Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
21.03.2019 - 21.03.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.03.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
To jedziemy dalej z relacją z Białki. Zapasy śniegu. Trasa nr 9. Ten tłok do bramek. Najazd bezkijkowców. Trasa nr 10. I widok z góry. Przejazd na Kaniówkę - zamknięty. W dobrym jednak jeszcze stanie. Wracamy, łącznice też w dobrym stanie. Ten tłok na bramkach. Trasa 2C - drobne przecierki na górze. 2C dalej. Widok z 2C na FIS-y. FIS-y. Tu też dobrze. Ratraki. Bania. Mamy karnety z logo Tatry Super Ski. Podsumowując, mam nieodparte wrażenie, że SMR sprzedając sezonówkę, systematycznie odbiera Białce narciarzy. Dziś na trasach było naprawdę pusto, a pogoda wspaniała, w nocy zmroziło, w ciągu dnia piękne słońce, a parkingi puste. W zeszłym roku, o tej samej porze, było znacznie więcej narciarzy na trasach i aut na parkingach.10 punktów
-
Na początek dwie uwagi - nie sądzę, żeby telemark miał jakikolwiek ujemny wpływ na rozwój stylu alpejskiego więc to chyba bredzenie jest. Dwa - nie spotkałem się ze znieczulicą na stoku, którą opisujesz. Jest dokładnie przeciwnie - chętnych do pomocy jest więcej jak potrzeba. Ale faktem jest, że nie jeżdżę w ON w Polsce. Może tu jest inaczej. Ale przejdźmy do NARCIARSTWA o którym często wspominasz. Dla mnie to bardzo szerokie zjawisko począwszy od klasycznych biegówek przez BC, narciarstwo nordyckie, alpejskie, skialp i skitur, freeride i freetour, snowboard, split, skki i boby. A jeszcze balet, park, muldy i skoki. To jazda w ON, chodzenie ze schronisk i z biwaku. Góry udostępnione i te gdzie trzeba mieć karabin. W tym bogactwie może być rekreacyjne ślizganie się po niebieskich trasach i leżak z widokiem na góry po ambitne trasy z pulkami (np zrobiony przez Polaków trawers Islandii w ekstremalnych warunkach). Jeśli piszesz NARCIARSTWO to właściwie zupełnie nie wiem co masz na myśli. Dla jednych będzie to BT a dla innych turnie Chamonix albo wyprawa na biegun. Natomiast czy to jest źle, że każdy pojmuje to słowo inaczej??? Czy z racji, że zjechałem parę szczytów na których nigdy nie będzie 99,99 % innych, mam jakąś wiedzę tajemną? Czy fakt zgłębiania telemarku daje Ci jakąś kartę do oceniania innych i narzucania sposobu rozwoju lub nie-rozwoju? Podsumowując - bardzo ale to bardzo podoba mi się, że propagujesz ten mało znany styl. Ale nie ma potrzeby abyś recenzował sposób uprawiania NARCIARSTWA przez innych. Rób po prostu swoje, bez spiny i bez tworzenia wrażenia jedynego oświeconego. Jest szansa, że wśród tych tysięcy rekreacyjnych narciarzy, któryś zafascynuje się tym co pokazujesz i narodzi się kolejny "wariat telemarku". Czego Ci życzę. Pozdro Wiesiek7 punktów
-
Dzień 3 W pierwotnym planie mieliśmy działać w okolicach biwaku. Teren jest tam bardzo interesujący z wieloma, często bardzo wymagającymi, zjazdami. Cały czas śledziliśmy pogodę bo teoretycznie można było zrobić dość forsowną turę na Popa Iwana i z powrotem. Jednak utrzymujący się w prognozie wiatr wykluczył ten wariant. Wobec tego był to pierwszy dzień, który poszedł zgodnie z pierwotnym planem. Na początek śniadaniowa wrzuta - tak wyglądała "nasza" kuchnia. Tura zaczęła się od nieśmiałych przebłysków. W godzinę później było całkiem przyjemnie... ...jeśli chodzi o widoczność. Wiatr szalał dalej. Zaczynamy od żlebiku za skałą (na focie wyżej) Górny odcinek ma według informacji Wołodi 42 stopnie Teraz pora na coś większego. Tzw "okoliczności" są niesamowite. Wiatr przegania w tempie ekspresu chmury, na dole szaleje niska zamieć. Przyglądamy się jeszcze żlebowi w centrum kadru, na tej focie można lepiej ocenić konfigurację i warunki. To może być nasz kolejny cel. Ale zanim to nastąpi mamy zjechać z przełęczy pod Rebrą (to najwyższy szczyt w tej okolicy). Kamil, wzorem swoich indiańskich przodków, wznosi modły aby się to udało. Na przełęczy jest tak. I czyż muszę Wam dodawać, że co niektórzy z Wro dochodzą do wniosku, że niezależnie od słabych prognoz co do zjazdu to na górkę trzeba wejść aby skopać jej tyłek. Wejście (a i zjazd) są czujne bo na wielu fragmentach to lodowa góra. Nie mniej jednak kończy się zgodnie z planem (i modłami Kamila). Patrzę na tę fotę i wygląda jakby lampa była tymczasem dysponuję kolejną wykonaną w 12 sekund później z widokiem na Howerlę i tam pogoda jest już taka jaka była. Zjazd z Rebry jest czujny, dalej jest w miarę spoko. Gonimy resztę ekipy i razem obiadujemy. Okno pogodowe właśnie dogorywa. Tutaj ekipa się rozdziela - część wybiera leżakowanie, reszta idzie na ten żleb co go pokazywałem na fotach wcześniej. I powiem, że to był jeden z najwredniejszych kawałków do podejścia w mojej >>10 letniej karierze skiturowej. Na początku jest tak. Szybko stromieje, jest to jeden lodowy kalabrak na kalabraku. Połowa ekipy ściąga dechy i idzie to ostrożnie krok za krokiem z buta. Druga (czyli Kamil, Mariusz i ja) męczy się na harszlach. Ale nastaje czas przepinki. Zjazd na pierwszym odcinku jest taki jak droga w górę. To się szybko jednak kończy i jest już tylko lepiej. I lepiej. Depozyty dają radę! Na dole mówię łaskawie do przewodnika: - wybaczamy Ci to podejście Na dowód zdjęcie. Szkoda, że bez Andrzeja ale... nie było kogo poprosić o zastępstwo. Teraz wykresy około 1200 m vertical, odległość 11 km. Biorąc pod uwagę, że jutro czeka nas kluczowy dzień to całkiem OK. Popatrzcie jeszcze na ten wycinek. Widać, że te kotły bardzo wymagające są, w sprzyjających warunkach można tutaj do woli rzeźbić i rzeźbić. Te pionowe żlebiki o różnej szerokości mogą zadowolić nawet mocno wybrednych w tej materii. Koniec końców lądujemy w namiocie. Noc jest średnia, mam wrażenie, że się budziłem milion razy. Chyba za mało się zmęczyliśmy...6 punktów
