Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
22.03.2019 - 22.03.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.03.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
16 punktów
-
Witam. Pilsko trzyma się jeszcze całkiem dobrze. Po lekkim nocnym przymrozku rano było dość twardo, zwłaszcza w miejscach zacienionych. Z biegiem czasu wszędzie jednak puściło, ale ze względu na niską frekwencję trasy trzymały się bardzo długo dość dobrze. Ja skończyłem koło 14. Śniegu generalnie jeszcze sporo. Dla urozmaicenia nartowania z buta wybrałem się jeszcze na szczyt po Słowackiej stronie😎 Pozdrawiam Maciek 20190322_135235.mp414 punktów
-
No i niespodziewanie znaleźliśmy się na półmetku relacji. Czyli jeszcze sporo będziecie musieli wytrzymać. Dzień 4 To musiał być najważniejszy, kluczowy dzień wyjazdu. I musiał być udany! I to nie dlatego, że po drodze mieliśmy Howerlę i był całkiem spory kawał do przejścia. Ale w przypadku wycofu czekałaby nas długa i wredna droga autami. A to po dwudniowym biwaku i byciu w Górach byłoby najnormalniej deprymujące. Wstaliśmy zdeterminowani, o 6:30 plecaki spakowane, wyglądało to tak: Nasi gospodarze też byli zdeterminowani - zaczął się demontaż obozu. Nawet nie byłoby gdzie wracać. To się nazywa - spalić mosty! Goretexowe łapawice to nie jest dobry początek dnia. I jest on taki smutny... Pierwszym punktem jest Szpici (1863 m npm), to tutaj są te interesujące żlebiki o których już pisałem (będziemy nad nimi przechodzić). Oglądam je sobie, pewnie nigdy ich nie zjadę. Idziemy trochę wyżej i widoczność się kończy. Na rozstajach gdzie można pójść na Rebrę (i dalej na Popa Iwana) robimy sobie pamiątkową fotę. Wołodia chwali się, że sam robił ten drogowskaz. Pomagamy oczyścić go ze śniegu. Myślę sobie, że to kurczę nieuczciwe jest, że mamy dupówę. Choć jakaś nadzieja jest bo widać, że chmura w której idziemy ma niewielką miąższość. Może coś się przejaśni. Zdejmujemy foki, czeka nas zjazd do znanego tutaj jeziorka pod Turkułem. To częste biwakowisko w lecie. I w trakcie zjazdu wiatr przewiewa chmury i już możemy obejrzeć (z lewej) tę górę. Zjazd całkiem przyjemny. Krótki popas nad jeziorkiem. Ale widać, że Wołodia jest zmobilizowany i ruszamy dalej. Omijamy trawersem Turskuła - nie miałbym nic przeciwko aby go zaliczyć bo wygląda całkiem, całkiem. Jednak nie wyrywam się z tym pomysłem. Okoliczności robią się... zresztą sami oceńcie. Turskuł z MarioJ, jeden ładniejszy od drugiego! Wchodzimy na Dancisz (1865 m npm) A jak barometr nastrojów? No ja myślę! Nie dość, że "coś" widać to nawet wiatr zelżał. Znajdujemy stare słupki graniczne, Kamil robi nam wykład z kim i kiedy tu Rzeczpospolita graniczyła. To się nazywa poznawanie historii. Stąd już dobrze widać nasz cel. Teraz schodzimy trochę z grani trawersując z lewej Pożyżewską (1822 m npm). Przed nami Breskuł - ostatni punkt przed Howerlą Ale zanim to się stanie Wołodia zarządza przerwę - grzejemy wodę na liofy. Mnie to jednak nie dotyczy. Od rana mam wrażenie, że niosę cegłę w brzuchu. Nie wiem czy to coś poważniejszego ale mam zamiar przetrwać na węglach. Obserwują swój organizm - wygląda, że wydolnościowo jest normalnie. Robię sobie spacer po okolicy. I myślę... , że ta grupka moich przyjaciół to wszyscy narciarze jacy są w tej chwili na Czarnohorze. Poza nami nie ma tutaj nikogo. Ani grama śladu człowieka. To nie Alpy gdzie ze schroniska potrafi razem z Tobą wyjść 150 osób a w takim regionie jak ten byłoby z 8 schronisk. Czas sjesty trwa. Koniec laby, pora ruszyć tyłeczki. Włazimy na Bierskuła Howerla stąd robi wrażenie, w realu daleko większe niż na focie. Niebo robi się smoliście czarne, przebłyski wydobywają góry to tu to tam. Na południe od nas już ostro sypie. Naprawdę pora stąd spadać. Tym bardziej, że wiatr chce nam powiedzieć - dałem wam szansę Ruszamy żwawo Na szczycie jest istne szaleństwo. Ostatnie przebłyski słońca, przewalające się chmury. Fota co żywcem przypomina rysunki Żechowskiego. Jeszcze załapujemy się na ostatnie foty I siadło, koniec. Mleko się rozlało. Zabrakło może kwadransa. Teraz czeka nas zjazd bocznym ramieniem. Jest to o tyle niebezpieczne, że z obu stron są silne pocięcia. Dobrze widać to te 8 zdjęć wstecz. Wołodia jest trochę przestraszony, zjeżdża po parę metrów i kontroluje co chwila pozycję. Nam jest łatwiej, czekamy i po prostu robimy parę skrętów i stop. Wreszcie trafiamy na tyczki wyznaczające szlak. Nasz przewodnik wyraźnie oddycha. A za chwilę wyjeżdżamy pod chmury i zaczyna się piękny, długi zjazd. Na focie końcowa ścianka. zjechaliśmy tam gdzie trzymam kijek. Ale naturalna droga (jak nartostrada), którą jechaliśmy wyprowadza na takie ładne przełamanie z "maleńkim nawisikiem". Umieszczam to ku przestrodze (swojej i Waszej) - w miejscu gdzie już prawie dom widać taki wredny depozyt może po prostu zabić. Oczy trzeba mieć zawsze otwarte - nawet gdy jedzie się na luzaku, pięknym terenem po całym dniu w górach... Jeszcze droga przez las (raczej wredna) i mamy Zaroślak Temat Zaroślaka też jest zdecydowanie wart pogłębienia. Ale może zrobią to koledzy bo ja mam już dość tego relacjonowania.6 punktów
-
5 punktów
-
