Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
02.03.2021 - 02.03.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.03.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzisiaj miała być Jaworzyna, ale wybraliśmy Tylicz (stacja narciarska Tylicz Ski) na rozgrzewkę. Rano był zmrożony śnieg, potem puścił i porobiły sie odsypy (muld na szczęście brak) ale praktycznie do godz. 14 można było jeździć bez większych katuszy Ludzi mało, praktycznie brak kolejek do wyciągów. Większość tras otwarta. Jednym słowem - udany, słoneczny narciarski dzień !11 punktów
-
11 punktów
-
9 punktów
-
Też mnie dzisiaj negatywnie zaskoczyli zamknięciem Julianów. Wróciłem autem z parkingu na Pośrednim na parking pod Gondolą. W niedzielę Juliany, obie trasy były jeszcze w całkiem dobrym stanie. Żal mi właścicieli barów: Rudego Kota i Igloo. Pozostałe otwarte trasy były dzisiaj przygotowane bardzo dobrze, rano twarde, równe, a zaczęły puszczać dopiero po 11 godz. Jak kończyłem po 13 to mimo ciepła w słońcu trzymały się całkiem dobrze nawet na dole. Dzisiaj ludzi było tyle, że kolejek nie było wcale lub 2-3 minutowe. Dlatego stoki nie ulegały degradacji. FIS na COS przygotowany świetnie od szczytu po Doliny i otwarty dla wszystkich. Nie chcę się wdawać w dyskusję o polityce TMR w Szczyrku, choć swoje zdanie oczywiście mam. Jak na razie wykorzystałem sezonówkę 12 razy w 3 ośrodkach więc powiedzmy, że wyszedłem na lekki plus. Jest mi łatwiej korzystać bo mieszkam 20 km o Szczyrku. Czy kupię na następny sezon, nie wiem.9 punktów
-
8 punktów
-
8 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
Kiilka zdjęć z poniedziałku 01.03. Po paru godzinach walki słońca z chmurami od 11:00 na Gąsienicowej wygrało słońce. Nieco dłużej trwało to na Goryczkowej, ale i tam w końcu zrobiło się bajkowo. Lekki mrozek, trasy idealne(kilka przecierek na Goryczkowej, szczególnie na polanie przed dolną stacją wyciągu). Jazda na bieżąco-zero kolejek, cytując klasyka "nogi bolo" 😉6 punktów
-
Przyznam, że jestem w tym roku SMR-em drastycznie rozczarowany: 1. Trudne trasy nie zostały uruchomione w ogóle 2. Jak jest mniej ludzi, wyciągi od razu zwalniają i potrafią jechać jak stare krzesło na Goryczkowej 3. Jak jest mniej ludzi (mniej - oznacza brak dzikich tłumów), Juliany zostały wyłączone 4. Alternatywa w postaci COS - co chwilę wyłączony FIS 5. Bardzo mało tras otwartych (porównajcie się do Białki, Zieleńca - wiem, to inna skala, ale wy też otwieracie trazy niebieskie tylko) 6. Przygotowanie tras - średnie - delikatnie mówiąc 7. Zamknięte trasy, przy których usytuowane są bary prywatne - chcą je dobić, czy co? 8. Brak jakiegokolwiek panowania nad ilością biletów po otwarciu - przez tydzień nie dało się do Szczyrku wjechać, nie mówię o normalnej jeździe na nartach. Na dziś nie kupię następnej sezonówki, nie, bo przestało mi się to opłacać - i tak nie pojeżdżę! W tym sezonie za te 800 zł byłem raptem 3 razy i nie mam po co jechać znowu: zamknięta Bieńkula, jedynka i całe Juliany!6 punktów
-
5 punktów
-
Z przyjemnością czytam Twoje relacje i zauważyłem że nie zjeżdżasz poza trasy ratrakowane, myślę że od tego trzeba zacząć, bo jak nie polubisz i nie nauczysz się jeździć w każdych warunkach i czerpać radość z takich zjazdów i to faktycznie szkoda się wspinać. Jesteś typem ścigana, co tylko patrzy czy pobił na rowerze swój kolejny rekord na 100 km itp., a po górach prawie biegacie W turystyce narciarskiej nie o to chodzi, największa przyjemnością jest dotarcie do celu i zjazd w kilka nascie minut gdzie nawet Ty na nogach będziesz zbiegał 3 godziny. Klapania wiązań też nie lubię (specyfika wiązań szynowych) dlatego wypożycz kiedyś sprzęt nowej generacji z wiązaniami pinowymi. Do skiturów trzeba dojrzeć, a widzę że Ty potrzebujesz na to jeszcze trochę czasu. Powodzenia. Co do dziadziusiów, moje najpiękniejsze chwile na nartach to nie pudła na zawodach narciarskich, THR, zjazd z Harakiri czy inny pobyt w Alpach, a radość wnuka w niedzielę w czasie jazdy i wywrotek na nartach i jego słowa ,, Szybciej jedzmy dziadziuś, szybciej" a co tam że dziadek jechał tyłem5 punktów
-
5 punktów
-
Poszlajałem się dzisiaj w rejonie Magurki Wiślannej. Na dojeździe zdziwiły mnie tłumy na parkingach pod Skrzycznem i w okolicach gondoli i Pośredniego. Wyjaśniło się jak podjechałem na Juliany. Około 13:00 było tam pusto. Zwijają się ? Połaziłem trochę pomiędzy Zielonym Kopcem a Magurką, wyszło tego 15 km w 3h vertical około 600 m. Było i klap, klap jak u Kolegi @marboru ale było też szu, szu ... . Warunki na "turystykę/krzoki" idealne, do zjazdów w stronę Wisły już słabo. Można też robić kondycję na drodze ppoż nawet po 15:00 twardo. Jak ktoś chce na biegówkach po śladzie to ten na ppoż nr 4 z Salmopola jeszcze trzyma (może za wyjątkiem pierwszych 200m). Parę fotek: Pozdrawiam mirekn4 punkty