-
Dzień dobry. Miał być rower, ale miejscami jeszcze chłodny wiatr, dlatego postanowiłem wybrać się na stok. Wybór padł na Cieńków. Zameldowałem się o 10:20 przy wyciągu. Na załączonym zdjęciu jak widać pełno aut które zwiastują tłumy narciarzy. Przy wyciągu kolejki niesamowite. Pogoda dzisiaj nie dopisała w porównaniu z wczorajszym dniem. Pochmurno i jeszcze raz pochmurno. Warunki jak widać, przetarcia, od połowy dość twardo i sztruks. Generalnie dobrze przygotowana trasa jak na taką pogodę. Góra bardzo brudna i kasza. Najgorzej wyglądało podejście do wyciągu- kamienie, błoto i trochę śniegu 😡 Tak jak mówiłem tłumy narciarzy, w najgorszym momencie było nas... sześciu. Po 2 godzinkach kończę jazdę i zbieram swoje zabawki To był ostatni wypad na stok w Beskidach. Za tydzień- tj 30.03 zakończenie sezonu na Kasprowym o ile pogoda nie pokrzyżuje planów. Dzień na nartach to dzień udany. 😃6 punktów
-
Dzień 2 W myśl pierwotnego planu to miał być dzień przerzutu z Popa Iwana (po noclegu w ruinach) do bazy namiotowej. Byłby więc to pierwszy odcinek głównej grani Czarnohory. Po drodze byłby m.in Brebenskuł (jeden z 6-ciu szczytów powyżej 2000 m npm tego pasma). Teraz chcemy dojść do namiotów od dołu. Na mapie podkreśliłem wczorajszą Dżembronię, S to Biały Słoń. Na mapie przestrzennej wyglądało to tak (razem z wczorajszą pętelką) Trasa była jak widać krótka (ponad 5 km i 500 m vertical). Ranne pakowanie, tym razem zabieramy sprzęt biwakowy (śpiwory, materace, menażki itp) Po godzinie jesteśmy w Bistriec, trochę z buta i zakładamy narty. Ale... wcześniej jednak przegląd naszej armii. Tym razem nie jesteśmy sami! Czyżbyśmy mieli wsparcie? No nie ma tak dobrze, to jeszcze młody pies (nazywa się Biłyj) i sanki ciągnie dla nauki. Ale jak się dowiedzieliśmy dorosły alaskański malamut "ma ładowność" do 20 kg. Jest szansa, że kiedyś skorzystamy z jego możliwości. Pogoda dopisuje i droga jest bardzo przyjemna. Powoli zbliżamy się do naszej leśnej bazy, jak widać troszkę tutaj spadło białego. Jest baza! Nasz namiot. Co ciekawe nie jest "klasyczny" namiot tylko... mobilna sauna! Nawet nie wiedziałem, że są takie. W środku jest taka koza. Teraz siamanko. Zaczyna się czas wolny czyli kto chce to zalega a kto jest maniakiem... ten idzie pojeździć! Pogoda zdecydowanie się skiepściła, jest mglisto i wietrznie. W zasadzie to niewiele widać. Ale śnieg bardzo przyjemny. A przewodnicy znają tu każdy kamień. Malamuty (w obozie był drugi) ganiają za nami starając się nadążyć w zjeździe. Robimy dwa kursy. Oprócz Wołodi jest z nami też jego pomocnik - Bohdan. Popołudniowe zajęcia dały kolejne 500 m vetical i 5 km odległości. Razem więc jest te 1000 m a ponieważ się ściemnia to jedziemy do "domu". Tam czujemy się jak emigrancka chińska rodzinka w Pekinie Foty nie są w stanie oddać ciasnoty w jakiej jesteśmy. Śpimy jak sardynki w puszce i to dosłownie (na przemian nogi, głowa). Udaje nam się na szczęście wyrzucić chatara (którego tutaj należałoby chyba nazywać namiotarem albo bazarem). Ten ostatni miał pilnować ognia dorzucając drwa. Szczerze mówiąc to nie mamy zaufania do takiego paleniska i postanawiamy nie grzać, chyba, ze zrobi się zimno. Jest jednak odwrotnie mimo, że śpię tylko w majtach to muszę rozpiąć śpiwór na całej długości. Ale w sumie całkiem niezła noc była. Chatar rano też zadowolony, bo jak powiedział, pierwsza przespana noc od dawna...6 punktów
-
Dopiero teraz ma chwilę żeby napisać parę słów ; do rzeczy. Wstaję rano a tu dobry przymrozek w Mikulaszu -4,do tego 100% lampa i już wiem że będzie harówa . Próbuję się zorganizować muszę zjeść jakieś śniadanie , w przeciwieństwie do Was. Wy możecie nie musicie, możecie zjeść w pracy albo i nie a ja muszę bo inaczej o 10 będzie po zamiatane. Muszę zrobić herbatę i kawę do termosu i wiem że nie ma ucieczki przed nieuchronnym. Wy możecie pójść sobie do racy tam ponabijać się z szefa ,albo dla rozrywki go wkuwić ,albo podwładnych,w zależności kim się jest. Aja co, jaki mam wybór muszę zapeldalać na tą górkę ,wyjścia nie mam ,mówię Wam lekko nie było. Ale tam . Melduję się na Lućkach 8.10 , patrze po lewej stronie drogi wolne,no chociaż tyle,na razie jest dobrze pól porzyszyn się udało. Dobór nart bezproblemowy betonik to hedowe wyrzynarki a na drugą połowę Rictory . Kolejka na Lućkach ,to ja rozgrzewka a wy na pewno jakiś papierosek ,albo kawka,albo jedno i drugie,oj nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Wdrapuję się na Vychladkę i w duł a tu twardo trzeba dociskać