Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
01.03.2021 - 01.03.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.03.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
8 punktów
-
@marboru zawsze z dużym zainteresowaniem czytam Twoje wpisy. Świetnie oddają warunki, miejsca, które odwiedzasz. W opisie twojej wyprawy też było tego bardzo dużo. Wnioski jednak tym razem - KATASTROFALNE. Myślę, że głównie za sprawą tego co już @Wujot opisał, czyli słabej jakości sprzęt i miejsce na skitury, szczególnie w tych warunkach, mało ciekawe. Wtrącę się, ponieważ temat dla mnie bardzo na czasie. Nie za sprawą popularności, a raczej tego co ją wywołało, czyli zamknięcia stoków też rozpocząłem przygodę ze skiturami. Podobnie jako @marboru uwielbiam jazdę na krawędziach, kilka lat temu też zakochałem się w biegówkach, od lat także uwielbiam się urwać się do snowpark'ów i off-piste. Do tego biegam około 50 km tygodniowo. Aż dziwne, że dopiero teraz stawiałem pierwsze skiturowe kroki. W przeciwieństwie do @marboru ja skitury polubiłem bardzo szybko. Z uwagi na pokrewne aktywności byłem raczej tego pewny, więc od razu zacząłem od wyścigu zbrojeń. Na dzień dobry kupiłem buty - lekkie, dające mi szybkość, ale jednocześnie przyjemność z jazdy - Scarpa F1 LT https://8a.pl/buty-skiturowe-scarpa-f1-lt-carbon-orange. Dla mnie strzał w 10! Narty i wiązania odkupiłem od kolegi i teraz jednocześnie mojego przewodnika/instruktora. +oczywiście kije. Pierwsze kroki stawiałem na Kiczerze w uwielbianym przeze mnie Podkarpaciu. Jak 28.12 zamknęli stoki, zmieniłem tylko sprzęt i wróciłem na górkę. W koło 0 śniegu, więc podchodzić mogłem tylko po trasie i zjeżdżać tą samą drogą. Można rzec - szału brak. Dla mnie jednak trening super i przede wszystkim nadal mogę jeździć na nartach, więc góra-dół, góra-dół... Nauczyłem się sprawnie poruszać, zakładać i zrzucać fokę + kick-turn. Potem niestety długo się zbierałem, żeby się gdzieś wybrać w porządne górki. Był jednak czas, aby się dalej zbroić tym razem w kierunku bezpieczeństwa (plecak, a do niego detektor, sonda, łopata, czekam raki, harszle już miałem). Ubrania szczęśliwie już miałem. Sprzętu szukałem lekkiego. Niestety nie jest to tani sport na dzień dobry. Całość bez ciuchów i kasku około 6,5 tysiąca, w tym narty i wiązania udało się tanio od kolegi odkupić za 1000 - nowy jak bym teraz szukał w promocjach to min. 5000). Biorąc pod uwagę ostatnio bardzo nieprzyjemne zdarzenia lawinowe i tak najbardziej zaoszczędziłem na plecaku lawinowym. Chyba będę musiał szybo to nadrobić - kolejne 3 tys. Wybór padł na Dolinę Chochołowską. 3 dni na nartach - nocleg w schronisku (oszczędzenie sobie codziennych 7km po niewielkim wzniesieniu z parkingu). Ogromna ilość szczytów do zdobycia. Pogoda dopisała. Przewodnik super przygotowany, więc i wnioski zgoła odmienne od @marboru. Nie mogę się doczekać kolejnej tury. Przede wszystkim sprzęt mi nie ciążył, bo wydaje mi się odpowiednio dobrałem. Wybieraliśmy podejścia i zjazdy, które dają niesamowitą frajdę. Dobieraliśmy do tego godziny, aby w obecnie panujących warunkach korzystać maksymalnie ze zjazdów - śnieg puścił po nocy, a jednocześnie nie zrobiła się z niego ciężka mazia. Dużo trzeba się nauczyć, na pewno dobrze kondycyjnie przygotować (to akurat u mnie nie problem), porządnie zabezpieczyć i znaleźć dobrych kompanów/przewodnika. Kilka fotek na zachętę @marboru - też uwielbiam szosę i jazdę na krawędziach (kiedyś spotkaliśmy się w Kazimierzu - pozdrawiam). Może to nie być Twoja do końca bajka, ale gdybyś inaczej zaczął to myślę, że też bardzo doceniłbyś tę aktywność.8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Udało się. W niedzielę zdążyłam na popołudniową jazdę. Atak krzesłem z przesiadką na Buczynkę i dwukrotny zjazd do Jontka pozbawił mnie trochę zapału. Warunki były trudne, żeby nie powiedzieć dramatyczne - masa wytopniałych miejsc i kamieni, śnieg ciężki wręcz cukier, odsypy po kolana. Zaryzykowałam "spacer" zamkniętą 4 do Hali Szczawiny i orczykami w górę. I tu było bosko 😍 śnieg jak trzeba, ludzi garstka, ruch na orczykach płynny. Do 16 kiedy to orczyk stanął w momencie jak dojechałam do bramki 🥺 a mnie pozostał zjazd krzesłem bo dolna 5 zamknięta lub spacer 4 pod górkę. Wygrała opcja "z buta". Trochę zdrowia mnie to kosztowało ale było warto - pogoda dopisała, sceneria obłędna. Poniedziałek, czyli dzis zaczęłam 8:30, niestety po sztruksie porannym na 1 (o ile w ogóle był, zakładam, że tak, widziałam ratraki wspinające się po 20) pozostało już tylko wspomnienie. Trasa zrujnowana, choć parę osób walczyło. Przeniosłam się znów 4 na orczyki. Pogoda była różna generalnie spora mgła ale pojawiało się i słoneczko. Śnieg twardy, miejscami troszkę zdarty do lodu ale miejscami i sztruks się trafił 😊. Powrót zamkniętą co prawda ale przejezdną 6 do 1 i kilka chwil walki o życie na odsypach po kolana pomiędzy minerałami wielkości pięści momentami. Nartki troszkę ucierpiały ale i tak było warto. Dzięki christof za zachętę, to były moje chyba najlepsze do tej pory 3 godzinki na deskach. Ale doświadczenie to ja mam marne 😁. Pozdrawiam współtowarzyszy spaceru niedzielnego i wszystkich miłych narciarzy poznanych na orczykach, może ktoś z Was przeczyta 😉6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