Wczorajsze i dzisiejsze zdjęcia. Dzięki @mig12345 za wspólną jazdę, mam nadzieję, że moje dzieci na kanapie nie zamęczyły. Najlepsze warunki Kopa i MS. Trochę przecierek, są jeszcze zapasy śniegu, trochę go dorobili i trzymają na ciężkie czasy. Zadziwiająco dobry dojazd 4 do kanap. 3 najgorsza na zakręcie. Sam dojazd do gondoli pozostawia trochę do życzenia. Starają się poprawiać warunki i w trakcie jazdy wysyłają ratraki, ten równa, za 10 minut nie widać po tym śladu. 7 - sporo przecierek i trochę kamienia, trasa zamknięta ale przejezdna. Kompletny brak tłuku na bramkach - jazda non-stop. Kolejki do kanap - Kopa. Gondola - kolejka. Solisko - kolejka. Śnieg w zaspach (produkcja na ostatnich przymrozkach). Śnieg w zaspach. Hala - całkiem dobrze. Najgorsze miejsce na 3. Najgorsze miejsce na 3 cd. Dojazd 3 do gondoli. Ratraki starają się równać. Przecierki na 4. Trasa jednak dobrze przygotowana. Mityczny wjazd na 6 z 3 ?3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Czytam wszystkie zaległe wpisy, wiem ze ludzie maja dobre intencje iiii pewnie i masę ciekawych pomysłów. Ale to tak nic nie da jak Łazarczyk z CTE nie uruchomi KL Buczynki na przyszly sezon czy nie będzie polepszał tego co leży obecnie... Chodzby ktoś tutaj stanał na rzesach albo na chuuu nie wymyśli złotego środka, bez rozwoju ON Pilska reszta nie ruszy sama. Bo nikt nie zainewstuje więcej kasy w coś innego bo turystów coraz mniej co roku. CTE wraz z działkowiczami mają cały los ON Pilsko we własnych rękach, nie wszyscy grają do jednej bramki, brak komunikacji, dialogu , porozumienia i jest jak jest. Brak wizji co dalej smuci...3 punkty
-
Wbrew pozorom czasem trafiają się spore okazje. Może to być promocyjny karnet na HochZeigerze (za 20 E/dzień) tańszy początek sezonu w SFL (typu 120 E/4 dni). Największa okazja jaka nam się trafiła w tym roku to jazda za 10 CHF/dzień (40 CHF za 4 dni) w szwajcarskim systemie Andermatt-Sedrun. Choć to ostatnie zawdzięczamy Jurkowi, który wykazał się iście czekistowską czujnością. Otóż taka promocja była już rok temu i obejmowała wybrany okres na początku sezonu. Mieliśmy więc ten system (skądinąd świetny) odwiedzić w 2018 roku. Niestety koszmarne warunki meteo to uniemożliwiły. Przed tym sezonem Jurek napisał więc do informacji turystycznej z zapytaniem czy promo będzie aktualne i gdzieś w lipcu dostał potwierdzenie, że tak. Zarezerwowaliśmy więc noclegi (bez prawa odstąpienia) po czym na zaktualizowanej stronie ON okazało się, że promocji w tym zakresie jednak nie będzie. Po paru dniach konsekwentnej wymiany emaili Szwajcarzy z ON i IT uzgodnili promocyjne karnety dla nas. W tym roku obowiązywała tam inna akcja - w środy przez cały sezon można było tam jeździć za 10 CHF. Sam system konsekwentnie rozbudowywany przez egipskiego właściciela szykuje się na prawdziwą perłę narciarską, Do trzech małych ośrodeczków (Andermatt, Dieni, Sedrun) dobudowano narciarskie połączenia (11 pięknych kanap i gondol) i razem powstała wręcz rewelacyjna "huśtawka". U podnóża systemu funkcjonuje jeszcze kolej (linia do Zermatt) gdzie za darmo można poruszać się między różnymi punktami ON (w tym jest też słynna przełęcz Oberpass). Inną rewelacyjną możliwością był też karnet sezonowy w Saas Fee za 222 CHF. Funkcjonowało to przez trzy sezony. Kto się załapał mógł jeździć naprawdę tanio. Mnie wyszło po 9 CHF/dzień. Oczywiście największe okazje są przy zakupach hurtowych i jeśli ktoś może przeznaczyć na jazdę 20-25 dni w sezonie to w Alpach jest wiele tanich i niezłych systemów karnetów tak, że dzień jazdy wychodzi za 15 E.3 punkty
-
Dzień 3 W pierwotnym planie mieliśmy działać w okolicach biwaku. Teren jest tam bardzo interesujący z wieloma, często bardzo wymagającymi, zjazdami. Cały czas śledziliśmy pogodę bo teoretycznie można było zrobić dość forsowną turę na Popa Iwana i z powrotem. Jednak utrzymujący się w prognozie wiatr wykluczył ten wariant. Wobec tego był to pierwszy dzień, który poszedł zgodnie z pierwotnym planem. Na początek śniadaniowa wrzuta - tak wyglądała "nasza" kuchnia. Tura zaczęła się od nieśmiałych przebłysków. W godzinę później było całkiem przyjemnie... ...jeśli chodzi o widoczność. Wiatr szalał dalej. Zaczynamy od żlebiku za skałą (na focie wyżej) Górny odcinek ma według informacji Wołodi 42 stopnie Teraz pora na coś większego. Tzw "okoliczności" są niesamowite. Wiatr przegania w tempie ekspresu chmury, na dole szaleje niska zamieć. Przyglądamy się jeszcze żlebowi w centrum kadru, na tej focie można lepiej ocenić konfigurację i warunki. To może być nasz kolejny cel. Ale zanim to nastąpi mamy zjechać z przełęczy pod Rebrą (to najwyższy szczyt w tej okolicy). Kamil, wzorem swoich indiańskich przodków, wznosi modły aby się to udało. Na przełęczy jest tak. I czyż muszę Wam dodawać, że co niektórzy z Wro dochodzą do wniosku, że niezależnie od słabych prognoz co do zjazdu to na górkę trzeba wejść aby skopać jej tyłek. Wejście (a i zjazd) są czujne bo na wielu fragmentach to lodowa góra. Nie mniej jednak kończy się zgodnie z planem (i modłami Kamila). Patrzę na tę fotę i wygląda jakby lampa była tymczasem dysponuję kolejną wykonaną w 12 sekund później z widokiem na Howerlę i tam pogoda jest już taka jaka była. Zjazd z Rebry jest czujny, dalej jest w miarę spoko. Gonimy resztę ekipy i razem obiadujemy. Okno pogodowe właśnie dogorywa. Tutaj ekipa się rozdziela - część wybiera leżakowanie, reszta idzie na ten żleb co go pokazywałem na fotach wcześniej. I powiem, że to był jeden z najwredniejszych kawałków do podejścia w mojej >>10 letniej karierze skiturowej. Na początku jest tak. Szybko stromieje, jest to jeden lodowy kalabrak na kalabraku. Połowa ekipy ściąga dechy i idzie to ostrożnie krok za krokiem z buta. Druga (czyli Kamil, Mariusz i ja) męczy się na harszlach. Ale nastaje czas przepinki. Zjazd na pierwszym odcinku jest taki jak droga w górę. To się szybko jednak kończy i jest już tylko lepiej. I lepiej. Depozyty dają radę! Na dole mówię łaskawie do przewodnika: - wybaczamy Ci to podejście Na dowód zdjęcie. Szkoda, że bez Andrzeja ale... nie było kogo poprosić o zastępstwo. Teraz wykresy około 1200 m vertical, odległość 11 km. Biorąc pod uwagę, że jutro czeka nas kluczowy dzień to całkiem OK. Popatrzcie jeszcze na ten wycinek. Widać, że te kotły bardzo wymagające są, w sprzyjających warunkach można tutaj do woli rzeźbić i rzeźbić. Te pionowe żlebiki o różnej szerokości mogą zadowolić nawet mocno wybrednych w tej materii. Koniec końców lądujemy w namiocie. Noc jest średnia, mam wrażenie, że się budziłem milion razy. Chyba za mało się zmęczyliśmy...3 punkty
-
Ja oddaję głos na Rysy. Najlepsza trasa off-piste w Polsce. Długa, wymagająca, przepiękne położenie i klimat. 🙂2 punkty
-