nie ma że boli ,a wy co w fotelikach może jakiś telefonik łot sapik ,smesik,a ja myszą rżńąć . Na pierwszy ogień 1 do Zahradek nie ma przepraszam,żarty się z kończyły,a w pracy jakiś taktyczny odwrót wyjście do ubikacji,czy jakaś ściemka. Ja patrzę z dołu na górę i wyjścia nie ma nikt za mnie przecież tej roboty nie zrobi ,na was nie ma co liczyć,nic trudno jadę,do Funitiela i na górę,tam nasypane i tylko wyrównane,nie związało się, do tego śnieżą na dwa fronty. Od krzyżówki już lepiej ,lecz też nie związane nasypane aż do Łukowej,ale dość przyjemne. Natomiast od łukowej to już nie ma przepraszam nie ma że boli, krawędzie rozgrzane do czerwoności,iskry się sypią z pod nart a nogi to jak dwie pochodnie mówię wam przeeebane,no to już nie była zabawa. Wyjścia specjalnego nie było raz 1 do dołu raz na krótko ,to samo z fisem no kaszana straszna ,a wy w fotelikach na pewno już druga kawka,jakieś pogaduchy ,parę plotek, I tak do 13 ,a jeszcze czarnulka do obskoczenia na północy,a tam dopiero nie było zabawy twardo wręcz siłowo,potrzebny był ochraniacz na szczękę. Sami widzicie że ebajka to nie była. Po 13 dostałem znak,tak mną jakoś zamiotło na 1 i to była pora na wymianę sprzętu. Pakuję na górę i fisem do Luciek. Rozsądnie odkładam Rictory a zabieram bez krawędziowe fristajki i heja na południe. A tam co ,jak myślicie. Właściwie zostałem prawie sam na obrobienie tego areału. Myślałem że będzie miękko a tu buba .Lekko puszczało dopiero od krzyżówki 33 z 35. Całe szczęście deskarze zrobili na 33 dwie "autostrady" w krainie muld i to było naprawdę dobre. Do końca obrabiałem już tylko 35,wybaczcie,nie dałem rady sprawdzić 33a czy 32 ,słonecznej ,naprawdę było co robić. Powrót na kwaterę o 16,35.,muszę odgrzać jakiś objadek,przygotować narty na jutro i już jest 18,to jeszcze nie koniec, to jest ostatni gwizdek do Tatralandi . Wracam po 20 i co piszę te wypociny, nie tak jak wy siedzicie sobie po pracy w fotelikach coś tam sprawdzicie na jakiś forach i tyle,ale wicie co jak wracałem z basenów to niebo było gwieździste i -1,a to oznacza ,że najprawdopodobniej jutro powtórzy się dzisiejszy dzień ,przeebka. Ponoć w piątek ma być jakaś odsiecz,ma przyjechać paru"łosi" z sezonówkami,zobaczymy co to będzie. To na razie tyle Dziękuję Frajer od sezonówki5 punktów
-
Dziś Białka. Warunki śniegowe moim zdaniem bardzo dobre, ale w zeszłym roku w mojej ocenie mieli większy zapas śniegu o tej porze, śnieg też był lepiej przygotowany (to oczywiście subiektywne odczucia). Pogoda dopisała, piękny widok na Tatry, ludzi jak na lekarstwo, tylko moja 5 letnia córka (po sezonie spędzonym w Szczyrku) co chwilę dopytywała kiedy dojedziemy na jakieś fajne trasy. Trasy przygotowane bardzo dobrze, jedyne przecierki zaobserwowałem na trasie 2C. Kotelnica z rana jak śmietana. Kotelnica cd. 6. 7 trzyma się dobrze. 7 cd. Jedziemy dalej. 8 wyżej. Tatry. Za chwilę ciąg dalszy relacji.5 punktów
-
Taaak! Dlatego zawsze mówię, że ja jeżdżę z moim biurem podróży. Jest wyjątkowe - pierwsze nielegalne biuro podróży firmowane moim nazwiskiem. Działa w sposób jaki opisałeś. Czasami zamiast autem jedziemy pociągiem.4 punkty
-
Jaworzyna Krynicka dzisiaj.Mało aut i ludzi,liczyłem na przymarznięty stok,niestety twardo rano było tylko na trasie 5,ale tam zawody FIS. Główna trasa miękka ,zaczynają się przetarcia.4 punkty
-
W miniony weekend wybraliśmy się w mało popularne pasmo Wielkiej Fatry. W niedzielę mieliśmy atakować szczyt Ploska, z którego jest bardzo przyjemny zjazd na sam dół do wsi. Jednakże, ze względu na mniejszą ilość śniegu w dolnych partiach, zdecydowaliśmy się na przeciwległy stok, po którym dostaliśmy się na szczyt Małego Zwolenia.4 punkty
-
Chyba w swojej miłości do Szczyrku i sezonówki przeceniasz jej znaczenie dla tłoku w Białce. Druga połowa marca to w mentalności przeciętnego polskiego narciarza już zdecydowanie nie jest pora na narty. Stacje zamykają się albo działają tylko w weekendy, pomimo dobrych warunków śniegowych. Nie przypadkiem we wszystkie dni robocze stoi Kasina, Słotwiny Arena czy Czarny Groń - wszystkie mają jeszcze wystarczająco dużo śniegu żeby działać przez 7 dni w tygodniu. Brakuje po prostu chętnych do jazdy. Jeżeli w tamtym roku było więcej ludzi na stokach to pewnie głównie dlatego, że marzec był bardziej zimowy niż wiosenny, no i pod koniec marca wypadała Wielkanoc, co zachęca do wykorzystania urlopu.4 punkty
-
Jednak wybrałem się dzisiaj na Jaworzynę. Mimo podawanego mrozu w nocy -3 w Krynicy, -2 na szczycie Jaworzyny, śnieg od rana miękki. Ludzi niewiele więc jazda przyjemna. Po 10:30 zrobiło się krzywo i coraz bardziej miękko. W Południe temperatura na dole +5,5, na górze +3. Działała gondola i orczyk na zakręcie głównej trasy. Była możliwość zjazdu trasą nr 6, przed ostatnią mocno wytopioną ścianką można było odbić na trasę nr 1. W weekend ma działać trasa 5 i 2, szkoda że ma być +16 st...4 punkty
-
4 punkty
-
Najtańsze biuro to własny komputer i internet, potem czterech ludzi do samochodu, czterech do kwatery i jest git. Najtaniej, najpewniej, z reguły najsympatyczniej. I bez ryzyka wtopy. A jak z dnia na dzień, to jeszcze bez ryzyka słabej pogody3 punkty