-
Nie no, jak 4h to wiadomo dlaczego się nie spotkaliśmy :). Cztery zjazdy na Goryczkowej, później Gąsienicowa i znów powrót na Goryczkową. Luźno na Goryczkowej zrobiło się dopiero za 10 minut 16. Od marca wyciągi czynne do 16:30. Warunki śniegowe bardzo fajne w porównaniu do zeszłego tygodnia. Mróz w nocy był, było twardo. Zamiast zdjęć krótki filmik do pooglądania Kociołka w pełnej krasie słonecznej. Słońce i przejrzystość dzisiaj mega. GH011274-1.mp44 punkty
-
4 punkty
-
Udało się. W niedzielę zdążyłam na popołudniową jazdę. Atak krzesłem z przesiadką na Buczynkę i dwukrotny zjazd do Jontka pozbawił mnie trochę zapału. Warunki były trudne, żeby nie powiedzieć dramatyczne - masa wytopniałych miejsc i kamieni, śnieg ciężki wręcz cukier, odsypy po kolana. Zaryzykowałam "spacer" zamkniętą 4 do Hali Szczawiny i orczykami w górę. I tu było bosko 😍 śnieg jak trzeba, ludzi garstka, ruch na orczykach płynny. Do 16 kiedy to orczyk stanął w momencie jak dojechałam do bramki 🥺 a mnie pozostał zjazd krzesłem bo dolna 5 zamknięta lub spacer 4 pod górkę. Wygrała opcja "z buta". Trochę zdrowia mnie to kosztowało ale było warto - pogoda dopisała, sceneria obłędna. Poniedziałek, czyli dzis zaczęłam 8:30, niestety po sztruksie porannym na 1 (o ile w ogóle był, zakładam, że tak, widziałam ratraki wspinające się po 20) pozostało już tylko wspomnienie. Trasa zrujnowana, choć parę osób walczyło. Przeniosłam się znów 4 na orczyki. Pogoda była różna generalnie spora mgła ale pojawiało się i słoneczko. Śnieg twardy, miejscami troszkę zdarty do lodu ale miejscami i sztruks się trafił 😊. Powrót zamkniętą co prawda ale przejezdną 6 do 1 i kilka chwil walki o życie na odsypach po kolana pomiędzy minerałami wielkości pięści momentami. Nartki troszkę ucierpiały ale i tak było warto. Dzięki christof za zachętę, to były moje chyba najlepsze do tej pory 3 godzinki na deskach. Ale doświadczenie to ja mam marne 😁. Pozdrawiam współtowarzyszy spaceru niedzielnego i wszystkich miłych narciarzy poznanych na orczykach, może ktoś z Was przeczyta 😉4 punkty
-
4 punkty
-
To teraz się pewnie narażę większości na forum Skitury są nudne! ...i żeby trochę złagodzić mój przekaz, po moim pierwszym doświadczeniu z takimi nartami, napiszę: dobrze, że są... ale to nie jest sport dla każdego. Mi podobało się średnio i jest ku temu kilka powodów. Mam nadzieję, że po takim wstępie zachęcę Was do tego by przejrzeć i przeczytać niniejszy wpis na blogu do końca. SKITUROWA WIERCHOMLA Zeszłotygodniowy wypad do Przyjaciół w Beskid Sądecki, to były dwa cele. Pierwszy: Ryterski Raj (plan na sobotę i poniedziałek), cel drugi, to wycieczka na nartach w niedzielę - dzień, w którym spodziewaliśmy się dzikich tłumów, w każdym z ośrodków, ponieważ pogoda w prognozach zapowiadała się znakomicie. Lekki mróz o poranku, a potem piękny, słoneczny dzień. Wybór padł na Wierchomlę ponieważ @Majkel miał przetestowaną tutejszą wypożyczalnię oraz na naszym debiucie postanowiliśmy połączyć turowanie trasowe, z poza trasowym. Za komplet sprzętu, na cały dzień płaciliśmy 70 PLN (narty, kije, buty). Tego dnia debiutowałem nie tylko ja, dla Pauli i dla Gosi (żony Michała) - to był również dziewiczy dzień na tego typu deskach. Jak wiecie uwielbiam chodzić po górach i moje nastawienie do tej przygody było bardzo, bardzo optymistyczne. Utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to alternatywa dla SKI kochających gdy o poranku zobaczyłem jaka jest ilość narciarzy oczekujących pod stacją dolną kolei w tutejszym ON. Oczywiście jeśli chodzi o zasłanianie ust i nosa, dystans społeczny - absolutny brak. Brak nawet pozorów. Kilka minut na zapoznanie się z działaniem całej maszynerii, krótka chwila na zdjęcie spod kurtki jednej z warstw bielizny i ruszamy dziarsko w górę. Na trasie zjazdowej tłumy. Masa narciarzy bezkijkowych, masa narciarzy w jeansach 😮 Jestem zaskoczony niskim poziomem technicznym jeżdżących tutaj... chyba to wynika z faktu, że tutejsza górka jest raczej łagodna i przyciąga początkujących i lekko zaawansowanych. Gdy tak sobie klapałem do góry nie zauważyłem naprawdę dobrego narciarza No właśnie... ...mimo, że wyciąłem bystro do góry i szybko wyprzedziłem całą ekipę, to zauważyłem kilka niedogodności tego typu narciarstwa podchodzeniowego. Mimo, że niby lekki sprzęt, to nie jest wcale tak lekko. Buty choć miękkie i niby też lekkie, to wcale dużo nie odbiegają od wagi butów zjazdowych. Reasumując pierwsze spostrzeżenie - na