Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.12.2021 - 14.12.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.12.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
13 punktów
-
12 punktów
-
Nieco dłuższa relacja ze Słotwin (już po zejściu ze stoku). Pada, ciągle pada śnieg. Sztuczny, z armat, śnieży każdy kto może. W nocy dobre -10, przed 8:00 dalej mróz trzymał. Dopiero po 11:00 zaczęło być na plusie. Było widokowo. Śniegu mają już dużo, dalej go jednak produkują. I tu też. Wygląda to efektownie na tle błękitnego nieba. Armaty działają przy wszystkich zamkniętych trasach. Chyba za chwilę poszerzą główną trasę (trasy). A oto moja pociecha, radzi sobie coraz lepiej. Konkurencja też coś tam śnieżyła. Ludzi mało, trochę początkujących, trochę kamikadze jeżdżących z góry na krechę i w siatki.11 punktów
-
10 punktów
-
Monday, bloody monday in... Małe Skrzyczne and Zbójnicka Kopa! Więcej zdjęć i opis tutaj: https://blogonartach.blogspot.com/2021/12/nic-dwa-razy-sie-nie-zdarza-jednak.html8 punktów
-
A wieczorem dla odmiany Słotwiny. Dzięki @[email protected] @FerraEnzoza spotkanie, wspólną jazdę oraz interesującą rozmowę na kanapie.7 punktów
-
Moruniek otwierał, a ja zamykałem Arenę. Powiem krótko. Takiego warunku jak dzisiaj na wieczornej dawno nie było! Mega śnieg - idealny - jak na pokazówkach z YT. Zero ludzi, delikatne -3 na blacie. 2,5h jazdy i nogi wchodzą do tyłka. Pieski (dobermann) gryzą ostro. A tak poważnie - odszczekuję wszystkie negatywne komentarze, które kiedykolwiek napisałem pod adresem nart popularnych/sklepowych. Toż to idealna zabawka! IMHO idealne narty dla 99% narciarzy. Komóry idą na sprzedaż. Nie wiem czy to kwestia Nordici, czy tak bardzo brakowało mi przyjaźniejszej deski po 4 sezonach na serwisówce..? 🙃6 punktów
-
Kolejek brak poza mną, bratem i 2 moich dzieci na zdalnej nauce😉 moze ze 4-8 inne osoby w tym 2 goprowców. O 11 kończylismy i zostały na trasie chyba tylko 2 osoby. Niebieska bez szans na zjazd bez rys, acz na skiturach podchodzili z tej strony. Czerwoną da sie ale w srodkowej czesci minerały. Jak kupujesz karnet czasowy to kolej gora dół masz za 1zł. Karnet odbijasz dopiero na faturce na dole pod wyciagiem. Wjazd i zjazd na faturce to max 7min. Mega fajnie polecam. Dużo inwestują. Dzis budowali kolejne lance przy wyciągu faturka do nasniezania trasy pod orczyk4 punkty
-
Kwaśnica jest bardzo dobra. Nieraz trafi się taka, że człowiek żałuje, że poprzedniego dnia nie pił i nie ma kaca!4 punkty
-
Wczoraj wieczorem dojechaliśmy do Santa Cristiny (Val Gardena). Na drodze z Polski (przez CZE i AUT) pustawo, dość dużo polskich samochodów. Kontroli żadnej brak, jedynie przy wjeździe do Niemiec za Salzburgiem tradycyjnie od 2015 roku zwolnienie (kontrola wizualna). Na miejscu w pensjonacie kontrola greenpassów, pouczenie na tematy epidemiologiczne, długi wykład na temat zasad segregacji śmieci. Miłą niespodzianka był voucher Superpremiere, który dał nam możliwość kupienia 6-dniowych skipassów w cenie 5. Licząc na 3 osoby to 105 euro. Kupno karnetów w kasie, covidpass niezbędny, potem już nikt niczego nie chciał. Codziennie rano trzeba aktywować skipass za pomocą aplikacji. Jako, że plan zabawy jest wypadkową woli wszystkich osób, to w pierwszym dniu stanęło na Alpe di Siusi. Nie będę przynudzać, ten kto wie, to wie. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, to jest to około 60 km raczej łatwych, średniodługich tras. Przyjemnie, łatwo, za to dużą rekompensatą są widoki Sassolungo z kolegami, masywu Schlern, wychylającego się zza Sassolungo Gruppo di Sella i postrzępionego Odle (Seceda). Wjeżdżaliśmy czerwoną gondolą z Ortisei, pod którą od niedawna można zjechać na dół do dolnej stacji gondoli. Trasa nazwana Pilat, z szumnie dodanym przymiotnikiem "legendarna". Nie wiem, nie jestem ośrodkiem opiniotwórczym, ale: trasa jest bardzo wąska, posiada kilka ostrych zawijek, o godzinie 15.30 leży w głębokim cieniu (strona północna). Oczywiście zjechałem nią i zjadę jeszcze raz (jeżeli kiedyś jeszcze wrócę do Alpe di Siusi na nartach), ale nie wiem w czym jest legendarna. Ośrodek Alpe di Siusi w gronie tzw. "wytrawnych narciarzy" (cudzysłów zamierzony, chyba się do nich nie zaliczam) wzbudza pogardliwy rechot i krótki komentarz, że to dla rodzin i uczących się. OK. To nie Sasslong, czy GranRisa, ale jeździ się fajnie i miło, zwłaszcza, że ludzi było mało, a dzisiaj była niedziela. Mam Alpe di Siusi przebiegane, objeżdżone rowerem zwykłym i e-bikem i objeżdżone na nartach, i powiem krótko: fantastyczne miejsce na aktywny urlop o każdej porze roku. Na północnym zakątku Alpe di Siusi mieści się mikroregion Puflatsch (dwie czarne 77 i 78, jedna czerwona). Trasa 77, powiedzmy: jasno czarna, ale bardzo fajna, tylko przykrótka. 78 nie poznałem, była zamknięta na zawody SG, nie wiem jaka była ranga tych zawodów. Polecam restaurację Puflatsch, bardzo dobre jedzenie, a widoki przepiękne i ten Schlern jedzący z ręki... Ogólnie na tydzień przed zjazdem i SuperG mężczyzn w PŚ na Sasslongu raczej pusto i nie ma należnej atmosfery😜. Śniegu dużo, wg oficjalnych informacji powyżej 60 cm. Gdzieniegdzie naturalny, w innych miejscach dosypane sztucznego. Ogólnie dość twardo (ujemne temperatury i mała ilość ludzi nie zdegradowała tras). Na trasach północnych w pobliżu górnej stacji gondoli do Ortisei bardziej twardo, miejscami bardziej, niż bardziej. Plan na jutro zależny od pogody, raczej eksploracja północnej strony SellaRondy (szarotki, Alta Badia), w planach oba kierunki SR, Seceda i pewnie Belvedere do upojenia, i Plan de Gralba. Zobaczymy, na razie wrzucam garść fotek. Pozdrawiam Waldek3 punkty
-
Odpowiem pewną anegdotką, która pojawiła się kiedyś już na forum. Moje prywatne i klubowe maluchy naszło wdawanie się w rozmowę z dosiadającymi się kanapowiczami. Dialog brzmiał mniej więcej tak. - Ile macie lat? - Siedem. - A ile dni już spędziliście na nartach? Chwila namysłu. - Trzydzieści. - To dużo w tym wieku. - Ale to od września ... Czas akcji - 2 bądź 3 stycznia, sezon się zaczynał rozkręcać. Z wypowiedzią @marekbtlzgadzam się w pełni. Trzeba jeździć i to dużo, regularnie i dodam od siebie mądrze, pod rozsądną opieką lub choćby od czasu do czasu wsparciem, nie tylko wirtualnym. M. M.3 punkty
-
Ta sama restauracja co wczoraj na Słotwinach. Dziś pizza. Bardzo dobra i fajnie nazwana, ceny też rozsądne. Jedynie przeszkadzał mi brak sosu pomidorowego (był zwykły ketchup). Na szczęście była oliwa z oliwek do polania. Była taka. Była też i taka. I cennik na koniec.3 punkty
-
2 punkty
-
No i widzisz można z otwartą przyłbicą działać? Można! I po co była ta awantura z Mitkiem, trza było tak od początku! Uważam jednak, że na przyszłość, mógłbyś na górze swoich wpisów dać po prostu adnotację "tekst sponsorowany" lub "zawiera lokowanie produktu". Byłoby zdecydowanie bardziej elegancko, bo tak, wybacz to, trochę siara jest.2 punkty
-
2 punkty
-