-
Pytanko . Co z tą husarią ,która ma się jutro stawić do boju. Gotowa? Bo tu odsiecz potrzebna. A nie jakieś bzdety kto więcej daje za nocleg,jaka i gdzie kawę ,bombardino pije je. Tu się do boju trza szykować a nie pierdołach pisać Do broni bracia,do broni,w bój na zatracenie,pochwałę i nieśmiertelność,3 punkty
-
Nie wiem, czy piszesz poważnie, czy żartujesz z tą Szczawnicą. Jeżeli piszesz poważnie, to wskazuje Ci, że w Szczawnicy: na przestrzeni paru ostatnich lat zmieniło się bardzo wiele. Na pewno nie jestem w stanie wszystkiego wymienić ALE tak z pamięci - remont parku górnego; remont parku dolnego; remont pijalni wód i muzeum; remont placu przed pijalnią i kawiarnią Halka (także kompletnie odnowiona); wyremontowany dworek gościnny; obecnie toczący się remont budynku inhalatorium; powstanie nowych hoteli lub gruntowna renowacja istniejących z 5* Hotelem Modrzewie Park (polecam - piękne miejsce i niesamowita obsługa) jako pewnym symbolem zmian; obecnie toczące się prace przy kompletnej rewitalizacji i zmiany funkcji sanatorium Hutnik - ten komunistyczny blok/koszmarek - zostaje zamieniony w 4* obiekt z widokową restauracją na ostatnim piętrze - budynek był wysoki i tak naprawdę zakłócał panoramę, no ale jako punkt widokowy na okolicę to pewnie wyjdzie top. W miasteczku powstało też trochę inwestycji typu domki szeregowe i apartamenty "na inwestycje" dla tzw. miastowych. Najmniej zmieniło się w infrastrukturze narciarskiej, ale tutaj także ma pójść trochę do przodu, bo mówi się o mocnej modernizacji śnieżenia tras na Palenicy. Swego czasu rodzina Mańkowskich, która w dużej mierze nadaje bieg zmianom w Szczawnicy, próbowała przejąć Palenicę, ale miasto postawiło się okoniem uznając, że skupili by w ręku zbyt wiele. Co do Korbielowa - od kajtka spędzałem w Krzyżowej praktycznie każdy weekend; na Pilsku się narciarsko wychowałem i jako dzieciak poznałem tam nie tylko wszystkie zakątki tras, ale także przytrasowych lasów. Do dziś pamiętam jak pierwszy raz wyjechałem na Solisko i zobaczyłem dwie linie kotwic na Buczynkę - zrobiło to wtedy na mnie ogromne wrażenie. Niestety czasy świetności Korbielów ma na pewno za sobą - nawet ja już tam nie jeżdżę, a mam do tego miejsca spory sentyment. Jest tam spory potencjał - bo jest tam góra co zwie się Pilsko - ale twierdzenie, że teraz jest super jednak mocno mija się z faktami. To miejsce jest cieniem tego czym było 30-35 lat temu. Świat poszedł do przodu a Korbielów nie dość, że do przodu nie poszedł to nawet trochę się cofnął (tu przypomniał mi się nieistniejący wyciąg orczykowy na tzw. nowotkach, czyli w okolicach harnasia - dziś chyba nie ma po tym nawet śladu, a mówiło się, że można by pociągnąć stamtąd wyciągi do polany buczynki) ...3 punkty
-
Wrzucam swoją listę wyposażenia z Ukrainy (relacja obok) z modelami, pełna waga. Nie ma tylko : wody w termosie oraz kanapek. Faktem jest że ze sprzętem obozowym zbyt często nie chodziliśmy, więc było jeszcze trochę lżej. Lista_sprzetu_Ukraina.pdf3 punkty
-
1 przejezdna, ale nie widziała ratraka, niestety od połowy widoczne zabrązowienia, luźne kamienie, a ostatnia ścianka chyba z resztkami śniegu. Bieńkula - nie byliśmy, ale przypuszczam, że przejezdna bo dół jest prawie cały czas w cieniu. Natomiast powrót z Bieńkuli do gondoli już mocno problematyczny. Jedynka z lotu ptaka czyli gondoli3 punkty
-
Szczyrkowski i COS sprawdzone. Parking 8.30 i już pierwszy zajęty - wiadomo środa. Gondolka i zjazd do Soliska czwórką, która jest bardzo, bardzo równa i dość twarda po nocnym mrozie. Juliany i niebieska kanapa już zamknięte i nie ratrakowane . Następnie spotkanie z Rafałem na Hali i jazda we dwóch do końca czyli do 14. Trasy z Kopy i M.Skrzycznego do Hali gładziutkie i twarde. Siódemka z Hali do Soliska oficjalnie zamknięta, ale na 1/3 szer przejechana ratrakiem i przejezdna. "Ścianka" na 7 przed Suchym z przetopami, poniżej do Soliska idealna i otwarta. Bar na Suchym po lewej już zamknięty. COS - FIS na całej długości łącznie z Dolinami bardzo dobry. Ondraszek również. Przejście FIS w Doliny - uwaga przetop. Doliny lewe - na środku przetop. Generalnie na trasach nie ma wcale kamieni, ale uwaga na dojazdach do bramek już są - te widoczne i te ukryte wredne pod śniegiem. Kiełbasa, a właściwie dwie u Hiltona jak zawsze smaczne. Mały freeride jeszcze możliwy - na podkładzie jakieś 3 cm świeżego śniegu. Przejazd granią ze Skrzycznego na M.Skrzyczne z pominięciem Kopy bardzo malowniczy. Zjazd trójką do gondoli możliwy i bezpieczny, ale w środkowej części trasy jeszcze przed pierwszym zakrętem w lewo duży przetop i zwężenie. Jedynka zamknięta. Na pytanie zadane w infocentrum czy sezonówka słowacka działa na COS i BSA otrzymujemy odpowiedź, że nie działa. Ale jesteśmy upierdliwi i drążymy temat. Pani dzwoni do managera do spraw Gopassa i otrzymuje odpowiedź, że oczywiście działa. Uspokojeni i zadowoleni z dzisiejszych nart udajemy się na zasłużony odpoczynek. Strat w sprzęcie dzisiaj nie zauważono. widok na Halę Skrzyczeńską Hala S. - koniec trasy z Małego Skrzycznego czwórka dół siódemki z widokiem na Solisko dół siódemki z widokiem na Suche siódemka przed Suchym trasa z M. Skrzycznego Skrzyczne dojazd kanapą na Kopę i dojazdówka ze Skrzycznego zamknięta siódemka trasa z M. Skrzycznego COS - wylot Kaskady na Ondraszka Ondraszek artyleria na Jaworzynie Rafał i Doliny zaspy skitour na M.Skrzyczne poza "Marboru" bohaterowie dnia dzisiejszego końcówka trójki3 punkty