taką górkę chyba lepiej byłoby podchodzić w nartach biegowych, mam wrażenie... i przekonanie (muszę spróbować koniecznie) o większych zaletach oraz większej przyjemności ze "śladówek". Drugie - niekomfortowe odczucie, to te buty moje nogi i piszczele bez komfortu (kilka par w wypożyczalni przetestowanych - optymalny wybór, z fajnym trzymaniem) ...a sama noga, choć ubrałem cienkie skarpety Sidasa szybko się spociła - pojawiły się lekkie luzy i obtarcia. Czy to fajne? Cóż? Z pewnością napiszecie, że sprzęt pewnie tani, słaby, źle dopasowany... pewnie po części racja. Pewnie napiszecie, że jestem książę i lubię komfort i wygodę - też pewnie częściowo racja. Moje wyobrażenie o biegówkach chyba jednak jest bardziej pozytywne po doświadczeniu skiturowym - nie mogę się doczekać próby na wąskich nartach Szybkość podchodzenia? Słaba...a przecież jestem wysportowany i w życiowej formie 😮 W zwykłych butach i w raczkach poruszałbym się o wiele szybciej.... baaa nawet w rakietach śnieżnych pod górę byłoby szybciej... Autor bloga: Zjawisko, z którego zdaję sobie sprawę tutaj... Jazda gromadna 😮 Ludzie jeżdżą na trasach zjazdowych w stadach. Jedzie stado, potem przerwa...i znowu stado. Co narciarzy skłania do takich zachowań, nawet początkujących? Brak stada - całkiem pusto Dochodzimy do tutejszej knajpki dosyć szybko. Robimy krótką przerwę i wymieniamy się swoimi spostrzeżeniami z pierwszych chwil na skiturach. Paula jest zachwycona, Gosia mniej... Michał jest gotów porzucić całkowicie zjazdówki...a ja sceptyczny... Wierny sztruksowi, twardym trasom i szybkości przemieszczania się, turystyki trasowo - wyciągowej. Paula: Przyjaciele W permanentnym i wiecznym sporze Nie tylko światopoglądowym ale również narciarskim Kilka chwil i jesteśmy na górze Idziemy w stronę Pustej Wielkiej. Za Michałem dzielnie kroczą panie... Odsłaniają się przed nami widoki I to jest to, co w turach jest świetne. Kilkaset metrów od ludzi i jest cisza, spokój i niezmącona niczym przyroda i zima... pytanie, czy koniecznie akurat na skiturach? - takie wątpliwości się pojawiają w mojej głowie jak mijają nas, raz po raz, narciarze biegowi. Atmosfera wycieczki jest doskonała. Uśmiechy pojawiają się na twarzy...a ja czekam niecierpliwie na pierwsze doświadczenia zjazdowe bez fok... z fokami, nawet z niewielkich górek przyjemność jest żadna. Narty hamują, człowiek musi się pilnować, bo na niezapiętych wiązaniach można paść szybko na kolana bądź na twarz Dobrze, że koordynacja ruchowa w człowieku jest duża. Dochodzimy do tego, co w Polsce i polskich ON jest tragiczne... upadek! Połączenie ze Szczawnikiem i tutejsze wyciągi, infrastruktura jest w ruinie. Żal i przykro na to patrzeć... Mijamy kapliczkę - piękna zima i dla oka coś klimatycznego. Oznaczenia szlaków pieszych, skiturowych i rowerowych jest świetne. Pora na kilka zdjęć z widokami Narty trzymają na powierzchni...a i kij?... a kij się zapada do połowy. marboru i @Majkel Robimy zjazd, w tym co widać za nami... Mimo, że jest nachylenie, to? To jest wolno... takie bujanie się. Fakt narta w takim śniegu wygląda fajnie jakby płynęła. Trzeba się pilnować i jechać coś na kształt śmigu. Czy to takie bardzo fajne i przyjemne? Normalne. Sam osobiście czerpię pokłady radości, adrenaliny i zabawy w jeździe na krawędziach na szybkim, a nawet zlodzonym stoku. Śmieję się do Michała, że to takie narciarstwo dla dziadków Mimo, że zjechaliśmy, to na górze jesteśmy szybciej niż dziewczyny (one piły herbatkę gdy "płynęliśmy" trochę na dół). Dochodzimy do skrzyżowania szlaków i kolejnej górnej stacji orczyka w upadku Rezygnujemy z Pustej Wielkiej...na necie sprawdzamy ten szlak i nie wydaje się atrakcyjny. Tyle dobra niewykorzystanego.... @Bumer wiem, że to miejsce jest Ci bliskie. Wygląda to, tak... @artix te ślady, to coś dla Ciebie. Mnie nie przekonasz jednak do jazdy poza trasą Jest zwyczajnie bardzo wolno 😮 Idziemy dalej. Po kawałku podejścia jesteśmy w górnej stacji Szczawnika. Znowu upadek...aż żal patrzeć, czy nawet robić zdjęcia Tu postanawiamy ponownie zdjąć foki i zawrócić by skierować się w stronę bacówki - mamy delikatny zjazd. Jeszcze widok na Jaworzynę Krynicką (przepraszam za nieostre foto): Ponownie mamy wolne zsuwanie... ...trochę kijkowania i ponownie myśli o biegówkach jak patrzę na ślad po kolejnych osobach na takich nartach. Klimaty i spokój... I za chwilę? Disco Polo Party... Kuligi, ogniska, grille, alkohol i głośne "majteczki w kropeczki"... Żal patrzeć... dramat! Mijamy "towarzystwo"...i dochodzimy do bacówki. Ludzi dużo, a w środku cisza i spokój. Zamawiamy zupy i pysznego schabowego na wynos. Popijamy herbatkę z termosów i staramy