Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. ski89

    ski89

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      392


  2. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      4 008


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. czepek

    czepek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      105


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.02.2021 w Odpowiedzi

  1. 14 punktów
  2. Rytro 16.02.2021 Dzisiejsze Rytro. Twardo, szybko, pusto. Piękny dzień na dłuższe narty i szybkie szusy. 4h pojeżdżone. Na dniach wskazana powtórka. Natężenie przy bramkach po godzinie 11. Godzina 12:30
    12 punktów
  3. Dzisiaj w końcu załapałem o co chodzi z hasłem SMR "Emocje budzą się nocą". Wiem głupi byłem, że tak długo mi zeszło. Dzisiaj miałem takie "emocje" w sobie stojąc w tym gigancie, że najchętniej bym kierownika wytrzaskał po pysku. Halo TMR(podobno czytacie): czy Wy do cholery macie jakieś LIMITY?! O 19:15 jeszcze sprzedawaliście karnety kiedy kolejka wchodziła na trasę, ba nawet udało Wam się wcisnąć karnet dziewczynie, która miała sezonówkę z jazdami nocnymi w cenie. Po co informować nieświadomą, kasa wpadnie. Jesteście wizerunkowym ZEREM. Modyfikację grafiki na swojego FB macie w gratisie od wuja Patryka.
    12 punktów
  4. Weekend minal, mysle sobie a moze zaatakowac Szczyrk? rzut oka na kamerki ... no nie, na glowe jeszcze nie upadlem.Wybieram ponownie Skolnity. Po wczorajszej wieczornej jezdzie mam ochote dluzej poleniuchowac, wiec do wisly docieram na 12 🙂, kupuje karnet 3h, ktory akurat starczy do przerwy na ratrakowanie (15-17). Kolejek w zasadzie brak, moze 1-2min. Szybko sprawdzam obydwie trasy, na niebieskiej dosc duzo uczacych sie osob, plus kilka ktore sie chyba jeszcze nie uczyly a probuja zjezdzac😆 , za to na czerwonej raczej pusto, pojedyncze osoby. 3godziny spedzam zatem na jezdzie gora dol po czerwonej. Warunki super, mozna spokojnie caly stok na pelnej krawedzi jechac. W miedzyczasie przerwa w kanjpie przy gornej stacji, piwko grzane plus pizza 45pln. Jednak pizza z pieca, swieza, goraca, smaczna, takze cena ok. po 3h z poczuciem dobrze wykonanej roboty wracam do domu. W normalnym sezonie powiedzialbym ze ot taka jazda na rozgrzewke przed alpami, ale w obecnych pandemicznych czasach, to super dzien na stoku!
    10 punktów
  5. Dziś rano szybki wypad na czantorie...-6 stopni troszkę wiatru ale warunki fajne. Twardo równo acz lód też był obecny.Od 8 do 9 ludzi mało jazda non stop na czerwonej fis 1. O 9 ruszyła faturka wiec szybko pomkneliśmy w tą strone i to był strzał w 10. Mega fajnie szeroko i pusto narty szły pięknie. Około 10 ludzi sporo ale znosnie. Trasa 1 o 10 dość zniszczona lodowa i z odsypami. My tylko na 2h więc było mega. Jak pakowałem nartki do auta przyjechała Policja terenowym autkiem i szykowali się z nartkami na stok. Super dzień fajne pieczenie w udach i fajne szusy.
    10 punktów
  6. W piątek po 7 latach przerwy trafiłem na Nową Osadę. Plan był zupełnie inny. Chciałem z rana pojechać do Szczyrku. Na termometrze było jednak -13. W Szczyrku zapewne gdzieś -15. Na górze jeszcze tych parę stopni w dół. Gdybym miał pewność, że gdzieś będzie jakieś ognisko lub opcja schowania się do budy. Z tym jak wiadomo jest ostatnio słabo. Stwierdziłem, że pojadę po południu na Skolnity. Tam stanąłem w 5 aut w oczekiwaniu na podjazd. Auta zjeżdżały ciągle w dół. Nie miałem pojęcia czy zmieszczą się dwa. Po kilku minutach stania w tym dziwnym "korku" pojechałem dalej. Podjechałem pod NO a tam info, że od 16 ratrakowanie. A była 14:15. Mówię, może nie ratrakują na Cienkowie. Pojechałem tam, gdzie od razu zaatakowali mnie "dyszką" za parking(to już chyba było rok temu, ale od czasu kiedy jeżdżę na nartach czyli 15 lat nigdzie za parkowanie nie płaciłem-cosik to idzie w złym kierunku). Tam się okazało, że też ratrakują. No to mówię-pozsuwam się na Klepkach. Dobre i to. A tam też 10zł za parking. Jakoś to wszystko przeanalizowałem i wróciłem na NO. Tam się okazało, że karnet podczas ratrakowania jest zatrzymywany. Na początek jakieś 2-3 pary przede mną. Potem zupełnie na bieżąco. Po ratrakowaniu to już "zupełne" pustki. Tam zawsze mieli dobry warun i mnie nie zawiedli. Przed ratrakami było spoko. Nie uważam tego ratrakowania za coś bardzo mądrego i potrzebnego ale taka jazda po ratrakach to bajka. Przerwę spędziłem w budzie na górze, tej po prawej stronie. Zaskoczyli mnie, że mają tam "nową trasę". Podejrzewam, że ją mają sporo lat. Mnie ostatnio mocno wciągnął Szczyrk, ale powoli zaczynam się poddawać po tym co widać, choćby na tym forum. Przygodę z nartami zacząłem w Wiśle i chyba czas wrócić na stare śmieci. Jak dla mnie było trochę za zimno. W połowie jazdy pokazywało -9,1. W aucie w Ustroniu nawet -11. W pewnym momencie chciałem zrobić zdjęcia wyświetlacza z temp. to zgasł. Potem migały światła na tej bocznej trasie. Następnie zgasły światła na podporach a na koniec zapadła zupełna ciemność(włączyli po paru min.). Brakowało tylko, żeby kolej przestała działać. Obok tej budy na górze po lewej paliło się ognisko. Parking za free. Kibelki też. Ogólnie na nowo spodobało mi się Wiśle. Pogoda taka se. Raz słońce raz śnieżyca z wiatrem. Najlepsza pogoda była jak śmigały ratraki. Bardzo miło spędzone ponad 3h w ośrodku.
