciele dbają o naśnieżanie tras, jedne są mniejsze inne większe. Prowadzone są przez ludzi pełnych pasji do tego co robią. Trochę mi trudno wyobrazić sobie, że wyskakuję w tygodniu na wieczorną do Włoch, a na 1 dniowy wypad do Austrii. Nazywanie ośrodków narciarskich w naszym kraju syfem i dziadostwem, jest po prostu niesmaczne.9 punktów
-
Myślenice dzisiaj - mniej ludzi niż wczoraj, rano przez 30 min twardo później wszystko puściło. Trochę przebarwień się pojawiło czego wczoraj zupełnie nie było widać. Za to była narciarska wizyta policyjna 🚓⛷⛷. I jakoś tak u prawie wszystkich twarze zniknęły pod przykryciem 😀. Interwencji żadnych nie widziałem. @yoss pełno było żółtych kasków na stoku, ale wszyscy bez plecaka 😂. @[email protected] czekam na relacje ze Szczawnicy, jak będziesz pod koniec tygodnia.9 punktów
-
9 punktów
-
Z cyklu "...wielkieś mi uczynił pustki w sercu mojem, mój drogi sezonie tym nieodbyciem swojem..." Myślę, że dość już mazgajenia się nad smutnym losem alpejskiego sezonu narciarskiego, który musiał zginąć, zanim poszedł na wojnę. Koniec końców, wcale taki fatalny nie był; pod pewnymi względami nawet był ekscytujący. Jeżeli chodzi o ilość wylanych łez, to zanim chusteczka wyschnie, chciałbym jeszcze przez chwilę pozostać w smutku, po to tylko by podzielić się zdjęciami, które wykonałem pod koniec lutego podczas pobytu w Veneto. To z pewnością będzie dobrym katharsis przed wyzwaniami przyszłych sezonów, i tych zimowych, i letnich😎 Pod względem narciarskim ten region oferuje wcale sporo atrakcji. I tak: jest Cortina d'Ampezzo jako taka plus przyległości, czyli Cinque Torri i Lagazuoi. Poniżej południowo-wschodni wierzchołek Sellarondy na przełęczy Campolongo i jeszcze poniżej cała Arabba, która poprzez przełęcz Padon komunikuje się z królestwem Marmolady. A jeszcze na wschód jest do dyspozycji wcale niemały ośrodek Civetta. I całe to dobro stało bezczynnie w ciszy, białe, przygotowane do sezonu, który nie nastąpił. Stało w milczeniu. Zresztą, gdyby nawet chciało się komuś poskarżyć, to nie byłoby komu. Wybraliśmy się tam w takim momencie, po to by tam po prostu kilka dni pobyć, po prostu. Przy okazji liznęliśmy nieco skiturowego rzemiosła, a przede wszystkim doświadczyliśmy bycia ekskluzywnymi turystami dlatego, że praktycznie nie mieliśmy konkurencji. I to uczucie, cokolwiek przyjemne, było stale łamane przez dojmujący smutek z powodu tego, co widzieliśmy, czyli stojącej bezczynnie infrastruktury, w ogóle zatrzymanej w czasie całej maszyny turystycznej tego regionu. Na początek Marmolada: Pod nią opuszczona dolna stacja gondoli, na parkingu dwa samochody: W trakcie wędrówki u jej podnóża takie oto widoki: Alleghe: Podjazd samochodem z miasta do Piani di Pezze, czyli wejście do ośrodka Civetta: Trasa: Ośrodek Civetta we wczesnopopołudniowym słońcu: Teraz krótki wypad do Lagazuoi, w zasadzie na przełęcz Falzarego, po pokonaniu której natykamy się na piękny masyw Lagazoui: Gdy aparat obraca się na zachód: Kilka kilometrów w stronę Cortiny zajmuje, by dostać się do Cinque Torri, w głębszym planie charakterystyczne pięć wież: Ośrodek narciarski: Skok do Arabby, najpierw przełęcz Campolongo, ale jeszcze wcześniej tablica: Teraz