2 punkty
-
Miałem wrażenie, że to jakieś chińskie forum narciarskie 😮 @JC będzie miał chyba trochę roboty, bo tych tematów jest kilkadziesiąt i nadal powstają nowe2 punkty
-
Cześć Może nie dość precyzyjnie się wyraziłem ale mnie więcej odczytałeś przekaz. Oczywiście - nich każdy jeździ sobie jak chce byle umiał to robić bezpiecznie dla siebie i innych. Natomiast kupowanie SL by jeździć długim skrętem jest głupotą oczywistą. Na stokach powszechną jest jazda na SL skrętem średnim i długim ale nie wynika to z głupoty tylko z niewiedzy i braku umiejętności po prostu. Pozdrowienia2 punkty
-
Niestety to prawidłowa diagnoza. Niestety nie ma lekarstwa bo CTE i "tłuste koty" nie są zainteresowani leczeniem.2 punkty
-
W czwartek 21.03 wybrałem się do Szczyrku po raz pierwszy (i pewnie ostatni) w tym sezonie. Pod gondolą parkowałem o godz. 9 na ostatnich wolnych miejscach. Na trasach pusto, wyciągi i trasy generalnie do własnej dyspozycji. Jazda przyjemna na górze Skrzyczne - Jaworzyna, MS- Hala. Poniżej przetopy, ziemia i minerały. Raz zjechałem do Soliska i na Doliny. Na Jaworzynie i Hali już bardzo mokro, przy bramkach trzeba uważać na kamienie. Mi na szczęście nic złego z nartami się nie stało. Największa frajda z jazdy to Skrzyczne-Jaworzyna i MS-Hala. Trasa z Kopy na Hale, a szczególnie jej odcinek od wyciągu do trasy z Malego Skrzycznego, to jakaś porażka. Jest to trasa biegowa, a nie zjazdowa. Przy śniegu jaki był w czwartek i bez nart nasmarowanych idealnie, bez odpychania nie da się zjechać/biec. Nawet do nauki jest to średnie, bo nie ma prędkości. Wyciąg i trasa jest tylko komunikacyjna. Bez zmiany wyciągu na Małe Skrzyczne (na krzesło lub gongole) lub wytyczenia nowych tras TMR na początek i koniec sezonu nie ma wiele do zaoferowania. COS to jednak inna para kaloszy...2 punkty
-
Trochę przetopów jest, ale jak raz przejedziesz i popatrzysz gdzie, to nie będą przeszkadzały - jest duuużo miejsca do świetnej jazdy. Po prawej mimo dwóch miejsc super, po lewej gorzej. Info z wczoraj, dziś z bólem serca muszę się zająć czymś innym niż narty . Ogólnie, w ostatnich dniach COS boski, absolutnie jak w niebie. Rano twardo i szybko, we wtorek i środę trzymało się długo, wczoraj koło 11 zaczynało mięknąć. Troszkę minerałów na Grzebieniu, ale mało, widoczne i do ominięcia . Teraz niestety ocieplenie, ale w przyszłym tygodniu powinno być dobrze. Szkoda, że zamykają z końcem kwietnia, myślę, że pozostanie ruszyć wreszcie pewną część ciała i połazić tam na skiturach z psami, zaniedbywanymi spacerowo w sezonie .2 punkty
-
2 punkty
-
To moja króciutka relacja z dnia dzisiejszego. Nie chcę dublować zdjęć @andy-w więc o przecierkach, zamkniętych Julianach pisać nie będę. Dziś pusto, do tego w newralgicznych miejscach na 3 i 4 sypnęli śniegiem (prawdopodobnie w nocy wykorzystując nocny przymrozek - jaki ładny biały kolor ma ten nowy śnieg). Mamy fajne warunki, do tego praktycznie cały stok dla nas. Najlepsze warunki na trasie z MS i ze Zbójnickiej Kopy. O 10:00 parkowałem na parkingu pod gondolą - jednym słowem pusto.2 punkty
-
Dzień dobry. Miał być rower, ale miejscami jeszcze chłodny wiatr, dlatego postanowiłem wybrać się na stok. Wybór padł na Cieńków. Zameldowałem się o 10:20 przy wyciągu. Na załączonym zdjęciu jak widać pełno aut które zwiastują tłumy narciarzy. Przy wyciągu kolejki niesamowite. Pogoda dzisiaj nie dopisała w porównaniu z wczorajszym dniem. Pochmurno i jeszcze raz pochmurno. Warunki jak widać, przetarcia, od połowy dość twardo i sztruks. Generalnie dobrze przygotowana trasa jak na taką pogodę. Góra bardzo brudna i kasza. Najgorzej wyglądało podejście do wyciągu- kamienie, błoto i trochę śniegu 😡 Tak jak mówiłem tłumy narciarzy, w najgorszym momencie było nas... sześciu. Po 2 godzinkach kończę jazdę i zbieram swoje zabawki To był ostatni wypad na stok w Beskidach. Za tydzień- tj 30.03 zakończenie sezonu na Kasprowym o ile pogoda nie pokrzyżuje planów. Dzień na nartach to dzień udany. 😃2 punkty
-
Jeszcze żeby było wiadomo co ma plus a co jest minusem, to podsumowanie z czego nie jestem do końca zadowolony. Oczywiście drogich rzeczy nie będę tego zmieniał na siłę, tylko po zużyciu. Produkt Wniosek Kurtka Marmot Nano AS Jacket Goretex Active Krótka do pasa, często mi zawiewa nerki przy schylaniu. Następna musi być dłuższa w dół i najlepiej z wywietrznikami. Klapki Speedo Opaads damskie Są lekkie ale mogłoby być objętościowo mniejsze. Wujot stosuje jakieś cienkie klapki materiałowe. Dynafit Nanga Parbat 171 Potrafię na tych nartach zjechać wszystko (może poza lodem 40st). Ich ogromną zaletą na turach typu Haute Route jest ich waga. Ale: Narty mało stabilne w trudnych śniegach typu gips lub twardo. Da się zawsze zjechać, ale nie zawsze daje to przyjemność. Nie da się na nich jeździć na pełnym gazie. Foki Dynafit Speedskin Kolejne foki to zmiana na lżejsze moherowe raceowe Termos Plan to zmiana na lżejszy 400g 900ml K2 LockJaw Carbon/7075 Alu Kije świetne, ale być może warto znaleźć coś lżejszego2 punkty
-
Przemożna chęć przetestowania nowych butów zaprowadziła mnie dzisiaj na Skrzyczne. Wejście do bramki dolnej kanapy dopiero 13:50, czyli mam przed sobą całe 2 godz. jazdy kanapami, orczykami i nartami 🙂 . Obserwacja terenu z kanapy uświadamia, ze wiosna już blisko, zjazd do dołu nie jest już możliwy bez zdejmowania nart. Niewiele wyżej już inny zimowy świat, od Jaworzyny już bez śladów wiosny, no może śpiew ptaków ją zwiastuje. Mimo tak późnej godziny warunki wszędzie zaskakująco bardzo dobre. Pogoda jak w marcu czyli słońce na przemian ze śnieżycą. Minerałów na trasach brak, równo, lód przykryty świeżym śniegiem, tylko wiatr hamował zapędy. Niestety interweniował śmigłowiec LPR, podobno na FIS-ie zderzyło się dwóch narciarzy. Doliny jeszcze bardzo dobre, na dolnym FIS nie byłem, ponieważ dzisiaj orczyk z Dolin na szczyt jeździł tak irytująco wolno, że mi się nie chciało tam zjeżdżać. Ostatni zjazd to mały freeride obok górnej kanapy. Buty Nordica przetestowane i wymagają jeszcze trochę pracy przy skorupie. O ile dobrze liczę to był mój 50 wyjazd na narty w tym sezonie.2 punkty