    10 punktów
  7. Żeby zmienić temat na nieco weselszy. Ponieważ od srody zapowiadają ocieplenie i deszcz, zrewidowałem plany związane z wyjazdem w środę do Ustronia i wczoraj wieczorem zdecydowałem sie na wyjazd na Pilsko. Byłem tu w tym sezonie dwa razy na turach, tym razem postanowiłem wziąć zjazdowki. Byłem m.in. ciekaw kanapy na Buczynke. Pogoda pod chmurką, zimowo, padał śnieg, potem taki marznący deszcz. Po 9tej na parkingu sporo aut. Kolejka po karnety tak na 5 minut stania, przy czynnych dwóch trasach. Lepiej wyjechać na Jontek - tam tez koło nowej kanapy jest budka z karnetami i zero kolejki. Niby specjalnej kolejki do krzeseł na dole nie było rano - to jednak na trasach sporo ludzi, w tym początkujących nie mało, wiec podjęliśmy decyzje o przemieszczeniu sie na gore. Trasa ze „szczytu” przez Miziowa na Szczawiny robiona na tzw. jeden raz to jest to. Na Szczawinach kolejka w najgorszym momencie na 3-5 minut stania; na szczyt z miziowej 2-4 minutki. Generalnie spokojnie do wytrzymania. Trasy przygotowane naprawdę fajnie. Na Szczawiny trochę momentami przewiane i lodowo, ale ponieważ co dopiero patrzyłem sobie nartki, to nie stanowiło to większego problemu. Na koniec postanowiliśmy przez feralna trasę nr 6 wrócić na Buczynke i Solisko. Zjechaliśmy pare razy z góry Buczynki znów na tzw jeden raz do krzesła Baba, gdzie trasa była fajniejsza niz do dolnego krzesła 4-osobowego, do tego na Babie ludzi nie było wcale. Podsumowując, fajny zimowy dzień na Pilsku. Zaskoczyła mnie ilość ludzi jak na środek tygodnia. Otwarcie krzesła na Buczynke naprawdę przywróciło sens temu układowi tras i wyciągów. Jedyne co dziś mnie irytowało, to padający marznący deszcz od ok. 12tej lub 13tej, który tak sie osadzał na goglach, ze przestawało sie cokolwiek widzieć. Śmiałem sie nawet, ze mogłem zabrać sobie skrobaczkę do szyb z auta, bo cieżko sie było tej skorupy skutecznie pozbyć.
    9 punktów
  8. Niedziela 14.02. Korbielów Pilsko, warunki na trasach bardzo dobre, od 11 kolejki na 15 minut stania ale na tarasach bez tłoku .
    9 punktów
  9. Sezon co prawda rozpocząłem oficjalnie w sobotę, ale było to zaledwie przetarcie, w roli opiekuna moich pociech na talerzyku w Podstolicach. Pora na coś ambitniejszego. Wczoraj zastanawiałem się nad kilkoma opcjami wyjazdu. Wygrała jedyna słuszna czyli moja ukochana Krynica i okolice. Plan był taki, żeby wykupić jednodniowy karnet Krynica Ski, który uprawnia do jazdy w czterech okolicznych ośrodkach, a następnie odwiedzić co najmniej dwa z nich. No i plan udało się zrealizować:) Wczesna pobudka i o 7:45 jestem już na Słotwinach. Tym razem jednak nie wybieram Areny, jej karnet nie obejmuje, ale sąsiedni Kompleks Narciarski Słotwiny czyli popularnego Tabaszewskiego. Okazało się, że trafiłem idealnie. Punkt 8:00 zaczynam jazdę w takiej temperaturze. Krzesło nie jest najszybsze ale rekompensuje to coraz mocniej przebijające się słońce. Warun idealny. Jak powiedział jeden z poznanych na krześle narciarzy "Lepiej już nie będzie". Jestem pewny, że narciarsko lepiej być nie może. Pełna lampa, twarde, świetnie wyratrakowane trasy, mało szusujących narciarzy. Rewelacja. Szybko przerzucam się na kotwicę, bo ta jest znacznie szybsza niż krzesło. Zwiedzam też krótką trasę przy talerzyku. Na potwierdzenie że było idealnie. Jak na polskie warunki trasy u Tabaszewskiego to lotniska. Jest naprawdę bardzo szeroko. Kończę jazdę około 11. Parking przy kompleksie już pełny. Narciarzy coraz więcej ale nadal bez tłoku, w przeciwieństwie do sąsiedniej Areny. Tam parkingi również pełne, ale do kanapy kolejki robią się konkretne (przy okazji prywatna opinia - trasy u Tabaszewskiego są znacznie lepsze niż na Arenie). Szybka kiełbasa w Barze u Jędrusia (jedyne 16 zeta!), herbata z termosu i czas na następny przystanek. Jadę 10 km do Tylicza, żeby sprawdzić jedyną ze stacji, których nie znam w tej okolicy czyli Tylicz Ski. Pogoda nieco się psuje. Na niebie coraz więcej chmur. Na miejscu pozytywne zaskoczenie wielkością parkingów. Dwa duże, wypełnione o tej porze w około 70-80%. Później okazało się, że jest jeszcze trzeci przy krześle nr 2. Parkingowo jest więc świetnie. Zaczynam od wyciągu krzesełkowego nr 1, który jest zarazem największą wadą ośrodka. Jest to strasznie wolna, archaiczna trójka. Jestem wysokim chłopem (1,9 m) i za każdym razem przy zakładaniu pałąka dostaję w kask:). Trzech dorosłych na tym wynalazku, to już niezła ciasnota. Dodatkowo żeby wsiąść do tego cuda, trzeba odstać z 5-7 minut, a łącząc to z czasem podróży wniosek jest jeden. Ciężko się raczej tutaj wyjeździć. Zaczynam zwiedzanie stacji. Tak wygląda wspomniana trójka. Przenoszę się na drugie krzesło, które poprowadzone jest wzdłuż bardzo krótkich tras liczących sobie 400 i 600 metrów. Wyciąg ten jest całkiem nowy, bo działa raptem od dwóch sezonów, ale sens jego stawiania był chyba głównie marketingowy w walce z konkurencją z Master Ski:). Trasą są tutaj bardzo łatwe i dość zatłoczone, jazda jednak na bieżąco. Podoba mi się. Wracam na trasy powiązane ze starym krzesłem i te są naprawdę fajne. Poprowadzone w lesie, zróżnicowane. Niemal każda z nich z jakąś ścianką