już Campolongo i opuszczona, bezsilnie trwająca infrastruktura: Arabba to piękne miejsce: Tyle śniegu: Nad wszystkim czuwa Sella: Porta Vescovo (trudno komentować): Smutny znak czasu: Jak pisałem, ekskluzywny turyści: Jeszcze kilka depresyjnych zdjęć: Na koniec kilkanaście minut na Passo Pordoi: Tęskne spojrzenie w stronę Val di Fassa: Na pożegnanie potężna Civetta w oczekiwaniu na enrosadirę: To tyle. Skoro chusteczki już wyschły, to teraz planujemy nowe wyzwania, life goes on👍 Pozdrawiam Waldek8 punktów
-
Magura Małastowska ,stacja dolna,niedzielne południe.Bez nart,wycieczkowo,bo po 6 kolejnych dniach intensywnego nartowania,w niedzielę należy się emerytowi odpoczynek przed kolejnym ciężkim tygodniem.Kolega kierownik z łopata,na zdjęciu podsypuje niewielkie przetarcie na dole,ogólnie jest dobrze,ludzi śladowa ilość,więc zamykają do piątku.W przyszłym sezonie roztaczał mi kolega kierownik wielkie plany sportowo-eventowe,oczywiście jeśli spadnie śnieg,bo bez wody i armat ciężko.Przyszły weekend powinien być dobry,zapraszam miłośników klimatów oldskulowo-koninkowych,naprawdę warto,jeśli ktoś nie był. A ostatnie 4 dni była Szczawnica z zawodami i treningami,innych ludzi mało,warunki świetne,FiS przygotowany idealnie,choć lodowisko już zmiękło.Cały ten tydzień będą trenować tam liczne ekipy,nawet Czesi i Słowacy,wybierającym się radzę spojrzeć w kalendarz na stronie,chyba,że komuś wystarcza trasa objazdowa i Szafranówka...7 punktów
-
Zaczyna się tworzyć ciekawy układ baryczny na przyszły tydzień. Niż w rejonie Czarnego Morza i wyż od zachodu, przesuwający się w kierunku Skandynawi. Taki układ w lecie gwarantuje upierdliwą mżawkę, szczególnie na południu i południowym wschodzie Polski. W zimie daje piękne opady w tych rejonach. Postal sat24.pl pokazuje te opady, od wtorku do soboty. Śnieg i śnieg. Kto utrzymał te dziesięć cm podkładu. Który zamarznie w nocy, ten będzie miał fajne warunki do śmigania. Słońca nie należy oczekiwać. Raczej takiej pogody, jak dzisiaj w Krajnskiej. Mamy zimny marzec i być może jeszcze w Beskidach da się jeździć do pierwszych dni kwietnia. To dobra wiadomość. Ponieważ już widać przebłyski tracenia ducha(pustki) przez niebezpiecznych, stokowych śmigantów. Nadrabiam sezon z panią Zagroniową. Namówię ją jutro na Mosorny. Powinno się pojawić słońce od czasu do czasu.5 punktów
-
Ej życzysz nam abyśmy po 5 zjazdach mieli dość jazdy??? A na poważnie to jest bardzo śmieszne. A to dlatego, że są w Alpach miejsca gdzie 1 km vertical wjeżdża się w 8 min. A to da na godzinę ze 3500 m przewyższenia bo kolejek tam większych nie ma. W dzień można walnąć rekorda w postaci nawet 30 km vertical (około 120 km zjazdu czerwonego). Jak się to chce porównywać z zatłoczonymi stacjami polskimi gdzie robi się 15 czy 20 zjazdów po 1500 m długości to widać, że to są inne "epoki". Ale bardzo mi się podoba Twoje pozytywne nastawienie aby cieszyć się z tego co jest dostępne. Mam wielką radochę ze skiturów na Śnieżniku i nie narzekam, że to nie jest Gran Zebru. Polskie góry są blisko i to jest największy plus. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Rytro 13.03.2021 Miesiąc temu rozpoczęcie, dzisiaj (prawie) zakończenie. Piękny warun dzisiaj na ryterskim stoku. W nocy zmroziło, stok przygotowany bardzo dobrze. Do około 10:30 twardo, potem puściło ale tak przyjemnie że podkład został twardy. Jeździło się wybornie. Żal, że to już sama końcóweczka. Ludzi malutko, łącznie kilkanaście osób. Z tego też względu za tydzień raczej już nie ruszą nawet jeśli śnieg na stoku dotrwa (a powinien, jeszcze w jezdnym stopniu). "Rytro Gletscher" Godzina 10 Godzina 12 Godzina 12:50 Na jutro zapowiada się dużo gorzej, ciepła noc w którą raczej nie przymrozi oraz rano jakiś deszcz w prognozach. Czy się uda jeszcze jutro "porytrować" to się okaże.4 punkty
-
Wczoraj i dzisiaj Czorsztyn-Ski; odbywają się tu zawody MOZN dla dzieciaków, więc rano jest z tym sporo ruchu, ale w czasie startów na trasie i krześle nie ma praktycznie nikogo. Rano warunki bardzo fajne, bo zmrożone po nocy, ale popołudniu robi się cukier, ale mnie to tam nie przeszkadza. Mocny wiatr. Wczoraj jeździłem jakieś 2h przed południem i 2h popołudniu; dzisiaj była skitura na Kasprowy, ale z racji posiadania 3-dniowego skipassu, to niejako na dobicie wpadliśmy popołudniu na jakieś 1,5h na parę zjazdów. Jeszcze jutro przed południem zaliczymy 2-3h i do domu. Parę zdjęć z dwóch dni:4 punkty
-
4 punkty
-
Czarna Góra na swojej stronie podaje, że działają do połowy kwietnia, bo śniegu mają dużo. Widać kto śnieżył, a kto już ma przetarcia.3 punkty
-
Polecam, choć chwilowo jak zamykam oczy to cały czas mam wrażenie, ze słyszę ciagle szum tego wiatru 😀3 punkty
-
3 punkty
-
He he oczywiście że korzystam z tych wszystkich dobrodziejstw techniki i świetnie że są. Nie jestem pewien czy to dobre porównanie. Wiesz, z nart staram się czerpać radość niezależnie od tego jakim wyciągiem jadę i czy dookoła mam tras 300 km czy 0,5 km - ale to moje podejście, nikogo do niego nie zamierzam przekonywać. Zwróciłem tylko uwagę, jak bardzo rozwinęły się ośrodki narciarskie w Polsce i że określenie "syf i dziadostwo" moim zdaniem naprawdę jest przesadzone - to po prostu inna skala niż Alpy i trzeba się z tym pogodzić.2 punkty
-
Chyba za ostro poszedłeś.... 1 kWh to około 0,70 PLN. Przy urządzeniu zużywającym 20kWh na godzinę, dobowo to około 330 PLN. Oczywiście inne cyfry wyjdą, jeżeli zsumuje się koszty wszelkich inwestycji - zakup armat, stworzenie systemu naśnieżania, z budową zbiorników włącznie etc. Wtedy godzinowe koszty plucia białym wyjdą nie mało.2 punkty
-
Samego prądu to niemożliwe. Sprawdziłem armatę TR10, ma moc nominalną 22kW. Czyli przez 24h zużyje 528kW. Cena 1 kWh średnio to ok 0,61zl, więc można policzyć łatwo. Oczywiście koszt naśnieżania to nie tylko prąd i armata ale też woda i hydrofornia. Ale na jedną armatę nie ma szans aby było te 20 tys. Być może chodziło o koszt całościowy naśnieżania całej stacji.2 punkty
-