Ogólnie wrócę do początku i tytułu tematu. Co zmienić? Nic, tak naprawdę nic bo nie wiele pomoże. Możesz przeczytać w tydzień wszystko co świat napisał i obejrzeć cały internet. Wstaniesz rano i wiele w twojej jeździe się nie zmieni. Jeździć i jeszcze raz jeździć a wiele rzeczy poprawisz sam bo zaczniesz czuć ( mam nadzieję 😜) że coś można zrobić inacze, lepiej, lub że w końcu rozumiesz co miał na myśli instruktor. I zgadzam się z Markiem po całości. Ludzie mówią że jeżdżą od dziesięciu sezonów... Po pięć dni w roku w ferie 😆2 punkty
-
I jeszcze zapomniałem, mój syn zaczął jazdę w sezonie 17/18, czyli rok później ale np: w zeszłym sezonie dzięki Covidowi - ma licencje etc, zamieszaniu z feriami (bo był w I-sze - te narzucone (2 tyg w Jurgowie) i te drugie - których nie było (2 tyg na Jaworzynie ) + wyjazdy wszystkie klubowe - 2-3 dniowe) + treningi środowe, żeby Cie nie skłamać 50-55 dni na śniegu, a może i więcej. Więc jak widzisz w 1 rok robi tyle co ty w 3 i to pod okiem trenerskim - więc też nie oczekuj piorunujących efektów w tak krótkim czasie. W tym roku zaliczył już 3 wyjazdy na lodowiec (chyba 15 czy 18 dni + 2 dni teraz ze mną 2 dni w przyszłym tygodniu + w Wigilię 1 dzień - bo na bank dostanę od Żony zlecenie na opuszczenie miejsca zakwaterowania, jak co roku + 7 dni z nami do końca roku w Krynicy + 4 dni treningi na trzech króli + 14 dni ferii (7 dni z klubem w Austrii i z dni z nami w Madonna) + wyjazdy klubowe (2-3dniowe do kończ sezonu) + treningi w każda środę. Tak widzisz te parę dni to naprawdę mało aby osiągnąć pożądane efekty. Niestety - trzeba jeździć i to dużo. pozdrawiam2 punkty
-
Coś w tym jest, tylko że ja cały czas w pracy jestem. A że niekoniecznie w biurze i przy biurku 😉. Laptop, telefon oraz mądrzy współpracownicy, wystarczają mi do ogarnięcia rzeczywistości zawodowej.2 punkty
-
Nie odbierajcie mnie źle. Nie neguje teorii, bo bez niej wcale nie będzie łatwiej. Sprowokowałem tą dyskusje bo zapewne wiecie z doświadczenia że każdy kursant, każdy narciarz jest inny na swój sposób. Dobrym przykładem są właśnie dzieci które nie są w stanie zrozumieć fachowego instruktorskiego języka. Dlatego używa się zabaw i dziwnych zwrotów jak 🍕 pizza slice zamiast pług 😉 Ja łączyłem przez wiele lat ćwiczenia z internetu z różnych źródeł + zabawę na stoku w ekstremalnych warunkach. Nie było łatwo, pot łał się po plecach 😆 Na nartach jeżdżę od małego i jestem samoukiem. Nie twierdzę też że niema lepszej czy gorszej drogi i że wszystko u mnie jest poprawne. Wystarczy jednak aby zaorać Kasprowy z każdej strony czy puscic się w największe stromizny w st Anton 😉2 punkty
-
2 punkty
-
Ciekawe czy do stycznia uda im się to odpalić - na włoskim skiforum.it ostatnie info z listopada. Miałem plan zaatakować Cortinę z Val di Fassa (jako formę challenge'u). Parę lat temu udało mi się dojechać na nartach z Alba di Fassa do Brunico i z powrotem (pomiędzy Sompunt i Piculin trzeba przejechać Skibusem). Tak jak patrzyłem - do Cortiny powinno też się udać dojechać i wrócić w ciągu 1 dnia. Zresztą, nawet możliwość zostawienia auta przy Rifugio Fedare i dalsze kontynuowanie jazdy już na nartach bardziej do mnie przemawia niż wjeżdżanie do Cortiny samochodem. To jest chyba największa zaleta SellaRondy - możliwość zwiedzania gór na nartach. Moim zdaniem są ośrodki z fajniejszymi trasami niż to co dostajemy w ramach SR, czy nawet DSS, ale pod kątem combo rozległości terenu narciarskiego, jego różnorodności, jakości infrastruktury, widoków i pogody SR moim zdaniem nie ma sobie równych. Moje ulubione miejsca w okolicach SR to: Porta