wymagającą chwilowej większej koncentracji. Kręcę się łącznie nieco ponad dwie godziny. Wnioski bardzo pozytywne. Na pewno w przyszłości będę chciał tu wrócić. Jest dopiero 14, a skoro wyrwałem się samotnie z domu bez żadnego strupa mogę szaleć. Pora na trzeci przystanek czyli rodzinny Master Ski. Legendarna jest już rywalizacja marketingowa dwóch tylickich stacji. Nie wiem jakim cudem dogadali się w sprawie wspólnego Krynica Ski. Wszędzie w Tyliczu stacje robią sobie małe reklamowe złośliwości, jak choćby ta ze zdjęcia. Mamy tutaj baner reklamowy wywieszony przy parkingu Master Ski, a reklamujący prowokacyjnie Tylicz Ski. Master Ski oczywiście nie pozostaje dłużny:) Dlaczego wybierając się na samotny wyjazd decyduję się jeszcze na rodzinny Master Ski? Bardzo lubię tamtejsze nartostrady poprowadzone tylickimi polami. Nie znam innych podobnych tras w naszym kraju. Poza tym Master to wzór dla każdego w podejściu do klienta i rozsądny stosunek jakości do ceny. Wysłałbym tam na szkolenie szefów Jaworzyny (o TMR nawet nie wspominam:)). Podczas wizyty w Master Ski solidnie rozpadał się śnieg. Początkowo było dosyć tłoczno ale o 14:45 na główną trasę wyjechały dwa ratraki w celu przygładzenia jej przed dalszą jazdą. Piszę o przygładzeniu, bo ratrakowanie trwa jedynie 15 minut, wystarcza to jednak żeby wielu chętnych zakończyło jazdę. Do krzesła więc na bieżąco i dzięki temu mogę spokojnie zwiedzać swoje ulubione nartostrady w polach:). Po sztruksie też się przejechałem, choć główna trasa w Master Ski jest moim zdaniem mało ciekawa. Kolejny przykład dbałości o klienta. O 19:45 odbywa się w tym tygodniu jeszcze jedno szybkie ratrakowanie, jest ich więc w ciągu doby aż trzy. Zna ktoś inną taką stację? Kręcę się jeszcze trochę i przed 16 uciekam do domu. Wcześniej jeszcze jedna kiełba, tym razem niemal promocja. Tylko 14 zł;))). To był bardzo udany dzień, nogi dają o sobie znać, a ja zastanawiam się, czy w przyszłym tygodniu znowu uda mi się gdzieś wyrwać w pojedynkę.
    8 punktów
  10. Szczawnica dzisiaj, godz. 6 30,temperatura - 12.Wszędzie pusto, śpią Janusz z Grażyną po zabawie na Krupówkach, śpią służby porządkowe, więc przyjechałem pół godziny za wcześnie, zamykając na drodze zegar. Od 7 do 10 praktycznie sami zawodnicy w liczbie 15 osób, potem się zmylismy, ale stan pasażerów niewiele większy. Zajęte co 10 krzesło, a Pan i tak psika je czymś co chwilę. Goraco polecam tym, co nie lubią się socjalizować podobnie jak Rytro z relacji kolegi Pawła. Chodzi góra - łatwa Szafranowka, długa niebieska objazdowa i trudny FIS, każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście nie ujmując nic tym, którzy wolą Szczyrk...
    7 punktów
  11. Dziś rano wypad na Soszów. Trasy świetnie przygotowane, kolejki na 5-10 min, warunki bajkowe (poza zimnym wiatrem). Szkoda, że nie działał wyciąg talerzykowy przy trasie nr 3. Nie wszędzie da się zapłacić kartą, warto mieć przy sobie gotówkę na parking (10 zł) i na kaucję za kartę (10 zł).
    7 punktów
  12. Popołudniowo-wieczorna jazda w Myślenicach. Jak @pawelb91katuje Rytro, tak ja objeżdżam Myślenice. Trasa czerwona 1 po południowym ratrakowaniu, na górze trochę grudek, środek super, w dolnej części w niektórych miejscach lód wyziera. Ogólnie twardo. Trasa czerwona 2 nie jest popołudniu ratrakowana, trochę więcej lodu ale ogólnie nieźle. Przez 1h jazda na okrągło, później jakieś 5 minut stania. Parking cały zajęty na dole. Te światła w dole to Myślenice, no i oczywiście selfie z ratrakiem - to już norma
    6 punktów
  13. To już kwestia indywidualnej oceny, co jest bardziej zniechęcające - czy długa kolejka do kanapy, ale porządne zjazdy i wysokogórskie widoki (Małe Skrzyczne), czy odwrotnie - powolny wyciąg, ale jeżdżenie w kółko po jednej, prostej trasie. Często tu w dyskusjach pada taki argument, że cieszyć się można nawet na byle-jakim stoku, delektując się każdym skrętem, szlifując technikę itd. Owszem, tyle że gdyby cena za te krótsze trasy i wolniejsze kanapy (to, że twarde i bez osłon, pominę) wynosiła ok. 30% ceny szczyrkowskiej, to byłoby to warte rozważenia. Bo to trochę tak, jakby powiedzieć: "po co jeździsz rowerem po górach, lasach, wokół pięknych jezior, zamiast pojeździć sobie w kółko swojego bloku? Przecież możesz się delektować każdym skrętem". To drugie jest przynajmniej za darmo, w przeciwieństwie do nart. Mnie np. narciarstwo tzw. przywyciągowe (np. Nowa Osada - prosta trasa, którą całą widać z wyciągu) nie jest warta swojej ceny, ale już piękne, długie, urozmaicone zjazdy ze Szrenicy czy Chopoka - tak. Nawet gdy mam stać w kolejce. Aczkolwiek przy tylu nieczynnych trasach, też bym do Szczyrku nie pojechał.
    6 punktów
  14. Tak z ciekawości zapytam, czy uruchomili fast passy ?
    5 punktów
  15. Z Białką zazwyczaj robię tak: jestem pod bramkami przed 9, objeżdżam cały ośrodek na rozgrzewkę, jak się zagęszcza, to przenoszę się na 6stkę, a jak tam się zagęszcza, to na orczyk przy trasacch 1 i 2. Zazwyczaj pozwala, to na 2-3 godziny jazdy bez kolejek. Inna strategia, to z rana Jurgów, a po południu/wieczorem Harenda lub Suche. Litwinka-Grapa też nie jest jakoś specjalnie zapchana.