To teraz się pewnie narażę większości na forum Skitury są nudne! ...i żeby trochę złagodzić mój przekaz, po moim pierwszym doświadczeniu z takimi nartami, napiszę: dobrze, że są... ale to nie jest sport dla każdego. Mi podobało się średnio i jest ku temu kilka powodów. Mam nadzieję, że po takim wstępie zachęcę Was do tego by przejrzeć i przeczytać niniejszy wpis na blogu do końca. SKITUROWA WIERCHOMLA Zeszłotygodniowy wypad do Przyjaciół w Beskid Sądecki, to były dwa cele. Pierwszy: Ryterski Raj (plan na sobotę i poniedziałek), cel drugi, to wycieczka na nartach w niedzielę - dzień, w którym spodziewaliśmy się dzikich tłumów, w każdym z ośrodków, ponieważ pogoda w prognozach zapowiadała się znakomicie. Lekki mróz o poranku, a potem piękny, słoneczny dzień. Wybór padł na Wierchomlę ponieważ @Majkel miał przetestowaną tutejszą wypożyczalnię oraz na naszym debiucie postanowiliśmy połączyć turowanie trasowe, z poza trasowym. Za komplet sprzętu, na cały dzień płaciliśmy 70 PLN (narty, kije, buty). Tego dnia debiutowałem nie tylko ja, dla Pauli i dla Gosi (żony Michała) - to był również dziewiczy dzień na tego typu deskach. Jak wiecie uwielbiam chodzić po górach i moje nastawienie do tej przygody było bardzo, bardzo optymistyczne. Utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to alternatywa dla SKI kochających gdy o poranku zobaczyłem jaka jest ilość narciarzy oczekujących pod stacją dolną kolei w tutejszym ON. Oczywiście jeśli chodzi o zasłanianie ust i nosa, dystans społeczny - absolutny brak. Brak nawet pozorów. Kilka minut na zapoznanie się z działaniem całej maszynerii, krótka chwila na zdjęcie spod kurtki jednej z warstw bielizny i ruszamy dziarsko w górę. Na trasie zjazdowej tłumy. Masa narciarzy bezkijkowych, masa narciarzy w jeansach 😮 Jestem zaskoczony niskim poziomem technicznym jeżdżących tutaj... chyba to wynika z faktu, że tutejsza górka jest raczej łagodna i przyciąga początkujących i lekko zaawansowanych. Gdy tak sobie klapałem do góry nie zauważyłem naprawdę dobrego narciarza No właśnie... ...mimo, że wyciąłem bystro do góry i szybko wyprzedziłem całą ekipę, to zauważyłem kilka niedogodności tego typu narciarstwa podchodzeniowego. Mimo, że niby lekki sprzęt, to nie jest wcale tak lekko. Buty choć miękkie i niby też lekkie, to wcale dużo nie odbiegają od wagi butów zjazdowych. Reasumując pierwsze spostrzeżenie - na taką górkę chyba lepiej byłoby podchodzić w nartach biegowych, mam wrażenie... i przekonanie (muszę spróbować koniecznie) o większych zaletach oraz większej przyjemności ze "śladówek". Drugie - niekomfortowe odczucie, to te buty moje nogi i piszczele bez komfortu (kilka par w wypożyczalni przetestowanych - optymalny wybór, z fajnym trzymaniem) ...a sama noga, choć ubrałem cienkie skarpety Sidasa szybko się spociła - pojawiły się lekkie luzy i obtarcia. Czy to fajne? Cóż? Z pewnością napiszecie, że sprzęt pewnie tani, słaby, źle dopasowany... pewnie po części racja. Pewnie napiszecie, że jestem książę i lubię komfort i wygodę - też pewnie częściowo racja. Moje wyobrażenie o biegówkach chyba jednak jest bardziej pozytywne po doświadczeniu skiturowym - nie mogę się doczekać próby na wąskich nartach Szybkość podchodzenia? Słaba...a przecież jestem wysportowany i w życiowej formie 😮 W zwykłych butach i w raczkach poruszałbym się o wiele szybciej.... baaa nawet w rakietach śnieżnych pod górę byłoby szybciej... Autor bloga: Zjawisko, z którego zdaję sobie sprawę tutaj... Jazda gromadna 😮 Ludzie jeżdżą na trasach zjazdowych w stadach. Jedzie stado, potem przerwa...i znowu stado. Co narciarzy skłania do takich zachowań, nawet początkujących? Brak stada - całkiem pusto Dochodzimy do tutejszej knajpki dosyć szybko. Robimy krótką przerwę i wymieniamy się swoimi spostrzeżeniami z pierwszych chwil na skiturach. Paula jest zachwycona, Gosia mniej... Michał jest gotów porzucić całkowicie zjazdówki...a ja sceptyczny... Wierny sztruksowi, twardym trasom i szybkości przemieszczania się, turystyki