-
1 punkt
-
Zacznę od tego że droga do Zaroślaka przez las to istny snowpark, mi się takie tereny zabawowo bardzo podobają. Krótkie skręty, szybka reakcja. Jechałem akurat za przewodnikiem, więc on brał na siebie trudne przeszkody i kilka razy miał przewrotki, a ja zaraz za nim mogłem bezpiecznie zahamować. Super. Zaroślak leży na wysokości 1270 m n.p.m, więc dość wysoko i zjazd na śniegu był pod same drzwi. Jest to stara baza sportowa wybudowana dla radzieckich olimpijczyków. Są rozwalające się obiekty sportowe, boisko, skocznia do halfpipe itd. I nie ma nic więcej, żadnych innych mieszkańców. W środku dość zimo, kolację i śniadanie jedliśmy w puchówkach. Ot, taki folklor. Niemniej dotarliśmy tam po 3 dniach bez porządnego mycia, i dlatego Zaroślak był naszym kochanym celem. Każdy w pokoju miał łazienkę, gdzie można było wziąć prysznic bez ograniczeń. Mi bardzo smakowało śniadanie, widać rękę sportowego dietetyka: TRZY jajka sadzone, pieczywo, ser, naleśniki z czekoladą i owsianka na mleku. Wszystko smaczne i w odpowiednich ilościach. Obsługa bardzo miła i uczynna. Podkreślam to, bo jednak nie wszędzie tak było. Najlepsze miejsce wypadowe na Howerlę i w ten rejon gór. Tędy z dołu wchodzą masowo letni turyści, aby zdobyć najwyższy szczyt swojego kraju. Pewnie latem to miejsce tętni życiem. Zimą jednak byliśmy w całym ośrodku sami. Może ktoś z Was kiedyś tam przebywał i może opowiedzieć jakieś swoje wspomnienia? To byłoby ciekawe.1 punkt
-
Głos oddaje na FIS Skrzyczne. Długa, ciekawa: stromizny, wypłaszczenia, szeroko, wąsko. Trasa idealna. Wg mnie można z góry odrzucić 75% podanych propozycji. Bo w czym może konkurować np. Stożek z Goryczkową? Kasprowy, Skrzyczne, Pilsko. To są 3 góry z których lecą najlepsze trasy w PL. Jeśli chodzi o inne ciekawe to osobiście bardzo lubię: SMR 1 i 3 - dlatego jazda wieczorna tam po prostu wymiata, Bieńkula - to taka druga miłość Czantoria - długa, wymagająca, mam bardzo blisko, Golgota.1 punkt
-
Jeszcze dla porządku Atomic Backland Carbon Light Buty są bardzo wygodne i twarde (jak na skiturowe lekkie buty). Doskwiera nadmierna awaryjność: pęka cholewka na łączeniu carbonu z plasitkiem, niszczy się materiałowy język, wypadło tylne gniazdo pinowe w wyniku pęknięcia śrubki. W nowszym modelu 2019+ część problemów została poprawiona. Botek Light jest zby cienki i przy -10 stosowałem ogrzewacze chemiczne.1 punkt
-
1 punkt
-
Rzeczywiście, freudowskie przejęzyczenie. Oczywiście zamykają w końcu marca, ale i w kwietniu byłoby żal...1 punkt
-
Na narty, ludziska, nie jęczeć, na narty, póki można jeszcze w pobliżu!1 punkt
-
1 punkt
-
Nie koniecznie. Ja 2 razy w styczniu trafiłem na takie warunki. Kanapa jeździła prawie pusta. Był silny wiatr który jednak nie unieruchamiał kolei, i był opad 10 cm. Dużo osób odpinało narty i schodziło.1 punkt
-
Wreszcie miałem okazję zjechać ze Zbójnickiej Kopy trasą 3b o której niektórzy mówią że fatalna, trasa jest rewelacyjna i te widoki, nie dziwne że ludziska lubią tam sunąć. Czy ponad 30km/h (jechałem wyprostowany) dla początkującego to mało? Pojedynczy orczyk na MS to nieporozumienie, po prostu za piękna trasa na tak mało przepustowy orczyk.1 punkt
-
Najtańsze biuro to własny komputer i internet, potem czterech ludzi do samochodu, czterech do kwatery i jest git. Najtaniej, najpewniej, z reguły najsympatyczniej. I bez ryzyka wtopy. A jak z dnia na dzień, to jeszcze bez ryzyka słabej pogody1 punkt
-
Kolego mógłbyś powtórzyć jaka konkretna „myśl w tym kierunku” tu przedstawiłeś, bo przewinąłem pare stron do tylu i albo coś mi umyka albo nie mogę czegoś doczytać. Jaki jest Twój pomysł na Korbielów?1 punkt
-
Marcinie ....ale za 11 raz nie możesz być pewny. Wiem ,póki nie odzyskam ,,kasy'' jestem marudny ,ale zawiodłem się bo na dwa dni przed wyjazdem zostałem poinformowany ,ze miejsce odjazdu z Katowic się zmieniło i żebym był 20 minut przed odjazdem ,czyli o 20:10 ósmego marca, a 7.03 po 18-tejwysłali oświadczenie na maila z informacjami o niewypłacalności i krótkimi przeprosinami. Mam swoje lata, średni stan zdrowia i liczę się z tym ,że każdy sezon może być tym ostatnim to potężnie się wk......Stać mnie ,przy dużych ograniczeniach na jeden tygodniowy wyjazd w roku na narty w Alpy. Poprzednie 7 razy były bez zastrzeżeń a 3 do Doliny Aosty super udane. Jak zdrowie dopisze i finanse to w przyszłym sezonie w Alpy tak ,ale żadne reklamy tanich B.P. mnie nie skuszą . Już pisałem o swojej ,,niedoli'' to sorry ,że znowu. Pozdrawiam Wszystkich.1 punkt
-
Jaworzyna Krynicka dzisiaj.Mało aut i ludzi,liczyłem na przymarznięty stok,niestety twardo rano było tylko na trasie 5,ale tam zawody FIS. Główna trasa miękka ,zaczynają się przetarcia.1 punkt
-
W miniony weekend wybraliśmy się w mało popularne pasmo Wielkiej Fatry. W niedzielę mieliśmy atakować szczyt Ploska, z którego jest bardzo przyjemny zjazd na sam dół do wsi. Jednakże, ze względu na mniejszą ilość śniegu w dolnych partiach, zdecydowaliśmy się na przeciwległy stok, po którym dostaliśmy się na szczyt Małego Zwolenia.1 punkt
-