W Polsce jest mnóstwo miejsc gdzie można świetnie pojeździć. Tylko że wymaga to chęci i zmiany podejścia. W naszym kraju większość ośrodków to jedna-dwie główne trasy + jakieś dodatkowe warianty, przeważnie objazdowe nartostrady, na góra jeden przejazd. Staram się zrozumieć myślenie osób wymagających wielu tras i wyciągów, ale zupełnie nie rozumiem co to ma do, jak to tu określono, "wyjeżdżenia się". Kiedyś pojechałem ze znajomym na Kasprowy. Na Kasprowym wcześniej nie był, od lat jeździł głównie w Alpach. Po drodze głosił podobne teorie że "żeby wyjeździć się to trzeba w Alpy, bo u nas za mało tras". Jakoś tak wyszło, że po 5 zjazdach z Goryczkowej stwierdził że "już się wyjeździł jak za cały dzień w Alpach". Czego i Panom narzekającym życzę Natomiast w kwestii syfu i dziadostwa - naprawdę skala inwestycji w infrastrukturę w Polskich ośrodkach przez ostatnie 20 lat jest gigantyczna, czasem aż za duża. Kiedyś jeździło się na orczykach, nie było ratraków, nasnieżania i całej tej lunaparkowej infrastruktury dookoła. Nikomu nie przyszło do głowy żeby narzekać, bo ludzie się cieszyli samą jazdą. W tym roku po raz pierwszy od 10 lat nie byłem ani raz w Alpach. Za to odwiedziłem sporo ośrodków w Polsce. Kilka takich, gdzie jeżdżę regularnie, ale też takie w których nie byłem od lat. Generalnie skala zmian i inwestycji jaka w polskich ośrodkach nastąpiła przez ostatnie 20 lat jest ogromna, czasami aż za duża. Niektórzy pewnie nie pamiętają, ale jeszcze niedawno knajpa pod stokiem czy nawet toaleta to nie była żadna oczywistość. Nie mówiąc o ratrakach, naśnieżaniu, kanapach z osłonami czy karnetach bezdotykowych. Dlatego pisanie o syfie i dziadostwie to jednak znaczna przesada. Poznałem też kilka nowych, czasem nieoczywistych miejsc. Serio, tylko od naszego podejścia zależy, jak się wyjeździmy - da się to zrobić nawet na 400 metrowej górce w Świętokrzyskim. Ten sezon jeszcze bardziej mi to uświadomił2 punkty
-
Moja pasja żeglarska przekłada się na skojarzenie wiatru z pływaniem w ślizgu czyli super zabawą, ale zarówno w górach jak i na wodzie czuje respekt do tego żywiołu. Przy takim wietrze lepiej nie wchodzić na grań, a przepinka może okazać się niewykonalna nie mówiąc już o zdmuchnięciu narty, fok, rękawiczek lub plecaka. Co do kurtek na skitury jak wieje to wolę tą twardszą i cięższą z serii pro, nie łopocze na wietrze, jest trochę dłuższa i mogę ubrać kaptur na kask. Taka kurtka w czasie wiatru jest znacznie cieplejsza od lekkiej. Na poniższym zdjęciu ( w tle Wołowiec) nie widać ale ledwo staliśmy na nogach, a pewnie wiało słabiej niż u Ciebie.2 punkty
-
Byłem kiedyś w Szklarskiej na nartach na początku kwietnia (to był mój drugi dzień na nartach w życiu) i była czynna Lola nawet oczywiście śnieg był miękki w ciągu dnia.2 punkty
-
Był mały ruch i dlatego. Nikt charytatywnie nie działa. Ale jak już otworzyli, to działają wszystkie tras od rana do 21. Teraz też już skrócili bo nie mają dla kogo.2 punkty
-
Czasami odwrócone ciekawsze niż oryginał. Lubię wiatr nie tylko w górach, warunek odpowiednie ubranie i brak mgły.2 punkty
-
Hasło "ośrodek pełną gębą" mogą przy tych mankamentach stwierdzić tylko ci, którzy nigdy "w ośrodku pełną gębą" nie byli. Taki np. Kronplatz (bardzo drogo, ale jest za co, naprawdę jest za co) nigdy nie oszczędzał na naśnieżaniu, przygotowaniu, czymkolwiek). Szczyrk czerpie z braku konkurencji dużych ośrodków w okolicy. Wystarczyłby dalszy rozwój Pilska (nie tylko Buczynka) oraz coś większego w Istebnej (połączenie "groni" - zrobienie systemu tras) lub w Wiśle (trudniejsze, nie ma jak) i ... musieliby zacząć dbać o klienta, trasy, cokolwiek