Vescovo (trasy w cieniu, ale bardzo lubię ich profil, szybki wagon z ~900 m przewyższenia, zazwyczaj pusto) Poranny zjazd z Col Rodelli do Pian Frataces Trasy z Sass Bece w kierunku Passo Pordoi (rano, w pięknym słońcu) Trasa z Vallon do Corvary (~1000 m przewyższenia, górny odcinek pod krzesłem z fajnym nachyleniem) Seceda (zawsze słonecznie, bardzo dobre miejscówki z lokalnym, południowotyrolskim jedzeniem - można odpocząć od pizzy i pasty) Lagazuoi (bardzo fajna wycieczka i atrakcja, przepiękne widoki, powrót na nartach w zaprzęgu konnym) Rifugio Santa Croce na samym końcu ośrodka Alta Badia (narciarsko nic specjalnego, ale miejsce jest absolutnie przepiękne) Trasa "Paprika" pod wagonem na Piz Sella Trasy z Ciampaca do Alby i Buffaure do Pozzy w VdF Nie wiem gdzie będziesz mieszkał - to bardzo dużo determinuje. Jeżeli w Val Gardenie, to chyba najlepiej jednak zostać na SR i zwiedzać na nartach. Oczywiście jest sporo ośrodków do godziny drogi samochodem, ale najszybciej byłoby wyjechać z doliny i cisnąć autostradą w kierunku np. takiego Rio Pusteria, tylko pytanie czy ma to sens mając pod nosem SR. Z Alta Badia poza SR da się przez góry w miarę spoko dojechać samochodem na Kronplatz i od biedy w kierunku Cortiny. Najwięcej opcji poza SR jest dostępnych w VdF, bo całkiem blisko jest Latemar, San Pellegrino, Alpe Lusia, czy Carezza. Natomiast jeżeli jedziesz pierwszy raz, to powinieneś się moim zdaniem trzymać SR - w tydzień i tak nie przejedziesz tam wszystkiego. Ja w tych okolicach byłem już dwucyfrową liczbę razy, więc zawsze szukam sobie czegoś nowego poza SR, bo po takim czasie już większość interesujących tras tam zaliczyłem, ale na pierwszy raz to strata czasu w samochodzie.2 punkty
-
Drogi Victorze, Artix-ie Macie racje co do zabaw na stoku, uczy dużo, pomaga uczyć jazdy w trudnym terenie i różnych warunkach śniegowych. Każdy narciarz powinien tego próbować. To doskonałe do ćwiczeń i adaptacji techniki, wyboru toru jazdy w różnych warunkach. Ale co długości i rodzaju narty do nauki, to SL w tym przypadku, błędne założenie. Pomijamy pewien etap nauki, który w niedalekiej przyszłości będzie potrzebny. Miną lata świetności, zaczną się problemy, już flex nie ten, kolana nie te etc. Przyjdzie buty zawiesić na kołku, bo nie będzie do czego wracać. A jak powiedzenie mówi Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał. Wg mnie lepiej poświęcić teraz troszkę więcej czasu na naukę i później czerpać z tego korzyści, niż iść na skróty krótkofalowo. Narty SL są łatwiejsze, maskują niedociągnięcia i błędy, nie raz widzimy na stoku tzw. kacze dzioby, inicjacja skrętu na złej narcie, na SL to przejdzie, bo łuk krótki, na długiej już nie, bo nóg braknie. Ja przeszedłem naukę od ołówków, poprzez pierwsze narty taliowane, sławetne atomic beta carv chyba 195 cm miały poprzez naukę na już krótkich nartach mocno taliowanych. Dzieci uczyłem na nartach SL jeździć, ale zarówno córka jak i syn trafili później do klubu, więc tam dostali porządna naukę narciarstwa a i czasu na śniegu spędzali mnóstwo. Syn po 3 latach jazdy spróbował prawdziwych GS i początkowo miał problem właśnie z tzw. jak on to mówił "zaciąganiem narty", zaczynał skręt na niewłaściwej narcie, ale u niego to szybko poszło, parę ćwiczeń, przypilnował narty i się praktycznie zaadoptował do długości, promienia etc w 1 dzień. Na nartach SL było to niezauważalne. Ale to dziecko i szybciej przyswaja wiedzę. Sam nieraz się łapię, że jak za długo jeżdzę na SL to przesiadka na dłuższe powoduje ten błąd co u syna, ale to szybka korekta i adaptacja. Na rynku jest wiele modeli i rodzaju nart, jest w czym wybierać, polecam tzw. hybrydy, stosunkowo łatwe w użyciu, długość ze względu na stosunkowo mały promień tak naprawdę nie ma znaczenia, natomiast eliminują błędy i tak naprawdę ja uważam tą grupę za narty uniwersalne. Sam kupiłem Head e-race pro i jestem tymi nartami zachwycony. pozdrawiam2 punkty