Nie wiem, czy piszesz poważnie, czy żartujesz z tą Szczawnicą. Jeżeli piszesz poważnie, to wskazuje Ci, że w Szczawnicy: na przestrzeni paru ostatnich lat zmieniło się bardzo wiele. Na pewno nie jestem w stanie wszystkiego wymienić ALE tak z pamięci - remont parku górnego; remont parku dolnego; remont pijalni wód i muzeum; remont placu przed pijalnią i kawiarnią Halka (także kompletnie odnowiona); wyremontowany dworek gościnny; obecnie toczący się remont budynku inhalatorium; powstanie nowych hoteli lub gruntowna renowacja istniejących z 5* Hotelem Modrzewie Park (polecam - piękne miejsce i niesamowita obsługa) jako pewnym symbolem zmian; obecnie toczące się prace przy kompletnej rewitalizacji i zmiany funkcji sanatorium Hutnik - ten komunistyczny blok/koszmarek - zostaje zamieniony w 4* obiekt z widokową restauracją na ostatnim piętrze - budynek był wysoki i tak naprawdę zakłócał panoramę, no ale jako punkt widokowy na okolicę to pewnie wyjdzie top. W miasteczku powstało też trochę inwestycji typu domki szeregowe i apartamenty "na inwestycje" dla tzw. miastowych. Najmniej zmieniło się w infrastrukturze narciarskiej, ale tutaj także ma pójść trochę do przodu, bo mówi się o mocnej modernizacji śnieżenia tras na Palenicy. Swego czasu rodzina Mańkowskich, która w dużej mierze nadaje bieg zmianom w Szczawnicy, próbowała przejąć Palenicę, ale miasto postawiło się okoniem uznając, że skupili by w ręku zbyt wiele. Co do Korbielowa - od kajtka spędzałem w Krzyżowej praktycznie każdy weekend; na Pilsku się narciarsko wychowałem i jako dzieciak poznałem tam nie tylko wszystkie zakątki tras, ale także przytrasowych lasów. Do dziś pamiętam jak pierwszy raz wyjechałem na Solisko i zobaczyłem dwie linie kotwic na Buczynkę - zrobiło to wtedy na mnie ogromne wrażenie. Niestety czasy świetności Korbielów ma na pewno za sobą - nawet ja już tam nie jeżdżę, a mam do tego miejsca spory sentyment. Jest tam spory potencjał - bo jest tam góra co zwie się Pilsko - ale twierdzenie, że teraz jest super jednak mocno mija się z faktami. To miejsce jest cieniem tego czym było 30-35 lat temu. Świat poszedł do przodu a Korbielów nie dość, że do przodu nie poszedł to nawet trochę się cofnął (tu przypomniał mi się nieistniejący wyciąg orczykowy na tzw. nowotkach, czyli w okolicach harnasia - dziś chyba nie ma po tym nawet śladu, a mówiło się, że można by pociągnąć stamtąd wyciągi do polany buczynki) ...1 punkt
-
Napisałem: - dbałość o trasy - zaprzestanie oszczędności na naśnieżaniu - zaprzestanie oszczędności na szybkości jazdy wyciągów - większy priorytet na trudniejsze trasy - nowy orczyk - Bieńkula - nowy wyciąg - Juliany i organizacyjne dla bezpieczeństwa: - zakaz jazdy dla narciarzy dorosłych i niebędących pod opieką instruktora bez kijków - zakaz jazdy dla snowboardzistów ale połączony z wydzielonym dla nich wyciągiem i trasą.1 punkt
-
Na początek dwie uwagi - nie sądzę, żeby telemark miał jakikolwiek ujemny wpływ na rozwój stylu alpejskiego więc to chyba bredzenie jest. Dwa - nie spotkałem się ze znieczulicą na stoku, którą opisujesz. Jest dokładnie przeciwnie - chętnych do pomocy jest więcej jak potrzeba. Ale faktem jest, że nie jeżdżę w ON w Polsce. Może tu jest inaczej. Ale przejdźmy do NARCIARSTWA o którym często wspominasz. Dla mnie to bardzo szerokie zjawisko począwszy od klasycznych biegówek przez BC, narciarstwo nordyckie, alpejskie, skialp i skitur, freeride i freetour, snowboard, split, skki i boby. A jeszcze balet, park, muldy i skoki. To jazda w ON, chodzenie ze schronisk i z biwaku. Góry udostępnione i te gdzie trzeba mieć karabin. W tym bogactwie może być rekreacyjne ślizganie się po niebieskich trasach i leżak z widokiem na góry po ambitne trasy z pulkami (np zrobiony przez Polaków trawers Islandii w ekstremalnych warunkach). Jeśli piszesz NARCIARSTWO to właściwie zupełnie nie wiem co masz na myśli. Dla jednych będzie to BT a dla innych turnie Chamonix albo wyprawa na biegun. Natomiast czy to jest źle, że każdy pojmuje to słowo inaczej??? Czy z racji, że zjechałem parę szczytów na których nigdy nie będzie 99,99 % innych, mam jakąś wiedzę tajemną? Czy fakt zgłębiania telemarku daje Ci jakąś kartę do oceniania innych i narzucania sposobu rozwoju lub nie-rozwoju? Podsumowując - bardzo ale to bardzo podoba mi się, że propagujesz ten mało znany styl. Ale nie ma potrzeby abyś recenzował sposób uprawiania NARCIARSTWA przez innych. Rób po prostu swoje, bez spiny i bez tworzenia wrażenia jedynego oświeconego. Jest szansa, że wśród tych tysięcy rekreacyjnych narciarzy, któryś zafascynuje się tym co pokazujesz i narodzi się kolejny "wariat telemarku". Czego Ci życzę. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 przejezdna, ale nie widziała ratraka, niestety od połowy widoczne zabrązowienia, luźne kamienie, a ostatnia ścianka chyba z resztkami śniegu. Bieńkula - nie byliśmy, ale przypuszczam, że przejezdna bo dół jest prawie cały czas w cieniu. Natomiast powrót z Bieńkuli do gondoli już mocno problematyczny. Jedynka z lotu ptaka czyli gondoli1 punkt
-
+ + =😥 Żegnajcie Juliany w tym sezonie. Szczególnie 9a😥. I szczerze zamiast orczyków na Julianach mogli zdemontować Czyrną. Tam można łatwo dojechać do gondoli a tu ta końcówka 10 to może porządnie wkurzyć zwłaszcza kiedy jest okupowana przez tłumy początkujących (i GOPR...) Może zostanę "potępiony" przez niektórych za to powyżej ale pisałem szczerze. Wg mnie trasy na Julianach są ciekawsze niż do Czyrnej. Więcej wariantów i ciekawe trasy (taka 9a z 2 muldami). TAM POWINIEN BYĆ JAKIŚ WYCIĄG!1 punkt
-
Jak zwykle fajnie się czytało, dzięki za dobrą robotę i chęci do codziennych relacji, no i też czekam na większe podsumowanie i filmik oczywiście.1 punkt
-
pozazdroscic wstawania o 5 rano byśmy mogli potem śledzić relacje🙂 @marboru - kolejna zaje...ta relacja, cierpliwie czekam na filmik.1 punkt
-
No @marboru! Wypad jak się patrzy! Na maksa! Wygląda na to, że wycisnąłeś z niego więcej niż można było przypuszczać! Pozazdrościć takich wspaniałych warunków i przede wszystkim pogody! Dokładnie tak jak brzmi hasło reklamowe! Dolomiti SuperSki! Wonderful times!1 punkt
-