-
2 punkty
-
Marcinie ....ale za 11 raz nie możesz być pewny. Wiem ,póki nie odzyskam ,,kasy'' jestem marudny ,ale zawiodłem się bo na dwa dni przed wyjazdem zostałem poinformowany ,ze miejsce odjazdu z Katowic się zmieniło i żebym był 20 minut przed odjazdem ,czyli o 20:10 ósmego marca, a 7.03 po 18-tejwysłali oświadczenie na maila z informacjami o niewypłacalności i krótkimi przeprosinami. Mam swoje lata, średni stan zdrowia i liczę się z tym ,że każdy sezon może być tym ostatnim to potężnie się wk......Stać mnie ,przy dużych ograniczeniach na jeden tygodniowy wyjazd w roku na narty w Alpy. Poprzednie 7 razy były bez zastrzeżeń a 3 do Doliny Aosty super udane. Jak zdrowie dopisze i finanse to w przyszłym sezonie w Alpy tak ,ale żadne reklamy tanich B.P. mnie nie skuszą . Już pisałem o swojej ,,niedoli'' to sorry ,że znowu. Pozdrawiam Wszystkich.2 punkty
-
Gdy jeździłem na Chopok na wyjazdy kilkudniowe to nocowałem w Mikulaszu za 13 euro za noc. Jechałem sam, miałem do własnej dyspozycji pokój 2os z prywatną łazienką. Kuchnia wspólna na 3 pokoje. Taka cena niezależnie od terminu który wybrałem. Do tego bardzo miły i pomocny gospodarz który czasem podrzucał mnie rano pod wyciąg gdy sam jechał pojeździć kilka godzin. Do skibusa miałem około 800m. (buty przebierałem dopiero pod wyciągiem)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Oczywiście. Ja się odnosiłem tylko do stwierdzenia jednego z forumowiczów, że w Szczawnicy nic się nie zmieniło. Co jest po prostu bzdurą. Zasadniczo masz rację takie porównania nie mają sensu. Inna jest specyfika Szczawnicy, Krynicy, inna Białki, czy Bukowiny, jeszcze inna Szczyrku i w końcu inna Korbielowa. Co nie zmienia faktu, że w każdej z wymienionych miejscowości można wskazać na zmiany, które generują ruch turystyczny, a w Korbielowie nie bardzo.2 punkty
-
Badanie prowadzone w 2013-14 roku czyli przed 500+. Poziom absurdów wypisywanych przez Ciebie przekroczył granicę śmieszności. Problemem Korbielowa są "tłuste koty". Dopóki nie zgłodnieją nic się nie zmieni.2 punkty
-
Jeszcze dodam, że oprócz "naszego" większego domku były dwa o podobnej wielkości. Czyli pojemność wszystkich domków szacowałbym na 80 osób. Na terenie można rozbić wygodnie z 20 namiotów. Czyli to bardzo kameralny obiekt. Zaplecze sanitarne to trzy skocznie i dwa prysznice (razy dwa dla K i M). Woda ciepła w wystarczającej wydajności. Ogólnie bardzo czysto i mocno to zrobione przez zmyślnego stolarza. Żadnych ersatzów - solidne drewno. Mnie się bardzo podobało Z suszeniem rzeczy trochę prowizorki. To doskonała baza wypadowa do trekingów, skiturów, raftingu (trzy różne) i kajaków. Baza leży nad Czarnym Czeremoszem. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Camping Biały Słoń w Dżembroni. Dość świeży obiekt, większość domów z drewna, bardzo przyjemne miejsce położone już pomiędzy zboczami. Skierowany jest w południową stronę, więc po deszczu teren szybko schnie. Jest jeden większy domek, w którym są dwie sale duże w sumie na około 12-14 osób (my tam spaliśmy), na dole w tym domu jest kuchnia (można korzystać samodzielnie), sauna i prysznice. Poza tym są domki mniejsze, nie wiem coś na kilka osób (może 4-6). Jest wspólna chatka z wc i prysznicami. Jest fajny bar, gdzie można kupić coś do jedzenia. Ciekawostka jest że posiłki są w nowoczesnym zdrowym stylu, niezbyt dużo mięsa. Mi smakowało. Można się żywić samodzielnie, można też korzystać z baru (śniadanie, obiady itd). Przykładowo cena kawy z ekspresu to 15hr, czyli 2.5zł. Lokalizacja na mapie: https://en.mapy.cz/s/3pVqe Domki mniejsze Chata z wc, prysznice: Bar: Śniadanie: Tutaj spaliśmy:2 punkty
-
Pierwszą przymiarkę do skiturów w Czarnohorze zrobiliśmy w... 2012 roku. Byliśmy wtedy nawet na rekonesansie letnim, opracowaliśmy plan i zebraliśmy ekipę. Wybuch wojny pokrzyżował nam jednak plany. W tym roku udało nam się wrócić do tematu. Co prawda ze "starej" ekipy byliśmy tylko dwaj z Kamilem. Ze znanych tu na forum osób zasilił nas niezrównany MarioJ. Był też Robert Róg (czyli zawodowiec), Adam, Dominka (oboje z Wrocławia), Tomasz z Słupska, Piotr z Warszawy i Andrzej z Ostrowa Wlkp. Nowa była też formuła wyjazdu bo w ciągu tych paru lat pojawiła się bardzo ciekawa oferta profesjonalnego organizatora z Ukrainy. Ekipa z Białego Słonia nie tylko mogła zaoferować nocleg w pobliżu Czarnohory na campingu ale, co ważniejsze, bazę namiotową w środku tego parku narodowego. Do tego oczywiście usługę przewodnicką i aprowizacyjną. Oraz gotowy, wypróbowany program. Możecie zadać pytanie dlaczego z olbrzymich Karpat wybraliśmy akurat to pasmo? Powody były dwa - Howerla (czyli najwyższy szczyt Ukrainy) oraz fakt, że to były kresy II Rzeczpospolitej. Chcieliśmy zobaczyć ruiny obserwatorium