się odpocząć mając nieopodal dziki tłum. Tutaj też trochę upadku...zaniedbania... no ale dla kogo? Dla kogo, ktoś miałby to naprawiać? Dla fanów Zenka, czy Sławomira? Widoki rekompensują nam głośną muzykę i rubaszny klimat naszego społeczeństwa. Tatry tak blisko, a tak daleko... Zbieramy się do powrotu. Mamy dwa lekkie podejścia - już nie zakładamy fok. To bez sensu... zdjęta foka nie klei się do narty zbyt dobrze - roboty przy tym wiele. To dla mnie mega słabe jest w skiturach (kolejny minus). Że też ludzie nie znajdą jakiegoś prostszego sposobu na to? Ostatnie dość strome podejście - po prostu zdejmuję narty, biorę w ręce i podchodzę w butach. Dochodzimy do ostatniego zjazdu - trasowego. I? Słabo... Lekkie, "styropianowe" narty, to kompletny brak przyjemności z jazdy w dół. Zsuwanie się, lawirowanie pomiędzy malutkimi odsypami w taki sposób, by nie stracić równowagi... a na fragmentach lodowych totalna porażka. Obiecywałem sobie wiele po zjazdach...a tu rozczarowanie poza trasą, rozczarowanie na trasie. Sprzęt niezbyt wygodny, problematyczne foki, wiązania - zapinanie, przepinanie, klejenie, odklejanie - to wszystko jest zwyczajnie upierdliwe. Wrócę do stwierdzenia z początku tego wpisu: NUDY! Dla mnie narciarza sztruksowego, zjazdowego, to tylko jakaś odskocznia, odmiana. Skitury, to bardziej wycieczki, przygoda...ale i tutaj może się okazać, że szukając ciszy i spokoju trafimy na tłum i "Miłość w Zakopanem". Duży, fajny plus - integracja i spędzanie czasu w grupie... ale, czy do tego potrzebne jest uprawianie tego sportu? Nie. Muszę koniecznie zrobić test biegówek oraz chodzenia w śniegu w rakietach, czy raczkach, rakach. Na chwilę obecną, po pierwszym razie muszę napisać, że skitury nie są dla każdego. Jeśli chcecie spróbować, to weźcie sprzęt z wypożyczalni i spróbujcie - absolutnie odradzam jego kupowanie - podobno (nie sprawdzałem) na giełdach jest dużo prawie nie używanych tego typu nart, czy kijów - nie dziwię się. Można się rozczarować. Zaznaczę, bo niniejszy wpis jest dość kontrowersyjny - to co napisałem powyżej, to są moje subiektywne odczucia! Odczucia laika po debiucie i jednym skiturowaniu na średniej, bądź słabej jakości sprzęcie (na piszczelach siniaki), w terenie dość uczęszczanym przez ludzi. @JC mam nadzieję, że nie usuniesz tego wpisu Na koniec? Mimo wszystko było warto! Dla takich widoków... Czy wrócę do podchodzenia i tego sportu? Pewnie tak - to alternatywa dla weekendów w górach i tłumów przy wyciągach gdy jest piękna zima i dużo śniegu. ...ale nim to zrobię, to kolejnym razem wypróbuję narty biegowe Mapka naszej 11 kilometrowej wycieczki: Na koniec relacji żegnamy Wierchomlę ostatnim zdjęciem: Jak długo to miejsce będzie funkcjonować narciarsko? Po tym co zobaczyłem, to niestety rozwoju tu nie ma, a raczej upadek i dogorywanie. Żal... bo to przecież kultowe na narciarskiej mapie Polski miejsce. 30 dzień na nartach w sezonie 2020/21 zaliczony Pozdrawiam marboru3 punkty
-
Ryterski Raj... raj zaginiony - narciarski raj! Od wielu lat planowałem odwiedzić Rytro i tamtejszy ośrodek narciarski. Wiele razy zapraszał mnie do siebie mój przyjaciel @Majkel, który mieszka niedaleko, w Starym Sączy i jakoś... albo zima nie dopisała, albo trudno było zgrać terminy... a w zeszły, przedłużany weekend wreszcie się udało! Hura Jeździliśmy na nartach, w tym miejscu, dwa dni: w sobotę, a potem w poniedziałek - dokładnie tydzień do tyłu. Dlaczego w tytule użyłem nazwy: Paradise Lost? Dlatego, że to miejsce jakby oderwane od polskiej rzeczywistości narciarskiej - bez tłumów, bez zgiełku. Świetnie przygotowane trasy, trasy czerwone, bystre. Widoki piękne! Dobra kuchnia, górski klimat. Cóż? Zaczynamy fotorelację z tego raju Mapa tras ośrodka nadszarpnięta zębem czasu: Poranne przygotowanie? Proszę... Karnety 4 godzinne kosztują 80 PLN. Do góry jeździ się krzesłem czteroosobowym niewyprzęganym. Górna stacja: Dla chętnych - na szczycie znajduje się klimatyczny domek, który można sobie wynająć i spędzić dosłownie na stoku kilka dni Super miejscówka - mega klimat! Trasy...a właściwie trasa jest tutaj jedna - jest krótka, ok 800 metrów ale nachylenie jest świetne i są tutaj dwie fajnie nachylone ścianki - Rytro jest GS Paula: U góry są dwie odnogi: czerwona od strony domku (była nie zrobiona - zjechaliśmy raz na dziko) oraz z drugiej strony wokół skałki. Na dole, patrząc od góry, znajduje się lewy wariant zjazdu gdzie jest drugi wyciąg talerzykowy, a za rzeczką, przy kasach - taśma i ośla łączka dla "zielonych" Widok w stronę miasteczka wraz z naszym towarzyszem, tubylcem i świetnym Gościem i narciarzem @pawelb91 Foto z naszym Gospodarzem