innego niż same wyciągi. Ponadto Szczyrk zyskuje w tym roku na zamknięciu dla nas Alp - przede wszystkim Austrii. Ja mam zaledwie 460 km autostradą na Stuhleck (najliższy duży ośrodek), gdzie nikt nigdy nie zaniedbał dbałości o (bardzo szerokie - ok. 100m) trasy. Ludzie, którzy zasadniczo jeżdżą w Alpy, szukają też w Polsce czegoś "dużego".2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj skitura z Kuźnic przez Goryczkowa na Kasprowy. Prognozy zapowiadały słońce i wiatr. Z uwagi na wiatr gondola i krzesła nie działały, ale skitourowców w Kuźnicach bez liku. Szybka kawka w Mountain Explorers i do góry. Na dole rzeczywiście słonko i trochę chmurek. Do Goryczkowej szybko zleciało. Tam juz jednak pochmurnie i coraz wietrzniej. Podejście pod Polakiem na patelnie tez jakoś szybko poszło, ale wiało coraz porządniej. Z uwagi na zamknięte wyciągi decydujemy sie na podejście prawa skrajna strona trasy narciarskiej, z każdym metrem wiało coraz bardziej; gdy doszliśmy to trawersow trasy pod krzesłem z Goryczkowej wiatr momentami zwalał z nóg, rozważaliśmy odwrót, bo było naprawdę niewesoło, ale stwierdziliśmy ze dojdziemy do budynku gondoli i tam sie w cieple holu przebierzemy, przegniemy i coś zjemy. Tu czekała nas i pewnie nie tylko nas przykra niespodzianka, wszystko zamknięte na cztery spusty. Schowaliśmy sie gdzie za jakaś ściana budynku żeby odsapnąć od wiatru, który potrafił przesunąć plecak z rzeczami. Rozumiem, ze gondola zamknięta ale wydaje mi sie, ze hol mogli otworzyć żeby dać ludziom trochę schronienia, ale było jak było. Podjęliśmy decyzje, ze nie ma sie co certolic w tańcu tylko szybko sie przepijamy ubieramy i w dol. Chmury sie na chwile jakby rozstąpiły i zjazd był naprawdę cudowny mimo wiatru. Na dole znów słonko i pogoda - warunki zupełnie odmienne niz na gorze. Mimo dość momentami ekstremalnej pogody, to było w sumie naprawdę fajnie. Na koniec pojechaliśmy jeszcze na chwile do Czorsztyn-Ski i dobiliśmy pare zjazdów juz na nartach zjazdowych. Jezeli IPhone nie odwróci zdjęć, to tu kilka „zdzisi”:2 punkty
-
Ja tak tylko wrzucę do tradycyjnej dyskusji o wyższości Bożego Narodzenia (Szczyrk), nad Wielkanocą (Białka). Co do położenia i przewagi Białki nie ma co dyskutować. Natomiast nie wyobrażam sobie, żeby komuś w Białce przyszło do głowy, żeby od poniedziałku do piątku zamknąć powiedzmy Remiaszów i Jankulakowski, tak jak zamknięto w tamtym tygodniu w Szczyrku Pośredni. Również nie wyobrażam sobie, żeby w Białce komuś przyszło do głowy spowalnianie wyciągów dla oszczędności, w czasie gdy frekwencja jest niezbyt duża. I to jest podstawowa różnica między tymi ośrodkami. Podejście do klienta, który za jazdę wykłada naprawdę ciężką kasę.2 punkty
-
2 punkty
-
Bzdura. Nowoczesna wydajna armatka pobiera około 20-25 kW prądu, Jakby działała przez 24h non stop to wychodzi 480-600 kW Więc zakres od 330 do 400zł za dobę licząc prąd po 0,67zł z 1 kWh. Edit: Przedmówcy już napisali...1 punkt
-