trasowo - wyciągowej. Paula: Przyjaciele W permanentnym i wiecznym sporze Nie tylko światopoglądowym ale również narciarskim Kilka chwil i jesteśmy na górze Idziemy w stronę Pustej Wielkiej. Za Michałem dzielnie kroczą panie... Odsłaniają się przed nami widoki I to jest to, co w turach jest świetne. Kilkaset metrów od ludzi i jest cisza, spokój i niezmącona niczym przyroda i zima... pytanie, czy koniecznie akurat na skiturach? - takie wątpliwości się pojawiają w mojej głowie jak mijają nas, raz po raz, narciarze biegowi. Atmosfera wycieczki jest doskonała. Uśmiechy pojawiają się na twarzy...a ja czekam niecierpliwie na pierwsze doświadczenia zjazdowe bez fok... z fokami, nawet z niewielkich górek przyjemność jest żadna. Narty hamują, człowiek musi się pilnować, bo na niezapiętych wiązaniach można paść szybko na kolana bądź na twarz Dobrze, że koordynacja ruchowa w człowieku jest duża. Dochodzimy do tego, co w Polsce i polskich ON jest tragiczne... upadek! Połączenie ze Szczawnikiem i tutejsze wyciągi, infrastruktura jest w ruinie. Żal i przykro na to patrzeć... Mijamy kapliczkę - piękna zima i dla oka coś klimatycznego. Oznaczenia szlaków pieszych, skiturowych i rowerowych jest świetne. Pora na kilka zdjęć z widokami Narty trzymają na powierzchni...a i kij?... a kij się zapada do połowy. marboru i @Majkel Robimy zjazd, w tym co widać za nami... Mimo, że jest nachylenie, to? To jest wolno... takie bujanie się. Fakt narta w takim śniegu wygląda fajnie jakby płynęła. Trzeba się pilnować i jechać coś na kształt śmigu. Czy to takie bardzo fajne i przyjemne? Normalne. Sam osobiście czerpię pokłady radości, adrenaliny i zabawy w jeździe na krawędziach na szybkim, a nawet zlodzonym stoku. Śmieję się do Michała, że to takie narciarstwo dla dziadków Mimo, że zjechaliśmy, to na górze jesteśmy szybciej niż dziewczyny (one piły herbatkę gdy "płynęliśmy" trochę na dół). Dochodzimy do skrzyżowania szlaków i kolejnej górnej stacji orczyka w upadku Rezygnujemy z Pustej Wielkiej...na necie sprawdzamy ten szlak i nie wydaje się atrakcyjny. Tyle dobra niewykorzystanego.... @Bumer wiem, że to miejsce jest Ci bliskie. Wygląda to, tak... @artix te ślady, to coś dla Ciebie. Mnie nie przekonasz jednak do jazdy poza trasą Jest zwyczajnie bardzo wolno 😮 Idziemy dalej. Po kawałku podejścia jesteśmy w górnej stacji Szczawnika. Znowu upadek...aż żal patrzeć, czy nawet robić zdjęcia Tu postanawiamy ponownie zdjąć foki i zawrócić by skierować się w stronę bacówki - mamy delikatny zjazd. Jeszcze widok na Jaworzynę Krynicką (przepraszam za nieostre foto): Ponownie mamy wolne zsuwanie... ...trochę kijkowania i ponownie myśli o biegówkach jak patrzę na ślad po kolejnych osobach na takich nartach. Klimaty i spokój... I za chwilę? Disco Polo Party... Kuligi, ogniska, grille, alkohol i głośne "majteczki w kropeczki"... Żal patrzeć... dramat! Mijamy "towarzystwo"...i dochodzimy do bacówki. Ludzi dużo, a w środku cisza i spokój. Zamawiamy zupy i pysznego schabowego na wynos. Popijamy herbatkę z termosów i staramy się odpocząć mając nieopodal dziki tłum. Tutaj też trochę upadku...zaniedbania... no ale dla kogo? Dla kogo, ktoś miałby to naprawiać? Dla fanów Zenka, czy Sławomira? Widoki rekompensują nam głośną muzykę i rubaszny klimat naszego społeczeństwa. Tatry tak blisko, a tak daleko... Zbieramy się do powrotu. Mamy dwa lekkie podejścia - już nie zakładamy fok. To bez sensu... zdjęta foka nie klei się do narty zbyt dobrze - roboty przy tym wiele. To dla mnie mega słabe jest w skiturach (kolejny minus). Że też ludzie nie znajdą jakiegoś prostszego sposobu na to? Ostatnie dość strome podejście - po prostu zdejmuję narty, biorę w ręce i podchodzę w butach. Dochodzimy do ostatniego zjazdu - trasowego. I? Słabo... Lekkie, "styropianowe" narty, to kompletny brak przyjemności z jazdy w dół. Zsuwanie się, lawirowanie pomiędzy malutkimi odsypami w taki sposób, by nie stracić równowagi... a na fragmentach lodowych totalna porażka. Obiecywałem sobie wiele po zjazdach...a tu rozczarowanie poza trasą, rozczarowanie na trasie. Sprzęt niezbyt wygodny, problematyczne foki, wiązania - zapinanie, przepinanie, klejenie, odklejanie - to wszystko jest zwyczajnie upierdliwe. Wrócę do stwierdzenia z początku tego wpisu: NUDY! Dla mnie narciarza sztruksowego, zjazdowego, to tylko jakaś odskocznia, odmiana. Skitury, to bardziej wycieczki, przygoda...ale i tutaj może się okazać, że szukając ciszy i spokoju trafimy na tłum i "Miłość w Zakopanem". Duży, fajny plus - integracja i spędzanie czasu w grupie... ale, czy do tego potrzebne jest uprawianie tego sportu? Nie. Muszę koniecznie zrobić test biegówek