meteorologicznego na Popie Iwanie. Nosiło ono miano "Białego Słonia" i leżało na granicy z Czechosłowacją. Warto doczytać więcej https://pl.wikipedia.org/wiki/Pop_Iwan_(Czarnohora) W ciągu ostatnich paru lat odbudowano dach na obiekcie Wyremontowano jakieś pomieszczenie robiąc tam "placówkę" GOPR. I to miał być nasz pierwszy cel. Dojście do szczytu i nocleg w ruinie. Niestety po naszym przyjeździe okazało się, że koszmarnie wieje. Pikanterii dodaje fakt, ze tydzień wcześniej na Popie Iwanie zamarzły dwie osoby (parę kolejnych z trudem uratowano). Po noclegu miał nas czekać długi przerzut po grani do wspomnianej bazy namiotowej. A prognozy na kolejny dzień były jeszcze gorsze. Wobec tego musieliśmy zmodyfikować plan. Dzień 0 Po długiej podróży (start z Wro - 7:30, Jasinia - 20:30) wsiadamy do busa z Białego Słonia i po kolejnej godzinie z okładem lądujemy na campingu Dzień 1 Po śniadaniu wsiadamy do aut i jedziemy do "kultowej" Dżembroni (nocowałem tam kiedyś w Chacie u Dymitra, jest tam też słynna Chata u Kuby - naszego rodaka). Zamiast drogi na Popa zrobimy pętlę wokół pobliskich gór. Naszym głównym celem będzie Smotrycz. Początek jest taki. Z buta jest pewnie kilkaset metrów. Naszym pierwszym celem jest Stepanec. Przepinka i pierwszy zjazd (służący ocenie naszych kompetencji) Idziemy dalej W miejscu gdzie na traku jest druga pętelka Wołodia zarządza obiad. Część ekipy robi sobie przerwę podczas gotowania wody na liofy i herbatę a reszta zalicza niewielki zjazd. Po obiedzie czeka nas wyjście na grań. Tutaj bardzo wzmaga się wiatr. Przeczekujemy gwałtowne podmuchy. Później jest gorzej, w którymś momencie przychodzi silniejszy poryw i cała drużyna pada na ziemię. Identyko jakby skosiła ją seria z kulomiota. Bardzo śmieszne to było... Ale nikt nie ma zamiaru zawracać. Grań blisko. Przed granią jest zdecydowanie spokojniej ale za chwilę się zaczyna już na poważnie. Czuję się jakbym stał pod silnikiem odrzutowca, kaptur łomoce jakby to była jakaś potężna maszyna. Przekraczanie linii szczytu na Smotryczy to już jest prawdziwa emocja. Teren jest wywiany do lodowych zastrug. Wiatr odrywa co jakiś czas bryłki lodowe i bombarduje tym nas. Ale to drobiazg bo otwiera się całkiem spora powietrzność i człowiekowi wydaje się, że może go tam porwać i zepchnąć. Widzę, że większość całkiem obesrana jest. Ale docieramy do przepinki. Ci co potrafią to zrobić na siedząco mają w miarę spoko. Innym trzeba troszkę pomóc. Nasz przewodnik ma przygodę bo wiatr mu dosłownie wyrywa nartę z ręki (na szczęście wbija się w śnieg 20 metrów dalej), Andrzej opowiada też później, że jak rozpiął pas piersiowy aby wyciągnąć aparat to mało mu plecaka nie zerwało. Ale chwilę później przygody się kończą, tracimy szybko wysokość, robi się spokojniej. Końcówka jest już przy czołówkach. Sporo czasu nam uciekło na tej walce...W Dżembroni jesteśmy już po ciemku. Przyjeżdża marszrutka i przygody się kończą. Na wizualizacji tak to wygląda. Wyszło pod 1500 m vertical i 18 km. Pierwszy dzień pokazał, że lekko nie będzie. Bardzo twardo, często wywiane do lodu, nawet depozyty dziwnie twarde. Beton i lód.1 punkt
-
Niestety, ale duże B.P. też upadają z dnia na dzień (Triada, Alfa Star, ElGreco, Selectours), stąd takie ryzyko (mniejsze lub większe) jest praktycznie zawsze gdy chcesz skorzystać z B.P.1 punkt
-
Do kosodrzewiny fajnie potem już tempo. Zjechałem za zadne derese do tego sioła i tam w dole mało z butów mnie nie wyrwało. To czekam na znak też będę na lućkach. Wczoraj i dzisiaj otupne chodziło,ale przed wczoraj już tylko orczyk choć nie wiało. Jet ciepło w Milkulaszu 7 mam nadzieję że spadnie.1 punkt
-
Przykro mi Janku Ja z wyżej wymienioną firmą byłem co najmniej 10 razy Większość rodzinnie...jak na razie bez zastrzeżeń1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
My tyle samo - 10 - 15, od czasu do czasu maksymalnie 20, ale to wyjątki - zależy kiedy rezerwujesz1 punkt
-
1 punkt
-
W walce o swoją wygodę warto pamiętać o wolności innych. Jak ktoś chce jeździć na desce - spoko, jak ktoś chce jeździć bez kijków - również spoko, to jego sprawa. A na pewno nie jest to sprawa wszechwiedzącego Narciarza ze Śląska, który chciałby wygonić ze stoku wszystkich byleby mieć swoją wygodę :).1 punkt
-
Ostatnio zjeżdżałem nią w zeszłym roku. Trasa jak na powyżej wstawianych filmikach, czyli pomimo tego, że jeszcze parę lat temu była oznaczana na mapach PKL jako "nartostrada", to w swojej większej części jest to po prostu bardzo wąski (jak na standardy tras narciarskich) szlak przez las. Polecam się wybrać jedynie tym lepiej jeżdżącym, ponieważ są tam też bardziej strome odcinki na których da się rozpędzić, a trzeba manewrować na wąskiej przecince w lesie. No i do tego jest jeszcze odcinek, który trzeba podejść (z Doliny Gąsienicowej na Przełęcz Między Kopami), a niżej też zdarzają się odcinki, na których trzeba się odpychać pod górę. Jako jednorazowa przygoda - fajnie. Ale trasą narciarską z prawdziwego zdarzenia bym tego nie nazwał.1 punkt
-