W kwestii prądu do armat, to dokładnie nie wiem, ale fakty są takie, że kosztów jest mnóstwo i większość sobie nie zdaje z tego sprawy. W jednej z ostatnich relacji live @JC ze Słotwin była natomiast mowa ile paliwa spala ratrak. Poza tym naśnieżanie, ratraki, woda, prąd, koszty serwisu tego wszystkiego i obsługi to są wszystko gigantyczne pieniądze. To wsztystko nie dzieje się charytatywnie, ani po to żeby jeden z drugim narciarz miał frajdę, tylko po to, że ktoś chce na tym zarobić pieniądze.1 punkt
-
Z pierwszym zdaniem się nie zgodzę bo zbyt wielu posiadaczy nart nigdy nie miało i nie chciało by mieć cokolwiek wspólnego z narciarstwem alpejskim. Piszę o technice i umiejętnościach. W drugiej kwestii to na chwilę obecną jest to już sprawa polityczna. Gdyby chcieć zrobić jakiś konkretny ON w naszych górach potrzeba polityki bo w politykę uwikłane są LP jako zarządzający większością lasów. Nikt nie sądzi przecież, że tacy Słowacy wykorzystawszy pobojowisko po huraganie nie mieli zgody najwyższych władz i byli chronieni przed międzynarodowymi konsekwencjami. Od lat podnoszę tezę, że mamy kłopot z właścicielami. Ma je Szczyrk i kłopot jest tam gdzie zarządza PKL. Skoro te cymbały z PKL nie są wstanie unowocześniać tego co jest to o czym rozmowa? To tylko pokazuje jaka jest u nas patologia. Łatwiej dziś znależć jełopa który chce nakichać stacji gdzieś na pagórkach albo obszarach cennych przyrodniczo niż usprawnić to co jest. Ośrodki Alpejskie prowadzą też drugą stronę swojej działalności w sportach letnich i porównując to do naszych to u nas jest cienko a nawet dramatycznie cienko. To jest już całościowy problem z sportem jako takim w naszych górach a narty to tylko jeden rozdział z tej książki. Niektóre tereny PKL, Pilsko, Nosal to pomniki niemocy rzadko spotykanej w innych krajach. A czy można się u nas wyjeżdzić? W kilku miejscach policzalnych na palcach jednej ręki tak. Taki jak ja amator z niespecjalnymi umiejętnościami będzie zadowolony ale ktoś ambitniejszy jak tak twierdzi to albo ma kiepskie wymagania albo kłamie. Do wyboru.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Stację górną miał obok tych malutkich wyciągów, u góry, w stronę Obidowca. Tam jest polana w stronę Górnej Poręby. Tylko z samej górki niewidoczna(drzewa). Kończył się w pobliżu stokówki do Poręby Górnej. Były zamierzenia, by pociągnąć sprawę dalej. Te zamierzenia to była głównie inicjatywa pierwszego kierownika wyciągu krzesełkowego. Rozmawiałem z nim parę razy o jego planach. On to, gdy zbliżał się termin uruchomienia krzesełka(sezon 1982) kazał, jak to się mówi "na chama" ciąć las i spychem robić trasę z Tobołowa. Hucie nikt wtedy nie podskoczył. Na trasie nie było polan, z wyjątkiem tej u dołu. Nad ośrodkiem. I trasa migiem powstała. Trasa jest w parku. Jęśli się nie mylę to granica parku biegnie potoczkiem, który przekracza u dołu krzesło. Potok dalej jest w prawo. U góry w pbliżu górnej stacji, wykopano dół pod fundamenty budynku dla potrzeb biegaczy. Sprawa została zatrzymana. W hucie była grupa bardzo aktywnych biegaczy. Niektórzy brali udział w biegach w Jakuszycach. Zresztą młodzi biegacze z okolic miewali obozy na Turbaczu. Jak tylko spadł śnieg. Zdaje się że z Niedźwiedzia, albo z Poręby była dziewczyna biorąca udział w jednej z olimpiad zimowych. Kasina Wielka to przecież niedaleko. Cały ten teren był kiedyś aktywny biegowo. Głównie dzieczyny. Chłopcy są leniwi. Jakąś grupę prowadził