oraz chodzenia w śniegu w rakietach, czy raczkach, rakach. Na chwilę obecną, po pierwszym razie muszę napisać, że skitury nie są dla każdego. Jeśli chcecie spróbować, to weźcie sprzęt z wypożyczalni i spróbujcie - absolutnie odradzam jego kupowanie - podobno (nie sprawdzałem) na giełdach jest dużo prawie nie używanych tego typu nart, czy kijów - nie dziwię się. Można się rozczarować. Zaznaczę, bo niniejszy wpis jest dość kontrowersyjny - to co napisałem powyżej, to są moje subiektywne odczucia! Odczucia laika po debiucie i jednym skiturowaniu na średniej, bądź słabej jakości sprzęcie (na piszczelach siniaki), w terenie dość uczęszczanym przez ludzi. @JC mam nadzieję, że nie usuniesz tego wpisu Na koniec? Mimo wszystko było warto! Dla takich widoków... Czy wrócę do podchodzenia i tego sportu? Pewnie tak - to alternatywa dla weekendów w górach i tłumów przy wyciągach gdy jest piękna zima i dużo śniegu. ...ale nim to zrobię, to kolejnym razem wypróbuję narty biegowe Mapka naszej 11 kilometrowej wycieczki: Na koniec relacji żegnamy Wierchomlę ostatnim zdjęciem: Jak długo to miejsce będzie funkcjonować narciarsko? Po tym co zobaczyłem, to niestety rozwoju tu nie ma, a raczej upadek i dogorywanie. Żal... bo to przecież kultowe na narciarskiej mapie Polski miejsce. 30 dzień na nartach w sezonie 2020/21 zaliczony Pozdrawiam marboru5 punktów
-
Te kilka lat to 2016. Ale mieliśmy farta. Było wtedy na Aiguille du Midi 6,5 m nowej pokrywy. Marzec dwunastego. Siedem stopni munus na górze i lampa. Śnieg praktycznie skończył padać prze naszym przyjazdem. Pokrywa od dwóch tygodni siadała. To wszystko bardzo ważne szczegóły. Ponieważ małe opady to lodowiec Mer de Glace może być słabo przykryty. Obserwuję pokrywe śnieżną w tym rejonie i były zimy, gdy się nie dało dojechać do końca. Tam musi być dużo śniegu ponieważ na lodowcu jest mnóstwo kamieni. Jest bardzo nierówny. No i ta pewna pogoda, bez zagrożenia lawinami. Miałem zdjęcie z lata, z lotni całego tego terenu. Wszystko jest popękane. Więc duże opady zatykają mniejsze szczeliny. Jeszcze parę zdjęć. Troszkę pomieszane.5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Marboru was wkręca. Pewnie jest już w trakcie kompletowania sprzętu.4 punkty
-
Parę fot z Tatr z czwartku i piątku ze specjalną dedykacją dla @Majkel. Wyskoczyliśmy na dwa dni. Piątek już sporo krótszy bo trzeba było wracać. Pierwszy dzień był w Tatrach Wysokich (okolice Świnicy), drugi to Zachodnie (Kończysty Wierch). W sumie 55 km i 3,7 km vertical. Dwa wspaniałe zjazdy (ale szczegółów nie będzie ). Cztery dużo trudniejsze, przy okazji był też Zawrat do Doliny Gąsienicowej. Tym razem udało nam się go zjechać w całości. Choć było twardo i trochę skaliście.4 punkty
-
Kilka lat temu zjeżdząłem w marcu żoną z Aiguille du Midi. Napisałem na temat pobytu w Chamonix post na "skiforum", pt. "Impresje z Chamonix". Jest tam sporo zdjęć z tego zjazdu z opisami pejzażu. Przewodnikiem byłem sam. Ale przygotowywałem sobie trasę zjazdu prawie przez rok wbijając sobie charakterystyczne cechy terenu do głowy. By być pewnym wybranej trasie zjazdu, nawet, gdy ew. pogorszy się widoczność. Zejście bezpieczne na miejsce, gdzie zakłada się narty wymaga raków. Są liny ograniczające zejście, ale lepiej jest być asekurowanym dodatkowo liną przez przewodnika, lub kogoś kto ma takie umiejętności. Można bez raków poślizgnąć się i 'wyjechać" pod liną poręczową w stronę doliny Chamonix. Należy jechać w uprzęży biodrowej. To na wszelki wypadek, gdyby się wpadło do szczeliny lodowca. Jak zaczepić linę, gdy ratownik zjedzie do nieszczęśnika? Zjazdy są cztery. Trzy absolutnie niemożliwe bez przewodnika. Przez "Valle Blanche". Tu są ogromne szczeliny i strome ścianki między nimi, z dziewiczym śniegiem. Czwarty, najłatwiejszy, przez lodowiec "Geant"(Giganta), tzw. "klasyczny". Ten zjazd nie wymaga specjalnym umiejętności, typowo narciarskich. Trasa może być przetarta przez zjeżdżających. Trudności zjazdu z Aiguille du Midi(czwarty wariant) nie polegają tylko na umiejętnościach narciarskich. Głównie na bezpieczeństwie. Pierwsza trudność to zejście granią, dalsze to orientacja. Jest tu mnóstwo śladów narciarskich. W razie mgły, zawiśniecia jakiejś chmurki, jest się w ogromnym niebezpieczeństwie. To ogromny teren lodowcowy z mnóstewm szczelin. Widoczne są tylko te szersze. Ale jest ich znacznie więcej tylko węższych, zasypanych śniegiem. Na lodowcu tworzą się szczeliny w krztałcie litery "A"". U góry wąska, potem się rozszerza. Narty dają pewne bezpieczeństwo, ponieważ ciężar rozkłada się na większą powierzchnie. Chodzenie w tym terenie jest możliwe tylko z asekuracją. Zjazd