    5 punktów
  16. Dziś Soszów do 13. Kanapa 5-10 minut, górny orczyk 5 minut. Sporo czeskiej braci. "Trójeczka" od szczytu rewelacja, dużo lodu w drugiej połówce (od wlotu z kanapy dwójki). "jedynka" do dołu również dobrze trzymała. Po trasie ciepły gulasz z ogniska, bo zawiewało coraz mocniej. Ponieważ nie mieli na miejscu instruktora od dechy, na 14 ewakuacja na Cieńków. Na miejscu okazuje się że lekcja miała odbyć się na Jaworniku (Stok), taki urok telefonicznych rezerwacji i szkół w Wiśle - ta sama ulokowana w kilku ośrodkach. Na szczęście znalezliśmy inną i dwie godziny penetracji Cieńkowa. Tam trudno połapać się w numeracji odcinków, wiele kierunków tam się zlewa. Najdłuższa spacerówka zamknięta, trudniejszy centralny kurs w dół to wybór między "dżumą i cholerą". Albo muldy albo lód - wybieram to drugie. Ale to już ta pora dnia. Serwisant w Jaworznie się spisał i krawędzie trzymają. Do kanapy (14-15.45) brak kolejek. Ciekawostka: Wyświetlacz informuje o ograniczonej liczbie obecnych na stoku: 900. Pewnie taki "dupochron", ale należy docenić.
    4 punkty
  17. Byłem w piątek, sobotę, poniedziałek i dzisiaj, widziałem, trochę pojeździłem. Dzisiaj i wczoraj dość wczesna ewakuacja (przed południem) z powodu narastającego tłumu oczekującego do wyciągów oraz obaw przed powrotem w korku. Warunki na trasach oficjalnie otwartych bardzo dobre, twardo i dlatego brak degradacji tras. Na trasach zamkniętych dzięki naturalnemu opadowi warunki znośne. Co do ilości ludzi nie będę się wypowiadał bo każdy chyba wie dlaczego tak jest. Natomiast co do ilości otwartych tras to prawie codziennie otwierają nowe fragmenty a nawet całe trasy i poprawiają stan już otwartych poprzez lekkie dośnieżanie. Wydaje mi się, że w obecnej sytuacji otwarcie z dnia na dzień całego ośrodka po półtora miesięcznej przerwie nie było możliwe z wielu względów (zapewne wielu uważa inaczej) . Nie naśnieżana trasa nr 1 jest natomiast dla mnie trochę zagadką (być może chodzi o brak przejazdu przez drogę). Szkoda, że SMR tak słabo komunikuje się z nami, mogliby trochę uchylić rąbka tajemnicy dotyczącej zamkniętej jedynki, Golgoty, (która wydaje się gotowa do ratrakowania mimo tylko naturalnego śniegu), Bieńkuli oraz paru innych spraw. Nie bronię SMR absolutnie, staram się z życzliwością ich ruchy zrozumieć. Zobaczymy ile będę miał cierpliwości...
    4 punkty
  18. Dyskusja "musi" być, to jesteśmy winni ofiarom. Wniosek jaki dla siebie wysnułem to, jeszcze więcej czujności w drodze i myślenia przed. Bo fundamentalnie narciarze pomylili drogę i chyba tego nawet nie byli świadomi. Mieli narzędzia aby to zauważyć ale po prostu z nich nie skorzystali. Jak widać cała technologia tu nie pomogła, byli w niewłaściwym miejscu w niewłaściwej porze. Nic tu się nie zmieniło od stu lat. Prawidłowy jest też wniosek AndRand, że zła pogoda to nie jest najlepsza pora na wycieczki. Zawsze można poćwiczyć węzełki w schronisku albo coś podobnego 200 m od schroniska. Lub prościutki temat w świetnie znanej okolicy. pozdro Wiesiek
    4 punkty
  19. Myślę, że tutaj raczej na tym Forum wszystkie uwagi, wpisy wskazują jednak na te elementy jako środki minimalizujące ryzyko a nie "święte grale", które przez sam fakt posiadania zapewniają bezpieczeństwo. Pozdrawiam mirekn
    4 punkty
  20. To poczuja przez tydzień i zaraz znowu wszystko zamkną. A można było przestrzegać obowiązujących wytycznych i sobie jeździć do końca kwietnia
    4 punkty
  21. W Szczyrku gigantyczne kolejki i zamknięte trudne trasy, dlatego polecam Wisłę z kilkoma kilometrami solidnych czerwonych tras. Jazda bez kolejek na Stożku i Poniwiec (Mała Czantoria) inne stacje chwilowe kolejki do 5 minut. W Wiśle są też miejsca gdzie można zjeść po ludzku https://wislanskiskipass.pl/stoki-narciarskie/
    4 punkty
  22. Łódzki lodowiec czyli Góra Kamieńsk | 15.02 15 lutego, czyli dobry moment na rozpoczęcie sezonu. 😌 Po dwóch latach przerwy, Górze Kamieńsk udało się wystartować. Pod kasami stawiam się o 8:40, ku mojemu zaskoczeniu czeka do nich już kolejka na 20 osób, zapowiada się ciekawie. Udało się w miarę szybko ogarnąć karnet (9-13:30 / 45 zł / 20 zł kaucji), szybkie przebranie się i jazda pod krzesło. Otwarta jedna, lewa trasa, wyciągi zaś w komplecie. Na prawej widać ślady naśnieżania, ale o dziwo mimo 7 stopni na minusie naśnieżana obecnie nie jest, cóż. Światło bardzo płaskie, niewiele widać, a i ja na początku jeżdżę zachowawczo ze względu na >600 dni przerwy. 🤭 Otwarta trasa: Zamknięta trasa: Pustki i warunki do 10:00: Warunki bardzo fajne, mała warstwa miękkiego na twardym podkładzie. Do 10:00 jazda na bieżąco, potem coraz gęściej przy kanapie więc przerzucam się na niezawodny talerzyk. Od 11:00 już wszędzie +- 5 minut stania, pełna przepustowość wyciągów + tylko połowa otwartych tras sprawia, że jest mega gęsto i ciężko znaleźć dla siebie fajny wariant przejazdu. Widok z talerzyka: Gęsto po 11:00: Pora uciekać do Łodzi. 15 zjazdów i starczy. Teraz rozważam czwartkowy wyjazd do Szczyrku / Czarnej Góry na 1 dzień. Lub gdziekolwiek indziej. Ktoś poleci miejsce, gdzie człowiek wyjeździ się bez stania w kolejkach? 😇 Pozdrawiam narciarską brać!