i jego synem Wiktorem @Bumer spójrz jak chłopak wyrósł 😮 Z samej góry można podziwiać z oddali Zamek w Rytrze. @tanova zdjęcie specjalnie dla Ciebie Lecimy w dół - najpierw wariant czerwony wokół skał: Fajnie! Ta trasa łączy się z głównym wariantem zjazdu i górną, małą ścianką: Zbliżenie na ten fragment... Oj fajnie tutaj się wchodzi w pierwsze skręty! Po prawej stronie często trenują zawodnicy - w ciągu naszych dwóch dni w Rytrze był GS, był również SL. Szkółki, dzieciaki ale również dorośli - sporo świetnych i dobrych narciarzy. Po tym fragmencie, dość równie nachylonym, jest chwila płaskiego i dwie odnogi - na wprost ścianka (widoczna ze sztruksem z początku tego wpisu) oraz wariant przy orczyku: Bardzo fajne miejsce do szlifowania techniki dla lekko zaawansowanych W końcówce tego zjazdu, na dole widoczny jest tutejszy hotel i baza noclegowa - można spać na terenie ON. Ostry zakręt w prawo... Trochę płaskiego, zwężenia, mostek i jesteśmy przy dolnej stacji krzesła. Tuż obok kas jest restauracja z pyszną pizzą oraz fajnymi burgerami. To pierwsze danie niczym z Pizzy Hut. Tutaj znajduje się również taśma i ośla łączka. Przygoda z Rytra? Chwila nieuwagi, upadek i uderzenie narta o nartę...lot 100 metrowy w dół 😮 Wiem, wiem @Mitek całkowicie moja wina i nieuwaga...brak skupienia i mogło być nieszczęście. Trochę przerumakowałem i diupa Na szczęście nic się nie stało poza uszczerbkiem w błękitnej strzale Jest nauczka dla barana @marboru Niestety górna warstwa narty pęknięta i pracuje jak zawias (trzeba to zrobić, bo się urwie), złamana jest, w dwóch miejscach, górna krawędź, lekko naruszona drewniana, wierzchnia warstwa rdzenia Dzięki @[email protected] za poradę dotyczącą serwisu - niestety czasu brakło i będę musiał deskę zrobić w Warszawie, bądź sam. Mam nawet pomysł... żywica, ścisk stolarski... zastanawiam się tylko, czy tego nie skopię? Kończymy jazdę w Ryterskim Raju wspólną fotką ekipy: Świetne miejsce na narty, na narciarskiej mapie Polski! Serdecznie polecam Prawdziwy Paradise Lost!!! Rytro z pewnością odwiedzimy nie raz. Pozdrawiam marboru3 punkty
-
Demonizowanie szelek jest bez sensu, używane z głową nie robią dzieciom żadnych szkód.3 punkty
-
Wszystkich posiadaczy sezonówek zapraszam w Beskid Sądecki,gdzie najbliższe 2 tygodnie będzie można pojeździć do woli.Szczawnica,Jaworzyna ,Słotwiny,Cieniawa,Magura Małastowska i Rytro czekają na Was,stoki powinny wytrzymać do 13go marca,pewnie jak dziś będzie twardo do południa,bo noce zimne,ludzi mało,trasy przygotowane-najlepsza część sezonu zimowego,jak co roku...3 punkty
-
3 punkty
-
W ośrodku, do którego miałam jechać w lutym, po stoku narciarskim hasają ... wilki https://www.blick.ch/schweiz/graubuenden/begegnung-in-obersaxen-gr-woelfe-verfolgen-skifahrerin-auf-piste-id16374723.html Ciekawe, czy pomyliły narciarkę, za którą pogoniły, z Czerwonym Kapturkiem?3 punkty
-
Cześć Przeczytałem cały temat, obejrzałem zdjęcia, przeanalizowałem szacunku kosztów oraz zupełnie nową logistykę podróży (co dla mnie ma dodatkowy silny walor bo wakacje zaczynam w momencie jak wsiądę do samochodu pod domem) i z dumą zadzwoniłem do Rybelka za swoim (oczywiście najpierw Twoim) pomysłem na fajne narciarskie wakacje i usłyszałem: "Tak jest daleko, do tego przez morze, zimno no i dzień krótki i góry z lasem, śnieg twardy a w ogóle to na północ nawet w lecie nie pojedzie"... I co ja mam teraz k.....a z takim fajnym pomysłem zrobić...? A tak ładnie wszystko zbadałeś i opisałeś! Pozdrowienia3 punkty
-
Dlaczego tak piękne tereny narciarskie mają tak słabego zarządcę ? Już się pogodziłem z tym, że w styczniu i lutym nie da się tam jeździć, ale żeby w marcu też nie można było ? Dodam po ostatnim moim wyjeździe do Krynicy, że tam skibusy funkcjonują normalnie, w Szczyrku się nie dało.3 punkty
-
3 punkty
-
@marboru zawsze z dużym zainteresowaniem czytam Twoje wpisy. Świetnie oddają warunki, miejsca, które odwiedzasz. W opisie twojej wyprawy też było tego bardzo dużo. Wnioski jednak tym razem - KATASTROFALNE. Myślę, że głównie za sprawą tego co już @Wujot opisał, czyli słabej jakości sprzęt i miejsce na skitury, szczególnie w tych warunkach, mało ciekawe. Wtrącę się, ponieważ temat dla mnie bardzo na czasie. Nie za sprawą popularności, a raczej tego co ją wywołało, czyli zamknięcia stoków też rozpocząłem przygodę ze skiturami. Podobnie jako @marboru uwielbiam jazdę na krawędziach, kilka lat temu też zakochałem się w biegówkach, od lat także uwielbiam się urwać się do snowpark'ów i off-piste. Do tego biegam około 50 km tygodniowo. Aż dziwne, że dopiero teraz stawiałem pierwsze skiturowe kroki. W przeciwieństwie do @marboru