Cortina d'Apmezzo część 3 - powrót. Wciągamy się krzesełkiem dwuosobowym i jedziemy w dolinie uroczej rzeczki. Tutaj krótka przerwa i przesiadka na kolejny wyciąg... Szybki strzał w stronę, na której przed chwilą byliśmy: Niestety jest weekend i po tej stronie masa Włochów. Kolejki do wyciągów ok 5 minutowe - odwykliśmy od takich standardów w czasie tego tygodnia. Generalnie - po tej stronie do wciągania na trasy są praktycznie trzy wyciągi, dwa krzesełka 4 osobowe i jeden orczyk - zdecydowanie za mała przepustowość biorąc pod uwagę ilość tras narciarskich! A trasy? Sam miód!!! Olimpijska czarna Góra i jedna z czerwonych - początek: Górna stacja: Na grani jest tak... I przewspaniałe warianty zjazdów: ...i kolejny: Środkowa trasa widziana z wyciągu: I jak tu się nie zachwycać? Najbardziej zewnętrzna trasa - przeciwległa do trasy olimpijskiej... ...po prostu WOW! I ostatni zjazd z góry - jeszcze raz, olimpijska! Kończymy naszą siedmiodniówkę w Dolomitach. Jedziemy całkowicie płaską ale jakże widowiskową trasą... Pomimo małej kontuzji w pierwszy dzień, kończymy szczęśliwi! Podsumowując na szybko - to był jeden z najlepszych naszych wyjazdów narciarskich! Siedem dni, siedem spektakularnych ośrodków narciarskich! Śmiało możemy teraz powiedzieć, że w Dolomitach byliśmy praktycznie wszędzie... jak patrzyłem na mapę, to zostały może 4 małe punkciki + jeden większy do zaliczenia. Z pewnością, to wcześniej, czy później zaliczymy - bo powrót w te strony, będzie na 1000%. Mam nadzieję, że wreszcie się uda to zrobić w większym gronem forumowiczy! Moim marzeniem jest tutaj zabrać @Góral spod Skrzycznego... ...Darek - trzymam kciuki na Twoje zdrowie, bym w przyszłości mógł być dla Ciebie przewodnikiem po tutejszych, narciarskich miejscach! Na większe podsumowanie jeszcze przyjdzie czas - mam jeszcze klip do zmontowania... Tylko kiedy to zrobię i jak, bo materiału mam bardzo dużo 😮 Powrót Jedziemy przełęczą w stronę Dobibaco... ...widoki na powrocie? Proszę Brzydki? No to proszę... Jeszcze jeden? Ok W dolinach mnóstwo tras biegowych i biegaczy. Aż do jeziorka i dużego ośrodka biegowego... Po drodze jeszcze 3ZD: Żegnamy się z Italią i Dolomitami w letniej pogodzie 😮 Pozdrawiamy serdecznie Paula i marboru1 punkt
-
Cortina d'Apmezzo część 2 To jeszcze nie koniec przedstawiania Wam tej części ośrodka. Widokowo, bajecznej! Jeszcze raz rzut oka na tutejszy, klimatyczny budynek: Nieczynna trasa mieści się w widocznym po środku żlebie... Swoją drogą - ciekawe, kiedy wymienią krzesełko i to uruchomią? Na poniższym zdjęciu widać drugi budynek, za którym umiejscowiona jest dolna stacja unieruchomionego wyciągu Jeszcze kilka ujęć tras: Cudnie było je rozdziewiczać - puścili nas niemalże pół godziny przed oficjalnym otwarciem 😮 A stereotyp jest taki, że Włosi się nie śpieszą do pracy... Dolna stacja i leżące obok krzesełka Jedziemy w dół główną trasą: Paula przed jedną z trzech krótkich ścianek marboru na początku końcowego wypłaszczenia: Tutejszy sztruksik: Środek: Stromiej: I jeszcze raz trochę stromiej: Dolna część: Długa płaska końcówka: Spędzamy tu ponad dwie godziny. Jest luz. Jeszcze raz niebieski, zewnętrzny wariant zjazdu: I przeciwległy, czerwony - widok z góry: Widoczna Tofana z przeciwległego stoku, na który się udajemy: CDN1 punkt
-
Cortina d'Apmezzo część 1 Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy - ostatni nasz dzień narciarski, to Cortina d"Apmezzo Ponieważ na Tofanie już byliśmy - postanowiliśmy odwiedzić drugą stronę. Ski Area Faloria tak jak widać podzielone jest na dwie części - tą, do której dojeżdża gondola od strony miasteczka i drugą stronę od przełęczy leżącą na zboczu Monte Cristallo. W miasteczku jest też niezależne krzesełko i trasa - to jak mniemam też należy do tego obszaru narciarskiego? Tego do końca nie wiem. Jesteśmy na przełęczy, na parkingu jednymi z pierwszych narciarzy. Na początek jedziemy Sky Dencerem na mniejszą część ON. Jest pełne słoneczko, błękitne niebo i już z samego rana +2. Jedziemy w górę i otwieramy usta szeroko... Widoki - nieziemskie! Czym wyżej tym jeszcze piękniej! Wciągamy się pomiędzy skały... WOW A u góry? Na razie niewielka ilość narciarzy - cała część jest nasza! Tutejsza knajpka: Szczęśliwi z kolejnego pobytu w Dolomitach! Zaliczamy wszystkie tutejsze trasy po kilka razy skrzętnie je fotografując. Widok jest nieziemski, trasy u góry mimo, że krótkie, to bardzo fajne Po lewej stronie za knajpką nieczynna trasa i krzesełko @marcinn też, to Cię oczarowało? Centralnie - lodowiec Marmolada! Tutaj mamy czas by dokręcić kilka ujęć do klipu 😮 Pierwsze zjazdy tutejszymi trasami były przerywane... No bo jak tu nie robić zdjęć jak tak pięknie?! Czerwony wariant zjazdu do krzesełka, które jest u góry: Środkowy wariant można było z samego rana zjechać - później odgrodzono na potrzeby treningu bądź lokalnych zawodów. Dolna stacja krzesełka, o którym mowa Czyż nie jest szczęściem szusować w takich okolicznościach przyrody? Monte Cristallo: CDN... ...będą jeszcze dwie - poznęcam się1 punkt
-
Ski Center Latemar, czyli od Predazzo do Obereggen Dzisiaj liznęliśmy Val di Fiemme. Od dawna chodziło mi, znane zwłaszcza ze skoków narciarskich, miejsce jakim jest Predazzo. I co? Dzisiaj sobie tam pojechaliśmy. Jakie nasze odczucia? Strona od sławnego miasteczka bardzo nam się podobała, przeciwległa, Obereggen - nie. Choć w tym drugim, z bliska mogliśmy zetknąć się z brązowymi "klocami" dolomitu, narciarsko nie wzbudziła w nas entuzjazmu ze względu na bardzo dużą ilość narciarzy. Jakie dzisiaj mieliśmy warunki? Doskonałe! I kolejny raz wybór Włoch na marcowe nartowanie jest dla nas idealny...no ale niektórzy, wolą inną pogodę - zwłaszcza narciarze pozatrasowi. Ci lubią dużą ilość puchu i warunki miękkie. Włochy, kolejny raz o tej porze roku wręcz przeciwnie - twardo, równo aż do godzin popołudniowych, śniegu poza trasami raczej niewiele. Zaliczone dzisiaj do 15:00 kolejne 103 kilometry i mogę śmiało powiedzieć, że ośrodek jest jednodniową stacją narciarską. Przejechaliśmy wszystko, w tym kilka ulubionych tras kilka razy. Fotorelacja. Poranek: Leżaczki czekają, ale chętnych gdy sztruks - zero! sl Dzisiaj wziąłem narty SL ale trochę żałowałem...zdecydowanie GS byłoby lepsze... No i na tych nartach dopiero uczę się jeździć - ehhh podkusiło. Widoczek ze szczegółowym opisem: Ja się chyba nigdy poza trasy nie wybiorę 😮 Po prostu kocham twardy sztruks! Gigant w kilku miejscach w ośrodku rozstawiony. Prosty, bez podkręconych tyczek ale łącznie chyba z 10 razy sobie z Paulą poćwiczyliśmy. Słoneczko Marboru w artystycznej części ośrodka pełnej rzeźb. Niektóre bardzo przypadły nam do gustu! Trochę niebieskiego koloru... ...jak widać - tłumy! 