Fakt w Białce nie ma takiego Ondraszka czy Julianów. Trasy są zrobione w zasadzie na jednej górce. Stoki nie są długie. Ja kochający i uważający że Białka to najlepszy ośrodek w Polsce po 2 sezonach w Szczyrku zmieniam zdanie. Na Kotelnicy też są czerwone ale Szczyrkowskiej 11 tam nie ma. Czarnej nie ma ani jednej. Wszystkie trasy są zatłoczone w szczycie sezonu. A w Szczyrku zawsze można uciec na 9a,9,5,8(też w mierę pusta). Białka wygrywa ze Szczyrkiem parkingami. Ja zdecydowanie wolę Szczyrk.1 punkt
-
1 punkt
-
tez zauwazylem (widac z dolu) ze sniegu na Bienkuli w piguly, a ... zamkneli. Trzymalaby dluzej, niz 3ka.1 punkt
-
jechałem dziś Bieńkulą ok 13 i warunki miodzio. Na górze twardo i trochę nierówności za to od połowy równo i miękki wiosenny śnieg, brak przetarć i kamieni - śniegu tam chyba starczy do maja, To były jedne z najlepszych skrętów tego dnia. Na wypłaszczeniu śnieg już brudny ale spokojnie da się dojechać pod drogę asfaltową (na jej środku jeszcze znajduje się trochę śniegu więc nie odpinałem nawet nart).1 punkt
-
+ + =😥 Żegnajcie Juliany w tym sezonie. Szczególnie 9a😥. I szczerze zamiast orczyków na Julianach mogli zdemontować Czyrną. Tam można łatwo dojechać do gondoli a tu ta końcówka 10 to może porządnie wkurzyć zwłaszcza kiedy jest okupowana przez tłumy początkujących (i GOPR...) Może zostanę "potępiony" przez niektórych za to powyżej ale pisałem szczerze. Wg mnie trasy na Julianach są ciekawsze niż do Czyrnej. Więcej wariantów i ciekawe trasy (taka 9a z 2 muldami). TAM POWINIEN BYĆ JAKIŚ WYCIĄG!1 punkt
-
Prawda jest taka, że z roku na rok w Korbielowie jest coraz mniej ludzi. wystarczy porozmawiać z właścicielami wyciągów, pensjonatów czy karczm. Tak słabej pod względem ilości ludzi zimy nie pamiętam (z wyjątkiem 2010/11 jeśli się nie myle, gdy nie było ani śniegu, ani mrozu przez większość sezonu). Tak jak napisał @Greg latem, parking pod Smrekiem jest pełny, ale to jednodniowi wycieczkowicze. Oczywiście trafiają się goście, którzy przyjeżdżają latem na cały tydzień lub dwa, ale jest ich na tyle mało, że w większości pensjonatów są wolne miejsca. zresztą, ten temat poruszony był w kwietniu rok temu na spotkaniu z CTE, gdy jeden z właścicieli powiedział, że obecnie ciężko jest złapać klienta zimą na cały tydzień. Jeśli ktoś oblicza ruch w Korbielowie na podstawie ilości aut na parkingu, do tego w weekend to chyba nie był w Korbielowie 10-15 lat temu. Cała ulica Szczyrbok była parkingiem, a wyjazd z niej o 16 koszmarem. W tym roku był jeden weekend w styczniu - konkretnie sobota, który przypominał stare czasy. Rozmawiając z turystami, główny wymieniany atut Korbielowa to brak ludzi, kolejek i korków.1 punkt
-
Ostatnia recenzja tego sezonu: poniedziałek, 18 marca 2019 Ostatnia tej zimy recenzja. Czarna Góra w marcu Na Czarną Górę przybyłem przy okazji Zimowych Igrzysk Rynków Kapitałowych [wcmg.pl] organizowanych przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych [sii.org.pl], o czym pisałem wczoraj w art. pt.: Jest srebrny medal na Czarnej Górze. Relacja z Zimowych Igrzysk Rynków Kapitałowych. A dziś już konkretnie a samej Czarnej Górze. Wasz autor na Czarnej Górze Jazda od piątku do niedzieli wiązała się z umiejętnością poradzenia sobie ze skrajnymi warunkami pogodowymi. Z czwartku na piątek spadło ok. 30 cm świeżego śniegu. W piątek aura poprawiła rano mrozem, potem ... deszczem, w sobotę się ociepliło, z soboty na niedzielę wiało jak w Kieleckiem, a w niedzielę z kolei Zeus zesłał nam z Olimpu iście greckie słońce. — Jak z warunkami narciarskimi w takim razie? — zapytacie. W niedzielę wyszło słońce zza chmur Górna stacja wygląda imponująco z poziomu hotelu — W piątek o dziwo świetnie, bo gestorzy Czarnej Góry w przeciwieństwie do gestorów Szczyrku potrafili uruchomić ratraki z samego rana. W sobotę i niedzielę fajnie przez 2-3 godziny, potem miękko. Ale znów w przeciwieństwie do Szczyrku zgromadzona ilość śniegu na otwartych trasach była na tyle wystarczająca, że przetarć nie zanotowano. Można temat podsumować tak, że warunki śniegowe były prześwietne, za to warunki stricte narciarskie po godz. 12:00 były trudne, zwłaszcza dla ludzi o słabszych nogach, głównie z powodu muld jak niegdyś na Golgocie. Czarna Góra niegdyś rywalizowała z Białką Tatrzańską o miano najlepszej stacji w Polsce. Teraz obu stacjom wyrosła konkurencja w postaci małopolskiego Szczyrku u wrót aglomeracji śląskiej. Ale Czarna Góra zdecydowanie broni na tym polu swej supremacji co najmniej w kilku aspektach: Jest stacją dla narciarzy ambitniejszych, dla trochę innego typu klienta. Bardzo mało na niej ludzi, którzy boją się czerwonych i czarnych tras, bo innych tam ... po prostu nie ma. Widać więc zdecydowaną różnicę w tak zwanym "targecie", zwłaszcza, że Szczyrk większość tras "przemalował" na niebieskie. Nie znaczy to, że czarnogórska trasa A jest ostrzejsza od Golgoty, ale znaczy to, że wielu narciarzy na nią nie wjedzie, bo ma oznaczenie czarne. I nie ma żadnej niebieskiej alternatywy, jest tylko niewiele łatwiejsza czerwona. Trasa A w dolnej części Trasa A - góra Trasa A - środek Widok na trasę A z luxtorpedy Jest stacją odporną na południowe (halne) i zachodnie wiatry. Luxtorpedę przed wiatrem po prostu chroni ... szczyt Czarnej Góry (1250 mnpm). Górna stacja jest ok. 100 m pod szczytem Więcej: http://ekonomiaplussport.blogspot.com/2019/03/ostatnia-tej-zimy-recenzja-czarna-gora.html1 punkt