ja skitury polubiłem bardzo szybko. Z uwagi na pokrewne aktywności byłem raczej tego pewny, więc od razu zacząłem od wyścigu zbrojeń. Na dzień dobry kupiłem buty - lekkie, dające mi szybkość, ale jednocześnie przyjemność z jazdy - Scarpa F1 LT https://8a.pl/buty-skiturowe-scarpa-f1-lt-carbon-orange. Dla mnie strzał w 10! Narty i wiązania odkupiłem od kolegi i teraz jednocześnie mojego przewodnika/instruktora. +oczywiście kije. Pierwsze kroki stawiałem na Kiczerze w uwielbianym przeze mnie Podkarpaciu. Jak 28.12 zamknęli stoki, zmieniłem tylko sprzęt i wróciłem na górkę. W koło 0 śniegu, więc podchodzić mogłem tylko po trasie i zjeżdżać tą samą drogą. Można rzec - szału brak. Dla mnie jednak trening super i przede wszystkim nadal mogę jeździć na nartach, więc góra-dół, góra-dół... Nauczyłem się sprawnie poruszać, zakładać i zrzucać fokę + kick-turn. Potem niestety długo się zbierałem, żeby się gdzieś wybrać w porządne górki. Był jednak czas, aby się dalej zbroić tym razem w kierunku bezpieczeństwa (plecak, a do niego detektor, sonda, łopata, czekam raki, harszle już miałem). Ubrania szczęśliwie już miałem. Sprzętu szukałem lekkiego. Niestety nie jest to tani sport na dzień dobry. Całość bez ciuchów i kasku około 6,5 tysiąca, w tym narty i wiązania udało się tanio od kolegi odkupić za 1000 - nowy jak bym teraz szukał w promocjach to min. 5000). Biorąc pod uwagę ostatnio bardzo nieprzyjemne zdarzenia lawinowe i tak najbardziej zaoszczędziłem na plecaku lawinowym. Chyba będę musiał szybo to nadrobić - kolejne 3 tys. Wybór padł na Dolinę Chochołowską. 3 dni na nartach - nocleg w schronisku (oszczędzenie sobie codziennych 7km po niewielkim wzniesieniu z parkingu). Ogromna ilość szczytów do zdobycia. Pogoda dopisała. Przewodnik super przygotowany, więc i wnioski zgoła odmienne od @marboru. Nie mogę się doczekać kolejnej tury. Przede wszystkim sprzęt mi nie ciążył, bo wydaje mi się odpowiednio dobrałem. Wybieraliśmy podejścia i zjazdy, które dają niesamowitą frajdę. Dobieraliśmy do tego godziny, aby w obecnie panujących warunkach korzystać maksymalnie ze zjazdów - śnieg puścił po nocy, a jednocześnie nie zrobiła się z niego ciężka mazia. Dużo trzeba się nauczyć, na pewno dobrze kondycyjnie przygotować (to akurat u mnie nie problem), porządnie zabezpieczyć i znaleźć dobrych kompanów/przewodnika. Kilka fotek na zachętę @marboru - też uwielbiam szosę i jazdę na krawędziach (kiedyś spotkaliśmy się w Kazimierzu - pozdrawiam). Może to nie być Twoja do końca bajka, ale gdybyś inaczej zaczął to myślę, że też bardzo doceniłbyś tę aktywność.3 punkty
-
Kilka lat temu zjeżdząłem w marcu żoną z Aiguille du Midi. Napisałem na temat pobytu w Chamonix post na "skiforum", pt. "Impresje z Chamonix". Jest tam sporo zdjęć z tego zjazdu z opisami pejzażu. Przewodnikiem byłem sam. Ale przygotowywałem sobie trasę zjazdu prawie przez rok wbijając sobie charakterystyczne cechy terenu do głowy. By być pewnym wybranej trasie zjazdu, nawet, gdy ew. pogorszy się widoczność. Zejście bezpieczne na miejsce, gdzie zakłada się narty wymaga raków. Są liny ograniczające zejście, ale lepiej jest być asekurowanym dodatkowo liną przez przewodnika, lub kogoś kto ma takie umiejętności. Można bez raków poślizgnąć się i 'wyjechać" pod liną poręczową w stronę doliny Chamonix. Należy jechać w uprzęży biodrowej. To na wszelki wypadek, gdyby się wpadło do szczeliny lodowca. Jak zaczepić linę, gdy ratownik zjedzie do nieszczęśnika? Zjazdy są cztery. Trzy absolutnie niemożliwe bez przewodnika. Przez "Valle Blanche". Tu są ogromne szczeliny i strome ścianki między nimi, z dziewiczym śniegiem. Czwarty, najłatwiejszy, przez lodowiec "Geant"(Giganta), tzw. "klasyczny". Ten zjazd nie wymaga specjalnym umiejętności, typowo narciarskich. Trasa może być przetarta przez zjeżdżających. Trudności zjazdu z Aiguille du Midi(czwarty wariant) nie polegają tylko na umiejętnościach narciarskich. Głównie na bezpieczeństwie. Pierwsza trudność to zejście granią, dalsze to orientacja. Jest tu mnóstwo śladów narciarskich. W razie mgły, zawiśniecia jakiejś chmurki, jest się w ogromnym niebezpieczeństwie. To ogromny teren lodowcowy z mnóstewm szczelin. Widoczne są tylko te szersze. Ale jest ich znacznie więcej tylko węższych, zasypanych śniegiem. Na lodowcu tworzą się szczeliny w krztałcie litery "A"". U góry wąska, potem się rozszerza. Narty dają pewne bezpieczeństwo, ponieważ ciężar rozkłada się na większą powierzchnie. Chodzenie w tym terenie jest możliwe tylko z asekuracją. Zjazd jest piękny, wyjątkowy na świecie, ze względu na panoramę. Ale to nie jest typowy offpiste. Tu jest wysokość, niebezpieczeństwo czychające