😮 Perełka... ...trasa z Pala di Santa Zanggen 😮 Jedziemy w stronę Obereggen… Jak jeździłem na trasach, to wydawało mi się, że ludzi jest dużo... ...a po zdjęciach widać, że nie! To pewnie przez to, że dzisiaj krzesła, czy gondolę po tej stronie ośrodka musieliśmy dzielić z innymi narciarzami Takkk, kolejek nie było, ale niestety nie mieliśmy na wyłączność środków transportu dla narciarzy jak do tej pory mieliśmy w innych odwiedzonych miejscach. W tyłkach nam się poprzewracało, wiem... Twardziutko i równo do samego końca! Chyba najbardziej spektakularne z bliska miejsce w ośrodku - foto grupowe Obereggen pod gondolą: Szybkie krzesło 6stka... ...to tu się dosiadali inni Trasa z bliska I lunch z takim widokiem... ...kluski włoskie - pyszne! Powrót na "naszą" stronę Świetna czerwona trasa w kanionie: Pauli spodobała się taka rzeźba: Powrót z doskonałym widokiem na skocznie narciarskie: Piąty dzień i piąty ośrodek narciarski zaliczony Jutro pora na 6sty Cortina będzie na koniec - w sobotę. No i część ta, w której nie byliśmy wcześniej. Jutro inna stacja Biorę się za kolację. Pozdrawiam marboru z Paulą1 punkt
-
To znacznie zmodyfikowany i rozbudowany tekst napisany przez mnie parę lat temu. Widząc ciągle na forum te same zapytania, nadzieje i mity pojawiające się w kolejnych postach pomyślałem, że może trochę pomoże on nabywcom zagubionym w marketingowym bełkocie. Co kupić? Zadajesz to pytanie w nadziei, że Forumowi eksperci podejmą za Ciebie wysiłek wyboru i sklecą odpowiedź. Najlepiej konkretny typ narty z linkiem do jakiegoś sklepu albo aukcji. W końcu przecież się nie znasz a do tego nie masz czasu aby się nad tym zastanowić. Ale mam kiepską wiadomość - niekoniecznie jest to dobra taktyka. I dlatego proponuję weź sprawy w swoje ręce! 1. Nie licz, że znajdziesz tu ekspertów, którzy mają objeżdżone szersze spektrum nart. Aby uzmysłowić Ci jak wygląda obecny rynek podam, że w interesującej mnie kategorii szerszych (od 80 mm pod butem) nart tylko firma Voelkl ma kilkanaście "męskich" aktualnych modeli. Mimo szczerego wysiłku udało mi się pojeździć tylko na części z nich. A dużych producentów jest jeszcze kilkunastu a małych dziesiątki. Sadzę, że nie ma już od dawna nikogo na świecie kto by to ogarnął. A dowodem na to nich będzie procedura testów nart - statystyczna z udziałem dużych grup testerów ale... jednorazowa w warunkach jakie się akurat trafiły i tak naprawdę obejmuje może 5-10% głównej oferty. 2. Na szczęście narta jest znacznie mniej ważna niż Ci się wydaje. Już but jest zdecydowanie ważniejszy. Ale najważniejsze są umiejętności. Na każdej narcie można wszędzie zjechać choć w określonych warunkach zdecydowanie lepiej jeździ się na jednych jak drugich. A ponieważ to wątek o doborze nart to skoncentruje się na doborze nart do warunków i predyspozycji narciarza. 3. Producenci namnożyli wiele bytów niepotrzebnych. Kategorie, podkategorie, narty męskie i kobiece. Uprośćmy tę nadmiernie rozbudowaną taksonomię. Pomijając narty "specjalistyczne" możemy podzielić je na: - slalomowe (czyli krótkie i mocno taliowane) - gigantowe (dłuższe i mniej taliowane) - freeridowe (jeszcze dłuższe, zdecydowanie szersze i mniej taliowane, już oblgatoryjnie z rockerami) Do pierwszych zaliczylibyśmy więc narty SL z grupy race oraz całą grupę allround i pewnie cross, do drugiej GS z grupy race i całą grupę all mountain. Dla trzeciej jako wyznacznik proponowałbym przyjąć szerokość >90 mm pod butem. Narty pierwszej kategorii powstały z myślą pokonywania skomplikowanego "wymuszonego" toru z częstymi zmianami kierunku, drugie przeznaczone są do jazdy z wielkimi prędkościami po łagodniejszym torze, domeną trzecich jest poruszanie się w nieprzygotowanym terenie. Są oczywiście jakieś mieszańce "międzygatunkowe" - czasem to są ciekawe pomysły, czasem marketing. W ramach danego gatunku produkowane są narty o bardzo różnej sztywności i z różnych materiałów. zapamiętaj więc, że geometria i sztywność to najważniejsze parametry wpływające na wybór nart. 4. Geometria jest podstawowa - z tych trzech gatunków musisz wybrać ten preferowany. Gdybym był złośliwy napisałbym wybierz slalomki i basta! Bo koniec końców (w Polsce) wszyscy je kupują. Wskazania na poszczególne typy są następujące: - jeśli lubisz poranny sztruks a po pierwszych muldach stwierdzasz, że trzeba pójść do restauracji - wybierz narty wąskie z pierwszej lub częściowo drugiej grupy. - jeśli masz ADHD i jazda dłużej niż przez sekundę bez zmiany kierunku jest nieznośna to zdecydowanie wybierz slalomki, wskazaniem też byłyby strome trasy gdzie trzeba kontrolować prędkość, uprawianie slalomu specjalnego i mały boks dachowy - jeśli jesteś demonem szybkości, lubisz ostrą i długą jazdę, realizujesz się za granicą - to gigantki. A jeśli lubisz popołudniową ciapę i zmuldzony stok to te o większej szerokości. - gdy na boisku jeździsz z konieczności bo obok nie ma śniegu to trzecia grupa będzie najodpowiedniejsza. 5. Magiczne R - wszystkie współczesne narty nie mają prostych krawędzi (w rzucie z góry) - ograniczone są łukami o podanym przez producenta promieniu R. Należy to rozumieć następująco na narcie o promieniu R można wyciąć czyste łuki w zakresie ca 0.5 R do R. Czyli slalomka o taliowaniu 12 m umożliwia wykonanie czystych ciętych łuków w zakresie 6-12 m a gigantka taliowana 30 m w zakresie 18- 30 m. Nie oznacza to jednak, że nie można wykonać skrętów o innym promieniu - wystarczy nartę wprowadzić w ześlizg i można obrócić się nawet w miejscu - na każdej narcie. Magiczny promień traktuj jako daną pomocniczą i się nim nie przejmuj. 