jest piękny, wyjątkowy na świecie, ze względu na panoramę. Ale to nie jest typowy offpiste. Tu jest wysokość, niebezpieczeństwo czychające pod nartami, orientacja. Zjechaliśmy do samego Chamonix. Dojeżdża się do końca lodowca i trzeba podejść ok. sto metrów w górę do małej przełączki, gdzie stoi budka i jest picie(głównie w lecie, z pięknym widokiem na słynną Dru). Stąd leśna drogą(musi być śnieg). Sześć set metrów w dół(jak z Hali Gąsienicowej do Kuźnic). Przekraczając tory kolejki, dojeżdża się do miasta. Parę zdjęć ze zjazdu. Na zdjęciu nr pięć jest skała szczyt Gross Rognon. Na nim są podpory kolejki, która jeździ w lecie z Aiguille du Midu na stronę włoską, gdzie jest kolejka z Courmayeur. Widać wiszące w górze wagoniki. Tak wisza całą zimę. Trafienie na przełęcz po prawej stronie Gross Rognon jest bardzo ważne. Zjechanie w lewo przed tym szczytem to tylko z przewodnikiem i umiejętnością dobrej jazdy po dziewiczych, stromych śniegach. Za przełęczą jest lodowiec Giganta. Mający tu ok czterech km szerokości.4 punkty
-
3 punkty
-
@marboru - nie jestem pewna, czy w takim razie spodobają Ci się biegówki. Pod górę będziesz co prawda szybciej i tu kondycja się przyda, ale są to lekkie nartki bez krawędzi i zjazdy z góry przy bardzo początkujących umiejętnościach to z pewnością nie są emocje porównywalne z twardym sztruksem na zjazdówkach - raczej jest to kontrola prędkości pługiem. W moim odczuciu biegówki to bardziej sport dla osób szukających homeostazy, wewnętrznego wyciszenia, a nie adrenaliny - pewnie podobnie jak takie lekkie skitury, których miałeś okazję popróbować. Oczywiście można się zmęczyć na intensywnym treningu i klasykiem i łyżwą - godzina, dwie. Podobny wysiłek jak przy bieganiu, ale Ty biegać chyba też nie za bardzo lubisz?3 punkty
-
Dokładnie kiedyś spotkałem Słowaka w średnim wieku na Sławkowskim Szczycie podejście na nartach zajęło mu 1,5h ze Smokowca , życzę Marboru takiej kondycji heh. Też mi się wydaje że skitury to głównie w mniej uczęszczanym terenie tak samo mtb , szosa to asfalt ruch samochodów większa cywilizacja Marboru na tak"płaskie trasy " to ja biorę biegówki na których do góry jest zdecydowanie szybciej a na dół to mięśnie bolą3 punkty
-
Może wynika to z faktu, że to są samouki? Tzn na początku może wzięli lekcje czy dwie, ale później już się nie rozwijają. Myślenice są bardzo fajne, bywam tam co roku parę razy. Ale jak jadę z synem to wybieram Szklana Górę. Dopiero skoczył 6 lat, może za rok czy dwa wezmę go do Myślenic A żeby nie być gołosłownym poniżej zdjęcie z dzisiejszego południa.3 punkty
-
Panowie, zwykła relacja, a napinka taka, jakby cały śnieg się już stopił. Racja jak zawsze jest gdzieś po środku. Skitur na trasie to jak jazda rowerem enduro po asfalcie. Niby można, niektórym się nawet spodoba, ale sens średni. Spacer po Beskidach to w większości jednak spacer. Jeśli nie ma super warunków to frajda ze zjazdu jest średnia (lub żadna) a cegłówki (narty) przy nogach nie ułatwiają spaceru. Co innego gdy jest głęboki śnieg i większe góry, wtedy tury nabierają sensu. Stary lub niedopasowany sprzęt utrudnia zabawę ale jej nie uniemożliwia. Niektórzy będę podchodzić w wiązaniach szynowych, inni ścigać się na zdezelowanej Ukrainie. Mam koleżankę, która jeździła po Tatrach (Np. w 5 Stawach) na sprzęcie zjazdowym, bo na tury brakło kasy. Wcale nie przeszkodziło to jej w zrobieniu fajnych zjazdów. @marboru Rozumiem Twoje podejście. Sam jestem w dużym stopniu "trasowcem". Polecam Ci jednak skorzystać z drugiej szasny. Poczekaj na pogodę i dobre warunki lawinowe. Wypożycz dobry sprzęt, weź przewodnika lub doświadczonego kolegę. Wjedźcie kolejką na Kasprowy a potem zrób Np. trasę Kasprowy - Swinicka przełęcz - Zielony Staw - Karb - Czarny Staw - Kuźnice. Zrobisz wysokogórską turę bez wielkich podejść. Zjedziesz dwa emocjonujące, ale dość bezpieczne źleby. Możesz zupełnie inaczej spojrzeć na tury. Jeśli mimo wszystko Ci się nie spodoba, będziesz miał pewność, że to nie dla Ciebie.3 punkty
-
Góry Bialskie, start z parkingu dla biegówek w Bielicach. Trzeba przejechać wszystkie domostwa i jechać jeszcze z kilometr w lesie. Nie zważać na znaki zakazu wjazdu, biegacze mają prawo tam wjechać i parkować. Prosto z parkingu zaczynają się dwie trasy biegowe, które pną się w górę. System tras jest połączony z Czechami, ratraki z obu krajów wspólnie ubijają trasy po obu stronach granicy. Kiedyś w Polsce minął nas czeski ratrak. Piękna współpraca gmin po dwóch stronach granicy, okraszona funduszami z UE. Foto z dzisiaj. Na początku stan tras troszkę gorszy, pokrywa jeszcze jest, ale już na styk, chwilami lodowo. Ale 50 metrów vertical wyżej jest już bajkowo, drobne 5cm nowego śniegu znacznie poprawiło jazdę i atmosferę.3 punkty