pod nartami, orientacja. Zjechaliśmy do samego Chamonix. Dojeżdża się do końca lodowca i trzeba podejść ok. sto metrów w górę do małej przełączki, gdzie stoi budka i jest picie(głównie w lecie, z pięknym widokiem na słynną Dru). Stąd leśna drogą(musi być śnieg). Sześć set metrów w dół(jak z Hali Gąsienicowej do Kuźnic). Przekraczając tory kolejki, dojeżdża się do miasta. Parę zdjęć ze zjazdu. Na zdjęciu nr pięć jest skała szczyt Gross Rognon. Na nim są podpory kolejki, która jeździ w lecie z Aiguille du Midu na stronę włoską, gdzie jest kolejka z Courmayeur. Widać wiszące w górze wagoniki. Tak wisza całą zimę. Trafienie na przełęcz po prawej stronie Gross Rognon jest bardzo ważne. Zjechanie w lewo przed tym szczytem to tylko z przewodnikiem i umiejętnością dobrej jazdy po dziewiczych, stromych śniegach. Za przełęczą jest lodowiec Giganta. Mający tu ok czterech km szerokości.3 punkty
-
Rytro 2.03.2021 Dzień bez Rytra dniem straconym Solidnie zmroziło w nocy, do 12 godziny ryterski beton 2.0. Później puściła wierzchnia warstwa. Podkład cały czas się trzyma i jest twardy. Godzina 12 Godzina 13 Na jutro w planach była powtórka ale na razie coś chyba nawalili z brakiem ratrakowania, zawsze na wieczór było zrobione a nie jest patrząc na kamery. W nocy ma przymrozić a jazda po zamarzniętym kartoflisku nie ma sensu.2 punkty
-
.. lat miałem jakieś cztery - lat temu tysiąc, ojciec na górze Goryczki (wtedy wjazd w kocioł był wprost z trawersu Cichej) wziął mnie na ręce, żeby przez lód się zsunąć .. i tak sobie jechaliśmy na dół kotła, głowami w dół na początku a narty ojca na paskach fruwały obok .. bo zapomniał, że ekstra X kg i zakrawędziowanie na płatku śniegu rotomata wypnie .. .. to tak a propos częstego pomysłu zwiezienia dziecka - jak cyzelujecie na maszynach poziom wypięcia to dziecko/plecak potrafią zrobić nieprzyjemną różnicę. M.2 punkty
-
Byliśmy 12 dni. Tydzień jest bez sensu. Trzeba pojeździć w miejscowych ośrodkach- Balm, Brevant, Flegere, Les Grandes Montets, ew. Megeve. Zaklmatyzować się. Mieć rezerwę na gorsza pogodę. Jeszcze parę zdjęć. Dojazd i widoki z Aiguille du Midi. Ośrodki - Balm, Brevant, Flegere, Les Grandes Montets. Zdjęcie nr 3_Mont Blanc du Tacul, Mont Maudit, Mont Blanc, Dom. Z6-ośrodek Les Houches(Zjazdy i slalomy PŚ) Z7- Masyw Aiguilles Rouges, ośrodki narciarskie Brevant i Flegere Z8,9,10 -Balm na początek Z11-Widok z Flegere na trasę kolejki z lodowca Mer de Glace. I niżej leśna droga do Chamonix, którą można zjechać od lodowca, gdy jest wystarczająco dużo śniegu. Z lewej ośrodek w Argentiere, Les Grandes Montets. Z12-Kolejka na Les Grandes Montets(3270 m). Stąd trasy frirajdowe do lodowca Argentiere, lub nawet na Mer de Glace. Z13- widok z górnej stacji kolejki Bochard na Igły Chamonix, otoczenie lodowca Geant, masyw Mont Blanc Z14-21-ośrodki Brevant i Flegere. Z22-25- zjazd z Les Grandes Montets. Wstępne przygotowanie do zjazdu z Aiguille du Midi. Z26-widok "gigantów" alpejskich Grande Combin i Matterhorn z tarasu Aguille du Midi. Z27- Grand Plateau. Trasa zjazdu fri z kopuły Mont Blanc do Chamonix przez lodowiec Bosson.2 punkty
-
Ja młodego dwa lata temu zwozilem w Szczyrku na rękach. Gdy robiło się stromo, ani ja ani on nie mieliśmy zbyt kontroli. Oczywiście to ja miałem wszystko kontrolować, ale było to zbyt trudne.2 punkty
-
Odechciało mi się w tym roku, może kiedyś, jak się ten cały cyrk skończy ...2 punkty
-
Można mieć taki punkt widzenia że chodzenie po Beskidach to chodzenie po szlakach. Zwykle ktoś inny przetoruje zimą szlak turystyczny, i idzie się już po ubitym podłożu. Wówczas chodzenie z buta jest łatwiejsze niż na nartach, mniej wysiłkowe. Narty są po to aby poruszać się tam gdzie nie chodzą piesi turyści.2 punkty
-
Dostałem i dodatkowo info o sezonówce. Ale z wieloma z Was nie przestaliśmy marzyć i wierzyliśmy, że tej zimy będziemy szusować. Kupując Sezonówkę wierzyłeś, że uda się ją wykorzystać na maksa, tak jak w poprzednich latach... ...właśnie Tobie należy się wielkie podziękowanie, że nawet w tak trudnych czasach nie poddajesz się i nie przestajesz marzyć. W zamian za to, my nie przestajemy o Tobie myśleć i gdy po raz kolejny ruszasz na swoje ski tury, my przygotowujemy dla Ciebie ofertę przesunięcia Sezonówki na kolejny sezon. Szczegóły już wkrótce!2 punkty
-
Zazdroszczę Jerremu i Klarze takiego ojca jak Ty. Jaki wiek chłopca jeśli można zapytać ?2 punkty
-