nauczyciel WF z Poręby. Jeśli chodzi o trudności stoku(ktoś o tym wspomniał) to jest, gdzieś od połowy, typowy stok slalomowy. Od miejsca, gdy trasa się rozszerza i robi stromsza, do dołu jest 200 m różnicy poziomów. I w sumie ok. 700 m długości. Można tu ustawić slalom na poważne zawody. Tylko nie ma odpowiedniego wybiegu na dole i się nie ustawi. Pasek się postarał, by ten odcinek był trasą fisowską i jest. Zresztą na polanie u dołu, gdzie jest nieczynny orczyk, akademicy mieli kilka razy slalom i z tyczkami uchylnymi. Ponad trzydzieść lat temu. Wiem bo widziałem treningi i sam się załapałem na przejazd po południu, gdy tyczek nikt nie pilnował.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tylko ja wolę jechać do tego złego Szczyrku i dać nawet 200 niż 8 dych za 4 godz w tych Myślenicach przy 2 metrach śniegu. Jak by nie było tras więcej, dłuższe i klimat górski z widokami też bez porównania. Z kolei mam takie obserwacje z ostatnich 2 tyg, że poza Białką na SMR śmiga nieporównywalnie więcej ludzi niż gdzie indziej. To jest ośrodek pełną gębą i biadolenie nic tutaj nie zmieni. O wszystkim decyduje wynik w kasie na koniec dnia lub sezonu.1 punkt
-
Rejon Baraniej, około 21 km czas 4h, w poszukiwaniu "możliwości zjazdu" . Jak ktoś chce coś dłużej niż 400/500m to zostaje kombinacja z Wierchu Wisełka w stronę Fajkówki. Na dojściu z buta wyszło coś około 300m . Są wilki. Udany dzień, pusto, cicho, bajka. Po drodze 1 skiturowiec, 10 osób na stokówkach na BC i biegówkach. Parę fotek (ale nie ze zjazdów ) Pozdrawiam mirekn1 punkt
-
Koninki 9 marca 2021. Piękny dzień spędzony w tej stacji narciarskiej. Jeździłem od 12 do 16. W tym czasie przewinęło się oprócz mnie maksymalnie 11-13 osób. Niestety na dole w paru miejscach zaczynają wychodzić kamyczki. Ale poza tym idealnie. Jak wiadomo przygody i perypetie, z których właściciel stacji wychodzi zawsze na wygranej pozycji nie omijają tego miejsca. Tym razem nartostrada. W lutym tego roku, właściciel ON Koninki ogłosił że za wyjście wzdłuż trasy narciarskiej na nartach skiturowych należy zapłacić 18 zł (równowartość wyjazdu koleją). Wywołało to burzę, która doczekała się odpowiedzi dyrektora GPN. Oświadczył że teren trasy narciarskiej jest własnością GPN a właściciel Koninek nie ma z nimi podpisanej umowy na dzierżawę trasy, i nie chce podejmować rozmów. GOPR po tym przestał patrolować stok. Pracownicy GPN powiesili 6-7 tabliczek o takiej treści. Jak skomentował mój znajomy związany z tym regionem "ch*** zrobią póki koparką nie wykopią 10 m dziury". Zdjęcia w następnym poście.1 punkt
-
Sobota była cudowna. Ostre słońce i ciekawe chmury. Do tego parę centów świeżego... powiedzmy akurat te pożądane minimum. W tym roku eksperymentujemy z trasami, łażąc tam gdzie nas jeszcze nie było. Nas i innych zresztą też. I rzeczywiście dopóki nie wyleźliśmy na Mały Śnieżnik - nikogo. Ta wolność poruszania się jest naprawdę wspaniała. Szczególnie w takich okolicznościach. Później przeszliśmy w okolice Śnieżnika, na krótko znaleźliśmy się w "tłumie". Na szczęście przelotnie. No i całkiem fajnie się pojeździło. Niby Śnieżnik, niby blisko a dzionek bajkowy. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