-
3 punkty
-
W nocy - 1, więc nie było innego wyjścia jak z samego rana zawitać w Kazimierzu. Na miejscu jestem 7:20 i o dziwo stoi już kilka samochodów. Szybko się przebieram, czekam na otwarcie kasy i o 7:40 przechodzę prze bramkę. Warunki bardzo dobre, śniegu jeszcze dużo,za tydzień zapowiadane jest ochodzenie czyżbym pobił swój rekord nartowania w Kazimierzu 8 kwietnia.Jedyne co może skrócić sezon to małe zainteresowanie narciarzy. Śmigam 2h bez kolejek i na koniec kilka zdjęć. Stan śladów pod orczykiem, jak widas śniegu sporo a pod spodem igielit Widok z góry na 2 trasy Zbiornik mniejszy niż w Szczyrku, ale wydajność systemu nasniezania dużo lepsza Nowa trasa Trasa przy krótkim orczyku, w oddali Wisła Na koniec testowałem silną wolę i przegrałem, czekam aż szaszłyki będą gotowe Pozdrawiam Marek3 punkty
-
Dziś pogoda dopisała więc mogę coś pokazać. Ośrodek Lindvallen Mieszkać na stoku przyjmuje tu swoje prawdziwe oblicze. Ski in Ski out 😀. Nie ma tu wysokich gór. Ten teren można porównać do wyżyny krakowsko częstochowskiej z trochę innymi warunkami śniegowymi. Jest jednak wykorzystany w prawidłowy sposób. Ośrodek raczej nie zachwyci starych wyjadaczy którzy siedzą w Alpach, ale dla rodzinnego spędzania czasu jak najbardziej.3 punkty
-
Właśnie spędziłem 3 dni na Jaworzynie Krynickiej. Jaworzyna Krynicka to jeden z moich ulubionych ośrodków narciarskich w Polsce. Jest to górka nr 7 pod względem różnicy poziomów. Trasy na niej są moim zdaniem jedne z najlepszych w naszym kraju. Kiedyś ośrodek prężnie się rozwijał. Budowane były nowe trasy. Stawiane wyciągi. Wprawdzie nie było nigdy szaleństwa. Oprócz nowoczesnej w 1996 roku gondoli późnej stawiano orczyki produkcji Tatralift na końcu postawiono 2 niewyprzęgane krzesła tez słowackiej firmy. Dzisiaj infrastruktura Jaworzyny wygląda bardzo skromnie nawet w stosunku do Słotwiny Arena, gdzie na dwóch krótkich stokach (najdłuższy nie ma nawet 700 m) mamy super podgrzewane, wyprzęgane, Doppelmayery z osłonami. Cała infrastruktura wygląda już bardzo leciwie. A teraz krótka historia własnościowa. Na początku ośrodek budowany był przez spółkę prywatno-państwową z głównym udziałowcem PKO BP. Inwestycje prowadzone były w sposób dosyć siermiężny ale ośrodek się rozwijał. Potem głównym udziałowcem stał się PKL, który został sprzedany do funduszu Mid-Europa. W 2018 r. nasz „patriotyczny” rząd za grube pieniądze kupił PKL (nacjonalizacja). Mamy więc zmiany udziałowców a w ośrodku oprócz lepszego systemu naśnieżania nic się nie dzieje. Dodatkowo rozebrano dwa uzupełniające wyciągi orczykowe na trasie 2 i 4. W zeszłą sobotę ten pierwszy bardzo by pomógł rozładować sytuację na trasie nr 2. Dodatkowo mamy ośrodek w którym jest płatny parking i płatne toalety (kuriozum na skalę europejską). W związku z pandemią naliczyłem tylko 3 działające. Kobiety cierpią a faceci żółcą śnieg gdzie popadnie. Na koniec rzut oka na ostatnią opublikowane sprawozdanie finansowe Spółki Kolej Gondolowa JK na koniec 2019 r. Suma bilansowa ponad 40 mln zł. Środki pieniężne włożone do cash poolingu grupy 19 mln zł. Czyli dojna krowa grupy PKL. A PKL pod już nasz „kochany i narodowy” znowu ogłosi piękną prezentację o inwestycjach na Kasprowym i na tym się skończy. Chciałem tyko wszystkim przypomnieć, że od czasu PKL prywatyzacji na obszarze 10 ośrodków z grupy PKL nie powstał nawet jeden wyciąg narciarski (czyli od 2013 roku). Na tym wszystkim kasę zrobili partnerzy Mid Europa partners a my narciarze dostaliśmy figę. Obecny stan też niczego dobrego nie wróży. Na koniec. Warunki były super. Trasa nr 4 nieprzygotowana bo PKL uznał, że mu się nie opłaca na 2 tygodnie (tu trudno się dziwić). Ludzi dużo, ale chyba lepiej niż w Szczyrku.3 punkty
-
Ze wzgledu na panujaca pandemie i braku polskich dokumentow, jako obywatel Szwecji, moge miec problemy z poruszaniem sie po Europie. Alpy musza poczekac Co czynic? A no przeciez chlopie ty mieszkasz w Skandynawi, a dokladnie w Szwecji. Szwedzkie podejscie do Covid zapewne znacie, wiec nie jest tajemnica ze osrodki narciarskie dzialaja. Oczywiscie sa pewne obostrzenia, ale ja jade na narty i knajp nie bedzie mi brokowalo. Jedziemy zatem do Sälen (nigdy nie bylem w Sälen) Zamieszcze troche przydatnych info, bo moze ktos sie kiedys skusi aby odwiedzic te strony, w czym chetnie pomoge. Osrodek oddalony od Malmö o 750 km wiec nie jest zle. Obecinie nie mieszkam w Malmö ale to nie istotne gdyz odleglosc do destynacji jest podobna i pisze aby Wam to mniej wiecej zobrazowac. Z Pl mozna by