-
Cortina d'Apmezzo część 2 To jeszcze nie koniec przedstawiania Wam tej części ośrodka. Widokowo, bajecznej! Jeszcze raz rzut oka na tutejszy, klimatyczny budynek: Nieczynna trasa mieści się w widocznym po środku żlebie... Swoją drogą - ciekawe, kiedy wymienią krzesełko i to uruchomią? Na poniższym zdjęciu widać drugi budynek, za którym umiejscowiona jest dolna stacja unieruchomionego wyciągu Jeszcze kilka ujęć tras: Cudnie było je rozdziewiczać - puścili nas niemalże pół godziny przed oficjalnym otwarciem 😮 A stereotyp jest taki, że Włosi się nie śpieszą do pracy... Dolna stacja i leżące obok krzesełka Jedziemy w dół główną trasą: Paula przed jedną z trzech krótkich ścianek marboru na początku końcowego wypłaszczenia: Tutejszy sztruksik: Środek: Stromiej: I jeszcze raz trochę stromiej: Dolna część: Długa płaska końcówka: Spędzamy tu ponad dwie godziny. Jest luz. Jeszcze raz niebieski, zewnętrzny wariant zjazdu: I przeciwległy, czerwony - widok z góry: Widoczna Tofana z przeciwległego stoku, na który się udajemy: CDN1 punkt
-
Cortina d'Apmezzo część 1 Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy - ostatni nasz dzień narciarski, to Cortina d"Apmezzo Ponieważ na Tofanie już byliśmy - postanowiliśmy odwiedzić drugą stronę. Ski Area Faloria tak jak widać podzielone jest na dwie części - tą, do której dojeżdża gondola od strony miasteczka i drugą stronę od przełęczy leżącą na zboczu Monte Cristallo. W miasteczku jest też niezależne krzesełko i trasa - to jak mniemam też należy do tego obszaru narciarskiego? Tego do końca nie wiem. Jesteśmy na przełęczy, na parkingu jednymi z pierwszych narciarzy. Na początek jedziemy Sky Dencerem na mniejszą część ON. Jest pełne słoneczko, błękitne niebo i już z samego rana +2. Jedziemy w górę i otwieramy usta szeroko... Widoki - nieziemskie! Czym wyżej tym jeszcze piękniej! Wciągamy się pomiędzy skały... WOW A u góry? Na razie niewielka ilość narciarzy - cała część jest nasza! Tutejsza knajpka: Szczęśliwi z kolejnego pobytu w Dolomitach! Zaliczamy wszystkie tutejsze trasy po kilka razy skrzętnie je fotografując. Widok jest nieziemski, trasy u góry mimo, że krótkie, to bardzo fajne Po lewej stronie za knajpką nieczynna trasa i krzesełko @marcinn też, to Cię oczarowało? Centralnie - lodowiec Marmolada! Tutaj mamy czas by dokręcić kilka ujęć do klipu 😮 Pierwsze zjazdy tutejszymi trasami były przerywane... No bo jak tu nie robić zdjęć jak tak pięknie?! Czerwony wariant zjazdu do krzesełka, które jest u góry: Środkowy wariant można było z samego rana zjechać - później odgrodzono na potrzeby treningu bądź lokalnych zawodów. Dolna stacja krzesełka, o którym mowa Czyż nie jest szczęściem szusować w takich okolicznościach przyrody? Monte Cristallo: CDN... ...będą jeszcze dwie - poznęcam się1 punkt
-
.. z kronikarskiego obowiązku .. z przymrużeniem oka .. .. obsada Mistrzostw Instruktorów nie przesadnie liczna. Stok #MasterSki w stanie dobrym. Zaliczanie ewolucji ciekawe dla oka - Komisja nie wiedziała, czy zakradającej się pomiędzy zawodników Zu dać 0 czy 1 więc kompromisowo dostała po 10 ale taki już urok bycia maskotką .. Trasa slalomu plaskata choć hopka i następny garb narobiły problemu nawet "wzorcowemu". Dwa elementy biegowe skutecznie selekcjonowały. Brawa dla uczestników i niech się kręci. Ekipa na pudle zacna. Fragmencik trasy na mało udanym filmie - jedzie maskotka ;). Pozdrawiam, M.1 punkt
-
Dzisiaj przyjemna tura ze Złatnej przez Lipowską na Rysiankę. Słońce wyszło tuż po godz. 10 i nie opuściło nas do końca. Śnieg mocno zmrożony po odwilży, przysypany cienką warstwą świeżego puchu. Z czarnego gładkiego szlaku odbiliśmy w lewo na żółty w kierunku Lipowskiej. Na nim zamarznięte ślady pieszych, mocno nierówno i bardzo dużo powalonych drzew. Do polany szliśmy lasem obok szlaku, który był "nieprzejezdny". Polany przed Lipowską to już inna bajka - równiutko, widokowo, pięknie. Słoneczko przygrzewało, a lekki mróz nadal trzymał. Uzupełnienie płynów w schronisku na Hali Lipowskiej i dalej spacerkiem na Rysiankę. Tutaj kolega wciągnął żurek, ja tradycyjnie kiełbaskę (najładniej podaną ze wszystkich co jadłem w tym sezonie). Trochę fotek i jazda w dół. Najpierw podszczytową polaną, a później czarnym szlakiem. Z czarnego odbiliśmy na szerszą leśną drogę, gdzie po kilkuset pięknych metrach pojawiło się kilkadziesiąt powalonych drzew. Jakieś 200 m z buta i po zapięciu nart po chwili dołączyliśmy ponownie do czarnego szlaku. Jeszcze z kilometr i parking. Turowanie w tygodniu, zwłaszcza w bardziej znane miejsca to piękna sprawa. Mała ilość turystów w schroniskach, na szlakach i ogólny spokój pozwalają na jeszcze lepsze chłonięcie piękna naszych Beskidów. 20190206_142518.mp4 20190206_143500.mp41 punkt
-
Zawoja Mosorny Groń Skitur 03.02.2019 relacje @andy-w i @johnny_narciarz Fajna wiosenna tura, najbardziej zdziwił mnie brak śniegu w lesie. Centrum Górskie przeniesiono do Legendi w Chorzowie. Pozdrawiam1 punkt