Te kilka lat to 2016. Ale mieliśmy farta. Było wtedy na Aiguille du Midi 6,5 m nowej pokrywy. Marzec dwunastego. Siedem stopni munus na górze i lampa. Śnieg praktycznie skończył padać prze naszym przyjazdem. Pokrywa od dwóch tygodni siadała. To wszystko bardzo ważne szczegóły. Ponieważ małe opady to lodowiec Mer de Glace może być słabo przykryty. Obserwuję pokrywe śnieżną w tym rejonie i były zimy, gdy się nie dało dojechać do końca. Tam musi być dużo śniegu ponieważ na lodowcu jest mnóstwo kamieni. Jest bardzo nierówny. No i ta pewna pogoda, bez zagrożenia lawinami. Miałem zdjęcie z lata, z lotni całego tego terenu. Wszystko jest popękane. Więc duże opady zatykają mniejsze szczeliny. Jeszcze parę zdjęć. Troszkę pomieszane.2 punkty
-
1 punkt
-
Jaworzyna rzeczywiście czynna tylko częściowo,nie wiem,jakie masz preferencje,intensywna jazda na jednym trudnym stoku,czy poznawanie różnych.Jeśli to pierwsze,polecam FiS w Szczawnicy,zawsze pusty,jeśli chcesz poznać kilka stacji,w niewielkim promieniu leżą Rytro,Cieniawa i Magura Małastowska,mozliwe do zaliczenia w jednym dniu,3x 2 godziny...1 punkt
-
Po zaparkowaniu musisz się jeszcze przebrać, dojść do busa i dojechać do Kuźnic,mi to zajmuje 20-30 min. Być wcześniej jakoś bardzo się nie opłaca, bo skipassoautomat też jest dostępny od godz. 8 Kolejka do automatu to ułamek kolejki do kasy, 50% chętnych kupuje bilet w kasie. 30%ma przypisaną kartę do konta, a 20 stoi w kolejce do skipassomatu. Nie ma sensu być też wcześniej, bo nie wyjedziesz wcześniejszym kursem niż masz wykupiony.1 punkt
-
Cześć I jeszcze... Dzieci szkolone w klubach to jest zupełnie inna kategoria. Mniej więcej do 9 max 10 roku życia dobrze prowadzony amator jeżdżący w sezonie powiedzmy te 18-20 dni utrzymuje się na poziomie dzieci trenujących zwłaszcza w ogólnym wyszkoleniu i obyciu - wystarczy porównać wyniki w kombi. Później planowy trening bierze górę i ostęp jest lawinowy. Tego nie da się nadrobić, żadnym szkoleniem stokowym. Natomiast w pierwszym okresie wszelkiego rodzaju sztuczności typu szelki, klipsy do dziobów itd. są jedynie ułatwieniem dla szkolących albo marketingowym chwytem dla mniej zorientowanych. Pozdrowienia1 punkt
-
Fajnie @KamaG, ze udało Ci sie w niedziele na góre pojechac bo faktycznie pogoda i widoki byly cudne ja tym razem bylem skiturowo i bardzo wczesnie. Troche szkoda, ze ocieplenie zabrało tak duzo sniegu bo 2 tyg temu warunki jakie miałas na orczykach byly az do samego dolu. Ciesze sie ze Ci sie podobało i do zobaczenia na Pilsku!1 punkt
-
@marboru Może Muztagh Ata? ;) To największy ze skiturowych celów. (zero skialp, cały czas fuczenie po umiarkowanym nachyleniu, no i nie trzeba robić przepinek) Do tego miałbyś obok świetny rowerowy cel, czyli Karakorum Highway.1 punkt
-
Ja mlodego przetrzymalem na szelkach. Jezdzil juz na Stubai jak mial 4 lata. Dzis powinien smigac rownoleglym. No ale wazne ze lubi narty i jak na te dotychczasowe dni na stoku radzi sobie swietnie. Gratuluje panowie malych zawodnikow1 punkt
-
też takie dostaliście ? Ważne jest, abyśmy nigdy nie przestawali marzyć. Naszym marzeniem było, aby szusować kiedyś z Gopassem w ośrodkach narciarskich w Austrii i we Włoszech... ...dziś nasze marzenie stało się rzeczywistością i oprócz ośrodków Mölltaler i Ankogel możemy szusować w kolejnych 6 austriackich i włoskich ośrodkach narciarskich. Oprócz tego Gopass skupił wspaniałą społeczność pasjonatów niecodziennych wrażeń, dzięki czemu powstał jeden z najlepszych portali górskich... ...nad którym nadal ciężko pracujemy nawet podczas lockdownu. Wszystko po to, abyście przeżyli z nami udany, a przede wszystkim niezapomniany urlop w górach. Zacznijmy wspólnie marzyć o tym, by tak jak miało to miejsce w Polsce, tak i na Słowacji i w innych krajach zostały otwarte ośrodki narciarskie... ...a wszyscy będziemy zachowywać się odpowiedzialnie, przestrzegając uzgodnionych zasad ... ...i że posiadacze Gopassu spotkają się razem na stoku, wypiją wspólnie kawę i będą cieszyć się urokami słońca w górach. Tymczasem nadal możemy korzystać z najlepszych alternatyw jakimi są ski tury i narty biegowe ... ... które choć trochę pokrzepią nienasycone narciarskie dusze. SKI TURY W TATRACH WYSOKICH więcej SKI TURY W JASNEJ więcej NARCIARSTWO BIEGOWE W JASNEJ więcej Sytuacja jest trudna dla wszystkich, dla Ciebie i dla nas, ale robimy wszystko, abyś odczuł to jak najmniej. Obserwuj nas dalej, będziemy informować Cię na bieżąco o wszystkich nowościach w ośrodkach Gopass. Pozdrawiam mirekn1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
I pytanie wcale nie takie abstrakcyjne. Rok temu wyglądałem jak 1/4 tego gościa (wieloodłamowe złamanie obojczyka) i czekając dwa dni na operację, męczyłem żonę i kumpla pytaniami: czy na pewno z rowerem wszystko ok. Żona nawet go (rower nie kumpla:-) idealnie wyczyściła i wysyłała mi fotki do szpitala:-D1 punkt