    4 punkty
  23. Zgadałem się kiedyś ze szwagrem o wspinaniu i o "lataniu"(odpadnięcie od ściany). Czasem się go pytam, co w trawie piszczy. Ma już siedemdziesiąt lat. Stary instruktor taternictwa jaskiniowego i taternictwa. Jeszcze czyny na kursach skałkowych. Kukuczka w początkach wspinania miał z nim kontakt jako instruktorem. Uczeń bardzo przerósł mistrza. Zresztą szwagier nigdy nie miał spektakularnych osiągnieć. Wiekszość takich instruktorów było w Klubie Wysokogórskim. Był na ciekawych wyprawach jaskiniowych. W górach, min., Tiricz Mir, Cerro Tore i ciekawe bardzo Ruwenzori(pół roku to trwało). Jego syn i mój siostrzeniec to wspinacz głównie skałkowy. Chyba niezły, ponieważ próbowali coś wyprostować na Kazalnicy. Czy próbowali filara Freneya. Robi prace wysokościowe i jeździ do Maroka, do Hiszpanii. I tam gdzie są ciekawe ściany do wkoszenia. Głównie w zimie. Szwagier mi powiedział - zapomnij o dawnej asekuracji(lina "obwiązana" na piesiach). Teraz się lata. Próbuje się przejść trudne miejsce(teraz skale trudności są niebotyczne!) i się odpada. Lina pochłania energię. Uprząż łagodzi szarpnięcie. Miejsce zaczepienia karabinka, czy jakiegoś "frienda" ("kostka" w szczelinie)wytrzyma. No więc sprzęt zupełnie nie ten, co dawniej. Ale góry i skały takie same. I pogoda i zmęczenie też. Dzisiejszy "zawodowy" wspinacz też nie ten. W domu ma ściankę i cały czas wisi na niej. Wisi dosłownie na jednym palcu. Kiedyś namówiłem Jurka W. Był moim kierownikiem w Hindukuszu. Na wyjazd wyjazd do Austrii. Byłem wtedy w podłym stanie psychicznym. Jurek już się nie wspinał, ale w Towarzystwie Nauk o Ziemi służył za przewodnika w Alpach. Dla grup, które chciały wyjjść na łatwiejszy szczyt. Ale gdzie potrzebny był sprzęt. Obserwowałem go, jak podchodziliśmy z lodowca Pasterze, do najwyżej położonego schoroniska w Austrii, pod Grossglocknerem. Niewielka szczelina. Jurek wkręca śrubę lodową. Jurek wtedy pisywał do jakiegoś górskiego pisemka o wydolności starego "alpinisty". Jak to się zmienia wydolność z wiekiem. Jego syn Józek z Żyszkowskim napisali przewodnik o zjazdach skialpinistycznych w Tatrach. W Austri Jurek wypaczył książkę "Sicherheit und Risiko in Fels und Firn" - Pit Schubert. Abym ją kupił. Szef komisji bezpieczeństwa Deutschen Alpenverein. Z 25 lat doświadczeń. Sam bardzo dobry alpinista. Komisja badała przyczyny wypadków górskich. I we wnioskach zalecała, min., pewne zmiany w sprzecie. Czyta się to, jak kryminał. Ile zadziwiających wypadków było w górach. Wynikających z ludzkich błędów. Na początku opis tragedii na Filerze Freneya(południowa strona Mont Blanc). Lato! I takie nazwiska, jak-Veille, Guillaume, Oggioni, Kohlmann, Bonattii, Mazeaud. Czołówka alpejska swego czasu. Załamanie pogody. Zimny front, niewidziany na horyzoncie z południowej, strony MB. Zaczęło padać, chwycił mróz. Nie doszli filarem na Mont Blanc. Liny sztywne od mrozu. Zaczęli zjazd. Potem powrót. Biwaki przypadkowe. Śnieg sięgał do ramion. Torowanie drogi, na zmianę, drogi trawało godzinami . Po drodze do schroniska przełęcze. Do schroniska Gamba dotarła dwójka. Pierwsi, wyliczeni wyżej, zostali w śniegu. Życie z nich uszło z wyczepania i wyziębienia. Parę lat temu na Mięguszowieckim zginęły dwie dziewczyny. Letnia wspinaczka z instruktorem. Pojawił się śnieg i mróz. Na skale lód. Moje osobiste doświadczenie górskie jest skromne. Włóczyłem się czasami samotnie w Tatrach Wysokich. Na łatwych drogach z przewodnika Paryskiego. Ryzykownnym za bardzo na pewno było moje samotne wyjście na Gran Paradiso i w kilka dni póżniej na Mont Blanc drogą klasyczną. Marzyłem o tym wyściu. Nie koniecznie samotnym. Z partnerem. Ale tak wyszło. Pojawił się po Gran Paradiso impuls. Świetnie się mi tam szło. Mostki na szczelinach były przedeptane... Na Mont Blanc przez schronisko na Aiguille du Gouter. Żonę zostawiłem w schronisku niżej. W nocy była burza. I padał śnieg. Doszedłem rano do wniosku, że pójdę dalej, jak ścieszka będzie przedeptana. Jak nie - zawrócę. I szedłem w rakach z czekanem i kijkiem. Za schronem Vallota było już ze trzydzieści cm świeżego śniegu. Ale był ślad. Od tych, co wstawali o drugiej w nocy. Dojście na szczyt zajęło mi pięć godzin. Tysiąc metrów przewyższenia. Dla biurowego piędziesięcioośmiolatka może być. Szczyt we mgle. Gdzie jest? Wiedziałem, że jak się zacznie obniżać grań to szczyt już był. Inaczej zejdę na Brenvę, lub pójdę na Mont Blanc du Courmayeur. Pojawił się przewodnik z dwoma klientami. Czy to "sommet du... ". Oui! I zawrócili. Jeszcze poprosiłem o dokumentację na moim aparacie. Wpadło mi później dokładne zdjęcie tej wyjściowej grani. Głębokie i szerokie szczeliny w lodowcu dochodziły prawie do jej ostrza. Ja ich nie widziałem! Ja rozumiem pasję. Do dziś jestem pasjonatem gór i nart. W góry już nie póję. Kolana nie pozwalają. Ale narty to wisiłek na kilka minut w dół. Żal mi tych młodych ludzi, którzy giną. Rozpacz ich rodzin. Ta kobieta, która chciała w zimie wyjść na K2(nazwisko uleciało). Napisała, że ta góra nie warta jest palca(czy coś w tym rodzaju). To bardzo rozsądne podejście. Jakakolwiek niebezpieczna psja. To tylko pasja. Nie obowiązek. To nie zajęcie pilota oblatywacza, czy kosmonauty. Nie jesteśmy sami. Mamy rodziny. Mamy bliskich, którzy nas kochają. I czy warto tych ludzi skazać na cierpienia, z powodu zbyt dużego ryzyka. Biorącego się z różnych przyczyn. Ale główną jest często brak odowiedniego doświadczenia. Za to nie brak własnego silnego egoizmu. Wybacz, że nie odpowiedziałem jednoznacznie na postawione pytanie. Nie ma prostej odpowiedzi - tak lub nie! Są tylko wątpliwości.