-
Nie zapędziłem się do 5 Torri, bo trasa z Falzarego do Armentaroli zamknięta. Natomiast gondola do Pocol z 5 Torri miała być otwarta 27. listopada. wg serwisu DolomitiSuperski nie jest uruchomiona. Co się tyczy spraw epidemicznych. Zakrycie twarzy jest obligatoryjne w środkach transportu, w tym gondolach. Te sprawy są ewidentnie pilnowane. Zakrycie twarzy to maska FFP2 w teorii raczej. Około połowa ma FFP2, niektórzy mają zwykłe chirurgiczne, inni mają maseczki z rozmaitych tkanin (pewnie bez atestów). Sprawa kominów jest dyskusyjna. Sam widziałem takie przypadki, ale 2 tygodnie temu w MasoCorto byłem świadkiem sytuacji, gdy ktoś w kominie został poproszony o założenie właściwej maseczki. Dzisiaj w skibusie kilkoro Włochów zostało wyproszonych z autobusu za brak właściwych, było ostro, głośno i dobitnie. Dzisiaj morale ekipy mi spadło i skończyliśmy po 15.00😀. Zadecydował zjazd z Dantercepies do Selvy. O tej porze miejscami bardzo twardo, drobna ilość odsypów, trochę w cieniu, miejscami trochę wąsko. SellaRonda sprawdzona do passo Campolongo i reszta czasu w AltaBadia. Rano warunki super, dopiero po 14.00 w okolicach Boe pojawiły się nierówności. Na mniej uczęszczanych trasach twardo i równo aż do końca. Jeszcze a'propos codziennej walidacji skipassów. Aplikacja DolomitiSuperski ma dwie opcję: skanowanie zapisanego w zdjęciach QR lub skanowanie wydruku. Tę czynność trzeba powtarzać codziennie rano od godziny 6:00. Rano zeskanowałem swój QR z wydruku, aplikacja na zielono uaktywniła skipass i pojechaliśmy. Na Costabelli w Selvie bramka mnie puściła, ale do gondoli Dantercepies już nie. Zainteresował się mną pan techniczny. Pokazałem mu jak apka czyta zapisany QR w zdjęciach, po czym zamigała na czerwono. Tę czynność powtórzyłem kilka razy i to samo. Pan zasugerował usunąć z apki karnet i wpisać go ponownie. Tak zrobiłem i znowu apka świeciła na czwerwono. Poszedłem do kasy i tam w ciągu 20 milisekund sczytano mój QR i mogłem wejść. Wynika z tego, że mechanizm skanowania QR w aplikacji DS jest chyba nie do końca dopracowany. Rada jest taka, żeby mieć QR w zdjęciach w komórce bez żadnych obwódek, tylko kod i żeby w kieszeni mieć papierowy dokument z wydrukiem. Potem już tylko czysta przyjemność: Pozdrawiam Waldek2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj pełna lampa. Chwilo trwaj. Czułem się trochę jak chomik na kołowrotku, tyle tych zjazdów i wjazdów kanapą do góry. Trochę brakowało Słotwinki i przejazdu na nią (to duże urozmaicenie). Był dziś też obiad na stoku, z bardzo dobrym jedzeniem (żona obiecała mi szubienicę - za to codzienne ranne wstawanie na urlopie, i dostałem to na co zasłużyłem). Rano mało ludzi, co było do przewidzenia. Sztuczny tłok na trasie, na pierwszym planie robi moja córka. Później, równie pusto. Pełna lampa (czego nie było w prognozach). Słonko, coraz więcej słońca. Okoliczne górki za chwilę, przy odrobinie mrozu (dziś cały dzień na minusie), będą przekształcone w trasy narciarskie. U konkurencji Areny też sporo śniegu. Było tak. Chwilo trwaj. Szubienica od żony, dostałem to na co zasłużyłem. Była przepyszna. Restauracja na dole, ma dobre jedzenie, krótka karta, pizza. Wszystko czego potrzeba (w rozsądnych cenach, czego nie można napisać o każdej knajpie przy naszych stokach - patrz jedna taka na K, od kufla czy Kulfona).2 punkty