dojechac na wiele sposobow, ale pewnie ze wzgledu na polaczenia promowe droga sie strasznie wydluza a i koszta ida w gore, dlatego malo kto odwiedza te strony. A moze sie myle ? Promy do Szwecji plywaja z Gdanska, Swinoujscia, Rostock i Sassnitz. Jest tez droga Putgarden-Rödby ktora jest najszybsza, ale oddalona najbardziej na zachod. Domki i skipassy mozna nabyc na stronie Skistar. Cena jaka zaplacilismy za domek wraz z karnetami na tydzien dla szesciu osob w Sälen to okolo 9000 zl. Musze zaznaczyc ze to szczyt sezonu bo wlasnie zaczynaja sie ferie w Szwecji. Domek samowystarczalny, wiec zabieramy ze soba caly prowiant aby jak najmniej mieszac sie z ludzmi a tez aby jesc po polsku (mozna na tym niezle zaoszczedzic ) Sälen to kilka osrodkow polaczonych na jednym karnecie. Wszystko ma bardzo rodzinny charakter. Kläppen, Lindvallen/Högfjället, Stöten, Tandådalen/Hundfjället 303 metry przewyzszenia, top to 860 mnpm 99 tras zjazdowych 82 km tras Najdluzsza trasa to 2500m 35 zielonych 22 niebieskie 28 czerwonych 14 czarnych 3 skiparki Trasy biegowe Nocna jazda na 17 trasach lecz chyba tylko do 18.00 (do weryfikacji) 87 wyciagow Przepustowosc 83700 osoby na godzine Bede sie staral pisac cos na bierzaco od poniedzialku. Moze jakies dodatkowe fakty na ktore wpadne podczas pobytu. Domek i trasy ponizej. Do zobaczenia w Sälen2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Wystraczy wejść na stronę PKLu Szczawnica,tam masz kalendarz treningów,i wiesz,kiedy co wolne...2 punkty
-
To istnieje dużo prawdopodobieństwo że was widziałem ( 25.02) podchodzących to " dziką doliną " w stronę pewnej przełęczy2 punkty
-
I tak się ślizgają od 10 lat ,a w jeden sezon można opanować technikę, pozwalającą na poruszanie się po każdej trasie.2 punkty
-
Skitury mogą mieć wiele postaci. Można podchodzić dla samego podchodzenia, dla widoków, dla towarzystwa, w poszukiwaniu ciszy. Można też podchodzić aby zaliczyć lajna z pionowej ściany w dziewiczym puchu. Że jest wolno, to trochę subiektywne odczucie. @marboru sam wybrałeś trasę 😉 Choć sam jestem leniem i nie uprawiam to znam temat dość dobrze gdyż kocham jazdę poza trasami w puchu. Ja osobiście też uznał bym to za kiepska zabawę gdybym musiał podejść na Kasprowy i zjechać po gipsie. Gdy dowali z metr białego, mógłby z przyjemnością podejść na Matterhorna😉 W Alpach jest wiele ośrodków które pozwalają mi na dobrą zabawę bez podchodzenia i możliwości zasmakowania tak zwanego Big Mountain. Dlatego też zostaje przy wyciągach ale marzę że kiedyś to się zmieni. Wydaje mi się że porównanie MTB z szosa jest bardzo trafne. Osobiście też nie wsiądę na szosę bo kocham MTB i offpist. Gdy raz poczujemy ta wolność w puchu, stajemy się uzależnieni jak od narkotyku. To wspaniałe uczucie i tylko ten kto to przeżył potrafi to zrozumieć. Z dedykacją od Axel dla marboru 😁 Gość który całe życie spędził na stoku.2 punkty
-
Przed Tobą pierwsza część filmu ze słonecznej Turcji. Zapraszam Cię w podróż do środkowej Anatolii, na narty do położonego na wulkanie, najmłodszego ośrodka narciarskiego w Turcji - Erciyes. Zobaczysz, jak dojechałem do Kayseri, jak wygląda ośrodek narciarski na wulkanie. Drugą część filmu znajdziesz wkrótce na moim kanale. Zapraszam!2 punkty
-
Byłem dziś w SMR. Od 8:00 do 10:00 warunki świetne. Od 10 do 12 na najniższych odcinkach (do wysokości wysokości Polany Suche) grząsko i z muldami, ale powyżej - dalej bardzo dobrze przygotowane trasy. Pogoda OK nie licząc mgły powyżej Hali Skrzyczeńskiej. Otwarte trasy - niestety tylko kilka niebieskich i żadnej czerwonej. Górna część czerwonej "7" z lotu ptaka wygląda na "prawie gotową", nie rozumiem dlaczego nie jest otwarta. Mało ludzi mimo niedzieli. Praktycznie cały czas od rana do 12:30 bez kolejek. Wszystkie wyciągi otwarte włącznie z talerzykiem na Małe Skrzyczne. Ogólne wrażenia pozytywne. Pojeżdżone2 punkty
-
2 punkty
-
Kasina - trzeba wyjeździć te vouchery ;). O 7:35 jesteśmy piątym autem na parkingu. O 8:00, jak na ostatnie czasy, pusto. Do kasy że 3 osoby. Pierwsze trzy zjazdy, twardo, lodowo. Potem wierzchnia warstwa lekko puściła. Do 10:00, 10 zjazdów i wystarczy. Cały czas na bieżąco. Najmniej ludzie w tym sezonie. Napływali stopniowo ale niespiesznie. 20 dzień zaliczony, w czasach pandemii. We wtorek wisienka.2 punkty
-
Powtórka z wczoraj - Myślenice. Dzisiaj znacznie więcej ludzi, ale od 8 do 10 jazda na okrągło. Znacznie też lepsze warunki. Rano było twardo i bynajmniej nie puszczało. O 10 tylko lekko naruszona górna warstwa. Pomógł wczorajszy deszcze i lekki minus w nocy. Obie trasy tym razem w dolnej części lepiej wyratrakowane. Na ten moment wygląda to nieźle a, że pogoda ma być sprzyjająca w tym tygodniu to spokojnie można planować przyszły tydzień. Zdjęcie z 10 godziny.2 punkty