    3 punkty
  24. To jest jeden z powodów dlaczego nazywam tą sytuację patologiczną. SMR kosi kasę praktycznie cały sezon, a oszczędza na czym się tylko da i nie przygotował większej ilości tras kiedy wszystkie duże ośrodki są czynne praktycznie w całości.
    3 punkty
  25. Niesamowita sprawa - zjechał prawie 1,5km z lawiną, wykopał się sam, a wystawała mu tylko ręka. Szukał zakopanych po lawinisku, zszedł do Cichej w poszukiwaniu zasięgu, a potem jeszcze wszedł na grań, bo zjechał do Kondratowej.
    3 punkty
  26. Przeginają. Ograniczyć liczbę karnetów albo otworzyć wszystkie trasy. ***** *** w tym wątku nabiera nowego zaczenia
    3 punkty
  27. Łopata lub jak wolisz Łopata Kondracka - oddziela Kondratową od Suchej Kondrackiej. Bezpieczny wariant podejścia. Problematyczna do znalezienia od góry przy słabej widoczności bo grzęda nie jest początkowo wyczuwalna. Tyle, że piszemy o tym w dobie tracków GPS i innych wynalazków. To we wszystkim zastanawia mnie najbardziej bo opublikowana przez Horska linia idealnie pasuje do zjazdu na Kondratową z szukaniem bezpiecznej linii przez Łopatę i odejściem od żlebu. Tyle że pojechali nie na tę stronę. Depozytu według Horskiej nie było a przełamanie poszło względnie nietypowo. Dalej się nie wypowiem, trzeba latem spojrzeć na układ terenu, może przy małych procentach jest jakiś prog odcięcia. Lawina poszła niestety w naturalny lejek potęgując siłę. Z góry przepraszam - z całym szacunkiem dla zmarłych i nic im nie odbierając uważam, że każdy wypadek to nie tylko do postawienie świeczki ale i nauka. Ktoś kiedyś powiedział, że to tragiczna sposcizna, która przez szacunek dla zmarłych powinniśmy starać się przyswoić. Być może nauczka z tej tragedii jest prosta - uświadom sobie, że jeśli nie wiesz gdzie jesteś nie rób nic dopóki nie wykorzystasz środków, które mogą tę świadomość choć trochę zbudować. Trzy dorosłe osoby, co najmniej jeden telefon sprawny, GPS i quasi kompas były do dyspozycji. Jeszcze raz - to nie osąd, to nie szukanie winnych, to nie robienie dramy, to szukanie nauki dla tych, co w takiej sytuacji mogą się znalezc. M.
    3 punkty
  28. Tak się składa, że byłem w weekend na skiturach w Tatrach. Ze względu na kiepskie warunki, w sobotę zdecydowaliśmy się ze znajomymi na prostą trasę z Kuźnic starą Nartostradą do Murowańca, potem do dolnej stacji KL Gąsienicowa i dalej oznaczonym szlakiem skiturowym na Kasprowy Wierch, a następnie zjazd do Kuźnic przez Goryczkową. Trasa łatwa i przyjemna, przy dobrej pogodzie do podejścia i zjechania nawet dla początkującego. Problem jest tylko taki, że w sobotę pogoda w wyższych partiach była fatalna. Do około 1750-1800 m widoczność była niezła, lekko padał śnieg, na szlaku szło się głównie po puchu, a wiatr był słaby, nawet powyżej linii lasu. Było zimno, ale przy odpowiednim ubiorze nie stanowiło to problemu. Około 12 przekroczyliśmy tę granicę i zrobiło się naprawdę nieprzyjemnie. Bardzo mocny wiatr, odczuwalna temperatura zdecydowanie spadła, a przede wszystkim widoczność była fatalna. Dodatkowo podłoże było na tyle przewiane, że nie było również widać żadnych śladów. Szliśmy więc w 100% "na pamięć", a pomimo tego, że bardzo dobrze znamy ten teren i do szczytu zostało nam zaledwie 150-200 m. i tak udało nam się trochę pobłądzić. Biorąc to pod uwagę, zupełnie nie dziwi mnie, że komuś zdarzyło się pogubić drogę w zdradliwym terenie Kopy. My mieliśmy w razie czego bezpieczną opcję zjazdu do wyznaczonej trasy narciarskiej w Kotle (której notabene też nie było widać ze szlaku). Będąc na Kopie nie ma się takiego komfortu. Warunki śniegowe były w ten weekend bardzo zdradliwe, o czym zresztą świadczy liczba lawin, która zeszła. Co więcej, biorąc pod uwagę kierunek wiatru, praktycznie pewne jest powstawanie nawisów od południa. Nie piszę tego, żeby kogokolwiek oceniać. Chcę tylko zwrócić uwagę na pewną oczywistość. Tzn., że pogoda w górach ma niebagatelne znaczenie i trasa, która w warunkach lampy jest przyjemną i łatwą wycieczką, w cięższych warunkach może stanowić bardzo poważne zagrożenie. Ta sprawa pokazuje też jedną bardzo ważną rzecz, o której łatwo zapomnieć. Doświadczenie, kursy, nowoczesny sprzęt - to wszystko pomaga zmniejszyć zagrożenie, ale nie czyni nas nieśmiertelnymi, a tę cienką granicę pomiędzy życiem, a śmiercią jest niestety bardzo łatwo przekroczyć w górach.