-
2 punkty
-
Czantoria postawiła mocno na rozwój systemu śnieżenia. Postawili na armatki i lance światowego lidera i sa tego efekty. Cały team ludzi tam pracujących jest naprawdę zaangażowany i mocno im kibicuję. Żeby nie odbiegać od tematu; dzisiaj na Podhalu pięknie od rana. O 8mej mocno na minusie i warunki bajeczne, przy minimum ludzi. Po 2h w Olczan Ski, aby zdążyć przed obiadem szybka skiturka w Jurgowie; tam tez ludzi niewiele; czynna jedna trasa, wiec skiturowo gramolilem sie w góry czarna raz i zamknięta czerwona raz drugi, a zjechałem sobie dwa razy po trasie. Super dzień. Przede mną jeszcze 2h popołudniu w Olczan-Ski2 punkty
-
POŁONINA BORŻAWA POŁONINA BRUSZNICA Sławsko, sobotni poranek pierwszego dnia lutego 2020 lutego byłby idealnym wzorcowym późno-jesiennnym dniem. Idę sam w ciszy na stację kolejową położoną 20 minut poniżej pensjonatu. Elektryczny zespół trakcyjny ЕР2-1005 produkcji RVR popularnie zwany "elektriczką", wtacza się na stację, a ja zajmuje miejsce w ostatnim wagonie. Wyszedłem trochę za późno, i jak zwykle musiałem przyspieszyć kroku. Buty skiturowe miałem już na nogach. Mówią "luty - podkuj buty". Od razu podchodzi do mnie niepozorna kobieta sprzedająca przekąski, napoje i piwo. Choć to już zanika, w ten sposób ludzie próbują zarabiać tu na życie od wielu lat. W niektóre dni targowe, niesprzedany towar na bazarze sprzedaje się w pociągu zamieniając tym samym elektriczkę w ruchomy bazar obrusów, skarpet, medykamentów, kleju szybkoschnącego, ziemniaków, owoców i wielu innych przydatnych produktów . Kupuję wodę mineralną. Jadę do położonych o około 70 minut jazdy ośrodków narciarskich Pilipiec i Podobowiec, leżących o zgrozo, za granicą obwodu Lwowskiego - na Zakarpaciu. Pogoda jest w miarę względna, ale staje się coraz gorsza. Zamiast przywodzić na myśl syberyjskie mrozy, przypomina się deszczowa Wielka Brytania. - - - - - - Jestem w Podobowcu. Śnieg jest mokry, jazda jest katorgą. Podchodzę sam na stary wyciąg orczykowy Transporta Chrudim VL-1000. Zdążę jeszcze? mogę się dosiąść? - mówi ktoś za moimi plecami Skąd jesteś? - współpasażer orczyka dopytuje. Aaa z Krakowa? Ja z Wołynia pochodzę! - odpowiada Aleks, sympatyczny narciarz-ukrainiec, który przyjechał tu na narty z Kijowa gdzie mieszka obecnie. I tak oto, jazda mija przyjemnie. Przejeżdżamy przez krzaki, bo śniegu jest tak mało że nie są przysypane. Rok temu było tutaj po pas śniegu. Rok temu, w połowie lutego cieszyłem się tutaj boskim firnem, szusując po stokach połoniny Borżawy. Około 14, podczas wyjazdu orczykiem, biegnie przede mną przez około 500 m pies. "Wyrwirączek", jak podpowiedział mi kolega. Chwilę później, odpuszczam. Jadę taksówką do Pilipca, który jest niedaleko. Kiedy jest śnieg, oba ośrodki są na tyle blisko, że można do nich zjechać na nartach. Dzisiaj....pogoda nie była łaskawa. - - - - - - W najwyższym miejscu ośrodka, zlokalizowana jest herbaciarnia "Suria" (czajownia). Jest to absolutnie jedno z moich ulubionych miejsc gdzie można się zatrzymać, wypić herbatę i conieco zjeść. Jakiś czas temu małżeństwo z Kijowa, postanowiło opuścić stolicę i stworzyć niezwykłe miejsce. Wybudowali z drewna sporą chatę, na wysokości ponad 1100 m.n.p.m. W środku atmosfera skłania do wyciszenia