6. Związek geometrii z warunkami i stylem jazdy. Jazda na krawędzi (cięta) zmieniła bardzo sposób budowy nart. dawniej narty były sztywne i było to korzystne, teraz podczas skrętu ciętego z definicji narta jest silnie wyginana (o czym de facto pisałem powyżej) więc musi być elastyczna (stąd konstrukcja sandwiczowa). Z drugiej strony elastyczna narta ma dużo wad - podatność na nierówne podłoże, wchodzenie w drgania przy dużych prędkościach, nieprzyjemną właściwością nart mocno taliowanych (wąskich w środku i z szerokimi przodami) jest wrażliwość na momenty skręcające czyli sytuacja gdy środek jest zakrawędziowany, a przód leży płasko. Podsumowując to chciałbym podkreślić więc, że sztywność narty jest kompromisem powinna być taka, że potrafimy ją wygiąć gdy chcemy a nie powinna sama być zbyt podatna. Hmmm, czy nie jest to coś podejrzanego - raz elastyczna a raz sztywna. Sam to odczułem jak przesiadłem się przy mojej niewielkiej wadze na sportową SL - mogłem zjechać z każdą prędkością nawet ze stromych stoków ale "straciłem" całkowicie wigor jaki miałem na poprzednim "sklepowym" modelu. Ale jazda na krawędzi to nie jest jedyna technika narciarska a jadąc ześlizgiem są wyraźne korzyści z narty mało podatnej. Proponują założyć sobie na próbę starą prostą dobrą dechę o konkretnej długości i zobaczyć jak pięknie te narty się sprawują w takiej jeździe. A jeśli uważasz, że dotyczy Cię tylko jazda cięta to albo jesteś zawodnikiem albo jeszcze nie jeździsz. Podsumowując - krótkie, mocno taliowane narty to mocno wyspecjalizowany sprzęt i warto go kupić mając pełną świadomość tego z pełną odpowiedzialnością napiszę, że dla przeciętnego narciarza promień >16 m jest wystarczający a umożliwia wykonanie zgrabnych lekkich i wystarczająco sztywnych nart 7. Co to znaczy krótka, długa narta? Teraz to proste - krótka to poniżej wzrostu, długa powyżej. 8. Dobór długości nart. Zamiast zmuszać nas wszystkich do ciężkiego wysiłku intelektualnego proponuję skorzystać z kalkulatorów. Najlepiej z dwóch, trzech opartych na różnych parametrach (waga, wzrost). Część kalkulatorów podawanych przez producentów skierowuje nas czasem do zbyt krótkich modeli dla "dużych" narciarzy bo firma nie ma odpowiednich modeli (tak było np. w przypadku Kaestle). Najogólniej nart krótkich należy unikać niezależnie od propagandy uprawianej przez sprzedawców (chyba, że jest to absolutnie świadoma decyzja fana SL). zawsze zaś polecę narty +5-10 cm 9. Szerokość nart. W jeździe na krawędzi na twardym podłożu lepsza będzie narta wąska (bo mniejszy mimośród i szybsze przerzucenie krawędzi). za to w warunkach miękkich ta szersza. Ponieważ jednak na twardym i tak każda narta spokojnie da sobie radę to zysk z wyboru szerszej narty może być duży. Pod jednym wszak warunkiem, że masz zamiar śmigać po odsypach czy na topniejącym stoku. A jeśli tak jest to 80 mm jest dla Ciebie! 10. Sposób montażu wiązań - rzadko poruszany a bardzo interesujący temat. Różne typy nart mają bardzo różne punkty montażu wiązań - w nartach SL zdecydowanie najbardziej do tyłu. Taki montaż zakłada nisko pochyloną maksymalnie do przodu sylwetkę i jazdę na krawędzi. Taki montaż jest bardzo niekorzystny we wszystkich innych zastosowaniach narciarskich dając niezrównoważony moment obrotowy, kiepskie są w śmigu, skokach, obrocie przez piętę. dla odmiany montaż z TT (fun park) daje narty nadskrętne, ale zdecydowanie wolę go od tego pierwszego w zastosowaniach "uniwersalnych". Uff geometria za nami. 11. Dobór sztywności nart. Tutaj występują dwie szkoły. Część forumowych kolegów i koleżanek wychodzi z założenia, że sztywna narta jest zawsze lepsza od bardziej podatnej i lepiej mieć tą lepszą. Ale inni uważają, że nie należy przesadzać i początkujący powinien wybrać modele umiarkowane. Skłaniałbym się do tej opinii - jeśli nie masz zbyt wielu kilogramów i dynamiki. W sztywności nart łatwo się zorientować po cenie. Czym droższa tym sztywniejsza. A na poważnie to w slalomkach grupa race jest sztywniejsza od allround. W pierwszej idą po kolei komórka, pierwsza sklepówka, druga sklepówka. W nartach gigantowych jest podobnie ale w grupie szerszych all mountain można trafić też narty bardzo sztywne. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że twarde narty są odpowiednie na twarde warunki a miękkie na miękkie (pod warunkiem spokojnej jazdy). Jeśli jesteś wysportowany, ambitny i ciężki wybierz narty sztywniejsze. A jeśli nie lubisz się przemęczać a ewentualny lód przeczekasz w knajpie to miększe. Ale w każdym wypadku unikaj nart "dla początkujących", "wybaczających błędy", "łatwych" - to propaganda producentów, którzy raz chcą Ci sprzedać badziewie aby za rok sprzedać narty dla "średniozaawansowanych" a na końcu normalne. 12. O czym nie napisałem? Lista bardzo długa o roli płyt pod wiązaniami, szerokości piętek i ich właściwościach, bardziej nietypowych taliowaniach, wygięciu nart (camber, rodzaje rockerów), kształcie dziobów. Oddzielnym tematem jest pojęcie narty "uniwersalnej" pod którym to próbuje się sprzedawać zupełnie różne koncepcje (np. narty SC albo AM lub nowoczesne freeridówki z "podwójnym" taliowaniem). Ogólnie wolałbym pojęcie narciarza uniwersalnego a nie narty uniwersalnej... 13. Jak już dokonałeś wyboru gatunku nart, obliczyłeś długość, dobrałeś szerokość i pomyślałeś o jej twardości to najgorszą robotę masz za sobą. Z czystym sumieniem powiem, że niezależnie jakiego producenta wybierzesz to będziesz zadowolony. Przy wyborze konkretnej firmy możesz kierować się następującymi przesłankami: - wszyscy mają Progressory to ja też je kupię - wszyscy mają Progressory to ja ich nie kupię - kolor i rysunek danego typu będzie mi pasował do kurtki - na nartach tej firmy wygrywają w PŚ - ich narty są robione ręcznie (WOW - pewnie strugane siekierką) - nie mam zamiaru kierować się ww przesłankami i poszukam okazji A ponieważ się nie znamy to naprawdę, choćbyśmy chcieli, to nie wybierzemy dobrze za Ciebie - chyba, że wypełnisz 100 stronicową ankietę psychologiczną. Pozdro Wiesiek1 punkt