    3 punkty
  29. Od 8 do 10 przy dobrych "wiatrach" potem nartogedon.
    2 punkty
  30. Z racji słabej psychy nie mam wielkich doświadczeń w "lataniu". Odpadłem kiedyś na drugim wyciągu Międzymiastowej na Mnichu, Poślizgnąłem się na mokrej skale, kolega się zagapił i poleciałem z 10m. Oczywiście nic się nie stało, założony friend wytrzymał. Wraz z instruktorem, próbowaliśmy nawet kontynuować wspinaczkę. Cała sytuacja pokazuje jednak, jak zmieniły się czasy. Kurs taternicki (letni) atakował szóstkową drogę przy padającym śniegu? Kiedyś byłoby to zupełnie absurdalne. Dziś idzie się coraz dalej. Nocą, przy złej pogodzie, w coraz większych trudności. Pytanie tylko, czy nie poszliśmy za daleko?
    2 punkty
  31. Nie da się dojechać - korki, nie kupisz karnetu - kolejka, nie wyjedziesz do góry - kolejki, ale jeśli jakimś cudem znajdziesz się na górze to na stoku się zmieścisz. Mój syn próbuje prawie codziennie, ma 10min, czasem jedzie 1,5 godziny, zjedzie dwa razy, w kolejce spędza zazwyczaj jedną lekcje w szkole, na przerwie zjedzie na dół - najlepiej lasem. Stoi drugą zdalną lekcję, zjedzie i do domu bo matmy w kolejce nie zrobi. Powodzenia.
    2 punkty
  32. Od dawna pisało o tym kilka osób. Wybitni specjaliści forumowi od marketingu, PR, HR, epidemii i jeszcze nie wiadomo czego wieszczyli rychły upadek fatalnie zarządzanego biznesu. No i..... . No własnie. Zwłaszcza, że "- Na ośrodek nie nałożono żadnych kar, ponieważ ta sytuacja nie jest zależna od niego."
    2 punkty
  33. Da się kupić w COSie karnet który będzie działał w SMR.Ale musi to być karnet całodzienny, 4 godzinne działają tylko na COS, całodzienne również w SMR i BSA 👍 Karte gopass dostaniesz w kasie z kaucją 10zł Nie wiem czemu na stronie nie ma takiego karnetu, byłem w niedziele ze znajomymi, kupowali całodzienne w kasie i śmigali na COS i SMR.
    2 punkty
  34. jeśli idzie się w grupie, to moim zdaniem każdy może mieć tylko GSM + mapa gps offline, i to jest wystarczające zabezpieczenie, że jak jednemu telefon padnie to jeszcze są 2-3 inne, w trudnym terenie każdy powinien nagrywać tracka, bo to ułatwia zorientować się w terenie, ułatwia powrót po śladzie, przy dużych mrozach warto mieć pod łapawicami cieńsze rękawiczki do obsługi telefonu/nawigacji przy samotnych wycieczkach brałbym powerbanka dodatkowo i być może lepszą nawigację niż telefon inna kwestia: jak się idzie z przewodnikiem też trzeba się samemu zabezpieczyć tak jakby się było bez przewodnika, np. mapa gps i nagrywanie śladu, jak podałem wyżej, przewodnik też jest człowiekiem a nie cyborgiem
    2 punkty
  35. Mamy teraz tyle środków. Telefony, GPS. Mamy zupełnie inny sprzęt, do podchodzenia i zjazdu. Zupełnie inne ubiory, żywność(odżywki). Plecak lawinowy. Nie będę wymieniał, ponieważ mam słabe pojęcie o tym wszystkim. Ale ciagle jestem zdziwiony dyskusja. Dlaczego nie korzystali z tego, czy innego. Jakby to była gwarancja bezpieczeństwa. Jeśli wszystko mi zadziała, to znaczy jestem bezpieczny. Więc jakie środki bezpieczeństwa miał ktoś kilkadziesiat lat temu, czy więcej? Gdy zdecydował sie na wyrypę. Czasem samotnie. Jakie? Mógł się wpisać do "Książki Wyjść" w schronisku. Idę tu i tu. Przewidywany powrót o... Jak jakiś goprowiec przeglądał wieczorem wpisy, to mógł zrobić alarm. Gość już mógł dawno nie żyć. Poza tym wpis to nie GPS. Poszedł gdzieś w bok, pomylił się w terenie. Czy nie za szybko się ktoś staje "ekspertem". Ma tą świętą trójcę(teraz pewno więcej), o której się bębni. Łopatę, sondę,.... Ma kondycję, ponieważ często ćwiczy poza górami. Góry, góry trzeba je znać. Trzeba wyczuwać, gdzie we mgle można zaryzykować. Gdzie teren jest poderwany skałkami. To tylko przyklady. Po latach łażenia, wspinania się, ski turingu, ski alpinizmu - wyrabia się taki instynkt. Przeczuwa się po formach terenowych niebezpieczeństwo lub ułatwienia. Słynne są dawne tragedie w żlebie "Dreża" na Granatach. Z góry łagodny trawiasty żleb, a potem... Góry z internetu, z satelity. Często nieraz sięgałem po obraz skrzyżowania dróg w Austrii. Wygodne. A swoja drogą mam wielki szacunek dla tego, co się wykopał z lawiny i poszedł szukać pomocy.
    2 punkty
  36. Ja przeważnie tak jak powyżej, koniecnie być przed 9, zrobić rundę po ośrodku przesuwając się w stronę Remiaszowa, tam przeważnie do 11 da się spokojnie pojeździć, potem powrót do samochodu i szybki wyjazd (to zajmuje z 15 minut), na Jurgów/Czarną Górę i tam kontunowanie jazdy na tym samym skipasie.
    2 punkty
  37. Wstyd żeby przy takim tłoku sprzedawać dalej karnety!!! Widać że dla SMR liczy się tylko kasa... jak czytam o mozliwosci ograniczania ilości narciarzy ilością sprzedawanych karnetów to po prostu śmiech na sali...widac że w dwa tygodnie chcą tylko na ludziach zarobić...No i żeby się nie przepracować to tylko ograniczona ilość tras żeby koszty utrzymania nie były zbyt wysokie...zima w pełni, śniegu już dawno tyle nie było A większość tras nieczynna...Wstyd wstyd wstyd! Najgorsze jednak jest to sprzedawanie karnetów do upadłego...chęć zarobku kosztem ludzi aż bije po oczach i mam nadzieję że ludzie kiedyś się na nich wypną...wiem że SMR przyświeca motto że cokolwiek by się nie działo ludzie i tak przyjadą więc ani o otwarte trasy ani o ludzi którzy muszą tyle stać w kolejkach się nie martwią...Mam nadzieję że kiedyś na tym założeniu się przyjadą...to nie tak wygląda dbanie o klientów!!!