się, lub spokojnej dyskusji. Jak zawsze, biega wszędzie kot. Jestem tutaj drugi raz. Zamawiam pozornie prozaiczną rzecz - Iwan Czaj. To herbata ze sfermentowanych liści Wierzbówki kiprzycy, która w całych Karpatach, i wielu miejscach w Polsce rośnie pospolicie. Sekret polega na prawidłowym sfermentowaniu liści, którego nigdy nie udało mi się opanować. Proszę o mamałygę z bryndzą, marchewką po koreańsku obsypaną brusznicą. Do tego naleśniki z brusznicą i miodem. Jestem na Borżawie. Borżawa to brusznica. Kiedyś byłem tutaj w lecie, i brusznica wypełniała absolutnie każdy stok tej olbrzymiej 25-kilometrowej połoniny. Wracam, już cały mokry. Taksówkarz wysadza mnie na przystanku kolejowym Hukliwy. Wsiadam, kupuje bilet i wracam z powrotem. Skład znów przekracza granicę obwodów, tym razem opuszczając multikulturowe Zakarpacie. Planując wycieczkę rano, wiedziałem że z jazdy nic nie będzie. Wiedziałem że jadę raczej do czajowni. Warto było jednak pojechać, aby zajrzeć do "Surii" i zjeść tak wspaniałą mamałygę.2 punkty
-
Nie wiem czy już gdzieś na forum było, ale do końca stycznia do Szwajcarii wjazd tylko z testem PCR, po czym należy wykonać test (PCR lub antygen) między 4, a 7 dniem po przyjeździe... Z tego co sprawdzałem ich formularz, to jedynie pobyt na 4 dni lub mniej zwalnia z drugiego testu - nie ma opcji zostania np. 6 dni i wyjechania bez testu, bo zapewne będą nas "ścigać" służby kantonalne, do których trzeba zgłosić się z wynikiem. Niestety, czeka nas kolejny, nienormalny sezon. Po co testować zaszczepionych - tego nie rozumiem. Szczególnie, że wcześniej możliwość łatwego podróżowania z certyfikatem była dobrą zachętą dla niezdecydowanych...1 punkt
-
Za artykułem na Corriere della Sera https://www.corriere.it/esteri/21_dicembre_14/entrare-italia-quarantena-tampone-ordinanza-1a7fec58-5cbd-11ec-b726-1eb27041da48.shtml Niezaszczepieni z kwarantanną 5 dni. Zaszczepieni test na 24h przed i potem można podróżować swobodnie. Wchodzi od jutra i obowiązuje do 31.011 punkt
-
Jest czynna 2-ka niebieska, długość 2700m - w zdecydowanej większości łatwa, jest 1 odcinek ciut trudniejszy ale raczej nie powinno być problemu. Parkując na Hromovce niestety na koniec dnia trzeba zjechać czerwoną do parkingu, często już nieźle zmuldzoną na koniec dnia.1 punkt
-
Może być gorzej - jedzie się w Alpy specjalnie na świeży opad, a tu nie pada. Sposób na świeży opad jest jeden - trzeba na niego poczekać 🙂1 punkt
-
Moruniek Z tego co widzę to Tobie najlepiej wychodzą w życiu to .......... przerwy Ale to zazdrość przeze mnie przemawia. Miłego szusowania ! pozdrawiam1 punkt
-
Artix Co do języka fachowego to się z Tobą zgadzam, czasami też nie rozumiem o co kaman, więc ta wiedza powinna być przekazywana w sposób przystępny przez instruktora, ale z reguły tak jest. Różnica między nami a kolegą Wolcjuszem jest taka, że my jeździmy od dziecka, a On (chyba) jest na początku tej drogi. W tej chwili są dużo większe możliwości nauki, niż wtedy gdy ja zaczynałem swoją przygodę z nartami. Instruktor - to było chyba jakieś zjawisko, niespotykane w tamtych czasach, a przynajmniej ja nie pamiętam. Miałem kuzyna który był GOPR-owcem na hali Lipowskiej, starszy, co on mnie tam przeorał po krzakach to moje, jeździłem chyba po wszystkim i nie było zlituj. Sam miał wówczas jakieś kursy i egzaminy, a że miał mnie pod ręką to ciągał mnie wszędzie, bez względu na porę dnia i warunki. Mnie samoukowi trochę czasu zajęło od momentu jak to Adam nazwał "pionizacji" do swobodnej