-
2 punkty
-
1. przede wszystkim dalej nic nie rozumiesz - spróbowałeś turów na absolutnie bezsensownym secie - potężne buty bez ruchomości i równie złe wiązania. "Klap, klap" dotyczy tylko tego zestawu. U nas na DŚ nikt tego już nawet nie wypożycza, to złom! To jakbyś swoją kolarkę wymienił na zdezelowaną ukrainę ze scentrowanym kołem i flakiem. I napisał elaborat jaki to wypoczynek rowerowy jest. 2. Niepotrzebnie wyjeżdżasz z dziaduniami bo jest dokładnie odwrotnie. W żlebach spotykasz bardzo sprawnych, młodych ludzi (często wspinaczy) i jadą takie rzeczy przy których całe narciarstwo ośrodkowe jest żenadą. A ponieważ nie byłeś w jakimkolwiek poważniejszym terenie narciarskim, nie nocowałeś w schroniskach i schronach narciarskich, nie byłeś na kultowych celach i nic nie widziałeś to nie powinieneś silić się na wnioski. Nic nie wiesz, ale mentalnie to Tobie bliżej do dziadunia jak tym starszym od Ciebie o 20 lat. Postukałeś sobie po łące i wyciągnąłeś wnioski. I to takie aby nie ucierpiało Twoje ego. Śmieszne. 3. W tym, że wiesz, że to nie dla Ciebie, jest oczywiście samo spełniająca się przepowiednia. Bo jestem przekonany, że to nie dla Ciebie. Patrząc na Twoje upodobania rowerowe byłem zdziwiony, że wybrałeś się na skitury. Bo owszem wśród skiturowców bardzo wielu uwielbia rower. Może nawet większość. Tyle tylko, że enduro lub mtb. Szosa jakoś nie jest w parze ze skiturami. Za to w parze ze sztruksikiem. 4. Wcale mi nie zależy aby kogokolwiek zachęcać do skiturów. Intencją mojej wypowiedzi było wyłącznie to aby wyprostować recenzję użytkownika co właśnie wsiadł na zdezelowaną ukrainę, uczył się łapać równowagę i napisał jaka ta aktywność rowerowa jest słaba. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Nowa Osada- Wisła. Witam. Po ostatnim kilkudniowym wypadzie czułem jeszcze niedosyt, a że to ostatni mój wolny weekend w tym sezonie więc stwierdziłem, że trzeba jeszcze gdzieś pojechać. Wybór padł na NO ponieważ jest wypożyczalnia nart- Stockli, a to dlatego iż chce kupić drugą parę nart Niestety nie było modelu AX więc pojeździłem trochę na SX. Jazda od 8 do 10. Z samego rana mało ludzi. Warunki na trasie ok, mniej więcej równa trasa, sztruks i twardo. Po 9:30 przybyło troszkę narciarzy, kolejek praktycznie brak. Górna część trasy bardzo dobrze się trzymała, dolna część miękko i sporo odsypów. O 10 koniec. Warunki w dolnej części trudne. Nie ma sensu się męczyć, swoje wyjeździłem Dziękuje za uwagę. Pozdrawiam Michał.2 punkty
-
Hmmm, uśmiałem się (ale przyjmij to z pokorą) - pierwsze to resort touring - dla mnie zaprzeczenie idei skiturów. Za karę. - dwa archaiczny zestaw sprzętu, trudno w tym coś zrobić - wnioski (np co do tempa poruszania - hmm co najmniej kontrowersyjne) Jesteś na razie na etapie, który w "normalnym" narciarstwie akurat odpowiadałby nauce na pierwszej taśmie dla dzieci. I póki nie nauczysz się więcej to... w zasadzie nie powinieneś specjalnie próbować robić jakiś posumowań, bo po prostu nie masz cienia pojęcia o czym się wypowiadasz. Dopracuj zestaw sprzętu, naucz się sprawnych przepinek, do tego oczywiście kurs lawinowy. Poszukaj mocnej ekipy (np przez FB). I jak któregoś dnia zrobisz 30 km pętli, z 2500 m verticala w tym ze 2-3 strome żleby, takie że Ci adrenalina skoczy, a na plecach poczujesz zimny pot, a do tego ze dwa epickie zjazdy w doliny, to zobaczysz, że całe dotychczasowe narciarstwo było piaskownicą z czeredą hałaśliwych przedszkolaków. Po prostu trzeba się solidnie wziąć do roboty (zamiast koncentrowania się na relacji i fotografiach). Porównując do Twoich wycieczek rowerowych to jakby ktoś zrobił Ci relację z 20 km ścieżki rowerowej i wysnuł z tego wnioski co możliwości jazdy na rowerze (np mtb). To jest dokładnie taka różnica. Pozdrawiam cieplutko Wiesiek2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@WujB Zachęcam do ponownego odwiedzenia Rytra gdy stok będzie naśnieżony szerzej. (Obie strony na górze, w połowie stoku do lamp, i dojazd do dolnej ścianki jeszcze bardziej poszerzony od końca wspomnianych lamp). W tym sezonie pewnie była szansa, gdyby to był normalny sezon. Zima w miarę dopisywała od połowy stycznia więc pewnie by naśnieżyli mając przed sobą ferie. Przykładowe zdjęcia ze stycznia 2019, wtedy to była rewelacja 😎2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
8.00 to będzie słabo bo syna odstawiam na trening - ale dopiero w środę dostajemy info z klubu o której i gdzie jadą. Bliżej 10.00-11.00 tak wcześnie nie dam rady.1 punkt
-
1 punkt