    2 punkty
  38. w Tonale mamy trasę 11Km z przewyższeniem coś koło 1800m chyba. Moja ulubiona Europejska trasa jest w pejo 3000, z samej góry 8000m. ze względu na to że jest zawsze pusta, kolejka wwozi na górę około stu narciarzy a kolejna 'dostawa' jest za jakieś 15min. odczekujemy 5 minutek na górze i mamy praktycznie cały stok dla siebie 😍
    2 punkty
  39. Nie było tak źle wczoraj, zobaczymy czy przebiją to🙊🙈 dzisiaj😤
    2 punkty
  40. Będzie więcej słonecznych dni i zdrożały ceny noclegów
    2 punkty
  41. Niech zamykają ten cyrk jak gestorzy nie potrafią limitować sprzedaży bo tylko kasa się liczy. Ciekawe jakby zaczęli w samoloty 180 osobowe upychać po 400 osób? A nie sory tam ktoś myśli o bezpieczeństwie. Tutaj nawet przy pandemii nie ma refleksji. Jestem tutaj po 20-25 dni od 5 sezonów ale czegoś takiego nie widziałem. O godzinie 12 kolejka po karnety na gondoli sięgała do ulicy Salmopolskiej. Serio ludzie stali na wjeździe na parking. O 12 ku@@a !!! Serce krwawi, że takie trasy są w posiadaniu takich głąbów, idiotów i arogantów.
    2 punkty
  42. Dziś z rana zapowiadało się, że będzie jeszcze lepiej niż wczoraj. Mniej samochodów na parkingu, pierwszy wjazd gondolą dużo mniej stania, nawet parę minut wcześniej puścili wyciąg. Pogoda lampa od początku dnia, do tego na trasach sztruks. Niestety ta bajka szybko zaczęła się kończyć. Zjazd do Soliska, zero czekania do kanap ale podczas jazdy ktoś mówi, że jedna trasa z Wierchu zamknięta. Nie chciałem wierzyć, bo wczoraj obydwie były super. Wjeżdżam na górę i rzeczywiście 8 cała przegrodzona taśmami. Pomimo to jadę skoro widzę sztruks. Dojeżdżam do Igla a tu nagle taka niespodzianka: Normalnie jakby pługiem przeorali! Ale po co?! Przecież wczoraj były tam bardzo dobre warunki! Chyba tylko aby zamknąć kolejną trasę dla zasady. Albo utrudnić dojazd do Rudego Kota i Iglo. Potem jeszcze trochę pojeździliśmy na Solisku. Zamknięta czerwona 7 w super stanie. Ale około 11 się zaczęło... Te zdjęcia wstawiane we wcześniejszych postach nie kłamią. Nagle dzikie tłumy bydła bez maseczek rozpychający się łokciami i kijkami. DRAMAT. Powrót do gondoli, tam stania na 10 min ale tendencja zwyżkowa. Przed godz. 14 kolejka była aż tam gdzie się zaczynał ten stary talerzyk. Ludzie prawie na strasie stali... Dlatego ostatni zjazd i ewakuacja. Ogólnie to rzecz jasna i tak jeżdżenie udane, ale ludzie bezmyślni, podobnie jak polityka zamykania tras SMR.
    2 punkty
  43. To zdjęcie tym bardziej je rozwieje 😄 źródło: fb
    2 punkty
  44. Na spokojnie po dzisiejszym dniu. Ogólnie oczywiście zadowolony, jednak obiekcji sporo. Ale po kolei.. +super pogoda: -10 i w drugiej części dnia lampa, totalny brak wiatru +otwarte trasy całkiem nieźle przygotowane, zwłaszcza trasa nr 3- chyba najlepsza w całym ośrodku, trzymała do samego końca + świetne widoki Teraz negatywy: - długie czekanie, tłumy w kolejkach w większości zachowujące się jak bydło. Co z tego, że wygrodzone rękawy aby podchodzić do bramek POJEDYNCZO, skoro buraki pchają się tam po 3 osoby na szerokości, mijają cię z prawej i z lewej, przejeżdżają po nartach, przechodzą pod siatkami itp. Naprawdę dramat. Brak jakichkolwiek zasad sanitarnych o kulturze już nie wspominając. - trasy co powinny być otwarte są zamknięte. Na golgocie dużo śniegu, wystarczyło tylko wyratrakować. Sporo ludzi i tak zjeżdżało, więc robiły się tam muldy. Trasa nr 1 zamknięta też z przyczyn niewiadomych. Mam podejrzenia, że chodzi o jakieś względy bezpieczeństwa w związku z przejazdem przez drogę bo mostek rozebrany a droga odśnieżona, czarna do asfaltu. - nieczynny orczyk na Małe Skrzyczne. Kurcze, lubię tą niepozorną trasę a tu zonk. Nie da się na górę wjechać...
    2 punkty
  45. Na stronie COS jest informacja o zamknięciu FIS od poniedziałku do czwartku włącznie - zawody, czyli w dniach 15-18.02.2021r. http://www.skrzyczne.cos.pl/aktualnosci/trasa-fis-nieczynna-do-19-lutego.html :
    1 punkt
  46. nawet w pracy na przerwie śniadaniowej mnie zagadali na ten temat - powiedziałem że w Polsce już nie ma Corona
    1 punkt
  47. Taki cytat "Zjazd trójką bez sternika na stronę Cichej " który tutaj się pojawił w momencie kiedy autor znał szczątkowe informacje z RMF FM czy innej interii to chamstwo czystej wody. To jest typowy pejoratywny komentarz który na tak wczesnym etapie nie powinien mieć miejsca. Wypadki lawinowe ocenia się najwcześniej po 3-4 dniach od momentu zdarzenia, jak zbierze się wszystkie możliwie znane fakty.
    1 punkt
  48. A co to jest Bieńkula. Na mapie jest taka trasa, ale w rzeczywistości to ktoś ją ma zamiar kiedykolwiek otworzyć?
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...