jazdy w praktycznie każdych warunkach. Ale dzisiaj jeśli miałbym wybór skorzystałbym z instruktora/szkoły etc. szybciej by poszło. Każdy popełnia jakieś błędy i nikt nie jest idealny, ważne abyśmy jadąc na narty cieszyli się z tego jak dzieci niezależnie od warunków na stoku. Abyśmy nie byli tymi "narciarzami" którzy tylko po sztruksie, inne warunki są nie do przyjęcia. Znam takich co wracają z Alp i narzekają że było ch...wo, jak pytam dlaczego - bo spadł śnieg , a z tego co się orientuję to bez śniegu się raczej słabo na nartach jeździ. pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
@FerraEnzo nie widzę powodu do przepraszania. Pokazałeś chcący bądź nie coś mega pięknego - pasję. Być może nie mającą sensu. Nawet na pewno nie mającą sensu. Lecz może nadającą sens potrzebny by żyć. Czy nasze pasje i marzenia mają sens? Może ten racjonalny sens odebral by im wartość? Niech chłopak biega. Kiedyś dostanie piłkę i wyśmiewany zrobi przyłożenie nawet nie wiedząc gdzie jest. Czego mu z całego serca życzę. M.1 punkt
-
@FerraEnzo ciekawy temat się złożył, wart zapewne osobnej dyskusji choć nie wróżę jej przyszłości. Zderzenie sportu osób z niepełnosprawnością ze sportem powszechnym cóż.. o ile pamiętam to w tenisie stołowym nawet wyszło w sensie wyniku całkiem nieźle. Pytanie czy chodzi o wynik, o uczestnictwo i tak dalej.. mnóstwo pytań. Jestem wrażliwy a film który zamieściłeś nic nie ośmiesza. Pasja jest ponad śmiesznością. Osoby o orzeczonej niepełnosprawności często mogą nauczyć nas, w granicach swoich barier czym jest pełnosprawność i to wybitna. Ja muszę szukać form komunikacji - to trudne i ograniczeniem nie jest tylko forma (mowa) lecz protokół oparty na dość głęboko zakorzenionych wzorcach, które może sprowadzić do "przecież to oczywiste". Fajna ale trudna lekcja pokory. M.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Wisła Klepki - ludzi trochę było, ale bez armagedonu. Śnieg mokrawy, córce nie przeszkadzał:1 punkt
-
1 punkt
-
Jeszcze kilka słów o piątkowych warunkach w Zieleńcu. Dojazd bezproblemowy, droga czarna tylko odcinek dojazdowy od głównej ósemki do samego Zieleńca lekko przybielony Widoki po drodze Pogoda: od rana mgliście, czym później tym więcej słońca, cały czas lekki mrozik. W samym Zieleńcu śniegu mnóstwo, zarówno na trasach, jak i po lasach Warunki bardzo dobre, choć nocny opad i świeży śnieg powodował że małe nierówności gdzieniegdzie były, ale to że prawie wszystko czynne na początku grudnia i nie za dużo ludzi, praktycznie brak kolejek do wyciągów, powoduje, że narciarsko wyglądało to świetnie. Widokowo też. aaa, jakby ktoś chciał skosztować ze specjałów u naszych czeskich sąsiadów to bez certyfikatu nie ma opcji, chwilę siedzieliśmy w Masarykowej Chacie i certyfikaty sprawdzają każdemu dokładnie i bez nich nie ma szans na obsługę.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak otworzą przebudowaną Zakopiankę do Rabki, a jeszcze kiedyś pociągną zapowiadaną drogę GP w standardzie "S-ki" aż do Chyżnego, to taki Chopok z Krakowa może "zbliżyć" się na ok. 2h drogi samochodem, więc rzeczywiście dla Krakusów inwestycje na Chopoku to fajna sprawa. Ale gdybym miał tam jechać te 7-8h, to zdecydowania wolę Schladming i okolice...1 punkt
-
Byliśmy na Rusińskim w lutym 2020, stok a właściwie dwa równolegle ustawione stoki bardzo przyjemne chociaż najbardziej bawiło nas pozatrasowe przejeżdżanie między nimi. W sumie , biorąc pod uwagę ilość wyjeżdżonych śladów, nie nas jedynych 😁1 punkt







